95cb5b9aa9084cf5f4b7e2cc1d8bc893.pdf

Media

Part of Kołłątaj, jako pierwszy metodyk etnografii. (Uwagi i Przyczynki) / Lud, 1912, t. 18

extracted text
Opisy i notatki

Kołłątaj, jako pierwszy metodyk etnografii.
(Uwagi i Przyczynki).
Zabierać głos w sprawie wymienionej tytułem po tylu już
w tej mierze wypowiedzianych zdaniach, wydaje się na pierw­
szy rzut oka rzeczą co najmniej zbędną. Tembardziej zaś, jeśli
się ma na myśli wielokrotnie cytowany dokument, jakim jest
w tym wypadku list Kołłątaja do Jana Maja z dnia ,15. lipca
1802 r.1) pisany z Ołomuńca. Znaczenie jego wielokrotnie oce­
niano : można niemal powiedzieć, że posługiwano się nim aż
do znudzenia. Mimo to, nie zdołano podchwycić istotnego zna­
czenia tego dokumentu, zarówno dla teoryi naukowej jak i dzie­
jów umysłowości polskiej. Henryk Schmitt wskazał jak się
zdaje pierwszy w opracowaniach na znaczenie listu tego dla historyi2). Dał zarazem wytyczną dla wyzyskania go w dziejach
naszej historyografii. Reprezentantami wyłącznie tego kierunku
w ocenie listu stali się Wł. Smoleński3) i W. Tokarz4).5 Oby­
dwaj prócz pierwiastku refleksyjnego nic nowego w tym wzglę­
dzie nie wnieśli. Drugi kąt widzenia: to interes historyka
etnografii polskiej a zwrot uwagi na moment ten datuje się od
r. 1885, a więc w lat 25 po Henryku Schmittcie. Wówczas to Dr.
Kopernicki w artykule „Etnografia i Etnologia“ 6), a równocze­
śnie P. Chmielowski w swem dwutomowem dziele o Adamie
Mickiewiczu6) znaczenie tego listu wybitnie podkreślili. Zara­
zem podał Chmielowski wiadomość, że list ten komunikował
T. Czacki warszawskiemu Towarzystwu przyjaciół nauk7). Źró­
dła tej wiadomości nie podał; była więc ona gołosłowną
i jako taka powtarza się w pracach Zdziarskiego i Dropiowskiego. Stąd wytworzył się jedynie problem teoretycznej war*) X. Hugona Kołłątaja Korespondencya listowna z Tadeuszem
Czackim. (Listy w przedmiotach naukowych). Kraków. 1844. T. I. s. 12—30.
2) H. Schmitt. Pogląd na żywot i pisma X. Hugona Kołłątaja.
Lwów. 1860. s. 291-293.
3) Władysław Smoleński. Szkoły historyczne w Polsce. (Główne
kierunki poglądów na przeszłość). Pisma historyczne. T. 111. Kraków 1901.
‘) Wacław Tokarz. Ostatnie lata Hugona Kołłątaja. Kraków 1906.
Tom I.
5) Encyklopedya wychowawcza. T. III. Warszawa 1885.
6) P. Chmielowski. Adam Mickiewicz. Zarys biograficzno-literacki.
Kraków i Warszawa. 1886. T. I.
’) Op. cit. T. I. s. 154.

