Każda nacja swoju wieru ma / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.3-4

Dublin Core

Tytuł

Każda nacja swoju wieru ma / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.3-4

Opis

Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.3-4, s.177-182

Twórca

Engelking, Anna

Wydawca

Instytut Sztuki PAN

Data

1996

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2599

Format

application/pdf

Język

pol.

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:2416

PDF Text

Text

„Boh ad/i ii, wier mnoha"
Z badań etnograficznych na Grodzieńszczyźnie

Każda nacja swoju wieru ma
Anna Engeiking
Znajomość języka
tubylców
umożliwia etnografowi zadawanie zrozumiałych
i uzyskiwanie stosownych odpowiedzi.

pytań

Bronisław Malinowski'

Od kwietnia 1993 do listopada 1994 roku prowadziliśmy
- grupa studentów z Katedry Etnologii i Antropologii Kulturo­
wej U W pod moim kierunkiem - badania terenowe na Gro­
dzieńszczyźnie. Niektóre wnioski z tych badań, jak również
fragmenty zebranych materiałów, przedstawiamy w niniejszej
publikacji.
Głównym tematem naszych zainteresowań była samoświado­
mość społeczności lokalnych pogranicza kulturowego, w tym
przede wszystkim sposoby kategoryzacji świata społecznego.
2

ж

A więc, dociekaliśmy, jak członkowie społeczności lokalnych
odpowiadają na pytanie „kim j e s t e ś m y ? " i „kim są tamci?"
- sąsiedzi, inni, obcy. Próbowaliśmy z tych odpowiedzi od­
czytywać zawarty w nich system pojęciowy. Badaliśmy także
obrzędowość i wierzenia związane z pogrzebem i życiem
pozagrobowym i rejestrowaliśmy folklor - wyszliśmy bowiem
z założenia, że materiał ten może nam dostarczyć faktów,
pomocnych do opisu „obrazu w ł a s n e g o " i „obrazu grupy
sąsiedniej" na pograniczu kulturowym.
Do penetracji terenowej wybraliśmy obszar, położony nieco
na południe od granicy litewsko - białoruskiej, na którym wsie
katolickie (od północy) sąsiadują z wsiami prawosławnymi (od
południa). Linię podziału między strefą katolicką a prawosław­
ną wyznacza tu, w przybliżeniu, szosa Grodno - Lida. Przez





177

tereny te przebiega dawna granica bałtycko - słowiańska
(wyznaczana na podstawie danych językowych), która od linii
Niemna (w średniowieczu) stopniowo cofała się coraz dalej na
północ. Działaliśmy więc w obwodzie (województwie) gro­
dzieńskim, w rejonie (powiecie) lidzkim i woronowskim,
w parafiach katolickich Wawiórka, Krupowo, Białohruda,
Skrzybowce i Pielasa oraz w parafii prawosławnej Lebieda.
Badane przez nas wsie należą do kołchozów w Wawiórce,
Tarnowie i Bolciszkach i do sowchozu w Małym Możejkowie.
3

Na zróżnicowanie wyznaniowe nakładają się w okolicach
Lidy dwa kolejne typy zróżnicowań: społeczne i językowe.
Pomimo prawie 50 lat kolektywizacji (kołchozy istnieją tutaj od
1948 roku) przetrwał nie tylko w świadomości mieszkańców,
lecz także w praktyce społecznej, tak charakterystyczny dla tych
obszarów podział na chłopów i drobną szlachtę. Na badanym
przez nas terenie istnieją wioski mutyckie, wśród których,
odwołując się do podziału stosowanego przez naszych rozmów­
ców, można wyróżnić katolickie, prawosławne i mieszane, oraz
okolice szlacheckie, wszystkie, rzecz jasna, katolickie.
Najbardziej złożona jest charakterystyka językowa rejonu
lidzkiego i woronowskiego. Językiem wspólnym dla całej
ludności wiejskiej jest tu gwara białoruska, zwana przez jej
użytkowników językiem prostym lub miestnym ('miejscowym').
Określenie to znaczy tyle, co 'mowa ludzi prostych, niewy­
kształconych; gwara' i jest przeciwstawiane językom czystym:
rosyjskiemu, polskiemu i białoruskiemu literackiemu, którymi
posługują się ludzie uczone, inteligentne i szlachietne. Białoru­
ski literacki obecny jest w szkole oraz w radiu i telewizji
(równolegle z rosyjskim); czynnie posługują się nim tylko
dzieci szkolne oraz część młodzieży i nauczycieli. Rosyjski
i silnie zruszczony staro-cerkiewno-słowiański to język cerkwi
i modlitwy prawosławnej. Bardziej wykształceni użytkownicy
„ p r o s t e g o " posługują się, jako językiem oficjalnym, służącym
do kontaktów ponadlokalnych, rosyjskim (młodsi, wykształceni
po wojnie) i/lub polskim (starsi - uczniowie przedwojennej
szkoły polskiej). Ó w polski to oczywiście jego wariant regional­
ny, tzw. polszczyzna północnokresowa (wileńska). Jest ona
także językiem kościoła i modlitwy katolickiej. Czwarty język,
występujący w tym rejonie, to litewski. Część mieszkańców
parafii pielaskiej mówi gwarą litewską (ze względu na to są
nazywani Litwiakami, Litowcami, Litwinami lub
barciakami).
Litewski literacki jest tam obecny w szkole i w kościele.
Dwujęzyczność, trójjęzyczność, a nawet czterojęzyczność, czę­
sto jeszcze dodatkowo skomplikowana podziałem na odmiany
literackie i gwarowe, jest więc w okolicach, które badaliśmy,
zjawiskiem powszechnym i zwyczajnym.

