c8a2d57a99d8457264af3b8dcfb978e7.pdf
Media
Part of Przedstawienia węża na cmentarzach pogranicza polsko-ukraińskiego / Lud, 2016, t. 100
- extracted text
-
Lud, t. 100, 2016
OLGA SOLARZ
Instytut Humanistyczny
Państwowa Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska w Przemyślu
PRZEDSTAWIENIA WĘŻA NA CMENTARZACH POGRANICZA
POLSKO-UKRAIŃSKIEGO
Cmentarz to terytorium ambiwalentne – swojskie i nieoswojone, święte i straszne zarazem. Miejsce końca i początku istnienia, bowiem „z prochu powstałeś
i w proch się obrócisz”. Stąd cmentarze były i są miejscem różnorodnych rytuałów i jednocześnie miejscem, w którym przejawia się ludowa wizja świata.
W niniejszym tekście zajmuję się wyobrażeniami węża/żmii na nagrobkach
cmentarnych i staram się zinterpretować ich znaczenie, odwołując się do antropologicznych ujęć – zwłaszcza fenomenologicznych i strukturalno-semiotycznych
– wiążących takie przedstawienia z innymi elementami tradycyjnej kosmologii.
Słowiańskie wersje mitu kosmogonicznego, pomimo różnych wariacji, zawsze
zawierają informację o tym, że Ziemia powstała jako rezultat współpracy dwóch sił
antagonistycznych: Boga i Szatana, którego łączono z morzem. W konsekwencji
tych działań zrodziła się opozycja „ogień – woda”. Tę symbolikę mitu można
odnaleźć w powiedzeniu ludowym, że świat powstał z cara – ognia i carycy
– wody, przy czym każdemu z żywiołów przypisana jest płeć. Oznacza to, że
w pierwotnej sytuacji mitycznej pierwiastek żeński został przypisany sferze
chtoniczno-akwatycznej, reprezentowanej przez Szatana. Jego atrybuty przejął
wąż, żmija i żaba, gdyż gady i płazy poprzez bezpośredni kontakt z ziemią mają
naturę chtoniczną, a przez swoją władzę nad zjawiskami atmosferycznymi i życie
w środowisku wodnym – cechy akwatyczne (Tomiccy 1975: 29). Reprezentują
noc, są wrogami dnia, światła, ognia i słońca, więc wyzwalają żywioły destrukcji
i zabijania. W wierzeniach ludowych przetrwało przekonanie, iż żmije grzejąc
się na słońcu piją słoneczną energię (Gieysztor 1982: 133) – są wysłannikami
śmierci.
Spośród wielu zanotowanych przeze mnie wierzeń ludowych związanych
z gadami, dwa dotyczą niezwykle oryginalnych wizerunków węży/żmii na nagrobkach cmentarnych w Otrokowie na Ukrainie oraz w Załużu koło Lubaczowa,
w Polsce. Nagrobki te zaobserwowałam jako uczestniczka „obozów remonto-
268
Olga Solarz
wych” organizowanych przez Stowarzyszenie Magurycz, które od trzydziestu
lat zajmuje się ochroną sztuki sepulkralnej na cmentarzach różnych wyznań.
Badania w Otrokowie na ukraińskim Podolu przeprowadzone zostały w 2012
roku w czasie dwutygodniowego projektu „Wspólne zapomniane dziedzictwo”,
finansowanego ze środków Fundacji „Edukacja dla Demokracji”, natomiast badania w Załużu na Lubaczowszczyźnie odbyłam w roku 2015 w ramach projektu „Nieznani ludowi kamieniarze płd.-wsch. Polski i ich wyroby – jak ratować, dokumentować i badać?”, sfinansowanego ze środków Ministerstwa
Kultury i Dziedzictwa Narodowego1. W obydwu projektach, prócz działań remontowych na rzecz zachowania materialnego dziedzictwa, eksplorowałam
okoliczne nekropolie oraz przeprowadzałam wywiady i swobodne rozmowy
z mieszkańcami Otrokowa i Załuża. Moimi rozmówcami byli przede wszystkim
ludzie odwiedzający cmentarze, ale kontaktowałam się też z przedstawicielami
władz gminy Lubaczów i pracownikami Muzeum Kresów w Lubaczowie, zaś
w Otrokowie z miejscową inteligencją – nauczycielami oraz przedstawicielami
sołectwa.
