8b2881e5bb1a62287c9332acc05b1b54.pdf

Media

Part of Jesza czy Jasza czy Jasz? / Lud, 1910, t. 10

extracted text
Opisy i notatki
»Flisakowa żona
Siedzi sobie doma —
A flisaczek, nieboraczek,
Robi wiosłem, jak robaczek...
Płynie do Torunia!«

(Dzieła prozą, t. 4. str. 453.).
Taki sam tekst z drobnemi odmiankami zamieszcza i Kol­
berg, dodając drugą zwrotkę następującej treści.
»Flisackowie z nieba,
Dajcież (nam tez) chleba,
Dawnoście tu nie bywali,
Chleba’ście nam nie dawali,
Teraz tez bywajcie,
Chleba nam dawajcie«.

Do powyższego tekstu piosenki dołączone są nuty (obacz
Krakowskie, cz. II. str. 194. i 195.).
Warszawa.

Bolesław Śląski.

Jesza czy Jasza czy Jasz ?
Wielką jest zasługą p. Matusiaka, że odnowił kwestyę po­
gańskich bogów słowiańskich, a specyalnie polskich i swem
tłómaczeniem ustępu Długoszowego popchnął całą kwestyę na
nowe tory. Patrzymy teraz na olimp polski z innego punktu
widzenia. Mogą się wprawdzie nasuwać, pewne wątpliwości
w niektórych rzeczach, ale w każdym razie rozprawa p. M.
przyczyni się niepomiernie do wyjaśnienia ciemnej bardzo kwestyi naszych bogów pogańskich. Na jedną taką wątpliwość
pozwalam sobie zwrócić uwagę.
P. Matusiak bierze całkiem słusznie za podstawę badania
nazwy najwyższego boga formę podaną przez Długosza: J eszam
(4 przyp. 1. pojed.) i zestawia wyraz ten etymologicznie z wyra­
zem jary (silny, a właściwie młody), jaro (wiosna). Żeby pogo­
dzić e w Jesza z. a w jaro, jary, twierdzi, że polskie miękkie
a przechodzi przed ch i powstałem z niego sz w e Twierdzenie
to jest tylko częściowo słuszne, bo nie każde miękkie a (ja)
— 181

Opisy i notatki

przechodzi przed ch (k, g, I, w, b, p) i miękkimi ich zastępcami
(sz, cz, ż, w i t.d.) w e, lecz tylko to, które odpowiada starobułg.
é (i) a więc: strb. lesz = p. las : leśnik ; strb. telo = p. ciato :
w ciele ; prast. vén'tk'b = p. wianek: wieniec, strbłg. vémb =
p. wiadomy : wiedza, wiem itd. Nigdy jednak nie zmienia się
w e pierwotne ja, (j-j-a) jakie właśnie mamy w jaro, jary.
Takie same ja mamy n. p. w j a k, jaki, jabłoń, jabłko,
jawić, jawny, jad, j a ź w i e c. W nich nie zmienia się
nigdy a (ja) na e; nie powiemy nigdy n. p. w jedzie tylko
w jadzie, ani i e d o w i t y lecz jadowity. Że i jaro, jary
mają takie pierwotne długie a, dowodem tego grecki wyraz:
Mpa (pora roku), którego długiemu o odpowiada słowiańskie
a (por. staroper. jara - rok; starogórniem. j ar. Greckiemu
eap odpowiada :
strbłg. v e s n a, poi. wiosna, skr. v asanta łac. ver a nie jaro. Z tego wynika, że albo J e s z a
nie można zestawiać z jary, jaro albo Je sza nie jest
właściwą formą. A jednak zestawienie wyrazów J e s z a i ja­
ry, jaro jest bardzo prawdopodobne. A więc forma wyrazu
Jesz a nie jest prawidłowa, brzmiał on J a s z a. Że Długosz
podaje formę Jesz a, da się łatwo wyttómaczyć. Długosz
korzystał, jak autor sam przyznaje, ze źródeł ruskich, pisa­
nych naturalnie cyrylicą. Wiadomo zaś, że w cyrylicy zamiast
fi (ja) pisze się bardzo często i> = je które się jednak wyma­
wiało także jako ya. Mamy więc pisane często Tico, Tblho,
iroAa itd., a czytało się: jako, jayuno, jagoda. Otóż w źró­
dle ruskiem było napisane: Tina, a Długosz przepisując ten
wyraz literę za literą znak T czytał jako je i napisał J e s z a,
bo imienia tego nie słyszał mówionego, lecz widział je tylko
na papierze. My jednakże wiedząc, że T wymawiało się nie
tylko je, ale i ja, jesteśmy uprawnieni do czytania imienia
boga pogańskiego: J a s z a. W ten sposób Ja sza i jary,
jaro mogą pochodzić z jednego pierwiastku, a Jasza znaczył
by : młody, wiosenny bóg słońca.
Lecz czy nazwa powyższego boga brzmiała w 1-ym przyp.
rzeczywiście Jasza ? Można i o tern wątpić. Jeżeli przypuścimy,
że Długosz korzystał z ruskiego źródła, wtenczas musimy po­
wiedzieć sobie, że forma Jasza nie potrzebuje być 1 przyp.,
lecz może być także 4 przyp., utworzonym od mianownika :
J a s z. Długosz mając przed sobą Jasza, chciał to także
uwydatnić jako 4 przyp. i dodał końcówkę łacińską tego przy— 182 —