178

M y sami posługiwaliśmy się w rozmowach polskim i biało­
ruskim (w wersji „prostej"), a w sporadycznych wypadkach
rosyjskim i litewskim.
Nasze badania objęły trzydzieści miejscowości; w znacznej
części były to badania stacjonarne (wyjeżdżaliśmy pięć razy na
10-12 dni). Do wybranych wiosek wracaliśmy kilkakrotnie.
Najlepiej poznaliśmy następujące mikrorejony: Pielasa (siedzi­
ba parafii katolickiej, litewskojęzycznej), Surkonty (okolica
szlachecka, polskojęzyczna) i sąsiednie wioski (Pieluńce, Po­
włoka); Wawiórka (siedziba parafii katolickiej, polskojęzycz­
nej) i Krasnowce; Papiernia, Serafiny (wioski chłopskie parafii
wawiórskiej) i Rouby (okolica szlachecka) oraz wioski prawo­
sławne, należące do parafii Lebieda i sowchozu Małe Możejkowo: Radziwoniszki, Biltowce, Feliksowo, Szpilki.
Przeprowadziliśmy około 180 rozmów. Staraliśmy się spoty­
kać z przedstawicielami wszystkich pokoleń (w tym także
z dziećmi); ponieważ jednak podlidzkie wsie są wsiami ludzi
starych, znaczną większość (80%) naszych rozmówców stano­
wiły osoby powyżej 60 lat. Częściej niż z mężczyznami (36%)
rozmawialiśmy z kobietami (64%); charakterystyczną grupą
wśród nich były samotnie mieszkające wdowy.
Badania miały charakter nie ilościowy, lecz jakościowy.
Zaczęliśmy od przeprowadzania klasycznych wywiadów etno­
graficznych, posługując się opracowanymi w Katedrze Etnolo­
gii i Antropologii Kulturowej kwestionariuszami: „Stosunki
etniczne", „Wiadomości o w s i " , „Zwyczaje doroczne" i „Po­
grzeb". Z czasem, kiedy nieco lepiej poznaliśmy specyfikę
terenu i , przede wszystkim, system pojęć, jakim posługują się
jego mieszkańcy, opracowaliśmy własny kwestionariusz, który
zatytułowaliśmy „Samoświadomość społeczności tutejszych' •
Kwestionariusz ten był dla nas jednak tylko scenariuszem
rozmowy; staraliśmy się raczej naszych r o z m ó w c ó w słuchać niz
„ p r z e p y t y w a ć " , widzieć w nich raczej partnerów dialogu niz
„informatorów".

Kiedy podczas kolejnych wyjazdów wracaliśmy do po­
znanych wcześniej wiosek i osób, nasza rola w rozmowach
przesuwała się stopniowo z pozycji obcego czy gościa na
pozycję dobrego znajomego, czy wręcz uczestnika życia rodzin­
nego naszych gospodarzy, a obserwacja uczestnicząca prze­
kształcała się w doświadczanie . Mieliśmy okazję brać udział
w wiciu wydarzeniach rodzinnych i obrzędowych. Były wśród
nich między innymi: świętowanie prawosławnej Wielkanocy
u zaprzyjaźnionej rodziny, wielkanocne kolędowanie (wspólnie
z hłykalnikami,
obchodzącymi wieś z pieśniami i oracją
w zamian za wódkę, jajka i pieniądze), prawosławne Zaduszki
4

L£ 6ЕЫСЛ :
- "«.»J
я,.»,

O W I M M M - I H W M

uui

(Radaunica - dziady wiosenne, podczas których ludzie modlą
się, lamentują, jedzą i piją za zmarłych na mogiłkach), lis­
topadowe zaduszki katolickie (przy tej okazji zostaliśmy wpro­
wadzeni w sekrety warsztatu babki, modlącej się za dusze),
wesele (po ślubie w kościele kawalera katolika z panną
prawosławną) i nocne czuwanie przy zmarłym z udziałem
śpiewaków pogrzebowych. Bywaliśmy też pacjentami, leczony­
mi przy pomocy zamów i odbiorcami różnego rodzaju przepi­
sów magii leczniczej i miłosnej.
Stosowaną przez nas metodę badawczą adekwatnie charak­
teryzują słowa, przytoczone przez A n n ę Wykę": Badacz [•••]
próbuje wypracować
autentyczne związki z ludźmi,
których
nazywamy podmiotami badań, otwierając się na możliwość, że
obie strony [interakcji] zmienią się poprzez ów proces.
Badają­
cy staje się partnerem bądź uczniem podmiotu badań [...]
i opisuje wydarzenia, posługując się raczej językiem
podmiotów
badania niż językiem
wniesionym z zewnątrz
studiowanego
kontekstu.
Mówiąc o naszych doświadczeniach w grodzieńskich wios­
kach, położyłabym nacisk na sformułowanie „uczeń podmiotu
badań".
„Posługiwanie się językiem podmiotów badania" stało się
dla nas istotną kwestią metodologiczną ze względu na to, że
przedmiotem naszego zainteresowania były zjawiska świado­
mościowe: system pojęć i wartości, funkcjonujących w społecz­
ności, zamieszkującej wioski pogranicza. Badanie świadomości
było trudne przede wszystkim z dwóch powodów. Po pierwsze,
materiałem badawczym jest tutaj szeroko rozumiany język:
pojęcia, konotacje i stereotypy myślowe, nierzadko pozornie
tożsame z naszymi wzorcami potocznymi, a przez to niełatwe
do wyodrębnienia i analizy. Musieliśmy się więc tego języka
uczyć, przede wszystkim właśnie jako systemu pojęciowego. Po
drugie, badanie świadomości wymaga stałej uwagi, aby nie
narzucać rozmówcom własnych kategorii i własnego języka.
5

