Strój cieszyński / Atlas Polskich strojów Ludowych

Dublin Core

Tytuł

Strój cieszyński / Atlas Polskich strojów Ludowych

Opis

Atlas Polskich Strojów Ludowych,cz.3,Śląsk; z.6; 134 s.

Twórca

Bazielich, Barbara

Wydawca

Polskie Towarzystwo Ludoznawcze

Data

2006

Prawa

Licencja PIA

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5649

Format

application/pdf

Język

pol

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:5251

PDF Text

Text

ATLAS

POLSKICH

STROJÓW
ŚLĄSK

CZĘŚĆ I I I

LUDOWYCH
ZESZYT 6

BARBARA BAZIELICH

STRÓJ

CIESZYŃSKI

W R O C Ł A W 2006
POLSKIE TOWARZYSTWO LUDOZNAWCZE

ATLAS POLSKICH STROJÓW L U D O W Y C H
W Y D A W A N Y PRZEZ POLSKIE TOWARZYSTWO

LUDOZNAWCZE

R E D A K T O R N A C Z E L N Y S E R I I : BarbaraBazielich
P R O J E K T O K Ł A D K I : Adam Młodzianowski
R Y S U N K I : Barbara Bazielich
P L A N S Z E B A R W N E : I - rys., J. Manes
II - akwarela H. Jastrzembskiego
I I I i I V - fotografie S. Gadomskiego

© Copyright by Polskie Towarzystwo Ludoznawcze

Okładka: srebrne filigranowe hoczki do żywotka

Publikacja ukazała się dzięki dofinansowaniu:
Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego,
Samorządu Województwa Śląskiego,
Fundacji CEPELIA
przy współpracy z Uniwersytetem Wrocławskim

I S B N 83-87266-61-2

Skład, druk i oprawa: Akcydens s.c. Wydawnictwo i Drukarnia, www.akcydens.pl

SPIS TREŚCI
Wstęp
Źródła i stan badań
Charakterystyka regionu
Historia stroju cieszyńskiego
Podstawowe części stroju cieszyńskiego
Zasięg stroju cieszyńskiego
Stroje sąsiadów
Ogólny opis stroju męskiego
Szczegółowy opis stroju męskiego
Koszule
Spodnie
Kamizelki
Kaftany
.
Płaszcze
Kożuchy
Obuwie
Uczesanie i nakrycia głowy
Dodatki
Zróżnicowanie stroju męskiego
Ogólny opis stroju kobiecego
Szczegółowy opis stroju kobiecego
Koszule
Spódnice
Suknia
Fartuchy
Okrycia wierzchnie
Chustki
Czepek
Uczesanie
Obuwie
Biżuteria
Dodatki
Zróżnicowanie stroju kobiecego
Materiały na odzież
Hafty
Koronki
Wykonawcy
Zakończenie
Bibliografia
Opis ilustracji
Tłumaczenie w języku angielskim
niemieckim
czeskim

3
7
11
15
25
28
34
36
38
38
40
42
45
48
51
52
54
55
55
58
62
62
67
69
78
81
85
91
93
94
95
101
103
109
112
123
126
131
134
135
140
141
142

WSTĘP
Moje zainteresowania strojem cieszyńskim zrodziły się w połowie X X w. i to pośrednio, bo po­
czątkowo dotyczyły jego zdobnictwa, a zwłaszcza wyszyć i haftów. Były one tematem mojej pracy
dyplomowej odnoszącej się do terenów Słowiańszczyzny. Kiedy w 1952 r. podjęłam zatrudnienie
w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu, mającym wówczas charakter muzeum okręgowego na skalę
województwa katowickiego, swoją uwagę skierowałam na obszary Śląska. Ze znanej mi literatury
oraz ogólnej orientacji w tym przedmiocie wynikało, że ciągle jeszcze istnieje żywa tradycja wyszyć
i haftów w rejonie cieszyńskim, zwłaszcza w Beskidzie Śląskim. Postanowiłam więc rozpocząć
badania terenowe od tego regionu. W krótkim jednak czasie zorientowałam się, że interesujące
mnie określonego rodzaju zdobnictwo ma znacznie szerszy zasięg i jego problematyka jest bardziej
złożona.

Strój cieszyński, fot. D. Dubiel, Muzeum Śląska Cieszyńskiego.

Okazało się, że w rejonie cieszyńskim występują pochodzące z różnego czasu nie tylko jed­
nobarwne wyszycia typu krzyżykowego, wykonane różnymi sposobami, ale także białe płaskie
i dziurkowane hafty na płótnie oraz kolorowe na aksamicie, jedwabiu i innych tkaninach, powstające

przy zastosowaniu rozmaitych ściegów. Wszystkie te zdobienia wiązały się z określonymi częściami
stroju ludowego, przejawiającego się na tych terenach w paru odmianach. Były to więc nie tylko
stroje górali Beskidu Śląskiego noszone wówczas zaledwie w trzech wsiach, tj. Istebnej, Koniakowie
i Jaworzynce oraz częściowo jeszcze w Wiśle po polskiej stronie granicy państwowej, a po stronie
czeskiej w Górnej Łomnej aż po Herczawę. Drugą formę stanowiły stroje cieszyńskie występujące w
licznych wsiach podgórskich i nizinnych po obydwu stronach polsko-czeskiej granicy. Ponadto były
to stroje łaskie szczątkowo noszone w paru wsiach polskich i na znacznie rozleglejszym obszarze po
stronie czeskiej.

x

(
S

-

t
V
%

Pierściec
Piersaec
OKiczy&^Bielowtcko

\

*"
o

Pruchna

J
V Haźlach
\

— y
;

rioQ,n

'3ln,snU
~\

f"'

oNiemdzim
Hetman ce

' &en^,

r

° //

—— Qfdnica państwa
—<->-<• Grdmca województwa
Granica powiatu
\ O

I W

%
f

'^Jaworzynka
Jdbfonków )

Ryc. 1. Mapa powiatu cieszyńskiego, bielskiego z miejscowościami, gdzie w 1956 i 1957 r. przeprowadzono badania
nad haftem ludowym.

Z racji istniejącej wówczas sytuacji politycznej badania terenowe mogłam prowadzić bez prze­
szkód tylko po polskiej stronie, a w pasie przygranicznym za specjalnym zezwoleniem odpowiedniej
instancji urzędowej. Natomiast poza granicami Polski było to niemożliwe. Ale wiedziałam, że tam
i tutaj haftujących kobiet na ziemi cieszyńskiej jest sporo i niemal w każdej wsi lub okolicy znana
jest z nazwiska taka osoba. Pragnęłam więc w miarę możliwości dotrzeć do nich wszystkich. Jak się
potem okazało, informatorek chętnych do rozmowy napotykałam bardzo dużo, a uzyskane od nich
wiadomości dotyczyły faktów także z terenu Czech, gdyż sporo osób miało krewnych i znajomych po
czeskiej stronie. Zresztą kobiety lubią rozprawiać o strojach, modzie i tym wszystkim, co się wiąże
nie tylko z ich osobistą odzieżą.
W miarę upływu czasu rygory dotyczące przejść granicznych uległy rozluźnieniu, stąd też współ­
praca Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu z muzeami w Opawie i Ostrawie okazała się możliy i
zarówno w zakresie wymiany wystaw, jak i doświadczeń naukowych. Natomiast muzeum w Czeskim
Cieszynie było wtedy przez długi czas zamknięte i istniała trudność w nawiązaniu z nim jakie kolwiek kontaktu, za to pomocne w gromadzeniu materiałów i haftów cieszyńskich były mi osoby
związane z Polskim Związkiem Kulturalno - Oświatowym w Czeskim Cieszynie oraz tamtejsi ludae
nauki i kultury spotkani w czasie konferencji organizowanych przez wspomniane instytucje. Była
r

4

to nie tylko wymiana myśli i doświadczeń, lecz także publikacji, co przetrwało przez wiele następ­
nych lat, nawet wtedy, kiedy już przestałam być pracownikiem Muzeum Górnośląskiego w Byto­
miu. Badania terenowe pozwoliły mi także nawiązać wiele serdecznych kontaktów z mieszkańcami
większości miejscowości cieszyńskich - miast i wsi, którzy okazali się wspaniałymi informatorami,
a nawet podjęli się dla mnie napisania czegoś w rodzaju pamiętników ze szczególnym uwzględnie­
niem zagadnień dotyczących cieszyńskiej odzież. Taką osobą bez wątpienia była Emilia Lipowczan
z Goleszowa - Równi, kobieta w średnim wieku, która w oparciu o swoje doświadczenia, pamięć
sędziwej matki, Anny, zdolnej hafciarki koszulek i ojca spisała sporo cennych wiadomości o stro­
j u cieszyńskim. Równie cenne były dla mnie rozmowy i spisane wspomnienia Emilii Michalskiej
z Pruchnej, znanej cieszyńskiej poetki ludowej, która w młodości zajmowała się szyciem poszczegól­
nych części stroju i haftowaniem źywotków. Sama je komponowała i dobierała kolory. Dużo czasu po­
święciły mi także liczne hafciarki źywotków, zwłaszcza te zdolniejsze z pasją twórczą i umiłowaniem
pracy. Do takich szczególnie należały: Helena Sojka (ur. 1897) z Bielowicka, Franciszka Burjan (ur.
1890) z Górek Wielkich, czy Zofia Kaszperek (ur. 1900) z Wiślicy - osoby o bogatej fantazji i zręcz­
ności palców, jakimi nie mogły się wykazać inne h afciarki, traktujące swą pracę wyłącznie zarobko­
wo. Liczba moich informatorów tych znanych z nazwiska i tych przygodnych, którzy nie chcieli się
przedstawić była znaczna. Jedno przy tym wszystkim należy podkreślić, że informacje te pokrywały
się lub uzupełniały. Nie było natomiast wiadomości niepewnych, albo wręcz zaskakujących. Intere­
sujące za to okazały się archiwalia z uwagi na datowanie i możliwość uchwycenia ciągłości zjawisk,
co w historii odzieży ludowej zdarza się nader rzadko. Sam fakt jednak istnienia tych archiwaliów
wskazuje na dworsko-mieszczański rodowód stroju cieszyńskiego, gdyż zapisy w księgach miejskich
dotyczyły przede wszystkim tych grup społecznych oraz zamożniejszych mieszkańców wsi, których
status częściowo do nich upodabniał się. Dopiero z czasem strój ten, dostosowując się do miejsco­
wych warunków w bardziej skromnej wersji, pojawił się także i u innych wieśniaków. Warto przy
tym jeszcze wspomnieć o pewnym rewelacyjnym odkryciu w bibliotece muzeum cieszyńskiego, tj.
haftowanej płóciennej chusty obrzędowej z 1686 r., która swym zdobnictwem wskazuje właśnie na
mieszczańskie a nie ludowe pochodzenie.
Jako cezurę zachodzących przemian należy przyjąć okres rewolucji francuskiej, tj. koniec
X V I I I w. oraz ruchów wolnościowych w I poł. X I X w. w krajach podbitych przez silne politycznie
mocarstwa. Wtedy to bowiem w związku z dojściem do głosu niższych warstw społecznych oraz
solidaryzujących się z nimi przedstawicieli inteligencji, świata nauki i kultury, degradacji ulega nie
tylko dyktatorska władza panujących i cały blichtr dworu oraz licznej magnaterii, ale również poważ­
ne zmiany dokonały się w modzie. Zdobne i wykwintne stroje bywalców salonów ustępują na rzecz
fasonów bardziej uproszczonych i wygodnych. Dla ludzi pracy powstający wielki przemysł i nowe
formy zatrudnienia, także w różnych biurach, bankach, handlu, transporcie, domagały się bardziej
funkcjonalnej i zreformowanej, odpowiedniej do charakteru zajęć odzieży. Tendencje takie zresztą
na ląd europejski przenikały już około połowy X V I I I w. z Wielkiej Brytanii. Teraz więc pod koniec
X V I I I w. i w wieku X I X owa „zrewolucjonizowana" odzież zaczyna w Europie zataczać coraz to
szersze kręgi. Świetność stroju utrzymuje się jeszcze tylko wśród elit społecznych dla podkreśle­
nia ważności zajmowanych stanowisk i sytuacji majątkowej. Na prowincji natomiast moda przy­
biera swoiste regionalne formy i odmiany. Szlachta i mieszczanie hołdują zreformowanym i mniej
ozdobnym lecz niepozbawionym elegancji ubiorom, zaś mniej zamożni oraz związana z gospodarką
rolną i hodowlaną ludność wiejska są nadal kontynuatorami tradycyjnej odzieży z wykorzystaniem
w przeważającej mierze swojskich wyrobów tekstylnych. Fakt ten potwierdzają zarówno stare spo­
soby zdobienia odzieży, jak też pierwotne niektóre jej formy przetrwałe mniej więcej do połowy
X X w., co znalazło odzwierciedlenie również w regionie cieszyńskim. Region ten, jak i pozostałe,
wyróżniające się swoistym strojem, tj. łaskim i góralskim leży w granicach istniejącego niegdyś
księstwa cieszyńskiego, które z biegiem czasu przez zatracenie charakteru księstwa oraz na skutek
podziałów państwowych i administracyjnych zaczęto umownie nazywać ziemią cieszyńską. Takiego
też pojęcia niejednokrotnie używam w niniejszym opracowaniu utożsamiając jego znaczenie z roz­
ległym obszarem wyodrębniającym się ze względu na swą historię od sąsiadujących, leżących poza
5

pierwotnymi granicami tego księstwa. W jego obrębie z uwagi na swoisty krajobraz, rodzaj gospo­
darki i skład etniczny występują mniejsze jednostki terytorialne i te w moim opracowaniu nazywam
regionami. Są nimi, jak już zaznaczono: region cieszyński, laski i górski. Omawiając zatem strój
cieszyński mam na myśli wyłącznie sam region, a nie całą ziemię cieszyńską.

Ryc. 2. Jadwiga Krysta w codziennym odzieniu przy kuchni, Lipowiec 1956 r.

Wszystkim nieżyjącym już, a także żyjącym jeszcze, którzy dopomogli mi w zebraniu materia­
łów umożliwiających napisanie tego opracowania, składam serdeczne podziękowania oraz wyrazy
głębokiego szacunku dla ich umiłowania wszystkiego, co stanowi pokoleniowe dziedzictwo miesz­
kańców ziemi cieszyńskiej.

6

ZRODŁAI STAN BADAN
Zaciekawienie strojami cieszyńskimi, przede wszystkim zaś ich wyglądem sięgająXIX w. Zwró­
cili na nie uwagę artyści malarze i graficy pochodzący przeważnie z cieszyńskiego, jak: Jacob Alt
(1789-1872), Josef Manes (1820-1871, Franciszek Kaliwoda (1824-1859), Josef Kinzel (18521925), Henryk Jastrzembski (1812—?) i inni mniej znani, których ilustracje zaczęły pojawiać się na
kartkach pocztowych wydawanych nakładem Edwarda Feitzingera w Cieszynie w latach 1903-1913.
Ich miejsce zajęły następnie pamiątkowe fotografie wykonywane już pod koniec X I X w. Z tego sa­
mego czasu pochodzą także różne relacje z podróży lub przewodniki po Beskidach i Śląsku Cieszyń­
skim np. Antoniego Macoszka , bądź wspomnienia osób, które z tym regionem zetknęły się doraźnie,
albo z tych terenów pochodziły. Spomiędzy nich wymienić tutaj można takie nazwiska jak: Lucjan
Malinowski, Jan Karłowicz, Bogumił Hoff, Andrzej Cinciała, Józef Londzin, Jan Kubisz, Jan Wartuła i inni.
Akwarele J. Alta i H. Jastrzembskiego znane są ze zbiorów Muzeum w Cieszynie natomiast po­
zostałe pochodzą z rozmaitych publikacji lub opracowań poświęconych konkretnym osobom, jak np.
J. Manesowi, któremu Miejski Dom Kultury w Karvinie przeznaczył osobne miejsce i wystawę oraz
katalog . Ilustracje wszystkich wspomnianych autorów po większej części są kolorowe i przedstawia­
j ą ludzi w ich strojach z poszczególnych regionów Śląska Cieszyńskiego, w tym także samego regio­
nu cieszyńskiego. Mają one szczególną wartość dokumentacyjną gdyż ukazują charakterystyczne
formy tego stroju w określonym czasie, zarówno męskie, jak i kobiece, ich barwę, niektóre zdobienia
oraz sposób noszenia. Dotyczą w głównej mierze strojów odświętnych, aczkolwiek widać wśród
nich także postacie w odzieży codziennej, np.kobiety idące na targ, ludzi na targu i przy codziennych
zajęciach.
1

2

Ryc. 3. W drodze na targ, akwarela J. Alta 1840 r.

Ryc. 4. Powrót z chrztu, rys. J. Kinzel, 1891 r.

1

Macoszek A., Przewodnik po Śląsku Cieszyńskim, Lwów 1901, s. 81-95; Illustrierte Führer durch die Beskiden, Teschen
1890, s. 275.
2 Katalog Josef Manes a Slezsko, Karvina 1985.

7

Mniej szczegółowo rysują się natomiast opisy w relacjach z podróży czy przewodnikach. Syg­
nalizują tylko występowanie ludowego stroju cieszyńskiego, fragmentaryczne szczegóły, niektóre
nazwy części stroju oraz ich ozdoby . Taki sam charakter mają również krótkie wzmianki autorów
czeskich zamieszczane w różnych czasopismach, o tyle jednak wartościowe, że odnoszą się do okre­
ślonego czasu i obszaru występowania oraz form stroju cieszyńskiego noszonego poza naszą pań­
stwową granicą . Informacji takich opublikowano dość dużo także i w X X w., przy czym wzbogacone
są jeszcze danymi historycznymi i szczegółami odnośnie surowców i sposobu kroju. Powtarzające
się tematyczne publikacje wskazują, że zainteresowania czeskich autorów strojem cieszyńskim nie są
przypadkowe lecz wynikają z prowadzonych na ten temat badań.
3

4

5

Pierwsze wyniki bardziej szczegółowych obserwacji dotyczących cieszyńskiego stroju w postaci
zwartych opracowań pojawiły się pod koniec X I X w., kiedy ziemia cieszyńska znajdowała się jeszcze
pod zaborem austriackim. Zaborcę interesowały skolonizowane tutaj wsie i ich mieszkańcy wyróż­
niający się wyglądem i strojem, który uznano za bardziej nowoczesny aniżeli tzw. narodowy polski.
Ale i polski strój wzbudzał zainteresowanie. W pracy zatytułowanej „Oesterreichisch - ungarische
Monarchie in Wort und Bild" opisano ubiór wieśniaków niemieckich oraz stroje cieszyńskie, łaskie
i góralskie, przy czym z okolic Cieszyna zamieszczono dwie ilustracje: na jednej widać dziewczynę
i kobiety, na drugiej powracające z chrztu kobiety z dzieckiem na ręku i mężczyznę , parokrotnie póź­
niej powtarzane w polskich opracowaniach. Z tego samego czasu pochodzą jeszcze dwie inne publi­
kacje odnoszące się do tutejszych strojów, tj. w obrębie ówczesnego zaboru austriackiego. Obydwie
przygotowane zostały przez Franza Slamę . Jedna, jak z tytułu wynika przedstawia spostrzeżenia
z podróży po Śląsku, w tym ogólne wiadomości o stroju. Natomiast druga publikacja zawiera więcej
szczegółów zwłaszcza dotyczących uczesania, nakrycia głowy i obuwia, nadto strojów ślubnych,
co potwierdzają oprócz innych jeszcze, także ilustracje dziewczyny z okolic Cieszyna, młodej pary
i wspomniana już fotografia mężczyzny i kobiet z dzieckiem powracających z chrztu.
6

7

Stroje cieszyńskie nie doczekały się dotąd wyczerpującej monografii. Ich szczegółowe omówie­
nie pominęli także Agnieszka i Tadeusz Dobrowolscy w swym wspaniałym dziele, jakim jest „Strój,
haft i koronka w województwie śląskiem . Swą uwagę w nim poświęcili tylko koronkowym czółkowym czepcom i to w kontekście stroju góralskiego, a nie cieszyńskiego czy łaskiego. Podobnie po­
minęli sprawę cieszyńskich wyszyć i haftów, co jednak jest zrozumiałe wobec tego, że nie ma mowy
o stroju cieszyńskim. Agnieszka Dobrowolska natomiast szczególnie zainteresowała się żywotkiem
cieszyńskim zarówno jego formą jak i zdobnictwem z odniesieniem do materiałów archiwalnych
z miejskich ksiąg i inwentarzy cieszyńskich . W tym obszernym opracowaniu zamieściła też wiele
fotografii żywotków z X I X i początku X X w. Pewnym jego dopowiedzeniem, a także przedłużeniem
tematu o następne dziesięciolecia, tj. poza połowę X X w. jest moje opracowanie na temat złotych
haftów w tradycyjnej odzieży na Śląsku , które oparłam o wyniki badań terenowych oraz analizę tego
rodzaju zabytków znajdujących się w zbiorach Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu.
8

9

10

3

4

5
6
7
8
9
10
11

8

11

Malinowski L., Zarysy życia ludowego na Szląsku, Ateneum 1877, t. II, s. 111; K a r ł o w i c z J., Szlązaczka z pod Cieszyna,
Miesięcznik Geograficzno-Etnograficzny „Wisła", t. VI, 1892, s.491-492; Warcholik St, Śląsk Cieszyński i jego odrodze­
nie narodowe, Lwów 1909, s. 26; Kubisz J., Pamiętnik starego nauczyciela, Cieszyn 1928, s. 30-37; Londzin J., Stroje
ludowe, Zaranie Śląskie, R. VII, z. 3^1,1931, s. 139-143.
Vestnik matice Opavske, 1895, z. 5, s. 19-22; Vyhlidal J., O kroji na Teśinsku, Naśe Slezsko, 1903; Zahorska R, Kroj
tesinsky, Beskydske besedy 1916, z. 3-4; Klvańa J., Kroje slezske, Narodopisna vystava ćeskoslovanska v Praze 1895;
Janca J., O narodnoch krojich na Teśinsku, Ćesky Lid, Praha 1899, z. 8.
Korniova, Ozapomenutem tesinskem kroji, RadostnaZemS 1951, R. I, s. 197-199; eadem Teśinsko vkrojich vroce 1840,
Radostna Zeme 1955, r. V, s. 84-86, Tejże, Tri typy tesinskych żenskych kroju, Radostna Zeme 1958, R. VIII, s. 67-72.
Oesterreichische - ungarische Monarchie in Wort und Bild. Marchen u. Schlesien, Wien 1897, s. 583-584, il. s. 585 i 593.
SlamaFr., Vlastenske putovani po Slezsku, Prag 1886, s. 181-183, il. s. 185, 192, 193, 201. idem, Oesterreichisch Schlesi­
en, Prag 1887, s. 82-84, il. s. 57, 64, 49.
Dobrowolscy A. i T., Strój, haft i koronka w województwie śląskiem, Kraków 1936.
Dobrowolska A, Żywotekcieszyński, Katowice 1930.
Bazielich B., Złote hafty w tradycyjnej odzieży na Śląsku, Rocznik Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu Etnografia z. 6,
Bytom 1973.
.
Bazielich B., Z badań terenowych nad cieszyńskim haftem ludowym, Biblioteka Wiedzy o Śląsku. Śląski InstytM Naukowy.
Seria etnograficzna nr 1, Katowice 1958; eadem, Z badań terenowych nad haftem ludowym w powiecie bielskim, Katowice
1962.

Zabytki muzeów śląskich oraz archiwalia posłużyły także Witoldowi Iwankowi przy opraco­
waniu złotnictwa na Śląsku, gdzie sporo uwagi poświęcił biżuterii używanej w stroju cieszyńskim
oraz jej wykonawcom, co ilustruje odpowiednimi fotografiami . Informacje na ten temat znaleźć
można nadto w przedwojennej monografii Mieczysława Gładysza dotyczącej zdobnictwa metalo­
wego na Śląsku, gdzie między innymi mowa jest także o ozdobach metalowych wykonywanych
przez ludowych wytwórców i noszonych w stroju cieszyńskim™. Oczywiście są to tylko opracowania
wybranych zagadnień związanych z tym strojem, tak jak jeden z artykułów Barbary Poloczkowej na
temat tekstyliów i stroju na Śląsku Cieszyńskim, gdzie autorka w oparciu o archiwalia cieszyńskie
omówiła je w odniesieniu do X V I - X V I I I w. Bardziej monograficzny charakter ma inny jej artykuł
zatytułowany „Strój cieszyński w X I X w.", w którym przy stroju męskim i kobiecym odwołuje się do
źródeł ikonograficznych, zabytków muzealnych (tylko muzeum w Cieszynie) oraz własnych badań,
pozwalających na bardziej szczegółowe uwzględnienie poszczególnych części stroju oraz wzmianki
o jego zdobnictwie. Oprócz 25 ilustracji, tj. fotografii i rysunków zamieszcza jeszcze „mapę zasięgu
stroju cieszyńskiego w X I X w." według Dobrowolskiej i Fierli oraz według Bronicza wyznaczającego
zasięg wpływu stroju cieszyńskiego na ziemię pszczyńską . Artykuł ten niewątpliwie zawiera wiele
cennych informacji, przy czym nie wszystkie dopowiedziane są do końca, bądź potraktowane zostały
skrótowo, na miarę wymagań artykułu w czasopiśmie.
12

14

15

O wiele bardziej dokładna wydaje się monografia stroju cieszyńskiego autorstwa Gustawa Fierli
wydana w Czeskim Cieszynie w 1977 r. , aczkolwiek nie uwzględniająca materiałów archiwalnych.
Nie pozbawiona jest natomiast próby, podobnie jak i u Poloczkowej dociekania genezy niektórych
form, zwłaszcza stroju kobiecego, co w tak krótkich i pobieżnych wersjach nie może być zadawala­
jące. Gustaw Fierla o stroju cieszyńskim pisał jeszcze wcześniej zamieszczając tematyczny artykuł
w monografii ziemi cieszyńskiej pt. „Płyniesz Olzo", gdzie jak nikt dotąd poza Dobrowolską w opra­
cowaniu żywotka zwrócił uwagę na jego występowanie również po stronie czeskiej . Jest także au­
torem paru artykułów na temat innych strojów występujących na ziemi cieszyńskiej, co umożliwiało
mu sygnalizowanie istniejących między nimi różnic i podobieństw . Toteż dostrzeżenie przez tego
autora tych dwóch ważkich problemów podnoszą rangę jego opracowań.
Jedna z ostatnich monografii poświęconej strojom Śląska Cieszyńskiego jest zbiorowe opracowa­
nie zespołu czeskich autorów pt. Teśinsko, gdzie w drugim tomie, poza częścią omawiającą budow­
nictwo, urządzenie wnętrza i sprzęty jest obszerny rozdział poświęcony odzieży, bogato ilustrowa­
ny, z kolorową wkładką i licznymi przypisami, ale bez bibliografii' . Ciekawie przedstawia się tutaj
mapa Śląska Cieszyńskiego zamieszczona na samym początku z wyraźną granicą państwową między
Czechami a Polską, przy czym teren po stronie polskiej stanowi białą plamę. Natomiast po stronie
czeskiej zaznaczono szrafowaniem obszary występowania stroju bogumińskiego, frydecko-laskiego, góralskiego, orłowskiego, cieszyńskiego, jabłonkowskiego oraz przenikanie stroju cieszyńskiego
w sąsiednie czeskie rejony. Na mapie i w dalszej części brak konsekwencji w określeniu stroju ła­
skiego. Raz wiąże się go z frydeckim, raz z orłowskim, co nie jest przejrzyste, a przy jakimkolwiek
podejściu do stroju cieszyńskiego o tyle ważne, że strój laski stanowi najbliższe sąsiedztwo i podo­
bieństwo. Przejrzystości tej brak również w samej koncepcji publikacji, gdzie w zasadniczej części
opracowania A i B wszystkie rodzaje tutejszych strojów regionalnych tak męskich, jak i kobiecych
omówione zostały łącznie. W strojach męskich są za to koszule, spodnie, kamizelki, gunie, kabaty
oraz okrycia innego typu, obuwie, uczesanie i nakrycia głowy, pasy chusteczki, rękawice. W strojach
16

17

18

9

12 Iwanek W., Złotnictwo na Śląsku Cieszyńskim. Próba zarysu, Rocznik Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu Sztuka z. 6,
Bytom 1973, s. 121-186.
13 Gładysz M., Zdobnictwo metalowe na Śląsku, Kraków 1938, s. 181-236.
14 Poloczkowa B., Tekstylia i strój na Śląsku Cieszyńskim wXVI-XVIII w., „Polska Sztuka Ludowa" 1967, z. 3, s. 135-146.
15 Poloczkowa B., Strój cieszyński w XIX w., Polska Sztuka Ludowa 1972, z. 3., s. 153-170.
16 F i er 1 a G., Strój cieszyński, Czeski Cieszyn 1977.
17 Fierla G., Strój cieszyński [w:] Płyniesz Olzo, red. D. Kadłubiec, Ostrawa 1972, s. 209-215.
18 Fierla G, Nasze śląskie stroje ludowe, Kalendarz Zwrotu 1957; idem, Opis stroju łaskiego, Kalendarz Zwrotu 1958; Ten­
że, Opis stroju cieszyńskiego, Kalendarz Zwrotu 1959; idem, Opis stroju góralskiego, Kalendarz Zwrotu 1960; idem, Opis
stroju jabłonowskiego, Kalendarz Zwrotu 1963.
19 Teśinsko, dii 2, Ostrava 2000, s. 100-240.

9

kobiecych to: spodnie koszule, rękawki czyli kabotki, suknie i spódnice, fartuchy, wierzchnie okrycia,
nakrycia głowy, obuwie i dodatki stroju. Ich szczegółowy opis zawiera rozdział pt. Odzież. Natomiast
dalszy tekst jako osobny rozdział pt. Ludowa odzież w Cieszyńskiem (Ludovy odev na Tesinsku) uka­
zuje góralską odzież męską a w niej koszule, spodnie, obuwie, nakrycia głowy, wierzchnie okrycia,
dodatki odzienia oraz współczesne przejawy i wpływ miejskiego ubioru. Za to kobiecy strój góralski
potraktowano ogólnie, całościowo. Całościowo także omówiono strój jabłonkowski, następnie cie­
szyński i laski zwany tu też w nawiasie orłowskim. Jako końcowy temat, potraktowany jednak bar­
dzo skrótowo, zaprezentowano cieszyńskie ozdoby stroju (Teśinske krojove śperky). Szkoda, że to
niepozbawione szczegółów opracowanie, odwołujące się wielokrotnie do polskiej literatury, chociaż
niepełnej, i znanych konkretnych przykładów z polskiej strony nie stanowi przykładnej monografii
strojów cieszyńskich, a w przypadku stroju cieszyńskiego pełnego obrazu także na podanej mapie.
Jest to tym bardziej zadziwiające, wobec szerokich obecnie zainteresowań sprawami pogranicza, jak
też poszukiwania cech wspólnych i różnicujących kulturowo oraz dążeń do europejskiej integracji
przedsięwzięć również na odcinku badań naukowych.

Ryc. 5. Mapa zasięgu strojów ludowych w czeskiej części Śląska Cieszyńskiego, reprod. Teśinsko, 2000 r.

W latach po I I wojnie światowej muzea Śląska Cieszyńskiego tak po jednej, jak i drugiej stronie
granicy zaczęły organizować tematyczne wystawy dotyczące tradycyjnej kultury ludowej, przy czym
zagadnienia tutejszych strojów oraz ich zdobnictwa odgrywały w nich niebagatelną rolę, ukazując
równocześnie tego rodzaju zasoby tych muzeów. Wraz z informatorami i katalogami wydawany

10

20

mi przy tej okazji stanowią cenny przyczynek wiadomości o cieszyńskich strojach. Nieocenioną
wartość poznawczą mają również archiwalia miejskie zarówno miasta Cieszyna, jak i innych miast
leżących w obrębie tego historycznego regionu. W swoich opracowaniach uwzględnili je częściowo
tylko niektórzy autorzy, ale przebadanie tych dokumentów pod względem treści dotyczącej strojów
cieszyńskich, i nie tylko, wymaga jeszcze osobnych gruntownych badań. W mojej pracy z materiałów
tych korzystałam raczej pośrednio, tak jak z danych archeologicznych z wykopalisk cieszyńskich,
przybliżających niektóre szczegóły problematyki związanej z odzieżą. Moim głównym źródłem przy
niniejszym opracowaniu były przede wszystkim badania terenowe przeprowadzone systematycznie
w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych X X w. zarówno na terenie powiatu cieszyńskiego jak
i bielsko-bialskiego oraz doraźne w latach następnych, a także materiały muzealne - notacje oraz
eksponaty, zwłaszcza Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu, Muzeum w Cieszynie, Bielsku-Białej,
Gliwicach, Wiśle, muzeum w Opawie i Ostrawie. Tym sposobem udało mi się prześledzić problema­
tykę dotyczącą strojów cieszyńskich i ich zdobnictwa w przeważającej liczbie miejscowości obszaru
ich występowania, czego dopowiedzeniem były nadto moje osobiste kontakty z niektórymi wspo­
mnianymi tutaj autorami opracowań, niestety już nieżyjących, tak jak większość moich terenowych
informatorów.
21

CHARAKTERYSTYKA REGIONU

Ryc. 6. Mapa rozmieszczenia dawnych plemion śląskich.

Najstarsze wiadomości o Śląsku Cieszyńskim wiążą się częściowo z terenami należącymi
w zamierzchłej przeszłości do Gołęszyców, którzy zamieszkiwali obszar w okolicach Bramy Moraw­
skiej.
W początkach państwowości polskiej było to terytorium wchodzące w skład księstwa opolskie­
go, którego południowe obszary stanowiły Śląsk Opawski i Cieszyński. Opawszczyzna obejmowała
20 Oto parę wybranych katalogów: Vachova Z., Śperk - krajka, katalog vystavy, Opava 1976. B u k o w s k a - F l o r e ń s k a I.,
Strój ludowy w Cieszyńskiem, katalog wystawy, Rybnik 1981. O s i ń s k a - P i s k o r z E.Dembiniok M.,Miękina L., Kultura
Ludowa ziemi cieszyńskiej, katalog wystawy, Warszawa 1986. E.T. F i l i p , Nie szata zdobi człowieka, katalog wystawy, Biel­
sko-Biała 1994. Muzeum Teśinska, informator, Ćesky Tesin, Ostrava 2002. Adamczyk I.A., Dembiniok M., Studnicki
G., Korowód naszych przodków, Cieszyn 2004.
21 Bazie lich B., Z badań terenowych nad cieszyńskim haftem ludowym; eadem, Z badań terenowych nad haftem ludowym w
powiecie bielskim, eadem Moda w strojach regionalnych, Katowice 1967.

11

ziemie na lewym brzegu Odry, mniej więcej pomiędzy górną Odrą i rzeką Morawą, a na zachodzie
opierała się o przesiekę ciągnącą się po tej stronie średniej Odry i wzdłuż rzeki Nysa Kłodzka. Nato­
miast znacznie mniejsza kasztelania cieszyńska rozciągała się na wschód od górnej Odry oraz wzdłuż
rzeki Olzy i górnej Wisły po Bielsko. Niemal więc od zarania dziejów ziemia cieszyńska była zwią­
zana ze Śląskiem i Cieszyn wzmiankowany już w poł. X I I w. był siedzibą kasztelana, następnie zaś
od końca X I I I w. - siedzibą księcia.

Ryc. 7. Mapa podziałów wewnętrznych Śląska w I poł. X I V w. i granice Księstwa Cieszyńskiego ok. 1315 r

Ryc. 8. Mapa Śląska Cieszyńskiego w granicach historycznych.

Wokół powstającego miasta tworzyły się osady ludzkie, których w miarę upływu czasu przyby­
wało i pomiędzy X I I I a X I V w. kasztelania cieszyńska była bardzo równomiernie zasiedlona, przy
czym większe skupiska tworzyły jeszcze: Skoczów, Bielsko, Strumień, nadto Bogumin, Frysztat,
Frydek i Jabłonków uzyskujące z czasem prawa miejskie .
22

22 Panic I., Historia osadnictwa w księstwie opolskim we wczesnym średniowieczu, Katowice 1992, s. 126-133, 143.

12

Kiedy w 1335 r. Kazimierz Wielki zrzekł się zwierzchnictwa nad Śląskiem, Księstwo cieszyńskie
weszło w skład państwa czeskiego, przy którym pozostawało do 1526 r., poczem znalazło się pod
panowaniem Monarchii Habsburgów. W wyniku wojen austriacko-pruskich ( X V I I I w.) podczas gdy
cały niemal Śląsk zagarnęły Prusy, ziemia cieszyńska i opawska pozostały w granicach Austrii. Był to
więc Śląsk Austriacki i odtąd (1763) tym określeniem posługiwano się do czasu zakończenia I wojny
światowej (1918), po której, skutkiem podziału ziem, cześć Śląska Cieszyńskiego po lewej stronie
Olzy, nazwana Śląskiem Czeskim przypadła Czechosłowacji, reszta odrodzonej Polsce. Natomiast
Śląsk Opawski pozostawał bez przerwy w granicach Czechosłowacji .
Po I I wojnie światowej cześć Śląska Cieszyńskiego powróciła do Polski z granicą na rzece Olza.
Na lewym jej brzegu rozciąga się druga jego część z Czeskim Cieszynem, Karwina, Frydkiem po
Jabłonków, tj. z miastami, z którymi mieszkańcy Ziemi Cieszyńskiej po polskiej stronie pozostawali
zawsze w bliskich kontaktach rodzinnych, gospodarczych i kulturowych, gdyż od niepamiętnych
czasów pomiędzy nimi nie było żadnej granicy.
Podział całego Górnego Śląska na biały, tj. Opolszczyznę, czarny - część środkową przemysło­
wą oraz Śląsk zielony, to właśnie określenie zielony odnosi się do ziemi cieszyńskiej, gdyż pierwot­
nie był to obszar gęsto zalesiony.
23

a osadnictwa kasztelanii aeszyńskii



xx?.

v i * - - * > - x * ; ' ,

9' ..
•/X X X / . ^

X

x ***** *JJ „ ,*> V * ^t&*
w

>

'}<**XxNfx * * * * * *
' <x x x

*
* *xL^ yx'x/ *
*
/ ** x* ~* X
*55.VtłQ!
X,. ,.\y. x * * xx' x'

y

^ x x / / x J x ^
, , , > » > . « r
xx\

Y

xxx*

**.X*
/ " x x X*

4granica kasztelanii
osady ujawnione do 1300 r.
osady XIV w, o wcześniejszej genezie
gleby słabe
\ j
gleby średnie
tereny bagniste
XXXX
zesF '? • 5
jk
O

,

?

z w a r t c

0

e

ne

Ryc. 9. Mapa osadnictwa, gleb, zalesienia i terenów bagnistych w X I I I - X I V w.

Na południu jego granicę stanowi zachodnia część Karpat, czyli Beskid Śląski, gdzie od końca
X V i X V I w. napływała z południa Europy pasterska ludność wołoska . Początkowo prowadziła ona
koczowniczy tryb życia, z czasem jednak uzyskując książęce serwituty na wypasanie owiec, budowę
24

23 P y s i e w i c z - J ę d r u s i k R., Pustelnik A., Konopska B., Granice Śląska, Wrocław 1998, s. 12-16, 20 i nast.
24 Dobrowolski T, Tradycje wołoskie w kulturze artystycznej górali śląskich, „Zaranie Śląskie", R. 7, 1931/32, z. 2, s. 86114.

13

szałasów i dróg, karczowanie lasów oraz budowę chat osiadała na stałe. Celem przedłużenia okresu
wypasu przepędzali oni w jesieni swe stada na niziny, w konsekwencji czego nawiązywali bliższe
kontakty i mieszali się z mieszkańcami dolin, zwanymi potocznie „dólanami" .
W rejonach górskich, gdzie od wczesnej wiosny do jesieni wypasano owce i bydło, osadnictwo
było rozproszone. Natomiast w rejonach podgórskich i nizinnych z biegiem czasu stawało się ono
coraz bardziej zwarte. Tutaj też oprócz hodowli bydła i pszczół zajmowano się rolnictwem, uzyskując
stopniowo, pomimo nienajlepszych gleb, ale dzięki racjonalnej gospodarce, pomyślne w tym wzglę­
dzie rezultaty. Do takiego stanu rzeczy przyczyniła się arcyksiążęca Komora Cieszyńska posiadająca
największe obszary ziemi i dbająca w ciągu długich lat swego istnienia o podnoszenie na wsiach
kultury rolnej. Metody te i doświadczenia przejmowały z kolei mniejsze majątki ziemskie i gospo­
darstwa indywidualne tzw. siedloków, czyli zamożnych chłopów, których nie brakowało w całym
regionie . Obok nich istniały też gospodarstwa chłopów małorolnych i zagrodników uzależnionych
od wielkiej własności ziemskiej przez realizowanie renty odrobkowej w folwarczno-pańszczyźnianych strukturach. Niejednokrotnie na tym tle dochodziło do buntów chłopskich, w wyniku czego
zamieniono z czasem odrobek na rentę pieniężną co stopniowo prowadziło do intensyfikacji gospo­
darki i osuszania w drugiej poł. X V I I I w. podmokłych gruntów na rzecz uprawnej ziemi . Na poziom
kultury rolnej od X I X w. wpływało również zawodowe szkolnictwo, powstałe towarzystwa i kółka
rolnicze, fachowe czasopiśmiennictwo i czytelnictwo, które dzięki rozwojowi szkolnictwa w dzie­
jach oświaty i kultury odegrały na tych terenach niebagatelną rolę . Wiele nowości ze świata przeka­
zywali bezrolni dojeżdżający do pracy w mieście lub do okolicznych kopalń i hut . Innym rodzajem
gospodarki prowadzonym w rejonie cieszyńskim od kilkuset lat po dzień dzisiejszy jest hodowla ryb
i rybołówstwo. Ziemia cieszyńska bowiem ma bogatą sieć rzeczną z licznymi górskimi potokami na
południu i pomniejszymi dopływami Wisły przepływającej niemal przez jej środek z południa ku pół­
nocy oraz z rzeką Olzą. Poza tym na północy, gdzie przebiegała granica kasztelanii, potem księstwa
a w końcu powiatu rozciąga się kraina płaska i podmokła z łańcuchowo rozmieszczonymi stawami
rybnymi. Jest to tzw. żabi kraj słynący z hodowli karpia .
25

26

27

28

29

30

„Żabi kraj" oraz zakole Wisły po Czechowice -Dziedzice wraz z linią ciągnącą się ku zachodowi
pomiędzy Strumieniem a Zebrzydowicami stanowią północną granicę regionu, która oddziela go od zie­
mi pszczyńskiej. Na zachodzie wprawdzie przebiega państwowa granica polsko-czeska, ale sam region
rozciąga się poza nią i na obszarze Czech od północy opiera się o południowo-wschodnie obrzeże Śląska
Opawskiego, a od południowego zachodu o region wałaski (Valaśsko) . Natomiast na południu grani­
cę regionu cieszyńskiego stanowi pogórze Beskidu Śląskiego po Ustroń, Górki Wielkie i Bystrą Śląską
zaś na wschodzie linia graniczna regionu biegnie wzdłuż rzeki Białki, tj. prawego dopływu Wisły od
Bielska aż po Czechowice-Dziedzice granicząc z ziemią żywiecką. Tak więc leżący dziś w obrębie pań­
stwa polskiego Śląsk Cieszyński jest tylko częścią historycznego obszaru dawnego księstwa. Jednak przy
omawianiu stroju cieszyńskiego ani granice państwowe, ani administracyjne nie mają tutaj większego
znaczenia tym bardziej, że przebieg tych granic parokrotnie ulegał zmianom. Po I I wojnie światowej np.
administracyjny podział Polski (ostatni w 1999 r.) utrzymał wprawdzie powiat cieszyński, ale znajdował
się on raz w obrębie województwa katowickiego, potem bielsko-bialskiego, a obecnie śląskiego. Widać
stąd, że zmianie ulegają także nazwy terytorium.
W rozważaniach na temat cieszyńskich strojów ludowych nie mają też znaczenia granice wyznanio­
we - parafialne zarówno Kościoła Katolickiego jak ewangelickiego. Pod tym względem bowiem ludność
jest przemieszana i rodziny katolickie i ewangelickie od dawna mieszkają obok siebie, żyją bez antago­
nizmów i wzajemnie są kontynuatorami pokoleniowego dziedzictwa kształtowanego przez miejscowe
31

25 Stika J., „ Vlach", „Lach" i „Góral" (O grupach etnicznych i regionalnych na Śląsku Cieszyńskim i terenach ościennych),
[w:] Pogranicza kulturowe i etniczne w Polsce, Wrocław 2003, s. 43-53.
26 Popiołek F., Studia z dziejów Śląska Cieszyńskiego, Katowice 1958, s. 31.
27 Ibidem, s. 49 i nast.
28 Górny Śląsk, w cyklu Ziemie Staropolski, cz. II, red. zbiorowa, Poznań 1959, s. 387, 410-411-443.
29 Warcholik St., Śląsk Cieszyński i jego odrodzenie narodowe..., s. 27-31.
30 Górny Śląsk..., s. 374-375, 398.
31 Stranska D., Lidove kroje v Ćeskoslovensku, dii I, Ćehy, Prana bdw., mapy: Zeme Ćeska i Ćeskoslovenska Republika; Langhammerova J., Ćeske lidove kroje, Praha 1994, s. 75 mapa.

