Warszawski Krzyż z kwiatów / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2

Dublin Core

Tytuł

Warszawski Krzyż z kwiatów / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2

Opis

Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2, s.86-97

Twórca

Michalska-Ciarka, Magdalena

Wydawca

Instytut Sztuki PAN

Data

1994

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2459

Format

application/pdf

Język

pol.

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:2283

PDF Text

Text

Warszawski Krzyż z kwiatów
Magdalena Michalska-Ciarka
Z w y k l e , kiedy etnograficznemu badaniu poddany zostaje
współcześnie p o w s t a j ą c y i istniejący fakt k u l t u r o w y , mamy
do czynienia ze zjawiskiem szczególnie z ł o ż o n y m . Takie
stwierdzenie w pełni daje się odnieść do omawianego t u
zjawiska, k t ó r e zaistniało j a k o fakt k u l t u r o w y i przejaw
ludzkiej a k t y w n o ś c i w maju 1981 r. i t r w a ł o do sierpnia 1983.
R ó ż n o r o d n o ś ć treści skupionych w o k ó ł K r z y ż a z k w i a t ó w ,
w i e l o w ą t k o w o ś ć jego przekazu, k o n s t y t u u j ą c y go ł a d u n e k
emocjonalny (religijny, polityczny, artystyczny) nie pozwa­
lają na oddzielenie jednego c h o ć b y elementu s k ł a d o w e g o od
innych. D l a w m i a r ę p e ł n e g o opisu i unikającej u p r o s z c z e ń
interpretacji całości tego zjawiska, w a ż n a była r ó w n i e ż
atmosfera, istniejąca w o k ó ł K r z y ż a aura, śpiewanie pieśni,
s k ł a d a n e u l o t k i , zachowania i gesty g r o m a d z ą c y c h się przy
n i m ludzi. Prezentowane t u o m ó w i e n i e jest zaledwie frag­
mentem i s k r ó t e m bardziej obszernej pracy, której pisanie
u k o ń c z y ł a m w 1984 r o k u . O d tamtej p o r y u p ł y n ę ł o d o ś ć
d u ż o czasu, by na zjawisko to m o ż n a dziś j u ż p a t r z e ć j a k o na
fakt należący do historii i do przeszłości. Ś w i a d o m i e jednak
p o z o s t a j ę przy tej pierwszej wersji pracy, k t ó r a p o w s t a w a ł a
w t y m samym czasie, gdy zjawisko to b y ł o żywe, in statu
nascendi. C z y n i ę tak dlatego, by d a ć t a k ż e ś w i a d e c t w o
t r u d n o ś c i o m , na jakie n a p o t y k a ć m o ż e etnograf w badaniu
z d a r z e ń i f a k t ó w k u l t u r o w y c h dziejących się na jego oczach,
gdy nie chroni go i jego interpretacji (a m o ż e i nie prze­
szkadza) „ b a d a w c z y " , historyczny dystans, na j a k i m o ż e
sobie p o z w o l i ć p a t r z ą c na dany fakt z odleglejszej perspek­
t y w y czasowej. Dlatego też z a c h o w u j ę w wielu miejscach
tego o m ó w i e n i a , ó w anachronicznie dziś j u ż b r z m i ą c y czas
teraźniejszy, ó w - w t y m w y p a d k u szczególnie swoisty
- praesens etnographicus, w j a k i m p o w s t a w a ł a i pisana była
ta praca.
1

WSTĘP
B a d a j ą c warszawski K r z y ż z k w i a t ó w , g ł ó w n y m dla mnie
pytaniem było: co ten fakt z n a c z y , jakie p o k ł a d y znacze­
niowe i symboliczne m o ż n a z niego w y d o b y ć . Problem ten
s t a r a ł a m się t a k ż e u c h w y c i ć w warstwie historycznej, spoj­
rzeć n a ń j a k o na proces trwający w czasie (nawarstwianie się
z n a c z e ń ) . Ś w i a d o m a tego, iż - j a k w t y m szczególnym
przypadku - osoba badacza staje się j a k b y d o d a t k o w y m
elementem badanego zjawiska, s ą d z i ł a m , że należy wyrzec
się atrakcyjnej interpretacji na rzecz możliwie d o k ł a d n e j
rejestracji i d ą ż y ć przede wszystkim do uchwycenia tego, co
m o ż n a by n a z w a ć opisem morfologii badanego zjawiska.
Jako m a t e r i a ł ź r ó d ł o w y w y k o r z y s t a ł a m t u rozmowy, jakie
p r z e p r o w a d z i ł a m z c z ł o n k a m i ruchu O A Z A , c z ł o n k a m i
Ruchu na Rzecz Beatyfikacji Stefana K a r d y n a ł a W y s z y ń ­
skiego, j a k r ó w n i e ż r o z m o w y z p r z y p a d k o w o n a p o t k a n y m i
przy K r z y ż u l u d ź m i . J e d n o c z e ś n i e p r a g n ę z a z n a c z y ć , że nie
jest m o i m celem d o k ł a d n e , ścisłe ustalenie chronologii
w y d a r z e ń i całkowitej ich a u t e n t y c z n o ś c i . M i m o że m ó w i ę t u
o historii K r z y ż a nie zawsze s z u k a ł a m t u potwierdzenia
relacji moich r o z m ó w c ó w . Fakty, opisy i relacje ludzi
interesują mnie j a k o fenomen, j a k o zjawiska lub t y l k o
wydarzenia, k t ó r e t o w a r z y s z y ł y krzyżowi z k w i a t ó w . I n n y m i
słowy: interesują mnie t u przede wszystkim treści, jakie się
w o k ó ł tego k r z y ż a skupiły.
Powstanie K r z y ż a z k w i a t ó w (maj-czerwiec 1981 r.) bez­
p o ś r e d n i o z w i ą z a n e b y ł o ze śmiercią Prymasa Stefana W y ­
szyńskiego, j e m u też K r z y ż ten był p o ś w i ę c o n y i ofiarowany.
Pojawienie się K r z y ż a z k w i a t ó w m o ż n a więc określić

86

w czasie, j e d n a k ż e inspiracje i m o t y w y jego zaistnienia są
bardziej z ł o ż o n e i w y m a g a j ą prześledzenia f a k t ó w i wyda­
rzeń, k t ó r e miały miejsce o wiele wcześniej.
J u ż sama nazwa tego zadziwiającego „ p o m n i k a " i spory
jakie w y w o ł a ł a w ś r ó d m o i c h r o z m ó w c ó w stanowi ciekawy
m a t e r i a ł m ó w i ą c y o żywości tego zjawiska. A więc K r z y ż
z k w i a t ó w czy K r z y ż Kwietny?
„Krzyż Kwietny to dosłowne tłumaczenie angielskiego określenia
'Flower Cross', które pojawiło się u zachodnich korespondentów
relacjonujących wydarzenia warszawskie. Osoby bliżej związane
z Krzyżem (układający, pilnujący) zwykły posługiwać się nazwą
Krzyż z kwiatów. Motywuje się to częstym pojawianiem oprócz
kwiatów także zniczy, zaistniałby wtedy kłopot, gdyby miano
nazywać Krzyż np. Zniczowym Krzyżem."
Tak też, j a k m i sugerowano, nawet gdyby zaczęły przewa­
żać tam inne formy o z d ó b , dekoracji (znicze, flagi, jedlina)
zawsze będzie to K r z y ż z k w i a t ó w j a k o g ł ó w n e p r z e s ł a n i e
tego „ p o m n i k a " , j a k o jego idea i styl.
O d w o ł a j m y się do w y d a r z e ń jakie miały miejsce na placu
Z w y c i ę s t w a , k t ó r e b e z p o ś r e d n i o z a i n s p i r o w a ł y powstanie
K r z y ż a z k w i a t ó w . Były to uroczystości pogrzebowe Pryma­
sa Stefana W y s z y ń s k i e g o i - wcześniej - Msza Św. odprawio­
na przez Jana P a w ł a I I na placu Z w y c i ę s t w a w trakcie Jego
pierwszej pielgrzymki do Polski. Jako m a t e r i a ł opisowy
w y k o r z y s t a ł a m t u cytaty z prasy relacjonującej te wydarze­
nia. Wydaje m i się, że m o ż e w ten s p o s ó b uda się c h o ć b y
w niewielkim stopniu o d t w o r z y ć a t m o s f e r ę owych d n i ,
n a s t r ó j j a k i p a n o w a ł w społeczeństwie, a t a k ż e i k o n w e n c j ę
l i t e r a c k o - d z i e n n i k a r s k ą j a k a w ó w c z a s stała się o b o w i ą z u j ą ­
cą. Przypomnienie tamtych w y d a r z e ń jest konieczne, ponie­
w a ż to one są p o d ł o ż e m , gruntem z jakiego w y r o ś n i e K r z y ż
z k w i a t ó w u ł o ż o n y przez s p o ł e c z e ń s t w o Warszawy po śmie­
rci Prymasa.
2

PAP doniosiła:
„Dnia 28 maja br. o godz. 4 w Uroczystość Wniebowstąpienia
Pańskiego, w rezydencji arcybiskupów warszawskich zmarł
w wieku 79 lat Jego Eminencja kardynał Stefan Wyszyński,
arcybiskup, metropolita gnieźnieński i warszawski Prymas Pol­
ski."
4 0

3

„Śmierć Prymasa Polski, kardynała Stefana Wyszyńskiego po­
grążyła w wielkiej żałobie, nie tylko całą polską społeczność
katolicką, lecz - bez przesady rzec to można - cały naród i cały
kraj. Bo też kardynał Stefan Wyszyński w ciągu całego swego
życia służył mu wiernie, był zaś nie tylko kapłanem, lecz i mężem
stanu miary niepospolitej." („Żołnierz Wolności")
4

„Zgon Prymasa Polski - Ks. Kardynała Stefana Wyszyńskiego
poruszył wszystkich Polaków. Odszedł wybitny kapłan i wielki
patriota. Jego postawa nacechowana była zrozumieniem proce­
sów historycznych i obywatelską odpowiedzialnością męża stanu
za pomyślność Ojczyzny. (...) Jesteśmy przekonani, że Jego życie,
myśl i trud stworzyły wzorzec współdziałania Kościoła z socjalis­
tycznym państwem. (...) Zwracamy się do Episkopatu i całego
duchowieństwa ze słowami głębokiego współczucia
Stanisław Kania, Henryk Jabłoński, Wojciech Jaruzelski,
Stefan Ignar, Edward Kowalczyk, Stanisław Gucwa"
(Oświadczenie najwyższych władz państwowych na ręce
przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski kar­
dynała Franciszka Macharskiego.)
5

„W mieście nastrój powagi. Miasto udekorowane narodowymi
flagami przepasanymi kirem. Żałoba narodowa. Prawdziwa
żałoba przeżywana przez cały naród. (...) Na placu Zwycięstwa,

który mieszkańcy Warszawy, od czasu Mszy św. odprawionej
przez Papieża nazwali placem Zwycięstwa Kardynała W y s z y ń ­
skiego, robotnicy budują ołtarz, o k o ł o godziny 20.00 dźwig
ustawia ten sam wielki krzyż z czerwoną stułą wielkanocnego
zwycięstwa, krzyż który stał tu podczas Mszy św. papieskiej."
( „ T y g o d n i k Powszechny")
6

„Jakaś niebywała symbolika w tym pogrzebie. Ten sam
ogromny krzyż na placu Z w y c i ę s t w a , ten sam, pod którym,
dokładnie niemal co do dnia stał Jan Paweł II Papież z Polski [w
czasie swojej wizyty w Warszawie], a witał G o gospodarz miasta
arcybiskup warszawski Prymas Polski (...). A potem na Krakows­
kim Przedmieściu, prosta drewniana trumna, na barkach ludz­
kich niesiona, płynąca przez morze głów. Biały k o r o w ó d książąt
kościoła z różnych krajów i k o n t y n e n t ó w . Dzwony bijące nieus­
tannie, rozkołysane, wszystkie dzwony Warszawy, m o ż e całej
Polski. Dzwony, dzwony, dzwony. A w tym dzwonieniu strach
czy triumf?" ( „ T y g o d n i k Powszechny")
7

„ W uroczystości wzięła udział delegacja władz p a ń s t w o w y c h
na najwyższym szczeblu na czele z Henrykiem Jabłońskim. (...)
G ł o s e m d z w o n ó w ze wszystkich k o ś c i o ł ó w Polski rozpoczął się 28
maja - w dniu zgonu Stefana W y s z y ń s k i e g o , trzydniowy okres
żałoby. Wierni gromadzili się na n a b o ż e ń s t w a c h , odprawiali
modlitwy w intencji zmarłego prymasa. (...) Tysiące, tysiące
P o l a k ó w osobiście ż e g n a ł o swego arcykapłana i wielkiego roda­
ka. (...) Dziennikarze P A P przekazują:
Warszawa - godziny p o ł u d n i o w e 31 maja. W mieście nastrój
żałoby i głębokiej powagi. Flagi na gmachach publicznych
opuszczone do p o ł o w y masztu i przepasane kirem. (...) Nieprze­
brany potok ludzki wciąż jeszcze w p ł y w a do kościoła Seminaryj­
nego, aby o d d a ć hołd u trumny Zmarłego. (...) Po przeszło
4 godzinach od rozpoczęcia uroczystości pogrzebowych procesja
wkracza do kościoła Katedralnego. (...) Odczytany zostaje tes­
tament Prymasa Polski." („Żołnierz W o l n o ś c i " )
8

Oto fragment

testamentu:

„ U w a ż a m sobie za łaskę, że m o g ł e m dać ś w i a d e c t w o prawdzie
jako więzień polityczny, przez trzyletnie więzienie i że uchroniłem
się od nienawiści do moich r o d a k ó w sprawujących władzę
w państwie. Ś w i a d o m w y r z ą d z o n y c h mi krzywd wybaczam im
z całego serca wszystkie oszczerstwa, którymi mnie zaszczycali."'