179

Zależało nam na tym, aby rzeczywistość, z którą się zetknęliś­
my, jak najlepiej zrozumieć, dlatego staraliśmy się ciągle
weryfikować własny porządek pojęć. I uważać, by rozmowy
z podmiotami badań nie służyły potwierdzaniu naszych włas­
nych poglądów, stereotypów i przesądów.
Czy badane przez nas pogranicze, które można, jak się
wydaje, określić na podstawie kryteriów obiektywnych jako
wyznaniowe i językowe, jest również pograniczem narodowoś­
ciowym lub narodowym? Etnicznym?
Przy uważniejszym spojrzeniu nawet „ o b i e k t y w n o ś ć " po­
działów wyznaniowych i językowych przestaje tu być oczywis­
ta. Granica między katolikami a prawosławnymi nie przebiega

Rozmowy o nacjach i wiarach
Rozmowa w Lebiodzie (KDołLebl)
Co to znaczy nacja?
Nacja to znaczy, gdzie człowiek urodził się, gdzie on żyje, gdzie
on mieszka, jak to miejsce nazywa się, taka jego nacja. Niemiec to
Germania, Polak to Polszczą, a Białoruś to faktycznie można
powiedzieć, że swojego miejsca nie ma. Bo tu to Ruskie byli, to
Polacy, to Niemcy. Białoruś, Białoruś... To spolszczona Biełaruś,
część z Rossiji popadło pod Polszę, to Polska wychowała w swoim
duchu, no i człowiek nie chcąc stał dwuznacznym i Polakiem
i Białorusem, tylko że ja nie mogę tego wszystkiego wypowiedzieć,
bo ja niepiśmienny jestem, mało piśmienny jestem, da myślę, to
wszystko zrobiła kościół i cerkwa. Cerkwa chciała, żeby to więcej
mieć tych ludzi. Kto pierwszy stał: czy prawosławne wyznanie, czy
katolickie? Chyba prawosławne. Prawo - sławie. A Polacy odkłonili się i na drugie poszli, rozeszli się w dwie organizacji. Ale to
moje zdanie, ja nie mogę twierdzić, że to koniecznie tak, ale mnie
zdaje się, że to tak. da myślę, że prawosławie było pierwsze. Ja
pamiętam jeszcze w szkole, jeszcze mnie mój baćka mówił, że
najpierwto byli na świecie sami Żydzi, mojżeszową wiarę mieli, ale
przyszedł Pan Jezus i tych ludzi stamtąd zabrał i ich przechrzcił
i stali oni w Boga wierzyć.
Jakie są różnice między nacjami?
Mnie zdaje się, że nie ma. Tylko, że na polskim języku i na
rosyjskim, tylko językiem, a tak to w tego samego Boga wierzą,
tylko że na drugim języku. A wiary, to ja myślę, tej samej. Drugiej to

180

bowiem ani między poszczególnymi wsiami ani nawet rodzina­
mi. Prawie każda wieś jest w jakimś stopniu „ m i e s z a n a " (w
wioskach tzw. katolickich mieszkają rodziny prawosławne
i vice versa), a małżeństwa mieszane, katolicko - prawosławne,
to praktyka, która nie pojawiła się, jak mogłoby wynikać
z powszechnej tu mitycznej interpretacji przeszłości, dopiero po
ostatniej wojnie, kiedy to świat się pomieszał, ale która - co
wykazuje historia wielu poszczególnych rodzin - funkcjonowa­
ła na tych terenach od dziadów, przeddziadów.
Dla wielu osób
„granicą w y z n a n i o w ą " staje się moment ślubu, po którym albo
zmieniają tradycję religijną, w której byli wychowani, albo
- i tak jest w większości wypadków - kultywują obie: własną,

już Żydzi, Afrykanie, musułmanie, oni to już wierzą w swoich
bogów. A tak to dwie wiary takie same są.
Dwie ? To znaczy?
To znaczy: polska i białoruska, ruska. Biełaruska ona więcej
przychylna do Rosji, tam więcej słów rosyjskich, c z ę ś ć polskich,
część białoruskich, a część rosyjskich.
Czym się różni Białorusin od Rosjanina?
A to prawie takie że same, tej samej wiary i język podobny.
Białoruś między Rosjanem i Polakiem zawsze pośrednikiem jest.
I do tego i do tego zwraca się, i przez tego oni się rozumieją.
Zawsze trochę bliżej jest Białoruś Polaka.
Czy można zmienić nację ?
A na co to robić? To nic nie da.
Co to znaczy: liczyć się kimś?
Ja myślę, że pani to sama rozumie. Polak ten, kto w Polsce
rodził się, kto ma narodowość polską, ten Polak, a Białoruś to ten,
kto urodził się w Rosji, tylko na tych wschodnich kresach, i dlatego
on jest Białorusin. W Polsce to się nazywa wschodnie kresy,
a w Rosji Biełaruś.
A tacy, co się tutaj rodzili, na Białorusi, a mówią, że są
Polakami?
Do kościoła chodzi i liczy się Polak.
Czy to zależy od wiary?
Tylko od wiary to zależy. Kto chodził do kościoła, liczył siebie
Polakiem, a kto do cerkwi - prawosławnym, Biełarusem, bo jak
w Rosji to Rosjanin, a tutaj to Biełaruś.
Czy są takie wypadki, że ktoś ma wpisaną jedną
narodowość
a mówi, że jest innej?
Takich głupich to ja nie znam. Ale s ą tacy ludzie. To jak była

