Staś Witkiewicz in the Diaries of Bronisław Malinowski=Staś Witkiewicz w Dziennikach Bronisława Malinowskiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4

Dublin Core

Tytuł

Staś Witkiewicz in the Diaries of Bronisław Malinowski=Staś Witkiewicz w Dziennikach Bronisława Malinowskiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4

Opis

Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4, s.306-331

Twórca

Kubica, Grażyna

Wydawca

Instytut Sztuki PAN

Data

2000

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2838

Format

application/pdf

Język

pol., ang.

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:2645

PDF Text

Text

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ IN T H E DIARIES O F BRONISŁAW MALINOWSKI

(SELECTED A N D PREPARED
GRAŻYNA
KUBICA)

BY

Staś Witkiewicz
in the Diaries of
Bronisław
Malinowski

-

-

-

an interpreter of behavior and emotional reactions;
an astronomy teacher;
an empathizer;
a demystifiet of erotic infatuations;
a coworker in photographing and developing prints;
a person unaware of evoking an obligation to come
to his aid;
a reveler;
an alter ego who is often right, though M . refuses to
admit it;
a ttavelling companion (also in the metaphorical
sense);
a student of ethnography who needs to be trained
and engaged;
a fellow tourist experiencing the same stimuli;
the object of envy ovet his artistic talents (even in
music);
a troublesome companion (lamenting and not doinj
the right thing);
a patty to a dramatic sepatation;
a representative of a world from which M . had
already taken leave, but not without some feelings of
guilt;
the cause of longing for his company;
the subject of laments over the loss of a real friend
seen as a factor augmenting personal value;
a disfunctional element in everyday routine;
an impossible petsonality;

-

T

-

a possible reason for a spoiled date;
a frequent cause for discomfort;

-

he earliest diaries, written by the young scholar
while on the Canary Islands, primarily
constituted a self-analysis and his friend appears
not even once. Staś Witkiewicz is also rarely
mentioned in the Leipzig diaries, but becomes
a constant element of Bronisław Malinowski's life in
Zakopane, and runs through his recollected memories
while in New Guinea.
In his friend's notes, Witkiewicz appears as
a character whose roles are many. Here I present these
aspects in order of appearance:
- a confidant in mattets of erotic conquest;
- a comrade in partying and joking;
- a dreamtime spectre;
-

-

-

-

a gossip-monger on the subject of mutual friends;
the ideal of a nonconformist - an artist convinced of
his own worth, snubbing the rest of the world - and
sometimes subject to criticism for this;
a sketch and portrait artist;
a sparring partnet (in wrestling);
an adversary in fights and quarrels;
an artistic demobilizer;
an interlocutor in "essential" conversations (on
metaphysics, philosophy, art, women, or the "real"
values one possesses, drama theory, the influence of
knowledge on cteativity, on sociology and its
attitude towards practical opinions);
a pacifier of emotional needs;
a catalyzer of fears whether this very friendship
would be either, due to the separate directions of
their development, enriching or trivializing;
the object of admiration;
the subject of affection;
a measure of M.'s perceived creative infertility;
a genius;
a personality precluding complete openness;
the exponent of a postulate of striving for selfimprovement and individual progress;
the authot of novels which tecall things past;

306

-

an advocate of the concept that one should take
advantage of any potential source of inspiration;
- the friend betrayed.
This inventory illustrates the intensity of their
friendship, its depth and psychological meaning for both
of these developing personalities. It also explains the
reason why the friendship could not ptevail once both
their individual characters had been shaped. Bronio and
Staś could be friends; Malinowski and Witkacy could
not.
Following this introduction are those fragments of
Malinowski's diaries in which he refers to his friend,
Staś Witkiewicz, mentions him, or quotes his ideas.
13.12. [1909]*
The entire Kraków affair was a physiological
excrescence on my life. Motives of self-infatuation were
what dir[ectly] pushed me to achieve - better yet,
singular motives of "achieving"; thus my heated
excitement just before reaching the finish line.
* T h e fragments of diaries written in Leipzig after the
graduation ceremony of his doctoral degree, in Kraków at the
end of 1909. Regards a certain brief love affair

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ W DZIENNIKACH BRONISŁAWA MALINOWSKIEGO

W

najwcześniejszych zapiskach, będących głów­
nie autoanalizą, a sporządzonych przez młode­
go uczonego na Wyspach Kanaryjskich, poitać przyjaciela nie pojawia się ani razu. Rzadko bywa
wzmiankowana w dziennikach pisanych w Lipsku, nato­
miast Staś jest stałym elementem życia zakopiańskiego,
a na Nowej Gwinei powraca we wspomnieniach.

(WYBÓR I O P R A C O W A N I E
GRAŻYNA
KUBICA)

Witkiewicz w notatkach przyjaciela jest postacią speł­
niająca, wiele ról, które niniejszym prezentuję w kolejno­
ści pojawiania się: powiernik erotycznych podbojów;
kompan w zabawach i towarzysz kpin; mara senna; obgadywacz wspólnych znajomych; ideał nonkonformisty (ar­
tysty przekonanego o swojej wartości, lekceważącego re­
sztę świata), którego się czasami za to krytykuje; portreci­
sta malarski i rysunkowy; sparingpartner (w mocowaniu
się); adwersarz w kłótniach i awanturach; obiekt demobilizujący attystycznie; interlokutor w rozmowach „istot­
nych" (o metafizyce, filozofii, sztuce, kobiecie, warto­
ściach „prawdziwych", które ma się w sobie, teorii drama­
tu, wpływie nauki na twórczość, myśleniu magicznym, so­
cjologii i jej stosunku do praktycznych zapatrywań);
przedmiot zaspokojenia potrzeb uczuciowych; katalizator
obaw, czy ta przyjaźń ze względu na rozbieżne kierunki ich
rozwoju będzie wzbogacająca czy przeciwnie - banalizująca; przedmiot podziwu; obiekt czułości; miara własnej ar­
tystycznej jałowości; geniusz; osoba uniemożliwiająca
pełne otworzenie się przed nią; eksponent postulatu pra­
cy nad sobą, walki i postępowania naprzód; autot powie­
ści, która jest przypomnieniem dawnych rzeczy; ewentu­
alny powód zepsucia randki; częsta przyczyna speszenia;
intetptetator zachowania i reakcji uczuciowych; nauczy­
ciel astronomii; współodczuwacz; demistyfikator erotycz­
nych zauroczeń; współpracownik w fotogtafowaniu i wy­
woływaniu zdjęć; nieświadomy powód obligacji pomocy
sobie; współbiesiadnik; alter ego, które ma rację, mimo iż
M. się do tego nie chce przyznać; towatzysz podróży (tak­
że jako metafory życia); adept etnogtafii, którego trzeba
przyuczyć i zaintetesować pracą; współodbiorca wrażeń
turystycznych; przedmiot zawiści o artystyczne talenta
(nawet w muzyce); kłopotliwy towarzysz (bo rozpacza
i nie robi tego, co trzeba); strona dramatycznego rozsta­
nia; reprezentant świata, z któtego M . już wyszedł, ale ma
z tego powodu wytzuty sumienia; powód tęsknoty za swo­
im towarzystwem; przedmiot żalu za stratą prawdziwego
przyjaciela, który jest współczynnikiem pomnażającym
wartość indywidualną; element dysfunkcjonalny w co­
dziennej rutynie; osobowość niemożliwa do zniesienia;
zwolennik koncepcji, że należy wykorzystywać każde po­
tencjalne źródło natchnienia; zdradzony.
Spis ten ilustruje intensywność tej ptzyjaźni, jej głębo­
kość i psychiczne znaczenie dla obu kształtujących się in­
dywidualności. Tłumaczy także niemożliwość trwania tej
sytuacji w okresie, kiedy indywidualności te się już skry­
stalizowały. Bronio i Staś mogli się przyjaźnić, Witkacy
i Malinowski już nie.

Staś Witkiewicz
w Dziennikach
Bronisława
Malinowskiego
Poniżej ptezentuję te fragmenty dzienników Bronisła­
wa Malinowskiego, w których odwołuje się on do swego
przyjaciela, wzmiankuje go lub przytacza jego myśli.
13X11

[1909]*

Cała sprawa krakowska była fizjologiczną narością na
mojem życiu. Bezpośrfednio] do osiągnięcia pchały mnie
motywy miłości własnej - lepiej specyficzne motywy
„osiągania"; stąd gorączkowe podniecenie przed samem
dojściem do mety. Nieostrożność. Potem zupełne, patolo­
giczne zatracenie (attofia) odporności indywidualnej.
Zgadzam się na przyjazd do Lipska etc. (Swoją drogą po­
stawiłem to tak, że au fond byłem zupełnie zabezpieczony
i wówczas wyrzucałem sobie małostkowe Krumergefuhll).
Fakty: Spotkanie u Botk[owskich]. U Sauera idę oświad­
cza mi się; moja attitude: złośliwa chęć nabierania mnie,
aby wydać na łup mężowi. Nie umiem pojąć naiwności.
Wawel. Oświadczenia form[alne] i przyrzeczenia u Bizanca. Opowiem to sobie ze St[asiem] Witkiewiczem]. D u ­
ma nie pozwala mi uzależniać się od takich powodzeń.
- U Staszewskich (ciągle nie ufam) Wieczór (?) Na drugi
dzień u Heli po południu w hotelu wieczór burzliwy
(z Tymbeuszem). Na drugi dzień z Helą ich szukam znaj­
duję u Sauera ze Stasiem - pokłócenie (Botkowski: każ­
dy po jednym sztosie). Po obiedzie u mnie i u Kwietniew­
skiego. Choroba i 2 sztosy u nich. Promocja, biby, znuże­
nie; ostatni po promocji na drugi dzień. Psychicznie czu­
ję [że] nie jest niczem dla mnie, a że jej pożądam; ptzykro
mi to.(...)
21 I I
Wczoraj. W łóżku podniecony ogólnie opanowuję się
i zasypiam porządnie. Śnię o przystawianiu się do p. Bali'
szeckiej, Tadzio Smol. i St[aś] Witkfiewicz] - koncert ka­
meralny Beeth[ovena]. Słuchamy analitycznie]: brak

307

* Pisane w Lipsku po uroczystej promocji doktorskiej, która
miała miejsce w Krakowie pod koniec 1909 roku. Dotyczy pew­
nego krótkotrwałego romansu

KJrażyna Kubica

• STAŚ WITKIEWICZ IN T H E DIARIES O F BRONISŁAW MALINOWSKI

Heedlessness. Then complete, pathological loss
(atrophy) of individual immunity. I agree to go to
Leipzig, etc. (Anyway, I left it in such a way that I was
au fond completely shielded, and then blamed myself fot
petty KrurnergefuhV. Facts: A gathering at the
Bork[owskis). A t Sauer's, I go, she entices me; my
attitude: a vicious urge to deceive me so that she can
deliver me as quarry for her husband.
Can't comprehend naivety. Wawel. Form[al]
declarations and pledges at Bizanc. - We'll chat about
this with St[asiem] Witkiewiczem]. Pride doesn't let
me become dependent upon such successes. - A t the
Staszewskis (still distrustful). Evening (?) The next day
at Hela's in the afternoon in the hotel, stormy evening
(with Tymbeusz). The next day, with Hela, go looking
for them, find them at Sauer's with Staś - quarreling
(Borkowski: each takes a hit). After lunch at my place
and at Kwieniewski's. Nausea and 2 hits at their place.
Promotion, booze, exhaustion; the last hit after my
graduation on the second day. Psychologically I feel that
she's nothing to me but I want her; feeling bad about
that. (...)
21.2. [1910]
Yesterday. In bed, generally aroused, get myself
undet control and fall asleep soundly. Dream about
hitting on Mrs. Baliszecka, Tad Smol. and St[a ]
Witk[iewicz] - chamber concert of Beeth[oven].
Listening analytically: lack of differentiation of
intervals] and harmony. We're playing more directly
but not [??] the culmin[ating] octet, a marvelous thing!
Later weaker. Get myself under control: a real int[ernal]
success (a propos, Nalep[iński]'s saying {through
a conversation with M[om] about if I had lost my urge
to work}). (...)
15.03. [1910]
(...) But I don't yet have a brutal enough resistance
and splendid nonchalance so as to ignore the moods of
others (s[uch] a[s], for instance, Staś). If I'm boring and
bore others, out of some stupid desire to bow before
them, I can still break through ['enceinte sacre of
individuality (sense of self) and fall in with the herd
[herd instinct].

Olcza 25.9.11*
I'm here to gain strength and get focused (...). Staś
comes. Nonessential conversations. We go together.
Beautiful mountains, made picturesque by the fog

creeping up onto the peaks. I take the high road;
highlander children, amused by the fact that
I don't have a hat, discomfit me. Go down to the circle;
go to dinner. Tadzio; we talk about Staś (childishness
and cynicism). The need to write a diary. Walk with
him along the road.
Wednesday 27.9.11
(...) Eat lunch; feeling stimulated by arsenic;
learning Arabic; Staś, Tadzio, and Mrs. Biedrzycka come
over. Go roundabout with them, through the mill. (...)
Eavesdrop on Tadzio and Staś' funny conversation.
Then dinner; conversation about Chwistek; his hatred
towards me, and Wasserberg's. This disconcerts me
a bit. In the evening I ruminate about that, feel
a sadness and need to turn to objective things. A t times
a desire to just spit on that Kraków garbage dump... but
no.
Thursday 28.9.11
(...) Staś comes; I go to Mrs. Solska's. Feel ill at ease:
font, a rather refined and handsome brunette. (...) Go
up Antal[ówka]; Staś and others are there, brief.
Returning, meet Tadzio and go to the circle.
Conversation about Staś ; about the value of ethical
principles.
Saturday 30th.
(...) Tadzio at home; tells me that Staś was at
S[olska]'s.
O n Sunday, 1.10.
Rain pouring since morning. (...) Later above the
waterway to Zakop[ane], lunch at Mrs. Witk[iewicz's].
Staś makes faces. Feel uncomfortable there. (...) Go
with M [ o ] m to Mrs. Witk[iewicz's]; making excuses for
Staś. Later go to the Pharm[acy] and come back for
dinner. Bola talks a lot. Escort her to the railway station
with Staś. Coming back we talk about his father and
Mrs. Demb[owska's] attitude toward art. In the evening
we talk some more about Tadzio and make fun of him
a bit. Sleep poorly.
O n Mond[ay].
Tired. Rise slowly. Read Simmel. Then Staś.
Breakfast. He starts to draw me. Tadzio. "Pikiert" is my
"pimp." (...)
Tuesday 3rd.
(...) Briefly Arabic, Tadzio, cold, Staś . Go to
Kuźnice and try to concentrate. Go home. Sleep at 10.

