06_Czesław Robotycki.pdf

Media

Part of Ludowe i amatorskie pisanie historii / Polska Sztuka Ludowa-Konteksty 2011, t. 65, nr 1

extracted text
06_Czes‡aw Robotycki.ps - 8/1/2011 8:16 AM

sposobów podejścia do przeszłości. Takie możliwości od
lat istnieją w postulatach współczesnych metodologii
uprawiania historii. Ta bowiem nie pierwszy raz, jako
część humanistyki, staje wobec samej siebie. Powstała
jej nowa epistemologia, istnieją nieklasyczne sposoby jej
uprawiania, znane są krytyki dyskursu historiograficznego. Przeciw historii w duchu „pozytywizmu żywiołowego”(określenie J. Topolskiego) z całym jej bagażem
stawia się nową historię (jej trzeci nurt), angielskie tradycje historii społecznej, mikrohistorie, historie narratywistyczne, historię codzienności, historię feministyczną i antropologię historyczną. Historie te zapożyczyły
się u antropologii kulturowej i teorii literatury, gdy zaczęły stosować ich kategorie pojęciowe (od mitu zaczynając, poprzez rytuały przejścia, gry społeczne, na reprezentacji kulturowej kończąc), poglądy na rzeczywistość
społeczną (modna dzisiaj tzw. przemoc symboliczna)
oraz tezę o relatywizmie kulturowym. „Alternatywne
historie” zwróciły uwagę na nowe problemy, na antropologiczne traktowanie tematów, na dyskursywne czytanie źródeł, na teksty historyków jako poważne fikcje,
na retorykę i jej chwyty, jak zasady pisarskie obowiązujące również w nauce.
Ponieważ podstawowym przedmiotem współczesnych studiów antropologii jest interpretacja ludzkich
zachowań nakierowanych na poszukiwanie tożsamości,
ludowe „dokumenty” pisarskie można traktować jako
źródło wiedzy o jej przejawach czerpiącej z korzenia mitu. Współczesne tezy o kulturze i świecie społecznym
jako procesach dynamicznych, zmiennych, koniunkturalnych sugerują, że zmienne będą też postawy wobec
zmityzowanych narracji. Wiadomo bowiem, że recepcja
historii, jak każdej innej twórczości, dokonuje się w kręgach obiegów treści kulturowych. W potocznym odbiorze prac historycznych bardzo często stwierdzenia oparte na postępowaniu spełniającym kryteria nauki
przenosi się w świat legendowy i bohaterski, w tradycję,
która jest dowodem na nasz stosunek do przeszłości.
Ten mechanizm społecznego funkcjonowania pamięci
pokazuje, że historia to nie tylko nauka, to specyficzny
dowód na sens zbiorowego istnienia, a świadectw potwierdzających egzystencjalne sensy poszukujemy wszyscy. Taki też charakter ma od swych początków ludowe
pisarstwo oddające lokalne historie.
Chłopi opisujący wiejską tradycję lub dokumentujący fakty rodzinne zatopione w miejscowych dziejach,
lub piszący na zamówienie (konkursy) tak zwane pamiętniki to bardzo ciekawa i dość jednostronnie interpretowana część kultury ludowej. W ogóle cała
dobrze znana tradycja pisarska/dokumentarna wszystkich warstw społecznych (ziemiaństwo, mieszczanie,
inteligencja, chłopstwo) wymaga nowego spojrzenia
bez zbędnych wtrętów ideologicznych.
Zmieniony kontekst kulturowy i społeczny, nowe
koncepcje rozumienia kultury i wynikające z tego inne kwestie metodologiczne zdecydowały, że można