wyniesioną z domu i nową współmałżonka. Pogranicze wy­
znaniowe jest więc w znacznym stopniu również fenomenem
subiektywnym, mentalnym. Jest obecne w ludziach, nie da się
nanieść na mapę.
Podobnie ma się rzecz z pograniczem j ę z y k o w y m . Wspo­
mniałam już o powszechnej pod Lidą trój-, a nawet czterojęzyczności. M o ż n a scharakteryzować to zjawisko na wy­
branym, typowym przykładzie. Rodzina prawosławna. Język
domowy - prosty, język modlitwy - jak w cerkwi. Dziadek
mówi też po polsku (przedwojenna szkoła) i po rosyjsku
(nauczył się po wojnie). Czyta po polsku, rosyjsku i białorusku.
Pisze po polsku i rosyjsku. Zna polskie modlitwy i katechizm
(zamierzał się żenić z katolicką panną). Babcia czyta cyrylicę
i łacinkę (słabo), nie pisze (podpisuje się łacinką, po polsku).
Córki i zięciowie mówią po rosyjsku (powojenna szkoła),
rozumieją i trochę mówią po polsku (kontakty z rodziną
w Polsce). Jedna z córek zamawia po staro-cerkiewno-słowiańsku i po polsku. Wnuki czynnie znają rosyjski, polski rozumieją
słabo. Z wyjątkiem męża jednej z wnuczek, katolika. Prawnuki
czynnie znają rosyjski i białoruski (przedszkole i szkoła), część
z nich również polski jako język modlitwy (druga babcia
prowadzi do kościoła). Przy okazjach świątecznych i towarzys­
kich cała rodzina śpiewa. Repertuar jest białoruski, rosyjski
i polski, a także ukraiński.
A kiedy przeniesiemy się z parafii lcbiodz.kiej czy wawiórskiej kilkanaście kilometrów na północ, do Pielasy i otaczających
ją wiosek, możemy do tej mozaiki językowej dodać jeszcze
litewski. Nie podjęlibyśmy się narysowania mapy...
Tu dotykamy jednej z zasadniczych kwestii - rozumienia
pojęcia pogranicze. Nasze doświadczenia terenowe każą je
rozumieć jako 'strefę współwystępowania elementów, należą­
cych do różnych kompleksów kulturowych' czy też 'obszar
przejściowy od jednej inności do drugiej, łączący, integrujący,
przetwarzający elementy ich obu'. Jeżeli więc posługujemy się
pojęciem pogranicze, to w żadnym razie nie kojarząc go
z granicą ani w rozumieniu 'linia' (bo pogranicze to raczej pas,
strefa, obszar), ani w sensie 'coś, co oddziela' (skąd blisko już.
do przeciwstawienia i , być może, wrogości).
Czy zatem pogranicze etniczne? Tego terminu zdecydowaliś7

wojna i idąjedni, to pagony zrywa, jak drugie, to znów nakłada, o to
nawet po telewizoru pokazują, w kino. To śmiech.
Czy jest jakaś różnica między Polakami, którzy mieszkają tutaj,
a Polakami w Polsce ?
Widzimo jest. Dlatego, że Polak urodził się w Polsce i on wie, źe
on tam żyje, że on Polak. A tu on sam nie wie, czy on Polak, czy on
Białoruś, czy on katolik, czy on prawosławny, czy Rosjanin. Tu nie
ma rządu dobrego, ja myślę, że to dlatego. A tam Polska jest, ona
i będzie, i on siebie czuje, że on Polak, a tu on sam nie wie.
Czasami porozmawiasz po polsku, czasami po białorusku. Nie ma
drużby żadnej, zrozumienia.
A czy Białorusini czują się tu, na Białorusi, tak jak u siebie, czy
traktują Białoruś jak swoje państwo?
Białorusy siebie nie czują ni w jakim porządku, dlatego, że on,
no, ile on tym Białorusem? Lat 10, jak tu zaczęli mówić po
białorusku, jak te wszystkie szyldy powypisywali. Wcześniej tego
wszystkiego nie było, tylko po rosyjsku. Białorusy, a i w szkole po
rosyjsku, i w cerkwi batiuszka po rosyjsku, to jak on tobie może być
Białorusem? Ja myślę, że będzie wielki Bóg, jeżeli to wszystko
zamocuje się i będzie razem. Przy Polsce to jeszcze pozwolili
krużki te białoruskie organizować, a za ruskim to za fraki i do
więzienia. Nic nie było. Tych wszystkich białoruskich kierowców,
czy jak ich nazwać, do tiurmy wsadzili, w Kartuz-Berezie, to nawet
jeden tu od nas siedział, nazywał się Sołwiło Walencin. On szedł
za proletariat, za komunizm. Wot, takije rzeczy.
Jaki jest związek nacji z wiarą?
Jest i katolicy, [coj licząsiebie Białorusinami, a jest i prawosław­
ny, który sczyta siebie Polakiem. Jak na przykład ślub brać: jedno
Polskie, katolickie, a drugie prawosławne. No, i trzeba żenić się,

