dc2178fcd7a186b8dbe1606c2af41866.pdf
Media
Part of W sprawie wampiryzmu / Lud, 1907, t. 13
- extracted text
-
W sprawie wampiryzmu.
Napisał
Stanisław Wasylewski.
Kwestya wampiryzmu od dawna żywo zajmuje etnologów.
Wampir, człowiek umarły, który poza grobem żyje drugiem ży
ciem, podtrzymując je niszczeniem istnień ludzkich przez wysy
sanie im krwi żywej, to jeden z ciekawych i bardzo rozgałęzio
nych wątków folklorystycznych. Gdy w noc księżycową północ
uderzy, wstaje wampir z grobu i błądzi po ziemi, szukając lu
dzi. Ofiarę swą ubezwładnia i uśmierca, wysysając jej krew.
Uśmiercony staje się także wampirem. Na to samo skazana jest
też cała jego rodzina. Czasem nad całą miejscowością zawisa,
jak nienawistne fatum, klęska wampiryzmu. Badania wykazały,
że wiarę w istnienie wampirów znaleść możemy przedewszystkiem w demonologii ludów wschodnich, od indyjskich dajtias
i pisachas począwszy. Kolebką właściwego wampira jest jednak
Wschód Europy, a środowiskiem, w którem go najczęściej
spotkamy — Słowiańszczyzna.
Nie jest zaś wiara w wampiry czysto metafizycznej natury,
ale bierze początek z podstaw rzeczywistych. Genezy jej szukać
trzeba w zdarzeniach tego rodzaju jak letargi, budzenie się zmar
łych w grobie i żywienie się własną krwią, wreszcie w nekrofilizmie i lykantropii. Stąd dwojakie mogą być źródła do pozna-
- 292 —
nia wampiryzmu: wierzenia ludowe i relacye historyczne. Wiara
w wampiry była kiedyś zabobonem, obejmującym najszersze
warstwy. W w. XVIII. n. p. przedstawia się wampiryzm jako
ważna, trapiąca wszystkich kwestya społeczna, nad której roz
wiązaniem trudzić się będą wybitne umysły wieku oświecenia.
Osobna poświęcona tej sprawie literatura, która wtedy powstała,
starała się zwalczyć ten szkodliwy przesąd i z punktu widzenia
ówczesnej nauki udowodnić niemożliwość istnienia wampirów.
(Do najwybitniejszych należały dzieła ks. Calmeta we Francyi,
Ranfta w Niemczech, wreszcie ks. Jana Bohomolca S. j. w Pol
sce). W wieku XIX., gdy wampiryzm pozostał tylko wśród ludu,
zajęli się nim żywo badacze folkloru. Po studyach Andree’go *)
i Laistnera*2) opracował podania o wampirach wyczerpująco
ze strony folklorystycznej i literackiej (wampir jako motyw utwo
rów poetyckich) Dr. Stefan Hock3). Wreszcie ostatnie lata
przyniosły rozprawy A. Epaularda4) i W. Fischera5).
Wszystkie te prace pozostają w pewnym związku z naszą
etnologią i dziwnem wydać się musi, że nie zwrócono dotąd
na nie zupełnie uwagi. Według opinii bowiem wszystkich bada
czy głównem środowiskiem i siedzibą wierzeń w wampiry jest
Słowiańszczyzna. Tu występuje ten zabobon najliczniej i naj
częściej ; niema ludu ani okolicy słowiańskiej, w którejby go nie
znano: „Der Vampyrglaube — pisze Hellwald 6) — hat seinen
Brennpunkt bei den Slaven ; wenn er auch in ähnlichen For
men oder anklingend über die ganze Erde vorkommt, so durch
dringt er doch nirgend so tief wie bei den Slaven das ganze
Volksleben“. Fischer zaś podnosi, że ponury ten zabobon nig
dzie tak ostro nie występuje, jak u Słowian i na Wschodzie,
„ln Deutschland fasste man ihn etwas gemütlicher auf. Nur
dort herrschte der Vampirglaube in seineren finsteren Gestalt,
') Richard Andrée. Ethnographische Parallelen und Vergleiche.
