Narracje o pewnej podróży/Polska Sztuka Ludowa-Konteksty 2011, t. 65, nr 2-3

Item

Title
Narracje o pewnej podróży/Polska Sztuka Ludowa-Konteksty 2011, t. 65, nr 2-3
Description
Polska Sztuka Ludowa-Konteksty 2011, t. 65, nr 2-3, Podróż amerykańska: etnologia i historia sztuki, s. 60-64
Creator
Klekot, Ewa
Date
2011
Subject
Warburg, Aby (1866-1929), podróże
extracted text
07b_Ewa Klekot.ps - 10/18/2011 2:29 PM

EWA KLEKOT

stern Colorado (1893) stanowiła jedną z inspiracji jego
podróży, Warburg znalazł się na południowym zachodzie Stanów Zjednoczonych. Jednak plan, by zwiedzić
stanowiska archeologiczne związane z kulturą Anasazi, korzystając z pomocy jednego z ich odkrywców, Richarda Wetherilla, zawiódł [Michaud 2007: 183].
Warburg po szybkim zwiedzeniu historycznych osad
na Mesa Verde zdecydował się pojechać do Nowego
Meksyku, do nadal zamieszkiwanych puebli, co miał
zresztą także w planach, dysponując darmowym biletem kolejowym na linii Topeka – Santa Fe [Warburg
2007: 303]. W sumie Warburg podróżował po południowym zachodzie Stanów przez blisko osiem miesięcy: po krótkiej wizycie w Kolorado udał się najpierw
do osad San Juan, Laguna, Acoma, Cochiti i San Ildefonso, które leżały w pobliżu miast Santa Fe i Albuquerque, dostępnych dzięki linii kolejowej. Następnie
zaś, po zwiedzeniu Kalifornii i jej uniwersytetów oraz
porzuceniu planu podróży do Japonii, wybrał się do
trudniej dostępnych puebli Walpi i Oraibi na Mesa
Negra w Arizonie [Cestelli Guidi 1998: 29]. W jednym z nich, Oraibi, był pod koniec maja 1896 roku
świadkiem obrzędowego tańca Hemis Kachina.
Po powrocie do Hamburga Warburg, który w trakcie wyprawy robił zdjęcia za pomocą jednego z pierwszych przenośnych aparatów fotograficznych,2 kilkakrotnie pokazywał publicznie przywiezione z wyprawy
fotografie, czy to w formie ilustrowanych slajdami wykładów w stowarzyszeniach fotografii amatorskiej, czy
w postaci wystawy [Raulff 1998: 66]. W 1897 roku,
niecały rok po przyjeździe z Ameryki, zaproponował
też jednemu ze swych przewodników po osadach Indian, Henry’emu Vothowi, wspólne wydanie ilustrowanych zdjęciami artykułów: Voth miałby być autorem tekstu o tańcu węża, a Warburg o tańcu Hemis
Kachina. Voth jednak odmówił, uznając, że publikacja w Niemczech nie podniesie jego naukowego prestiżu w Stanach Zjednoczonych, na którym mu zależało [Cestelli Guidi 1998.: 42], w związku z czym
Warburg najwyraźniej porzucił plan przełożenia swych
amerykańskich doświadczeń na formę pisaną. Warburg sprowadził też całą kolekcję indiańskich artefaktów, których jednak nie usiłował nawet studiować
i już w 1898 roku przekazał w depozyt Muzeum Etnologicznemu w Hamburgu, by w 1902 ostatecznie ją temu muzeum ofiarować [ibid.: 46].
W notatkach do jednego ze wspomnianych wystąpień prezentujących wykonane w Ameryce zdjęcia
(Berlin, 16 marca 1897, Freie photographische Vereiningung) Warburg pisał: „nigdzie indziej związek między
pogańskimi ideami religijnymi a działalnością artystyczną nie jest tak dobrze widoczny jak u Indian Pueblo” [za: Raulff 1988: 64]. Wątek ten powtarza się
w odwołaniach do amerykańskiego doświadczenia,
które między rokiem 1897 a 1923 rzadko pojawiają się
w pismach Warburga: u „pierwotnych”, „pogańskich”

