e53bf3764be8490e72064ba468766ed4.pdf

Media

Part of Kijanki / Lud, 1912, t. 18

extracted text
Opisy i notatki

ziemi ornej, odznaczającej się równością. Nazwa powtarza się
często. Wzór (Sułkowice, pów. olkuski). Wzór („takie równe“,
Maszków, pow olk.). Wzór („Jak to ta takie równe, równizna,
dobry kawałek grontu“. Zerkowice, pow. miechowski). Średni
(w)zór (Szarbia, pow. miech.). Wzorek („Równy taki plac“, Luborzyca, pow. miech.). Wzorek („Pole równe“, Pobiednik, pow.
miechowski).
Czeczelowie i Czekelowie są to Szeklerzy. W r. 1614 nie­
jaki Adam Czeczeli był cechmistrzem w Sławkowie, w powiecie
olkuskim. Z tego powodu, Czeczelówkę, a może i czeskie Ćećelice, z pomiędzy przykładów, podanych przez Rozwadowskiego
na str. 479 należy chyba usunąć.
Lwów, 1912.

Stanisław Ciszewski-

Kijanki.
Lato 1911 roku spędziłem na Żmudzi, przejeżdżając z miej­
sca na miejsce; z wędrówek tych postanowiłem skorzystać i ze­
brać do warszawskich zbiorów etnograficznych trochę okazów
zdobnictwa drewnianego; brak znajomości języka litewskiego
i niemożność bezpośredniego obcowania ze wsią utrudniały
nadzwyczaj robotę i sprowadziły ją prawie do zera, potwier­
dzając dobitnie znane przysłowie, że nie tylko „przez posły
wilk nie syty“, ale tern bardziej przez tłómaczy. W każdym ra­
zie udało mi się zebrać kilkanaście okazów bogato rzeźbionych
kijanek (pralnik, po litewsku kułtuwies) z różnych okolic gub.
kowieńskiej. W kijankach tych obok zdobnictwa, wielce zbliżo­
nego do zakopiańskiego, uderzyła mnie forma, zupełnie od­
mienna od znanej mi w Królestwie a, jak miałem możność
przekonać się podczas wędrówek, stała i niezmienna dla całej
guberni kowieńskiej.
Kiedym po powrocie do Warszawy zebrane okazy złożył
w zbiorach etnograficznych Muzeum przemysłu i rolnictwa ')
i zechciał porównać z okazami, pochodzącymi z okolic czysto
polskich, przekonałem się ze zdumieniem, że kijanek w zbio') Warszawa, Krakowskie Przedmieście 66.

