eb83ad5083895c6e0686614d5e0bdad7.pdf

Media

Part of Przyczynki do medycyny ludowej / Lud, 1905, t. 11

extracted text
8

J

Przyczynki do medycyny ludowej
zebrał
Dr. Maryan Udziela.

1. Niepłodność. Pasek w swoich Pamiętnikach powiada:
»zona moja (wdowa) byłaby miała dzieci gdyby nie ludzka
złość, bo była wieść, że jej coś uczyniono, aby więcej nie miała
potomstwa; znaleźliśmy nawet w łóżku różne rzeczy i ja sam
znalazłem kilka spróchniałych sztuk z trumny.«
Pamiętniki (Poznań 1840 str. 200).
2. Spędzenie płodu. Piją odwar z liści cebuli i kąpią się
w wodzie, zmieszanej z dużą ilością gorczycy.
(Podgórze k. Krakowa).
Pół litra wina, zmieszać z półkwaterkiem czarnuszki i szafra­
nem za 20 cnt, zagotować i po przecedzeniu wypić, a niezawo­
dnie nastąpi poronienie.
(Kraków).
3. Płeć płodu rozpoznają kobiety z rodzaju bólów porodo­
wych. Gdy występują silne bóle w krzyżach, to będzie chłopiec,
a gdy bokami brzucha, to dziewczyna.
(Siersza).
4. Przy ciężkich porodach u żydów, zapalają świece w lich­
tarzach i odmawiają jakieś modlitwy, kończące się słowami
»hilf szojn« (hilf schon).
(Trzebińia).
5. Dla łatwiejszego docucenia się dziecka po urodzeniu,
uderzają 3 razy obuchem siekiery w tragarz na powale.
(Siersza).

PRZYCZYNKI DO MEDYCYNY LUDOWEJ

395

6. Przy zapaleniu gruczołu sutkowego u karmiącej, robią
okłady z prawdziwych grzybów.
(Lgota).
7. Do kąpieli dziecka dodają także gliśnika i wrotyczu.
(Siersza).
8. Przy odczynianiu uroków wrzucają 9 węgielków na
wodę, rachując je wstecz od 9 do 1, albo też biorą 3 kamienie
i rachują je n a 9, od gospodyni, gospodarza i t. d.
(Wituszczyńce).
9. Wodę, używaną do odczynienia uroków dziecka, wy­
lewają następnie za granicę obejścia.
(Podbuż).
10. Dziecko chore z powodu zlęku, ma zaczerwienione
oczy.
(Żywiec).
11. Jeżeli dziecko chore z powodu lęku, wtedy ten lęk
odlewają t. j. roztapiają ołów i wylewają na miskę z wodą.
Następnie oglądają taki odlew i z jego kształtów wróżą, skąd
ten lęk przyszedł. Wodę wylewają w rzekę lub potok, aby lęk
popłynął z wodą. Całą tę czynność wykonują przed wschodem
słońca.
(Podbuż).
12. Jeżeli dziecko nie chce ssać, powiadają, że ma języ­
czek przyrośnięty i wtedy babki przecinają kozikiem żyłkę
pod językiem. Przyrośnięcie języka ma zdaniem ludu być przy­
czyną utrudnienia mowy dzieci.
(Powszechne).
13. Dziecka nie należy podawać przez okno, bo nie będzie
rosło.
(Żywiec).
14. Krostę na języku dziecka (zwykłą pleśniówkę) nazy­
wają szkoła i nacierają ją atramentem.
(Ostrężnica).
15. Przeciw kurczom (końwulsyom) pomaga owinięcie
głowy dziecka jakąkolwiek częścią ślubnego odzienia matki
n. p. welonem.
(Wodna).
16. Jeżeli dziecko ma kowulsye, to kładą je wtedy w chacie
pod progiem, lub pod krzyżem, który tworzą krzyżujące się
na środku izby belki pułapu, nakrywają nieckami i rozbijają
o nie stary gliniany, najczęściej drutowany garnek. Następnie
rozdzierają czarne kurczę i jego krwią smarują dziecko.
(Podbuż).
26*