Po wyjściu z kościoła

my się w ogóle nie używać; wydaje się wieloznaczny, a przez to
nieprecyzyjny, dlatego łatwo tu o nadużycia." A więc narodowo­
ściowe, czy może narodowe?
Po dwóch latach badań odpowiedź na to pytanie brzmi: ani
takie, ani takie. Nie narodowościowe, bo nacyjne i nie narodo­
we, bo przednarodowe.
Tutaj dwie niezbędne uwagi. Taka kategoria, jak narodo­
wość, wydaje się w dużo mniejszym stopniu - o ile w ogóle
- obiektywna niż wyznanie czy język. I , żeby móc jej używać
jako terminu, trzeba znać odpowiedź na dwa pytania: czyja to

rodzice nie pozwalają, to ksiądz albo batiuszka ślubu nie dają.
Jeszcze batiuszka to mog ślub dać, a ksiądz nie. Kościół to więcej
taki twardy był, więcej umocniony między sobą.
Ja nie wierzę, że tutaj będzie ta Biełaruś. Dlatego, że tu połowa
ludzi to katoliki. I Polacy, kościół więcej silny jak cerkwa. O, tu
w Grodnie ile ich jest, i modlą się, i młodzież tak ładnie po polsku
mówi... A Biełarusy to więcej po rusku, albo baptysty swoje wiary
zaczynają wprowadzać.
Co to za wiara: baptyści?
Jak tu powiedzieć. To taka pośrednia wiara między katolicką
a prawosławną: krzyża oni nie przyznają, wierzą w Boga, ale
krzyża na siebie nie kładą. Obrazów nie przyznają. Ja tu się
spotykam z nimi często, bo mój rodni brat u tych baptysów, to my
często kłócim się. Ja mu mówię: Ty głupi człowiek jesteś, a co to
prawosławni nie umieją w Boga wierzyć, kto to tobie nie daje
wierzyć? Ten sam Bóg. Sprawiedliwość każdego człowieka w du­
szy jego. I czy ty będziesz Polak czy Rosjanin, ważne, jak ty
będziesz ludziom robić, dobrze czy źle. Jaki człowiek urodził się,
takim powinien żyć. Tak będzie sprawiedliwie. A jak będzie rzucać
się we wszystkie strony- tołku nie będzie. Ja trzymam się swojego
drzewa, urodziłem się taki, i taki będę.
Rozmowa w Szpilkach (KDSzp3)
Czy tutaj kiedyś byli tylko Polacy?
Nie. Tut wsiowremia ludzi i takije i takije. Nu, wot, katolik woźmie
prawosławnuju za mąż, wot, takaja mieszanaja, wot, zmieszane
ludzie.
A często były tutaj takie mieszane małżeństwa ?

181

jest kategoria (tzn. kto się nią posługuje) i co ma oznaczać.
Kiedy to pytanie sobie postawiliśmy i kiedy zaczęły się
pojawiać pierwsze odpowiedzi, okazało się, że pytanie o naro­
dowość czy naród jest z pewnego punktu widzenia bezprzed­
miotowe. Jest mianowicie bezprzedmiotowe dla naszych roz­
mówców. Nie występuje w języku podmiotów badania. Bo oni
określają sami siebie w innych kategoriach niż tak oczywiste dla
naszego myślenia potocznego ( i , często, naukowego) kategorie
narodowe.
W okolicach Lidy mamy bowiem do czynienia nie tyle
z narodowościami, ile z nacjami. Nasze rozmowy na tematy
„ n a r o d o w e " wyglądały mniej więcej tak:
- Pan powiedział, że jest patriotą swojego narodu, czyli...
- ...czyli swojej wiary.
- Naród Polacy, a nacja?
- Nacja tak samo polska.
- Czyli nacja i naród to takie same słowa?
- Nacja i naród to samo. Nacja to jest nacja: nacja polska,
nacja prawosławna,
nacja muselmanów - to nacja.
- A nacja i wiara? Czy to się czymś różni, czy to to samo?
- Każda nacja musi wierzyć w swoje. (DZPap3)
Jednym ze słów - kluczy do opisu samoświadomości miesz­
kańców wiosek pogranicza okazało się więc słowo nacja,
rozumiane przez większość naszych rozmówców jako 'wiara'.
Potwierdzili oni tym samym spostrzeżenie, poczynione przed
60 laty na Polesiu przez Józefa Obrębskiego: Niezależnie od [...]
politycznego utożsamiania
się ludu, zamieszkującego
dane
terytorium państwowe,
z władzą, sprawującą nad nim rządy,
poddani dzielą się na nacje, to znaczy grupy religijne,
różniące
się między sobą kulturą, w pierwszym zaś rzędzie wiarą i mową.
Taki podział - na „nacje, to znaczy grupy religijne" - jest
tradycyjnym porządkiem świata, który badaliśmy . Jest tego
świata porządkiem mitycznym - to przez jego pryzmat miesz­
kańcy wiosek i okolic postrzegają i klasyfikują rzeczywistość
społeczną. Co więcej, wydaje się, że wydarzenia polityczne,
w tym prześladowania religijne ostatniego 50-lecia, nie zniwe­
czyły tego porządku, przynajmniej w świadomości najstarszego
pokolenia muzyków i szlachty pod Lidą. Od czasów pierestrojki
funkcjonuje na Grodzieńszczyźnie przysłowie Harbaczou adk-