* Brief journal written in Zakopane over the course of two
weeks in September of 1911

Wednesday 4th.
(...) Breakfast at home; Staś comes. After washing

308

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ W Di

rozróżniania interw[ałów] i harmonii. Gramy bardziej
bezpośrednio, ale nie [?.'] oktetu kulmin., bajeczna rzecz!
Dalej słabiej. Opanowuję się: wewn[ętrzne] powodzenie
rzeczywiste (apropos powiedzenia] Nelep[ińskiego] {po­
przez rozmowę z M[amą] o tem, czy straciłem szwung do
pracy})- (•••)
15 I I I
(...) Ale nie mam jeszcze dość brutalnej odporności
i wielkopańskiej nonszalancji, ażeby ignorować nastrój
innych (t[ak] j[ak] np. Staś). Jeżeli się nudzę i innych nu­
dzę, potrafię przez głupią chęć nagięcia się przełamać l'enceite sacri indywidualności (poczucie siebie) i wpaść
w stado.
Olcza 25 IX 11*
Jestem tu, aby się wzmocnić i skupić. (...) Przychodzi
Staś. Rozmowy nieistotne. Idziemy razem. Śliczne góry,
uplastycznione mglą, która zachodzi na szczyty. Idę gótą;
peszą mnie góralskie dzieci, które radują się, że nie mam
kapelusza. Schodzę do kółka; idę na kolację. Tadzio;
mówimy o Stasiu (dziecinność i cynizm). Potrzeba pisania
dziennika. Idę z nim po szosie.
Środa 27 IX 11
(...) Jem obiad; czuję się podniecony arszenikiem; ro­
bię arabski; przychodzi Staś, Tadzio i pani Biedrzycka. Idę
z nimi naokoło, przez młyn.(...) Podsłuchuję Tadzia i Sta­
sia zabawną rozmowę. Potem kolacja; rozmowa o Chwist­
ku; jego do mnie nienawiść i Wasserberga. To mnie tro­
chę peszy. Wieczór to przeżuwam, czuję smutek i potrze­
bę zwrócenia się do rzeczy objektywnych. Chwilami chęć
plunięcia na ten krakowski śmietnik... ale nie.
Czwartek 28 IX 11
(...) Przychodzi Staś; ja idę do p. Solskiej. Czuję się
skrępowany: font, brunet dość wytworny i przystojny. (...)
Idę na Antał(ówkę); tam Staś i inni, krótko. Wracając
spotykam Tadzia i idę do kółka. Rozmowa o Stasiu; o war­
tości zasad etycznych.
Sobota 30=tego
(...) W domu Tadzio; mówi mi że Staś był u S = ej.
W Niedzielę 1.Х. deszcz leje od rana.(...) Potem po­
nad wodociągiem do Zakopfanego] u pani Witk[iewiczowej] obiad. Staś robi miny. Czuję się tam speszony. (...)
Idę z M = m ą do pani Witk[iewiczowej]; wyjaśnienia za
Stasiem. Potem do Apt[eki] i wracam na kolację. Bola
dużo gada. Odprowadzamy ją na kolej ze Stasiem. Wraca­
jąc mówimy o jego ojcu i stos[unku] p. Demb[owskiej] do

•INIKACH BRONISŁAWA MALINOWSKIEGO

twórczości. Wieczór jeszcze gadamy o Tadziu i ośmiesza­
my go trochę. Śpię źle.
W Poniedziałek]. Zmęczony. Wstaję powoli. Czytam
Simla. Potem Staś. Śniadanie. Zaczyna mnie rysować. Ta­
dzio. „Pikiert" moim „rajfurem". (...)
Wtorek 3=go. (...) Krótki arabski, Tadzio, zimno,
Staś. Idę do Kuźnic i staram się skupić. Do domu. Spać
0 10=tej.
Środa 4=tego. (...) W domu śniadanie; przychodzi
Staś. Po umyciu się et cet. idę na rydze. Dzień pogodny,
a słońce tak dopieka, że oczywiście głowa mnie zaczyna
lekko boleć. Kąpiel słoneczna. Długa ewakuacja, wracam
do domu. Tam obiad ze Stasiem, potem malowanie i lek­
cja arabskiego równocześnie. Mocuję się ze Stasiem; przy­
chodzi Saski. Potem herbata i idę ku Murzasihlu.(...)
Dziś Czwartek 5 = tego.(...) Obiad ze Stasiem. Piję
herbatę, potem pozuję mu. (...)
Dziś Piątek 6=ty. (...) Czytam powieść (!) Potem Staś,
idę z rydzami do p. S. Haneczka [córka Solskiej] bawi się
klockami, a my na nią patrzymy.(...) Ze Stasiem przed
wyjściem kłótnia a propos jego uwagi o „kanalii". Myślę
nad tem i nad ułożeniem tych spraw. Przed obiadem spo­
tykam go, rzucamy kamienie, przychodzi Tadzio. Rysowa­
nie (...)
Niedziela 8=ego. (...)Przez Bachledzki Wierch do
Apteki. Tam obiad, potem Staś i pani Witk[iewiczowa],
Mama i damy osobno, a my w aptece. Potem na kolej.
Z Anielcią na Olczę. Rozmowa istotna; wyjaśnienie interpretacyi - TS. [Tadeusza Szymberskiego?] naszego stosun­
ku. Postawienie nowego programu: żadnych wyjaśniań
1 sztucznych sytuacyi; tylko rzeczy istotne. Konstatujemy
brak wypuszania się nad innych i przyznawania uznanych
wyższości - stąd wzajemny szacunek. Potem do Tadzia
cudna noc księżycowa. Ja tite a tete z ZB. wściekły (rysun­
ki Goi). Gromadzi to we mnie pewną energię. Rozchodzę
się ze Stasiem i idąc myślę o mojej przyszłości i jej nie­
płodności. Nie można było nic zrobić. Teraz chodzi o uło­
żenie [?] rzeczy przyszłych na podstawie tego, co było. (...)
11 V I I I 12*
Wczoraj był Staś. Byłem zmęczony i głowa słabo funkcjonfowała]. Przyszedł o 6 = tej, około 7=mej poszliśmy
brzeżkiem nad kółkiem aż do szczytu. Potem na Gawla­
ków z powrotem. Z początku mowa o dram[acie]
Nal[epińskiego] i o jego możliwościach metafizycznych].
Potem o stos[unku] do kobiet - w kierunku czystej przy­
jaźni. ,,Kob[ieta] posiada intuicję chwili, ale nie posiada

* Obszerny manuskrypt pisany w Zakopanem jesienią
* Krótki dziennik pisany w Zakopanem przez dwa tygodnie

tych zapisków jest Zenia Zielińska, malarka

we wrześniu 1911 roku

309

1912

roku, którego transkrypcji jeszcze nie ukończyłam. Bohaterką

.х«^и.и - Ы AS WITKIEWICZ IN T H E DIARIES O F BRONISŁAW MALINOWSKI

up etc., go to pick mushrooms. Nice day and the sun is
so strong that naturally my head starts to ache a bit.
Sunbathing. Prolonged evacuation, go home. Lunch
there with Staś, then painting and an Arabic lesson
simultaneously. Grapple with Staś; Saski comes. Then
tea and I head towards Murzasichle. (...)

Later about Litw[iniszyn] and his nontecognition of ar
and recognition only of life itself. My metaph[ysical]
theory delineates vitality. Does Staś see me from the
ins[ide]? That's what is important to me. Fot the time
being, this is an Existent/rage for me - that is, that
I myself don't see myself from the ins[ide]! A n d that is
the way it is. Exactly what I am looking for here is
something that grants an int[ernal] order of values.
I don't have this now. Have I lost this because of my
affair with N? Did the playing out, concentrating on
those experiences draw my en[ergy] from the summits
of the spirit? Will I still be able to find the spring in
myself now? Need to discern some tr[ue] values in
things past - check out what among them was bluster
and trumpery - and segregate that from the essential
values. - Tonight I decided to tecall my dreams
according] to Staś' rec[ipe] and indeed I dreamed an
entite series: my last conversation with Znamierowski].
(...)

Today Thursday 5th.
(...) Lunch with Staś. Drink tea, then pose for him.
(...)
Today Friday 6th.
(...) Read a novel(!) Then Staś, take mushrooms
over to Mrs. S[olska's], little Hanna [Solska's daughter]
plays with blocks and we observe her. (...) Just before
leaving a quarrel with Staś over his comments about
"riff-raff." Think this over and a way of settling these
matters. Meet him before lunch, we toss stones, Tadzio
comes. Sketching. (...)
Sunday 8th.

13.8.12

(...) Ovet Bachleda Ridge to the Pharmacy. Lunch
there, then Staś and Mrs. Witk [iewicz]. Mom and the
women by themselves and we in the pharmacy. Then to
the train. Go with Aniela to Olcza. Essential
conversation; explanations of interpretations - and our
attitude to T.S. [Tadeusz Szymberski?]. Establish a new
program: no explanations and artificial situations; only
the essential things. Ascertain a lack of getting ruffled
up over others and of accepting recognized values thus mutual respect. Then to Tadzio's, beautiful moonlit
night. I rite a tete with ZB., furious (Goya's drawings).
This rallies a certain energy in me. Leave Staś and,
while walking, think about my future and its infertility.
Nothing could have been done. Now it's a matter of
settling [?] future matters on the basis of what has been.

Now I must get oriented in my proper direction (as
Staś very rightly observed, this direction has to
effloresce out of me after all) and concentrate strength
in this d i r e c t i o n ] . Moreover, I have to see my goal and
that wellhead at the goal from which the fortifying
water of life vigot flows. Inasmuch as I'm moved by
some mechanical drive - with some impression that
now is the best it can be - then, with my
psychological] constitution, I won't get far.
(...) Brief gathering these few days in Olcza: (...) I n
Zakop[ane] the abs[ence] of Hel[ena] and Staś at the
station disturbs me. Go to Ślimak, Tadzio is there, then
to the Phar[macy]. Letter from N - Later the three of
us go to Olcza. (...)
O n Mond[ay] morning Soimenbad, then a little work
(don't remember very well already), then via Solska and
Antal[ówka] to Zakopane at Staś', the Pharmacy and
return home by wagon with Tadzio. (...) O n Thutsday
I go to Zakop[ane], nothing inter(esting) there, but
Zakop[ane] itself (aha! on Mond[ay] I also met with
the Zagórskis, and on Thursday Kamiński was at the
Witkiewicz's]) has a horrible effect on me. O n Tuesday
I had the feeling that uncoordinated] soc[ial]
expansion of enetgy (just as, e.g., it always was with
Boren[ius] in Lond[on] cave .) simply uses up my finest
strengths and warps the mind. (...)

(...)
11.8.12*
Staś was here yesterday. I was tired and my head
was barely function[ing]. He came at 6, about 7 we
went along the edge over the circle all the way to the
summit. Then up Gawlaków on the way back. A t the
beginning talk about Nal[epiński's] drama and its
metaph[ysical] possibilities. Then about attitudes]
towards women - in the direction of pure friendship.
A wom[an] possesses momentary intuition but
isn't capable of the transitory integration of a p[erson].

1

14.8.
(...) Pers[onal] relationship] with Staś compl[etely]
fulfills] my emotional needs - and even so, I am full of
content. A woman is completely unnecessary for me
now, especially [?]. A n d yet I spont[aneouslv] rejoice at

* Extensive manuscript written in Zakopane in the
autumn of 1912, whose transcription I have not yet
completed. T h e heroine of these notes is Żenią Zielińska,
a painter

310

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ W DZIENNIKACH BRONISŁAWA MALINOWSKIEGO

źródło u celu, z którego płynie krzepiąca woda sił życia.
0 ile będę szedł jakimś mechanicznym popędem - jakimś
uznaniem, że teraz jest najlepiej - to przy mojej konstytucyi psychicznej] nie zajdę daleko.
(...) Krótkie zebranie tych paru dni na Olczy:
(...)W Zakop[anem] peszy mnie nieob[ecność] Hel[eny]
1 Stasia na stacyi. Idę do Ślimaka, tam Tadzio, potem do
Apt[eki]. List od N . - potem jedziemy we trzech na
Olczę. (...)
W Poniedziałek] rano Sonnenbad potem trochę pra­
cy (nie pamiętam dobrze już), potem via Solska, A n ­
tałówka] do Zakop[anego], u Stasia, Apteka i powrót do
domu z Tadziem furką.
(,..)We Czwartek idę do Zakop [anego], tam nic cie­
kaw [ego], ale samo Zakop, (aha w Poniedz. jeszcze spo­
tkałem się z Zagórskiemi, a we Czwartek był Kamiński
u Witkiewiczów]), działa na mnie fatalnie. We Wtorek
miałem wrażenie, że poprostu nieskoordynowane] to­
warzyskie] wydawanie energii (tak jak np. stale z Boren[iusem] w Lond. cave!) wyczerpuje moje najlepsze si­
ły i paczy mózg.(...)
14 V I I I
(...) Stos[unek] osob[isty] ze Stasiem zapeln[ia] zu­
pełnie] uczuciowe potrzeby - a i tak pełen jestem treści.
Kobieta jest mi teraz zupełnie zbędna, zwłaszcza zaś [?].
A jedna[k] spontanicznie] raduję się na myśl, że ona tu
będzie, że ją jutro zobaczę. (...)U Stasia [?] gór. i Tadzio.
(...)

Bronisław Malinowski w pokoju Stanisława I. Witkiewicza,
Zakopane, ok. 1912. Ze zbioru E . Franczak i S. Okolowicza

Malinowski in Stanisław I. Witkiewicz's room,
Zakopane, ca. 1912. The collection of E. Franczak and
S. Okolowicz

Bronisław

zdolności zcałkowania czasowego czł[owieka]. Potem
o Litw[iniszynie] i jego nieuznawaniu sztuki i uznawaniu
tylko czystego życia. Moja teorya metafizyczna] wyzna­
cza życiowość. Czy Staś widzi mnie od wewn[ątrz] ? Mnie
o to chodzi. Chwilowo jest to dla mnie Existen?/rage - to
zn[aczy], że ja sam się od wewn[ątrz] nie widzę! i tak jest.
Właśnie szukam tu tego czegoś, co nadaje wewn[ętrzny]
porządek wartości. Tego teraz nie mam. Czy utraciłem to
poprzez aferę z N.? Czy przeżywanie się, koncentrowanie
się na tamtych przeżyciach odciągało moją en[ergię] od
wyżyn ducha? Czy potrafię jeszcze teraz znaleźć w sobie
sprężynę? Trzeba będzie w rzeczach przeszłych doszuki­
wać się wartości prawdz[iwych] - przejrzyć to, co było
w nich blagą i blichtrem - i odgrodzić od wartości istot­
nych. - Dziś w nocy postanowiłem przypomnieć sobie sny
wedł[ug] rec[epty] Stasia i rzeczywiście śniłem cały sze­
reg: ostatnia rozmowa ze Znamierowskim]. (...)
13 V I I I 12
Teraz muszę koniecznie zorjentować się w moim wła­
ściwym kierunku (jak Staś b. słusznie zauważył, kierunek
ten musi ze mnie wykwitać zresztą) i w tym kier[unku]
skoncentrować siły. Co więcej, muszę widzieć swój cel i to

15 V I I I Matka Boska Zielna
(...) Spotykam Z. b[ardzo] jestem ekspansywny mówię dużo o Stasiu; opowiadam] anekdotkę o drama­
cie u Nalep[ińskiego]. Ona skręca na swój dram[at]. Ja­
kież przykre uczucie. Karola Zag[órska], idziemy do ko­
ścioła], jestem także dość ekspans[ywny] - pewien sno­
bizm chodzenia bez czapki. Oglądamy górali. Obiad
w Apt[ece], gdzie staram się [?] tę hołotę głównie [?] mo­
ją rodziną i cyframi etc. Potem u Stasia, Mic[iński] i Borain - Zenia.(...)
U Stasia główny temat - drzemka Mic[ińskiego] tro­
chę o Bergsonie i Simmlu. (...)
16 V I I I 12
Moja reakcja silnej woli w stos[unku] do St[asia]. Jak
duży wpływ neg[atywnej] formy współzawodnictwa] przeciwstawienia sile wspól[nej] czegoś, co jest siłą dosto­
sowaną do mojej indywid[ualności] ? W zetknięciu z ludź­
mi o bezwar[unkowo] niższej i n t e l i g e n c j i ] , wobec
których [??] i z łatwością wytwarza się coś całkiem inne­
go. Ale de facto tylko wobec wyb[ranych] jednostek moż­
liwe jest skuteczne integr[owanie] i zakreślenie swojej in­
dywidualności. Naprawdę może trochę zanadto następo­
wała reakcja zbanal[izowania] - zamiast rozwoju natural­
nego w kier[unkach] rozbieżnych.(...)

311

^ o r BRONISŁAW MALINOWSKI

Щ
sc
Si

blu.
ope
the
cel;
she

tl
si
tt

Мг

yet
far.

c u e win be here, that I will see her
tomorrow. (...) A t Staś' [?], mountains. A n d Tadzio. (...)
15.8. Feast of the Assumption
(...) Meet with Z. I am v[ery] demonstrative - speak
a lot about Staś; tell an anecdote about the drama at
Nalep[iński's], She turns towards het dram[a]. What
a dismal feeling. Karola Zag[órska], we go to chu[rch],
I am also rather demonstrative] - a certain
snobbishness i n going without a cap. We observe the
highlanders. Lunch at the Pharm[acy] where I try [?] to
mainly [?] that rabble with my family and numbers, etc.
Then at Staś, Mic[iński's] and Borain - Zenia. (...)
A t Staś' the main subject of Mic[iński's] nap, a bit
about Bergson and Simmel. (...)

sp
J9
su
st;

16.8.12

d;


le
d
о
d
E
s
г
V
\

\

My strong-willed reaction towatds Staś. What
a great neg[ative] influence are forms of comp[etition]
- opposing shar[ed] sttength. Something that is
a strength adapted to my individuality]? In contacts
with people of an unconditionally] lowet intel[ligence]
towards whom [??] and with whom it is easy to create
something quite different. But, in fact, it's only with
regards to selected] individuals that effective
integt[ation] and delineation of one's own individuality
is possible. Really, perhaps an excessive reaction of
banal [ization] took place - instead of natural
development in varied directions], (...)

[??] Din[ner]. [?] Staś. O n the ver[anda]. - I return
[??] A t home I read Bazylisa - interesting but [??]
dram[atic] force. I don't like things so broken up[?
Think about Z. [?] burning, intolerable physical] pa
like a toothache - can barely repose. Doze off.
20.8.
(...) Go to Zakop[ane] [??] via Staś ([?]) to the
Phar[macy]. Then via Staś, see Zenia with St[aś]
Zieliński], he came to [?], later with P[?], via Staś to
the Phar[macy] (Langier), then Poller, Langier, Staś.
Then Zenia. Terrible strength; I maintain. After
din[ner] I want to teturn, am awfully happy. Din[ner]
at the Witkiewicz's]. Go to Z[enia]; someone is playi
on the pia[no]. A Swede. Then upstairs there's a slightly stiff teaction against metaphysics.
Home with Staś. I tell him about friendship!?]; then he|*
explains some childishness. Later we talk about
misundetstanding. [??] I tell him about my regression;
the reason lying partly in his state at the time, in [?] thel
life experience he was undergoing. Later on the road, heL
reformulated his letter to Warsaw. Comp[osure] on the
surface - resignation - untouched content [?], the
content of deepet things. Fitting - I justify myself in my
work technique and i n the layout of my life and venting
in mari[tal] rel[ations] in Lond[on]. But now I must
unconditionally] get back to myself [??].
(...) Staś and the creative possibility come to mind
again. Beside him I feel too clearly the lack of strength
and contrast, my artistic] barrenness. Zenia - for
a moment I was compfletely] alone. Can one, in such
a state of mind - and such a state - the possibility of
such states is a nec[essary] requisite for productive]
work - The problem of strength. The crux of the
accusation which Staś made against me yesterday a perfectly just accusation, is that I have given up
battling with myself, getting tired, going forward. By far,
I can only work when focused, and here again I have to
pay for that with unrelenting battle [?]. Now a perilous
future stands before me and the woman whom I love
madly is to be with me. What matters is not to bend
with each stronger gust of passion but to create
something grand and beautiful. So that it would not
thrust us both into a quagmire, but so that it would
create i n us a strong foundation fot furthet growth, for
endurance in times of battle and temptation; so that it
would transform the prostitute's instinct into the purity
of the immaculate virgin.