14

warunki naturalne, stosunki społeczne i gospodarcze. Wprawdzie toczące się w Europie w X V w.
wojny husyckie znalazły silny odzew na tutejszym terenie i ściągnęły równocześnie pewną liczbę
kolonistów niemieckich, ale nie miało to wpływu na miejscowe tradycyjne stroje i inne zjawiska
kulturowe funkcjonujące we wsiach tutejszego regionu. Pewien procent Niemców, popierany przez
austriackie władze państwowe skupiał się prawie wyłącznie w miastach, zwłaszcza w Bielsku, albo
stanowił pojedyncze wyodrębniające się w tej okolicy wsie, jak Hałcnów, Kozy, Aleksandrowice.
Istniała też tendencja do zasiedlania ich w innych jeszcze miastach Śląska Cieszyńskiego jednak sto­
sunkowo nikła liczba tych osadników nie odegrała większej roli w życiu ludności cieszyńskiej ani
też nie wyróżniała się sobie właściwą kulturą. Na wsiach żyli w głównej mierze polscy potomkowie
pierwotnych mieszkańców zwanych Lachami. Zamieszkiwali oni znaczne obszary księstwa, podczas
gdy w jego zachodnich rejonach dominowali Czesi. Natomiast na południu pasterski lud wołoski, tzw.
górale stanowili odrębną etnicznie grupę rozsiadłą w rozproszeniu po stokach Beskidu od Brennej
poprzez Wisłę po Istebna Koniaków i Jaworzynkę, a dalej Herczawę i północno-wschodnią Morawę
(Valaśsko) i zdecydowanie wyróżniającą się strojem. Inną jeszcze i wyróżniającą się strojem grupę
etnograficzną stanowili mieszkańcy Jabłonkowa i przyległej okolicy, tzw. Jackowie .
Centralnym jednak ośrodkiem omawianego regionu i całego zresztą Śląska Cieszyńskiego od
dawien dawna był Cieszyn. Tutaj na zamku znajdowała się pierwotnie siedziba Piastów Śląskich,
a z czasem austriacka tzw. Komora Cieszyńska, skąd za pośrednictwem podległych jej jednostek
i folwarków wypływały administracyjne zarządzenia, czuwano nad racjonalnym gospodarowaniem
po wsiach, nad handlem, rzemiosłem, a także dokąd wpływały z tego profity. Wokół zamku piastow­
skiego, dzięki sprzyjającym warunkom rozwijało się więc miasto i bogaciła miejscowa ludność oraz
kształtowała się swoista kultura i atmosfera. Nie powinien zatem dziwić fakt, że to właśnie wystawny
strój cieszyński stał się z czasem reprezentacyjną formą dla całego rejonu, a nie strój laski, obejmują­
cy swym zasięgiem znacznie rozleglejsze obszary.
32

33

34

HISTORIA STROJU CIESZYŃSKIEGO

Najdawniejsze wiadomości dotyczące odzieży Cieszyniaków pochodzą z połowy X V I w. i za­
pisane zostały w miejskich księgach, które obecnie znajdują się w archiwum miasta Cieszyna. Nie
są to jej opisy ani jednoznaczne informacje, ale testamentami wyrażone spisy majątku darowanego
sukcesorom oraz spisy mieszczan. Wymieniają one albo pojedyncze części odzieży, w głównej mie­
rze kobiecej, albo tkaniny i ich kolory, nawet pasy srebrne, guziki, szuby i kożuchy. Przedmioty te
stanowiły własność przede wszystkim samych mieszczan i okolicznej szlachty, a sporadycznie ich
służby, która wywodziła się z niższych warstw społecznych, zwłaszcza ze wsi. Pod datą 1585 r. za­
pisano, że testamentem przekazuje się służebnicy codzienne „białe szaty", co wskazuje na odzienie
z białego lnianego płótna . Bez wątpienia było to wówczas płótno samodziałowe używane na naj­
prostszą codzienną odzież, tj. chusty, koszule kobiece i męskie, zapaski, spódnice, suknie i na pościel.
Zastosowanie miały różne gatunki płócien, tj. cienkie, rąbkowe, zgrzebne, pacześne, drelichowe.
Z innej wcześniejszej notatki wynika, że lniane płótno przeznaczone na wierzchnią odzież barwili far­
biarze na czarno, albo indygiem na granatowo (1575). W użyciu ponadto były samodziałowe tkaniny
wełniane, lniano-wełniane i sukienne, które odpowiednio nazywano. Były to np. prost, rasz, kanaras,
mazelan, sukno wołoskie. Nie ulega wątpliwości, że skoro sporządzano z nich codzienną odzież na
dworach i w miastach, samodziały, a także skóry wykorzystywała przede wszystkim ludność wiejska,
która te materiały produkowała lub obrabiała.
35

32
33
34
35

Historia chłopów śląskich, Warszawa 1979, s. 210.
Stolafik [., op.cit. s. 18-19.
Dobrowolska A., Strój Jacków Jabłonkowskich, Lublin - Kraków 1947, nadbitka, s. 32-37.
Poloczkowa B., Tekstylia..., s. 135-146.

15

W miastach śląskich cechowe płóciennictwo pojawia się dopiero przy końcu X V w., gdyż ręko­
dzieło to z racji chłopskich tradycji było przez długi czas pogardzane . W Cieszynie cech płócienników, obok których występują także farbiarze, powstał w X V I w. i w stosunkowo krótkim czasie
płótna cieszyńskie zyskały na znaczeniu. Były bowiem o wiele lepsze od wyrabianych w Bielsku,
uważanych za „liche, rzadkie i wąskie" .
„Białe szaty" używane w mieście na co dzień były też wówczas po wsiach powszechnie noszone,
a ludność wiejska tkała płótna nie tylko na użytek własny, ale przede wszystkim zwierzchności pań­
skiej. Wyrabiała także tkaniny wełniane i sukno wałaskie z własnej lub powierzonej przez nakładcę
przędzy. Jednak właściciele dworów i zamożni mieszczanie chętniej korzystali z tkanin importo­
wanych, które przeznaczano na paradne, kosztowne stroje, na jakie ludność wsi nie mogła sobie
pozwolić zarówno z braku środków, jak też z racji rozmaitych zarządzeń i zakazów dworskich .
Nawet zamożni chłopi, tzw. siedlocy, posiadający wielohektarowe gospodarstwa i nierzadko liczne
stada owiec wypasanych na szałasach, oprócz samodziałowego płótna korzystali z sukna swojskiej
roboty, gdyż łatwiej było je pozyskać z wyprodukowanego przez siebie surowca i przetworzonego
we własnym zakresie.
36

37

38

Ryc. 10. Kobieta w letniku, X V I w., Zarzecze koło Bielska-Białej.

Jak wynika z zapisów archiwalnych, badań terenowych przeprowadzonych w X X w. oraz różnych
publikacji, a także zachowanych okazów muzealnych i opinii informatorów, za najbardziej archaicz­
ne formy kobiecej odzieży na ziemi cieszyńskiej uchodzą: płócienna koszula o nazwie ciasnocha,
36

Tomczyk D., Pieczęcie górnośląskich cechów rzemieślniczych z XV-XVIII
s. 36-37.
37 Popiołek F., Studia..., s. 166.
38 Ibidem, s. 49 i nast.

16

i ich znaczenie historyczne, Opole 1975,

płócienny przyramkowy kabotek, płócienna chustka odziewacza o nazwie łoktusza, płócienna chust­
ka na głowę zwana spuszczową, płócienny fartuszek i płócienna suknia o nazwie letnik. Takie nazwy
i części odzieży wymieniały w czasie badań terenowych starsze kobiety, które znały je z ustnego
przekazu swoich matek lub oryginalnych okryć używanych przez babki. Świadczy to nie tylko o cią­
głości tradycji, ale także o długim trwaniu podstawowych elementów składowych tutejszej odzieży.
Zapisy w księgach miejskich Cieszyna z lat 1558-1586 wymieniają właśnie kabotki, płócienne fartu­
chy, łoktusze i russki oraz „spodne kossyle żenske" i „kossyle mużske". Barbara Poloczkowa, jedna
z autorek zajmujących się po I I wojnie światowej strojami cieszyńskimi nazwę „russki" tłumaczy
jako chusty rożkowe™. Jest to jednak błędna interpretacja. Russki, ruszki to nazwy pochodne od słowa
„rucha" - „rucho" określającego w X V - X V I w., tak jak letnik, wkładaną przez głowę długą suknię
kobiecą noszoną na co dzień. Russka mogła być biała płócienna lub barwna, farbowana. Podobnie
letnik noszony w okresie od X V - X V I I w. określał luźną suknię bez rękawów lub z wąskimi bądź
szerokimi rękawami, mniej lub bardziej dopasowaną, wykonaną także z płótna, wełny albo jedwabiu.
Suknie te noszono wówczas w różnych rejonach Polski i tym samym na Śląsku Cieszyńskim nie
stanowiły czegoś wyjątkowego. Warto też dodać na potwierdzenie błędnej interpretacji Poloczkowej,
że pod datą 1558 obok russki wymieniony jest też płócienny fartuch i kabotek 'sugerujące niemal
pełny zastaw odzienia. Tam zaś, gdzie w dokumentach mowa jest o chustkach nazywa sieje wprost
obrusem, obruskiem, płachtą lub szatką z koronkami .
Można więc przyjąć, że skoro codzienna odzież mniej zamożnych mieszczek cieszyńskich i ich
służących składała się z „białych szat" tj. płóciennego kabotka i jakiejś spodniej koszuli, letnika lub
russki, fartucha i chusty odziewaczej, tj. łoktuszy to tym bardziej stanowiły one odzienie kobiet na
wsiach. Potwierdzeniem tego faktu może być nie tylko rozpowszechnione wiejskie tkactwo, ale zna­
na pogarda mieszczan dla płóciennej odzieży chłopskiej i wiejskich tkaczy płótna, aczkolwiek sami
z tych wyrobów korzystali.
Zastosowanie na wsi miały też miejscowej produkcji samodziały wełniane i sukienne, które jak
wynika z różnych dokumentów były jakościowo lepsze od produkowanych przez miejskich rzemieśl­
ników cechowych . Stąd też wyroby te przetrwały przez następne wieki niemal aż do czasu I wojny
światowej, a nawet i dłużej, i znalazły odzwierciedlenie zarówno w funkcjonujących nadal pojedyn­
czych formach odzieży jak i w zbiorach muzeów śląskich.
Samodziałowe płótna, wełny, sukna oraz skóry służyły na wsiach cieszyńskich do sporządza­
nia odzieży kobiecej i męskiej, która w tych najdawniejszych czasach była równie prosta, jak po
wsiach w innych krajach europejskich. Zanim zaczęto nosić koszule o znanym kroju przyramkowym
w powszechnym użyciu przez mężczyzn były płócienne tuniki wkładane przez głowę, przepasywane
sznurkiem lub skórzanym pasem, płócienne nogawice sporządzone też niekiedy ze skóry, słomiany,
bądź filcowy kapelusz, a w razie chłodu wełniany bądź sukienny kabat albo zwykły kożuch. Męż­
czyźni jak i kobiety chodzili boso, albo w skórzanych kierpcach. Odzież szyto ręcznie we własnym
zakresie i jako płócienna robocza służyła na wsiach przez następne wieki.
Jeszcze w X V I w. różne przepisy dotyczące cechowych rzemieślników odnosiły się do ich odzie­
ży, która winna być odpowiednia i stosowna do ich statusu społecznego. Pod datą 1585 zapisano,
że są to: koszula, spodnie, raszowy kabot i kapelusz kloubuk . Zatem ubiór wieśniaków nie mógł
przedstawiać się lepiej. Natomiast zamożniejsi mieszczanie oprócz płóciennej lub jedwabnej koszuli
nosili pludry, kaftany, płaszcze, szuby z kosztownych importowanych tkanin w żywych kolorach, tj.
z angielskiego sukna, z aksamitu, jedwabiu, przyozdobione srebrnymi guzami. Ich nakryciem głowy
był kapelusz podbity drogim zagranicznym jedwabiem, a nogi okrywały pończochy i wysokie buty
40

4

42

43

44

39 Poloczkowa B., Tekstylia...
40 Turnau I., Słownik ubiorów, Warszawa 1999, s. 105, 158; Bazielich B., Strój rozbarski, „Atlas Polskich Strojów Ludo­
wych", Wrocław 2002, ryc. 4, s. 10.
41 Księgi miejskie Cieszyna z XVI w.
42 Księgi miejskie Cieszyna z XVI-XVIII w., Por. też Teśinsko, s. 195, przyp. 248, 258, 254, 259 i inne oraz 304.
43 Popiołek F., op.cit., s. 169.
44 Księgi miejskie Cieszyna z XVI i XVII w.

17

Amorł

et

NON DOWKL

.

b?o

Ryc. 11. Renesansowy strój magnacki, miedzioryt z 1630 r.
45

(1613) . W 1663 r. właściciel paru wsi cieszyńskich, niejaki Marklowski miał strój, „który mienił
się od barw, srebrnych koronek, galonów i złotych kwiatów", a w zimie jego brzoskwiniowy kożuch
miał 48 srebrnych guzów .
Opisy te nie wyglądająna zmyślone, czy przesadne, gdyż odpowiadają europejskiej modzie póź­
nego renesansu, która na prowincji przybierała nierzadko swoiste formy i trwała dość długo. Niekie­
dy stanowiła wzór do naśladowania przez innych współobywateli.
Kosztownych, obcego pochodzenia tkanin używano również przy sporządzaniu miejskich i szla­
checkich strojów kobiecych. W XVI-wiecznych źródłach wymieniany jest: adamaszek, aksamit, tabin, tikyt, kamlot, barchan, uterssin (uterfin), muchajer . Ponadto były to jeszcze lindisz (falendysz),
kitajka, forsztat . Szyto z nich oplecki (oplecka, opiiczka) zwane też żiwotkami, suknie, mentliki,
szuby. Poza tym wymieniane są jeszcze kożuchy. W skład ówczesnego bogatego stroju kobiecego
wchodziły również koszulki lub kabotki, koszule, czepce, pończochy i jako ozdoby srebrne pasy, łań­
cuszki i hoczki. Żywotki były czerwone przybrane czarnym aksamitem, śliwkowe, czarne, brunatne ,
a suknie niebieskie, modre, karmazynowe. Wykaz spadkowy żony farbiarza cieszyńskiego wymienia
5 sukien w tym 3 z żywotkami - jeden zdobiony w złote borty, drugi „zlatymi sznureczkami premowany" i trzeci zdobiony jedwabnymi nićmi. Pozostałe dwie suknie, zapewne zwykłe, nie zdobione
nie miały opiiczka. Ponadto wspomniany wykaz wymienia 5 „spodnich koszyl", 9 kabotków, 5 bia­
łych fartuchów, 6 czepców, 1 „łoktuszkę z białymi koronkami", płaszcz forsztatowy podszyty, króli­
czym futrem i płaszcz czarny z adamaszku podszyty popielicami oraz prawdopodobnie jeszcze jeden
płaszcz forsztatowy o wzorze kwiatowym, podbity popielicami, który pisarz miejski przez pomyłkę
utożsamił z czarnym kożuchem. Na końcu wymieniony jest jeszcze pas „na czarnej tkance" i ogólnie
„wyroby złotnicze" . Widać stąd, że właścicielka tych rzeczy była osobą zamożną o czym świadczy
46

47

48

49

50

45
46
47
48
49
50

18

Ibidem.
Dobrowolska A., Żywotek..., o.c., s. 27, przypis 3.
Ibidem, s. 28, przypis 2 i 30.
Poloczkowa B., Tekstylia..., o.c.
Dobrowolska A., op.cit, s. 28; Księgi miejskie Cieszyna; Poloczkowa B., op.cit., s. 139.
Iwanek W., Złotnictwo..., s. 137.

ilość wymienionych części stroju oraz rodzaj tkanin pochodzenia zagranicznego, które należały do
bardzo drogich. Na ogół przeciętne mieszczanki mogły sobie pozwolić tylko na sprawienie poje­
dynczych sukni czy płaszcza. Toteż bogaci kupcy niewiele mieli ich na składzie. Inwentarz z 1585 r.
podaje, że zmarły zasobny kupiec pozostawił w testamencie 7 żywotków, tj. 2 aksamitne, 2 „damaszkowe", 1 „portugalsky zluty" (żółty) i brunatny oraz 1 „od mentlika hrzebiczkowy" (goździkowy) .
Godna uwagi jest ta ostatnia wzmianka mówiąca o żywotku „od mentlika", czyli rodzaju ówczesnej
sukni podbitej futrem . Widać stąd, że żywotki traktowane jako staniki doszywane do sukni były
używane już w X V I w. Poza tym ważny jest fakt, że występowały trzy rodzaje sukien, tj. zwykłe luź­
ne, jak russka i letnik oraz ze stanikiem - żywotkiem, który występował też przy mentliku podbitym
futrem. Mentliki wymieniane sąjeszcze i w innych spisach inwentarzowych z X V I I w. (1642, 1656)
51

52

Ryc. 12. Fragment obrzędowej chusty z 1686 r. Fot. St. Deptuszewski. Eksponat Muzeum w Cieszynie.

tak jak barwne żywotki od sukien, które były ozdobione bortami, bądź złotymi sznureczkami lub
jedwabnymi nićmi. Innymi ozdobami stroju kobiecego w tym czasie były jeszcze srebrne pasy, łań­
cuszki i hoczki oraz guziki, nadto wyszycia i koronki. Srebrne koronki i galony wymienione są także
w stroju męskim, co wynika z opisu stroju Marklowskiego (1663). Ale zapewne używano też koronek
i nici lnianych lub jedwabnych roboty klockowej, jakie sprowadzano z innych krajów, gdyż zgodnie
z ówczesną modą paradne stroje kobiece i męskie obfitowały w tego rodzaju koronkowe dodatki.
Wykonywano z nich kołnierze, krezy, żaboty, mankiety itp. W X V I I w. nie brak było również ozdób
w postaci wyszyć i haftów, czego przykładem są obrzędowe chusty, zwłaszcza datowana z 1686 r.,
zachowana w muzeum w Cieszynie, na której różnymi ściegami wyszyto pośrodku inicjały W.H.EK
AD 1686 i pomiędzy nimi Baranka Bożego, a po obydwu stronach zamykającego je obramowania
- imiona i nazwiska nowożeńców: WAWRIN CHMIEL EWA CHMIELOWA CERA KASSOWA Z BOBRKU, na
obrzeżach zaś wokoło wyszyto 10 pojedynczych jednakowych bukietów składających się z drobnych
51 Poloczkowa B. op. cit.
52 Turnau I., Słownik..., s. 115.

19

53

elementów roślinnych . Wprawdzie chusty takie nie stanowiły części składowej stroju, niemniej
w tym przypadku sam napis w języku polskim i forma haftu mają swoją wymowę. Świadczą o stanie
zamożności właścicieli, przynależności narodowej, wyznaniowej oraz poziomie panującej obyczajo­
wości i miejscowego rękodzieła, które znajdowało także wyraz w wyszywanych chustach spuszczo­
nych, służących za nakrycie głowy kobiet. Jako nakrycie głowy inwentarze w X V I I w. wymieniają
jeszcze czepce składające się z płóciennej główki i koronkowego naczółka, zwanego bintka . Binda
- średniowieczna niemiecka nazwa, w X V I w. określała nakrycie głowy w postaci czepca, przepaski,
wiązadła . W tym przypadku więc stanowi jedną z najstarszych odnotowanych wzmianek mówią­
cych o cieszyńskim czepcu czółkowym, którego forma przetrwała po czasy współczesne.
54

55

Ryc. 13. Góralki w stroju cieszyńskim, Koniaków Rupienka 1956 r.

W X V I I i X V I I I w. cieszyński elegancki strój kobiecy składał się nadal ze spodniej koszuli, kabotka, sukni z żywotkiem, ozdobionym srebrnymi hoczkami do przesznurowania, z fartucha, srebrnego
pasa oraz czepka i chustki spuszczonej z wyszywanymi narożnikami, okrywającej głowę i ramiona
a opadającej w tyle poniżej talii. Inna chusta łoktusza, łoktuszka, wykonana z grubszego płótna słu­
żyła jako odziewacza, chroniąc przed zimnem. W zimie oprócz mentliku noszono jeszcze szubę pod­
szytą futrem, albo kożuch. Wykorzystywano przy tym drogie tkaniny obcego pochodzenia jak kitaj,
kamlot, karmazyn, brokat, aksamit, tabin, damas na co wydawano znaczne sumy. Tańszych i gorsze­
go gatunku tkanin, jak forsztat i barchan używano do pokrywania futrzanych wierzchnich okryć, przy
których wykorzystywano skórki królicze, owcze, kunie, popielicze, wiewiórcze itp.
Na ziemi cieszyńskiej od dawien dawna nie brakowało w strojach różnego rodzaju importów,
zwłaszcza wysokogatunkowych tkanin. Tędy bowiem od czasów starożytnych wiódł najpierw szlak
bursztynowy prowadzący ku Bałtykowi, który przez Bramę Morawską i Przełęcz Jabłonkowską
utorował następnie wielką drogę handlową. Dzięki temu docierały tutaj towary pochodzenia wło­
skiego, węgierskiego, austriackiego, z Moraw i Czech oraz różne wzory obcych kultur. Poza tym
53 Bazielich B., Ludowe wyszycia..., s. 24.
54 Poloczkowa B., op.cit., s. 139 i nast. do 142.
55 Turnau L, op.cit., s. 24.

20

w X V - X V I w. poprzez Karpaty ściągała do Beskidu Śląskiego pasterska ludność wołoska przynosząc
ze sobą swój bagaż kulturowy a wraz z nim elementy znajdujące odzwierciedlenie w cieszyńskich
strojach i ich zdobnictwie. Wyrazem tego było np. góralskiej produkcji sukno wałaskie, wyszycia
krzyżykowe i skrętkowe, kierpce i kożuchy .
Jeśli chodzi o kobiety wiejskie, to na kupno importów mogły sobie pozwolić tylko siedloczki,
czyli właścicielki wielkich gospodarstw. Toteż w powszechnym użyciu były tutaj tkaniny samodzia­
łowe, tj. płótna, wełny, rasz, prost, sukno, kanafas, mazelan, z których sporządzano odzież codzienną
i odświętną. Takie tkaniny pozostały mniej więcej do początku X X w., o czym wspominały jeszcze
miejscowe informatorki.
Stopniowo na ziemię cieszyńską docierały nowe prądy mody przejmowane przede wszystkim
przez dwory książęce, okoliczną szlachtę i zamożne mieszczaństwo, do czego przyczyniały się ich
częste podróże do różnych krajów Europy. Tą drogą napływały także, zwłaszcza z Niemiec idee
reformacji, które trafiały tutaj na podatny grunt dzięki przenikającemu wcześniej z Czech husycyzmowi. Skutkiem tego zaczął szerzyć się protestantyzm i ukształtowany już strój cieszyński, głównie
kobiecy zrósł się niejako z wyznawczyniami tej religii, a tym samym stał się jakgdyby wyznaczni­
kiem ich odrębności w stosunku do katoliczek ubierających się bardziej skromnie . „Kto strój wałaski nosi jest ewangelikiem, kto zaś laski jest katolikiem" pisał w 1850 r. w swym pamiętniku An­
drzej Cinciała , przy czym przez wałaski rozumiał cieszyński. Przekonanie takie panowało jeszcze
w I poł. X X w., co miedzy innymi wyraziła wówczas dobitnie jedna z informatorek pochodząca z Ży­
wieckiego mówiąca, iż „strój ten miywajom luterki po tych delsziych dziedzinach kole Cieszyna" .
Z biegiem lat jednak różnice te straciły na znaczeniu, gdyż bez względu na wyznanie, w regionie cie56

57

58

59

Ryc. 14. Raszka drobno fałdowana ze złotym galonem i haftem, Kojkowice, RCz.

szyńskim przeważała ludność polska katolicka i swą polskość akcentowała nie tylko mową, ale
i sposobem ubierania się, jak również swoistymi nazwami używanych części odzieży. Niektóre
z tych nazw, jak letnik, ciasnocha, żywotek, suknia charakteryzuje słowiański źródłosłów. Powszech­
nie też mówiono „suknia cieszyńska" albo „suknia polska", „strój cieszyński", albo „strój polski",
buty poloki, co przetrwało w całym regionie do dnia dzisiejszego i wskazuje na polski rodowód.
Pośród informatorek przekonanie to powtarzało się w opinii, że „jak Śląsk przydzielono Czechom, to
56 Dobrowolski T, Tradycje wołoskie..., s. 86-114.
57 Iwanek W., op.cit., s. 126, 133.
58 C i n c i ała A., Pamiętnik dra Andrzeja Cinciały, notariusza w Cieszynie (1825-98), wydał i wstępem zaopatrzył Jan Stanisław
Bystroń, Katowice 1931, s. 82
59 Gładysz M., Zdobnictwo..., s. 221.

21

polskie kobiety na znak protestu przyszyły sobie niebieską galonkę u dołu sukni", aby w ten sposób
wyróżnić się od innych i podkreślić swą przynależność narodową . Wedle tradycji jest to czytel­
ne po jednej i drugiej stronie granicy państwowej. Należy przy tym pamiętać, że punktem wyjścia
i centrum był najpierw sam Cieszyn i pobliskie dwory, skąd dopiero z czasem upodobania w sposobie
ubierania się znajdowały aprobatę na prawym jak i na lewym brzegu Olzy u mieszkańców wsi pol­
skiego pochodzenia '. Literatura czeska fakt ten zdecydowanie pomija lub w ogóle nie interpretuje,
a mapa zasięgu ludowych strojów cieszyńskich zamieszczona w ich najnowszym opracowaniu jest
dowodnym potwierdzeniem powyższej tezy . Inaczej natomiast wygląda sprawa stroju góralskiego
i jego użytkowników po obydwu stronach granicy , gdyż ich początki mają wspólny rodowód. Na­
tomiast strój laski występujący tylko w paru północnowschodnich wsiach po polskiej stronie, łączony
przez niektórych badaczy ogólnie z Lachami , bardziej aniżeli cieszyński wiązał się według innych
z wyznawczyniami protestantyzmu oraz czeską i niemiecką świadomościąnarodową. W miarę upływu
czasu kobiecy strój cieszyński stawał się coraz bardziej popularny i jego rozprzestrzenienie wybiega­
ło nawet poza granice historycznego Śląska Cieszyńskiego, tj. na ziemię pszczyńską zaś po czeskiej
60

6

62

63

64

65

Ryc. 15. Stroje z okolic Cieszyna, rys F. Kaliwoda, ok. 1840 r.

stronie przenikał na obszary, gdzie występował strój laski. Ponadto już pod koniec X I X w. zaczęły go
nosić niektóre góralki w Beskidzie Śląskim, co w X X w. przybrało na sile. Bowiem tę formę stroju
uważa się tutaj za bardziej elegancką i reprezentatywną zacierającą niejako ubóstwo, jakie niegdyś
charakteryzowało mieszkańców gór.
Pomimo różnych obcych wzorów moda cieszyńska kierowała się własnymi prawami i upodoba­
niami. Podczas gdy w strojach dworskich i niektórych mieszczan zaczęła się szerzyć moda zachod­
nioeuropejska, u średnich i niższych warstw mieszczańskich w X V I I I i na pocz. X I X w. utrzymy­
wały się stare wzorce i długość kobiecych sukni w tym czasie sięgała niemal do ziemi, podczas gdy
ikonografia z pierwszej poł. X I X w. ukazuje już cieszynianki w sukniach sięgających do połowy ły­
dek lub nawet nieco krótszych.
60
61
62
63
64
65
22

Joanna Cyfkowa., Pierściec; Emilia Michalska, Pruchna; Katarzyna Badura, Międzyrzecze.
Płyniesz Olzo, t. II, red. D. K a d ł u b i e c , Zarys kultury materialnej ludu cieszyńskiego", s. 21-36 i mapa s. 20.
Langhammero vä J., Ćeske lidove kroje, Praha 1994, s. 83 i mapa s. 75.
Teśinsko,s.
220-227, mapa s. 100.
Stolafik I., Hräava, Ostrava 1956; M a l i c k i L., Strój górali śląskich, „Atlas Polskich Strojów Ludowych", Wrocław 1956.
H o f f B . , op.cit.

Suknie te o przedłużonym wzwyż, poza talię stanie, co było odzwierciedleniem mody empire, tj.
przełomu X V I I I i X I X w. są bardzo szerokie, fałdowane, z błękitną galonką wokół dolnego brzegu
i z bardzo niskim żywotkiem, utrzymywanym na wąskich szelkach. Na nogach noszono wełniane czer­
wone pończochy układane w poziome fałdki i kierpce lub według nowszej mody - białe pończochy i
płytkie czarne pantofle skórkowe z kokardą na przodzie.
Na rycinie Franciszka Kaliwody z około 1840 r. , jak też Henryka Jastrzembskiego z 1846 r.
przedstawione są trzy postacie: dziewczyna, mężatka i mężczyzna. U kobiet ich suknie są krótkie,
tj. sięgają poniżej kolan i mają podwyższony stan oraz niski żywotek, a na dolnym brzegu niebieską
galonkę. Z przodu przykrywają je tej samej długości fartuchy. Suknie są ubrane na kabotek z wąską
wyszywaną oszewką koło szyi i z szerokimi bufiastymi rękawami sięgającymi do łokci, zakończo­
nymi falbanami, co widać u dziewcząt. Mężatki mają na głowach czółko we czepce przykryte wyszy­
wanymi na narożnikach chustami spuszczowymi, które szerokim płatem opadają im na plecy sięga­
jąc poniżej talii. Wyszycia są jednokolorowe - czerwone, czarne i białe. Czerwone są też pończochy
układane w poziome fałdki, a obuwie stanowią płytkie czarne pantofle z kokardą na przodzie. Dziew­
częta mają odkryte głowy i włosy z przedziałkiem na środku według mody I poł. X I X w., splecio­
ne w jeden warkocz opadający na plecy i zakończony kolorową wstążką. Dodatkowym elementem
u mężatek jest krótki , sięgający talii czarny spencer z rękawkami, które w tym czasie były szerokie,
bufiaste, zwężające się ku dłoniom.
Na obydwu ilustracjach mężczyzna ukazany jest w dwóch wersjach stroju. U Kaliwody ma na
sobie białą koszulę, której wyłożony kołnierzyk widoczny jest spod jednorzędowej kamizelki wysoko
zapiętej na metalowe guziki. Jego wierzchnie okrycie stanowi krótki do pasa czarny kaftan z rękawa­
mi, rozpięty z przodu, o stojącym kołnierzyku i rozchylonych klapach. Również czarne są spodnie
0 średnioszerokich nogawkach wpuszczonych do butów z wysokimi cholewami. Przy spodniach widać
pasek, którego zapięcie opada na biodra, a na głowie kapelusz z doniczkową główką i szerokim wywi­
niętym rondem, opasany czarną wstążką ze srebrzystą klamrą na środku.
Znacznie barwniej przedstawia się akwarela Jastrzembskiego, gdzie cały strój męski jest w błękit­
nym kolorze. Błękitne są spodnie o wąskich nogawkach wpuszczonych do butów z cholewami, błękitny
kaftan ze stojącym kołnierzem i klapami oraz błękitny długi płaszcz z peleryną stojącym kołnierzem
1 klapami sięgający po kostki, bez rękawów, podbity zielonym suknem. Pod kaftanem widać brązowordzawą w poziome prążki, jednorzędową kamizelkę z wykładanym kołnierzem, pod którym czerwoną
barwą wyróżnia się chustka związana pod białym kołnierzem koszuli. Białe są również jej wywinięte
mankiety rękawów widoczne spod rękawów kaftana. Całość uzupełnia duży czarny kapelusz z wysoką
cylindryczną główką i szerokim prostym rondem.
Strój męski w błękitnym kolorze sukna z ozdobnymi srebrnymi guzami przy kamizelce i dwurzędo­
wym kaftanie ukazuje także ilustracja wykonana przez Jakoba Alta z około 1840 r., przy czym wymie­
nione części mają na krawędziach kołnierzy i przodów czerwone obwódki sukna stanowiącego podszy­
cie . Czerwone obwódki i małe pomponiki tworzą też wykończenie trzech trójkątnych rozcięć powyżej
dolnego brzegu w tyle kamizeli, co powtarza się na innej jeszcze ilustracji tego autora z mężczyzną
mającym kurtkę przewieszoną przez lewe ramię. Tutaj też widać rękaw płóciennej koszuli o wyraźnym
śladzie zeszycia na ramieniu, (co zdradza odejście od kroju tuniki) i zakończony mankietem .
Opisane ilustracje trzech różnych autorów wykonane mniej więcej w tym samym czasie wska­
zują na zróżnicowanie męskiego stroju cieszyńskiego. Dają też w miarę pełny obraz, jaki zachował
się do końca X I X w. Pokrywa się on z fragmentarycznymi wypowiedziami starszych informatorów
podczas badań terenowych prowadzonych w połowie X X w. Sami bowiem już w takich strojach
nie chodzili, a w ich domowym majątku nic z tego się nie zachowało. Nawet do zbiorów muzeum
w Cieszynie zdołano pozyskać jeden tylko, ciemnogranatowy płaszcz z zielonym podbiciem, który
unaocznia ówczesną formę tego wierzchniego okrycia .
66

67

68

69

70

66
67
68
69
70

Fierla G., Strój cieszyński, s. 1.
Adamczyk I., Dembiniok M, Studnicki G., Korowód...,il. nlb.
Teśinsko,.., ii. 24, 25.
Ibidem, ii. 25.
Eksponat muzeum w Cieszynie nr inw. E. 294 MC.

23

Pewnym uzupełnieniem wiadomości na ten temat są jeszcze pojedyncze zapisy w archiwalnych
księgach z XVIII w. wymieniające kamizele, kabaty lub kaboty i płaszcze w kolorze czarnym, nie­
bieskim i kapelusz, nadto mosiężne lub srebrne guziki, a odnoszące się do wsi Wędrynia, Ołdrzychowice, Cierlicko, Łomna . Takie ubrania mieli mężczyźni i w innych jeszcze miejscowościach
Śląska Cieszyńskiego. Ich użytkownikami byli przede wszystkim wójtowie, siedlocy oraz niektórzy
mieszczanie, zwłaszcza kupcy i rzemieślnicy. Strojność i elegancja tego odzienia zależała od możli­
wości finansowych i staranności samego użytkownika. Kogo było stać, sprawiał strój z importowa­
nych materiałów i przyozdabiał srebrnymi guzikami. Mniej paradne były guziki mosiężne i tkaniny
swojskiej produkcji. Stąd też i zróżnicowana kolorystyka kamizelek, kabotów i spodni, ich gatunek
i oczywiście sam wygląd. Upodabniał je tylko zestaw poszczególnych części, ich krój i sposób nosze­
nia. Wykwintne części odzieży męskiej miały kolor lazurowy, modry, granatowy, skromniejsze szyto
z sukna w czarnym kolorze lub innym ciemnym, np. brązowym, czy zielonym, co było wynikiem nie
tylko pozycji społecznej i majątkowej, ale także okolicy, gdzie taką odzież noszono. Ubożsi mężczyźni
wsi na co dzień i nierzadko od święta używali odzieży płóciennej, która składała się z koszuli, spodni
i kabota uszytego niekiedy z wałskiego sukna, nadto z onuc lub wełnianych skarpet i kierpców, a w
zimie jeszcze z krótkiego albo dłuższego kożucha farbowanego na czarno, brunatno lub na biało .
Farbowano też płótno na modro, czy brązowo; na niebiesko np. farbowano czernicami albo czarny­
mi borówkami, których w pobliskich lasach można było z łatwością nazbierać. I taki rodzaj ubioru
utrzymał się sporadycznie jeszcze do czasu I wojny światowej. Jan Wantuła w wspomnieniach zaty­
tułowanych „Karty z dziejów ludu Śląska Cieszyńskiego" pisał: Chłop pańszczyźniany miał mało
potrzeb. Przyodziewał się w guńkę, hazukę (koszulę), płótniaki, kożuchy z owczych skór" zaś obu­
wiem był „zwykły kyrpiec ze świńskiej skóry, odświętny z łowięziej (krowiej) skóry sporządzony.
Rzadziej był u chłopa but zrobiony przez fachowego szewca", gdyż „od wiosny do zimy chodzono
boso lub w drewnianych pantoflach, zwykle w domu z brzozowego, lipowego lub olszowego drewna
71

72

73

Ryc. 17. Mężczyzna w stroju cieszyńskim, I I poł. X I X w.
sporządzonych". Wspomniany autor zauważa dalej, że „po 1848 roku młodzi zaczęli się coraz lepiej
- z pańska ubierać" i z biegiem lat w centrum Ustronia zaczęła znikać guńka. Bowiem już w I I poł.
XIX w. sporo mężczyzn szukało zajęcia poza rolnictwem, tj. w bliżej lub dalej położonych ośrodkach
przemysłowych, skutkiem czego stosunkowo szybko zaczęli zarzucać tradycyjne formy odzieży na
rzecz tanich i praktyczniej szych ubiorów standardowych. Tym sposobem zatraciły się zupełnie dawne
stroje męskie i pamięć o nich w przeciwieństwie do strojów kobiecych, które przetrwały po dzień dzi­
siejszy.
71 Teśinsko,.., przypis 15, 27, 42, 44, 53, 69, 83.
72 Fi er la G., Stroje ludowe na Śląsku Cieszyńskim, [w:] Płyniesz Olzo red. D. Kadłubiec t. II, Ostrawa 1972, s. 211, .
73 Wantuła J., Karty z dziejów ludu Śląska Cieszyńskiego, rękopis.

24

PODSTAWOWE CZĘŚCI STROJU CIESZYŃSKIEGO
Strój cieszyński rozpowszechniony po wsiach podgórskich i nizinnych, przede wszystkim zaś
w najbliższej okolicy Cieszyna był niejednolity, zróżnicowany nie tylko w gatunkach tkanin i do­
datkach zdobniczych, wynikających ze stanu zamożności, ale także co do samej formy i poszcze­
gólnych części składowych. Do czasów współczesnych przetrwał tylko kobiecy zestaw odświętny,
męski natomiast strój ostatecznie zanikł jeszcze przed wybuchem I wojny światowej. W X I X w.
w swej najbardziej eleganckiej formie wykonany był z dobrego gatunku sukna w kolorze granatowym,
modrym, rzadziej czarnym i składał się z kamizelki - brucleka na lnianej lub wełnianej podszewce,
zapinany dwurzędowo na metalowe, przeważnie srebrne guziki, podobnego, nieco dłuższego kabata
z rękawami i z wykładanym kołnierzem oraz spodni z nogawkami wpuszczanymi do wysokich bu-

Ryc. 18. Wyrobnicy cieszyńscy, 1878 r.

tów z cholewami. Podstawę stanowiła płócienna koszula z wykładanym kołnierzykiem, pod którym
wiązano chusteczkę w kolorze czerwonym, co czynili przeważnie młodzi mężczyźni, albo w kolorze
czarnym. Nakryciem głowy był czarny filcowy kapelusz o wysokiej cylindrycznej główce i szerokim
rondzie. Wierzchnie zimowe okrycie stanowił długi płaszcz bez rękawów z peleryną i stojącym koł­
nierzem o wykładanych klapach, podszytych zielonym suknem, albo długi kożuch czarny, biały bądź
żółty, kolorowo przeszywany i aplikowany. W mieszczańskim zestawie paradnego stroju zamiast gra­
natowego brucleka pojawiała się niekiedy kamizelka tego samego fasonu lecz uszyta z wzorzystego
jedwabiu w jasnym lub brunatnym kolorze.
Natomiast codzienna odzież była skromna - w lecie lniana koszula i spodnie, nogi bose albo
w kierpcach i słomiany kapelusz, w zimie kabat nierzadko z samodziałowego sukna wałaskiego lub
z grubszego płótna farbowanego na granatowo czy brązowo i krótki kożuszek, bądź serdak z owczej
skóry; guniok albo gunia.
25

Również codzienna odzież kobieca i odzież ubogich kobiet była bardzo skromna. Składała się
z płóciennej koszuli o nazwie ciasnocha i kiecki albo spódnicy, uszytych z samodziałowej tkaniny
lnianej farbowanej, albo wełnianej oraz z kaftanika i chustek - nagłownej płóciennej szatki wiązanej
pod brodą oraz dużej naramiennej płachty o nazwie łoktuszka z grubszego białego płótna. Na nogi
wkładano onuce lub wełniane dziane czerwone pończochy, bądź skarpety i kierpce.

Ryc. 19. Żywotki ze złotym haftem obszyte ozdobnymi taśmami: 1. Ustroń, poł. X I X w., 2. Istebna, koniec X I X w.

W X I X i I poł. X X w. odświętny strój kobiecy wyróżniały ozdoby w postaci zróżnicowanych wy­
szyć lub haftów oraz biżuterii. Jego podstawę stanowiła niegdyś lniana koszula - ciasnocha utrzymy­
wana na jednym lub dwóch ramiączkach, którą z czasem zastąpiono nowszą prostą formą z krótkimi
rękawami, uzupełnioną dołem płóciennymi spódnicami. Górną część takiej koszuli okrywa kabotek
o przyramkowym kroju - starszy o nazwie szutka, z jednobarwnymi wyszyciami, nowszy czyli ko­
szulka z bogatymi białymi dziurkowanymi haftami, umieszczonymi przede wszystkim na przodzie lub
dodatkowym żabocie, tzw.przedniczce. Na to przez głowę wkłada się suknię, której długość reguluje

Ryc. 20. Przód i tył żywotka z charakterystycznym obszyciem ozdobną taśmą, Brenna 1936 r.

26

Ryc. 21. Nowsza forma zdobienia żywotków: 1. Hafty w miejscach obszyć, Cieszyn 1944 r.,
2. Boczki haftowane szklanymi perłami, Bielowicko 1926 r.

moda. W pierwszej poł. X I X w. sięgała do połowy łydek, pod koniec wieku niemal do kostek,
a współcześnie, tj. po I I wojnie światowej znowu do połowy łydek i bez licznych krochmalonych
spódnic, przez co nie jest pękata lecz wysmukła. Suknia składa się z aksamitnego żywotka, tj. stanika
na szelkach o rozwartych niskich przodach i plecach ściętych ku górze w tzw. szczytek. Starsze żywotki były niskie, nowsze coraz to szersze. Charakteryzują je swoiste hafty odpowiednio rozmieszczone
na plecach i przodach, o motywach roślinnych, które z biegiem lat ulegały zmianie.
Najstarsze znane z I poł. X I X w. były złote lub srebrne, wypukłe, umieszczone w polach wy­
znaczonych przez obszycia złotymi galonami, tj. ozdobnymi taśmami o falistych brzegach. Złote
nici, bardzo kosztowne, zaczęto z czasem zastępować innymi materiałami jak: lacet, jedwabne nici,
bajorek, koraliki, cekiny itp., przy czym początkowo, jeszcze do czasu I wojny światowej wykorzy­
stywano sporadycznie nici złote i srebrne uzyskiwane przez wyprucie ze starych żywotków. W tym
czasie zaczęły też zanikać obszycia z taśm, które w skromniejszych żywotkach nie były złote lecz
błękitne lub inne, wzorzyste.
Po zarzuceniu obszyć i złotych nici ozdobność żywotków przechodzi fazy kolejnych zmian
w kolorystyce, motywach i kompozycji, a w parze z tym następuje zarzucenie srebrnych hoczków
służących do przesznurowania żywotka srebrnym łańcuszkiem na rzecz hoczków haftowanych przy
użyciu koralików, i już bez stosowania sznurowania.
Żywotek jest przyszyty do zbieranej w drobne fałdy spódnicy uszytej z paru szerokości szerzyn.
Pierwotnie był to tzw. letnik wykonany z samodziałowej tkaniny lnianej, farbowanej na ciemno, albo
tzw. prostula z wełnianego lub lniano-wełnianego prostu i stąd nazwa sukni używanej jeszcze na
początku X X w. Współcześnie elegancka suknia ma spódnice z czarnego sukna lub wysokogatun­
kowej wełny, bez względu jednak na to, z czego została uszyta i niezależnie od jej długości zawsze
jest obszyta dołem niebieskągalonką, tj. wstążką o szerokości do 10 cm, a na samym brzegu taśmą
tzw. szczotką. Suknię z przodu początkowo przepasywano fartuchem z delikatnej, cienkiej i wzorzy­
stej tkaniny, także pasiastej. W X X w. fartuch jest jedwabny, przeważnie wzorzysty adamaszkowy,
w jasnym kolorze i długi niemal na równi z suknią.
Zamożne kobiety talię przepasywały srebrnym pasem składającym się, jak w X I X w., z połączo­
nych ze sobą kilku wzorzystych odlewanych płytek, albo z paru filigranowych płytek połączonych
łańcuszkami, od których inne dodatkowe zwisały półkoliście w dół. Podobną filigranową kaskadową
ozdobę stanowił tzw. orpant, czyli napierśnik przymocowany bolcami z przodu pomiędzy szelkami

27

żywotka. Częściej jednak zamiast tych ozdób przewiązywano tylko w pasie tzw. przeposkę, tj. wzo­
rzystą wstążkę, którą wiązano z przodu w kokardę.
Nakryciem głowy kobiecej jest koronkowy czepiec czółkowy przykryty chustką wiązaną w tyle
na pidło, co nazywają też na żurek. Nierzadko gatunkowo, kolorystycznie i wzorniczo odpowia­
da ona tkaninie fartucha, aczkolwiek w X I X w. były to chustki płócienne, które przy szczególnych
okazjach nakrywano jeszcze dużą płócienną chustą spuszczową, złożoną po przekątnej i wiązaną
pod opadającym na plecy narożnikiem. Narożnik ten, jak i pozostałe miały jednobarwne wyszycia
o motywach geometrycznych, zaś wszystkie brzegi obszyte wąską klockową koronką. Dziewczęta
chodziły z odkrytą głową i włosy splatały w jeden warkocz opadający na plecy, a zimą zakładały
chustki wiązane pod brodą. Okryciem nóg w X I X w. były dziane wełniane pończochy w czerwonym
kolorze i kierpce lub płytkie pantofle. Z czasem upowszechniły się białe pończochy, zaś w końcu
elastyczne brunatne produkcji fabrycznej. Najbardziej odpowiednim obuwiem stały się też czarne
płytkie pantofle skórkowe zapinane na podbiciu na pasek.