Narracje
o pewnej podróży

P

rawdopodobnie, gdyby nie wykład wygłoszony
w Kreuzlingen 21 kwietnia 1923 jako Obrazy
z krainy Indian Pueblo w Ameryce Północnej, podróż po amerykańskim południowym zachodzie, którą
Aby Warburg odbył na przełomie 1895 i 1896 roku,
pozostałaby wydarzeniem interesującym wyłącznie jego skrupulatnych biografów; jedną z kilku prób, które
Warburg, zmęczony i rozczarowany „estetyzującą historią sztuki”, która „jałowo frymarczy słowami”
[Warburg 2007: 301],1 podjął w poszukiwaniu nowego pola studiów [por. Gombrich 1992: 75-98]. Dlaczego jednak w 1922 roku przebywający w sanatorium dla
nerwowo i psychicznie chorych profesor Warburg,
specjalista w zakresie kultury i sztuki europejskiego renesansu, zdecydował się sięgnąć do wspomnień, które
dotyczyły wydarzeń sprzed ćwierćwiecza, by uczynić
z nich temat pierwszego od pięciu lat wykładu? Odpowiedź na to pytanie jest tym ciekawsza, że czyniąc to,
uruchomił potężną maszynę interpretacyjną późnonowoczesnej humanistyki i jej narracji.

Wyprawa poza „jałowe frymarczenie
słowami”
Po złożeniu doktoratu o Botticellim w grudniu
1891 roku Warburg był już w pierwszej połowie 1892
roku słuchaczem psychologii w Berlinie i miał zamiar
podjąć studia medyczne, jednak powołanie do wojska
jesienią tego samego roku spowodowało zarzucenie tego pomysłu. W ciągu dwóch lat, które upłynęły między przejściem do rezerwy (październik 1893) a wyjazdem do Ameryki na ślub brata (wrzesień 1895),
Warburg głównie pracował we Florencji nad serią rysunków Buontalentiego o tematyce związanej z przedstawieniami teatralnymi, pozostawiając na boku
„wielką sztukę” i studiując opisy widowisk, które
uświetniały wielkie ceremonie na florenckim dworze
Medyceuszy. Wyjazd do Ameryki stworzył okazję do
kolejnej wycieczki poza pole historii sztuki: tym razem
był to obszar etnologii.
W grudniu 1895 roku Warburg, podążając śladami
Gustawa Nordenskjölda, którego świeżo opublikowana książka Cliff-Dwellers of the Mesa Verde, Southwe60