18.8. (...) Dinner at Staś' who is magical and glittery
in style. (Kornilowicz [?] yestetday i n Bystre.) Return
with St[a ] . Talk about Nal[epinski's] dram[a]. Count
T. Latet via Solska, we say nothing, I am full of sadness,
even fondness for Staś, but he discomfits me a bit. A t
home I want to read Wundt, but my eyes are tired.
This morning at 7:15 and I compose poems in my
head for Z[enia] - failures, of course. Last night I was
thinking about the possibility of writing a play [?] - but
I just don't see it. Feeling undet the influence of some
vexing feeling of inferiority compared to Staś. His style
- on the one hand [??], I can't resist his influence that's the minor reason, but I have a sense of my own
[?] inferiority which is annoying. So I maintain an
ostrich pose a bit - hide my head - am not capable of
opening up to him.
19.8.
(...) Later Staś at Zag[6tska's], at firfst] I'm in
a shell, then we go towatds Huty - I come out of my
shell a bit feeling like a guide. Then the moon,
wonderful evening, we go through Bachl[eda] Ridge tell a st[ory] from Hannover. Feel that I am coming out
[of my shell] and suddenly the beauty, the poetry of the
evening evokes a ctazy heartache and longing for Z. -

Today I am well exercised - free of hysteria. I should
persist in such a regimen and with constant wotk I will
achieve that which I desire.

i i s Okolowicza
. , 900. Ze zbioru
m i K z a k nd S. Okobwic
.,
W c y Witkiewicz^ środku), Tatry,
1900. The collection oj с r
Stanisław Ignacy w
Tatra Mountains, ca
Stanisław LWitHewiadn the m,ddl

E^f

o U

ch
życ, wieczór cudowny, idziemy przez Bahl[edowy] Wier
- opowiadam hist[orię] z Hanovru. Czuję, że się rozkrochm[alam] i nagle piękno, poezja wieczoru wyciąga ze
с
który jest bajeczny w stylu i W y
mnie szalony żal i tęsknotę za Z. - [??] Kol[acja] [?] Staś
r[andzie]. - Wracam [??] W domu czytam Bazyli,
szczacy (Komilowicz VA w « °
^ , ^
o Y HrarzeNa
wen
f??]. silą
lubię
my o dramie^"-,
- ,
,
rsc w w ^ dram[aryczną].
m i a ^ " " » - Nie
.
StlasiemL Mówimy
nieznoSolska, milczymy, ja jestem pełen
_ .
, ale - I
ВД
,
prabiaT.Potem v i a^"
dla Stasia, ale mnie trochę |
^
, l oLi
^
_ ^
hwilami nawet czułości
LŁI
ft,U;r7.nVl
pOQODIl>
"
ból fizlyczny] PO'
ku
c' W domu chcę czytać Wundta, ale oczy zmęczone.
peszy.
sny
Zasypiam.
Dziś rano o 7 V i układam w myśli wiersze dla Z[eni]
wie wyleżyć
- oczywiście nieudane. Wczoraj wieczór namyślałem się
Staś ЦП) d°
20 V I I I
nad możliwością napisania dramatu[?] - ale jej nie widzę.
via
(...)
Idę
do
Zakop[anego]
[??]
Czuję się pod wpływem gryzącego jakiegoś poczucia niż­
Apt[eki]. Potem via Staś, Żenię wid
szości od St[asia]. Jego styl - z jednej strony [??] nie mo­
lińskim], przyjechał do [?], potem z P[?] via
gę się oprzeć jego wpływowi - to mniejsza, ale mam po­
Apt[eki] (Langer) potem Poller, Langer, Staś. Potem Zeczucie własnej [?] niższości, co jest przykre. Wobec tego
. Potworna siła; ttzymam się. Po kol[acji] chcę wrócić
do
trochę zachowuje metodę strusia - chowam głowę - nie
nia
Hesze. Kolfacja] u Witkiewiczów]. Idę ^
s i l e n i e ] się cieszę, K U U - I górze
rwam na eó
jestem w stanie otworzyć się przed nim.
1 8

V

W

1

g

m u t

(...) One of the characteristic] moments of my life

312

a r a

L

n t e r e s u ] ą c e

[ Ц

M

p i e k ą c y

s

m

Q

g

ę

4

n

p

. e s t troch,
19 V I I I
( ) rw«»
Potem Staś
Stas u Zag[ótskiej]
jestem
H uzt ypocz[ątku]
- trochę sięroz. Potem księkorupie, potem idziemy na
oprowadzającego.
w s
ktochmlalaml w uczuciu
m

21.8.

fl

313

r e ^ P P*

n

a

„psma

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ IN T H E DIARIES OK BRONISŁAW MALINOWSKI

here is the subject of human metaphysics taken up by
Staś. "Art as the metaphysical reflection of the essence
of the world."

cloudy surface of dir[ect] contact. The leather hat does
not become her - that also discomfits me. A m afraid
that Staś will come. (...)

22.8.
(...) To always have before me what I am to do and
only be engr[ossed] in that, is not here - that
doesn't trouble me too much. - hop[ing] to see Staś
soon, photographing Pils[udski], Karol Z., the
Pharmacy.

Wednesday 28.8.
(...) A t half 7 I go out. Pharmacy, letter from Isobel
Fry. Then Staś, disturbs me with his not very polite
behavior. (...)

29.8.
(...) A t Staś', explain to him and
yesterday's discomfort passes. (...)

Evening. St. Witk. hasn't come by to see me. (...)
24.8.
(...) A t times I push myself and sink into darkness.
Oscillate between strength - concentration on
schol[arly] creativity. A t [?], I as a kind of center knowledge, depth. Near [?] some murky memories pull
me that way - a longing for things begun in sketches or
outlines and extracted with Staś' tale. (...)
25.8.
Yesterday I was clearly feeling tired. After a nap at 5,
Simmel, eyes weak[ened], poor light; read outside, at 7
Staś in a nonessential mood. The scandal about
winning Zer[omski's] lover away. About Mic[iński], "let
your hair down." The whole time I am tir[ed] and do
not have the strength to concentrate. Dinner. Staś
pretends to be an incoming fellow. A l l in all we play at
various mischief. We m[eet] Kom[ilowicz] who speaks
about Eug[enia] Ziel[ińska's] flirting!?]. Staś mimics
Korn[iłowicz's] profile. I have some deep portion for her
- the grey existence of a music teach [er], she seemed
dauntless, loving the soul's beauty and here death has
come to bestow the halo of granite heroism. A n d
something is pulling me like crazy towards the
mountains. Later I tell Staś about Tadzio's dram[a]. I t is
significantly more difficult for me to express what I told
Tad[zio] almost inspirationally. But I force myself and
put everything into words tout curement. Staś assumes
that a person functioning] regfardless] of the situation
must be alive, must have their own drama. A n d
I operate under the same situations, but I also want to
see the drama in them captured in situations. Today,
however, I have the feel[ing] that where nothing is
happening, there can be no drama. - Coming back from
Staś, sentimentalism, stand under her windows, sit on
a bench - suddenly I get up and go on to the stream via
Bystre. (...)

Saturday 31 August
(...) Extr[emely] upset and irritated, get dressed.
Piłsudski, Staś, Solska, quips with Nalepiński. (...)
Today, on Wednesday (4.)
(...) Pick up a letter from Staś and Zagórska. (...)
Now (after 2) I wait impatiently. Hold a bit of a grudge
that she didn't come, a bit afraid that she might
suddenly leave one day. Take off to go to visit her and
other people (Solska, Staś, the Zagórskas, Pharmacy).
(...) Got to S[ol]ska's with a prescription via the
Zuł[awskis], the Zag[órskas], Phar[macy], Staś. Find
out there about the move from Slimakówka. Tell Staś
sub rosa about what is happening. For the whole time
I press on with energy focused on physical effort. W i t h
Staś (talk about Mirta Noel's [?]) via Solska (dinner
with Solski) to . (...)
Sleep today (Friday) until 10, significantly stronger,
calm. A t 11:30 sit down to work (finish this diary).
Nalepiński with Solska and talk about me on
Antałówka. Have a grudge against Staś and so want to
tell him that in principle today and won't spend the
evening with him. - (...)

Tuesday 27.8.
(...) Coming up the road - instinct tells me that it is
her - want to dash and call out, don't dare. A m as if
crushed; she returns. Joy. Lose my head at first.
Excitement. Talk nonsense - so as to wash away the

314

(Saturday)
(...) Later [?] Zakopane, Pharmacy, Staś - quarrel;
I'm disturbed. Go quickly to Z. Sees my distress, asks
me what's wrong. Tell her what I did, then the whole
story with Nalep[iński], Staś and Zielewicz. Zenia takes
Staś' side, orders me to expiate, etc. - (...)
(Sunday 8.)
Yesterday (on Saturday) morning Staś woke me at
10, gives me one more detail (about his conversation
with Nalep [iński]). Later he wrongly accuses me of
"formalism" - analyzes me, my emotional reaction and
the reason for its intensity. A n understanding is reached
but with a negative] uncertainty on Staś' part. (...)

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ W DZIENNIKACH BRONISŁAWA MALINOWSKIEGO

I lanej dziewicy.
Dziś jestem silny, wygimnastykowany - wolny od h i steryi. Powinienem trwać w takim regime, a ciągłością
pracy zdobędę to, czego pragnę.
21 V I I I
(...) Jednym z charakterystycznych] momentów mo­
jego życia tu jest temat metafizyki życiowej, poruszony
przez Stasia. „Sztuka jako odbicie metafizycznej istoty
świata".
22 V I I I
(...) Mieć jasno przed [1] zawsze, co mam zrobić i tyl­
ko tem być zaabsotbfowanym] Z. nie ma - niebardzo
mnie to peszy. - nadź[ieja] zobacz[enia] wkrótce Staśfia],
fotografowanie] Piłs[udski] Karola Z., Apteka.
Wieczorem. Czy St. Witk. do mnie nie zaszedł. (...)
24 V I I I
(...) Chwilami gnę się i zapadam w ciemność. Oscylu­
ję miedzy siłą - skupieniem się na twórczości nauk [owej].
U[?] ja jako pewien środek - wiedza, głębia. Koło [1] cią­
gną mnie tamtędy jakieś mroczne wspomnienia - tęskno­
ta za rzeczami poczętemi w szkicu czy zarysie i wydobytemi powieścią Stasia (...)
Stanisław Ignacy Witkiewicz nad potokiem w Tatrach, ok.
1900. Ze zbioru E . Franczak i S. Okolowicza

Stanisław 1. Witkiewicz, Tatra Mountains. Ca 1900.
The collection of E. Franczak and S. Okobwicz
[11] ja mu mówię o mojem cofaniu się; przyczyna częścio­
wo w jego stanach wówczas, w [1] życiowych, którym on
podlegał. Potem na szosie on reformułuje swój list do
Warszawy. Uspok[ojenie] na powierzchni - rezygnacja nieporuszanie treści [1] treścią rzeczy głębszych. Słuszne
- tłom[aczę] się w technice pracy i w układzie życia i wy­
ładowaniu w pozbyciu] małż[eńskim] w Lond[ynie]. Ale
teraz muszę bezwzgl[ędnie] powrócić do siebie [??].
(...) Staje mi w myśli znów Staś i możliwość twórcza.
Przy nim zbyt wyraźnie czuję brak sił i kontrast mojej art.
jałowości. Zenia - przez chwilę byłem zup[ełnie] sam. Czy
w takim stanie duszy - a taki stan - możliwość takich sta­
nów jest niezb[ędnym] warunkiem do pracy produkt[ywnej] = Problem siły. Istotą zarzutu, który mi robił Staś
wczoraj - zarzutu całkiem słusznego, jest to, że zrzekłem
się walki ze sobą, męczenia się, iścia naprzód. Ja stanow­
czo pracować mogę tylko w skupieniu, a to znowuż muszę
opłacać nieustanną walką [?] Teraz stoi przede mną gro­
źna przyszłość i kobieta, którą kocham szalenie, ma być
przy mnie. Chodzi o to, aby nie giąć się pod każdym sil­
niejszym podmuchem namiętności, ale żeby stworzyć coś
wielkiego i pięknego. Ażeby to nie wtrąciło nas oboje
w bagno, ale ażeby stworzyło w nas silną podstawę pod
dalszy rozwój, pod wytrwanie w chwilach walki i pokusy;
ażeby zmieniło instynkty prostytutki w czystość niepoka-

25 V I I I
Wczoraj wyraźnie czuję się zmęczony. Po drzemce,
0 5 — tej Simmla, oczy osł[abione], światło marne; czytam
na boisku o 7=ej Staś w nastroju nieistotnym. Afera
z odbijaniem koch[anki] Zer[omskiego]. O Mic[ińskim]
„rozpuść włosy". Jestem przez cały czas zmęcz[ony] i nie
mam sił się skupić. Kolacja. Staś udaje faceta wchodzące­
go. Wogóle bawimy się różnemi kawałami. Spotyk[amy]
Korn[iłowicza], który o zalecaniu!?] się Eug[enii] Zieliń­
skiej]. Staś daje sylwfetkę] Korn[ilowicza]. Mam dla niej
jakąś głęboką cześć - szara egzystencja naucz[ycielki]
muzyki, wydała się odważna, kochająca piękno dusza
1 oto śmierć przyszła dać jej aureolę granitowego bohater­
stwa. I mnie coś szalenie ciągnie do gór. Potem mówię
Stasiowi o dram[acie] Tadzia. Znacznie mi trudniej przy­
chodzi sformułować to, co Tad[ziowi] mówiłem prawie że
w natchnieniu. Ale się przemagam i wypowiadam wszyst­
ko tout curement. Staś wychodzi z założenia, że osoby
dział[ające] niez[ależnie] od sytuacyi muszą być żywe,
muszą mieć swój dramat. I ja operuję temi samemi sytua­
cjami, ale chcę też widzieć w nich dramat sytuacyjami
ujęty. Dziś jednak mam wrażfenie], że tam, gdzie nic się
nie dzieje, tam dramatu być nie może. - Wracając od Sta­
sia sentymentalizm, idę pod jej oknami, siedzę na ławce znagła zrywam się i idę dalej nad potokiem via Bystre.(...)
Wtorek 27 V I I I
(...) Idzie drogą w górę - instynkt mi mówi, że to ona
- chcę lecieć i wołać nie śmiem. Jestem jakby złamany;

315

Grażyna Kubica • STAS WITKIEWICZ IN T H E DIARIES O F BRONISŁAW MALINOWSKI

(Monday)
(...) Staś W. (1st visit at "Nosal", two highlander
farmers; talk with St[aś] about Nalep[iński], about my
present).

27.9.
After arriving, directly, i.e., for the first couple of
days, I had a feeling as though I'd unexpectedly suffered
little. Since Tuesday I've started working at Solska's.
Met up with Staś who, temporarily, devalued these
things a bit for me. (...)

Today (Tuesday) morning breakfast at 10, write; am
a bit relaxed. (...) Plan to go to Staś' but don't go, feel
good. (...)

28.9. 29.9.

Morning (11. Wednesday) rise at 9, St. W. comes Discuss Nalep[ińki], points out a few things to me. We
go together. (...)
O n Thursday go to lunch. (...) Along the stream,
Kornilowicz, head towards Staś - three at 11; turn back,
wait until 12 among the lanes [?], batter against
reactions of despondency and lamentations of the
depravity of the last hours. I'm cold and feel bad
physically. Whistle from the road; Staś is coming and
Nalepiński. (...)
Sunday 15.9. evening.
(...) Have toiled over Simmel rather long; thinking
about the need to do psychology, astronomy with Staś,
Bergson, Wundt, etc. Push myself like the devil to work.
(...)
17.9.
(...) Dinner at Staś'; Nalep[iński's] rumors. The
latter gives me a letter from Lewicka. Pharmacy,
nothing from Z. Return to St. Scheming!?].
Nalep [iński], Staś, rumors from the start; then I tell
him about Z.; so we quip about definitions of chance
and experience - experiencing the ext[ernal] form of
decline but without chance. This disturbs me; will have
to comment to Staś about that. Later we talk about
artists, about tales [?] which do not contain das
erlósende Wort. Staś believes in Szymberski. A t the end,
about getting entangled; about the impossibility of
finding a woman with whom one could settle down.
I on. The 1st complete person, person as the synonym
of boredom. Stay in bed long in the morning, old Mrs.
Witkiewicz is indelicate. I rise and leave without
breakfast. We talk about yesterday's things; later about
Ozimina. Yesterday Staś with appreciation for my
poem. A t home read Staś' novel, he returns, talk
about nonessential things and feel some uneasiness
in ourselves. Read my diary in order to concentrate.
(...)
Friday 20.9.
(...) Start to write about Ozim[ina], Staś comes and
Nal[epiński]. Explain things with St. Feel emotionally
pacified. Return [?] and I'm reading again. (...)