Stuttgart, 1878.
2) L. Laistner. Das Räthsel der Sphynx. Berlin, 1889. II.
3) Die Vampyrsagen und ihre Verwertung ln der deutschen Litteratur (XVI. tom zbioru : Muncker, Forschungen). Berlin, 1900.
*) A. Epaulard. Vampirisme. Paris, 1902.
5) Wilhelm Fischer. Aberglaube aller Zeiten. Dämonische Mittelwe
sen, Vampir und Werwolf in Geschichte und Sage. Stuttgart, 1907,
6) Hellwald. Die Welt der Slaven. Berlin, 1890.
293 —
wo man mit den Slaven in Berührung kam ‘1).* A jeżeli chodzi
o szczegóły i przykłady, to obok Serbii, Bułgaryi, Dalmacyi
wskazuje się Polskę, jako kraj, szczególnie przez krwiożercze
demony nawiedzany. „Dort bei Polen und Russen vornehmlich
in Weissrussland und Ukraina ist die Sage von dem unheimli
chen Gaste noch mehr zu Hause, als bei den Südslaven )
Hock zaś, ile razy chce dać przykłady typowe wierzeń w wam
piry i zwyczajów z tern związanych, czerpie je zawsze z Polski3).
Z Polski zaś i z innych krajów słowiańskich przeszedł
wampiryzm z końcem XVII. i XVIII. wieku do Niemiec, po r.
1732 szczególnie, gdy głośne zdarzenia w Serbii zaniepokoiły
całą zachodnią Europę do tego stopnia, że wysyłano osobne
ekspedycye naukowe dla zbadania sprawy. Fakt ten podnoszą
badacze z pewną dumą, uważając wampiryzm za jeden z prze
żytków barbarzyństwa i dzikości, którego niema u ludów cy
wilizowanych; Hellwald cytuje nawet zdanie angielskiego uczo
nego Spenera dowodzącego, że u ludów, kultywujących dziś
wiarę w wampiry, panować musiał kiedyś kanibalizm!
Widzimy więc, że jest to kwestya i dla naszego folkloru nie
zwykle ważna i ciekawa — a jednak u nas nie wypowiedziano
w niej ani słowa. A lekkomyślnem byłoby przecież polegać na
zdaniu badaczy niemieckich, którzy, o ile chodzi o rzeczy pol
skie, nie mogą czerpać ze źródeł i polegają na informacyach
z drugiej ręki.
W uwagach tych nie kuszę się bynajmniej o wyczerpanie
przedmiotu. Chodzi mi tylko o wyznaczenie punktów wytycz
nych, według których należałoby tę sprawę zbadać, i o podnie
sienie kilku wątpliwości, które mi się nasunęły przy badaniu
wątku folklorystycznego wampira z innej strony, a mianowicie
jako motywu w utworach literackich.
Jak wspomniałem, dla poznania wampiryzmu mamy dwa
źródła: podania ludowe i relacye historyczne. Zacznijmy od tych
drugich, jest ich u nas istotnie bardzo wiele, od w. XVII. po
cząwszy. Po dziele Rzączyńskiego4), który pierwszy zapisał wypa
dek w Krakowie w r. 1621, spotykamy coraz częstsze wzmianki
') Str. 31.
5) Hellwald, str. 367.
3) Por. str. 20, 22, 23, 28, 29, 34.
*) Historia naturalis regni Poloniae, Sandomierz, 1721,
— 294 —
o tym zabobonie. Teologowie zajmują się wampirami, uważa
jąc ich istnienie za sprawkę szatana, w którą kościół powinien
wkroczyć i zwalczać ją. Innych interesuje wampiryzm gwoli oso
bliwości, jakiej w innych krajach niema. „Indya pełna złota,
Malabar pieprzu — a Polska upiorów“ pisze ks. Chmielowski
w sławetnem dziele „Nowe Ateny“.
