Widzieć człowieka. Lekcje Władysława Malinowskiego, nauczyciela, malarza, poety i muzyka / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1984 t.38 z.4

Dublin Core

Tytuł

Widzieć człowieka. Lekcje Władysława Malinowskiego, nauczyciela, malarza, poety i muzyka / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1984 t.38 z.4

Opis

Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1984 t.38 z.4, s.235-246

Twórca

Jackowski, Aleksander

Wydawca

Instytut Sztuki PAN

Data

1984

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3342

Format

application/pdf

Język

pol.

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:3132

PDF Text

Text

Aleksander Jackowski
WIDZIEĆ CZŁOWIEKA. LEKCJA WŁADYSŁAWA MALINOWSKIEGO,
NAUCZYCIELA, MALARZA, POETY I MUZYKA

Mieszka


na skraju

o d środka

Pruszkowa,

Warszawy,

emerytowanym

przy

nauczycielem

pól godziny

ulicy

języka

m u z y k i . Wciąż j e d n a k n i e rozstaje
Nic

z zewnątrz

polskiego

a

choma. Czasami
Rejestruję
wciągnięty

b u d y n k u . Może t y l k o uważ­

sztukach,

cały

pełni

nadającego

rytm

nego p r z e c h o d n i a z a s t a n o w i l u s t r o stojące p r z y d r z w i a c h ,

obecnością

wywołuje

n a których w i d n i e j e mosiężna t a b l i c z k a — Mgr W. Ma­

miar

Dlaczego

linowski.
się

mówić

lustro?

gospodarz,

ust,

nastroszone

już

tylko

Spójrz

spójrz

brwi,

bowiem

obserwował

w

n i e gościu,

n a własną

cudze

twarz,

od tej chwili

twarze:

powiedział

— żywe

twarze.

d o p r o g r a m u , który

potęguje w r a ż l i w o ś ć

ryso­

napewno nie

T o już oczywiście

przypisany

jest

ale j a k n i e zwracać u w a g i n a t w a r z e
cała s y t u a c j a

będziesz

malowane,

w a n e , rzeźbione. A t a k ż e , czego g o s p o d a r z
leży

zdaje
grymas

opozycji:

autor



Kantor
abym

gospodarzy,

skoro

n a mimikę, g e s t y k u ­

lację.

na,

Zaczyna

się „ l e k c j a " . S i a d a m y

otoczeni

obrazami

w pokoju — labora­

zawieszonymi

na wszystkich

efekt

behawioryzmu.

w swych

rolę

w

dystansu,



pełni

świadom

g d z i e należy,

i rozumiał

zachowanie

i komentarz
efektów,
tylko

słuchał

ideę j e g o

które

czuwa

dzieł. I d e a

przedstawienia

m a już z n a c z e n i e

jednego obrazka

mógłby

przekonująco

sił, b y m a l o w a ć

w t a k niewygodnej

M a l i n o w s k i przysiada

naprzeciwko,

bardzo

interesuje

wanego

o d treści

ambicji

doskonalenia

takich
swych

jący t o , co w i d z i m y . G o s p o d a r z ,
pokazuje

palcem

a b y n i e było

odpowiednie

obrazki.

chyba z n a w y k u zawodowego, b o w i e m
jest

kolejnym

dużym

numerem.

od

niesłychanie

a

Uderza

obrazami

żywej,

wyrazistej

wątpliwo­
Czyni

każdy

Patrzę

p r z y k ł a d , a l e t a k n a p r a w d ę , t o oczu
czyciela.

komentu­

opatrzony

na

wskazany

n i e mogę

twarzy

to

oderwać

starego

nau­

m n i e w i e l k i e podobieństwo między n i m

i r y s u n k a m i . N a większości

z nich

powta­

sytuacjach

wi:

„talent

naukowe".

moja

reakcja

do osoby

twórcy

W j e d n y m z wierszy

pisze:

jego

ten,

to walczyk

nim

wesela,

autora

Trzeba

opadają

trzeba

s i ę starać

wtedy

przestaniemy


2

W i ę c patrzę n a tę t w a r z , akcentującą mimiką, słowa
płynące
gest

z magnetofonu.

dłoni,

znaczenie
czasem

czy palec
słów.

o

mentarz

ułamek

W momentach kulminacyjnych
uniesiony

markują

sekundy

udającej,

Twarz

gładka,

podkreślają

wypowiedziane

wyprzedzają

zdanie,

nagrany k o ­

recitalu

niewprawnej

podczas

g d y dźwięk

że śpiewa,

z playbacku. Nagle

kontrast!

k u górze

— j a k w telewizyjnym

piosenkarki,
płynie

Usta

nie powinien
budzić

bowiem

n i e j e s t t o t w a r z myśliciela?

wchodzi

bez j e d n e j

pani

d o m u . C o za

zmarszczki,

nieru­

poezji,

pomoce
twórczo­

prozie,

można

o odgadnięcie

B o przecież

Cały

jest

go d l a

w 1976 r . A

n a orkiestrę

dętą.

łatwa

jest

Ile w

do uchwycenia.

być d r u g i e m u człowiekowi
zrozumieć
strzelać

wzajemny

drugiego

Czło­

wilkiem.
szacunek,

człowieka.

w siebie".

wzniosłe,
czas

choć

zresztą

„Może

Najstraszniejsze

wiara

n i e żarliwy
autora

jego przemyśleń, g d y b y
w niektórych

w

banalne

ocieramy

przyjmowalibyśmy

— gdyby

tensywna

„Człowiek
ściśle

odgrywają

denerwujące k o ­

wykład

tych prawd,i n ­

n i e interesująca

oddziaływania
forma

N i e oceniając

ukazany

w

prawom

psychologii

t u zmysły"



stwier­

jako

skuteczność

obrazach.

i straszliwie
się o

głoszonych i d e i spójrzmy n a t o , co n a m a u t o r
gająca

czło­

jeden

są nienawiść i " w o j n a .

dzenia, które

presji

w Pruszkowie

w l u d z k i c h sercach

to p r a w d y

uproszczone.
munały

dra­

rozwią­

3

podniesione

czy

różnorodnej

j e d e n m a w o l ę życia, d r u g i n i e .

Pruszkowa,

powieki

się p o d górną

krąg

w o l i życia, o p t y m i z m u " .

Ideologia

a dolna warga ust

natury.