Nagrobek „dziewczynki-wróżki”
Jest to nagrobek z podstawą w kształcie zwiniętej żmii, który znajduje się na
cmentarzu we wsi Otroków (Centralne Podole, Ukraina), gdzie zgodnie z miejscową legendą ma leżeć dziewczynka-wróżka, ukąszona przez żmiję2. Do tradycji mieszkańców Otrokowa należą magiczne praktyki przywoływania deszczu
wykonywane właśnie przy tej usytuowanej w samym rogu cmentarza mogile.
Zapisałam wiele wariantów współczesnych praktyk, niemniej wszystkie sposoby
opierają się na okręcaniu krzyża wokół jego osi. Sam krzyż, który – warto dodać
– jest zdekompletowany (brakuje połowy trzonu) i nosi wyraźne ślady naprawiania, tkwi bezpośrednio w okrągłej podstawie, przez co nagrobek wydaje się nie
tylko odmienny, ale również dziwaczny. I tak, w czasie długotrwałej suszy do
mogiły przychodzą kobiety, nalewają wody do widocznych w krzyżu zagłębień,
a następnie go okręcają. Żadna z pytanych osób nie potrafiła powiedzieć, czy
istotny jest kierunek obracania oraz o jakiej porze należy ten rytuał wykonywać.
Podobnie rzecz ma się z wodą: niektórzy z moich rozmówców twierdzili, iż powinna to być woda święcona, inni, że zwykła, bo święconej wody nie do wszystkiego można używać. Kilka osób uważało, że powinny się tym zajmować młode
wdowy, a pozostali, iż jest to bez znaczenia, a nawet, że mogą to być mężczyźni. Wszyscy jednak (prócz jednej osoby) nie wyrażali najmniejszej wątpliwości
1
Projekt był realizowany w ramach programu „Dziedzictwo Kulturowe”, priorytet „Kultura ludowa
i tradycyjna”.
2
Całą historię, włącznie z rozwiązaniem zagadki, kto rzeczywiście został pochowany na otrokowskim cmentarzu, opisałam w innym miejscu (Solarz 2013: 92-103).
Przedstawienia węża na cmentarzach pogranicza polsko-ukraińskiego
269
Fot. 1. Nagrobek z podstawą w kształcie zwiniętej żmii. Otroków,
Ukraina (fot. O. Solarz, sierpień 2012).
co do skuteczności tego rytuału, wierząc, iż po jego wykonaniu zachmurzy się
i spadnie deszcz3.
Istotne jest, że zwyczaj ten jest wciąż żywy, zaś osoby, które go praktykują, czują się w niejako odpowiedzialne za los całej wsi4. Taka „magiczna odpowiedzialność” kontrastuje ostro z jej brakiem w zakresie dbania o material3
W broszurze wydanej przez miejscowego nauczyciela, pod opisem tego zwyczaju, czytamy: „W naszych czasach jest to już fakt sprawdzony. Mimo wszystko istnieją siły wyższe, którymi można kierować
za pomocą ludzkich czarów” (Gandzûk 2008: 20).
4
„Długo nie było deszczu, byłyśmy na polu, kopałyśmy. Deszczu nie ma, upał. W ogrodzie wszystko więdnie. To zaczęłyśmy rozmawiać: przecież mówią, że tam, na starym cmentarzu jest jakiś taki
krzyż, że jakby nim pokręcić, to deszcz spadnie. Te kobiety posłuchały i dwie, dobrze pamiętam, że
Żeńka chodziła, ale z kim ona chodziła, czy z Niną, czy z kim? I poszły tam na cmentarz, pokręciły
krzyżem i był deszcz. I mówią: widzicie, dziękujcie nam, że deszcz spadł, bo to myśmy na cmentarz
chodziły” (inf. mieszkanki Otrokowa, urodzonej w 1936 r.; zapis z 25.08. 2012 r.).
