ccc98918ef804739cac6ba8e9ea73b80.pdf

Media

Part of Z życia Seklerów : obrazek geo-etnograficzny/ 1909, t. 15

extracted text
BRONISŁAW ODSTAWIĆ?.

Z życia Seklerów.
OBRAZEK GEO-ETNOGRAFICZNY.

GŁÓWNA BRAMA ZAGRODY
SEKLERSKIEJ.

Przed kilkunastu
laty, bo w lipcu
roku 1881, zwie­
dziłem ziemię Marmaroską, J) zwła­
szcza piękną doli­
nę górnej Cisy od
miasta Hustu2) po­
cząwszy aż po źró­
dła Białej i Czar­
nej Cisy, tudzież
góry Rodniańskie.
Podczas mego po­
bytu w H uście spo-

1 Ziemia Marmaroska — to podkarpacka stolica
węgierska, na granicy Galicyi, przytyka pasmem Kar­
pat do powiatów stryjskiego, dolińskiego, kałuskiego,
nadwórniańskiego i kosowskiego. Obszar tej stolicy
wynosi 10335 km kw. Według spisu ludności z r. 1900
było mieszkańców 309598. — Głownem miastem jest
Syhot Marmaroski (węg. Maramaros-Sziget). Nadmie­
nić mi wypada, że Słowacy podkarpaccy nie używają
wyrazu „komitat“, tylko „stolica“.
2) Węg. Huszt.

302

Z życia Seklerów

tkałem się z dawnym kolegą ze studyów techniczno-inżynierskich, p. I. H., stale mieszkającym w Nowymtargu Maruskim3)*
w Siedmiogrodzie, dokąd zaproszony chętnie udałem się wraz
z nim pod sam koniec lipca koleją na Satmar Niemiecki 0, Kar­
łową Wielką5), Debrecyn6), Ladań Biskupi7), Wielki Waradyn 8)
i Kołożwar9).
Z Nowegotargu Maruskiego, głównego siedliska Seklerów,
zwiedziliśmy wspólnie dolinę rzeki Maruszy 10) aż do jej źródeł,
a następnie przeprawiwszy się przez przełęcz Gerenceską (958 m),
także górną dolinę dzikiej Ołty'1) aż do Czyku średniego'-).
Tu zamieszkałem przez dłuższy czas. Wspomnień i wrażeń z tej
pięknej i wielce pouczającej podróży kreślić na razie nie będę.
Zamiarem moim jest przedstawić czytelnikowi w ogólnych za­
rysach ziemię Seklerów i ich charakterystykę z niektórymi zwy­
czajami, o ile mogłem je w czasie czterotygodniowego wśród
nich pobytu uchwycić i do notatek na miejscu wciągnąć. Są­
dzę zarazem, że ten szkic etnograficzny nie będzie bez wartości
dla porównawczych badań i zbiorów czynionych w kierunku
folklorystycznym nad ludem naszym.
1. Położenie kraju Seklerów. Dział Karpat, będący południowem przedłużeniem pasma Rodniańskiego i Czarnohorskiego, rozciągający się od wielkiej zaklęsłości, objętej dolinami
rzek Bystrzycy siedmiogrodzkiej, Dorny, Bystrzycy Złotej, Bu­
tny i Mołdawy, znany powszechnie pod nazwą Karpat siedmiogrodzko-multańskich, rozdziela potężnie rozwinięta zapadłość
3) Niem. Neumarkt, węg. Maros-Vdsarhelv, rum. Osorhej.
*) Węg. Szatmar-Nemeti.
5) Węg. Nagy-Kdroly.
6) Węg. Debreczen. Nazwa polska „Debreczyn" powszechnie ^utarta
co do wymowy jest niewłaściwą. Mówić i pisać należy „Debrecyn . Łać.
Debrecinium i Debrettinum. Tosamo powiedzieć można o mieście „Se­
ledynie", które powszechnie piszą „Szegedyn". Łać. Segedunum.
’) Węg. Piispók-Ladany
8) Niem. Grofiwardein, węg. Nagy-Varad, łać. Varadmum.
9.) Niem. Klausenburg, węg. Kolozsvżr. Mylnie piszą po polsku
„Kołoszwar“.
,n) Węg. Maros.
“) Węg. Aluta, niem. Alt.
,s) Węg. Csik-Szereda, miasteczko w pow. średnio-czyckim stolicy
czyckiej. 2858 mieszkańców. Wszelkie daty statystyczne odnoszą się do
r. 1900.

— 303

Bronisław Gustawicz

nad górną Maruszą i górną Ołtą na dwa do siebie równolegle
biegnące pasma górskie, z których wschodnie graniczne, idąc za
prof. Drem. A. Rehmanem, nazwiemy Czahleusko Czukaskieni,¡a za­
chodnie trachitowe zwie się Hargitą. To ostatnie pasmo w pół­
nocnej swej części dosięga źródlisk Maruszy i od nich ciągnie
się z północy na południe, jako szeroki, skalisty grzbiet górski
aż po równinę Braszowską*’), tj. dolinę Burżańską“). Nad źró­
dłami Maruszy rozdziela się Hargita na dwie górskie odnogi.
Odnoga wschodnia bieży ku północnemu wschodowi i łączy
Hargitę z wschodniem, granicznem pasmem Karpat, tj. z dzia­
łem Czahleusko-Czukaskim, tworząc dział wodny między Ma­
ruszą a Ołtą.
Ten dział wodny w postaci szerokiego grzbietu wznosi się
w górze Osztorosz do wysokości 1384 m npm. Przez ten dział
wodny, przez najniższe jego zagłębienie w przełęczy Gerencesz
(928 m) wiedzie bity gościniec z doliny Maruszy do doliny
Ołty.
Zachodnia odnoga Hargity bieży dalej na północ i półno­
cny zachód, ponad źródłami Kokielu Małego, Niaradu i potoku
Gergeńskiego15), lewych dopływów Maruszy. Ten dział górski
zowią tamtejsi mieszkańcy Gergeniem albo górami Gergeńskiemi.
Rzeka Ma/usza płynie od źródeł swych zrazu ku północy,
lecz niebawem pod Toplicą11’) wykręca się ku zachodowi, pły­
nąc nader malowniczym górskim wąwozem aż po Dedę ”), gdzie
zwraca się ku południowemu zachodowi, a minąwszy góry za­
chodniego Siedmiogrodu, na nizinie dolnych Węgier wpada do
Cisy naprzeciw Segedynu 18).
Wtóra zaś rzeka, tj. Ołta, płynie od swych źródeł wprost
na południe, po wschodniej stronie pasma Hargity, uroczą do­
liną górską, a opłynąwszy je od południa, zwraca się ku pół­
nocy, aby znowu po niedługim biegu u zachodnich podnóży
Hargity skręcić na zachód i w biegu południowo-zachodnim
*3) Braszów, niem. Kronstadt, węg. Brassó.
“) Niem. Burzenland.
*5) Węg. Oórgeny.
I6) Węg. Toplicza, miasteczko w pow. wyźnio-regińskim stolicy
marusko-tordziańskiej, 5218 mieszkańców.
n) Węg. Deda, wieś w tymże powiecie, 2105 mk.
ls) Węg. Szeged, także Szegedin.