(...) A t noon I read Nietzsche and talk with Tad[zio]
about Staś and the influence of knowledge on creativity.
A l l in all should eliminate serious conversations with
Tadfzio]; or assume a comp[letely] different emotional
tone i n them and not disguised superiority. I n the
evening decide to go to Solsk[a's] for only 5 minutes but end up sitting there for over an hour, then via
Witkiewicz, go to the Pharm[acy]. Letter from
Boren[ius], Gardiner and a card from .
30.9.
(...) Sleep at Staś'; he chats with me. The old
woman indelicate. Go back for cigarettes, "beast, beast,
beast, beast." Z. packs; gives me milk. Fatigue and a bit
of a katzenjammer; almost not sentimentalism. Go via
Burdel - pack and "get changed," to the Pharm[acy] at
lunch; escape, flowers; by carriage to Z., telegrams [?],
she isn't there; butter, Witkiew[icz] (with Piłsudski);
then meet with Z. in a carriage. (...)
Read Staś' novel i n the cawidge. In Poronin, Z.
enters. We sit in the corridor. Fog winds its way over the
fields. We read the novel. About Donna Quercia. (...)
2.10.
(...) O n Sund[ay] evening Staś sketches me.
Ret[umed] home at 1 and started writing octets.
Actually, I had already arranged, for instance, the
content and a few rhymes and sayings. Had a feeling of
heightened int[ernal] inten[sivity] and expanded power
because I'd never imagined myself writing verse before.
(...)
Saturday 5.
(...) A rather unpleasant scene at Staś': he tugs at
Nal[epiński] and makes pessimistic] comments about
our relationship.
Monday 7.
(...) But at times I have rather considerable
fluctuations: yesterday, going to Witk., I started by
thinking, thinking aloud in Eng[lish] and as a result
crossed over to an association about advertising myself
with a book and lectureship i n Polish magazines. (...)
Wednesday 9.
(...) Return via Zywczańskie, Ślimak, and the usual

316

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ W DZIENNIKACH BRONISŁAWA MALINOWSKII.i * i

ona wraca. Radość. Z pocz[ątku] tracę głowę. Podniece­
nie. Plotę głupstwa - ażeby zmyć mętną powierzchnię
bezpośredniego] zetknięcia się. W kapeluszu z[e] skóry
nie jest jej do twarzy - to mnie też trochę peszy. Boję się,
że Staś przyjdzie. (...)

trochę rozprężony. (...)Wybieram się do Stasia, ale nie
idę, dobrze mi. (...)
Rano (11 Środa) wstaję o 9 = tej przychodzi St[aś]
W[itkiewicz]. - Obmawiamy Nalep[ińskiego], robi mi
parę uwag. Idziemy razem.(...)

Środa 28 V I I I
(...) O Vi 7=ej wychodzę, Apteka, list od Isobeli Fry.
Potem Staś, peszy mnie swoim zachowaniem się mało
uprz[ejmym]. (...)

W Czwartek idę na obiad(...) Potokiem, Korniłowicz,
idę ku Stasiowi - trzy na jedenastą; zawracam czekam aż
do 12 = tej wśród spłodków, walę przeciw reakcyi zniechę­
cenia i żalowi zepsucia ostatnich godzin. Zimno mi i źle f i ­
zycznie. Gwizdam z szosy; Staś idzie i Nalepiński. (...)

29 V I I I
(...). U Stasia tlomaczę mu i speszenie wczorajsze mija.C)
Sobota 31 Sierpnia
(...) Szal[enie] zdenerwowany i rozdrażniony ubieram
się. Piłsudski, Staś, Solska wice z Nalep. (...)
Dziś we Środę (4.)
(...) Odbieram list od Stasia i Zagórskiej, (...) Teraz
(po 2.) czekam niecierpliwie na Z., trochę mam preten­
sje, że nie przyszła, trochę się boję, żeby nie wyjechała na­
gle którego dnia. Wybieram się do niej i do innych ludzi
(Solska, Staś, Zagórskie, Apteka). (...)Idę do S[ol]skiej
z receptą via Zulfawscy], Zagfórskie], Aptfeka], Staś.
Dowiaduję się tam o przeprowadzce z Ślimakówki. Mówię
Stasiowi sub rosa o tem, co się dzieje. Przez cały czas pę­
dzę z energią skupioną na wysiłku fizycznym. Ze Stasiem
(mówimy o [?] Mirty Noel) via Solska (kolacja z Solskim)
do Ż. (...)
Śpię dziś (Piątek) do 10=tej, silniejszy znacznie, spo­
kojny. O 11 Vi siadam do roboty (kończę ten dziennik).
Nalepusz z Solską i gadanina o mnie na Antałówce. Mam
żal do Stasia i wobec tego chcę mu dziś powiedzieć zasa­
dniczo i nie spędzę z nim wieczoru. - (...)
(Sobota) (...) Potem [?] Zakop[ane], Apteka, Staś awantura; jestem speszony. Idę szybko do Z. Speszenie
moje znać, pyta mnie, co mi jest. Mówię, co robiłem, po­
tem całą historję z Nalep fińskim] Stasiem i Zielewiczjem]. Zenia bierze stronę Stasia, każe mi ekspiować
itd. - (...)
(Niedziela 8.)
Wczoraj (w Sobotę) rano o 10=tej budzi mnie Staś,
podaje jeszcze jeden szczegół (rozmowę swoją z Nalep[ińskim]). Potem robi mi zarzut „formalizmu" niesłuszny analizuje mnie, moją uczuciową reakcję i powód jej intenzywności. Następuje porozumienie ale z negatyw­
nym] wahaniem u Stasia. (...)
(Poniedziałek)
(...) Staś W. (1.[pierwsza] wizyta w nosalu [„Nosalu"],
dwaj gazdowie; mówimy ze St[asiem] o Nalep[ińskim],
o moim prezencie).
Dziś (Wtorek) rano o 10=tej śniadanie, piszę; jestem

Niedziela 15 IX, wieczór.
(...) Simmla dość długo męczę; myśląc o potrzebie ro­
bienia psychologii, astronomii ze Stasiem, Bergsona,
Wundta itp. dupinguję się morowo do pracy. (...)
17 IX
(...) Kolacja u Stasia; plotki Nalep [ińskiego]. Ten da­
je mi list od Lewickiej. Apteka, niema nic od Z. Wracam
do St. Intryguję[?] Nalep[iński], Staś, z poczfątku] plot­
ki; potem mówifę] mu o Z.; robimy wice a propos defini­
cji wypadku i przeżycia - przeżycia o zewn[ętrznej] formie
upadku, ale bez wypadków. Peszy mnie to; będę musiał
zrobić o to uwagę Stasiowi. Potem mówimy o artystach,
o powieści w[?], która nie zawiera das erlósende Wort .
Staś wierzy w Szymberskiego. Na koniec o zawikłaniu się;
o niemożliwości znalezienia kobiety, z którą możnaby się
ustalić. Ja, że Z. 1. [pierwszy] człowiek pełny, człowiek ja­
ko synonim nudy. Rano późno leżę, stara Witk[iewiczowa] niedelikatna. Wstaję i bez śniadania idę. Mówimy
0 wczorajszych rzeczach; potem o Oziminie. Staś wczoraj
z uznaniem o moim poemacie. W domu czytam powieść
Stasia, on wraca, mówimy rzeczy nieistotne i czujemy
w sobie niepokój. Czytam dziennik, ażeby się skupić.(...)
Piątek 20 IX
(...) Zaczynam pisać o Ozim[inie], przychodzi Staś
1 Nal[epiński]. Wyjaśnienie ze St[asiem]. Czuję się uczu­
ciowo zaspokojony. Wracam [?] i czytam znowuż.(...)
27 IX
Po przyjeździe, bezpośrednio, tzn. przez parę dni
pierwszych, miałem uczucie, jakbym nadspodziewanie
mało cierpiał. Od Wtorku zacząłem pracować u Solskiej.
Widywałem się ze Stasiem, który mi te rzeczy trochę
odwartościował, chwilowo.(...)
28 IX 29 IX
(...) W południe czytam Nietzschego i rozmawiam
z Tad [ziem] o Stasiu i o wpływie nauki na twórczość.
Wogóle poważne rozmowy z Tad [ziem] wyeliminować; al­
bo przyjąć w nich zup[ełnie] inny ton uczuciowy, a nie
ukrytej wyższości. Wieczotem postanawiam iść do
Solsk[iej] na 5 minut tylko - tymczasem siedzę tam prze­
szło godzinę, potem via Witkiewicz idę do Apt[eki]. List

317

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ IN T H E DIARIES O F BRONISŁAW MALINOWSKI

road. Walk quickly and strain my heart a bit. A t Staś'
I was already in terrible condition; exhausted heart is in
the foreground. Then something dreadful happens;
I'm starting to get visible shivers, longing for Z. I tell
him about this, that in some "unknown chamber of the
soul" or rather " i n the black hull of the universe" which
surrounds that single point of light, there [?], terrible
things are happening. Dinner; enjoy M [iss]
Jancz[ewska] quite a bit, she is gracious to me; I am
nice and Staś doesn't discomfit me; I feel good
(disastrous!) - clearly feel that this has plucked me from
the learned chasms and has leveled things. In the
evening I do Ozimina about which I work out a brief.
Then I transcribe a poem for Z. and that takes me
about I ' / hours time. O n Wednesday I get up listless. A rare mood at first.
Write a powerful letter to Z. Then F.d.C. goes
shamefully; mad longing; want to go to her a tout prix.
Read Wundt, brain [?] poorly functioning. - Get ready
to go out for lunch (at 4 determined to go through the
fotest) when Bogdański and Nal[epiński] come,
interrupting my writing to Z. Bogd[ański] about Staś'
paintings; roars and babbles cruel absurdities about
women. - We go along Bachleda Ridge; view of Olcza
gorgeous. Apachej?] songs. Expedite letter to Z., Tadzio
versus Staś. In the Pharm[acy] read corrections and
write letters; dinner. Go to the Borkowskis, Staś. A t first
we talk about formalisms and Tadzio. Then he about his
novel; I about my longing, my difficulties. Then we talk
about att[itude] towards women. The principle of
idealizing friendship; they are placed on the same level
as a woman. Funny when it comes to effecting,
justifying one's situation with regards to a friend.
2

tragedy. Easy integration. Culmination point. - But
above all conversion of these dir[ectly] titillating
abominations into some other material. Steeping the
whole plot in a mystical atmosphere and mythical
compulsion. Fatum in the Greek ttagedy.
Via the Pharmacy, above the stream, to "Nosal"; we
speak about sociology; I ptesent my general model of
the rel[ationship] sociology] to other sciences. These
are questions which matter less to St. M[ore] the
rel[ationship] of sociology] to practical] views and
doctrines. - A t home after din [ner] write a short letter
to. We read Bork[owska's] poetry and I don't go home
unt[il] 10 and don't finish Fustel. Read the last few pages of my diary. Perhaps the
most impottant and most fettile was that moment
during that walk to Poronin when I saw inside a certain
depth; when I felt that I should exist at the deepest
current of my soul. - This morning feel not too bad,
rather strong, calm. The thing is not to allow oneself to
be derailed by the accessibility and pleasures of certain
things; yesterday, for instance, I went to Witk. at noon.
Satutday 12.
(...) Later by the wat[erway], Ślim[ak], towards
Zywczańskie. Tadzio reads a letter; we go for a walk; we
talk about Staś and his and my attitude] towatds
Nal[epinski]. (...) - A t the Borkfowskis] a quarrel with
Staś. I go alone: once one thing, then another. This
quarrel is a passing thing which life will flush away.
With Z., too, the tel[ationship] is ultimately
undamaged. So it's only a mattet of momentary
perseverance. (...)
Sunday 13.

11.10.12

Yesterday the day was pleasant, sunny; am poisoned
with despair, longing for Z., the distress of that quar[rel]
with Staś. (...)

Yesterday I rose rather late; i n the morning read
Wundt and F.d.C. (poorly because actually I'm not
thinking). Leave at 3:30 fot St. A t first my heart is
exhausted], then all right. We go along the tf[acks],
the way I went with. - The gentians have alteady
withered. I tell him about priests singing a sentimental
song - he about a pt[iest] in Lovtana. Father Faust.
A beech dressed in purple leaves. I talk about Greek
tragedy; express myself quite explicitly and concisely.
Definition of mythical thinking. Dogmatic and
analytical thinking. Both as antittagici[?]. The process
of intellectual adaptation as a natutal reaction to the
horror and tragic nature of human misfortune. (Tragedy
itself is only a substitute] spiritual need, is the
fundamental moment of artistic creativity; only the
articulation of that gen[eral] tragic] nature [?] [?]
produces the stage tragedy.) Therefore, human events
must be projected onto some other screen. In addition,
not every tragic] conception is suited to the stage

Monday 14. morning.
Yesterday I took up Simmel at half 11. Nal[epiński]
with his dog, we go through Burdel; I needlessly tell him
about falling out with St. (...)
Tuesday 15. morning.
(...) Staś comes, brings drawings and photos. We talk
about details, then about sociology]; later
Nal[epiński's] verses; then a few words of explanation.
The situation, for me, completely smoothed out. (...) To
Zag[órska's], talk thete about Nalepliński], look over
photos of Staś' paintings. Decide to have a party.
Coming back with St[aś]: about Nalepiński and his
attitude] towards Mrs. Zag[órska]. About my ethical
dreams and about Staś' terrible dream. (...)

318

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ W DZIENNIKACH BRONISŁAWA MALINOWSKIEGO

od Boren[iusa], Gardinera i kartka od Ż.
30 IX
(...) U Stasia śpię; on gada ze mną. Stara niedelikat­
na. Wracam po papierosy „bydle, bydle, bydle, bydle". Z.
pakuje się; daje mi mleko. Zmęczenie i trochę katzenjam­
meru; prawie że nie sentymentalizm. Idę via Burdel - spakowuję się i „przebieram", do Apt[eki] przy obiedzie;
uciekam, kwiaty; dryndą do Z., telegramy [?], jej nie ma;
masło, Witkiew[icz] (z Piłsudskim); potem spotykam Z.
w dryndzie. (...)
Czytam w wag[onie] powieść St[asia). W Poroninie Z.
wchodzi. Siedzimy w korytarzu. Mgły wleką się nad pola­
mi. Czytamy powieść. O Donnie Quercii. (...)
2X
(...) W Niedz[ielę] wieczór Staś mnie rys[uje].
Wróć [iłem] o 1. do domu i zacząłem pisać oktawy. Przed­
tem już układałem sobie wprawdzie np. treść i parę ry­
mów i powiedzeń. Miałem uczucie podniesionej i n ­
tensywności] wewn[ętrznej] i rozszerzonej władzy, bo
przedtem nigdy nie mogłem sobie pomyśleć siebie piszą­
cego wiersze. (...)
Sobota 5
(...) U Stasia dość niemiła scena: on siepie się na
Nal[epińskiego] i robi pesym[istyczną] uwagę o naszych
stosunkach.
Poniedziałek 7
(...) Ałe mam chwilami dość duże wahnienia: wczoraj,
idąc do Witkiewicza], zacząłem od myślenia, mówienia
głośno po ang[ielsku] i przeszedłem w rezultacie na aso­
cjację reklamowania się z książką i lecturship w krajowych
pismach. (...)
Środa 9=tego
(...) Wracam przez Zywczańskie, Ślimaka, i zwykłą
drogą. Idę szybko i trochę męczę serce. U Stasia już stan
fatalny; zmęczenie serca występuje na 1. plan. Poza tem
coś strasznego się dzieje; już mnie widocznie dręczy tęsk­
nota za Z. Mówię mu o tem, że w „niewiadomej komna­
cie duszy", a raczej „w czarnej łupinie wszechświata",
która otacza ten jedyny świetlny punkt, tam [?] dzieją się
rzeczy straszne. Kolacja; p[anna] Jancz[ewska] dość mi
się podoba, jest dla mnie uprzejma; ja jestem miły i Staś
mnie nie peszy; czuję się dobrze (fatalne!) - wyraźnie czu­
ję, że mnie to wyciągnęło z uczonych otchłani i spłyciło.
Wieczorem robię Oziminę, do której ułożyłem szkic. Po­
tem przepisuję poemat dla Z. i t * mi zabiera około 1 Vi go­
dziny czasu. W Środę wstaję niewyspany. Nastrój z pocz[ątku] by­
czy. Piszę do Z. silny list. Potem F.d.C. idzie haniebnie;
szalona tęsknota; jechać do niej a tout pńx. Czytam
Wundta, mózg [?] słabo funkcjonuje. - Zabieram się do