Później autorzy książki „ P r y m a s T y s i ą c l e c i a " n a p i s z ą :
„ N i k t w Polsce nie miał takiego pogrzebu i n i k t nie sprawił,
że oczy cywilizowanego świata s k o n c e n t r o w a ł y się tak
bardzo na Polsce."
N i e p r z y p a d k o w o większość relacji z u r o c z y s t o ś c i pogrze­
bowych p o d k r e ś l a symboliczny związek z o d p r a w i o n ą w cze­
rwcu 1979 r o k u M s z ą p a p i e s k ą . T ę s y m b o l i c z n ą zbieżność
t w o r z y ł o miejsce - plac Z w y c i ę s t w a i krzyż - ten sam w o b u
uroczystościach. Ale wspólnych w ą t k ó w poprzedzających
powstanie Warszawskiego K r z y ż a z k w i a t ó w jest więcej.
N a l e ż ą do nich wcześniejsze formy a k t y w n o ś c i , w k t ó r y c h
d o p a t r y w a ć się m o ż n a jego pierwowzoru:
10

„6.06.80 r. w 1 rocznicę pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, po
c a ł o n o c n y m czuwaniu w kościele Św. Anny, młodzież z O A Z Y
(kilkadziesiąt o s ó b ) udała się na pl. Zwycięstwa i tam ułożyła
z kwiatów i zniczy tzw. Krąg Charyzmatyczny."
„Była to akcja jednorazowa, bez kontynuacji. Podobne znaczenie
przypisać należy manifestacji, jaka odbyła się 25.09.80 г., a która
miała na celu upamiętnienie rocznicy uwolnienia Prymasa
(25.09.1953). N a pl. Zwycięstwa u ł o ż o n o wtedy Krzyż z kwiatów.
T o również nie w y w a r ł o większej reakcji społecznej tym bardziej,
że n a s t ę p n e g o dnia kwiaty uprzątnięto."

Wydarzenia te świadczą o krystalizującej się j u ż wcześniej
potrzebie u p a m i ę t n i e n i a osoby czy miejsca. T u niewątpliwie
s z u k a ć trzeba p o c z ą t k ó w K r z y ż a z k w i a t ó w , t y m bardziej, że
brak było jakiejkolwiek innej formy u p a m i ę t n i e n i a wyda­
rzeń, o k t ó r y c h zaświadczał. Podobne gesty „ s a k r a l i z u j ą c e "
p r z e s t r z e ń t o w a r z y s z y ł y pielgrzymkom P a p i e ż a .
„(...) dwunastotonowy granitowy głaz postawiony został w M a n ­
chester w Heaton Park, aby upamiętnić historyczną wizytę Ojca
św. Jana Pawła II w tym mieście i M s z ę Św., którą Papież odprawi!

w miejscowym parku w czerwcu 1982 r." - d o n o s i ł w swej
fotonotce tygodnik „Za i przeciw" (nr 26, 1983 r.)
D l a p o r ó w n a n i a o d w o ł a j m y s i ę do d o s y ć o b s z e r n e g o
opisu „ s a k r a l i z a c j i " przestrzeni w Niepokalanowie, k t ó r y
o d w i e d z i ł w t r a k c i e swej drugiej p i e l g r z y m k i J a n P a w e ł I I .
„Święty gwardian wyśnił sobie na tych polach lotnisko. (...)
Chociaż nie zdążył zamienić snu na twardą płytę, pamięć o jego
śnie
towarzyszyła
nieodparcie
przedziwnemu
spotkaniu
z 18.06.83. Nie nad Tybrem, lecz nad Teresinką, nie na placu Św.
Piotra, ale w 'szczerym polu' mazowieckich piasków, nie w Wiecz­
nym Mieście, ale w prowizorium Niepokalanowa, nie wobec
m i ę d z y n a r o d o w e j , trochę p o b o ż n e j , więcej ciekawej publiczności,
ale p o ś r ó d polskiego, trochę ciekawego, więcej szczerze p o b o ż ­
nego ludu, nie u konfesji św. Piotra, lecz u boku klasztornego
cmentarzyska z symbolicznym grobem św. Maksymiliana, nie na
tle kolorowych Szwajcarów, ale pod troskliwą opieką służby
powszechnej, że stał się dziwowiskiem ludzi i a n i o ł ó w (zakonnicy,
księża, klerycy, S B , milicja i B O R , współpracujący ręka w r ę k ę ) . . .
T u i w takiej sytuacji o d b y w a ł o się niepowtarzalne spotkanie
z Piotrem naszych c z a s ó w .
N a polach tych nie przewidywano niegdyś t ł u m ó w ani miejsca, na
które ściągać będzie p o b o ż n o ś ć pielgrzymów. O w o c o w a ł tu
piękny sad posadzony przez braci o g r o d n i k ó w . (...) Potem w imię
'wyższej użyteczności społecznej' zabrano pola zakonnikom.
Zajechały potężne traktory. Powyrywały z korzeniami sad.
Wyższej użyteczności jednak nie b y ł o . (...) Po wydarzeniu, które
spadło na te pola 18.06.83 г., nie wróci tu s p o k ó j kwitnienia i trud
zbiorów. Nastanie czas autentycznej 'wyższej użyteczności'. Przy­
jdą pielgrzymi, którzy nabyli prawa do tego skrawka ziemi. (...)
- Rozbieracie ołtarz?
Nikt nie spieszy z o d p o w i e d z i ą . Prowizorka to. R o z e b r a ć trzeba.
Wiadomo, nie stawiano tak, by na dłużej miało p o z o s t a ć . Ale stoi.
Niech jeszcze m ó w i , świadczy, przypomina. (...) Po 'lotnisku'
snują się ludzie. Tutaj w y l ą d o w a ł . Tędy szedł do auta. W tym
miejscu rozmawiał z ludźmi przed odlotem...
- Pocałuj synku ziemię! Po niej Ojciec Święty przechodził. Niech
bracia nie sadzą tu kapusty. Niech nie sieją żyta. Ziemia ta
a w a n s o w a ł a , otrzymała dyplom szlachectwa. M a przypominać,
rozmyślać, modlić się i uczyć. Wyrośnie tu świątynia Res sacra
homo. "
l 1

Potrzeba miejsca, miejsca u ś w i ę c o n e g o , do k t ó r e g o m o ż n a
p o w r a c a ć , do k t ó r e g o m o ż n a i ś ć z p i e l g r z y m k ą , z k t ó r e g o
m o ż n a c z e r p a ć n a t c h n i e n i e , j a k c z e r p a ł o s i ę wtedy, gdy po
raz pierwszy b y ł o ono ś w i a d k i e m c u d o w n y c h , ś w i ę t y c h
w y d a r z e ń . B y ć m o ż e ta s a m a p o t r z e b a s p o n t a n i c z n a , c h o ć
chyba jednak trochę przekornie d e m o n s t r u j ą c a s w ą p o l s k ą
religijność, kazała składać kwiaty na placu Z w y c i ę s t w a .
I rzecz z n a m i e n n a - w i ę k s z ą w a r t o ś ć z n a c z e n i o w ą i s y m ­
b o l i c z n ą w takich chwilach m a k a ż d y najmniejszy nawet akt
niż usankcjonowane formy u p a m i ę t n i a n i a . W e d ł u g bardzo
s p r z e c z n y c h , c z ę s t o a ż w y k l u c z a j ą c y c h s i ę relacji, K r z y ż
p o w s t a ł w „kilka dni po śmierci P r y m a s a " .
„ W kilka dni po śmierci Prymasa do Warszawy przejeżdża
pielgrzymka (chyba ze Śląska), której uczestnicy chcą złożyć
kwiaty na grobie Prymasa, ale cała krypta jest już usłana
kwiatami. Wtedy pojawia się p o m y s ł ("nie wiadomo czyj') prze­
niesienie k w i a t ó w tych z katedry i tych spod Zygmunta na pl.
Zwycięstwa - tam gdzie stała trumna. D o tej pory nic właściwie na
placu się nie działo, czasem ktoś zapalił znicz czy p o ł o ż y ł małą
wiązankę k w i a t ó w , było to jednak działanie bardzo indywidualne
i spontaniczne, nikt nie myślał nad formą ułożenia k w i a t ó w , nikt
nie myślał by ich p i l n o w a ć . "
„Inicjatorką powstania Krzyża z k w i a t ó w była pani E w a P.
otaczająca czcią Prymasa jeszcze za jego życia. P o c z ą t k o w y m
planem pani E w y b y ł o utrzymanie Krzyża przez okres kościelnej
żałoby po Prymasie (tj. 6 tygodni). (...) Ona zajmowała się
układaniem k w i a t ó w . . . "
O b i e te realacje u k a z u j ą p e w i e n p r o b l e m - c z y w w y p a d k u
p o w s t a ł e g o K r z y ż a z k w i a t ó w m a m y do c z y n i e n i a z z a ­
c h o w a n i a m i spontanicznymi, czy też u s a n k c j o n o w a n y m i ,
uporządkowanymi mocą autorytetów? Trudno doszukiwać

87

i albo podnosili kwiaty z ulicy i zabierali do swoich domów, albo
składali pod Zygmuntem czy na placu Zwycięstwa. Nikt wtedy
nie myślał o ułożeniu Kwietnego Krzyża. Czuło się jednak, że
miejsce to nabrało jakby nowego znaczenia."
N a p o d o b n ą p o t r z e b ę posiadania „ z m a t e r i a l i z o w a n e j "
p a m i ą t k i , b ę d ą c ą przejawem p a t r i o t y z m u lat z a b o r ó w , zwra­
cał u w a g ę Stanisław Wasylewski:
„Niech tylko umrze ktoś wybitny, zaraz wszystko, co go otaczało,
staje się przedmiotem pożądliwości tłumu. Rozchwytują prze­
płacając nawet byle rupiecie. Kto nie miał szczęścia zdobyć
strzępka, na którym spoczęła ręka Kościuszki czy ks. Józefa,
kontentuje się kwiatkiem zerwanym na kopcu krakowskim,
listkiem z wieńca w czasie żałobnego nabożeństwa albo nawet
garstką kurzu z ulicy, którą szedł kondukt. ( . . . ) " '
5