304 -

Z życia Seklerów

i południowym przebić się przez wąwóz Czerwonej Wieży na
południową stronę gór Fogaraskich, gdzie przepłynąwszy znacz­
ny obszar niziny wołoskiej, podąża do Dunaju z lewego
brzegu.
Otóż obie te rzeki na górnych swych biegach tworzą dwie
wielkie zapadłości, oddzielające wyraźnie pasmo Hargity od gór
Czahleusko-Czukaskich. Jedna z tych zapadłości, nadmaruska,
niezbyt rozległa, rozwija się w tern miejscu, gdzie źródlane po­
toki Maruszy łączą się w jedną znaczną strugę; zowią ją po­
spolicie kotliną dyerdyowską'''). Jest ona postaci eliptycznej,
wznosząca się około 740 m npm., zupełnie do poziomu uło­
żona, dokoła otoczona znacznemi wyniosłościami tak, że na
widzu robi wrażenie, jakoby była dnem osuszonego wielkiego
jeziora międzygórskiego. Ziemia tej kotliny jest bardzo uro­
dzajna, ale klimat dość chłodny z powodu jej znacznego wznie­
sienia npm. Udaje się tu bardzo dobrze pszenica, żyto, jęczmień,
owies i hreczka, ale kukurudza dla wczesnych przymrozków je­
siennych nie dojrzewa.
Daleko wspanialszą i rozleglejszą jest druga zapadłość,
utworzona przez Ołtę, stąd nadołtańską zwana. Rozpada się
ona na trzy charakterystyczne kotliny, mianowicie Czyk wyźni
i /jzźnz, tudzież Haromsek21').
Pierwsze dwie kotliny, tj. czyckie, są niewielkie i podłużne,
przedzielone od siebie wąwozem Sentkiralskim, i wznoszą się
600 do 700 m npm. Klimat mają daleko ostrzejszy niż kotlina
dyerdyowską, jakoteż glebę mniej urodzajną, a na Czyku wyźnim
ziemia jest nawet bardzo zabagniona.
Inaczej przedstawia się kotlina Haromsecka, oddzielona od
tamtych wązkim, malowniczym wyłomem Ołty; legła ona nad
Ołtą i jej dopływem Czarną Wodą2'), płynącą od wąwozu
Ojtozu, i jest najrozległejszą, zajmując bowiem około 80 km
długości, a 20 km największej szerokości. Posiada glebę nader
urodzajną. Oprócz wszelkich zbóż, jarzyn i kukurudzy udaje się
tutaj wyśmienicie bardzo ceniony gatunek tytoniu, szmery]skini
zwany. Dlatego też kotlina ta jest bardzo gęsto zaludniona.
Każda z tych kotlin jest z jednej strony, tj. od zachodu,
zamknięta przez Hargitę, a z drugiej od wschodu przez Karpaty
,0) Węg. Gyergyó.
w) Węg. Haromszek.
21) Węg. Fekete-Cgv-

305 —

Bronisław Gustawicz

Czahleusko-Czukaskie, przez które prowadzą do tej krainy wą­
wozy Teldyeski™) (645 m), Bekaski (565 ml, Dzimeski™) (720
m) i Ojtoski (846 m).
Co do pasma Hargity, to ono nie posiada wyraźnego
grzbietu ; najwyższe jego bowiem szczyty nie łączą się z sobą,
lecz są na całym jego obszarze z osobna porozrzucane. Najwyż­
szym jego szczytem jest Mezohawasz 1777 m npm. Od strony
wschodniej pasmo to opada stromo i przepaścisto ku owym

PRZEŁĘCZ OJTOZ Z ZWALISKAMI GRODU JERZEGO RAKOCZEGO II.

powyżej wymienionym trzem kotlinom. Inaczej przedstawia się
ono od zachodu. Tu zbocza jego są łagodniejsze, a pasmo wy­
syła ku zachodowi liczne odnogi górskie, między któremi mniej­
sze lub większe potoki i rzeki mają swe źródła. 1 tak na pół­
nocy mamy Gergeński potok i Niarad, w środkowej części Kokiel Wielki i Mały z licznymi dopływami, a na południu Homorod Wielki i Mały, wreszcie potok Wardyasz24). Wszystkie te
wody płyną ku zachodowi i łączą się albo z Ołtą albo też
M) Węg. Idlgyes.
J3) Węg. Gyimes.
Sł) Węg. Vargyas.