CZESŁAW ROBOTYCKI

Ludowe i amatorskie
pisanie historii

istoria i antropologia są kategoriami, które
w humanistycznych interpretacjach współczesności odnoszą się do podobnej lub tej samej
sfery faktów. Obie operują w polu najnowszej przeszłości i kultury, należąc do tych samych porządków opisu. W praktyce „użycia” obu kategorii, szczególnie
tam, gdzie wykorzystuje się argumenty wymienionych
nauk, nietrudno o przypadki pomieszania faktów. Nierzadko posługiwano się w historii jako nauce sądami
należącymi do innego porządku niż badane zjawisko,
eksploatując ponad miarę figury niemające innego
związku jak tylko aksjologiczny ze zjawiskiem, do którego wyjaśnienia zostały użyte. Takie przyporządkowanie twierdzeń niewłaściwej rzeczywistości czyniło te
twierdzenia „mitycznymi” z punktu widzenia ich
struktury logicznej (tak pisał, już wiele lat temu, Leszek Kołakowski w Obecności mitu). Podobnie twierdzenia te można uzasadnić, przyjmując tezy o semiotycznym charakterze kultury, albo też od lat znane
tezy Rolanda Barthes’a o mityzacji rzeczywistości.
Według semiotycznego mechanizmu kultury
w procesie interpretacji w obu dyscyplinach narrację
o przeszłości przenosi się na poziom metatekstowy,
przy czym przekształcanie ciągu faktów w teksty dokonuje się poprzez wybór, rekompozycje lub swoiste ich
„zapoznawanie” w zgodzie z regułami kodów organizujących kulturę. W procesie przekształcania, a także
w kulturowych interpretacjach, a więc trakcie powstawania tekstów nazwijmy je ogólnie folklorystycznymi,
dochodzi do podobnego skutku: mityzacji rzeczywistości. W nauce i kulturze mają one jednak inny przebieg. Potwierdzają to ludowe zapiski w postaci dzienników, pamiętników, narracji quasi-historycznych.
Historię pisze się wciąż na nowo. Jest ona rezultatem zmiennych projektów. W radykalnych wersjach jej
krytycy powiadają, że jest to zajęcie na poły racjonalne,
a historycyzm to złuda XIX wieku (Karl Popper), nie
ma historii, jest mitologia – to my nadajemy sens dziejom – pisał w Obecności mitu Leszek Kołakowski. Wobec tego rodzaju opinii, od lat podważających jednowymiarowy charakter historii jako nauki, można uratować
jej racjonalny charakter przez świadome różnicowanie

H

40

06_Czes‡aw Robotycki.ps - 8/1/2011 8:16 AM

Czesław Robotycki • LUDOWE I AMATORSKIE PISANIE HISTORII

I wojną światową i po niej lud był świadomym czynnikiem polskiej polityki narodowej (Pigoń 1974: 46-47).
Tenże autor wskazuje na jeszcze jeden istotny
czynnik pobudzający społeczną i narodową świadomość, pośrednio też silnie wpływający na pisarstwo ludowe. Jest to rozwój prasy – czasopism ludowych. Jeszcze raz posłużę się cytatem, by najlepiej oddać myśl
wybitnego znawcy pisarstwa ludowego:
Czasopismo ludowe, nie jako narzucony krótkotrwały
podarunek, ale jako wyraz realnej potrzeby, zjawia się
w zaborze austriackim mniej więcej równocześnie z nadaniem konstytucji. Początkowo ma ono charakter budująco-rozrywkowy, ale rychło nabiera rumienców aktualności społeczno-politycznej i – co za tym idzie – zaczyna się
różniczkować ideowo (1974: 48).
Dochodzimy tym samym do kolejnego wymienianego przez Pigonia czynnika pobudzającego pisarską aktywność mieszkanców wsi – to zaangażowanie polityczne. Nie ulega wątpliwości, że ruch ludowy, najwcześniej
rozwijający się właśnie na terenie Galicji, wywołał potrzebę artykulacji chłopskich poglądów. Tym samym
można za Pigoniem powtórzyć zdanie podsumowujące
stwierdzenia o początkach chłopskiego pisarstwa:
...jeśli chodzi o lata przed rokiem 1900, obraz piśmiennictwa ludowego zamknąć się musi niemal wyłącznie
w granicach zaboru austriackiego. Tu ono się zaczęło i tu
wydało wybitne talenty (1974: 69).
Autorzy chłopskich pamiętników i różnego rodzaju
zapisków skupiali się na odtwarzaniu zewnętrznego lub
historycznego świata, rzadko posługiwali tonem osobistym i sprawom osobistym nie poświęcali w swych zapisach wiele miejsca. Ten brak subiektywności Stanisław
Pigoń uznał za charakterystyczny rys wczesnego okresu
chłopskiego pisarstwa (1974: 83). Mimo to, według niego, trudno przecenić wartość dokumentów piśmiennictwa ludowego, jest ono świadectwem swojej epoki, epoki, w której dokonał się przełom między starą i nową wsią
– między dawnym ustnym przekazem a zapisem dokonanym choćby niewprawną ręką wiejskiego gospodarza.
Zreferowane wyżej poglądy wybitnego znawcy literatury ludowej zachowały w części swą aktualność i należy podkreślić, że współcześni badacze, piszący wszak
35 lat po Pigoniu, dopowiadają wiele nowego do jego
myśli i wiele z nich rozwijają. Chłopskie spontaniczne
pamiętnikarstwo, rozumiane jako swoiste „pisanie historii” lub też „chłopskie historie” z pasją dokumentowała wielce zasłużona redakcja czasopisma „Regiony”.
Ten fenomen kulturowy rozpoznawali też Roch Sulima
(1992), Franciszek Ziejka (1984), Janina Hajduk-Nijakowska (1986), pisałem o tym i ja – Robotycki (1998),
a także wielu innych. Nic nie dałoby cytowanie tu całej
bogatej listy osób zajmujących się tą tematyką. Wybrane nazwiska przywołałem tu mocą ilustracji. Wśród autorów zajmujących się tymi zagadnieniami spotkamy się
z różnymi sposobami podejścia do tematu. Prace ich dobrze ilustrują różnorodność tendencji rozumienia tej