Po takich b ijaniach pisarzy z epoki saskiej arcyciekawych
jako signum temporis, które podtrzymywały tylko brutalny za
bobon wampiryzmu w szerokich sferach, zajmie się nim wiek
oświecenia i rzuci hasło energicznej walki, i ta zdoła wreszcie
wampiryzm wytępić. Szczegółowe zbadanie dziejów tego histo
rycznego wampiryzmu jest postulatem ważnym i dla historyi
kultury i dla etnologii. Dotąd jednak, po za wiązanką szczegó
łów w dziele R. Berwińskiego, wydanem w r. 1862 '), opieramy
się tylko na tern, co piszą uczeni obcy. Hock n. p. wykazuje,
że wiadomości o pojawieniu się wampirów, podawane przez
naszych pisarzy, były zupełną nowością dla Zachodu, który
dotąd o zabobonie tym nie słyszał. Dostawały się one do pism
zagranicznych (jak Mercure Galante 1693) i z nich dowiady
wano się w Europie o polskich wampirach. Mamy więc do czy
nienia z faktem ciekawym: W w. XVII. i XVIII. pośredniczy
Polska w przeniesieniu wampiryzmu ze Wschodu na Zachód
Europy. Pośredniczy drogą literatury.
Inna rzecz z d z i s i e j s z e m i wierzeniami 1 u d ow e m i, które trzeba zupełnie wyodrębnić i badać je na pod
stawie bezpośrednio zebranych materyałów.
I tu staniemy wobec zjawiska wręcz odmiennego: O ile
w XVII. i na początku XVIII. wieku istniały wszędzie wierzenia
w wampiryzm, podtrzymywane ciemnotą szerokich warstw spo
łeczeństwa — o tyle lud polski nie znał ich zupełnie, tak jak
ich nie zna dzisiaj. Jak się bowiem przedstawia ten zabobon
u ludu polskiego?
Czy lud polski wierzy w wampira? O tern dotychczas dwóch
zdań nie było. O wampiryzmie w folklorze polskim mówiono
’ pisano wiele, od kiedy tylko zaczęto się zajmować twórczo
ścią ludu. Od wszystkich, którzy w tej materyi pisali, dowiemy
się, że wampir to jedna z najbardziej rozpowszechnionych po-
*) Studya o literaturze ludowej. Poznań, 1862. Tom II., str. 24 i n.
— Ź95
staci naszej demonologii ludowej. Zna ją lud, usłyszymy dalej,
we wszystkich stronach Polski, przechowuje grozy pełne podania
o strasznych czynach wampirów, śpiewa o nich pieśni.
Nic dziwnego, że podobnego zdania są i wszyscy wspo
mniani badacze zagraniczni. A jednak powiedzieć trzeba, że
wszystkie te zapatrywania nie opierają się na faktycznej znajo
mości rzeczy. Po bliższem rozejrzeniu się dochodzi się do prze
konania, że mamy do czynienia z powtarzanemi w kółko twier
dzeniami gołosłownemi, że kwestya ta nie tylko nie jest zała
twioną, ale zawiłą, wskutek pomieszania wampira z innymi róż
nymi zupełnie wątkami folklorystycznymi.
Przedewszystkiem samo słowo : wampir. Powszechnie
uważa się je za synonim wyrazu : upiór. 1 to jest właśnie
jednym z powodów nieporozumienia. Nasz bowiem upiór, cho
ciaż etymologicznie od wampira pochodny, nie jest — jak
zobaczymy — wampirem. Ma on raczej znaczenie niemieckiego
Gespenst, francuskiego revenant. Powtóre spotykamy się często
u ludu z upiorem jako wyrażeniem zbiorowem. Wtedy obejmuje
ono wszystkie istoty świata pozagrobowego, powracające na
świat żywych, więc strzygi, strzygonie, latawce, wieszczych, topielce, przypołudnice itd. Pierwszym zatem warunkiem poznania
tej kwestyi musi być dokładne określenie i rozgraniczenie ter
minów, którymi się lud w demonologii posługuje. Odróżnimy
wtedy trzy postaci, w fantazyi ludu stworzone, o których po
zornie sądzić można, że są wampirami. To — upiór, zmora
i strzyga.