Mechanicznego

wysoko

chowa

się, b o t o są

t o pokazuję. O... t e n h y m n , s k o m p o n o w a ł e m

wiek

źrenicy

określił

S a m n i e dostrzega

t e c h n i k a m i (...). C h o d z i

T w i e r d z ą , ż e : łuki b r w i m a m

do p o l o w y

nie rozwija

s k r y t y , d r u g i fałszywy,

mentarz

cą. C z y o t y m w i e ?

N i e m a zresztą

od razu

i możliwości.

w malarstwie, muzyce,

wyrażenie

Technikum

z rozmów­

obserwuje,

u mnie

zać r ó ż n y m i
wieka,
Ja

tego s p e k t a k l u . J e g o m i m i k a

podoba? N i e

prac, do i c h oder­

się. Z a c z ą ł późno, i j a k t o się w

W ogóle, w całej s w e j

ści, a w i ę c

na plan

cały czas „ p r a c u j e " , w y r a z i s t a , kontaktująca

tylko

sytuację.

n a całość, a l e

m a c i e — c h o d z i m u : „ O p r o b l e m , który

schodzi

swoisty k o ­

byle

k i e r u n k u p r z e m i a n , które zachodzą w j e g o p r a c a c h . M ó ­

wykładu

tworząc

Zamiast

c z y opisywaną

— wartościowania.

zainteresowań

rza, z a p e w n e nieświadomie, własne r y s y . S a m p r z e d m i o t
dalszy,

sposób

drugorzędne.

d o poszczególnych

pozycji).

jego własny
ści,

wagi

niewielki, czuj­

t y l k o zniekształcony,

t u waż­

p r z e z całe popołudnie, k t ó r e spędzam w j e g o d o m u , n i e

n y , s k u p i o n y . N a c i s k a k l a w i s z m a g n e t o f o n u . R o z l e g a się
głos, n i e c o

jest

b y ć przecież d r u g i ,

problem

tym,

słów k o ­

odkryciu naukowym, natomiast

przywiązuje

zabrakło

osiąga,

nad

z uwagą

p a d a p y t a n i e — a co się P a n u n a j b a r d z i e j

Pan

— gra

do niej. A l e

ścianach, o d g ó r y d o dołu ( w d r u g i m , s t o ł o w y m p o k o j u ,
gospodarzowi

reżysera,

istocie swą

dodatkowy w y ­

r y s u n k i weszły

już n a s u f i t , a l e w i d a ć —

ostatnich

jakby

choć

„normalne"

sama

tak jak w

Autora

n a scenie

dzieło;

w

patrzył

wyrażał

torium,

Kantor

gdy p a n Malinowski

n i e n a ­ mentarza

zwiedzającym,

zarys

już u s p o k o j o n y ,

naiwnego

przedstawieniu,

rzecz

jest

podczas

jakby

d a w n i e j —• dziś; k o n k r e t — w y o b r a ź n i a ;

jego

sceniczna;

wykład

m i się T a d e u s z

gdzie

się n a n i e j

dumy?

ten kontrapunkt,

w dziwny

Przypomina

t e g o , co u j r z y m y w

tylko pojawia

uśmiechu, zażenowania?

także

zajęciach.

nie zapowiada

środku m a ł e g o , p a r t e r o w e g o

kolej­

29. Jest

się ze szkolą, ucząc

l

młodzież n a p o p o ł u d n i o w y c h

Zimnej

literaturze
zauważa

a

i c h eks­
słuszności
sugeruje.

t o istota
największą
w

podle­
rolę

Komentarzu .
4

235

Zmysły

pomagają

Oto

n p . ktoś

ma

wzmocnić

ćwiczenie:
dalekie
góły
i

dźwięki

przykre

wym

jednostek

lęku.

psychicznie?

to
w

ciągu

i

widzi

bystro,

to

strachu ginie.

przykład

świadomie, d o
jest

tego
do

właśnie

się"

i słyszenia

nej

agresji!

pola

zdaje

się

mówić.

spasabiać, d o s t o s o w y w a ć



szcze­
się

przed

w

tego

zja­

„bojaźliude­

często

nie­

krótkim
i

czasie?

słyszenia.

„przyspasabiania

tego wykładu.

Trzeba

umieć

się

aby przetrwać. W

fleks

się

pozwala

światu. W a l k a
granej,

a

w

słyszy

dokładnie,

nych"

trzeba

szerszej



do

re­

do

zbliżać

Do

w

takich

odpowiednio
na

jakim

już,

razem

wielką

twierdzi

nostek
się,

czego

możemy
uniknąć

potrafią

dobroci,
czegoś

jest

całych

nie interesowano

darem

kimś

wynikiem

dowiadujemy
W

ten

sposób

sytuacji. „Myślący l u ­
twarzy

złości, r y s y

spodziewać

człowieka,

którym

w

o c z ł o w i e k u j e s t moją pasją

pisze a u t o r — a m i a ł e m s p o r o możliwości ucząc w
można

Bibliotece

to ani

Warszawskiego

„zaspa­

rów.

by

moich

się

dzieciństwie

się".

„Zdobywanie wiedzy

że

tylko

rozmawiać

Narodowej

i

w

ze
o

starannie
naprawie

Bibliotece



szkole

wyuczo­
człowieka.

Uniwersytetu

można w y p o ż y c z y ć 33 t o m y m o i c h u t w o ­

Byłbym

bardzo

spostrzeżeń

szczęśliwy,

napisał

gdyby

rozprawę

ktoś

lub

na

temat

pracę

magi­

sterską".
podstawie

się ktoś

rysów

znajduje

Pedagog

i

na­

nawet

z

zamiłowania

najmądrzejsza

nans.

w

spostrzeżenia — i CO b a r d z o

zaczyna

rozmowę

z kimś

spopularyzowana
Czyni

więc

I I . 1—3. W ł a d y s ł a w M a l i n o w s k i objaśniający s w o j e

i

myśl

i

236

ale

Trudno

kiś n a m n i e z e r k a , w i ę c m a m się n a baczności... t r w a m
t a osoba

natury



jed­

głupoty.

s t r o j u , a b y w i e d z i e ć j a k się zachować. O t o patrzę, a j a ­
milczeniu. Raptem

do siebie

oczekiwać.

36 l a t . U w a ż a m ,

ich

wzroku,

bliżej..."

po

od

Po

a po­

do z r o z u m i e n i a , p o n i e w a ż

określać, j a k i e są r y s y

dobrego

mną,

n i e m ę c z y ł nas.