o tym zjawisku mówić w kategoriach folkloru, mikrohistorii, tożsamości i narracji, antropologii kultury lub
historii i na wiele innych jeszcze sposobów.
O początkach pisarstwa chłopskiego wiele napisał
Stanisław Pigoń (1974). Według tego autora podłożem rozwoju pisarstwa ludowego była przede wszystkim oświata. Na przykład w Galicji, stwierdzał Pigoń,
było szkół ludowych niespełna 2500, jeden nauczyciel
przypadał na 1500 mieszkańców, a wydatki na oświatę wynosily 5% ogólnego budżetu krajowego (Pigoń
1974: 39). Pisał tak:
Przecież jeszcze około roku 1890 statystyka wykazywała, że czytać i pisać na ziemiach polskich umie zaledwie 20%
ludzi, z tego oczywiście na wieś przypadał procent znikomy.
Dopiero ostatnie dziesięciolecie jest widownią obudzenia się większego pędu do oświaty. Z tej strony więc brakło wczesnej podniety, by chłop samorodnie uzdolniony
mógł obudzić w sobie talent pisarski, cóż dopiero tym talentem szerzej zagospodarować. A przecież tak się mimo
wszystko stało... Zawdzięczając jakieś znikome początki
wykształcenia szkółce, całą resztę zdobytego kapitału
umysłowego, całe swe, nierzadko wcale wysokie, wykształcenie zawdzięczają oni sobie samym, swej zawziętości w zaspokajaniu żywo, głęboko odczuwanego i niełatwo
dającego się nasycić głodu oświaty. Głód ten zaspokajają
uparcie przy całkowitej obojętności, niechęci czy nawet
czynnym oporze ze strony otoczenia...(1974: 39-40)
Inny istotny czynnik pobudzający pisarstwo ludowe to, według Pigonia, początki uświadomienia narodowego. Mogło ono się pojawić na wsi dopiero po likwidacji systemu pańszczyźnianego. W Galicji takim
impulsem tego procesu świadomościowego była przyznana jej autonomia. To dzięki niej również lud, na razie w formie zalążkowej, został wciągnięty w szerszy
rytm życia społecznego. Pigoń tak o tym pisze:
Przede wszystkim – poczucie wolności i własności. Literatura ludowa jest wytworem epoki dopiero popańszczyźnianej. W latach niewoli społecznej jeżeli nawet szczęśliwym zbiegiem okoliczności udało się jakiejś jednostce
wydźwignąć ponad masę ludową, to gdy spróbowała przydać się na co współziomkom energią swą, uporem i hardością, rychło – wobec bezwzględności oporu – przyszło jej
stargać swe siły, a nawet, osaczonej przez przemoc, zaplątać się na bezdrożach zaciekłości. Jeden przykład Deczyńskiego, szamocącego się latami z opresją dworską, musi
wystarczyc za wiele (1974: 42).
Ale, jak powiada dalej cytowany autor, kwestia narodowa wcale początkowo nie była taka pewna.
W masie swojej włościanie wdzięczni byli cesarzowi za
otrzymaną wolność i ziemię, i było to silniejsze niż pragnienie narodowej i państwowej wolności. Propaganda zaborcy z całą siłą wykorzystywała to powszechne
przekonanie, budując mit „cesarskiego chłopa”. To
dopiero lata pracy demokratycznej inteligencji –
stwierdza Pigoń – organizującej życie społeczne wsi zadecydowały, że w czasach bezpośrednio już przed
41