Nie będę ich dokładnie omawiał, wykraczałoby to bowtem
poza ramy niniejszego artykułu — chodzi mi tylko o zbadanie,
o ile można je uznać za wampiry.
Upiora1) zalicza wiara ludu do demonów złośliwych i groź
nych. Obdarzony nadludzką siłą napada upiór nocą ludzi. Śmierć
>) O upiorach por.: J. Gluziński. Włościanie polscy z okolic Zamoś
cia i Hrubieszowa (artykuł w „Archiwum domowem“ Wójcickiego. War
szawa, 1856, str. 523 i nast.); Kolberg O. Lud, VII. 65, 217.; XV. 35.; XVII.
97; Stecki, Wołyń. 1. 12; Fedorowski. Lud białoruski, I. 90, 198.; II. 171,
175—9, 180,182,188; „Materyały antropologiczno-etnologiczne“ (przedtem
pt. „Zbiór wiadomości do antopologii“ itd.) III. 73, IV. część III. 9—24,
VI. 249, 391; „Wisła“, VII. 105, 375, XVI. 437, 617, XVIII. 519. (por. nadto
— Ż96 —
niechybna grozi człowiekowi, gdy mu wejdzie w drogę — upiór
dusi go lub odrywa mu głowę. Nigdzie jednak w tem wierzeniu
ludowem nie spotykamy najważniejszej cechy, którą odznacza
się wampir: upiór nie ssie krwi ludzkiej. A to
właśnie jest istotą wampira i to odróżnia go od innych postaci
świata nadprzyrodzonego. Stąd nawet wziął swą nazwę w nie
których językach (por. niemiecki Blutsauger, bułgarski krvopijac). Jedno ma tylko wspólne upiór z wampirem: lud nasz
używa na uchronienie się od upiorów tych samych środków,
których gdzieindziej, np. w południowych Słowian używają
przeciw wampirom tj. przebija kołem osikowym serce trupom
podejrzanym o wstawanie z grobu, odcina głowę składając ją
u stóp i odwraca twarzą na dół. Wogóle zaś dokładniejsze zba
danie wątku folklorystycznego o upiorze usunąć musi nieporo
zumienie, wskutek którego jednoczy się upiora z wampirem.
w rocznikach „Wisły“ odpowiedzi na kwestyonaryusz: „Jak lud wyobraża
eYnit0ÍVW,ata nadPrzyrodzonego?'): „Lud“ VIII. 265-274, 258. XII.
To są ważniejsze, bezpośrednio zebrane szczegóły wierzeń ludo
wych w upiory. Nie uwzględniono zaś tu źródeł, które takiego charak
teru nie mają, np. Wójcickiego, Przysłowia narodowe I, 143—163. i in.
Ślady wiary w istnienie wampirów są natomiast u ludu rusUego. Por. np. „Etnograficznyj Zbirnyk“, T. 10; „Zapysky Tow. im.
Szewczenka , T. 80. str. 109—124. (Rozprawy W. Hnatiuka i Z. Kuzeli).
Ciekawy fragment pieśni o wampirze znalazłem w zbiorku poezyi
I . A Ohzarowskiego: „Exercycye poetyckie“ (Londyn 1839) w przypiskach. Czytamy tam (str. 126): „Są tu i ówdzie w Sławiańszczyźnie bajki
gadki o upiorach, mertwiecach, nocnicach, kołbukach wypijających krew
z dziewic i dzieci. Na Rusi od znachorów i znachorek można posłyszeć
nawet piosnkę w podobnym rodzaju“. Z jednej, którą autor słyszał na
Wołyniu, umieszcza cząstkę:
„Oj diwczyno, diwczynońko,
Łyco twoje oj łycońko
Mołoko kisłoje,
Hdeż krów taja sołodkaja
Szczo w mołoku ćwiła?