ZASIĘG STROJU CIESZYŃSKIEGO
Z archiwalnych materiałów sięgających X V I i następnych wieków wynika, że stroje cieszyńskie
w swej zróżnicowanej ozdobnej formie nosili najpierw najzamożniejsi przedstawiciele tego regio­
nu, tj. książęta, szlachta i bogaci mieszczanie, którymi byli kupcy, rzemieślnicy i obszarnicy nadto
wójtowie i inni urzędnicy dworscy wyższego rzędu. Nie byli to więc liczni przedstawiciele tej zie­
mi , zamieszkujący raczej miasta, dwory i ich pobliże. Kolorowa akwarela Henryka Jastrzembskiego
z 1846 r. takich właśnie ludzi z Cieszyna przedstawia. To samo prezentują ryciny J. Alta i F. Kaliwody z około 1840 r. oraz kolorowy rysunek dziewczyny z Cieszyna wykonany przez J. Manesa w
1854 r. Trudno zatem mówić o jakimś zwartym wówczas zasięgu występowania tego stroju i jego
jednolitości. I czy w ogóle ówczesny strój nazywano cieszyńskim? Nawet jeśli w tych archiwalnych
zapisach jest mowa o russce, letniku, łoktusce, sukni, żywotku, kabotku, fartuchu, kabacie, płaszczu
to nie były to nazwy używane tylko na tym terenie lecz o znacznie szerszym zasięgu, wybiegającym
nawet poza obszar Śląska i kraju, gdyż wiązały się z odzieniem, które miało szerokie zastosowanie
w określonych środowiskach. Ich uproszczone formy wskazują że służyły niższym warstwom spo­
łecznym lecz aż po wiek X V I I I były one ograniczone różnymi zakazami i nakazami możnowładców
zabraniającymi korzystania z materiałów obcego pochodzenia i sposobu ubierania się na ich modłę,
a zalecających stosowanie przede wszystkim surowców własnej produkcji. Zdarzało się jednak, że
na zasadzie darowizny lub spadkowego przekazu suknie z lepszych materiałów otrzymywały dziew­
częta jako zapłatę za dobrą służbę. I tą drogą przedostawały się na wieś również żywotki, jedwabne
fartuchy, kabotki, pantofle, co dokumentują testamentowe zapisy jeszcze z końca X V I I w. (1695) .
74

75

Autorzy zarówno starszej, jak i młodszej generacji piszący na temat stroju cieszyńskiego nazy­
wają go „strojem wałaskim". Jednak nazwa ta nie jest jednoznaczna. Stary góral z Istebnej przed I I
wojną światową powiedział: „po wałasku jyny taki chodzi, co mo na sebie wsziecko wełniane - i
nogawice, kopyca, guniym, kożiuch, myckym z kłonicami, abo baranicym, papucie" . Natomiast
Bogumił Hoff w swej pracy wydanej pod koniec X I X w. strój kobiet sąsiadujących z Wiślanami
nazywa łaskim, co uważać można za daleko idące uogólnienie, dotyczące w ogóle Lachów, czyli
mieszkańców dolin , jak mówi „mieszkanek równin". W tym przypadku chodzi mu jednak wyraźnie
o strój cieszyński, co potwierdza zamieszczony przez niego rysunek, na którym przedstawione są
dwie kobiety w sukniach z golonką, jakie nosiły właśnie cieszynianki, nie Laszki, w szerokich zapas76

77

78

74
75
76
77
78

28

Popiołek F., Studia..., s.44-46..
Tesinsko.., s. 201 przypis 372.
Gładysz M., Zdobnictwo..., s. 228 przypis 5.
Hoff B., op.cit., s. 45.
BriicknerA., Słownik etymologiczny języka polskiego, Warszawa 1974, s. 289, hasło Lach.

kach, czółkowych czepcach oraz płóciennej chustce na spuszcz i w obrusku, a obok nich mężczyzna
- w sukiennych spodniach, guni, płóciennej koszuli i kapeluszu z szerokim rondem; wszyscy mają
na nogach kierpce. Nie są to jednak typowi górale, lecz ludzie z dolin tzw. wałasi, którzy również
zajmowali się gospodarką pastersko-hodowlaną przy czym kobiety upodabniały się swym strojem
do cieszynianek, a mężczyźni - do górali. Górale, mieszkańców dolin nazywali „dolanami", a ich
strój „dólskim", „dólańskim". Natomiast same jego użytkowniczki swój strój nazywają „strojem cie-

Ryc. 22. Wiślanie, rys. B. Hoff 1888 r.

szyńskim" albo „strojem polskim". Starszej generacji ludzie z pobliskiego zaboru pruskiego mówili,
że na „cysarskim", czyli pod zaborem austriackim ubierają się inaczej. Widać stąd, że w regionie
cieszyńskim występowały pierwotnie dwa rodzaje stroju, zwłaszcza męskiego, tj. wałaski - oparty
głównie na tkaninach samodziałowych - lnianych i wełnianych o rodowodzie wędrownych pasterzy
karpackich, wałachów oraz cieszyński - mieszczański, który z czasem szeroko się rozpowszechnił.
Warto przy tym dodać, że nazwa pasterzy „wałach" w X I X w. zanika , aczkolwiek przylgnęła do
79

GSAwcr

.'^ŁHHOO

s'.*itA

C*M-

_____

ft£ąix~n

i<AL*

CASi^a

ŁYWOTKA.

t: 19S.OO0-

Ryc. 23. Mapka zasięgu żywotka cieszyńskiego, A. Dobrowolska, 1930.
79 Śtika J., „ Valach"..., s. 43-53.

29

stroju cieszyńskiego. Przyczyną zanikania plebejskiej nazwy wałach było zapewne zniesienie pań­
szczyzny, co w zaborze austriackim miało miejsce w I poł. X I X w. (1848), zaś upowszechnienie się
nazwy „strój cieszyński" było także tego konsekwencją jak również i wcześniejszego jeszcze (1828)
zniesienia przymusu cechowego. Znikające zatem dotychczasowe ograniczenia swobód i rozmaite
zakazy ośmielają miejscową ludność nie tylko do otwartego naśladowania stroju mieszczan, ale także
nazywania go „strojem cieszyńskim" zwłaszcza w odniesieniu do ubioru kobiecego. Męski bowiem
strój mieszczański nie był zbyt upowszechniony i dlatego stosunkowo szybko zanikł na rzecz różnej
jakości form standardowych. Dlatego jeśli chodzi o zasięg cieszyńskiego stroju regionalnego, jego
obszar występowania można podać jedynie na podstawie stroju kobiecego, uwzględniając przy tym
granice dawnego Księstwa Cieszyńskiego, a nie wyłącznie tylko granicę państwową Czech lub Pol­
ski.
Pierwszy taki zarys w oparciu o zasięg żywotka cieszyńskiego podała Agnieszka Dobrowolska
w swej pracy z 1930 r. Obejmuje on obszar na północy od Strumienia ku wschodowi przez Zarzecze
i Zabrzeg, następnie na zachodzie po Stare Bielsko i ku południowi przez Jaworze, a dalej nieregular­
nymi zakolami granica otacza Górki Małe, Ustroń, Leszna przechodząc na stronę czeską po Nydek
i Bystrzycę oraz Gródek, poczem z załamaniami kieruje się na zachód poprzez Ołdrzychowice, Guty,
Gnojnik, Trzanowice, Cierlicko i Olbrachcice. Stąd już niemal prostą linią obejmując Brzezówkę
i Pruchnę zmierza ku Strumieniowi.
80

Ryc. 24. Państwo młodzi (E. i Z. Gwarkowie) - mloducha w stroju cieszyńskim po zaczepieniu,
pan młody w stroju góralskim, Koniaków 1957 r.
80 Dobrowolska A., Żywotek..., s. 43-53.

30

I—najpóźniejszy zasięg ubioru pszczyńskiego. I I — obszary peryleryczne gdzie elementy stroju pszczyńskiego wy­
stępowały razem z elementami grup sąsiednich. I I I — d a w n e osady niemieckie. I V — granica zasięgu starszych
wpływów krakowskich. V — g r a n i c a zasięgu młodszych wpływów krakowskich. V I — granica wpływów stroju
cieszyńskiego. V I I — granica wpływćw stroju bytomskiego. V I I I — ubiór krakowski. I X — u b i ó r cieszyński. X—
ubiór bytomski.

Ryc. 25. Mapa zasięgu ubioru pszczyńskiego z granicą wpływów stroju cieszyńskiego, St. Bronicz, 1954 r.

Na mapie dawnego Księstwa Cieszyńskiego prawie owalnym pierścieniem zatoczonym od północ­
nego wschodu po południowy zachód linia ta zakreśla prawie sam jego środek. Jest to, jak poda­
je autorka obszar pierwotnego zasięgu żywotka. Natomiast nowszy jego zasięg obejmuje jeszcze
na wschodzie rejony od Jaworza poprzez Brenna, Wisłę po Istebna, a po stronie czeskiej Buko­
wiec, Bogonowice, Koszarzyska i Tyrę, tj. miejscowości górskie, gdzie noszone są stroje góralskie.
W tym górskim obrębie znajduje się także enklawa stroju jabłonkowskiego, któremu Dobrowolska
poświęciła osobne opracowanie , a który w kobiecym zestawie nie ma żywotka, tylko stanik - bruclek
oddzielony od spódnicy kamlotki, zaś strój męski nawiązuje do formy ubioru węgierskiego huzara.
Natomiast od Strumienia i na zachód od Pruchnej oraz Kończyc Małych po Zebrzydowice oraz dalej
już poza granicą państwową występuje strój laski, który w paru odmianach, np. lachów frydeckich,
81

81 Dobrowolska A., Strój Jacków.... nadbitka z: Prace i Materiały' Etnograficzne, t. VII, Lublin - Kraków 1947.

31

LEGENDA
O •MMflBwpta o w *

BRANO


WUtSTMfA

GITAM-CA *OJ(i*flOZ
i « A n ; C A POWIATU

^_ q:rKi

Ryc. 26. Mapa zasięgu ż y w o t a cieszyńskiego, B. Bazielich 1962 r.
82

czy lachów orłowskich rozprzestrzeniał się znacznie po czeskiej stronie Śląska Cieszyńskiego , co
szrafowaniem zaznaczono na mapie w zbiorowym opracowaniu badaczy czeskich . Rzecz przy tym
ciekawa, że przenikanie stroju cieszyńskiego w rejony łaskie, bardziej zróżnicowane narodowo (Pola­
cy, Czesi, Niemcy) i raczej protestanckie było znikome i kiedy strój laski zarzucono około I I wojny
83

Ryc. 27. Mapa zasięgu ozdób metalowych na Śląsku, M . Gładysz, 1938 r.
82 Fierla G., Strój lachów..., s. 19-mapa.
83 Tesinsko,.., s. 100 - mapa.

32

Tabl. I Dziewczyna w stroju cieszyńskim, rys. J. Manes 1854

światowej, strój cieszyński nawet w pogranicznych rejonach go nie zastąpił, w przeciwieństwie do
rejonów górskich, gdzie po dzień dzisiejszy po polskiej stronie strój góralski zastępuje się nierzadko
na uroczyste okazje strojem cieszyńskim.
Ekspansja stroju cieszyńskiego po polskiej stronie wdzierała się również na północ w rejony
pszczyńskie, jak zaznaczył na swej mapie Stanisław Bronicz . Strój ten sięgał po Pszczynę i Ćwiklice, a od Goczałkowic, poprzez Łąkę aż po Studzienice i Kobiór i tutaj moda na cieszyński strój
utrzymała się jeszcze w pierwszych latach po I I wojnie światowej. Przenikała także nieco na wschód
po Bestwinę w rejonie bielskim, gdzie od Komorowie po Bielsko i Aleksandrowice sięgał strój laski,
co wykazały moje badania terenowe prowadzone na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych
X X w. Wtedy też udało się uchwycić na mapie ówczesny zasięg żywotka, a tym samym występowa­
nia w Polsce stroju cieszyńskiego, co opublikowałam w 1962 r .
84

85

Ryc. 28. Strój cieszyński z okolic Jabłonkowa, ekspozycja muzeum w Opawie.

W rozważaniach na temat stroju cieszyńskiego należy uwzględnić jeszcze jedną mapę, jaką po­
dał w 1938 r. Mieczysław Gładysz w wyniku badań nad metalowym zdobnictwem na Śląsku , przy
86

84 Bronicz St., Strój pszczyński, „Atlas Polskich Strojów Ludowych", Wrocław 1954, s. 17 - mapa.
85 Bazielich B., Z badań terenowych..., s. 29 nlb.
86 Gładysz M., op.cit., s. 201 - mapa.

33

czym mapa ta dotyczy tylko Śląska Cieszyńskiego i ozdób występujących w tutejszych strojach ludo­
wych. Z tego względu obejmuje ona nieco szerszy teren, tj. także obszar występowania stroju łaskie­
go i góralskiego oraz Jabłonków, który oprócz Cieszyna, Ustronia, Skoczowa, Strumienia i Bielska,
nadto Czadcy był punktem wyrobu i sprzedaży tych ozdób. Mapa obejmuje zatem również tereny po
drugiej stronie polskiej granicy państwowej i zwartą linią obiega wymienione miejscowości, przez
co jest przejrzysta i stanowi, jak gdyby potwierdzenie tego, o czym była mowa poprzednio. Ciekawy
przy tym jest dorysowany na tej mapie dawny zasięg, wybiegający na północ od Strumienia poza
zakole rzeki Wisły, niemal aż po samą Pszczynę, a nawet Żory.
Można zatem powiedzieć, że do czasu I I wojny światowej, ze względu między innymi na swą
ozdobność, tj. biżuterię i haftowany żywotek, strój cieszyński - kobiecy - cieszył się dużym upodo­
baniem nie tylko samych Cieszynianek, ale także kobiet sąsiednich regionów z wyjątkiem grupy
Jacków Jabłonkowskich. Niektóre informatorki podkreślały, że noszono go nie tylko koło Cieszyna,
ale i po obu stronach Olzy, aż po Jabłonków na południu i Karwinę na północy oraz rzekę Białą na
wschodzie. Niemniej jednak w dzisiejszych czasach zakreślenie obecnego jego zasięgu byłoby raczej
trudne, być może nawet niemożliwe, gdyż strój cieszyński noszony jest sporadycznie i nie powszech­
nie, raczej tylko przez jednostki przy wyjątkowych okazjach.

STROJE SĄSIADÓW
W historycznych granicach Śląska Cieszyńskiego występowały niegdyś, mniej więcej do począt­
ku lub do połowy X X w., zależnie od terenu, różne odmiany stroju regionalnego, z których większość
wiązała się z typem strojów śląskich, charakterystycznych dla całego Śląska. Wiążącym elementem
w strojach kobiecych były przede wszystkim kabotki i suknie, w których spódnica łączyła się ze sta­
nikiem oraz długie i szerokie fartuchy. Zróżnicowanie uwidaczniało się natomiast w wyszyciach lub
haftach występujących na niektórych chustach nagłownych, nadto w wielości chust, ich gatunku,
kolorze i zdobnictwie, użytkowanych jako nakrycie głowy lub okrycie ramion, przy czym z wystę­
powaniem chust nagłownych splatały się tu i ówdzie, jak też na Śląsku Cieszyńskim czepce, będące
oznaką kobiety zamężnej. Bardziej natomiast jednolite były stroje męskie.
W najbliższym sąsiedztwie stroju cieszyńskiego swoistym typem wyróżniał się strój górali
Beskidu Śląskiego, mający pewne odmiany po polskiej i po czeskiej stronie granicy, funkcjonują­
ce w szczątkowej formie po dzień dzisiejszy. Tak w męskim, jak i w stroju kobiecym dominowały
tkaniny samodziałowe. U górali po polskiej stronie była to płócienna drelichowa albo ćwilichowa
koszula z warkoczykowym wyszyciem na piersiach lub szerszym jeszcze wyszyciem po obydwu
stronach rozcięcia i latem płócienne gacie. Noszono też białe nogawice z samodziałowego sukna
zwane wałaszczokami oraz brązowągwmę, tj. sukmanę zarzucaną na ramiona, pod którą na koszulę
ubierano bruclek z cieńszego sukna w kolorze czerwonym, czarnym albo granatowym. Uszyty był
na sukiennej lub zgrzebnej podszewce, zapinany na metalowe guziki z bocznymi kieszonkami, przy
których ozdobę stanowiły wełniane strzępki. Nogi okrywały sukienne kopyca i kierpce. Zimą pod
gunię wkładano krótki kożuszek.
Na tradycyjny kobiecy komplet składały się: kabotek z warkoczykowym haftem wkładany na
płócienną koszulę - ciasnochę oraz dwa płócienne fartuchy - tylni farbowany na czarno i układany
w drobne fałdki oraz przedni - modry. Nogi okrywały czerwone, długie wełniane pończochy ukła­
dane w poziome fałdki lub dziane białe kopytka, czyli skarpetki i kierpce, a głowę - czółkowy cze­
piec i płócienna chustka wiązana pod brodą. Funkcję czepinowej chusty pełniła dodatkowa chustka
rożkowa z dwustronnym krzyżykowym wyszyciem na narożnikach, wiązana pod opadającym w tyle
narożnikiem. Poza tym płócienną odziewaczą chustą była łoktusza lub obrusek, a zimą kożuszek
sięgający pasa .
87

87 M a l i c k i L., Strój górali...; Stolaf ik I., Hrćava,.., s. 123-154.

34

Rozległy zasięg miał także strój laski rozprzestrzeniający się jednak w znacznie mniejszym
stopniu po polskiej stronie. Występował na północnym zachodzie przede wszystkim tam, gdzie do­
minowała ludność protestancka, tj. w okolicy Strumienia i Zebrzydowic, a na północnym wschodzie
w pobliżu Bielska i Dziedzic , kończąc się ostatecznie na rzece Biała. Mówiono, że „strój śląski
koło Cieszyna, a strój koło Bielska to wielka różnica". Koło Bielska suknie były bez galonki, jak
u pozostałych Laszek zaś czepce z siatkowym, szerokim czółkiem noszono wysoko na czole, nato­
miast cieszynianki przykrywały nim całe czoło.
Po czeskiej stronie, tj. na zachód od granicy państwowej, strój laski występował po okolice
Frysztatu, Orłowej i Frydka na południu . Noszony do czasów I I wojny światowej, kobiecy strój
składał się z czepka zwanego czopka, który miał podkowiaste denko z haftowanego tiulu i prosto­
kątny naczółek z siatkowej koronki, zakończony ząbkami. Noszono go od czoła przykryty płócien­
n ą jedwabną lub wełnianą chustką wiązaną w tyle głowy. Kabotki z krótkimi szerokimi rękawa­
mi, których końce zdobiło wąskie czerwone lub niebieskie wyszycie, miały krezy z białym haftem
i z przodu haftowany żabot. Pod spodem noszono płócienną koszulę z krótkimi rękawami i płócienne
wykrochmalone spódnice, a na wierzchu suknię, przeważnie w ciemnym kolorze, dołem bez galonki.
Była zeszyta ze stanikiem, czyli lajbikiem wykonanym z tego samego materiału, który po wierzchu,
w przeciwieństwie do cieszyńskiego żywotka nie miał żadnych haftów. Przód sukni przysłaniano
przednicą, tj. fartuchem krótszym od sukni, uszytym z różnego rodzaju tkanin. W talii przepasywano
go jedwabną wstążką wiązaną w tyle. Kolorowe chustki tybetki ze strzępkami, czyli frędzlami zarzu­
cano na ramiona i krzyżując na piersiach wiązano w tyle. Poza tym wierzchnim okryciem na chłodne
dni była jakla, albo wedle starej mody krótki do pasa sukienny szpencer watowany i na podszewce,
zapinany u dołu na pasek. Starsze kobiety używały jeszcze wełnianych odziewaczych chust w kratę
a w zimie krótkich kożuszków. Na nogach noszono wełniane pończochy w kolorze czarnym, latem
białe i płytkie czarne pantofle zwane brynelki, zaś w zimie ciepłe sukiennicki.
Męski strój laski zaginął jeszcze w X I X w., ale według tradycji ustnej i ilustracji z I pol. X I X w.,
podobnie jak cieszyński wykonany był z błękitnego sukna. Składał się z sukiennych spodni wpusz­
czonych do butów z cholewami, brucleka bez rękawów sięgającego do pasa i zapinanego na rząd me­
talowych guzików oraz tej samej długości kamizeli z rękawami - białej lub granatowej ze stojącym
kołnierzem i dużymi wykładanymi klapami, z dwoma rzędami metalowych guzików, których prze­
ważnie nie zapinano. Wierzchnim okryciem był długi do połowy łydek sukienny granatowy płaszcz
z pelerynką i kołnierzem, jak dyktowała moda z początku X I X w. Bezpośrednio na ciało ubierano
płócienną koszulę z szerokimi rękawami ujętymi w mankiet i z wykładanym kołnierzykiem, sięgają­
cą do kolan, zaś pod kołnierzykiem wiązano kolorową przeważnie czerwoną chustkę wyróżniającą
się na tle całości ubioru.
Jak tradycja ludowa głosi północną granicę stroju cieszyńskiego stanowi tzw. żabi kraj, a ponad
nim zakole rzeki Wisły, na którym opierał się niegdyś południowy zasięg stroju p s z c z y ń s k i e g o ,
w zmienionej formie noszony przez kobiety jeszcze w I I poł. X X w. Wcześniej ich uroczysty strój
składał się z długiej i fałdzistej sukni mazelonki połączonej z kolorowo haftowanym opleckiem o pół­
kolistym dekolcie, a jej dolny brzeg obszyty był wzorzystą wstążką tzw. golonką. Mazelonkę ubiera­
no na płócienny kabotek z bufiastymi, krótkimi do łokci rękawami, ozdobionymi na końcach białymi
haftami. Pod nim noszono płócienną koszulę i płócienne spódnice wykończone dołem dzierganymi
białymi ząbkami i białym haftem. Podobnymi haftami zdobiono płócienne zapaski długie i szerokie
oraz czepinowe chustki wzbogacone jeszcze mereżką i klockową koronką wokół brzegów, wiązane
na czółkowym czepku w tyle głowy w tzw. żurek. Z czasem u starszych kobiet chustki te zmieniono
na plejty, wykonane z jednokolorowych wełenek i z długimi jedwabnymi strzępkami na brzegach,
które wiązano pod brodą. Noszono je do nowszych strojów składających się z ciemnej kiecki i jaki i
ozdobionej dołem gipiurą albo tiulową koronką w tym samym kolorze, co jakla. Przed zimnem
ochraniano się jeszcze chustami odziewaczymi - w X I X w. płóciennymi loktuszkami, później szaltuchami, czyli wełnianymi chustami w tureckie wzory, albo chustami „krakowskimi" w kratę .
88

89

88 Fierla G., Strój lachów..., s. 19 - mapa.
89 Tesinsko,s. 100-mapa.

35

Ryc. 29. Ozdoby stroju jabłonkowskiego: brelok, orpant do męskiego kabata, filigranowe korale, fot.arch.MGB.

Strój męski, który zaginał zupełnie przed I I wojną światową składał się z sukiennych modrych
lub czarnych spodni wpuszczonych do butów z cholewami, płóciennej koszuli z wykładanym kołnie­
rzykiem, przewiązanym jedwabną chusteczką, modrego lub granatowego brucleka i kamizoli, a zimą
z czarnego żupona zapinanego na pętlice lub z granatowego płaszcza z peleryną i stojącym kołnie­
rzem, jak dyktowała moda początku X I X w. Nakryciem głowy był filcowy kapelusz zaś w zimie tzw.
baranina, czyli stożkowata czapka z baraniego futra. Latem w czasie pracy w polu służył słomiany
kapelusz, przy którym noszono płócienną koszulę i spodnie przepasane paskiem .
Na osobną wzmiankę zasługuje jeszcze strój j a b ł o n k o w s k i związany z miasteczkiem Jabłon­
ków po czeskiej stronie, który z cieszyńskim strojem kobiecym poza kabotkiem, czepinową chustą
i srebrnymi ozdobami niewiele miał wspólnego. Nie noszono bowiem sukni tylko spódnice i oddziel­
ne staniki tzw. brusleki uszyte z kolorowego brokatu.
Natomiast strój męski w błękitnym lub czarnym kolorze swym krojem i szamerunkami przy­
pominał galowy uniform węgierskich huzarów , czym zdecydowanie różnił się od innych męskich
strojów noszonych nie tylko w rejonie cieszyńskim, ale i na całym Śląsku.
Jak z powyższych danych wynika wzajemne oddziaływanie sąsiadujących ze sobą strojów było
różne i w zasadzie każdy region charakteryzowały swoiste cechy.
90

91

OGÓLNY OPIS STROJU MĘSKIEGO
Na terenach podgórskich i nizinnych Ziemi Cieszyńskiej męski strój ludowy zaginął zupełnie do
czasu I wojny światowej, toteż wszelkie informacje na jego temat są skąpe. Jak pamięć najstarszych
informatorów sięga, kawalerowie i mężczyźni ubierali się zawsze po miejsku. Dlatego główne źródło
dla jego rekonstrukcji stanowią dziewiętnastowieczne akwarele i grafiki, a także fotografie z końca
XIX w. oraz pojedyncze części odzieży męskiej znajdujące się w zbiorach muzeum w Cieszynie.
90 Bronicz St., op.cit.
91 Dobrowolska A., Strój Jacków..., s. 2 i nast.

36

Poza tym są to fragmentaryczne, jak zaznaczono, wspomnienia starszych ludzi żyjących w poło­
wie X X w., z którymi przeprowadziłam wówczas wywiady na ten temat. Porównawczy i częściowo
uzupełniający materiał, na ogół bardzo nikły, tworzą różnego rodzaju publikacje wydane do czasu
I I wojny światowej. Nie są to jednak monografie dotyczące tutejszych strojów lecz opracowania
z zakresu dziejów, geografii, turystyki, gospodarki, rzemiosła i wyrobów rękodzielniczych, w których
o odzieży, zwłaszcza męskiej mówi się zupełnie marginalnie, niemal jednym lub dwoma zdaniami.
Z wszystkich tych wiadomości wynika, że męski strój na omawianych terenach nie był jednolity,
na co wpływał charakter gospodarki i stan zamożności oraz pozycja społeczna. Podczas gdy jeszcze
pod koniec X V I w. poza wielką własnością dominowali na tych terenach kmiecie i zagrodnicy, w na­
stępnych wiekach liczba ich coraz to bardziej się zmniejszała tak, że w 1902 r. przeważały już gospo­
darstwa karłowate (prawie 60 %) i małorolne . Nie brakowało przy tym właścicieli i hodowców stad
owiec, które wypasano na połoninach Beskidu Śląskiego lub na podgórskich łąkach. Toteż niemało
było mężczyzn, którzy ubierali się po góralsku. Nosili oni proste, sięgające po kolana koszule z grub­
szego lub drelichowego samodziałowego płótna, spodnie obcisłe sukienne lub płócienne o prostych
92

Ryc. 30. Cieszyński strój mężczyzny ok. 1870 r.
92 Historia chłopów śląskich, praca zbiorowa pod red. St. Inglota, Warszawa 1979, s. 150, 254.

37

nogawkach, do których wkładano dolną część koszuli, a na nogach onuce i kierpce przytrzymywane
rzemykami opasującymi łydki. „Zimą wszyscy nosili sukienne gunie, na głowie zaś baranice" .
Paradny natomiast był strój kmieci i niektórych zamożniejszych zagrodników upodabniający się
do stroju mieszczan. W X I X w. składał się on z płóciennej koszuli skrojonej z karczkiem, wywijanym
kołnierzykiem i z mankietami przy rękawach oraz spodni. Jedni nosili spodnie obcisłe z nogawkami
wpuszczonymi do butów z cholewami, inni spodnie o prostych, długich nogawkach.
Na koszulę ubierano bruclek, tj. kamizelkę dwurzędową z metalowymi guzikami i wykładanym
kołnierzykiem, sięgającą do pasa, a na to kaftan - kabat z rękawami, zwany też kamizol, nieco dłuż­
szy, także dwurzędowy, z wykładanym kołnierzem i klapami. Zarówno spodnie, bruclek i kamizol
uszyte były z modrego rzadziej czarnego, przeważnie fabrycznej produkcji sukna. Do kompletu tego
stroju dochodziła jeszcze chustka, przeważnie czerwona wzorzysta albo czarna według mody z prze­
łomu X V I I I i X I X w. wiązana pod kołnierzykiem koszuli, która uwidaczniała się spod kamizelki,
ponadto jeszcze jedwabny lśniący czarny lub filcowy kapelusz o cylindrycznej czy półcylindrycznej
główce, stosownie do aktualnej mody. Wierzchnim okryciem ocieplającym był długi modry, ciem­
nogranatowy bądź czarny płaszcz bez rękawów z dłuższą albo krótszą pelerynką oraz ze stojącym
kołnierzem i klapami podszytymi zielonym suknem. Uzupełnieniem mógł być srebrny łańcuszek
z brelokiem i zegarkiem skrywany w kieszonce kamizelki, przy czym kamizelka bywała także i inne­
go koloru, np. brązowa, cynobrowa, pomarańczowa.
Ustawiczne zmniejszanie się liczby kmieci i zagrodników przez dzielenie gospodarstw, rugi,
znoszenie serwitutów odnośnie pastwisk, obciążenia pańszczyźniane, a następnie reformy agrarne
na niekorzyść wsi, powodowały ubożenie miejscowej ludności , przez co także i zmiany w sposobie
ubierania się mężczyzn. Wielu z nich szukało pracy poza rolnictwem udając się do pobliskich kopalń
i hut oraz dalej jeszcze do powstających w X V I I I i X I X w. fabryk i zakładów przemysłowych. Tym
sposobem stosunkowo szybko zarzucali swoje tradycyjne samodziałowe ubiory na rzecz bardziej
funkcjonalnych roboczych spodni, koszul, kurtek czy marynarek, czapek, sporządzanych z tanich
tkanin produkcji fabrycznej. Już pod koniec X I X w. swym niedzielnym ubraniem nie różnili się oni
zbytnio od wyglądu mieszczan. Nosili przeważnie czarne wełniane długie spodnie, kamizelki i mary­
narki z ciemnymi guzikami oraz kurtki lub płaszcze z wykładanym kołnierzem i kapelusze. Czarne,
wełniane były także ubrania do ślubu pana młodego, drużbów i starosty weselnego. Natomiast jesz­
cze przed I wojna światową kolorystyka ubrań, stosownie do aktualnej mody zaczęła się wzbogacać.
Były więc nie tylko granatowe, ale też szare, brązowe z gładkich lub prążkowanych materiałów, za­
wsze jednak stanowiły jednolity komplet, w którym tylko płaszcz wyróżniał się grubością i kolorem
tkaniny.
Warto na koniec podkreślić, że ubiory mniej więcej do I wojny światowej szyte z tkanin samo­
działowych miały bardziej wiejski charakter, podczas gdy z materiałów kupnych, zarówno wzorzy­
stych (na kamizelki), jak i z jednobarwnego modrego czy błękitnego sukna, jakie charakteryzowało
tutejszy strój w X I X w., nawiązywały do aktualnie modnych form mieszczańskich dostosowanych do
możliwości i pozycji społecznej użytkowników.
93

94

SZCZEGÓŁOWY OPIS STROJU MĘSKIEGO
KOSZULE

Męskie koszule według ikonograficznej dokumentacji z X I X w., tj. ilustracji Henryka Jastrzembskiego i Jakuba Alta, a później także Franciszka Kałiwody były nowszego kroju, tj. z karczkiem.
93 Ze wspomnień Emilii Michalskiej ur. 1906 r., Pruchna 1956.
94 Historia chłopów śląskich..., s. 210-256.

38

Taką też formę potwierdza tradycja ustna najstarszych informatorów z połowy X X w. Ich opisy nie
są jednak dokładne dlatego bardziej szczegółowe wiadomości na ten temat można podać jedynie na
podstawie pewnych porównań oraz ogólnych wiadomości na temat sytuacji gospodarczej i poziomu
miejscowej kultury. Z danych tych wynika, że południowa i zachodnia część Śląska Cieszyńskiego
od dawien dawna słynęła z produkcji lnu i płóciennictwa . Nie ulega więc wątpliwości, że podstawo­
wym surowcem przy szyciu koszul było płótno lniane, samodziałowe. W końcu X V I I I i na początku
X I X w. na Śląsku Cieszyńskim zaczęto również używać płócien importowanych, które stanowiły po­
ważną konkurencję miejscowej produkcji . Można jednak przyjąć, ze na wsiach raczej z nich nie ko­
rzystano mając do dyspozycji własne wyroby. Płótno grubsze i pacześne, tak jak w innych regionach
służyło do sporządzania koszul noszonych na co dzień, zaś płótno cieńsze - na koszule odświętne.
Starym, znanym od średniowiecza ich krojem była tunika, którą szeroko stosowano w całej Europie
i taka forma, bez wątpienia występowała również w regionie cieszyńskim. Potwierdzają to zarówno
przykłady znane z Beskidu Śląskiego, jak też z innych pobliskich regionów po polskiej i po czeskiej
stronie .
Krój tunikowaty koszuli, czyli poncho podłużne, wykonany był z prostokątnego kawałkapłótna zło­
żonego wpółzwyciętympośrodkuotworemnagłowęikrótkimrozcięciemwypadającymnaśrodkupiersi.
95

96

97

V



v

Y

-

Ryc. 31. Koszula męska o kroju mrukowatym

Długość koszuli zależała od wzrostu mężczyzny, przeważnie jednak sięgała do kolan. Boki jej były
zeszyte, a na wysokości ramion doszywano dwa prostokątne rękawy z kwadratowymi wstawkami
pod pachami, tj. ćwikłami. Wokoło otworu na głowę doszywano podwójnie złożoną oszewkę tzw.
obujek, który z przodu związywano sznurka, tj. płóciennym trokiem, albo wstążeczką. Gustaw Fierla
podaje za Drahomirą Stranską że oszewkę tę wyszywano „czarną wełną lub jedwabiem", a na co
dzień jasnofioletową bawełną . Jeśli istotnie wyszycia takie na omawianym terenie występowały,
to raczej na koszulach noszonych przez wałachów, czyli ludność pasterską. Były one jednak bardzo
98

95
96
97
98

Górny Śląsk, cykl: Ziemie Staropolski, praca zbiór., red. zbiór., Poznań 1959, cz. I, s. 324.
Popiołek F., op.cit., s. 170.
Fierla G., Strój cieszyński, s. 16; Stranska D., op.cit., s. 16.
Fierla G., ibidem.

39

skromne, wykonane drobnymi ściegami krzyżykowymi lub półkrzyżykowymi, jak na kabotkach ko­
biecych. Tunikowate koszule najdłużej przetrwały jako części odzieży noszonej na co dzień. Dosyć
wcześnie bowiem, pod wpływem wzorów mieszczańskich rozpowszechniły się jeszcze w X I X w.
koszule o kroju z karczkiem, wywijanym kołnierzykiem i rękawami zakończonymi mankietami.

i

5

Ryc. 32. Koszula męska o kroju z karczkiem.

Taką właśnie formę widać na akwareli H. Jastrzembskiego z 1846 r. W tym celu, oprócz płótna
lnianego zaczęto używać płótna bawełnianego produkowanego fabrycznie. Wspomniane ilustracje,
jak i inne źródła wskazują na fakt, że koszule takie stanowiły wówczas część odzieży odświętnej,
i to zamożnych mężczyzn.

SPODNIE

Wiadomości na temat męskich spodni - ich kroju, wyglądu i zastosowanych tkanin są niezwykle
skromne, czego główną przyczyną jest fakt, że tradycyjny ubiór męski zaginął jeszcze pod koniec
XIX w. Jak wynika z wypowiedzi informatorów uzyskanych w połowie X X w. kawalerowie i męż­
czyźni od dawien dawna ubierają się „z miejska". Wskazująna to również zachowane ryciny z II poł.
XIX w. oraz fotografia Jerzego Cieńciały z Mistrzowie z około 1870 r. publikowana przez G. Fierlę". Reasumując jednak wszelkie informacje z tego zakresu, należy stwierdzić, iż odświętne spodnie
cieszyńskie różniły się od tych, jakie nosili górale w pobliskim Beskidzie Śląskim, Lasi i Jackowie
jabłonkowscy należący do sąsiednich grup etnograficznych.

Ryc. 33. Krój i przód płóciennych portek.

99 FierlaG., ibidem, s. 49.

40

Natomiast spodnie używane na co dzień, zwłaszcza latem, były podobnie jak na innych sąsied­
nich terenach białe płócienne, o prostych nogawkach, z oszewką w pasie i rozporem na boku, pod­
trzymywane rzemiennym paskiem, albo trokiem czy sznurkiem. Farbowano je niekiedy na modry lub
czarny kolor i takie służyły mniej zamożnym wieśniakom także na niedzielę do kościoła. Mężczyźni
związani z gospodarką pastersko-hodowlaną nosili spodnie sukienne z samodziałowego wałaskiego
sukna, o wąskich nogawkach szytych po bokach, czym różniły się od typowych nogawic góralskich .
100

Ryc. 34. Krój i spodnie płócienne szyte po bokach.

Proste długie nogawki miały galoty uszyte z czarnej tkaniny wełnianej, stanowiące część odświęt­
nego stroju mieszczan i bogatszych, dbających o swój wygląd gospodarzy Bardziej jednak paradną,
występującą tutaj formą były spodnie lazurki uszyte z niebieskiego lub granatowego sukna, o wą­
skich nogawkach i z dwoma przyporami z przodu, zwanymi lacki, które tak jak boczne zewnętrzne
szwy na nogawkach obszyte były niekiedy białą lub czerwoną wypustką .
101

Ryc. 35. Krój lazurek.

Spodnie takie noszono do butów z wysokimi cholewami, wpuszczając do nich nogawki. Wraz
z pozostałymi wierzchnimi częściami odzieży, uszytymi z modrego sukna wchodziły w skład od­
świętnego stroju mężczyzn wyróżniających się pozycją społeczną i majątkową.

100 Stolafik L, op.cłt, s. 133; M a l i c k i L., Strój górali...,.
101 Teśinsko.., s. 104-105, 226.

41

Ryc. 36. Lazur ki.

KAMIZELKI

Kamizelki bez rękawów, czyli tzw. brucleki, brucliki były zróżnicowane zależnie od rodzaju
noszonej odzieży. Niektórzy badacze, jak Gustaw Fierla uważali, że dawniejszy typ, tzn. z I połowy
X I X w. był prosty, jednorzędowy i bez kołnierza. Nowszy natomiast, tzn. z końca X I X w. był dwurzędo­
wy z metalowymi guzikami i wykładanym kołnierzem z klapkami, który niezręcznie przetłumaczony

Ryc. 37. Dawniejszy i nowszy typ brucleka: 1. poł. X I X w., 2. koniec X I X w.

42

z czeskiego określa jako „kołnierz przełożony". Cały jego opis jest dość chaotyczny co do samego
kroju, aczkolwiek jego wygląd sugerować mogą podane przez autora nazwy gwarowe niektórych
detali, jak: lemieczek, obujek, fałdki czyli szóstki, sztepowanie, strzępce, sznórka' .
Znacznie więcej informacji na ten temat zawiera zbiorowa publikacja czeska, aczkolwiek odno­
szą się one równolegle do form występujących u górali beskidzkich, Jabłonkowian i Cieszyniaków .
Porządkując te, jak i inne jeszcze wiadomości łącznie z opisem zachowanych okazów muzealnych
z Muzeum w Cieszynie i Ostrawie wyróżnić można co najmniej trzy rodzaje kamizelek różniących
się co do kroju, rodzaju zastosowanych materiałów, ich koloru, sposobu zdobienia i okresu użytko­
wania, przy czym wszystkie nawiązują do mody I poł. X I X w.
Ubodzy wieśniacy, zwłaszcza ci, którzy zajmowali się hodowlą i wypasem owiec oraz chałup­
nicy i inni wykorzystujący surowce własnej produkcji w X I X w. nosili kamizelki z samodziałowego
sukna o prostym kroju, bez kołnierza i ozdób, podszyte grubą lnianą podszewką. Ze względu na
samodziałowe sukno były one czarne, brązowe lub brunatne, długością sięgające do pasa, o dwóch
przodach zeszytych z prostymi plecami, bądź plecami ze szwem pośrodku, przez co nie były takie
luźne. Zarówno wycięcia na ręce, jak i dekolt koło szyi nie były głębokie. Można je było zapinać wy­
soko na rząd 12-15 płaskich rogowych albo metalowych guzków. I taką formę przedstawia pierwszy
rysunek podany przez G. Fierlę.
Muzeum w Ostrawie posiada bruclek cieszyński z końcowych lat trzydziestych X I X w. uszyty
z brunatnego sukna na flanelowej podszewce, o plecach z dwoma bocznymi cięciami i szwem po­
środku, których dolne końce nie są zeszyte do wysokości około 7 cm i zamykają je poziome stębnowania czerwonymi, jasnoniebieskimi i zielonymi nićmi. Tego samego koloru nici stanowią na brze­
gach przodów dwanaście par stębnów imitujących dziurki, z których tylko trzy dolne na lewej pole są
przecięte i służą do zapinania na płaskie metalowe guziki. W liczbie 12 są one gęstym rzędem naszyte
od dekoltu w dół do wysokości dwóch bocznych, poziomych, prostokątnych patek stanowiących imi­
tację kieszeni, które na końcach majątakże po jednym takim guziku. Poza tym kieszenie mają stębny
wzdłuż brzegów i pętlowate wyszycia na całej powierzchni z nici w wymienionych kolorach .
02

103

104

Ryc. 38. Bruclek z I poł. X I X w.

Podobny w typie jest cieszyński bruclek w Muzeum w Cieszynie, zapinany na 10 mosiężnych
guzików, i jak poprzedni szyty w całości ręcznie lnianymi nićmi, lecz posiadający stojący, ozdobnie
stębnowany kołnierz .
Kołnierz ten wskazuje na pewną modernizację stosowanej dotąd formy brucleków, a także na
upodobanie do formy, jaka w X I X w. wchodziła w skład stroju zamożnych Cieszyniaków. Noszo­
ne przez nich brucleki, te bardziej paradne szyto przede wszystkim z modrego kupnego sukna na
flanelowej lub wełnianej podszewce. Natomiast mniej okazale prezentowały się brucleki z sukna
105

102
103
104
105

Fierla G., Strój cieszyński..., s. 16, 48.
Teśinsko,.., s. 105-109.
Ibidem, s. 102 ¡1.
Zbiory muzeum w Cieszynie nr inw. E. 1891 MC.

43

7c

Ryc. 39. Kamizelka zdobiona stebnowaniami, X I X w.

czarnego, albo bardziej eleganckie z wzorzystej jedwabnej tkaniny, jak to ukazuje akwarela Henryka
Jastrzembskiego odzwierciedlająca modę końca X V I I I i pocz. X I X w. Ich krój składał się z dwóch
przodów i czterech części pleców wynikających z cięcia przez środek i po bokach, przy czym wszystkie
te zeszycia nie dochodziły do samego dolnego brzegu pozostawiając luźne końce materiału na wyso106

Ryc. 40. Kamizelka dwurzędowa uszyta z czarnej wełnianej tkaniny, I I poł. X I X w.
106 Gutkowska-Rychlewska M., Historia ubiorów, Ossolineum 1968, s. 716-717.

