85fc8d88fc922d39560e9e9ada5a7474.pdf

Media

Part of Totemizm i Egzogamia (ciąg dalszy) / Lud, 1912, t. 18

extracted text
BRONISŁAW MALINOWSKI.

Totemizm i Egzogamia.
(Ciąg dalszy).

Totemizm australski, o którym poprzednio była mowa,
musiał zająć nieco dłużej naszą uwagę, przedewszystkiem dla­
tego, że zjawiska totemiczne w Australii przedstawiają istotnie
typ ciekawy i rozwinięty, dają więc pole do całego szeregu
ogólnych uwag i spostrzeżeń; a także i dlatego, że Frazer po­
święca im wyjątkowe miejsce w swem dziele, zarówno w syste­
matycznym przeglądzie jak i w teoretycznem opracowaniu tychże
zjawisk. Obecnie, trzymając się porządku, w jakim prof. Frazer
różne ludy opisuje, pobieżniej już przejrzymy fakty totemiczne
w innych częściach świata.
Jak powyżej zaznaczyłem, przegląd Frazera jest bardzo
chaotyczny. Przy każdym ludzie lub plemieniu, o którem wspo­
mina, podaje mnóstwo ogólnych opisów jak: warunki geogra­
ficzne, zarysy kultury materyalnej, organizacyi społecznej i po­
litycznej danego ludu, wyczerpująco zaś omawia zwłaszcza szcze­
góły organizacyi rodowej i pokrewieństwa.
Organizacyą rodową i pokrewieństwem musi się Frazer
obszerniej zajmować, gdyż znajomość tych faktów jest konieczną
jako tło do opisu zjawisk egzogamii, będącej drugim przedmio­
tem jego traktatu. Same jednak fakty totemiczne, które nas
— 14 —

Totemizm i Egzogamia

przedewszystkiem zajmują, giną w powodzi innych szczegółów,
tak, iż trudno jest je wydobyć i powiązać w jakąś organiczną
całość. Autor nie zbiera ich w sposób systematyczny, nie gru­
puje według żadnego schematu, nie poddaje ściślejszej analizie,
porównaniu lub zestawieniu z innymi faktami.
Dla łatwiejszej oryentacyi w zjawiskach totemicznych utwo­
rzymy prowizoryczny schemat, który można będzie już skon­
struować na podstawie faktów australskich wyjątkowo pełnych
i przedstawiających prawie wszystkie cechy totemizmu.
Jak zaznaczyliśmy poprzednio, totemizm jest zbiorem wie
rżeń stojących w ścisłym związku z organizacyą społeczną,
można więc rozróżnić w totemizmie stronę wierzeniową i stronę
społeczną. Do pierwszej należą wierzenia, legendy i obrzędy
kultu totemicznego, rozważane ze względu na treść, czyli na
wyobrażenia, które w nich są zawarte; druga zaś strona spo­
łeczna określa się formą organizacyi klanu totemicznego i wszystkiemi funkcyami społecznemi, jakie on spełnia. Innemi słowy
mówiąc mniej ściśle, można powiedzieć, że stronę wierzeniową
określa stosunek człowieka do totemu, społeczną zaś wzajemny
stosunek członków klanu względem siebie, oraz wzajemny sto­
sunek klanów, jako jednostek społecznych.1)
Oczywiście organizacya kultu i społeczny wpływ wierzeń,
należą do drugiej kategoryi cech totemizmu, gdyż w religijnych
objawach totemizmu trzeba rozróżnić treść wierzeń, która należy
do pierwszej części naszego schematu od formy społecznych
funkcyi, w której się te wierzenia uzewnętrzniają.2) Obie te strony,
tam gdzie występują równocześnie np. w Australii, są ze sobą
organicznie związane. Tradycya totemiczna jest podstawą organi­
zacyi klanu, a funkcye społeczne w znacznej mierze ograniczają
się do religijnego kultu, są więc związane z systemem wyobra’) Porównaj I-szą część tego artykułu w zesz. II—111 „Ludu“ 1911.
otr. 53. Problem ścisłej definicyi totemizmu będzie omawiany jeszcze
poniżej.
2) Schemat tu zaznaczony nie nakrywa się z podziałem zjawisk
totemicznych na religijne i socyalne tak, jak go Frazer przeprowadził
w pierwszem swojem studyum o totemizmie. Religia jest zarówno formą
organizacyi społecznej jak i zbiorem wierzeń i wyobrażeń, dlatego nie
można przeciwstawiać zjawisk religijnych zjawiskom społecznym, gdyż
te pierwsze właśnie zawierają w sobie tak zjawisko społeczne jak rów­
nież i wierzenia danego ludu.

— 15

Bronisław Malinowski

żeń tradycyjnych. Nie mniej jednak, te dwie strony, te dwa pro­
file tego samego zjawiska są od siebie niezależne, mogą istnieć
jedna bez drugiej lub tak nierównomiernie rozwinięte, iż bez­
względnie na pierwszy plan występuje charakter totemizmu, raz
jako system wierzeń czy wyobrażeń nie mających prawie wpływu
na organizacyę społeczną, to znów jako czystej formy ustroju
społecznego.
Na północ od Australii a na południe i wschód od Nowej
Gwinei, ciągnie się archipelag małych wysp, położonych w cie­
śninie Torresa i ztąd zwanych Torres Straits Islands.1) Ludność
tych wysepek stanowi antropologicznie przejście od Australczyków do Papuasów, kultura jest znacznie wyższą od australskiej,
a że kultura i ustrój społeczny został dokładnie zbadany, więc
i wyspy przedstawiają duży interes dla etnologii.2) Wyspy na
zachód położone posiadają wyraźnie zarysowany totemizm. Na
każdej wysepce istnieje po parę klanów totemicznych a człon­
kowie każdego klanu mają po kilka (aż do 7-miu) totemów;
zawsze jednak jeden z nich jest totemem głównym.3) Klany są
przywiązane do danej miejscowości, tak, iż członkowie każdego
klanu zamieszkują pewien obszar ziemi; są też egzogamiczne;
totem dziedziczy się w linii męzkiej t. j. że dziecko należy
zawsze do klanu ojca. Klany dzielą się na dwie części, z któ’) O totemizmie na wyspach Torres Straits pisze Frazer w tomie II
str. 1—24.
2) Etnologia zmuszoną jest, niestety, w badaniach swych stosować
się nietylko do czysto rzeczowej wartości danego ludu czy plemienia dla
danej kwestyi, ale i do jakości zebranego materyału. Często ludy, któ­
rych znajomość z wszelkiem prawdopodobieństwem rzuciłaby najwięcej
światła na niektóre podstawowe zagadnienia wiedzy o człowieku, zginęły
lub zwyrodniały, zanim powierzchownie nawet zrobiono nad nimi spo­
strzeżenia. Te ludy, które zostały dobrze opracowane, choć nawet może
mniej ciekawe, zawsze będą musiały odgrywać nieproporcyonalną rolę
w etnografii, co jest zresztą jednem z jej zasadniczych kalectw. Wyspy
cieśniny Torresa zostały zbadane przez uczonych etnologów uniwersytetu
w Cambridge; przyczem wielka wartość ich dzieła może posłużyć za do­
wód jak płodnym jest przyrodniczy sposób myślenia w zastosowaniu do
zagadnień i obserwacyi z dziedziny kultury ludzkiej.
3) Ponieważ organizacya totemiczna tych plemion, znajduje się
w częściowym upadku, należałoby właściwie mówić o niektórych szcze­
gółach w czasie przeszłym, o innych w czasie teraźniejszym. Dla wygody
i uproszczenia, używam z tern zastrzeżeniem wszędzie czasu teraźniej­
szego.

— 16 —

Totemizm i Egzogamia

rych jedna ma za totemy zwierzęta lądowe, druga zaś morskie.
Pomiędzy członkami każdego klanu istnieje ścisła solidarność
i przyjaźń a prawo gościnności obowiązuje nietylko członków,
zamieszkujących tę samą miejscowość, ale także przybywających
z innej wyspy, gdyż jeden i ten sam klan może istnieć na kilku
wysepkach. Podział na klany, charakterystyka funkcyi społecz­
nych klanu, egzogamia, obowiązki gościnności, stanowiące cha­
rakter lokalny klanu, odnoszą się do społecznej strony tote­
mizmu.
Co do strony wierzeniowej t. j. co do wierzeń i wyobra­
żeń, które określają stosunek człowieka do jego totemu, etno­
logowie z Cambridge znaleźli potwierdzenie ogólnie zrobionego
spostrzeżenia, że istnieje silnie odczute i głęboko zakorzenione
przekonanie o mistycznem powinowactwie pomiędzy człowiekiem
a jego totemem. Zdanie „Agud. (= totem) to samo co krewny,
należy do rodziny“, było często powtarzane przez krajowców,
gdy była mowa o totemizmie. Ta prawie że identyfikacya
człowieka z totemem jest przedmiotem silnej, ogólnej wiary.
Członkowie klanu czują w sobie, a zarazem i wmawiają to po­
krewieństwo do tego stopnia, iż klany, mające za totem zwierzę
dzikie i drapieżne jak np. rekina, krokodyla lub węża, uchodzą
za dzikie i wojownicze, łagodnymi natomiast są te klany, któ­
rych patronem jest zwierzę nieszkodliwe. Krajowcy starają się
też i zewnętrznie upodabniać i łączyć węzłem mistycznym ze
swym totemem. Niektórzy noszą na sobie jakąś część swego
totemu np. pióra lub zęby, inni wypalają, tatuują lub wycinają
sobie na skórze podobizny lub symbole swego totemu. Powi­
nowactwo i łączność z totemem, wyraża się także i tern, że
krajowcy o ile możności nie zabijają i nie jedzą swoich tote­
mów, gdy zaś widzą, jak ktoś inny je zabija „martwią się tern“.
Do kultu jednak zwierząt totemicznych z małymi wyjątkami ni­
gdzie nie dochodzi. Dr. Haddon, który specyalnie zajmował się
badaniem wierzeń krajowców, wyraźnie zaznacza, że totemy nie
doznawały żadnego kultu religijnego. Zwierzęta należące do
rodzaju totemicznego danego klanu, były otaczane pewną czcią
i opieką od członków swego klanu, ale był to raczej stosunek
rodzinnej sympatyi i przyjaźni, niż religijnej czci. Na jednej
z wysp tylko zaobserwowano dla dwóch zwierząt totemicznych
ceremonie podobne do wyżej opisanych a istniejących w Australii
Centralnej ceremonii Intichiuma. Peryodycznie co rok, w czasie,
— 17 —

Bronisław Malinowski

gdy się rozpoczyna połów na żółwie, mężowie klanu żółwia
odprawiają obrządki magiczne, których celem jest powiększenie
płodności żółwi. Ceremonia ta w wykonaniu swem dość pro­
sta, nie była otoczona żadną tajemnicą, nie mniej jednak obe­
cni przy niej mogli być jedynie mężowie klanu żółwia. Podo­
bne obrzędy odbywają też mężowie klanu dugong, celem zmu­
szenia tej ryby, aby w wielkiej ilości płynęła ku wyspie.
Ceremonie te treścią swą przedstawiają wyobrażenie związku
człowieka z totemem, jako akty publicznego i regularnego
kultu, są niewątpliwie funkcyami religijnemi odpowiednich
klanów.
Właściwy kult religijny mieszkańców tych wysp, skierowany
jest ku czci bohaterów czy bogów, którzy mają jednak w sobie
coś z charakteru zwierzęcego. Na wyspie Yam istnieje świątynia
dwóch takich bohaterów, dwóch braci, z których jeden ma
w sobie coś z natury krokodyla, drugi zaś jest w części reki­
nem. W świątyni tej odbywają się corocznie uroczyste tańce,
wykonywane przez mężów klanów krokodyla i rekina, a uczest­
nicy tańców mają zapewnione zwycięstwo w walkach. Na innej
wyspie (Mabuiag) czczony jest bohater Kwaian, który nie ma
w sobie wyraźnych rysów zwierzęcych a czczonym był przez
wszystkie klany.
Z podanego tu w krótkości opisu totemizmu na wyspach
Torresa, widać odrazu, że istnieje cały szereg analogii między
totemizmem tych wyspiarzy a totemizmem plemion Australii
Centralnej i północnej. 1 tu i tam klany totemiczne posiadają
charakter lokalny, w podobny sposób identyfikują się ze swym
totemem, okazują mu pewnę życzliwość i szacunek i w zasadzie
wstrzymują się od niszczenia go i spożywania. Na wyspach
Torres Straits klany są egzogamiczne tak jak i u plemion Australii
północnej, ale nie u plemion Australii środkowej. Najciekawszą
być może analogią jest istnienie w obu tych obszarach etno­
graficznych, obrzędów magicznych wykonywanych przez człon­
ków odpowiedniego klanu, których celem jest pomnożenie,
wzmocnienie względnie zaś przynęcenie totemu (zwierzęcia, ro­
śliny, w niektórych wypadkach nawet przedmiotu).
Po za wspólnymi rysami można się też dopatrzyć różnic
w totemizmie australskim i mieszkańców wysp Torres Straits,
choćby już z tego powodu, że ci ostatni stoją na znacznie wyż-

— 18 —

Totemizm i Egzogamia

szym stopniu kultury.1) Ludy Australii środkowej mają bogato
rozwinięty system tradycyi plemiennych, posiadających doniosłe
znaczenie dla ustroju społecznego tych ludów. Na tych tradycyach opiera się organizacya grupy lokalnej i rozliczne jej funkcye przeważnie natury religijnej. Tradycye te również określają
stosunek człowieka do jego totemu (wiara, że każdy jest wcie­
leniem protoplasty totemicznego). Tak rozwiniętych tradycyi to­
temicznych nie mają mieszkańcy wysp Torres Straits. Jakkol­
wiek Dr. Haddon zebrał wielką ilość bajek, opowiadań i trady­
cyi, znamy tylko parę legend o charakterze właściwego mytu
z wyspy Yam i z wyspy Mabuiag, o czem powyżej wspomina­
liśmy, mówiąc o kulcie bohaterów. Legendy australskie i wysp
Torres Straits wykazują pewne analogie, lecz te ostatnie są mniej
rozwinięte, a odpowiadają wyższemu typowi rozwinięcia umy­
słowego. Tu i tam legendy odnoszą się do bohaterów reforma­
torów (typ nazwany po niemiecku kultur-Hero en), których się
czci i szanuje a w Australii nawet opiewa i przedstawia ich
dzieje. Frazer widzi zasadniczą różnicę między kultem bohater­
skich przodków na wyspach Torres Straits a kultem totemicz­
nym australskim w tern, że pierwszy jest kultem religijnym,
drugi zaś magicznym. Ten pogląd jednakże nie ma wartości,
gdyż oparty jest na bardzo powierzchownie i nie istotnie ujętem rozróżnieniu zjawisk religijnych od magicznych.2) Jako
ważniejszą różnicę wskazać możemy to, że totemiczny czyli
zwierzęcy charakter herosów z Torres Straits Islands jest bar­
dzo mało wyraźny, a bohater Kwaian nie ma w sobie nic pra­
wie ze zwierzęcia, cześć zaś jego nie jest wyłączną własnością
żadnego klanu. W Australii kult totemiczny nieporównanie głę­
biej sięga w treść życia społecznego i łączy się ze znacznie
większą ilością zjawisk społecznych, jest więc dla socyologii
ważniejszy. Obok tego zależny on jest i opiera się na tradycyach
plemiennych, a bohaterowie są zawsze przodkami totemicznymi,
od których cały klan pochodzi. Ci przodkowie Alcheringa łączą
w sobie niekiedy charakter podwójny, bohaterów-reformatorów
i protoplastów klanu. Dzieje ich wywierają wpływ na obrzędy
’) Różnica kultury między wyspiarzami Torres Straits a Australczykanii jest tak wyraźna i opiera się na tak niezaprzeczonych kryteryach,
że nie ma mowy tutaj o trudnościach porównania, jakie się nasuwają
przy porównaniu kultury różnych plemion australskich.
2) Porównaj poniżej szersze omówienie tego przedmiotu.

