Jacek / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4

Dublin Core

Tytuł

Jacek / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4

Temat

Olędzki, Jacek (1933-2004)

Opis

Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4 ; s.241

Twórca

Jackowski, Aleksander

Wydawca

Instytut Sztuki PAN

Data

2004

Prawa

Licencja PIA

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5435

Format

application/pdf

Język

pol

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:5053

PDF Text

Text

C

iężko mi pogodzić się z jego śmiercią, był młod­
szy, pełen pasji do ostatnich chwil. Niepokorny, ale wierny w przyjaźni, choć rugał mnie niemiłosiernie za pomnik na placu Krasińskich. Patrzył
na niego z okna swej mansardy i na mnie wylewał swą
złość - byłem przecież kiedyś w wojsku, w artylerii oczekiwał, że to świństwo wysadzę. A ja już zmieszczaniałem, nawet tego nie umiałem zrobić dla przyjaciela! Był fascynujący, ale trudny. Fotykał się o własne
nogi. "Świat" takich nie lubi, nigdy nie wiadomo, co
im przyjdzie do głowy. Hierarchię urzędową przyjmował z pokorą, ale tak wyraźną, że dostrzegano w niej
ironię. Zapewne słusznie. A przecież przerastał swoich
utytułowanych zwierzchników i kolegów o głowę. Co
najmniej. Wobec tego nie znalazło się dla niego po
studiach miejsce w katedrze etnografii. Zresztą nie
chciano w niej widzieć ani Ludwika Stommy, ani
Zbyszka Benedyktowicza. Stomma został wtedy profesorem na paryskiej Sorbonie, Benedyktowicz uwikłał
się w redagowanie "Kontekstów" (fantastyczne numery), związał się z katedrą dopiero w ostatnich latach.
Jacek znalazł przytulisko w Instytucie Geografii, co
miało tę dobrą stronę, iż mógł wyjechać na stypendium do Afryki, i co jeszcze ważniejsze - badać społeczność wsi Murzynowo. Przez lata. Systematycznie,
mądrze. Parniętam seminarium folklorystyczne, które
prowadziłem na zamku w Książu. Program był napięty,
Jacek miał mówić od 8 do 10. Ale mówił tak fascynująco, że słuchaliśmy go do samego obiadu, a później do
kolacji, i znów po niej. Byłem tak wzruszony, jak gdybym słuchał relacji Bronisława Malinowskiego z wyprawy do Trobriandów. Jacek umiał widzieć. Inni patrzą, lekceważą to, co dokoła - a dla niego ważne były
rysunki dzieci na boisku, napisy w tramwajach wszystko. Interesowali go ludzie, umiał dostrzec
w nich to, co ważne, ciekawe. W Mongolii, w Afryce,
na Kurpiach. Cudownie patrzył, czuło się, że dla niego
jest ważne to, co mówię. Znałem tylko dwóch takich
ludzi umiejących słuchać- Ludwiga Zimmerera i Jacka. Mówiono im wszystko, już nawet nie jak na spowiedzi, ale na torturach. Wszystko. Przecież tak namiętnie słuchali!

Ludzi z Murzynowa traktował jak przyjaciół. Szai co ważne- lubił. Oni o tym wiedzieli i starali
się serdeczność odwzajemnić. To były kontakty mię­
dzyludzkie, a nie etnograficzne wywiady. Książka Munował

rzynowo. Znaki istnienia i tożsamości kulturalnej mieszkańców wioski nadwiślańskiej XVIII-XX w. (W-wa,
1991) jest pozycją znakomitą, a Kultura artystyczna
ludności kurpiowskiej (Wrocław, 1971) najciekawszą,
jaką znam, relacją o kulturze ludowej . O sztuce.
A sztukę Jacek widział znakomicie, obserwując i fotografując z całą świadomością artystycznej wartości
obiektu. Umiał dostrzec urodę glinianego konika, kozy prostyńskiej, monumentalizm wotów woskowych,
które odkrył w kurpiowskich peregrynacjach. Jego
wrażliwość artystyczna była niezwykła i to nie tylko

ALEKSANDER JACKOWSKI

Jacek

w środowisku antropologicznym. To on zwrócił mi
uwagę na Jerzego Kalinę, zmusił do przyjścia na Dworzec Centralny, gdzie obaj badali reakcję publiczności
na zawieszony pod sufitem wielki sześcian. Pogonił
mnie na Świętokrzyską, gdzie Kalina stworzył znakomitą rzeźbę, wchodzących pod ulicę i wychodzących
ludzi. W galerii przy bramie Uniwersytetu zrobił wystawę fascynujących rzeźb - z zapałek, suflera w jednym z warszawskich teatrów (Kornaś?). Zajmował się
kowalstwem, rzeźbą, plastyką obrzędową, wotami, obrazami, wrażliwością estetyczną i preferencjami chło­
pów, światopoglądem, ich współczesnością i historią.
Większość jego artykułów znaleźć można w rocznikach, "Kontekstów". Wiedział, że w tej redakcji ma
prawdziwych przyjaciół, że czekamy z niecierpliwością
na każdy jego tekst.
Był wierny ludziom, z którymi się przyjaźnił. Wiedział, że ma wpatrzonych w siebie uczniów, budził
w nich wrażliwość, poczucie odpowiedzialności. Czcią
otaczał pamięć Andrzeja Hemki, który odszedł nie
mogąc znieść naporu życia. Wpływał na studentów,
rozszerzał pole ich wyobraźni. Ja też wiele mu zawdzię­
czam, był kimś. Tak jak niegdyś jego profesor Witold
Dynowski, którego wykłady trudne były do zanotowania, ale zostawały w pamięci.
Dynowski otwierał perspektywę na wielki świat,
inne kultury, to było więcej niż znajomość szczegółu,
uwarunkowań tylko jednego środowiska. Podobnie Jacek. Uczył patrzeć na świat, widzieć go i opisywać.
Także fotografować. Ale czy ktoś zechce i zdoła pokazać na wystawie jego fantastyczne zdjęcia z Kurpi,
Mongolii, Afryki? Byłyby dopełnieniem książek i artykułów.

Cytat

Jackowski, Aleksander, “Jacek / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 30 czerwca 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/11408.

Formaty wyjściowe