07b_Ewa Klekot.ps - 10/18/2011 2:29 PM

Ewa Klekot • NARRACJE O PEWNEJ PODRÓŻY

sceptycznym stosunkiem do wystąpienia z Kreuzlingen. Warburg uważał swój wykład za naukowo niedopracowany, choć zawierający ważne intuicje, i zależało mu, by jego treść poznał Ernst Cassirer: w liście,
w którym zakazywał Saxlowi publikacji tekstu, prosił
równocześnie o przekazanie „tych wstrętnych przedśmiertnych drgawek pozbawionej łba żaby” jedynie
czterem osobom: żonie, bratu Maxowi, lekarzowi domowemu doktorowi Embdenowi i właśnie Cassirerowi. Przygotowując wystąpienie i starając się zebrać na
papierze Wspomnienia z podróży przez krainę Pueblo,
Warburg pisał: „Zatem to, czego doświadczyłem, jest
jedynie odzwierciedleniem zewnętrznego wyglądu rzeczy i mam prawo mówić o tym jedynie wtedy, gdy rozpocznę od stwierdzenia, że ten nierozwiązywalny problem tak bardzo ciążył mi na duszy, iż w czasie, gdy
byłem zdrów, nie ośmieliłbym się wygłosić na jego temat żadnych stwierdzeń naukowych. […] pozwalam
znakom, które otrzymuję, ujawnić się, ponieważ w tej
epoce chaotycznego upadku nawet najsłabsi mają
obowiązek, by umacniać wolę kosmicznego ładu”
[Warburg 2007: 395].4
Początkiem mitologizacji amerykańskiej podróży
Warburga (i, dodajmy, wykładu z Kreuzlingen) są zdaniem Davida Freedberga [2005] pisma Fritza Saxla,
który – poza przytoczoną już uwagą o „podróży do archetypów” – napisał też, że „Ameryce Aby Warburg
zawdzięczał to, że nauczył się patrzeć na historię Europy oczyma antropologa. Wczesny renesans znalazł swe
wzorce w pogańskiej starożytności, a historyk, żeby
uzyskać wgląd w antyczne pogaństwo, nie może zrobić
nic lepszego niż pojechać do kraju pogan” [za: Freedberg 2005: 8]. Oczywiście łatwo z perspektywy XXI
wieku mówić – jak Freedberg – że podstawowy błąd
Warburga polegał na tym, że nie dostrzegał różnic
między pogaństwem antycznym a indiańskim [ibid.:
11]; nie da się jednak ukryć, że Ruth Benedict [1966],
która w latach 30. XX wieku z pełnym przekonaniem
używała nietzscheańskich kategorii apollińskości i dionizyjskości do opisu wzorów kultur tubylczych, właśnie Indianom Pueblo, w których obrzędach Warburg
miał dostrzegać dionizyjski pierwiastek pogańskiego
szaleństwa i nie-rozumu, przypisywała klasyczną apollińskość. Benedict zaczęła badania niemal ćwierć wieku po wyprawie Warburga; przyświecał jej jednak ten
sam cel, który realizowało Amerykańskie Biuro Etnologiczne oraz jej akademicki mentor Franz Boas; który był dominującą narracją amerykańskiej etnologii lat
30. i 40., a którego echo pobrzmiewa w pierwszych
akapitach Obrazów z krainy Indian Pueblo (wersja
Raulffa): ocalenie obrazu świata, który wymiera. Zatem rozbieżność interpretacji Benedict i Warburga nie
wydaje się kwestią zmian w programie samej antropologii; z perspektywy tego, co wiadomo z innych źródeł
o kulturze Pueblo, trudno ją też uznać za wynik radykalnej zmiany w obrębie ich kultury. Sytuacja, w któ-

Indian religia i sztuka pozostają organicznie ze sobą
związane, co pozwala badaczowi na głębsze wniknięcie
w sens tej drugiej. W często cytowanym liście do Jamesa Mooneya z Amerykańskiego Biura Etnologicznego, datowanym na 17 maja 1907, Warburg tak podsumowywał swoje amerykańskie doświadczenie:
„Zawsze czułem się dłużnikiem Pańskich Indian. Bez
badań nad ich pierwotną kulturą nigdy nie udałoby mi
się znaleźć szerszego ugruntowania dla psychologii Renesansu” [za: Michaud 2007: 186].

