Drzewo życia - Ołtarz Wniebowzięcia Rodziny - wykonany przez Stanisława Majewskiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.1

Dublin Core

Tytuł

Drzewo życia - Ołtarz Wniebowzięcia Rodziny - wykonany przez Stanisława Majewskiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.1

Opis

Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.1, s.33-49

Twórca

Kurek, Jan

Wydawca

Instytut Sztuki PAN

Data

1979

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3492

Format

application/pdf

Język

pol.

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:3273

PDF Text

Text

Jan Kurek

DRZEWO ŻYCIA - OŁTARZ WNIEBOWZIĘCIA RODZINY
- WYKONANY PRZEZ STANISŁAWA MAJEWSKIEGO

Pierwsza p r ó b a scharakteryzowania t w ó r c z o ś c i ar­
tysty z o s t a ł a dokonana w szkicu jpt. „Wizja ś w i a t a w
twórczości S t a n i s ł a w a Majewskiego", zamieszczonym w
„Polskiej Sztuce L u d o w e j " w r o k u 1977 n r 4. W czasie
pisania tego
a r t y k u ł u o ł t a r z Wniebowzięcia Rodziny
jeszcze nie i s t n i a ł . Obecnie m o ż n a o g l ą d a ć dzięki niemu
najobszerniejszą ze znanych d o t ą d w Polsce, o b r a z o w ą
w y p o w i e d ź jednego człowieka na temat w i z j i wszech­
ś w i a t a oraz w i e r z e ń w y w o d z ą c y c h się w dużej mierze
z tradycyjnej k u l t u r y ludowej. Praca ta stanowi r ó w ­
nież z w i e ń c z e n i e dotychczasowej 'twórczości artysty. M a ­
jewski p r z e d s t a w i ł tutaj iswoje w c z e ś n i e j s z e p r z e m y ś l e ­
nia, k t ó r e w n i e p e ł n e j jeszcze postaci sygnalizował już
w poprzednich pracach. Dlatego zanim p r z y s t ą p i m y do
opisu samego ołtarza, nieco miejsca p o ś w i ę c i m y k r ó t ­
kiemu przypomnieniu jego w c z e ś n i e j s z y c h prac, k t ó r e
naszym zdaniem p o w s t a ł y w dość ścisłym z w i ą z k u z
k r y s t a l i z u j ą c ą się k o n c e p c j ą ołtarza.
A r t y s t a w większości swych kompozycji, n i e z a l e ż n i e
od ich tematu (historycznego, obyczajowego, r e l i g i j n e ­
go), Stosuje język sakralny, oparty na archaicznych opo­
zycjach b i n a r n y c h t y p u : lewa — prawa strona, dół —
góra, b i a ł e — czarne, ś m i e r ć — życie, jedynka — para
ltd., oraz na archetypach: drzewa życia, istot n i e b i a ń ­
skich, B o g a - C z ł o w i e k a i h e r o s ó w ziemskich *.
Żeby to jednak zobaczyć, trzeba obejrzeć dużą ilość
prac Majewskiego, w p a t r z e ć się w nie oraz w s ł u c h a ć
w i n t e r p r e t a c j ę p o d a w a n ą przez A u t o r a . Opisanie i w y ­
t ł u m a c z e n i e k a ż d e j pracy jest dla Majewskiego bardzo
w a ż n e , p o n i e w a ż dzięki s ł o w u m o ż e w y j a ś n i ć sens swo­
ich prac, dopowiedzieć je, odwołując się do t r a d y c j i i
historii.
Sama jednak werbalna w y p o w i e d ź nie jest
m o c n ą s t r o n ą Majewskiego — w p r z e c i w i e ń s t w i e do
twórczości plastycznej, k t ó r a dociera do w i e l u l u d z i bez
słownej interpretacji. Dopiero dzięki rzeźbie, w y r a ż a
w u p o r z ą d k o w a n e j formie to, czego nie u m i a ł b y wypo­
wiedzieć w i n n y sposób.
Majewski, k t ó r y na co dzień m ó w i szybko, chaotycz­
nie i nerwowo, zanim zabierze się do nowej kompozy­
cji, długo nad n i ą r o z m y ś l a , k r e ś l i plany, szkicuje i choć
w t y m czasie robi inne, drobniejsze prace, niejako pod­
ś w i a d o m i e żyje c a ł y czas w i ę k s z ą k o m p o z y c j ą . Plan j e ­
go dzieła musi b y ć bardzo logiczny i przejrzysty. To
w ł a ś n i e zarzut b r a k u konsekwentnego n a s t ę p s t w a zda­
r z e ń w ołtarzu Wita Stwosza s t a ł się powodem, ż e p i e r ­
wotne, ogromne uznanie dla mistrza z K r a k o w a prze­
rodziło się u Majewisklego w pewnego rodzaju niena­
wiść i p o g a r d ę , gdy d o k ł a d n i e p r z e s t u d i o w a ł jego ^ka­
lendarz" w albumie p o ś w i ę c o n y m wielkiemu o ł t a r z o w i
z kościoła Mariackiego w K r a k o w i e .
„ P r a w d z i w a " czyli dobrze zaplanowana, klarowna
rzeźba jest bowiem dla Majewskiego mocą, k t ó r ą chce
przekształcić swoje i innych życie, n a d a j ą c mu sens.
Dzięki niej artysta m o ż e „ p o r z ą d k o w a ć ś w i a t " i „gło­
sić p r a w d ę , k t ó r e j ludzie się zawsze boją...". Za pomo­
cą twórczości plastycznej Majewski przekracza też nie­
jako granice swych możliwości ż y c i o w y c h , bo b ę d ą c
schorowanym r e n c i s t ą , rzeźbi w m a l e ń k i e j k o m ó r c e p i ę ­
ciometrowy ołtarz, a potem s k ł a d a go i stawia w obo­
2

rze w pobliżu k r ó w i byków,
przez wiele lat jako o b o r o w y .

którymi

zajmował

się

3

Trudności metodologiczne w interpretacji prac
Stanisława Majewskiego
Kiedy Majewski interpretuje swoje prace, ma się
w r a ż e n i e , że nie tyle w y p o w i a d a s i ę , co z dużą siłą w y ­
rzuca z siebie informacje, nie zważając na p r z e r y w n i k i ,
k r o p k i i przecinki. Ponadto w y p o w i e d ź , k t ó r a go bar­
dzo p o c h ł a n i a , może nagle p r z e r w a ć w p ó ł słowa, aby
z p r z e j ę c i e m mówić o czymś zupełnie i n n y m . Przy t y m
nie zmienia barwy głosu i gestykulacji. Zaskakuje s ł u ­
chacza, gdy np. niespodziewanie przerywa f r a p u j ą c ą go
i n t e r p r e t a c j ę U k r z y ż o w a n i a , aby stwierdzić, że chciałby
kiedyś w y r z e ź b i ć nagą k o b i e t ę w lustrze (która w y g l ą ­
dać będzie t a k a tak), a potem r ó w n i e nagle przechodzi
do dywagacji na temat p o c z ą t k u ś w i a t a , kończąc ją nie­
oczekiwanie stwierdzeniem, że „Polak wszystko potrafi".
W ten s p o s ó b powstaje — jak ś w i e t n i e z a u w a ż y ł
L u d w i g Zimimerer — „ s a ł a t k a i d e o l o g i c z n o - ś w i a t o p o g l ą dowa", k t ó r ą n a m serwuje Majewski w pojedynczych
wypowiedziach, gdzie wszystko jest r ó w n i e w a ż n e i jed­
nakowo fascynujące.
Dopiero po w i e l o k r o t n y c h , długich spotkaniach z
Majewskim m o ż n a spostrzec, że jego poszczególne w y ­
powiedzi z jednej strony wzajemnie się r e d u k u j ą , a z
drugiej u z u p e ł n i a j ą .
A r t y s t a p o w i e d z i a ł np. obcemu
dziennikarzowi, że nigdy nie widział na oczy ołtarza
Wita Stwosza, a imiesiąc potem z a p r o w a d z i ł do obory
znajomych z pobliskiego miasteczka, aby p o k a z a ć i m
ołtarz, k t ó r y dwa m i e s i ą c e temu zrobił ,yna wzór Wita
Stwosza". Jednak nie t y l k o poczucie obcości w z g l ę d e m
drugich rodzi w a r t y ś c i e podobnie sprzeczne w y p o w i e ­
dzi. Niekiedy osobie bardzo bliskiej potrafi w k r ó t k i m
czasie p o d a ć dwie dość o d b i e g a j ą c e od siebie interpre­
tacje tej samej rzeźby.
Trudno jest t e ż ustalić, na i l e Majewski zna Biblię.
Twierdzi on, że jej nie czyta (choć posiada E w a n g e l i ę
św. Mateusza i zapoznał się z przepowiedniami k r ó l o w e j
Saby), a swoją wiedzę opiera na t y m , co słyszał od l u ­
dzi oraz widział na obrazach. Czasami jednak p a m i ę ć
go zawodzi lulb nie jest pewny n i e k t ó r y c h imion np.
a p o s t o ł ó w i w ó w c z a s p y t a się o nie żony, p o n i e w a ż
u w a ż a , że ona powinna je znać skoro chodzi regularnie
do kościoła. Charakterystyczne jest jednak, że spraw,
co do k t ó r y c h zasięga rad i n n y c h , nie u w a ż a za n a j ­
ważniejsze. Jest przekonany, że nie jest istotne czy Abel
zabił Kaina, czy K a i n Abla, w a ż n e jest bowiem to, że
została p o p e ł n i o n a pierwsza na świecie zbrodnia...
P o n i e w a ż Majewski ma bardzo p o j e m n ą p a m i ę ć i
szybko przyswaja sobie informacje p o c h o d z ą c e z róż­
nych źródeł, trudno jest ustalić genezę jego wiedzy re­
ligijnej i ś w i a t o p o g l ą d o w e j .
I n t e r p r e t u j ą c za Majewskim jego prace, trzeba być
bardzo o s t r o ż n y m i od razu z a z n a c z a ć , że niekiedy po­
daje s i ę j e d n ą z d w ó c h l u b trzech interpretacji. Wybie­
ra się t ę w e r s j ę , k t ó r a wydaje się p i s z ą c e m u najbar­
dziej słuszna, w y n i k a bowiem z w s t ę p n e j r e d u k c j i w y -

powiedzi artysty oraz mieści się n a j p e ł n i e j w o g ó l n y m
schemacie jego w y o b r a ż e ń i kompozycji.
Wieloobrazowa w y p o w i e d ź , charakterystyczna
dla
ołtarzy szafkowych ś r e d n i o w i e c z a i renesansu, jest dla
współczesnego odbiorcy zaskoczeniem, p o n i e w a ż symbo­
l i k a minionych epok uległa w d u ż e j mierze rozmyciu
i jest nieczytelna. Majewskiemu forma przedstawienio­
wa o ł t a r z a ^ p e n t a p t y k u (jako gatunku) najbardziej od­
p o w i a d a ł a , z a s p o k a j a j ą c p o t r z e b ę epickiego wypowie­
dzenia się. Tak jak niegdyś rzeźbiarz ludowy robił i
wieszał pod p o w a ł ą drewniany „świat", na k t ó r y m w y ­
o b r a ż o n e były dwie strefy kosmosu — ziemia i niebo,
tak Majewski szafę o ł t a r z o w ą nazywa „ ś w i a t e m " . W
niej z n a j d u j ą się niebo i ziemia. Z a m k n i ę t e d r z w i o ł t a ­
rza to „ ś w i a t z a k r y t y " w y r z e ź b i o n y na z e w n ę t r z n e j stro­
nie s k r z y d e ł szafy; po stronie w e w n ę t r z n e j , widocznej
t y l k o po otwarciu o ł t a r z a , jest „ ś w i a t odkryty", k t ó r y
można „ z r o z u m i e ć " dopiero po zapoznaniu się z poprze­
dzającymi go scenami ś w i a t a zakrytego (wbrew ich n u ­
merom i logice n a s t ę p s t w a scen).
4

T r e ś ć informacji zawartych w scenach ołtairza b ę ­
dziemy z e s t a w i a ć z tekstami m o d l i t w y , p i e ś n i , w ą t k ó w
biblijnych, a p o k r y f ó w i przepowiedni, na k t ó r e często —
c h o ć nie zawsze — p o w o ł u j e się artysta. Należy bowiem
założyć, że ogólnie znane, a nie wypowiadane przez ar­
t y s t ę słowa, m o g ł y go — p o d ś w i a d o m i e — i n s p i r o w a ć .