Obserwując,

czy

bo

ruchy

Odczuwaliśmy

już n i e c o

niepożądanych

rozwagi

te

ludzkiego

twarz.

pokoleń.

ludźmi

ludzi

unika

ze

p. M a l i n o w s k i —• zbliżenie

ludzkich nie

doświadczeń

i

t o i zapamiętałem.

rozmowę

że

A więc przez poznanie
jak

„zerkania",

oczy,

ulgę, b o sposób r o z m o w y

nymi

śpiąco,

czyjeś

D l a c z e g o ? b o poznaliśmy siebie

przez

(...)

już

stwierdziłem

prze­

co

w

t e n nawiązał

klęski. J a k

bezmyślnej,

konfliktu

wyczuwać
twarzy

nieważ

siły, r y ­

czyjejś

totalnej

m a o n a sposób
się

r o z m a w i a ł e m z n i m n i e patrząc w

W
„gęby"

a n i widzi?

unikając

mięśni

prze­

smutny

wymaga

człowiek

dzie

filo­

że

wpatrywania

już samoobroną. Z a u w a ż y ł e m

chwili

przy-

tej

czynić?

się

Powinniśmy
układu

zapewne



Zauważyłem,

znosi

możemy

przetrwać — l u d z i o m , n a r o d o m ,

n i e poznajesz

pobudzić —

jest

nieuchronnie prowadzi
skali

działać? C o

„Czy

życie,

doświadczenia. W a l k a

zyka. M i m i k r a

więc

przez

życiowego

innym.
nie

Żad­

z o f i i m i m i k r y , głoszonej p r z e z człowieka z t r u d e m
dzierającego



przed

siebie,

widzenia

t o ! " Nauczenie

słyszy

powtarzając

żołnierz

jest właśnie c e l e m

takie

i

dokładnie

Tak

co m a nastąpić

szerokiego

sposób

zaleca

widzi

godziny

h a r t u j e się. C z y

ludzkich.

jaki

wzmacnia

f r o n t a l n y m nie przyspasabie

Przyspasabia,

W

Autor

jednocześnie

jednocześnie

robi

zdarzeniem",

rzeniem

To

i

a

się

uczucie

ktoś

uczucie

na

określeniu

siebie

„Jeżeli

rzeczy,

wisko,

w

przeżywa

skoro
co

ma

może,

obrazy

nawyku, wie

musi

być

znaleźć
by

dobrze,



wypowiedziana
społeczny

zapropagować

rezo­
swoje

i s t o t n e — zwrócić n a siebie

uwagę. Chodzi
w

do różnych

instytucji,

której t r z y m a n a p i s a n e

Po

rozmowie

ze

mną

o sobie
i

był

redakcji, z

artykuły

dokumentacji

zadowolny,

że

prac

bardzo

demia

Nauk

się n i m zainteresowała. A r g u m e n t



Polska

t y c h m i a s t w y k o r z y s t a ł , sugerując w K a t e d r z e
bie

i na Polonistyce
prace

dotąd

stawę w

miał

w

spotkanie

prelekcję.

z

widzami

w

Obrazy

pokazuje

często

w

Stołecznym

wydaje

czycieli



w

Ochrzczona
jest

w

czasie

Domu

technice
Na

który

Ciągle

by

wbrew

wy­

Nauczyciela.

W

indywidualną . T o m i k i
5

Klubu

małej

Literatów

poligrafii.

jak

i

pierwszej

Nau­

Tom

poprzednie,
stronie

„Są t o w i e r s z e

nie umie

coś

chodzić

VI

wydany

umieścił

frag­

poprawiał

w

napisane przez

obojętnie

pod

czło­

słońcem.

l u d z i a c h , przestrzegał

ich

n i m s a m y m r a t o w a ł . W i e r s z e reagujące n i e m a l

prędko

i

żywo

j a k gazeta".

uważa zaś, że „ A u t o r w i d o c z n i e
nia,

wygłosił

zbiorowych

o swoich pracach poetyckich. Oto np. Ta­

C h u d y pisze:

wieka,

wy­

Kultury

którego

na

Kultury

członek

przerażeniem,

opinii

deusz

tak

jako

150 e g z A

menty

i



indywidualną

przez Wydział

1981 r . miał t a m także w y s t a w ę
poezji

Psychologii

j e g o dziełu i oso­

Pruszkowie

1979 г., z o r g a n i z o w a n ą

stawach

Aka­

ten na­

mnóstwo

obserwacji,

Kazimierz

ma wiele

złotych

banalne.

Czasem

Czytając

wchodzimy

kluczy

Mówimy:

n i u chce

wśród

w

który

sentencji
i

mo­

prawdy

zadziwień.

zastanawia,

szaleństwo, m a n i a ,

się dodać, a nuż w

powiedze­

wyraża

zawisłości

świat,

Rzewuski

do

myśli,

r a l n y c h . Czasem mówi rzeczy oczywiste,

miewa.

ale po

zdu­

przeczyta­

t y m szaleństwie

jest

me­

toda".
O tak. Metoda
Malinowskiego.

W

wierszach

mówi

o

świecie,

r o d z i n i e , o s p r a w a c h które go poruszają. W
o znaczeniu poznania m i m i k i w
Zawsze ważna

jest

ale

n i e nadmierną.

dla niego

takie",

choć

sporych
scen

n p . luźna

historycznych,
się

z

Nie

tylko

tło. O g r a n i c z a

twarzy,

miny, wyrazu. Twarz
wydobyta

w

obrazku,

nicza

się

również

do

w

t y m do

znaku

tej

miny

olejne

obrazy

ilustruje

oderwanej

frapują

czasem własnej,

W
dzić

chęć

czają

zdają

sze

od w y k o n y w a n y c h

opracowanie

Sam

Ciekawe,
Władysława
(...)

Gdzie i n ­

syntezę,

ogra­
Do­

„jako

takiej"

do

konkretnej

postaci.