T ł o historyczne, w j a k i m p o w s t a ł K r z y ż z k w i a t ó w , nosi
w y r a ź n e znamiona chaosu. Przemiany polityczne, m o r a l no-etyczne tych d n i , a j e d n o c z e ś n i e potrzeba szukania
stałych w a r t o ś c i i stabilizacji stały się d o s k o n a ł y m gruntem,
na j a k i m m ó g ł ujawnić się znak czy symbol. I b y ć m o ż e
powstanie K r z y ż a z k w i a t ó w staje się, z symbolicznego
p u n k t u widzenia, poszukiwaniem „ n o w e g o miejsca" w nie­
pewnym świecie? Eliade pisze: „ O d k r y c i e l u b ustalenie
p u n k t u oparcia - ' ś r o d k a ' jest r ó w n o z n a c z n e ze stwarzaniem
świata"
Wydzielone miejsce święte (sacrum) i p o t r z e b a wydo­
bycia go z otoczenia (profanum) istnieje t u jedynie na
zasadzie k o n t r a s t u , k t ó r y przejawić się m o ż e w manife­
stacji, w dawaniu ś w i a d e c t w a przez uczestnictwo, c h o ć b y
przez codzienne s k ł a d a n i e k w i a t ó w . Wydarzenia lat 80-tych,
to specyficzny okres sprzyjający ujawnieniu się z a c h o w a ń
symbolicznych. N o w e g o też symbolicznego znaczenia nabie­
rają często pojawiające się kwiaty. Te s k ł a d a n e pod warszaw­
ską R o t u n d ą po tragicznym w y p a d k u 1979 r „ te leżące
u w r ó t Stoczni G d a ń s k i e j w 1980 r „ czy też te t o w a r z y s z ą c e
pogrzebowi Grzegorza Przemyka. N a b i e r a ł y one j a k b y
nowego sensu, w y m i a r u społecznego protestu - b ę d ą c zara­
zem o z n a k ą s o l i d a r n o ś c i . Udekorowane k w i a t a m i Bramy
Stoczni G d a ń s k i e j s y m b o l i z o w a ł y j e d n o ś ć i poparcie jakiego
udzielali s t r a j k u j ą c y m ci, k t ó r z y „nie zmieścili się" w murach
stoczni, a k t ó r z y poprzez kwiaty dodawali otuchy, okazywali
poparcie i p o d k r e ś l a l i symbolicznie swą o b e c n o ś ć podczas
strajku. J a k ż e p o d o b n ą rolę o d g r y w a ł y kwiaty na pogrzebie
Grzegorza Przemyka:
1 6

U. I. Plac Zwycięstwa, 1 sierpnia 1981

się w t y m akcie p r z y p a d k o w o ś c i czy b r a k u s p o n t a n i c z n o ś c i .
Wydaje się, że w p o c z ą t k o w y m okresie swego istnienia m i a ł
K r z y ż charakter j a k b y ludowego miejsca k u l t u , p o w s t a ł e g o
spontanicznie, aby o d d a ć h o ł d z m a r ł e m u .
C z y m więc jest K r z y ż z k w i a t ó w ? - specyficznym kwiet­
n y m pomnikiem? D w a , z d a w a ł o b y się, sprzeczne stwierdze­
nia - kwiaty i p o m n i k . J u ż z racji swej trwałości j a k b y
wykluczające się, a jednak... K w i a t y , istotny element na­
szego życia. Dostajemy je, s k ł a d a m y , przechowujemy. T w o ­
rzą poczucie więzi, są wyrazem szacunku i p a m i ę c i . W ł a ś n i e
w pamięci i uczuciu jest ich m o c .
Obie wizyty P a p i e ż a i pogrzeb Stefana W y s z y ń s k i e g o
nieodparcie k o j a r z ą się z kwiatami. K w i a t a m i , k t ó r y m i
przystrajano ołtarzyki w oknach, k w i a t a m i , k t ó r y m i w y s ł a n e
były trasy przejazdu czy przemarszu, aż wreszcie kwiatami,
k t ó r e potem zbierano na p a m i ą t k ę czy s k ł a d a n o na jedno
miejsce. Uczestnicy powitania Jana P a w ł a I I w s p o m i n a j ą :
..Kolorowy, gęsiy tłum, często z kwiatami, nierzadko białożółlymi chorągiewkami oraz transparentami oblepił dookolne uli­
ce."'
.,(...) a my wyrywaliśmy się na ulicę przez wątłe barierki ogrodzeń,
aby zabrać na pamiątkę kwiaty układane przedtem w barwne
pasy na jezdni."
1 2

3

14

Podobnie w d n i u uroczystości pogrzebowych księdza
Prymasa p o Mszy Św. i po przemarszu k o n d u k t u ż a ł o b n e g o
p o z o s t a ł y kwiaty. Część u ł o ż o n o pod k o l u m n ą Z y g m u n t a
(dalej trasa była z a m k n i ę t a ) , część zebrano i zaniesiono na
miejsce, gdzie stała trumna. M ó w i członek ruchu O A Z A :
„Nie można ich było tak zostawić, zresztą ludzie sami to czuli

88

„Ludzie, trzymając się za ręce, tworzą szpaler wokół tych, którzy
niosą trumnę. Na białym materiale z przodu skrzyni napis
czerwony „Solidarność". Za trumną - już całą szerokością ulicy
- idzie las rąk z palcami ułożonymi w V. Ktoś podnosi do góry
dwa goździki — biały i czerwony - które rozchylają się w boki
tworząc V . "
A b y K r z y ż z k w i a t ó w m ó g ł p o w s t a ć , m u s i a ł b y ć zaakcep­
towany, tzn. m u s i a ł o d p o w i a d a ć pewnemu zapotrzebowa­
niu. I rzeczywiście był zaakceptowany, o d w o ł y w a ł się bo­
wiem do najbardziej pierwotnej formy p a m i ę c i - h o ł d u
wobec osoby.
W tradycyjnej kulturze ludowej, a t a k ż e , j a k na to zwraca
u w a g ę Aleksander Jackowski, przeciwstawiając „ p o m n i k i
w ł a d z y " , p o m n i k i oficjalne, p o m n i k o m ludu:
,, (...) zdecydowana większość pomników ludu identyfikuje się
z formą krzyża bądź kapliczki. Można nawet powiedzieć, że wiele
z nich to po prostu obiekty kultu opatrzone stosowną dedyka­
cją."
K r z y ż z k w i a t ó w w pewnym sensie t a k ą funkcję pełnił.
W kulturze ludowej p a m i ę ć przetworzona w stałą f o r m ę
p o m n i k a o w ą t r w a ł o ś ć p o d k r e ś l a w s p o s ó b z n a c z ą c y . Ziem­
ne kurhany, kamienne stelle, drewniane k r z y ż e , kapliczki
„ p a m i ę t a ć " m o g ą d ł u g o . Warszawski K r z y ż z k w i a t ó w
stanowi j a k b y tego zaprzeczenie, charakteru „ p o m n i k a "
w d o k ł a d n y m tego słowa znaczeniu na pewno nie ma.
„Pomnik? - jaki to pomnik! kopnąć i się rozleci! To proszę pani
prowokacja, żeby tylko ludzi wykołować, a potem będą się z nas
17

nia (niekiedy 100-200 o s ó b ) , niektórzy śpiewali pieśni religijne,
ale należało to raczej do rzadkości. Wśród zgromadzonych widać
przede wszystkim urzeczenie pięknem tego zjawiska, jego czysto­
ścią, siłą przekazu. Coraz jaśniejszym stawało się, że Krzyż
stanowi formę ż y w e g o pomnika, p o ś w i ę c o n e g o pamięci Stefana
Kardynała W y s z y ń s k i e g o " .

Z czasem nałożyły się nowe treści i znaczenia. W warszaw­
skim K r z y ż u z k w i a t ó w widzieć m o ż e m y więc n a s t ę p u j ą c e
warstwy symboliczne:
1. Projekt ż y w e g o p o m n i k a p o ś w i ę c o n e g o p a m i ę c i Stefana
Wyszyńskiego,
2. Z n a k u p a m i ę t n i a j ą c y wizytę Jana P a w ł a I I ,
3. Symbol drogi bez przemocy,
4. Symbol u m ę c z o n y c h i u w i ę z i o n y c h za przekonania.
Z biegiem czasu też historia K r z y ż a , taka j a k ą p r z e k a z u j ą
informatorzy, ulega zmitologizowaniu.
„ W drugiej p o ł o w i e lipca 81 powstaje Ruch N a Rzecz Beatyfikacji
Stefana Kardynała W y s z y ń s k i e g o . Nieliczna grupa inicjatorów
ruchu udaje się z petycją do władz kościelnych, aby g o d ł e m ruchu
ogłosić Krzyż z k w i a t ó w jako uniwersalny symbol nadziei. Nie
uzyskują jednak poparcia."

M i ę d z y lipcem a sierpniem pojawia się u podstawy K r z y ż a
napis „ M y chcemy Boga". Sfotografowany i powielony
w formie emblematu K r z y ż wraz z napisem staje się nieofi­
cjalnym znakiem, symbolem ruchu i tych, k t ó r z y go popie­
rają.

Tl. 2. Plac Piłsudskiego, luty 1994. W tym miejscu leżał Krzyż
kwietny

śmieli, że ludzie i to katolicy, a modlą się pod jakimś krzyżem
z kwiatów".
A jednak K r z y ż istniał, istniał, g d y ż ż y w a była p a m i ę ć
- główny element k o n s t y t u u j ą c y go.
M o ż e m y widzieć t u związki z tradycją r o m a n t y c z n ą .
P a m i ę ć wymaga a k t y w n o ś c i i ciągłego uczestnictwa. Sztuka
i literatura polska okresu r o m a n t y z m u ze szczególnym
upodobaniem o d w o ł y w a ł y się do m o t y w u k r z y ż a , p o w s t a ń ­
czej m o g i ł y , bo w ł a ś n i e prostota tego „ p o m n i k a " , usypanego
z ziemi grobu z drewnianym k r z y ż e m , d o m a g a ł a się zawsze
uczestnictwa, ciągłej p a m i ę c i i opieki p o k o l e ń .
„Zniknie pamięć na spiżach i marmurach ryta,
lecz ją w sercu Polaków potomność wyczyta."
„Skrop zwiędłe kwiaty martwych, niech z niebieskiej góry
Dusza moja pogląda na ten grób ponury,
Który straci posępność i okropność swoją,
Gdy go piękne Twe dłonie kwiatami przystroją."
Poświęcenie, cierpienie dla ojczyzny - o d s y ł a też do
mesjanistycznych koncepcji c h c ą c y c h widzieć w Polsce Chry­
stusa N a r o d ó w . P e w n ą realizację tych w ą t k ó w m o ż n a t a k ż e
wychwycić, p r z y g l ą d a j ą c się dalszej historii warszawskiego
Krzyża z kwiatów.
N a p o c z ą t k u bardziej z zadziwowaniem niż ze zrozumie­
niem g r o m a d z ą się tam przypadkowo zebrani ludzie, czasem
d o k ł a d a j ą c w ł a s n e kwiaty, czasem wieczorem z a p a l a j ą c
w ł a s n e znicze.
..Do końca lipca nie odbywały się właściwie większe zgromadze­
1 8

19

20

„I lipca 81 na pl. Zwycięstwa pojawia się u ł o ż o n y z k w i a t ó w
i zniczy symbol kotwicy, a dla dodatkowego wzmocnienia
powiewają nad nim biało-czerwone flagi. Istnieje to przez jakieś
2-3 dni, nie g r o m a d z ą się tam ludzie i potem samo niknie.
Stworzyli to chyba ci od 'pomnika Sumienia' (mowa o Pomniku
K a t y ń s k i m na P o w ą z k a c h - M . M . - C . ) i c h o d z i ł o być m o ż e
0 jakąś kontrpropozycję w stosunku do Krzyża, ale ludzie tego nie
zaakceptowali, było to zbyt nachalne i przez to aż prowokujące.
M i ę d z y 1 a 2 sierpnia pojawiają się próby zniszczenia Krzyża.
Kwiaty są porozrzucane, pogaszone znicze, od tej pory zdarza się
to d o ś ć często. Wtedy też (początek sierpnia) udaje się kolejna
delegacja do K u r i i z prośbą o opiekę nad Krzyżem, jako
pomnikiem Kardynała W y s z y ń s k i e g o . Nie uzyskują jednak pozy­
tywnego rozwiązania, mając w zamian poczynione obietnice, że
przeprowadzane są rozmowy mające na celu utworzenie pomnika
W y s z y ń s k i e g o przed k o ś c i o ł e m ss. Wizytek w Warszawie. Wtedy
też ludzie, zajmujący się Krzyżem z k w i a t ó w , postanawiają
rozpocząć nocne czuwanie przy Krzyżu, ale chętnych jest m a ł o ,
brak deklaracji."