- 115

Opisy i notatki

rach wcale niema i że na tę nieodzowną broń każdej kobiety
wiejskiej nikt ze zbieraczy, zasilających zbiory warszawskie,
uwagi dotąd nie zwrócił, wskutek czego postanowiłem wyzyskać
życzliwość swych uczni i zapełnić zauważone braki. W ciągu
roku 1911 i 1912 otrzymałem kilkadziesiąt kijanek, pochodzą­
cych z najrozmaitszych okolic ziem polskich oraz ościennych
gubernii, co dało mi możność od razu porównać kształty ki­
janek i wyprowadzić stąd pewne wnioski, z którymi obecnie
chcę się podzielić z szerszym ogółem. Otóż przedewszystkiem
muszę zaznaczyć, że zwyczaj zdobienia kijanek zanika już pra­
wie całkowicie i w wyjątkowych tylko okolicach można je je­
szcze znaleźć; daleko ważniejszą jednak, zdaniem mojem, jest
forma kijanki aniżeli jej zdobienie; zdobienie zależy od zdolno­
ści i od umiejętności tego, kto kijankę robił oraz od wzorów,
jakie miał stale przed oczami; forma jest od tych wpływów
prawie zupełnie niezależna i można twierdzić, że odtwarza ona
jak najwierniej formy najdawniejsze, używane w danej okolicy.
Pomiędzy kilkudziesięciu zebranemi kijankami, wyraźnie wyró­
żniają się cztery następujące formy, które pozwolę sobie na­
zwać od miejscowości, z których pochodzą mianem 1) polskiej,
2) litewskiej, 3) białoruskiej i 4) małoruskiej; piąta zupełnie
od poprzednich odmienna, spotyka się na stosunkowo bardzo
nieznacznym obszarze, na pobrzeżu Wisły od Sandomierza do
Iwangrodu. Zanim jednak przystąpię do opisu poszczególnych
typów wymienię te nazwy, jakie dla oznaczenia kijanki są uży­
wane w różnych okolicach. „Kijanka“ (pochodzenie „kij“) uży­
wana jest w calem Królestwie i innej nazwy lud nie zna; jakiej
nazwy używa lud w Galicyi, Poznańskiem, na Prusach i t. d.
nie wiem. Na Litwie Polacy używają nazwy „pralnik“, Litwini
„kułtuwies“, białorusini „pranik’“ (akcent na ostatniej sylabie),
małorusini „pracz“, Rosyanie „npanŁHHK/L“. W Niemczech spo­
tkałem się z trzema nazwami „Schiagel“, „Schlagbaum“, „Waschstock“. We Francyi podano mi nazwę „un battoire“; we Wło­
szech „batti pane“ (?). Wreszcie w Kroacyi „bat *. Innych nazw
dotąd zebrać mi się nie udało; w każdym razie widzimy tu dwa
pierwiastki: „bić“ ewentualnie „kij“ oraz „prać“, przyczem się
pierwiastek „prać“ prawie wyłącznie spotyka się u plemion
ruskich.
Podając opis wyliczonych powyżej typów przytaczać będę
odrazu okolice, w których spotykają się one jako forma wyłą116

Opisy i notatki

czna i jedyna, lecz odnosić się to będzie tylko do zaboru ro­
syjskiego, ponieważ z innych zaborów nie udało mi się zebrać
ilości, któraby pozwalała na stawianie jakichkolwiek wniosków.
Kijanka polska.
Forma łopatki, rękojeść leży w płaszczyźnie łopatki i jest
jej przedłużeniem; obydwie płaszczyzny mogą uchodzić za ro­
bocze, choć znajdywałem okazy z jednej strony rzeźbione, na
innych zaś znać było ślady jednostronnego używania. Pomijając
rękojeść, jednakową u wszystkich mogę na podstawie większej
ilości pomiarów podać wymiary przeciętne.
Kijanka bywa lekko zwężona na końcu albo też równa
prostokątnie łopatkowa. Szerokość łopatki wynosi 9—10 cm.
Grubość łopatki nie jest jednakowa, na końcu 2 cm., przy rę­
kojeści 3 cm., a wtedy zowie się kijanka lekko „spuścista“.
Długość łopatki bywa od 20 do 30 cm. Kijanka na ogół lekka
zrobiona z drzewa białego (liściastego).
Forma ta spotyka się jako jedyna z lewej strony Wisły
na całym obszarze Królestwa; z prawej strony Wisły zajmuje
ona prawie wyłącznie zachodnią jej część gub. Płockiej oraz
znaczne połacie gub. Lubelskiej wyłączając Powiśle; w gub Sie­
dleckiej oraz we wschodnich powiatach gub. Lubelskiej obok
niej spotykają się i inne typy, choć pod tym względem gub.
Lubelską należy uważać za czyściejszą od Siedleckiej.
Poza granicami Królestwa typ taki sam lub też konstru­
kcyjnie bardzo podobny spotyka się w Galicyi zachodniej,
w Poznańskiem; oprócz tego na podstawie pojedynczych oka­
zów, jakie udało mi się otrzymać od osób życzliwych oraz tych,
które widziałem w zbiorach berlińskich i kopenhaskich przy­
puszczam, że podobnaż łopatkowa forma kijanki spotyka się
w całych Niemczech, Francyi i Włoszech; dla nas ciekawszą
zdaje się rzeczą jest to, że kijanka z Rugii (zbiory berlińskie)
jest również formy łopatkowej.
Kijanka litewska (kułtuwies).
Robocza część łopatki nie płaska, lecz lekko wygięta,
co z góry przesądza jednostronność użycia; w dodatku ręko­
jeść nie stanowi dalszego ciągu płaszczyzny łopatki lecz jest
jakgdyby przylepiona do łopatki z góry; w kijankach precyzyj­
nie odrobionych ta dwoistość jest dobitnie uwydatniona, a po— 117 —

