Jacek / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4

Dublin Core

Tytuł

Jacek / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4

Temat

Olędzki, Jacek (1933-2004)

Opis

Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4 ; s.244

Twórca

Kubiak, Anna Eleonora

Wydawca

Instytut Sztuki PAN

Data

2004

Prawa

Licencja PIA

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5437

Format

application/pdf

Język

pol

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:5055

PDF Text

Text

ANNA E. KUBlAK

Jacek
Egotyzm jest darem
Jacek

B

Olędzki



mistrzem w badaniu obcości tego, co znajduje się zbyt blisko nas, by tę obcość łatwo było
dostrzec, problematyzować. Był również świet­
nym nauczycielem drwiny i autoironii. Jego umiejęt­
ność rozwinięcia opowieści na temat drobnego szczegółu (znane wszystkim gadulstwo Jacka) było świadec­
twem ciekawości świata, przymusu ciągłej interpretacji. W Murzynowie stworzył muzeum żywe, miejsce
wielu rozmów. Jacek tępił jak nikt pojęcia 'informator'
i 'wywiad'. Pisał w książce Murzynowo. Znaki istnienia

i tożsamości kulturalnej mieszkańców wioski nadwiślań­
skiej XVIII-XX w. (UW, Warszawa 1991): "Przyjąłem
dewizę, że badając innych, badam również siebie. Badając innych, przyzwalam na nieskrępowaną ingerencję również w moje zachowania, zajęcia i zainteresowania". Był autorem trzech książek i kilkudziesięciu
materiałów filmowych. W latach sześćdziesiątych, gdy
jeździł z profesorem Dynowskim do Mongolii, na wła­
sną rękę brał ze sobą kamerę. Władzom mongolskim
tłumaczył, że wozi niezbędną mu bezprzewodową golarkę. Gdyby żył w innych czasach na pewno wybiłby
się w etnograficznej kinematografii.
Tępił wszelkie przejawy pompatyczności, oficjalności. Narażał tym samym często swoje kontakty zawo-

dowe. Należał do ludzi, którym- mówiąc jego słowa­
mi - było dane. Poznanie i szacunek wobec innych wizji świata dzięki wyprawom do Afryki i Mongolii szły
w parze z tropieniem zaściankowości, ksenofobii. Pisał
w książce Ludzie wygasłego spojrzenia (Dialog, Warszawa 1999): "( ... ) to, co ludy te wyróżnia, w żadnym wypadku nie jest egzotyzmem. I dalej, że owego egzotyzmu, w drugim znaczeniu tego słowa, częściej nieraz
można doświadczyć pośród swoich, a nie obcych, pośród rodaków, niekoniecznie w ostępach naszego kraju. Przeciwnie, tuż przed własnym domem, kiedy z tłu­
mu na placu Krasińskich w Warszawie słyszę: Polska
dla Polaków".
Był etnografem w życiu, na co dzień. Ciągle coś badał , interpretował. Trzeba było stale mieć się na baczności, by czegoś nie palnąć. Inaczej narażał się czło­
wiek na szyderstwo straszne. Był często nieznośny.
Chciałoby się uciekać, gdyby nie potrafił jak nikt rozśmieszyć. Uwielbiał indywidualne rytuały. Wszystkie
ważne chwile musiały mieć swoją oprawę: muzyka,
trociczki, dobrane słowa. Mierziła go zwyczajność. Że­
by podtrzymać jego sympatię, trzeba było stale go zadziwiać lub przynajmniej uważnie słuchać.
Określany metodologicznie jako 'nieświadomy fenomenolog', 'pogrobowiec duperelnych zainteresowań', 'syn marnotrawny', sam siebie nazywał etnologiem-perypatetykiem. Chodził zawsze swoimi drogami. Chronił swoją niezależność, nawet za cenę bolesnych awantur i w końcu rozstań. Bronił się do końca.
Jeszcze w hospicjum, wbrew rygorom, wychodził sam
na dziedziniec. Kiedy w końcu, w ostatnich dniach,
siadał na wózek, mówił: "Myślałem, że jestem wolnym
człowiekiem". Jego ostatnie zdanie, które od niego
usłyszałam to: "Najważniejsza jest świadomość".
I umarł świadomie. Na dzień przed śmiercią wiedział,
że następnego dnia umrze, i chciał uciekać na Długą.
No i uciekł.

Krajobraz.
Fot. Jacek
Olędzki

244

Cytat

Kubiak, Anna Eleonora, “Jacek / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 30 czerwca 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/11414.

Formaty wyjściowe