obiadu (zdecydowany o Ą—tej iść pod regle) kiedy przy­
chodzą Bogdański i Nal[epiński], przerywając mi pisanie
do Z. Bogd[ański] o obrazach Stasia; ryczy i gada głup­
stwa brutalne o kobietach. - Idziemy Bachledzkim; widok
na Olczę cudowny. Pieśni Apaczów]?]. Ekspedjuję list do
Z., Tadzio versus Staś. W Aptfece] czytam korekty i piszę
listy; kolacja. Idę do Bork[owskich], Staś. Z początku
mówimy o formalizmach i Tadziu. Potem on o powieści
swojej; ja o mojej tęsknocie, o trudnościach życiowych.
Potem mówimy o stos[unku] do kobiet. Zasada idealizacji przyjaciół; stawia ich na tym samym poziomie co ko­
bietę. Zabawne jak chodzi o to, ażeby przeprowadzić,
usprawiedliwić swoją sytuację wobec przyjaciela.
11 X 12
Wczoraj wstaję dość późno; rano Wundt i F.d.C. (sła­
bo, bo właściwie nie myślę). Wychodzę o 3 Vi do St[asia].
Z pocz[ątku] serce zmęczfone], potem all right. Idziemy
drogą żel[azną], tam którędy z Z. - gencjany już przekwi­
tły. Mówię mu o księżach śpiewających pieśń sentymen­
talną - on o ks[iędzu] w Lovranie. Ksiądz Faust. Buk
w purpurowych liściach. Mówię o tragedyi greckiej; for­
mułuję się dość eksplicytnie i ściśle. Definicja myślenia
mitycznego. Myślenie dogmatyczne i analityczne. Oba ja­
ko antytragiczne]?]. Proces przystosowania intelektualne­
go jako reakcja naturalna na okropność i tragizm wypad­
ków życiowych. (Tragizm wogóle jest tylko zas[tępczą] po­
trzebą ducha, jest momentem podstawowym twórczości
artystycznej; wypowiedzenie tego og[ólnego] tragizmu]
[?] [?] daje dopiero tragedję sceniczną.) Dlatego wypadki
życiowe muszą być przeniesione na jakiś inny ekran.
W dodatku nie każda tragiczna] koncepcja nadaje się do
trag[edii] scenicznej. Łatwość integracji. Punkt kulmina­
cyjny. - Ale ptzedewszystkiem przetworzenie tych
bezpfośrednio] nas łaskoczących okropności na jakiś inny
materiał. Zanurzenie całej akcji w atmosferze mistycznej
i mitycznej konieczności. Fatum w tragedji greckiej.
Via Apteka, nad potokiem, do Nosala; mówimy o so­
cjologii; ja podaję mój ogólny schemat stos[unku] socjo­
logii] do innych nauk. To są punkty, które St[asia] mniej
obchodzą. B[atdzi]ej stos[unek] socjologii] do
prakt[ycznych] zapatrywań i doktryn. - W domu po
kol[acji] piszę krótki list do Z., czytamy poezje
Borkfowskiej] i wracam do domu dopjero] na 10=tą
i nie kończę Fustela. Przeczytałem parę ostatnich stron dziennika. Może
najważniejszym i najpłodniejszym był moment podczas
owego spaceru do Poronina, kiedy widziałem wewnątrz
pewne głębie; kiedy poczułem, że istnieć powinienem
w najgłębszym nurcie duszy. - Dziś rano czuję się nieźle,
dość silny, spokojny. Grunt, ażeby nie dać się wykoleić ła­
twości i przyjemności pewnych rzeczy; wczoraj np. na po­
łudnie poszedłem do Witkiewicza].

319

Sobota 12
(...) Potem koło wod[ociągu], Ślim[aka] na Żywczan-

orazyna

Kubica • STAŚ WITKIEWICZ IN T H E DIARIES O F BRONISŁAW MALINOWSKI

Wednesday 16. evening.
(...) - Want to go to Borkowska's so she'll read me
her poems; tell her something; problem: why do we
need other people, the kind who would undetstand us
in some way when we are feeling very bad. Would like
to be with Staś; repulsion towards these biddies. (...)
(...) Dinnet at Staś'. Elzenbetg. A t times I'm sorry
that he is m[ore] [?] (old Janczewska) - Then we go
downstairs, Elzenberg piques my nerfves]; tell Staś
about my dteam: Does Irfenka] appear in it because
I was with her a lot and then suddenly cut off? Is it
substitution; ot do I fancy het? (...)
Thursday. 17.10.
Dream: with Mom and Nalep[iński], room in
a hotel; looking for a ttain from Linz or Salzb[urg] to
Munich. M o m leaves the room; Nal[epiński], I go after
her (M[om] went to the W C , I tell Nal[epiński]:
don't go - his indiscretion and [?]). Nal[epiński] gives
the serv[ant girl] a tip of l ' / marks. Mom delighted
with Nal[epiński]. I talk, Staś has in his little finget 10
times as much poet[ic] talfent] as Nal[epiński] and in
his little fingernail as much gen[eral] talent. (...) Some
woman (Mrs. Limanowska?), her husband, sister,
painter[?], and Staś. St. woos her, then she and she
winks at me. (...)
2

10/2

Ventnor 1914*
19.4.14. London.
Yesterday after returning found a lot of letters. (...)
Very downcast letter from Staś. Understood that this
alteady may really be the end with him. Dreamed of
him tonight. W i l l have to do everything to wrest some
funds for him and get him to go with me. (...)
Zakopane 3 May.
Sad mood during this farewell visit through Poland.
(...)
In Warsaw. (...) Then to Staś Zielfinski's]. Zenia is
a bit tired. Talk about nothing (was preparing for an
essential conversation with her!), always feel that she
rises to the occasion of whatever I am saying. Find out
that she is pregnant. This discomfits me. Tell her about
my plans. She advises me to take Staś. Leave early,
relieved. Have freed myself from her direct charm. (...)
Kraków. 6.5.14. Description of Zakopane stay.
Gorgeous weather; the ait unusually clear.
Everything covered with a festive emptiness; the
emptiness of things celebrating, resting, aimless. I am
* Notes written in the period preceding his trip to
Australia: his stay in Ventnor on the Isle of W h i t e [Wight], in
London, farewell visit in Poland, arrival of Staś Witkiewicz in
U i n d o n and a journey together in the tropics

[18)99. Ja z Foką i rewolwerem. Czas mglisto-słoneczny,

godz. 1 po pol., Stanisław I. Witkiewicz, Zakopane,

1899.

Ze zbioru E . Franczak i S. Okolowicza
10/2 f I8J99. Me with Seal and a gun. Weather misty-sunny,
I p.m., Stanisław I. Witkiewicz, Zakopane, 1899. The collection
of E. Franczak and S. Okolowicz

with Staś a lot. Very despondent over his condition; feel
that closing life off from that side, that his destruction is
the undoing of one of my ideals. I believed and still
believe in Staś, in his genius and individuality; he is for
me the spiritual incarnation of the superiority and
uniqueness of the Polish spirit. In this whole think I see
that he is also the embodiment of its worst sides and
weaknesses. A t times I had a positive feeling that his
bankruptcy is the confirmation of my aesthetic views, is
a horrible symptom of the danger which lies in the total
casing of the sources of artistic inspiration and the will
to live. - A t times I try to forget about Staś. Run away
from him. I don't go into the depths of his condition,
simply [?] out of an egoistic self-preservation instinct.
Typical psychic state, escape from the unpardoning
hand of fate, running aground on that [?]ity. I try to
convince him with atguments whose triviality and
paucity I sense myself. There is nothing, only death. But
I cannot, have not the obligation to go farther, follow
a friend until the very gates of Hades, unless it were to
turn him back, to return.

320

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ W DZIENNIKACH BRONISŁAWA MALINOWSKIEGO

sicie. Tadzio czyta list; idziemy na spacer; mówimy o Sta­
siu i jego i moim stos[unkuj do Nal[epińskiegoJ (...) U Bork[owskich] awantura ze St[asiem]. Idę sam: naprzemian to jedno, to drugie. Ta awantura to rzecz prze­
mijająca, którą życie splucze. Z Z. także ostatecznie
stos[unek] nie zniszczony. Więc to chodzi tylko o chwilo­
we przetrzymanie. (...)
Niedziela 13
Wczoraj dzień pogodny, słoneczny; zatruty rozpaczą,
tęsknotą za Z., przykrością tej aw[antury] ze Stasiem. (...)
Poniedziałek 14 rano
Wczoraj zabrałem się do Simmla a Vi na 11. Nal[epiński] z psem, idziemy przez Burdel; ja jemu niepotrzebnie
mówię o poróżnieniu się ze St[asiem]. (...)
Wtorek 15 rano
(...) Przychodzi Staś, przynosi rysunki i fotos. Mówimy
o detalach, potem o soc [jologii]; potem wiersze Nalfepińskiego]; potem parę słów wyjaśnienia. Sytuacja, dla mnie,
całkiem wygładzona. (...) Do Zag[órskiej] tam o Nalep,
przeglądamy foto's z ptac Stasia. Umawiam się na biby.
Wracając ze St[asiem]: o Nalep[ińskim] i jego stos[unku]
do p. Zag[órskiej]. O moich etycznych snach i o śnie Sta­
sia strasznym(...)
Bronisław Malinowski śpi w pokoju Stanisława I. Witkiewicza,

Środa 16 wieczór
(...) - Chcę iść do Borkowskiej, ażeby mi przeczytała
swoje wiersze; coś jej powiedzieć; problem: dlaczego po­
trzebujemy innych ludzi, takich którzyby nas w pewien
sposób zrozumieli, kiedy nam jest b. źle. Chciałbym być ze
Stasiem; wsttęt do tych bab. (...)
(...) - Kolacja u Stasia. Elzenberg. Chwilami przykro
mi jest, że on jest b[ardzi]ej [?] (stata Janczewska) - Po­
tem idziemy na dół, Elzenberg mi daje [na] ner[wy];
opow[iadam] Stasiowi sen: czy Ir[enka] występ[uje] dla
tego, że byłem z nią dużo, a potem suddenly cut off! Czy
substytucja; czy mi się podobała? (...)

Czwartek 17 X
Sen: z Mamą i Nalep[ińskim] pokój w hotelu; szukam
pociągu z Lincu czy Salzb[urga] do Monachjum. Mama
wychodzi z pokoju; Nal[epiński], idę po nią (M[ama] po­
szła do W C . ja mówię Nal[epusz]owi: nie idź - jego nie­
takt i [?]) Napiwek 1 Vi marki Nal[epiński] daje
służ[ącejj. Mama zachwycona Nal[epińskim]. Mówię,
Staś ma w małym palcu 10 razy tyle zdoln[ości] poetfyckich] co Nal[epiński], a w małym paznokciu tyle ogólne­
go] talentu. (...)Jakaś kobieta (pani Limanowska?), jej
mąż, siostta, malarz[?] i Staś. Stfaś] się przystawia, potem
ona i do mnie oko robi. (...)
19 IV 14 Londyn*
Wczoraj po powrocie zastałem dużo listów. (...) List b.

Zakopane, ok. 1900. Ze zbioru E . Franczak i S. Okolowicza

the Stanisław 1. Witkiewicz's
room, Zakopane, ca. 1900. The collection of E. Franczak
and S. Okołowicz

Bronisław Malinowski sleeping in

przygnębiający od Stasia. Zrozumiałem, że to już rzeczy­
wiście, być może, koniec z nim. Śnił mi się dziś w nocy.
Będę musiał zrobić wszystko, ażeby wydostać dlań pienię­
dzy i żeby pojechał ze mną. (...)
Zakopane 3 Maja
Smutny nastrój podczas tej pożegnalnej podróży po
Polsce.(...)
W Warszawie.(...) Potem do Stasia Ziel[ińskiego]. Że­
nią trochę zmieniona. Rozmowa o niczem (zbierałem się
na rozmowę istotną z nią!), czuję zawsze, że stoi na wyso­
kości tego, co ja mówię. Dowiaduję się, że jest pregnant.
Peszy mnie to. Mówię jej o moich planach. Radzi mi
wziąć Stasia. Wychodzę wcześnie, z ulgą. Uwolniłem się
od bezpośredniego jej uroku. (...)
Kraków. 6 V 14 Opis pobytu w Zakopanem.
Pogoda cudowna; powietrze niebywale przezroczyste.
Wszystko pokryte odświętną pustką; pustką rzeczy świę-

* Notatki spisywane w oktesie poprzedzającym wyjazd do
Australii: pobyt w Ventnor na wyspie W h i t e , w L m d y n i e , po­
żegnalna wizyta w kraju, przyjazd Stasia Witkiewicza do L o n ­
dynu i wspólna podróż w rropiki

321

yjrazyna

Kubica • STAŚ WITKIEWICZ IN T H E DIARIES O F BRONISŁAW MALINOWSKI

(...) Past Chab[ówka] I look out the window; look
through the Femseher. Think about what I am to say to
Staś; put pressure on him to make him go.
Staś at the station; he looks bad, we go to "Nosal".
I talk to him about the possibility of going; he talks [??]
about death; about his desperate state. This same mood
a year ago was the apogee of his greatest happiness. A t
"Nosal" Mrs. Witk. gteets me with tears in her eyes. We
go down to Zakopa[ne]. Pharmacy, no letters.
Konstantynówka; [?] return on foot through the stream.
Staś tells me the whole story. (...); dissatisfaction; trip to
Lovrana; return. Karol. Duality and their mutual
bidding. Mrs. Witk. and Helena [Czerwijowska] speak
with me in the evening. Then Staś tells me everything
to the end in the evening; the phase of despair and the
phase of disgust.
The day after [?] phase of disgust and relative
strength. In the morning we sit at home, only a walk to
Koziniec. St. has an urge to travel to N[ew] Guinea.
After lunch, to Zakop[ane]; he to Irenka [Solska], I to
the Pharm[acy], to the Zulawskis and to
Konst[antynówka], in the evening Aniela [Zagórska],
at "Nosal." We return with Staś along the road. Sad
and empty evening. Evening of developed plates. Red
light.
Friday, good weathet in the morning, aftern[oon]
clouds coming. We go to the Ziel[ińskis] in Olcza.
I recall Z[eni], all the things past. Sit in a room at
Ziel[ińska's] and look at the mitror, look through the
window at the very familiar view by wh[ich] I worked
so many times, and in wh[ich] I drowned my sorrows
so many times. Mountains enshrouded, only reveal
themselves in places. A storm over Gubałówka. We go
over Bachl[eda] Peak to Zakopane. To the Pharm[acy],
Staś to Ju[?]. I eat dinner in the Phatm[acy]. Then go
by foot. To that we also eat din [net] in Nosal. (Aha,
there's also Marja Bułhak with wh[om] we walked
down on Thursday to Zakop[апе]. Later we develop on
paper my photogtaphs from Lang[ier] and photographs
made the preceding] day. Saturday. Cool and rainy
day. Morning - Aftern[oon] to Zakop[ane]. A t [?] with
Aniela and the Zuławsk[is] about "woman." Latet go
up Bachl[eda] Ridge. Awfully short-breathed and
a cold. Don't at all feel good in Zakop [апе]. In the
evening 2 ladies and the Swieżawskis come. Go to bed
early.
Sunday. Good weather in the morning. We head for
Olcza. Take photographs of Hruby and 2 cottages. Then
at the Ziel[ińskis]. We leave the camera. I n the
aftern[oon] with filters[?] head for Olcza, without
a coat. Photographs: Giewont, the mountains from the
porch and the precipice. Later I go alone to Zakop [апе]
for din[ner] at the Tabeaus; just before that stop in at
Aniela's for a moment. Ride with a farmer]?] to Olcza.