Opisy i notatki

nieważ forma taka jest nienormalna dla drzewa, to też bardzo
często zdarza się widzieć, że kijanka pękła właśnie w płaszczy­
źnie połączenia rękojeści z łopatką i że trzeba ją było zbić
gwoździem.- W kijankach mniej precyzyjnie odrobionych i jakgdyby tylko z grubsza ociosanych połączenie rękojeści z łopa­
tką tworzy na łopatce garb, który znacznie zmniejsza wierzchnią
płaszczyznę łopatki, zazwyczaj pokrytą rzeźbą.
Łopatka ma kształt różny; czasami prawidłowy prostokąt;
czasami łopatka ta ku końcowi się zwęża, częściej jednak roz­
szerza się dosyć wyraźnie. Zaokrąglenie łopatki oraz umie­
szczenie rękojeści w odmiennej płaszczyźnie sprawia, że pod­
czas pracy palcami nie uderzamy w deskę; pracując kijanką
polską musimy tak układać bieliznę na desce, ażeby ręka za­
wsze znajdowała się poza deską. Pod względem wygody pracy
kijanka litewska jest krańcowem przeciwieństwem kijanki pol­
skiej; o ile tamta jest konstrukcyjnie niepomiernie prosta, ta
przedstawia pewną doskonałość techniczną, wypracowaną w szcze­
gółach.
Kijankę tej formy spotykałem jako jedyną na całym ob­
szarze zaboru rosyjskiego, mówiącym po litewsku. Czy taż
sama forma spotyka się u Litwinów zaboru niemieckiego —
nie wiem. Również ciekawe byłoby stwierdzić, jaką jest forma
kijanki łotewskiej, estońskiej i fińskiej — na pytania te jednak
dotąd nie znalazłem odpowiedzi.
Typ małoruski (npawt).
Ogólna forma łopatki, ale nie płaskiej, lecz wyraźnie wy­
pukłej, dzięki czemu rękojeść, stanowiąca przedłużenie łopatki
jest wzniesiona do góry i chroni palce od stłuczenia. Wygięcie
obejmuje nie tylko płaszczyznę dolną, lecz i górną wskutek
czego cała łopatka nosi charakter wygiętej, podczas gdy w ki­
jance litewskiej wygięcie to ogranicza się do płaszczyzny dolnej.
Wybitną cechą kijanki małoruskiej jest jej znaczny ciężar spo­
wodowany nie tylko znaczną grubością, ale i rodzajem drzewa
(najczęściej dąb). W kijankach wielkoruskich (przynajmniej
w tych egzemplarzach, które mi się zebrać udało) forma jest
zupełnie ta sama, ale zarówno wymiary jak i waga są znacznie
mniejsze. Wogóle pod względem wagi kijanki małoruskie tak
odbijają od reszty kijanek, że wprost wywołują zdziwienie, że
tego rodzaju narzędziem można pracować, używając jednej ręki;
— 118 —