270
Olga Solarz
ną spuściznę kulturową czy ekologię. Trzeba jednak pamiętać, że brak deszczu
w przypadku społeczności opierających swój byt na rolnictwie jest sprawą życia,
zatem wartość nagrobka dla lokalnej społeczności wynika z postrzegania go jako
łącznika z zaświatami, dzięki którym można uzyskać potrzebne dobra.
Na traktowanie przez mieszkańców Otrokowa tego pochówku jako swoistego
medium wpływa kilka czynników, które – jak można przypuszczać – wzmocniło
jego usytuowanie na przecięciu dwóch granic, czyli w rogu nekropolii. Wiadomo,
iż wedle tradycji pochowana jest tam dziewczynka (jeszcze nie kobieta), a więc
dziecko. Ten fakt podkreślali moi rozmówcy, co ma istotne znaczenie, ponieważ
dzieckiem, w tradycyjnej wizji świata, dziewczynka przestaje być wtedy, gdy
ujawniają się jej funkcje prokreacyjne (pierwsza menstruacja), a przez to następuje rozpad pierwotnej pełni na świat płciowy i dualistyczny, charakterystyczny
dla przestrzeni śmiertelników.
Dzieci, jako istoty bezpłciowe i w pewnym sensie wciąż scalone, mogą bezpośrednio uczestniczyć w sferze sacrum, odnajdywać wspólny język z innymi
światami czy zwierzętami, stąd przypisywane są im umiejętności magiczne. Ich
położenie pozwala czerpać wiedzę z zaświatów, a przez to posiadać moce wróżebne i uzdrowicielskie5. W zwyczajach mantycznych wielu kultur traktowano
dzieci jako wyrocznie, zaś spotkania z nimi mogły przybierać cechy kontaktu
z sacrum, albowiem same, partycypując w tej sferze, nabierały jej cech i właściwości. Jednocześnie mogły w ten sposób stać się istotami demonicznymi (Kowalski 1996: 27-28). Tak więc wiara, iż w otrokowskiej mogile spoczywa dziecko o umiejętnościach wróżebnych, to kolejny ważny czynnik, który wpłynął na
opisane praktyki podejmowane w celu sprowadzenia deszczu.
Nagrobek, jak wspominałam, składa się z dwóch części: ułamanego krzyża
oraz podstawy o średnicy około 70 cm, z przedstawieniem zwiniętej – oplecionej wokół koła – żmii. Miejscowa legenda mówi, że taką formę zaleciła wykuć
kamieniarzowi kobieta, która sama parała się magią. Wizerunek żmii połączony
z przekonaniem o wróżebnych zdolnościach dziewczynki stworzył mieszkańcom Otrokowa przestrzeń dla magicznych wyobrażeń mających swój fundament właśnie w ludowej wizji świata. Jak wykazują badacze, żmija reprezentuje
sferę chtoniczno-akwatyczną (Eliade 1970: 82). Stąd zbudowanie logicznego
łańcucha: dziewczynka wróżka → żmija → woda → władza nad zjawiskami
atmosferycznymi wydaje się naturalną konsekwencją ludowych wyobrażeń kosmologicznych.
Szczególny charakter nagrobka potwierdził się po jego oględzinach –
odsłoniła się wówczas inskrypcja w języku polskim. Na pękniętym krzyżu
można było odczytać: „Z pokorą głos swoy wznoszę / chrześci(…)nie pokornie
5
Ten specjalny status dzieci ma również swoje odzwierciedlenie w przestrzeni cmentarza, albowiem do dziś na wielu nekropoliach mają one swoje odrębne kwatery, często usytuowane właśnie nieopodal granicy (Sikora 1986: 61).