Z czasem miejsce przy K r z y ż u staje się punktem infor­
macyjnym, m ó w i ą c y m o nastrojach s p o ł e c z n y c h . N a s t ę p u j e
stopniowy r o z k w i t K r z y ż a . Upowszechnia się zwyczaj skła­
dania ś l u b n y c h w i ą z a n e k . Codziennie przynoszone świeże
kwiaty ożywiają go, a g r o m a d z ą c e się grupy ludzi w s p ó l n i e
m o d l ą c y c h się i śpiewających n a b o ż n e pieśni n a d a j ą zgroma­
dzeniom przy K r z y ż u w i d o w i s k o w o - o b r z ę d o w y charakter.
W j a k i c h obszarach k u l t u r o w y c h z a c h o w a ń n a l e ż a ł o b y
umieścić to wszystko, co z w i ą z a n e b y ł o z K r z y ż e m , d o p e ł ­
niając go i n a d a j ą c m u specyfikę. Wydaje się, że m o ż e m y
dostrzec t u zachowanie g r a n i c z ą c e p o n i e k ą d z happeningiem
czy też l u d o w ą , często l u d y c z n ą f o r m ą naigrywania się
z w ł a d z y . Zachowania o s ó b zgromadzonych przy K r z y ż u to
w y n i k specyficznej kultury masowej, k t ó r a w t y m w y p a d k u
osiąga wręcz jarmarczny charakter.
Powoli w wystroju K r z y ż a i w trakcie o d b y w a j ą c y c h się
s p o t k a ń ujawniają się w y r a ź n i e tendencje polityczne. Jakby
n i e p o d w a ż a l n y był j u ż fakt, że K r z y ż z k w i a t ó w stanowi
f o r m ę p o m n i k a p o ś w i ę c o n e g o Stefanowi W y s z y ń s k i e m u ,
zatem symboliczne przypominanie tego b y ł o zbyteczne.
W y s t a r c z y ł portret Prymasa umieszczony p o ś r o d k u K r z y ż a .
N o w e natomiast treści symboliczne, k t ó r e się z czasem
n a w a r s t w i ł y w y m a g a ł y p o d k r e ś l e n i a , stąd też bardziej mani­
festacyjna była forma ich wyrazu.
„ W a ż n y m wydarzeniem dla Krzyża z k w i a t ó w staje się 5.08.81
- zakończenie strajku na Rondzie u zbiegu ul. Marszałkowskiej
1 A l . Jerezolimskich. Pierwsze autobusy o b ł o ż o n e były kwiatami,

89

jeszcze przed zakończeniem strajku umawialiśmy się, że będą
zawiezione pod Krzyż. Nie było mnie przy tym, więc nie wiem na
pewno, ale n a s t ę p n e g o dnia pod Krzyżem k w i a t ó w było bardzo
d u ż o - więc m o ż e je tam zawieźli."

Zaczyna k r y s t a l i z o w a ć się koncepcja c h c ą c a widzieć
w K r z y ż u symbol drogi bez przemocy. P o d k r e ś l a się jego
„ b e z b r o n n o ś ć " i chęć przestrzegania, aby w jego wystroju
z n a j d o w a ł y się jedynie elementy kwiatowe i religijne. Jednak­
że na pojawianie się licznych ulotek politycznych ludzie
a n i m u j ą c y K r z y ż , j a k t w i e r d z ą , nie mieli ż a d n e g o w p ł y w u .
P o d k r e ś l a n o , że ,,to świetny barometr nastrojów społecznych.
jeżeli oni nie niszczą Krzyża to znaczy, że też chcą iść drogą
pokojową."

D u ż e zainteresowanie K r z y ż e m i jego p o p u l a r n o ś ć przy­
ciąga k o r e s p o n d e n t ó w prasy zachodniej. O d p o w i a d a j ą c na
ich pytania z powodzeniem przy K r z y ż u udaje się p o d k r e ś l i ć
jego p o k o j o w y charakter i n a d a ć mu sens apelu, aby wszelkie
problemy społeczne r o z w i ą z y w a n e były w s p o s ó b p o k o j o w y .
Od p o c z ą t k u istnienia K r z y ż a musieli być ludzie pod­
t r z y m u j ą c y go, n a d a j ą c y mu sens i charakter. Było to
zjawisko d ł u g o t r w a ł e , skupiające wielorakie treści, tendencje
i ludzi. Jego otwarta forma d a w a ł a szansę w s p ó ł u c z e s t n i c t w a
k a ż d e m u , kto przy K r z y ż u się znalazł. Było to przecież
przede wszystkim miejsce s p o t k a ń zupełnie przypadkowych
p r z e c h o d n i ó w zainteresowanych niepowtarzalnym zjawis­
kiem czy też s e n s a t ó w w i d z ą c y c h w K r z y ż u wyzwanie
rzucone władzy.
P r z y g l ą d a j ą c się K r z y ż o w i z k w i a t ó w nie s p o s ó b nie
zwrócić uwagi na pewne p o d o b i e ń s t w o z Wielkanocnymi
G r o b a m i P a ń s k i m i . Treści polityczne, symbolika narodowo-religijna pojawiają się z a r ó w n o w jednej, jak i drugiej
formie. G r o b y jednak s t a n o w i ą całość z a m k n i ę t ą , d a n ą do
odczytania i kontemplacji, gdzie rola odbiorcy zredukowana
jest do m i n i m u m . Symbolika G r o b ó w , podobnie j a k K r z y ż a ,
o d w o ł u j e się do emocji odbiorcy - j e d n a k ż e k a ż d o r a z o w y
g r ó b jest wynikiem takiej artystycznej formy, k t ó r a została
zaakceptowana przez w ł a d z e parafialne. Krzyż natomiast to
forma zupełnie otwarta, na wszelkie nawet najbardziej
skrajne propozycje.

w w i ę z i e n n y m pasiaku z wyakcentowanym znakiem P, co
przemienia go w więźnia politycznego, czyniąc patronem
wszystkich aresztowanych i internowanych, pojawia się też
wizerunek św. Barbary ..jako p a t r o n k i Podziemia." T u po
tragedii w kopalni „ W u j e k " , k t ó r a r o z e g r a ł a się w pierw­
szych dniach stanu wojennego (17.12.81) i p r z y n i o s ł a pierw­
sze śmiertelne ofiary, umieszczono m a ł e krzyżyki wykonane
z bryłek węgla, a pod spodem nazwiska poległych g ó r n i k ó w .
W pierwszych dniach stanu wojennego utrwalił się zwyczaj
u p a m i ę t n i a n i a miesięcznicy w y d a r z e ń grudniowych na W y ­
brzeżu z 1970 r. ( k a ż d y 16) i stanu wojennego ( k a ż d y 13). Te
dni miały r ó w n i e ż wielkie znaczenie dla K r z y ż a , właśnie
wtedy g r o m a d z i ł o się przy n i m najwięcej ludzi, a zebrania
nabierały charakteru demonstracji.
„Pierwsze większe zgromadzenie przy Krzyżu było w dniu Matki
Boskiej Gromnicznej (2.02). W demonstracji wzięło wtedy udział
ponad 500 o s ó b . "
„2 lutego po nabożeństwie w kościele ss. Wizytek p o c h ó d
przemaszerował na plac i tam przy Krzyżu w otoczeniu s k o t ó w
zapalono świece i znicze. Czuwanie o d b y ł o się w spokoju bez
ingerencji stacjonujących w pobliżu milicyjnych o d d z i a ł ó w . "

Pierwsze miesiące stanu wojennego starano się symbolicz­
nie u t o ż s a m i ć z okresem okupacji. Bardziej lub mniej
ś w i a d o m i e n a w i ą z y w a n o do symboliki i twórczości tamtego
okresu. Starano się p o d k r e ś l i ć z ł o w r o g o ś ć nowej sytuacji,
a j e d n o c z e ś n i e jej przejściowość. Pojawiła się więc bogata
t w ó r c z o ś ć satyryczna, to wszystko, co s t w o r z y ł a „ u l i c a " ,
przenosiło się pod K r z y ż i podobnie wszystko, co zobaczono,

,,25.09.81 w rocznicę aresztowania Prymasa umieszczono pod
Krzyżem kompozycję, która jednak po kilku dniach zostaje
zdjęta. Był to portret Prymasa otoczony kolczastym drutem, pod
którym znajdowała się tabliczka m ó w i ą c a o okolicznościach jego
aresztowania."

I I listopada po Mszy wyrusza p o c h ó d w s t r o n ę G r o b u
Nieznanego Ż o ł n i e r z a .
,,Przed Grobem zostaje odczytany list Leszka Moczulskiego
pisany na Rakowieckiej. Ludzi było bardzo d u ż o , część jak
zwykle stała przy Krzyżu. Wtedy właśnie jego istnienie na placu
było jeszcze bardziej wymowne - Krzyż był symbolem umęczo­
nych za przekonania."

D o istotnych zmian wystroju i w y m o w i e K r z y ż a z kwia­
tów dochodzi po 13 grudnia 1981 roku.
..To dziwne, ale właśnie wtedy, gdy ludzie bali się podejść pod
plac, bo aż roiło się od milicji. Krzyż j a k o ś przetrwał i albo oni
sami. albo jacyś pojedynczy ludzie podtrzymywali go i lak
świadczył, że nadzieja w ludziach nie wygasła."
..Parkingi przy Interpressie przemieniły sie w punkt, gdzie
zgromadzone były skoty. czołgi, suki. T a m też wyłania! się Krzyż
z kwiatów. Nikt wtedy nic myślał by go likwidować, nikt też nic
myślał by k o n t y n u o w a ć jego ideę. Miał umrzeć naturalną śmier­
cią przy braku jakiegokolwiek zainteresowania. Ale stało się
inaczej."

W nowych realiach dostrzec m o ż n a , że wystrój K r z y ż a
zachowuje u m i e j ę t n o ś ć natychmiastowego reagowania na
wydarzenia, tym samym wzmacnia się jego funkcja infor­
macyjna, co w konsekwencji powoduje, że K r z y ż staje się
symbolem protestu wobec p o s u n i ę ć władzy. T u w formie
ulotek m o ż n a było znaleźć informacje o losach internowa­
nych i aresztowanych, pojawiają się zdjęcia Lecha W a ł ę s y
z napisem „ U w o l n i ć Lecha", ojca Maksymiliana K o l b e

90

II. 3. Krzyż. Kościół św. Anny, Boże Ciało 1985

u s ł y s z a n o p o d K r z y ż e m w y c h o d z i ł o na „ u l i c ę " . T a k w ę d ­
r o w a ł y ś p i e w a n e na z n a n ą o k u p a c y j n ą melodię p r z y ś p i e w k i :
„Siekiera motyka katar sienny
mamy w Polsce stan wojenny"
„Siekiera motyka smok wawelski
przegra wojnę Jaruzelski"

Symbol Polski Walczącej rychło z a s t ą p i o n y zostały Soli­
d a r n o ś c i ą W a l c z ą c ą . T o o d w o ł y w a n i e się do symboliki
okupacyjnej było t y m bardziej popularne, gdyż wierzono
w jej w y m o w ę i d u ż ą k o m u n i k a t y w n o ś ć . Z czasem K r z y ż
staje się miejscem wypowiedzi zdecydowanie r ó ż n y m od
bardzo ograniczonego, jednostronnego obiegu oficjalnych
informacji, dając t y m samym ś w i a d e c t w o j a k ż e odmiennym
nastrojom s p o ł e c z n y m . Obecnie g ł ó w n y m celem istnienia
K r z y ż a jest manifestacja polityczna. Zgromadzenia przy
K r z y ż u i jego wystrój n a b i e r a j ą charakteru demonstracji,
k t ó r e j celem jest p r ó b a kreowania nowej rzeczywistości,
j a k ż e jednak odmiennej.
„ U w o l n i ć Lecha, z a m k n ą ć Wojciecha!"
„Solidarność żyje!"
„ U w o l n i ć aresztowanych i internowanych!"