Opisy i notatki

drugie przypuszczenie, które możnaby zrobić na podstawie po­
równania wagi kijanek, że były one przeznaczone do prania
bardzo grubej bielizny. Płaszczyzna wierzchnia w niektórych
okazach jest zdobiona, choć mam pewne wątpliwości, czy w bar­
dzo ciężkich i topornie odrobionych kijankach małoruskich zdo­
bienie takie było rzeczywiście rozpowszechnione.
Łopatka bywa albo prostokątna, albo też wyraźnie i na­
wet dosyć silnie rozszerza się ku końcowi. Wymiarów nie podaję, ponieważ zebrane przezemnie okazy nie obejmują zna­
czniejszej ilości okolic. W każdym razie jako cechę charakte­
rystyczną podkreślić należy, że łopatka jest stale grubsza od
rękojeści, dzięki czemu tworzy się odstęp, dopomagający do
uchronienia palców.
Kijanka białoruska (pranik).
Kijanek tych posiadam zbyt mało, ażebym mógł ustalić
ich kształty, choć cechy ich są tak odmienne od opisanych po­
wyżej, że odważyłem się wydzielić je w osobną grupę. Łopa­
tkowa kijanka jest przeważnie płaska, ale górna jej powierzchnia
jest jak gdyby obstrugana siekierą, wskutek czego tworzy się
podługowaty garb, przechodzący w rękojeść, która dzięki temu
jest wzniesiona nad dolną powierzchnię łopatki; przód łopatki
jest niejednokrotnie zaokrąglony. Bardzo wątpię, czy kijanka ta
była kiedy zdobiona, ponieważ sam kształt, mało precyzyjny,
toporny, nie usposabia ku temu.
Typ piąty (?)•
Oprócz tych czterech typów spotkałem jeszcze jeden, zu­
pełnie odmienny od innych, a tak silnie różniący się od pozo­
stałych, że nie mogłem pominąć go milczeniem. Najlepiej okre­
ślić go słowami, że ma on kształt obosiecznego miecza, jaki
sobie robią z drzewa chłopcy; typ ten, którego posiadam je­
dynie trzy egzemplarze, spotykałem w wielu miejscach Powiśla,
ale jedynie pomiędzy Sandomierzem i Iwangrodem ; czy spotyka
się on gdzieindziej — nie wiem.
Takie są zasadnicze typy kijanek; wybrałem te a me inne
okazy jako typowe nie tylko dlatego, że wyglądem zewnętrznym
różnią się one międzv sobą lecz głównie dlatego, ze pojmując
rzecz konstrukcyjnie nie mogą one być brane jako ewolucyjny
rozwój jednej formy w drugą. Kijanka polska jest wyrabiana
— 119 —

Opisy i notatki

z deski; kijanka ruska z bierwiona obciosanego na płasko; ki­
janka białoruska z kloca; i jedynie kijankę litewską możnaby
rozpatrywać jako ewolucyę kijanki białoruskiej, ponieważ z to­
pornej kijanki białoruskiej można wyrobić kijankę litewską.
Charakterystycznem w tej całej sprawie jest to, że na terenie
ziem polskich spotykamy tak wyraźne granice kilku typów ki­
janki, świadczących o głęboko idących różnicach etnograficznych.
Jak jednak wytłumaczyć sobie tak silną i wybitną różnicę po­
między typem polskim, białoruskim i małoruskim a tak silne
podobieństwo kijanki polskiej z niemiecką, francuską i włoską?
Za mało zdaje się danych posiadamy po temu, ażeby odpo­
wiedzieć na to pytanie; w każdym razie możemy chyba stwier­
dzić, że w formie kijanki zyskujemy jeszcze jeden dowód prze­
szłości etnograficznej i to dowód nie słabszy lecz równorzędny
lub nawet pewniejszy, aniżeli różnice ubiorów, zwyczajów obrzę­
dowych a nawet dyalektu. W dziedzinie ubiorów pomimo ca­
łego konserwatyzmu rządzi moda i przystosowanie się do śro­
dowiska tak odmiennego od prahistorycznego; zwyczaje i oby­
czaje a szczególniej zabobony i gusła wędrują z okolicy do
okolicy; dyalekt wreszcie, choć jest może najmniej zmiennym
objawem, wymaga zawodowego badacza, ażeby można było na
nim opierać jakieś wnioski ogólniejsze. Kijanka jako narzędzie
codziennej potrzeby była tak samo potrzebna przed wiekami
jak i obecnie; nie stanowiła ona czegoś tak wybitnego, ażeby
można było przypuszczać przenoszenie jednej formy w okolice
rozpowszechnienia innej; wreszcie budowa jej jest tak prosta,
że dotychczas wyrabiana ona jest w domu i na żadnym jar­
marku nabyć jej nie można. Jako okaz etnograficzny może
ona wielce ułatwić określenie granic etnograficznych, ponieważ
do zgromadzenia licznych zbiorów nie są konieczni zbieraczezawodowcy, lecz posiłkować się można chętnymi i licznymi za­
zwyczaj amatorami, których cała rola polegać będzie na zebra­
niu kijanek i zanotowaniu na nich miejscowości. W ten spo­
sób zgromadziłem moje zbiory, a jeżeli nawet czasami zbyt
„życzliwi“ zbieracze dostarczyli mi kijankę „wystylizowaną“ to
z łatwością można ją było odróżnić od prawdziwych i odrzucić.
Zbiory moje są zbyt nieliczne, ażeby na ich podstawie
można było odważyć się na kreślenie granic etnograficznych
nawet na terenie Królestwa; co najwyżej mógłbym twierdzić, że
z lewej strony Wisły nie widzę różnic pomiędzy mazurami
120 —