322

Developing with Langier. Photographs come out
perfect. - That night sleep poorly.
On Mond[ay] absolutely gorgeous weather. Dream
of swimming but feel dreadful. Head for Olcza to the
Ziel[ńskis]. There we talk about inanities with St. Then
ret [urn]. A m very weakened. Farewells at Lang[ier's]. A t "Nosal" I don't eat anything for lunch. Aftet l[unch]
fatewells, packing. Episode with Uncle Świeżawski. (...)
Sunday 17.5.14. London.
(...) Wotrying and also thinking a bit that the
Conr[ads] are at the Reting[ers]. The affair with Staś'
voyage. A t times I have flashes of despicable envy and
antipathy, but all in all I would like him to go; especially
when pain attacks me, or when I really begin to
disengage myself.
Thursday 21.5.14
(...) In the evening I write letters; receive a letter
from Staś; go to Bor[enius]. (...)
14 June, on deck.
Currently I am already on my way. After the tiring
and ravaging preparations, after numerous swings of
emotions with regards to T. - after the distress and
oscillations regarding Staś, I'm travelling with him and feel, generally speaking, horrible; though perhaps
not. Feeling rather wretched at this particular moment.
A l l in all I'm feeling not bad. I experienced a great
touristic enrapture visiting Paris and Naples. The ship
and 2nd class rather don't agree with me since to quite
a large degree this hinders direct contact with the sea;
but I hope I'll overcome this. My relationship with St. is
very good in genetal and I am immeasurably gratified
that someone is with me for his own sake.
Monday 15.6.14
(...) Setting down the events of the most recent
times in London.
O n Saturday 23 (...)
- Mom at Oxf[otd] Circ]us] talks to me of Staś;
I am very glad; this picks up my mood. (...)
Sunday 24. Staś atrives. Kasia comes at 12. Meeting
with Westerm[arck] in [?]. Lunch at the Singers;
Torday[?]; exhaustion and congestion. Ride with Kasia
towards Marble Arch; a few paces around the Park; at
Isobel Kirkwood's. Ride to Graham Wallace's. Dinner.
Later they read poems to me, perfect in their essence.
Later tram home.
Mond[ay] 25. W i t h M[?] and Staś at Gamaga's. The
whole day and then I tun around with Staś. In the
evening a meeting with Seligm[an] and Westermarck at

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ W DZIENNIKACH BRONISŁAWA MALINOWSKIEGO

tujących, odpoczywających, bezcelowych. Jestem bardzo
dużo ze Stasiem. B. przygnębiony jego stanem; czuję, że
zamknięcie życia z tamtej strony, że zniszczenie jego jest
upadkiem jednego z moich ideałów. Wierzyłem i do dziś
dnia wierzę w Stasia, w jego geniusz i indywidualność; jest
on dla mnie wcieleniem duchowej wyższości i odrębności
ducha polskiego. W tej całej sprawie widzę, że jest on też
wcieleniem najgorszych stron i słabości. Miałem chwila­
mi pozytywne poczucie, że jego bankructwo jest potwier­
dzeniem moich poglądów etycznych, jest strasznym
symptomem niebezpieczeństwa, które tkwi w zupełnym
nieocembrowaniu źródeł artystycznego natchnienia i wo­
li do życia. - Chwilami staram się zapomnieć o Stasiu.
Uciec od niego. Nie wchodzę wgląb jego stanu, po prostu
[?] przez egoistyczny instynkt samozachowawczy. Typowy
stan psychiczny ucieczki przed nieubłaganą ręką losu, na
mielizny [?]ciowości tamtej. Staram go się przekonać ar­
gumentami, których płytkość i marność sam odczuwam.
Niema nic, tylko śmierć. Ale ja nie mogę, nie mam obo­
wiązku iść dalej, iść za przyjacielem aż do samych wrót
Hadesu, chyba żeby go sprowadzić napowrót, z powro­
tem.
(...) Za Chabfówką] patrzę przez okno; patrzę Femseherem. Myślę o tem, co mam powiedzieć Stasiowi; wy­
wrzeć nacisk, żeby wyjechał.
Staś na stacyi; wygląda źle, jedziemy do Nosala.
Mówię mu o ewentualności pojechania; on mówi [??]
0 śmierci; o swoim stanie rozpaczliwym. Ten sam nastrój
rok temu był dekoracją jego największego szczęścia.
W Nosalu p. Witk[iewiczowa] przyjmfuje] mnie ze łzami.
Schodzimy do Zakopa[nego], Apteka, niema listów. Konstantynówka; [?] wracamy piechotą przez potok. Staś
opowiada mi całą historię. [?]; niezadowolenie; wyjazd do
Lovrany; powrót. Karolek. Dwoistość i licytacja ich wza­
jemna. P Witk[iewiczowa] i Helena [Czerwijowska] wie­
czorem mówią ze mną. Potem Staś wieczorem opowiada
mi do końca; faza rozpaczy i faza obrzydzenia.

łhak, z kt[órą] schodziliśmy we Czwartek do Zakop[anego]). Potem wywołujemy na papierze moje klisze od
Lang[iera] i klisze zrobione poprz[edniego] dnia. Sobota.
Dzień deszczowy i chłodny. Rano - Popoł[udniu] do Za­
kopanego]. U Dzi[?] z Anielą i Żuławskimi] o „kobie­
cie". Potem przez Bachl[edowy] Wierch. Straszna zadyszka i przeziębienie. Wog[óle] nie czuje się dobrze w Za­
kopanem]. Wieczorem przyjeżdżają 2 damy i Swieżawscy. Idę wcześnie spać.
Niedziela. Rano pogoda. Idziemy na Olczę. Zdjęcie
Hrubego i 2 chałup. Potem u Zielińskich]. Zostawiamy
kamerę. Popoł[udniu] z filtrami[?] na Olczę, bez płaszcza.
Zdjęcia: Giewontu, gór z ganku i brzeżka. Potem ja idę
sam do Zakop[anego] na kol[ację] do Tabów; przedtem
na chwilę do Anieli. Jadę z gazdą[?] na Olczę. Wywoły­
wanie z Langierem. Klisze udają się doskonale. - W nocy
śpię kiepsko.
W Poniedziałek] cudna wprost pogoda. Gorąco. Ma­
rzę o kąpieli, ale czuję się fatalnie. Na Olczę do Ziel fiń­
skich]. [?] Mówimy ze Stfasiem] o głupstwach u niej. Po­
tem z powrfotem]. Jestem b. osłabiony. U Langiera] po­
żegnanie. - W Nosalu nic nie jem na obiad. Po obfiedzie]
pożegnanie, pakowanie. Epizody z wujem Swieżawskim.(...)
Niedziela 17 V 14 Londyn
(...) Męczę się też trochę myślą, że Konr.fConradowie]
są u Reting[erów]. Afera jazdy Stasia. Chwilami mam
przebłyski podłej zazdrości i niechęci, ale w ogóle chciał­
bym, żeby pojechał; zwłaszcza albo kiedy mnie przyciśnie
ból, albo kiedy zaczynam naprawdę się wydobywać.

Nazajutrz [?] faza obrzydzenia i względnej siły. Pogoda.
Rano siedzimy w domu, tylko spacer na Kozieniec. St[aś]
ma ochotę na jazdę do N[owej] Gwinei. Po obiedzie do
Zakop[anego], on do Irenki [Solskiej], ja do Apt[eki] do
Zuł[awskich] i do Konst[antynówki] wieczorem. Aniela
[Zagórska], Wym. w Nosalu. Wracamy ze Stasiem szosą.
Smutny i pusty wieczór. Wieczór wywoływanie klisz.
Czerwone światło.
Piątek, rano pogoda, popoł[udniu] chmury zachodzą.
Idziemy do Ziel fińskich] na Olczę. Przypominam Z[eni]
wszystkie dawne rzeczy. Siedzę w izbie u Zielińskich]
1 patrzę na łóżko, patrzę przez okno na dobrze znany wi­
dok, przy kt[órym] tyle razy pracowałem, w kt[órym] ty­
le razy topiłem tęsknotę. Góry przysłonięte, tylko miej­
scami się odsłaniają. Nad Gubałówką burza. Idziemy
przez Bachl[edowy] Wierch do Zakopanego. Do Aptfeki]
Staś do Juf. ]. Jem kolację w Aptfece]. Potem piechotą.
Jemy jeszcze kol[ację] w Nosalu. (Aha, jeszcze Marja Bu­
7

323

Czwartek 21 V 14
(...) Wieczorem piszę listy; dostaję list od Stasia; idę
do Borfeniusa], (...)
14 Czerwca, na pokładzie
Obecnie jestem już w drodze. Po meczących i pusto­
szących przygotowaniach, po licznych wahaniach uczucia
do T. - po niepokoju i wahaniach w sprawie Stasia, jadę
z nim - i czuję się, w ogóle mówiąc, fatalnie; choć może
nie. Czuję się dość marnie w tej właśnie chwili. W ogóle
czuję się nieźle. Przeszedłem duże upojenie turystyczne
zwiedzając Paryż i Neapol. Okręt i 2. klasa dość mi się nie
podoba, gdyż utrudnia w dość dużym stopniu bezpośre­
dnie zetknięcie się z morzem; ale mam nadzieję, że to
przezwyciężę. Stosunek ze St[asiem] b. dobry na ogół i je­
stem niezmiernie zadowolony, że jest ze mną ze względu
na samego siebie.
Poniedziałek 15 V I 14 (...)
Spisanie wypadków ostatnich czasów z Londynu.
W Sobotę 23 (...)
- Mama w Oxf[ord] Circ[us] mówi mi o Stasiu; bar­
dzo się cieszę; to podnosi mój nastrój. (...)

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ IN T H E DIARIES O F BRONISŁAW MALINOWSKI

the School. Staś goes to Wa[?], I to a Seminary where
there is talk of Bergson. Proseminar, Seligman,
Lewiński, Appelberg.
(...) Sunday. Late morn[ing] go to Dr. Strong who
shows us his Papuan curiosities; lunch at home, then we
go with Staś to Seligm[an's], to Bluml. where Misha[?],
her husband and 2 German women; later to
Reting[ers]. Card tricks; poking fun at each other with
Kasia; I am very unkind. Return home. Nonplussed by
Staś.
Monday 1.6. Morning, writing, etc. Aftern[oon]
Kasia and T. come over; Staś and Zulfawski] leave for
Heath. Escort T. up to the corner of Englands Lane;
arrange for a walk in the evening; the question of
a money loan. Staś with me at Miss Fry's. Conversation
with her, she has an elevating effect on me. (...)
Tuesday 2. In the afternoon Kasia and T. come by.
Staś. Escort t [?] but without real sentiment.
On Wednesday 3. A t noon an episode with Staś who
ruins my mood fot a while because ultimately I have to
admit that he is right to a certain degree. - Aha, have
forgotten to write about a walk with Т.; think it was
Tuesday the 26th. Staś was with me and we stopped by
the School where I met with Seligm[an], then went to
pick up a paintbox from the metalworker, then met up
with Ret[inger] and put him in contact with Staś. (...)
Friday. 5. In the aftern[oon] I'm photographing her.
Her husband comes; disconcertion; don't invite him for
the evening. Developing photographs. In the evening,
Kasia, suffragist; T , Memcia and her sister. We arrange
r[endez] v[ous] on Woburn Square. Staś comes over.
(...)
Monday. 8. Last day in London. My teeth are aching
horribly and distressing me. In the morning, go with
Staś to the Anthropological] Institute], to the Bank,
to the Museum, return home; photographing M a [Memcia, Mom?], break the tripod. (...)
Tuesday 9. Last morning. Strong toothache; dim
outlook for the future. Feelings of complete
senselessness of this journey. Wake Staś, go once more
to take leave of our garden. Look for a taxi, A t
Westermarck station, Memcia. - The ride to Folkestone
is sad. Suddenly feel that I am left to my own fate
shared with Staś.
A t the Zul[awskis] a conversation with Kazia who
looks very smart. Later dinner; then with Staś through
the Avenue de l'Observatoire, Boulevard, rue Denfert
Rochereau, to the Strugs. Tadzio there. (...)
O n the 2nd day to the Zul[awaskis], then place de
la Concorde, the Champs Elysees where we observe the
Avenue de l'Etoile and automobiles. Joyful mood,
intoxicated with the city; Kazia tells me of her stay in
Paris and expresses her feelings about Staś. A t the
Louvre, Gioconda and ancient Egyptian. Staś shows

signs of uneasiness. Kazia and I remain; then we go to
lunch where there is a discussion about suffragists.
Buying an umbrella, we go again to place du Theatre,
then through Avenue de l ' Opera to the Cafe de la
Paix. From there by bus to Notre Dame; some ancient
tower on the plaza, Saint Chapelle, Notre Dame. We
keep going along the Quai of the second-hand
booksellers. We part on the Boul[evard] Michu and
through the Quai d'Orsay go to G[are] d[e] L[yon].
The woods near Paris are beautiful, Fontainebleau;
would like to visit France again sometime.
Wednesday 17.6.14
(...) As to my present position, must, despite the
heat-wave and indisposition slowly but surely work
purposefully. Above all pull Staś into it.
18.6.14
Yesterday and today feel significantly better; resigned
to my fate and virtually acclimatised on the ship. Day
before yesterday, arrival at Port Said. (...)
Happy with the memories this brings back;
experiencing the newness of this together with Staś.
Miserable night; go through the Canal. (...)
Saturday 19-20.6.14
(...) Life on board: In the morning around 7 they
wake me for bathing. Get dressed, then go for breakfast.
Conversation with the French woman and the
Australian family sitting across from us. Then go on
deck and in the late morning write my diary, read a bit.
But often make breaks, take walks, talk and play sports.
Lunch; then the sun comes round to the right side,
change decks and read something else. The teading
goes slowly, poorly. Rummage in notes and Queries.
Talk with Staś a bit, though less now than before;
yesterday Staś was rather glum.
Sunday 21.6.14
(...) Staś composed a very nice melody yesterday
evening; disconcerted me a bit as my artistic impotence
has always bothered me. As much in attitudes towards
women as i n attitudes towards life this is something
which it is very difficult for me to get through. (...)
Mandauh ck Lavalla - Saturday 4- July.
(...) - Hotel in Colombo; broad veranda, canopied
yard; open dining room; then the corridor and
bedrooms. Sleep a bit better than on the ship under
a mosquito-net the 1st night. Staś doesn't sleep; gets
up and turns on the light. (...)
O n the 2nd day we go around 11 to the small lake,
near the restored dagoba to a new dagoba which
I haven't seen as yet. A grove of mimosa or acacia and

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ W DZIENNIKACH BRONISŁAWA MALINOWSKIEGO

Niedziela 24. Przyjazd Stasia. Kasia przychodzi
0 12 = tej. Spotkanie z Westerm[arckiem] w [?]. Lunch
u Singerów; Torday[?]; przemęczenie i kongestya. Jazda
z Kasią ku Matble Arch; parę kroków po Parku; u Isobel
Kirkwood. Jazda do Grahama Wallasa. Kolacja. Potem
czytają mi wiersze, doskonałe w istocie. Powrót tramem
do domu.
Poniedz[ialek] 25. Z M = [. ] i Stasiem u Gamage'a.
Cały dzień potem latam ze Stasiem. Wieczorem spotkanie
z Seligm[anem] i Westermarckiem w School. Staś idzie
do Wa[?], ja na Seminarjum, gdzie mowa o Bergsonie.
Partseminarjum, Seligman, Lewiński, Appelberg.
7

(...) Niedziela. Przedpołudnie] do D = r a Stronga,
który pokazuje nam swoje kurjoza papuańskie; obiad
w domu, potem idziemy ze Stasiem do Seligmfana], do
B l u m l , gdzie Misza[?] jej mąż i 2 Niemeczki; potem do
Retingjetów]. Sztuczki katciane; przekomarzanie się
z Kasią; jestem b. niesympatyczny. Powrót do domu. Spe­
szenie przez Stasia.

nue de l'Observatoire, Boulevard, rue Denfert Rochereau do Strugów. Tam Tadzio. (...)
Na 2 dzień do Zuł[awskich], potem place de la Con­
corde, Pola Elizejskiego, gdzie obserwujemy av. de 1'Etoile i automobile. Nastrój tadosny, upojenie miastem; Ka­
zia opowiada mi o swoim pobycie w Paryżu i wyraża się
o Stasiu. W Luwrze Gioconda i starożytności egipskie.
Staś okazuje znaki niepokoju. Sami zostajemy z Kazia; po­
tem idziemy na lunch, gdzie dyskusja o sufrażystkach. Ku­
pienie parasola, idziemy znów na place du Theatre, po­
tem przez Avenue Opera do Cafe de la Paix. Ztamtąd busem do Notre Dame; wieża jakaś starożytna na placu, Sa­
int Chapelle, Notre Dame. Idziemy jeszcze wzdłuż Quai
bukinistów. Zegnamy się na Bul. Michu i przez Quai
d'Orsay do G[are] d[e] L[yon]. Laski pod Paryżem ślicz­
ne, Fointainbleau; pragnąłbym jeszcze zwiedzić Francję.