Opisy i notatki

padku: m i stąd powstało jego: Jesz am. To stało się
i z 4 przyp.: -Łada. I jego mianownik brzmi Ład, lecz Długosz
biorąc i tu za podstawę acc. Łada dodał łacińską końcówkę
ni i stąd powstało jego Lyadam. Mojem zdaniem oba te
imiona brzmiały w mianowniku Jasz i Ład, a nie Jasza
i Łada. Mamy wprawdzie rzeczowniki rodzaju męskiego
na a: wojewoda, sędzia itd., ale są w każdym razie nie­
liczne, a formy Łada i Jasza jako rzeczowniki osobowe
rodź, męskiego i to nazwy bogów rodzą jakieś nieprzyjemne
uczucie; mimowoli pragnie się, aby ich męskość i połączoną
z nią siła i wielkość znalazły wyraz i w końcówce męskiej.
Za mojem przypuszczeniem przemawia i sposób używania przez
Długosza przypadków w imionach żeńskich, które wszystkie
wymienia w pierwszym przypadku, choć czasownik wymagałby
w 2 razach i tu 4 przyp. Pisze więc: Venerem nuncupant
Dzydzilelya; temperies, quem apellabant Pogoda; Diana
lingua eorum Dzewana et Ceres Marzyana vocatae sunt.
Pytamy więc, czemu i tu nie napisał: Dzydzilelyam, Pogodam,
zwłaszcza jeżeli zestawimy ze słowami: Appellabant Jovem
Yeszam — Martern vocabant Lyadam, albo czemu nie napisał
Yesza, Lyada jako mianowniki. Gdyby mianownik wszystkich
tych imion brzmiał jednakowo, t. j. na a, byłby u wszystkich
napisał albo: Yesza, Lyada, Dzydzelelya, Pogoda
albo: Yeszam, Lyadam, D z y d z e 1 e 1 y a m, Pogodam.
Widocznie czuł różnicę pod względem końcówki we wyrazach
Jesz, Ład, a Dzydzelelya, Pogoda. Jeżeli i my się
tej różnicy trzymać będziemy, musimy jako pierwszy przypadek
bogów męskich przyjąć : J a s z, Ład.
To samo przypuszczam i o Ni ega, zamiast którego
przyjmuję w mianowniku N i e g. Że Długosz nie użył formy
biernika N i y a m, lecz formy N i y a, może pochodzić stąd,
że w oryginale ruskim znalazł dopełniacz: Niya, którego
wymagała dana konstrukcya zdania; nie wiedząc zaś, jak wła­
ściwie brzmiał mianownik tego wyrazu i nie chcąc oznaczać
jako bierniku, bo jako biernik nie była w oryginale użyta, oddał
ją w tej formie, w jakiej ją znalazł. Niezwykła pisownia tego
wyrazu Niya zam. N e g a świadczy, że Długosz był w nie­
pewności, jak ten wyraz się wymawiał.
Nawiasem dodam, że jeżeli staniemy na stanowisku, że
Długosz korzystał ze źródła ruskiego, łatwo nam wytłómaczyć
— 183 —