— 306

______________________ 2 życia Seklerów__________ _____________

z Maruszą, które to rzeki opłynąwszy Hargitę, zbliżają się do
siebie najbardziej na zachodnich jej stokach.
Otóż wschodni, zachodni i południowy stok Hargity ze
swemi dolinami tworzą właściwy kraj Seklerów. Kotliny Dyerdyowską, obie Czyckie i Haromsecką zamieszkują przeważnie
Seklerzy aż po granice wschodnie i południowe kraju. Również
mieszkają na zachodzie Hargity nad dolnym Niaradem, Kokielem Małym aż po Kend Wielki25). nad Kokielem Wielkim aż
po Teufelsdorf26), w obu dolinach Homorodzkich aż po Beję*2’)
i Kaczę
w całej dolinie Wardyaszu, wreszcie w dolinie Ma­
ruszy powyżej Nowegotargu Maruskiego aż po ujście Niaradu
do Maruszy.
W tych granicach ziemia Seklerów liczy 15791 km. kw.
Ogólna liczba mieszkańców wynosi 581536, z czego na Sekle­
rów przypada 412891, tj. 71°/0.
W dawniejszych czasach ziemia Seklerów dzieliła się na
siedm stolic, tj. maruską, czycką, sepsyjską3"), keżdyjską™), orbacką3v), złotopotocką'1) i udwarhelską31, później na 5 stolic,
tj.: udwarhelską, haromsecką, czycką, maruską i złotopotocką.
Dzisiejszy zaś podział administracyjny obejmuje cztery stolice,
mianowicie czycką, haromsecką, udwarhelska i marusko-tordziańską3i).
2. Charakterystyka Seklerów. Na obszarze powyżej wska­
zanym żyje około półmiliona Seklerów. Niektórzy piszący o nich
podają, że są wzrostu wysokiego i wysmukłego, co nie bardzo
zgadza się z rzeczywistością, bo np. mieszkańcy stolicy czyckiej
i haromseckiej są średniego wzrostu, a w stolicy udwarhelskiej
i maruskiej niektóre tylko wsi mogą się poszczycić mieszkań­
cami wysokiego wzrostu, zresztą są wogóle wzrostu średniego.
2r>) Węg. Nagy-Kend, rum. Kindu Marę.
26) Węg. Hejjasfalva, rum. Hasfaleu.
2’) Węg. Bene, niem. Meburg, rum. Beja.
2S) Węg. Kacza, niem. Katzendorf.
29) Główne miasto. Sepsi-Szent-Gyórgy..
an) Główne miasto: Kezdi-Vdsárhely.
31) Główne miasto: Zagon.
32) Węg. Aranyos.
33) Główne miasto: węg. Szekely-Udvárhely, niem. Oderhellen, rum.
Oderhein.
M) Główne miasto: niem. Torenburg, węg. Torda, rum. Turda.
Stolica zaś czyli komitat zwie się po węg. Maros-Torda.

307 —

Bronisław Gustawicz

W okręgu czyckim i w górskich okolicach są blondyni, w in­
nych zaś okręgach przeważają bruneci. Najpiękniejsze kobiety
i dziewczęta znajdziesz w stolicy udwarhelskiej.
Ciało Seklerów jest muskularne, zbite, krępe, ale szybko
podupada, czego przyczyną jest bardzo ciężka praca i złe odży­
wianie się, wcale nieproporcyonalne do pracy, jaką wykonywają.
Już od młodości przyzwyczaja się Sekler do ciężkiej roboty,
aby mógł siebie, a później i rodzinę swą wyżywić. Gdy zaś
przy lepszym zarobku uda mu się zebrać jaki taki grosz, że
może o biedzie zapomnąć, oddaje się wtedy chętnie dolce far­
niente. Wszelako nie każdemu dostaje się to w udziale, bo prze­
ważna część Seklerów trudni się rolnictwem, które wystarcza
zaledwie na najważniejsze potrzeby życia.
Sekler odznacza się rozumem prostym, naturalnym, nie­
kiedy dowcipem, ale nigdy rubasznym, a w opowiadaniu i obja­
śnianiu używa najczęściej przysłowi 35). W młodości jest po­
jętny i okazuje wielką chęć do nauki. Wszelako zamożniejsi Seklerzy kształcą niechętnie dzieci swoje ; ojciec bowiem myśli je­
dynie o sobie i teraźniejszości i używa dzieci swych do gospo­
darstwa, utrzymując, że „syn może taksamo żyć, jak ojciec jego żył".
Wykształcenie ich kończy się na czytaniu i pisaniu. Dzieci atoli
biedniejszych rodziców seklerskich kończą szkoły średnie i wyż­
sze i zajmują stanowiska w urzędach publicznych.
Sekler lubi czytać książki, ale tylko treści zabawnej, weso­
łej i lekkiej, nie zmuszającej umysłu jego do myślenia, wogóle
do zbytniego natężania. Wszelka poważniejsza [nauka, która nie
przynosi mu widocznych materyalnych korzyści, albo przez
którą wobec bliźnich swoich nie odniesie zaszczytu lub sławy,
nie sprawia mu żadnej przyjemności. Charakterystyka ta atoli
nie jest ogólną, dotyczy ona tylko tych, co ukończyli wiejską
szkółkę, a do dalszych szkół nie uczęszczali.
Sekler jest w wysokim stopniu próżny, dumny, ambitny;
dla osiągnięcia pewnego celu jest on zdolny wszystko poświę­
cić. Przyczyny tego usposobienia szukać należy w dziejowym

35) Przypomina mi to Radwanowiczan, mieszkańców wsi Radwano­
wie w powiecie chrzanowskim (W. Ks. Krakowskie), którzy opowiadając,
posługują się ustawicznie przysłowiami i przypowieściami. Zebranie tych
przysłowi i przypowieści tworzyłoby bardzo ciekawy materyał ludo­
znawczy.