rył wieru, ale zakrył żyćcio".
Wraz z „otwarciem w i a r y "
ujawnił się także tradycyjny porządek:
Prawosławnych Polaków nie ma. Przechrztów nie ma. Wszys­
tkie Białorusy prawosławne,
Polaki katoliki. (DZKrup 1)
Katolik to wierzy w polska wiara i w księdza. Katolik. A jak
Żyd, tak w żydowska wiara. Prawosławne
w batiuszki wierzą
i w swajo. (PPRoubl)
Tam i Tatary żywut. [...] Ani i modliatsia pa swojemu, u nich
swaja ta..., как ona nazywajetsia. [...] Uże как razreszyli, to uże
każda nacja swoju wieru ma. (JSPiel5)
Nie da się opisywać samoświadomości społeczności tutej­
szych bez użycia słowa nacja. Czy oprócz niego wprowadzać też
narodowość,
to oczywiście kwestia decyzji co do wyboru
terminologii. Gdybyśmy zdecydowali się posługiwać pojęciami
narodowość i naród, należałyby one w tym wypadku wyłącznie
do języka badacza (nasi rozmówcy pierwszego z nich w więk­
szości nie znają; drugie natomiast prawie wyłącznie w etymolo­
gicznym znaczeniu 'ludzie'). M y zdecydowaliśmy się jednak
korzystać jedynie z przejętego od r o z m ó w c ó w słowa nacja. Jest
ono synonimem, ale nie absolutnym, narodowości,
i dlatego,
żeby tę odrębność zawartości treściowej podkreślić i zarazem
zapobiec nieporozumieniom, określaliśmy badany teren nie
jako „pogranicze n a r o d o w o ś c i o w e " , ale jako „świat różnych
nacji".
Ponieważ prowadziliśmy badania w nowo powstałym państ­
wie białoruskim, zachodzące w nim procesy narodotwórcze
były stałym przedmiotem naszej uwagi. A ponieważ zarazem
były to badania, prowadzone w społecznościach lokalnych,
wiejskich, czy też - jak można by je nazwać za Józefem
Obrębskim, robiąc w tym miejscu wyjątek i przywołując termin,
którego nie używaliśmy - grupach etnicznych , było dla nas
oczywiste, że mamy do czynienia ze społecznościami, które
narodem (narodami) dopiero się stają (lub mogą, ale nie muszą
się stać). W początkowym etapie badań musieliśmy być czujni,
aby nie projektować odruchowo na naszych rozmówców oczy­
wistych dla nas kategorii narodowych. Musieliśmy uważać,
żeby nie tworzyć na przykład z tamtejszych katolików, którzy
o sobie mówią Polaki, „narodu postulowanego" - 'zbioru ludzi,
których jakiś naród świadomy z tej czy innej racji uważa za
przynależnych do siebie, bez względu na ich własną świado-

Nu, wsio wremia tak. Wsio wremia tak. No, ja pa polsku nie
umieju czysta hawaryć.
Tym się różnią, że jedni do kościoła, a drudzy do cerkwi?
Wot tolka eta i było. Wot eta tolka. Maleńkich wiazuć prawosławnyje w cerkwu, Polskije u kaścioł, nu, spory nikakoj niet, a za muż
dziewuszki szli wsierawno. Jeśli palubit chłopca, idzie na mąż, nu
i nie hladzić, szto on Ruski, a taja nie hladzić, szto Polski.
Wsierawno iduć. Wot u nas zmieszany naród.
A czy pani zgodziłaby się, żeby córka wyszła za Polaka?
Woj! U mienia try niewiesty i wsie try Polki. Prostawcie siebia.
Как budźta naroczna. I, ot, ich... eta... ikony ani pryniaśli, kada za
mąż szli. Wo wremia swadźby.
Oni wieńczali się w cerkwi?
Ani tolko w sielsowiecie razpisalisia. Sztob sporu nie była. No,
a żywuć, jak choczuć. Nu, niewiestki chodziać u kaścioł malicca.
No i puść. U nas adzin Boh, adzin Isus Chrystos, a coż ja budu
prociw, szto majesynuli wziali. Nu, za czem tu razdzielać, jeśli Boh
adzin.
A dzieci byty chrzczone w cerkwi czy w kościele?
W cerkwi. U adnaho syna w cerkwi, a u druhoho w kościele. No,
tak chaj sabie, kakaja mnie raznica. Wsierawno. Boh adzin. I Pan
Jezus adzin. Ja как ta nie razliczaju, mnie, nie znaju, panimaju ja
dobra czy drenna, no, ja nie razliczaju. Jeśli by był u Polskich adzin
Boh, a u nas druhi, nu, to moża ja padumałaby: można nasz
liepszy? Nu, a kaliż jon adzin, i Pan Jezus adzin, i Panna Maryja
adna, no, tot jakżeż tut razdzielać?
To dzieci będą Białorusy czy Polskie?
Nu, adna niewiestka chreściła dzieci u kaściele, tak i ana wodzić
u kaścioł, tuda malicca. No i puść, chaj molaćsa, gdieżby malilisie.