Przedstawienia węża na cmentarzach pogranicza polsko-ukraińskiego
271
proszę / zmów pacierz za duszę mo(…) / Jan”, zaś na płycie, która zapadła się na
kilkadziesiąt centymetrów poniżej linii gruntu: „DOM / zwłok Jana / Myśl(…)kiego
/ um. 27 kwietnia 1831 / (…)”. Ta informacja powiedziała wiele, albowiem stało się
jasne, że w rogu cmentarza, zgodnie z tradycją, został pochowany innowierca –
w tym przypadku Polak-katolik na cmentarzu prawosławnym. Zważywszy, iż
wieś Otroków należała do polskiego szlachcica Ignacego Ścibór Marchockiego,
można domniemywać, że nagrobek ten znaczy miejsce pochówku lekarza pracującego w jego dobrach. Zatem rozpoznawana przez miejscową ludność żmija
byłaby niczym innym jak wężem eskulapa – symbolem sztuki lekarskiej.
W Otrokowie wykorzystywano przestrzeń cmentarną do praktyk magicznych
również w inny sposób. I tak, by wywołać deszcz i zaradzić potencjalnemu nieurodzajowi, w mogiłę utopionego wbijało się kołek i nalewało wody w powstałą
w ten sposób dziurę (Gandzûk 2008: 20). O tej metodzie pamiętał jedynie najstarszy spośród moich rozmówców, jednak zapewniał, że była ona bardzo skuteczna.
Ten zwyczaj ma strukturę analogiczną do działań nad nagrobkiem „dziewczynki-wróżki”, z tą różnicą, iż istotą demoniczną władającą zjawiskami atmosferycznymi jest w tym przypadku topielec. W wielu przekazach ludowych pojawia się
on jako postać ambiwalentna, szkodząca ludziom, ale również mogąca ostrzec
przed niebezpieczeństwem czy złą pogodą (Mianecki 2002: 11).
„Wiedźma” z Załuża koło Lubaczowa
Kolejne, bardzo intrygujące przedstawienie węża/żmii znajduje się na cmentarzu w Załużu niedaleko Lubaczowa. Sam nagrobek ma formę ośmiokątnego
cokołu z wmontowanym weń żeliwnym krzyżem, przez co znacznie odróżnia się
od pozostałych pomników. Dodatkowo jego usytuowanie w centralnej części nekropolii, na niewielkim wzniesieniu, sprawia, iż widoczny jest z daleka. W mogile spoczywają dwie osoby: Wawrent Szpyt oraz jego żona Tacianna, przy czym
prócz imion i nazwisk inskrypcja nie zawiera żadnej daty. Z boku umieszczono
imię i nazwisko fundatora Michaiła Tymca oraz datę 1873. Jak głosi miejscowa
tradycja, rodzina Szpytów (zarówno lubaczowska, jak i załużańska linia) jest pochodzenia szwedzkiego, zaś ich rodowód osadniczy na ziemi lubaczowskiej sięgać
ma XVII wieku. Oryginalność nagrobka wynika nie tyle ze wzmiankowanej inskrypcji czy ośmiokątnej formy, ile z niespotykanych przedstawień. Otóż, na awersie widoczny jest kogut na krzyżu, zaś na rewersie, w dolnej części, znajduje się
wizerunek kobiety o bujnych piersiach, do których przyssane są dwa węże/żmije.
W wyobrażeniach ludowych kogut spełnia funkcje magiczne, albowiem
swym pianiem zaznacza granicę między nocą a dniem, rozpędza demony i budzi siły dobra. Łatwość nawiązywania kontaktu z zaświatami czyni zeń również
reprezentanta płodności – siły odrodzenia. Tę kreacyjną moc kogut ma czerpać
z zaświatów, jednak jego charakter apotropeiczny (związany z witaniem słońca)
272
Olga Solarz
Fot. 2. Nagrobek rodziny Szpytów na cmentarzu w Załużu k. Lubaczowa,
awers (fot. O. Solarz, październik 2016).
sprawia, iż również w interpretacji chrześcijańskiej jest zwiastunem nowego życia – zmartwychwstania. Według badaczy, takie zdublowanie sił kreacyjnych,
które ów ptak otrzymuje zarówno z podziemi, jak i z niebios, nadało mu istotne
znaczenie w wierzeniach wielu kultur (Kowalski 2007: 220-223).
