59bfeec42a94d225e4215f448adbac8a.pdf
Media
Part of Sprawy Towarzystwa, cz. 3 / Lud, 1903, t. 9
- extracted text
-
— 308
SPRAWY TOWARZYSTWA.
I. Posiedzenie naukowe.
Drugie posiedzenie odbyło się wspólnie z Towarzystwem przy
rodników im. Kopernika, na którem Dr. Dybowski referował o języku
międzynarodowym powszechnym na podstawie broszury prof. L.
Couturat p. t. „Pour la langue internationale“. Referent przedstawił
główne zasady tego projektu, wskazał na korzyści, jakie z przyjęcia mię
dzynarodowego języka dla ludzkości wyniknąć mogą i podał sposób, w jaki
do celu tego dążyć można.
W dyskusyi zabrał głos Dr. Kalina, który wskazał na zakusy i próby,
jakie od najdawniejszych czasów robiono, by taki powszechny utworzyć
język, dla wszystkich zrozumiały. Podał charakterystykę tych sztucznych
języków i zarazem ich ujemne strony, które nie doprowadziły z tego
względu do żadnych praktycznych rezultatów. Następnie rozebrał nowy
projekt ze stanowiska językowego i wykazał jego dodatnie strony, które
opierając się na realnej podstawie, bo na pierwiastkach, wspólnych wszyst
kim językom aryjskim, mogą liczyć na pomyślne załatwienie. Jednak cel
JQzy a międzynarodowego nie powinien sięgać ponad względy praktyczne jako środek do porozumiewania się. W ożywionej dyskusyi zabie
rali następnie głos członkowie Tow. lud. ks. Krechowicz, Rybowski,
Dr Gargas i mm, którzy woleliby raczej, ażeby językowi ojczystemu
większą poświęcono uwagę, zamiast wprowadzać język sztuczny. Prof.
Schneider postawił wniosek, ażeby sprawę tę odesłać do Towarzystwa
filologicznego, które po zbadaniu jej wystąpi z konkretnymi wnioskami,
co także zebranie przyjęło.
Dr. Stanisław Zdziarski
sekretarz
Dr. Antoni Kalina
przewodniczący.
II. Sprawozdania Oddziałów.
I. Oddział w Podgórzu.
Odpis protokołu z posiedzenia wydziału Towarzystwa ludoznawczego
w Podgórzu, odbytego w dniach 2. i 9, maja 1903 r.
Obecni: P. P. Seweryn Udziela, przewodniczący, Celina Garbaczyńska, Antoni Mikstem, Kazimierz Świba, Feliks Taroni, skarbnik, Bolesław
lync i Maksymilian Guńkiewicz, sekretarz.
Odczytany protokół z ostatniego posiedzenia przyjęto. Potem złożył
p. larom, skarbnik Oddziału, sprawozdanie kasowe za I. ćwierćrocze 1903 r.
Wynika z niego, że z 58 członków, należących do Oddziału ubiegłego
roku, pozostało 53 na rok 1903 a przybyło 10, więc w roku bieżącym
liczy Oddział 63 członków. Wkładka roczna wynosi 142 K. a zaległości
za r. 1902 kwotę 9 K. 40 h., którą na wniosek skarbnika uchwalono
sciągnąc, oraz odesłać Zarządowi głównemu kwotę 71 K. tytułom należy tosci od wszystkich członków za I. półrocze r. 1903.
— 309 —
W dalszym ciągu składały poszczególne sekcye Oddziału sprawo
zdania ze swych czynności za I. ćwierćrocze 1903 r. I tak: I. Sekcya:
„Zbierająca materyały ludoznawcze wprost u ludu“ liczy obecnie 19 człon
ków. Odbyła ona w tym czasie 2 posiedzenia. Sekcya ta wysłała na ręce
nauczycielstwa tutejszego powiatu oraz w kilka odleglejszych okolic na
szego kraju kwestyonaryusz w sprawie obchodów, urządzanych przez lud
w czasie zapustów i otrzymała opisy tychże z 22 gmin naszego powiatu
i z 1 gminy powiatu gorlickiego.