Kompozycje rzeźbiarskie poprzedzające prace
nad ołtarzem

k o n t e k ś c i e r e l i g i j n y m , k t ó r y cechuje kierunek w e r t y k a l ­
ny. P o p r z e d z a ł a ją kompozycja Ostatniej Wieczerzy, w
k t ó r e j Majewski z a a k c e n t o w a ł g ł ó w n i e czynnik społecz­
ny i polityczny, w s k a z u j ą c powstanie d w ó c h kościołów.
Pierwszym z nich był kościół Chrystusa — kościół chle­
ba, t w o r z ą c y pierwotny komunizm; drugim „kościół Ju­
dasza", oparty na p i e n i ą d z u (bliski p a ń s t w u W a t y k a ń ­
skiemu) .
8

Niejako syntezą d w ó c h wyżej wymienionych k o m ­
pozycji Wieczerzy P a ń s k i e j stała się potem Ostatnia
Wieczerza z o ł t a r z a Wniebowzięcia
Rodziny, gdzie w
r ó w n e j mierze został zaakcentowany jej w y m i a r trans­
cendentalny (kierunek wertykalny) oraz s p o ł e c z n o - p o l i ­
tyczny (kierunek horyzontalny). Ta Ostatnia Wieczerza
została umieszczona na antepedium ołtarza czyli najni­
żej ze wszystkich o b r a z o - r z e ź b w o ł t a r z u i t y m samym
s t a ł a się z a r ó w n o w sensie d o s ł o w n y m j a k i p r z e n o ś n y m
p o d s t a w ą oraz kluczem do zrozumienia całego ołtarza,
k t ó r y n a l e ż y oglądać, j a k wszystkie prace Majewskiego,
od dołu do góry.

Opis ołtarza
„ K o m o d a ołtarza". Na antepedium ołtarza w y r z e ź ­
biona jest Ostatnia Wieczerza. Postacie Chrystusa i apo­
stołów są umieszczone w dolnej części p ł a s k o r z e ź b y tak,
że niemal p o ł o w ę powierzchni zajmuje ciemne t ł o , na
k t ó r y m Majewski n a m a l o w a ł jasnoszare obłoki. Ozna­
czają one tak, jak w innych pracach artysty, ruch po­
wietrza. Jest to tchnienie w i a t r u , k t ó r y nie wiadomo
s k ą d i d o k ą d wieje i ożywia w s z y s t k o . Powiew w i a t r u
w y s t ę p u j e r ó w n i e ż w pozostałych scenach w y r z e ź b i o ­
nych na ołtarzu, z t y m t y l k o , że w scenie Wniebowziscia Rodziny widoczny jest nie nad postaciami, lecz pod
n i m i , j a k b y u m o ż l i w i a j ą c i m wznoszenie się.
Dla Majewskiego tchnienie w i a t r u w Ostatniej Wie­
czerzy jest tak istotne, że artysta zmuszony był p o ś w i ę ­
cić m u dużą ilość miejsca. Choć jest noc, jasne obłoki
poruszane w i a t r e m p r z e s u w a j ą się nad osobami j e d z ą ­
cymi wieczerzę, tak że w y r a ź n i e w i d z i m y zebranych
przy stole. K i l k u z nich stoi, i n n i siedzą. Ich formalne
przedstawienie niewiele nam jednak powie, jeśli nie
b ę d z i e m y znać ich symbolicznych imion, k t ó r e m ó w i ą
o wiele w i ę c e j , niż m o g ł y b y p o w i e d z i e ć ich nazwiska
znane z k a r t Ewangelii.
e

Majewski przed o s t a t n i ą operacją w szpitalu, a po­
tem wyjazdem do K r a k o w a (podczas k t ó r e g o oglądał
ołtarz Wita Stwosza) rzeźbił s p o r t o w c ó w , piwoszy, „ k o p e r n i k ó w " , a obok tego sceny w kościele, M a t k ę Boską
i i n . . Szczególnie jednak p a s j o n o w a ł o go w y k o n y w a n i e
drzew z ptakami. W kompozycjach tych ptaki siedziały
p r z e w a ż n i e na rozłożystych gałęziach jednego drzewa,
dochodzącego niekiedy do p ó ł t o r a m e t r o w e j wysokości
lub na d w ó c h niższych drzewkach, stojących obok sie­
bie. W y j ą t k o w o ś ć tych prac p o d k r e ś l a ł Majewski, m ó ­
w i ą c o specjalnie t w a r d y m gatunku drzewa, z jakiego
je tworzy. Z czasem jego drugim ulubionym tematem
stali się ucztujący ludzie (po raz pierwszy przedstawie­
ni w Ostatniej
Wieczerzy).
Po powrocie z K r a k o w a rzeźbił coraz więcej obrazo-rzeźb w miejsce pojedynczych r z e ź b i kompozycji
przestrzennych i m a l o w a ł je coraz cieplejszymi kolora­
m i . Są to przede wszystkim prace o tematyce religijnej,
gdzie bardzo w a ż n e staje się dla artysty niebo jako tło.
W y k o n u j ą c te o b r a z o - r z e ź b y Majewski dużo r o z m y ś l a ł
nad " ś w i a t e m utajonym" — k t ó r y w jego interpretacji
jest r ó w n o z n a c z n y z s a m o z n i e w ó l e n i e m człowieka we
w s p ó ł c z e s n y m ś w i e c i e . Ponadto c h c i a ł u k a z a ć sceny
determinujące
życie c z ł o w i e k a na ziemi oraz w a l k ę
człowieka z „ d i a b e l s k i m ś w i a t e m " .
Dochodzi wówczas do wniosku, że istnieje n a t u r a l ­
ne d ą ż e n i e ludzi i z w i e r z ą t do nieba, co chce przedsta­
wić plastycznie. R ó w n o c z e ś n i e k r z y ż e coraz częściej za­
s t ę p u j ą jego ulubione drzewa, a furgoczące na tle nieba
m a ł e skrzydlate a n i o ł k i p o w o l i w y p i e r a j ą p t a k i siedzą­
ce p o c z ą t k o w o na drzewach, potem na k r z y ż a c h . Nagle,
w pewnym momencie, Majewski zaczyna łączyć ulubio­
ne przez siebie tematy nieba i uczty. Powstaje w ó w c z a s
koncepcja drzewa-łkrzyża, k t ó r e jest d r o g ą do nieba,
d o s t ę p n ą dla ludzi tylko poprzez U c z t ę P a ń s k ą w y r z e ź ­
bioną w postaci Ostatniej Wieczerzy na belce poziomej
k r z y ż a . Jest to trzecia oryginalna kompozycja artysty
p r ó b u j ą c a ująć wydarzenia z wieczernika w szerszym
5

8

7

34

A p o s t o ł o w i e Majewskiego n o s z ą bowiem imiona zna­
ne ze Starego i Nowego Testamentu. Wśród n i c h jest
tylko czterech a p o s t o ł ó w znanych z Ewangelii, przy
czym jeden z nich ukazany jest jako dwie r ó ż n e oso­
by — Piotr i Szymon.
Jezus jest c e n t r a l n ą , siódmą z kolei p o s t a c i ą , licząc
z a r ó w n o od jednej jak i od drugiej strony kompozycji.
P o n i e w a ż wszystkie prace Majewskiego orientowane są
w z g l ę d e m postaci w y r z e ź b i o n y c h (a. nie w z g l ę d e m ze­
w n ę t r z n e g o obserwatora) na prawo od Jezusa z a s i a d a j ą
postacie znane z Nowego Testamentu, a na lewo ze Sta­
rego Testamentu i Judasz z Iskariotu, k t ó r y zasadniczo
nie bierze udziału w uczcie. Zajmuje on miejsce na sa­
m y m lewym rogu s t o ł u i lekko unosi się — jakby wsta­
wał — w momencie, gdy Mojżesz zwraca się ku niemu,
p o k a z u j ą c na worek z p i e n i ę d z m i . W odpowiedzi Judasz
z jednej strony opiera przyjacielsko r ę k ę na ramieniu
Mojżesza, z drugiej odsuwa się od niego, p r z e c h y l a j ą c
mocno głowę w lewo, jakby o d s u w a ł się od głosiciela
podstawowych „ p r a w c z ł o w i e k a " — Dziesięciu Przyka­
zań Bożych. T y m samym odchodzi od s t o ł u w wieczer­
n i k u . Judasz jest więc niejako poza najbliższą m u g r u ­
pą starotestamentowych postaci i poza prawem, k t ó r e g o