Trzeba podkreślić, że również wąż/żmija zajmuje ważne miejsce w kultach
płodności, jest symbolem przemijania, ale i odradzającego się życia. Swą moc
Przedstawienia węża na cmentarzach pogranicza polsko-ukraińskiego
273
czerpie z podziemi, które choć kojarzą się z destrukcją i śmiercią, to reprezentują także siły witalne. Zaświaty, związane z żywiołem ziemi i wody, w świecie
kultury tradycyjnej utożsamiane były z wegetacją, płodnością, a więc i kobiecością. Dlatego w rzędzie skojarzeń ludowych tak blisko siebie ulokowane są płazy,
gady → wróżki, znachorki, czarownice → kobiety. Jak pisał Piotr Kowalski:
Cykliczność, jakiej podlega kobieta, posiadane przez nią moce rodzenia i zarazem
nieczystość śmierci, z którą pozostaje w bliskim kontakcie, wskazuje na tożsamość
jej, węża, a także odmierzającego jej rytm księżyca. Kobieta, wąż i inne zwierzęta
lunarne reprezentują żeńską zasadę kosmosu (Kowalski 2007: 582).
Co więcej, motyw kobiety karmiącej jest znaczący – toż pokarm w piersiach
jest symbolem narodzin, a w tym przypadku odrodzenia. Można też przypuszczać, że umiejscowienie koguta w górnej części awersu, a kobiety z wężami/
/żmijami na rewersie, w jego części dolnej, nie jest przypadkowe, ponieważ
przód i góra w porządku kosmicznym kojarzone są z bóstwami słońca, niebios
i pierwiastkiem męskim, zaś tył oraz dół odwrotnie – z zaświatami, bóstwami
chtonicznymi i kobiecością (Tomiccy 1975: 141-143). I choć te dwie kategorie
wydają się opozycyjnymi, to jednak stanowią coincidentia oppositorum, a więc
jedną z najistotniejszych idei związanych z myśleniem magicznym.
Mircea Eliade pisał, iż chęć odzyskania utraconej jedni zmusiła człowieka do
ujęcia przeciwieństw jako dopełniających się aspektów jednej rzeczywistości. Innymi słowy łączenie skrajności jest, w tym ujęciu, tęsknotą za rajem utraconym,
nostalgią za stanem, w którym sprzeczności istnieją nie ścierając się, a wielorakości
składają się na aspekty tajemniczej pełni (Eliade 1970: 244-245). Ta pełnia jest stanem z praczasu – stanem sprzed podziału na światy, rozpadu na płciowość, na dobro
i zło, a przede wszystkim stanem aktu tworzenia. Stąd łączenie przeciwstawnych
symboli, ściśle związanych z ludową koncepcją budowy i funkcjonowania świata,
w tradycji ludowej pobudzało/pobudza do odrodzenia.
Tak właśnie – jako akt stwarzania na nowo – można zinterpretować kody
umieszczone na owym nagrobku. Oczywiście, jest to jeden z wielu sposobów odczytania znaczeń i jako taki może okazać się błędny, bo jak pisał Claude Lévi-Strauss, ślady, jakimi rozporządzamy są kruche, zaś podstawy naszych teorii tak
nietrwałe, że każde rozpoznanie na miejscu stawia badacza w sytuacji chwiejnej:
„Badacz wie, że to, co najistotniejsze, jest już stracone, że wszystkie jego wysiłki
sprowadzają się do grzebania na powierzchni; a nuż jednak natrafi się na cudownie
zachowaną wskazówkę, z której wytryśnie światło?” (Lévi-Strauss 1964: 240).