Poniedziałek L V I . Rano pisanie etc. Popoł[udniu]
przychodzą Kasia i Т.; Staś i Zuł[awski] wychodzą na He­
ath. Odprowadzam T. aż do rogu Englands Lane; układa­
my spacet na wieczór; kwestya pożyczki pieniędzy. Staś ze
mną u Miss Fry. Rozmowa z nią, działa na mnie podno­
sząco. (...)
Wtorek 2. Popołudniu Kasia i T. przychodzą. Staś.
Odprowadzam T. [?] ale bez prawdziwego sentymentu.
We Środę 3. w południe zajście ze Stasiem, które psu­
je mi humor na pewien czas, bo ostatecznie muszę przy­
znać, że ma on do pewnego stopnia rację. - Aha zapo­
mniałem napisać jeszcze o jednym spacerze z Т.; zdaje mi
się we Wtorek 26. Staś był ze mną i wstąpiliśmy do
Scliool, gdzie widziałem się z Seligm[anem] potem po pu­
dełko do blacharza, potem natknąłem się na Ret|ingera]
1 spiknąłem go ze Stasiem.(...)
Piątek. 5. Popoł[udniu] fotografuję ją. Przychodzi
mąż; speszenie; nie zapraszam go na wieczór. Wywoływa­
nie. Wieczór Kasia, sufrażystki; Т., Memcia i siostra.
Układamy r[ende?Ji'[ousj[ ] na Woburn Square. Staś
przychodzi. (...)
7

Poniedziałek. 8. Ostatni dzień w Londynie. Zęby mę­
czą mnie sttasznie i niepokoją. Rano idę ze Stasiem do
Anthrop[ological] Institute], do Banku, do Museum, wra­
cam do domu; fotografując M = ę [Mamę'] łamię statyw
fotograficzny. (...)
Wtorek 9. ostatni ranek. Silny ból zębów; ponura per­
spektywa na przyszłość. Wrażenie zupełnej bezsensowno­
ści tej podróży. Budzę Stasia, raz jeszcze idę się pożegnać
z naszym ogródkiem. Szukam taxa. Na stacyi Westermarck, Memcia. - Jazda do Folkestone smutna. Czuję na­
gle, że jestem pozostawiony swojemu losowi na współkę
ze Stasiem.
U Zuł[awskich] rozmowa z Kazia, która wygląda b.
efektownie. Potem kolacja; potem ze Stasiem ptzez Ave­

325

Środa 17 V I 14
(...) Co do mojej obecnej pozycji, to muszę, pomimo
upałów i niezdrowia, powoli, ale systematycznie pracować
celowo. Przedewszystkiem wciągnąć w to Stasia.
18 V I 14
Wczoraj i dzisiaj czuję się znacznie lepiej; pogodzony
z losem i właściwie zaaklimatyzowany na statku. Przed­
wczoraj wieczór dojazd do Port Said.(...)
Cieszę się wspomnieniami, jakie to przywodzi; przeży­
wam nowość tego razem ze Stasiem. Kiepska noc; jazda
ptzez kanał. (...)
Sobota 19, 20 V I 14
(...) Zycie na statku: rano koło 7 = ej budzą mnie na
kąpiel. Ubieram się, potem idę na śniadanie. Rozmowa
z Francuzką i z rodziną australską siedzącą naprzeciwko
nas. Potem idę na pokład i ptzedpoludniem piszę dzien­
nik, trochę czytam. Ale przerywam często, spaceruję, ga­
dam i gram w sporty. Lunch; potem słońce przechodzi na
prawą stronę, zmieniam pokład i czytam coś innego. Czy­
tanie idzie mi powoli kiepsko. Grzebię się w hlotes & Querries. Trochę rozmawiam ze Stasiem, chociaż mniej tetaz,
niż przedtem; wczoraj Staś był dość ponury.
Niedziela 21 V I 14
(...) Staś wczoraj wieczór skomponował b. ładną melodję; speszyło mnie to trochę, gdyż moja impotencja ar­
tystyczna zawsze mi dolega. Zarówno w stosunkach do
kobiety, jak i w stosunku do życia jest to rzecz, poprzez
którą b. trudno mi się przedostać.(...)
Mandauh ćk Lawalla [?] - Sobota 4 Lipca.
(...) - Hotel w Colombo; weranda szeroka, przykryte
podwórza; otwarte pokoje jadalne; dalej korytatz i poko­
je sypialne. Śpię trochę lepiej niż na sratku pod moskitierą 1. [pierwszą] noc. Staś nie śpi; wstaje i zapala światło.
(...)

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ IN T H E DIARIES O F BRONISŁAW MALINOWSKI

Wednesday's quarrel which drives me into a fury.
Dinner; poor sleep in the night. - (...)

rubber plants; trees rare, without undergrowth; ground
covered with dried leaves; to the left an oblong pond;
evidently a bathing pool for elephants, or perhaps for
people, priests, too. To the right a dagoba, i n the [?]
overgrown grass; Staś on the platform with huge, flat
stones. (...) - Staś is having a terrible day; doesn't see,
despairs, speaks of s[uicide?]. Was meant to be writing
an article.
(...) Return to the pond; beautiful view of the hills;
monkeys fly overhead along the way. Meet Staś. Rest of
the time in the Rest House; conversation with a Tamil;
diary writing; Staś is starting the article, very good. (...)

Sunday 26.7. (...) The drive to the Cussacks, Staś
sits in front. A t the Cussacks I have a long talk with
him. Next is tea. Get wommera and churinga[l]; both
good. Return, late evening. Conversation in wh[ich] St.
attacks me and upsets me so that I have a [?] night;
although I behave peacefully towards him.
Monday 27. (...) We arrive late; dinner; Staś leaves
early (and makes a scene that day and not the previous
one as I had noted).
Tuesday 28. (...) Long conversation with the
governor and his wife. Conversation with the vicegovernor] and Sir John Forest. Walk i n the garden;
taking Staś away; return home. Evening at home.

6.7.14
(...) Packing; breakfast; have a moral katzenjammer
due to the keeper's mistake and the fact that Staś
didn't register i n the book. In the evening it turns out
that the keeper has cheated us of 2 rupees.
Buddhas in the 1st, very small cavern, he is carved
out of the rock, wonderful facial expression, in robes of
beautifully carved folds. - (...)
O n the sea, from Fremantle to Adelaide, Wednesday
5.8.
Description of sojourn in Western Australian
Generally very nice, cheerful, frivolous mood. Lack
of fascination with a unilateral emotional stimulus.
Interest primarily in objective facts; flora of West[ern]
Australia]; animals in the garden; also some
ethnological problems. A scientific mood par excellence.
Towards the end I'm beginning to feel a bit worse due
to a quarrel with Staś, general fatigue and, at the very
end, news of the war:
21.7.
(...) Fremantle as a series of houses without any
character in the distance. Long wait for Le Soeff and for
Dakin; uncertainty with regards to Staś. L.S. comes;
large, disorderly, solid chap. Gambols Polish-style.
Delight that I am a guest, that I don't have to think
about everything and pay for everything.
(...) We put Staś in the Hostel; it's getting dark; we
drive back. (...)

Port Moresby, September 20, 1914.*
September 1 " began a new epoch in my life: an
expedition all on my own to the tropics. O n Tuesday,
9.1.14 I went with the British Association as far as
Toowoomba. Met Sir Oliver and Lady Lodge. I chatted
with them and he offered his assistance. The falseness
of my position and Staś' attempt to "set i t right", my
taking leave of Desire Dickinson, my anger with Staś
which became a deep resentment that persists even now
- all this belongs to the previous epoch, the trip to
Australia with the British Assoc. I went back to
Brisbane alone i n a parlor car reading the Australian
Handbook. A t Brisbane I felt quite deserted and had
supper alone. Evenings with [Fritz] Grabner and
Pringshaim, who hope to be able to go back to
Germany; we talked about the war. The lobby of the
Hotel Danieli, its cheap furniture, its staircase in full
view, are closely bound up with my recollections of this
period. I recall morning visits to the museum with
Pringsheim. Visit to Burns Phelp; a visit to the
goldsmith; a meeting with [A.R. Radcliffe-]Brown. (...)
O n Thursday night I went to see Dt. Douglas, to say
good-bye to the Goldings and to give Mrs. Golding
a letter for Staś. I returned books to her. (...)

O n Wednesday 22.7. go take a swim i n the morning,
beside wild animals, lions and tigers. Breakfast at which
we talk for a long time. About 12 I go alone to Perth.
Staś isn't there. Staś and L.S. come after a quarter hour
of my waiting. (...) In the evening dinner; escort Staś to
the Watsons; quarrel at the hotel. (...)
In Kalgoorlie (Friday 24.) cold; clean, clear and
sharp air. (...) We're almost late. Buy a sleeper for Staś
and myself. - Staś leaves with a grudge about

Monday, 10.5. (...)
Dream of settling permanently in the South Seas;
how will all this strike me when I'm back i n Poland?
I think of what is going on there now. O f Mother. Selfreproach. Occasionally I think of Staś, with increasing
bitterness, missing his company. But I am glad he is not
here.(...)
Wasted all day Saturday 17 and Sunday 18 waiting
for Saville, and reading Vanity Fair and i n my

* Already translated as A Diary in the Strict Sense of the

Term

326

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ W DZIENNIKACH BRONISŁAWA MALINOWSKIEGO

Na 2. dzień idziemy kolo l l = t e j nad jeziorkiem, koło
restaurowanej dagoby do nowej dagoby, której dotąd je­
szcze nie widziałem. Gaj mimoz czy akacyi i fikusów; drze­
wa rzadkie, bez podszycia; ziemia pokryta liściami ze­
schłymi; na lewo staw podłużny; widocznie kąpiel dla sło­
ni, a może i dla ludzi, kapłanów. Na prawo dagoba, w [?]
porosła trawą; Staś na platformie z olbrzymich, płaskich
kamieni.(...) - Staś ma fatalny dzień; nie patrzy, rozpacza,
mówi o sb. [samobójstwie?]. Miał pisać artykuł.
(...) Wracam nad stawkiem; śliczny widok na gótki;
małpy przelatują po drodze. Spotykam Stasia. Resztę cza­
su w Rest Housie; rozmowa z Tamilem; pisanie dziennika;
Staś zaczyna artykuł b. dobtze. (...)
6 V I I 14
(...) Pakowanie; breakfast; mam kota motalnego z po­
wodu omyłki keeper i tego, że Staś się nie wpisał w książ­
ce. Wieczorem okazuje się, że keeper okradł nas o 2 rupie.
Buddy. W 1. pieczarze, b. małej, jest on wykuty ze ska­
ły o cudownym wyrazie twarzy, w sukni o ślicznie wyrzeź­
bionych fałdach. - (...)
Na morzu, z Fremantle do Adelaide, Środa 5.VIII.
Opis pobytu w Zachodniej Australii.
Ogólnie b. miły, pogodny, lekkomyślny nastrój. Btak
zafascynowania jakąś jednostronną podnietą uczuciową.
Zainteresowanie się głównie objektywnymi faktami; ro­
ślinnością Zach[odniej] Austr[alii]; zwierzętami w ogro­
dzie; trochę też problemami etnologicznymi. Nastrój par
excellance naukowy. Pod koniec zaczynam się czuć trochę
gorzej z powodu kłótni ze Stasiem, ogólnego zmęczenia i ,
na samym końcu, wiadomości o wojnie.

21 V I I (...)
Fremantle jako szereg domów bez charakteru w odda­
li. Długie czekanie na Le Sonifa i na Dakina; niepewność
co do Stasia. L.S. przyjeżdża; duże, nieporządne, solidne
chłopisko. Bryka w polskim stylu. Radość, że jestem go­
ściem, że nie muszę o wszystkiem myśleć i za wszystko
płacić.
(...) Umieszczamy Stasia w Hostel; zciemnia się; je­
dziemy z powrotem.(...)
We Środę 22 V I I rano idę do kąpieli, koło dzikich
zwierząt, lwów i tygrysów. Śniadanie, przy którym długo
gadamy. Koło 12 = tej idę sam do Petth. Stasia niema.
Przychodzi Staś i L.S. po kwadtansie mojego czeka­
nia. (...) Wieczorem kolacja; odprowadzamy Stasia do
Watsonów; kłótnia w hotelu. (...)
W Kalgoorlie (Piątek 24) zimno; czyste, przejrzyste
i ostre powietrze.(...) O mało co nie spóźnieni. Kupuję
sleeper dla siebie i Stasia. - Staś wyjeżdża z pretensjami
o Środową kłótnię, co mnie przyprowadza do wściekłości.
Kolacja; źle przespana noc. -

(...) Niedziela 26 V I I (...) Jazda do Cussacków, Staś
siada na froncie. U Cussacków mam długą rozmowę
z nim. Następnie herbata. Dostaję wommerę i churinge[?]; obie dobre. Powrót, późnym wieczorem. Rozmowa,
w ktfórej] St[aś] napada na mnie i peszy mnie, tak że
mam noc [?]; choć odnoszę się do niego pacyficznie.
Poniedziałek 27. (...) Przyjeżdżamy późno; kolacja;
Staś wychodzi wcześnie (i robi m i awanturę tego dnia,
a nie poprzedniego jak zanotowałem).
Wtorek 28 (...) Długa rozmowa z gubernatorem i jego
żoną. Rozmowa z vicegub. i Sir Johnem Forestem. Spacer
po ogrodzie; zabranie Stasia; powrót do domu. Wieczór
w domu.
Port Moresby, 20 Września 1914*
1. Września rozpoczyna się nowa epoka w moim życiu:
samodzielna i samotna wyprawa w tropiki. We Wtorek,
1.IX.14 odprowadziłem Brit. Ass. Do Toowoomby. Roz­
mowa i zaznajamianie się z Sir Oliwerem i Lady Lodge;
ofiarowanie mi pomocy przez tegoż; moje fałszywe poło­
żenie i „sprostowanie" przez Stasia. Pożegnanie z Desire
Dickinson; wściekłość na Stasia, która przerodziła się na
głęboki żal, trwający do tej chwili - to wszystko należy do
poprzedniej epoki, do wizyty z Brit. Assem w Australii.
Wróciłem sam do Brisbane wagonem salonowym; czyta­
łem po drodze Handbook australski. W Brisbane poczucie
opuszczenia i samotności. Samotna kolacja. Wieczorami
rozmawiam z Grabnerem i Pringsheimem, którzy mają
nadzieję, że będą mogli wrócić do Niemiec; mówię z nimi
o wojnie. Otwarty na sień, tandetnie umeblowany salon
hotelu Danieli wiąże się ściśle z tą epoką. Pamiętam wizy­
tę rano w muzeum, dokąd Ptingsheim mnie odprowadza.
Wizytę u Burnsa Philpa; wizytę u złotnika. Spotykam
z Brownem, w Piątek rano, który idzie tego dnia na lunch
do Mayo ow. We Czwartek wieczór jadę do D r = a Dou­
glasa, ażeby pożegnać się z Gol[d]ingami i dać Goldingowej list do Stasia oraz oddać jej książki.
W Poniedziałek 5 X (...)
Marzenia o stałym osiedleniu się w S[outh] Seas;
o tern, jak będę patrzał na te rzeczy po powrocie do kra­
ju. Myśli o tern, co się tetaz w kraju dzieje. O matce. Wy­
rzuty sumienia. Chwilami myślę o Stasiu, z cotaz mniej­
szym rozgoryczeniem. Z żalem za jego towarzystwem.
Chociaż jestem rad, że jego tu niema. (...)
Dziennik moich przeżyć na Mailu:
(...) Całą Sobotę 17 i Niedzielę 18 marnuję czekając
na Saville'a i na zabój czytam Vanity Fair - zupełne stu-

* O d t ą d zaczyna się następny zeszyt, a zarazem opubliko­
wana w języku angielskim część dzienników pt. A Diary in the
Strict Sense

327

of the Term

Grażyna

Kubica

• STAŚ WITKIEWICZ IN T H E П1 ARIES O F BRONISŁAW MALINOWSKI

desperation - complete obfuscation, I simply forgot

dejected by the novel and Stas's letter. In the evening

where I was. I had begun to read V.F. at Zakopane,

I felt very disturbed; nevertheless I prepared a plan of

having borrowed it from Dziewicki that spring when

campaign with S[aville] and went to the village to get
Kavaka and Papari. After long parleys I got them out,

I spent six days there in May; Staś was in Brittany, I was

and I came back home. A t last the mystery of the
names of the months is being clarified. Went to sleep

staying with the Taks. Now the fate of Becky Sharp and
Amelia did not awaken my memories of old times. (...)

without reading.(...)
10.29.(...)
11.2.

Elated, humming a tune, I walked to the village.

(...) Was not seasick. Landed feeling broken; did not

Fairly fruitful talk with Kavaka. Watched lovely poetic
dances and listened to Suau music. A small ring of

lie down at once; had breakfast and looked through the

dancers; two dancers facing each other with raised

newspapers with illustrations about the war. Looked for

drums. The melody reminded me of Kubain laments.

something about Poland - there was nothing. Very tired.

Went back home where I wasted time leafing through

Right after dinner, went to bed. Slept from 2 to 5. I did

Punch. Vision of T. Occasionally I think of Staś with

not feel too well afterward. I sat by the sea - no fit of

real friendliness; principally the melody he composed on

dejection. The Staś problem torments me. In fac t his

the way to Ceylon.

conduct toward me was impossible. There was nothing
wrong about what I said in Lodge's presence; he was

10.29. (Written on the 30

th

wrong to correct me. His complaints are unjustified,

in the afternoon)

and the way he expresses himself precludes any

Was up before 8 in the morning and wrote my diary.
Was busy writing when S. brought my mail. Letters from

possibility of reconciliation. Finis amicitiae. Zakopane

N . (5) and a number of letters from Australia.

without Staś! Nietzsche breaking with Wagner I respect

Charming, friendly letters from the Mayos and [Le

his art and admire his intelligence and worship his

sones] gave me real pleasure. Also an extremely nice

individuality, but I cannot stand his character.(...)

letter from Mrs. Golding. Stas's letter deeply annoyed

Sunday 28. Morning - ? Read a little of [Newton]. In

me. A t the same time I reproached myself for not

the evening I thought about Staś and began a letter to

having behaved i n a petfectly unimpeachable way and

him. A t moments I was very exalted; I have been in

I felt deep resentment and hatred for his behavior

N.G., I have accomplished a good deal. I have prospects

toward me. My feeling for him was almost completely

of far better work - fairly certain plans. A n d so -

ruined by his letters. I see almost no possibility of

It's not as hopeless as I thought when I arrived here.

reconciliation. I also know that however many faults

Moreover I don't feel a bit worse than when I came.