396

DR. MARYAN UDZIELA

17. Glisty może mieć i dorosły człowiek w żołądku. Skłon­
ność do wymiotów u takiego chorego pochodzi stąd, że glisty
do żołądka »szczą«.
(Ostrężnica).
Ślinotok u dzieci, zwłaszcza rano jest objawem glist, ró­
wnie jak i »pchanie się« do gardła.
(Płoki).
18. Na słodki strup skrapiają głowę odwarem zielonej kory
ze słodkiej jabłoni z mlekiem, lub też okładają głowę grochem
okrągłym, ugotowanym ze słoniną.
(Psory).
19. Wyprzenia u dzieci zasypują wortuszyną t. j. pro­
szkiem, otrzymanym przez przesianie zbutwiałego drzewa mięk­
kiego, zwykle jodłowego, lub pacyną z pieca piekarskiego.
(Reczpol).
20. Przeciw krztuścowi podają dzieciom codziennie odwar
z dzikiego rozmarynu.
(pod Lwowem).
21. Obrzmienie gruczołów na szyi opisują święconą kredą.
(Trzebionka).
Okładają smażoną cebulą.

(Buszkowice).

22. Uchynione dziecko, gdy się mu kuper zawinie, sma­
rują rakowem masłem. •
(Siersza).
23. Aby dzieci dobrze spały, nacierają im pulsa koło uszu
jabłkami z głogu.
(Ropczyce).
24. Przy epilepsyi, zwanej pribitka lub wolenta robią
brzytwą krzyż na zimnym palcu t. j. na małym palcu lewej
ręki, albo też na obu małych palcach. Następnie obracają na
polu leżącego chorego tak, że tam gdzie były nogi, kładą
głowę; gdy napad jest w chacie, podnoszą chorego za nogi
do góry i dotykają nogami krzyża na belku na suficie, poczem
kładą go na ziemi. Gdy napad był po raz pierwszy, to choroba
ustanie raz na zawsze, gdy zaś już więcej razy, to wcale nie
pomoże.
(Wiszenka).
25. Przy wielkiej chorobie podają odwar pawich piór i ruty
do picia.
(Dubiecko).
26. Przy chorobach rdzenia pacierzowego w połączeniu

PRZYCZYNKI DO MEDYCYNY LUDOWEJ

397

z utrudnionem chodzeniem, robią naparzania w kąpieli z tro­
cinami siennymi aż do zapocenia. Porażone części ciała nakadzają pokrzywami, kaliną lub strzałkami. Winem, w którem
moczono jagody kaliny, nacierają szczególnie porażone nogi
i r^ce(Ropczyce).
27. Katar nosa nazywają remą w Sierszy koło Chrzano­
wa, a chrypkę nazywają sipką (Sosnowice k. Kalwaryi). O cho­
rym na ból gardła powiadają, że zaciągnęło mu gardło
(Podbuż).
28. Niezawodnym środkiem na ból gardła jest święcona
woda, przelana przez wilczą krtań (Podbuż). Robią także okłady
z dobrze rozgotowanego owsa.
(Podbuż)
29. Jeżeli chory dostanie gorączki i jest podejrzane, że ma
tylus, wprowadzają do izby, w której znajduje się chory, ko­
nia, a jeśli tenże zarży, nie ulega wątpliwości, że chory ma
tyfus. Wtedy trzymają w izbie konia przez dobę, w nadziei, iż
jego obecność przerwie chorobę, a oddanym przez konia w cha­
cie kałem okładają głowę chorego, a moczem tego konia go
obmywają.
(Huta drohobycka).
30. Przeciw chorobom zakaźnym (zwłaszcza przeciw ty­
fusowi) nakadzają izby spaloną skórą ze starego buta, lub chachołem słomianym, ukradzionym z drugiej gminy. Ten osta­
tni sposób dobry nawet do nakadzania całej gminy.
(Huta drohobycka).
31. Okłady z liści łopianu wyciągają gorączkę z głowy
i z ciała.
(Luszowice).
Przeciw gorączce podają do picia krochmal rozmącony
w wodzie i niegotowany.
(Cyków).
32. Przeciw kłuciu w piersiach dają okłady z gorącej ka­
szy jęczmiennej.
(Lucyanowice k. Krakowa).
33. Na bóle w brzuchu przykładają rozgrzaną kijankę lub
ce^§(Ostrężnica).
34. Gdy się wódka »zapali« w pijaku, »szczą« mu do ust.
(Wiszenka).