06_Czes‡aw Robotycki.ps - 8/1/2011 8:16 AM

Czesław Robotycki • LUDOWE I AMATORSKIE PISANIE HISTORII

nych przez wieki realizującą ofiarnicze projekty losu
(Walczowski 2000). Takie teksty jak te przedstawione
w dwóch ostatnich akapitach padają łupem dekonstrukcji prowadzonej przez antropologów, są też dowodem na to, jak potrzebna i owocna może być współpraca antropologów i historyków.
W ocenie i komentarzach przyjmujących inną perspektywę Roch Sulima, Wiesław Myśliwski, Marian
Pilot reprezentują tendencję aksjologiczną, której tezy
i ja podzielam. Wyraża się w nich przekonanie o potrzebie spojrzenia poprzez wartości na chłopskie pisarstwo „historyczne” (na zapiski, wspomnienia i opisy
zdarzeń). Podkreślić warto, że pamiętniki chłopskie
fascynują swoiście pierwotnym sposobem zmagania się
ze słowem pisanym, poszukiwaniem metafory, próbą
nazwania świata, znalezienia sensów, jakie nadaje się
wydarzeniom poprzez ich zapisywanie. To jest ich istotowy sens. Taki niski (prowincjonalny) obieg słowa
był ważnym tworzywem kultury.
Roch Sulima pisze o tym tak:
Ludowe postrzeganie historii przełamuje w sobie dwie
perspektywy: perspektywę wieczności (świat jest wieczny
i wszystko jest, jak zawsze było) oraz perspektywę „ja”
(świat jest na tyle, na ile mnie pośrednio dotyczy; oddziałuje na mnie tu i teraz; pokrywa się z moją biografią).
Z jednej strony rzeczywistość widziana jest w perspektywie
wieczności, z drugiej – w perspektywie osobniczego doświadczenia, które krystalizuje się i artykułuje najbardziej
wyraźnie przez doświadczenie zmiany, najczęściej zmiany
która jest katastrofą (wojna, pożar, śmierć, powódź, epidemia, lata posuchy, głodu itp.). Stąd też ludowa historia
jest jakby pasmem krzywd, nieszczęść, dopustów bożych.
Jest więc najbardziej dogłębnie doświadczanym losem. Los
jest figurą ludowej historii (Sulima 1992: 138-139)
Spontaniczne i samorodne chłopskie pisarstwo odnoszące się zawsze do przeszłości, na co zwracał uwagę
już Stanisław Pigoń, można więc uznać za poszukiwanie
sensu świata. Wspomnienia lub opowieść o losach własnych lub zbiorowych, nawet gdy wydają się niepojęte,
to czemuś służą – najczęściej wartościom etycznym
i wspominanemu przez Sulimę losowi. Są wyrazem refleksji nad światem, są też często nieświadomym wyrażaniem siebie i chłopskiej kultury. Przy takim rozumieniu
istoty chłopskiego pisarstwa staje się ono obrazem ludowego światopoglądu, jest wartością zbiorową, wiedzą
i tradycją. Poglądy zbierające przedstawione wyżej przekonania zawarł Wiesław Myśliwski w znakomitym eseju
publikowanym w kilku miejscach (tenże 2004).
Mając na uwadze także inne przedstawione tu stanowiska, jakie można zająć wobec zjawiska ludowego
„pisania historii”, zarówno tego dawnego, jak i współczesnego, skupiam się jednak na tym ostatnim, przykładającym humanistyczny współczynnik do każdej
próby nadania sensu przeszłości. Dlatego uważam, że
do przejawów ludowego „pisania historii” nie trzeba
stosować miary historycznych weryfikacji, wie o tym