19

Bronisław Malinowski

australskie szczególniej na inicyacye młodzieży męskiej, oraz na
ceremonie Intichiuma związane ściśle z odpowiednimi mytami.
Bohaterowie wysp Torres Straits nie mają charakteru rodowego,
nie są niczem związani z klanem, a cześć ich nie jest oparta
na żadnych tradycyach totemicznych, tern się też zasadniczo
różnią od bohaterów australskich. Łączność klanu australskiego
tak silnie zaznaczona w tradycyach totemicznego kultu, słabo
tylko występuje w kulcie wyspiarzy. Zarówno pod względem
ilościowym, jakoteż pod względem treści i znaczenia społecz­
nego, system legend australskich jest czemś zasadniczo odmiennem od podań wyspiarzy. W samej też rzeczy tak silnie rozwi­
niętego systemu legend totemicznych i posiadającego tak do­
niosły wpływ społeczny nie spotykamy u żadnego z innych
ludów totemicznych, po za Australią.
Prof. Frazer w swoim opisie wysp Torres Straits nie oma­
wia wcale poruszonych tu zagadnień porównawczych. Podaje
poprostu opis faktów streszczonych i robi jedyną uwagę, że
ceremonie magiczne Żółwia i Dugonga, odpowiadają ceremo­
niom Intichiuma w Australii, nie analizując zresztą, jak daleko
sięga analogia. Główne stanowisko zajęte przez Frazera ogra­
nicza się do ogólnej uwagi, że kult bohaterów z wyspy Yam
i Mabuiag, jest formą przejściową między kultem magicznym,
jakim być musi wedle Frazera każdy kult totemiczny, a kultem
religijnym. Czysłusznem jest stanowisko takie, pobieżnie zresztą
tylko przez autora zaznaczone, pokaże się z poniżej przepro­
wadzonej analizy frazerowskiego pojmowania religii i magii.
Olbrzymia wyspa Nowa Gwinea, sąsiadująca z archipela­
giem Torres Straits posiada kulturę podobną do tej, jaką na
tym ostatnim znajdujemy.1) Zachodnia część Nowej Gwinei za­
mieszkała jest przez Papuasów, wschodnia przez plemiona melanezyjskie, środek zaś jest górzysty i mało znany i w jednej
tylko jego części świeżo odkryto plemiona pigmejskie. Na Nowej
Gwinei bez kwestyi istnieje totemizm, ale tak mało znaną jest
') Opis totemizmu N. Gwinei: Frazer, op. cit. tom II. str. 25—62.
Najnowsze i najdokładniejsze wiadomości o angielskiej i holenderskiej
N. Gwinei zawiera dzieło angielskiego etnologa Dra C. G. Sellgmann’a
„The Melanesians of N. Guinea“.
Wiadomości o plemionach pigmejskich przywieźli członkowie wy­
prawy naukowej angielskiej. Por.: Reports Brit. Asso. Section H. (Antropology) Portsmouth meeting 1910.

20 —

Totemizm i Egzogamia

etnologia plemion gwinejskich, że nie posiadamy jasnego i do­
kładnego obrazu totemizmu ani u jednego plemienia. Ludność
nadmorskich okręgów podzielona jest na klany totemiczne.
Każdy klan zamieszkuje wspólnie (ale tylko sam z wyłączeniem
wszystkich do klanu nie należących) długie domy komunalne,
rodzaj pierwotnych falansterów. Ten zwyczaj nadaje klanowi
charakter niezmiernej spoistości, zamienia go w rodzaj rozsze­
rzonej rodziny, w jedną organiczną całość i odróżnia zupełnie
od tych ludów, w których członkowie jednego klanu, rozpro­
szeni po całem plemieniu, jedność swą zaznaczają tylko przy
specyalnych funkcyach i w wyjątkowych okolicznościach. W miej­
scowości Mawatta każdy klan posiada jeden główny totem,
zwykle zwierzę i jeden lub dwa totemy poboczne, roślinne.
Tabu (= zakaz) totemiczne jest bardzo ściśle przestrzegane
i między krajowcami zdarzają się nieraz sprzeczki i walki, jeżeli
ktoś zabije totem drugiego. Nie wolno zabijać i spożywać zwie­
rząt totemicznych, nie wolno z drzew i roślin totemicznych
budować domów, pleść maty, robić naczynia lub jeść ich owoce.
W miejscowości Mawatta jest 18 totemów zwierzęcych a 10
roślinnych, w Kiwai zaś, gdzie ludność zajmuje się przeważnie
rolnictwem, 4 zwierzęce a 10 roślinnych. Wogóle mało po­
siadamy wiadomości o totemiźmie plemion Nowej Gwinei, a ża­
dnych szczegółów o ich wyobrażeniach o stosunku człowieka
do zwierząt i stosunek ten znamy tylko z zakazów tote­
micznych i z przywiązania człowieka do totemu a więc tylko
z symptomów zewnętrznych.
Łańcuch wysp, ciągnący się wielkim łukiem od płn. wschód,
krańców Nowej Gwinei, aż ku Nowej Zelandyi, zamieszkały
przez ludność tworzącą antropologicznie i kulturalnie dość jedno­
litą całość, zwany jest ze względu na ciemną karnacyę miesz­
kańców, Melanezyą. Frazer dzieli cały ten wielki archipelag na
cztery grupy, z których każda ma odmienną formę totemiczną.
Najciekawsze i najważniejsze zjawiska spotykamy w grupie po­
łudniowej, przeważnie na archipelagu S-ta Cruz i na Banks
Islands.1)
Na wyspach Raff (Reef Islands), należących do archipelagu
S-ta Cruz, ludność podzielona jest na ośm egzogamicznych kla­
nów a w każdym z nich jedno lub parę zwierząt czy przedmio>) Opis Melanezyi i tamtejszego totemizmu, tom 11. Str. 63—150.

21 —

Bronisław Malinowski

tów są tabu t. j. zabronione; każdy też klan ma swoją specyalną
nazwę. Zwierzę tabu jest zwykle zwierzęciem morskiem, jadalnem, takiem jak żółw, węgorz i różne ryby. Ciekawy jest fakt,
że jeden z klanów przestrzega tabu żółwia tylko w czasie pa­
nowania jakiejkolwiek zarazy. Mieszkańcy wysp Raff mają jakieś
niejasne wierzenie w pochodzenie od zakazanych zwierząt.
Na wyspach ; aff jak wogóle w Melanezyi kwitną
stowarzyszenia klubowe a każdy klan totemiczny posiada
wspólne męzkie domy klubowe. Obserwacye co do totemizmu
na wyspach Raff, robione przez Dr. Riversa, stosują się praw­
dopodobnie i do całego archipelagu S-ta Cruz
Na wyspie Vanicolo, leżącej na płdn. od S-ta Cruz jest 10
klanów, noszących nazwy swych totemów. Sześć z pomiędzy
totemów, są to ryby morskie, których członkom klanu jeść nie
wolno, jeden jest trawą, po której nie wolno chodzić. Inne są
wodą, której z pewnych źródeł pić nie wolno rodzaj naczynia
(bowl), w którem gotowanego pokarmu jeść nie wolno i ogień
bez tabu. Wszyscy wyprowadzają swe pochodzenie Od swego
totemu, a więc ci, co należą do klanów ryb, od ryb, członko­
wie klanu ognia od ognia prawdopodobnie wulkanicznego, inni
od wody, a ci co mają za totem garnek, twierdzą, iż pochodzą
od dziecka, które w takim właśnie garnku niegdyś na wyspę
przypłynęło. Na wyspie Efate istnieje 10 czy nawet więcej kla­
nów egzogamicznych. Z tych 8 jest roślinnych a 2 zwierzęce,
wszystkie zaś totemy są jadalne, ale czy się do nich stosuje
jakie tabu, tego nie sprawdzono.
Dla totemizmu wogóle, zwłaszcza zaś dla takiego, jak go
pojmuje Frazer, ważnemi niezmiernie i ciekawemi są spostrze­
żenia dokonane przez dr. Rivers’a na niektórych wyspach archi­
pelagu Banks Islands. Na wyspie Mota istnieją ludzie, którym
nie wolno jeść pewnych zwierząt lub owoców albo dotykać
pewnych drzew. Powodem wypadków takich izolowanych tabu,
jest wiara, że dana osoba jest identyczną, a przynajmniej blizko
spokrewnioną z pewnem zwierzęciem lub rośliną, ponieważ te
istoty wywarły na matkę jego, gdy była w ciąży, wpływ bardzo
silny. Zazwyczaj rzecz dzieje się w ten sposób, że kobieta, cho­
dząc po lesie lub nad morzem spostrzega na sobie w fałdach
ubrania jakąś roślinę lub zwierzątko, zabiera je więc ze sobą,
lecz po pewnym czasie istotka owa znika, co znaczy, że weszła
ona w wybraną przez siebie kobietę. Dr. Rivers twierdzi, że nie
— 22 —

Totemizm i Egzogamia

jest to wiara w fizyczne zapłodnienie, ani też wyobrażenie, że
zwierzę weszło w kobietę w swej materyalnej postaci, takie
zwierzątko jest czemś nadprzyrodonem, jest to duch zwierzęcy,
spirit animal, który w sposób nadprzyrodzony wcielił się w ko­
bietę. Zazwyczaj kobieta oddaje później rodzaj czci domowej
temu zwierzęciu i buduje mu kapliczkę z kamienia.
Fakta takie jak wyżej opisany nie zdarzają się zbyt często,
ale zawsze wykazują mieszaninę autosugestyi, rzeczywistości
i tradycyi, to jest mięszaninę taką, jaka jest podkładem wszyst­
kich wierzeń ludowych. Gdy dr. Rivers badał wyspę Mota, świeżem było w pamięci ludzkiej następujące zdarzenie: pewna
kobieta znalazła na sobie zwierzątko, zabrała je więc, aby po­
kazać we wsi, ale gdy otworzyła ręce, zwierzęcia nie było;
zdążyło więc wejść w nią, podczas krótkiej drogi.
Pomimo tych wierzeń, fizyologiczna rola ojca względem
dziecka dobrze jest znana i ludność wie, iż nawet przy takich
nadprzyrodzonych wcieleniach współudział ojca jest również
konieczny, jak i w tych razach, gdy dziecko przychodzi na świat,
nie wzbudzając swą osobą zainteresowania u żadnego ducha
zwierzęcego. Dziecku związanemu ze zwierzęciem lub rośliną
nie wolno pod karą śmierci jeść tego zwierzęcia czy owocu,
ani dotykać drzewa czy rośliny. Jako psychiczny motyw tych
zakazów dr. Rivers skonstatował wstręt do jedzenia czegoś, co
jest tern samem co pożywający, co jest więc rodzajem kaniba­
lizmu. Z tego widać wyraźnie, że człowiek w tym wypadku
identyfikuje się z owem zwierzem czy rośliną. Ten sam zasa­
dniczy pogląd przebija się i w wierze, iż każdy człowiek otrzy­
muje pewne psychiczne własności od swego patrona, zwierzęcia
lub rośliny. Następujące zwierzęta wywołują podane poniżej
cechy u osób z sobą związanych: wąż morski i węgorz — po­
wolność, słabość i brak energii; krab pustelnik — gwałtowność
temperamentu; jaszczurka —łagodność i delikatność; indyk —
dobroć; dzikie malajskie jabłko — wielkie brzuchy; a owoc
womara-kuraquat — łagodne, dobre usposobienie. Kobiety pra­
gnące mieć dziecko o pewnym charakterze chodzą na miejsca,
gdzie mogą spotkać zwierzę o usposobieniu, jakiego sobie ży­
czą dla potomstwa.
Wierzenia te, odnoszące się do niektórych tylko osobni­
ków, określają stosunek człowieka do zwierzęcia czy rośliny na

— 23 —

Bronisław Malinowski

dwóch zasadniczych punktach: tabu i podobieństwa. Nie są one
też dziedziczne.
Porównywając te fakty z wierzeniami analogicznemi innych
ludów, uderza nas wielkie podobieństwo, między faktami opi­
sanymi na wyspach Banks’a a znachodzącymi się w Australii,
które są jednak znacznie mniej proste. Australskie pojęcie ducha
dziecięcego (spirit-child), który wchodzi w kobietę, aby ją za­
płodnić, jest bardzo skomplikowane i nie całkiem jasne. Poza
tern łańcuch, który łączy człowieka ze zwierzęciem jest dłuższy,
bo w Polinezyi zwierzę samo wprost łączy się z kobietą, tu zaś
duch dziecięcy jest pozostawiony przez przodków Alcheringa,
którzy byli pół ludźmi a pół zwierzętami, w łańcuchu więc po­
między człowiekiem a zwierzem jest parę ogniw. Ale i pod
względem społecznym różnica tych dwóch faktów jest wielka,
bo jedne odgrywają rolę w życiu tylko niektórych osobników,
ale nie stanowią podstawy żadnej organizacyi społecznej, nie
określają wzajemnych stosunków członków żadnej grupy, drugie
zaś przenikają całą organizacyę społeczną i są podwaliną całego
ustroju.
Dr. Rivers wypowiada pogląd, że gdyby na wyspach Banks’a
totem uzyskany w sposób, o którym mówiliśmy powyżej, był
dziedziczny, powstałby tam totemizm. Uczony ten przechodzi
w ten sposób mimo wobec podstawowego zagadnienia rozwo­
jowego: w jaki sposób z wierzeń odnoszących się do pojedyńczych osobników, powstają wierzenia będące podstawą organi­
zacyi grup. Totemizm taki, jak go spotykamy w Australii, nie
jest tern samem, co wiara mieszkańców wysp Banks’a w połą­
czeniu z zasadą dziedziczności. Różnica nie w tern tylko polega,
że w jednej z tych miejscowości wierzenia odnoszą się do
pojedyńczych osób, w drugiej zaś do całych grup. Różnica za­
sadnicza polega w tern, że w Australii totemizm jest formą
organizacyi społecznej, posiadającą swoje dogmata a więc wie­
rzenia przenikające całkowicie tę organizacyę, podczas gdy na
Banks Islands nie ma żadnej organizacyi, wierzenia więc są ze
socyologicznego i psychologicznego punktu widzenia, czemś
zasadniczo odmiennem. Chodzi tu o podstawowe rozróżnienie
socyologiczne. Z jednej strony mamy system dogmatyki mito­
logicznej, będącej podstawą nader doniosłej i skomplikowanej
organizacyi społecznej, z drugiej mamy wierzenia określające
pewne strony postępowania niektórych osób w stosunku do
— 24 —