398

DR. JIARYAN UDZIELA

35. Na żółtaczkę: a) patrzeć w maż przez 4 tygodnie.
b) jeść białą rzodkiew moczoną w okowicie.
(Tornawce).
36. Niezawodnie zgubi sol itr a (tasiemca) kwaśne mleko,
gdy się je pije w dużej ilości.
(Kraków).
37. Ażeby wzmagająca się puchlina nie szła w górę (bo
jak dojdzie do serca, chory musi umrzeć) noszą na piersiach
w woreczku kamforę.
(Lewniowa koło Brzeska).
38. Przy zatrzymaniu moczu u dorosłych stawiają na brzuch
(zamiast bańki) garnek.
(Psary).
39. Na sionkra (wrzód miękki) pomaga maść ze spalo­
nego na popiół sinego kamienia (siarkan miedzi) i z tłuszczu
i zaaplikowana na miejsce bolesne.
(Kraków).
40. Męd (pediculi pubis) nie tępią podczas trypra, bo one
»jad« ciągną.
(Żywiec).
41. Dymienica rozejdzie się przez pocieranie jej osełką t. j.
tłokiem, używanym dawniej do tłuczenia soli w stępach.
(Stary Sącz).
42. Chorobę kiłową nazywają paskudem.

(Żywiec).

43. Przy zatrzymaniu regularności piją odwar korzenia
gałganu.
(Siersza).
44. Ażeby usunąć białe upławy, należy nakadzić części
rodne nad miską, do której wlało się wody z solą i włożyło
gorącą duszę.
(Kraków).
45. Przeciw febrze piją nalewkę z wódki na suche liście
t. zw. wodnej koniczyny.
(Młoszowa).
Podczas napadu febry przykrywają chorego nieckami i roz­
bijają o nie garniec; potem niecki wyrzucają.
(Wiszenka).
W wilię Bożego Narodzenia zbierają ości z ryby, a za­
winąwszy je, w płatek chowają. Temi ośćmi nakadzają się
potem przy febrze.
(Skałackie),
47. Krostę wogóle nazywają morówką.

(Mielec).

PRZYCZYNKI DO MEDYCYNY LODOWEJ

399

47. Na wyprysk na skórze nóg stosują okłady z mąki
i upalonej i zmielonej fasoli.
(Żywiec).
48. Na rany przykładają »tłuste« i moczą ranę w nafcie.
(Ostręźnica).
49. Przy wszelkich obrzękach, gdzie chodzi o przyspiesze­
nie ropienia, przykładają liście hordowca (Malva sylvestris),
który ciągnie gnój i oczyszcza rany. Okładają nim też szyję
przy obrzęku gruczołów w czasie dyfteryi i szkarlatyny.
(Nienadowa).
Obrzmienie gruczołów szyjnych przy chorobach zakaźnych
np. szkarlatynie rozcierają śliną, zmieszaną z rozgniecionym
pająkiem i owieczką (stonóg).
(Wituszyńce).
50. Źółtak czyli jaskółcze ziele (Chelidonium majus) cią­
gnie materyę.
(Buszkowice).
51. Przeciw róży używają w okolicach Tenczynka koło
Krzeszowic, do nakadzania lisiego języka, który myśliwy zaraz
po zabiciu zwierzęcia ucina i następnie suszy. Środek ten cie­
szy się wielkiem wzięciem. 52. Dla rozpędzenia tworzących się guzów (ropni) okre­
ślają je osełką, kryzakiem, grzebieniem lub święconą kredą.
(Lgota).
53. Przy owrzodzeniach smarują odnośne części ciała kwaśnem mlekiem lub naftą.
(Żywiec).
Owrzodzenia na nogach powstałe, zalewają naftą (ga­
zem) (Galman). Jeżeli do owrzodzenia, szczególnie między pal­
cami u nóg, dołączy się swędzenie, mówią, że się »wdały mędyweszki«.
(Ostręźnica).
54. Wól, czyli wole powstaje także z nasilenia przy pracy.
(Pietrzykowice k. Żywca).
Wól zowie się garło. (Płoki).
Aby garło zginęło, piją przed wschodem słońca rzeczną
wodę przez dziurawy kamień.
(Miękina).
Garło rośnie na nowym miesiącu. (Galman).
55. Na stłuczenie robią okłady z pokrzyw z octem.
(Czyżówka).