I have committed, he acted very ruthlessly toward me;

I am a better sailor and I walk much better - the

all the time having gestures and airs of persecuted

distances no longer terrify me. - Gazing at the sea

greatness and moralizing in accents of deep, mature,

1 have a strong feeling of happiness. True, it is not all

objective wisdom. There was not a trace of friendliness

over yet; but i n the light of old fears and uncertainties

in his conduct towards me. - No, objectively, in the

I have decidedly won a victory.(...)

scale of rights and wrongs the platter dips down on his
side... I am terribly dejected and dispirited by the

Sunday, Oct.28, 1917, on the Tropic of Capricorn.

bankruptcy of my most essential friendship. The first

(...)

reaction of holding myself responsible for everything

Wednesday uneventful - I made friends with a navy

predominates, and I feel capitis dirninutio - a worthless

officer, read, wrote a little. I was slightly seasick.

man, of diminished value. A friend is not merely an

Thursday: around 4 p.m. we sailed into Moreton Bay.

added quantity, he is a factor, he multiplies

Peaceful trip. I did not look around enough, I talked too

one's individual value. Too bad - the responsibility for

much. I looked at the river in moonlight, and recalled

the break lies primarily i n his unrelating pride, i n his

the British Assoc., Staś, Mackaren, and Miss Dickinson.

lack of consideration, his inability to forgive others for

Gloom of deserted wharves; enormous gray transports.

anything, though he can forgive himself a great deal. -

Message from the Mayos; drive; telegram o E.R.M.(...)
r

Then I read N.'s letters, which are the only thread
linking me with the past, and the Times, which Mrs.

Tuesday, 11.13.

Mayo sent me. I visited the village depressed.

(...) A t 10.30 went to B.R and asked Burton to look
for Stas's lost box.(...)

Conference with Kavaka in his house, about the burial
rites; analysis of the sago spade. In the afternoon
I began to read Bolski and did not put the book down
until 5. Went to the village for half an hour, feeling very

328

Friday, 12.21.
Awoke late, at 7. Dreams in which S.I.W. [Stanisław

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ W DZIENNIKACH BRONISŁAWA MALINOWSKIEGO

manienie; zapominam wprost, gdzie jestem. V[anity]
F[air] zacząłem czytać, pożyczywszy od Dziewickiego,
w Zakopanem; owej wiosny, kiedy byłem tam przez 6 dni
w Maju, Staś był w Bretanii, ja mieszkałem u Tabów. Te­
raz losy Becky Sharp i Amelii nie wzbudziły żadnych
wspomnień o przeszłości. Tamta epoka była też epoką zu­
pełnego otumanienia. (...)
29 X
(...) W? rozchandrzony, nucąc, do wioski. Dość wydaj­
na rozmowa Kawaką. Obserwuję śliczne, poetyczne tańce
i słucham muzyki Suau. Małe koło tancerzy; dwuch na­
przeciw siebie tańczy z podniesionymi bębnami. Melodya
przypomina kubańskie zawodzenia. - Wracam. W domu
tracę czas na feuilletowanie Puncha. Wizja Т. - O Stasiu
myślę chwilami z prawdziwą serdecznością; głównie melodja przez niego skomponowana w drodze do Cejlonu.
Dzień 29 X (pisane 30 X popoł.) Rano wstaję przed
8 = ą i piszę dziennik. Jestem zajęty pisaniem, kiedy S. da­
je mi mail. Listy od N . (5) i szereg listów z Australii. B. mi­
łe i serd[eczne] listy od May'ów i Le Souefów robią mi
serd. przyjemność. Tak samo niezmiernie miły list od Goldingowej. List Stasia peszy mnie głęboko. Odczuwam
równocześnie silne wyrzuty sumienia, że nie postępowa­
łem w sposób zupełnie unimpeachable, równocześnie od­
czuwam głęboki żal i nienawiść za jego odniesienie się do
mnie. Sentyment prawie całkiem zduszony tym listem.
Nie widzę prawie możliwości porozumienia. Wiem także,
że, jakkolwiek było wiele win z mojej strony, on postępo­
wał b. bezwzględnie w stosunku do mnie; przez cały czas
zachowując gesty i minę uciśnionej wielkości i motalizując mnie z akcentem głębokiej, dojrzałej i objektywnej
mądrości w głosie. Nie było cienia życzliwości w jego za­
chowaniu się w stosunku do mnie. - Nie, objektywnie,
szala nieprawości przechodzi na jego stronę... Niezmier­
nie mnie peszy i przygnębia bankructwo mojej najistot­
niejszej przyjaźni. Pierwsza reakcja brania odpowiedzial­
ności za wszystko jest przeważająca i czuję się „capitis diminutis"; człowiekiem bez wartości, o zmniejszonej warto­
ści. Przyjaciel nie jest tylko dodatkiem - jest on współ­
czynnikiem; wartość indywidualna staje się pomnożoną.
Trudno - wina zerwania leży przedewszystkiem w jego
nieubłaganej pysze i bezwzględności, która nic nie umie
przebaczyć innym, a b. wiele samemu sobie. - Potem czy­
tam listy n, które są jedyną nicią wiążącą mnie z przeszło­
ścią i „Times"a, którego Mayowa mi przysłała.
Idę do wioski speszony. Konferencja z Kawaką w jego
domu o obrzędach pogrzebowych i analiza łopaty sago­
wej. Popołudniu zaczynam czytać Bolskiego i nie odkła­
dam książki aż o 5 = tej. Idę na Vi godziny do wioski, moc­
no zdemoralizowany czytaniem powieści i listem Stasia.
Wieczorem czuję się b. histerycznie. Pomimo to przygoto­
wuję plan kampanii z S. i idę po Kawakę i Papari'ego do
wioski. Po długich pour parler wydobywam ich i wracam.

Nareszcie tajemnica nazw miesięcy się wyświetla! Idę
spać zaraz bez czytania. (...)
2 X I (...) Unikam choroby. Wysiadam jak zbity; nie
kładę się od razu; jem śniadanie i przeglądam gazety ilu­
strowane o wojnie. Szukam czegoś o Polsce - nic niema.
Jestem b. zmęczony, zaraz po objedzie idę spać - śpię od
2 = ej do 5 = tej. Nie czuję się świetnie potem. Siedzę nad
motzem. Chandra nie przychodzi. Problem Stasia mnie
męczy. Faktycznie on postępował w stosunku do mnie
niemożliwie. Moje powiedzenie wobec Lodge'a nie było
nic złego. Jego sprostowanie było. Jego pretensje są nieu­
zasadnione, a sposób, w kt[óry] je wyraża, przecina z góry
możność porozumienia się. Finis amicitiae. Zakopane bez
Stasia! Nietzsche zrywa z Wagnerem. Bezwzględnie uzna­
ję jego sztukę; podziwiam inteligencję i wielbię indywidu­
alność, ale nieznoszę charakteru.
Niedziela 28. Rano - ? Czytam trochę Newtona. Wie­
czorem myślę o Stasiu i zabieram się do napisania listu do
niego. Mam chwilami silną egzaltację: byłem na N.G.;
zrobiłem dość dużo względnie. Mam przed sobą widoki je­
szcze znacznie lepszej pracy - plany dość pewne. A więc
- nie jest tak beznadziejnie, jak myślałem jadąc tutaj. Pozatem nie czuję się bynajmniej gotzej, niż kiedy jechałem
tutaj. Znoszę lepiej chorobę morską i znacznie lepiej cho­
dzę - przestrzeń nie przedstawia mi się w tak odstręczają­
cej formie. - Patrzę na morze i doznaję silnego uczucia
szczęścia. Jeszcze nie po wszystkiem - prawda; ale w świe­
tle obaw i niepewności poprzednich mam za sobą stanow­
czo tryumf.
Poniedziałek] 25.3.(...) Księżyc nad wzgórzem, poły­
ski blade na lśniących liściach. Kolacja, jem powoli, leni­
wie, będąc zmęczonym. Myśli? Jadę dinghą po kolacyi.
Patrzę na gwiazdy: S[outhern] Cross, E.R.M. Staś, Atwood (Semolina Pudding); Syriusz, Canopus - 2 największe
gwiazdy „poor show"! Wracam, śpię.(...)
Środa 11/4
1. połowa dnia w Gusawecie; normalna rutyna: wsta­
ję późno i po kiepskiej nocy; rozmowy z Billem o fotogra­
fii etc. Oglądam filmy po śniadaniu, czyszczę i [?] kame­
rę, kończę wywoływanie. Myję się i myję głowę. Koło
l=szej gotów do odjazdu, deszcz, piszę list do E.R.M. Ca­
ły ten ranek jestem energiczny, czuję się nieźle i kocham
się w E.R.M. - Popołudniu na łódce zamiast czytać po­
wieści lub branzlować czas, czytam mój dawny dziennik.
Refleksje: stawiam sobie kwestie, czy obecne życie odpo­
wiada maksimum intensywności, którą mogę wydobyć
z mego zdrowia i dobrego stanu nerwów. Nie: doktryna,
że najlepszą pracę się robi w leisure hours, przetłomaczyłem na doktrynę spadania po linii najmniejszego oporu,
taking it easy. Wątpliwości a la St.I.W.: czy watto elimino­
wać płodne źródła natchnienia (które niewątpliwie każdy

329

Grażyna Kubica • STAŚ WITKIEWICZ IN T H E DIARIES O F BRONISŁAW MALINOWSKI

Ignacy ("Staś") Witkiewicz and old W [Staś' father] are

Wednesday, 4.18 [sic]

mixed up. Also, Judge Herbert, and others.(...)

(...) Dream about St.I.W. and N.S. Feeling of having
wronged, deceived her.(...)

Monday 24(...) Completely forgot it was Christmas Eve. But just
now, this very morning, when I couldn't sleep, Mother
was thinking of me and was missing me. My God, my
God, how terrible it is to live in a continuos ethical
conflict. My failure to think seriously about Mother,
Staś, Poland - about their sufferings there and about
Poland's ordeal - is disgusting!
Monday, 3.25.(...) The moon above the hills makes
pale reflections on the glistening leaves. Supper; I ate
slowly, lazily, being tired. Thought? - Took out the
dinghy after supper. Gazed at the stars: S[outhern]
Cross - E.R.M. Staś. Atwood (Semolina Pudding);
Sirius, Canopus - the two largest stars a "poor show"!
Came back, and to bed.(...)
Wednesday, 4.11 [sic]
First half of day in Gusaweta; normal routine: got up
late after bad night, had conversations with Bill about
photography, etc. Examined films (after breakfast),
cleaned camera, finished developing. Washed and
shampooed. A t 1 ready to leave; rain; wrote E.R.M. A l l
morning I was energetic, felt well, in love with E.R.M. In the afternoon, instead of reading novel or idling,
I read my old diary. Reflections: I asked myself whether
my present life achieves the maximum of intensity
obtainable in view of my health and good nervous
condition. No. I interpreted the doctrine that best work
is dome during leisure hours as doctrine of following a
line of least resistance, as taking it easy. Doubts a la
S.I.W. [Stanisław I . Witkiewicz] - is it worth while to
eliminate fruitful sources of inspiration (which every
thinker and artist will find by following the line of least
resistance) ? But it is a fact that when you eliminate one
form of inspiration you gain another, and that to
eliminate line of least resistance is above all to
eliminate pure waste of time (reading novels, sitting
extra long in company, etc.). (...)

6.30.18.
(...) A t night, sad, plaintive dreams, like childhood
feelings. I dreamed about Warsaw, about our apartment
in the boarding school, about some apartment with
a bathroom (Zenia and Staś) in Warsaw. Everything
permeated with Mother.(...)
7.18.18.
O n the theory of religion. My ethical position in
relation to Mother, Staś, E.R.M. Twinges of conscience
result from lack of integrated feelings and truth in
relation to individuals. My whole ethics is based on the
fundamental instinct of unified personality. From this
follows the need to be the same in different situations
(truth in relation to oneself) and the need,
indispensability, of sincerity: the whole value of
friendship is based on the possibility of expressing
oneself, of being oneself with absolute frankness.
Alternative between a lie and spoiling a relationship.
(My attitude to Mother, Staś, and all my friends was
strained). - Love does not flow from ethics, but ethics
from love. There is no way of deducing Christian ethics
from my theory. But that ethic has never expressed the
actual truth - love your neighbor - to the degree
actually possible. The real problem is: why must you
always behave as if God were watching you?
7.18.18.
(...) A l l the tender feeling of my childhood came
back: I feel as when I had left Mother for a few days,
returning from Zwierzyniec with Father. - I go back in
my thoughts to Anna Bt. - how utterly everything has
vanished from my life! - Stas's betrayal, and N.S. Truly
I lack real character.

330

Translated by Annamaria

Orla-Bukowska

Grażyna Kubica • STAS W I T K I E W I C Z W D Z I E N N I K A C H BRONISŁAWA M A L I N O W S K I E G O

myśliciel i artysta znajdzie obficie na linii najmniejszego
oporu)? Ale faktem jest, że za jedną formę natchnienia
uzyskuje się inną i że eliminując l.n.p. eliminuję przede
wszystkiem czystą stratę czasu (czytanie powieści, przesia­
dywanie extra long w towarzystwie już wyjalowionem
itp.).(-)
Środa 18/4
M

- Sen o St.Ign.W. i N.S. Uczucie skrzywdzenia,

oszukania jej.(...)
Niedziela. 30/6/18
(...) - W nocy sny smutne, żałosne, jak uczucia z dzie­
ciństwa. Śnię o Warszawie, o naszem mieszkaniu w Bur­
sie, o jakiemś mieszkaniu z kąpielą (Zenia i Staś) w Warsz.
Wszystko przeniknięte Mamą i budzę się co chwila. Nad
ranem zatopiony w smutku. Idę na drogę i płaczę. - Na­
głe przebłyski zrozumienia, wizje przeszłości. Zycie prze­
szyte strzałą żalu, wyrzutów sumienia, rzeczy niepowrotnych.(...)
17/7/18
(...) Wszystkie czułe uczucia dzieciństwa wracają; czu­
ję jak wtedy, kiedy rozstałem się z Matką na parę dni,
wracając ze Zwierzyńca z ojcem. - Wracam też myślą do
Annie Br. - jak kompletnie wszystko znikło z mojego ży­
cia! - Zdrada Stasia i N.S. Nie jestem naprawdę prawdzi­
wym charakterem.
Do teoryi religii. Etyczne stanowisko w stosunku do
Mamusi, Stasia, E.R.M. Wyrzuty sumienia: wynikają
z braku jednolitości uczuciowej i prawdy w stosunku do
indywidualności. Cala etyka moja opiera się na podsta­

wowym instynkcie jednolitości osobistości. Z tego wynika
potrzeba bycia tymsamym w różnych sytuacjach (prawda
w stosunku do samego siebie), potrzeba koniecznej szcze­
rości: cała wartość przyjaźni oparta na możliwości wywnętrzania się, bycia samym sobą w zupełnej szczerości.
Kłamstwo zatruwa stosunek osobisty. Alternatywa mię­
dzy kłamstwem a rozszarpaniem stosunku. (Mój stosunek
do Mamy, Stasia i wszystkich przyjaciół był poszarpany).
- Miłość nie wypływa z etyki, lecz etyka z miłości. Etyki
chrześcijańskiej nie sposób wyprowadzić z mojej teoryi.
Ale etyka ta nigdy nie wyrażała istotnej prawdy. Miłuj bli­
źniego swego - o ile to możliwe. Istotny problem: dlacze­
go musisz postępować zawsze tak, jakby Cię Bóg widział.
Ten problem [urwane]
Piątek 21/12 [17]
Budzę się późno o 7=ej. Sny, w których S.I.W. i stary
W[itkiewicz] zmieszani. Także judge Herbert i inni. (...)
Poniedziałek 24 [12.17]
(...) Zapominam zupełnie o wilii Bożego Narodzenia.
Ale właśnie teraz, właśnie dziś rano, kiedy nie spałem,
Mamusia tam myślała o mnie i tęskniła za mną. O Boże,
Boże, jakież marne jest życie w ciągłym rozdźwięku etycz­
nym. Ten brak myśli głębszych o Mamie, o Stasiu, o kra­
ju i tem, co oni wszyscy cierpią i co Polska cierpi - jest
czemś wstrętnem. (...)
Wtorek 13 11.[17]
(...) О Ю'Л idę do B.R i proszę Burtona, żeby mi po­
szukał zaginionej kiesy Stasia. (...)

331

Cytat

Kubica, Grażyna, “Staś Witkiewicz in the Diaries of Bronisław Malinowski=Staś Witkiewicz w Dziennikach Bronisława Malinowskiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 23 maja 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/11491.

Formaty wyjściowe