Te

zaś

Dziesiątki i n ­

próbą

uchwycenia

ф

(napisał

marsz,

gra

w

wzory.

i c h 10), s t a r a się

hymn —

na

nie w y k r a ­

A n i gorsze, a n i l e p ­

audycjach

radiowych

skrzypcach,

melodii powierza

monizował A d a m

wyrazu.

silnie

o p t y m i z m u , dać l u d z i o m radość, p o b u ­

konwencjonalne

popularnej.

synteza

się n a t y m t l e s t u d i a m i

czasem

życia. W a l c z y k ,

poza

Na

najmocniej.

utworach muzycznych
nastrój

najważniejszej.

najważniejszych.

t y l k o typowości w y r a z u , gestu.
wyrazić

sceny

nieważnej,

miny

od

mnie

i

go

jakąś

elementów

o

obchodzą

j a k pięść. M u s k u ł y

uogólnienia

(rysunków, t e m p e r )

twarzy,

Nie

kwintesencja

który

chodzi

nych

przestrzeni

„jako

pejzaży,

mimiczne

idei.

uwa­

świadczy

kwiatów,

się do s p r a w y

tle, w



m a ją

malarstwo

Szewczenki

jego

pustym

dziej,

go

maluje

niemal

zaznaczone,

treść. F o r m a

portrety

wykładem

sobie,

n a formę z w r a c a

bawi

kopia

możliwościach.

wiążące
detale,

Nie

o

obrazach

k o n t a k t a c h międzyludz­

t y l k o przybliżać l u d z i o m . D l a t e g o
gę,

N i e , n i e są w i e r s z e p i s a n e „sobie a m u z o m " , o b o ­
jętne, w y m y ś l o n e , triumfujące z r ę c z n y m c h w y t e m l i ­
t e r a c k i m , nieoczekiwaną metaforą. Córka, ból o j c a , w o j ­
na... C z y t a m s t r o f y n i e r ó w n e , p r z e j m u j ą c e .
— T a t u s i u , co c i jest...
A ja zauważyłem w j e j oczach
pierwsze i s k i e r k i obłędu.
Usłyszałem d a w n y w a r k o t samolotów,
u j r z a ł e m w a l ą c e się ściany,
p a l ą c y się f o s f o r i t y n k i . . .
C h w y c i ł e m c ó r k ę w objęcia...
Jak to dobrze n i c nie mówić,
t y l k o wtulić w t e n okręt
z przerażonym sterem
w ramiona wielkoluda
i z a w i e ź ć go
do normalnej przystani.
Lecą p t a k i — h o r y z o n t y o t w a r t e ,
wiatr hula w przestrzeni
jak myśl swobodna,
a j a s k u p i o n y patrzę n a w a r g i l e k a r z a
— Córka c i e r p i n a z a b u r z e n i a
osobowości po jakimś przeżytym
przerażeniu —
a więc pozostaje n a m
chodzenie po szalach w a g i —
w dół i w g ó r ę , d ł u g o
d o d w u t y s i ę c z n e g o (...) »

j e s t n a p e w n o . C a ł y d o m , całe t o m u ­

z e u m — l a b o r a t o r i u m k o n s e k w e n t n i e wyraża myśli p a n a

kich.

k r o k i twego oczekiwania.
Któż n i e zna marzeń rodziców
i u p o r c z y w y c h .snów o w i e l k o ś c i ,
k i e d y i c h wyobraźnia zgarnia
w s z y s t k i e z a w o d y świata
p o t o , b y dać j e
własnemu d z i e c k u .
P t a k , który opuszcza
gniazdo
n i e u m i e a b e c a d ł a . (...)

magisterskie.

Jak
oraz

b y poświęcono

(.,)

fotograficznej

swych

U.W.

teczką

i wzmianki.

akordeonie,

ale

R o d z i n a bez d z i e c i
t o d u ż y p o k ó j bez krzeseł.
N i e usiądziesz
a t y l k o echo odbija

jest więc

forma

jemu samemu:
trzeba

ubrać w

nasz

czytelnik

nikowi, a
chodzić

po w y g o d n y c h

woli

łatwiznę

żeby

zapisać w a ż n ą

wiersza

„Myśli

Sztuczne

uczuć

jest

bez

wewnętrzny
i

jest

domaga

tor

swój

7

precyzuje
wzmocnie­

cieszy

ubie­

szczerością

wyczuwać.

Szczerze

piszę,

to

która

pisania —

zgodny

ze

mę­
wier­

świat

napiera

figur metrycznych

o n jest

Komentarz,

zrobić,

i nie

dla

myśli,

lubi

się, a l e

pożądane. G d y

żarliwej

P r o s z ę n i e ganić m e g o s t y l u

(...)

kończy a u ­

sposobem

po­

z m y s ł o w e g o . Jeśli c h o d z i o treść, t o ją można

brać n a w e t

z gazety, t y l k o trzeba

j e j nadać b i e g

mowy

n a s z e j p s y c h i k i ! " J e d n a k złożoność p s y c h i k i l u d z k i e j n a j ­
lepiej
jące,

oddać
to

może

które

my

więc

m a l a r s t w o . Oczywiście

otacza

średnią p r z y c z y n ą

nas

w

tym

mojego zainteresowania.

wiązać w

jedną całość stokilkanaście

Wróćmy

pozwala

więc

ludzkiego

zrozumieć

do początku

gospodarza.

i przejmujące

stawie

Z

malarstwa

zamysł

i na k o ­

autora, po­

„ilustracji".
w

płyną

słowa,

właśnie

o

któremu

można

najłatwiej

głośnika
dzięki

bezpo­

t e j r e l a c j i . Jesteśmy

zależnością m i ę d z y r u c h a m i

ciała a m i m i k ą , miną t w a r z y . Jeżeli n a p o d ­

zachowania

się

i

mimiki

j a k i m n a s t r o j u jest w

danej

znaczy

Umiejętność

bardzo

wiele.

żenia się d o s i e b i e

jednostek



W

i

jest

Skoncentruj­

n a n i m uwagę. N a t y m m a l a r s t w i e
który

pokoju

przedstawia­

domu,

mentarzu,

m u z y k o m . Większość h a r ­
wiersze

rytmu

żarliwie

n i e m a czasu n a b u d o w a n i e

strzegania

trudzić

rymowanie

czy p r o z a

(...) G d y
się

czytel­

naturą

i spłyca, i m a ł o

tę szczerość l u b i

rymów.

i podać

formie

ciągłe

bardzo

sobą, t o w i e r s z

i czytelnik

piszemy

znaczeniu



pięknej

zastosowanie

a k c e n t u słownego

r a m wiersz

naszych

większość). J a k to

sza, k i e d y r y m ciągnie m y ś l
nia

Oddaj­

po

przeklętą

ścieżkach. L u b i

myśl w

tę myśl. N a t o m i a s t

pisane

swą

(przynajmniej

czyć c z y t e l n i k a ?

dla autora?

j a k i e krążą

słowa
ze

ukazać t o „(...) co n a z y w a m y

dojrzałe

Malinowskiego:

głos

głowach,

muzyki

Suzin.

czasem

Czym
my

(...)

praktyczną".

potrafimy

określić

w

c h w i l i t e n człowiek, t o już
odpowiedniego

l u d z k i c h j e s t sprawą

t y m momencie

zbli­
waż­

pan Malinowski

23?

