2bcae254579b7a578e199ebfb85893bb.pdf
Media
Part of Najnowsze przyczynki do polskiej mapografii etniczno-językowej / Lud, 1911, t. 17
- extracted text
-
LEON WASILEWSKI.
Najnowsze przyczynki
do polskiej mapografii etniczno-językowej.
Nie posiadamy dotychczas mapy rozsiedlenia ludności pol
skiej na jej obszarze etnograficznym i na ziemiach sąsie
dnich, które wchodziły w skład dawnej Rzeczypospolitej. Od
czasów Szafarzyka, który lat temu siedemdziesiąt, wytknął szcze
gółowo, choć niezbyt ściśle, granice polskiego obszaru etno
graficznego 1), aż do chwili bieżącej przedmiot ten bardziej zaj
mował cudzoziemców niż nas samych. To też, pomimo powta
rzających się od czasu do czasu nawoływań (np. p. A. Parcze
wskiego, prof. R. Zawilińskiego) nasza etnografia nie zdobyła
się nawet na pracę taką, jaką jest jedyny dotychczas atlas etnogra
ficzny prowincyi dawnej Rzeczypospolitej d’Erkerta2), bardzo
zresztą niedokładny i lichy, sporządzony przez Rosyanina. W re
zultacie w rozmaitych atlasach cudzoziemskich i na mapach,
układanych przez cudzoziemców, polski obszar etnograficzny
figuruje w takiej postaci, jaką mu zechcieli nadać ludzie, często
do nas wrogo usposobieni. Mało tego, fałszywe przedstawienie
naszego obszaru etnograficznego wkradło się i do wydawnictw
polskich, np. do atlasów, używanych w szkołach galicyjskich.
*) P. Szafarzik. Slovansky narodopis. Praga. 1842.
2) d’Erkert R. Atlas etnographique des provinces habitées en tota
lité ou en partie par les Polonais. Petersbourg. 1863.
— 251
;
Najnowsze przyczynki do polskiej mapografii etniczno-językowej
IT*
1
W obec tego ułożenie ściśle naukowej, krytycznie opracowanej a dużej mapy rozsiedlenia ludności polskiej staje się
sprawą coraz pilniejszą, zwłaszcza, że etnografowie cudzoziem
scy coraz częściej, że się tak wyrażę, gospodarują na naszym
obszarze narodowościowym, a przynajmniej na jego krajach.
Niestety, brak nam jeszcze materyałów, wystarczających do
spełnienia tego zadania. Istnieją bardzo poważne luki, które do
piero skrzętne badania poszczególnych etnografów zapełnić po
trafią. Bądź co bądź jednak w ciągu ostatnich lat paru ukazał
się cały szereg prac, zbliżających chwilę, kiedy sporządzenie
nietylko mapy, ale nawet atlasu rozsiedlenia ludności polskiej,
stanie się zadaniem wykonalnem.
Otóż chciałbym zwrócić uwagę na te przyczynki, którymi
się nasza literatura etnograficzna i, zwłaszcza, mapografia w osta
tnich czasach wzbogaciła. Zregestrowanie bowiem tych prac
tern wybitniej uwydatni luki, o których zapełnienie starać się
powinna etnografia polska.
Tak rozmiarami, jak i wielkim zasobem pracy włożonej,
na pierwszy plan wysuwa się monografia dra Józefa Buzka
„Rozsiedlenie ludności Galicyi według wyznania i języka“. (Wia
domości statystyczne o stosunkach krajowych, wydawane przez
krajowe biuro statystyczne. T. XXI zeszyt II. Lwów, 1909).
Dzieło to zostało zaopatrzone w dwie znacznych rozmiarów
mapy, uwidoczniające wyniki dociekań autora, posługującego
się danemi spisu ludności z r. 1900. Po wstępie, kreślącym
dzieje dotychczasowych usiłowań przedstawienia mapograficznego stosunków narodowościowych Galicyi i objaśniającym
metodologiczną stronę dzieła dra Buzka, mamy charakterystykę
rozsiedlenia poszczególnych wyznań i narodowości Galicyi we
dług terytoryów etnograficznych. Część ta dzieła dra Buzka zaj
muje około 140 stron i rozpada się na szereg rozdziałów, po
święconych poszczególnym zagadnieniom. Tak w rozdziale pier
wszym dr. Buzek ustala granicę między zwartemi siedzibami
ludności polskiej i ruskiej. Ponieważ z porównania spisów z r.