Chaj pryznajuć szto ta. Wsio taki nada bajacca. Czewo ta. Nu,
a eta, gdzie batiuszka chreścił, i tuda i tuda wodzić. Kali im gdzie
zadumajecca.
A po nacji?
Biełarusy. A taja, szto chreściła u księdza, budut Palaki. Nu
kanieszno, jakże? Raz ksiądz, on w kniżkie takiej... wot, dumaju,
szto tak. A radzice budut pisacca: ojciec Biełaruś, matka Polka. Ja
dumaju, tak budzie.
Nacja to jest to samo co wiara?
Nu, nacja i wiara, nu, kanieszno musi toje sama.
Czy może być katolik Białoruś?
Ja nie znaju, etaha u nas nie razliczajut. Szto on żywiot na
Biełarusi, a chodzit u kaścioł. Nikto nie zapreszczajet, nikto. Nie.
Pażausta. Jest i kaścioły, jest i cerkwy, kuda choczesz, tuda idzi,
malisia. Etoho nikto nie zapreszczajet.
A jak ktoś ma w paszporcie Polak, to on jest katolik? Czy może
pójść do cerkwi?
Może pójść. Ni u kaściele, ja dumaju, ni u cerkwi, nikto nie
spraszywaje, kakoj ty nacji i paczemu ty pryszoł u kaścioł. Etawo
nikto nie spraszywaje.
Czyli może być Białorusin katolikiem?
Uhm. Niewiestki pażedajut, kanieszna może. Eta ad czeławieka
zawisie, jeśli on zachocze, to i.
Wtedy należy zmienić wiarę?
I może i zmienić, a może, ot, u nas uże żeniacca tak, szto tak
i piszutsia, nu, panienka Polka, a chłopiec Biełaruś, tak i piszutsa,
nu, a wsierawno żeniacca. A uże dzieci tam, как oni buduc,

v

10

182

12

13

mość narodową lub jej b r a k . ' Nie byliśmy przecież działacza­
mi narodowymi, mieliśmy być badaczami - i jako badacze
znaleźliśmy u naszych rozmówców potwierdzenie ostatniego
członu przytoczonej definicji: brak świadomości narodowej.
Można natomiast wskazać na badanym terenie na oddziały­
wanie trzech ideologii „narodów ś w i a d o m y c h " , dla których
narodami postulowanymi są nawet w pewnym zakresie ci sami
ludzie . W tym, i chyba tylko w tym sensie można by tu mówić
0 pograniczu narodowym. Drogi oddziaływania tych ideologii
są następujące: białoruskiej - szkoła (dotyczy to tylko najmłod­
szego pokolenia ) i w dużo węższym zakresie telewizja, radio
1 prasa (ludzie oglądają przede wszystkim telewizję moskiews­
ką, radia słuchają w dużym stopniu polskiego, prasy czytają
coraz mniej, bo drożeje i białoruskich gazet nie lubią); polskiej
- kościół i organizacje polskie (na wsi liczy się tylko kościół,
ukonkretniony w osobie księdza i pomagających mu osób
- najczęściej zakonnic z Polski); litewskiej (w Pielasie) - koś­
ciół (ksiądz jest Litwinem, język liturgii i kazań - litewski),
szkoła (działają tu nauczyciele z Litwy), środki masowego
przekazu i kontakty rodzinne (dużo młodych ze wsi mieszka
w Wilnie).
W czasie wyjazdów do „naszych wiosek" towarzyszyli nam
14

15

białoruscy koledzy: etnografowie, folkloryści i językoznawcy
z Mińska. Ich współpraca, pomoc, konsultacje, i co równie
ważne, wielka życzliwość, miały dla nas ogromne znaczenie.
Nasza wdzięczność należy się przede wszystkim profesorowi
Wiaczesławowi Wereniczowi oraz Uładzimirowi Wasilewiczo­
wi, Iharowi Karaszczance i Waleremu Kalinouskiemu. Dużo
wsparcia, mądrych wskazówek i zachęty zawdzięczamy także
profesor Elżbiecie Smułkowej, która pomimo obowiązków
ambasadora RP w Mińsku zawsze znajdowała czas na rozmowy
z nami.
Przede wszystkim jednak dziękujemy naszym R o z m ó w c o m ,
którzy przyjmowali nas jak swoich, karmili, poili, nocowali,
cierpliwie odpowiadali na nasze, często naiwne, niezręczne czy
nietaktowne pytania i , niezrażeni, wprowadzali w swój świat.
Dużo się od nich nauczyliśmy. Najwięcej chyba o tym, że
różnice nie muszą oznaczać podziałów i nie wykluczają
wspólnoty. Bo, jak mawia pani Nina ze Szpilek, nadta clazka
razebracca w etych wiarach, w etych ludziach... Ija dumaju, kab
liepiej eto wsie naczalstwo wyższeje, wsie uczone
adczapilisia
ad tych Indziej. Jaki jon radzilsia, chaj taki budzie, aby drużno
żyli, aby lubili druh druha. Jakaja tut raznica, my dzieci adnoj
planiety. My dzieci adnoj planiety.