Podróż do archetypów
Jednak te bardzo sporadyczne odwołania Warburga do amerykańskiej podróży nie zapewniłyby uwagi
uczonych badaczy temu epizodowi w jego biografii,
gdyby on sam nie uczynił jej tematem wykładu wygłoszonego w trakcie pobytu w sanatorium w Kreuzlingen. Sam rodzaj wydarzenia: wykład wygłoszony przez
wybitnego profesora, który kilka lat wcześniej pogrążył
się w mrokach szaleństwa; miejsce akcji: sanatorium
dla psychicznie chorych; publiczność: lekarze i pacjenci – wszystko to, z perspektywy romantycznej mitologii geniuszu i obłąkania oraz faustycznych cech postaci żydowskiego profesora zajmującego się astrologią
i pogańskimi wierzeniami silnie działało i nadal działa
na nowoczesną wyobraźnię. W ten sposób wykład,
który miał być autoterapią (Fritz Saxl nazwał go „podróżą do archetypów” [za: Raulff 1998, przyp. 6]) i dowieść lekarzom, że Warburg może wrócić do Hamburga, by kontynuować pracę naukową, zyskał status
dzieła wielkiego umysłu, który wynurza się z mroków
szaleństwa, zyskawszy być może dostęp do wiedzy spoza granicy racjonalności. Zlekceważono więc wyraźne
żądanie Warburga, by wykładu nie publikować w żadnej postaci [list z 26 kwietnia 1923 do Fritza Saxla, za:
Raulff 1998: 73]. Najpierw dwoje najbliższych współpracowników – Fritz Saxl, który był osobiście obecny
przy powstaniu wykładu i miał w nim swój udział, oraz
Gertrud Bing pracująca z Warburgiem po jego powrocie z sanatorium – opublikowało w dziesięć lat po
śmierci autora zredagowany przez siebie na podstawie
notatek i przetłumaczony na angielski tekst tego wykładu jako A Lecture on Serpent Ritual („Journal of the
Warburg Institute”, t. II), a pół wieku później niemiecki badacz Ulrich Raulff opracował w oparciu
o przechowywany w Instytucie Warburga zbiór archiwaliów niemiecki tekst wykładu zatytułowany Bilder
aus dem Gebiet der Pueblo-Indianer in Nord-Amerika,
który opublikował w książce Aby Warburg: Schlangenritual. Ein Reisebericht (Berlin 1988).
W ten sposób dzięki publikacji wykładu z 1923 roku
amerykańska podróż Warburga stała się w oczach wielu badaczy kluczem do jego biografii intelektualnej;3
kluczem, którego Ernst Gombrich, jego najsłynniejszy
biograf, miał nie docenić zwiedziony zarówno własną
wizją postaci Warburga [por. Iversen 1991], jak i jego
61

07b_Ewa Klekot.ps - 10/18/2011 2:29 PM

Ewa Klekot • NARRACJE O PEWNEJ PODRÓŻY

rej dwoje badaczy stosuje w zupełnie odmienny sposób
tę samą metaforę do interpretacji kultury tego samego
ludu, daje się wytłumaczyć jedynie z perspektywy drugiego członu metaforycznej opozycji: dla Warburga
kultura Hopi miała charakter dionizyjski, bo stanowiła element uniwersalnie rozumianego pogaństwa
i pierwotności, co de facto oznaczało pogaństwo rozumiane jako ciemne przeciwieństwo zachodniej cywilizacji rozumu; dla Benedict Pueblo byli apollińscy
w zestawieniu z irracjonalnym, nieokiełznanym marnotrawstwem potlaczu Kwakiutlów – przy bliższym
oglądzie okazuje się, że „pogaństwo” ma zarówno dionizyjski, jak i apolliński wymiar. Powraca zatem jednak zarzut Freedberga, że ograniczony ewolucjonistyczną koncepcją dziejów człowieka Warburg nie
potrafił dostrzec różnicy między pogaństwem Indian
i Europejczyków.