Opisy i notatki

i niemazurami; przeciwnie mamy tu do czynienia z terenem
jednolitym. Gubernia lubelska prawie całkowicie przedstawia
również teren jednolity polski i to nawet w okolicach mówią­
cych już po rusińsku i jedynie w okolicach Włodawy spotka­
łem wpływ) kijanki białoruskiej. Dziwnym jest klin Powiśla,
o którym wspominałem, a którego nie rozumiem; dla wyja­
śnienia tej zagadki należałoby zbadać rozpowszechnienie tej
kijanki „mieczowej“ w Galicyi. Największym jednak terenem
jest gubernia Łomżyńska, północna część Siedleckiej i przyle­
gające powiaty Warszawskiej; jest to teren wybitnie mieszany,
gdzie nieraz w jednej i tej samej wsi można spotkać kilka ty­
pów kijanek; co ciekawsze, że kijanki o formie czysto polskiej
są rzadkie, najczęściej zaś spotykają się pomieszane formy : li­
tewska z białoruską. Czyż możnaby przypuścić, że są to okolice
pierwotnej kolonizacyi polskiej i że mazurzy osiedli na terenie
etnograficznie odmiennym ? Przypuszczenie śmiałe, lecz może
nie dalekie od prawdy, jeśli zwrócić uwagę, że kolonie polskie
zaszły jeszcze dalej ale już jako oddzielne wysepki. Zresztą hypotezę podobną należałoby poprzeć dowodami z innych dzie­
dzin i nie opierać jej wyłącznie o kijanki. W każdym razie fakt
różnorodności kijanek na omawianym terenie musi zastanowić.
Jako wywód z powyższego ośmieliłbym się postawić na­
stępujące wnioski:
1. należy uznać kijankę za okaz etnograficzny zasługujący
na baczniejszą uwagę;
2. w muzeach i zbiorach gromadzić okazy ze ścisłem ozna­
czeniem pochodzenia;
3. dążyć do wykreślenia na podstawie tego wskaźnika
granic etnograficznych i porównać je z granicami wykreślonymi
na podstawie innych danych;
4. Wreszcie pożądane byłoby poznanie kijanek innych na­
rodów i porównanie ich z opisanemi powyżej. Szczególniej
ciekawe byłoby zestawienie kijanek Słowian południowych
z naszemi.
Na zakończenie wszystkich interesujących się tą sprawą
pozwolę sobie skierować do zbiorów etnograficznych w War­
szawie — Krakowskie Przedmieście 66, gdzie złożyłem nagro­
madzone kijanki.
Warszawa.

Stefan Biedrzycki-.
— 121 —

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.