— 308 —

Ż życia Seklerów

ich rozwoju, kiedy to w dawnych czasach Seklerzy tworzyli na­
ród mężny, bitny, dumny i sławy chciwy. W obronie ojczyzny
Sekler wszystko poświęcał. Sława przez ojca uzyskana spływała
ria syny i wnuki, którzy się tern bardzo szczycili. Ale gdy z bie­
giem wieków stosunki spędziły ich z pola bitwy do zacisza do­
mowego, nikt ich nie pouczył, ani też nie wskazał im drogi,
po której od owej chwili kroczyć byli powinni. Obcując z Wo­
łochami, od których co do siły, pilności, czystości i rozumu
o jakie sto procent stoją wyżej, wzbijają się wobec nich w dumę,
podsycając tylko przez to swe własne zadowolenie i próżność.
Pod tym względem możnaby im spokojnego, cichego Sasa sied­
miogrodzkiego postawić za wzór, ale Sekler uważa go w po­
glądach politycznych za człowieka tak chwiejnego i niestatecz­
nego, a w ofiarności za tak skąpego, że ubliżałoby to go­
dności Seklera, gdyby go miał w czemkolwiek naśladować.
Wskutek próżności, która nurtuje w duszy jego, trwoni on
wiele, niekiedy bez najmniejszej podstawy, a to pociąga za sobą
zubożenie. Kto schlebia jego próżności, tego ugaszcza serdecznie,
ale i obcym umie on schlebiać.
Sekler będąc usposobienia wesołego, lubuje się w towarzy­
skich zebraniach, zabawach i ucztach, na które łoży bardzo
wiele a to tylko z próżności, która nawet w kółku przyjaciół
stała się modą. Będąc próżnym i ambitnym, jest łatwo drażliwy,
łatwo się obraża, szaleje jak burza, a że ma dobre serce, nie
mści się i łatwo daje się przebłagać, jeżeli obraza nie dotknęła
honoru i czci jego; w tym przypadku jest nieugiętym wrogiem.
W poczuciu swego prawa nie zaniedba swej sprawy, cho­
ciażby miał stracić majątek i stanowisko, dopóki najwyższa instancya nie wyda ostatecznego wyroku; a chociażby niekiedy
nie miał słuszności, nie ugnie przed czasem karku swego; jest
zatem pieniackiej natury. Pomiędzy sobą Seklerzy lubią się spie­
rać i kłócić, wszelako względem obcego są uprzejmi i zgodliwi. Je­
żeli biedny Sekler zawzięty jest na bogatego sąsiada, mści się
na nim zwyczajnie w ten sposób, że podpala jego krescencyę,
by tylko zniszczyć jego majątek i złamać dumę jego.
Prawo własności jest u nich w wielkiem poszanowaniu.
Kradzież, oszustwo i kłamstwo uważają za obrzydliwy występek,
a winnym tego przestępstwa pogardzają w wysokim stopniu.
W gościnności jest Sekler nieprześcigniony. Słusznie też
powiedział pisarz węgierski Kovari: „Węgier ugaszcza swego
— 309 —

Bronisław Oustawicz

gościa szczerze, Sekler zaś dobrocią serca zanudza go na
śmierć.“
3. Pożycie rodzinne jest w ogólności serdeczne i przy­
kładne. Ojciec rodziny zowie swoich ludzi ,,czeladzią“ {cseled),
woła ich pospolicie po imieniu i tyka. Zona zwie męża „swym
panem“, a mówiąc do niego, używa zwrotu „kijed“ (kegyelmed, Pan, wy). Młodsi mówią starszym zawsze „kijed“, nawet
wśród rodzeństwa młodszy mówi starszemu „maga“, co ozna­
cza tosamo, co niemieckie „Sie“ albo polskie „Pan“. Dziecko
mówi do rodziców „apźm uram“ {panie ojcze}, edes apam (mój
kochany ojcze}, anyam asszony {moja pani matko) i edes anyam
{kochana matkoi)
4. Religia. Seklerzy są katolikami obrządku łacińskiego,
kalwinami wyznania helweckiego, oprócz tego unitaryuszami
i sabatystami.
Seklerzy rzymsko-katolickiego obrządku mieszkają w wię­
kszej liczbie wpobliżu gór Hargita, jak w kotlinie Czyckiej i Dyerdyowskiej, w północnym Haromseku i nad źródłami obu Kokielów, przeto w dzielnicy najostrzejszej z całego kraju seklerskiego.
Unitaryusze przebywają w dolinach rzek Homorodu wiel­
kiego i Małego.
Kalwini wyznania helweckiego są rozsiedleni na równinie
Haromseckiej, w niźniej dolinie Ołty i w najłagodniejszych dziel­
nicach kraju położonego na zachód od gór Hargickich.
Sabatyści mieszkają również w zachodniej części kraju seklerskiego między rzekami Małym a Wielkim Kokielem, obecnie
tylko jeszcze w Bózód Ujfalu, wiosce w powiecie seklerskokrzyzkim stolicy udwarhelskiej.
Poczucie religijne jest u Seklerów w wysokim stopniu roz­
winięte, sa bardzo pobożni, ale na ceremonie i obrzędy różnych
wyznań, wyjąwszy Górali, tj. mieszkańców gór, są bardzo obo­
jętni. Jeden idzie do kościoła drugiego, niekiedy zdarza się, że
w tejsamej wsi są trzy sekty religijne, a tylko jedna z nich ma
we wsi swój kościół; do tegoż kościoła uczęszczają wszyscy;
jedynie co do sakramentów, to przystępują do nich podług
swego wyznania i obrządku.
W sprawach religijnych okazują wielką tolerancyę. Jakkol­
wiek są pieniackiej natury, nie wdają się przecież w dysputy re­
ligijne. Gdy się spotkają dwaj Seklerzy, wypytują się nawzajem
— 310 —