Opisy i notatki

pisownię Ni ja zam. N i e g a. Starobułg. Htra niusiało a przy­
najmniej mogło się zamienić w Hura, bo starobułg. rŁ przecho­
dzi w jęz. ruskim w i; jeżeli teraz górna kreska litery r była
zanadto pociągnięta do a, wtenczas obie te litery wyglądały
jak a = ja, a cały wyraz wydawał się napisany Hmh »= Nija,
co odpowiada Długoszowemu N i y a. W ten sposób daleko
łatwiej tłómaczy się różnica między formą Długosza a formą
pierwotną: Niega, mian. Nieg niż pisownią staropolską j zam.
g, która należy do rzadkich.
Nie mogę pominąć jeszcze jednego przypuszczenia, które
mi się nasunęło przy badaniu wyrazu J a s z. Autor objaśniając
ten wyraz etymologicznie, wspomniał o pierwiastkach: jas
(w jasny) i jar (w jary, jaro). Z tych dwóch przyjął drugi. Mnie
się nasuwa jeszcze trzeci, to jest: j e s, jaki mamy w starop.
jeśm, npol. jestem. Jakby brzmiał od tego pierwiastka rze­
czownik, oznaczający nazwę boga słowiańskiego, czy J e s, czy
Jeś lub Jesz, trudno stanowczo twierdzić; biernik brzmiałby
wtenczas: Jesa, Jesia, Jesza coby także odpowiadało
Długoszowemu : Y e s z a m, bo i s, ś wyrażano w ortografii
staropol. pzez sz. Wyraz ten znaczyłby: Istniejący, będący, rze­
czywisty, co się znakomicie zgadza z naturą boga, choćby po­
gańskiego. W naszym języku pierwiastek ten nie jest używany
poza wyrazem : jestem, ale w jęz. rosyjskim, a zanim i w nowobułgarskim jest podstawą kilku wyrazów: estestvo byt
przyroda, es test ven naturalny, estestvoznan je nauki
przyrodnicze i t. d.
Nie twierdzę, że przypuszczenie to moje jest słuszne ;
przyszło mi ono na myśl i podaję je do dalszego badania.
J. Leciejewski.
Do powyższego artykułu pozwalam sobie dodać następu­
jące uwagi:
1) Wątpię bardzo, żeby Długosz czerpał wiadomości o bo­
gach, czczonych w Polsce, ze źródeł ruskich. Niema po temu
żadnych wskazówek. Natomiast przypuszczam, że wiadomości
te znalazł Długosz w aktach kapituły Krakowskiej, gdzie je jak
sądzę, z dawna przechowywano dla własnej informacyi, lecz
nie puszczano w świat z łatwych do zrozumienia przyczyn.
Z tych to przyczyn niema zgoła nic o pogańskich bóstwach
naszych u dawniejszych kronikarzy polskich. Mówi się o nich
— 184 —