Gelehrter z Hamburga
Na podstawie dostępnych źródeł – dzienników
Warburga, jego korespondencji i fotografii – Freedberg przedstawił przekonującą krytykę antropologicznego warsztatu Warburga, czy też raczej braku tego
warsztatu i ukazał powierzchowność jego stosunku do
Indian i ich kultury. Nie chodzi tutaj tylko o erudycyjną wiedzę na temat badanego ludu, którą Warburg
próbował zdobyć w ciągu kilku tygodni przed wyjazdem w instytucjach naukowych na wschodzie USA,
czy znajomość języka, którego oczywiście nie miał zamiaru się uczyć, ale też o osobę przewodnika wprowadzającego Warburga w tajemnice kultury zamieszkujących Pueblo Oraibi Indian Hopi, którym był budzący
wśród Indian niechęć i lęk mennonicki misjonarz
H.C. Voth [por. Talayesva 1964: 267, Freedberg
2005: 4-8]. Przy takim podejściu niespecjalnie dziwi,

Aby Warburg z tancerzem Hopi, Arizona, maj 1896. Za: Photographs at the Frontier. Aby Warburg in America 1895-96,
ed. B. Cestelli Guidi, N. Mann, Londyn 1998, s. 142

62

07b_Ewa Klekot.ps - 10/18/2011 2:29 PM

Ewa Klekot • NARRACJE O PEWNEJ PODRÓŻY

że, jak pisze Freedberg, Warburg podczas swojego pobytu u Hopi nie zauważył nawet nasilonej walki społecznej toczącej się w Oraibi dokładnie w czasie, kiedy
tam przebywał. Co więcej, antropologiczna niewrażliwość Warburga sprawia, że nie zauważa on przejawów
artystycznego renesansu w ceramice Hopi, którą kupuje i wysyła do Europy, gdzie nie poświęci jej niemal
wcale uwagi i szybko przekaże do muzeum.
Opierając się na tym samym zespole źródeł dotyczących podróży Warburga, Benedetta Cestelli Guidi
[1998] poddała natomiast dość gruntownej analizie
przywiezione przez niego fotografie, zwracając uwagę
na ich amatorski charakter oraz na fakt, że zdjęcia
z najważniejszej ceremonii, której Warburg był świadkiem – czyli tańca Hemis Kachina – zostały z dużym
prawdopodobieństwem wykonane nie przez samego
Warburga, lecz przez Henry’ego Votha [ibid.: 36, 41],
który miał już doświadczenie w dokumentowaniu
indiańskich obrzędów i któremu prawdopodobnie
Warburg dał po prostu swój aparat, prosząc o sfotografowanie uroczystości. Zarówno spostrzeżenia Freedberga, jak i Cestelli Guidi potwierdzają amatorski charakter wyprawy, o której Warburg nie napisał nic aż
do 1923 roku, kiedy to szaleństwo pozwoliło mu zrezygnować z wymogów naukowego rygoru [por. cytat z 14
marca 1923 zamieszczony powyżej].
Czy jednak możliwość rezygnacji z naukowej legitymizacji wywodu była jedynym powodem, który stał
za wyborem wspomnień z amerykańskiej podróży jako
tematu wykładu w Kreuzlingen? Według wersji zrekonstruowanej przez Raulffa Warburg zatytułował swe
wystąpienie Obrazy z krainy Indian Pueblo w Ameryce
Północnej. Oczywiście wspomniana już interpretacja
wykładu jako „podróży do świata archetypów”, której
autorem był Fritz Saxl, sugeruje, że wybór tematu pozwolił Warburgowi na ujawnienie nurtujących go
przez całe życie nieświadomych treści. Jednak z perspektywy historii załamania psychicznego Warburga
i jego bezpośredniego związku z klęską Niemiec
w I wojnie światowej oraz jej następstwami w postaci
politycznego chaosu, obalenia monarchii, proklamacji
dwóch różnych republik i aktywnej działalności ruchów lewicowych5 wydaje się, że wybór amerykańskiej
podróży sprzed ćwierćwiecza jako tematu wykładu
w Kreuzlingen uwarunkowany był także – a może
przede wszystkim – w inny sposób.
Abraham Moritz Warburg, dziecko zamożnej rodziny niemieckich Żydów z Hamburga i wychowanek
niemieckiego systemu edukacji, był niemieckim patriotą. Służbę wojskową odbył – jak pisał – „z wielkim
entuzjazmem”, choć z powodu dość enigmatycznie
wzmiankowanego antysemityzmu zakończyła się ona
jego zdaniem „klęską”, ponieważ przeszedł do rezerwy
jako podoficer, podczas gdy inni uzyskali promocje oficerskie „na podstawie bardziej odpowiedniego wyznania”, który to system był jego zdaniem jedną z przyczyn