238

wyciąga
.,Dla

rękę, w s k a z u j e

przykładu

kolejnie.

Ilustrują

one

J.). T o

ojciec
Po

stwierdza,

jedna

że

obrazów

poematu

fragment

kochający

nieszczęśliwy.

o których będzie

sześć

treść

(którego

przerażeniem
A.

obrazy

obejrzymy

pt.

z

Ochrzczona

cytowałem

wyżej

s w e córki staje

p r z e t r w a n i u ciężkiego
nich

jest

rozkraczają

nogi,

niszczą

sprzęty

Na

obrazie

dziecka,

na

płaczą,

bardzo

okresu

wojny,

poważnie

chora. Jak

2

3 —

niał

wiadomość

sobie

wojny
nięte

zęby.

Werdykt
nadzieję

zmrużone

pogoda...

wydany

zaufanie.

nego.

Wyleczona

perspektywę
przyjaźnie.
pogodne.
Obraz

Lubimy

w

a druga

( i l . 4). N i e s t e t y

braja

obie. Dostają

że

obie

nie

mają

II.

(i. Ochrzczona

jego

obrazie

Jedna

i

budzi
lekarz

lękliwie

splatają
twarze
w

się
mieć

sercu.

p o d tytułem

Giloty­

z partyzantek

drze­

bezpieczeń­

karabin wroga
szczęście

przerażeniem
wojny,
w y m . 39 X 29,5 c m

zwyciężyć
cydują

ma

usta

s t r a c h , drugą

się

uciec,

przestrzeń
w

ale

pomiędzy

wąskie,

jakby

s t r a c h rządzi.

zasznurowane

muszą

Z

ogarnął

sięga p o nią, b y później

umie

z nich

już

s t r a c h ( i l . 5). Ręka

ściąć ją n a g i l o t y n i e .

Zdrajca,

terka,

wdzięku

melduję

jest

wroga

j e , g i n i e z rąk p a r t y z a n t ó w . Ocalała
kobiecego,

de­

dwumetrową

który w y d a ł
pełna

prze­

więzienia

przeskoczyć

domami. Pierwsza

p o w i e t r z u , drugą

Obraz

swój

boha­
powrót

roz­

powiedzieć,

13 pełen g r o z y , ktoś s p o d kół pociągu

wydostać

dziecko.

haterki

świadczy

zawisła

w

Układ
o

nóg

wielkim

i rąk, i całego
napięciu

jej

usiłuje

ciała

woli.

bo­

Jakby

powietrzu.

W p o d o b n y m n a s t r o j u z n a j d u j e się b o h a t e r z o b r a z u
14. T o ktoś, co usiłuje w i e l k ą szybę rozbić s a m y m
Można

przypuszczać


tazji

A.

( t u nasz

J . ) , że

a u t o r puszcza

człowiek

mający

sobą.

wodze

silniej

fan­

działające

zmysły, c z y m o ż e jakieś z m y s ł y p o d w ó j n e , n p . p o d w ó j n y
nos,

podwójne

oczy,

słuch

nie

byłby

zmuszany

przez

życie do t a k s t r a s z n y c h s y t u a c j i .

rodzin­

traci

się do w i ę z i e n i a . Można
ale

5,

szczęścia

pilnuje jej

wycelowany

szczęścia,

postać.

Zamyślony

maszerować,

n a straży

ojciec

zaciś­

ludzkie

poemat

Jedna

m i l c z e n i e m , d r u g a lękiem o t w a r t e . Pierwsza

Przypom­

J e g o n a t c h n i o n a postać

Ręce

ona wyjaśnia.

stwa

4: t a k

się l u d z i e z nadzieją

7 d o 12 ilustrują

postawa,

koniec

nieśmiało

takt

od­

Prawdziwy

to obraz

się

obraz

szeptał p r z e z
na

haterek.

zaginięciu

( i l . 6).

kurczy

lekarza,

6 —

cieszy

T a k zachowują

lesie

Obraz

do z d r o w i a .

d o m u chorego.
Obraz



prawdy

przestrzenną.

Też wiele
w

przez

o

Drugi

dziecka

dzieci

tej

woli

u k r y t e w nas s a m y c h . Z w r ó ć m y u w a g ę n a m i n y t y c h b o ­

do j e d n o s t k i .
się

oczy, d e s p e r a c k a

bombardowania.

p o w r o t u chorej

budzi

mie

zaginionej.

Odkrycie

jest p r z y j a c i e l e m

na.

powrót

t o są nasze c h o r e

swej

się,

mieszkanie.
dowiadują

o chorobie

wojenne

wbrew

rodzice

trzeci — anielska

przyjął

Zachowują

o d siebie. Załamują

później

i demolują

s t r a s z a , odstraszają
a obraz

a



się

zachowują się l u d z i e u d e r z e n i nieszczęściem?
się różnie, ale z a w s z e zaczynają

mowa:

oznaczonych

W

j a k i sposób m o g l i b y ś m y e w e n t u a l n i e p o d w o i ć czy

potroić siłę w i d z e n i a
przy

pomocy

nianie
ciele

siły

czy słyszenia? M o ż e w

zastrzyków,
mięśni.

i silniejsze

ale obecnie

Sport

to

działanie

zdrowie,

pisarzu",

który

a

wyrywa

złą

na

trzech

twarzach

( i l . 7). T r z y

osoby



w

wzmac­
zdrowym

Bergmanie,
duszę

ażeby pozostawić lepszą. M o ż e taką lepszą
my

przyszłości

przez

zmysłów".

N a s t ę p u j e opowieść o I n g m a r z e
kim



namalowanych

trzy

„szwedz­

człowiekowi,
duszę

na

ujrzy­

obrazie

m i m i k i , t r z y różne

20

sytuacje.

bywa

często

Najbardziej

cierpi fizycznie

olej/płyta

pilśń.,

I I . 7. Ciężar

i mimika,
f r a g m . t r y p t y k u n r 20, olej/płyta
pilśń., w y m . 37 X 28,5 c m

ten na

dole,

najmniej ten

239

U góry. U k ł a d y
różne

nastroje

zmarszczek
tych

(na dole) l e p i e j

na twarzach

osób. T e g o

charakteryzują

najbardziej

t e r a z n i e rozdrażniać

jeszcze

C z ł o w i e k p o w i n i e n zauważać u i n n e g o

bardziej.

człowieka na

t w a r z y różne l i n i e nastrojów. (...) O c z y l u d z i muszą

oglą­

dać oczy

inne­

go

i n n y c h ludzi, wyczuwać

słuchu.

wzroku

Zmysły

i słuchu



naszymi

powinniśmy

nadsłuchiwanie
przyjaciółmi.

wznosić

Zmysłom

kolumny

pamię­

ci".
żyć w

nie

słyszymy

naukę, j a k t o t r z e b a

z g o d z i e ze s w y m i zmysłami. K i e r o w a n e

przez

naszą

wolę,

ucho

i

p r z e d s t r a s z n y m i nałogami —
w

siebie,

musi

mieszkanie,

ażeby

nałogowo

autor, poczem,

pomiędzy

Wyzbywa

się

się

na wodzie
giną w
I

człowieka

następny

obraz.

d w u ludzkich twarzy.

ginie

i powstaje,

jego

19. T o

fantazja.