Opisy i notatki

dopiero wtedy, kiedy już przestali być dla chrześcijaństwa nie­
bezpiecznymi.
2) Mówiło się J e s z a, Łada, nie Jesz, Ład, gdyż od
Jesz, Ład mielibyśmy acc. niewątpliwie Jeszem, Ładem lub
Jeszum, Ładurri, a nie Jeszam, Ładam. Wiemy zresztą
z innych źródeł współczesnych, od Długosza niezawisłych,
a także ze źródeł blizkich Długosza, ze źródeł wieku XVI.
i następnych, że bóstwa te zwały się Jesza i Łada. W ka­
zaniu anonimowem z wieku XV. mamy wyraźnie Łada (lada),
a imię drugiego boga brzmi w temże kazaniu w voc. Jesze,
co polega na nominał. Jesza. Jak od gospodza (pani) mówi
się w w. XV. : O gospodze uwielbiona, tak od Jesza, mówiło
się Jesze nie Jeszo jak dzisiaj. Imię Łada przechowało się
zresztą w pieśniach weselnych do dziś dnia i brzmi Łada.
3) Wiem dobrze, że nie każde miękkie a przechodzi
w polskim języku przed ch i miękkiemi spółgłoskami na e,
gdyż z reguły dotyczy to tylko takiego a miękkiego któremu
odpowiada starosłow. e; jednakże wiem i to, że niema reguły
bez wyjątków, że w trenie XIX. mówi matka do Kochanow­
skiego : „Spisz Jenie?“, nie „Spisz Janie?“, choć to ja nie od­
powiada wcale starosłow. e. A nie sama stara Kochanowska
tak mówiła, skoro tak mówią już w XIII. w.; w r. 1282 czy­
tamy Jeszko (= Jaśko), a w r. 1293 J e n i k (== J a n i k).
Nie trzeba też sięgać do starosłow., żeby sobie wytłómaczyć
formę Jesza zamiast J a s z a, skoro w polszczyźnie znajdu­
jemy w r. 1175, 1200, 1250, 1294, 1296 Jerosław (= Jarosław),
a w 1236 Jerota (= Jarota), zmieniało się zatem w polszczyźnie
miękkie a w wyrazie jary na e, choć nie odpowiada starosłow. e.
A tak samo miała się z tym wyrazem rzecz w języku połabskim,
w którym mamy wyraźnie deus Gerovitus (Jerowit =
Jarowit), a prócz tego nazwy miejscowe, jak J e r i c h o w o
(= Jarichowo), Jirgost (Jergost = Jargozd = poi. Jargwozdź,
Talwald). Zob. A. Bruckner. Die slav. Ansiedelungen str. 35,
69, 70. K. E. Muka. Szczątki języka Wendów liineburskich
w Materyałach i pracach Akadem. Umiejęt. 1. 451 A tak samo
miała się z tym wyrazem rzecz i w języku czeskim, skoro
księcia czeskiego Jaromira, rówieśnika i znajomego naszego
Bolesława Chrobrego nazywają źródła podr. 1013 i 1034
G e r m i r u s.
— 185 —

Opisy i notatki

4) Nie wywodziłem Jeszy od tematu jes—, który mamy
w j e s t e m nie tylko dlatego, że nie mamy od niego imion, bo ta­
kie jak jestestwo są późne i nie mogą wchodzić w rachubę,
ale przedewszystkiem dlatego, że trzebaby przypuścić u ludów ta­
kie, indoeuropejskich pojęcie boga najwyższego jako bytu, a ta­
kiego pojęcia w nazwach bogów u tych ludów nie napotykamy.
Jakimże sposobem zdobyliby się na to Słowianie? Mamy u tych
ludów Zeusa ¡Jowisza piorunującego, mamy W o d a n a
(od Wiiten srożyć się, gniewać się), mamy D o n a r a (od Donner), mamy Swarożyca (od swar, gniew), mamy Pioruna
i Perkunasa (od wyrazu piorun), mamy Jaro wita (od
jary, gniewny władca), ale nigdzie nie napotykamy nazwy
oznaczającej „tego, który jest“.
Szymon Matusiak.