— 122 -

Opisy i notatki

tości omawianych myśli Kołłątaja, bez możności ustawienia ich
w należytym stosunku ewolucyjnym do łańcucha myśli polskiej,
czy to historycznej czy też etnograficznej. Chmielowski bowiem nie­
jednokrotnie potem rzecz tę omawiający, powtarza się*1),2 a nadto,
tam nawet, gdzieby to uwzględnić należało (np. w Historyi lit.
poi.) traktuje rzecz jednostronnie ze stanowiska etnograficznego,
negując zupełnie znaczenie dla metody historyi polskiej. Ró­
wnież niedostatecznie oświetlił poglądy H. Kołłątaja W. Dropiowski w swem niezwykle cennem studyum historycznem dla
twórczości ludowej polskiej'“). W podobny sposób ujmowali
zagadnienie St. Zdziarski3) i A. Fischer4).* Wszyscy trzej ujęli
zagadnienie jednostronnie, a nadto ostatni dwaj pominęli szcze­
gół zaznaczony przez Dropiowskiego w przypisku, że ukazał się
on drukiem za życia Kołłątaja, na który Dropiowski należytej
uwagi nie zwrócił. Z tego przeglądu dało się zauważyć, że nie
sprecyzowano dostatecznie stosunku tych idei do ówczesnych
celów i zadań naukowych w teoryi i praktyce, z drugiej strony
oddzielono od siebie, jak to niżej wykażę, rzeczy organicznie
związane nie postawiwszy pytania, czy rzeczy te od siebie od­
dzielać można. Nakoniec trzeba zaznaczyć, że głosy badaczy
jednomyślnie podkreśliły niezwykłe znaczenie tego dokumentu
myśli Kołłątaja w dziejach naszej umysłowości wieku XIX. za­
równo w zakresie historyografii jak i ludoznawstwa. Słusznie
więc jako jeden z najcenniejszych pomników spuścizny Kołłątajowskiej pomieścił go, choć w skróceniu, w szeroko dostępnej
publikacyi Stanisław Krzemiński6), choć i on zdaje się mu
przypisywać znaczenie tylko teoretyczne. Źródło tego poglądu
>) „Jak należy traktować utwory poezyi ludowej w historyi litera­
tury polskiej“. Referat na zjeździe hist.-lit. im. J. Kochanowskiego.
(Archiwum do dziejów literatury i oświaty w Polsce, t. V. s. 36 i nn.
i 154 i nn.). „Metodyka historyi lit. polskiej“. Warszawa. 1899. str. 40-41.
„Hist. literatury polskiej“. Warszawa 1899. T. III. s. 29—31. itd.
2) P. W. Dropiowski. Pierwsze ślady zajęcia się twórczością lu­
dową w literaturze polskiej XIX. w. (Sprawozd. gimn. w Rzeszowie za
rok 1900).
3) St. Zdziarski. Pierwiastek ludowy w poezyi polskiej XIX. wieku
Warszawa 1901. Rozdział 1.
*) Adam Fischer. Ignacy Lubicz Czerwiński (Ruś. R. I. 1911. Z. 2).
Tenże. „Hugo Kołłątaj, pierwszy metodyk etnografii polskiej“. (Kronika
powszechna 1912. R. III. Z. 9. jubileuszowy Kołłątaj o wski).
6) Wiek. XIX. Sto lat myśli polskiej. Warszawa 1906. T. 1. s. 90—97.

— 123 —

Opisy i notatki

na znaczenie teoretyczne tego listu1) pochodzi stąd, że za­
służony wydawca puścizny pośmiertnej Kołłątaja, Ferdynand
Kojsiewicz, ogłosił go wprost z rękopisów 2), będących dziś
w posiadaniu Akademii Umiejętności w Krakowie 3) Kojsie­
wicz, wydając wzmiankowane listy w przedmiotach naukowych,
nie sprawdził, które z nich były drukowane i spowodował tern
z gruntu fałszywe mniemanie, że listy te, a między innymi tu
omawiany, nie były znane przed rokiem 18444).* Za argument
zaś później służyła niczem niepoparta wiadomość Chmielow­
skiego ’) o znajomości jej w Warszawskiem Tow. przyj, nauk
za pośrednictwem Czackiego. Wiadomość ta znajduje już dziś
potwierdzenie w fakcie wielce znamiennym. Udało się bowiem
znaleść współczesny odpis listu pochodzący z kół warszaw­
skiego Tow. przyj, nauk. Mieści się on obecnie w Bibliotece
Zakładu nar. im. Ossolińskich 6). Należał on niegdyś do twórcy
Zakładu Ossolińskich, o czem świadczy kilka jego autogra­
fów7). Kodeks ten pisany kilkoma rękami XIX. wieku8), już
swą treścią wskazuje na pochodzenie współczesne i to
z kół warszawskich. Świadczy o tern w bezpośredniem sąsiedz­
twie zostająca tu rozprawka Ignacego Potockiego, „O denarach
Piastów“ z datą 18. XI. 1804 r. (str. 453-472). Data ta staje
się zarazem terminem a quo znajomości tego listu ; a trzeba
podkreślić, że list ten 9)10odpisany pod imieniem Kołłątaja
(nie anonimowo) nie jest całkowity, lecz częściowy i co
ciekawe urywa się w pewnem charakterystycznem miejscuł0).
Fakt ten łączy istnienie tego odpisu organicznie z anonimo‘) Kopernicki 1. c. wyraża żal, że list ten tak późno był druko­
wany i pozostał bez wpływu.
2) Zob. nota 1).
3) Jan Czubek. Katalog rękopisów Akademii Umiej, w Krakowie.
Kraków. 1906. s. 35. L. Rps. 210—211.
4) Zob. nota 1.
6) Zob. nota 6 na s. 122.
6) L. Inw. 725.
’) Wiadomość tę zawdzięczam. W. P. Dyr. W. Kętrzyńskiemu, za
co na tern miejscu serdeczne składam podziękowanie.
8) Opisał go W. Kętrzyński. Katalog rękopisów. T. III. s. 221—223.
9) Strona Rps. 476-485.
10) Według tekstu Kojsiewicza obejmuje część początkową aż do
słów „gdzie zaś prawda z obu stron jest uznana, tam nie zostaje nic
więcej do mówienia“. (T. I. s. 12—26 w. 2 z góry). Podaję tu odmianki
stylistyczne, wziąwszy za podstawę tekst Kojsiewicza:

— 124 —

Opisy i notatki

wem wydrukowaniem tego listu z r. 1810, a zarazem zdaniu
Chmielowskiego wypowiedzianemu gołosłownie daje należyty
sprawdzian. Niewątpliwie list ten zakomunikował członkom To­
warzystwa Czacki. Odpis listu tego posiał bowiem Kołłątaj Czac­
kiemu jako załącznik do listu pisanego z Porycka dnia 6. marca
1803 (veteris styli)1). On też jak przypuszczać należy, umieścił go
częściowo w Pamiętniku warszawskim 2). Jakiż związek zacho­
dzi między rękopisem a przedrukiem ? Jest on bardzo ścisły:
przedruk bowiem warszawski nie jest również całkowity, a obej­
muje część tę samą, co omawiany rękopis. Również porówna­
nie tekstu i odmianek wskazuje na blizkie pokrewieństwo 3).
Wniosek z tego prosty i jasny: wskazuje wyraźnie na zainte­
resowanie się pomysłami Kołłątaja w kołach naukowych war­
szawskich w latach 1804—1810. Zyskuje w ten sposób list cha­
rakter nowy: przestaje być listem prywatnym — owszem staje
się artykułem naukowym, który musiał być przedmiotem nau­
kowej dyskusyi. Świadczą zatem obok tych zewnętrznych oko­
liczności pewne wewnętrzne znamiona, zwłaszcza część prze­
drukowana w Pamiętniku warszawskim: autor bierze za punkt
s. 14 w. 9 z góry takiego — takowego.
„ 15 „ 9 z góry rejestrów — regestrów.
„ 16 „ 8 z góry cząstkowej — początkowej.
„ 16 „ 1 z dołu wydane — wydani.
„ 17 „ 12 z dołu rejestru — regestru.
„ 21 „ 12 z góry niewiele
mało.
„ 22 „ 2 z dołu fizyognomiach — fizyonomiach.
„23 „ 12 z góry dobrych rysunków — rysunków dobrych.
„ 24 „ 2 z dołu Podskarbich i komisyach — Podskarbich,
o komisyach.
’) X. H. Kołłątaja. Korespondencya listowna op. cit. T. I. s. 1—12.
s) Pamiętnik warszawski (Osińskiego) R. 1810 T. II. s. 27 42 pt.
List H. K. do T. (sic!) M. z Ołomuńca, dnia 15. lipca 1802 r. pisany.
Długie czasy artykuł ten nie był oznaczony. (Zob. L. Finkel. Bibliogra­
fia hist. poi. T. I. str. 349 a. 1. p. 5822. List o potrzebie wydania zbioru
historyków itd.). Dropiowski 1. c. wymienił go po raz pierwszy w nocie,
bez zwrócenia bliższej uwagi na tę okoliczność.
3) Przedruk ten nie jest całkowity a obejmuje część tę samą co wzmian­
kowany rękopis. Również odmiany tekstu wskazują na blizkie pokre­
wieństwo rękopisu i przedruku. Za podstawę poniższego zestawienia
służy również wydanie Kojsiewicza :
s. 14 w. 9 z góry takiego — takowego.
„ 15 „ 9 z góry rejestrów — regestrów.