44

kości pasa. Brzegi te miały czerwoną lub zieloną lamówkę, wynikającą z podszycia odpowiednim
suknem. Lamówki takie biegły również wzdłuż brzegów obydwu przodów i dolnej ich krawędzi,
a także na brzegach wysokiego kołnierza. Zapięcie stanowił jeden rząd metalowych - mosiężnych
albo srebrnych guzików, z których tylko dolne, mniej więcej do wysokości piersi zapinano, górny
bowiem ich rząd nie miał zapięć i stanowił wyłącznie ozdobę. Stojący kołnierz był wysoki, stosownie
do mody z czasów napoleońskich i uwidaczniał lemiec koszuli z jedwabną chusteczką .
W drugiej poł. X I X w. coraz bardziej upowszechnia się kolor czarny zarówno w mieście, jak
i na wsiach, kołnierz staje się wykładany z klapami a zapięcie dwurzędowe zachodzące wysoko pod
szyję, co ukazuje drugi rysunek G. Fierli.
Znikają też boczne rozcięcia, pozostają natomiast metalowe guziki, przeważnie srebrne, jak przy
kamizelkach, tylko nieco mniejsze .
Około lat siedemdziesiątych X I X w. kamizelki przechodzą dalszą zmianę, która już zdecydowa­
nie ruguje tradycyjną formę i znaczenie tej części odzieży. Zachowuje wprawdzie nadal wykładany
kołnierz, natomiast plecy szyje się z tkanin bawełnianych lub satyny, albo innych cienkich materia­
łów . Kamizelki przestają przez to być traktowane jako wierzchnia część odzieży noszona często
przez młodych latem, a staje się dopełnieniem męskiego garnituru zacierającego granicę pomiędzy
wyglądem mężczyzn z miasta, a ze wsi.
107

108

109

KAFTANY

Wierzchnim okryciem z rękawami starszych i młodszych mężczyzn były kaftany, zwane tu­
taj kamizole, kamuzole. Gustaw Fierla powiada, że bruclek nazywano też niekiedy kamizolą, która
uboższym służyła na co dzień, ale „również za strój odświętny"" . Gdzieniegdzie zapewne tak było,
zwłaszcza gdy nie noszono brucleka, poza tym w strojach często zdarza się przemieszanie nazw,
zwłaszcza wśród mniej zamożnych, którzy swym ubiorem chcieli dorównywać bogatszym i przynaj­
mniej nazwą materiału i nazwą części odzieży pokrywali swój niedostatek. Zresztą strój męski cieszyniaków był zróżnicowany zależnie od stanu majątkowego, pozycji społecznej i rodzaju zajęć. Jeśli
jednak chodzi o właściwą formę tego rodzaju wierzchniego okrycia to miało ono rękawy, kołnierz
i dwurzędowe zapięcie. Wszelkie opisy dotyczące jego wyglądu w drugiej poł. X I X w. powiadają że
kamizole szyto z niebieskiego, granatowego bądź czarnego sukna z czarnymi lub metalowymi guzi­
kami i na długość sięgały tylko do pasa.
Informacja Lucjana Malinowskiego publikowana w 1877 r. podaje, że „kamuzola ... wygląda jak
frak bez szosów" , tzn. bez pół. Przypominają więc model spencera, który w rejonie cieszyńskim
nazywano szpencer . Okrycie to miało leżący wykładany kołnierz z klapami i szerokie rękawy, na
dolnych końcach wąskie i wywijane, ozdobione dwoma guzikami" . Spencer była to forma, która w
modzie europejskiej rozpowszechniła się po 1790 r." i powoli przeniknęła do strojów ludowych wie­
lu regionów, przy czym w Cieszyńskiem swą nazwą utożsamiała się niejako z noszoną tu kamizolą
szytą początkowo z czarnego sukna. Samodziałowe czarne sukno w kamizelach jako wcześniejszą
tkaninę potwierdza zarówno ilustracja Franciszka Kaliwody z 1840 r., jak też zachowane eksponaty
w zbiorach Muzeum w Cieszynie" . Kamizole te sięgające do pasa szyto na białej wełnianej lub flane­
lowej podszewce z wykładanym kołnierzem i klapami, którymi w razie potrzeby można było przysło­
nić dekolt, zapinając kamizol wysoko pod szyję. Zapięcie stanowiły dwa rzędy metalowych guzików,
0

111

m

3

4

5

107
108
109
110
111
112
113
114
115

Kubisz J., op.cit, s. 35.
Ibidem.
Teśinsko..., s. 107.
Fierla G., Strój cieszyński..., s. 17.
M a 1 i n o w s k i L., Zarysy życia ludowego na Szlasku, „Ateneum" II, 1877, s. 111.
Bystroń J., Z pamiętnika dra Andrzeja Cinciafy, Cieszyn 1900, s. 9.
Fierla G., Strój cieszyński...,.
Yarwood D., Costume of the Western World, London 1980, s. 169.
Zbiory muzeum w Cieszynie Nr inw. E. 287 MC i E. 290 MC.

45

Ryc. 41. Strój z okolic Cieszyna, akwarela J. Alta z ok. 1840 r.

mosiężnych płaskich lub srebrnych kulistych. Jeden z eksponatów guziki te ma umocowane na przy­
szytym od spodu wąskim pasku rzemiennym" . Tak jak brucleki, kamizole zapinano tylko dołem na
trzy - cztery guziki lub noszono całkowicie rozpięte, jak ukazuje to akwarela J. Alta z około 1840 r.
Po bokach obydwu przodów znajdowały się poziome prostokątne patki kieszeni, przy czym przody
miały krój prosty. Tył natomiast oprócz pionowego szwu na środku miał po obydwu jego stronach
jeszcze dwa inne półokrągłe cięcia, biegnące od doszytych rękawów w dół, dla dopasowania całości
w talii. Dolne ich końce i szew środkowy nie były zeszyte lecz tworzyły tzw. szóstki, tj. małe fałdki
lub tacki z naszytymi u góry pojedynczymi guzikami. Kołnierz i kieszeniowe patki miały ozdobne
stebnowania niebieskimi i zielonymi, czasami też czerwonymi nićmi" .
6

7

Ryc. 42. Krój kamizoli.

Zastosowanie czarnego sukna było wynikiem nie tylko tego, że po wsiach własnoręcznie je pro­
dukowano, ale także mody, jaka od końca X V I I I w. szerzyła się w zachodniej Europie, uważająca
kolor czarny za szczyt elegancji. Moda męska tego czasu upodobanie w czarnym kolorze zawdzię­
cza angielskim wpływom i tamtejszym zasadom szyku, głoszonym przez słynnego George Bryan
Brummel'a, przenikającymi stopniowo do Francji i dalej w środkowe rejony kontynentu. Cechował
116 Ibidem, Nr inw. E. 287 MC - dl. pleców 57 cm.
117 Ibidem, Nr inw. E. 1924 MC - dl. pleców 56 cm i E. 290 MC - dł. pleców 56 cm.

46

je staranny krój i wykończenie ubioru oraz ciemne i spokojne barwy, tj. także granat i butelkowa
zieleń oraz wysokie kołnierze i w przeróżny sposób wiązane koło szyi chustki" . Granatowy i nie­
bieski kolor tkanin wykorzystywano także w umundurowaniu wojskowym. Tym sposobem formy te
i kolory zaczęły przenikać również do X I X wiecznych strojów ludowych" .
8

9

o
0
0
0

r

-o

0 -o

c
1

j
j
I
Ryc. 43. Krój kamizoli i szpencera.

Około połowy X I X w. do szycia kamizol zaczęto stosować granatowe i niebieskie sukno fabrycz­
nej produkcji, podobnie jak do szpencerów, które jednak w miarę upływu czasu utrzymuje kolor
czarny. Nadal są krótkie do pasa i bez rozporów w tyle , na wełnianej lub flanelowej podszewce.
Przeznaczone na zimę były watowane. Od kamizoli szpencery wyróżniał leżący z klapami albo szalo­
wy kołnierz oraz guziki - zamiast metalowych lub srebrnych, coraz częściej ciemne rogowe. Począt­
kowo nosili je przede wszystkim urzędnicy miejscy, podczas gdy niemal jednocześnie u inteligencji
miejskiej pojawiają się czarne surduty szyte z kupnych tkanin wełnianych , które pod koniec X I X
w. używane były po wsiach przez zamożniejszych mężczyzn jako strój ślubny.
120

121

Ryc. 44 - 45. Przód i ryl gunioka, pogórze cieszyńskie 1968 r.

118
119
120
121

Gutkowska-Rychlewska M., op.cit., s. 714-722.
N i x d o r f f H . - Muller ŁŁ, Weisse Westen, RoteRoben, Berlin 1983, s. 144-150.
Kubisz ] . , Pamiętnik..., s. 37.
Teśinsko..., s. 113; Poloczkowa B., op.cit. s. 195; Także rodzinne fotografie i wypowiedzi informatorów.

47

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o jednej mniej paradnej części odzieży stanowiącej wierzch­
nie okrycie z rękawami, zwane kabotem, kabatem, które Barbara Poloczkowa nazywa kurtą , cho­
ciaż w miejscowej gwarze takiej nazwy nie ma, ani informatorzy jej nie pamiętali. Natomiast słownik
ubiorów Ireny Turnau podaje dwa znaczenia kurta: jako synonim dolmana i kaftana o kroju kontusza, co nie odpowiada tutejszej formie. Tutejszy bowiem kabat stanowił okrycie dłuższe od kamizoli,
tj. sięgające poniżej bioder i uszyte, jak pisze Poloczkowa „z czarnego lichszego materiału wełniane­
go", a nawet z samodziałowego czarnego lub brązowego sukna na grubej lnianej podszewce i raczej
z jednym rzędem rogowych guzików. Składały się z dwóch prostych przodów, na których znajdowały
się kieszenie z prostokątnymi patkami, z pleców ze szwem pośrodku i z dwóch prostych rękawów
z wywijanymi mankietami oraz wykładanego kołnierza z klapami. Był to ciepły zimowy kabat co­
dziennego użytku uboższych wieśniaków i parobków o formie góralskiego gunioka , noszony tak
jak samodziałowe sukienne brucleki i spodnie przez uprawiających gospodarkę szałaśniczą. Były
szyte ręcznie, jak wszystkie inne wspomniane kaftany.
122

123

m

PŁASZCZE

Wierzchnim, w pewnym sensie luksusowym okryciem używanym w zimie i na wielkie uroczy­
stości przez niektórych mieszczan i zamożnych wieśniaków była peleryna zwana tutaj płaszczem.
Wspomina o nim Fr. Slama w swych pracach publikowanych pod koniec X I X w. oraz A. Macoszek w Przewodniku po Śląsku Cieszyńskim wydanym w 1901 r. Oprócz tego wygląd płasz­
cza opisuje jeszcze J. Kubisz i J. Londzin w końcowych latach dwudziestych i początkowych
trzydziestych X X w. i na tych wiadomościach oparli się inni jeszcze autorzy opracowań wydanych
w X X w. Najstarszym jednak dokumentem są pojedyncze eksponaty muzealne oraz ryciny dziewięt­
nastowiecznego artysty H . Jastrzembskiego . Wszystkie te materiały wskazują że płaszcze szyto
z wysoko gatunkowego modrego lub granatowego sukna i im więcej go wykorzystano, tym „był
droższy i stateczniejszy. Z jednego takiego płaszcza można by dziś wykroić trzy wierzchnie suk­
nie", jak zanotował J. Kubisz . Była to długa, sięgająca do pięt peleryna, podbita zieloną sukienną
lub wełnianą podszewką niekiedy w żółtawo-czarną lub żółtawo-zieloną kratę, bez rękawów i ot­
worów na ręce. Koło szyi miała wysoki stojący kołnierz, spod którego opadała na ramiona krót­
sza, bądź dłuższa pelerynka. Podobnej formy płaszcze noszono na Górnym Śląsku jeszcze w stroju
łaskim i pszczyńskim .Tego rodzaju okrycie nawiązywało do angielskiego płaszcza typu carrick
i innego o nazwie redingot używanego w X I X w. do podróży przez burżuazję w zachodniej Europie.
Płaszcze te wprawdzie były z rękawami, ale równie długie i obszerne ze stojącym kołnierzem i opa­
dającymi na ramiona 2-3 pelerynkami . Podobne były również peleryny noszone zwłaszcza przez
artystów w okresie romantyzmu i biedermeieru. W I poł. X I X w. model ten dotarł także na Śląsk
Cieszyński, jednak z racji wysokiego kosztu tutejszy płaszcz nie był rozpowszechniony, i jak pisze
A. Macoszek była to „część garderoby familijnej przechodzącej z ojca na syna" . Skutkiem tego
nie utrzymała się długo i już pod koniec X I X w. należała do rzadkości, a zniszczoną używano na co
dzień i do podróży, gdyż była bardzo ciepła. Niektórzy mniej zamożni, pragnąc dorównać modzie
125

126

127

128

129

l30

131

132

122
123
124
125
126
127
128
129
130
131
132

48

Poloczkowa B., op.cit. s. 157, 159-160.
Turnau I., op.cit, s. 101.
M a l i c k i L., Strój górali..., s. 31, 37.
Emilia Michalska ur. 1906, Pruchna.
Slama Fr., Vlastenskeputovanipo Slezsku, Praga 1886, s. 183; Idem, Oesterreichisch Schlesien, Prag 1887, s. 57, 84;
Macoszek A., Przewodnik po Śląsku Cieszyńskim, Lwów 1901, s. 94.
Kubisz J., Pamiętnik..., s. 37; Londzin J., Stroje ludowe, „Zaranie Śląskie", 1931, VII/3^ł, s. 140.
Teśinsko, o.c, kol. il. 19 i 22
Kubisz J., op.cit., s. 37.
Fierla G., Strój lachów..., ryc. 9, tabl. II, s. 24; Bronicz St, op.cit, rys. 4, tabl. I, s. 31-34, rys. 9, 29.
Gutkowska-Rychlewska M., op.cit., s. 714-722, 752; Yarwood D., op.cit., s. 88. 156.
Macoszek A., op.cit., s. 94.

takie płaszcze sprawiali sobie z samodziałowego sukna, ale raczej bez podszewki, przez co robiły
wrażenie nie tak eleganckich i starannie wykończonych. W Muzeum w Cieszynie znajduje się płaszcz
przekazany do zbiorów na przełomie X I X i X X w. uszyty z granatowego sukna podszytego zielonym
suknem. Obwód dołu wynosi 292 cm i nie został niczym podszyty ani obrębiony, gdyż spoiste sukno
nawet po obcięciu nie strzępi się . Koło szyi znajduje się wysoki stojący kołnierz, spod którego na
ramiona opada dość długa pelerynka . Innym jeszcze okryciem wierzchnim, służącym do codzien133

134

A

Ryc. 46. Różne formy peleryny, I poł. X I X w. 1. z podszewką, 2. bez podszewki.

nego użytku w razie zimna był burnus, tj. długi przestronny płaszcz wykonany z samodziałowego
brązowego lub czarnego sukna, o którym krótko, bez bliższych szczegółów mówi J. Kubisz . Nato­
miast, jak wspomina L. Malicki „burnusami nazywali cieszyniacy obszerne płaszcze - peleryny no­
szone jeszcze w latach siedemdziesiątych X I X w." , czego jednak prowadzone przeze mnie badania
terenowe już nie wykazały, nawet w nazwie. Wiadomo jednak, że było to okrycie w postaci peleryny
z kapturem używane w latach 60-70 X I X w. w różnych środowiskach zarówno przez mężczyzn, jak
przez kobiety .
135

136

137

Ryc. 47. Płaszcz i jego krój bez pelerynki i kołnierza.
133
134
135
136
137

Zbiory muzeum w Cieszynie nr inw. E. 1891 MC.
Poloczkowa B., Strój cieszyński w XIX wieku, „Polska Sztuka Ludowa" 1972, z. 3, il. 11 a, b.
Kubisz J., op.cit, s. 37.
M a l i c k i L., Strój..., s. 87, przypis 45.
Turnau I., op. cit, s. 32.

49

Jak z powyższych danych wynika płaszcze gorszej jakości i burnusy szyto z sukna samodzia­
łowego przeważnie w brązowym kolorze. Natomiast płaszcze paradne, eleganckie były z kupnego
sukna wysokiej jakości, w kolorze błękitnym lub granatowym. Kronikarski zapis z 1649 r. podaje, że
na płaszcze służył także materiał raszowy' .
Z wałaskiego samodziałowego sukna szyto też gunie, które również służyły za wierzchnie okry­
cie i to wielu dólanom, co wyraźnie potwierdziła informatorka z Pruchnej mówiąc, że „na zimę wszy­
scy nosili gunie, a na głowie baranice" , podobnie jak sukienne nogawice i gunioki.
Gunie miały prosty krój poncha poprzecznego i noszono je zarzucając na ramiona, albo bezpo­
średnio na koszulę, jak to przedstawił na rysunku B. Hoff, albo przedstawia ilustracja „Typy i widoki
Cieszyna". Ubierano je też na bruclek, a przy pracy wkładano ręce do rękawów i w razie potrzeby
dolne poły podwijano do góry i przytrzymywano paskiem. Taki typ codziennego ubioru cieszyniaka
prezentuje jedna z rycin F. Kaliwody w scenie na targu. Ma on na sobie płócienną koszulę, nogawice
szyte po bokach, kierpce i na ramionach zarzuconą gunię, a na głowie typowy dla cieszyniaka kape38

139

\
J

*

V

'

Ryc. 48. Krój i wygląd guni.
140

lusz z metalową klamrą spiętą na wstążce opasującej wysoką główkę . Koniecznie przy tym trzeba
zaznaczyć, że górale nosili kłobuki, tj. kapelusze o zupełnie innym fasonie, toteż opisany mężczyzna
wygląda raczej na mieszkańca dolin, a nie gór, jak to interpretowali niektórzy autorzy. Zresztą fakt
ten nie powinien dziwić, gdyż jak wspomniano w ogólnym opisie cieszyńskiego stroju męskiego,
strój ten był zróżnicowany zarówno co do formy, jak i zastosowanych tkanin, nadających ostateczny
wygląd określonym jego częściom.

138 Iwanek W., op.cit., s. 136.
139 Emilia Michalska, Pruchna.
140 Teśinsko, ii. 135.

50

KOŻUCHY

Najstarsze wzmianki o kożuchach, jakie zachowały się w inwentarzach miejskich w Cieszynie
pochodzą z pocz. X V I I w. Znajdują się one w spisach majątku mieszczan, gdzie wymieniane są
jeszcze inne elementy stroju, przede wszystkim kobiecego. Pod datą 1663 r. mowa jest o niejakim
Marklowskim, właścicielu kilku wsi cieszyńskich, który „w zimie nosił brzoskwiniowy kożuch z 48
srebrnymi guzami" . Jak z tego wynika był to kożuch kosztowny, starannie wyprawiony na brzos­
kwiniowy kolor i na dodatek ze srebrnymi guzami, których było aż 48. Prawdopodobnie dostatnie
kożuchy wchodziły także w skład stroju zamożnych mieszczan, skoro wzmiankują o nich inwentarze
miejskie. Brak jednak bliższych danych na ten temat. Dopiero w swej książce wydanej w 1886 r.
Franciszek Slama wspomina o kożuchach jako zimowym okryciu wałachów i Lachów, ale tylko tyle,
że ,już są rzadkie" . Wniosek stąd, iż nie były powszechnie używane, zapewne drogie i stosunkowo
szybko wyszły z użycia.
Irena Turnau powiada, że od X V w. kożuch stanowił „określenie okrycia" wykonanego „najczęściej
ze skór owczych lub baranich, szytego futrem do wewnątrz, także pokrytego tkaniną" . Kożuchy
i skóry były przecież używane już w starożytności, zwłaszcza przez pasterzy, co przetrwało do cza­
sów współczesnych w wielu rejonach nie tylko Europy. W owych czasach odnosiło się to więc do elit
społecznych. Można zatem przyjąć, że tak jak w Beskidzie Śląskim, również i w innych regionach
ziemi cieszyńskiej, gdzie także zajmowano się hodowlą owiec, kożuchy wchodziły w skład odzieży
zimowej mężczyzn i kobiet, zapewne jednak nie wszystkich, lecz przede wszystkim tych, których
było na to stać. Ozdobny kożuch był przy tym wyrazem dostatku, a zgodnie a tradycją stanowił też
część składową stroju żenicha. Gustaw Fierla w swych opracowaniach na temat stroju cieszyńskiego
i łaskiego odwołuje się do wiadomości podanych przez J.P. Vyhlidal'a i J. Kubisza , przy czym
nie pomija chyba także wiadomości z własnych obserwacji i badań terenowych. Najważniejszym
przy tym jego stwierdzeniem jest fakt, że „kożuchy kupowano gotowe w miastach" i ich gatunek
oraz wygląd bardziej lub mniej ozdobny zależał od wykonawcy. Miały one przeto rozmaitą formę
i nie można wprost powiedzieć, że takie, a nie inne charakterystyczne były dla danej okolicy, w tym
przypadku dla regionu cieszyńskiego. Występowały bowiem kożuszki krótkie do pasa, nieco dłuż­
sze i długie niemal do ziemi, co zależało od potrzeby i stanu zamożności. Kożuchy wysoko sobie
ceniono i dlatego przechodziły z pokolenia na pokolenie. Wykonane ze skór baranich lub jagnięcych
wyprawione były na żółto, brązowo lub czarno. Bywały też kożuchy białe z czarnym wykładanym
kołnierzem, baranim. Inne miały stebnowania na obrzeżach wełnianymi nićmi w kolorze zielonym,
modrym, czerwonym, a dodatkową dekorację stanowiły też aplikacje z czerwonej lub białej safiano­
wej skórki w połączeniu z kolorowymi ściegami lub plecionką z rzemyczków. Umieszczano je na
przednich, bocznych i tylnich szwach oraz niekiedy na rękawach i przy kieszeniach. Pewnym rodza­
jem ozdoby były kożuszane wyłogi koło szyi, na obrzeżach i na rękawach . Takie ozdobne kożuchy
o zróżnicowanym kroju i fasonie zależnym od wielkości skór, zapinane na pętle i plecione ze skóry
guzy, albo drewniane bądź rogowe kołeczki przyozdobione niekiedy wełnianymi chwastami wyra­
biali kożusznicy zwłaszcza w Górnej Łomnej, Herczawie, Bukowcu, Jabłonkowie po czeskiej stronie
oraz po innych wsiach, jak Istebna, Jaworzynka, Wisła, Brenna. Kupowano je przeważnie na targach
w Cieszynie, Skoczowie, Jabłonkowie . W dokumentach miejskich cech kuśnierzy wymieniony jest
w Skoczowie pod datą 1629 r., a w Cieszynie w 1710 r. Poza tym w Cieszynie pracowali tzw. białoskórnicy (1770) i czerwonoskórnicy (1801) przygotowujący kuśnierzom odpowiednie surowce,
141

142

143

144

145

146

147

148

149

141 Dobrowolska A., Żywotek..., s. 27, przypis 3.
142 Slama Fr., Vlastenske..., s. 183.
143 Turnau I., op.cit, s. 32.
144 Fierla G., Strój lachów..., s. 14; Idem, Strój cieszyński, s. 17-18.
145 Vyhlidal J.P., O kroji na Teśinsku, Vestnik Matice Opavske, Opava 1895, s. 22.
146 Kubisz J., op.cit., s. 37.
147 Tesinsko..., s. 117.
148 M a l i c k i L., Strój górali..., s. 37-38.
149 Tomczyk D., Pieczęcie górnośl. cechów rzemieślniczych z XV-XVIII wieku i ichznaczenie historyczne, Opole 1975, s. 166.

51

z czego wnosić można, że skoro istniały cechy, to na ziemi cieszyńskiej nie brakowało rzemieślników
zajmujących się szyciem kożuchów.

Ryc. 49. Zdobiny kożucha, Hermanice 1939 r.

OBUWIE

Starsi informatorzy w połowie X X w. wspominali, że ubodzy wieśniacy jeszcze na początku
wieku chodzili w kierpcach ze świńskiej lub bydlęcej skóry. Wykonywano je we własnym zakresie
tak jak i kopyca, czyli uszyte z sukna lub dziane z wełny skarpety. Na co dzień, zwłaszcza w lecie
i przy pracy w polu chodzono boso. Noszono także i inne obuwie wykonywane przez szewców, którzy
w 1686 r. mieli w Cieszynie swój cech skupiający rzemieślników z okolicznych miast. Tak jak inne
cechy, jego członkowie mieli prawo dostarczania wyrobów szewskich nie tylko mieszczanom, ale
również ludności okolicznych wsi oddalonych „od danego miasta o milę lub nawet półtorej mili" .
Oprócz tego zobowiązani byli rocznie wykonać kolejno na rzecz dworów i folwarków reperacje oraz
parę butów wysokich za 12 groszy i parę niskich butów za 5 groszy .
150

151

152

150 Ibidem, s. 166.
151 Popiołek F., op.cit., s. 160-161.
152 Zukal Joc, Zur Geschichte der Herrschaft Wagstadt im 16. und 17. Jahrhundert Schlesiens, Troppau 1906/7, s. 19.

52

Informacje te sana tyle ważne, że mówią o butach niskich i wysokich oraz o tym, kto i dla kogo
je wykonywał . Stąd wniosek, że oprócz kierpców po wsiach chodzono także w butach niskich, a nie
tylko wysokich, o których wyłącznie piszą różni autorzy. Niestety brak dokładnych wiadomości, jak
w X V I I i X V I I I w. te niskie i wysokie buty wyglądały.
153

Ryc. 50. Różne formy luksusowego obuwia z X V I I - X I X w
1. - but safianowy, 2. - but typu węgierskiego, 3. - brokatowy- bucik z językiem, 4. - bucik skórkowy z klamrą,
5. - pantofel kobiecy z kokardą.

Ryc. 51. Różne formy obuwia do stroju cieszyńskiego z X I X - X X w.
1. - but prosty, 2. - but z lśniącymi wąskimi cholewami, 3. - kierpec, 4. - sukienny papuć.

Można tylko przyjąć per analogiam, że zgodnie z ówczesną modą buty niskie były na niewyso­
kim słupkowym obcasie i wysoko zachodziły na podbicie kończąc się sterczącym językiem lub jak
153 Popiołek F., op.cit., s. 160-161.

53

1

później, bardziej płytkie ze srebrną klamrą " i na niższym obcasie, albo z kokardą na przodzie, co
ukazują ryciny z I poł. X I X w. Natomiast buty wysokie miały miękką wysoką cholewę, sięgającą pod
kolana, do której wpuszczano nogawki spodni .Szlachta nosiła buty safianowe czerwone lub żółte,
za to buty gorszego gatunku były ze skóry czarnej. O takich też jest mowa w znanych opisach na
temat cieszyńskiego stroju ludowego. Rzecz ciekawa, że o klamrach metalowych do niskich butów
nie wspomina ani M . Gładysz, ani W. Iwanek piszący o metalowych wyrobach zdobniczych . Rów­
nież spisy inwentarzowe z ubiegłych wieków w ogóle obuwia nie wzmiankują. Przemawia to za jego
nietrwałościąi stosunkowo niską wartością dlatego pomijano je w testamentowych przekazach. Stąd
wnosić można, że rzemieślniczej produkcji obuwie nie było powszechne i zadawalano się kierpcami
lub sukiennymi papuciami własnego wyrobu, ale po większej części chodzono boso.Buty z poły­
skującymi cholewami i fałdami na wysokości kostek nosili tylko zamożni gospodarze. Zakończone
były górą dla ozdoby skórkowym „sumiastym kutasem" , który zwisał z przodu. Paradne buty były
fasonu polskiego, tzw.poloki lub krakusy ze szwem w tyle, albo ciżmy fasonu węgierskiego ze szwa­
mi po bokach i sercowatym wycięciem. Cholewy z wysokogatunkowej skóry nazywano kordybany.
Natomiast buty o prostych niższych cholewach nosili chudopachołcy. W drugiej poł. X I X w. wraz
z zarzucaniem tradycyjnego stroju upowszechnia się płytkie sznurowane obuwie produkcji fabrycz­
nej, do którego zaczęto nosić skarpetki zamiast onuc, jakimi poprzednio owijano stopy wkładane do
butów z cholewami .
155

156

157

158

UCZESANIE I NAKRYCIA GŁOWY

Jeszcze na początku X X w. starsi mężczyźni zaczesywali włosy na czoło, niektórzy z przedział­
kiem na środku, a reszta włosów opadała na kark, albo przycinano je do wysokości uszu. Jeśli ktoś
zaczesał włosy do góry, mówiono że jest wylizany . Młodzi natomiast zaczesywali się na bok, i jak
ukazuje ilustracja z X I X w. po bokach i w tyle utrzymywali nawet loki. Wyjściowym nakryciem gło­
wy był kapelusz używany przez młodszych i starszych. Miał on średniej szerokości rondo, wysoką
159

Ryc. 52. Różne formy męskich nakryć głowy noszonych w X I X w. i na pocz. X X w.
1 kapelusz cylindryczny, 2. kapelusz z klamrą, 3. kasturek, 4. kapelusz słomiany, 5. baranica.

cylindryczną główkę i był lśniący, czarny, jedwabny. Używano też kapeluszy z nieco niższą główką
opasaną czarną wstążką z metalową klamrą na przodzie. Natomiast tzw. kasturek był przeważnie
czarny lub siwy z zajęczej sierści, z niższą główką . W I I poł. X I X w. wysokość główki obniża się
160

154
155
156
157
158
159
160

54

Gutkowska-Rychlewska M., op.cit., s. 581, 612-613.
Bartkiewicz M, Polski ubiór do ¡864 roku, Ossolineum 1979, s. 68.
G ł a d y s z M., op.cit, s. 181-238; Iwanek W., op.cit, s. 121-186.
Kubisz J., op.cit., s. 35.
Teśinsko...,s. 119-121.
Kubisz J., op.cit, s. 35-36.
Teśinsko..., s. 121-123.

mniej więcej o połowę i oplata j ą jedwabna czarna, albo jaśniejsza wstążka, np. zielona, już bez klam­
ry. Zimowym nakryciem głowy starszych mężczyzn były walcowate baranice, zaś latem przy pracy
w polu słomiane kapelusze.
W miarę upływu czasu forma kapeluszy dostosowuje się do aktualnej mody miejskiej. Z począt­
kiem X X w. jest to czarny filcowy kapelusz z półokrągłą główką i niedużym rondem podniesionym
do góry, tworzącym jak gdyby wywinięty mankiet przysłaniający czarną wstążkę, opasującą główkę.
Po I wojnie światowej rondo się wyprostowuje, a główka zmniejsza do wielkości niedużej doniczki.
Urozmaicają się też kolory od czarnego, szarego do brązowego, ponadto pojawiają się czapki z dasz­
kiem, noszone zwłaszcza przez młodszych, niezależnie od rodzaju ubioru, który jednak w niczym już
nie przypomina dziewiętnastowiecznego modelu.

DODATKI

Według rycin z I poł. X I X w. (J. Alt, H. Jastrzembski) mężczyźni przy odświętnym stroju nosili
chusteczki. Wiązano je pod kołnierzykiem koszuli, albo bezpośrednio na szyi w węzeł, przy czym
chustki te - czarne lub czerwone - nie były duże . O wiązaniu na szyi wspomina w swym pamięt­
niku Jan Kubisz , co odnosić się może do I I poł. X I X w. Niebawem jednak moda ta znikła wraz
z zarzuceniem tradycyjnego stroju, na co wskazują fotografie z przełomu X I X i X X w., na których
przy kołnierzu koszuli widnieją czarne muszki.
Innym ważnym elementem męskiego stroju był pas skórzany, „szeroki na trzy palce, ale nie­
zmiernie długi, tak że się nim chłop kilka razy opasał" . Widać to wyraźnie na rycinie Franciszka
Kaliwody z około 1840 r. Przy pasie była metalowa klamra i sprzączki umożliwiające najpierw ciasne
owinięcie wokół ciała, a następnie poluzowanie aby dalszy okręg mógł opadać na biodra. Bardziej
dekoracyjne pasy miały na swej powierzchni wytłaczane drobne ornamenty .
Wyrazem szczególnej zamożności był kieszonkowy zegarek zamykany kopertą i zawieszony
na dość grubym łańcuszku wzbogaconym ozdobnym brelokiem. Przeciągano go przez dziurkę od
brucleka i chowano w jego kieszonce. Jak powiedział stary wieśniak „honor było mieć na sobie takie
strzybło" .
161

162

163

164

165

ZRÓŻNICOWANIE STROJU MĘSKIEGO
Okoliczności takie jak wesele i pogrzeb skłaniają do zaakcentowania tych wydarzeń odpowied­
nim strojem i wyglądem uczestniczących w nim osób. W przypadku wesela chodzi o pana młodego,
drużbów, starostę i gości, a w obrzędzie pogrzebowym o ubiór zmarłego i uczestników pogrzebu.
Warto przy tym podkreślić, że w tych okolicznościach większą rolę w tradycji męskiego stroju odgry­
wały akcenty hierarchii społecznej, aniżeli stanu majątkowego. Tak np. jeśli pana młodego nie stać
było na nowe ubranie, ubierał się w swoje najlepsze odzienie, a jeśli nie prezentowało się dobrze,
pożyczał odpowiednie części odzieży od kogoś bliskiego. Ważne były natomiast dodatkowe atrybuty
podkreślające w danej chwili jego pozycję społeczną. Również jeśli chodzi o ubiór zmarłego, nie mu­
siał on być odpowiedni do jego stanu majątkowego, czasami nawet, wbrew zamożności był bardzo
skromny. Są to wiadomości pozyskane od informatorów, brak bowiem innych dokumentów na ten
temat.
161
162
163
164
165

Ibidem,s. 125-126.
Kubisz J., op.cit, s. 135.
Ibidem.
Tesinsko..., s. 123-124.
G ł a d y s z M., op.cit., s. 178.

55

Pan młody. Już pod koniec X I X w. odzieniem ślubnym było czarne ubranie, które jeśli kogoś
było stać, na tę okoliczność sprawiał nowe i nakładał je wtedy po raz pierwszy. Czarny był również
kapelusz z białym chochołkiem wykonanym z 3 metrów białej wstążki okręconej wokół kapelusza
i długimi końcami zwisającymi na boku (Lipowiec) . Całość ubrania składała się z płóciennej koszuli
z czarną lub białą muszką pod kołnierzykiem, albo krawatem, z wełnianej - jednorzędowej kamizel­
ki z plecami uszytymi z satyny lub grubszego jedwabiu i jednorzędowej marynarki oraz z długich
wełnianych spodni o prostych nogawkach i z czarnych półbutów. Oprócz chochołka przy kapeluszu,
do lewej klapy marynarki miał przypiętą dużą wońkę, tj. mirtowy bukiecik z białymi kwiatkami,
przewiązany białą wstążką który żenich otrzymywał od panny młodej . Jako wierzchnie okrycie do
I wojny światowej za bardziej elegancki od marynarki uchodził surdut.
166

167

Ryc. 53. Weselnicy: młoda para, dwie pary drużbów i goście, Jaworze Dolne 1914 r.

Ryc. 54. Młoda para - żenich w surducie, Pastwiska 1914 r.
166 Nowak Helena, lat 50, koronkarka, Lipowiec 1956.
167 Emilia Michalska, Pruchna 1960.

56

Ryc. 55. Odświętny ubiór mężczyzn, Puńców 1910 r.

Natomiast w X I X w. strój ślubny pana młodego składał się z płóciennej koszuli i jedwabnej
chustki koło szyi, błękitnego lub granatowego brucleka, kaftana i wąskich spodni -lazurek wpusz­
czonych do wysokich i glansowanych butów z cholewami, z kapelusza oraz płaszcza. Szczególnie
paradnie i bogato wyglądał bruclek z oranżowej, żółtej lub innej jasnej tkaniny, jak to ukazuje akwa­
rela H. Jastrzembskiego z około 1846 r. przedstawiająca mężczyznę w otoczeniu kobiet w stroju
„z Cieszyna"
D r u ż b a ubierał się na czarno lub granatowo, jak na to wskazuje tradycja ustna i fotografie
z przełomu X I X i X X w. W odróżnieniu od pana młodego miał różowy krawat lub muszkę, czy
wstążkę przypiętą pod kołnierzykiem koszuli ozdobną szpilką. Poza tym od drużki otrzymywał dwie
wońki związane różowymi wstążkami - jedna do lewej klapy marynarki, druga do kapelusza. Oprócz
tego otrzymywał od niej różową chusteczkę, którą przy tradycyjnym stroju wiązał pod kołnierzykiem
koszuli, a w nowszych czasach wkładał do butonierki.
Starosta miał również czarne lub granatowe ubranie, a wyróżniał go chochołek z zieloną i białą
wstążką przy kapeluszu oraz wońka z podobnymi wstążkami, które otrzymywał od młodych: wońkę
od żenicha, chochołka od panny młodej.
Weselnicy. Również wszyscy weselnicy płci męskiej otrzymywali gałązeczki mirtu z różowym
kwiatkiem, związane różową wstążeczką w małą kokardkę, przy czym każdy ubierał się w miarę
odświętnie.
Z m a r l i m ę ż c z y ź n i . Małych chłopców ubierano w niedzielne ubranko przystrojone mirtem,
a nierzadko pokrywano „świętymi" obrazkami. Kawalerów ubierano jak żenicha. Natomiast męż­
czyzn w średnim wieku chowano w ubraniu niedzielnym, a starców tak samo, tylko z ciemniejszym
krawatem . Jak wyglądał ubiór zmarłych mężczyzn w X I X w. żadne źródła nie podają.
168

168 J.w.

57

OGÓLNY OPIS STROJU KOBIECEGO
W przeciwieństwie do stroju męskiego, który na obszarze regionu cieszyńskiego był dość zróżni­
cowany, cieszyński strój kobiecy był raczej jednolity w swym typie, a odmiany wynikały ze zmiany
pory roku i zajęcia, różnicując się na dzień powszedni i świąteczny. Według tradycji ustnej strój ten
na przestrzeni dziesiątków lat ulegał pewnym zmianom i modyfikacjom, doprowadzając w końcu do
najbardziej uproszczonej współczesnej formy, lecz zachował swój charakter wyraźnie odbiegający
wyglądem od innych strojów regionów położonych w bliższej czy dalszej odległości. Ten najbardziej
uproszczony strój cieszyński wykształcił się w latach międzywojennych i przetrwał do pierwszych
lat po I I wojnie światowej. Pomijając zestaw bielizny, raczej kupnej, produkowanej fabrycznie z tzw.
milanezu, a nie szytej z płótna w postaci koszuli i dość długich majtek, to na cały komplet w tym
czasie składała się zmodyfikowana bluzka, np. batystowa, jedwabna, koronkowa i ubrana na mąsuknia z żywotkiem, niekoniecznie czarna, z kolorowym haftem na żywotku, zakomponowanym według
aktualnej mody.

Ryc. 56. Helena Sojka, hafciarka we współczesnej bluzce ubranej do stroju cieszyńskiego,

Bielowicko 1956 r.

Również golonka naszywana u dołu sukni może być w dowolnym kolorze, ale z gładkiej, jak
dawniej, niezdobionej wstążki. Starsze kobiety zachowały jeszcze czółkowy czepiec i wiązanie
chustki na pidło, na żurek, jednak bardziej swobodnie czuły się kobiety bez tego nakrycia głowy,
które uciskało i krępowało. Pozostał natomiast adamaszkowy fartuch mniej lub bardziej starannie
dobrany kolorem do całości tego rodzaju stroju.
Niemniej nie tylko w pamięci, ale też w praktyce pozostał poprawny wygląd kobiecego stroju
cieszyńskiego. W X I X i X X w. oprócz płóciennej koszuli spodniej tzw. ciasnochy i płóciennych spód­
nic - spodków, traktowanych jak bielizna, na wierzch latem ubierano, zależnie od okoliczności mniej
lub bardziej ozdobny kabotek, na to suknią z żywotkiem o hafcie stosownym do panującej mody, od
której zależała także długość sukni. I do tej długości dobierano fartuch uszyty z dwóch lub półtorej
szerokości materiału, którego gatunek i sposób wykonania wynikał z czasu i okoliczności, w jakich
był używany.
58

Ryc. 57. Maria Farfecka, hafciarka w stroju cieszyńskim z jedwabnym fartuchem w kratę, Brenna 1956 r.

W X I X i na pocz. X X w. były fartuchy płócienne farbowane na modro, w drobny wzorek lub
z tzw. kanta. Były też białe płócienne, woalowe wzorzyste w pionowe paski, czy kratkę, ręcznie
haftowane i malowane, do czego przyczyniły się dwie światowe wojny, oraz fartuchy jedwabne ada­
maszkowe w spokojnych kolorach i nierzadko do kompletu z nagłownymi chustkami, które zaczęto
nosić na pocz. X X w. i przetrwały do czasów współczesnych. Na krótki jeszcze okres po I I wojnie
światowej weszły w użycie fartuchy o gładkim tle, malowane ręcznie we wzory kwiatowe lub nawet
posypywane pozłocistym kolorowym proszkiem, ale okazały się kosztowne i nietrwałe, przez co
niepraktyczne. Dlatego szybko je zarzucono.
W X X w. popularnym okryciem wierzchnim chroniącym od chłodu stały się jakie szyte na pod­
szewce, także watowane, a nawet podbijane króliczym lub baranim futrem. Natomiast do czasu
I wojny światowej noszono tzw. szpyndzery krótkie do talii i wymodelowane, z paskiem, szalowym
kołnierzem i rękawami górą szerokimi, aby mogły pomieścić pękate rękawy kabotka, zaś zwężają­
ce się ku dołowi. Szyto je z czarnego sukna na białej wełnianej podszewce. W zimie noszono też
kożuchy, które były oznaką bogactwa, ale w X X w. stopniowo wyszły z użycia, podobnie jak duże
płócienne naramienne chusty odziewacze tzw. łoktuszki i chusty spuszczowe. Te ostatnie wyszywane
były na narożnikach, składane po przekątnej i zakładane na głowę oraz wiązane na potylicy pod opa­
dającym na plecy długim narożnikiem. Pod nią miała kobieta czółko wy czepiec z chustką wywiązaną
w tyle głowy. Takie nakrycie głowy świadczyło ojej małżeńskim stanie. W X X w. chusty spuszczowe
zarzucono i pozostały tylko czepce i chustki adamaszkowe wywiązane na żurek czy tzw. pidło, przy­
krywające czółkowy czepiec.
59

Ryc. 58. Franciszka Burjan, hafciarka w stroju cieszyńskim z białą dzianą fecfojr, Górki Wielkie 1956 r.

Miejsce chusty spuszczowej zajęła hacka, początkowo ciemna wełniana w kratę, którą otulano
się w razie zimna lub noszono parokrotnie złożoną i przewieszoną przez ramię „dla parady". Chusta
ta miała niejednokrotnie dekoracyjnie wiązane frędzle, co uchodziło za szczególnąjej ozdobę. Białe
dziane z włóczki hacki zakładały do ślubu panny młode, które używały ich i w następnych latach do
odświętnego stroju.
Ciemna wełniana chusta zamiast pierwotnej płóciennej łoktuszki służyła biedniejszym kobie­
tom za zimowe okrycie, w którego skład wchodziła kiecka, czyli wełniana suknia ze stanikiem
i wełniana jakla. Taki zestaw, nawet tylko sama spódnica ubrana na spodnią koszulę i jakla stanowiły
ubiór codzienny, przy czym te części odzieży sporządzano z różnych materiałów, zależnie od stanu
majątkowego i potrzeby oraz pory roku. Do tego pod suknię nierzadko ubierano kabotek, a na głowę
czółkowy czepiec i chustkę wiązaną pod brodą.
Jeszcze do czasu I wojny światowej w powszechnym użyciu na kabotki, chustki, także chusty
odziewacze, czyli łoktuszki, fartuchy używano samodziałowego płótna lnianego, z czasem również
bawełnianego produkcji fabrycznej. Samodziałowe tkaniny wełniane, czy półwełniane, tzw. rasz,
prost służyły na suknie i wierzchnie okrycia. Długo też utrzymywało się proste obuwie, często spo­
rządzane we własnym zakresie, zwłaszcza przez biedniejszych, a należały do niego czerwone dziane
z wełny pończochy oraz białe skarpetki - kopytka i kierpce. Natomiast do stroju odświętnego służyły
początkowo także czerwone pończochy, potem niebieskie, w końcu białe i płytkie, skórkowe pan­
tofle. Jeszcze w I poł. X I X w. ozdobą przy nich były kokardy, za to w X X w. noszono przeważnie
pantofle z poprzecznym paskiem przechodzącym przez podbicie.
Na osobną uwagę zasługuje biżuteria, głównie srebrna w postaci spinki do oszewki kabotka, na­
pierśnik - orpant, hoczki - co najmniej dwie pary klamerek przyszytych do brzegów przedniczek żywotka, które przesznurowywano srebrnym łańcuszkiem oraz okazały pas z ozdobnie odlewanych albo
filigranowych tacek połączonych łańcuszkami i uzupełnionych zwisającymi kaskadowo łańcuszkami
przybranymi koluszkami. Ozdoby te z czasem zastąpiono podobnymi, kolorowo haftowanymi.

Ryc. 60. Maria Szczepańska, hafciarka we współczenym stroju cieszyńskim z haftowanym pasem, Hermanice 1956 r.

O większości z wymienionych części stroju wspominają dawne zapisy w księgach miejskich
i testamentowych, datowanych na X V I - X V I I I w., które dopełniają zbiory muzealne oraz wiadomości
zebrane u informatorów w czasie badań terenowych prowadzonych w latach 1956-1958 i pod koniec
X X w.
61

SZCZEGÓŁOWY OPIS STROJU KOBIECEGO
KOSZULE

Podstawową częścią odzieży i stroju kobiecego była koszula. Jak pamięć ludzka sięga bezpo­
średnio na ciało ubierano ciasnochę, która pełniła różne funkcje. W stroju odświętnym stanowiła coś
w rodzaju bielizny, co potwierdzają inwentarze miejski z X V I i X V I I w. wymieniające „spodne koszyle żenske". Natomiast na każdy dzień, zwłaszcza w lecie traktowano j ą nierzadko jako wierzch­
nie okrycie. Składała się z dwóch części razem zeszytych, tj. spódnicy i stanika, utrzymywanych
początkowo na jednym ukośni biegnącym ramiączku, a w nowszych czasach na dwóch prostych
ramiączkach. „Jeszcze za starej Polski do kiecki (tj. w latach międzywojennych) noszono ciasnochę
na jednym ramiączku" . Stanowiły j ą dwa prostokątne kawałki samodziałowego płótna, tj. stanik
- stonek z cieńszego, opasującego talię i spodek, z drelichu lub grubszego płótna - czyli spódnica,
znacznie szersza i namarszczona w pasie. Całość sięgała do kolan lub nieco niżej, a góra bez ręka­
wów odsłaniała ramiona.
,69

Ryc. 61. Krój ciasnochy.