1880, 1890 i 1900 wynika, że dane co do języka towarzyskiego
ludności ulegają w licznych gminach na pograniczu językowem
od spisu do spisu zmianom, przeto dr. Buzek określa granicę
zwartych siedzib ludności polskiej i ruskiej na podstawie dat
statystyki wyznaniowej. Jednocześnie podaje, jakim zmianom
252 —
Leon Wasilewski
by ta granica uległa, gdybyśmy za podstawę wzięli statystykę
językową z r. 1900.
Otóż według danych dra Buzka granica między zwartem
terytoryum ludności polskiej a zwartym obszarem ludności ru
skiej, rozpoczyna się na granicy węgierskiej tam, gdzie dział
wód między dopływami Popradu—Łomnicą i Wierzchomlą —
przypiera do samego Popradu, tworzącego tutaj granicę Węgier
i Galicyi, a kończy się na granicy rosyjskiej tam, gdzie potok
Złotoryszka (dopływ Sanu) wstępuje na terytoryum austryackie.
Od owego punktu początkowego idzie granica wyznaniowa na
przód przez powiat nowosądecki w kierunku północnym, przy
wsi Królowa ruska w powiecie grybowskim zwraca się jednak
na wschód i zatrzymuje ten kierunek aż do gmin Odrzechowa
i Pielnik w powiecie sanockim, następnie zwraca się na półno
cny wschód, przerzyna powiaty: sanocki, brzozowski, przemy
ski i jarosławski i dochodzi do Radymna, gdzie zmienia swój
kierunek na północno-zachodni, który zatrzymuje aż do Złotoryszki. Całą tę granicę dr. Buzek charakteryzuje szczegółowo,
porównując dane statystyki wyznaniowej z danemi językowemi.
W rozdziale drugim rozpatrzone jest rozsiedlenie poszczegól
nych wyznań i narodowości na zwartym obszarze szczepu pol
skiego. Rozdział trzeci daje ten sam obraz w stosunku do ob
szaru ruskiego z Galicyi zachodniej, czwarty — w Galicyi wscho
dniej, przyczem rozsiedlenie się ludności polskiej na Rusi pod
dane zostało drobiazgowemu rozpatrzeniu według poszczegól
nych smug i wysp. Część druga dzieła dra Buzka zawiera obraz
rozsiedlenia poszczególnych wyznań i narodowości Galicyi we
dług terytoryów administracyjnych. Resztę dzieła wypełniają
tablice statystyczne.
W pracy dra Buzka pozyskaliśmy tak szczegółowy obraz
stosunków wyznaniowo-narodowościowych Galicyi, o jakim ża
dna inna z dzielnic i prowincyi polskich ani marzyć nie może.
Dr. Buzek miał bowiem do rozporządzenia cały aparat (wraz
z środkami materyalnymi) jedynego polskiego biura statysty
cznego. Umożliwiło mu to wykonanie przedsięwzięcia, zakrojo
nego na szerszą skalę i wyczerpującego przedmiot. Obraz sto
sunków narodowościowych Galicyi, przedstawiony przez dra
Buzka, odpowiada ściśle danym spisu ludności, na których zo
stał oparty. Czy jednak te dane najzupełniej ściśle odpowiadają
rzeczywistości, tego niepodobna twierdzić z całą stanowczością,
253 —
t
Najnowsze przyczynki do polskiej mapografii etniczno-językowej
albowiem spisy ludności, jak wiadomo, nie są przeprowadzone
przez etnografów, ani też przez żywioły apolityczne. To też za
daniem objektywnych badaczy naukowych jest skontrolowanie
wniosków dra Buzka i tych danych spisu, na których się
opiera, przez autopsyę. Tego wymagałaby konieczność wyświe
tlenia prawdy objektywnej zwłaszcza na pograniczu językowem.