1

I

oni przestrzegają. W starotestamentowej grupie, za M o j ­
żeszem w i d a ć błogosławionego przez Boga Izaaka, który
jest p i e r w s z ą zapowiedzią bezkrwawej ofiary Chrystusa.
Obok niego po p r a w e j stronie siedzi Jakub, „który oglą­
dał Boga t w a r z ą w twarz". Obok Jakuba prorok Daniel
przyjacielsko obejmuje melancholijnie z a m y ś l o n e g o k r ó ­
la Dawida i robi to tak, j a k b y go p o c i e s z a ł . Z kolei
król Dawid, od k t ó r e g o w y w o d z i się r ó d Mojżesza, sie­
dzi pod b ł o g o s ł a w i ą c ą lewicą Syna Bożego.
Po prawej stronie Jezusa siedzi natomiast n a j b l i ż ­
szy jego uczeń, Szymon. Podpiera on obiema r ę k a m i
głowę i robi w r a ż e n i e najbardziej zamyślonego uczest­
nika Ostatniej Wieczerzy. Dzieje się tak, p o n i e w a ż sam
jego mistrz Jezus p o w i e d z i a ł mu, że zaprze się Boga
trzykrotnie, i n n y m natomiast razem m ó w i ł mu, że sta­
nie się on skałą — Piotrem, na k t ó r e j zbuduje kościół.
Nad z a m y ś l o n y m Szymonem unosi się z jednej strony
b ł o g o s ł a w i ą c a prawica Jezusa, a z drugiej Biblia t r z y ­
10

mana przez Jana E w a n g e l i s t ę . W ten sposób nad głową
Szymona obrazowo zbiegaiją się: b ł o g o s ł a w i e ń s t w o Boże
i s ł o w a Ewangelii, k t ó r e między i n n y m i w y z n a c z a j ą mu
szczególne miejsce w ś r ó d apostołów.
Jana E w a n g e l i s t ę .ujmuje pod p a c h ę k r ó l P i ł a t , bo­
wiem w e d ł u g apokryfu głoszonego przez Majewskiego
m i a ł on być r ó w n i e ż uczestnikiem Ostatniej Wieczerzy,
gdyż po śmierci Chrystusa m i a ł prawdopodobnie żyć
zgodnie z nakazami Ewangelii i dlatego artysta w y r z e ź ­
bił go, jak trzyma pod r a m i ę św. Jana, k t ó r y pokazuje
ludziom Biblię.
'Między P i ł a t e m a a p o s t o ł e m P a w ł e m siedzi cichy,
bliżej n i k o m u n i e znany G a w e ł , k t ó r y w e d ł u g popular­
nego p r z y s ł o w i a m i a ł w a d z i ć się z P a w ł e m .
W kompozycji Majewskiego P a w e ł zainteresowany
jest r o z m o w ą z Piotrem, k t ó r y t r ą c a się z n i m pucha­
rem. Charakterystyczne jest, ż e c i dwaj t w ó r c y kościoła
rzymskiego należą — obok Judasza i Mojżesza — d i

Tabl. I . „ Ś w i a t z a k r y t y " na s k r z y d ł a c h ołtarza, niewidocznych dla widza w czasie jego otwarcia (por. i l . 3 i 4).
Tabl. I I . „ Ś w i a t o d k r y t y " (por. i l . 1, 5, 6)
--—



^Puckfa.,
miijfi ca­ УпоШпе/
łym щес/е

Щ$кй /
pnedpopcł-

Щк$\е-

,

\

x

grzechu ^
(konsekkie*-/
,

dm

/flaw
'
iobr^durdi) rmijne
НоШШ \

/Popełnienie

Ширив

сг/vkh'ek

2ме4$\

роас$гя\

\

/

*

/
Tabl. I I

UkorowNiebo

^Zfrżenie

Щ«/
\
ч



- rodzi KM, /
ustom sit

tmifotó

Ргода \ / śmierć.
JtfniebokistypienicЩШЙ \
%емза/
wdany
Win&fdo Wydanie

СкШ
Chftfstiłsa
Ziemie*

36

угслмт
/ шпек*)

ш
icierpieme

I I . 1. S t a n i s ł a w Majewski, Ołtarz

wniebowzięcia
rodziny, P M E w Warszawie. I I . 2. Ostatnia
ba, polichrom., na antepedium o ł t a r z a

czterech postaci, k t ó r e są najbardziej zaabsorbowane
sobą i z n a j d u j ą się najdalej od błogosławiącego Jezusa.
Znamienne jest przy t y m , że rozdwojony Piotr jako
Szymon jest najbliżej Chrystusa, a poprzez p e ł n i e n i e
kierowniczej f u n k c j i w kościele odsuwa się na najbar­
dziej odległą od Jezusa pozycję.
Piotr, P a w e ł , P i ł a t i Jan stoją, t r z y m a j ą c puchary
w r ę k a c h , Jezus Chrystus b ł o g o s ł a w i , a pozostali uczest­
nicy wieczerzy siedzą za stołem. Nad zgromadzonymi w
wieczerniku, a ściślej nad Chrystusem, unosi się b ł o g o ­
s ł a w i ą c y Bóg Ojciec. Znajduje się on poniżej niebies­
kiego nieba na szerokim tle nocy, bo podczas wieczerzy
z s t ę p u j e z b ł ę k i t n e g o nieba, aby otoczyć c h w a ł ą niebies­
k ą u c z e s t n i c z ą c y c h w Uczcie P a ń s k i e j co jest j a k b y
s p e ł n i e n i e m słów m o d l i t w y : „Ojcze nasz, k t ó r y jesteś w
niebie, przyjdź k r ó l e s t w o Twoje, b ą d ź wola Twoja jako
w niebie tak i na ziemi..." Jest to więc niejako escha­
tologiczna wizja nieba realizowanego już na ziemi pod­
czas sprawowania
ofiary
eucharystycznej, k t ó r ą we
wcześniejszych kompozycjach Ostatniej Wieczerzy M a ­
jewski sygnalizował, otaczając
apostołów
niebieskim
t ł e m U c z e s t n i k i e m c h w a ł y Bożej w wieczerniku M a ­
jewskiego jest
cały lud w y b r a n y przez Boga. Jego
przedstawicielami są postacie ze Starego i Nowego Te­
stamentu, dla k t ó r y c h osoba Chrystusa jest jakby z w o r ­
nikiem starego i nowego ś w i a t a . Do przemienienia chle­
ba i wina w ciało i k r e w Jezusa p r z y g o t o w a ł y bowiem
ludzi kolejne wydarzenia zapisane w B i b l i i . Dlatego na
n i ą przede wszystkim pokazuje podczas Ostatniej Wie­
czerzy św. Jan, aby — jak m ó w i Majewski — „ o g l ą d a ­
j ą c y ołtarz ludzie czytali t ę księgę i wiedzieli, na co
p a t r z ą " . Tam dowiedzą się też, że tylko przez tajem­
1 2

wieczerza,

płaskorzeź­

nicę Ostatniej Wieczerzy oraz jej owoc — p r z e n a j ś w i ę t ­
szy Chleb i Wino — m o ż n a „ o d k r y ć świat".
Dla przechowywania Najświętszego Sakramentu M a ­
jewski buduje w n a s t ę p n e j kondygnacji ołtarza taber­
nakulum, czyli s k a r b n i c ę częściowo zmaterializowanej
tajemnicy. Jest ono p o w a ż n y m p r z e w ę ż e n i e m w całej
konstrukcji o ł t a r z o w e j , mieści się między szeroką men­
są a o b s z e r n ą szafą, i przypomina niemal ewangeliczne
ucho igielne, przez k t ó r e należy przejść, aby za Majew­
skim o d k r y ć inny świat, w y r z e ź b i o n y w y ż e j .
We w n ę t r z u tabernakulum schowane są: drewniany
kielich i monstrancja z w y r z e ź b i o n ą b i a ł ą hostią. Te
naczynia
liturgiczne zamyka
Majewski za g r u b y m i
drzwiczkami tabernakulum, k t ó r e zostały od z e w n ą t r z
oznaczone p ł a s k o r z e ź b ą d w ó c h kielichów z hostiami. Ma
to m ó w i ć wszystkim o g l ą d a j ą c y m ołtarz, że we w n ę t r z u
tabernakulum u k r y t a jest energia, u m o ż l i w i a j ą c a l u ­
dziom wznoszenie się z ziemi do nieba. W w y p a d k u jed­
nak niezrozumienia przez o g l ą d a j ą c y c h dolnej sceny
Ostatniej Wieczerzy — p ł a s k o r z e ź b y na drzwiczkach ta­
b e r n a k u l u m p o z o s t a n ą n i e z r o z u m i a ł ą a t r a p ą czegoś, cze­
go obecność we w n ę t r z u nie jest konieczna, a co dla
Majewskiego jest bardzo w a ż n e .
Dla tych, k t ó r z y te^o nie r o z u m i e j ą , rzeźbi artysta
„świat z a k r y t y " na pierwszym widocznym skrzydle sza­
fy ołtarza. Przedstawienie go ma p o b u d z a ć o g l ą d a j ą c y c h
do refleksji nad życiem, k t ó r a p r o w a d z i ł a b y do zasta­
nowienia się nad ś w i a t e m , gdzie istnieje zło, z k t ó r y m
człowiek musi ustawicznie walczyć. Genezy powstania
zła zaczyna człowiek s z u k a ć w swojej przeszłości, k t ó r ą
zna fragmentarycznie, z lekcji historii i katechezy b i ­
blijnej. W ten sposób dochodzi się do p y t a ń zasadni­
czych: s k ą d wzięły się słońce, księżyc, ziemia...?

37

O d p o w i e d z i ą na te pytania ma być scena trzynasta
w „ k a l e n d a r z u Majewskiego", a pierwsza z prawej czę­
ści „ z a k r y t e g o ś w i a t a " .
XIII

Bóg ztwożyl

świat,

Stary

Destament

13

Bóg Ojciec unosi się w o b ł o k a c h po lewej stronie
kompozycji i stwarza po prawej stronie słońce — wska­
zując na nie p r a w ą r ę k ą i p r a w y m palcem, a poniżej
ziemię, na k t ó r ą wskazuje p r a w y m palcem lewej ręki.
Nad Bogiem
Ojcem
znajduje się księżyc stworzony
jeszcze wcześniej niż ziemia i słońce. Bóg lekko odchyla
od niego g ł o w ę — być m o ż e dlatego, że księżyc jest dla
Majewskiego u c i e l e ś n i e n i e m zła. K w a d r y księżyca po­
w o d u j ą — jego zdaniem — z m i e n n o ś ć i fazowość wszy­
stkich p r o c e s ó w naturalnych na ziemi, gdzie n i e m o ż l i ­
wa jest stałość i n i e z m i e n n o ś ć o s i ą g a n a tylko w niebie.
„Jeśli człowiek r o z w a l i ł b y atomami księżyc — k o n k l u ­
duje artysta — to skończyłoby się na ziemi wiele nie­
szczęść".
XIV

A d a m i Ewa

zgrzeszyli

w

Raju

Adam i Ewa leżą w Raju pod drzewem. Po prawej
mężczyzna, po lewej kobieta. Ewa — uosobienie ludz­
kiej zmienności — podaje swemu
mężowi
zakazany
owoc, k t ó r y jest w y r z e ź b i o n y po lewej stronie drzewa,
bo grzech jeszcze nie został p o p e ł n i o n y .
XV

Wypędzenie

z

Raju

Bóg Ojciec siedzi na szczycie drzewa, a z prawej
strony obrazu A r c h a n i o ł w y p ę d z a pierwszych rodziców
z Raju. Po lewej stronie w i d a ć już p r z e p a ś ć p r o w a d z ą c ą
z Raju na ziemię — bez Boga. Wszędzie bowiem, gdzie
mieszka i objawia się Bóg lub gdzie zsyła s w ą łaskę,
Majewski rzeźbi i maluje ziemię k w i t n ą c ą , j a s n ą , a
wszędzie tam, gdzie go nie ma — ciemną. W y j ą t e k sta­
nowi t y l k o scena zesłania Ducha Świętego. W scenie
w y p ę d z e n i a z Raju pierwsze na ziemię idzie zwierzę —
lew, druga jest Ewa, a trzeci Adam. Ten ostatni nie
chce od razu opuścić raju i przytrzymuje się r ę k a m i
drzewa.
X V I Brat brata zabił.
na
świecie

Abel

i Kain.