Na ciasnochę ubierano koszulę wiyrchnią, tj. kabotek, o którym wspomina się w miejskich spi­
sach inwentarzowych z X V i X V I I w. Był luźny, sięgający do pasa i rozcięty z przodu o zachodzących
na siebie połach. Szyto go, jak ciasnochę ręcznie z cieńszego płótna o kroju przyramkowym, z ręka­
wami sięgającymi do łokci i ujętymi na końcach w lemce, czyli oszewki.
169 Anna Burawowa lat 59 i Ewa Cieślar lat 30, Wisła 1956.

62

.92

przód 8
to
c

f

rękawek

tył

*1


Cl)

przód

przyr amki

rękawek

co
c

Ryc. 62. Prymitywny krój kabotka.

Podobna oszewka - obujek stanowiła wykończenie koło szyi. Przyramki i lemce szyto z podwój­
nie złożonego płótna. Poza tym pod pachami umieszczano kwadratowe płócienne ćwikle umożliwia­
jące swobodniejsze ruchy. Krój kabotków był zawsze jednakowy tzn., składał się z cienkiego prosto­
kątnego kawałka płótna bardzo luźno otaczającego kibić na długość około 45 cm. Miało ono dwa po
bokach od góry nacięcia na wszycie rękawów długości około 40 cm z przyramkami na ramionach
o rozmiarach 14 cm dł. i 18 cm szer. każdy. Do tego dochodziły dwa kwadratowe ćwikle o boku
10-15 cm oraz dwa podwójnie złożone wąskie prostokątne lemce i wąski obujek.

Ryc. 63. Trzy rodzaje koszuli wiyrchniej: I . kabotek, 2. szatka, 3. koszulka.

Zależnie od wykończenia i rodzaju ozdób wyróżniano trzy odmiany kabotków, które miały swoje
nazwy. Prosty, bez ozdób był to kabotek, inny z drobnymi, jednobarwnymi wyszyciami - tzw. szutka,
a z bogatym dziurkowanym i pąjączkowym haftem na krezach przy rękawach, żabocie z przodu oraz
oszewce koło szyi nazywano koszulką. W X I X w. rękawy kabotków były szerokie, bufiaste, bardziej
paradne, układane nawet w pionowe fałdy i początkowo ściągane tasiemką, przez co dołem tworzyła
63

170

się falbana. Pod koniec wieku rękawy były „z obcisłą manszetką" szeroką na 10 cm, która ujmo­
wała rękę poniżej łokci. Te manszetki zapinano od tyłu na guziczek. Rękawy twardo krochmalono,
dzięki czemu utrzymywały się wydęte bufy, powstałe przez sute marszczenia przy przyramkach. Sute
marszczenia były też przy obujku i przy lemcach.

Ryc. 64. Wyszycia na obujku szutki, Ligotka Kameralna, RCz., 1972 r.

W szutkach na oszewkach przy rękawach i koło szyi umieszczano drobne wyszycia wykonane
czarnymi, brązowymi, rzadziej różowymi lub czerwonymi nićmi, czyli harasową przędzą w drob­
ny dwoisty krzyżyk zwany też warkoczek. Oprócz tego posługiwano się półkrzyżykami i drobnymi
ściegami o nazwie skręcatki, gęsto spiralnie obok siebie nakładanymi o mało wyodrębniających się
motywach. Wyszywano, tzn., szuto - szyto, stąd nazwa szutka, jak tłumaczyły niektóre informatorki . Nićmi czarnymi albo czerwonymi wykonywano też dziureczki, zaś ściegiem płaskim haftowano
drobne listeczki, kwiateczki i wijące się gałązki. Na pocz. X X w. w takich kabotkach - szutkach cho­
dziły od święta już tylko stare kobiety, które początkowo nosiły je na co dzień. Haftowane białymi
171

Ryc. 65. Haftowany lemiec i kreza rękawa koszulki, Gumna, koniec X I X w.

nićmi koszulki utrzymały się znacznie dłużej, a hafty te nawet coraz to bardziej rozbudowywano.
I tak powstały koszulki, które przy rękawach zyskały szerokie krezy, czyli łokruża, albo tacie, sterczą­
ce ku górze. Po I I wojnie światowej w niektórych wsiach (Goleszów) zaczęto je opuszczać ku dołowi
i wtedy powiadano, że „tacie wiszą na ręby", tzn. widoczne są od lewej strony . Haftowano także
przód prawej poły, albo doszyty do niej prostokątny podłużny żabot, czyli przedniczkę, nazywaną
niekiedy językiem.
«•
172

170 Emilia Lipowczan lat 40, Goleszów-Równia 1960.
171 Emilia Michalska, Pruchna i Anna Lipowczan lat 70, Goleszów-Równia 1962.
172 Emilia Lipowczan koronkarka, córka Anny, hafciarki, Goleszów-Równia 1962.

64

Tabl. I I Strój z Cieszyna, akwarela H. Jastrzembskiego, ok. 1846 r.

Ryc. 66. Haftowana koszulka, Skoczów, koniec X I X w.

Ryc. 67. Haft na przyramku koszulki, Gumna, koniec X I X w.

Nierzadko haft umieszczano jeszcze na przyramkach nad wszytymi rękawami i im więcej ko­
szulka miała takich ozdób, tym bardziej była paradna i bogato się prezentowała. Jednak w Pruchnej
i sąsiednich wsiach „mało kto takie nosił"' . Biały haft wykonywano ściegiem płaskim i dziurkowa­
nym oraz tzw. gatrowaniem czyli pajączkami wypełniającymi dziurki, przy czym całość składała się
na miej lub więcej czytelne motywy roślinne, Koszulkę szyto z cieniutkiego płótna, bawełnianego
lub batystu. W niektórych wsiach (Pierściec, Lipowiec, Nierodzim, Międzyrzecze) w X X w. koszulki
73

173 Emilia Michalska, Pruchna i Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia.

65

zamiast haftowanych płóciennych okruży miały przyszyte koronkowe krezy, tzw. szpice™, robione
ręcznie lub produkcji fabrycznej.

Ryc. 68. Haftowane okruże koszulki, Ogrodzona pocz. X X w.

Ryc. 70. Bluzka z haftem richelieu do stroju cieszyńskiego, Jasienica, lata międzywojenne
174 Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia 1956.

66

Dodatkową ozdobę kabotków noszonych w niedzielę i święta stanowiła srebrna lub złota spinka
o kolistej sercowatej formie, a u biedniejszych jarmarczna broszka, bądź agrafka. Kabotki noszone na
co dzień spinano pod szyją małym guziczkiem, ewentualnie obujek był rozwarty i niczym nie zapięty.
W latach międzywojennych kabotki trochę zmodyfikowano, jednak coraz częściej zamiast kabotka,
czy koszulki zaczęto nosić modne w mieście białe bluzki z batystu, koronki i innych delikatnych
tkanin. Ale w świadomości miejscowych kobiet pozostało przekonanie, że właściwy strój cieszyński
najlepiej prezentuje się z kabotkiem i dlatego po I I wojnie światowej zamawiały u hafciarek nowe
koszulki.

SPÓDNICE

Spódnice, czyli tzw. spodki wkładano pod suknię, bezpośrednio na ciasnochę. Szyto je z białego
płótna i te noszono zwłaszcza w lecie, albo z cienkiego barchanu, fianeli lub kretonu, zależnie od
potrzeby i możliwości finansowych. Tkanin grubszych używano w zimie. Za austriackich czasów
noszono też spódnice wełniane w kolorowe pasy. Dla ich uszycia potrzeba było 3-5 szerzyn materia­
łu, który wszywano do paska suto namarszczając. Pasek zapinano z przodu przy rozporze na guzik

Ryc. 71. Wygląd spodka ze stanikiem,

lub wiązano tasiemkami. Jeśli noszono tylko jedną spódnicę, to niektóre kobiety przyszywały do niej
ramiączka albo stanik wykonany z tej samej tkaniny. „Pod suknią baby ob łykały dwa albo trzy spodki
fest szkróbione i suto marszczone" . Spodnia spódnica była wąska z szerokim białym haftem, na to
nakładano spódnicę nieco szerszą także z haftem, lecz węższym. Trzecia, wierzchnia spódnica była
najszersza, zakończona tylko dzierganymi ząbkami . „Jak je wyprali, wyszkrobili i wybiglowali i
postawili na ziym i jak taka spódnica stoła, to było dobrze, ale jak się przewróciła to zaś na nowo
trzeba było szkrobić i biglować"... „Baba jak się oblikła a schyliła głowę na dół i uwidziała końce od
butków, to była źle oblyczono" . Musiała bowiem wyglądać kopiato. Moda na tę „kopiatość" nastała
około poł. X I X w. Wcześniej bowiem suknie opadały bardziej swobodnie i prawdopodobnie oprócz
ciasnochy i kabotka niczego więcej pod suknię nie ubierano, jak wskazuje na to najstarsza rycina cie­
szyńskiego stroju, pochodząca z 1803 r. O spódnicach nie wspominają również inwentarzowe spisy
175

176

177

178

175
176
177
178

Stefania Romańczyk ur. 1900, koronczarka i siostra Matylda ur. 1898, szwaczka, Nierodzim 1956 r.
Emilia Michalska, Pruchna 1958 r.
Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia 1958 r.
Teśinsko..., ii. 160.

67

z lat wcześniejszych, co można uzasadnić faktem, że bielizna w szerokim rozumieniu tego słowa nie
była wcześniej powszechnie stosowana, a „kopiatość" sukni nastała dopiero wraz z europejską modą
na krynolinę.

Ryc. 72. Haft na brzegu spodka, Skoczów, pocz. X X w.

Ryc. 73. Najstarsza rycina cieszyńskiego stroju, 1803 r.

68

SUKNIA

Suknia, suknia śląska, suknia cieszyńska, suknia z żywotkiem to nazwy jednej z ważnych części
stroju kobiecego. Za austriackich czasów i jeszcze wcześniej nazywano j ą wałaszką, tzn. że była
wykonana z samodziałowej szorstkiej wełnianej tkaniny brunatno-brązowej . Zależnie od rodzaju
materiału wykorzystanego na jej uszycie nosiła jeszcze inne nazwy. Tzw. letnik był z samodziałowej
tkaniny lniano-wełnianej również w ciemnym kolorze, wełnionka - z samodziałowej wełny, tak samo
prostula, raszka, kamlotka - łniano-wełniane, farbowane na rudo-brunatno, brązowo albo czerwo­
nawo, ale kamlotka najczęściej była czarna. Były też suknie wiśniowe, granatowe, ciemnozielone
wełniane lub z dobrego gatunku kupnego sukna. Wełnionki, prostule, raszki nosiły ubogie kobiety do
I wojny światowej dopóki się całkowicie nie zniszczyły. Samodziałowe tkaniny bowiem były bardzo
trwałe, dlatego starszym kobietom od początku kiedy je sprawiono służyły do końca życia. Nazwę
prostula odnoszącą się pierwotnie do sukni wykonanej z wełnianego samodziału w kolorze ciemno­
czerwonym lub wiśniowym stosowano z czasem na określenie sukni podlejszego gatunku . „Kogo
było stać miał suknię z lepszego materiału wełnianego, gdyż suknia raz kupiona noszona była przez
całe życie" '.
179

180

18

Inwentarze spadkowe z X V I i X V I I w. wymieniają inne jeszcze kupne materiały używane na suk­
nie, jak: tabin, tykyt, mazelan, fursztat- forsztat, lindysz, kitaj, uterfin, flander, szamlot -kamlot, rauchajer, sukno angielskie , co wskazuje na fakt, że w rejony Cieszyna docierały różne importowane,
nawet drogie tkaniny. Były to także aksamity i jedwabie, suknia bowiem składała się z dwu ze sobą
zeszytych części, z których każdą wykonywano z innego materiału. Jedwabi używano też na fartuchy,
aksamitów na staniki - żywotki, aczkolwiek po I wojnie światowej z czarnego lub ciemnozielonego
aksamitu albo szewiotu szyto również spódnice sukni, „bo wełny wtedy nie było, albo drogo koszto­
wała". Bowiem na solidną suknię „musiał być kamgarn" .
W X I X w. spódnice szyto z 6-8 Szerzyn, zależnie od szerokości materiału i Jak taka poszła ku
muzyce a zazwertała kołomajkę to tylko furgało" . Ale po I wojnie światowej ze względu na począt­
kowy brak odpowiednich materiałów bądź wysoki koszt właściwej tkaniny, zaczęto szyć spódnice
z 4 szerzyn, albo z 3 podwójnej szerokości, przy czym szerzyna z przodu, którą przysłaniał fartuch
była wykonana z tańszego materiału i „nazywali to ladaco" . Nie miała ona zmarszczeń, podczas
gdy całą resztę spódnicy suto w pasie marszczono lub układano w drobne fałdy i wszywano w wąski
pasek z rozporem z przodu zapinanym na haftkę, a na bokach robiono wpuszczane kapsy - kieszenie.
W tym czasie skrócono również długość spódnic do połowy łydek i podszywano dołem podkłodką
szerokości 20 cm, nawet szerszą w kolorze zielonym albo czerwonym, zaś do samego brzegu dla jego
ochrony przyszywano strzępiastą tasiemkę, tzw. szczotkę. Natomiast wierzchem, u samego dołu naszywano golonkę, tj. jedwabną wstążkę w niebieskim kolorze, a do wiśniowej spódnicy - wiśniową
albo stalową. Golonki były szerokie na 8-10 cm i pierwotnie ręcznie tkane, przez co były droższe,
w przeciwieństwie do produkowanych fabrycznie i kupowanych na metry. W nowszych czasach ko­
lor golonki zaczęto dopasowywać do koloru sukni, ale właściwa suknia cieszyńska powinna mieć
golonkę niebieską zgodnie z tradycją która w przekazie ustnym podaje, że Jak Śląsk przydzielono
Czechom, to kobiety na znak protestu przyszyły sobie u dołu niebieską galonkę" . Niebieski bowiem
kolor w ludowej tradycji, zwłaszcza wśród protestantek uchodził za żałobny' .
182

183

184

185

186

87

179
180
181
182
183
184
185
186
187

Dobrowolska A., Żywotek..., s. 18.
Joanna Cyfkowa lat 40, żona rzeźnika, Pierściec 1956.
Emilia Michalska, Pruchna 1956.
Poloczkowa B., Tekstylia..., s. 135-146; Iwanek W., op.cit, s. 137.
Emilia Michalska, Pruchna.
Stefania Romańczyk, Nierodzim 1956.
Matylda Romańczyk, Nierodzim 1956.
Emilia Michalska, Pruchna; Anna Cyfkowa lat 50, Wiślica 1956; Katarzyna Badura lat 75, Międzyrzecze 1956 r.
N i x d o r f f H . - M u l l e r H., op.cit., s. 51.

69

Ryc. 74. Suknia cieszyńska, Jasienica 1967 r.

„Fest fałdowana" spódnica w całości ręcznie szyta, połączona jest z żywotkiem i od jej i wyglą­
du zależy cały szyk sukni. Od dawien dawna żywotki były aksamitne, czarne, rzadziej wiśniowe, co
potwierdzają spisy inwentarzowe z I I poł. X V I w. Natomiast adamaszkowe, brokatowe i z innych
jedwabi tzw. brucleki nie zeszyte ze spódnicą wchodziły w skład kobiecego stroju jabłonkowskiego,
nie zaś typowo cieszyńskiego. Poza tym żywotki od jabłonkowskich brucleków wyróżniały się nie
tylko rodzajem tkaniny, ale także krojem i sposobem zdobienia. W sukni cieszyńskiej ulegały one
pewnym zmianom i modyfikacjom na przestrzeni dziesiątków lat. Wykaz spadkowy z 1656 r. wymie­
nia między innymi częściami stroju jedną suknię z dobrego forsztatu z żywotkiem zdobnym w złote
borty . Podobnie żywotki, jakie widać na ilustracjach z I poł. X I X w. i jakie potwierdzają zabytki
muzealne z tego czasu były niskie, obszywane złotą rzadziej srebrną bortą i ze złotym, albo srebrnym
wypukłym haftem w stylizowane motywy roślinne, czym nawiązywały do barokowej mody i stylu,
a wysoko sięgające ponad stan spódnice - do stylu empire. Podwyższony stan oraz wiązanieprzeposki ponad talią przetrwał do poł. X X w. Stopniowo jednak, zarówno sama szerokość tych staników,
jak też i rodzaj ozdób oraz zastosowane do tego celu surowce ulegają zmianie. Obniża się również
miejsce ich wszycia do linii talii.
188

188 Iwanek W., op.cit., s. 138.

70

Ryc. 75. Helena Cieślar w uroczystym stroju z suknią o lekko podwyższonym stanie, Brenna 1956 r.

Ryc. 76. Helena Sojka, hafciarka w stroju z suknią o obniżonej talii, Bielowicko 1956 r.

1

I

Ryc. 77. Wykrój żywotka - oplecko, dwieprzedniczki, ramiączko.

Jeśli chodzi o samą formę żywotka to składa się on z 5 podstawowych części, tj. z dwóch przo­
dów, tzw. przedniczek, tyłu czyli oplecka z trójkątnym szczytkiem na środku i dwóch ramiączek.
Całość wykonywano na sztywnej tekturowej podkładce, pokrytej podszewką z samodziałowego
grubszego lnianego płótna. W X X w. tekturową sztywność pozostawiono tylko na środku pleców,
a z czasem zastąpiono j ą sztywnikiem także naprzedniczkach , pokrytym grubym płótnem. Przed­
niczki nie schodzą się ze sobą lecz ukośnie rozchodzą ku górze zarówno w starszych żywotkach, jak
i tych najnowszych, znacznie wyższych, w których plecy w wysokości szczytka sięgają do 28 cm.
Ich przeciwieństwem są oplecka wysokie od podstawy po szczytek do 15 cm, charakterystyczne dla
źywotków z pocz. X I X w.
m

190

Ryc. 78. Żywotek ze złotym haftem i złotą bortą, Ustroń X I X w.

Ryc. 79. Żywotek haftowany przez Ewę Chałupską w 1946 r., Jasienica.
189 Emilia Michalska, Pruchna i Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia.
190 Bazielich B., Złote hafty w tradycyjnej odzieży na Śląsku, „Rocznik Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu. Etnografia"
zeszyt nr 6, Bytom 1973, s. 40-41.

Na żywotek potrzeba 60 cm aksamitu, który zanim zostanie odpowiednio skrojony, rozpina się na
specjalnej ramce, zaznaczając fastrygą kontury oplecka i przedniczek a potem haftuje. Zarys jego
kształtu i miejsca przeznaczone na haft znaczono pierwotnie odpowiednio naszytym ozdobnym ga­
lonem, czyli sznurka, tj. złotą lub srebrną taśmą o falistych brzegach, szeroką od 1,5-4 cm. Węższe

Ryc. 80. Aksamit z haftowanym żywotkiem rozpiętym na hafciarskiej ramie, Hermanice 1956.

Ryc. 81. Aksamit z zafastrygowanym żywotkiem przed uszyciem, Ligota 1957 r.

taśmy na szelkach naszywano w dwóch rzędach, a pionowo pod szczytkiem, po cztery przylegające do
siebie lub w odstępach. Skromniejszeźywotki, zwłaszcza protestantek, do konfirmacji były raczej bez
haftu, tylko obszyte samą bortą w jasnym lub niebieskim kolorze. Niebieskich tasiem jeszcze w I poł.
X X w. używano na żałobę: Około I wojny światowej miejsce obszyć bortą z braku odpowiedniego
73

Ryc. 82. Projekt żywotka obszytego sznurka, Jasienica 1959 r.

surowca zastąpiono tasiemką albo haftem wykonanym kolorowymi nićmi i perełkami, a w związku
z tym zmieniła się też kompozycja i wzory haftów. Były to najpierw żywotki w tzw. dwa kwiaty
czy dwa bukiety, pomiędzy którymi biegł pionowo haftowany pas w miejscu pierwotnie naszytej
borty. Wykonywano go jedwabnymi nićmi, muliną, perełkami, bajorkiem złocistym, tzw. bulionem,
pliszowymi nitkami i sporadycznie złotymi lub srebrnymi nićmi odprutymi ze starych żywotków.
Taka moda panowała mniej więcej do początku lat trzydziestych X X w., kiedy to zaczęto haftować
„w trzy buki eta" bez haftowanych pasów. Potem przyszła moda na jeden kwiat umieszczany na środku

Ryc. 83. Żywotek bez haftów, obszyty sznurka, Gumna 1956 r.

74

Ryc. 84 - 85. Tyl i przód żywotka haftowanego w miejscach , gdzie naszywano galony, Wisła. 1956 r.

Ryc. 86. Żywotek haftowany w „dwa kwiaty", Brenna. 1938 r.

Ryc. 87. Żywotek haftowany „w trzy bukieta", Górki Wielkie 1930 r.
191

pleców, bo „wzory ciągle te same nie mogą być" . Dla dziewcząt „najlepiej wzory były w dwa bukie­
ty niż jeden na środku, bo nie przykrywał ich puszczony na plecy warkocz" . Po I I wojnie światowej
upodobania kobiet były podzielone, ale coraz częściej zaczęły się pojawiać żywotki w kwiaty ułożone
„w wianuszek" ..Hafty umieszczano także na ramiączkach i na przedniczkach, do których przed
I I wojną światową przyszywano srebrne hoczki, nierzadko przesznurowywane srebrnym łańcusz­
kiem, a bogate kobiety na piersiach pomiędzy ramiączkami przypinały srebrny, z kaskadowo
192

193

191 Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia.
192 Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia.
193 Bazielich B., Z badań terenowych nad cieszyńskim..., s. 13, ¡1. 4-5; eadem, Z badań terenowych..., s. 13 i ilustracje.

75

zwisającymi łańcuszkami orpant. Po wojnie te ozdoby biżuteryjne zniknęły. W miejsce hoczków za­
częto na ich podobieństwo wykonywać je kolorową koralikową sieczką, nawet z koluszkami, chociaż
źywotka nie przesznurowywano. Mawiano, że są to hoczki z pereł, albo ślepe hoczki.

Ryc. 88. Żywotek ślubny haftowany „w jeden kwiat", Jasienica. 1928 r.

Ryc. 89. Żywotek z haftem „w wianuszek", Hermanice 1953 r.

Ryc. 90. Żywotek z haftem „w wianuszek" kupiony w Cieszynie 1950 r.

Na koniec trzeba zaznaczyć, że bogate kobiety miały po 12 sukien, każda na inną okazję i z
żywotkiem odpowiednio haftowanym. Mniej zamożne miały od 3-5, -6 sukien, a te najbiedniejsze
1-2, 3. Nawet żona byłego sołtysa miała tylko 3 suknie (Gumna). Nierzadko też sprawiano suknie
małym dziewczynkom, zwłaszcza do I komunii świętej czy konfirmacji, najczęściej była to wtedy
pierwsza suknia w życiu, a w miarę upływu lat przybywało ich aż do wyprawy, co jednak zależało
od stanu zamożności.
76

Ryc. 91. Trzy pary srebrnych hoczków naprzedniczkach żywotka, Hermanice 1956 r..

Haftowany żywotek do sukni można było kupić w sklepie w Cieszynie, Skoczowie, Bielsku, ale
„jak która chciała mieć modny żywotek to zamawiała u wyszywaczki, bo wtedy miała wzory, jakie się
jej podobały" . Niejedna hafciarka miała też kontakt z krawcową lub nawet była to jej siostra, matka
bądź inna krewna, która następnie po wyszyciu żywotka szyła całą_suknię. Wszystko szyto w rękach,
nie na maszynie, równymi ściegami i mocnymi nićmi.
Również dzisiaj niektóre kobiety sprawiają sobie suknię cieszyńską na specjalne uroczystości,
którą ubierają jak dawniej na kabotek albo na białą bluzkę. Korzystają też z sukni sprawionej po
II wojnie światowej lub jeszcze starszej, gdyż zawsze przechowywano je z wielką starannością nie
tylko z szacunku dla pamiątki rodzinnej, ale także ze świadomością swojego związku z rodzinną
ziemią.
194

FARTUCHY

Spisy inwentarzowe z X V I i X V I I w. wymieniają białe fartuchy z płótna. Brak jednak bliższych
informacji o ich wyglądzie, tj. długości i szerokości. Domyślać się natomiast można, że jak inne
części płóciennej odzieży, były wówczas wykonane z prostych kawałków materiału. Taką formę
zresztą miały i w późniejszych czasach aż po X X w., tylko zmieniały się gatunki tkanin, z których
je sporządzano. W regionie cieszyńskim fartuchów używano zarówno do stroju odświętnego jak
i na co dzień, przy czym jako starsze uważać należy modrzince - płócienne, farbowane na niebie­
sko i drukowane, kupowane u farbiarzy pracujących w Cieszynie, Strumieniu, Jabłonkowie. Każda

Ryc. 95. Fartuch płócienny drukowany, Cieszyńskie koniec X I X w.

kobieta miała po kilka fartuchów, tj. na co dzień i od święta, aczkolwiek biedniejsze używały tych
samych, bo były drukowane dwustronnie. Na co dzień wzór stanowiły drobniejsze motywy, przeważ­
nie kropki lub małe kwiatuszki, zakładane drugostronnie na niedzielę miały nieco większe kwietne
motywy i tzw. kantę, czyli węższy lub szerszy pas obiegający brzegi i wypełniony innymi motywami.
Były też modrzince gładkie w kantę. Białe płócienne fartuchy uszyte z jednej albo dwu szerokości
miały dziewczęta i młode mężatki, a panna młoda - z białego, cienkiego materiału z jedną lub dwo­
ma zakładkami u dołu lub proste. Jak wykazują ryciny z I poł. X I X w. (J. Manes, H. Jastrzembski)
w odświętnych strojach na długość sięgały nawet poniżej sukni, która w tym czasie dochodziła do
połowy łydek, o czym wspomina także Lucjan Malinowski . Drukowane fartuchy noszono również
w strojach sąsiednich regionów, gdzie podobnie jak w Cieszyńskiem używano jeszcze tzw. uherszczoków, które zgodnie z tą czeską nazwą pochodziły z Węgier, być może między innymi z miejsco­
wości Papa leżącej w północno-zachodnim rejonie kraju, gdzie po dzień dzisiejszy przetrwała tego
195

194 Katarzyna Badura, Międzyrzecze 1956 r.
195 Malinowski L., op.cit., s. 111.

78

196

rodzaju manufaktura. Farbiarni zresztą nie brakowało też na terenie Czech i Słowacji . Uherszczoki
były gatunkowo lepsze, dlatego zakładano je od święta albo na pogrzeb. Odznaczały się tym, że były
ciemno-modre w różny biały wzór i specjalnie glansowane do połysku, czego nie uzyskiwano przez
prasowanie domowym sposobem .
197

Ryc. 96. Cieszynianka w odświętnym stroju, Cieszyn 1930 r.

Ryc. 97. Fartuch jedwabny granatowy z haftem: kwiatki błękitne i pomarańczowe, liście zielone, Skoczów 1928 r.

Fartuchy noszone na co dzień i od święta zarówno te starsze, jak i z I I poł. X I X w. górą marszczo­
no i wszywano w oszewkę, która przechodziła w troki do wiązania. W miarę wydłużania się i posze­
rzania sukni, co zaczęło być modne w I I poł. X I X w. poszerzał się i wydłużał również fartuch a wraz
196 Vydra L,L'udova modrotlać na Slovensku, Bratislava 1954, s. 12-29 i nast. oraz s. 24 - mapa; Re in fus s R., Polskie druki
ludowe na płótnie, Warszawa 1953, s. 17-23, 43.
197 Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia; Emilia Michalska, Pruchna; Joanna Cyfkowa, Pierściec; Maria Farfecka, lat 46,
Brenna.

79

z nim zmianie ulegają zastosowane do tego celu tkaniny. Modrzince służą już tylko na co dzień i star­
szym biednym kobietom na niedzielę, co przetrwało mniej więcej do I wojny światowej. Natomiast
u innych kobiet, którym pozwalały warunki domowe i środki materialne stosunkowo szybko w stroju

Ryc. 98. Hafciarka Stefania Dziadek w stroju cieszyńskim z adamaszkowym fartuchem, Ligota 1959 r.

odświętnym pojawiają się fartuchy szyte z kupnych wzorzystych tkanin różnego gatunku. Potrzeba
było przy tym trzech szerzyn, a nie jak dotąd 1-2, kiedy wykorzystywano płótna samodziałowe. Za­
leżnie od rodzaju tkaniny, fartuchy miały teraz swoje nazwy, tj. kartóniok, patys, satenowy, woalowy,
tibetowyjedwobny, atłasowy, muślinowy, rypsowy, z cienkiej wełenki i inne. Były to tkaniny lekkie
gładkie albo cięższe w stonowanych kolorach szarych, błękitnych, zielonych, wiśniowych, świetli­
stych kolorowo tkane w prążki, kratkę lub w kwietne wzory, a także malowane i haftowane. W latach
międzywojennych upowszechniły się fartuchy wykonane z jednobarwnego jedwabnego adamaszku,
w którym roślinne wzory czytelne są dwustronnie, tj. po jednej stronie tło jest błyszczące a wzory
matowe, po stronie drugiej widać tego odwrotność - tło matowe, wzory błyszczące.

Ryc. 99. Hafciarka Maria Szczepańska w stroju cieszyńskim z jedwabnym wzorzystym fartuchem, Hermanice 1956 r.

80

Na początku X X w. nastała moda kolorowo wyszywanych fartuchów, zaś po I I wojnie świato­
wej -jedwabnych fartuchów w malowane wzory. Malowanie jednak okazało się niepraktyczne, bo
w miejscach malowania tkanina łatwo pękała. Zamiast malowanych zaczęto więc znowu nosić haf­
towane lub gładkie .
198

Ryc. 100. Siostry Romańczyk - Matylda, szwaczka i Stefania, koronkarka w kretonowych fartuchach
i sukienkach noszonych na co dzień, Nierodzim 1956 r.

Początek X X w. przyniósł również inne zmiany, które przetrwały do czasów współczesnych. Za­
niechano mianowicie szycia fartuchów z 3 szerzyn na rzecz 1,5 szerokości, a wraz z tym zwężeniem
uległy skróceniu odpowiednio do skróconej długości sukni. Oprócz marszczenia lub fałdowania przy
oszewce zastosowano gęste marszczenia albo fałdowania na podszytej tasiemce, która przechodzi
w wiązanie wokoło bioder i ku przodowi, poczem końce chowa się pod fartuchem. Na wierzch bo­
wiem przychodzi przepaska ze wstążki, albo pas. Starsze fartuchy dla wzmocnienia podszywano
dołem organtyną .
Na koniec warto dodać, że wraz z upowszechnieniem się fartuchów adamaszkowych, do kom­
pletu zaczęto nosić takie same chustki na głowę, które mają już gotowe, fabrycznie wykonaną bordiurę. Natomiast na co dzień pozostały fartuchy płócienne, kartonowe, bawełniane w ciemniejszych
kolorach, gładkie, w prążki albo w drobny gęsty wzorek, a także fartuchy przysłaniające całe przody
kretonowej sukienki, z szelkami i kieszonką niekiedy wykończone dołem falbanką.
199

OKRYCIA WIERZCHNIE

Do wierzchnich okryć kobiecych w stroju cieszyńskim należały szpyncery, jupki i jakie, przy
czym forma tych okryć dostosowana była do aktualnie panującej mody. Ryciny z I poł. X I w. (Jastrzembskiego, Manesa) oraz stare fotografie przedstawiają kobiety w szpencerach. Natomiast
w spisach inwentarzowych z X \ T - X V I I I w. wymieniane są mentliki, płaszcze i szuby, co nasuwa
przypuszczenie, potwierdzone zresztą historycznymi materiałami, że szpyncery, szpencery były wy­
nikiem europejskiej mody z przełomu X V I I I i X I X w., a tamte okrycia od nich starsze.
198 Maria Farfecka, lat 46, Brenna 1956, hafciarka.
199 Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia i Emilia Michalska, Pruchna.

81

Równie starą nazwą jest jupka, aczkolwiek w ubiorach ludowych okrycie to upowszechniło się
dopiero w X I X w. , a na Śląsku Cieszyńskim - w I I poł. X I X w. i przetrwało to do połowy X I X w.
Przeważnie utożsamiano je tutaj z jaklą i ta nazwa była bardziej rozpowszechniona w odniesieniu
do starszej, jak i do nowszej formy. Tzw. „stare jakie" były dość długie, szyte do figury, ze stojącym
kołnierzem, bufiastymi u ramion i wąskimi dołem rękawami, szyte z czarnej wełny, kamgarnu lub
sukienka, na zimę z watoliną i na podszewce, a nawet podbite futerkiem. Zdarzały się też w kolorze
granatowym, zielonym, brązowym. Po 1917 r. krój jakli ulegał wielokrotnym zmianom, przy czym
letnie jakie szyto z kretonu, jedwabiu, wełenki, ale bez podszewki, przez co nie wyglądały tak so­
lidnie. Ozdobą jakli używanych na niedzielę były guziki, sutaż lub haft umieszczane na przodach
i dołem rękawów, także wokół dolnej krawędzi przodów i pleców. Jakie przeznaczone na co dzień
nie miały naszywanych ozdób; zdobiły je ewentualnie zakładki ciągnące się wzdłuż przodów i nie­
wielkie guziki służące do zapinania. Natomiast hafty wykonywano ściegiem łańcuszkowym czarnym
kordonkiem, niekiedy z dodatkiem nici bronkowych, czyli złotych (Międzyrzecze), umieszczając je
po bokach, w miejsce kieszeni i u dołu rękawów. Jakie, jupki ubierano na kabotek lub bezpośrednio
200

201

Ryc. 103. Łańcuszkowy haft na kamgamowej jakli, Międzyrzecze, pocz. X X w.

na suknię bez kabotka, za to szpyncery noszono zawsze na sukni z koszulką, która miała bogaty biały
haft starannie przez kobiety eksponowany w dekolcie spencera. To wierzchnie okrycie odznaczało się
swoistą elegancją nie tylko ze względu na dobry gatunek czarnego lub zielonkawego sukna, ale także
krój i wykończenie. Było krótkie do pasa, dopasowane w talii i zapinane na pasek przykrywający
w tyle niezbyt szeroką falbanę powstałą w wyniku dwóch cięć na plecach zbiegających się ze sobą
ku dołowi. Miało proste przody z szerokim dekoltem osłoniętym szalowym kołnierzem wykonanym
z aksamitu w kolorze sukna. Rękawy szyte z dwóch części, tj. wierzchniej i spodniej zwężały się ku
dołowi i miały również aksamitny półmankiecik, a górą znacznie się rozszerzały dla pomieszczenia
bufiastych rękawów koszulki. Całość była watowana i na białej flanelowej lub wełnianej podszewce.
W szczególnie okazałych szpyncerach pasek zapinał się na srebrną klamerkę, zaś rękawy, niekiedy
dołem rozcięte - na niedużą srebrną spinkę. Szpyncery zaprzestano nosić około I wojny światowej.
200 Turnau I., op.cit, s. 76, 167.
201 Materiały z badań terenowych oraz fotografie rodzinne.

83

Ryc. 104. Szpyncer do kobiecego stroju cieszyńskiego,

Ropical860 r., RCz.

Innych wierzchnich okryć, o których informują spisy inwentarzowe z minionych wieków, jak ko­
biecy mentlik, szuba, płaszcz tradycja ustna nie potwierdza. Mogły one wyjść z użycia na przełomie
X V I I I i X I X w. zanim modne stały się szpyncery, należące do kosztownych części odzieży, na które
mogły sobie początkowo pozwolić tylko zamożne osoby. Dla mniej zamożnych pozostawały kożuchy
i szuby, tj. kożuchy pokryte z wierzchu granatowym suknem lub tkaniną wełnianą. Szuba czyli tzw.
„modry kożuch", na pokrycie którego służył także haras, muchajer, forsztat czy barchan, wykonany
był ze skór owczych albo króliczych . Bardziej paradny i kosztowny był natomiast długi kożuch.
W połowie X X w. w czasie wywiadów terenowych informatorki nierzadko powtarzały, że „dziewucha
jak się wydowała a nie miała kożucha to nie była wiela warto" i „czym kożuch był dłuższy, tym dzie­
wucha była bogatsza" . Wyszły one jednak z użycia na przełomie X I X i X X w. W archiwum Muze­
um Górnośląskiego w Bytomiu zachowała się ilustracja kobiecego kożucha z Hermanie, który został
sfotografowany w 1939 x. Prezentuje się w bardzo dobrym stanie, jest długi, wyprawiony na biało,
202

203

1M

Ryc. 105. Krój kobiecego szpyncera do kobiecego stroju łaskiego, Orłowa 1890 r., RCz.
202 Teśinsko..., s. 149.
203 Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia, Emilia Michalska, Pruchna, Matylda Romańczyk, Nierodzim i inne.
204 Archiwum fotograficzne Działu Etnografii Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu.

84

z niewielkimi opuszkami koło szyi, przy rękawach, po bokach i wokół dolnego brzegu. Jest szeroki,
kloszowy, z półkolistymi cięciami na plecach podkreślonymi ozdobnym szwem, przy którym od
pasa w dół rozsypują się symetrycznie po obu stronach 3 gwiazdki wykonane z kolorowego safianu.
Białym i ciemnym safianem podkreślone są także dolne brzegi rękawów i krawędzie kożucha two­
rząc ozdobny u dołu otok. Niestety, nie zanotowano, gdzie kożuch ten został wykonany lub nabyty.
Wiadomo tylko, że tak ozdobne kożuchy wchodziły w skład ślubnego stroju panny młodej i żenicha
i była to ich zasadnicza funkcja , co potwierdzały również wypowiedzi informatorek.
205

Ryc. 106. Kobiecy kożuch ślubny, Hermanice 1939 r.

Chustki
W tradycyjnym stroju cieszyńskim występowały różne rodzaje chustek. Były to chustki noszone
na głowie specjalnie tylko do czepca i dodatkowe, zakładane na wielkie uroczystości. Oprócz tego
były to chustki naramienne na lato, na zimę i okazjonalne, obrzędowe. Zależnie od przeznaczenia,
materiału z którego były wykonane, wielkości i ozdobności nosiły rozmaite nazwy funkcjonujące
także wraz z niektórymi formami w innych strojach regionalnych występujących na ziemi cieszyńskiej.
205 Teśinsko..., s. 150.

85

Używanie chustek w stroju cieszyńskim potwierdzają archiwalne materiały w postaci inwentarzy
i spisu majątku oraz testamentów sporządzonych w X V I i następnych wiekach. Wymieniane tam są
łoktuszki - loktusze, szatki na głowę, szatki z koronkami. I takim potocznym określeniem jakiejkol­
wiek chustki pozostała nazwa szatka. Zanim też zaczęto używać gotowych fabrycznych lub sporzą­
dzać je z kupnych tkanin, wszelkie chustki wykonywano z płótna samodziałowego lnianego średniej
grubości i cienkiego, delikatnego, rąbkowego. W zbiorach muzeum w Cieszynie zachowała się płó­
cienna chustka datowana na 1686 r., haftowana różnymi ściegami w niewielkie bukiety luźno zakom­
ponowane wokół obrzeży i obszyta klockową koronką która jednak nie stanowiła części odzieży .
Wśród protestantów pełniła funkcję obrzędową w czasie zaślubin, co przetrwało do X I Xw.
206

Ryc. 107. Cieszyńskie chustki obrzędowe, X V I I I - X I X w.

Na co dzień na głowę używano białych, płóciennych chustek średniej grubości i takie nosiły star­
sze kobiety, jeszcze w latach międzywojennych. Białe płócienne lecz z cienkiej tkaniny miała panna
młoda. Była ozdobiona białym haftem na środkowym narożniku, który po złożeniu chustki w trójkąt
i zawiązaniu na głowie wyraźnie się uwidaczniał, podczas gdy pozostałe narożniki z drobniejszymi
haftami nie były widoczne. Ślubne chustki obrębione klockową koronką przechowywało po babce
jeszcze po I I wojnie światowej wiele kobiet, między innymi Emilia Michalska w Pruchnej, Emilia
Lipowczan w Goleszowie-Równi, Stefania i Matylda Romańczyk w Nierodzimiu, przy czym babka
tych dwu sióstr sama je ręcznie haftowała i obrębiała przygotowując się do ślubu.

Ryc. 108. Narożnik chusty oczepinowej z białym haftem, Cieszyńskie X I X w.
206 Baziełich B., Ludowe wyszycia techniką krzyżykową na Śląsku, „Rocznik Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu. Etnografia"
zeszyt nr 1, Bytom 1966, s. 24.

86

W I I poł. X I X w. zaczęto używać tak jak na fartuchy tkanin fabrycznych, z których szatkę wy­
konywano własnoręcznie, ewentualnie gotowe kupowano w sklepie, u wędrownego handlarza,
albo na targu. Początkowo gatunkowo różne, z czasem coraz większym upodobaniem cieszyły
się chustki jedwabne, wzorzyste adamaszkowe, w jasnych kolorach, nierzadko stonowane z tka­
niną fartucha lub wręcz takie same. Szatki te zakładano na czepiec składając najpierw w trójkąt,
a następnie wiązano z tyłu głowy na wierzchu chustki w duży węzeł i stojące jak dwa skrzydła

Ryc. 109-110. Wiązanie chustki na. żurek, Ligota, 1959 r.

Ryc. 111. Kobieta w stroju cieszyńskim. Chustka wiązana na żurek. Ligota 1959 r.

87

końce. Takie wywiąznie na tzw. żurek czy pidło nie było łatwe, bo szatka musiała być dość sztyw­
na, jeśli płócienna to wykrochmalona, głęboko nachodzić na głowę zakrywając główkę czepca i po
bokach zebrana w fałdy. Toteż raz wymodelowana mogła służyć parokrotnie, gdyż zdejmowano j ą
z głowy nie rozwiązując. Dziewczęta także nosiły szatki, ale bez czepca i tylko w razie zimna, wiążąc

Ryc. 112. Kobieta w stroju cieszyńskim. Chustka wiązana na żurek, Górki Wielkie 1956 r.

je pod brodą. W ozdobnie wiązanej chustce chodziły starsze kobiety i tzw. zowitka, czyli panna z nie­
ślubnym dzieckiem, której nie wolno było nosić czepca. Starsze mężatki wedle dawnego zwyczaju na
żurek nakładały jeszcze jedną chustkę, przy czym kolory tych chustek powinny zgadzać się za sobą
i fartuchem. Na okres Adwentu i Wielkiego Postu nie noszono jaskrawych kolorów - raczej granato­
we i siwe. Natomiast w zimie chustki wełniane w ciemnych kolorach wiązano pod brodą a na wielkie

Ryc. 113. Jedwabna szatka ręcznie haftowana, Pierściec 1948 r.

88

Tabl. I I I Mężatka i dziewczęta w strojach cieszyńskich. Fot. St. Gadomski 1972.

uroczystości szatki sprawione, co jednak zaniechano około I wojny światowej. W lecie wystarczył
sam żurek, przy czym po I I wojnie światowej modne były jedwabne chustki i fartuchy najpierw ko­
lorowo haftowane, potem malowane w kwiaty.

Ryc. 114. Cztery narożniki szatki spuszczowej wyszyte dwustronnym ściegiem krzyżykowym, Cieszyńskie X I X w.

Szatka sprawiona, czyli spuszczowa była to duża płócienna chusta wielkości kwadratowego obrusa
o boku około 150 cm, która na jednym rogu miała wyszyty trójkątny tzw. znak czarnym, czerwo­
nym lub różowym harasem, a na pozostałych narożnikach przeważnie mniejsze znaczki - wszystkie
w tym samym kolorze, wykonane liczonym, drobnym dwustronnym ściegiem krzyżykowym z led­
wo widocznymi białymi motywami geometrycznymi, prześwitującymi z wyszytego tła. Na mniejsze
znaczki stosowano też ścieg skręcatkę. Brzegi chustki obszyte były klockową ręcznie robioną koron­
k ą szeroką nawet na 6 cm. Pod koniec X I X w. na wzór jabłonkowskich, zdarzały się szatki spuszczowe z białym haftem o motywach roślinnych, wykonanych ściegiem płaskim, dziurkowanym, łań­
cuszkowym. Po złożeniu w trójkąt szatkę spuszczowa nakładano na czepiec z płóciennym żurkiem,
zbierając koło uszu w fałdy, a następnie wiązano na potylicy pod opadającym w dół narożnikiem
z wyszytym znakiem, który sięgał nieco poniżej pasa, przy czym krótsze końce wiązań, zwłaszcza je-

Ryc. 115. Młoduchy w hackach cieszyńskich podczas ślubu w kościele, Koniaków 1957 r.

89

den z nich sterczał jak skrzydło za uchem. Na ziemi cieszyńskiej w stroju góralskim i łaskim w po­
dobnym celu i sposobie noszenia używano chustek rożkowych. Były one nieco mniejsze od spuszczowych o boku około 100 cm i bez obszycia koronką, ale z takimi samymi geometrycznymi znakami * .
Nie stanowiły one jednak nakryć głowy Cieszynianek, jak to przypuszczała Barabara Poloczkowa,
która w spisach inwentarzowych z 1558 r. odczytała słowo „russki" jako rożkowe chustki. W X V I
i X V I I w. w spisach tych wymieniane są natomiast „łoktuszki z białymi koronkami", a więc nie chust­
ki rożkowe. Nie potwierdzają ich także XIX-wieczne ilustracje.
1

1

Ryc. 116. Chustka ręcznie malowana, Haźlach 1956 r.