- informują ulotki.
„ W a r s z a w o , p o w s t a ń w kręgu zła,
Wesel swe serce bliskim dniom
W gwałtownej fali burz wiosennych
Uderza grom"

- czy też bardziej dosadnie:
„ G d y przeminą lody i pójdzie ku wiośnie,

powiesimy W R O N - ę na masztowej sośnie"

- śpiewają zgromadzeni przy K r z y ż u .
Wprowadzenie stanu wojennego i sytuacja p o p r z e d z a j ą c a
sprzyjały niewątpliwie wzrostowi tendencji mitycznych. Ż y ­
cie społeczne, p r z e c h o d z ą c e stan kryzysu, stało się bardziej
podatne na wszelkie mityczne koncepcje. Czy jednak K r z y ż
z k w i a t ó w m o ż n a t r a k t o w a ć j a k o r e a l n o ś ć m i t y c z n ą ? Jeżeli
nawet m o ż a powiedzieć, że K r z y ż realizował się j a k o „ r e a l ­
n o ś ć mityczna", b y ł o to jednak ś w i a d o m e działanie, k t ó r e
m o ż n a by n a z w a ć za Ernestem Cassirerem ś w i a d o m y m
mitem politycznym. N a c z e l n ą z a s a d ą , na jakiej K r z y ż , jego
symbolika i skupiona w o k ó ł niego grupa o p i e r a ł a swe
istnienie, b y ł o p o d k r e ś l e n i e opozycji, kontrast w stosunku do
w ł a d z y , w stosunku do tego, co usankcjonowane i o d g ó r n i e
narzucone. Ekstremalna sytuacja stanu wojennego dodat­
k o w o p o d k r e ś l a ł a tę k o n t r a s t o w o ś ć . I jeżeli j a k o mityczne
b ę d z i e m y t r a k t o w a l i właśnie zachowania „ w ł a d z a " k o n t r a
„ l u d " , w ó w c z a s m o ż e m y m ó w i ć o m i t y c z n y m aspekcie
K r z y ż a . A jednak m i a ł w sobie K r z y ż nadal o w ą t o w a r z y s z ą ­
cą m u na p o c z ą t k u , o d d z i a ł y w u j ą c ą na ludzi a u r ę .
„Czy nie było c o ś wzruszającego, cudownego, poetycznego, że
zimą wśród błota, c z o ł g ó w , Z O M O - w c ó w Krzyż przetrwał, że
miał tyle siły w sobie, że przyciągał ludzi."

K r z y ż przyciągał do siebie, a j e d n o c z e ś n i e istniał, bo ludzie
go tworzyli. Przy niewątpliwie d u ż y m aspekcie polityczności
z e b r a ń przy K r z y ż u p a m i ę t a ć trzeba, że starano się do­
strzegać i p o d k r e ś l a ć jego specyficzne w ł a s n o ś c i „oczysz­
c z a j ą c e " , wyzwalające duchowo, p o z w a l a j ą c e o d e r w a ć się od
niezbyt pozytywnej rzeczywistości. Pod w p ł y w e m K r z y ż a
i dla niego p o w s t a ł a pieśń „ W a r s z a w o p o w s t a ń ! " , k t ó r a
m i a ł a b y ć u w a ż a n a za h y m n o b r o ń c ó w K r z y ż a z k w i a t ó w „ C u d o w n e j Matki Obraz Święty
Przeszkodą będzie im
Ona zapanuje nad z a m ę t e m
Dobro odnajdzie w z ł y m "
2 1

- było g ł ó w n y m p r z e s ł a n i e m H y m n u ; jednak zwyczaj od­
ś p i e w y w a n i a go nigdy nie był w pełni zaakceptowany i nie
przyjął się na t r w a ł e .
M n i e j więcej w p o ł o w i e lutego pojawia się u podstawy
K r z y ż a nowy, t a k ż e w y k o n a n y z k w i a t ó w element. Jest to
znak V odczytywany j a k o zwycięstwo, victoria. O d marca 82
na nowo w pełni r o z k w i t a i o ż y w a K r z y ż z k w i a t ó w .
Wydarzeniem, k t ó r e zostaje u p a m i ę t n i o n e jest rocznica
1968 r.
„8 marca g r o m a d z ą się ludzie, głównie młodzież, ale i starsi, bo
mają m a ł o do stracenia. N i c nie śpiewają, zapalają znicze i taki
jest podniosły nastrój, a zarazem smutek i powaga."

Przy K r z y ż u jest u l o t k a :
„1956
1968
1970
1976
1980
PAMIĘTAMY!!!
SOLIDARNOŚĆ"

II. 4. „Krzyża nie ma. a jest". K o ś c i ó ł św. Anny, maj 1986

Pod koniec marca popularna staje się myśl, aby u k ł a d a ć
K r z y ż e z k w i a t ó w t a k ż e w i n n y c h parafiach, a u ł o ż o n y tak
K r z y ż stałby się symbolem konsolidacji społecznej, zatem
niezależnie od miejsca, w k t ó r y m ludzie spotykaliby się, jeżeli
tylko spotkaniu t o w a r z y s z y ł o b y ułożenie K r z y ż a z k w i a t ó w ,
cel i intencja b y ł y b y d o p e ł n i o n e . Z p r o p o z y c j ą tą łączył się
pomysł,
aby
kolejne
parafie
warszawskie
miały
w opiece K r z y ż z k w i a t ó w . Propozycja ta jednak nie przyjęła
się. Wydaje się, że w koncepcji tej b y ł o coś z tak zwanego
Ł a ń c u c h a Szczęścia, magicznego k o ł a o nie ustalonym
p o c z ą t k u i k o ń c u i o wciąż r o s n ą c y m zasięgu. T a k i charakter
nosi też u l o t k a i n f o r m u j ą c a o t y m p r o j e k c i e .
22

91
i

„ Z 30 kwietnia na 1 maja [82] po raz pierwszy całkowicie
zlikwidowano Krzyż na placu Zwycięstwa. W y t ł u m a c z o n o , że
było to niezbędne, p o n i e w a ż Krzyż z k w i a t ó w znajdował się
w miejscu, gdzie o d b y w a ć się miały oficjalne uroczystości 1 -majo­
we. Od tego dnia p o c z ą w s z y Krzyż był już systematycznie
usuwany, odradzał się jednak na nowo. Ujawniła się jego moc.
M o ż n a go usunąć, porozrzucać kwiaty, ale on zawsze da się
odtworzyć"

1, 3, 9 maja to d n i , w k t ó r y c h doszło do demonstracji.
Oczywiście miały one miejsce t a k ż e pod K r z y ż e m . W takich
chwilach K r z y ż przyciągał, jego w y s t r ó j , z a w a r t o ś ć infor­
macyjna doskonale dostosowane były do sytuacji.
,,9 maja o k o ł o 1000 o s ó b zgromadziło się na placu przy Krzyżu.
Z O M O s t a c j o n o w a ł o przy parkingach Interpressu. C o jakiś czas
rozjeżdżali się na ostrym sygnale w różnych kierunkach. Obawia­
jąc się p o w a ż n y c h demonstracji starali się obstawić Stare Miasto.
W pewnym momencie spod Interpressu ruszyły skoty i suka
w kierunku ludzi zebranych przy Krzyżu. Przez megafon wezwa­
no zebranych do rozejścia się. Ludzie śpiewali 'Boże c o ś Polskę',
"Maryjo K r ó l o w o Polski'. Skot zatrzymał się tuż przy Krzyżu
- i nagle kilkunastu Z O M O - w c ó w o t o c z y ł o zebranych. N a w o ł y ­
wali do rozejścia się, a jednocześnie ludzie poczuli coraz bliżej
siebie otaczający kordon - nie było jak się rozejść. Ludzie
odśpiewali 'My chcemy Boga'. I nagle tamci powiedzieli - 'Nie
ruszać m o d l ą c y c h się'. Wszyscy wtedy padli na kolana i od­
m ó w i o n o zbiorowe 'Ojcze nasz'. Tamci niby nikogo nie ruszali,
ale nagle o k a z a ł o się, że część zebranych jest w kordonie, a część
j a k i m ś cudem poza. Wejście na plac było już wcześniej zamknięte.
O k a z a ł o się, że w kordonie jest jakieś 200 o s ó b i nie ma szans by
jeszcze ktoś pojawił się na placu. Ponownie nawoływali do
rozejścia się, ale było to niemożliwe. I na szczęście lunął deszcz,
który r o z ł a d o w a ł sytuację."
,.31 maja M R K S w m u r o w a ł na placu Zwycięstwa tablicę ku czci
poległych g ó r n i k ó w z kopalni ,Wujek', następnego dnia tablicę
wyrwano. Została po niej dziura, co wyglądało jak świeży grób,
tam też stali ludzie, układali kwiaty, zapalali znicze. Skom­
p o n o w a ł o się to pięknie z K r z y ż e m . "

Z czasem zwyczaj u k ł a d a n i a K r z y ż y z k w i a t ó w przenosi
się do innych miast, pojawia się nawet poza granicami Polski
w krajach, k t ó r e udzieliły schronienia najmłodszej generacji
polskich e m i g r a n t ó w . Jest to jednak d z i a ł a l n o ś ć w t ó r n a
w stosunku do pierwowzoru warszawskiego i , j a k o taka ma
w sobie j u ż t y l k o w y m i a r politycznego protestu.
N a p r z e ł o m i e czerwca i lipca 82 pojawia się przy K r z y ż u
kolejny element. Jest n i m w y k o n a n y t a k ż e z k w i a t ó w symbol
Polski W a l c z ą c e j . Charakter z g r o m a d z e ń przy K r z y ż u staje
się j u ż wyłącznie polityczny. W prasie pojawiają się informa­
cje o k o n i e c z n o ś c i oddania placu Z w y c i ę s t w a do remontu.
R e a k c j ą na to jest ożywienie z a i n t e r e s o w a ń K r z y ż e m . G r o ­
m a d z ą się przy n i m setki ludzi, śpiewają, w z n o s z ą o k r z y k i .
„ 13 sierpnia jak w każdą miesięcznicę był tłum przy Krzyżu.
Przyjechała milicja i Z O M O i krzyczeli by się rozejść, i zaczęli lać
w o d ę z armatek. Pałowali i wszyscy w p o p ł o c h u się porozbiegali."

Po wydarzeniach 13 sierpnia K r z y ż u p r z ą t n i ę t o , ale ludzie
ułożyli go ponownie d o ł ą c z a j ą c do jego wystroju łuski po
petardach. Coraz częściej m ó w i się o z a m k n i ę c i u placu. D o
p o w a ż n y c h zajść dochodzi 16 sierpnia - K r z y ż zostaje
zlikwidowany. T a k jest do 19 sierpnia, kiedy oficjalnie plac
zostaje przekazany ekipie remontowej. Otoczony 2-metrowej w y s o k o ś c i p ł o t e m , d o k ł a d n i e przeorany plac zostaje
z a m k n i ę t y , a w p o b l i ż u stacjonują o d d z i a ł y M O i Z O M O .
O b s e r w u j ą c ostatnie chwile funkcjonowania K r z y ż a na
placu Z w y c i ę s t w a odnosi się w r a ż e n i e , że był to specyficzny
k o n f l i k t zastępczy, walczono o miejsce, o znaki z a p o m i n a j ą c
o rzeczach n a p r a w d ę istotnych. O d p o c z ą t k u swego istnienia
K r z y ż zawsze s p o t y k a ł się z bardzo kontrowersyjnymi
opiniami, od pełnej aprobaty i uczestnictwa do całkowitej
negacji i wręcz szyderstwa i p o r ó w n a n i a do w s p ó ł c z e s n y c h
, ,egzorcyzmów.''
„ W ł a d z e walcząc z Krzyżem Kwietnym ogłosiły 'remont' placu
Z w y c i ę s t w a i ogrodziły teren drewnianym płotem. Natychmiast
powstały nowe Krzyże - przed kościołem ss. Wizytek i obok
kościoła Św. Anny. Tłumy g r o m a d z ą się przy nich zwłaszcza
wieczorem, śpiewają pieśni patriotyczne i religijne. Panuje pod­
niosły odświętny nastrój, pełen powagi i dziwnego patosu - pato-

92

II. 5. Krzyż przy kościele św. Anny, listopad 1982

su ściskającego gardło, podobnie jak w sierpniu ściskał gardło
widok strajkujących s t o c z n i o w c ó w G d a ń s k a . Krzyże Kwietne
powstają powoli w całej Polsce Obok Krzyży u ł o ż o n e z k w i a t ó w
symbole Polski Walczącej i zwycięstwa V . P ł o n ą lampki nagrob­
kowe, pojawiają się zdjęcia Wałęsy, ulotki „Solidarności" itd."