pasjonującej problematyki. Oto ich wielce skrótowe
przedstawienie najważniejszych kwestii.
Tendencję literacką reprezentuje F. Ziejka, autor
uznanej pracy Złota legenda chłopów polskich. Pisze on,
że interesuje go obraz chłopskiej przeszłości w świadomości społeczeństwa polskiego. Obraz ten żyje w legendzie, która na podobieństwo dzieł literackich ma
swoje struktury i, co więcej, często powtarza archaiczne formuły literackie. Trudno więc materiał legendowy traktować jako źródło historyczne, jest to raczej
zwierciadło zbiorowej świadomości (Ziejka 1984: 2327). Julian Maślanka (1984) pisał o dziejach bajecznych, które były wielokrotnie inspiracją literatury,
a w romantyzmie wątki ludowe nawet rozwijano w autonomiczne opowieści. Jakub Lichański (2009) pisał
o mitologicznych wizjach Polski kreowanych przez literatów i zastanawiał się, jak trafiły one do folkloru.
Założenia folklorystyczne reprezentują, na przykład,
prace J. Hajduk-Nijakowskiej. Autorka należy do licznej
grupy folklorystów przekonanych, że w folklorze tkwią
historyczne prawdy lub fakty, które można w kontekście
wiedzy spoza folkloru zweryfikować mimo ich legendowej czy też podaniowej postaci. Folklor był więc, jak powiada inny autor tego nurtu, największym nośnikiem i magazynem wiedzy o przeszłości, wiedzy przetworzonej
i zmityzowanej (Łysiak 1992: 7). Pogłos pozytywistycznie
rozumianej historii (mimo używania kategorii mit) jest
czytelny w całości jego opracowań, bo warto zadać pytanie, w co przetwarza się ta wiedza i czemu służą tak istniejące narracje. Moim zdaniem są one typem wypowiedzi mieszczących się w kategorii tak zwanej pamięci
kulturowej. W takim rodzaju myślenia mieszczą się liczne „monografie” miejscowości i regionów pisane przez
historyków z wykształcenia lub amatorów, którzy krytyczną analizę źródeł traktują zawsze w zgodzie z pewną
założoną perspektywą regionalnej oryginalności, jaką
w ich mniemaniu mają miejscowe fakty historyczne. Pisałem o tym w innym miejscu (2008), tamże wybrana bibliografia takich prac.
Osobliwościami narracyjnymi pozostają teksty
amatorów próbujących syntez lub wyjaśnień dziejów
Polski, lub zdarzeń z jej najnowszych dziejów. I znowu
tytułem ilustracji tylko zwracam uwagę na archeologa,
który statystyki wyborów w Małopolsce z lat 90. tłumaczy karkołomnymi tezami o jej odwiecznej odrębności (Parczewski 1999). Architekt przedstawia swoją
wizję dziejów Polski. Dzięki, jak pisze, zebranym wiadomościom przekazanym przez autorów greckich,
rzymskich, arabskich, angielskich, niemieckich, ruskich latopisów, kronik polskich i własnych odkryć
i wniosków weryfikuje w wielu miejscach historię Polski (Miller 2000). Etnograf proponuje Rzeczpospolitą
czterech narodów, ignorując zupełnie to, co się zdarzyło w dziejach Europy w XX wieku (Leszczyński 2005).
Plastyk – profesor Akademii Sztuk Pięknych – odkrywa duszę narodu polskiego w wymiarach ezoterycz42