Łoktuszki, łoktusze były to duże chusty odziewacze w postaci płachty z grubszego płótna lub adamasu, wielkości prześcieradła wykonane z dwóch zeszytych szerokości i długości około 4 miar, któ­
re składano w pół i zarzucano na ramiona wiążąc na piersiach. Ich zastosowanie potwierdzają nie
tylko spisy inwentarzowe z X V I w., lecz także z wieków następnych oraz wspomnienia starszych
informatorek. Chroniły przed chłodem dziewczęta i kobiety, dlatego używano ich nie tylko w zimie,
jednak zaprzestano je nosić na początku X X w. W latach przed I wojną światową bowiem modne
były zamiast nich używane także w zimie wełniane chustki w kratę, przeważnie ciemnego koloru.
W razie potrzeby składano je po przekątnej w trójkąt i zarzucano na ramiona otulając całąpostać, albo
też noszono je „od parady" parokrotnie złożone i przewieszone przez ramię. W lecie natomiast chu­
stą odziewaczą była hacka robiona przeważnie szydełkiem z białej włóczki. Białe chustki wełniane
dziane, złożone szalowo miały również mioduchy, czyli panny młode, druhny i starościny. Poza tym
w czasie II wojny światowej i zaraz po wojnie używano różnych innych chustek produkcji fabrycznej,
nierzadko gładkich, ręcznie malowanych. Niektóre nawet, tzw. tureckie sprowadzane były z Czech,
albo z Niemiec. Z tych samych krajów pochodziły też tzw. zametki dość sztywne jedwabne chustki
z aksamitnym wzorem, z których wiązano żurek. Nie były one jednak zbyt rozpowszechnione .
208

209

207 Wywiady przeprowadzone w różnych miejscowościach w powiecie bielskim i cieszyńskim w 1956 r.
208 Poloczkowa B., Tekstylia..., s. 135-146; Iwanek W., op.cit., s. 137; Tesinsko..., s. 147-148, przypis 254.
209 Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia.

90

CZEPEK

NAKRYCIEM GŁOWY MĘŻATEK BYŁ CZEPEK O SWOISTEJ FORMIE I SPOSOBIE ZDOBIENIA, KTÓREGO NIE NOSZONO
NIGDY BEZ CHUSTKI. DIATEGO WIDOCZNA BYŁA TYLKO JEGO PRZEDNIA CZĘŚĆ, TZW. czółko wykonane z białej

ozdobnej koronki w postaci wydłużonego prostokąta o rozmiarach około 8x20 cm, tj. wielkości ule­
gającej zmianom mody. Najstarsze czepki miały czółko wąskie i zakładano je wysoko od czoła tak, że
było widać brzeg włosów. Z czasem sięgało do pół czoła, a w X X w. jego szerokość się powiększa,

Ryc. 117. Czepek z szydełkowym czółkiem, Brenna pocz. X X w.

Ryc. 118. Czepek z czółkiem roboty klockowej, kupiony w Skoczowie 1922 r., Istebna.

210

przez co przysłania całe czoło aż do brwi . Zależnie od rodzaju koronki, dolny brzeg czółka wykań­
czano albo ząbkami przyszytymi do wąziutkiej tasiemki, tzw. sznureczki, albo brzeg był bez ząbków
tylko z samą tasiemką. Krótsze boki czółka nad uszami łączono z kwadratowo-prostokątnymi ka­
wałkami lnianego płótna o rozmiarach 8x10, a pozostały dłuższy jego bok i boki płócienek łączono
z szydełkową siatką mniej lub bardziej ażurową stanowiącą denko, czyli główkę ".
2

210 Emilia Michalska, Pruchna.
211 Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia.

91

Ryc. 119. Czepek z czółkiem robionym „na kółkach" - teneryfie przed I I wojną światową. Istebna.

Koronkowe czółka były kiedyś roboty klockowej, siatkowej, w końcu szydełkowej, a nawet tiulowej.
I takich używały też kobiety w strojach regionów sąsiednich, tj. łaskim, góralskim, jabłonkowskim,
pszczyńskim, z tym, że różne były wzory i szerokość czółek, oraz sposób noszenia. W stroju łaskim

Ryc. 120. Tiulowe czółko do czepka łaskiego, Pastwiska 1967 r.

Ryc. 121. Czepek z siatkowym czółkiem, Wisła-Jawornik 1954 r.

92

i jabłonkowskim przeważały czółka tiulowe i siatkowe, w góralskim szydełkowe, a w cieszyńskim
dominowały policzkowe, czyli klockowe. Dopiero w nowszych czasach występowały także szydeł­
kowe, siatkowe, teneryfowe, nierzadko wykonane łączonymi technikami, np. siatkowe obrabiano
szydełkiem, a teneryfowe motywy łączono szydełkowymi słupkami i półsłupkami. Zdarzały się też
koronki robione na drutach. Wyroby te, tzn. same czółka albo czepki można było kupić gotowe na
targu w Cieszynie, Skoczowie, Strumieniu i innych miejscowościach, bądź zamówić bezpośrednio
u koronkarek, które taką robotą się zajmowały, nawet prały i prasowały czepce glansując czółko do
połysku. Z wyrobu koronek słynęły niektóre miejscowości, jak Ustroń, Nierodzim, Goleszów, Konia­
ków, chociaż niemal w każdej miejscowości pracowały specjalistki tej umiejętności. Było ich sporo,
gdyż każda kobieta miała po kilka, czy kilkanaście czepków. W latach międzywojennych zaczęły
pojawiać się tańsze koronki roboty maszynowej, ale korzystały z nich biedniejsze kobiety, co jednak
nie było zbyt powszechne, gdyż uważano takie czeki za mniej eleganckie.
Koronek, zwłaszcza klockowych używano w strojach cieszyńskich już w X V I w., które w za­
stosowaniu do czepków określano początkowo jako „bintka" . Również w spisach spadkowych
z połowy X V I I w. jest mowa o czepkach i łoktuszce z białymi koronkami , a inne wykazy mówią
że kobiety miały po kilkanaście czepków. Np. uboga mieszczka cieszyńska pozostawiła po sobie 11
czepków (1744). Po I I wojnie światowej liczba czepków w zasobach domowych stopniowo maleje,
aczkolwiek nie brakowało jeszcze koronkarek i kobiet robiących i noszących czepki do cieszyń­
skiego stroju. Zapotrzebowanie podtrzymywała dodatkowo jeszcze CEPELIA (Centrala Przemysłu
Ludowego i Artystycznego), ale młodsze kobiety nie podejmowały już takich zajęć, jak również co­
raz rzadziej przywdziewały strój cieszyński. Z wyrobu koronek słynie obecnie tylko Koniaków lecz
czepków raczej już nikt nie zamawia, a kobiety które okazjonalnie noszą strój cieszyński mają albo
odkryte głowy, albo czepek z żurkiem z domowych zasobów.
212

213

UCZESANIE

Ryc. 122. Uczesanie dziewcząt i mężatek śpiewających w zespole „Cementownia Goleszów", Goleszów 1958 r.
212 Poloczkowa B., Tekstylia..., s. 138.
213 Iwanek W., op.cit, s. 138.

93

Według mody z poł. X I X w. dziewczęta czesały włosy z przedziałkiem na środku głowy i splatały
je w jeden warkocz, który opadał na plecy. Początkowo plotły włosy do samego końca, który łączono
z tzw. sznurka, czyli wąską tasiemką związywaną mocno, aby warkocz się nie rozplatał. Do sznurki
przywiązywano bandlę, tj. kolorową wstążkę związaną w kokardę o równych końcach. Starszego
rodzaju wstążki były raczej wąskie w paski lub kratkę, nowsze szersze wzorzyste. „Jak nastała moda
na szersze wstążki, to nie pleciono włosów do końca" .
Mężatki czesały się podobnie w jeden lub dwa warkocze, które w tyle upinały zwijając na dudek,
czyli kok, który wystawał spod czepka obwiązany jego tasiemkami . W latach międzywojennych
włosy coraz chętniej przycinano, pozbywając się warkoczy, a przez to także czepka i mężatki, jak
dziewczęta chodziły z odkrytą głową. Tak pozostało do czasów współczesnych.
214

215

OBUWIE

Okryciem nóg kobiet i dziewcząt były pończochy. Jeszcze w połowie X X w. starsze kobiety
wspominały, że „sto lat temu" noszono czerwone wełniane pończochy, długie około 2 m, które ukła­
dano na nogach w poziome fałdki, a na stopy zimą wdziewano kopytka, czyli białe dziane skarpetki.
W X I X w. do mniej uroczystego stroju noszono pończochy granatowe, przytrzymywane pod kola­
nem, jak poprzednie, płóciennym trokiem, zaś w I I poł. X I X w. zaczęto nosić białe pończochy, które
z czasem uznano za najbardziej odpowiednie i takie pozostały po czasy współczesne, dopóki nie
rozpowszechniły się fabryczne pończochy i rajstopy w beżowym kolorze.

Ryc. 123. Wzór czerwonej dzianej pończochy.

Jako okrycie stóp służyły pierwotnie kierpce wykonane z jednego kawałka skóry cielęcej, te
były delikatniejsze lub ze skóry wołowej. Jeszcze na początku X X w. nosiły je biedniejsze kobiety
nie tylko na co dzień. Ponieważ w zimie nie dawały one ciepła wkładano jeszcze na pończochy białe
wełniane skarpetki. Zdarzało się też, że najbiedniejsze kobiety, co potwierdza tradycja ustna, zamiast
214 Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia.
215 Zuzanna Bojdowa lat 55, hafciarka, Pierściec 1956 r. i Joanna Cyfkowa, Pierściec 1956 r..

94

pończoch i skarpetek owijały nogi płóciennymi onucami podtrzymywanymi wiązaniami kierpców.
Kierpce były wygodne i lekkie oraz tanie, nierzadko wykonywane w domu, dlatego utrzymały się
stosunkowo tak długo. Zamożniejsze kobiety zaczęły jednak jeszcze w X I X w. nosić strzewiki, jak
mówiono bez kornfleków, czyli bez obcasów tylko podbite metalowymi podkówkami. Były płytkie,
jak pantofle „wystrojone maszlą niebieskiego koloru" , tzn., z modrą kokardą na przodzie albo czer­
woną. I takie obuwie ukazują dziewiętnastowieczne ryciny. Na co dzień chodzono jednak boso. Nato­
miast do odświętnego stroju w X X w. zaczęto nosić „płytkie butki nazywane brynelkami" rzemieśl­
niczej roboty, a w końcu w latach międzywojennych za najbardziej odpowiednie do cieszyńskiego
stroju zaczęto uważać czarne płytkie skórkowe buciki z paskiem przechodzącym przez podbicie i na
niewielkim słupkowym obcasie.
216

217

BIŻUTERIA

Uroczysty kobiecy strój cieszyński od najdawniejszych czasów przyozdabiano biżuterią wyko­
naną ze srebra, pozłacaną, rzadziej złotą albo ze stopów dających pozłocisty efekt. Wychodząca za
mąż mieszczka dostawała w wyprawie sporo ozdób, których waga wynosiła nieraz 1-1,5 kg. W ich
skład wchodził przede wszystkim srebrzysty pas, napierśnik tzw. orpant, hoczki do żywotków i spinki
do kołnierzyka koszuli, a w X I X w. jeszcze klamerki do pasków przy spencerach.

Ryc. 124. Klamerki do spencera, Cieszyn X V I I I - X L X w.

W X V I w. srebrne pasy, nierzadko pozłacane składały się z odlewnych ogniw na podszyciu ze
skóry. Używano też pasów w tabliczki, bez podszycia, roboty filigranowej i takie wyrabiano jeszcze
na początku X X w. Miały one zwisające kaskadowo łańcuszki z owalnymi wisiorkami. Podobnie
w trzy festony, obwieszone złoconymi owalnymi blaszkami i filigranowymi rozetkami wyglądały
napierśniki - orpanty. Filigranowe rozetki wchodziły też w skład bardziej ozdobnych i przez to droż­
szych hoczków służących początkowo do przesznurowania żywotka srebrnym łańcuszkiem. Z czasem
216 Emilia Lipowczan. Goleszów-Równia.
217 Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia i inne informatorki w różnych miejscowościach 1956 r.

95

hoczki przyszywano już tylko dla ozdoby, bez sznurowania. Starszego typu hoczki były przeważnie
odlewane, nierzadko ażurowe, w motywy syren, amorków, aniołków, lwów, jeleni, wachlarzyków,
liścia, kwiatu. W czasach monarchii austro-węgierskiej sporządzano je także z austriackich monet
dodając odpowiedniej wielkości koluszka, które we wszystkich hoczkach wystawały poza brzegi
przedniczek żywo tka.

Ryc. 125. Pas z odlewanych płytek, X V I I I w.

Ryc. 126. Pas z odlewanych płytek i z łańcuszkami, X I X w.

-1 T=3- jft..

\

Ir

V

; fi X

.-j.

•Afc

A



»•

40

•Lff
Ryc. 127. Pas z łańcuszków i filigranowych płytek, Cieszyn pocz. X X w.

Wszystkie te ozdoby wymieniane są w testamentach i umowach ślubnych w X V I w. i następnych
nie tylko odnośnie mieszczek cieszyńskich, ale także zamożnych wieśniaczek . Służyły one nie­
jednokrotnie przez kilka pokoleń, gdyż stanowiły cenną pamiątkę rodzinną i lokatę kapitału. Jednak
w miarę upływu czasu ich formy ulegały zmianie, stosownie do mody danej epoki. Tak np. w pa­
sach o odlewanych ogniwach pojawiły się pomiędzy nimi łączące je klasycy styczne kolumienki
z motywami kobiecych postaci, w spinkach i broszkach wprawiano kolorowe oczka odpowiednie
do barokowych upodobań. Najstarsze spinki miały formę kolistą - tarczo w a t ą nawiązującą do wzo­
rów znanych ze starożytnych zapon. Były odlewane lub filigranowe, tak jak późniejsze o sercowatym kształcie z bolcem pośrodku i z łezkowatym wisiorkiem. Dekoracyjnymi elementami hoczków
218

218 Iwanek W., op.cit., s. 121-186.

96

i pasów były tzw.pukliczki, czy pukle, tj. nity z dużymi łebkami, nieco mniejsze sztyfty, służące do łą­
czenia blaszek lub romboidalne blaszki wkomponowane pomiędzy druciki filigranowych motywów
uformowanych na kształt liścia, owalu, spirali, pierścienia . Przy filigranie używano też granulek.
Sercowate spinki z motywem ptaszków (gołąbków), które były zwrócone ku sobie dziobkami kupo­
wali pachołcy wybranym przez siebie dziewkom na znak „że są sobie radzi", kupował też narzeczony
swej przyszłej żonie dla wyrażenia małżeńskich zamiarów .
219

220

Ryc. 128. Łańcuszkowe orpanty, Cieszyn koniec X I X w.

Okres I i I I wojny światowej nie sprzyjał nabywaniu nowej biżuterii, jak również eksponowaniu
rodzinnych klejnotów. Niejednokrotnie ze względu na brak środków do życia zabiegano o to, aby je
spieniężyć. Również po wojnach chętnie je ukrywano lub spieniężano, a w miejsce pasów i hoczków
zaczęto stosować haftowane ich imitacje. Pasy haftowano na gumie lub gurcie, hoczki bezpośrednio
na brzegachprzedniczekżywotków stosując do tego celu perełki, cekiny, kolorowe blaszki. Haftowały
je sobie same kobiety lub zamawiały u hafciarek, a pasy można było także nabyć w sklepach w Cie­
szynie, Skoczowie, Strumieniu. I formy takie sporadycznie przetrwały do dzisiaj '.
22

2\9Krajka a śperk, katalog wystawy, oprać. Z. Vachova, Opava 1976, s. nlb.; Hoczki cieszyńskie, katalog zbiorów Państwowego
Muzeum Etnograficznego w Warszawie, oprać. J. Kosztuska, Warszawa 1985, s. 6-14.
220 Gładysz M., op.cit, s. 180.
221 Badania terenowe w latach 1956-1958.

97

98

Ryc. 131. Fragment pasa z kolumienkami, Skoczów pocz. X I X w.

99

Ryc. 132. Filigranowa rozeta z pukliczkami na płytce pasa. Brenna, koniec X I X

Ryc. 134. Haftowane hoczki na przedniczkach żywotka, Górki Wielkie 1915 r.

Ryc. 135. Srebrne odlewane hoczki obwiedzione haftem na przedniczkach żywotka, Cieszyn-Bobrek 1928 r.

Dodatki
W kobiecym stroju cieszyńskim poza biżuterią niewiele było innych dodatków. Nie używano
korali, a jeśli chodzi o wstążki, to wykorzystywano je przede wszystkim jako golonki do obszycia
brzegu sukni, jako przeposki do obwiązania fartucha w pasie i u dziewcząt - jako zamknięcie splotu
warkocza opadającego na plecach, w postaci dużej wywiązanej kokardy. Ilustracje z I pol. X I X w.
ukazują także rękawy kabotków przewiązane nad łokciami czerwoną wstążką co jednak nie utrzyma­
ło się do czasów współczesnych. Do czasów współczesnych nie utrzymały się również galony złote,
bądź srebrne o falistych brzegach, którymi obszywano do pocz. X X w. źywotki, jak i podobne w ty­
pie wstążki koloru niebieskiego, służące do obszywania niezdobionych hartem żywotków noszonych
przez uboższe kobiety i niektóre protestantki.
101

Ryc. 136. Złoty galon na żywotku cieszyńskim, pocz. X X w.

Zależnie od przeznaczenia istotny był kolor wstążki, jej szerokość i długość. Wedle utartego
zwyczaju golonka przy sukni powinna być błękitna, zwłaszcza na sukni w czarnym kolorze. Zdarza­
ło się jednak, i to w nowszych czasach, że kolor galonki dobierano do koloru sukni, np. zielony do
zielonej sukni, wiśniowy - do wiśniowej, siwy - do granatowej, niemniej za najbardziej elegancką
i odpowiednią uchodziła zawsze modra golonka z taftowej wstążki o drobno tkanej ramce, tj. brze­
gach, szeroka w całości ok. 8-10 cm. I taka szerokość obowiązywała nawet wtedy, kiedy kupowano
j ą bezpośrednio z metra, choć uważano za mniej wartościową.
Biedniejsze kobiety, które nie miały srebrnego pasa, zamiast niego nosiły przeposki ze wstążki,
początkowo szerokie na dłoń, stopniowo jednak węższe, najwyżej na 3 palce, ale długie na 3 m.
Opasywano się nimi w talii na wierzchu fartucha i wiązano z przodu w kokardę - maszle, puszczając
swobodnie w dół jej końce. Zamożne kobiety nosiły srebrne pasy nierzadko nałożone na przeposkę.
Czyniły tak dla parady i podkreślenia swej sytuacji majątkowej, ale także dla ochrony sukni, aby się
nie wycierała od metalowego pasa. Przeposki dobierano odpowiednio do całości stroju, a dziewczęta
także do wiązania warkocza, przy czym wstążki te powinny być kolorowe, wzorzyste. Na przeło­
mie X I X i X X w. modne były wstążki w kolorową kratkę, potem w kwiaty, a następnie haftowane
102

lub malowane w drobniejsze kolorowe wzory. Haftowane wstążki nastały około I wojny światowej,
a po I I wojnie przyszła kolej na wstążki malowane. Brak było bowiem wzorzystych, produkowanych
fabrycznie. Haftowaniem i malowaniem zajmowały się kobiety w wielu wsiach, np. w Pierśćcu, Koń­
czycach Wielkich, Goleszowie, Haźlachu, Skoczowie .
222

Ryc. 137. Hartowana przeposka dł. około 3 m, Skoczów pocz. X X w.

W latach trzydziestych X X w. końce przeposki wystrzygali, czyli ozdobnie ścinano i zaczęto
przeposka wiązać na boku, ale nie wszystkim kobietom tak się podobało . Całość bowiem stroju
powinna być poprawna, jak nakazywała tradycja.
223

ZRÓŻNICOWANIE STROJU KOBIECEGO
Zestaw poszczególnych części stroju Cieszynianek w X I X i X X w. zależał od dnia, pory roku
i okoliczności. Pewne różnice wynikały też z wieku i stanu. M a ł e d z i e w c z y n k i nosiły spódniczki
i jaklę, dopiero przystępujące do I Komunii Św. lub Konfirmacji dostawały suknię z żywotkiem odpo­
wiednią do wzrostu, zaś żywotek w białe kwiatki. Biedniejsze dziewczynki na tę uroczystość ubrane
były w spódniczkę i jaklę. Natomiast na zimę sprawiano dziewczętom tzw. kaboty, tj. wierzchnie
cieplejsze okrycie na wacie i na podszewce, podobne w kroju do jakli.
Podobnie wyglądał ubiór starszych d z i e w c z ą t - panien z tym, że oprócz spódnicy i jakli miały
jeszcze fartuch długi na równi za spódnicą sięgającą do połowy łydek. Panna z nieślubnym dzie­
ckiem ubierała się tak samo, a wyróżniała j ą chustka wiązana pod brodą. Nie wolno jej było nosić
czepka jakiego używały mężatki. Wszystkie inne dziewczęta chodziły z odkrytą głową i od święta
222 Badania terenowe w latach 1956-1958.
223 Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia i Emilia Michalska, Pruchna.

103

mm
<

Ryc. 138. Dziewczęcy strój z haftowanym pasem, Dolna Łomna, poł X X w., RCz.

wkładały kabotek z białym haftem lub białą bluzką suknią z żywotkiem, fartuch przewiązany w talii
przeposką, albo podtrzymywany pasem. Do warkocza wplatały wstążkę dobraną stosownie kolorem
i wzorem do pozostałych części stroju. W chłodniejsze dni nosiły jaklę, zaś zimą otulały się odziewaczą chustą. Jednak po I I wojnie światowej strój cieszyński zakładały już tylko z okazji świąt kościel­
nych i świeckich lub występów regionalnych, gdyż na co dzień strój tradycyjny całkowicie zarzuciły.
Natomiast uczestnicząc w weselu ubrane były według aktualnej mody miejskiej.
Dziewczęta, jak i m ę ż a t k i na co dzień do połowy X X w. nosiły spódnicę albo kieckę, tj. spód­
nicę zeszytą ze stanikiem z takiego samego materiału, układaną w drobne fałdy lub marszczoną
przepasaną fartuchem, który jeszcze w początkach wieku był nierzadko płócienny drukowany, potem
kretonowy. Wierzchnie okrycie stanowiła jakla - w lecie kretonowa, zimą wełniana, nadto odziewacza chusta. Najdawniejszą jej formą była płócienna łoktuszka, następnie chusta wełniana. Na głowie
nosiły czepek i j e d n ą bądź dwie chustki -spodnią związaną na żurek, wierzchnią - pod brodą albo
tylko jedną chustkę wiązanąpod brodą. Nogi nierzadko miały bose lub obute w pantofle, czyli drew­
niane trepy obite skórą osłaniającą palce.
104

Ryc. 139. Mężatki ubrane po cieszyńsku. Od lewej: kobieta w ubiorze codziennym, kobieta w sukni cieszyńskiej
i kobieta w j akii, Marklowice 1930 r.

W odświętnym stroju mężatek dominowała suknia z żywotkiem i koszulka z białym haftem, albo
biała bluzka, zaś na głowie czółkowy czepek i chustka adamaszkowa wiązana w żurek. Gatunek
i kolory chustki odpowiadały zazwyczaj fartuchowi, aczkolwiek taki komplet nie obowiązywał
a inny zestaw nie odbiegał od przyjętych norm. Długość sukni i fartucha ulegała zmianie. W I poł.
X I X w. sięgała poniżej kolan, potem niemal do ziemi, a w poł. X X w. do połowy łydek. Skutkiem
tego na nogach widoczne były najpierw czerwone pończochy, następnie niebieskie, a w końcu białe,
co przetrwało do pol. X X w. Całość stroju uzuniały skórkowe pantofle. Ponadto zimą do odświętnego
stroju w X I X w. noszono spencer, a potem watowanąjaAie: i hackę \
22

Ryc. 140. Kobieta w odświętnym stroju cieszyńskim, Hermanice 1956 r.

224 Emilia Śliwka, lat 43, Brenna 1956.

105

Ryc. 141. Kobieta w odświętnym stroju z hacką, Górki Wielkie. 1956 r.

Podobnie wyglądał strój s t a r o ś c i n y , który spośród innych weselniczek wyróżniała stonowana
barwa i powaga oraz pełny zestaw biżuterii z orpantem, spinką przy koszuli, hoczkami przy żywotku
i srebrnym pasem w talii. Po I I wojnie światowej tego typu biżuteria już nie obowiązywała .
W stroju druhny dominował kolor różowy, tj. suknia była przeważnie wiśniowa z różowo hafto­
wanym żywotkiem, do pocz. X X w. obszytym złotą bortą. Również fartuch i przeposka były różowe
i różowy wianek na głowie zrobiony ze sztucznych kwiatków i koralików oraz różowa wstążka przy
warkoczu. Wyróżnikiem mógł być także różowy kwiat przypięty na piersi do kabotka, a jeszcze na
pocz. X X w. różowe wyszycia na obujku koło szyi i lemcach przy rękawach.
Strój panny m ł o d e j składał się z czarnej sukni z czarnym żywotkiem haftowanym w białe
kwiaty i zielone listeczki, obszyty srebrną bortą którą stosowano do pocz. X X w., a potem białą
tasiemką lub bez takiego wykończenia. Pod suknię młoducha wkładała płócienną „spodnią koszulę"
lub ciasnochę oraz koszulkę z białym haftem. U protestantek do poł. X X w. kabotek miał wyszycie
czerwonymi nićmi, a żywotek był bez haftów tylko z obszyciami bortą . Poza tym pod suknię wkła­
dała jeszcze 3 białe płócienne wykrochmalone spodki. Pierwsza spodnia spódnica była najwęższa
lecz miała u dołu najszerszy, biały haft. Druga nieco szersza miała haft węższy, także biały, a trzecia,
najszersza ozdobiona była tyko wąskimi dzierganymi ząbkami w białym kolorze. Fartuch i przeposka
były także białe i biały na głowie wianek z woskowych kwiatków.
225

226

225 Emilia Michalska, Pruchna.
226 Helena Nowak lat 50, koronkarka Lipowiec 1956.

106

Ryc. 142. Żywotek ślubny, Brenna pocz. X X w.

Do czepienia panna młoda zmieniała strój na „bardziej kolorowy" lecz utrzymany w jednym
tonie, tzn. żywotek mógł mieć kolorowe hafty i odpowiednio do tego dobrany fartuch z przeposką.
W uroczystym obrzędzie zdejmowano jej biały wianek i czepiono do żurka, a w X I X w. i jeszcze
wcześniej, co potwierdzają materiały archiwalne, nakładano jej białą chustę spuszczową z białymi
wyszyciami na narożnikach, obszytą klockową koronką . W X X w. chustę tę zarzucono na rzecz
naramiennej hacki dzianej z białej włóczki, która służyła kobiecie i w następnych latach
227

Ryc. 143. Żywotek ślubny, Górki Wielkie 1949 r.

Również na drugi dzień wesela młoducha ubierała się w inny strój o zróżnicowanych kolorach.
Po I I wojnie światowej coraz częściej strojem panny młodej stawała się biała suknia z welonem, jak
to dyktowała moda miejska. „Kiejsi młode pary ni miały pierścionków, jyny małe wienuszki robione
z gałązki słodki jabłonie obwinięte jedwabiem albo białą wstążką i jak klękali przed ołtarzem to drużka kładła im te wienuszki na głowy. Jeden większy dała młodusze, drugi trochę mniejszy młodemu.
Potem ksiądz przy błogosławieństwie te wienuszki zmieniał, a po ślubie drużka te wienuszki zabie­
rała i oddawała młodej parze na pamiątkę .
228

227 Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia 1956.
228 Emilia Michalska, Pruchna i Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia 1957.

107

Ryc. 144. Zdejmowanie wianka przed zaczepieniem panny młodej ubranej w strój cieszyński, Koniaków 1957 r.

Ubiór z m a r ł y c h zależał od wieku i stanu zamożności. Dziewczęta ubierano przeważnie jak
do ślubu, tylko z rozpuszczonymi włosami, a stare panny w wieńcu na głowie. Kobiety zamężne
w średnim wieku chowano bez kabotka, tylko w jakli, spódnicy, fartuchu, czepku i chustce na głowie
- wszystko w spokojnym kolorze. Natomiast starszym kobietom szyto śmiertelnicę, tj. długą płócien­
ną białą koszulę z białym haftem na oszewce, przodzie i dołem, który był widoczny spod spódnicy
przykrytej szarym fartuchem. Na głowie wiązano im chustkę. Mniej więcej od czasu I wojny świa­
towej śmiertelnicę, które zresztą nie zawsze były haftowane wyszły z użycia. Biedniejsze kobiety
ubierano w jakie i spódnice oraz fartuch, a zamożniejsze w przenoszoną suknię cieszyńską, kabotek,
fartuch, czepek i chustkę wiązaną pod brodą lub tylko samą chustkę. Małe dziewczynki ubierano do
trumny na biało lub niebiesko i przystrajano mirtem.
W ż a ł o b i e kobiety „nosiły wszystko czarne", tzn. jaklę (bez kabotka pod spodem) i suknię
obszytą czarną galonką oraz fartuch i chustkę na głowie, które ewentualnie mogły być szare, i tylko
czepiec pozostawał biały. Jeżeli w okresie żałoby wypadła jakaś uroczystość, to dziewczęta i młodsze
kobiety ubierały do sukni zamiast jakli biały kabotek z czarnym wyszyciem, reszta nadal pozostawała
w ciemnym kolorze. Po śmierci rodziców i męża żałobę noszono przez rok i 3 miesiące, po rodzeń­
stwie i dziadkach - 6 miesięcy, a po wujkach, ciotkach i innych krewnych - 6 tygodni .
229

229 Emilia Michalska, Pruchna 1956.

108

MATERIAŁY N A ODZIEŻ
Z informacji ustnych uzyskanych w czasie badań terenowych przeprowadzonych w połowie
XX w. wynika, że jeszcze na początku tego wieku do sporządzania odzieży w dużej mierze posługiwa­
no się materiałami własnej produkcji. Były to w pierwszym rzędzie płótna, tkaniny wełniane, sukna
i skóry. U biedniejszych wieśniaków można było na nie natrafić sporadycznie jeszcze w latach mię­
dzywojennych, a fakt żywej o nich pamięci potwierdzały powtarzane nazwy gwarowe niektórych
wyrobów. Tkactwem po wsiach cieszyńskich zajmowano się bowiem mniej więcej do końca X I X w.;
w miejscowościach górskich Beskidu Śląskiego nawet do połowy X X w. Na domowych krosnach
wyrabiano różnego rodzaju i gatunku tkaniny charakteryzujące się w przeciwieństwie do sprowadza­
nych obcej produkcji naturalnymi kolorami. Z uprawianego powszechnie lnu i ręcznie przędzionych
z niego nici tkano płótna samodziałowe wykorzystywane następnie na „białe szaty", które to okre­
ślenie znane jest z dokumentów miejskich drugiej poł. X V I w. Były to koszule, kabotki, chusty, łoktuszki, fartuchy, spodnie, przy czym wykorzystywane w tym celu płótna najpierw bielono na słońcu.
Niestety nie wszystkie nazwy gwarowe odnośnie gatunków płócien się zachowały. Wiadomo tylko,
że grabkowina było to grubsze płótno, grubaczyzna - płótno grube , gradl - płótno gęsto tkane
i zgrzebne. Poza tym wyróżniano jeszcze płótna cienkie, rąbkowe, muślinowe i średniej grubości,
płótna pacześne, drelichowe. Powszechnie występował także prost, czyli płótno zwyczajne, raczej
szorstkie, z którego po zafarbowaniu na kolor brunatny, brunatnorudy lub rudawowiśniowy szyto
suknie zwane prostulami. Z prostu, który był bardzo trwały sporządzano tyko samą spódnicę, a górną
część, czyli oplecek albo żywotek szyto z samodziałowej wełny, bądź jak żywotek - z aksamitu.
230

231

Ryc. 145. Fragment lnianego płóciennego kabotka z fałdami przy lemcu wyszytym skręcatką, region cieszyński RCz.

Płótna lniane z miejscowej lub sprowadzanej zagranicznej przędzy wyrabiali także cieszyńscy
rzemieślnicy cechowi, którzy korzystali z książęcego blichu i maglu. Były to między innymi: dwuosnowowy ćwilich lniany lub lniano-bawełniany, kanafas w prążki i płótna różnej grubości. Uchodziły
one za bardzo dobre, w przeciwieństwie do płócien bielskich, które miały opinię lichych, rzadkich
i wąskich, dlatego też istniał zakaz księcia, a potem Komory Cieszyńskiej sprowadzania ich do Cie­
szyna. Nie wolno było sprowadzać również innych obcych płócien, aby dać pierwszeństwo sprzeda­
ży płótnom cieszyńskim .
Rzemieślniczą czynnością było także farbowanie płócien na czarno i na kolor modry, o czym
wskazują już testamenty z końca X V I w. oraz ich drukowanie metodą batiku, za pomocą odpowied232

230 Kubisz J., op.cit, s. 32.
231 F i e r 1 a G., Strój cieszyński, s. 21.
232 P o p i o ł e k F., op.cit., s. 166.

109

nich klocków.Uzyskiwano w ten sposób wzory geometryczne, roślinne, a także pasy z ornamentami,
obiegające brzegi fartuchów.

Ryc. 146. Klocki do drukowania płócien z warsztatu Lewińskiego w Cieszynie 1909 r.

Ryc. 147. Drukowany fartuch płócienny do stroju cieszyńskiego,

pocz. X X w.

Domowym sposobem, oprócz lnianych płócien wyrabiano tkaniny wełniane i sukna. Samodzia­
łowy był przede wszystkim rasz czerwony lub czarny używany na suknie, tj. lekka, szorstka tkanina
wełniana wykonywana z gorszych gatunków przędzy i tkana splotem płótna. Podobny importowano
do Polski w X I V w. , ale w środowiskach wiejskich korzystano z tkaniny własnej produkcji. Jako
tańsza, służyła w regionie cieszyńskim również przy szyciu odzieży mieszczańskiej i dworskiej, przez
co suknie, tzw. raszki noszono tutaj do początku X X w. i takie znajdują się w zbiorach muzealnych .
233

234

233 M i c h a ł o w s k a M., Słownik terminologiczny włókiennictwa, Warszawa 1995, s. 99.
234 Suknie „raszki" znajdują się przede wszystkim w zbiorach muzeum w Cieszynie i Czeskim Cieszynie oraz Bytomiu.

110

Samodziałowe sukno wyrabiane po wsiach nazywano wałaskim. Miało odległe tradycje i za­
wsze cieszyło się powodzeniem, przez co konkurowało z suknem produkowanym przez cieszyń­
skich rzemieślników, które było liche i „nie nadawało się nawet na mundury" (1727). Aby więc suk­
no wałaskie nie konkurowało z cieszyńskim zakazany był jego wyrób na przedmieściach Cieszyna
w odległości do 1 a nawet 1,5 mili (od X V I w.). Chętnie też w Cieszynie i po innych okolicznych
miastach korzystano z sukna obcego, importowanego z zagranicy . Dlatego już w końcu X V I I I w.
rząd austriacki próbował zaradzić upadkowi cieszyńskiego sukiennictwa i zaczęto sprowadzać za­
graniczny surowiec oraz zachęcać ludność do zakładania manufaktur i fabryk, obiecując w tym celu
różne udogodnienia. Wydano nawet powtarzany kilkakrotnie „zakaz noszenia ubrania z sukna zagra­
nicznego, który jednak nie dotyczył wyższych urzędników, duchownych i szlachty" . Wynika stąd,
że sukno wałaskie cieńsze i grubsze z bardziej lub mniej szorstkiej wełny do pocz. X X w. cieszyło
się nadal powodzeniem. W końcu jednak uległo presji towarów przemysłowych krajowych i zagra­
nicznych i w latach międzywojennych pojedynczy tkacze oraz folusze utrzymały się jeszcze tylko
w rejonie górskim, tj. w Brennej i Istebnej, ale już na krótko, bo tylko do poł. X X w.
235

236

Jak wykazują materiały archiwalne i zapisy testamentowe z tkanin importowanych korzystano
jeszcze w X V I w., a może i wcześniej, przy czym nabywane były na dwór książęcy, przez oko­
liczną szlachtę i bogate mieszczaństwo żyjące zwłaszcza z kupiectwa. Były bowiem bardzo drogie
i nadawały się na stroje noszone przede wszystkim tylko przez te grupy społeczne. Należały do nich
różnego gatunku, koloru i wzornictwa tkaniny wełniane, jedwabne i sukna o często obco brzmiących
nazwach, wywodzących się od miejscowości, regionu, czy kraju, gdzie je produkowano lub przędzi­
wa pochodzącego z sierści określonego gatunku zwierząt. Nazwy odmiejscowe miał: lindysz, lundysz - cienkie londyńskie sukno, produkowane także w Holandii, uterfin - cienkie sukno z Utrechtu,
damas, adamaszek - tkanina lniana, bawełniana lub jedwabna wzorzysta, dwustronna sugerująca
pochodzenie z Damaszku. Nazwy kraju lub prowincji miały: kitaj, kitajka - tkanina jedwabna lub
bawełniana pochodzenia z Chin, fryz, friz - sukno z Fryzji, flander - szychowana tkanina jedwab­
na fiandryjska. Natomiast surowiec naturalny zwierzęcy określały nazwy: szamlot, kamlot - tkani­
na wełniana z wielbłądziej wełny, muchajer - tkanina z wełny koziej, pochodzenia tureckiego lub
z Krymu. W miarę upływu czasu z surowców pochodzenia wschodniego, tj. z Azji lub południowego
- z Afryki korzystały europejskie manufaktury i rozwijający się przemysł produkujący rozmaitego
rodzaju tkaniny o nazwach niejednokrotnie przekręcających miejsce powstania, rodzaj surowca i ga­
tunek, jak np. tabin, kryjący nazwę pochodzenia arabskiego, tykyt - nazwę turecką aksamit - nazwę
grecką forsztat - arabską nazwę odmiejscową mazelan - nazwę włoską itd. .
237

Oprócz tkanin, surowcem do sporządzania części odzieży były jeszcze skóry i futra, o których
także wspominają średniowieczne dokumenty. Ze skór licowych, tj. głównie świńskich i wołowych
sporządzano obuwie w postaci kierpców służących aż po wiek X X , a przy tym bardziej paradne,
odświętne lub dla dziewcząt sporządzano ze skór cielęcych. Z tych skór wykonywano również buty
z cholewami i niskie pantofle modelowane stosownie do panującej mody. Tzw. skóry licowe służyły
nadto na pasy ochraniające palce u nóg, przybijane do drewniaków oraz na pasy do spodni męskich.
Poza farbowanymi skórkami cielęcymi i safianowymi aplikowano w wycinane wzory kożuchy ko­
biece i męskie. Natomiast futra zwierzęce, notowane jeszcze w X V I w., jak królicze, lisie, kunie,
wiewiórcze służyły do podbijania wierzchnich okryć zimowych, zaś z futer owczych sporządzano
kożuchy i serdaki. Jak podaje Barbara Poloczkowa nie używano ich do podbijania mentlików, czy
innych wierzchnich okryć . Jednak owcza wełna miała jeszcze zastosowanie jako przędziwo na
wełnianą włóczkę, z której dziano pończochy farbowane na czerwono i białe skarpety oraz szydeł­
kowano białe odświętne hacki.
238

235
236
237
238

Popiołek R, op.cit., s. 168-170.
Ibidem, s. 270.
M i c h a ł o w s k a M., op.cit., kolejne hasła; Turnau I., op.cit, kolejne hasła.
Poloczkowa B., Tekstylia..., s. 135-146.

111

HAFTY
Jednym z elementów dekoracyjnych kobiecych strojów cieszyńskich były wyszycia i hafty.
Tradycje ich występowania potwierdzają znane ilustracje z pierwszej poł. X I X w., poza tym X V I I
i XVIII-wieczne zapisy testamentowe w dokumentach miejskich, a najstarszym przykładem są za­
chowane w zbiorach muzeum w Cieszynie obrzędowe chustki w eselne . Na jednej z nich z 1686
roku, na której oprócz powtarzających się rytmicznie kwietnych bukietów w stylu ornamentyki na
polskich rańtuchach X V I I w. , wykonanych drobnymi ściegami, na środku w krzyżykowym otoku
znajduje się wyszyty Baranek Boży z chorągiewką i monogramy W.H. EK i A D 1686, a obok po
obydwu stronach napis „WAWRIN CHIEL EWA CHMIELOWA CERA KASSOWA Z BOBRKU" .
Zarówno ten napis, jak i sam haft wskazują, że wykonała je wprawna ręka hafciarki lub hafciarza.
W owych czasach bowiem istniał taki rzemieślniczy zawód i hafciarze mieli nawet po większych mia­
stach swój cech, do którego należeli też pojedynczy prowincjonalni fachowcy. Dla Cieszyna najbliż­
szy cech znajdował się w Raciborzu i w Krakowie, ale brak bliższych danych na ten temat. Wiadomo
natomiast, że według Artykułów Cechu Hafciarskiego nadanych przez Jana I I I w Warszawie dnia
30 maja 1689 r. haftowaniem bez zezwolenia cechu mogły zajmować się także niewiasty, wdowy
i panny (klasztorne) . Wynika stąd, że w czasach feudalnych po wsiach wyszywanie i haftowanie
na własny użytek było zabronione, co wiązać można również z istniejącymi ograniczeniami swobód
chłopskich różnymi dotyczącymi ich zakazami . Wyjątek mogły stanowić prace na rzecz dworu
oraz niektórych wolnych chłopów, mieszczan i pasterskich wołochów osiedlających się od X V I w.
w Beskidzie Śląskim, którym książę cieszyński udzielił licznych serwitutów. W zasadzie jednak hafciarstwem zajmowali się cechowi hafciarze oraz damy dworu i siostry zakonne haftujące paramenty
kościelne. I dopiero zniesienie przymusu cechowego na terenie Austrii w 1828 r. ujawniły postronne
osoby, które się takim zajęciem parały. Jednak haftowanie złotem wymagało nie tylko umiejętności
technicznych, ale łączyło się z dużymi kosztami. Złote nici bowiem były bardzo drogie, podobnie jak
inne jeszcze dodatki i przybory. Niemniej moda na złote hafty w środowiskach dworsko-mieszczańskich na przełomie X V I I I i X I X w. przemija, upada więc także stopniowo zawód hafciarza.
r

239

240

241

242

243

Ograniczenia książęce i właścicieli ziemskich co do ozdobności strojów niższych warstw społecz­
nych wydają się o tyle prawdziwe, że na ilustracjach przedstawiających Cieszyniaków z pocz. X I X
w. widać zaledwie nikłe ślady wyszyć. Występują one jako znaki na narożnikach chust spuszczowych
w formie wypełnionych niewielkich trójkątów, z ledwo zarysowanymi motywami geometrycznymi
oraz w formie wąskich paseczków na obujkach kabotków. Takie zresztą ozdoby w postaci skromnych
wyszyć potwierdzają zachowane eksponaty muzealne z X I X w. oraz tradycja ustna i sporadycznie
napotkane w terenie okazy w czasie badań prowadzonych w 1956-1958 r. .
W oparciu o powyższe dane można powiedzieć, że w ludowym stroju cieszyńskim kobiet, licząc
od końca X V I I I w. aż po czasy współczesne występowały wyszycia i hafty w trzech zasadniczych
rodzajach i były wynikiem albo bardzo starych tradycji, jak w przypadku wspomnianych wyszyć
warkoczykowych, albo barokowej mody dworsko-mieszczańskiej, jakie prezentują wypukłe hafty
złote i kolorowe występujące na żywotkach, albo hafty białe lub jednokolorowe płaskie i dziurkowa­
ne zdobiące przede wszystkim kabotki, a będące odwzorowaniem mieszczańskiej mody poł. X I X w.
244

245

239 Bazi el ich B., Barwne wyszycia na płótnie u górali karpackich, „Rocznik Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu. Etnografia",
zeszyt nr 4, Bytom 1970, s. 18.
240 Gutkowska-Rychlewska M., op.cit., s. 529-530.
241 Bazielich B., Ludowe wyszycia techniką..., s. 24.
242 Bazielich B., Wykonawcy haftów krzyżykowych Uch narzędzia pracy, „Lud",tomXUX, 1965, s. 498, przypis 2 i nadbitka;
eadem, Ludowe wyszycia techniką..., s. 17, przypis 5, 7, 8.
243 Księga sądowa wiejska państwa Suskiego z 1699 r., wydana przez S. Ulanowskiego; S. Kovacevicova, L'udovy odev v
hornom Liptove, Bratislava 1955, s. 42.
244 Okazy muzeum w polskim i Czeskim Cieszynie oraz Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu.
245 Badania terenowe w latach 1956-58.

112

Ryc. 148. Narożnik chusty spuszczowej - czepinowej wyszyty ściegiem krzyżykowym dwustronnym,
(lewa strona), różową bawełną, Pruchna koniec X I X w.

Ryc. 149. Jednobarwne wyszycie na lemcu kabotka ściegiem płaskim i dziurkowanym, Cieszyn pocz. X X w.

Za najstarsze i najbardziej ludowe uważać należy geometryczne wyszycia występujące na płót­
nie, wykonane ściegiem warkoczykowym, tzw. warkoczkiem, krzyżykowym dwustronnym, czy­
li wołoskim, drobnym półkrzyżykiem i tzw. skręcatką wynikającą z przeciągania przez płótno igły
113

z nawiniętą na niej nitką. Ich pochodzenie wiąże się z kulturą pasterskich wołochów wędrujących
z południowych Bałkanów przez Karpaty i osiedlających się w końcu w Beskidzie Śląskim. Stąd też
podobne wyszycia można napotkać w niektórych rejonach na szlaku ich wędrówek, jak odnotowuje
Tadeusz Dobrowolski , a co potwierdzają publikacje także innych autorów .
246

247

Ryc. 150. Wyszycie ściegiem warkoczykowym i skręcatką na obujku kabotka, brązową i kremową bawełną
Czechowice koniec X I X w.