Totemizm i Egzogamia

danego zwierzęcia czy rośliny, a więc wierzenia, które nawet
nie mają cechy powszechności, czyli że nie mogą być uważane
za część etyki społecznej. Fałszywem jest więc przypuszczenie,
iż wprowadzając dziedziczność w faktach łączenia się zwierząt
z ludźmi w Melanezyi, stworzyłoby się tam totemizm całkowity.
Odnosząc pojęcia i wierzenia autochtonów do naszego sche­
matu można powiedzieć, że na wyspach Banks’a istnieje wy­
łącznie strona wierzeniowa totemizmu. Ale równocześnie wi­
dzimy, że same wierzenia różnią się tak dalece pod względem
socyologicznym od wierzeń połączonych z organizacyą społeczną,
że z korzyścią teoretyczną możemy ograniczyć pojęcie totemi­
zmu do tego drugiego stanu rzeczy i powiedzieć, że w wypad­
kach dopiero co opisanych totemizmu nie ma.
Frazer całej tej dyskusyi nie przeprowadza a wierzenia,
o których mowa, uważa za totemizm. Dla zrozumienia psycho­
logicznego podkładu wierzeń totemicznych, ważny jest jeszcze
fakt, któremu znakomity etnograf melanezyjski biskup Codrington przypisuje bardzo ogólne i doniosłe znaczenie. Chodzi tu
niejako o odwrócenie wierzeń totemicznych, o typ wierzeń bar­
dzo zresztą szeroko rozpowszechnionych na ziemi, o to co na­
zywamy „metampsychozą“. Mieszkańcy południowych grup wysp
melanezyjskich wierzą, iż dusze wielkich wodzów i naczelników
plemion, przechodzą po śmierci w jakąś roślinę czy zwierzę.
Gatunek takich zwierząt czy roślin staje się wtedy buto dla pe­
wnej miejscowości czy plemienia i jest dla nich tabu. Związek
między grupą osób a gatunkiem tych istot, oparty jest więc nie
na wierze w to, iż zwierzę wcieliło się w człowieka, ale odwro­
tnie na przekonaniu, iż dusza ludzka przeszła w zwierzę lub
roślinę. Wierzenia takie nie są oparte na zdarzeniach mitycznych
i metampsychozie przodków, nie są więc tylko legendą, prze­
ciwnie są one rzeczywistością, która się zdarzała i zdarza a na
wyspie Florida w świeżej pamięci ludności jest wypadek przej­
ścia duszy potężnego naczelnika w drzewko bananowe. Świa­
domość mieszkańców o tym fakcie opiera się na tern, że ów
wódz umierając przepowiedział powrót swej duszy i wcielenie
jej w krzew bananu.
Na archipelagu Salomona jest 6 klanów egzogamicznych,
z których każdy ma 1 lub więcej przedmiotów tabu; nie wolno
jest ich zatem ani jeść ani dotykać. Te istoty zakazane stoją
w związku blizkim z przodkami klanu, panuje tu bowiem ogólne
— 25

Bronisław Malinowski

w Melanezyi przekonanie dopiero co wzmiankowane, że czło­
wiek znakomity zmienia się w zwierzę lub roślinę i w ten spo­
sób istoty te stają się tabu dla potomków.
Północna Melanezya, którą Niemcy nazywają obecnie ar­
chipelagiem Bismarka, składa się z dwóch wielkich wysp: Nowej
Brytanii i Nowej Irlandyi i z małej wyspy księcia Yorku (Duke
of York Island). Ludność tych wysp złożona z kilku plemion,
dzieli się w każdem plemieniu na dwie sekcye czy klany egzogamiczne. Każda para tych sekcyi czy klanów posiada swoich
patronów a ci zależnie od plemienia są albo dwoma owadami,
albo dwoma ptakami, albo dwiema istotami mitycznemi. Jedna
z tych istot jest uosobnieniem dobrego, druga zaś złego. Człon­
kowie klanu okazują swoim patronom dużo czci i wszystko, co
istnieje w naturze podporządkowane jest i rozklasyfikowane
według tych dwóch istot. Członków klanu łączy ścisłe poczucie
solidarności, tak że nawet w walkach dwóch plemiom, członko­
wie tejże samej sekcyi unikają się wzajemnie. Podział plemion
na dwie wielkie grupy egzogamiczne, bardzo jest rozpowszech­
niony na całym świecie. Ma on zupełnie odmienny charakter
socyologiczny, niż podział na wielość klanów tego typu jak
klany totemiczne Australii środkowej na Torres Straits.
Z funkcyi społecznych klanu totemicznego, pozostała
w pierwszym przypadku tylko egzogamia, jako jedyna i najwa­
żniejsza cecha sekcyi. Stosunek takiej sekcyi do jej zwierzęcia
patrona jest bardzo niejasny i brak w nim podstawowych cech
totemizmu, to jest tabu, odnoszącego się do patrona. Nie ma
też wierzeń o łączności człowieka z totemem Być może zresztą,
że brak nam tylko informacyi co do tych faktów, lecz wogóle
totemizm fratryi, to znaczy dwóch sekcyi czy klanów, na które
całe plemię jest podzielone, wydaje się być formą mniej wyraźną,
w której związek klanu z totemem jest tylko słabo zaznaczony.
Na mniejszych archipelagach płn. Melanezyi (Admirality
Islands wyspy Tang i Aneri) istnieją klany z totemami czy pa­
tronami przeważnie zwierzęcymi, które na wyspach Tang i Aneri
nie są tabu. Na wyspach Admiralicyi panuje tak ścisła solidar­
ność między członkami klanu, że nie walczą ze sobą a nawet
nie okradają się nawzajem.
Melanezyjczyków przewyższają znacznie kulturą mieszkańcy
Polinezyi, małych wysp, rozrzuconych w kilku archipelagach
po Środkowym Oceanie Spokojnym. Ci wyspiarze zgubieni
— 26 —

Totemizm i Egzogamia

wśród olbrzymich obszarów otaczającego ich morza, rozwinęli
do bardzo wysokiego poziomu niektóre strony życia społecz­
nego i niektóre działy kultury, zwłaszcza zaś sztukę?)
Na wszystkich prawie archipelagach spotyka się wierzenia
i urządzenia, posiadające pewne podobieństwo z totemizmem,
najwyraźniej jednak może spotykamy to na wyspach Samoa,
gdzie istnieje ciekawa forma kultu oddawanego bogom o naturze
zwierzęcej lub roślinnej. Tych bogów są dwa rodzaje, jedne są
indywidualne względnie rodzinne, bo każda rodzina oddaje cześć
patronowi ojca rodziny, drugie zaś lokalne dla danej wsi lub
miejscowości. Zacznijmy od bogów osobistych, które były także
bogami rodziny danego człowieka. Każdy człowiek ma swego
boga czy ducha opiekuńczego, którego dostaje przy narodzeniu.
Gdy dziecko na świat przychodzi, ojciec modli się i wzywa na
pomoc ducha. Jeżeli poród jest ciężki i jeden duch nie pomaga,
wzywa drugiego, a nawet trzeciego. Ponieważ ojciec zawsze
najpierw wzywa pomocy swego opiekuńczego ducha a potem
dopiero boga swej żony lub jeszcze innego, przeto kult jest
zazwyczaj dziedziczny w linii męzkiej, bywa jednak dziedziczny
i w linii żeńskiej. Każdy bóg czy duch opiekuńczy jest ściśle
skojarzony z jakiemś zwierzęciem, rzadziej rośliną, czasem
przedmiotem lub szeregiem przedmiotów, każdy ma też jakąś
nazwę jak np.: Dziecię księżyca, Czerwona wątroba, lub inne
w tym rodzaju. Totemy, z którymi te bogi bywają połączone
są np.: księżyc, stonoga, dziki gołąb, końce liści, węgorz, ośmior­
nica, krab, żółw, węgorz morski, jaszczurka, ptactwo domowe
i dużo ryb i zwierząt morskich. Z małymi wyjątkami wszystkie
totemy przytoczone przez Frazera, są to zwierzęta lub rośliny
jadalne. Frazer wymienia przeszło 20 bóstw a każde z nich ma
jedną lub parę inkarnacyi totemicznych. Inkarnacye te są przed­
miotem czci a zarazem istnieje odnośnie do nich cały system
zakazów (tabu). Zarówno jednak tabu jak i kult stosuje się
zawsze do totemicznych wcieleń tych bogów. Księżyc nie był
przedmiotem żadnych zakazów, ale ludzie, którzy go mieli za
totem w pewnych okolicznościach modlili się do niego. Tote­
mów zwierzęcych stanowczo jeść nie wolno, a kto miał za to­
tem końce liści, musiał obcinać końce traw i jarzyn, zanim je
użył na pokarm. Ludzie, którzy mieli wcielenie swego boga
') Por. Frazer, tom II. str. 151—184; Samoa, str. 151—167.

— 27 —

Bronisław Malinowski

w rybie (stinging ray) bronili jej i starali się ją uwolnić, nawet
gdy została schwytaną przez innych. Każda rodzina modliła się
do swego boga-totemu, modlitwę odprawiał zwykle wieczorem
ojciec rodziny; czasem zaś urządzano domową uroczystość na
cześć boga, który niekiedy nawet przemawiał przez usta swego
kapłana, to jest ojca rodziny. Niektóre totemy jak np. stonoga
(centipede) i węgorz znane są jako przynoszące ulgę i pomoc
w chorobach. Tabu pokarmowego zawsze się ściśle przestrzega,
panuje bowiem przekonanie, że przekroczenie zakazu sprowadza
ciężką chorobę. Jeżeli jednak znajdzie się ktoś, co złamie tabu
i dopuści się przekroczenia, to aby go ratować w niebezpie­
czeństwie i uchronić od skutków grzechu, kładzie się go w piec
i udaje, że się go piecze.
Obok bogów rodzinnych istnieją u Samoańczyków bogi
czy duchy opiekujące się wioskami. Każda miejscowość ma ta­
kiego boga, który ma poświęconą sobie świątynię, odbiera cześć
i doznaje regularnego kultu od specyalnego kapłana, modlącego
się i składającego ofiary. Ale i patron wioskowy posiada do
pewnego stopnia charakter zwierzęcy lub roślinny, a zwierzę
czy roślina, z którym dany bóg był skojarzony, było też święte
i nietykalne dla mieszkańców wioski. Przykładami takich tote­
mów są: węgorz morski, jaszczurka, błyskawica, chmura, kon­
cha, muszla, nietoperz i różne gatunki ryb. Niektórzy bogowie
wcieleni byli w pewne kamienie, inni w mityczne postaci,
a jednym z takich był legendarny ludożerca. Niektórzy bogowie
miejscowości są identyczni z bogami rodzin i mają takie same
wcielenia, przyczem jeden bóg może mieć parę inkarnacyi. Zwie­
rzęta i rośliny totemiczne są zawsze tabu a jedzenie ich spro­
wadza ciężkie choroby. Śmierć zwierzęcia opłakują mieszkańcy
całej wioski. Bogowie miejcowości mają swoje świątynie, kapła­
nów i odbierają ofiary. I tak bogowi wcielonemu w kamienie
składa się ofiary, aby uzyskać od niego pogodę. Innych bogów
uważa się za sprawców deszczu, pomyślnego połowu, yamów,
owoców chlebowych, orzechów kokosowych itd. Niektóre totemy
jak chmury, błyskawice i jaszczurki służą za wyrocznie, a tęż
samą funkcyę wyroczni spełniają i bogowie zupełnie innej kategoryi, bo bogowie wojny (war-godo), wcieleni zwykle w pta­
ków. To też wyruszając na wyprawę wojenną, Samoańczycy
odgadują z lotu ptaków przyszłe swe powodzenie.
Krótki ten zarys wierzeń samoańskich porównany z defi28 —

Totemizm i Egzogamia
nicyą totemizmu i podanym powyżej schematem wskazuje jasno,
iż wierzenia na wyspie Samoa są wyraźną formą totemizmu,
o dość ograniczonym zakresie wpływów społecznych. Stosunek
człowieka do totemu nie zdaje się być określony żadnym syste­
mem legend, nie ma też wiary w pochodzenie danej grupy od
totemu. Natomiast, stosunek ten, tak dla totemu rodzinnego,
jako też i miejscowego, określa cały system zakazów, żal, jaki
członkowie klanu okazują swemu zabitemu zwierzęciu, pomoc,
jaką go otaczają i jakiej w zamian sami doznają od niego, cześć
oddawana totemowi jako bogu, ofiary i modlitwy. Przynależność
totemiczna członków szerszej grupy (wioski) określa się faktem
urodzenia w tejże wiosce, klany są więc lokalne a zasada przy­
należności zupełnie prosta. Takież same klany lokalne w Australii
środkowej, oparte są na niezmiernie skomplikowanym systemie
wierzeń i legend. Totem członków rodziny określony jest dzie­
dzicznością, ograniczoną do pewnego stopnia przypadkowym
przebiegiem porodu. Funkcye społeczne grupy związane z to­
temami, są dość ciasne, polegają wyłącznie na kulcie religijnym.
Funkcye te są bardziej zróżniczkowane, wyspecyalizowane a tern
samem bardziej ograniczone co do znaczenia społecznego, niż
odpowiednie funkcye totemiczne w Australii środkowej. W Australii
kult totemiczny, będący też pewną formą religii, zawiera w sobie
prawie całe życie publiczne plemienia, podczas, gdy na wyspach
Samoa istnieje cały szereg funkcyi publicznych, nie mających nic
wspólnego z religią i totemizmem. Tutaj socyologiczny chara­
kter totemizmu jest bardzo zmodyfikowany faktem, że klany
totemiczne nie są jednostkami specyalnemi, ale nakrywają się,
bądźto z rodziną, bądź też z jednostką lokalną to znaczy z wio­
ską. Co do charakteru samego totemu, to Turner a za nim
i Frazer używa wszędzie wyrazu „bóg“ i mówi o wcieleniach
jego zwierzęcych lub roślinnych. Z opisów jednak widać wyra­
źnie, że ów „bóg“ nie istniał całkiem po za swemi wcieleniami
i że właściwie pozostaje tylko niezależność nazwy, w której nie
wyraża się jego zwierzęca natura. Wszystkie przepisy postępo­
wania, wszystkie wierzenia, cała etyka i dogmatyka odnoszą się
do totemicznych postaci bóstwa. Jako forma religii jest to więc
niewątpliwie totemizm, w którym zawsze totem posiada obok
zwierzęcej także i ludzką postać, co jest zresztą powszednim
objawem totemizmu
Prof. Frazer odmawia jednak wierzeniom i urządzeniom
— 29 —