Pryszow Mertweć, wziaw krów z łycia,
Pryszła łycha Czarywnycia,
Mołoko skwasyła“.
— 297
Pozornie również łączy się z wampiryzmem wiara wzmor y 1). Zmora jest to istota ludzka, najczęściej kobieta, której
duch wychodząc nocą z ciała, nawiedza ludzi śpiących niena
wistnych sobie, czasem jednak przyjaciół nawet ukochanych,
i usadowiwszy się im na piersiach, ssie krew z ich języka. Zmora
jest niewidzialna. Schwytana lub uderzona przemienia się w owada, małe zwierzę lub roślinę. Uśmiercić człowieka nie po
trafi. Ofiara jej budzi się tylko znękaną i osłabioną. Zmory nie
zalicza lud do istot nadprzyrodzonych, dlatego nie przypisuje
jej też władzy widzenia wśród ciemności. Jest ona bezwiednem
narzędziem dyabla, zsyłanem dla dręczenia ludzi a działającem
wbrew własnej wiedzy i woli. Zmora jako uosobienie zjawiska
fizyologicznego: ciężkości snu, nie posiada żadnych cech de
monicznych i trudno ją wobec tego zestawiać z wampirem.
Pozostaje strzyga (strzygoń), której istotę najmniej stosun
kowo znamy. Według jednych źródeł etnograficznych strzyga
to synonim upiora, według innych różni się od niego tern, że
z ust jej bucha zawsze płomień, a oddechem zabija ludzi. Cech
wampira nie posiada, przynajmniej nigdzie ich dotąd nie za
notowano. 2)
Widzimy więc, że trudno bardzo doszukać się w folklorze
polskim istnienia wiary w wampiryzm. Szczegółowe badania
powinny — mojem zdaniem — wykazać mylność dotychczaso
wych poglądów i stwierdzić, że lud polski wampiryzmu
nie zna, że obcą mu jest ta odrażająca postać demona, żyjącego krwią ludzką. A już żadną miarą nie można mówić o fol
klorze polskim, jako o jednem z ognisk wampiryzmu. Utrzymu
jące się uporczywie przekonanie o wierzeniach ludu w wampiry
ma swe źródło w utworach literackich nie ludowych. Wpro
wadzili je do folkloru poetyczni folkloryści z epoki romantyzmu,
którzy pod wpływem prądów romantyzmu niemieckiego i fran-
*) O zmorach zob.: Kolberg O., Lud, VII. 68—75. XV. 38—44; Fedo
rowski, Lud białoruski, I. 77, 288; J. Świętek, Lud nadrabski, 516—9;
tenże, Z nad Wisłoka. „Lud“ VIII. 358. Gluziński str. 558; M. Toeppen.
Wierzenia mazurskie. „Wisła“ VII. 8; Skoczyska (gub. Lubelska) „Wisła“
VIII. 396; Wieś Lelowice. „Wisła" XVI. 685; Z okolic Biecza. „Lud“
XII. 216.
2) O strzygach por. Gluziński op. c. str. 524; Sz. Gonet. Strzygonie.
„Lud“ III. 154—5; J. Świętek, Lud nadrabski, 493—504.
— 298 —
cuskiego wysuwali na czoło wierzeń ludowych pierwiastki de
moniczne, zdolne wzbudzać uczucia przerażenia i przypisywali
czasem ludowi wierzenia, których on nie znał i nie miał. (Ty
pową pod tym względem była działalność K. Wł. Wójcickiego,
który pierwszy pisał o wampirach w folklorze polskim).
Dziś etnolog stwierdzić musi, że wampiryzm nie ma opar
cia we folklorze i wkracza raczej w dziedzinę badań historycz
no-literackich.
jy»T3.