Wszystkie te ściegi, zaliczane do tzw. ściegów liczonych, uzależnionych od faktury płótna przepro­
wadzane są przez dwie, najwyżej trzy jego nitki w jednym kierunku, przez co ukosy skrzyżowań
w krzyżykach układają się równo, pochylają się w tę sam stronę tak samo, jak skręcatką równomiernie
powtarzana. Wykonywano je tzw. harasem w jednym kolorze, np. czarnym, brązowym, wiśniowym,
czerwonym, ewentualnie białym, przy czym wyszycia w białym kolorze występowały na częściach
odzieży ślubnej, różowe - u druhen, czerwone i brązowe - u mężatek, a czarne na pokorę, tj. żałobę,
albo w Adwencie, czy Wielkim Poście. Skręcatką wyszywano obujki i lemce kabotków, tworząc spi­
ralne skupiska ściśle przylegające do siebie w pojedynczych lub zwielokrotnionych rzędach, zależnie
od szerokości danej oszewki, przy czym w starszych kabotkach oszewki były wąskie, nowsze, tzn.
te, które noszono jeszcze na pocz. X X w. były szersze.Podobne zastosowanie miał warkoczek i tzw.

Ryc. 151. Obujek kabotka wyszyty ściegiem skręcatką i półkrzyżykiem, Cieszyn koniec X I X w.
246 Dobrowolski T., Tradycje wołoskie w kulturze artystycznej górali śląskich, „Zaranie Śląskie", R. 7, 1931/32, z. 2, s. 86114.
247 Bazielich B., Barwne wyszycia..., il. 6, 7, 13, 22, 23, 46 i inne; eadem, Słowiańskie i wołoskie elementy w barwnych wyszyciach na płótnie Polski południowej i Jugosławii, Zbirnik za narodni żivot i obićaje, Zagreb 1971, s. 77-90 i nadbitka. Art
populaire Slovaque, red. Rudolf Mrlian, Bratislava 1953, il. 200-202; Kovacevicova S., op.cit., il. 33,43.

114

kurzo stopka oraz godek- pojedyncze krzyżyczki złożone w linię łamaną(godek) lub równoramienny
krzyżyk składający się z pojedynczych ściegów-krzyżyczków (kurzo stopka). Natomiast warkoczek,
który podobnie jak dwa poprzednie ściegi był używany przede wszystkim prze góralki Beskidu Ślą­
skiego, w rejonie cieszyńskim miał mniejsze zastosowanie. Niemniej w ten sposób potrafiła wyszy­
wać większość kobiet i tylko bardziej wprawne posługiwały się krzyżykiem wołoskim dwustronnym,

Ryc. 152. Dziurkowany haft biały przeznaczony na kabotek, Goleszów lata międzywojenne.

stosowanym wyłącznie przy wyszywaniu narożników chust spuszczowych i rożkowych. Zaszywano
nim tło, z którego nieznacznie wyłaniały się pojedyncze geometryczne motywy, jak gwiazdki, krzy­
że, iksy, wiatraczki, a na chustach ślubnych - serduszka, czy ptaszki .
248

Ryc. 153. Rękaw kabotka z haftem czarnym i białym dziurkowanym, Mnisztwo pocz. X X w.

W I I poł. X I X w. przy oszewkach rękawów kabotka zaczynają się pojawiać płócienne krezy
sterczące ku górze, zakończone białymi dzierganymi ząbkami, a poniżej małe obrębiane białymi
nićmi dziurki układające się w drobne kwietne motywy, podkreślone ściegiem płaskim. Początkowo
na łemcach pozostawały poprzednie wyszycia kolorowe, stopniowo jednak zamieniane na wijące się
248 Bazielich B., Z badań terenowych nad cieszyńskim..., s. 6-8.

115

roślinne gałązki w końcu ustąpił}' miejsca białym dziurkowanym haftom, wzbogaconym pajączkami,
czyli tzw. gatrami, tj. nicianymi wypełnieniami o zróżnicowanej formie pajęczej sieci. Wypełnienia te
stosowano tylko do większych dziurek. Dziurki wykłuwano wykłuwaczem, albo nacinano nożykiem
na 2-5 nitek płótna i następnie obszywano tworząc podkład dla ostatecznego obszycia dziurki ście­
giem okrętkowym lub dzierganym, zapełnianej z kolei nicianym pajączkiem. Mniejsze dziurki nie
miały takich wypełnień, ale wszystkie razem stanowiły zwarte kompozycje o motywach roślinnych.
W najbardziej urozmaiconym zestawie tego rodzaju hafty występowały na przedniczkach, czyli ża­
botach koszulek, a pasowo na oszewkach-obujkach koło szyi, na przyramkach i krezach przy krótkich
rękawach kabotków, na brzegach płóciennych spódnic. Białe płaskie i dziurkowane hafty umieszcza­
no także na narożnikach chust spuszczowych przeznaczonych do stroju ślubnego. Ich wykonaniem
zajmowały się specjalne hafciarki, których po I I wojnie światowej ostało się już niewiele. Najbardziej
znana była Anna Lipowczan w Goleszowie-Równi, zmarła w 1963 r. .
249

Ryc. 154. Biały haft na narożniku chustki spuszczowej - czepinowej, Nierodzim, koniec X I X w.

Inny rodzaj haftów, który przetrwał w praktyce do dnia dzisiejszego zdobi żywotki przy sukniach
cieszyńskich. Od najdawniejszych czasów szyto je z aksamitu czarnego lub wiśniowego, rzadziej gra­
natowego, czy zielonego, a pierwotnie zdarzały się też żywotki z tkaniny wełnianej. Pierwsze hafty na
żywotkach bogatych mieszczek pojawiają się w X V I I I w., aczkolwiek, jak wykazują zapisy archiwal249 Baziel ich B., Twórczość ludowa w województwie katowickim, katalog wystawy na XX-lecie PRL, Bytom 1965, s. 15.

116

250

ne, dominowały na nich początkowo przede wszystkim obszycia ze złotych lub srebrnych galonów .
To samo zresztą podaje tradycja ustna miejscowej ludności, która powiada, że miały tyko obszycia
taśmą. „Pierwej szyło się żywotki ze sznurkami i to była moda za Austrii" . W zbiorach muzeów
w Cieszynie i Bytomiu zachowały się aksamitne żywotki z początku X I X w. ozdobione nie tylko zło­
tymi bortami, ale także wypukłym złotym haftem umieszczonym w polach wyznaczonych przez te ta­
śmy. Zarówno motywy, j ak i technika wykonania haftów wskazuj e, że są dziełem ręki fachowca - haf­
ciarza, a nie wiejskiej hafciarki, gdyż takiej umiejętności kobiety po wsiach nie posiadały. Stosownie
do ówczesnej mody empire niskie żywotki i ich obszycie taśmami pozostawiało niewiele miejsca na
wspomniane hafty. Toteż te najstarsze hafty złote charakteryzują pojedyncze wyraziste i plastyczne
motywy kolistych, stylizowanych kwiatów i pierzastych liści wypełniających całą pozostawioną dla
nich powierzchnię. Zarówno kwiaty, jak i liście nie przypominają w niczym naturalistycznych form
i są wynikiem swoistego rodzaju ornamentyki obcej ludowym tradycjom. Utrzymały się jeszcze do
samego końca X I X w. dopóki żyli i pracowali dawni cechowi rzemieślnicy i ewentualnie nieliczni ich
251

Ryc. 155. Anna Lipowczan wykonująca białe hafty, Goleszów-Równia, 1958 r.

Ryc. 156 - 157. Starszy i nowszy żywotek ze złotym wypukłym haftem, Wisła koniec X I X w.
250 Bazielich B., Złote hafty..., s. 40.
251 Katarzyna Badura lat 75, Międzyrzecze, Matylda Romańczyk, Nierodzim i Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia, 1956 r.

117

uczniowie. Rzemieślnicy ci bowiem zazdrośnie strzegli swoich umiejętności i niechętnie przyuczali
innych, co potwierdzały starsze informatorki w czasie prowadzonych z nimi wywiadów. Najstarsząznaną z nazwiska, złotem haftującąhafciarką była Zuzanna Karzeł mieszkająca w Skoczowie , po
której w zbiorach Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu zachował się żywotek z datą 1902 r. Na ogół
jednak złotem haftowali mężczyźni.
Natomiast żyjące w I poł. X X w. hafciarki wyspecjalizowały się w haftach kolorowych, chociaż
sporadycznie używały jeszcze złotych nici odpruwanych ze starych żywotków, podkładając pod nie
papendekiel, czyli tekturkę. Jak same mówiły: „do haftowania żywotków potrzebny jest teraz bulion
biały i złoty (skręcane metalowe rureczki), pleszki, żenula (aksamitne nitki), kordonek, lacet, perIgarn (wełna z jedwabiem), rubens (jedwab skręcany), podłużne kolorowe szkiełka, szklane perełki,
koralikowy maczek, sztyfciki", a do nich odpowiednie igły, np. do jedwabiu z większymi uszkami,
do nici mniejsze uszko, do pereł cieniutkie igły. Igły miały swoje numery od 0-12, przy czym nr 12
252

Ryc. 158. Żywotek kupiony w Bielsku w 1909 r.

Ryc. 159. Etykietki nici do haftowania żywotków kupowanych w Czechach, Brenna 1956 r.

to igła najmniejsza i najcieńsza. Zależnie od umiejętności i zdolności posługiwano się też róż­
nymi ściegami, które często po swojemu nazywały: węzełki, zwykłe kładzione, ściegi długie,
ścieg płaski, pełny, prążki, zapełnienia. Wzory zmieniały się według mody i życzenia zamawia­
jących. „Według starej mody haftowało się większe kwiatki" , około I wojny światowej „haf253

252 Bazielich B., Złote hafty..., s. 30. Eksponat MGB Et. 1076.
253 Maria Smelikowa lat 61, hafciarka, Cieszyn-Bobrek, 1956 r.\

118

towało się szklanymi perłami drobne wzory, a za starej Polski modne były żywotki z jednym
kwiatem" . Istotnie, kompozycja stosowanych ornamentów roślinnych ulegała w czasie pew­
nym zmianom, jeśli jednak zamawiano żywo tek bezpośrednio u hafciarki, można było wyrazić
indywidualne życzenia. Np. jeszcze przed I wojną światową na ślub żywotek powinien być czar­
ny ze srebrnym haftem, na czepienie wiśniowy ze złotym haftem, zaś w latach międzywojen­
nych na okazję ślubu można było mieć „pliszową różę kremową w odcieniach i sznurki naokoło
254

Ryc. 160. Rama do haftowania żywotków i tamborek do haftowania chustek i fartuchów, Brenna 1956 r.

Ryc. 161-162. Tył i przód żywotka haftowanego w większe kwiaty, Skoczów 1928 r.
254 Franciszka Burjan ur. 1890, hafciarka. Górki Wielkie 1956 r..

119

255

róży" , albo białe lilie, czy szarotki. Dla dziewcząt do Konfirmacji haftowano niezapominajki, śnieżyczki, jagody, konwalie. Poza tym „młode kobiety lubiły na żywotkach bystrzejsze - jaśniejsze ko­
lory i najpiękniejsze wzory w kwiaty, żołędzie, szyszki . Haftowano też różyczki, fiołki, bratki, listki
koniczyny, kwiat kasztana, goździki, astry, pączki, winogrona, poziomki, śliwki, gruszki, choinki,
gałązki, kokardki, kłóska". Modnisie chciały mieć ptaszka lub motyla . Najpierw haftowano nićmi,
236

257

Ryc. 163 - 164. Tył i przód żywotka haftowanego w szyszki, kupiono w Jasienicy „za starej Polski", Jaworze, 1959 r.

Ryc. 165. Żywotek haftowany szklanymi perłami w 1915 r., Górki Wielkie.
255 Katarzyna Badura lat 75, Międzyrzecze 1956 r.
256 Zofia Kasperek lat 50, hafciarka, Wiślica 1958 r.
257 Helena Sojka ur. 1897 r., hafciarka, Bielowicko 1956 r., Maria Szczepańska ur. 1907 r., hafciarka, Hermanice 1958 r., Stefania
Dziadek lat 44, hafciarka, Ligota.

258

dopiero potem przystrajano blaszkami, perłami, cekinami . W latach międzywojennych zaczęto haf­
tować także hoczki przy przedniczkach żywotka, zamiast przyszywanych srebrnych. Również srebrne
pasy zastąpiono haftowanymi na gurcie lub gumie, wykorzystując do tego kolorowe blaszki i cekiny,
którymi zapełniano całą powierzchnię takiego pasa i dodatkowo jeszcze wykonywano kolistą klamrę.
Pasy te robiły sobie same dziewczęta albo kupowały na targach czy w sklepach, gdzie dostarczały je
hafciarki. Srebrne pasy i inną tego rodzaju biżuterię miały tylko siedloczki.

Ryc. 166. Żywotek kupiony w Skoczowie w latach międzywojennych. Brenna.

Ryc. 167. Żywotek haftowany w 1932 r., Ligota.

Jeszcze innym rodzajem były hafty na jedwabnych fartuchach, chustach nagłownych i wstąż­
kach oraz sporadycznie na odświętnych jakiach, uszytych np. z jedwabiu, rypsu, wełenki, na których
umieszczano je na przodach i końcach rękawów. Wykonane były jedwabistymi nićmi przeważnie
w kolorze tkaniny, z jakiej uszyta została jakla, ściegiem łańcuszkowym w linie esowate, spiralne lub
gałązki roślinne. Natomiast na pozostałych częściach odzieży były to kolorowe hafty płaskie o moty­
wach roślinnych. Po I I wojnie światowej już prawie nikt się tym nie zajmował, jedynie w niektórych
miejscowościach wspominano, że „za starej Polski", tj. w latach międzywojennych w Międzyrzeczu
żyła Helena Donocik, która wyszywała jakie czarnym kordonkiem lub nićmi bronkowymi, ale nikt
nie wiedział, jakiego rodzaju były to nici.
258 Ewa Chałupska lat 56, hafciarka, Jasienica 1958.

121

Rye. 168. Żywotek haftowany w 1930 r., Jasienica.

KORONKI
Koronki stanowią jeszcze jeden charakterystyczny element dekoracji kobiecego stroju cieszyń­
skiego. Są to koronkowe czepce czółkowe, obszycia chust spuszczowych i koronkowe krezy przy
rękawach koszulek stosowane zamiast płóciennych, hartowanych w białe dziurkowane i pajączkowe
motywy. O występowaniu tutaj koronek w odległych czasach świadczą nikłe wzmianki w dokumen­
tach miejskich z X V I w., gdzie mowa jest ogólnie o czepkach (1597) , o binjce do czepca (1695)
i o tym, że uboga mieszczka miała 11 czepków (1744) . Poza tym wspominana już chusta spuszczowa z 1686 r. znajdująca się w zbiorach muzeum w Cieszynie obszyta została klockową koronką. Jest
to jedyny dowód jakiego rodzaju były wówczas koronki. Nosiły one nazwę brabanckich (1728) , co
świadczy, że nie były miejscowego pochodzenia, tylko importowane i że wykonane zostały techniką
klockową która w ówczesnej Europie była najbardziej rozpowszechniona. Zreszt według miejsco259

260

261

Ryc. 171. Narożnik chusty spuszczonej wyszytej skręcatką i obszytej klockową koronką, Istebna, I I pol. X I X w.

wej tradycji ustnej, początkowo tylko takich koronek tutaj używano. Sprowadzano je z Czech, Mo­
raw, Słowacji, Austrii. Natomiast wszystkie inne koronki były wynikiem późniejszej nauki w szkole
podczas lekcji robót ręcznych. Opinię tę potwierdziła stara nauczycielka, Nawrotkówna z Pierśćca
mówiąc, że dzieci w szkole za austriackich czasów miały lekcje robót ręcznych od 5 klasy. Uczyły
się wtedy haczkowania, roboty na drutach, szycia i haftowania i jeśli któraś z dziewcząt była pilna i
zdolna, to potem te umiejętności wykorzystywała w życiu . Natomiast samą umiejętność robienia
koronek klockowych na bębenku podjęła około 1903-1905 r. żona robotnika kuźni w Ustroniu, któ­
rzy przeprowadzili się tutaj ze Świerczynowca koło Czacy w Czechach. Ona to nauczyła tej umiejęt­
ności córkę miejscowego pastora, która następnie założyła tu szkołę robót ręcznych. Z kolei w szkole
roboty klockowej uczyła w Ustroniu pani Wałachowa i „potem to już w każdej chałupie robili" .
Skutkiem tego koronki klockowe znacznie potaniały, były bowiem wcześniej bardzo drogie.
262

263

259
260
261
262

Dobrowolska A., Żywotek..., s. 28, przypis 2.
Poloczkowa B., Tekstylia..., s. 135-146.
Ibidem.
Emerytowana nauczycielka Nawrotkówna lat 60 rodem z Pierśćca uczyła w miejscowej szkole od 1909 r. i wzory do robót
ręcznych czerpała z żurnali oraz własnych pomysłów. Poza Pierśćcem uczyła jeszcze w Roztropicach, Kiczycach i Ochabach
a od 1935 w Brzezinach Śląskich do 1939 r., Pierściec 1956.
263 Koronkarki: Emilia Lipowczan lat 40, Goleszów-Równia i Stefania Romańczyk ur. 1900, Nierodzim 1958.

123

Ryc. 172. Czółko czepka z koronki klockowej w płócienkowe ornamenty, Nierodzim I poł. X X w.

Niebawem też Ustroń i najbliższa okolica stały się głównym ośrodkiem wyrobu tego typu koro­
nek . Sprzedawano je następnie w Ustroniu u Alnochowej i Lipowczana, w Skoczowie u Drabiny,
w Cieszynie u Lewińskiego. Tam też można było dostać gotowy koronkowy czepek, który przed I I
wojną światową kosztował 7,50 zł, a po wojnie do końca lat pięćdziesiątych - 30 lub 35 zł. Ustrońskie koronki klockowe odznaczały się płócienkowymi ornamentami na tle drobnej cztero lub sześciobocznej siatki, a motywami były listki koniczyny, wachlarzyki, gałązki iglaste, listki kwiatów,
pączki, kwiatki, żołędzie, muszki, winogrona, dzwonki, ząbki, poziomki lub motywy geometryczne,
jak gwiazdki, wiatraczki, kwadraciki, kropki, linie faliste i zygzakowate, krzyżyki, kratki, okienka.
Wykonywano je z białych nici firmy DMC, przy czym grubość nici zależała od rodzaju koronki.
264

Ryc. 173. Stefania Romańczyk przy robocie koronki klockowej, Nierodzim 1956 r.
264 W połowie XX w. koronki klockowe wyrabiały jeszcze oprócz E. Lipowczan i St. Romańczyk, Ewa Chwastek lat 56, Ustroń,
Maria Gruszczyk ur. 1919, Nierodzim, Helena Nowak lat 50, Lipowiec. Ta ostatnia wyrabiała też koronki siatkowe. Koronki
klockowe robiły też: Joanna Pieczona z Cieszyna oraz Matylda Macura i Helena Winiarska za Strumienia. Bazielich B.,
Twórczość ludowa..., s. 15—16.

124

Tzw. paliczkowe, czyli klockowe koronki wykonywano przeważnie z nici nr 100, ale też z nici nr 60
lub 80. Nawijano je na kilkanaście lub kilkadziesiąt szpuleczek z pałeczkowatymi uchwytami (stąd
nazwa) i przymocowywano do bębenka, czyli walcowatej poduszki umieszczonej na odpowiednim
stojaku. Przeplatając je oraz posługując się przytrzymującymi na poduszce szpilkami wykonywano
koronkę, która miała wygląd węższego lub szerszego pasa zwijanego w kłębek, albo wielkość czółka.
Jeśli koronka miała mieć płócienkowe motywy, to do tego celu używano nici grubszych, np. nr 35 lub
fastrygi, jak na wiązaną siatkę.

Ryc. 174. Czółka do czepka haftowane na tiulu, Pastwiska 1952 r.

Ryc. 175. Czepek czółkowy z haftowanej wiązanej siatki, Wisła-Jawornik 1949 r.

Płócienkowe ornamenty wykonywano też na tiulu początkowo klockowej roboty, a z czasem na
tiulu produkcji fabrycznej. Wówczas na takiej siatce za pomocą przeciągania igły z nitką modelowa­
no wzory, czyli szyto lub poszywano. Poszywane były także koronki z czworobocznej siatki drobno
wiązanej, czyli tzw. filet, dla wykonania, której potrzeba było nici nr 50. Posługiwano się przy tym
125

specjalną iglicą a potem na siatce wyszywano pełno lub półpełno wałeczki, gwiazdki, serduszka,
koniczynki, trójlistki, kropki, kwiatki, zaś ząbki przy czepku dorabiano szydełkiem. Na siatce i tiu­
lu robiono też tzw. gatrowania, czyli zapełnianie jednolitymi ściegami określonej powierzchni, co
podobne było do cerowania, bądź haftu płaskiego, czy wypukłego, a co w dużej mierze zależało od
wielkości oczek tiulu lub siatki. Gotową koronkę na noc rozkładano na rosie, następnie prasowano na
zimno wygładzając, najlepiej za pomocą butelki.

Ryc. 176. Romek do haftowania siatki, Nierodzim 1956 r.

Każda kobieta chciała mieć na czółku czepka inne wzory, dlatego też urozmaicenie koronek było
duże. Pod wpływem nauki robót ręcznych w szkole zaczęto robić koronki szydełkowe, ale te przyjęły
się przede wszystkim w Koniakowie, gdzie tego rodzaju koronkarstwo praktykowane jest po dzień
dzisiejszy. Tamtejsze kobiety wynosiły swoje roboty na targ i tym sposobem również w stroju cie­
szyńskim pojawiały się czółka w czepcach wykonane szydełkiem. Nie były jednak rozpowszechnio­
ne, podobnie jak roboty na teneryfie, tj. niewielkich foremkach o rozmaitych kształtach, na których
wiązano z nici w odpowiednie wzory łączone następnie szydełkiem w jedną całość. W stroju cieszyń­
skim dominowały koronki klockowe w przeciwieństwie do stroju łaskiego, gdzie przeważały koronki
i czepce tiulowe ewentualnie siatkowe. W okolicy Zarzecza i Strumienia koronki przy czepkach były
też szydełkowe z grubszymi wzorami i tym różniły się od noszonych przy stroju cieszyńskim np.
w Pruchnej .Odmienne były również wzory koronek szydełkowych wykonywanych w Koniakowie.
Charakteryzują je gwiazdki, koluszka, bańki, śliwki, wiatraczki, kolce, szczytki, świeczki, gąsiorki,
łopatki, młynek, krałiki, rogulki, sierotki, pompki, różiczki, słupki, nawijany warkoczyk, pełne ziąbki i inne . Warto dodać, że obecnie są to jedyne tego rodzaju wyroby, gdyż koronek klockowych,
siatkowych, teneryfowych i poszywanych na tiulu nikt już dzisiaj na szerszą skalę nie robi, nie tylko
z braku zapotrzebowania, ale także z racji gotowych koronek produkcji fabrycznej, które bez trudu
można w każdej chwili nabyć.
265

266

WYKONAWCY
Zarówno dokumenty miejskie, a na ich podstawie opracowania historyczne, jak i tradycja ustna
miejscowej ludności świadczą iż w regionie cieszyńskim nie brak było rzemieślników oraz wiejskich
rękodzielników, których wytwórczość związała się ze sporządzaniem odzieży. Jednym z najliczniej
reprezentowanych było szewstwo, które po miastach cieszyńskich miało swoje cechy zorganizo265 Emilia Michalska, krawcowa, hafciarka ur. 1906, Pruchna 1956.
266 Bazielich B., Koronkarstwo [w:] Twórca ludowy i jego dzieło, red. zbiorowa, Katowice 1986, s. 195-216.

126

267

wane jeszcze przed X V I w. oraz uprawiane chałupniczo. Liczba szewców wahała się wówczas
w Cieszynie w granicach 28, w Skoczowie - 18, w Strumieniu - 8, a w Bielsku podobnie jak w Sko­
czowie - 18 szewców. Ich obowiązkiem było dostarczanie swoich wyrobów nie tylko mieszczanom,
ale także ludności wiejskiej zamieszkującej obszar nie dalszy niż o półtorej mili od miasta .
268

Ryc. 177. Pieczęć cechu szewskiego, Skoczów 1565 r.

K r a w i e c t w o . Na przełomie X V I i X V I I w. powstał w Cieszynie cech krawców, a w 1629 r.
w Strumieniu i jak się okazuje szyli oni niektóre części odzieży także dla ludności wiejskiej. Były
to sukienne spodnie, kamizelki i kamizele oraz płaszcze męskie także kobiece spencery i suknie.
Jeszcze na początku X X w. byli po wsiach krawcy, którzy szyli suknie cieszyńskie, gdyż uważano,
że suknia uszyta przez krawca ma odpowiedni fason i ładnie leży. W Prachnej np. suknie szył Je­
rzy Marek, który zmarł w czasie I I wojny światowej w wieku ponad 80 lat. Szyły je także kobiety,
jak Emilia Michalska za czasów panieńskich (do 1923 r.), czy Matylda Romańczyk w Nierodzimiu
i wiele innych jeszcze kobiet nie uchodzących nawet za krawcowe, czyniąc to przede wszystkim dla
siebie i znajomych. Poza tym „wiejskie szwaczki i domorosłe krawcowe szyły jakie" . Szyły także
kabotki i fartuchy, a nadto haftowały.
Hafciarstwo. W Pruchnej stara kobieta, Maria Matuszyńska, nazywana Matusznioczka szyła
suknie i inne części stroju oraz haftowała żywotki według własnych i odbijanych wzorów. Była bo­
wiem komornicą i w ten sposób zarabiała aby opłacić swoją izbę. Niektóre kobiety pracowały razem.
Jedna np. szyła, druga haftowała, trzecia zajmowała się sprzedażą i rozprowadzaniem tych wyrobów
po sklepach. Tak było np. w Wiślicy, gdzie hafciarka Zofia Kaszperek współpracowała z dwoma
innymi kobietami oddając do sklepów tygodniowo 15 gotowych żywotków . Wiele pracy miała tak­
że Helena Sojka (ur. 1897) w Bielowicku, która haftowała na zamówienie i do sklepów, na czym
w ciągu paru lat zarobiła na wybudowanie domu. Jeszcze w połowie X X w. nie brakowało hafciarek
269

210

267
268
269
270

Tomczyk D., Pieczęcie..., s. 35.
Popiołek F., op.cit, s. 160-161.
Emilia Michalska, ludowa poetka i twórczyni, ur. 1906 r., Pruchna.
Wywiad z Zofią Kaszperek lat 50, Wiślica 1956 r.

127

271

żywotków w rejonie cieszyńskim, jak i bielskim . Natomiast żyło zaledwie parę hafciarek, które zaj­
mowały się haftem białym i kolorowym na płótnie, chociaż pierwotnie kolorowe wyszycia ściegami
liczonymi umiało wykonywać wiele kobiet.
W latach międzywojennych w Skoczowie u Żyda Lindnera można było kupić cały strój cieszyń­
ski, a u niejakiego Kubeczki przy ul. Bielskiej i u Gronnera wszystkie rzeczy potrzebne do stroju.
Oprócz Lindnera podobny sklep miał tutaj Epstein, gdzie Franciszka Burjan oddawała wyhaftowane
przez siebie żywotki. Sklepy prowadzili też Baronowa i Szindler. Dla Gronnera i dla Siissa w Cie­
szynie haftowała Anna Cyfkowa z Wiślicy. Dla Siissa i Kónigsteina haftowała również Mara Smelikowa z Bobrku, a w Skoczowie dla Wasserteila i Lindnera. W Cieszynie sprzedawała je w sklepie
Lewińskiego i Kónigsteina, w Strumieniu - u Heckera, a w Bielsku u Weisberga. W Bielsku sklepy
z akcesoriami do stroju mieli jeszcze Heinrich i Spiler, którego córka wyszła za mąż za kupca Lind­
nera w Skoczowie. Poza tym dwa duże sklepy prowadzili Bazelides i Berglas. W Cieszynie oprócz
Lewińskiego i Siissa był jeszcze Brachaczek oraz Pilch, który hafciarkom dostarczał aksamit i za
robotę płacił 4 zł. Podobnie czynili inni kupcy płacąc za robotę 4,50-5 zł. Tak np. hafciarki z Ligoty
oddawały haftowane żywotki do sklepów Sterlicha i Rosenberga w Dziedzicach. Firmę Rosenberga
objął z czasem Żyd Rent, który sprzedawał żywotki po 7-8 zł. W Czechowicach natomiast sklep pro­
wadziła Brochoczkula.
W latach po I I wojnie światowej w Cieszynie przy ul. Armii Czerwonej 40 był sklep, gdzie wid­
niało ogłoszenie, że tutaj haftują żywotki, malują jedwabne fartuchy oraz wstążki i chustki (1957).
Poza tym w komisie przy Rynku targowym mieli na zbycie żywotki haftowane przez Marię Szczepań­
ską z Hermanie oraz suknię cieszyńską z Goleszowa (1956) .
Żywotki hafciarki haftowały też prywatnie. Tak np. Helena Sojka w Bielowicku robiła je kobie­
tom z Jasienicy, Bier, Roztropic, Kowali, Wieszcząt, Rudzicy, Iłownicy, Czechowic, Bielowicka,
Świętoszówki, a Ewa Chałupska w Jasienicy miała odbiorczynie w Jasienicy, Międzyrzeczu, Sta­
rym Bielsku, Jaworzu, Bierach, Łazach, Wieszczętach, Pogórzu, Godziszowie, Goleszowie, nawet
w Karwinie. Innymi słowy prace hafciarek żywotków rozchodziły się szeroko nie tylko po wsiach
cieszyńskich.
Robót ręcznych w nowszych czasach, zarówno szycia, haftowania i koronkarstwa uczono w szko­
le, na kursach, a nawet w miejscowych klasztorach, np. w Cieszynie, czy Strumieniu. Tym sposobem
oprócz umiejętności technicznych pozyskiwano wzory, które z kolei uzupełniano na własną rękę.
272

Ryc. 178. Zeszytowy wzornik do robienia koronek klocowych, Nierodzim 1956 r.

271 Na hafciarki napotkałam między innymi w Cieszynie, Skoczowie, Pierśćcu, Mnichu, Chybiu, Goleszowie, Górkach Wielkich,
Brennej, Wiśle, Gumnej, Lipowcu, Wiślicy, Nierodzimiu, Pruchnej, Haźlachu, Międzyrzeczu, Jasienicy, Ligocie.
272 Badania terenowe i publikowane ich wyniki. Bazielich B., Z badań terenowych..., s. 14-16.

128

Tabl. I V Mężatki w cieplejszych strojach. Fot. St. Gadomski 1972.

Koronkarstwo. Koronkarka Maria Gruszczyk w Ustroniu odrabiała wzory z „Tagebuchu",
a także założyła własny wzornik. Własnoręcznie opracowane wzory miała też koronkarka Stefania
Romańczyk z Nierodzimia. W połowie X X w. wśród nielicznie już żyjących koronkarek były i takie,
które oprócz wyrobu zajmowały się jeszcze praniem i prasowaniem koronek i czepków. Do nich
należała np. Weismanowa, czy Michalikowa w Pruchnej. Były to jednak starsze kobiety i wraz z ich
śmiercią umiejętność ta zanikła.

1

jfUtfifofc,*****f;',. i
2 ? « « 2 f f i TiHMM'

*

tf^ł>u»«w
!tf

1 « W i l l U «W'' '-iWfttttM 3 W«<w,/ ^ •

JlĄim

i

na. P»K Welinu ,a PCałn*

h p f ł t j truJ^tfr «*»fl'lt |t

OT

fc'^'-

,

Y",

fiAlcj-m

" l i ? * m» U f t H f.

^

1

Ryc. 179. Przywilej cechu płócienników wydany przez Wacława, księcia cieszyńskiego,
zabraniający „szturarzom" wytwarzania i sprzedawania płótna, Cieszyn 1563 r.

Nieco wcześniej, bo pod koniec X I X w. zanikł zupełnie wyrób samodziałowych tkanin wełnia­
nych i sukien oraz płótna, chociaż tkactwo wiejskie uprawiano na tych terenach od najdawniejszych
czasów. Funkcjonowało ono obok tkactwa rzemieślniczego, które skupiało się po okolicznych mia­
stach i miało swą organizację cechową. Tkacze pracowali także na książęcym zamku i w niektórych
prowincjonalnych dworach. Sukiennicy byli np. zobowiązani zrobić co roku dla księcia 4 postawy
sukna o 31 łokciach długości, przy czym cena jednego postawu w tym czasie wynosiła 2 zł . Nato­
miast „sukna chłopskiego", czyli tzw. wałaskiego nie wolno było wyrabiać we wsiach leżących w po­
bliżu miast (w odległości od miasta do 1,5 mili), aby nie konkurowało z rzemieślniczym. Wyrabiano
je jednak w wielu miejscowościach i ze względu na swą wysoką jakość cieszyło się zawsze dużym
powodzeniem. Poza tym w południowej i zachodniej części Śląska Cieszyńskiego rozwijała się upra­
wa lnu i wyrób płótna, co obok rolnictwa stanowiło najbardziej zaawansowaną produkcję . Płóciennictwem zajmowano się po wsiach i rzemieślniczo, a z uwagi na dobrąjakość wyrobów cieszyło się
dużym wzięciem. Tkacze płótna zorganizowani byli w cechach już w X V w. i usilnie dbali o swoje
prawa pierwszeństwa sprzedaży do tego stopnia, że wolno im było „odbierać siedlakom mieszkają­
cym w obrębie mili" ich płócienne wyroby. Tymczasem po wsiach pracowało dosyć tkaczy i w zimie
całe rodziny chłopskie zajęte były przy obróbce lnu (przędzeniu oraz tkaniu), aby na czas dostarczyć
273

274

273 Popiołek F., op.cit, s. 168.
274 Górny Śląsk, s. 324.

129

275

do dworu przędzę i płótno wybielone i przygotowane do użytku . Wyroby te, dzięki swojej dobrej
jakości uzyskały nawet pozwolenie cesarskie (1746) pozostawania tkaczom poza organizacją cecho­
wą i spis z 1773 r. wykazał, że po wsiach pracowało więcej tkaczy aniżeli we wszystkich miastach
Księstwa razem .
Farbiarstwo. Zrzeszeni w cechu byli także farbiarze płótna tzw. piękni i czarni, ale po znie­
sieniu przymusu cechowego w państwie austriackim na pocz. X I X w. podział taki przestał istnieć
i rzemiosło farbiarskie zaczęło stopniowo zanikać. Ostatnimi farbiarzami w Cieszynie byli niejaki
Szołtys oraz Karol Lewiński .
Garbarstwo i k u ś n i e r s t w o . Innym surowcem służącym do sporządzania części odzieży ta­
kich jak obuwie, pasy i wierzchnie okrycia w postaci kożuchów oraz serdaków były skóry i futra.
Oczyszczaniem i garbowaniem skór zwierząt hodowlanych, tj. owczych, bydlęcych i świńskich zaj­
mowano się po wsiach i wykorzystywano je we własnym zakresie. Ale byli też cechowi kuśnierze
i biało- oraz czerwono-skórnicy wyrabiający dla mieszczan i dworu oraz zamożnych włościan bar­
dziej wykwintne okrycia, rękawiczki, kalety itp. Cech kuśnierski w Skoczowie pieczętuje się datą
1629, a w Cieszynie 1710, natomiast biało- i czerwono-skórnicy pracowali w Cieszynie jeszcze
w X I X w.
Wyrobem biżuterii zajmowali się z ł o t n i c y i pasiarze, którzy nie zdołali tutaj utworzyć włas­
nej organizacji cechowej. Najstarsze informacje w księgach testamentów i spisu mieszczan w Cie­
szynie pochodzą z X V I i X V I I w. W odróżnieniu od złotników, pasiarze pracowali nie w złocie, ale
w srebrze, mosiądzu i miedzi lub tzw. pakfongu, tj. stopie miedzi, cynku i niklu, często posrebrza­
nym. Zajmowali się też, jak niektórzy złotnicy wyrobem paramentów kościelnych oraz akcesoriów
m y ś l i w s k i c h i o z d ó b do stroju cieszyńskiego. Ozdoby te nosiły przede wszystkim mieszczki, a na
wsiach żony i córki wójtów, sołtysów, dzierżawców ziemi, młynarzy. Największe skupisko tych rze­
mieślników w X V I i X V I I w. było w Cieszynie. Poza tym ich warsztaty znajdowały się jeszcze
w Skoczowie, Strumieniu, Bielsku, Jabłonkowie, Frydku, Frysztacie, Bohuminie, Czacy, Ostrawie.
Niektórzy zajmowali się tylko wyrobem spinek i zwali się spinkarzami, albo tylko hoczków, tzw.
hoczkarze . Bardziej szanujący się rzemieślnicy w X V I I I - X I X w. odpowiedniej próby wyroby syg­
nowali monogramem oraz urzędową cechą. Swoje zawodowe, a nawet rodzinne tradycje łączyli od
dawien dawna z ośrodkami w Krakowie, Wrocławiu i Opawie, co tłumaczy kierunki wpływów z za­
kresu techniki wykonania i wzornictwa. Natomiast nieliczni już złotnicy pracujący w pierwszej poł.
X X w. swe umiejętności nabywali w samym Cieszynie u starszych rzemieślników , a nieżyjący już
złotnik Franciszek Horak jako jeden z ostatnich tego typu tradycyjnych rzemieślników, pracujący od
1950 r. dla Cepelii, zawodu wyuczył się w Bielsku .
Takiego wykształcenia nie posiadali natomiast ludowi wykonawcy biżuterii, którzy w tym celu
stosowali mniej szlachetne metale. Byli to samoucy wyrabiający tańsze ozdoby, zwłaszcza spinki do
koszul, bez sygnowania. Na początku X X w. żyło ich już niewielu w Beskidzie Śląskim, Brennej,
Bystrzycy, Końskiej, Cisownicy i po ich śmierci nikt więcej nie podjął się takiego rękodzieła . Biżu­
terię kupowano zazwyczaj u wytwórców, natomiast po zakupy innych akcesoriów do stroju udawano
się ze wsi do Cieszyna, Skoczowa, Strumienia, Frysztatu, Jabłonkowa, Bielska, gdzie także odbywa­
ły się targi. Najpopularniejsze były jarmarki w Strumieniu i Frysztacie. Poza tym wielu wędrownych
kupców przechodziło przez wsie, handlując materiałami wełnianymi, bawełnianymi, jedwabnymi
oraz gotowymi wyrobami, np. chustkami, fartuchami. Przed rozpadem Austro-Węgier przychodzili
też wędrowni handlarze ze Słowacji i Węgier sprzedając tkaniny, broszki i drobiazgi codziennego
użytku, a „szmaciarze" zbierali stare gałgany dając w zamian igły, agrafki, nici itp.
276

277

278

m

280

281

282

283

275
276
277
278
279
280
281
282
283

130

P o p i o ł e k R, op.cit., s. 57.
Ibidem, s. 167.
Fi er la G., Strój cieszyński, s. 39, 40, przypisy 123 i 151; Własne badania terenowe autorki.
Tomczyk D., op.cit., s. 166.
I wanek W., op.cit, s. 121-186; Krajka a śperk..., op.cit, s. nlb.
Iwanek W., op.cit, s. 153, 155, 161.
Bazielich B., Twórczość ludowa..., s. 19-20.
G ł a d y s z M., op.cit, s. 185-186.
Emilia Michalska, Pruchna.

Ryc. 180. Złotnik Franciszek Horak przy swoim warsztacie, Cieszyn 1962 r.

ZAKOŃCZENIE
Mówiąc o stroju cieszyńskim ma się na względzie tylko jego kobiecy zestaw, bo on utrzymał się
najdłużej. Charakterystyczną przy tym rzeczą jest fakt, że w miarę upływu czasu coraz to bardziej się
rozpowszechniał zarówno po linii poziomej, tj. przestrzennie, jak i po linii pionowej, czyli w drabinie
społecznej - od warstw uprzywilejowanych po średnio i mniej zasobne osoby w środki materialne.
Tym samym różnicowała się jego wykwintność i ozdobność wyrażająca się w drogich materiałach,
kosztownych koronkach i haftach złotych lub srebrnych aż po własnej produkcji tkaniny, nici, czy
inne jeszcze błyskotki wykorzystywane zamiast srebrnej lub złotej biżuterii. To samo dotyczy gatun­
ku wstążek, które jako przeposki niektórym kobietom zastępowały srebrne pasy, a zamożniejszym
służyły jako podkład pod ciężkie pasy. Nie miał przy tym znaczenia rodzaj wyznania - katolickie,
czy protestanckie, aczkolwiek może bardziej ozdobnie nosiły się katoliczki. Natomiast wymownym
jest fakt, że jeszcze w X V I I I w., zgodnie z przywilejami książęcymi odległość 1,5 mili od miasta były
131

jak gdyby granicą, spoza której wiejskie wyroby miały ograniczony dostęp do miast. Tym samym
wyznaczały w pewnym sensie obszar występowania stroju cieszyńskiego. Wprawdzie były od tego
wyjątki, bo ceniono zarówno sukna wałaskie i płótna wiejskich rękodzielników, ale nie ulega wątpli­
wości, iż najbardziej eleganckie i strojne stroje noszono w tym właśnie obrębie, a przede wszystkim
w miastach. W miastach koncentrowało się rzemiosło, tj. szewcy, krawcy, kuśnierze, tkacze, złotnicy
oraz kupiectwo pośredniczące między innymi w kupnie -sprzedaży wszystkich rzeczy potrzebnych
przy sporządzaniu stroju. Tutaj też przybywali wieśniacy nawet z dalszych miejscowości, aby się
w nie zaopatrzyć, co pozostało po czasy współczesne. Można przyjąć, że im dalej od miejskich cen­
trów, tym stroje cieszyńskie były skromniejsze i mniej bogate, a sporadyczne wyjątki stanowiły stroje
siedloczek, żon i córek wójtów, młynarzy, czy innych cenionych wiejskich rzemieślników. Biedna
góralka nie mogła się z nimi nawet mierzyć, dlatego bogatego konkurenta do nich właśnie odsyła
w pieśni:
... Z Panem Bogiem mój Janiczku,
nie przychodź ku mnie.
Jo mom kabotek bielutki
Fartuch zbiyrany.
Tyś Janiczku wielki bogacz,
jak pan nad pany,
na mnie suknie nie szuszczą
a leńcuszki nie brzynczą,
i jak ci się nie podobom
hledaj se inszom.
Dziewczyna pierwszą suknię dostawała, jak szła do Konfirmacji albo do I Komunii Św., a potem
gdy była panną na wydaniu lub gdy była proszona za druhnę. Suknię sprawiała matka, zaś w biedniej­
szych rodzinach zamiast nowej, dopasowywała córce jedną ze swoich, aczkolwiek obyczaj skłaniał
aby suknia panny młodej i druhny była nowa - może skromna, ale nieużywana. To samo dotyczyło
i pozostałych części stroju. Niektóre z nich początkowo przenikały na wieś, nierzadko na zasadzie
spadkowego przekazu lub daru za dobrą służbę u bogatej mieszczki. I tym sposobem sporadycznie
wzbogacały swój strój mniej zamożne kobiety.
Ubiorem dziewczynek były kretonowe sukienki lub spódnice i jakie, a w zimie chustki wełniane,
przeważnie przenoszone po matce. Dlatego nie można jednoznacznie mówić o stroju dzieci, także
i o stroju chłopców, którzy nosili lniane koszule i spodnie oraz wełniane kurtki przeszyte najczęś­
ciej z ojcowej kamizeli. Kawalerowie natomiast dbając o swój wygląd, upodabniali się do wyglądu
starszych, którzy jak wiadomo dość wcześnie zarzucili tradycyjny sposób ubierania się, przechodząc
na surduty i marynarki. Być może z tego też powodu wszelkie rekonstrukcje męskich strojów cie­
szyńskich, jakich używają zespoły folklorystyczne nie są udane, gdyż nie odpowiadają prawdzie. Za
to stroje kobiece mają wiele możliwości i podstawy do prezentowania autentycznych przykładów.
Zachowało się bowiem jeszcze sporo oryginałów, a i wszelkie szyte na nowo części tego stroju za­
chowują właściwą jego formę oraz ukazują różnorodność sposobów zdobniczych odpowiadających
modzie określonych ram czasowych. Wprawdzie jeszcze w 1926 r. w jednym z listów nadesłanych do
„Posła Ewangelickiego" jego autor utyskuje na niekorzystne zmiany, jakie zaobserwował w kobie­
cym stroju cieszyńskim po dłuższej swej nieobecności w tych stronach, ale tym samym dokumentuje
panującą wówczas modę. Nie widząc złotem lub srebrem haftowanych żywotków, ani „kabotków
i koszulek pięknie haftowanych", ani fartuszków batystowych i czarnych sukiennych spencerów do­
strzega" niemożliwe bezstylowe innowacje". Są nimi według niego czarne suknie z brązową golon­
ką, żywotki bez haftu, zamiast białego bufiastego kabotka - modna damska bluzka, nawet niebieska,
żółta, zielona z głębokim dekoltem, „fartuchy, które dawniej były gęsto fałdowane są dziś wąskie
i kuse", a „zamiast starego spencera kaftaniki, tzw. jakie" uszyte z sukna, aksamitu, jedwabiu
i „o zgrozo - z pluszu". Czyli tzw. plusz uchodził za coś zgoła nieodpowiedniego. Również dziew132

częta nie noszą - jak pisze - grubego warkocza lecz „ufryzowane grzywki, strzyżone czupryny
i bubikopfy". Krytykując ten stan rzeczy nawołuje kobiety do powrotu do dawnej mody śląskiej .
284

Ryc. 181. Tancerze z zespołu cieszyńskiego, Cieszyn 1970 r. Fot. Arch. autorki.