Polak na Grodzieńszczyźnie - kto to taki?
Katarzyna Kolasa
Polacy tu od początku
świata,
jak Pan Jezus narodził się.
Tutaj byli Adam i Ewa, oni Polacy.
Pan Bóg Polak.
Stanisława z Krupowa (TLKrupI)

W wioskach Grodzieńszczyzny mieszkają ludzie, należący
do różnych nacji. Jedną z nich jest „nacja polska". Po­
szukiwanie odpowiedzi na pytanie, kim są „ P o l a c y " w wios­
kach i okolicach, które badaliśmy: jak sami siebie określają, co

jak zachoczuć. U mienie adzin syn na Rasiei żywię, nu i tam
takoje miesta, szto tam ni kaścioła ni cerkwy ni ma. Nu, tam babka
chryścić. Babka. Pachreściłate dzietki, nu ich dwoje u ich, nu, как
ani tam ich pazapisywali, Polaki czy Biełarusy, ja jeszczo nie
znaju.
Skąd się wzięło tyle wiar?
Nu, wy znajecie szto, dziewoczka maja, skazać by eta, to treba
istoriu czytać, kab znać, adkul pajawilisia etyje nacje. Nu, eta
trudna skazać, eta daże batiuszka u szkole eta prepadawał. Da
patopu już był naród na etoj ziemie, na etoj planecie. Nu, i uże datul
ludzie stali, tak jak i ciepier, uże wsiakije bezbożniki, jeśli dzie
nabiwajuć, abirajuć, agrabajuć. Nu, i tady uże tak zrabili: zachacieli
ludzi da Boha zrabić leśnicu, baszniu takuju. Nu i rabili, rabili, uże
zara dabierucca da nieba. Boh widzie takoje, pamieszał im jazyki.
Skolka tam ich było, adzin adnaho stali ni panimać. I ni kończyli
baszniu. I ni dalezli da Boha. Eta batiuszka tak hawarył u szkolie.
Czestne s ł o w a / J a to pomniu. Może ad etaha, nu, a jeśli pa
naucznamu, to to uże może nie tak, ja dumaju. Eta treba, kab
uczony i z ksiandzem ci z batiuszkam sporyli. No, a my takije, eta
nie panimajem. Jeśli po naucznamu, to pewna nie tak. A może? Ja
nie znaju. No, pa cerkiewnamu to tak. Boh pamieszał jazyki. Stali
pa raznomu hawaryć. Nu, adzin skażet: Padaj kirpicz, a on p a d a ś ć
kusok paliena. I nie zrabili baszni. Ni daliezli, kuda chacieli. Nie
stali panimać. O, tak, как i my ciepier. Ad nas nikt za granicoj, już
nikt nie panimaje, Amerykancou. Nu, my, Biełarusy, Palakou my,
a i, nu, małyje dzieci toże nie panimajuć. Nu, w takom wozraście
jak ja, to my polski jazyk wsie panimajem, my tolka hawaryć nie
umiejem charaszo. Wot. A panimać, panimajem. Amierykanski my
nie panimajem, niemiecki my nie panimajem...

o sobie mówią, jak są postrzegani przez sąsiadów innych nacji,
stawiało mnie wobec konieczności stałej weryfikacji własnych
pojęć. Musiałam podjąć próbę zrozumienia badanej rzeczywis­
tości bez narzucania jej swoich kategorii myślowych i swojego
języka. Chodziło przede wszystkim o to, żeby odnaleźć charak­
terystyczny dla niej system pojęciowy, zdobyć wgląd w samo­
świadomość społeczności „tutejszych".
Już podczas pierwszych rozmów zauważyłam, że określenia
Polak i polski nie są używane przez moich rozmówców
w znaczeniach, jakie słowa te mają w języku ogólnopolskim.

A Niemcy jakiej są wiary?
Musi katoliki jany. Nu, ja to nie wiedaju, sztoż ja, jany tut byli etyje
Niemcy, mnie było... U jakomż hadu jany tut byli? Ja jeszcze
małalietnia była, adkuda ja znaju, jakoj ony nacji. Ja dumaju,
Polaki. A może toże zmieszanyje wsiaki? Albo u Polszczy wsie
Palaki - nie. Tożeż jest wsiakije u was tam, u Polszczy. J e ś ć u was
i Biełarusy, jeść u was i Ruskije, jeść.
mąż: Tam jeść i Litowcy...
Tak szto, wiera litowskaja nie kataliczeskaja, nie katoliki?
mąż: Katoliki.
Nu, tak kakaja raznica? Paliak - katolik i Litowiec - katolik.
mąż: Piszutsa jany Litowcy.
A, nu, tak, nu, tak i my piszemsia Biełarusy. U pasparci. A my
prawosławnyje. Wot. O, heta nadta ciażka razebracca w etych
wiarach, w etych ludziach, i ja dumaju, kab liepiej eto wsie
naczalstwo wyższeje, wsie uczone adczapilisia ad tych ludziej.
Jaki jon radziłsia, chaj taki budzie, aby drużno żyli, aby lubili druh
druha. Jakaju tut raznica, my dzieci adnoj płaniety. My dzieci adnoj
płaniety.
mąż: Nie zawisie ad nas.
Nie zawisie ad nas. Ni Palaka, ni Ruskaha. Zawisie ad charoszaha czeławieka. Jeśli jeho dusza charosza, tak u jom Boh. A jeśli jon
zbójca jaki, u jeho Boha ni ma. Chaj, on ci Paliak, ci jaki,
wsierawnoż bandziucha, płachoj czeławiek. Wot, takaja rabota. Ja
dumaju, czeho jany czepiacca? Biełaruski jazyk, ruski jazyk, na
jakim kto haworyć - chaj haworyć. Jak kto radziłsia, wsie wiery
adnoho Boha.

183

Cytat

Engelking, Anna, “Każda nacja swoju wieru ma / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.3-4,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 23 maja 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/11459.

Formaty wyjściowe