06_Czes‡aw Robotycki.ps - 8/1/2011 8:16 AM

Czesław Robotycki • LUDOWE I AMATORSKIE PISANIE HISTORII

tarze do opowiadań, przywołania świadków zdarzeń,
powoływanie się na przepowiednie, proroctwa i znaki
boskiej mocy. Poznajemy dzięki temu intencje i światopoglądy piszących.
Sfolkloryzowane dzieje lub, jak powiadają współcześni historycy, historia mówiona w różnych jej postaciach odnoszą się do światów lokalnych. Roch Sulima powiada, że:
...ludowe podania przedstawiają historię w mikroskali,
historię zazwyczaj nieprzekładalną na pytania, jakimi posługują się wciąż historycy wsi, historycy ruchu ludowego,
jak również ci, którzy piszą summy narodowych dziejów...(1992: 150).
Przedstawione wyżej problemy pojawiają się przy
analizie amatorskiego pisarstwa historycznego, dotyczą zapisków i pamiętników swoistych „dzieł” o przeszłości. Tego rodzaju materiały i zapisy odnoszące się
do różnych okolic kraju gromadzone i publikowane
były w już nieistniejącym kwartalniku „Regiony”. Są
z dzisiejszego punktu widzenia ciekawym materiałem
etnograficznym, świadectwem atmosfery prowincji
czasów PRL-u, źródłem wiedzy o jej mentalności.
Utwierdza tym przekonanie, że potrzeba dokumentowania, pozostawiania śladów ludzkich losów, działań
i doświadczeń jest powszechna i objawia się w każdym
środowisku. Takie zapisy są też dowodem na spontanicznie rodzące się skłonności literackie, by, człowiek
nie wszystek umierał.
Jak wiadomo, w tradycji polskiej myśli socjologicznej i antropologicznej od lat 20. XX wieku wykorzystywane były metody uwzględniające dokumenty osobiste
jako źródło socjologiczne. Wyprzedzającym wszelkie
pomysły pozostaje oczywiście klasyczne dzieło Floriana
Znanieckiego i Williama Thomasa (Chłop polski w Europie i Ameryce). Jego idee i metody pracy rozwijał założony w 1920 roku Instytut Gospodarstwa Społecznego,
samodzielnie działający od 1926 pod kierownictwem
Ludwika Krzywickiego. Wśród wielu tematów w latach
1929-39 z inicjatywy Instytutu ukazywały się serie pamiętników chłopskich, robotników rolnych i innych.
Pracujący tą metodą Józef Chałasiński, opracowując je
wydawniczo, z chłopskich losów budował zamierzony
obraz wsi polskiej doby kryzysu, mając wiedzę o tym zjawisku także skądinąd. Jego ideowe przeświadczenia dominowały nad wieloma szczegółowymi tezami zawierającymi nadto perswazyjne frazy.
Także serie pamiętników z konkursów ogłaszanych już
w innych warunkach w czasach PRL (lata 1965–1975)
wymagają dzisiaj ważnych kontekstowych komentarzy. Chałasiński i jego następcy organizujący konkursy
na pamiętniki poprzez Akademię Nauk, Towarzystwo
Przyjaciół Pamiętnikarstwa, a także organizacje młodzieżowe, towarzystwa regionalne i inne instytucje
zgromadzli setki tysięcy autobiografii i opowieści życiorysowych – powiada znawca problematyki (Gołębiowski, 1976: 22-25). I gdy zastanawia się, jak wyko-

badacz kultury, powinien wiedzieć też historyk. Mamy
tu bowiem do czynienia nie ze źródłem w sensie historycznym, lecz dowodem na kulturowe kreowanie sensów dla współczesnych sobie lub dla potomnych. Jakże
jasno wyraził tę myśl na przykład Jędrzej Mytnik, wydawałoby się, niewprawny autor ludowych zapisków:
Ja niżej podpisany, urodzony w Filipowicach 14 września 1868 roku, a na czas gdy wizerunek Pana Jezusa był
przeniesiony z kaplicy w Łęgu do dwory w r. 1902 miałem
lat 34 i wtedy zacząłem pierwszą książkę opisywać o powodzi Dunajcowej w r. 1813 i o małej kapliczce w Łęgu
i o większej kaplicy... I tę pierwszą książkę opisywałem na
podstawie świadków wiarygodnych.... więc ta stara
i szczupła książeczka mnie nie zadowoliła, bo była spisana
różnokolorowymi atramentami, a przytem mała... dla miłości ku temu cudownemu wizerunkowi Pana Jezusa, od
którego ja i moje dzieci otrzymaliśmy różne łaski, a także
dla zaspokojenia w późniejszych latach moich i innych ludzi myśli o temże Wizerunku Pana Jezusa i o kościele w Filipowicach, skąd, kiedy i jakim sposobem się wzięło i powstało... A jako taką przeznaczam ją sam dla moich dzieci
i innych ludzi, którym dzieci pozwolą czytać. A nie dziw się
czytelniku niezdolnemu pisaniu mojemu, chodziłem do
szkoły ludowej w Filipowicach 5 lat... (Mytnik 1999).
W historii chłopskiego pisarstwa odkrywamy pewien wymiar osobisty, inny od tego, o jakim pisał Pigoń.
Notowano bowiem często dla siebie, „na pamiątkę” dla
najbliższych. Z doświadczenia terenowego badacza
wiem, że na wiele tak napisanych tekstów trafiało się
przypadkiem, przy okazji dokumentacji czegoś innego.
Bywało, że rozmowa, wywiad lub nawet towarzyskie
spotkanie stwarzały atmosferę, w której autor lub właściciel – spadkobierca – odkrywał nagle przed nami niedostępny dotąd dla nikogo tekst, niepewny, czy właściwie czyni i czy zostanie właściwie zrozumiany. Każdego,
kto poszukuje śladów kultury ludowej, spotkać może
lub spotkała już przygoda z nieznanym tekstem.
Jolanta Ługowska, uznany badacz folkloru polskiego, w swojej pracy o gatunkach, tekstach i narracjach
w folklorze, stwierdza, że w zetknięciu z autentyczną
kolekcją tekstów ludowych stajemy w poczuciu deprymującego chaosu. I to dopiero my, poszukując jakiegoś ładu, porządkujemy tekst, by nadać mu przeczuwany przez nas sens (Ługowska 1993: 48). To bardzo
ważne stwierdzenie, narzucamy bowiem na pierwotną
materię tekstową (historyczną) siatkę własnych pojęć
i kompetencji. Czynimy to ostrożnie i z wyczuciem
kontekstu czasów, w jakich dokonywane były zapiski.
Wiemy bowiem, ze istnieje pewien rodzaj naiwnej historiografii, mówi się dzisiaj o tak zwanej etnohistorii,
którą tworzą ludowe przekazy dotyczące przeszłości.
Wiedza w nich zawarta pochodzi w dużej części z różnych tekstów drukowanych, a włączana do tradycyjnych form ludowych opowieści była i jest przyczyną
„wtórnego rośnięcia tych opowiadań” (Sulima 1992:
133). Na tę dodatkową wiedzę składają się też komen43