Warto podkreślić, że faktycznie w latach dwudziestych - trzydziestych X X w. pojawiają się suk­
nie w brązowym kolorze i z brązową golonką oraz żywotkiem z brązowego aksamitu. Czasami jest to
także kombinacja - żywotek brązowy, a suknia czarna i golonka nie koniecznie niebieska, ale nie jest
to powszechne, bo każda z kobiet wie, że suknia powinna być właśnie czarna z haftowanym czarnym
żywotkiem lub ewentualnie wiśniowym dla druhny. Powszechna natomiast staje się zmiana uczesania,
tzn. dziewczęta i młode mężatki chętnie obcinają swoje warkocze i ondulują krótkie włosy, starsze
kobiety jednak, ubierając się tradycyjnie zachowują chociaż krótki warkocz upięty na potylicy, aby
lepiej trzymał się na głowie czepek. I jeszcze jedna uwaga wspomnianego autora z „Posła Ewangeli­
ckiego" jest trafna. Wiele młodych kobiet oglądających się za modą w mieście zaczyna nosić zamiast
koszulki z białym haftem, czy tradycyjnego kabotka, jedwabną bluzkę z krótkimi rękawami, uszytą
w różnym fasonie, przeważnie bez kołnierza, zapinaną z przodu na guziczki lub wkładaną przez
głowę, raczej białą ewentualnie kremową, a nie w różnych kolorach, jak to zauważa autor listu. Jego
spostrzegawcze oko dostrzega także zmianę szerokości i sposobu marszczenia fartucha, przy czym
koronkowe wstawki u dołu występowały nader rzadko. Natomiast żywotki bez haftu, obszyte tylko
samą niebieską albo białą taśmą były istotnie mniej eleganckie.
Jeśli chodzi o kolejne zmiany w stroju to nastąpiły one także po I I wojnie światowej, kiedy mod­
ne stały się tkaniny nylonowe, ręcznie malowane, z czasem też posypywane błyszczącym kolorowym
proszkiem, których używano na fartuchy i szatki. Upodobania te dość prędko minęły, gdyż okazały
się niepraktyczne - takich wyrobów nie można było prać, farba malowań się łuszczyła przy częstym
ich używaniu, a połyskliwy proszek się wykruszał. Niemniej cieszynianki zawsze ulegały modzie
i „umiały się ubrać" . Mówiono też „moda i jeszcze raz moda", pomimo iż w panującej opinii „modę
djabeł stworzył. Wszycko zbiyro do beczki i jak tego jest już moc, co ni może już nic wykombino­
wać, to beczkę przewróci do góry dnem i znów na nowo moda" .
W sumie większość wprowadzanych nowości w X X w. okazała się niefunkcjonalna, nawet tan­
detna, co nie odpowiadało elegancji i wykwintności tradycyjnego stroju. Zawsze bowiem dbano
o jego staranny wygląd i dlatego odświętne strojenie wymagało dużo czasu. Powiadano też, że „babe
do cieszyńskiego stroju ubrać, to prędzej wóz z drabiną zaprządz i konie uszykować" . Kto chce
285

286

287

zatem z różnych względów go nadal nosić, powinien zachować jego autentyczny uroczysty wygląd.
284
285
286
287

Anonimowy list o stroju śląskim, „Poseł Ewangelicki" 1926 nr 41.
Zuzanna Bojdowa lat 55, hafciarka, Pierściec 1958.
Emilia Lipowczan, Goleszów-Równia 1958.
Siostry Helena Cieślak i Emilia Śliwka, Brenna 1956.

133

BIBLIOGRAFIA
Bazielich B . , - Z badań terenowych nad cieszyńskim haftem ludowym, Katowice 1958.
- Z badań terenowych nad haftem ludowym w pow. bielskim, Katowice 1962.
- Ludowe wyszycia techniką krzyżykową na Śląsku, „Rocznik Muzeum Górnośląskiego
w Bytomiu. Etnografia", zeszyt nr 1, Bytom 1966.
- Moda w strojach regionalnych, katalog wystawy, Bytom 1957.
- Złote hafty w tradycyjnej odzieży na Śląsku, „Rocznik Muzeum Górnośląskiego
w Bytomiu. Etnografia" zeszyt nr 6, Bytom 1973.
- Śląskie stroje ludowe, Katowice 1988.
- Strój ludowy w Polsce - opisy i wykroje, Warszawa 1995.
- Odzież, stroje i ich formy zdobnicze, [w:] Kultura ludowa śląskiej ludności rodzimej,
red. D. Simonides, Wrocław - Warszawa 1991, s. 99-168.
- Śląskie stroje ludowe, Chorzów 1997.
Bronicz St., - Strój pszczyński, „Atlas Polskich Strojów Ludowych", Wrocław 1954.
Dobrowolska A., - Żywotek cieszyński, Katowice 1930.
- Strój Jacków Jabłonkowskich, Lublin 1948, „Prace i Materiały Etnograficzne", t.
V I I I , s. 1 - 38.
Dobrowolscy A., T., - Strój, haft i koronka w województwie śląskim, Kraków 1936.
Fierla G., - Strój lachów śląskich, „Atlas Polskich Strojów Ludowych", Wrocław 1969.
- Strój cieszyński, Czeski Cieszyn 1977.
Gładysz M . , - Zdobnictwo metalowe na Śląsku, Kraków 1938, s. 181-238.
Iwanek W , - Złotnictwo na Śląsku Cieszyńskim. Próba zarysu, „Rocznik Muzeum Górnośląskiego
w Bytomiu. Sztuka", zeszyt nr 6, Bytom 1973, s. 121-186.
Kubisz J., - Pamiętnik starego nauczyciela, Cieszyn 1928.
Malicki L., - Kożuchy górali śląskich, „Zaranie Śląskie", R. I I I , z. 3, 1937.
- Drukowanie płócien na Śląsku, „Lud", t. X I I , 1954.
- Strój górali śląskich, „Atlas Polskich Strojów Ludowych", Wrocław 1956.
Malinowski L., - Zarysy życia ludowego na Szląsku, „Ateneum", 1877.
Piegza K., — Nakrycia głowy kobiet cieszyńskich, Czeski Cieszyn 1979.
Poloczkowa B., - Tekstylia i strój na Śląsku Cieszyńskim w XVII-XVIII w., „Polska Sztuka Ludowa",
1973, z. 3, s. 135-146.
- Strój cieszyński w XIX w., „Polska Sztuka Ludowa", 1972, z. 3, s. 153-170.
Popiołek F., - Studia z dziejów Śląska Cieszyńskiego, Katowice 1958.
Slama Fr., - Oesterreichisch Schlesien, Prag 1887.
Stolafik, - Hrcava, Ostrava 1958.
Teśinsko, t. 2, Odev, praca zbior., Ostrava 2000, s. 99-240.

134

SPIS ILUSTRACJI
1. Mapa powiatu cieszyńskiego, bielskiego z miejscowościami, w których w 1956 i 1957 r. przeprowadzono badania
nad haftem ludowym. B. Bazielich, Z badań terenowych nad cieszyńskim haftem ludowym, Katowice 1958, s. nlb.
2. Jadwiga Krysta w codziennym odzieniu przy kuchni, Lipowiec 1956 r. Fot. St. Deptuszewski
3. W drodze na targ, akwarela J. Alta 1840 r. Kartka pocztowa wyd. Przez Muzeum Tesinska, fot. A. Milersky.
4. Powrót z chrztu, rys. J. Kinzel, 1891. Reprod. Oesterreichisch
und Schlesien, Wien 1897, s. 593.

- ungarische Monarchie in Wort und Bild. Märchen

5. Mapa zasięgu ludowych strojów w Cieszyńskiem. Teśinsko, t. 2, Ostrava 2000, s. 100. Reprod.
6. Mapa rozmieszczenia dawnych plemion śląskich. Górny Śląsk, cz. I , Poznań 1959, s. 436.
7. Mapa podziałów wewnętrznych Śląska w I poł. X I V w. i granice Księstwa Cieszyńskiego około 1315 r. R. Rysiewicz-Jędrusik, A. Pustelnik, B. Konopka, Granice Śląska, Wrocław 1998, s. 90
8. Mapa Śląska Cieszyńskiego w granicach historycznych. Płyniesz Olzo ...Zarys kultury materialnej ludu cieszyńskie­
go,, red. D. Kadłubiec, t. I I , Ostrava 1972, s. 107 Mapa uzupełniona przez autorkę.
9. Mapa osadnictwa, gleb, zalesienia i terenów bagnistych w X I I I - X I V w. I . Panic, Historia osadnictwa w księstwieopolskim we wczesnym średniowieczu, Katowice 1992, s. 131, mapa 14.
10. Kobieta w letniku. Rysunek na desce w kościele NMP, Zarzecze koło Bielska-Białej, X V I w. Arch.Dz.Et.MGB.
(Dział Etnografii Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu).
11. Renesansowy strój magnacki. Miedzioryt z widokiem Cieszyna, wyk. D. Meissner ok. 1630 r.
12. Fragment obrzędowej chusty z 1686 r. Fot. St. Deptuszewski. Eksponat Muzeum w Cieszynie.
13. Góralki w stroju cieszyńskim,

Koniaków Rupienka 1956 r. Fot. St. Deptuszewski

14. Raszka drobno fałdowana ze złotym galonem i haftem, Kojkowice RCz. I I poł. X I X w., Tesinsko, Ostrava 2000,
kolorowa i l . 38.
15. Stroje z okolic Cieszyna, rys F. Kaliwoda, ok. 1840 r. G. Fierla, Strój cieszyński, Czeski Cieszyn 1977, s. 1.
16. Typy i widoki Cieszyna. „Tygodnik ilustrowany", 1878 r., Reprod. St. Deptuszewski.
17. Mężczyzna w stroju cieszyńskim, I I poł. X I X w. G. Fierla, Strój cieszyński, Czeski Cieszyn 1977, s. 48.
18. Wyrobnicy cieszyńscy. „Tygodnik Ilustrowany", 1878 r.
19. Żywotki ze złotym haftem obszyte ozdobnymi taśmami. 1. Ustroń, poł. X I X w. 2. Istebna, koniec X I X w. Fot. St.
Deptuszewski. Zbiory muzeum w Cieszynie.
20. Przód i tył żywotka z charakterystycznym obszyciem ozdobną taśmą. Wyk. Maria Farfecka, Brenna 1936 r. Fot. St.
Deptuszewski, 1956.
21. Nowsza forma zdobienia żywotków. 1. Hafty w miejscach obszyć, wyk. Hermanka z Cieszyna w 1944 r., Mnisztwo.
2. Hoczki haftowane szklanymi perłami, wyk. Helena Sojka w 1926 r., Bielowicko. Fot. St. Deptuszewski, 1956.
22. Wiślanie. B. Hoff, Lud cieszyński, jego właściwości i siedziby, Warszawa 1888, s. 51.
23. Mapka zasięgu żywotka cieszyńskiego. A. Dobrowolska, Żywotek cieszyński, Katowice 1930, s. nlb.
24. Państwo młodzi (E. i Z. Gwarkowie) - mloducha w stroju cieszyńskim po zaczepieniu, pan młody w stroju górskim,
Koniaków 1957.
Fot. St. Deptuszewski.
25. Mapa zasięgu ubioru pszczyńskiego z granicą wpływów stroju cieszyńskiego.
Polskich Strojów Ludowych, Wrocław 1954, s. 17.

St. Bronicz, Strój pszczyński, Atlas

26. Mapa zasięgu żywotka cieszyńskiego. B. Bazielich, Z badań terenowych nad haftem ludowym w powiecie bielskim,
Katowice 1962, s. 29 nlb.
27. Mapa zasięgu ozdób metalowych na Śląsku. M . Gładysz, „Zdobnictwo metalowe na Śląsku", Kraków 1938, s. 201.
28. Strój cieszyński z okolic Jabłonkowa. Muzeum Śląskie w Opawie. Fot. A . Pustka 1970.
29. Ozdoby stroju jabłonkowskiego: brelok, orpant do męskiego kabata, filigranowe korale. Fot. Arch.MGB.
30. Cieszyński strój mężczyzny ok. 1870 r. G. Fierla, Strój cieszyński, Czeski Cieszyn 1977, s. 49.
31. Koszula męska o tunikowatym kroju. Rys. autorka.
32. Koszula męska o kroju z karczkiem. Rys. autorka.
33. Krój i przód płóciennych portek. Rys. autorka.
34. Krój i spodnie płócienne szyte po bokach. Rys. autorka.
35. Krój lazurek. Rys. autorka.

135

36. Lazurki. Fot. J. Kubisz 1939. Arch.MGB.
37. Dawniejszy i nowszy typ brucleka: 1. - pol. X I X w. 2. koniec X I X w. G. Fierla, Strój cieszyński, Czeski Cieszyn
1977, s. 48.
38. Bruclek z I pol. X I X w. Rys. autorka wg Teśinsko, t. 2, Ostrava 2000, fot. 102.
39. Kamizelka zdobiona stebnowaniami. B. Poloczkowa, Strój cieszyński w X I X w., „Polska Sztuka Ludowa", 1963, z.
3, s. 155.
40. Kamizelka dwurzędowa uszyta z czarnej wełnianej tkaniny, I I poł. X I X w. Fot. J. Kubisz 1939. Arch. autorki.
41. Strój z okolic Cieszyna. Akwarela J. Alta z ok. 1840 r. kartka pocztowa wyd. przez Muzeum Teśinska, fot. A. M
lersky.
42. Krój kamizoli. B. Poloczkowa, Strój cieszyński w X I X w., „Polska Sztuka Ludowa" 1972, s. 157.
43. Krój kamizoli i szpencera. Rys. autorka wg A. Dobrowolskiej, Strój Jacków jabłonkowskich,
44^45.

nadbitka s. 17.

Przód i tył gunioka, pogórze cieszyńskie Fot. St. Deptuszewski.

46. Różne formy peleryny, I poł. X I X w. 1. - z podszewką, 2. - bez podszewki. Rys. autorka.
47. Płaszcz i jego krój bez pelerynki i kołnierza. Rys. autorka.
48. Krój i wygląd guni. Rys. autorka.
49. Zdobiny kożucha, Hermanice. Fot. L . Malicki 1939.
50. Różne formy luksusowego obuwia z X V I I - X I X w. 1. - but safianowy, 2. - but typu węgierskiego, 3. - brokatowybucik z językiem, 4. - bucik skórkowy z klamrą 5. - pantofel kobiecy z kokardą. Rys. autorka wg M . GutkowskaRychlewska, Historie ubiorów, Ossolineum 1968, s. 454, 554, 666.
51. Różne formy obuwia do stroju cieszyńskiego z X I X - X X w. 1. - but prosty, 2. - but z lśniącymi wąskimi cholewami,
3. - kierpec, 4. - sukienny papuć. Rys. autorka wg ilustracji J. Alta i H . Jastrzembskiego z I poł. X I X w.
52. Różne formy męskich nakryć głowy noszonych w X I X w. i na pocz. X X w. 1 - kapelusz cylindryczny, 2. - kap lusz
z klamrą 3. - kasturek, 4. - kapelusz słomiany, 5. - baranica. Rys. autorka.
53. Weselnicy: młoda para, dwie pary drużbów i goście, Jaworze Dolne 1914. Fot. Arch. autorki.
54. Młoda para - żenich w surducie, Pastwiska 1914 r. Fot. Arch. autorki.
55. Odświętny ubiór mężczyzn, Puńców 1910 r. Fot. Arch. autorki.
56. Helena Sojka, hafciarka we współczesnej bluzce ubranej do stroju cieszyńskiego,
1956.

Bielowicko. Fot. St. Deptuszewski

57. Maria Farfecka, hafciarka w stroju cieszyńskim w jedwabnym fartuchu w kratę, Brenna. Fot. St. Deptuszewski 1956.
58. Franciszka Burjan, hafciarka w stroju cieszyńskim z białą dzianą hacką, Górki Wielkie. Fot. St. Deptuszewski 1956.
59. Kobieta we współczesnej bluzce ubranej do stroju cieszyńskiego ze starą biżuterią Brenna. Fot. St. Deptuszewski
1956.
60. Maria Szczepańska, hafciarka we współczesnym stroju cieszyńskim z haftowanym pasem, Hermanice. Fot. St. Dep­
tuszewski 1956.
61. Krój ciasnochy. Rys. autorka.
62. Prymitywny krój kabotka. Rys. autorka.
63. Trzy rodzaje koszuli wiyrchniej: 1. kabotek, 2. szutka, 3. koszwłka. Rys. autorka.
64. Wyszycia na obujku szutki, Ligotka Kameralna, RCz. Fot. St. Deptuszewski 1972.
65. Haftowany lemiec i kreza rękawa koszulki, Gumna, koniec X I X w. Fot. St. Deptuszewski 1956.
66. Haftowana koszulka, Skoczów, koniec X I X w. Fot. Arch. autorki.
67. Haft na przyramku koszulki, Gumna, koniec X I X w. Fot. St. Deptuszewski 1956.
68. Haftowane okruże koszulki, Ogrodzona pocz. X X w. Fot. St. Deptuszewski, Zbiory M G B Et. 10698.
69. Nowsza forma kabotka uszyta z fabrycznego płótna, Czechowice, I poł. X X w. Fot. St. Deptuszewski 1956.
70. Bluzka z haftem richelieu do stroju cieszyńskiego, Jasienica, lata międzywojenne. Fot. St. Deptuszewski 1959.
71. Wygląd spodka ze stanikiem. Rys. autorka.
72. Haft na brzegu spodka, Skoczów, pocz. X X w. Fot. St. Deptuszewski 1956.
73. Najstarsza rycina stroju cieszyńskiego,

1803 r. Teśinsko, ił. 160.

1 A. Suknia cieszyńska, Jasienica 1967. Fot. Arch. autorki.
75. Helena Cieśla w uroczystym stroju z suknią o lekko podwyższonym stanie, Brenna 1956. Fot. St. Deptuszewski.
76. Helena Sojka, hafciarka w stroju z suknią o obniżonej talii, Bielowicko 1956. Fot. St. Deptuszewski.
77. Wykrój żywotka - oplecko, dwie przedniczki, ramiączko.

136

Rys. autorka.

78. Żywotek ze złotym hartem i złotą bortą, Ustroń X I X w. Fot. St. Deptuszewski, Zbiory muzeum w Gliwicach.
19. Żywotek haftowany przez Ewę Chałupską w 1946 r., Jasienica. Fot. St. Deptuszewski 1959.
80. Aksamit z haftowanym żywotkiem rozpiętym na hafciarskiej ramie, własność hafciarki Marii Szczepańskiej, Herm
nice. Fot. St. Deptuszewski 1956.
81. Aksamit z zafastrygowanym żywotkiem przed uszyciem, wykonała Elżbieta Strzędało, hafciarka, Ligota. Fot. St.
Deptuszewski 1957.
82. Projekt żywotka obszytego sznurka, wykonała Ewa Chałupską, hafciarka, Jasienica. Fot. St. Deptuszewski 1959.
83. Żvwo/e/<:bez haftów, obszyty sznurka, własność Anny Górniak, lat 65, Gumna. Fot. St. Deptuszewski 1956.
84-85. Tył i przód żywotka haftowanego w miejscach, gdzie naszywano galony, Wisła. Fot. St. Deptuszewski 1956.
86. Żywotek haftowany „w dwa kwiaty", Brenna 1938 r. Fot. St. Deptuszewski 1956.
87. Żywotek haftowany „w trzy bukieta", Górki Wielkie 1930 r. Fot. St. Deptuszewski 1956.
88. Żywotek ślubny haftowany „w jeden kwiat", Jaworze 1928 r. Fot. St. Deptuszewski 1959.
89. Żywotek z haftem „w wianuszek", wykonała Maria Szczepańska 1953., Hermanice. Fot. St. Deptuszewski 1956.
90. Żywotek z haftem „w wianuszek" kupiony w Cieszynie 1950 r. Fot. St. Deptuszewski 1956.
91. Trzy pary srebrnych hoczków naprzedniczkach żywotka, Hermanice. Fot. St. Deptuszewski 1956.
92. Tzw. ślepe hoczki wyhaftowane perłami, Ligota 1954 r. Fot. St. Deptuszewski 1956.
93-94.Tył i przód żywotka przy sukni dla dziewczynki do I Komunii św. haftowany w białe konwalie i niebieskie ni
zapominajki, listki zielone, Gumna 1946 r. Fot. St. Deptuszewski 1956.
95. Fartuch płócienny drukowany. Teśinsko, i l . 40 kolor.
96. Cieszynianka w odświętnym stroju, 1930 r. Fot. Arch. autorki.
97. Fartuch jedwabny granatowy z haftem: kwiatki błękitne i pomarańczowe, liście zielone, wykonała Anna Cyfkowa
1928 r., Skoczów. Fot. St. Deptuszewski 1956.
98. Hafciarka Stefania Dziadek w stroju cieszyńskim z adamaszkowym fartuchem, Ligota 1959 r. Fot. St. Deptuszewski
1956.
99. Hafciarka Maria Szczepańska w stroju cieszyńskim z jedwabnym wzoizystym fartuchem, Hermamcs \956t. Fot. St.
Deptuszewski 1956.
100.Siostry Romańczyk - Matylda, szwaczka i Stefania, koronkarka w kretonowych fartuchach i sukienkach noszonych
na co dzień, Nierodzim 1956 r. Fot. St. Deptuszewski 1956.
101.Cieszynianka w cieplejszej jakli, 1934 r. Fot. Arch. autorki.
\02.Jakle i strój ubogich kobiet, Marklowice, 1930. Fot. Arch. autorki.
103.Łańcuszkowy haft na kamgarnowej jakli, wykonała Helena Donocik, Międzyrzecze, pocz. X X w. Fot. St. Deptu­
szewski 1956.
104.Szpyncer do kobiecego stroju cieszyńskiego,
Cieszyn 1977, s. 55.

Ropica, RCz., ok. 1860 r. Reprod. G. Fierla Strój cieszyński, Czeski

105. Krój kobiecego szpyncera do kobiecego stroju łaskiego, Orłowa RCz., 1890 r. Reprod. G. Fierla, Strój lachów ślą­
skich, Atlas Polskich Strojów Ludowych, Wrocław 1969, s. 32-33.
106. Kobiecy kożuch ślubny, Hermanice. Fot. L. Malicki 1939.
107. Cieszyńskie chustki obrzędowe, X V I I I - X I X w. Reprod. A. Macoszek, Przewodnik po Śląsku Cieszyńskim, Lwów
1901, s. 88-89.
108.Narożnik chusty oczepinowej z białym haftem, X I X w. Fot. St. Deptuszewski,

Zbiory muzeum w Cieszynie.

109-110. Wiązanie chustki na żurek, Ligota. Fot. St. Deptuszewski 1959.
111 .Kobieta w stroju cieszyńskim z żurkiem, Ligota. Fot. St. Deptuszewski 1959.
112. Kobieta w stroju cieszyńskim z żurkiem, Górki Wielkie. Fot. St. Deptuszewski 1959.
113. Jedwabna szatka ręcznie haftowana przez Zuzannę Bojdową 1948 r. Pierściec. Fot. St. Deptuszewski 1956.
114. Cztery narożniki szatki spuszczowej wyszyte dwustronnym ściegiem krzyżykowym, X I X w. Fot. Maks. Fleicher,
Zbiory MGB.
WS.Młoduchy

w hackach cieszyńskich podczas ślubu w kościele, Koniaków 1957. Fot. St. Deptuszewski 1956.

1 ló.Chustka ręcznie malowana przez Martę Gabryś w 1956 r. Haźlach. Fot. St. Deptuszewski 1956.
117. Czepek z szydełkowym czółkiem, wykonała Janina Moskała przed I wojną światową Brenna. Fot. St. Deptuszew­
ski 1956.
118. Czepek z czółkiem roboty klockowej, kupiony w Skoczowie 1922 r. Istebna. Fot. St. Deptuszewski 1956.

137

119. Czepek z czółkiem robionym „na kółkach" - teneryfie przed I I wojną światową Istebna. Fot. St. Deptuszewski
1956.
120. Tiulowe czółko do czepka łaskiego wykonała Anna Szlauer, Pastwiska 1967 r. Fot. St. Deptuszewski.
121. Czepek z siatkowym czółkiem, wykonała Maria Bogdanowicz, Wisła-Jawornik 1954 r. Fot. St. Deptuszewski 1956.
122. Uczesanie dziewcząt i kobiet śpiewających w zespole „Cementownia Goleszów", Goleszów 1958 r. Fot. St. Deptu­
szewski.
123. Wzór czerwonej dzianej pończochy. Rys. autorka.
124. Klamerki do spencera, Cieszyn X V I I I - X I X w. Fot. St. Gadomski. Zbiory MGB.
125. Pas z odlewanych płytek, X V I I I w. Fot. D. Dubiel. Zbiory muzeum w Cieszynie.
126. Pas z odlewanych płytek i z łańcuszkami, X I X w. Fot. St. Deptuszewski. Zbiory M G B Et. 10172.
127. Pas z łańcuszków i filigranowych płytek, Cieszyn pocz. X X w. Fot. St. Deptuszewski 1964.
128. Łańcuszkowe orpanty, Cieszyn koniec X I X w. Fot. St. Gadomski. Zbiory M G B .
129. Przykłady odlewanych hoczków, X I X w. Fot. St. Gadomski. Zbiory M G B i muzeum w Cieszynie.
130. Filigranowe hoczki w formie tulipana, koniec X I X w. Fot. St. Deptuszewski. Zbiory M G B Et. 10475.
131. Fragment pasa z kolumienkami, Skoczów pocz. X I X w. Fot. St. Deptuszewski 1958.
132. Filigranowa rozeta zpukliczkami na płytce pasa, Brenna, koniec X I X w. Fot. St. Deptuszewski 1956.
133. Przykłady haftowanych pasów, Ligota, Brenna, Wisła, poł. X X w. Fot. St. Deptuszewski 1954.
134. Haftowane hoczki naprzedniczkach żywotka, wykonała Franciszka Burjan 1915 r. Górki Wielkie. Fot. St. Deptu­
szewski 1956.
13 5. Srebrne odlewane hoczki obwiedzione haftem na przedniczkach żywotka, wykonała Maria Smelikowa, Cieszyn-Bobrek 1928 r. Fot. St. Deptuszewski 1956.
136. Złoty galon na żywotku cieszyńskim, pocz. X X w. Fot. St. Deptuszewski 1956.
137. Haftowanaprzeposka dł. około 3 m, Skoczów pocz. X X w. Fot. St. Deptuszewski 1956.
138. Dziewczęcy strój z haftowanym pasem, Dolna Łomna, RCz., Fot. Arch. autorki.
139. Mężatki ubrane po cieszyńsku: od lewej - kobieta w ubiorze codziennym, tj. kretonowej kiecce, fartuchu i jakli
oraz w żurku przewiązanym drugą chustką. Kobieta w stroju odświętnym z suknią cieszyńską. Kobieta w stroju
odświętnym i jakli, Marklowice około 1930 r. Fot. Arch. autorki.
140. Kobieta w odświętnym stroju cieszyńskim, Hermanice. Fot. St. Deptuszewski 1956.
141. Kobieta w odświętnym stroju z hacką, Górki Wielkie.Fot. St. Deptuszewski 1956.
142. Żywotek ślubny haftowany przez Skulimowąna pocz. X X w., Brenna.Fot. St. Deptuszewski 1956.
143. Żywotek ślubny haftowany przez Franciszkę Burjan Górki Wielkie 1949 r. Fot. St. Deptuszewski 1956.
144. Zdejmowanie wianka przed zaczepieniem panny młodej ubranej w strój cieszyński, Koniaków 1957. Fot. St. Dep­
tuszewski.
145. Fragment lnianego płóciennego kabotka z fałdami przy lemcu wyszytym skręcatką, region cieszyński RC, koniec
X I X w. Fot. A Pustka. Zbiory muzeum w Opawie.
146. Klocki do drukowania płócien z warsztatu Lewińskiego w Cieszynie, 1909 r. Fot. St. Deptuszewski. Zbiory muze­
um w Cieszynie Et. 7278, 7282, 632.
147. Drukowany fartuch płócienny do stroju cieszyńskiego, pocz. X X w. Fot. Arch. autorki.
148. Narożnik chusty spuszczonej - czepinowej wyszyty ściegiem krzyżykowym dwustronnym, (strona lewa), różowabawełna, Pruchna koniec XLX w. Fot. St. Deptuszewski. Zbiory M G B Et. 7446.
149. Jednobarwne wyszycie na lemcu kabotka ściegiem płaskim i dziurkowanym, Cieszyn pocz. X X w. Fot. St. Deptu­
szewski. Zbiory muzeum w Cieszynie.
150. Wyszycie ściegiem warkoczykowym i skręcatką na obujku kabotka, brązową i kremową bawełną Czechowice
koniec X I X w. Fot. St. Deptuszewski. Zbiory muzeum w Gliwicach Et. 1498.
151. Obuj'ek kabotka wyszyty ściegiem skręcatką i półkrzyżykiem, Cieszyn koniec X I X w. Fot. St. Deptuszewski. Zbio­
ry muzeum w Cieszynie.
152. Dziurkowany haft biały przeznaczony na kabotek, wykonała Anna Lipowczan w latach międzywojennych, Golszów. Fot. St. Deptuszewski 1958.
153. Rękaw kabotka z haftem białym i czarnym dziurkowanym, Mnisztwo, pocz. X X w. Fot. St. Deptuszewski 1958.
154. Biały haft na narożniku chustki spuszczowej - czepinowej, Nierodzim, koniec X I X w. Fot. St. Deptuszewski 1958.
155. Anna Lipowczan wykonująca białe hafty, Goleszów-Równia. Fot. St. Deptuszewski 1958.

138

156-157.Starszy i nowszy żywotek ze złotym wypukłym haftem, Wisła koniec X I X w. Fot. St. Deptuszewski. Zbiory
muzeum w Gliwicach.
158. Żywotek kupiony w Bielsku w 1909 r., własność Heleny Plinta, Nierodzim. Fot. St. Deptuszewski 1956.
159. Etykietki nici do haftowania żywotków kupowanych w Czechach, Brenna.Fot. St. Deptuszewski 1956.
160. Rama do haftowania żywotków i tamborek do haftowania chustek i fartuchów, własność hafciarki Jadwigi Wojnar,
Brenna.Fot. St. Deptuszewski 1956.
161—162.Tył i przód żywotka haftowanego w większe kwiaty przez Annę Cyfkową 1928 r., Skoczów. Fot. St. Deptu­
szewski 1956.
163—164.Tył i przód żywotka haftowanego w szyszki, kupiono w Jasienicy „za starej Polski", Jaworze. Fot. St. Deptu­
szewski 1959.
165.Żywotek haftowany szklanymi perłami w 1915 r. przez Franciszkę Burjan, Górki Wielkie. Fot. St. Deptuszewski
1956.
\66.Żywotek

kupiony w Skoczowie w latach międzywojennych, własność Emilii Śliwka, Brenna. Fot. St. Deptuszewski

1956.
\61.Żywotek

haftowany w 1932 r. przez Stefanię Dziadek, Ligota. Fot. St. Deptuszewski 1959.

\68.Żywotek

haftowany w 1930 r. przez Ewę Chałupską, Jasienica. Fot. St. Deptuszewski 1959.

169. Żywotek ślubny haftowany w 1932 r., własność Marii Figna, Mniszfwo. Fot. St. Deptuszewski 1956.
170. Żvwore/c haftowany w 1930 r. przez Ewę Chałupską z Jasienicy, Goleszów. Fot. St. Deptuszewski 1957.
171. Narożnik chusty spuszczowej wyszytej skręcatką i obszytej klockową koronką, własność Zuzanny Gembołyś, Isteb­
na, I I pol. X I X w. Fot. St. Deptuszewski 1967.
172. Czółko czepka z koronki klockowej w płócienkowe ornamenty, Nierodzim I poł. X X w. Fot. St. Deptuszewski
1957.
173.Stefania Romańczyk przy robocie koronki klockowej, Nierodzim. Fot. St. Deptuszewski 1956.
MA.Czółka do czepka haftowane na tiulu, wykonała Anna Szlauer, Pastwiska 1952 r. Fot. St. Deptuszewski 1967.
175.Czepek czółkowy z haftowanej wiązanej siatki, wykonała koronkarka Bogdanowicz z Wisły-Jawornika 1949 r.,
własność Ewy Nogowczyk, Wisła. Fot. St. Deptuszewski 1967.
Md.Romek do haftowania siatki, własność Stefanii Romańczyk, Nierodzim. Fot. St. Deptuszewski 1956.
177. Pieczęć cechu szewskiego, Skoczów 1565 r. Fot. St. Deptuszewski.
178. Zeszytowy wzornik do robienia koronek klocowych po zmarłej koronkarce Marii Gruszczyk, własność Stefanii
Romańczyk, Nierodzim. Fot. St. Deptuszewski 1956.
179. Przywilej cechu płócienników wydany przez Wacława, księcia cieszyńskiego, zabraniający „szturarzom" wytwa­
rzania i sprzedawania płótna, Cieszyn 1563 r. Fot. B. Bazielich.
180. Złotnik Franciszek Horak przy swoim warsztacie, Cieszyn 1962 r. Fot. St. Deptuszewski 1956.
181. Tancerze z zespołu cieszyńskiego, Cieszyn 1970 r. Fot. Arch. autorki.

Tabl. I

Dziewczyna w stroju cieszyńskim, rys. J. Manes 1854 r.

Tabl. I I Strój z Cieszyna, akwarela H . Jastrzembskiego, ok. 1846 r. Reprod. I. Adamczyk, M . Dembiniok, G. Studnicki,
Korowód naszych przodków, Cieszyn 2004, i l . nlb. katalog muzeum w Cieszynie.
Tabl. III Mężatka i dziewczęta w strojach cieszyńskich. Fot. St. Gadomski 1972.
Tabl. I V Mężatki w cieplejszych strojach. Fot. St. Gadomski 1972.

CIESZYN F O L K COSTUME

The Cieszyn folk costume is one of the forms of clothing which occurs in the region of Silesia, the former
Cieszyn Duchy with the capital in Cieszyn. The town, situated in the southern part of Silesian voivodship, has a
long history going back to the Middle Ages, to the beginning of the Polish State. The oldest information on the
local folk clothing is recorded in the municipal archives from the XVIth century. The records mention different
items of clothing and jewellery as well as their names, which were used not only by the bourgeois circles of the
Cieszyn region. This region, which was later divided by the border separating Poland from Bohemia, remained
faithful to the traditions of its folk clothing. On the both sides of the political border, one can observe the same
regional variants of the folk costume, - the clothes of the Silesian, Lachian and Cieszyn highlanders.
The Cieszyn folk costume was originally connected with the court, bourgeois circles and rich peasants but
over the course of time it became more commonly used especially in the first half of the XlXth century after
the abolition of serfdom. It was considered to be elegant and formal and it reached as far as the Pszczyna region
in the north and the mountainous area in the south, where it was worn by the local women with fondness. The
representative character and wealth of the Cieszyn female folk costume (the male folk clothing disappeared
at the end of the XlXth century) are manifested by its embroidery, lace and jewellery, which have survived
despite having gone through different transformations.
The study describes in detail not only the individual items of female and male folk costumes, but also
other related questions. The author prepared the material on the basis of her own field studies, which had been
thoroughly conducted in the period of 1956-1959 and sporadically in the subsequent years. She published the
results in several books and papers. Apart from her own studies, she made use of archive sources of Cieszyn
and Skoczów, museum collections in Cieszyn, Bytom, Gliwice, Opawa, Ostrawa and others. The author also
used the diaries of local embroiderers and the family pictures of informants coming from the mm of the XlXth
and XXth centuries as well as later years such as the well known iconography from the first half of the XlXth
century.
In the introduction the author presents the reasons why she decided to take up this subject. The following
chapters deal with the sources and the condition of the studies, the characteristics of the region, the history of
the Cieszyn folk costume, its range and the folk clothing of the neighbours. The subsequent chapters generally
and in detail describe the female and male costumes and show their diversity. Separate chapters are devoted to
materials used for making clothes, embroidery, lace and the manufacturers. The conclusion, with some additio­
nal information, recapitulates the topic.
It is worth stressing that in spite of the many changes, which took place after the Second World War, the
Cieszyn folk costume is still highly respected and is worn on special occasions.

Tłum. Joanna Leszkiewicz

140

DIE TESCHENER TRACHT

Die Teschener Tracht ist eine der vorkommenden Kleidungsform in Schlesien in dem ehemaligen Te­
schener Herzogtum, dessen Hauptstadt Teschen ist. Diese in dem südlichen Teil der Wojewodschaft Schlesien
gelegene Stadt hat eine weit ins Mittelalter zurückreichende Geschichte, d.h. bis zu den Anfängen des polnis­
chen Staates. Die ältesten Notizen in den städtischen Büchern zu der lokalen Kleidung reichen bis ins XVI. Jh.
zurück. Diese erwähnen einige Kleidungs- und Schmuckstücke sowie deren Bezeichnungen, die nicht nur von
dem Bürgertum der Teschener Region benutzt wurden. Und diese Region, im Laufe der Zeit durch die Staats­
grenze zwischen Polen und Tschechien geteilt, ist hinsichtlich der Trachten ihrer Tradition treu geblieben. Auf
beiden Seiten der politischen Grenze kommen nämlich die gleichen Varianten der Regionaltrachten, d.i. der
schlesichen Bergbewohner, die lachische und die Teschener Variante.
Die Teschener Tracht, ursprünglich in Verbindung mit dem Bürgertum und mit dem Hof sowie mit
dem reichen Bauerntum, verbreitete sich im Laufe der Zeit immer mehr, insbesondere in der 1. Hälfte des
XIX. Jh. nach Abschaffung der Fron. Als elegant und repräsentabel angesehen gelangte sie sogar bis außerhalb
der Teschener Dörfer im Norden, d.h. in die Pszczynaer Region und in den Süden, in die Bergregion, wo sie
die Frauen mit Wohlgefallen getragen haben. Die Repräsentanz und den Reichtum der Frauentracht (die Män­
nertracht ging bereits gegen Ende des XIX. Jh. verloren) drücken ihre Stickereien, Spitzen und ihr Schmuck
aus, die zwar mit der Zeit Veränderungen erfuhren, jedoch nie gänzlich verschwanden.
In der vorliegenden Arbeit werden nicht nur die Bestandteile der Männer- und der Frauentracht detailliert
behandelt, sondern auch sonstige mit ihnen zusammenhängende Fragen. Die Arbeit der Autorin basiert auf
ihren eigenen in den Jahren 1956-1959 und gelegentlich noch in den darauffolgenden Jahren durchgeführten
eingehenden Felduntersuchungen. Diese Ergebnisse hat sie in einigen Monographien und Artikeln veröffen­
tlicht. Darüber hinaus hat sie die Archive der Städte Cieszyn, Skoczów, die Sammlungen der Museen in
Cieszyn, Bytom, Gliwice, Opawa, Ostrawa und in anderen Städten ausgewertet. Hinzu kommen Tagebücher
der lokalen Stickerinnen und aus dem XIX. und XX. Jh. stammende und auch spätere Familienfotos der Infor­
manten, ferner die bekannte Ikonographie aus der 1. Hälfte des XIX. Jh.
Insgesamt, ausgenommen das Vorwort, das die Beweggründe der Autorin für das Thema nennt, behandeln
die folgenden Kapitel die Quellen und den Stand der Forschung, eine Charakteristik der Region, die Geschichte
der Teschener Tracht und deren Verbreitungsgebiet sowie die Trachten der Nachbarn. In den darauffolgenden
Kapiteln werden allgemein und detailliert die Männer- und die Frauentrachten dargestellt. Separate Kapitel
sind den Kleidungsstoffen, Stickereien und Spitzen und deren Herstellern gewidmet sowie einer Zusammen­
fassung samt Anmerkungen in dem Schlusswort.
Es wäre zu unterstreichen, dass die Teschener Tracht trotz vieler Veränderungen nach dem II. Weltkrieg
weiterhin respektvoll behandelt und gelegentlich getragen wird.

Tłum. Artur Krupa

141

T E Ś I N S K Y

KROJ

Teśinsky krój je jedna z forem odevu, ktera se vyskytuje na Slezsku v davnem Teśinskem Kniżectvi,
jehoż hlavnim mestem je Teśin. Toto mesto se nachazi v jiżni ćasti slezskeho vojvodstvi a ma svoji davnou
historii, ktera saha aż do stfedoveku, tj. temef vzniku polskeho statu. Nicmene nejstarśi zpravy tykajici se
mistnich odevu jsou zaznamenany v mestskych knihach z XVI. stoleti. Vyjmenovavaji nektere ćasti odevu,
biżuterie a take j ej ich nazvy, ktere se użivaly nejenom v mesfanskem prostfedi tesinskeho regionu. Tento re­
gion, rozdeleny statni hranici delici Polsko od Ćeska, zustal pod vzhledem odevu verny svym tradicim, protoże
se po jedne i druhe strane politicke hranice vyskytuji ty same varianty regionalnich kroju, tj. slezskych horalu,
laśsky a tesinsky.
Teśinsky kroj byl prvotne spojeny z meśfanskym a dvorskym prostfedim, v prubehu ćasu i bohatymi
sedlaky, nejvice se zaćal rozśifovat v I polovine XIX. stoleti po zruseni poddanstvi. Byl povażovany za ele­
ganta! a reprezentativni, proto na severu pronikl i mimo teśinske vesnice, tj. do regionu pszczyńskeho a na
jihu do regionu horalskeho, kde ho s oblibou nosiły zdejśi żeny. Reprezentativnost a bohate zdobeni żenskeho
tesinskeho kroje (mużsky kroj se vytratil jeśte pfed końcem XIX. stoleti) vyjadfuji hlavne vyśivky, krajky a
biżuterie, ktere prochazely ruznymi obmenami, ale nezanikly.
V teto prąci były dukladne probrany nejenom jednotlive ćasti żenskeho a mużskeho kroje, ale rovneż
vśechny zależitosti s nimi spojene. Autorka toto vśechno vykonala na zaklade vlastniho badani v tomto regio­
nu, ktere podrobne provedla v letech 1956-1959 a rovneż sporadicky jeśte v nasledujicich letech.Vysledky sve
prace uvefejnila v nekolika pracich a ćlancich. Mimo to vyużila archivni prameny mesta Teśina a Skoczowa,
muzealni sbirky w Teśine, Bytomi, Gliwicich, Opave, Ostrave a jinych, rovneż pamatniky mistnich vyśivaćek
a takteż rodinne fotografie svych informatoru, ktere pochazeji z I poloviny pfelomu XIX. a XX. stoleti a nasle­
dujicich let a rovneż ze zname ikonografie z I poloviny XIX. stoleti.
V soućtu, krome uvodu, kde se hovofi o tom, co pfimelo autorku k vyberu tohoto tematu, nasledujici
kapitoly probiraji prameny a stav vysledku badani, charakteristiku regionu, historii tesinskeho kroje, jeho
dosah a sousedni kroje. Nasledujici kapitoly se tykaji obecneho jak i podrobneho popisu mużskeho kroje,
dale obecneho a podrobneho popisu kroje żenskeho a jejich rozruzneni. Nasledne jsou samostatne kapitoly
venovane latkam na kroje, vyśivkam, krajkam, jejich zhotovitelum a rekapitulaci z dodatećnymi poznamkami
shmutymi v zaveru.
Stoji za to zduraznit, że se teśinsky kroj stale tesi velke ucte a je pfileżitostne nośeny bez ohledu na to,
że prośel mnoha zmenami po II. svetove valce.
Tłum. Marketa Wełpa

142

Zasięgi ubiorów w monografiach kolejno publikowanych: 1. Strój Górali Szczawnickich, 2. Strój dolnośląski (Pogórze),
3. Strój rzeszowski, 4. Strój szamotulski, 5. Strój krzczonowski, 6. Strój kurpiowski Puszczy Białej, 7. Strój łowicki, 8. Strój
dzierżacki, 9. Strój kujawski, 10. Strój spiski, 11. Strój piotrkowski, 12. Strój pszczyński, 13 Strój pyrzycki, 14. Strój
łańcucki, 15. Strój opoczyński, 16. Strój lubuski, 17. Strój Górali Śląskich, 18. Strój Zagórzan, 19. Strój sandomierski,
20. Strój biłgorajsko-tarnogrodzki, 21. Strój podlaski (nadbużański), 22. Strój kaszubski, 23. Strój sieradzki, 24. Strój
warmiński, 25. Strój Krakowiaków Wschodnich, 26. Strój kurpiowski Puszczy Zielonej, 27. Strój świętokrzyski, 28. Strój
orawski, 29. Strój Lachów Śląskich, 30. Strój kołbielski, 31. Strój kielecki, 32. Strój Lachów Limanowskich, 33. Strój Górali
Łąckich, 34. Strój wilamowicki, 35. Strój rozbarski.

ISBN 83-87266-61-2

Cytat

Bazielich, Barbara, “Strój cieszyński / Atlas Polskich strojów Ludowych,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 30 czerwca 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/5872.

Formaty wyjściowe