125 —

Opisy i notatki

wyjścia ostatnie dzieło T. Czackiego ’)• Odbiega od tematu
i wypowiada cały szereg postulatów dla ówczesnej nauki. Było
to raczej „Credo“ naukowe wypowiedziane, wobec faktu zawią­
zania się Towarzystwa naukowego, o czem Kołłątaj w liście
czyni wzmiankę 2). Zanim wskażę na właściwe momenta ge­
nezy listu, zarówno ideowe, jak i praktyczne, muszę zaznaczyć,
że list ten opublikowano, jak się zdaje za wolą samego Kołłą­
taja. Dowodu na to bezpośredniego niema. Świadczył by o tern
list z 4. stycznia 1810 pisany z Krakowa do Śniadeckiego3),
poruszający znowu kwestyę wydawnictw źródłowych do dzie­
jów Polski. Powtórzenie raz wypowiedzianych myśli, jest w ka­
żdym razie bardzo znamienne.
Należałoby wyświetlić teraz genezę tego listu: rozwiązanie
tego pytania rzuci światło na jego właściwe znaczenie. Kołłątaj
uwięziony w listopadzie 1794 r.4), następnie przewieziony do
Ołomuńca, zatopił się w pracy naukowej, głównie dżiejopisarskiej: trzymając rękę na pulsie społeczeństwa pierwej, on który
zdaniem Śniadeckjego, jedyny był na historyka swoich czasów,
s 15

„ 12 z dołu Polak jeżeli nie chce przestać na mierności
jeżeli jest troskliwy — Polak jeżeli jest troskliwy.
„ 16 „ 1 z dołu wydane — wydani.
„ 17 „ 12 z dołu rejestru — regestru.
20
je.
„ 20 4I8 zz g9ry}
góry) g
„ 20 „ 7 z dołu była niegdyś Polska — była Polska.
„ 21 „ 7 z góry źródeł — źrzódeł.
„ 21 „ 9 z dołu Bischiinga — Biischinga (pisownia właściwa).
„ 22 „ 2 z dołu fizyognomiach — fizyonomiach.
Nawiasowo dodaję, że w tymże tomie Pamiętnika warszawskiego
(1810 t. II. s. 1—26) ukazała się po raz pierwszy anonimo rozprawka
Kołłątaja „Rada dla Imć Pana M.(irowskiego), jakim sposobem najpożyteczniej dawać można Historyę i Jeografię w szkołach publicznych“ (H.
Kołłątaj. Korespondencya z T. Czackim. T. III. s. 171—191) także częściowo.
') T. Czacki. O litewskich i polskich prawach, o ich duchu, źró­
dłach, związku i o rzeczach zawartych w pierwszym statucie dla Litwy
1529 r. wydanym. Warszawa 1800. Tomów 2.
2) Korespondencya op. cit. T. I. s. 30.
3) „Odpowiedź X. Kołłątaja z Krakowa 4. stycznia roku 1810“.
Dzieła Jana Śniadeckiego. Wydanie nowe Michała Balińskiego T. II.
Warszawa 1837. Żywot H. K. Noty str. 84—92. W odpowiedzi na zachętę
do pisania dziejów narodowych żąda wydawnictwa źródeł str. 89—92.
*) Wł. Smoleński. Uwięzienie Kołłątaja. Pisma historyczne. T. 11.
Kraków. 1901. s. 456-483.