400

DR. MARYAN UDZIELA

Przy stłuczeniach i reumatyzmach powiadają, źe stąd ból
pochodzi, źe krew zaskoczyła za skórę.
(Siersza).
56. Żywokost nazywają także kościfoł. (Żywiec).
Łupki do złożenia złamanych kości przyrządzają źe zwy­
czajnej kory drzewnej, zazwyczaj z dębowej.
(Żywiec).
Maść żywokostową przygotowują w ten sposób, źc tłuką
w stępie kościfoł (żywokost) ze szperką (słoniną). (Żywiec).
57. Ból reumatyczny w plecach lub krzyżach zowią wąsaczem.
(Ostręźnica).
Na reumatyzm pomaga smarowanie bolesnego miejsca ma­
słem, święconem na Wielkanoc.
(Podbuź).
Na miejsce, dotknięte reumatyzmem, przylepiają kupowany
w aptece papier bólowy (Vlincy ?).
(Siersza).
58. Powiadają, że po oberwaniu się są krzyże »zdradliwe«.
(Ostręźnica).
59. Gościec nazywają goźdzcem. Stosują nań okłady, ro­
bione z krochmalu i żywokostu, gotowanego w mleku prosto
od krowy. — Członki dotkniętę tą chorobą, moczą w wywarze
z liści dębowych, lipowych, pokrzywy głuchej i ziela, kwitną­
cego niebiesko, a rosnącego na piaskach. Kąpią się także przed
wschodem słońca w mrowielach tj. bierze się pół garnca
dużych mrówek, zawiązuje w płóciennym worku i gotuje od
południa do wieczora
(Wola Przemykowska k. Brzeska).
60. Anatomiczne nazwy ludowe.
1. Nart nazywa się grzbiet stopy.
2. Chyby, okolica lędźwiowa i podźebrowa (Siersza).
3. Ciuk, wdelki palec u nogi.
4. Narwa, materya, ropa, bo narywa. (Przemyskie).
61. Zabobon. Tłumy przechodniów przypatrywały się
wczoraj w ulicy Ruskiej (we Lwowie) ciągnieniu na sznurach
nowej kołyski z okien 3 piętra w kamienicy pod 1. 6. Wycią­
ganie kołyski trwało przeszło pół godziny. Tak każę zabobon.
Zamieszkałemu w domu tym p. G. umarło już kilkoro dziatek,
a wciąganie kołyski przez okno ma być wedle rady znachora
skutecznym przeciw temu nieszczęściu środkiem.
(»Słowo polskie« Nr. 568 z d. 5 grudnia 1901).

PKZVCZVNKl DO MEDYCYNY LUDOWEJ

401

62. W Delatynie, będącym już od paru tygodni jednem
z ognisk, szerzącej się coraz więcej w Galicyi cholery, żydzi
znaczą węglem krzyżyki na swoich domach i piszą: »schoin
du gewein« (już tu była), sądząc, że cholera da się okłamać.
(»Kuryer lwowski« Nr. 236 z d. 26 sierpnia 1893).
63. Gdy dżuma w r. 1772 pojawiła się w Bracławskiem,
czerń zaczęła się burzyć, szukała winowajcy nieszczęścia i oto
»grabarza wychresta upiora (sic), który ciała umarłych zako­
pywał, gromada Tywrowska, widząc swoje niebezpieczeństwo,
zabili i spalili. Powiadają, że jest jeszcze więcej upiorów«.
W Jarmolińcach w tejże epoce spalili, ale żywcem, jakiegoś
ze wschodu przybłędę; w Morafie babę, rzekomą czarownicę
wrzucali po kilkakroć w wodę, zaszywszy ją uprzednio w wo­
rek, a niedoduszoną dobili kamieniami, myśląc, że w ten spo­
sób pozbędą się moru.
{Dr. Antoni J. Sylwetki historyczne, Serya VIII, Kraków 1892, s. 253—254).

64. Każdy prawie szlachcic, wybierając się na sejmiki ten
raz przyajmniej obiera chatę z pajęczyny i ma ją z sobą w za­
pasie na pogotowiu: bo w przypadku niespodzianym zaraz
w kieszeni remedium, które i krew’ zatrzymuje i w krótkim
czasie tak leczy, że tylko kreska zostaje.
(Ignacy Chodźko'. Pamiętniki Kwestarza, Tarnów, 1880, str. 20).
65. Chcąc przeszkodzić, aby upiór nie chodził po świecie:
»Trzeba odkopać trupa, uciąć jemu głowę rydlem i położyć
w nogach, żeby rękami nie mógł dostać. To będzie mocował
się, mocował się, silił się, ale jak nie dostanie rękami głowy,
to nie wstanie. A jeżeliby dostał, to weźmie głow'ę pod pachę
i pomaszeruje«.
{Ignacy Chodźko: Pamiętniki Kwestarza, Tarnów 1880, str. 128).

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.