Próbę takiego skontrolowania danych spisu przeprowadził
p. Wincenty Badura w dziełku „Ludność polska pow. łańcu
ckiego i przeworskiego pod względem oświatowym i kultural
nym“, Lwów 1908, co prawda na małym skrawku pogranicza
polsko-ruskiego. Według spisu urzędowego w powiecie łańcu
ckim i przeworskim istnieją dwie miejscowości, w których ję
zyk ruski ma być w użyciu i wśród ludności nie grecko-kato
lickiej, mianowicie Dębno i Tarnawka. W tej kwestyi pisze
p. Badura: „Urzędowy materyał stanowczo jest fałszywy, co
osobiście stwierdziłem. Nadwyżkę na korzyść języka ruskiego
mogli tam bowiem wykazać katolicy obrządku łacińskiego, wła
ściwie zaś małżeństwa mieszane. Otóż zadałem sobie ten trud,
że zwiedziłem we wsi Tarnawce wszystkie bez wyjątku rodziny
rzymsko-katolickiego wyznania i mieszane, i przekonałem się,
że wśród pierwszych po rusku nikt nie umie, wśród drugich zaś
małżonkowie grecko-katolickiego wyznania i ich dzieci bardzo
kiepsko potrafią po rusku odmówić pacierz i 10 przykazań. Co
więcej, z katolików obrządku greckiego mało kto umie po
rusku“.
Zanim doczekamy się analogicznych sprostowań czy też
potwierdzeń z innych okolic, dane spisu powszechnego pozo
staną jedynym materyałem, na którym można oprzeć informacye o wzajemnem ustosunkowaniu się Polaków i Rusinów na
terytoryum galicyjskiem. Na nim oparta jest mapka prof. Zawi
li ński ego, załączona do pracy „Polacy a Rusini w Galicyi
w świetle statystyki urzędowej“ („Świat Słowiański“ 1907, nr. 35).
Na nim opiera się i p. J. Spett, który wydał w r. 1910 dużą:
„Mapę rozsiedlenia ludności polskiej w Galicyi“ z dodatkiem
statystycznym w postaci oddzielnej broszury.
P. Spett, pragnąc nadać swej mapie jak największą przej
rzystość, użył w tym celu całej skali kolorów, oznaczając terytorya z ludnością polską powyżej 75% kolorem czerwonym,
terytoryum z ludnością polską od 50 do 74% — kolorem mo
drym, od 33 do 49% — zielonym, od 20 do 32% — ciemno— 254 —
Leon Wasilewski
żółtym i wreszcie terytoryum, w których ludność polska nie do
chodzi 2O°/o
jasnożółtym. Mapa p. Spetta, jakkolwiek o po
łowę mniejsza od map dra Buzka, z dostateczną wyrazistością
odzwierciedla wzajemne ustosunkowanie żywiołu polskiego i ru
skiego w Galicyi. To też należy ją uznać za bardzo cenny na
bytek naszej ubogiej mapografii etnicznej.
Galicya tedy pozyskała niemal równocześnie aż trzy mapy
etnograficzne, oparte na wynikach spisu ludności z roku 1910.
Niestety, żadna inna z prowincyi dawnej Rzeczypospolitej, nie
może się pochwalić opracowaniami analogicznemi, choć potrzeba
ich daje się bardzo dotkliwie odczuwać, jak to widać najlepiej
na przykładzie t. zw. Chełmszczyzny.
Rządowy projekt wyodrębnienia z granic Królestwa Pol
skiego terytoryum polskiego z przyległościami jako wrzekomo
„rosyjskiego“ wysunął na porządek dzienny sprawę składu
etnograficznego ludności wschodnich kresów gub. Siedleckiej
i Lubelskiej. 1 kiedy ze strony rosyjskiej wysuwano argumenty za
„rosyjskością“ Chełmszczyzny, myśmy nie mogli twierdzeniom
strony przeciwnej przeciwstawić własnych opracowań etnografi
cznych. Cenne prace pp. Dziewulskiego i Wiercieńskiego ope
rują wyłącznie materyałem statystyki wyznaniowej, gdy zwolen
nicy wyodrębnienia Chełmszczyzny wystąpili z poważną pracą
W. A. Francewa, opierającą się na danych statystyki wyznanio
wej i językowej a zaopatrzoną w szczegółowe mapy. Jak
kolwiek p. St. Dziewulski wykazał całą tendencyjność elaboratu
prof. uniwersytetu warszawskiego, opierającego się na ¡nformacyach duchowieństwa prawosławnego*), niemniej jednakże
nie posiadamy takiej polskiej mapy zagrożonych oderwaniem
miejscowości, jaka by się nadawała do zdemaskowania fałszów
map Francewa. Dopiero kiedy sprawa Chełmszczyzny została
w Dumie petersburskiej tak dobrze jak rozstrzygnięta, otrzyma
liśmy pierwszą mapę językową, nie całej zresztą Chełmszczyzny,
lecz tylko południowej, lubelskiej jej część.