T a k też po z a m k n i ę c i u placu Z w y c i ę s t w a p o w s t a ł y w W a r ­
szawie dwa u ł o ż o n e z k w i a t ó w K r z y ż e .
„Ze plac Zwycięstwa będzie zamknięty, wiedzieliśmy wcześniej
prasa o tym już w czerwcu pisała. Trzeba się było j a k o ś
p r z y g o t o w a ć . P o w s t a ł a wtedy koncepcja, by w razie czego ułożyć
dwa Krzyże. A miejsce? T o b y ł o tak. W K u r i i obiecywali, że
będzie pomnik Prymasa i że stanie on przy kościele ss. Wizytek,
więc miejsce pod Krzyż było właściwe. A kościół św. Anny? - tam
było spotkanie Papieża z młodzieżą, tam poświęcił krzyże, a poza
tym więcej tam młodzieży i ludzi, bo to przecież kościół akademi­
cki."

Od p o c z ą t k u istnienia d w ó c h K r z y ż y większą p o p u l a r n o ś ­
cią cieszył się ten u św. A n n y . Być m o ż e wpłynęła na to
lokalizacja (kościół akademicki, p o b l i ż e Starego Miasta),
być m o ż e z a m k n i ę t a forma m a ł e g o p r z y k o ś c i e l n e g o placu-patio. Umiejscowienie K r z y ż a przy kościele Św. A n n y
w tak małej i z a m k n i ę t e j przestrzeni s t w a r z a ł o zupełnie i n n ą
sytuację, większą k a m e r a l n o ś ć , „ i n t y m n o ś ć " , bezpieczeń­
stwo s p o t k a ń , a przy t y m i w i d o w i s k o w o ś ć . W a r t o przypom­
nieć, że K r z y ż na placu Z w y c i ę s t w a f u n k c j o n o w a ł w prze­
strzeni otwartej.
W y s t r ó j obu K r z y ż y „ p r z y A n n i e " i „ p r z y W i z y t k a c h "
właściwie nie różni się, a jednak r ó ż n e zainteresowanie
K r z y ż a m i kreuje p o d z i a ł na polityczny - „ A n n a " i religijny
„ W i z y t k i " . S p o ś r ó d o s ó b g r o m a d z ą c y c h się przy K r z y ż u

„plac w o k ó ł Kwietnego Krzyża przeinacza się w scenę polityczną
nasyconą treściami w i o d ą c y m i d o n i k ą d . "
2 3

„Krzyczą tam i śpiewają pieśni nawet wtedy, gdy księża M s z ę św.
odprawiają. Ileż razy ksiądz prosił i apelował, żeby tego nie robili.
Nic nie p o m a g a ł o . Nawet trzeba było drzwi do kościoła z a m y k a ć ,
bo przeszkadzali."
24

Z a t e m w b r e w oficjalnej w ł a d z y , w b r e w w o l i k o ś c i o ł a K r z y ż
z k w i a t ó w istnieje. Istnieje, bo „ t a k a jest w o l a l u d z i " . Czy
m o ż n a t u m ó w i ć o czystej, w p e ł n i spontanicznej a k t y w n o ­
ści? I t a k i nie. Jest t o f o r m a manifestacji t a k religijnej, j a k
i politycznej. A b y w pełni u c h w y c i ć t o zjawisko, o d n a l e ź ć
f o r m ę k u l t u r o w e j a k t y w n o ś c i , k t ó r a łączy te d w a zjawiska
trzeba s p o j r z e ć na K r z y ż z k w i a t ó w j a k o na specyficzny,
r o z g r y w a j ą c y się nieustannie o b r z ę d . Przez ś p i e w a n i e i słu­
chanie pieśni, przez w s p ó ł u c z e s t n i c t w o w t w o r z e n i u K r z y ż a
odbiorcy i t w ó r c y tego zjawiska d a j ą ś w i a d e c t w o w s p ó l n o c i e
porozumienia co do słuszności przedstawionego przy K r z y ­
ż u obrazu Polski. O w o gromadzenie się u z n a ć m o ż n a j a k o
d e m o n s t r a c y j n ą d e z a p r o b a t ę w stosunku d o w ł a d z y , a j e d ­
n o c z e ś n i e p o s ł u g i w a n i e się s y m b o l i k ą religijną (sam K r z y ż ,
pieśni religijne, w i z e r u n k i ś w i ę t y c h ) stanowi j a k b y dodat­
k o w e symboliczne p o g ł ę b i e n i e demonstracyjnego charak­
teru, jego kontrast z c o d z i e n n o ś c i ą . Jako k o n t r a s t n a l e ż y t u
r ó w n i e ż r o z u m i e ć przeciwstawienie „ m i t y c z n e g o
ludu"
„ w ł a d z y " . „ W ł a d z a " b ę d z i e u t o ż s a m i o n a t u w r ę c z z demo­
nem z ł a , „ l u d " z a ś t o ci w o k ó ł K r z y ż a , c z ę s t o fanatyczni
i dewocyjni, p r z y p o m i n a j ą c y t ł u m , gdzie nie m a j u ż miejsca
na i n d y w i d u a l n o ś ć .
„ C z ę s t o tu przychodzę, bardzo lubię słuchać jak śpiewają, urzeka
mnie specyficzny folklor tego Krzyża. I staję się zupełnie bezsilny.
Czasem wydaje mi się to śmieszne i groteskowe, ale jednocześnie
czuję wzruszenie. Czasem nawet, jeśli znam refren, ś p i e w a m
z nimi. Wiesz to po prostu w c i ą g a . "

II. 6. Krzyż przy kościele św. Anny, czerwiec 1983

w y r a ź n i e w y ł a n i a s i ę g r u p a k o b i e t w ś r e d n i m w i e k u - to t a k
z w a n e K w i a t y W a r s z a w y . P a n i e te c z u w a j ą n a d k s z t a ł t e m
K r z y ż a , jego w y s t r o j e m ( p r z y n o s z ą ś w i e ż e k w i a t y , u p r z ą t a j ą
stare), i n t o n u j ą p i e ś n i , k t ó r e p o t e m b ę d ą ś p i e w a ć w s z y s c y
zgromadzeni.
„ N o jak to po co? Jest tyle zła na świecie, cierpienia i łez, że trzeba
z tym walczyć. K t o ś to musi wziąść na siebie. Ja proszę pani jestem
już stara, mnie nic nie zrobią, a ile m ł o d z i e ń c ó w się nie boi, to j a
m i a ł a b y m się bać. A co to złego śpiewać i modlić się. Wystarczy,
że ludzie na to popatrzą, a i oni też przecież m u s z ą widzieć, bo to
w oczy ich kole, i dobrze będzie, gdy się ktoś c h o ć zastanowi czy
dobrze robi i zmieni się. Po to to robię!"
N i e z a l e ż n i e o d tej g r u p y n a d a l o b o w i ą z u j e z a s a d a „ o t w a r ­
tości K r z y ż a " . K a ż d y m o ż e z ł o ż y ć indywidualnie kwiat,
p o d ł o ż y ć u l o t k ę c z y z a p a l i ć z n i c z , c o r a z b a r d z i e j j e d n a k daje
się o d c z u ć ingerencję p a ń - K w i a t ó w W a r s z a w y . K r z y ż
i atmosfera o d b y w a j ą c y c h się t a m manifestacji ś c i ą g a ludzi.
„ W dzień powszedni, o ile nie wypada jakaś rocznica, m a ł o kto tu
przychodzi, jest kilkanaście o s ó b . Ale w sobotnie czy niedzielne
p o p o ł u d n i e przychodzą k i l k u d z i e s i ę c i o o s o b o w e grupy. K a ż d y
miesiąc stanu wojennego to j u ż t ł u m . "
J e d n o c z e ś n i e c o r a z c z ę ś c i e j daje s i ę z a u w a ż y ć d e z a p r o b a t ę
w stosunku do K r z y ż a i charakteru o d b y w a j ą c y c h się przy
nim z g r o m a d z e ń . Z jednej strony p o d k r e ś l a się:
„Tutaj pod tym K r z y ż e m ,
Tutaj pod tym znakiem
Polska jest Polską,
A Polak Polakiem"
a z drugiej t w i e r d z i s i ę , ż e

N i e w ą t p l i w i e t o , co d z i a ł o się p o d K r z y ż e m p r z y c i ą g a ł o ,
a j e d n o c z e ś n i e dopiero uczestnictwo w o d b y w a j ą c y c h się t a m
zgromadzeniach p o z w a l a ł o lepiej z r o z u m i e ć sens tego zjawi­
ska. Jeśli p a t r z y m y na K r z y ż z k w i a t ó w i ceremonie przy n i m
odbywane j a k o na specyficzny w s p ó ł c z e s n y o b r z ę d , p a m i ę ­
t a ć musimy, że ludzie o d t w a r z a j ą c y go nie tyle m a j ą ś w i a d o ­
m o ś ć uczestnictwa w o b r z ę d z i e , ile raczej manifestacji.
P o t w i e r d z a j ą t o wykorzystane t u m a t e r i a ł y uzyskane z ar­
chiwum Katedry Etnografii U W :
Św. A n n a 28.02.83 g. 18.30
„ P o prawej stronie stoi najwięcej ludzi. T a m są ci, którzy
p r z e w o d z ą ś p i e w o m . L a t a r k a oświetla teksty piosenek. Wychodzi
spośród nich starsza kobieta i rozkłada w V trzy kartki, na jednej
napis: 'solidarność trwa, zwycięży!' Po chwili niknie z powrotem
w tłumie. Inna pani podchodzi i układa goździki kwiatami
zwracając je w stronę Krzyża w ę g l o w e g o . Po wyjściu z przestrzeni
V przeżegnała się i założyła rękawiczki. Starsza kobieta chodzi
w o k o ł o i zapala świeczki. Dorzuca do palących się stearynę.
Niektórzy o d c h o d z ą c żegnają się. Jakiś pan trzyma c z a p k ę
w rękach. N i e k t ó r z y m a j ą czapki na g ł o w a c h . Ludzie stoją
w pewnej odległości od V . Śpiewają:
1. 'Boże skrusz ten miecz co siecze kraj'...
2. Rota z nowymi zwrotkami, p o d n o s z ą ręce w V przy s ł o w a c h
'tak nam d o p o m ó ż B ó g '
3. 'Hej tam pod K r a k o w e m modra Wisła płynie,
rozłożyła nam się świnia na polskiej krainie',
co przechodzi w o p o w i e ś ć o przyjeździe Lecha Wałęsy
do Warszawy w lutym.
4. 'Siekiera motyka katar sienny
mamy w Polsce stan wojenny'
5. Nie chcemy komuny - na melodię 'Szarej piechoty'.
6. Będę dyrektorem.
K t o ś bije brawo. Niektórzy po lewej stronie przyłączają się."
Św. A n n a 15.01.83 g. 20.00
„1. W przestrzeni V:
- szopka, choinka wbita w V , tu pali się najwięcej świec.
N a kartce tekst:
'Wszystkim tym, którzy solidarnie
trwają przy naszym symbolu - śpiewają,
opiekują się, sprzątają i są z nami - c h w a ł a
SOLIDARNOŚĆ'
2. N a schodkach figury, ponad K r z y ż e m portret Jana Pawła I I