06_Czes‡aw Robotycki.ps - 8/1/2011 8:16 AM

Czesław Robotycki • LUDOWE I AMATORSKIE PISANIE HISTORII

nikarskiego staje się budzenie wrażliwości społecznej
i umożliwienie komunikacji pomiędzy grupami w warunkach rozpadu uniwersum kulturowego, marginalizacji grup w społeczeństwie, zróżnicowania opcji światopoglądowych (Bukraba-Rylska 2008: 36-45).
Dodać na koniec warto, że w cytowanej pracy nie
mówi się o pokłosiu powojennych konkursów pamiętnikarskich, dlaczego – nie będę w to wnikał. Przy dzisiejszym rozwoju metod historii mówionej i podkreślaniu roli dokumentalnej wspomnień tzw. świadków
historii, jest to jednak znamienne.
Z przedstawionych tu w pewnym skrócie i uproszczeniu problemów tytułowego ludowego pisania historii widać, że antropologia i historia ma wiele miejsc wspólnych. Mogą to być kwestie metodologiczne, metodyczne,
interpretacyjne. Jak współdziałać? – poprzez używanie
kategorii kulturowych, takich jak: styl życia, codzienność, lokalność, potoczność. Tworzone z nich kody kulturowe mogą być przydatne historykom i antropologom.
Historia PRL jest bowiem najlepszym przykładem pola
badawczego, na którym spotykać się będą przedstawiciele obu nauk, stając wobec wyzwania epistemologicznego,
kto i jak ma prawo zajmować się przeszłością PRL.