Bronisław Malinowski

samoańskim prawa do nazwy „totemizm“. Pisze on: „Z po­
przedniego szkicu widać wyraźnie, że samoański kult zwierząt
roślin i innych naturalnych przedmiotów, nie był czystym tote­
mizmem, bo w czystym totemiźmie nie ma nic, coby można
określić jako kult totemów, (worship of the totem). Nie składa
się im ofiar, nie buduje świątyń, nie naznacza kapłanów ani nie
wznosi modłów. To co nazywamy totemem, we właściwem słowa
tego znaczeniu, nie jest więc nigdy bóstwem, ale tylko pewnym
rodzajem przedmiotów naturalnych, połączonych z grupami
ludzi jakimś ścisłym a mitycznym węzłem. Ale w samoańskiem
społeczeństwie istoty czczone są wyraźnie bogami. Ludzie modlą
się do nich i czynią im ofiary, naznaczają święta na ich cześć,
budują i utrzymują świątynie dla ich kultu... Uważamy też za
bardzo racyonalną hypotezę, że bogowie samoańscy a przy­
najmniej większa ich część rozwinęła się z totemizmów.
To rozumowanie wydaje nam się niezadowalające. Dla­
czego totem ma przestać być totemem z chwilą, gdy mu zaczy­
nają oddawać cześć, budować świątynie, stawiać ołtarze i skła­
dać na nich ofiary? Określenie ścisłe tak skomplikowanego
i wielostronnego zjawiska jak totemizm, może być dane tylko
a posteriori po gruntownem poznaniu i analizie całego szeregu
systemów totemicznych, ale nie wolno autorowi na początku
prawie przeglądu odnośnych faktów i bez głębszego uzasadnie­
nia, nakładać omawianemu zjawisku jakieś aprioryczne ograni­
czenia i twierdzić, że totemizm nie może posiadać pewnych
cech. Pozatem nasuwa się jeszcze i inne doniosłe pytanie: Czy
wymienione przez Frazera cechy sięgają tak głęboko w istotę
zjawisk, ażeby mogły służyć za kryteryum podstawowej klasyfikacyi socyologicznej ?
Rozumowanie Frazera zrozumieć można tylko na tle ogól­
nych jego poglądów na istotę religii i magii. Uważa on bowiem
kult i cześć, ofiary, świątynie, modlitwy za zasadnicze wska­
źniki przy rozróżnianiu religii od magii, odmawia też totemi­
zmowi nazwy religii i uważa go wyłącznie za formę magii. Po­
nieważ kwestya różnicy między religią a magią jest bardzo wa­
żną dla zrozumienia istoty totemizmu i ponieważ poglądy Fra­
zera na tę kwestyę wydają mi się zupełnie błędne, pragnąłbym
dokładniej tę sprawę omówić, jakkolwiek Frazer obszerniej ją
rozbiera nie w swoim traktacie o totemizmie, ale w dziele „The

— 30 -

Totemizm i Egzogamia

Golden Bough“, którego obecnie wychodzi 3 wydanie, a dotąd
ukazało się 7 tomów.
Przy określeniu zjawisk religii i magii, Frazer rozpoczyna
od rozbioru istoty magii a następnie wskazuje, na czem polega
różnica między religią a magią. Istota magii według Frazera
daje się ująć w dwóch zasadniczych prawach: „najpierw, że
podobne wywołuje podobne, czyli że skutek podobnym
jest do swej przyczyny, a następnie, że rzeczy, które były kie­
dyś w styczności ze sobą i nadal działają na siebie na odle­
głość nawet wtedy, gdy fizyczna styczność zostanie zniesiona“
Z pierwszej z tych zasad tj. / prawa podobieństwa czarnoksię­
żnik wnosi, iż może wywołać każdy skutek, jakiego pragnie, je­
dynie naśladując tenże skutek; z drugiej znów zasady wnosi,
że cokolwiekby uczynił przedmiotowi, który był niegdyś w sty­
czności z daną osobą lub stanowił część jej ciała (włosy, pa­
znokcie), to wszystko owa osoba odczuje, jakby jej było czy­
nione *2). Frazer twierdzi, że „magia jest systemem błędnym
praw przyrodniczych, zarówno jak złudnym sposobem postę­
powania; jest tak samo fałszywą nauką, jak poronioną sztuką“3).
1 mówi dalej, że „te dwie wielkie zasady magii, są, jak się oka­
zuje, poprostu dwoma fałszywemi zastosowaniami kojarzenia
się wyobrażeń“ 4).
Trudno się zgodzić na tę analizę procesów psychicznych,
z których magia ma czerpać swe soki. Czarnoksięstwo czy to
ludów pierwotnych czy też wyżej rozwiniętych, nie jest tylko
czysto teoretyczną spekulacyą. W skład jej wchodzi mnóstwo
czynników natury emocyonalnej, które się nie dadzą sprowadzić
do kojarzenia wyobrażeń ani do czysto myślowych procesów 5).&
Ale obecnie chodzi nam nie tyle o psychologiczne podłoże
magii, ile o jej stosunek do religii.

’) Frazer „The Golden Bough“. Part I. „The Magie Art. and the
Evolution of Kings“. Tom I. str. 52.
2) Ibidem.
3) Op. cit. str. 53.
*) Ibid.
5) Krytykę tych poglądów Frazera, opartą na świetnem zrozumieniu
i na ciekawem zestawieniu faktów, czytelnik znajdzie w artykule pp. Hubert
& Mauss „Essai d’une théorie générale de la magie“. Année Sociologique
vol VII.

— 31 —

Bronisław Malinowski

„Przez religię“ mówi Frazer „rozumiem błaganie lub przejednywanie potęg wyższych od człowieka, o których się wierzy,
że kierują i kontrolują bieg natury i życia ludzkiego. Według
tej detinicyi, religia polega na dwóch czynnikach, teoretycznym
czyli na wierze w potęgi wyższe od człowieka i praktycznym
a więc na usiłowaniu pojednania sobie tych potęg i przypodo­
baniu się im“ -). Element praktyczny może być albo rytuałem,
albo etyką *2). W ten sposób zdefiniowana religia „przyjmuje, że
bieg natury jest do pewnego stopnia elastyczny i zmienny i że
możemy przekonać lub nakłonić potężne istoty, które nim kie­
rują, aby ów bieg wypadków odwróciły na naszą korzyść z ko­
ryta, któremby one inaczej popłynęły“3). I tu leży właściwie
różnica między magią a religią, bo zawarta w religii wiara
w „elastyczność czy zmienność natury, jest wprost przeciwna
zasadom magii i nauki, które obie przyjmują, że przebiegi przy­
rody są sztywne i niezmienne... Różnica między obu przeci­
wnymi poglądami na świat, obraca się koło odpowiedzi, którą daje
na zasadnicze pytanie: czy siły, które rządzą światem są świa­
dome i osobiste, czy nieświadome i nieosobiste... bo pojedna­
nie nigdy nie bywa stosowane wobec rzeczy, które się ma za
martwe, ani w obec istot, o których zachowaniu się w danych
okolicznościach wiadomo, że jest ono określone z bezwzględną
pewnością“ 4). Autor wprawdzie przyznaje, że w wielu razach
magiczne praktyki skierowują się ku opanowaniu i zmuszeniu
duchów a nawet bogów do pewnych działań, ale uważa on to
za pomieszanie w praktyce dwóch elementów, które w istocie
swej są zasadniczo odmienne i które myślowo należy ściśle
odróżniać.
Pośród licznych przykładów, które Frazer przytacza, aby
objaśnić naturę wierzeń magicznych, ważnemi są dla nas cere­
monie Intichiuma, które w obecnym artykule zaliczone zostały
do praktyk kultu religijnego, a które Frazer uważa za typowe
formy czarnoksięstwa5). Do tego przedmiotu później jeszcze
powrócimy.
*) Frazer, op. cit. str. 222.
2) Ibidem str. 223.
3) Str. 224.
4) Tamże.
5) Por. cytowany tom, Rozdz. III. „Sympathetic Magie“, str. 52—219
gdzie autor ilustruje swoje niezmiernie proste teorye olbrzymią ilością
faktów.

32

Totemizm i Egzogamia

Poddajmy obecnie krytyce poglądy Frazera na religię
i czarnoksięstwo czyli magię. Na pierwszy rzut oka teorye jego
jakkolwiek nie dają ścisłego określenia, czem jest istota całego
kompleksu zjawisk magicznych i religijnych, zawierają w sobie
przynajmniej jasne, konsekwentne i ścisłe rozróżnienie obu tych
dziedzin. Przy bliższem rozpatrzeniu jednak, mało co da się
przyjąć z tych teoryi. Już powyżej zaznaczyliśmy, że fałszywem
jest określenie magii, jako poglądu na świat, który przyjmuje
istnienie niezmiennych praw przyrody. Ujęcie to, stoi w sprze­
czności, zarówno z zasadniczym charakterem myślenia pierwo­
tnego, jak też i zasadniczą cechą magii, która polega na nierozróżnianiu tego, co w przyrodzie jest stałem, niezmiennem,
co jest prawem, od tego, co się da pokierować ludzką wolą
i ludzkiem usiłowaniem. Nie będziemy się jednak zajmować
bardzo ogólnem i zasadniczem rozważaniem psychologii czło­
wieka pierwotnego, a nawet człowieka w ogóle, bo niema
chyba umysłu, któryby zupełnie wyrósł ponad przesądy i nigdy
w postępowaniu nie kierował się zabobonem i magią.
Teorye Frazera nie dadzą się utrzymać zarówno z powodu
określenia natury całego kompleksu zjawisk ma iczno-religijnych, które implicite jest zawarte w przytoczonych ustępach, jako
też z powodu kryteryów rozróżnienia religii od magii. Jeżeli
ściśle zbadamy, jaką jest istota tych kryteryów, to znajdziemy,
iż określona jest postawą psychiczną, którą człowiek przybiera
wobec przedmiotu kultu; tern, czy uważa ten przedmiot za coś
osobistego i świadomego czy nieosobistego i nieświadomego.
Postawa ta jest wyrazem niezmiernie skomplikowanych proce­
sów psychicznych, do których określenia trzebaby znać cały
szereg wyobrażeń oraz czynników emocyonalnych i subjektywnych. Nauka ma i powinna dążyć do objektywizmu, takie
więc przesunięcie zasadniczych kryteryów klasyfikacyi w kie­
runku najbardziej skomplikowanych, najbardziej subjektywnych
i nieuchwytnych stanów psychicznych musi być uważane za za­
sadniczą wadę. Już nawet w odniesieniu się wierzącego oso­
bnika wyższej kultury do religii, zasadnicza postawa w obec
bóstwa i ujęcie istoty jego zmienia się na niezmiernie rozległej
skali. Nawet w filozofującej dogmatyce, Bóg może być raz ści­
śle osobowo, antropomorficznie pojętym, innym zaś razem jako
bezosobowy absolut, podlegający konieczności i nie kierujący
bynajmniej dowolnie, elastycznym biegiem świata. Jeżeli we33 —

Bronisław Malinowski

źmiemy kilku ludzi należących do tej samej religii, ale różnią­
cych się stopniem kultury, to nieścisłość klasyfikacyi Frazera
wystąpi tern wyraźniej. Czy np. wieśniak kalabryjski, który kijem
okłada świętego czy madonnę, ponieważ nie wysłuchali jego
modlitwy i w ten sposób, karząc za winę, stara się zabezpieczyć
sobie życzliwsze ich postępowanie w przyszłości, czyż ten wie­
śniak stoi w stosunku religijnym czy magicznym do swego
bóstwa ? Proceder, który stosuje do osiągnięcia swych celów,
nie „wyraża“ karnej postawy błagającego o pomoc, ani prze­
ważnej części cech, które Frazer przypisuje religijnemu świato­
poglądowi. W tym wypadku równie trudno odnaleść stronę
teoretyczną religii „wiarę w potęgi wyższe od człowieka“, jak
i jej stronę praktyczną „usiłowanie pojednania tych potęg, czy
przypodobania się im“. Wprawdzie Frazer sam wymienia przy­
kłady czarnoksięstwa, które głęboko zapuściło korzenie w wiarę
i praktykę kościołów chrześcijańskich, ale skonstatowanie tej
trudności i próba ominięcia jej nie wytrzymują krytyki. Rozró­
żnienie Frazera doprowadza do nieprzezwyciężonych trudności
ponieważ opiera się na terytoryach, których określenie jest rzeczą
wprost niemożliwą, a także ponieważ w łonie tego samego sy­
stemu wierzeń i praktyk pozwala na podporządkowanie zjawisk
raz religii, to znów magii.
Pierwsza z tych trudności staje się tern wyraźniejszą, im
niżej zstępujemy po drabinie kulturalnego rozwoju. Niesłycha­
nie trudno określić w przybliżeniu nawet postawę wewnętrzną
choćby naszego chłopa wobec przedmiotu jego kultu. Toż­
samo jest już absolutnie niemożliwością w przypadku człowieka
dzikiego. W psychologii jego nie oryentujemy się prawie cał­
kiem, o ile chodzi o głębsze, istotniejsze jej ujęcie i niema
zgody co do poglądów na najogólniejszą nawet kwestyę: czy
umysł dzikiego posiada zasadnicze cechy wspólne z naszym,
i czy możliwem jest dla nas dokładnie zrozumieć i odtworzyć
sobie podstawowe rysy jego sposobu myślenia 0- O tern aby
módz wniknąć w najbardziej ukryte, najbardziej skomplikowane
i subjektywne stany psychiczne dzikiego, naturalnie mowy być
nie może. Obserwatorzy najdokładniej obeznani z danem ple­
mieniem, nie są w stanie tego uczynić, tern mniej można s,ę
*) Por. Levy Brühl „Les fonctions mentales dans les sociétés infe­
rieurs“.

— 34 —

Totemizm i Egzogamia

tego spodziewać po etnologicznych obserwacyach, robionych
dorywczo, bez dostatecznej znajomości ludności i bez teorety­
cznego przygotowania. To też dla etnologii klasyfikacya Frazera jest całkiem nieużyteczna, bo kryterya jej z natury rzeczy
usuwają się wszelkiej obserwacyi nawet w najlepszych warun­
kach. Definicye zaś dla użytku etnologii należy opierać na fa­
ktach objektywnych, konkretnych i łatwo dających się zaobser­
wować.
Ale, jak widzieliśmy powyżej, definicya Frazera posiada
jeszcze jedną i to bardziej zasadniczą wadę metodyczną. Na
podstawie jego określenia dany system wierzeń może być pod­
porządkowany religii czy magii, zależnie od tego, czy będziemy
obserwowali jej odbicie w psychologii jednego lub drugiego
osobnika. Zarzut ten można sformułować w ten sposób, że
Frazer przy określeniu całego kompleksu magiczno-religijnych
zjawisk, ma przed oczyma zjawiska psychologiczne, nie zaś
fakty socyologiczne. Przeglądając cytowane powyżej z Frazera
ustępy o religii, spostrzegamy łatwo, że do sklasyfikowania pe­
wnych zjawisk wedle teoryi Frazera, nie potrzeba zupełnie
zwracać się do społecznej strony tychże zjawisk; wystarczy za­
stanowić się nad ich treścią, nad jakością wyobrażeń w nich
zawartych. Wprawdzie Frazer w wielu miejscach swego dzieła
wymienia fakty socyologiczne, w których wyraża się różnica
między religią i magią1j. Stosownie do jego twierdzenia, czę­
ściami składowemi religii są: instytucya kapłańska, ofiara, mo­
dlitwa; do magii należą: czarnoksiężnik, rytuał, zaklęcie. Ale
tutaj przesunięcie kryteryów w sferę objektywnych zjawisk socyalnych jest czysto pozornem; bo pomiędzy kapłanem a czar­
noksiężnikiem różnica według Frazera polega na tern, że pier­
wszy błaga osobowe bóstwa, drugi zaś zmusza n i eosobowe siły magiczne. Pomiędzy ofiarą a obrzędem
również niepodobna przeprowadzić linii granicznej, opartej na
jakichś zewnętrznych objektywnych danych. Kryteryum spoczywa
tu również w intencyi czy postawie człowieka spełniającego
rzeczony akt. Modlitwa jest błaganiem kornem, zaklęcie rozka*) Ale nie czyni tego w rozdziale IV „Magie and Religion“ tomu I
cytowanego dzieła, gdzie omawia to zagadnienie systematycznie i zasa­
dniczo. Z tego już widać, jak małe znaczenie przywiązuje do socyologicznej strony problemu.