Tak

jak

„Jednocześnie

ich

powstają

i

widzieć

i

z

której

słyszeć,

ale

rozwoju

człowieka!"

Bezpośrednio

nie w
po

swój

cierpień

silnego

Spróbujmy

przećwiczyć

obrazki

twarze
myślań
Na

Jak



nas

n p . zbliżyć
okazać

się

swoje

język".

jak
do

uczesania
Obrazy

poszcze­
przysz­

życzliwym,

sposób

pięknego

się".
ludzi uduchowionych.

„ B y ć m o ż e n i e są s y m p a t y c z n i , jacyś z a p a t r z e n i

li.

240

8. K o s m o n a u t a ,

olej/płyta

14

obrazie

uduchowionych?
znaleźć

tematy

się bez

z

dwie

ich roz­
konfliktu.

44 w s p ó l n e o p ł a k i w a n i e kogoś j e s t p r z y ­

bo t w a r z e

(jak

odpowiedniej

przedstawia

zbliżone m o ż e obeszłoby

przy

płaczących mają

śmiechu)

bardziej

zaokrą­

p o l i c z k i . Współczujemy

płaczącym, płacząc s a m i . Z b l i ż a m y
Oglądanie

pierwsze

pokoju

się d o s i e b i e

w

sie­

pilśń., w y m . 38,5X29,5 c m

(sali

g o s p o d a r z ) kończy d e m o n s t r a c j a
(nie

chcą

maszerować,

zamknięte),
pionowa),

oszusta

na

osiągnięć



W
wiedzę

li.

A

typów:

ich krok

intensywnie

więc

nastro­

jest

coś



jak

mówi

ludzi smutnych

niepewny,

patrzących

(ręce p o k o r n e , z d z i w i o n a

dłonie

(postawa

pozycja

i d l a odprężenia

gło­
wido­

piękne d o m y i m i a s t a — i szczyt l u d z k i c h
lot w

kosmos.

nauty, bohatera nowej

następne przedstawiają

żon­

rozpoznawać

w

ludzi

Ilustracja

ki przyjemne:

nawet

sobie

rąk

uduchowienie, by

i p r a k t y c z n e u b r a n i e samego
czy

należy

się d o n i c h

„niemały w p ł y w g u s t o w n e
berecik

w

postrzegania

ruchy

k p i a r z a i myśliciela. „ G d y b y

były

jemniejsze
glone

uczą

l u d z i , a b y zbliżyć

w y , statyczność układu ciała) —

lekki

kontakt z

równoważyć

uczucia i silnego

u s p o s o b i e n i u . Otóż m a n a t o

Jakiś

nawiązując

kto umie

pogodnym

siebie.

w

Dalsze
nastroje

ręce.

t y m stwier­

d z e n i u następuje r a d a p r a k t y c z n a — j a k być
przyjaznym,

s p o k o j n i e (...). M u s i przeżyć

jami".

wyrastają

gólnych m o m e n t a c h , lecz c h r o n i c z n i e . T o w i e l k a
łość

odbi­

ślad

t a k ślady m i m i k i

Głowa

zewnętrznego.

twarzy

ślady

w

nad

glera".

wspólny

zależności o d n a s t r o j u c z ł o w i e k a " .

znów

d w a żywioły:

nimi

a wyrazem
„Więc

te

m u rzeczy. Czy m a
konklu­

wśród

j e g o o k a też s z y b k i e j a k b ł y s k a w i c a .

Szczęśliwy

„trzeba

zależność

źle

zbolałej „ C z ł o w i e k
siedzących

głębokich

Oto:

wyjaśnić

się

A o t o żongler. „ R z u c a d o góry 6 p r z e d m i o t ó w i s z y b ­
k o j e łapie. R u c h y

chwili.

klucz

1

ból".

czło­

na

t w a r d z i , nieustępliwi '.

t w a r z osoby

czułby

rzeką, w y p o c z y w a j ą c y c h

zapatrzeniem

klucznikiem? Nie!" —

a b y dokładniej

nastrojem

demonstruje

i

nastroju

swoje

zamykać

nie rozkradziono

być n a z i e m i w i e c z n y m

jających

pijaństwem,

rozsąd­

człowieka

kłódkami, z a s u w a m i , r y g l a m i . „ T o

który

duje

o k o , ochronią

myśl

z b y t n i m s t r a c h e m o r z e c z y doczesne. O t o p o ­

stać z a r z u c o n a
wiek

rozwijać

z zasadami,

I I . 13 p r z e d s t a w i a
takim

otoczeniem.
Dalej

i

b i e , ale są to l u d z i e

obciążonego

drugim

pokoju,

o

trzeba

sobie

9. Patrol,

A

więc

wizerunek

kosmo­

e p o k i ( i l . 8).
z

dużym

nabywać

stołem,
przez

widzimy,

gruntowne

olej/płótno, w y m . 3 7 , 8 X 2 8

cm

że
stu­

1967 r .

W o j s k o jest d o b r e n a w s z y s t k o , zdaje się m ó w i ć
obrazek na i l . 9 pierwszy n a m a l o w a n y przez p. M a ­
l i n o w s k i e g o , w 1967 r . W o j s k o w a l c z y z przyrodą, n a ł o ­
giem, niezdyscyplinowaniem i lenistwem, a przede wszy­
s t k i m b r o n i ojczyzny.

II.

10. Moi

krewni,

olej/płyta

pilśń., w y m . 39 X 28 c m

d i a . W t y m c e l u k o n i e c z n y jest n a świecie pokój ( z a t k a ­
n i e dłonią l u f y a r m a t n i e j ) . I n d y w i d u a l n e w y s i ł k i , a b y
p r z e z w y c i ę ż y ć niedoskonałość „dają w i e l e , a l e n i e t y l e ,
co z o r g a n i z o w a n a a k c j a oświaty, doskonała i s y s t e m a ­
tyczna".