126 —

Opisy i notatki

stojąc obok Naruszewicza, jako jeden z filarów umysfowości
czasów Stanisławowskich — począł snuć refleksye nad losem
polskiej wiedzy. Skalpelem wysokiego krytycyzmu dotknął je­
dnego z najważniejszych problemów polskiej nauki —stworzenia
dzieła o dziejach narodowych. „Żaden naród — jak mówi ’)—
nie uzyskał inaczej doskonałego dzieła swej historyi ogólnej,
tylko przez długie wprzód przysposabianie materyałów nieu­
chronnie do tego potrzebnych. U nas tylko ośmielono się pi­
sać historyę narodową bez takiego przysposobienia. Wszelako
śmiały w swych przedsięwzięciach Naruszewicz doświadczył na
sobie tego niepodobieństwa“.
Geneza zatem listu jasna: jest to wynik refleksyi nad
losem historyografii polskiej: żądanie zbioru historyków.
Drugi moment: wybranie człowieka do tej pracy ma być
nim Czacki. Około tego pomysłu wydawniczego obraca się
część 1. listu. Część druga zajmuje się pytaniami, które tak
gorliwie zajęły naszych etnografów.
Związek ten jest ściślejszy, niż się na pierwszy rzut oka
wydaje.
„Trudno zaprzeczyć, że to dzieło ogromne*3),2 będąc
zbiorem bez braku, nie będzie powszechnie przyjemne osobli­
wie zaś dla czytelników: którzy w książkach szukają raczej za­
bawy niż nauki. Aby więc temu zapobiedz i zrobić go rożnem
od innych podobnych edycyi, możnaby go ożywić bardzo pożytecznemi dyssertacyami, stosownie do każdego wieku naszej
historyi, albo przynajmniej do szczególnych jej epok, na które
zwyczajnie dzieloną była, lub dobierając ważniejszych materyj, któreby wyjaśniały stan rzeczy naszych
w tych przedmiotach, o których zazwyczaj historya ogólna ledwie kiedy nawiasem wspomina“3).
Pragnie więc dać rodzaj encyklopedyi koniecznej dla historyka.
Opracowania te mają być następujące: 1) Geografia tej części
Europy, na której była niegdyś Polska. 2) O obyczajach i zwy­
czajach narodu polskiego. 3) O religiach. 4) O wychowaniu
i historyi nauk i umiejętności. 5) O pasterstwie i rolnictwie.
6) O miastach. 7) O formie rządu polskiego. 8) o sposobie
wojowania Polaków. 9) O dyplomatyce polskiej. 10) O prawo') Korespondencya 1. c. T. I. s. 14.
2) t. j. Scriptores rerum polonicarum.
3) Korespondencya 1. c. s, 20.

— 127 -

Opisy i notatki

dawstwie polskiem. 11) O rzeczy skarbowej. 12) O policyi kra­
jowej. Cel dzieła, względnie piać jasny: „aby przez nie wszystkie
ciemniejsze miejsca historyi mogły być wyjaśnione, te zwła­
szcza, które nikną w historyi ogólnej“ ')■ Uderza nas już z góry
brak terminu „etnografii“ i „etnologii“, które wskazują nam już
samodzielność tych nauk. To zaś coby się dało wciągnąć pod
pojęcie etnografii ma znaczenie pomocnicze dla historyi. Tak
więc merytoryczna strona listu, wyjaśnia nam samą tegoż ge­
nezę. Refleksye te spisane w formie listu skierowanego do Jana
Maja. Faktu tego nie należy kłaść na karb przypadku. Jan May,
księgarz, autor i wydawca — a od r. 1796 redaktor Gazety
krakowskiej'*2), mógł łatwo pośredniczyć między Kołłątajem
a publicznością: nadawałby się do tego rodzaju publikacyi
ówczesny dodatek do Gazety krakowskiej3). Widocznem jest
jednak, że list ten zachował sobie Kołłątaj w odpisie, skoro
wypuszczony z więzienia 4),5 w rok niemal, z Wołynia (z Berehu
13/111.1803) pisząc do Czackiego, w kopii go posyła B). Przezna­
czał go widocznie do druku, albowiem rzeczy najbardziej obcho­
dzącej Czackiego tj. uwagom na temat dzieła „O litewskich
i polskich prawach“ osobny traktat poświęca 6). Na tę decyzyę mogła wpłynąć inna okoliczność : dokładne obeznanie się
z zamiarami i celami Warszawskiego Towarzystwa przyjaciół
nauk, o którem do połowy lipca 1802 r. żadnej nie miał wia­
domości ’).
Widocznem jest, że stanowisko Towarzystwa, bezwzględnej
kontynuacyi dzieła Naruszewicza, kazało mu tę myśl wypowie­
dzianą, niejako na nowo powtórzyć. Fakt ten nie pozwala pod­
suwać Kołłątajowi jakiejś idei ludoznawczej (celowej i świado­
mej). Poruszone zagadnienia metodyczne, o ile tyczą etnografii
schodzą na plan dalszy wobec pomysłu wydania zbioru histo') 1. c. s. 25.
2) K. Estreicher. Bibliogr. poi. XIX. stulecia. T. I. s. XXXIII. (ka­
talogi) T. II. s. 20. (Gazeta krakowska). T. III. s. 39.
3) Jest wielkie prawdopodobieństwo, że Maj rzeczonego listu nie
drukował. Przeglądnięcie Gazety krakowskiej za rok 1802 dało rezultat
ujemny.
») Maryan Dubiecki. X. Hugo Kołłątaj na Wołyniu. Fragment bio­
graficzny. Ruś. R. I. z. l.s. 1—35.
5) Korespondencya 1. c. T. I. s. 11.
°) I. c. s. 12, 30-53.
’) 1. c. s. 30.