93

w wieńcu.
3. Szc/yt Krzyża - portret kardynała W y s z y ń s k i e g o , palą się
świece (znicze).
4. Przed znakami P i M palą się pojedyncze znicze
5. W o k ó ł Krzyża stoi sporo ludzi, najwięcej pod ścianą kościoła,
po prawej stronie. C i rozpoczynają śpiewanie piosenek. Po
lewej stronie mniej ludzi, ci nie śpiewają prawie, p o d c h o d z ą
posłuchają, popatrzą się, o d c h o d z ą . Jakaś pani z tej strony
(lewa) z a p r o p o n o w a ł a n o w ą piosenkę, ale reszta jej nie podjęła
czekając co zaproponuje prawa strona. Podczas śpiewania
piosenki "Równaj do Siwaka" ludzie śmieją się. Potem śpiewają
'Żeby Polska była Polską'. Z prawej strony okrzyki
'Wszyscy śpiewają'."
Jak p o w y ż e j wspomniano z c h w i l ą z l i k w i d o w a n i a K r z y ż a
przy placu Z w y c i ę s t w a , gdy p o j a w i a j ą się K r z y ż e przy
kościele Św. A n n y i ss. W i z y t e k , ,daje się z a u w a ż y ć d u ż o
w i ę k s z e zainteresowanie t y m przy Św. A n n i e . Z faktem t y m
łączyło się j e d n o c z e ś n i e j a k b y odbicie s p o ł e c z n y c h podzia­
ł ó w i d ą ż e ń . D o ś ć popularne b y ł o powiedzenie, że „ K r z y ż
przy W i z y t k a c h to K r z y ż K P N - u , przy A n n i e zaś Solidarno­
ści", i że „ c h o d z i t u o m i a r ę p o p u l a r n o ś c i " . M ó w i o n o t a k ż e ,
że K r z y ż przy kościele Wizytek jest „ u b e c k i , sami go z r o b i l i ,
ale n i k o g o t a m nie ma, bo ludzie to od razu wiedzieli".
I rzeczywiście, większe zainteresowanie K r z y ż e m przy W i ­
zytkach jest jedynie okazjonalne.
13.01.83 g. 21.00
„ N a zakończenie Mszy św. w kościele Św. Krzyża ludzie śpiewają
'Boże c o ś Polskę". Prawe ręce uniesione do góry w V . Po wyjściu
z kościoła tłum rusza w stronę kościoła ss. Wizytek. Stoi tam już
spora grupa ludzi. D o c h o d z ą następni. Ś p i e w a j ą ' Z i e l o n ą wronę".
Po połączeniu, dwie grupy ruszają w stronę Św. Anny chod­
nikiem. R ó ż n e części pochodu śpiewają różne pieśni. Słychać
okrzyki: Solidarność!. Lech Wałęsa!, Zbyszek Bujak!. Chodźcie
z nami! Pod A n n ą na dole Krzyża zatknięta jest flaga bia­
ło-czerwona z czarną wstęgą. D o c h o d z ą c do tego miejsca część
ludzi otacza Krzyż, ci przed arkadami na dole (na ulicy) stoją
twarzą zwróceni do jezdni i d w ó c h s a m o c h o d ó w milicji. Słychać
okrzyki: Amnestia!, U w o l n i ć aresztowanych!. Gestapo!, Chłopcy
radarowcy!. Rzućcie palki chodźcie z nami! Pod ścianą kościoła
stoją przeważnie kobiety, pierwszy szereg śpiewa, kilka o s ó b
stojących z tyłu śpiewa czytając teksty z kartki. Są ukryci za
plecami tych pierwszych."

I tak przy z u p e ł n e j dezaprobacie w ł a d z , o b o j ę t n o ś c i K o ś c i o ­
ła, żyjąc swym w ł a s n y m ż y c i e m K r z y ż z k w i a t ó w funk­
c j o n o w a ł , p r z e i s t a c z a j ą c się coraz dobitniej w t r y b u n ę ,
z k t ó r e j m o g l i w y p o w i e d z i e ć się jego animatorzy. P r ó b o w a ­
no p r z e j ą ć na siebie funkcję sumienia narodu: p r z y p o m i n a ­
jąc, wybaczając, ostrzegając:
„Żołnierzu i milicjancie,
Okupujesz własny kraj,
Gdzie twój honor.
Zabijasz bezbronnych,
Będziesz s ą d z o n y przez
N a r ó d i Boga,
Solidarność to wolna Polska,
Maryjo ratuj!"
„Okradają nas z wszystkiego,
Z miejsc krwią naszą uświęconych,
Bo nietrudno jest biednego
W d e p t a ć siłą w zastraszonych."
„ N S Z Z Solidarność
Wcześniej czy później
Zrzuci jarzmo kajdan,
C a ł e g o narodu nie da się zniszczyć.
B ó g jest z nami,
Zwyciężymy."
„Znaki V i M bardzo niskie i wąskie. W przestrzeni V pali się
bardzo d u ż o świec i zniczy. Pytam, co się stało ze znakami V i M .
Informują mnie, że w nocy 6/7 marca znaki zostały oblane
benzyną i spalone - zrobiono to w związku z przypadającą
8 marca 15 rocznicą marca 1968."
„ P y t a m co się stało z palmami?
- Wczoraj była tu łapanka i chyba milicja je zabrała. Pytam się
dlaczego? C o one im przeszkadzały. - T o pan ich nie zna, to
dlaczego 8 marca spalili M i V ? "
Jakby p o d ś w i a d o m i e d ą ż o n o do w ą t k ó w martyrologicznych. Z a t e m sam fakt niszczenia K r z y ż a , l i k w i d o w a n i a
p o s z c z e g ó l n y c h jego e l e m e n t ó w , ogradzanie k o r d o n e m p o l i ­
cji był j u ż z a d o ś ć u c z y n i e n i e m .
„ K r z y ż widoczny jest tylko z daleka. Nie m o ż n a się do niego
zbliżać, gdyż jest otoczony policją. Stoją po jednym pod A r k a -

II. 7. Krzyż przed kościołem ss. Wizytek, Wielkanoc 1986

94

dami, tylem do Krzyża. Stoją szeregiem od strony s c h o d ó w .
Wielu siedzi przy murku we wnęce utworzonej przez mury
kościoła. N a g ł o w a c h mają białe kaski z szybą i pałki. Widać
biało-czerwone chorągiewki wetknięte w Krzyż. Ktoś przecho­
dząc obok m ó w i , że to tak wygląda jak w momencie, kiedy
Chrystusa ukrzyżowali."

T u właśnie w warszawskim K r z y ż u z k w i a t ó w w specyficz­
ny s p o s ó b w i d a ć sens i istotę tego, co n a z w a ć m o ż n a by
renesansem K r z y ż a w Polsce. K t ó ż przypuszczał, że ,,stanie
się on powszechnym i uniwersalnym symbolem oraz środ­
kiem ekspresji z a r ó w n o p r o b l e m ó w ściśle artystycznych, j a k
i przeżyć z b i o r o w y c h . " Po sierpniu 80 znak K r z y ż a stał się
istotnym przejawem życia artystycznego. Pomnik G d a ń s k i ,
p o m n i k P o z n a ń s k i , k a m i e ń pod p o m n i k Radomski i t p .
p o m n i k i K r z y ż e . K o n t y n u u j e to niejako warszawski K r z y ż
z k w i a t ó w , k t ó r y jest swego rodzaju n i e s p o t y k a n ą do tej pory
w a r t o ś c i ą a r t y s t y c z n ą . W a l k a o krzyże staje się k o n t y n u a c j ą
w a l k i o znaczenie symboli. Jest to t y m istotniejsze, że
powszechnie na p o t e n c j a ł znaczeniowy k r z y ż a składają się:
m ę c z e ń s t w o , cierpienie, śmierć, a przez to nadzieja, odkupie­
nie i ostateczne zwycięstwo, zbawienie.
25

Przesłanie warszawskiego K r z y ż a z k w i a t ó w , k t ó r e os­
c y l o w a ł o w s t r o n ę cierpienia, w pełni z r e a l i z o w a ł o się w swej
wypowiedzi, po śmierci Grzegorza Przemyka. Grzegorz
Przemyk stał się bohaterem, m ę c z e n n i k i e m niewinnie cier­
p i ą c y m dzieckiem, k t ó r e g o ofiara domaga się z a d o ś ć u c z y ­
nienia. J a k ż e bliskie stają się w ó w c z a s treści K r z y ż a z kwia­
t ó w w ą t k o w i bardzo popularnemu dla polskiego mesjanizmu. W ą t k o w i , o k t ó r y m A n n a Kubale pisała: „ M o t y w
dziecka szczególnie dobrze n a d a w a ł się do w y r a ż e n i a zasad­
niczego dla mesjanizmu przekonania, j a k i m była wiara
w prowidencjalny plan historii p o z w a l a j ą c a u s e n s o w i ć cier­
pienie narodu i jego tragedii n a d a ć o p t y m i s t y c z n ą perspek­
tywę. N i e była to oczywiście a r b i t r a l n o ś ć w y k a l k u l o w a n a ,
lecz wyraz rozpaczliwej potrzeby odkrycia takiego p o r z ą d k u
rzeczy, k t ó r y by z a p e w n i ł sprawiedliwemu, a niewinnie

cierpiącemu zwycięstwo. A c ó ż lepiej m o g ł o o d d a ć bezwinny
charakter cierpienia niż n i e z a s ł u ż o n a m ę k a czystego, bez­
bronnego dziecka? C ó ż bardziej d o m a g a ł o się z a d o ś ć u c z y ­
nienia? Trzeba b y ł o zatem spojrzeć na historię j a k o na
m a r t y r o l o g i ę dzieci. (...) Dziecko i krzyż, niewinne dziecko
i symbol męki - oto obraz narodowej martyrologii i przywo­
łany przez r o m a n t y z m w z ó r m ę c z e n n i k a , nowego człowieka
polskiej h i s t o r i i . "
Śmierć Grzegorza Przemyka natychmiast w c h ł o n i ę t a
przez K r z y ż z k w i a t ó w stała się istotnym elementem jego
istnienia. I jak niegdyś ś p i e w a n o b a l l a d ę o Janku W i ś n i e w ­
skim, bohaterze poległym w 70 r. na W y b r z e ż u , symbolu
ofiar grudnia, tak obecnie u ł o ż o n o na tę s a m ą m e l o d i ę
b a l l a d ę o śmierci Grzegorza Przemyka. Teksty ulotek zgro­
madzonych przy K r z y ż u miały charakter o s k a r ż a j ą c y :
26

„Zapamiętajcie oprawcy
śmierć niewinnego chłopca.
Grzegorza Przemyka,
Wzruszyła sumienia całego narodu.
T a zbrodnia nie ujdzie bezkarnie."

G d y o d w o ł u j e m y się do „ a k t u m i t o t w ó r c z e g o " j a k i speł­
nia się przy K r z y ż u nasuwa się stwierdzenie „czy (...) u k r y w a
się za n i m m a ł o d u s z n o ś ć ucieczki przed r o z p a c z ą , zła wiara
z a l ę k n i o n y c h , czy raczej pragnienie w s p ó l n o t y i nadzieja
s p e ł n i o n e g o człowieczeństwa, zależy to k a ż d o r a z o w o od
jednostkowej ś w i a d o m o ś c i , sprawczyni a k t u m i t o t w ó r c z e go."
W k r ó t c e też wystrój K r z y ż a i charakter z a c h o w a ń ze­
branych w o k ó ł niego ludzi zmienia się niemal całkowicie. Po
pełnych b u n t u i o s k a r ż e ń tekstach n a d s z e d ł czas uniesienia
i religijnego oczekiwania - 2. wizyta Jana P a w ł a I I . W wy­
stroju K r z y ż a pojawiają się elementy papieskie, portrety,
flagi, pisane liternictwem „ S o l i d a r n o ś c i " C Z E K A M Y !
K r z y ż zmienia f o r m ę wypowiedzi, z d r a p i e ż n e j , politycz­
nej, oskarżycielskiej przechodzi w pełne pojednania w duchu
religijnym wybaczenie.
2 7

11. 8. Rzym, październik 1986, w rocznicę śmierci ks. J . Popiełuszki Polacy ułożyli krzyż kwietny
na schodach przed kościołem Santa Maria di Aracoeli