- 35 —

Bronisław Malinowski

zem wyniosłym w rozróżnieniu Frazera. Tu widać jeszcze ja­
śniej, że na podstawie zewnętrznych objektywnych cech mało
można powiedzieć i że tylko rozplątanie zawiłych procesów we­
wnętrznych, może dać jakąś określoną odpowiedź, o ile odpo
wiedź taka jest możliwą. Wogóle Frazer socyologicznych kryteryów zupełnie nie uwzględnia i to jest stanowczo błędem.
Religia jest zarówno formą organizacyi społecznej jak zbiorem
wierzeń a i te ostatnie są u każdego człowieka uwarunkowane
jego współżyciem z innymi członkami społeczeństwa. Jeżeli
przy określeniu religijnych zjawisk ma się przed oczyma tylko
odbicie wierzeń w duszach ludzkich, to z konieczności określe­
nie takie będzie sprzeczne i fałszywe.
Określenie religijne choćby tylko pobieżne, jest w tern
miejscu tembardziej konieczne, ponieważ totemizm został w tym
artykule ujęty jako systemat religijny i tylko na tle porozumie­
nia się co do religii, może być to ujęcie zrozumiałem.
Przy określeniu religii i jej stosunku do magii nie można
posługiwać się wyłącznie psychologicznemi pojęciami. Niewąt­
pliwie religia jest wynikiem zasadniczych własności duszy
ludzkiej. W stosunku do otaczającego świata człowiek znajduje
się zawsze w położeniu zupełnie bezradnem. Wszędzie dążenia
i najgorętsze pragnienia ludzkie rozbijają się o bezwzględnie
sztywne zapory konieczności i w przeznaczeniu swojem czło­
wiek — na jakimkolwiek stopniu kulturalnego czy indywidual­
nego rozwoju by się znajdował — musi widzieć zasadnicze za­
przeczenie tych celów, do których cała jego istota zdaje się być
stworzoną. Z drugiej strony człowiek w groźbie świata zewnę­
trznego dostrzega karę za własne przewinienia, widzi skutki
niedoskonałości swego własnego postępowania, któreby go za­
bezpieczyły od winy i kary ze strony tajemniczych i mściwych
sił, które go zewsząd otaczają. Ale jakkolwiek źródła tej twór­
czości ludzkiej leżą w duszy indywidualnej i tylko z osobistych
doświadczeń i przeżyć zrozumiane być mogą, rezultaty są wy­
nikiem pracy pokoleń skrystalizowanej w utwory socyologiczne
i objektywne. Człowiek doświadczenia swoje w tych sprawach
przekazuje innym i owoc doświadczeń licznych pokoleń i wie­
ków w sposób, wspólny wszystkim nabytkom kultury ludzkiej,
gromadzi i krystalizuje w wielkie systemy religijne, które każde
społeczeństwo, najdziksze nawet, posiada i które w każdem
odgrywają pierwszorzędną socyologiczną rolę. W każdym takim
— 36 —

Totemizm i Egzogamia

systemie możemy rozróżnić z jednej strony zbiór wierzeń, le­
gend, aktów rytualnych, przez które człowiek stara się wejść
w związek z „nadprzyrodzonemi“ siłami świata i stara się w spo­
sób uroczysty i poważny siłami temi pokierować; z drugiej
strony normy postępowania ścisłe i organicznie połączone
z wierzeniami i aktami kultu.
Ale akty religijne nie są społecznymi wyłącznie i jedynie
z tego powodu, że jak wszelki dorobek kultury istnieją w spo­
łeczeństwach i przez społeczeństwa. Mają one społeczny cha­
rakter także i dla tego, że spełnianie aktów i przepisów reli­
gijnych jest do pewnego stopnia rzeczą przymusową, nad której
wykonaniem społeczeństwo czuwa.
Ponieważ w religii chodzi o najżywotniejsze interesy lu­
dzkie, bo o utrzymanie stosunku z siłami nadprzyrodzonemi,
od których zależy los człowieka tu i po śmierci, dalej ponie­
waż poczucie solidarności i wzajemnej odpowiedzialności człon­
ków grupy w obec tych sił jest niezmiernie silnie rozwinięte
i to tembardziej im niższą jest kultura, więc stanowisko czło­
wieka w obec religii nie jest zostawione jego woli i uznaniu.
Praktykowanie przepisów religii, zarówno aktów kultu jak i speł­
niania norm etycznych, są to obowiązki, nad spełnieniem któ­
rych ogół czuwa i do których zmusza jednostki.
Ta strona religii występuje tern silniej, im bardziej odda­
lamy się od współczesnego pojmowania religii jako kwestyi
czysto indywidualnej, jako sprawy zbawienia własnej duszy.
Bogowie ludów pierwotnych, mają znacznie bardziej kollektywistyczny światopogląd i za winy jednostek karzą całe grupy,
mszczą się na rodzinie, niszczą miasta i tępią całe plemiona.
Dlatego też grupa musi we własnym interesie pilnować, aby
żaden z jej członków nie naraził się bóstwu, bądź to zaniedbu­
jąc obowiązki kultu, bądź też nie zachowując przepisów mo­
ralnych.
Hasło wolności sumienia, jest bardzo świeżym wynala­
zkiem, a pośród większości ludów, u których religia jest najpierwszym obowiązkiem publicznym, hasło takie wydawałoby
się podstawowym paradoksem. Nie trzeba też zapominać,2że
droga od hasła politycznego do faktu socyologicznego jest
daleka 1
Religia jako społeczny wyraz wszystkich transakcyi czło­
wieka z światem nadprzyrodzonym, przenika też wszystkie dzie— 37

Bronisław Malinowski

dżiny życia społecznego i to tem szerzej, im niżej zstępujemy
ku ludom pierwotnym. Bo człowiek dziki nie oddziela tak wy­
raźnie rzeczy codziennych od nadprzyrodzonych i przy każdej
sposobności gotów jest niepokoić wyższe potęgi o użyczenie
mu „chleba naszego powszedniego“ i wielu innych potrzeb co­
dziennych. Religijne wyobrażenia przenikają więc prawie wszyst­
kie akty społeczne żywotne i doniosłe; nadają ramy i wykoń­
czenie wszystkiemu, co w oczach człowieka jest ważne, bo tem
wszystkiem siły z tamtego świata kierują według swej woli.
Z drugiej strony obok aktów kultu, istnieją ściśle z nimi
połączone normy etyczne. Są one także przymusowe, połączone
z organizacyą społeczną i ujęte w organiczną całość. Tak jak
akty kultu muszą przedstawiać jedność — niewątpliwie nie lo­
giczną ale organiczną, według swoistej logiki dogmatycznej —
tak samo normy etyczne muszą być zebrane w pewien cało­
kształt i muszą być powiązane z systemem dogmatyki i kultem,
Bo tak normy etyczne jak i akty kultu odnoszą się do takich
samych potęg i dążą do tego samego celu, muszą więc posia­
dać wewnętrzną konsekwencyę ze względu właśnie na ten cel
wspólny.
Co do norm religijnych, to trzeba zwrócić uwagę na to,
że, ponieważ normy te istnieją celem nienarażenia się wyższym
istotom, a więc sankcya tych norm jest z natury rzeczy przedewszystkiem nadprzyrodzoną. Przekroczenia pociągają auto­
matycznie karę z ręki potęg wyższych, a choć społeczeństwo
może na własną rękę ukarać grzesznika, ale pierwsza i najwyż­
sza sankcya, ta która odróżnia przepisy etyczne od prawnych,
jest nadprzyrodzona. Oczywiście, tak jak zaznaczyłem powyżej,
im baczniej zstępujemy po drabinie kultury, im pierwotniejsze
są ludy, z którymi mamy do czynienia, tem wyraźniej obie
sankcye występują równolegle i równoważnie. Niemniej normy
religijne różnią się tem od norm czysto prawnych, że w pier­
wszych obok sankcyi społecznej istnieje też sankcya nadprzy­
rodzona, automatyczna.
Zbierając powyższe uwagi w krótkie określenie możemy
powiedzieć: religią nazywamy każdy zbiór wierzeń i praktyk, odno­
szących się do sił nadprzyrodzonych, a powiązanych w organiczny
system, który się wyraża w życiu społecznem szeregiem aktów
kultu regularnego, publicznego i przymusowego, opartego na
tradycyi (mitologicznej w niższych społeczeństwach a teologi— 38 -

Totemizm i Egzogamia

czno-dogmatycznej w wyższych) i szeregiem norm postępowa­
nia, określonych również tradycyą, ściśle powiązanych z dogma­
tami kultu i posiadających obok społecznej także sankcyę nad­
przyrodzoną. Kryterya w ten sposób określonej religii, leżą
w faktach społecznych, objektywnych i dlatego względnie łatwo
dostępnych ścisłej obserwacyi, nawet u dzikich ludów.
Takie określenie religii jest niewątpliwie bardzo ogólne
i może się nawet wydawać ogólnikowe zwłaszcza w porówna­
niu z niezmiernie konkretną definicyą Frazera. Ale właśnie da­
jąc określenie tak ogólnych i podstawowych zjawisk jak religia,
koniecznem jest utrzymać je w dostatecznie szerokich ramach.
Religia jest zjawiskiem przenikającem wszystkie strony duszy
ludzkiej; w jej przejawach socyologicznych ta wielostronność
też się odbija, nie podobna więc przy określeniu religii stawiać
daleko idących ograniczeń.
Z drugiej strony religia zawiera w sobie czynniki zupełnie
swoiste, nie dające się sprowadzić do żadnych elementów prost­
szych a więc nie dające się określić. Takim jest np. pojęcie
świata „nadprzyrodzonego“, które zawarliśmy w określeniu re­
ligii. Ogólna definicyą religii powinna tylko wskazywać drogę,
na której szukać należy zjawisk religijnych; a bliższe określenie
tak zasadniczego zjawiska podać można jedynie wyliczaniem
faktów. Trzeba się tylko wystrzegać apriorycznych ograniczeń,
sztucznych konstrukcyi, zwłaszcza zaś skierowania badań na
faktyczne pola, co niewątpliwie czyni definicyą Frazera.
A teraż spróbujmy zastosować nasze określenie religii do
faktów nam znanych z życia dzikich ludzi. Przedewszystkiem
widzimy, że australski totemizm jest formą religii, posiada bo­
wiem system organicznie powiązanych tradycyi, przenikających
całą organizacyę społeczną (organizacya grupy lokalnej, klanu
totemicznego i podziału egzogamicznego).
Na tych tradycyach oparty jest także kult publiczny, przy­
musowy i regularny (ceremonie Intichiuma i pokrewne). Tradycye są tłem, na którem odbywają się wszystkie doniosłe akty
życia Australczyków, zarówno inicyacye młodzieży męskiej jak
i pogrzebowe ceremonie, gdyż wszystko łączy się zawsze w tym
samym Systemie wierzeń i tradycyi totemicznych o przodkach
Alcheringa. Normy totemiczne, głównie tabu, również są trady­
cyjnie uzasadnione: ponieważ przodkowie postępowali w taki
sposób, więc trzeba teraz tak samo postępować, albo też, kie39 —

Bronisław Malinowski

dyindziej, wprost przeciwnie — logika mitu i tradycyi nie jest
jednoznacznie określoną. W wierzeniach samoańskich znajdu­
jemy najzupełniej analogiczny stan rzeczy.
Gdybyśmy teraz zechcieli zastosować teorye Frazera do
faktów totemicznych australskich i samoańskich, napotkalibyśmy
nieprzezwyciężone trudności. Przy ceremoniach Intichiuma śpie­
wane są pieśni opowiadające dzieje przodków. Czy wedle Fra­
zera taki śpiew jest modlitwą czy zaklęciem ? Wszak w wielu
innych religiach a między innemi i w naszej istnieją pieśni na­
bożne, opowiadające zdarzenia z życia świętych i wielkich w ko­
ściele ludzi, a jednak nawet na podstawie kryteryów Frazera
nikt nie mógłby uważać pieśni tych za magiczne zaklęcia.
Ażeby śpiewy australskie zaliczyć do zaklęć magicznych tak jak
to czyni Frazer, trzebaby dzikim śpiewakom przypisywać nie­
zmiernie skomplikowane i subtelne rozróżnienia, do czego nie
mamy żadnych danych i których najbieglejszy obserwator nie
mógłby sprawdzić.
Jeszcze parę słów należy dodać o różnicy między religią
a magią. Obok wierzeń ujętych w organiczną całość, w których
tradycya łączy się z kultem i etyką nierozerwalnymi węzłami,
istnieją wierzenia poszczególne, luźne, przekazywane tradycyą,
w które nie wszyscy ludzie wierzą i tylko w pewnych warun­
kach do tych się wierzeń stosują Wierzenia te nazywamy prze­
sądami lub zabobonami, praktyki czarnoksięstwem czy czarownictwem, zbiór zaś wierzeń i praktyk — magią.
Praktyki magiczne nie są oparte na organizacyi społecznej,
nie są przymusowe, ani powiązane w organiczną całość kultu i etyki.
Te uwagi, do których usprawiedliwienia i dowiedzenia po­
trzebnym byłby cały traktat, mają na celu jedynie zaznaczyć
stanowisko zajęte w tej kwestyi w tym artykule. Definicyi magii
nie dajemy, gdyż nie jest to zadaniem obecnego artykułu. Jest
to tembardziej zbędne, ponieważ w tej kwestyi można się od­
wołać do doskonałego artykułu Huberta i Maussa o magii
(patrz poniżej). Wogóle stanowisko tu zajęte, jakkolwiek nie na­
krywa się zupełnie, odpowiada jednak do pewnego stopnia po­
glądom Durkheima i Huberta i Maussa (Année Sociologique
vol 11.—VIII. Artykuły Durkheima o definicyi zjawisk religijnych,
Hubert’a i Mauss’a o teoryi ogólnej magii). Materyał etnologi­
czny, na którym opierają się ci badacze, zaczerpnięty jest
w znacznej części z obszernych prac Frazera.
— 40 —