128 —

Opisy i notatki

ryków. Przeceniono te szczegóły i szereg luźnych uwag wyol­
brzymiono zanadto. Błąd leży też w tern, że wskutek tego
włączono H. Kołłątaja w ów ogólny prąd zwrotu ku ludowo­
ści, którym nas wita początek w. XIX. ') w swych jeszcze
nawpół świadomych objawach. We właściwą harmonię z prą­
dem ogólno-europejskim wszedł on w epoce Mickiewiczowskiej.
Zajęcie się bowiem twórczością ludową na przełomie XVIII.
i XIX. stulecia było wynikiem fermentu społecznego i umysło­
wego: „Ludy Europy... zaczęły odczuwać potrzebę silniejszego
pokarmu, bardziej odpowiadającego wymogom ich organizmu“ *).
Tej myśli u Kołłątaja doszukać się trudno. Obdarzony subtel­
nym zmysłem historycznym *3) 2— zachował swój odrębny punkt
widzenia. Przedstawia się tu jako historyk-fatalista — który
w okropnej chwili dziejowej „ananke“ chce Polskę z ostatnich
chwil jej życia wraz z całą przeszłością dziejową zostawić cie­
mnej przyszłości „ad perpetuam memoriam“. Widać to z celu,
jaki sobie zakłada: „Takowe zaś dzieło nieskończenie by­
łoby potrzebne 1) dla objaśnienia naszej hi story i
początkowej4); 2) dla dania odpowiedzi na tysiączne ka­
lumnie i czernidła obcych pisarzów; 3) dla zostawienia
potomności rzetelnego świadectwa, w jakim sta­
nie były obyczaje naszego 1 ud u pr z y o sta t n i e j
rzeczy naszych zmianie“5).
Przyjęło się powszechnie, że uwagi, którym się przypisuje
ważne znaczenie dla etnografii 6) powstały pod wpływem dzieła
Czackiego o litewskich i polskich prawach ; jest w tern pewna
doza słuszności; dzieło to bowiem uległo ówczesnej modzie
Skandynawszczyzny i niejednokrotnie w interpretacyi pomników
prawnych sięgało do zwyczajów i podań ludowych. Trzeba je­
dnak pamiętać, że dzieło to nie stoi jeszcze na stanowisku,
które przyjmuje rodzimość praw — owszem raczej hoł') Piętnastoletni Joachim Lelewel jako pierwszy zbieracz piosnek
ludu w r. 1801. (Ks. pamiątk. na uczczenie setnej roczn. ur. A. Mickie­
wicza. Warsz. 1899). 1. s. 83—92. —A. Fischer. Ignacy Lubicz Czerwiński
Ruś 1911. z. 2. s. 127—134.
2) Dropiowski 1. c. s. 15.
3) W. Tokarz 1. c. T. 1. s. 209.
4) Jest to zdaje się pierwszy raz rzucona myśl zastosowania wy­
ników etnografii do badań historycznych.
5) Korespondencya 1. c. s. 23.
c) Dropiowski I. c. s. 25.