95

WARSZAWA,

ЪпНАСсА

ЛОЛ?,

^пъ^

где j£śr czŁow/ек/ен
?i£Ki:o / HiBbo
iv, NA zi&m,
co żyje
JSST
wtBczKE

лыз&ятко

t

W. 3CAOTĄ
UMIE

Wtffb3&**/

4 . WizyrB:
SU ANNY

CVDOWBJ
MATKI CSHAZ łniąiy нхе$9ащ
ьагжв
otr ZWAWJS МФ янатвм ,Jo3&> cjMkjjoze witm
W пеол ZIMY Maszy SPB4, luzsąt аомваею swucr
5. TRAHClGZfAHoW
copowhfA MATKO, ZNAK он аевлm&mtiB
Hojąj£>Ąj
Я 50ROMffl4SZ\
- WARSZAWO pob&Tbfi w, keąćfit
W&EL
swe ague* вчькм ънъм
8. *ezy$ruoł świą,rycH
w trWAKTowirej fMi лшг wiosemmeH
9. ŚW. ЪАкЬАКУ
40.z&ĄWta6iA
0t6OM —
/
-BOŻY 6KOM
H ŚW. КШ&
,
43. KRZYŻ гШ1КГбЫ PŁAC
m

(

ABY ziścik się cup 60Q-LBCIA
O.M.h,J.
Ptzerisz(H&»YSuj)
TO MAHTY&VM
НЯ *№ ZPAZYSZ
fRZS> W. PlĄtWEM * ROZfHfŚ
DO
GO mtiNtej
4Z todaotdiv, w тугл ъо WŁASHB&O
т*ляАШ&о
i PO J>rVÓCH z YłYMUfUKiNYcM *OWYŻ*]t W (ЫТЖЫСр fHAWpy
f

Ulotka „Martyrium" - patrz przypis 22
„Cierpienie swoje ofiaruję Ojczyźnie
i wybaczani modląc się w intencji OJCA ŚWIĘTEGO,
Boże odpuść i m . "
(Piotr 1.35)
„A ja Wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół Waszych
1 módlcie się za tych,
Którzy was prześladują."
(Mat. 5.44)

96

„Nie oszczędzaj nam cierpienia
Winni zbrodni nie czują pokory
Niczego nie nauczył ich Sierpień
To nie ludzie lecz upiory - Solidarność."
Jednocześnie Krzyż staje się specyficznym punktem infor­
macyjnym dla grup pielgrzymów przybywających do War­
szawy. O d ż y w a w nim na nowo idea miłości, pamięci
kardynała Wyszyńskiego, zaś wątki polityczne pozostają

j a k b y na uboczu. W trakcie przejazdu przez K r a k o w s k i e
Przedmieście Papież:
„jadąc zatrzymał się i pobłogosławił Krzyż i ludzi stojących przy
nim, było to oznaką, że go akceptuje. Potem będąc w Wiedniu,
gdy na jego cześć ułożyli Krzyż z kwiatów dokończył go układać."
„Ależ skąd, Papież nie pobłogosławił Krzyża! Byli tam, jak na
całej trasie jego przejazdu, ludzie i ich pobłogosławił, a nie Krzyż
- to bzdura!"
Nieistotna jest t u prawda i a u t e n t y c z n o ś ć tego wydarze­
nia, istotne są jedynie potrzeby i c h ę ć d o ś w i a d c z e n i a i ujrze­
nia z n a k u jeśli się go oczekuje.
W k r ó t c e przemija echo wizyty papieskiej, z a ś przy K r z y ż u
na n o w o o d ż y w a j ą d r a p i e ż n o ś ć , m o ż e nawet czasem stero­
wana, k o n f l i k t o w o ś ć . I w ł a ś c i w i e z u p e ł n i e nie w i a d o m o k u
czemu zmierza. Sama f o r m a i k s z t a ł t K r z y ż a z k w i a t ó w
zostaje bez zmian, wszystkie elementy k w i a t o w e są j u ż
ustalone, w y m o w n i e natomiast zmienia się t r e ś ć b ę d ą c y c h
przy n i m ulotek:
„Z deklaracji ideowej PRON
- Wypiszemy wam na skórze
PRAWA C Z Ł O W I E K A 1 O B Y W A T E L A
prawo do pracy, miejsce przy murze
i syna twarz w plutonie co strzela."
28 V I I 1983 r. po licznych demonstracjach K r z y ż przy
K o ś c i e l e Św. A n n y przestaje istnieć. Zostaje z l i k w i d o w a n y .
P o z o s t a ł po n i m jedynie ciemny zarys widoczny jeszcze d ł u g o
p o t e m i grupa stale p i l n u j ą c y c h go m i l i c j a n t ó w . S t a ł o się to
z n ó w tematem wielu anegdot i j a k b y ostatnim a k o r d e m
istnienia K r z y ż a z k w i a t ó w pod k o ś c i o ł e m Św. A n n y .
„Nie ma już Krzyża, a oni tam stoją, chyba pilnują tylko jego
ducha, czyżby marksiści obok materii wierzyli również w ducha?"
P r z e t r w a ł K r z y ż przy ss. W i z y t k a c h , ale j a k b y p o z b a w i o ­
ny zainteresowania. K i l k a k r o t n i e jeszcze po z l i k w i d o w a n i u ,
K r z y ż z k w i a t ó w przy k o ś c i e l e Sw. A n n y był u k ł a d a n y ,
w d n i u B o ż e g o C i a ł a 84 r. i w okresie kiedy w y r u s z a ł a
z Warszawy pielgrzymka do C z ę s t o c h o w y - zawsze j e d n a k
po k i l k u godzinach istnienia K r z y ż z k w i a t ó w był l i k w i d o w a ­
ny.
N a z a k o ń c z e n i e p r z y t o c z ę fragment wiersza p o ś w i ę c o n y
K r z y ż o w i z k w i a t ó w , t w ó r c ą k t ó r e g o był jeden z m y c h
r o z m ó w c ó w bardzo emocjonalnie z w i ą z a n y z K r z y ż e m .
„Pięć lat po gaudum magnum że habemus papam
Późnym wieczorem do dom z mszy wracałem
W kościele Św. Anny, przy którym miast Krzyża,
Stała warta milicji dusząc myśl o kwiatach
Odkąd plac Zwycięstwa
Szef garnizonu kazał ot - zlikwidować
Krzyż przy Wizytkach stał się pieśnią o Prymasie,
Gdy ten drugi przy Annie, wzniecał pieśń więzienną.
Więc gdy go unicestwił rozkaz garnizonu
I pilnować zaczęto, by się nie odtworzył,
I stało się to w ciszy bez krzyków i buntów
W czterdziestą czwartą rocznicę
czwartego rozbioru
Pomyślałem, że gdy szuflą zabiją ten drugi
Znaczący, że Warszawa za Prymasa się modli
1 zrobią to w dniu piątej rocznicy, to...
- Lecz widzę znicze."
(Koniec ballady o Krzyżu z kwiatów)
D z i ś j u ż w t y m miejscu, o k t ó r y m m ó w i ten wiersz, stoi
p o m n i k Prymasa W y s z y ń s k i e g o , p o d k t ó r y m ludzie s k ł a d a j ą
kwiaty.
PRZYPISY

Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, „Tygodnik Powszechny"
7.06.81 r. nr 23 (1689)
ks. Adam Boniecki W sobotę 30 maja S l. W niedzielę 31 maja 81. Na placu
Zwycięstwa, „Tygodnik Powszechny" 7.06.81 r.
Jerzy Turowicz, Ostatnia droga, „Tygodnik Powszechny", 28.05.81 r. nr
23 (1689)
Społeczeństwo pożegnało Prymasa Polski Kardynała Stefana Wyszyńs­
kiego, „Żołnierz Wolności" 1.06.81 r.
Fragment Testamentu Prymasa Wyszyńskiego, „Tygodnik Powszechnv"
28.05.81 r. nr 23 (1689)
Prymas Tysiąclecia, Editions du dialogue, Paryż 1982, wybór tekstów
i opr. redakcyjne P. Kniotek SAC Z. Modzelewski SAC D. Szumska, s. 71
Stanisław Celestyn Napiórkowski O F M Conv., Res sacra homo, „Więź"
1983, nr 8-10, s. 209-210
Podarowany kwiat, o którym myślimy, zachowuje świeżość na naszych
oczach, rozwija się by potem pięknie zaschnąć. Literatura zarówno „profes­
jonalna" i ta ustna, ludowa, zna przykłady kwiatów wyrastających na grobach
kochanków, żołnierzy, czy też niewinnych istot zabitych zdradziecką ręką.
Por. choćby Lilije Adama Mickiewicza. Wartymi przypomnienia będą tu
również ludowe nakazy pozostawiania przez pannę młodą bukietu ślubnego
i przekonanie, że ma on w przyszłości zapewnić szczęście. Podobne w treści są
zwyczaje zasuszania pierwszych otrzymanych kwiatów. Kwestię zeschniętych
kwiatów porusza w: Życie przed sobą Emile Ajar. I bardzo istotna uwaga,
kultura dawnej wsi nie zna zwyczaju wręczania kwiatów żywym, żywi dostają
kwiaty jedynie w sytuacji obrzędowej.
Stefan Kisielewski, Spotkanie z Warszawą, „Tygodnik Powszechny"
10.06.79 r.
Krzysztof Borek, Z odmiennego punktu widzenia „Więź" nr 8-10,1983, s.
267
Stanisław Wasylewski, Życie polskie w XIX w. Kraków 1962, s. 227
Mircea Eliade, Sacrum, mit, historia, Warszawa 1974, s. 50
Aleksander Jackowski, Pomniki ludu, „Polska Sztuka Ludowa" 1981, nr
3^ł, s. 134
Można tu choćby przypomnieć znane wszystkim z lektur szkolnych takie
pozycje, jak Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej czy Noce i dnie Marii
Dąbrowskiej. Podkreślony jest tam wątek pamięci i hołdu składanego na
mogiłach powstańców o czym wieść przekazuje się z pokolenia na pokolenie.
Julian Ursyn Niemcewicz (?), Napis nagrobkowy Tadeuszowi Kościuszce
(w): Poeci żołnierzom, oprać. J. Kapuścik, W. Podgórski, Warszawa 1970, s.
309
Andrzej Brodziński, Pożegnanie, (w.) Poeci żołnierzom, tamże, s.
265-266
S.M.B. - Ballada Warszawo powstań.
Patrz dołączone po przypisach rysunki 1 i 2. Rys. nr 1 - ulotka
„Martyrium" wraz z instrukcją jej powielania i rozsyłania przypomina
mechanizm funkcjonowania łańcucha szczęścia. Zob. na przykład Cz. Robotycki, Łańcuch szczęścia w pól wieku później, „Polska Sztuka Ludowa" 1981.
nr 1, s. 3-10
Nadużywanie miejsca kultu. Wokół kwietnego krzyża, „Perspektywy"
12.08.83 r„ nr 32 (719), s. 20
" Wypowiedź siostry zakonnej z kościoła ss. Wizytek, 29.08.84
Wojciech Skrodzki, Krzyż uniwersum sztuki, „Tygodnik Powszechny"
11.09.1983, nr 37 (1785)
Anna Kubale Dziecko romantyczne, Wrocław 1984, s. 120-121
Leszek Kołakowski, Obecność mitu, Instytut Literacki, Paryż, przedruk
ABC Kraków 1981, s. 62
6

7

8

5

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6
1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 2

2 3

2

2 5

2 6

2 7

1

Por. Warszawski Krzyż z kwiatów - próba interpretacji etnologicznej,
praca magisterska napisana pod kierunkiem prof, dr hab. Zofii Sokolewicz,
w Archiwum Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu
Warszawskiego.
Z rozmowy z członkiem Ruchu na rzecz Beatyfikacji Stefana Kardynała
Wyszyńskiego. W dalszym ciągu tekstu cytowane, a nie opatrzone przypisami
wypowiedzi moich anonimowych bądź zastrzegających sobie anonimowość
rozmówców, pochodzą z materiałów zgromadzonych przeze mnie w trakcie
badań. Wywiady i rozmowy znajdują się w dyspozycji autora i w Archiwum
Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego.
Informacja PAP: „Życie Warszawy" 29.05.81 r.
Stefan Zielicz, Wielki Polak - patriota, „Żołnierz Wolności" 29.05.81 r.
Oświadczenie do rąk Jego Eminencji Franciszka Macharskiego zastępcy
2

3

4

5

Fotografie: Anna Beata Bohdziewicz

97
i

Cytat

Michalska-Ciarka, Magdalena, “Warszawski Krzyż z kwiatów / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 1 lipca 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/5868.

Formaty wyjściowe