Pierwszy

bandyta

Artysta rzeźbi obu braci obok ich ognisk. Po p r a ­
wej stronie, w ognisku Kaina, ukazuje się w ciemnym
niskim dymie diabeł, a nad ogniskiem Abla, po lewej
stronie o b r a z o - r z e ź b y dym unosi się wysoko, a w nim
Bóg Ojciec. K a i n rozzłoszczony widokiem Boga Ojca po
stronie Abla chce zabić brata. Majewski dodaje przy
t y m , że złość braci do siebie m i a ł a swoje źródło w spo­
rze o k o b i e t ę .
XVII

Noe (Szczęśliwość

ziemska)

Noe p ł y w a w arce, w k t ó r e j dym z komina idzie
wprost do nieba (jak poprzednio unosił się z ogniska
Abla), a Noe wypuszcza w ś w i a t dwa białe gołębie, by
dowiedzieć się, czy wody już gdzieś o p a d ł y .
XVIII

Człowiek

walczy z

diabłem

Po prawej stronie obrazu człowiek ubrany w strój
mmiszo-rycerski idzie pod górę z piką. Ostrze broni skie­
r o w a ł w dół, w p o b l i ż e r ą k diabła, k t ó r y stoi z lewej
strony g ó r y z uniesionymi w górę d ł o ń m i . Człowiek jest
tu raczej a t a k u j ą c y niż atakowany. Na potwierdzenie
słuszności takiego przedstawienia Majewski dodaje, że
sam musi „co dzień w a l c z y ć z diabelskim ś w i a t e m " .
Wiemy już, że scena X V I I I jest dla Majewskiego
szczególnie w a ż n a i s t a ł a się dla niego nie tylko ostat­
n i m obrazem na drzwiach, ale i w s t ę p e m do r o z w a ż a ń
nad złem p a n u j ą c y m w „ z a k r y t y m świecie" — co bez­
p o ś r e d n i o łączy się ze s c e n ą X I I I .

Dlatego r o z p a t r u j ą c wzajemne relacje opisywanych
wyżej scen na drzwiach, warto s k o r z y s t a ć z podawane­
go przez a r t y s t ę zestawienia. pierwszej sceny z o s t a t n i ą
(i w e d ł u g tego wzoru drugiej z p r z e d o s t a t n i ą czyli po
k r z y ż u j ą c y c h się p r z e k ą t n y c h ) .
Wszechmocny Bóg ( X I I I ) ' j e s t taik doskonały, że mo­
że nie zważać na. istnienie „złego księżyca" i tworzy
dalej (dobry) w s z e c h ś w i a t . Natomiast
człowiek
musi
walczyć ze złem ( X V I I I ) w postaci upersoniiikowanego
d i a b ł a (ponieważ natura jest w zasadzie dobra i t y l k o
czasami znajduje się pod w p ł y w e m księżyca).
P r z y c z y n ą „diabelskiego ś w i a t a na ziemi" jest odej­
ście pierwszych rodziców od woli Boga Ojca i zjedze­
nie zakazanego owocu z drzewa w i a d o m o ś c i dobrego i
złego. Zanim to jednak n a s t ą p i ł o , bezgrzeszny człowiek
żył sobie szczęśliwie w Raju ( X I V ) .
Temu życiu przeciwstawia Majewski
szczęśliwość
z i e m s k ą ( X V I I ) , ocalenie Noego od potopu. W obu w y ­
padkach ( X I V , X V I I ) pełnia szczęścia doznana jest przez
ludzi w momentach p r ó b y granicznej, czyli przed sa­
m y m p o p e ł n i e n i e m grzechu ( X I V ) i w c h w i l i opadania
wód grożących z a g ł a d ą ( X V I I ) . B e z p o ś r e d n i e konsekwen­
cje grzechu rzeźbi artysta na dwóch ś r o d k o w y c h sce­
nach: Wygnanie z Raju (XV) i Zabójstwo
Kaina ( X V I ) .
Scena X V to konsekwencja odejścia od Boga, a scena
X V I , to trwanie w grzechu, co jest p r z y c z y n ą n a s t ę p ­
nego grzechu. Przy t y m charakterystyczne jest, że po­
wodem grzechu jest w obu wypadkach kobieta: za
pierwszym razem Ewa, a za drugim żona Abla. Umiesz­
czenie tych scen w ś r o d k u drzwi nadaje i m charakter
m o t y w u przewodniego, wokół k t ó r e g o rozgrywa się ak­
cja na scenach umieszczonych w y ż e j i niżej. Na p y t a ­
nie postawione na samym p o c z ą t k u : dlaczego człowiek
walczy ze złem? — daje Majewski odpowiedź, k t ó r ą
odnajdujemy blisko p u n k t u przecięcia się p r z e k ą t n y c h
d r z w i — bo człowiek grzeszy. 1 to grzeszy społecznie,
gdyż grzech z a p o c z ą t k o w a n y
przez k o b i e t ę
dopełnia
mężczyzna.
Wnioski i spostrzeżenia, do jakich dochodzi Majew­
ski na pierwszych drzwiach, m a j ą dla niego charakter
z e w n ę t r z n y . G ł ę b i e j , po otwarciu drzwi, znajduje we­
w n ę t r z n ą w a r s t w ę „ ś w i a t a zakrytego". P o n i e w a ż jednak
po drugiej stronie pierwszych drzwi są r ó w n i e ż w y ­
r z e ź b i o n e sceny, k t ó r y c h artysta nie chce na razie po­
k a z a ć , drzwi pierwsze s k ł a d a on tak, że r ó w n o c z e ś n i e
można oglądać drugie drzwi i sceny X I V , X V I , X V I I
z pierwszych drzwi.
W drugiej części „ ś w i a t a zakrytego" kolejne sceny
m a j ą kierunek w s t ę p u j ą c y , a więc odwrotny niż na
pierwszych drzwiach. Po człowieku w a l c z ą c y m z dia­
belskim ś w i a t e m z pierwszych d r z w i ( X V I I I ) pojawia
się na drugich Chrystus jako uzdrowiciel ( X I X ) , k t ó r e ­
mu przeciwstawiony jest starotestamentowy obraz Iza­
aka pocieszanego przez zwierzę ( X X ) . Ten u k ł a d prze­
ciwstawiania w l i n i i poziomej scen z Nowego Testa­
mentu scenom ze Starego Testamentu i przepowiedniom
jest w zasadzie utrzymany na całych drugich drzwiach.
XIX

Chrystus uzdrawia chorego
W jednej scenie uzdrowienia Majewski p r z e d s t a w i ł
dwa r ó ż n e zdarzenia z Ewangelii:
po prawej stronie
Chrystusa U z d r a w i a j ą c e g o ( p r a w ą r ę k ą ) chorego, a po
lewej S a m a r y t a n k ę z naczyniem przy studni.
Dzięki temu
zestawieniu
artysta
p o d k r e ś l a , że
Chrystus nie tylko leczy ciało człowieka, lecz t a k ż e jest
ź r ó d ł e m żywej wody u z d r a w i a j ą c e j dusze ludzi, o czym
m ó w i Jezus Samarytance przy studni.
XX

Zwierz liże rany Izaakowi
Izaak (Hiob?) siedzi między dwoma drzewami ozna­
czającymi las i trzyma nogi w sadzawce. Z prawej stro-

39
I

ny liże mu rany na nogach w i l k (pies?) i w ten
koi ból Izaaka i pociesza go.
XXI

Dzień

sposób

zmarłych

Scena przedstawia cmentarz z k r z y ż a m i , po k t ó r y m
z prawej strony idzie ksiądz i modli się z k s i ą ż k i , a w
dali, po
lewej
stronie, idzie kobieta z zapalonymi
świeczkami.
Obraz ten i jego t y t u ł ma p r z y p o m i n a ć ludziom, że
k s i ą d z na cmentarzu chodzi po grobach i modli się nie
t y l k o za wszystkich ś w i ę t y c h , lecz t a k ż e za „ n a p o l e o ­
n ó w , h i t l e r o w c ó w , żołnierzy polskich i a k o w c ó w " , s ł o ­
w e m za wszystkich z m a r ł y c h — konkluduje artysta —
a nie za ś w i ę t y c h . Z m a r ł y m potrzebne jest ś w i a t ł o i
dlatego ziemia w Dzień Z m a r ł y c h nie zakwita, lecz
j a ś n i e j e blaskiem świec.
Religijny obrzęd i m o d l i t w ę księdza przeciwstawia
Majewski w tej samej l i n i i — p r a w u dziesięciu przy­
k a z a ń Bożych.
XXII

Dziesięć

przykazań

Po p r a w e j stronie sceny w y ł a n i a się zza chmur Bóg
Ojciec, k t ó r y podaje Dekalog Mojżeszowi s t o j ą c e m u u
s t ó p góry. Góra Synaj, gdzie objawia się Bóg Ojciec,
przemienia się t u w Golgotę, na k t ó r e j stoi krzyż. Dzie­
sięć p r z y k a z a ń bożych o b o w i ą z u j e bowiem chrześcijan
nadal, t y l k o w nowej ewangelicznej interpretacji Jezusa.
XXIII

Zesłanie

Ducha

Świętego

Na ś r o d k u p ł a s k i e j ciemnej ziemi stoi Chrystus w
białej szacie, na k t ó r e j w i d a ć czerwone serce. S p o g l ą d a
on w górę i wznosi r ę c e do Boga Ojca z n a j d u j ą c e g o
się nad n i m . Z kolei Bóg Ojciec pokazuje l e w ą r ę k ą
na Ducha Świętego, k t ó r y unosi się nad n i m i w po­
staci gołębicy. A r t y s t a w y o b r a ż a w i ę c sobie zesłanie
Ducha Ś w i ę t e g o jako s t a ł ą obecność na Ziemi Chrys­
tusa z „ g o r e j ą c y m sercem miłości". O d t ą d objawienie
się Boga ludziom nie n a s t ę p u j e już w g ó r a c h czy na
w y o d r ę b n i o n e j , rozjaśnionej i ukwieconej ziemi, jak to
miało miejsce poprzednio, lecz w s z ę d z i e : na r ó w n i n i e
i w y ż y n i e , i dotyczy wszystkich ludzi, a nie tylko w y ­
branych.
W e d ł u g przepowiedni k r ó l o w e j Saby ma to — t w i e r ­
dzi Majewski — s p o w o d o w a ć „potopienie ś w i a t a utajo­
nego", p o g a ń s k i e g o , co przedstawia w alegorycznej sce­
nie:
XXIV

Potopienie świata

utajonego

W centrum obrazu stoi siłacz — cyklop na dużej
r y b i e p ł y w a j ą c e j w morzu. Cyklop dźwiga na plecach
obszerną truimnę z przytwierdzonymi do niej dwoma
kluiczami. Z lewej strony z oceanu w y ł a n i a się k r ó l o w a
m ó r z i p r a w ą r ę k ą pokazuje miejsce, w k t ó r y m siłacz
ma w y r z u c i ć t r u m n ę .
W z a m k n i ę t e j t r u m n i e ma mieścić się cały „ z a t a ­
jony", n i e c h r z e ś c i j a ń s k i ś w i a t . O jego szczelnym zam­
knięciu m a j ą m ó w i ć dwa w i e l k i e klucze, k t ó r e w i s z ą
z boku t r u m n y i k t ó r e w t y m w y p a d k u są jakby od­
w r o t n o ś c i ą , p r z e c i w i e ń s t w e m kluczy św. Piotra do nie­
ba. „ Ś w i a t zatajony" polega bowiem na t y m , że czło­
wiek człowieka wykorzystuje, czyniąc swoim niewolni­
kiem, podczas gdy sam jest niewolnikiem śmierci...
Pierwsze oibozy koncentracyjne — w y j a ś n i a Majewski —
z a k ł a d a l i faraonowie, k a ż ą c niewolnikom b u d o w a ć grobowce-piramidy dla siebie i swoich u r z ę d n i k ó w . Dlate­
go, jak m ó w i przepowiednia, pod koniec obecnego ś w i a ­
ta ziemię zaleje woda, lecz nie cały ś w i a t zostanie za­
topiony w g ł ę b i n a c h morskich, a tylko jego nieludzka,
n i e c h r z e ś c i j a ń s k a część.