_

_____ Z życia Seklerów

______________

o wszystko, opowiadają sobie nawzajem wszystko, wszelako mil­
czą w sprawach religii. Sekler zapytany przypadkiem o swoją
religię, odpowiada: „Uczciwość jest moją religią, w domu słu­
cham mego proboszcza".
Wiara i ceremonie Sabatystów utrzymywane są w wielkiej
tajemnicy; nie mają bowiem zezwolenia na odbywanie swych
praktyk tak, że nawet sąsiedzi nie wiedzą o wszystkiem. Każdy,
co wstępuje do tej sekty, poddaje się nasamprzód rocznej pró­
bie; w tym czasie udzielają mu nauki religii, wdrażają go w wszel­
kie tajemnice, a po upływie roku przyjmują go do sekty. Je­
żeli nie ma ochoty wstąpić do sekty, nie zmuszają go wcale
do tego, wszelako musi pod groźbą strasznych przekleństw przy­
siąc, że tajemnicy dochowa i nikomu z niej niczego nie udzieli.
Chociaż nie wszystko, to przecież pewne rzeczy o tej tajemnej
sekcie doszły do naszej wiadomości.
Czas i okoliczności powstania Sabatystów pokrywa gruba
pomroka. Między rokiem 1600 a 1635 wystąpili oni w najwię­
kszej liczbie, gdy niejaki Szymon Pechy przybył do kraju Se­
klerów i blizko 70 wsi oderwał od kalwinów i unitaryuszów.
Pechy ułożył dla nich śpiewnik i modlitewnik, wykształcił 12
młodzieńców, jak dwunastu apostołów, na nauczycieli nowej
religii. Gdy 70 wsi przyjęło jego nową wiarę, prosił Pechy
w r. 1638 na sejmie w Dejeszu’11) o równouprawnienie dla tej
sekty. Sejm atoli zarządził bardzo surowe środki przeciwko tej
sekcie, aby tylko położyć tamę jej wzrostowi.
Po śmierci jego — według zdania Sabatystów umarł Pe­
chy w Konstantynopolu — powrócili wyznawcy tej sekty po­
zornie do innych wyznań z obawy przed surowością ustawy;
w domu atoli wykonywali ściśle swe tajemnicze praktyki i ce­
remonie. Z tego powodu wysłała Marya Teresa w r. 1750 prze­
ciwko nim uzbrojonych kapłanów, którzy znieśli wszystkie te
kościoły unitaryuszów, do których Sabatyści uczęszczali i w ten
sposób znaczną ich liczbę w przeciągu roku nawrócili. W r. 1781
straciło wielu Sabatystów majątki z powodu swej wiary. Ró­
wnież w latach 1817 i 1827 doznali wielkiego ze strony rządu
prześladowania tak, że bardzo wielu z nich wołało przenieść się
do Multan, Wołoszczyzny i Turcyi, aniżeli wyrzec się swej reli36) Węg. Dees, tk. Des, rum. Desziu, główne miasto stolicy solnockodobockiej, w Siedmiogrodzie, u połączenia Wielkiego i Małego Samoszu.

311 —

Bronisław Gustawicz

gii. Wskutek tego wiele wsi wyludniło się zupełnie. Dzisiaj jest
ich niewielu, ale i ci trzymają się ściśle swej wiary. Dla pozo­
rów tylko odwiedzają oni kościoły innych wyznań, dają chrzcić
dzieci, zawierają śluby kościelne i grzebią zmarłych, ale prze­
strzegają przytem swoich ceremonii, które z głęboką czcią
szanują.
Sabatyści zachowują obrzezanie i sobotę uważają za dzień
świąteczny; jedzą mięso tylko takich zwierząt, które rzezał ra­
bin ; w sobotę nie gotują i nie palą cygar, ani kurzą fajek i już
w piątek po zachodzie słońca rozpoczynają odpoczynek świą­
teczny. W mieszkaniu mają zawsze komorę zwróconą na wschód,
gdzie spełniają swoje tajemnicze ceremonie, których istoty ni­
komu nie zdradzają. W tej komorze przechowują swoje odznaki
i książki obrzędowe. Jezusa Chrystusa uważają za wysłańca Bo­
żego, ale takiego, który nie wypełnił swego posłannictwa i dla­
tego oczekują oni prawdziwego Mesyasza, który ma nadejść pod­
czas burzy z grzmotami; z tego też powodu, gdy grzmi, modlą
się i śpiewają przy otwarłem oknie, podobnie jak żydzi.
Ich kapłani czyli rabini nie strzygą brody i trudnią się
jak inni Seklerzy, rolnictwem. W ogólności są oni wykształceńsi
od innych Seklerów, bo każdy z ich sekty musi umieć czytać
i pisać. Seklerzy, mieszkający z nimi w sąsiedztwie, nie niena­
widzą ich, owszem cenią ich i czczą jako ludzi bardzo pilnych,
trzeźwych i pełnych charakteru. Sami zaś sabatyści uważają się
za zbliżonych do żydów, aczkolwiek ci ostatni niechętnie z nimi
obcują dla mieszanych ich obrzędów religijnych. Sabatyści uwa­
żają żydów wogóle za wybrany lud Boży.
Wogóle wszyscy Seklerzy, jakiegokolwiek bądź wyznania,
pełnią służbę Bożą bardzo punktualnie. Są między nimi i tacy,
co uroczyście z nabożeństwem obchodzą którykolwiek ważny
dzień w tygodniu jako swój własny dzień świąteczny; np. wieś
Ris-Galambfa.lva'7) spaliła się doszczętnie w r. 1830; w rocznicę
pożaru udają się wszyscy do kościoła i modlą, aby Bóg nie na­
wiedził ich podobną klęską. We wsi Rakoszu. Wyźnim ’8) obcho­
dzą od r. 1848 uroczyście pamiątkę zniesienia pańszczyzny. Sło3’) Wioska w pow. seklersko-krzyzkim stolicy udwarhelskiej. 666 mk.
w) Węg. Also Rdkos, rum. Rakesu. din zsosz, wieś w powiecie repskim stolicy wielko-kokiewskiej. 1658 mk.