129 —

Opisy i notatki

duje jeszcze zasadom wpływów „literackich“ na prawo. Rozpa­
trzywszy jednak, to co mówi Kołłątaj w 2-ej części listu ’), co
nawiasowo ma znamiona bezpośredniej autopsyi, należałoby
poglądom Kołłątaja przypisać większą oryginalność. Pozatem
wypowiedziane tu poglądy wyprzedzają nieco — analogiczne
pomysły Brodzińskiego.
Z tego samego ściśle historycznego punktu widzenia (idea
ratowania pomników przeszłości) wypłynęły pomysły wyda­
wnicze źródeł. Myśl sama zresztą nie nowa*2) — przechodziła
różne stadya mniejszych lub większych usiłowań ; często łamała
się w samym zarodku wskutek obojętności społeczeństwa jak
to np. było z pomysłem Michała Grólla3); jednakże metody­
czne ujęcie zagadnienia wypowiedziane było przez Kołłątaja po
raz pierwszy. Ujęcie to przypadło wcześniej niż podobne
w Niemczech przed rozpoczęciem epokowego wydawnictwa
„Monumenta Germaniae histórica 4). Nie zwrócili uwagi na to
wielbiciele tych pomysłów, jak Smoleński5) i Tokarz6). Po­
mysł ten reprezentuje bezwzględną negacyę kierunku zainicyowanego przez Naruszewicza. Stanowisko to musiało go posta­
wić w zasadniczej opozycyi wobec warszawskiego Tow. przyj,
nauk, jako bezwzględnych kontynuatorów Naruszewicza. Odzwier­
ciedliło się to wyraźnie na kartach „Pamiętnika warszawskiego“,
który po półtorarocznym efemerycznym żywocie przestał wy­
chodzić7). Stoi on ściśle pod sztandarem Albertrandych i Niem­
cewiczów8). Koronę tej idei tworzy „Prospekt historyi narodu
’) Korespondencya 1. c. s. 26—30.
’) Zeissberg, Geschitsschreibung Polens im Mittelalter (podana we
wstępie historya wydawnictw źródłowych).
3) Adolf Pawiński, Michał Groll, obrazek na tle epoki. Kraków
i Warszawa 1896 s. 63—64.
4) Archiv d. Geselschaft f. ältere deutsche Geschichtskunde Tom IFrankfurt a. M. 1819 „Ankündigung und Plan-entwurf einer Sammlung
der Quellen...“ s. 9—32. (Uderza nas tu ogromne podobieństwo postu­
latów).
5) Wł. Smoleński. ,,Szkoły historyczne w Polsce“ (Pisma histo­
ryczne T. 111.) s 247— 254.
6) 1. c. T. I. s. 209—212.
’) F. Bentkowski. Hist. lit pol. T. I. s. 133. § 9. Pisma peryodyczne.
8) Druk pośmiertnej puścizny Albertrandyego. Pam. warsz. 1809,
T. I. s. 249-57; 1809. T. II. s. 333—350.