II.

1 1 . Historia

uczuć

w mimice,
66 X 75 c m

olejj/płótno,

wym.

Następuje s e k w e n c j a o d z i e d z i c z e n i u , a w i ę c p r z e ­
k a z y w a n i u n a b y t y c h cech przyszłym p o k o l e n i o m . D l a ­
tego n a i l . 10 w i d a ć wspólny m i a n o w n i k w t w a r z a c h
t r z e c h pokoleń.
Z n ó w g a l e r i a t y p ó w . K a ż d y człowiek m a w ł a s n y
w y r a z p s y c h i c z n y . B a ! p o w i a d a a u t o r „ n a w e t koń p o ­
s i a d a swoją mądrą fizjonomię psychiczną".
N a i l . 11 w i d a ć t w a r z e : myślącą, cierpiącą, t w a r z
b a d a c z a , c z ł o w i e k a płaczącego, ironiczną, drwiącą, uś­
miechniętą i śmiejącą się. T r z e b a umieć p o z n a w a ć n a ­
s t r o j e , układ z m a r s z c z e k i mięśni, p r z y g l ą d a ć się. T o k o ­
n i e c z n e „ b o przecież c z ł o w i e k c z ł o w i e k o w i też rzeźbi t w a r z " .
O s o b i s t e doświadczenia a u t o r a , co i r a z dają znać
0 sobie. O t o w i ę c o b r a z k o w a opowieść o r o l i d z i a d u n i a
( i l . 16—18) ilustrująca treść n a p i s a n e g o u t w o r u . „ D z i a dziuś o d g r y w a
niemałą rolę
w wychowaniu
dzieci.
Kształtuje o d p o w i e d n i o c h a r a k t e r d z i e c k a (...) b r o n i go
p r z e d straszną g ł o w ą z a r a z y , p r z e d p o r y w a c z a m i d z i e c i ,
przed
w y r a f i n o w a n y m terrorystą
współczesnej
epoki,
przed s t r a s z n y m i s k u t k a m i w o j e n . W n u k w y c z u j e życz­
l i w e b i c i e serca d z i a d z i a — w y c h o w a w c y i z a w i e s i m u
na m a r y n a r c e Złoty K r z y ż Dobrego w p ł y w u
Wycho­
wawczego".
N a zakończenie seansu p a n M a l i n o w s k i p r o p o n u j e
t a k i e ćwiczenia: „ P o s t a r a j się w s k u p i e n i u upodobnić
swoją twarzą do j e d n e j z t w a r z y w y s t a w i o n e j w t e j
i z b i e . T o z n a c z y upodobnić swoją minę i z a c h o w a n i e się
1 określić w przybliżeniu s w ó j nastrój p o każdej z m i a n i e
o b s e r w o w a n e j o s o b y . N a l e ż y brać p o d u w a g ę sposób
p a t r z e n i a sposób z a m y k a n i a u s t , m a r s z c z e n i a czoła i w
j a k i e j p o z y c j i z n a j d u j e się g ł o w a i s z y j a osoby z r y ­
s u n k u " . Następnie każde przyjrzeć się g r u p i e 12 o b r a ­
zów, określić nastrój każdej z p r z e d s t a w i o n y c h osób
i o d p o w i e d z i e ć w j a k i sposób należałoby zbliżyć się d o
n i e j . Jeśli się tego n a u c z y m y , b a r d z i e j będziemy s i e b i e
szanować. N i e będziemy w i ę c strzelać do k o n d u k t u p o ­
g r z e b o w e g o , a n i używać d z i e c i do różnych r o z g r y w e k
między s t a r s z y m i . N i e będą ginąć żołnierze, i „ludzie
n i e będą w n i e z g o d z i e r o z r y w a ć n a c z t e r y s t r o n y świata
w y g o d n e g o m a t e r a c a z i e m s k i e g o , zamieniając się w k o ­
n i e r o b o c z e " — co p r z e d s t a w i a i l u s t r a c j a .
K o n i e c . P a n M a l i n o w s k i uśmiecha się, p y t a o w r a ­
żenia. Jest p e w n y s w y c h r a c j i , a l e p r z e c i e ż chciałby
usłyszeć i c h p o t w i e r d z e n i e . P o k a z u j e s w ó j d o r o b e k p i ­
s a r s k i . M a ł y , n i e p o z o r n y , w n i e c o już w y t a r t y m u b r a ­
n i u . . . śmieszny? N i e , n i e śmieszny. Żadna p a s j a l u d z k a
n i e jest śmieszna. Zwłaszcza g d y w y n i k a z a u t e n t y c z ­
n e j p o t r z e b y , g d y staje się c i ę ż a r e m i w y z w o l e n i e m ,
g d y w y r a ż a osobowość człowieka. Oczywiście, t a k n a
z i m n o , z d a l e k i e j p e r s p e k t y w y , można p o w i e d z i e ć o t y m ,
co zrobił: n a i w n e , można zganić b r a k p r e c y z j i myśli,
p o m i e s z a n i e p r z y c z y n ze s k u t k a m i , u p r o s z c z e n i a i o d ­
k r y w a n i e p r a w d b a n a l n y c h . Można, a l e t a k i e podejście
s c i e n t y c z n e p r z e d e w s z y s t k i m o g r a n i c z y nas s a m y c h . W
doświadczeniu M a l i n o w s k i e g o w a ż n a jest d l a m n i e jego
p o s t a w a , j e g o e m o c j o n a l n y sposób r e a k c j i n a zło n a ­
szego świata. M i m o , a p o części i dzięki „ n a i w n o ś c i "
s t a j e m y się b o g a t s i , słysząc w y w o d y a u t o r a , oglądając
j e g o p r a c e i chłonąc atmosferę tego d o m k u :
mamy
b o w i e m do c z y n i e n i a z ludzką pasją z c z ł o w i e k i e m d o ­
b r y m , o g a r n i ę t y m w o l ą zbliżenia l u d z i i rozładowania
k o n f l i k t ó w . P r z y t y m dociekliwość i r z e c z y w i s t y , w i e l o ­
s t r o n n y t a l e n t W ł a d y s ł a w a M a l i n o w s k i e g o każe n a m za­
dumać się n a d m o ż l i w o ś c i a m i t w ó r c z y m i , k t ó r e t k w i ą w
człowieku, n i e zawsze rozwinięte, n i e z a w s z e s z k o l o n e .
241

T

II.