Totemizm i Egzogamia

W dalszym przeglądzie zjawisk totemicznych musimy po­
minąć, lub wspomnieć tylko pobieżnie te ludy, u których, albo
ze względu na izolacyę chronologiczną, albo ze względu na za­
rodkową formę, totemizm do ujęcia w szkic zwięzły mniej się
nadaje. Na archipelagu Sundajskim zjawiska totemiczne spoty­
kamy u ciekawego ludu Batta na wyspie Sumatrze *). Ci tubyl­
cy, którzy posiadają dość wysoką kulturę, uprawiają obok tego
ludożerstwo, mają organizacyę totemiczną. Są podzieleni na
klany, z których każdy związany jest z jakiemś zwierzęciem lub
rośliną, której spożywanie i niszczenie zabronione jest członkom
klanu. Zakazy te motywowane są tradycyami o pochodzeniu
klanu od zwierzęcia lub rośliny totemicznej; albo też wiarą, że
dusze ludzkie po śmierci przejdą w dany totem; albo nakoniec
podaniami, że przodek klanu doznał od danego zwierzęcia ja­
kiegoś dobrodziejstwa. Funkcye klanu określone są poczuciem
solidarności członków; obowiązkiem wzajemnej pomocy i egzogamią. Poza Battakami totemizm spotykamy jeszcze u innych
ludów Indonezyi. U ludów drawidyjskich, zamieszkujących gó­
rzyste i lesiste wnętrze półwyspu Hindostańskiego, znajdują się
również urządzenia i wierzenia o charakterze wyraźnie totemi­
cznym. Niestety szczegóły tego totemizmu bardzo mało są
znane. Frazer podaje szereg opisów, ale w każdym z nich nie
wiele więcej ponad wyliczenie totemów, wśród których jest
bardzo dużo roślin stosunkowo. Są one zarówno tabu, jakoteż
dzicy okazują im pewną cześć; nie wolno ich dotykać, ani pa­
trzyć się na nie; niektóre zaś zwierzęta doznają rodzaju kultu
od członków swego klanu *2).
Trochę dłużej trzeba będzie zatrzymać się nad zjawiskami
totemicznemi w Afryce; na tym bowiem kontynencie są one
szeroko rozpowszechnione i posiadają w niektórych przypadkach
formy wyraźne i charakterystyczne, o których posiadamy^dobrą
informacyę ’). Frazer konstatuje totemizm, mniej lub bardziej
jasno zarysowany u trzech grup ludów afrykańskich: u plemion
rasy Bantu, zamieszkujących Afrykę Południową; u Bantu’w

’) Por. Frazer tom 11. str. 185—217, o totemizmie w Indonezyi; str.
185—197, specyalnie o Sumatrze.
2) Totemizm w Indyach vide tom 11. str. 218—335,
’i Totemizm w Afryce Południowej; tom II. str. 354—393, w Afryce
Wschodniej i Centralnej, tom 11. str. 394—542.

- 41 —

Bronisław Malinowski

Afryki Środkowej i Wschodniej, oraz u czystych Negrów Za­
chodniego wybrzeża.
Zaczynając od ludów Bantu Afryki Południowej, istnieje to­
temizm u licznego plemienia Hererów czyli Domarów, w którym
ważną rolę odgrywa bydło domowe, odpowiednio do paster­
skiej natury tego plemienia. Istnieją u nich dwie formy klanów.
W jednej z nich klany mają charakter bardziej socyalny; niema
zakazów totemicznych, ani odznak specyalnych, określających
związek z totemem i temsamem przynależność do klanu, ani
wyobrażeń o pokrewieństwie czy związku między totemem
a człowiekiem. Klany te są asocyowane ze słońcem, deszczem,
źródłem, krzewem, drzewem i t. p.; niema między niemi ża­
dnego zwierzęcia. Legendy konstatują tylko luźny związek mię­
dzy totemem a członkami klanu. 1 tak np. klany słońca i de­
szczu opowiadają, że były 3 siostry, które miały iść na pogrzeb;
ponieważ słońce świeciło niezmiernie silnie, jedna siostra nie
poszła na pogrzeb, a dwie inne poszły. Klan, który pochodzi od
tych dwu ostatnich jest połączony ze słońcem; klan, pochodzący
od pozostałej siostry, ma deszcz za swój totem. Klany te nie są
lokalne i są one rozsiane po całem plemieniu. Własność dziedzi­
czna jest w linii żeńskiej; innemi słowy pozostaje stale w klanie
macierzystym. Klany te są egzogamiczne.
Obok tych klanów, istnieją i miejscowe, o charakterze
totemicznym wyraźniej zaznaczonym. Przynależność do nich
dziedziczną jest w linii męskiej; w tym systemie więc dziecko
należy do klanu ojca. Pośród przedmiotów, według których
klany te są nazwane, figuruje też bardzo mało zwierząt. Nato­
miast każdy klan posiada tabu, odnoszące się głównie do bydła.
Członkom klanu zakazane jest jako żywność bydło specyalnie
znaczone, posiadające specyalny kształt rogów, albo kolor
skóry; nie wolno im używać mleka niektórych krów, ani uży­
wać skór takich bydląt do przyodziewku. Ważnem z punktu
widzenia ekonomicznego jest też, że taboo obejmuje też zakaz
trzymania, hodowania danego bydła.
U Beczuanów, ludu także pasterskiego, większość klanów
nazwana jest według zwierząt. Natomiast pasterski sposób ży­
cia nie miał widocznego wpływu na ich ustrój totemiczny, gdyż
między ich totemami niema bydła hodowlanego. Klany ich są
lokalne. Totem każdego klanu jest taboo; nie wolno go jeść
ani używać na ubranie, ani nawet patrzyć na niego lub dotykać
— 42 —

Totemizm i Egzogamia

się go. Członkowie każdego klanu wykonują taniec i śpiewają
pieśni na cześć swego totemu, ale nie wykonują żadnego rytu­
ału ani ofiar nie składają. Klan krokodyla uważa go za ojca
swego i naczelnika i okazuje mu zawsze cześć. Członkom klanu
nie wolno patrzeć na krokodyla, gdyby zaś który z nich został
ugryziony przez te bestye, albo skropiony wodą, którą kroko­
dyl rozprysnął swym ogonem, taki uchodzi za shańbionego
i musi iść na wygnanie. Członkowie klanu jeżozwierza ochra­
niają go i okazują zmartwienie i żal, gdy ktoś zabije to zwie­
rzę. Mięso tego zwierzęcia jest taboo, którego przekroczenie
spowodowałoby nieuchronną śmierć na grzesznika. Za zabicie
lwa członkowie jego klanu muszą odbyć ekspiacyę, bo inaczej
straciliby wzrok. Nie jedzą oni jego mięsa ani nie ubierają się
w jego skórę. Tak samo członkowie klanów bawoła i kozio­
rożca, nie jedzą tych zwierząt ani używają ich skór. Klan że­
laza nie obrabia tego metalu; a klan motyki używa tego na­
rzędzia tylko do niezbędnie potrzebnych funkcyi.
Teoretycznie ważnym jest wyraźny wpływ zajęć paster­
skich Hererów na ich totemizm. Fakt podwójnego systemu ich
klanów, u Beczuanów zaś lokalny charakter klanu, który po­
krywa się tam z plemieniem, wykazują, że pod względem mor
fologii społecznej klany nie są bynajmniej czemś określonem.
ale że formy, które przyjmują, zmieniają się w bardzo szerokim
zakresie. Zaznaczyć też trzeba, że legendy Hererów o powstaniu
klanów są całkiem odmiennego typu od tradycyi totemicznych
ludów Oceanii i Australii. Opowiadania Hererów są poprostu
bajkami, które mają i mogą wyjaśnić jak klany powstały, za­
dowolić teoretyczną niejako ciekawość. Ale widać z ich treści,
że nie mogą wywrzeć żadnego wpływu na kult, ponieważ nie
opowiadają zdarzeń świętych ani doniosłych, któreby mogły
być naśladowane w obrzędach religijnych. Nie mogą też stano­
wić podstawy etyki, ponieważ zdarzenia w nich opowiedziane
nie odnoszą się do dziedzin, w którychby postępowanie boha
terów tradycyi mogło służyć za pierwowzór. Tak więc widać,
że na podstawie samej treści tych tradycyi można odmówić im
charakteru mitu we właściwem znaczeniu tego słowa, przez
które rozumiemy legendy, wywierające ważny wpływ społeczny
na kult i etykę.
Znacznie ciekawsze formy posiada i odgrywa donioślejszą
rolę w mechaniźmie społecznym totemizm u ludów rasy Bantu,
— 43

Bronisław Malinowski

zamieszkujących Środkowo-Wschodnią Afrykę. Z pośród licznych
plemion, które Frazer opisuje, najlepiej będzie wybrać jedno,
a mianowicie to, o którem najwięcej wiemy i którego wierzenia
są prawdopodobnie typowemi dla totemizmu tej gałęzi, Bantu’w.
Naród Baganda, zamieszkujący królestwo Uganda, jest kul­
turalnie i antropologicznie najwyższym przedstawicielem rasy
Bantu. Ustrój polityczny państwa, kultura i zalety osobiste sta­
wiają ich bezsprzecznie wyżej od licznych plemion ościennych,
a także od Bantu’w innych części Afryki. Posiadamy zaś o nich
doskonałe informacye dzięki pracom licznych badaczy, w pier­
wszej linii świeżo ogłoszonym obserwacyom angielskiego misyonarza Rev. J. Roscoe, który poza tern liczne dodatkowe materyały oddał do rozporządzenia prof. Frazera 1).
Frazer daje barwny opis pięknego i żyznego kraju Uganda
o wysokim stanie uprawy ziemi, która tam polega głównie na
plantacyi bananów, pięknie zbudowanych domów, malowniczo
rozrzuconych wiosek i sieci dróg, które łączą wszystkie części
kraju i przeżynają nieraz niedostępne bagniska na długości kilku
mil ang. Baganda posiadają wysoko rozwinięty przemysł ręko­
dzielniczy, osobiście zaś odznaczają się niezwykłą dzielnością
i inteligencyą. Formą rządu jest monarchia, z niezwykle rozwi­
niętym ceremoniałem dworskim.
Ludność podzielona jest na szereg klanów totemicznych.
Każdy taki klan jest egzogamiczny; zakaz zaś małżeństwa we­
wnątrz klanu motywują oni tern, że wszystkie kobiety, należące
do klanu są siostrami. Członkom klanu nie wolno spożywać
zwierzęcia czy rośliny totemicznej;panuje przekonanie, że prze­
kroczenie tego zakazu spowodowałoby ciężką chorobę lub na­
wet śmierć. Członkowie klanu poczuwają się i są zobowiązani
do ścisłej solidarności. Każdy klan posiada swoje posiadłości,
rozrzucone po różnych częściach kraju. Na najlepszym z takich
kawałków ziemi siedzi zazwyczaj naczelnik, „Ojciec“ klanu. Le­
gendy i tradycye totemiczne, odnoszące się do powstania i po­
czątków klanu i do zakazów pożywania totemu, nie są rodowej
natury. Nie ma tam wyobrażeń o wspólnem pochodzeniu od
przodków zwierzęcej czy roślinnej natury. Wogóle cała mitolo­
gia Bagandów odnosi się do czasów króla Kintu, pod którego
wodzą mieli oni, jak podania głoszą, przyjść i zawojować swoją
') Opis Totemizmu Baganda; tom II. str. 463—513.

— 44 —

Totemizm i Egzogamia

obecną ojczyznę, stworzyć organizacyę społeczną i założyć
królestwo Uganda. Oto podania totemizmu opowiadają, że za
czasów tego króla Kintu było mało zwierzyny i, ażeby jej
oszczędzać, zakazano niektórym klanom jeść pewne gatunki,
przyczem trzymano się zasad, rzec można, hygienicznych: jeżeli
członkom jakiegoś klanu nie służył dany pokarm, to stawał się
on dla nich tabu, a także temsamem gatunek ten, zwierzęcy
lub roślinny, stawał się nadal toternen danego klanu.
U Bagandów totemizm posiada wogóle tę stronę społeczną
znacznie wyraźniej rozwiniętą, niż stronę wierzeniową. Każdy
klan, obok posiadłości specyalnych, które mu nadają niejako
podstawę ekonomiczną, spełnia cały szereg specyalnych funkcyi
społecznych głównie w życiu politycznem, które się koncen­
truje około dworu królewskiego. Natomiast niema prawie cał­
kiem kultu totemów; obok totemizmu zaś istnieją inne formy
wierzeń posiadające kult i etykę. J. Roscoe, który świeżo badał
ten lud podaje jeszcze jedno ciekawe spostrzeżenie, odnoszące
się, rzec można, do fizyologii totemizmu: Każdy klan ma swój
wyraźny typ fizyczny, po którym na pierwszy rzut oka można
poznać, do którego klanu człowiek należy. Jest to tembardziej
dziwnem, że przynależność do klanu dziedziczy się po ojcu
nie po matce; klany zaś są egzogamiczne, tak, że w danym
klanie wszystkie matki muszą pochodzić z innych klanów. Frazer stara się fakt ten, niezmiernie dziwny, nieprawdopodobny
nawet, a jednak podany przez inteligentnego i sumiennego ba­
dacza, wytłumaczyć wpływem, jaki na kobiety wywiera otocze­
nie przed i podczas ciąży. Ponieważ w Uganda kobieta od mło­
dości przebywa w klanie swego przyszłego męża, typ więc tego
klanu najsilniej wbija się w ich wyobraźnię i podczas ciąży
formuje rysy i budowę dziecka. Czy tłumaczenie to da się
utrzymać, czy wogóle obserwacya, o której mowa, zasługuje na
bezwzględną wiarę — to pytanie trzeba będzie zostawić otwarte,
bo sprowadziłoby rozważania obecne w dziedziny biologii, specyalnie zagadnień o dziedziczności.
U innych plemion Bantu Afryki Wschodnio Centralnej to­
temizm znany jest mniej szczegółowo. Jakkolwiek Frazer wy­
mienia przeszło kilkanaście plemion, nie wiele więcej o nich
wiemy, niż nazwy totemów. Tabu totemiczne jest i tu także tą
cechą, która, jako najwyraźniejsza, najczęściej była obserwo­
wana. U plemienia Angoni, gdzie totemy są przeważnie zwierzęce
— 45

Bronisław Malinowski

nie wolno ich zabijać, niszczyć; nie wolno spożywać zwierząt,
ani roślin, bo za karę spotka choroba; nie wolno też używać
skór zwierząt totemicznych na ubranie. U plemienia A-Kamba
zwierzęta totemiczne są taboo; o ile zaś totemem jest zwierzę
przyswojone, domowe nie wolno go trzymać.
Ważną jest ogólna u tych plemion wiara w transmigracye
dusz ludzkich w zwierzęta po śmierci. Ale brak jest ścisłych
ogniw pomiędzy tą wiarą a totemizmem.
Porównując totemizm ludów Bantu wogóle z faktami omawianymi poprzednio widać, że strona religijna jest tu mniej
rozwinięta; przynajmniej o ile chodzi o akty kultu religijnego,
którego prawie całkiem niema. Natomiast wszędzie istnieją za­
kazy totemiczne, posiadające wyraźny charakter norm religij­
nych, ponieważ sankcya ich jest nadprzyrodzona i automaty­
czna. Zakazy te przybierają u ludów tych, stojących na wyż­
szym stopniu ekonomicznego rozwoju, charakter wyraźniej eko­
nomiczny, niż u ludów Oceanii lub u prymitywnych łowcow
N. Gwinei i Australii.
Wielką różnorodność form totemizmu spotykamy na kon­
tynencie Ameryki; zwłaszcza zaś na północnej jego połowie
gdyż w Ameryce Południowej istnieją tylko ślady wierzeń tote­
micznych J). W Ameryce Północnej totemizm istnieje, a raczej
istniał u plemion Indyan Czerwonoskórych, zamieszkujących
dawniej olbrzymie prerye, dorzecza wielkich rzek i jezior. Dziś
plemiona te częścią wyginęły doszczętnie, częścią dogorywają
w rezerwach. Odmienną kulturę a więc i odmienne formy to­
temizmu posiadają plemiona Indyan Północno-Zachodnich, za­
mieszkujących Alaskę i Kolumbię Brazylijską. Trzecią grupę
stanowią Indyanie zamieszkujący niektóre stany południowe,
zwani Pueblos, ponieważ prowadzą życie osiadłe i zamieszkują
kamienne, a nawet warowne osady2). Natomiast totemizm nie
istnieje u najmniej cywilizowanych plemion czerwonoskórych,
koczujących w południowo zachodnich lasach Kalifornii. Frazer
zwraca uwagę na ten fakt, i zaznacza, że w Ameryce Północnej
totemizm oznacza niejako wyższe stadyum kulturalnego rozwoju3).
~7
^Frazer poświęca tom 111. swego dzieła totemizmowi ludów Ame­
ryki, str. 1—250, totemizm czerwonoskórych Stanów Zjedn. i Kanady. Str.
251—369 tot. Indyan Płn. Zach. Ameryki. Str. 370—456. O instytucyi „Du­
chów Opiekuńczych“ (Guardian Spirits).
a) Po hiszpańsku pueblo znaczy wieś, osada.
3) Tom 111. str. 2 i 3.