klęski Niemiec podczas wojny. „Parę tysięcy więcej żydowskich oficerów i moglibyśmy wygrać bitwę nad
Marną”, pisał w 1923 roku [Warburg 2007: 302].
Warburg należał, jak się wydaje, do tej wielkiej społeczności niemieckich Żydów, którzy – jak pisał Gershom Sholem – będąc zaledwie „przedmiotem oświeconej tolerancji”, brali ją za akceptację i „nierzadko
stawali się prorokami gotowymi donośnym głosem
przemawiać w imieniu samych Niemców” [Sholem
2006: 80]. Warburg przemawiał „w imieniu samych
Niemców” w sposób dosłowny, kiedy we wrześniu
1914 roku zaproponował księciu von Bülow wydawanie po włosku pisma, które miałoby na celu wyjaśniać
Włochom niemiecki punkt widzenia wojny. Istotnie
zredagował kilka numerów, a w lutym 1915 roku przewodniczył pierwszemu posiedzeniu na nowo otwartego Instytutu Niemieckiego we Florencji. Kiedy jednak
26 kwietnia Włochy podpisały traktat w Londynie
i przystąpiły do Ententy, postanowił zapomnieć na zawsze o swoich związkach z kulturą włoską i przez resztę wojny zajmował się badaniem kultury niemieckiej
okresu reformacji [Gombrich 1992: 195 i n.]. Miesiąc
po kapitulacji Niemiec i obaleniu monarchii, 18 listopada 1918 roku, Warburg usiłował popełnić poszerzone samobójstwo, lecz odebrano mu rewolwer i przewieziono do szpitala [Binswanger, Warburg 2007:
93-94].
Kiedy zatem pod koniec 1922 roku w sanatorium
w Kreuzlingen Warburg zaczął myśleć o przygotowaniu i wygłoszeniu wykładu, który miałby mu pomóc
w przywróceniu równowagi umysłu, temat nie mógł
być raczej ani związany z Włochami, które zawiodły
podczas wojny, ani z Niemcami, których klęska zdruzgotała poczucie bezpieczeństwa Warburga i wypuściła
na wolność od dawna gnębiące go lęki i fobie [por.
ibid.: 81-82]. Choć wiele uwagi poświęcono stosunkowi Warburga do własnego żydostwa [np. Freedberg
2001, Raulff 1998], to jego niemiecka tożsamość oraz
jej konsekwencje wzbudzały, jak się wydaje, o wiele
mniejsze zainteresowanie badaczy. Tymczasem to one
właśnie były być może jednym z głównych powodów,
dla których Warburg, poszukując w 1922 roku tematu do wykładu, zdecydował się sięgnąć do swej amerykańskiej podróży.
Wykład miał być ilustrowany slajdami i zestaw obrazów wybranych przez Warburga bardzo przypominał
ten, który towarzyszył jego wystąpieniu w Berlinie
w 1897 roku [Cestelli Guidi 1998: 34]; różnice dotyczyły przede wszystkim ilustracji ukazujących taniec
węża, których w berlińskim zestawie nie było. Warburg
nie był autorem tych zdjęć, ponieważ sam tańca węża
nigdy nie widział i nie miał okazji go sfotografować. Jak
sugeruje Benedetta Cestelli Guidi, o włączeniu przedstawień tańca węża najprawdopodobniej zdecydował
Fritz Saxl, którego rola w przygotowaniu wykładu była
istotniejsza, niż się to zwykło przyjmować. Prawdopo63