Odpowiedź.
Powyższe uwagi nie osłabiają wcale mych twierdzeń.
1) Ze Długosz korzystał ze źródeł ruskich, nie da się za­
przeczyć i sam autor to przyznaje ; mógł więc zaczerpnąć wia­
domości o bogach czczonych w Polsce i ze źródeł ruskich,
tern więcej, że wówczas a nawet i później nie odróżniano tak
ściśle rzeczy polskich od ruskich, zwłaszcza w mytologii.
Przyznaję, że Długosz mógł znać i akta kapituły Krakowskiej^
ale akta te nie wykluczają i źródeł ruskich; przeciwnie oba
źródła mogły się uzupełniać.
2) Że mówiło się Jesza i -Łada w w. XVI. i następnych,
nie wynika jeszcze niezbicie, że wymienione formy są pierwotne,
zwłaszcza, że form pierwotnych już dawno nie pamiętano
a powtarzano formy Długosza. Że lud śpiewa jeszcze dziś -Łada,
Łado, nie dowodzi niczego, bo lud tych form nie rozumie i nie
ma pojęcia o tern, co ten wyraz właściwie znaczy. Ważniejszy
byłby dowód oparty na wołaczu : Jesze, któremu może odpo­
wiadać mianown. Jesza, gdybyśmy nie wiedzieli, jak silnie w deklinacyi działała analogia rozmaitych tematów na siebie. Obok
wołacza : s y n u mamy s y n i e, obok nadzieje mamy
nadziejo; od ociec tworzy się o t c z e; a więc formy jak
człowiecze, W o j c i e s z e (dziś Wojciechu) mogły wywo­
łać : Jesze (zam. spodziewanego : J e s z u).
3) Formy. Jenie, Jeszko, Jenik z c nie obalają mego
twierdzenia o zamianie prasłow. e na: ia, e, bo wyraz Jan
— 186 —

Opisy i notatki

jak i pochodne od niego nie są polskimi wyrazami ; wyraz Jan
wzięty przez nas z łaciny potwierdza właśnie moje zdanie, bo
pokazuje wpływ analogii na wyraz obcy Jan ; siano, sienie —
Jan, Jenie, Jenik; las, lesie = Jan, Jeśko. Tymczasem mamy
przecież i formy: Jaśko, Janiszewo, Janiszew. Tak samo mamy
w w. XII. i XIII. Jerosław, Jerota i Jarosław 1229,
Jarogniew 1218, Jarosława 1273, Jarostowic 1291, Jarost 1233,
1226, 1173, 1118, Jarota 1253 i t. d. Tu to e zam. a nie jest
żadnym wyjątkiem, lecz pokazuje tylko, że wtenczas prasłow.
e jeszcze nie przeszło całkowitego procesu zamiany na ia, lecz
jest starszą formą. Tak samo ma się rzecz z połabskim J e r ow i t itd., chociaż te formy tu nie należą, bo język połabski ma
odmienne prawa od polskiego. Czeski znów wyraz Germirus
jest utworzony pod wpływem niemieckim, a zresztą i w czeskim
języku prasłow. e nie przeszło w XI. wieku jeszcze całkowitego
procesu zamiany. I te więc wyrazy nie są jeszcze dowodem,
że e w Jesza jest usprawiedliwione.
4) Nie robię wcale szanownemu autorowi zarzutu z te­
go, że nie wywodzi J a s z a od tematu j e s, który mamy
w jestem. Mówię przecie tylko, że mnie się nasuwa jeszcze
temat jes —, ale nie upieram się wcale przy słuszności mej
myśli i poddaję ją tylko do dalszego badania. Nie miał się
więc autor o co gniewać na mnie.
Jan Leciejewski.

Andrzej Suleja
CHŁOP — POETA.

Andrzej Suleja przedstawia ciekawy typ chłopa - poety,
który mimo pewnej kultury zachował całą pierwotność natury
i talentu chłopskiego. Zawdzięcza to zapewne temu, że nie odry­
wał się ani na chwilę od roli i od swego środowiska i choć
„pisze jak jaki pan po gazetach“, to tworzy, myśli i czuje jak
chłop. Nic go jeszcze nie „przeodmieniło“.
Suchy, zawiędły ale krzepki góral, lat 55, o spokojnych ru­
chach, swobodny i naturalny nie tylko między swymi, ale także
gdy się znajdzie wśród ludzi innej kultury, nie potrafi być zbyt
uniżony ani też zbyt narzucający. Po prostu opowiada o swoich
— 187 —

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.