— 312 —

Z życia Seklerów

wem poczucie religijne przyczynia się wielce do moralnego uobyczajenia tutejszej ludności.
5. Wygląd wsi. W środku wsi wznosi się po największej
części kościół, otoczony zwyczajnie wałem kamiennym, który
na narożnikach przyozdabiają wieżyczkami tak, że z daleka dom
Boży wygląda jak twierdza.
Ulice wiejskie, wzdłuż których ciągną się zabudowania, za­
mykają na początku i końcu bramkami lub zaporami, aby za-

ZAGRODA SEKLERSKA WE WSI MENASZAGU.

pobiec rozbieganiu się i wałęsaniu bydła. Jeżeli zaś są ulice
boczne, to i one mają przy swem ujściu bramki, prowadzące
do pola lub na łąkę.
6. Urządzenie mieszkań i obejścia gospoparskiego.
Zagrody czyli obejścia gospodarskie Seklerów są przeważnie
kształtu prostokątnego i przytykają krótszym bokiem do gościńca
lub ulicy.
Głównym budynkiem obejścia gospodarskiego jest chata
mieszkalna, która, ciągnąc się wzdłuż obejścia, bokiem krótszym
zwraca się do ulicy, Między ulicą lub drogą a chatą jest zawsze
— 313 —

Bronisław Gustawicz

mniejszy lub większy ogródek, co zależy od zamożności gospo­
darza. Jest to ogródek kwiatowy. Hodują w nim bez turecki
czyli lilak, krzew róży, lilie, nogietki, astry i inne woniejące
kwiaty. Od drogi oddziela go albo żywopłot, albo sztachetki,
albo też parkan.
Wśród obejścia, tuż przed chatą mieszkalną, jest większy
lub mniejszy dziedziniec czyli podwórko, na które wchodzimy
z ulicy przez obszerną bramę, w ogrodzeniu umieszczoną, po­
spolicie u Seklerów galambbugós,, tj. gołębnikiem zwaną. Brama
ta tworzy najozdobniejszą i najcharakterystyczniejszą część bu­
downictwa seklerskiego. Szczególniej w dawniejszych czasach na
nic nie łożono tyle kosztów i nie poświęcano tyle pracy i sta­
ranności, co na budowę owej bramy. Koszta jej budowy wyno­
siły nieraz prawie tyle, co budynku mieszkalnego.
Wzdłuż ulicy, na przestrzeni 5 do 6 metrów, wbijają trzy
wysokie słupy dębowe w nierównych odstępach. Na tych słu­
pach spoczywa nizki, wązki, gątowy daszek, w postaci gołębnika
urządzony. Między dwoma pierwszymi słupami, od strony domu
mieszkalnego, jest bramka wchodowa, a między słupem środko­
wym i drugim skrajnym szeroka i wysoka brama .wjazdowa,
przez którą wysoko sianem lub zbożem naładowane wielkie
wozy mogą swobodnie wjeżdżać na dziedziniec. Słupy bramy
wjazdowej łączą u góry silne belki, z których dolna, wysoko
jeszcze umieszczona, tworzy wielkie półkole; bramka zaś wcho­
dowa w górnej swej części, we wysokości dorosłego mężczyzny,
jest kształtu podkowiastego.
Front bramy, od strony ulicy, tudzież górne wiązania, tuż
pod gołębnikiem, jest z góry na dół pokryty snycerskiem i
ozdobami. Roboty te snycerskie, ciągnące się od stóp słupów
aż w górę, przedstawiają zwyczajnie gałązki winnej latorośli,
trójlistny konicz, palmy, tulipany, lilie, także jabłoń, boże drze­
wko i herby rodzinne, przeważnie pomalowane na czerwono,
zielono lub niebiesko. Niekiedy ujrzysz między niemi także po­
staci zwierząt, jak jeleni i węży. W środku nadedrzwia czytamy
imię i nazwisko właściciela zagrody i jego żony, rok budowy,
a często zdania i przysłowia, jak np.: „Niech Bóg błogosławi
twemu wyjściu i kieruje twoimi krokami podczas powrotu", albo:
„Jeżeli twe serce i dusza są uczciwe, możesz tu wejść, a jeżeli
knują co złego, to ponieważ droga jest szeroka i długa, możesz
sobie dalej pójść drogą“ i t. d.
- 314 —

______________________ Z życia Seklerów

Piękne stare bramy z końca XVIII. i początku XIX. wieku
można jeszcze często napotkać wśród osad seklerskich, np. we
wsi Mikhazie™) znajduje się taka brama z r. 1676, w Dalnoku40)
i Menaszagu łl) z r. 1633 i 1634.
Z wielkości i zdobności bramy wnosić można o większej
lub mniejszej zamożności rodziny zamieszkującej zagrodę.
Od strony ulicy, obok bramki wchodowej, tuż pod ogro­
dzeniem ogródka kwiatowego jest obszerna ławka, osłoniona
z góry szerokim okapem dachowym, gdzie w święta lub nie­
dziele w porze ciepłej domownicy starzy i młodzi zwykli prze­
siadywać, gawędząc wesoło lub też nucąc.
Za bramą, tuż naprzeciwko budynku mieszkalnego, znaj­
duje się z łat zbudowana komórka do przechowywania kukurudzy, a obok piekarnia lub kuchnia letnia.
Poza domem mieszkalnym jest wolne miejsce 5 do 6 me­
trów długie, tworzące właściwe podwórko. Tu jest studnia z żórawiem i drewutnią. Na tylnym końcu tego podwórka, po stro­
nie budynku mieszkalnego, mamy stajnię wraz z szopą. Za
stajnią jest znowu wolne miejsce, od owego podwórka zupełnie
odgrodzone. Tu znajdują się brogi siana i słomy. Stodoła stoi
napoprzek i to wprost dziedzińca, zawsze z jedną bramą. Za sto­
dołą jest ogród warzywny albo też sad, ciągnący się aż do gra­
nicy obejścia.
Rozumie się samo przez się, że nie wszędzie, tj. nie u ka­
żdego gospodarza jest taki porządek zachowany w rozkładzie
budynków gospodarskich ; zależy to zawsze od obszerności miej­
sca i stanu majątkowego gospodarza.
W opisanem urządzeniu obejścia gospodarskiego stodoły
sąsiadów jednej ulicy stykają się z sobą bezpośrednio, tworząc
jakby jeden nieprzerwany szereg budynków. Wrazie pożaru
płoną wszystkie stodoły, gdyż ratunek jest niemożliwy. Również
i budynki mieszkalne oddzielone są od siebie nader wązkiemi
podwórkami.