rzystywać ten materiał, postuluje, by postąpić z nimi
tak, jak W. Propp postąpił z tekstami bajkowymi, co
może uwypukliłoby społeczne warianty losu indywidualnego na tle losu społeczeństwa. Tym samym – postuluje dalej Gołębiowski – będzie można odkryć „mechanizm losu i świadomości narodu, proces przemian
kultury i społeczeństw” (Gołębiowski 1976: 24). Jednak autor ma świadomość, że pomysł jest metodologicznie niewykonalny. Nie uwzględnia on, moim zdaniem, kilku czynników, które ograniczają ewentualne
możliwości bezstronnej interpretacji narracji pamiętnikarskich metodą strukturalno-typologiczną.
W największym skrócie chodzi o to, że po pierwsze,
konkursy pamiętnikarskie miały regulaminy i instrukcje,
które określały ramy wypowiedzi, ich zakres rzeczowy,
dodatkowo wskazywany był przez główne hasło konkursu, co w zasadniczy sposób je ideologizowało. Po drugie,
w PRL obowiązywała prewencyjna cenzura ograniczająca każdą wypowiedź, nawet tę przeznaczoną do archiwum. Po trzecie, zideologizowani byli oceniający i piszący pamiętniki, ponieważ już sama decyzja udziału
w konkursie selekcjonowała autorów. Po czwarte, każdy
piszący biografię mityzuje swoje dawne postawy, często
w konkursowej postaci były one projekcją niezrealizowanych zamierzeń i ocen kontekstów życiowych. Były one
komentarzami do aktualnej sytuacji piszącego.
Współczesne rzeczowe i metodologiczne komentarze do sposobów posługiwania się metodami dokumentów osobistych i biograficznych w polskiej praktyce badawczej socjologii i etnografii/antropologii znajdziemy
w wyczerpującej pracy Izabelli Bukraby-Rylskiej, poświęconej tradycjom, problem i metodom socjologii
wsi w Polsce (2008). Tamże autorka przybliża spory definicyjne o kategorie analityczne i definicje, przypomina główne postawy metodologiczne badaczy (J. Chałasiński, J. Szczepański, F. Jakubczak) posługujących się
materiałami biograficznymi. Natomiast pytanie, jak po
latach można je komentować i odczytywać, wymaga
postawy krytycznej. Prezentował ją już wiele lat temu
Jan Szczepański, współcześnie bardzo dobre krytyczne
odczytania prowadzi W. Grabski. Inaczej widzi dawne
wnioski L. Krzywickiego i J. Chałasińskiego, wykazuje
pozorny obiektywizm pamiętników, podważa dobór
grupy, wpływ odezwy konkursowej na skład społeczny
autorów i inne. Wszystko to ma ważne znaczenie metodologiczne i należy doceniać te współczesne krytyki
materiału pamiętnikarskiego. Podobnie krytycznie,
według autorki Socjologii wsi polskiej, inny autor, S. Siekierski, wykorzystując materiał konkursowy, próbował
skonstruować etos chłopski, zastanawiając się, czym po
latach dysponuje on jako autor, co wyrażają wypowiedzi sprzed lat. Przykładając kategorie analizy folklorystycznej (między innymi genologię), uzyskał ciekawy
ówczesny obraz norm ekspresji społecznej, niedostępny
przy tradycyjnej analizie socjologicznej. W podsumowaniu autorka podkreśla, że funkcją materiału pamięt-

Literatura
Bukraba-Rylska Izabella, Socjologia wsi polskiej, PWN, Warszawa 2008
Gołębiowski Bronisław, Morfologia bajki a morfologia autobiografii kultur, narodów i ludzi, [w:] W. Propp, Morfologia
bajki, KiW, Warszawa 1976, s. 5-25
Lichański Jakub, Z., Wojciech Dzieduszycki sen., i Stanisław
Wyspiański – dwie wizje mitologicznej przeszłości Polski,
[w:] Stanisław Wyspiański w labiryncie świata, myśli i sztuki (red. A. Czabanowska –Wróbel), WUJ Kraków 2009,
s. 107-116
Leszczyński Jarosław Tadeusz, Rzeczpospolita czterech narodów, Kielce 2005
Miller Tadeusz, 3000 lat Państwa Polskiego, Bielsk Podlaski
1964-2000
Mytnik Jan, Książki dla moich dzieci i innych ludzi, „Zeszyty
Wojnickie” (wyd. spec.) nr 1: 1999, Wojnicz
Myśliwski Wiesław, Kres kultury chłopskiej, „Gazeta Wyborcza” 22-23 maja 2004, s. 19-20
Hajduk-Nijakowska Janina, Nie wszystko bajka. Polskie ludowe podania historyczne, LSW Warszawa, 1986
Ługowska Jolanta, W świecie ludowych opowiadań, Wydawnictwo Uniw. Wrocławskiego
Łysiak Wojciech, Ludowa wizja przeszłości, UAM Poznań
Pigoń Stanisław, Na drogach kultury ludowej, LSW Warszawa
Robotycki Czesław, Prowincja z antropologicznego punktu widzenia. Refleksja z perspektywy Dylematów komunikacji
kulturowej, „Konteksty” R. 62: 2, s. 7-13
Sulima Roch, Słowo i etos, Zakład Wydawniczy „Galicja”,
Kraków
Walczowski Franciszek, O duszy narodu polskiego, Wyd. V. I.
D. I. Nowy Sącz 2000
Ziejka Franciszek, Złota legenda chłopów polskich, PIW, Warszawa 1984

44

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.