- 46 —

Totemizm i Egzogamia

Co do jakości informacyi, które posiadamy o totemizmie
w Ameryce Północnej, to niewątpliwie totemizm stwierdzono
u bardzo wielu plemion, ale w większości wypadków nie wiele
więcej o nim wiemy, niż nazwy totemów i niektóre funkcye
społeczne klanu. Nawet tabu totemiczne, o którem zazwyczaj
wiemy najwięcej u wszystkich innych ludów, tu zostało zano­
towane w niewielu tylko razach. Wogóle można powiedzieć, że
wiemy znacznie więcej o stronie społecznej, niż dotyczy to
w pierwszej linii Indyan preryi wschodnich, od których też rozpoczniemy tu opis totemizmu. Frazer przypuszcza, że jest to
głównie spowodowane okolicznością, że badacze amerykańscy,
którzy opisywali te plemiona, zajęci przedewszystkiem proble­
mami ustroju społecznego, mniej zwracali uwagi na formę wie­
rzeń i tradycyi totemicznych. Czy przypuszczenie to jest słu­
szne — nie można odpowiedzieć na pewne. Ale wydaje się to
bardzo prawdopodobnem, zwłaszcza, że u jednego z plemion
indyjskich, u plemienia Omaha, u którego totemizm badany był
dokładnie, znaleziono i opisano szereg wierzeń totemicznych,
zwłaszcza zakazy, odnoszące się do pożywania totemu. Otóż
jest rzeczą wręcz nieprawdopodobną, ażeby wierzenia i zabawy
totemizmu Omahów były faktem izolowanym, zwłaszcza że
plemię to pod żadnym innym względem się nie wyróżnia.
Plemię Omaha należy do wielkiej rodziny plemion Siuańskich (Sioux) czyli Dakota, zamieszkujących dorzecza Missisipi
i oba brzegi Missouri ‘). Omahowie żywność swą czerpią czę­
ściowo z rolnictwa (uprawiają kukurudzę, groch, dynie, melony),
częściowo zaś z polowania na bawoły, jelenie, bobry i wydry.
Pośród ich totemów jest jedenaście zwierząt, jedna roślina
i cztery przedmioty martwe. Wyraźnie więc przeważają totemy
zwierzęce. Dwanaście totemów jest jadalnych, dwa stanowią
przedmioty użytkowe, pozostałymi dwoma są: grzmot i ziemia
czerwona. Klany totemiczne, których jest dziesięć (niektóre są
podzielone na podklany z osobnymi totemami, stąd piętnaście
totemów) podzielone są na dwie grupy czyli fratrye. Przy roz­
bijaniu obozowiska fratrye te rozkładają się w dwa półkola,
jedna po lewej, druga po prawej stronie linii marszu; każdy
klan ma określone miejsce w kole tak utworzonem. Tak więc
podział na klany ma podkład lokalny, pomimo, że plemię pro*) Por. Frazer, tom III. str. 85—117.

— 47 —

Bronisław Malinowski

wadzi żywot koczowniczy. Ta lokalna podstawa ma oczywiście
charakter czegoś sztucznego, zrobionego, geometrycznego, ale
nie mniej a może nawet tembardziej zaakcentowano lokalny
związek członków klanu, a także podział plemienia na pewną
ilość grup mniejszych. Każdy klan ma pewną ilość imion oso­
bistych, odnoszących się do zwierzęcia totemicznego. 1 tak
w klanie bawoła były różne imiona określające fizyczne i mo­
ralne własności bawołu. Niektóre klany posiadają w przecho­
waniu święte przedmioty, jak np. fajkę świętą i inne insygnia
plemienne.
Przechodzę teraz od ściśle społecznych cech totemizmu
do wierzeń i tych funkcyi klanu, które określają stosunek czło­
wieka do totemu. Plemię Omaha jest jedynem, jak zaznaczy­
łem powyżej, co do którego posiadamy względnie obfitą informacyę na tym punkcie. Przedewszystkiem wiemy, że każdy klan
miał pewne określone tabu; i tak np. klan „Czarnych ramion“
(Black Shoulders) miał zakazane pożywanie niektórych części
bawołu Inny klan miał zabronione jedzenie jelenia, inny zaś
niedźwiedzia. Można powiedzieć, że zarówno te zwierzęta, które
były najniebezpieczniejsze w polowaniu, jak i te, które ekono­
micznie były najważniejszemi dla plemienia, były przedmiotem
zakazów totemicznych. Sam bawół w różnych swych częściach
i organach, był tabu dla siedmiu klanów. Spotykamy więc tu
analogiczny stan rzeczy, jak u plemienia Hererów w Afryce Po­
łudniowej, a mianowicie, że zwierzę stanowiące podstawę eko­
nomiczną plemienia odgrywa najważniejszą rolę w systemie
zakazów totemicznych, ale równocześnie tabu albo ogranicza
się tylko do części zwierzęcia, jak to ma miejsce u Omahów,
albo też do specyalnie określonych egzemplarzy, jak to widzie­
liśmy u Hererów.
Omahowie posiadają również tradycye o powstaniu swych
klanów. Tak np. klan Black Shoulders wierzy, że przodkowie
jego byli bawołami i żyli pod wodą; podobne tradycye, które
znamy jednak tylko ogólnikowo, istnieją i u innych klanów.
Stosunek między członkami klanu a totemem jest pozatem
zaznaczony rozmaitymi faktami. Członkowie każdego klanu
noszą włosy ułożone w imitacyi swego totemu. Istnieją różne
ceremonie, których celem jest upodobnienie, zidentyfikowanie
człowieka z jego totemem. Przy urodzeniu dziecka z klanu je­
lenia malują plamy na dziecku, ażeby je uczynić podobnem do
— 48 —

Totemizm i Egzogamia

małego jelonka. Przy śmierci człowieka z klanu Black Shoulders istnieje rytuał pogrzebowy, którego celem jest wyprawienie
ducha zmarłego na tamten świat, ażeby się połączył z przodkami-bawołami. Poza tern każdy klan posiada władzę wykony­
wania pewnych, zresztą bardzo prostych ceremonii magicznych,
celem osiągnięcia danego praktycznego rezultatu; np. przeciw
plagom szkodliwych ptaków lub robaków. Jeden klan wykonuje
znowuż pewną ceremonię przy pierwszym piorunie, ażeby go
unieszkodliwić.
Widać więc stąd, że tradycya co do pochodzenia klanów,
ceremonie przy urodzeniu i śmierci, imiona osobiste związane
z totemem, sposób noszenia włosów, naśladujący pewne cechy
totemu, ceremonie magiczne, dające członkom niektórych kla­
nów władzę nad pewnemi stronami przyrody (jakkolwiek nie
wyłącznie nad totemem) — to wszystko wyraża związek po­
między człowiekiem a totemem. Związek ten zaś, jak widać,
określony jest tu w sposób bardzo zbliżony do innych form
totemizmu. Tak, jak wogóle, tutaj też na pierwszy plan wystę­
pują zakazy totemiczne. Mają one niewątpliwie duże znaczenie
ekonomiczne; przestrzeganie ich zaś, połączone z trudnościami
i prywacyami jest nieomylnym symptomem, że związek czło­
wieka z totemem jest rzeczą ważną dla tego ludu. Szczególnie
ważną jest forma, jaką u Omahów przybierają tabu totemiczne,
charakterystyczna dla rozwoju, któremu podlegają zakazy tote­
miczne w wyższych stadyach ekonomicznej organizacyi. Ogól­
nie mówiąc, tabu obejmuje najdonioślejsze źródła pokarmu, ale
ogranicza się do pewnych, specyalnych części totemu, względnie
do specyalnych obozów.
Do rodziny Dakota należy także plemię Ponka. Jest ono
podzielone na 16 klanów totemicznych, których ustrój zarówno
jak i wierzenia, regulujące go, są bardzo zbliżone do totemi­
zmu Omahów — o ile wiadomo; znacznie bowiem mniej o nich
wiemy. Klany Ponków też podzielone na 2 fratrye, które ukła­
dają się w obozowisku kołem, w którem każdy klan ma swoje
stałe miejsce. Bawół, który odgrywa wielką rolę w ekonomicznem życiu Ponków, jest u nich również jednym z najważniej­
szych totemów, gdyż tabu jego obejmuje aż 8 klanów.
Podział klanów na dwie fratrye i stały układ tychże w obo­
zowisku istnieje także u plemion siuańskich Kansas i Jowa.
U pierwszego z nich istnieją pewne ceremonie magiczne, któ_ 49 _

Bronisław Malinowski

rych celem jest wstrzymanie śnieżycy lub burzy, a więc cere­
monie typu Intichiuma; u drugiego znamy tradycye o pocho­
dzeniu klanu od zwierzęcia totemicznego. U innego Siuańskiego
plemienia Mandanów — o których totemizmie mało wiemy,
pozatem, że istnieje, t. zn., że plemię podzielone jest na klany —
godnemi uwagi są ceremonie magiczne typu Intichiuma, odno­
szące się do zwierzęcia ekonomicznie najważniejszego dla tego
plemienia, do bawołu i do najważniejszego pokarmu roślinnego
do kukurudzy; ceremonie te nie są jednak ściśle totemiczne,
ponieważ biorą w nich udział wszyscy członkowie plemienia.
Każdy dorosły mężczyzna musiał posiadać skórę z głowy ba
wołu z rogami i być stale w pogotowiu, aby na dany znak ją
przywdziać i w takiem przybraniu rozpocząć taniec na placu
publicznym. Niektórzy tancerze nosili całkowite skóry bawole
z rogami, kopytami i ogonem. Rozkaz do rozpoczęcia tańca
wodzowie wydawali wtedy, kiedy od dłuższego już czasu nie
było widać bawołów i głód zaczynał dokuczać mieszkańcom.
Wówczas 10—15 mężczyzn, w przebraniu ze skóry bawolej, roz­
poczynało taniec, w którym naśladowali ruchy i dźwięki
tych zwierząt, czyniąc to aż do kompletnego wyczerpania. Gdy
który z tancerzy czuł się już zupełnie wyczerpanym, słaniał się
w tańcu; wówczas jeden z wojowników, stojących naokoło,
strzelał doń z łuku tępą strzałą. Tak ugodzony tancerz padał
na ziemię, a towarzysze wyciągali go poza koło tańczących;
natychmiast miejsce jego zastępował kto inny, i tak taniec trwał
bez przerwy aż do osiągnięcia skutku, to jest aż do chwili,
kiedy wojownicy rozstawieni na czatach dali znać, że bawoły
już nadciągają. Przez cały czas tańca bito w bębny, śpiewano
i krzyczano; wszystko to, aby tern silniej przyciągnąć zwierzynę.
Ta ceremonia nie była wykonywana w określonym sezonie, ani
też peryodycznie, ale zawsze wówczas, gdy okazała się ku temu
potrzeba. Natomiast Mandanowie wykonują peryodycznie, na
wiosnę, inną ceremonię, której celem jest podniesienia płodno­
ści bawołów. Tutaj treścią ceremonii jest przedstawienie aktu
rozrodczego przez ludzi przebranych w skóry bawole. Ceremo­
nia ta jest pełną wielu groteskowych rytów a nawet towarzyszą
jej fakty rzeczywistej rozwiązłości.
Na wiosnę również Mandanowie wykonują ceremonię ma­
giczną, której celem jest zabezpieczenie obfitego zbioru kuku-

— 50 —

Totemizm i Egzogamia

rudzy. Ceremonię tę wykonują głównie stare kobiety, tańcząc
i jedząc rytualnie suszone mięso i kukurudzę
Podobne ceremonie, odnoszące się do użyźnienia kukurudzy, wykonują członkowie innego Siuańskiego plemienia Minnetaree. Ceremonie te, jakkolwiek nie ściśle totemiczne, bo nie
są one monopolem jednego klanu, są ciekawe jako analogia
ceremonii Intichiuma. Istnienie ceremonii, tak bardzo zbliżonych
u ludów tak oddalonych'i w warunkach tak odmiennych jak
te które panują w Australii i w Płn. Ameryce, dowodzi, że są
one wyrazem pewnych głębokich właściwości natury ludzkiej,
których zbadanie i głębsza analiza rzuciłaby niewątpliwie cie­
kawe światło na obie strony tych ceremonii: ekonomiczną i magiczno-religijną.
Z pośród innych narodów indyańskich na specyalną uwagę
zasługują Irokezi, z powodu wysokiego stopnia swej kultury
i dokładnych informacyi, które o nich posiadamy, głównie dzięki
badaniom sławnego etnologa amerykańskiego Morgana. Ale
właśnie być może z powodu jednostronnego zainteresowania
się tego badacza wyłącznie organizacyą społeczną nic nie wiemy
o wierzeniowej stronie totemizmu Irokezów. Naród ten, skła­
dający się z sześciu plemion rozpadał się, niezależnie od tego
podziału, na ośm klanów. Klany niedźwiedzia, wilka, bobra
i żółwia stanowiły jedną fratryę; klany jelenia, bekasa, jastrzę­
bia i sokoła, drugą. Ścisła solidarność łączyła członków klanu
poprzez różnice plemienne. Każdy klan miał specyalne imiona,
które nadawano jego członkom. Imiona te nie stały jednak
w żadnym związku ze zwierzęciem totemicznem klanu. Przyna­
leżność do klanu, własność, stanowisko społeczne, tytuły —
wszystko to było dziedziczne w linii żeńskiej. Bardzo wyraźnie
zarysowywał się podział na dwie grupy czyli fratrye. Były one
przedewszystkiem egzogamiczne. Członków fratryi obowiązy­
wała solidarność w razie, gdyby ktokolwiek z pośród nich zo­
stał skrzywdzony. Na całej fratryi ciążył obowiązek wykonania
vendetty, względnie pokojowego załatwienia sprawy przez za­
dośćuczynienie ze strony winnego. Jedność fratryi wyraża się
również w ceremoniach pogrzebowych, przy naradzie plemien­
nej, przy wyborze sachemów (wodzów), nawet przy grze w piłkę.
Każda fratrya miała swoje własne rytuały religijne i sprawo­
wała je na własną rękę; ale o tych „Medecine Lodges“ bardzo
mało co wiemy.
— 51