Sauikając w u k ł a d z i e scen drugiej części „ ś w i a t a za­
krytego" p ó d o b n y o h relacji j a k na pierwszych drzwiach,
m o ż n a z e s t a w i ć sceny X I X z X X I V i X X z X X I I I .
Potopienie świata zatajonego ( X X I V ) jest uzdrowie­
niem m o r a l n y m ś w i a t a . Natomiast w Uzdrowieniu cho­
rego ( X I X ) , Chrystus uzdrawia nie t y l k o duchowo (Idź,
nie grzesz więcej), ale i fizycznie (Wstań, podnieś łoże
swoje i idź do domu swego — L u k . 5,23—24). Chrystus
podchodzi do ludzi indywidualnie, a „ p o t o p i e n i e ś w i a t a
utajonego" ma charakter alegoryczny i odnosi się do
w y r z ą d z a n e g o przez ludzi zła na c a ł y m świecie. Jeszcze
mocniej indywidualny, personalny stosunek do ludzi
jest zaznaczony w d r u g i m zestawieniu. Błogosławiony
Izaak (Hiob?) za jedynego pocieszyciela ma zwierzę,
k t ó r e liże jego rany. Przyjaciele go opuścili, rodzina i
m a j ę t n o ś c i p r z e p a d ł y , pozostał sam w lesie, lecz nie
złorzeczy i nie odchodzi od Boga, a godzi się z jego
wolą. Na tej o b r a z o - r z e ź b i e nie w i d a ć o b j a w i a j ą c e g o się
Boga, lecz o jego obecności w pobliżu samotnego Izaaka
ś w i a d c z y k w i t n ą c a ł ą k a (pojawiająca się na obrazie
Majewskiego tam, gdzie jest Bóg).
W inny zupełnie horyzont wierzeniowy (pochodzący
z Dziejów Apostolskich) wpisane jest Z e s ł a n i e Ducha
Świętego.
Ma ono miejsce na niczym nie ukwieconej,
ciemnej r ó w n i n i e i chciało by się powiedKieć, posiada
z a s k a k u j ą c y chrystocentryczny charakter. Duch Ś w i ę t y
unosi się bowiem nie t y l k o nad c a ł y m ś w i a t e m , ale i
nad B o g i e m - i Chrystusem, który stoi na ziemi. Tchnie­
nie Ducha Ś w i ę t e g o obejmuje więc p o z o s t a ł e osoby bos­
kie i poprzez nie przenika na ś w i a t do wszelkich l u ­
dzi. Zesłanie jest konkretne, egzystencjalnie odczuwane
przez k a ż d e g o człowieka, k t ó r e m u Chrystus olbjawa się
niejako osobiście poprzez swe „ g o r e j ą c e serce miłości".
Dopiero w dalszej kolajlnośei Jezus nakazuje (za p o ś r e d ­
nictwem kościoła) modlić się do Boga Ojca, k t ó r y z k o ­
lei przypomina o trzeciej osobie boskiej — Duchu Ś w i ę ­
t y m , p r z e n i k a j ą c y m wszystko.
'Na ten temat w y p o w i e d z i a ł się Majewski d o k ł a d ­
niej w swej kompozycji Krzyża
z Ostatnią
Wieczerzą,
a w ołtarzu przypomina ją tylko w scenach X X I i
X X I I . Obrazo-arzeźby te s ą podobnie jak na poprzednich
drzwiach ( I I I , I V ) osią i tematem przewodnim sześciu
scen. P o k a z u j ą one, że dzięki religii c h r z e ś c i j a ń s k i e j ,
k t ó r e j p o d s t a w ą jest modlitwa do Boga za wszystkich
z m a r ł y c h ludzi ( X X I ) i przestrzeganie dziesięciu przy­
k a z a ń m o ż l i w e jest p r z e k s z t a ł c e n i e starego ś w i a t a , po­
przez odkrycie Nowego Życia dzięki Duchowi Ś w i ę t e ­
mu, czego dalszą k o n s e k w e n c j ą ma być potopienie za­
tajonej i z a m k n i ę t e j w nieprawdzie i p ó ł p r a w d z i e czę­
ści starego ś w i a t a .
Zrozumienie tego na poziomie „ z a k r y t e g o ś w i a t a "
b ę d z i e i l u m i n a c j ą dla o g l ą d a j ą c e g o ołtarz, czego na­
s t ę p s t w e m powinno być otwarcie całego ołtarza. Histo­
ria człowieka religijnego zaczyna się bowiem od poczę­
cia Jezusa przez M a r i ę P a n n ę . Od tego momentu —
w y j a ś n i a Majewski — liczą czas wszystkie p a ń s t w a i
organizacje m i ę d z y n a r o d o w e i dlatego artysta rozpoczy­
na na ołtarzu opowieść o życiu M a r i i , Jezusa i Józefa.
W e d ł u g apokryfu opowiadanego pnzez a r t y s t ę , przed
poczęciem Jezusa żyły sobie trzy Marie, z k t ó r y c h jed­
na m i a ł a p o r a d z i ć Mesjasza. Ż a d n a jednak z nich nie
w i e d z i a ł a , k t ó r ą do tego wybierze Bóg. P r z e b y w a ł y one
p r z e w a ż n i e razem i oto w pewnej c h w i l i p o j a w i ł się
Duch Ś w i ę t y , k t ó r y b i j ą c y m i od siebie promieniami
łaski zapłodnił p r a w d z i w ą (a nie p o d e b r a n ą ) N a j ś w i ę t ­
szą P a n n ę M a r i ę .
I Trzy podebrane Marie
A r t y s t a łączy w jednej kompozycji dwa wydarze­
nia: Zwiastowanie N a j ś w i ę t s z e j Panny M a r i i i N a w i e -

I

dzenie w domu św. Anny. W obrazie t y m Duch Ś w i ę t y
w postaci gołębicy unosi się w p r a w y m rogu kompo­
zycji i zsyła na klęczącą N a j ś w i ę t s z ą M a r i ę P a n n ę pro­
mienie u ś w i ę c a j ą c e j łaski. Poczyna ona w t y m momen­
cie Syna Bożego. Stojąca za P a n n ą M a r i ą Marynika
(zwana T e r e s ą ) pokazuje na Ducha Ś w i ę t e g o r ę k ą , j a k ­
by mówiła „ Z d r o w a ś Mario, łaskiś pełna, Pan z Tobą..."
a klęcząca po prawej stronie Maria (Anna?) dodaje
„Błogosławionaś Ty między niewiastami i b ł o g o s ł a w i o n
owoc żywota twojego...".
II

Maria porodziła

Matka Boska idzie w czasie burzy przez las
świecą, a w i l k i widząc ją, c h o w a j ą się za drzewa.
V I Sw. Jan Chrzciciel polewa wodą głowę
nurzonego do pasa w rzece-sadzawce

Rodzina

Syna

Maria znika dopiero w ostatniej, V I scenie, gdy
Jezus rozpoczyna s w ą działalność od chrztu z Ducha
Świętego, a więc pozyskania p e ł n e j łaski Bożej, k t ó r ą
posiada jego Matka.

Jezusa

Na odwrotnej stronie omawianych drzwi o ł t a r z o ­
wych w I części „świata zakrytego" Majewski u k a z a ł ,
że kobieta — Ewa — była p r z y c z y n ą grzechów, jakie
pogrążyły ziemię w nieszczęściach. Teraz w „świecie
o d k r y t y m " r ó w n i e ż kobieta — Maria — rodzi ludziom
Boga i uczy swoim p o s t ę p o w a n i e m , jak można o s i ą g n ą ć
r a d o ś ć i szczęście już na zismi.

IV

Su>. Trójca — czyli Maria, Jezus i św. Józef
C e n t r a l n ą postacią na o b r a z o - r z e ź b i e jest dorasta­
jący Jezus. Po jego prawej stronie stoi Matka Boska,
a po lewej św. Józef. Matka Boska i chłopczyk Jezus
u b r a n i są na biało, co oznacza ich czystość i n i e w i n ­
ność. Na ich piersiach widzimy dwa „gorejące serca",
k t ó r e m a j ą mówić ludziom o wielkiej miłości M a r i i i
Chrystusa do człowieka.
Matki Boskiej Gromnicznej

niebezpieczeństwem

za­

Scena V I koresponduje w jakiejś m i e r z ą ze sceną
I , gdzie Duch Ś w i ę t y zsyła łaskę u ś w i ę c a j ą c ą na N a j ­
świętszą P a n n ę M a r l ę . Maria nie traci łaski po urodze­
niu syna (II) i jest nadal p r z y k ł a d e m bezwzględnego
p o s ł u s z e ń s t w a w o l i Bożej ( I I I ) , a t a k ż e — wraz z Sy­
nem — miłości do Boga i ludzi (IV), co jest p o d s t a w ą
do szczęścia i radości w rodzinie i stanowi m o t y w prze­
wodni omawianych drzwi. Ł a s k a Boska, k t ó r e j Maria
jest p e ł n a , sprawia, że znikają przed
Matką
Boską
wszystkie n i e b e z p i e c z e ń s t w a (V) z a r ó w n o na ziemi (w
postaci wilków), j a k i niebie (pioruny), co Majewski
j a k b y dla p o d k r e ś l e n i a siły M a r i i rzeźb: po p r z e k ą t n e j
do sceny Maria porodziła
Syna ( I I ) .