Jest nią „Mapa języka domowego domowego ludności
chrześcijańskiej wschodniej części gub. lubelskiej, jaka ma być
wydzieloną do projektowanej guberni chełmskiej“ p. Henryka
Wiercieńskiego. Warszawa, 1910. Na mapie tej wszystkie
’) Stefan Dziewulski: Statystyka projektu rządowego o wyodrę
bnieniu Chełmszczyzny w świetle krytyki. Warszawa, 1910.
— 255 -
Najnowsze przyczynki do polskiej mapografii etniczno-językowej
miejscowości zostały oznaczone różnobarwnemi kółkami —
czerwonemi o ludności wyłącznie polskiej, różowemi o większo
ści polskiej, fioletowemi nawpółpolskie i ruskie, liliowe o wię
kszości ruskiej, niebieskiemi ruskie, wreszcie żółtemi — niemie
ckie. Obraz miejscowych stosunków językowych, jak również
znacznej przewagi języka polskiego jest wyraźny. Niestety, mapa
p. Wiercieńskiego nie została zaopatrzona w żaden komentarz,
to też nie wiemy zupełnie na czem opierał się autor mapy,
nadając tej czy innej miejscowości odpowiednią barwę. Wpra
wdzie w artykule swym, drukowanym w „Kuryerze Warsza
wskim“ 1), p. H. W. twierdzi, że zbierał materyał „ofiarnością
czasu i trudów prywatnych jednostek, rozrzuconych po różnych
zakątkach gubernii, świadomych stosunków miejscowych, znają
cych lud i jego przynależytość językową“, wolelibyśmy jednak
posiadać nieco ściślejsze informacye, dodane do mapy. W ka
żdym razie wdzięczność należy się p. Wiercieńskiemu za podjętą
przezeń pracę. Można się też spodziewać, że uzupełni on ią
mapą siedleckiej części projektowanej Chełmszczyzny. Mielibyśmy
w takim razie zupełnie opracowane pogranicze polsko-ruskie od
granicy węgierskiej aż do powiatu białostockiego w Grodzieńskiem. Bo ostatnie czasy przyniosły nam też mapkę, dokładnie
ilustrującą stosunki etnograficzne pow. bielskiego gub. Gro
dzieńskiej.
Dodana ona została do monografii p. Ludwika Czar
kowskiego „Powiat bielski gub. Grodzieńskiej. Zarys ludo
znawczy“ (Rocznik „Towarzystwa Przyjaciół Nauk“, Wilno, 1907).
P. Czarkowski wymienia w swej pracy wszystkie wsie, zamie
szkane przez drobną szlachtę wyznania rzymsko-katolickiego
narodowości polskiej, następnie wsie, zamieszkane przez wło
ścian Polaków, dalej wsie włościańskie, zaludnione wspólnie
przez Mazurów i Rusinów, wreszcie wsie z ludnością włościań
ską. Jakkolwiek p. Czarkowski wydął swą pracę w r. 1907, to
jednak dane jego pochodzą z lat dawniejszych, wobec czego
znaczny ruch parcelacyjny, rozwijający się w ostanich czasach
na zbadanem przezeń terytoryum, został tylko w części uwzglę
dniony. Chcąc przeto mieć dokładne pojęcie o dzisiejszem usto
sunkowaniu się żywiołu polskiego i ruskiego na ziemi bielskiej
należałoby poczynić odpowiednie poszukiwania na miejscu.
’) Nr. z dnia 17. III, 1911 r.