07b_Ewa Klekot.ps - 10/18/2011 2:29 PM

Ewa Klekot • NARRACJE O PEWNEJ PODRÓŻY

dobnie on właśnie stał za konstrukcją wykładu osnutego wokół symbolu węża i jego odniesień do sztuki
wczesnochrześcijańskiej i wschodniej [ibid.]. Przypuszczenia Cestelli Guidi potwierdza różnica tytułu oryginalnej wersji wykładu (Obrazy z krainy Indian Pueblo)
i jego angielskiego tłumaczenia opublikowanego przez
Saxla i Bing (Wykład o rytuale węża). Wykład w wykonaniu Warburga prawdopodobnie w mniejszym stopniu kładł nacisk na taniec węża (którego przecież nie
widział), a bardziej na jego znaczenie symboliczne osadzone w „pierwotnym pogaństwie”.
Oczywiście zabiegi redaktorów obu tekstów miały
w założeniu oddać jak najjaśniej i najpełniej myśl Warburga, którego wystąpienie „było w istocie – jak pisał
psychiatra Warburga dr Binswanger – pogawędką
w oparciu o materiał fotograficzny, podczas której roztoczył on swą przeogromną wiedzę w sposób dość niezorganizowany. Fundamentalne zagadnienia kryły się pod
ozdobnikami, pewne punkty widzenia zostały tylko zasugerowane mimochodem, poprzez aluzje do materiału archeologicznego, które mówiły coś tylko bardzo niewielu
słuchaczom” [Binswanger, Warburg 2007: 146]. Nigdy
zresztą nie dowiemy się, co rzeczywiście powiedział Aby
Warburg 21 kwietnia 1923 roku, ponieważ – choć istnieją jego notatki i dwa skompilowane na ich podstawie
teksty – na początku wykładu, jak pisał Fritz Saxl do
Mary Warburg, „Pani mąż położył rękopis na stole […]
i niemal wcale do niego nie zaglądał” [ibid.: 192].
Tutaj właśnie wykład Warburga ujawnia swój potencjał narracyjny, stając się zbiorowym dziełem kolejnych opowiadaczy. Taniec węża u Hopi (którego żaden z opowiadaczy nie widział) jest tylko pretekstem
do przekazania przesłania o nowoczesnym rozdarciu
i podróży do źródeł. Bohaterem tej opowieści nie jest
człowiek pierwotny, lecz Aby Warburg, cierpiący człowiek nowoczesności. W wersji Saxla narracja ma pozytywne rozwiązanie, a Warburg – jej bohater i pierwszy opowiadacz – powraca znad kresu nocy, by
przynieść światło. Warburg Didi-Hubermana, specjalista od pathologii, który posiadł wiedzę o cierpieniu, to
posttraumatyczny bohater kulturowy późnej nowoczesności. Przeciwstawiany jest Warburgowi Gombricha
[Iversen 1991], który znad otchłani cierpienia opowiada się po jasnej stronie rozumu. Wielość tych dyskursywnych postaci Warburga, jego wykładu i jego
amerykańskiej podróży współtworzy w ten sposób kilka różnych narracji nowoczesnej humanistyki.