Ucieczka da Egiptu. Św. Józef wskazuje r ę k ą na
prawo, d o k ą d prowadzi osła, na k t ó r y m siedzi Matka
Boska z D z i e c i ą t k i e m . S p o g l ą d a ona w l e w ą s t r o n ę j a k ­
by p a t r z y ł a na n a s t ę p n ą scenę p r z e d s t a w i a j ą c ą „miłość
i radość św. Trójcy".

V

Jezusa

Artysta nie w>rz2Źbił w tej scenie Ducha Świętego,
choć m ó w i ł o jego obecności podczas chrztu Jezusa (i
obiecał, że na niebie doklei gołębicę).

Boże Narodzenie ma miejsce w Stajence Betlejem­
skiej. Jest ona j e d y n ą b u d o w l ą w y r z e ź b i o n ą na ołtarzu,
bo w e d ł u g Majewskiego jej architektura nie utrudnia
ludziom k o n t a k t u z p r z y r o d ą i kosmosem, gdyż przez
jej dach w i d a ć g w i a z d ę b e t l e j e m s k ą . Na ś r o d k u szopki,
nad żłobkiem, stoi m o d l ą c y się anioł. Obok niego po
prawej stronie modli się stojąc Matka Boska, a z le­
wej św. Józef, który k ł a d ą c r ę k ę na żłobku p o d k r e ś l a ,
że jest opiekunem nowo narodzonego dziecka.
Przed m a l e ń k i m Jezusem, M a t k ą Boską i św. J ó ­
zefem k l ę k a z lewej strony zamożny przybysz, a pod
ż ł o b k i e m leży baranek s t a n o w i ą c y jakby
zapowiedź
przyszłej nauki i ofiary Chrystusa.
III

ze

W „świecie o d k r y t y m " drugim w a ż n y m problemem
(obok radości) jest sens ludzkiego cierpienia, w k t ó r y m
r ó w n i e ż współuczestniczy Matka Boska, aby
później
mleć w s p ó ł u d z i a ł z Bogiem i ś w i ę t y m i w chwale nie­
bieskiej.
Na scenach drugich drzwi „świata okrytego" pierw­
s z o p l a n o w ą postacią jest Chrystus. Z a p o w i e d z i ą przy­
szłej jego c h w a ł y niebieskiej jest Wjazd do Jerozolimy,
ukazywany w V I I scenie.

—• 2 luty — Marta przed

nieba i ziemi

Tabl. I I I . Ogólny schemat ruchu w „świecie o d k r y t y m "

i kierunek ruchu w p o s z c z e g ó l n y c h scenach

Niebo

t

i

r
*

W

42

VII

Niedziela

Palmowa

Chrystus błogosławiąc wjeżdża na ośle do Jerozoli­
my. Przed n i m stoi mężczyzna, a za n i m kobieta, k t ó ­
rzy t r z y m a j ą w r ę k a c h palmy. Po t r i u m f a l n y m wjeździe
Jezusa do miasta n a s t ę p u j e wydanie Go przez Judasza
kapłanom.
VIII

Sąd

nad

Chrystusem

W obrazie t y m rzeźbiarz ukazuje dwa r ó ż n e w y d a ­
rzenia: sprzedanie Jezusa k a p ł a n o m przez Judasza i
scenę: Chrystus sądzony przez
kapłana.
Z prawej strony obrazu k a p ł a n wręcza Judaszowi
woreczek ze srebrnikami, natomiast po 'lewej stronie,
obok k a p ł a n a , stoi Chrystus ze z w i ą z a n y m i r ę k a m i ,
skazany na śmierć.
IX

Droga

krzyżowa

Jezus upada pod k r z y ż e m . Przed n i m stoi Maria,
k t ó r a ze strachem patrzy na twarz u m ę c z o n e g o Boga.
Natomiast
za
Chrystusem stoi Szymon Cyrenejczyk,
k t ó r y pomaga Jezusowi podnieść krzyż. Na k o ń c u tej
grupy w i d a ć żołnierza rzymskiego ze spisanym w y r o ­
kiem na Chrystusa.
X

Maria z Ukrzyżowanym

Chrystusem

Z prawej strony u k r z y ż o w a n e g o Chrystusa klęczy
Matka Boska, a z lewej M a r y n i k a (Maria Magdalena).
Z lewej strony podchodzi do k r z y ż a żołnierz rzymski,
k t ó r y przebija bok Chrystusowi. Ze świeżej rany w y ­
p ł y w a woda i krew, co oznacza, że Jezus u m a r ł . Matka
Boska modli się do swego Syna, s k ł a d a j ą c ręce, a Ma­
rynika rozpacza, c h w y t a j ą c się za g ł o w ę obiema r ę ­
kami.
XI

Złożenie

Zmartwychwstanie

Dwaj rycerze
Chrystusa, m a j ą c

rzymscy śpią na ziemi koło grobu
między sobą r o z r z u c o n ą b r o ń . Nad
Tabl. I V . N a s t ę p s t w o kolejnych

\

. \


W ten sposób Zmartwychwstanie stało się realiza­
cją pełni c h w a ł y niebieskiej, co na ziemi z a p o w i a d a ł a
już c h w a ł a i cześć oddana Chrystusowi podczas wjazdu
do Jerozolimy w obrazie V I I .
Możliwość takiego wertykalnego n a s t ę p s t w a z d a r z e ń
(ziemia — niebo) nie mieściła się w w y o b r a ź n i faryzeu­
szy, k t ó r z y skazali Jezusa na śmierć ( V I I I ) , aby potem
złożyć jego ciało na zawsze do grobu ( X I ) . Zanim jed­
nak dopełniono życzenia faryzeuszy, konieczne było cier­
pienie Chrystusa w czasie drogi k r z y ż o w e j ( I X ) i ś m i e r ć
na k r z y ż u (X). Dlatego ból i cierpienie stały się mo­
t y w e m przewodnim drugich drzwi „ ś w i a t a odkrytego".
Na drugich drzwiach n a s t ę p s t w o kolejnych scen ma
charakter w s t ę p u j ą c y spiralnie w g ó r ę — od c h w a ł y
ziemskiej ( V I I ) poprzez drogę k a l w a r y j s k ą i u k r z y ż o ­
wanie ( I X , X ) , złożenie do grobu ( X I ) do Z m a r t w y c h ­
wstania ( X I I ) . Ten kierunek n a s t ę p s t w a z d a r z e ń jest
odwrotny do kierunku na pierwszych drzwiach „świata
odkrytego" (tabl. I I I ) , gdzie biegnie on od góry prawej
strony w lewo, k u centrum kompozycji. R ó w n i e ż należy
zwrócić u w a g ę na kierunek ruchu w poszczególnych
scenach (tabl. V). U ż y w a j ą c p r z e n o ś n i , m o ż n a by po­
wiedzieć o drzwiach „ ś w i a t a odkrytego", że o ile ra­
dość ziemska ma dla Majewskiego ruch wielokierun­
kowy, to ból i cierpienie prowadzi u niego w jednym
k i e r u n k u — do nieba i c h w a ł y niebieskiej.

do grobu

Niepozorne ciało Chrystusa, z a w i n i ę t e w b a n d a ż e ,
niosą w p r z e ś c i e r a d l e : z prawej strony nieznany m ę ż ­
czyzna, a z lewej Nikodem i Matka Boska. Maria oglą­
da się za siebie, widząc już jakby dzień Z m a r t w y c h ­
wstania ukazany w n a s t ę p n e j scenie.
XII

grobem, niejako ponad ostrzem ludzkiego oręża, unosi
się Chrystus, obok k t ó r e g o na ziemi stoją dwaj anio­
łowie. Mesjasz trzyma w dłoni białą c h o r ą g i e w z k r z y ­
żem — symbol z w y c i ę s t w a . Anioł z prawej odwija
o s t a t n i ą część ś m i e r t e l n e g o b a n d a ż a , a anioł z lewej
strony oddaje Jezusowi pokłon.

Zmartwychwstanie jest w ołtarzu pierwszym bez­
p o ś r e d n i m przejściem Chrystusa z ziemi do nieba. Po
trzech dniach Jezus powraca na ziemię, aby po p e w n y m
czasie wziąć ze sobą do nieba całą r o d z i n ę czyli M a t k ę
Boską i opiekuna św. Józefa. Scena Wniebowzięcia
Ro­
dziny jest dla artysty przede wszystkim w n i e b o w z i ę ­
ciem ludzkiej rodziny, a nie boskiej i dlatego nie po­
zwala jej n a z y w a ć ś w i ę t ą rodziną. W centralnej, naj­
wyższej scenie ołtarza chce on p o k a z a ć , że do nieba
scen w „świecie

odkrytym"

Hie bo

Л

\

\

Ziemi я
43

1

Xi

I

П. 8. Ukoronowanie

Marii, z w i e ń c z e n i e

ołtarza

chcą się dostać, wzorem rodziny Jezusa także i n n i wie­
rzący ludzie: pasterze i z w i e r z ę t a , z k t ó r y m i człowiek
często przebywa. „ Z w i e r z ę t a bowiem są przyjacielami
ludzi i wraz z n i m i zostały wygnane kiedyś z raju ( X V )
i chcą do niego wrócić".

Scena centralna — Wniebowzięcie

tami m i e s z k a ń c ó w ziemi. M a t k a Boska w y c i ą g a r ę k ę do
ludzi i wskazuje na swoje g o r e j ą c e miłością serce. Po­
d o b n ą p o s t a w ę przybiera św. Józef unoszący się nad
ziemią z prawej strony, z t y m t y l k o , że wskazuje na
„ k r w a w i ą c e i g o r e j ą c e miłością serce Jezusa". Oba ser­
ca — Jezusa i M a r i i — są oznakami najwyższej bożej
miłości do ludzi i znajdują się poniżej Chrystusa, na
wysokości M a t k i Boskiej, czyli bliżej ziemi niż sam
Bóg. P o m i ę d z y obu scenami unosi się obłok, na k t ó r y m
stoi Jezus Chrystus. Jego r ę c e m a j ą ślady po g w o ź 'dziach, a z głowy niedawno ukoronowanej cierniem
bije ogromny blask. P r a w ą r ę k ą Jezus wskazuje na uno­
szącego się nad n i m Boga Ojca, a lewą w y c i ą g a do l u ­
dzi, u k a z u j ą c i m swoje serce. Nad b ł o g o s ł a w i ą c y m
Bogiem Ojcem unosi się Duch Ś w i ę t y w postaci g o ł ę ­
bicy. Wzlatuje ona pod samo sklepienie niebieskie, k t ó ­
re w obrazie centralnym tak jak i we wszystkich i n ­
nych scenach oznaczone jest ł u k i e m . Sklepienie to t y m
jednak różni się od pozostałych, że w centralnej scenie
zaznaczył w n i m Majewski „wejście do nieba" czyli
słońce otoczone
częstokołem
promieni, które bronią
w s t ę p u do nieba osobom nie p o w o ł a n y m .
Wokół Chrystusa, Boga Ojca i Ducha Ś w i ę t e g o , uno­
si się pięć c h ó r ó w anielskich różnej wielkości, syme­
trycznie po dwa z k a ż d e j strony. Nad szafą ołtarza uno­
si się jeszcze jeden chór anielski z t r ą b a m i . Należące
do niego dwa anioły n a c h y l a j ą się tak, aby w dole
przez otwór w niebie słychać było dźwięki ich t r ą b
głoszących n i e b i a ń s k ą c h w a ł ę Ukoronowania M a t k i Bos­
kiej, k t ó r e ma miejsce w samym centrum słońca. Po
lewej stronie M a t k i Boskiej stoją dwaj k r ó l o w i e (pol-