39) Węg. Mikhaza, wieś, w powiecie średnio-niaradzkim stolicy marusko-tordziańskiej. 644 mk.
w) Węg. Ddlnok, wieś, w powiecie keżdyjskim stolicy haromseckiej. 1466 mk.
41) Węg. Menasag, wioska w powiecie czycko-świętomarcińskim
Stolicy czyckiej, 2047 mk.

- 315 —

Bronisław Gustawicz

Wejdźmy do wnętrza chaty Seklera rolnika. Ponieważ chata
stoi wzdłuż obejścia, więc napoprzek do ulicy, przeto wejście
do chaty nie jest z frontu, tj. od strony ulicy, lecz z boku, tj.
z pierwszego podwórka. Drzwi prowadzą cię do sionki, zajmu­
jącej środek budynku i sięgającej na 1 */2 m. w głąb, a stoso­
wnie do rozległości budynku 4 do 5 m. długiej. Trzy jej ściany
wewnętrzne są murowane, ściana zaś czwarta, zewnętrzna, od
podwórka, jest drewniana. Podłogę tworzy ziemia mocno ubita;
rzadko gdzie jest drewniana. Sprzętów żadnych nie zobaczysz
w sionce, chyba konewkę na wodę.
Jest tu troje drzwi. Jedne z nich prowadzą do obszernej
izby gościnnej, znajdującej się od strony ulicy. Dwa jej okna
wychodzą na ogródek i ulicę, trzecie zaś na podwórko. W ścia­
nie temu oknu przeciwległej znajduje się mały okrągły otwór
oszklony, wychodzący na sąsiednie obejście.
Okna przyozdabiają czyste, białe albo pstre firanki perkalowe; u bogatszych gospodarzy zobaczysz firanki koronkowe.
Na każdem oknie jest kilka wazoników, w których hodują roz­
maryn, majeranek, goździki, a nawet muszkatowiec.
Na środku izby gościnnej stoi stół składany, nakryty czy­
stym, białym obrusem. Stół jest najczęściej pomalowany i tuli­
panami przyozdobiony. Wzdłuż ściany ustawione są długie
a wązkie, na niebiesko pomalowane i tulipanami przyozdobione
ławki, szczelnie jedne do drugich przystosowane. Ławki te mają
dość szerokie oparcie, również na niebiesko pomalowane i tuli­
panami przyozdobione. Siedzisko ławki można podnosić; pod
niem bowiem jest długa, głęboka skrzynia, w której przecho­
wują rozmaite towary i ubrania, jako to: sztuki płótna, postawy
sukna folowanego i niefolowanego, kłębki przędzy, bieliznę, je­
dną lub dwie pary butów kordybanowych, które wdziewają w dni
świąteczne, następnie wełniane, wązkie spodnie gospodarza domu,
jego kożuszek, czapkę i inne drobiazgi.
Pomiędzy obu oknami, na ogródek wychodzącemi, stoi
komoda. W jej szufladach, których bywa zwykle trzy, znajdują
się ubrania kobiece i bielizna stołowa. Między bielizną przecho­
wują rozmaite papiery i dokumenty, jak książkę podatkową,
ugody kupna i sprzedaży, zapisy dłużne, pieniądze za bydło, na
ostatnim jarmarku sprzedane itd. Na komodzie ustawiają naczy­
nia porcelanowe, różnobarwne szklanki z napisami, przeznaczone
tylko dla gości. Ponad komodą na ścianie wisi zwierciadło, a po
316 —

Z życia Seklerów

obu jego stronach portrety króla i królowej, często też portret
jakiego znakomitego patryoty, a w domach katolickich obrazy
świętych.
W rogu zwróconym do ulicy stoi wielkie, wysokie łóżko
drewniane, również pomalowane i tulipanami ozdobione. Na
spodzie łóżka jest siennik, na nim pierznik (piernat), przykryty
białem prześcieradłem, obszyłem po brzegach koronkami lub
haftami. Na pierzniku spoczywają poduszki, wysoko ułożone
tak, iż sięgają aż po powałę. Poszewki poduszek są białe lub
pstre, a na bokach węższych bogato przystrojone w stawki ha­
ftowane. Całą wreszcie pościel przykrywa cienka, biała, po brze­
gach ozdobnie wyhaftowana kapa. Przed łóżkiem stoi kilka stoł­
ków z wysokiemi oparciami, na których widzisz znowu tulipany.
Łóżko to przeznaczone jest dla gościa. Nadmienić jeszcze winienem, że główna barwa sprzętów jest niebieska.
W tylnym rogu tej izby gościnnej, obok drzwi stoi piec
na czterech nogach, zbudowany z kafli strojnie zdobnych, tak
długi, jak szeroki, więc w przekroju poziomym kwadratowy.
Dolną część pieca — ognisko — zowią pestalja, na którem
ogień swobodnie się pali, jak na kominku. Wznoszący się dym
chwyta naddymnik i zapomocą rury wyprowadza go nie ponad
dach chaty, lecz popod dach na poddasze. Piec ten zajmuje
znaczną część izby. Pod piecem znajduje się tyle miejsca, że
kilka osób może wygodnie pod nim spać.
Naprzeciwko drzwi wchodowych, do izby gościnnej pro­
wadzących, umieszczone drzwi wiodą z sionki do drugiej
chaty, t. j. do izby nieco mniejszej od gościnnej, a izbą tylną
zwanej. Służy ona za codzienne mieszkanie rodziny gospodarza.
Jedno okno tej izby wychodzi na stodołę, a drugie na dziedzi­
niec. Czystość i porządek, jak w izbie gościnnej, tak i tutaj spo­
strzegasz na każdym kroku ; wszelako urządzenie tej izby jest
o wiele prostsze i skromniejsze. W łóżku znajduje się najpo­
trzebniejsza pościel, do której zaliczają przedewszystkiem ciepły
koc. Stoły i stołki nie są pomalowane. W izbie tej stoi obszerny
kredens. W dolnej jego części, mającej kształt szafki o podwój­
nych drzwiczkach, przechowują potrawy, chleb i bułki. Na gór­
nych zaś pułkach przechowują miski, szklanki i talerze; a tuż
pod powałą, nad kredensem, wzdłuż ściany są długie pułeczki,
na których ustawiają stare, w pstre kwiaty pomalowane lub
w inny sposób przyozdobione gliniane miski i talerze, a na koł— 317 —