12. Pyszalkowaty

bezwzględny,

olej/płyta

pilśń., w y m . 29 X 40,5 c m

II,

14. Pogodni,

olej/płyta

pilśń., w y m . 28 X 40 c m

19

"V» »
5

•fi.
>" / . i

' ш^к&егиг » л * '
i'ft!*' ^A ' / » Д Sr
>J-.';7

фе

1//

-

-'j?
fie /?!'/*/*,
1

»,w w

- *-irvj'
,

il't?egro,'. V
- ' i ,'»/

>w

11 an- i
't w, #Д> «

J - A T /г

«5
••-V-

:

19.

i

4

" " ^ M < # ' V T Ż

20.
w a

Malinom

245

4

P R Z Y P I S Y

U r . 28.10.1909 r . w e w s i C i e l a k o w o , k . N i e ś w i e ż a
( o b e c n i e Z S R R ) , ojciec K o n s t a n t y był b u c h a l t e r e m w
s t a r o s t w i e . W r a z z r o d z i c a m i i r o d z e ń s t w e m (5 dzieci)
przyjechał w 1917 r . d o P o l s k i . S k o ń c z y ł średnią Szkołę
Rolniczą w Ż y r o w i c a c h (1932), p o c z e m p r a c o w a ł j a k o
t e c h n i k r o l n y w majątku n a P o d l a s i u . Z d e c y d o w a ł się
j e d n a k n a dalszą naukę. P r z y j e c h a ł d o W a r s z a w y , c h o ­
dził n a W s z e c h n i c ę Polską, m a t u r ę zdał w 1935 r . R o z ­
począł, j a k o w o l n y słuchacz, s t u d i a n a w y d z i a l e f i l o l o g i i
p o l s k i e j U . W . W czasie o k u p a c j i p r z e b y w a ł w P r u ż a n a c h
u o j c a i p r a c o w a ł t a m j a k o n a u c z y c i e l , p o t e m został
w y w i e z i o n y n a r o b o t y do N a d r e n i i . Ożenił się w 1943 r .
Z a r a z p o w o j n i e wrócił do k r a j u , pracował w G r y f i ­
nie, poczem podjął r e g u l a r n e studia, n a j p i e r w n a u n i ­
w e r s y t e c i e łódzkim, później w a r s z a w s k i m . P o l o n i s t y k ę
ukończył u p r o f . Z . J a k u b o w s k i e g o w 1957 r . O d t e g o
c z a s u u c z y w P r u s z k o w i e . O d 1970 r . j e s t n a e m e r y t u ­
r z e . W 1975 r . o t r z y m a ł „ Z ł o t y K r z y ż Z a s ł u g i " .
1

Pisze w i e r s z e , u t w o r y m u z y c z n e i m a l u j e ( m n i e j
w i ę c e j o d 1967 г.). N a u c z y ł się s a m grać n a s k r z y p c a c h
i a k o r d e o n i e . J e g o 10 u t w o r ó w m u z y c z n y c h z a r e j e s t r o ­
w a n o w Z a i k s i e . N a k u r s a c h o r g . p r z e z K u r a t o r i u m uczył
się p r o w a d z e n i a zajęć m u z y c z n y c h i uzyskał u p r a w n i e ­
n i a . W y d a ł 6 t o m i k ó w p o e z j i , m a w rękopisie d r a m a t ,
powieść kryminalną, w i e r s z e i prozę.
* W ł a d y s ł a w M a l i n o w s k i , członek K l u b u L i t e r a t ó w
N a u c z y c i e l i . Poezje,
t . I , Stołeczny D o m K u l t u r y N a u ­
c z y c i e l a , (bez d a t y ) . T y t u ł w i e r s z a Niepokój
wzwyż

II. 21. Fragment

P o n a d t o p. M a l i n o w s k i jest a u t o r e m h y m n u Szko­
ły n r 215 w W a r s z a w i e .
A b y w y r a ź n i e w y e k s p l i k o w a ć s w e myśli, z a p e w n e
w o b a w i e , że w z d e n e r w o w a n i u m o ż e je n i e p r e c y z y j n i e
w y r a z i ć , p . M a l i n o w s k i napisał t e k s t wyjaśniający, n a ­
z w a n y „ k o m e n t a r z e m " i p o w i e l i ł go. Pisząc t e n artykuł
korzystałem z a r ó w n o z tego t e k s t u j a k też i k o m e n t a r z
n a g r a n e g o n a taśmę i p u s z c z a n e g o w czasie oglądania
o b r a z ó w o r a z z w y p o w i e d z i w czasie n a s z y c h r o z m ó w
W 1974 w z i ą ł udział w ogólnopolskim k o n k u r s i e
plastycznym p.n. „Mój region w ХХХ-leciu P R L " . O t r z y ­
mał wyróżnienie.
Zaczął w y s t a w i a ć tuż p o w o j n i e . R y s o w a ł w ó w c z a s
k a r y k a t u r y i w ł a ś n i e j e w y s t a w i ł w 1946 r . w czasie
p o b y t u w G r y f i n i e (zachował się afisz w y s t a w y w T o v.
Muzyczno-Literackim „Promień").
P i e r w s z y t o m p o e z j i , Strzały niewolnika,
z własny­
m i r y s u n k a m i , w y d a ł w 1939 г., nakładem F . H o e s i e c k a
W rękopisie m a p. M a l i n o w s k i w i e l e u t w o r ó w l i t e ­
r a c k i c h oraz j e d e n „synkretyczny", b o w i e m n a każdej
s t r o n i e znajdują się r y s u n e k P r u s z k o w a , t w a r z z o d ­
p o w i e d n i m wyrazem, nuty, kolejny odcinek
powieści
k r y m i n a l n e j , w i e r s z , powieść r y s u n k o w a ( v i d e i l . 30, 31)
J e d e n z w i e r s z y nagrał H e n r y k B o u k o ł o w s k i i a u ­
t o r chętnie p u s z c z a s w y m gościom tę taśmę. P o m i j a j ą c
z n a k o m i t e w y k o n a n i e , t r z e b a przyznać, że w i e r s z w c i ą ­
ga, słuchałem go z dużym z a i n t e r e s o w a n i e m .
Z t o m u O c f i r j c s o m / przerażeniem,
W a r s z a w a b.d
(Poezje,
t. V I ) .
3

4

5

0

7

8

mieszkania Władysława

Fot.: j . Swiderski

246

Malinowskiego

Cytat

Jackowski, Aleksander, “Widzieć człowieka. Lekcje Władysława Malinowskiego, nauczyciela, malarza, poety i muzyka / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1984 t.38 z.4,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 1 lipca 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/5970.

Formaty wyjściowe