Tabl. V

Rodziny

Na ziemi, nad k t ó r ą ma miejsce scena W n i e b o w z i ę ­
cia M a t k i Boskiej, Jezusa i św. J*zefa, znajduje się
góra. Oznacza ona miejsce na świecie, z którego naj­
bliżej jest do Boga (i dlatego z góry do nieba w s t ę p u j e
Chrystus) oraz przypomina, że ziemia jest kulista. N a j ­
dalej od centrum, w k t ó r y m znajduje się Chrystus, sto­
ją Trzej K r ó l o w i e . Są oni m ę d r c a m i ś w i a t a , znają Pis­
mo, lecz nie oni p o k a z u j ą ludziom Chrystusa lecz na od­
w r ó t — ludzie i m . Po prawej stronie wskazuje na Je­
zusa Egipcjanin. Natomiast trzeciemu k r ó l o w i , m ę d r c o ­
w i s t o j ą c e m u po lewej stronie, pokazuje go dziecko sie­
d z ą c e na r ę k u kobiety, k t ó r a rozmawia ze swoją s ą ­
s i a d k ą . Bo dziecko jest zawsze bardziej spostrzegawcze
niż dorośli — w y j a ś n i a artysta. R ó w n i e szybko jak ma­
l e ń s t w o na r ę k a c h matki, widzą Chrystusa w n i e b o w s t ę pującego: pasterz, w ę d r o w i e c i z w i e r z ę t a — bo żyją
blisko z p r z y r o d ą i w i d z ą wszystko, co się w o k ó ł nich
dzieje — dodaje Majewski, sam dawny pasterz i obo­
rowy...
W ę d r o w i e c z a t r z y m a ł się u podnóża góry, a pasterz
wszedł za Chrystusem aż na jej szczyt i tam olśniony
blaskiem W n i e b o w s t ą p i e n i a cały odchylił się do tyłu i
rozłożył ręce. Obok niego stoi na tylnych nogach osioł
Jezusa, k t ó r y t a k ż e chce się za swym panem dostać do
nieba. Wiedzione i n s t y n k t e m trzy inne z w i e r z ę t a r ó w ­
nież w s p i n a j ą się na górę, aby być j a k najbliżej Boga.
W n i e b o w s t ę p u j ą e e postacie i m i e s z k a ń c y nieba m a j ą
stroje bez srebra i złota, bo oba te metale są a t r y b u ­

47
Г

sey?). Unoszą k o r o n ę nad M a r i ą P a n n ą , w drugiej r ę c e
obaj zaciskają szable. T w o r z ą oni jakby siódmy chór
anielski, który wraz z dwoma rycerzami s t o j ą c y m i da­
lej, trzyma s t r a ż przy Matce B o s k i e j . Gotowi są oni
rozpocząć bój na k a ż d y rozkaz M a r i i , zgodnie ze sło­
w a m i pieśni „Rycerze M a r y i , kroczymy na b ó j , na k a ż ­
dy rozkaz T w ó j , My Polska, my n a r ó d , my Twój...".
l4

W centralnej scenie i na szczycie ołtarza większość
postaci została w y r z e ź b i o n a w dziesięciu t r ó j o s o b o w y c h
grupach (tab. V ) . Istnieje tylko jedna czteroosobowa
grupa, w k t ó r e j od trzech dorosłych postaci w y r a ź n i e
w y o d r ę b n i a się w i e l k o ś c i ą i jasnym kolorem stroju m a ­
łe dziecko, trzymane przez m a t k ę na r ę k u . Podobnie
„Rodzina Jezusa" tworzy „Sw. T r ó j c ę " o ile nie w l i ­
czy się do trzech osób boskich Chrystusa. W t y m d r u ­
gim przypadku Matka Boska i święty Józef b ę d ą t w o ­
r z y l i w m i a r ę s t a b i l n ą p a r ę unoszącą się nad ziemią,
różną od trzech osób boskich ( w y r z e ź b i o n y c h w pionie)
podobnie jak dizdecko od trzech osób d o r o s ł y c h w czte­
roosobowej grupie. Dlatego można hipotetycznie zało­
żyć, ż e Matka Boska, ś w . Józef i dziecko t w o r z ą jakby
g r u p ę trzech postaci ludzkich unoszonych do nieba na
o b ł o k a c h lub, w przypadku dziecka, na r ę k a c h matki.
Zgadzało by się to z n a u k ą Chrystusa, k t ó r y d a w a ł nie­
w i n n o ś ć dziecka za wzór do n a ś l a d o w a n i a t y m wszyst­
k i m , którzy chcą się dostać ido nieba.
Tak więc w centralnej części szafy ołtarza panuje
ożywiony r u c h dzięki niesymetrycznym, niestabilnym
t r ó j k o m (w p r z e c i w i e ń s t w i e do w y w a ż o n y c h c z w ó r e k
i dwójek) oraz gestykulacji tych postaci często przeciw­
nej do k i e r u n k u ruchu, np. M a t k a Boska i św. Józef
w y c i ą g a j ą r ę c e w dół choć sami unoszą się do g ó r y .
Należy też z a z n a c z y ć , ż e w scenie centralnej odpo­
wiednikiem ł u k u sklepienia niebieskiego jest na ziemi
góra, a drugim przypomnieniem tego ł u k u jest usytuo­
wanie na o b ł o k a c h trzech osób z rodziny Chrystusa.
Tak więc dwadzieścia cztery razy p o w t ó r z o n y l u k nie­
bieski na kolejnych scenach „ k a l e n d a r z a " Majewskiego
jest w centrum o ł t a r z a t r z y k r o t n i e p o d k r e ś l o n y przez
d w u k r o t n e o d w o ł a n i e się artysty do analogii l u k u : 1 —
ziemi; 2 — obłoków-izbiarndków wody oraz 3 — samego
sklepienia niebieskiego, zbudowanego z powietrza, za
k t ó r y m znajduje się w centrum nieba ogień niebies­
k i — słońce.
W ten sposób p r z y p o m n i a ł Majewski o czterech ż y ­
wiołach, k t ó r e w c h w i l i w n i e b o w z i ę c i a Boga i ludzi
t w o r z ą ze sobą s t a b i l n ą jedność (w p r z e c i w i e ń s t w i e do
ruchu postaci) podczas gdy naturalne przemieszczanie
się żywiołów w przyrodzie jest powodem nieustannego
ruchu z i e m i . W ten sposób ś w i a t przyrody upodabnia
się przez moment do nieba, gdzie w jasności ognistego
centrum ustaje wszelki ruch a w i e l k i s p o k ó j urozmai­
cają tylko d ź w i ę k i anielskich t r ą b d o p ł y w a j ą c e z niż­
szych p i ę t e r nieba (zaś postacie z Ukoronowania M a t k i
Boskiej zastygają w hieratycznych pozach).
W promieniach słońca nad Ukoronowaniem
Matki
Boskiej umieścił Majewski p r o s t o k ą t z k r z y ż e m św. A n ­
drzeja. Rysunek ten pełni rolę trzeciego ozdobnika w
o ł t a r z u {obok d w ó c h b u k i e t ó w z k w i a t a m i ) jakie ar­
tysta n a m a l o w a ł na predelli ołtarza obok tabernaku­
l u m . Dla nas jednak ten trzeci ozdobnik staje się
pewnego rodzaju kluczem czy raczej pdtwierdzeniem
klucza, w e d ł u g k t ó r e g o z e s t a w i l i ś m y po p r z e c i n a j ą c y c h
się p r z e k ą t n y c h sceny na s k r z y d ł a c h ołtarza. K r z y ż św.
Andrzeja jest w o ł t a r z u p o d s t a w ą wielkiego k r z y ż a ( i
t y m sa.mytm przypomina n a m symbolicznie, że w pod­
stawie knzyża mieści się grzech, religia, r a d o ś ć , ból i
c h w a ł a , co zostało w y r z e ź b i o n e niżej na s k r z y d ł a c h oł­
tarza). W i e l k i k r z y ż jest d r u g i m r z y m s k i m k r z y ż e m
1 !