Warburg in America 1895-1896, Londyn: Merrell Holberton, The Warburg Institute.
Freedberg, David 2001, Pathos a Oraibi: Ciò che Warburg
non vide, w: Lo sguardo di Giano. Aby Warburg fra tempo
e memoria, red. Claudia Ceri Via i Pietro Montani, Turyn:
Nino Aragno. Warburg’s Mask: A Study in Idolatry, 2005, w:
red. M. Westermann, Anthropologies of Art, Williamstown,
Mass.: Clark Art Institute.
Gombrich, Ernst 1992, Aby Warburg. Una biografía intellectual, przeł. B. Moreno Carillo, Madryt: Alianza Forma.
Iversen, Margaret 1991, Aby Warburg and the New Art
History, w: red. H. Bredekamp, M. Diers, Ch. Schoell-Glass,
Aby Warburg. Akten des internationalen Symposions Hamburg
1990, Weinheim: VCH.
Michaud, Philippe-Alain 2007, Aby Warburg and the
Image in Motion, przeł. S. Hawkes, Nowy Jork: Zone Books.
Raulff, Ulrich 1998, The Seven Skins of the Snake, w: red.
B. Cestelli Guidi, N. Mann, Photographs at the Frontier. Aby
Warburg in America 1895-1896, Londyn: Merrell Holberton, The Warburg Institute.
Sholem, Gershom 2006, Żydzi i Niemcy, przeł. A. Lipszyc, M. Zawanowska, Sejny: Pogranicze.
Talayesva, Don C. 1964, Wódz Słońca. Autobiografia Indianina z plemienia Hopi, oprac. Leo W. Simmons, przeł.
H. Krzeczkowski, Warszawa: PIW.
Warburg, Aby 2007, Memories of a Journey Through the
Pueblo Region, Appendix 3 w: Michaud, Philippe-Alain
2007, Aby Warburg and the Image in Motion, przeł. S. Hawkes, Nowy Jork: Zone Books.

Bibliografia
Benedict, Ruth 1966, Wzory Kultury, przeł. J. Prokopiuk, Warszawa: PWN.
Binswanger, Ludwig, Warburg, Aby 2007, La curación
infinita. Historia clínica de Aby Warburg, przeł. N. Gelormini,
M. T. D’Meza, Buenos Aires: Adriana Hidalgo Editora.
Cestelli Guidi, Benedetta 1998, Retracing Aby Warburg’s American Journey through his Photographs, w: red. B.
Cestelli Guidi, N. Mann, Photographs at the Frontier. Aby

5

Przypisy
1

2

3

4

64

„Poza tym odczuwałem szczery wstręt do estetyzującej
historii sztuki. Kontemplacja formalnych walorów obrazów, w których nie widzi się wytworu biologicznej konieczności, mieszczącego się między praktykami religijnymi i artystycznymi (co zrozumiałem dopiero później),
wydawała się prowadzić do jałowego frymarczenia słowami” [Warburg 2007: 301].
Cestelli Guidi [przyp. 36] na podstawie korespondencji
Warburga identyfikuje ten kupiony w Stanach aparat jako „Bull Eye’s Kodak camera, rebadged by the Boston Camera Company”.
Najwybitniejsi z tych autorów to Philippe-Alain Michaud i Georges Didi-Huberman; David Freedberg, który w artykule The Warburg Mask: A study in Idolatry
[Freedberg 2005] (Maska Warburga: studium z zakresu
idolatrii w tym numerze „Kontekstów”) podejmuje próbę
dekonstrukcji mitu antropologicznej inicjacji Warburga
i podaje obszerną listę pisanych w tym właśnie duchu
prac [por. zwł. przypis 2].
Fragment datowany jest na 14 marca 1923, czyli czas
trwania kuracji za pomocą opium (Warburga poddano
tej kuracji w dniach 7/02 – 18/03 [Binswanger, Warburg
2007: 142-144]).
Według relacji Binswangera 10 sierpnia 1921 Warburg
wygłosił w Kreuzlingen następujący monolog do ćmy:
„Maleńka ćmo, dziękuję, że profesor może z tobą pogadać. Pozwolisz, że ci opowiem o moich utrapieniach?
Wyobraź sobie, mała ćmo, że 18 listopada 1918 roku tak
bardzo bałem się o rodzinę, że wziąłem rewolwer i chciałem zabić siebie i rodzinę. Wiesz dlaczego: nadchodził
bolszewizm. I wtedy Dets [córka] powiedziała: Tato, co
ty robisz?” [Binswanger, Warburg 2007: 93-94].

Item sets
Konteksty 2

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.