Kłopot z odczytaniem przedstawień na załużańskim nagrobku mieli również
pracownicy Muzeum Kresów z Lubaczowa, którzy jako pierwsi w 2000 roku
zwrócili na niego uwagę. W roku 2008 we wsi ustawiono tablicę ze zdjęciem
pomnika oraz informacją o nietypowym przedstawieniu kobiety z wężami.
Wzbudziło to niezadowolenie mieszkańców wsi, głównie kobiet związanych ze
274
Olga Solarz
Fot. 3. Nagrobek rodziny Szpytów na cmentarzu w Załużu
k. Lubaczowa, rewers (fot. O. Solarz, październik 2016).
środowiskiem Radia Maryja, gdyż twierdziły, że wizerunek kobiety z wężami
emanuje negatywną energią i rodzi podejrzenia, iż pochowana jest tam osoba
zła. Stąd, podług nich, eksponowanie fotografii nagrobka na tablicy informacyjnej przy turystycznej marszrucie rzuca złe światło na wszystkich mieszkańców.
Przytaczam tę historię, albowiem jest świetnym uzupełnieniem opisanych wyżej
wierzeń związanych z wężami, kobiecością i złem, a zarazem przykładem reminiscencji kosmologicznych wierzeń ludowych.
* * *
Cmentarz jest wyspą umarłych na terytorium żywych, przejawem tajemnicy,
której towarzyszy lęk i niepokój. Dla kultury tradycyjnej, opartej na fundamencie
religijnym, nie mógł pozostać obojętny. I choć przez znaczenia, jakie impliko-
Przedstawienia węża na cmentarzach pogranicza polsko-ukraińskiego
275
wał, a więc rozpad, śmierć czy chaos trudno było go ostatecznie „oswoić”, to
jednak w tradycji ludowej został skategoryzowany jako granica między naszym
a tamtym światem, co w rezultacie zrobiło zeń przestrzeń „pół swoją – pół obcą”.
Dzięki niejednorodności stał się obszarem, który spaja i rozdziela, przestrzenią
najbardziej oddaloną od centrum, a jednocześnie najbardziej na nie otwartą, można rzec – granicą i centrum w jednym. Stał się miejscem kontaktu z sacrum,
umożliwiającym partycypację w jego mocy. Opisane przedstawienia węża/żmii
na nagrobkach są małym wycinkiem bardzo bogatej, związanej z ludową wizją
świata symboliki odnajdywanej na nagrobkach i płytach cmentarnych.
LITERATURA
Eliade M.
1970
Sacrum, mit, historia, przeł. A. Tatarkiewicz, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.
Mit dobrego dzikusa...
1994
Mit dobrego dzikusa, czyli prestiż początku, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa” 48: 3-4, s. 14-18.
Gandzûk S.
2008
Otrokiv. Do kraščogo žittâ, Drogobič: Vìdrodžennâ.
Gieysztor A.
1982
Mitologia Słowian, Warszawa: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe.
Kowalski P.
1996
Dziecko. Rajska niewinność, wróżby, magia. Wstęp do lektury postaci, „Literatura Ludowa” 40: 4/5, s. 19-30.
2007
Kultura magiczna. Omen, przesąd, znaczenie, Warszawa: Wydawnictwo
Naukowe PWN.
Lévi-Strauss C.
1964
Smutek tropików, przeł. A. Steinsberg, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.
Mianecki A.
2002
Postać demona wodnego w ludowych przekazach wierzeniowych, „Literatura Ludowa” 46: 2, s. 3-25.
Sikora S.
1986
Cmentarz. Antropologia pamięci, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa” 40:
1-2, s. 57-68.
Solarz O.
2013
Pochowana prawda, w: O. Solarz (red.), Cmentarz – miejsce (nie)obecnych, Nowica: Magurycz, s. 91-103.
Tomiccy J. i R.
1975
Drzewo życia. Ludowa wizja świata i człowieka, Białystok: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.