Bronisław Malinowski

Wogóle więc znamy dobrze społeczną stroną totemizmu
irokezów. Natomiast nic prawie nie wiadomo o jego wierzenio­
wej stronie. Prawie nic nie wiemy o religijnych funkcyach fratryi,
nic zaś zupełnie o religijnych funkcyach klanu Nie znamy ża­
dnych mitów, we właściwem tego słowa znaczeniu, o pocho­
dzeniu klanu od jego totemu; bo opowiadania odnośne nie
odgrywają, o ile wiadomo, żadnej roli społecznej. Imiona wła­
sne, które każdy klan posiada, nie mają, jak zaznaczono, nic
wspólnego z totemem. Najważniejszym jednak jest tutaj zupełny
brak informacyi co do zakazów totemicznych, o których u Iro­
kezów, tak jak i u prawie wszystkich innych plemion indyańskich nic nie wiemy. Stosunek więc między człowiekiem a to­
temem u Irokezów jest dla nas całkiem nieokreślony; i nie wia­
domo zupełnie, jak im się ten stosunek przedstawiał, czy mieli
wogóle jakiekolwiek wyobrażenia o nim, czy też nazwy zwie­
rzęce były wyłącznie etykietami klanów, zwierze zaś było z kla­
nem związane tylko przez nadanie tej nazwy, to znaczy fakty­
cznie całkiem nie związane.
Totemizm podobny do totemizmu Irokezów posiadali Huroni, plemię Irokezom pokrewne. Podzieleni byli na dwanaście
klanów, których totemy są wszystkie zwierzętami i które roz­
padają się na dwie egzogamiczne fratrye. Pięć z tych dwunastu
klanów ma za totemy żółwie — co stoi w związku z faktem,
że żółw odgrywa bardzo wielką rolę w mitologii Huronów
i w całej ich organizacyi społecznej. Każdy klan posiada specyalne imiona. Widać ztąd, że, o ile nasza informacya sięga,
totemizm Huronów, jakkolwiek znacznie mniej znany, jest bar­
dzo podobny do totemizmu Irokezów.
Nie opisuję już totemizmu innych plemion zamieszkują­
cych prerye, ponieważ to co zostało powiedziane o plemionach
Dakota, Irokezach i Huronach jest wystarczające dla zilustro­
wania totemizmu Indyan Preryi.
Odmienny typ natomiast przedstawia totemizm Indyan
Płn. Zachodniej części kontynentu. Plemiona te zamieszkują
częściowo wilgotne i ciepłe wybrzeża Brytyjskiej Kolumbii, osło­
nięte od Wschodu grzbietem Gór Skalistych i ogrzewane cie­
płym prądem japońskim; częściowo mroźne przestrzenie Alaski
i suche, nieurodzajne wnętrze kontynentu, na Wschód od Gór
Skalistych. Żyją one głównie z myśliwstwa i rybołóstwa. Ple­
mię Tlinbit, mieszkające na wybrzeżu południowej Alaski, po— 52 -

Totemizm i Egzogamia

dzielone jest na dwie fratrye totemiczne, kruka i wilka, które
znowuż zozpadają się na 18 klanów, mających totemy wyłącznie
zwierzęce. Fratrye są egzogamiczne. Każda z nich wywodzi się
od mistycznego bohatera; fratrya kruka od bohatera Jehl,
fratrya wilka od bohatera Kanook. Klany totemiczne nie są lo­
kalne; żyją pomieszane ze sobą. W klanach nie ma wyraźnych
tradycyi o pochodzeniu od poszczególnych bohaterów, jakkol­
wiek istnieją dość nieokreślone wierzenia o tern. Najbardziej
charakterystycznym dla totemizmu plemienia Tlinbit, jak i in­
nych plemion Płn. Zachodnich wogóle, jest niezmierny rozwój
sztuki heraldycznej. Istnieje u nich cały system odznak czy her­
bów totemicznych, rzeźbionych w drzewie, które odgrywają
ważną rolę w życiu społecznem tych plemion. Każdy klan Tlinbitów ma swój herb, który zazwyczaj przedstawia część jego
zwierzęcia totemicznego. Takie herby są wyrżnięte lub wymalo­
wane na domach, łodziach, wiosłach, kołdrach, przedmiotach
użytku codziennego, tarczach etc.; i, przy uroczystych okoli­
cznościach, jak pogrzebach, tańcach, świętach pamiątkowych
ludzie często występowali kompletnie przebrani za swoje tote­
miczne zwierzęta. Herby te i odznaki nie są ściśle zlokalizowa­
ne w klanie; ta sama odznaka może być używana w kilku kla­
nach, a ludzie bardzo bogaci mogą używać tylu herbów ile im
się podoba. Niemniej jednak członkowie każdej fratryi mają
prawo do pewnych motywów zwierzęcych; a także każdy klan
ma swój herb, który specyalnie ceni. Herby tę są także wyma­
lowane na twarzach mężczyzn. Ale najciekawszą i najlepiej
znaną formą plastycznego przedstawiania totemów w Ameryce
Płn. Zachodniej są słupy totemiczne. Są to pnie drzewne nie­
raz niezmiernej wielkości, na których od góry do dołu rze­
źbione są figury zwierząt i ludzi, naprzemian, jako przedstawie­
nie totemicznych przodków człowieka. Słupy takie mogą być
dwojakiego rodzaju. Albo stoją one w pobliżu domu i wów­
czas są poprostu inną formę heraldycznych znaków; albo też
mieszczą one w sobie prochy zmarłego człowieka i wówczas
są rodzajem grobowca i pomnika zarazem. Wogóle wszystkie
znaki totemiczne, wszystkie plastyczne przedstawienia totemów,
mają swoją legendę, w której wyjaśnionem jest ich powstanie
i znaczenie.
Plemię Haida, zamieszkujące wyspy Królowej Karoliny
(Queen Charlotte Islands), posiada bardzo podobne formy tote— 53 —

Bronisław Malinowski

mizmu. Plemię to rozpada się na dwie fratrye, Kruka i Orła,
podzielone znowuż na pewną ilość klanów totemicznych, z któ­
rych każdy nazwany jest wedle jakiegoś zwierzęcia. 1 u nich
wybitną rolę odgrywają znaki heraldyczne, których każda grupa
totemiczna ma po kilka; istnieją też legendy o powstaniu her­
bów totemicznych. Plemię Kwakiutl, zamieszkujące część wyspy
Vancouver i przylegające wybrzeże British Columbia, podzielone
jest na sześć klanów, bobra, osła, wilka, kruka i delfina. Są
one egzogamiczne i każdy klan ma jeden lub więcej znaków
heraldycznych i legendy wyjaśniające jego znaczenie. W nie­
których z tych legend przodek klanu spotkał zwierzę totemi­
czne i zaprzyjaźnił się z niem; w innych samo zwierzę jest
przodkiem klanu. Nie wiadomo, jak dalece te legendy są zwią­
zane z funkcyami społecznemi klanu. Tabu totemiczne nie zo­
stało skonstatowane u wymienionych plemion; natomiast wia­
domo, że istniało u plemienia Tshimshian. U tegoż plemienia
istnieją tańce ceremonialne, które są dramatycznemi przedsta­
wieniami mitów.
Wogóle wiadomości, które Frazer podaje o tych plemio­
nach są bardzo skąpe i niewystarczające do tego, ażeby można
było wniknąć bądź w wierzeniową, bądź w społeczną stronę
totemizmu. Nie wiele wiemy o społecznej stronie ich mitologii:
z drugiej zaś strony klany totemiczne przedstawiają się niejasno,
ponieważ mało wiemy o ich funkcyach społecznych.
Jeszcze mniej głęboko możemy wniknąć w istotę totemi­
zmu na podstawie wiadomości, które posiadamy o wierzeniach
i organizacyi Indyan Pueblo 1). Zamieszkują oni płaskowzgórze
Stanów Arizona i N. Mexico, pOprzerzynane olbrzymiemi prze­
paściami, canonami, jak je tam nazywają. Na wystających zrę­
bach skał, na samotnie stojących szczytach budują oni wioski
obronne, ażeby uchronić Się od napaści swych wojowniczych
sąsiadów Apachów i Navajow. Żyją z rolnictwa, głównie z ho­
dowli kukurudzy.
Wioski plemienia Hopi położone są na samoistnie stoją­
cych blokach piaskowca, wzniesionych jakie 500—800 stóp nad
najbliższemi źródłami, z których wodę kobiety muszą przyno­
sić w dzbankach ńa głowie, wchodząc po wąskich i spadzistych
schodkach. Domy wznoszą się tarasami jedne nad drugiemi.
>) Tom III. str 195-241.

— 54

Totemizm i Egzogamia

Indyanie ci mają pewną formę totemizmu. Klany ich są nie­
zmiernie małe, liczą zazwyczaj po parę osób tylko; ugrupo­
wane są one w większe jednostki społeczne, fratrye. Dawniej
fratrye te były egzogamiczne; dziś nawet członkowie tego sa­
mego klanu żenią się między sobą. Zarówno majątek jak przy­
należność do klanu dziedziczne są w linii żeńskiej. Mieszkańcy
wioski Wualpi, należącej do plemienia Hopi, podzieleni są na
dwanaście fratryi, które znów rozpadają się na mniejsze klany.
Każdy z takich klanów jest niezmiernie nieliczny; jest ich bo­
wiem przeszło sto, ponieważ zaś wioska liczy około trzystu
mieszkańców, a więc na każdy klan przypada około trzy osoby.
Większość totemów stanowią zwierzęta i rośliny; pozatem jest
parę zjawisk przyrody, jak grzmot, śnieg i deszcz i parę przed­
miotów użytku domowego. Każdy klan ma swoją tradycyę i pe­
wne ceremonie, mające dość duże znaczenie w życiu społecznem. Ale nic określonego o tern wszystkiem nie wiemy, tak,
że fakty te mało pogłębiają nasze wiadomości o totemizmie.
Na zakończenie przeglądu zjawisk totemicznych trzeba parę
słów wspomnieć o specyalnej formie, którą wierzenia o związku
człowieka ze zwierzęciem przyjmują u niektórych plemion Ame­
ryki Północnej ’). Istnieje u nich wiara w Duchy Opiekuńcze
(Guardian Spirits, jak je nazywa Frazer) — coś, coby można
w przybliżeniu określić jako totemy indywidualne; stoją oni
bowiem w związku nie z grupą społeczną, klanem, ale z po­
szczególnym człowiekiem. Instytucya ta posiada bardzo wiele
cech wspólnych z właściwym totemizmem, mianowicie o ile
chodzi o stronę wierzeniową. I tu i tam z totemem wiąże się tabu.
Przyczem trzeba jeszcze pamiętać, że we właściwym totemizmie
właśnie w Ameryce Północnej nic nie wiemy o tabu, z wyją­
tkiem plemienia Omaha. Gdy zwierzę będące duchem opiekuń­
czym jest ważnem źródłem pokarmu, wówczas tabu rozciąga
się tylko na pewne części jego; jest to rys, spotkany już przy
totemiźmie. W przypadku duchów opiekuńczych istnieje wiara,
że duch przekazuje swoje własności swemu pupilowi, tak samo
jak totem nadawał je klanowi w wielu wypadkach. Zasadnicza
różnica leży oczywiście w społecznej stronie: duch opiekuńczy
i) O totemizmie w Ameryce Południowej jest bardzo mało co do
powiedzenia. Frazer załatwia się z tymi faktami w trzech krótkich roz­
działach; tom III. str. 557—583.

— 55 —

Bronisław Malinowski

jest patronem danego indywiduum, totem jest patronem grupy
społecznej. Ztąd wynika, że totemizm posiada ważny i rozga­
łęziony wpływ na życie społeczne; reguluje on stosunki wza
jemne członków wewnątrz grupy i zewnętrzne stosunki grup
jako całości. Wiara zaś w duchy opiekuńcze nie odgrywa pra­
wie żadnej roli w organizacyi społecznej. Ta różnica jest oczy­
wiście zasadnicza, tak, że lepiej wraz z Frazerem ograniczyć
pojęcie i termin totemizm do zjawisk o społecznym wpływie,
a nazwać wierzenia indywidualne inaczej i tern podkreślić ich
odmienny charakter. Ważna różnica między temi dwoma instytucyami polega też na tern, że totem dziedziczy się, duch opie­
kuńczy zaś jest zawsze osobiście pozyskany przez człowieka,
który mu podlega. U plemienia Algonkinów n. p. chłopiec
w wieku lat 14—15 czerni twarz i udaje się do samotnego i od­
dalonego miejsca, gdzie przez parę dni pozostaje sam, zupełnie
nic nie jedząc i oddając się kontemplacyom. Wyczekiwanie, oparte
na przesądnej wierze, zmęczenie i głód robią swoje: we śnie
doznaje wizyi przeróżnych, w których najczęściej i na pier­
wszym planie pokazuje mu się pewne zwierzę albo przedmiot.
Otóż rzecz ta, będąca główną treścią jego snów, staje się na
resztę życia duchem opiekuńczym człowieka. Stoi ona w ścisłym
związku z jego charakterem, usposobieniem, względnie przyszłem powołaniem. Człowiek, predestynowany na wojownika,
będzie śnił prawdopodobnie orła lub niedźwiedzia; myśliwy
— wilka; szaman — węża i t. d- Przez całe życie Indyanin nosi
przy sobie, jako rodzaj amuletu, rzecz, którą śnił, albo też
część jej: kawał kości, pióro, skórę węża, kłak sierści i t. p.
Indyanin oddaje temu patronowi rodzaj kultu, składa mu ofiary
z tytoniu, dziękuje mu w pomyślności, zwraca się doń w nie­
szczęściu. Wizye więc tej decydującej epoki, kiedy młody chło­
piec wśród postu i samotności szuka swego ducha opiekuńczego,
odgrywają ważną rolę w dalszych losach człowieka. Pewien wódz
Dakota, jakkolwiek pochodził z rodziny wojowników, nigdy nie
był na wojnie, ponieważ we śnie inicyacyjnym śnił o antylopie,
która była duchem pokojowym jego plemienia. Pomimo to był
on wysoce szanowanym w plemieniu i nikt nie podejrzywał go
o tchórzostwo.
Na pierwszy rzut oka widać, że instytucya, o której mowa,
nie będąc totemizmem, ma z nim dużo wspólnego i rzuca nań

— 56

Totemizm i Egzogamia

ważne i ciekawe światło. Będziemy mieli sposobność krótko
jeszcze wspomnieć o tym przedmiocie przy omawianiu teoryi
totemizmu, do której się obecnie zwracamy, kończąc przegląd
faktów totemicznych.
Londyn, 1912.

(Dokończenie nastąpi).

- 57

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.