l ł

17

48

z n a j d u j ą c y m się na ś r o d k u ołtarza, bo pierwszy, czar­
ny krucyfiks z b i a ł y m Chrystusem, dostrzegamy na
tabernakulum po „ o d k r y c i u " o ł t a r z a . T y l k o bowiem z
perspektywy k r z y ż a z u k r z y ż o w a n y m Chrystusem mo­
żliwe jest o g l ą d a n i e Wniebowzięcia Rodziny.
W ten sposób krzyż zostaje ukazany przez M a j e w ­
skiego jeszcze raz (po k r z y ż u z Ostatnią
Wieczerzą),
ja­
ko droga do nieba, poprzez k t ó r ą należy przejść i z
perspektywy k t ó r e j powinno się oglądać ś w i a t — aby
go pojąć.
Rola krzyża jest dla Majewskiego tak wielka, że
na szczycie ołtarza nie mieści się on w niebie, ale g ó ­
ruje ponad wszystkimi p i ę t r a m i niebieskimi jako zbaw­
czy znak — b r ą z o w y k r z y ż bez Chrystusa.
Kolor b r ą z o w y przywodzi na myśl .barwę r a m i
mensy o ł t a r z o w e j . Dla Majewskiego brąz jest też k o ­
lorem drzewek, k t ó r e tak bardzo lubii rzeźbić. Być m o ­
że więc na zasadzie analogii sam o ł t a r z r ó w n i e ż m o ż ­
na by p o r ó w n a ć do wielkiego drzewa, k t ó r e g o korzenie
stanowi komoda — mensa, pień tabernakulum, g ł ó w n y
konar szafa i z w i e ń c z e n i e ołtarza, a gałęzie to s k r z y d ł a
szafy.
O p r ó c z b r ą z u dużo jest w ołtarzu zieleni, k t ó r a
przypomina b a r w ą liście oraz b ł ę k i t u , k o j a r z ą c e g o się
z powietrzem p r z e ś w i t u j ą c y m między liśćmi i g a ł ę ­
ziami.
Ponadto artysta k a ż d ą swoją p r a c ę nasyca sokiem
ż y w i c z n y m i robi to też z o ł t a r z e m , aby działał na
oglądającego nie tylko widokiem, ale i k o j ą c y m zapa­
chem poehbdiząeym z drzewa.
Na zakończenie należy zaznaczyć, że S t a n i s ł a w M a ­
jewski m ó w i często o sobie, że jest n i e w i e r z ą c y — r o ­
z u m i e j ą c przez to, iż nie jest p r a k t y k u j ą c y m katolikiem,
choć zaznacza, ż e wierzy w duchy i dusze oraz, że
przynajmniej raz w r o k u chodzi do kościoła. Biblia
jest dla niego w dużej mierze opowieścią f a n t a s t y c z n ą ,
co wcale nie umniejsza głoszonej przez niego prawdy.
Majewski c h ę t n i e p o d p o r z ą d k o w u j e się b i b l i j n y m k o n ­
wencjom opowieści i w y o b r a ż e ń , by dzięki temu móc
głosić p r a w d ę o świecie. Chce też, aby szerokie rzesze
„prostego l u d u " ś m i a ł y się i p ł a k a ł y oglądając jego
ołtarz.
Wyjaśnia przy t y m , że dla siebie i dla n i e k t ó r y c h
znajomych rzeźbiłby n i e k t ó r e biblijne postacie z u p e ł n i e
inaczej, np. anioły byłyby bez s k r z y d e ł , ale dla ogól­
nego zrozumienia nie o d s t ę p u j e od p r z y j ę t e g o kanonu
wyobrażeń.
M i m o że często .myśli o niebie, duchach i duszach
( k t ó r e j a k twierdzi dwa razy d o k ł a d n i e w życiu w i ­
dział) n a j w a ż n i e j s z y jest dla niego, na co dzień, drugi
człowiek, dla k t ó r e g o rzeźbi swoje prace. Słucha więc
i czyta pilnie wszystkie opinie, jakie się o jego pracy
w y g ł a s z a i pisze. Często nie zgadza się z n i m i , .lecz
na skutek k r y t y k i mioże wiele zmienić w swoich k o n ­
cepcjach, np. w samym ołtarzu, po w y s ł u c h a n i u uwag
krytycznych, zdjął misterne ryzality nad Ostatnią
Wie­
czerzą i pod K o r o n a c j ą Matki Boskiej i co innego umie­
ścił w ich miejsce.
R ó w n i e ż pod w p ł y w e m k r y t y k i doszedł do wnios­
ku, że za dużo zrobił krzyży na ołtarzu, tak że m o ż e
on k o m u ś przywodzić na myśl cmentarz, a nie r a d o ś ć
z w n i e b o w z i ę c i a Rodziny. Jednak w t y m przypadku
nie z r e z y g n o w a ł nawet z postawienia p r z e n o ś n e g o k r u ­
cyfiksu
r.a
ołtarzu, p o n i e w a ż w kompozycji ołtarza
wszystkie k r z y ż e m a j ą ogromne znaczenie i nie m o ż n a
z nich z r e z y g n o w a ć tak, j a k rezygnuje się z wielu nieznaczących d r o b i a z g ó w .
Podczas częstych s p o t k a ń z Majewskim w i d z i a ł e m
go tylko dwa razy w pełni pogodnego, spokojnego i

dostojnego. Mówił wówczas nieco wolniej niż zwykle
oraz rzadko przechodził z tematu na temat. Przypo­
m n i a ł y nam się w ó w c z a s jego r o z w a ż a n i a o t y m , jak
to on jako artysta może żyć obecnie samodzielnie, bo
jest samowystarczalny i dzięki swojej s a m o t n o ś c i mo­
że być szczęśliwy na ziemi niczyim w niebie, gdzie nie
ma hierarchicznej zależności między
ludźmi.
Chwile
„ziemskiego w n i e b o w z i ę c i a " są jednak dla artysty bar­
dzo rzadkie, bo na co dzień musi on, jako z w y k ł y czło­
wiek, stale w a l c z y ć z „ d i a b e l s k i m ś w i a t e m " .

W realizacji planu zbudowania O ł t a r z a
pomogło
Majewskiemu Ministerstwo K u l t u r y i Sztuki, przyzna­
j ą c m u wysokie stypendium. O ł t a r z zakupiło P a ń s t w o w e
Muzeum Etnograficzne w Warszawie, tam też jest on
wystawiony.
Mniejszy, zbliżony w koncepcji ideowej ołtarz w y ­
k o n a ł n a s t ę p n i e rzeźbiarz na z a m ó w i e n i e Ludwiga Z i m merera. Znajduje się on w jego kolekcji.

PRZYPISY

1

Por.: W. W. Iwanow, W. N . T o p o r ó w , Issledowanija w oblasti słowiańskich
drewnostiej, Moskwa 1974;
M . Eliade, Sacrum, mit, historia, Warszawa 1970, s.
132—182.
W i t Stwosz, Ołtarz krakowski, Warszawa 1951.
Zycie Majewskiego bardzo często przypomina o
d o ś w i a d c z e n i u r e l i g i j n y m , k t ó r e van der Leeuw ujmuje
jako szukanie sensu życia i d ą ż e n i e do przekroczenia
granic życia w danych sytuacjach poprzez poszukiwa­
nie i wykorzystanie „mocy", k t ó r ą w w y p a d k u Majew­
skiego jest twórczość artystyczna. Por.: G. van Leeuw,
Phanomenologie der Religion, Tubingen 1970; Z. J. Zdybicka, Fenomenologiczne
koncepcje religii (w.) Studio
z filozofii Boga T. 3, Warszawa 1977, s. 308—309.
T. Dobrowolski, Polska rzeźba
ludowa, L w ó w
1933, s. 22—23.
Por.: Współczesna rzeźba
ludowa, Katalog w y ­
stawy pokonkursowei, Opole 1974, s. 16—17.
Por.: J. K u r e k , Wizja wszechświata
w
twórczości
Stanisława
Majewskiego,
„Polska Sztuka L u d o w a " R.
X X I , 1977, nr 4.
Majewskiemu nie w y s t a r c z y ł a pierwotna wersja
krzyża z d r a b i n ą opisana w a r t y k u l e Jana K u r k a (op.
cit.). Później artysta z a s t a n a w i a j ą c się, jak można naj­
lepiej p o k a z a ć ludziom d r o g ę p r o w a d z ą c ą poprzez k r z y ż
do nieba, wyrzeźbił w n a s t ę p n y c h wersjach tej k o m ­
pozycja wizór do n a ś l a d o w a n i a — M a t k ę Boską wcho­
dzącą po szczeblach
drabiny.
Natomiast po bokach
k r z y ż a zaznaczył cegiełki — stopnie drogi, k t ó r e m a j ą
o b r a z o w a ć po jednej stronie krzyża dziesięć p r z y k a z a ń
bożych, a po drugiej
osiem s a k r a m e n t ó w (błogosła­
wieństw?).
Judasz ukazany jest w tej kompozycji jako je­
dyna postać stająca w ś r ó d osób zebranych w wieczer­
n i k u . Stoi on najdalej z p r a w e j strony Chrystusa i t r z y ­
ma w r ę k u p i e n i ą d z tak, jak k a p ł a n rzymsko-katolicki
h o s t i ę podczas Podniesienia przy ołtarzu.
Wiatr w Starym i N o w y m Testamencie symboli­
zuje sposób działania Boga i i n t y m n o ś ć jego rozmowy
z ludźmi. Jest n i m najczęściej ł a g o d n y powiew, ale mo­
że być t a k ż e wichura, burza jako symbole strasznych
poleceń Boga (por. I . K r ó l e w s k i e , 19, 11—.14).
in p o r o k Daniel jest p i e r w s z ą osobą w Starym
Testamencie, k t ó r a zapowiada niemal apokaliptycznie
przyjście Syna Człowieczego na o b ł o k a c h niebieskich
2
3

4

5

6

7

8

9

r

(Daniel, 7, 13—14). Jego obraz w y s ł a n n i k a Boga jest
z a s k a k u j ą c o odmienny od tego, co głoszą wcześniejsze
księgi Starego Testamentu, p r z e p o w i a d a j ą c e Mesjasza
jako króla i syna Dawida.
Odnosi się to do Ostatniej Wieczerzy w y r z e ź b i o ­
nej na poziomej belce krzyża.
Chairakterysitjсиле jest, że w Ewangelia św. Ja­
na nie ma b e z p o ś r e d n i e g o opisu Ostatniej Wieczerzy
znanego z innych Ewangelii, jest natomiast interpreta­
cja znaczenia Eucharystii (Jan, 6). Por. A. Gerkcn, Teo­
logia Eucharystii, Warszawa 1977, s. 50—56.
Nazwy n i e k t ó r y c h scen na ołtarzu cytuję zgod­
nie z ortografią podpisów do szkiców tych scen w y k o ­
nanych o ł ó w k i e m na l u ź n y c h kartkach papieru. Cha­
rakterystyczne jest przy t y m , że nazwy te często od­
noszą się do przeszłości lub m a j ą c e j n a s t ą p i ć p r z y s z ł o ­
ści w z g l ę d e m sceny w y r z e ź b i o n e j , np. „ A d a m i Ewa
zgrzeszyli w Raju", podczas gdy scena przedstawia
pierwszych r o d z i c ó w jeszcze przed p o p e ł n i e n i e m grze­
chu.
M a t k a Boska znajduje się w centrum nieba
symbolizowanym przez jego s i ó d m e p i ę t r o . S i ó d e m k a
jest więc tu znakiem pełni.
Liczby trzy i cztery, siedem i dziewięć m a j ą
bardzo w a ż n e znaczenie w kulturze archaicznej, w t y m
t a k ż e w polskiej k u l t u r z e ludowej. Por.: W. N . Topo­
r ó w , O modelach liczbowych w kulturach
archaicznych,
„ T e k s t y " 1974, n r 1, s. 157—168; J. Ś w i ą t e k , Liczby trzy
i dziewięć
w mitach, wyobrażeniach
mistycznych,
prak­
tykach i zwyczajach ludowych, „Lud", T. 11, 1905, s.
371—388.
Majewski ujął lapidarnie ruch czterech ż y w i o ­
łów w r z e ź b i e Strażak. Por.: J. .Kurek, op. cit.
Jasne bukiety k w i a t ó w są namalowane na czar­
nej predelli ołtarza po obu stronach tabernakulum. Są
one umieszczone w p o ł o w i e wysokości predelli, aby w i ­
dać je było nad trojiramiennym świecznikiem w w y p a d ­
k u , gdyby się świece wypaliły... Trzeba bowiem jeszcze
raz p o d k r e ś l i ć , że cała kompozycja ołtarza to przecho­
dzenie z m r o k u wieczernika poprzez noc otaczającą ta­
bernakulum do barwnego ś w i a t a i jasności niebieskiej,
k t ó r e j szczytem jest k r ą g słoneczny. Podczas n a b o ż e ń ­
stwa mrok nocy, w k t ó r y m u k r y t e jest tabernakulum,
m a j ą r o z ś w i e t l a ć świece, a w w y p a d k u ich b r a k u jasne
kwiaty.
1 1

1 2

13

14

1 5

1 9

1 7

Wszystkie zdjęcia czarno-białe ołtarza: J . Swiderski: kolor: J . Sobolewski: rysunki: autor, opr. J . Michałowski

Cytat

Kurek, Jan, “Drzewo życia - Ołtarz Wniebowzięcia Rodziny - wykonany przez Stanisława Majewskiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.1,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 1 lipca 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/5936.

Formaty wyjściowe