256 —
Leon Wasilewski
Plon pracy p. Czarkowskiego został zużytkowany w nowem wydaniu „Etnograficzno-statystycznego zarysu liczebności
i rozsiedlenia ludności polskiej“, E. Czyńskiego (Warszawa,
1909), mianowicie przy układaniu „Mapy granicy etnograficznej
polsko-litewskiej w gub. Suwalskiej i polsko-biało- i mało-ruskiej w powiecie bielskim gub. Grodzieńskiej“. Niestety, wyda
wcy tej mapy nie umieli wytknąć granicy etnograficznej w dwóch
innych powiatach polsko-ruskich Grodzieńszczyzny, oczywiście
z powodu braku materyałów odpowiednich. Bo też istotnie jedynem źródłem poznania ustosunkowania się wzajemnego ży
wiołów etniczno językowych w powiatach białostockim i sokol
skim jest praca Jaroszewicza w „Athenaeum“ wileńskiem z r.
1848-go 1).
Wzmiankowana mapa p. Czyńskiego zawiera natomiast pierw
sze u nas dokładne przedstawienie granicy językowej polsko-lite
wskiej, oparte na — objektywnej, trzeba to przyznać — pracy
rosyjskiej E. Woltera „Spiski nasielennych miast Suwałkskoj
gub.“ (Petersburg, 1901).
Jeśli się teraz zwrócimy ku zachodnim połaciom naszego
obszaru językowego, to będziemy musieli stwierdzić prawie zu
pełny brak w ostatnich czasach takich opracowań i map, jakie
zdobyliśmy dla naszego wschodu. Jeśli wymienimy drobną pracę
dra F. Lorenca (Niemca) p. t. „Obszar mowy kaszubskiej“.
(„Gryf“ 1909 r. z. IV) i zwrócimy uwagę na luźne przyczynki,
zawarte w licznych pracach dyalektologicznych prof. K. Nitscha,
to na tern będziemy musieli zamknąć podsumowanie całego na
szego dobytku w tej dziedzinie w latach ostatnich, f wielkie
niemieckie mapy P. Langhansa2) po dawnemu są tu jedynem
poważnem źródłem wiadomości o stosunkach narodowościo
wych prowincyi polskich zaboru pruskiego.
Natomiast otrzymaliśmy wartościowe prace, dotyczące na
szych kresów południowo zachodnich i południowych. W ob
szernej monografii „Dyalekty polskie na Śląsku“ (Materyały
i prace komisyi językowej, t. IV) prof. K- Nitsch ustalił osta-
’) J. Jaroszewicz. Materyały do statystyki i etnografii gub. gro
dzieńskiej. Athenaeum, Wilno 1848, VI.
2) „Nationalitätenkarte der Provinz Ostpreussen“. Gotha, 1907;
„Nationalitäten und Ansiedelungskarte von Westpreussen und Posen,
Gotha, 1907; „Nationalitätenkarte der Provinz Schlesien“, Gotha, 1906.
— 257
Najnowsze przyczynki do polskiej mapografi etniczno-językowej
tecznie granicę językową polsko-czeską na Śląsku
P. Edmund
Kołodziejczyk zebrał i przedstawił wyniki dotychczasowych ba
dań, dotyczących Polaków węgierskich. Jego praca „Ludność
polska na Górnych Węgrzech“ („Świat Słowiański “, 1910 i w oddzielnem wydaniu), zaopatrzona w trzy mapy, obrazujące roz
siedlenie Polaków w północnych żupaństwach Węgier, zawiera
też wyczerpującą bibliografię przedmiotu. Jako podręcznik do
dalszych badań tego zapomnianego kąta polskiego obszaru
narodowościowego broszura p. Kołodziejczyka może oddać
znaczne usługi, mapy zaś jego ułatwią oryentowanie się na terytoryum, tak nam dotychczas obcem, choć narodowościowo
blizkiem.
Wymienione powyżej prace wyczerpują całkowicie nasz do
robek z dziedziny mapografii etniczno-językowej obszaru pol
skiego w ciągu ostatniego pięciolecia. Niestety, jest on jeszcze
zbyt szczupły i etnografia polska ma jeszcze sporo luk do wy
pełnienia, zanim stanie się możliwem ułożenie dokładnej, ścisłej,
prawdziwie naukowej mapy rozsiedlenia ludności polskiej.
*) Popularnie wyniki swych badań przedstawił w artykule „Polsko
czeska granica językowa“ („Świat Słowiański“, 1907, III).
— 258