Bronisław Gustawicz

kach wiszą puhary, dzbanki i dzbanuszki. Dzbanki te z białą
polewą, z barwnymi kwiatami, nawet z figurami zwierzęcemi,
służą tylko ku ozdobie izby, a niekiedy za wazoniki pod kwiaty
na stół. Między tymi dzbanami znajdą się tu i ówdzie okazy, po­
chodzące z początku XVII. wieku i mają pewną wartość jako
krajowe wyroby ceramiczne.
Piec tej izby jest o wiele prostszy. Palenisko jego leży ni­
żej. Obok pieca stoi zawsze beczka na ocet, bo ocet z dzikich
jabłek sporządzany potrzebuje wiele ciepła do fermentacyi. Na
drzwiach wchodowych od strony izby są wbite haczki i gwo­
ździe, na których wieszają ręczniki i ścierki.
Naprzeciwko drzwi wchodowych z sionki prowadzą trzecie
drzwi do komory, także śpiżarnią zwanej. Jest tutaj kilka pułek,
na których przechowują różne wiktuały, jak chleb, smalec, po­
widła i t. p. Na hakach wbitych w pułap wieszają szynki i poł­
cie słoniny. Na ścianach wiszą lniane worki z mąką na piecze­
nie placków, kołaczy, następnie worki z suszonemi śliwkami,
gruszkami i t. p. Przechowują tu także siekiery, łańcuchy, po­
wrozy, lemiesze, szufle, łopaty, motyki, kosy i t. p. sprzęty go­
spodarskie. Gdzie nie mają osobnego śpichlerza, umieszczają
w komorze z desek zbite skrzynie na zboże i mąkę. Skrzynia
ta stoi niekiedy w sionce, albo też na ganku. Gdzieniegdzie
w braku skrzyń przechowują zboże i mąkę w plecionych ko­
szach wierzbowych na poddaszu
Na poddasze czyli strych wychodzi się przy pomocy dra­
biny albo z sionki, albo też z komory. W piwnicy znajdziesz
beczkę z kapustą, beczkę wina, w piasku jarzyny, na pułkach
owoce, a na pniaku stoi w rogu szafka z naczyniem do nabiału.
Do piwnicy wchodzi się albo z sionki, albo z izby, albo też
z zewnątrz domu pod osobnym dachem.
Wzdłuż przedniej strony domu ciągnie się ganeczek, osło­
niony okapem dachowym, pod którym na długich żerdziach za­
wieszają kukurudzę, służącą do wysiewu.
Stosownie do zamożności gospodarza dom mieszkalny jest
albo z drzewa, albo z kamienia i cegły, kryty słomą, gontami,
deskami lub dachówkami. Nadmienić wypada, że Sekler jest bar­
dzo biegły w obrabianiu drzewa; buduje też chaty swe z dłu­
gich w kwadrat ociosanych belek świerkowych (smrekowych),
stosując je szczelnie jedne do drugich. Jeżeli go nie stać na po­
dłogę drewnianą, wygładza nasamprzód starannie ziemię, na to
318 r-

Z życia Seklerów

daje warstwę gliny, którą ubijają w ten sposób, że gospodarz
oddaje swoje izby młodzieży przez kilka niedziel na tańce; tań­
cząc tedy, ubijają glinianą podłogę bardzo twardo. Po tej czyn­
ności gospodarz powleka ją płynną gliną, rozciera i posypuje
popiołem.
Podobnie postępuje Sekler z boiskiem w stodole. Dlatego
też właściwy taniec Seklerów, rodzaj czardaszu, uzyskał nazwę
csiirdóngóló, tj. tłuczek stodołowy, gdyż tańczy go młodzież
w nowo wybudowanych stodołach i chatach, aby ziemię mo­
cno ubić.
W jednem obejściu mieszkają niekiedy rodzice wraz ze sy­
nami ożenionymi, dopóki rodzice sami prowadzą gospodarstwo
domowe i rolne.
7. Podział roboty. Ścinanie drzewa, orka i inne cię­
żkie roboty należą do mężczyzn, obrabianie zaś drzewa, żniwo,
sianożęcie przeważnie do zajęć kobiecych. W zimie mężczyźni
nie trudnią się prawie niczem, jedynie tylko krzątają się koło
koni i bydła. Seklerzy tedy przez 5 do 6 miesięcy używają mi­
łego wypoczynku i wywczasu, jakkolwiekby mogli i w zimie
niemało zarabiać, gdyby tylko mieli sposobność do spieniężenia
swych wyrobów ręcznych, bo na pomysłowości i zręczności
wcale im nie zbywa. Kobiety zaś przędą i tkają w zimie.
(Dokończenie nastąpi.)

319 —

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.