— 130 —

Opisy i notatki

polskiego“ *) i bezpośrednio ciągnący się przez szereg zeszy­
tów „Krótki zbiór dziejów narodu polskiego*2). Niejako pro­
testując zamieszczono tu list Kołłątaja (wraz z innym o nau
czaniu historyi). Jest w tern widocznie ręka Czackiego, który
począł się nosić z wydaniem Galla 3). Dziwnym zbiegiem oko­
liczności, stał się ten list ostatniem „veto“ na kartach pisma,
które wskutek zaburzeń przestało wychodzić na zawsze.
Pozostaje odpowiedź na pytanie, czy dadzą się wykryć
pewne wpływy tego listu na ówczesny ruch naukowy. Pomija­
jąc fakty przytoczone przez Dropiowskiego i Kraushara 4),
które otrzymują nieco światła, zwrócę uwagę na dwa projekty
wydane przez Kraushara. jako 1. i 1!. tom. Miscellaneów histo­
rycznych. Pierwszy pochodzi z r. 1804 wydany pod tytułem
„Projekt utworzenia za czasów pruskich w mieście Warszawie
Towarzystwa historycznego“ i czasopisma peryodycznego pod
tytułem „Zbiór materyałów do historyi polskiej“. Rzecz druga
to również anonimowa praca z r. 1813 zatytułowana przez
wydawcę „Próba ankiety z roku 1813 w sprawie badań nad
historyą krajową, literaturą, statystyką, folklorystyką b. księ­
stwa warszawskiego“. Postulat główny wydania zbioru history­
ków utonął w niepamięci. Jednak z chwilą gdy Kojsiewicz po­
wtórnie wydał list omawiany (1844) zaczęła ta myśl na nowo
krystalizować u Augusta Bielowskiego 5) najpierw i Maciejow­
skiego6}. Postulaty przez ostatniego postawione są stylistycznem przetransponowaniem pomysłów wielkiego myśliciela.
Wskazania poczynione przez Kołłątaja stały się więc dźwignią
kierunków umysłowych w. XIX. Dodajmy do tego, że jako
postulaty konieczne do wzrostu literatury w tym liście 7) po>) 1. c. 1809. II. s. 251-265
2) I. c. 1809 T. II., ss. 266-328, T. I. 1810 s. 145 — 181, 293, 350
(niedokończony).
3) Dokonał tego Bandtkie w r. 1824.
*) Towarzystwo warszawskie przyj, nauk 1800—1832 Księga I. i II.
(zwłaszcza materyał anneksów).
6) Bielowski August. Rzut oka na najdawniejsze pomniki naszych
dziejów. Bibl. Zakł. nar. im. Ossol. 1844 XI. s. 196 i nn.
6) Maciejowski W. A. Słowo o zamierzonem krytycznem wydaniu
kronikarzy polskich. Bibl. warszawska. 1846 T. I. (Zob. też w tej sprawie
list. A Bielowskiego do tegoż z r. 1846. Księga pamiątkowa ku uczcze­
niu A. Mickiewicza. T. 1. s. 116).
’. Korespondencya 1. c. s. 26—30.

131 —

Opisy i notatki

stawił- prasę, krytykę i wznawianie dzieł dawnych; — otrzy­
mamy wobec tego wytycznę rozwoju kultury polskiej. Wyda­
wnictwa źródłowe, zainicyowane, a raczej w czyn wcielone
przez Bielowskich, Piekosińskich, Heiclów z jednej strony —
wyodrębnienie się ludoznawstwa, jako oddzielnej gałęzi, i wielki
jego rozwój są wynikiem ziarna, rzuconego przez Kołłątaja, choć
jeszcze na pół świadomie — w czasach najwyższej prostracyi
ducha.
Kazimierz Sochaniewicz.

Z gwary i obyczajów ludu wodnego.
/. Nazwy miejscowości nadrzecznych.
1. Chełmo obok Chołmno, zam. Chełmno, nm. Culm, nad
Wisłą (zapisane z ust maszynisty statku parowego, krążącego
między Warszawą a Płockiem).
2. Korczów, zam. Karczew, a właściwie Karczew’, osada
nad Wisłą, powyżej Warszawy (powtórzone z opowiadania oryla
tarnobrzeskiego, który płynął tratwą do Gdańska).
3. Uljanów, zam. Ulanów, nad Sanem (słyszane od t. zw.
„wytycznego“ czyli oficyalisty władzy spławniczej, na Wiśle
w miejscowości Świdry w pobliżu Warszawy).
4. Szyprowie, Polacy z Prus królewskich, często odbywa­
jący ze swymi statkami drogę po dole Wisły do Gdańska, w ten
sposób rymują nazwy miast, nad brzegami rzeki w zaborze
pruskim położonych, mimo których przepływają:
Toroń — Fordon,
Chełmo albo Chołmno
Grudziądz2) trzecie;
Nowe 3), Gniew 4),
A szóste Tczew B).

— Świecie ’),

II. Magiery i Krakusy.
Są to dwie kategorye flisaków galicyjskich, których naj­
mują do spławu tratew kupcy drzewni: Magiery — to oryle od
’) nm. Schwetz; 2) albo Grudziąż, nm. Graudenz, z daw. poi. Grudzieniec; 3) nm. Neuenburg, daw. poi. Noybork; 4) nm. Mówe; 5) nm.
Dirschau, po polsku jeszcze Tczewo.

132 —

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.