Ułożono także kwestyonaryusz w sprawie zwyczajów, obrzędów i wie
rzeń naszego ludu, objawiających się u niego podczas Wielkiego Tygodnia
i samych świąt Wielkanocnych i rozesłano go również w ten sam sposób,
jak powyższy.
Uchwalono wreszcie w krótkim czasie wystosować odezwę z ułożo
nym kwestyonaryuszem w sprawie zabaw i gier, urządzanych przez mło
dzież i lud w naszym powiecie.
Sekcya II. „dziennikarska“ licząca 14 członków, odbyła 3 posie
dzenia, a członkowie jej zebrali w tym czasie 200 sztuk wycinków i wy
pisów z różnych dzienników. Prócz tego sekcya wystosowała prośbę nietylko do innych członków Oddziału, lecz także do wielu osób z poza To
warzystwa o wspieranie sekcyi przez wycinanie lub odpisywanie materyałów
etnograficznych z dzienników, pism peryodycznych lub dzieł i przesyłanie
ich sekcyi.
Sekcya III. „rysunkowa“, złożona z 12 członków, odbyła 1 posie
dzenie, na którem zajmowała się omawianiem prac rysunkowych z dzie
dziny ludoznawstwa, wykonanych przez jej członków, oraz sprawą dostar
czenia Muzeum miejskiemu przemysłowemu we Lwowie kopii rysunków
ornamentyki ludu polskiego w zachodniej Galicyi.
Sekcya IV. „wycieczkowa“, licząca 5 członków, na posiedzeniu
swem uchwaliła urządzić w b. r. 2 wycieczki etnograficzne dla całego
Oddziału a to, 1-ą w maju do Lanckorony, a 2-gą w lipcu do Częstochowy
i w tym celu wysłała do członków Oddziału okólnik z prośbą o ucze
stnictwo w tych wycieczkach według wyboru.
Po wysłuchaniu tych sprawozdań podniósł p. Przewodniczący z uzna
niem, że wykazują dodatnie wyniki pracy członków całego Oddziału
a następnie na jego wniosek wydział przyjął je do wiadomości.
Potem omówił p. Przewodniczący ważność sprawy utworzenia w łonie
Oddziału tutejszego nowej sekcyi „muzealnej“, która zajmowałaby się
gromadzeniem mateiyałów do działu etnograficznego przy Muzeum narodowem w Krakowie i popieraniem tego działu. Wykazawszy, jak bogatem
źródłem badań są takie muzea za granicą, podniósłszy szczęśliwy wybór
Krakowa na siedzibę takiego Muzeum, zaznaczywszy dalej możność boga
tego rozwinięcia się takiego muzeum, omówił p. Przewodniczący najpierw
obowiązki, jakie czekają członków tej sekcyi i poddał następnie pod dyskusyę myśl główną, czy wydział uznaje potrzebę utworzenia w łonie
swego Oddziału takiej sekcyi, a jeżeli tak, którzy członkowie z oddziału
mogliby przyjąć udział w tej sekcyi. Po dłuższej dyskusyi uznano potrzebę
utworzenia takiej sekcyi w łonie Oddziału za żywotną jego sprawę oraz
uchwalono, aby osoby, które ofiarowały swe usługi tej sprawie, t. j. P. P.
Tarnowska, Antoni Mikstein, Kazimierz Jodłowski, Kazimierz Swiba i Jan
Bieleś, zebrały się na osobne posiedzenie, na które zaproszonoby również
— 310
p. Pagaczewskiego, kustosza Muzeum narodowego, a wtedy po objaśnie
niu dokładnem obowiązków takiej sekcyi zapadnie stanowcza decyzya. Na
tern posiedzenie zamknięto.
W Podgórzu, dnia 9. maja 1903 r.
Seweryn Udziela
przewodniczący
Maksymilian Guńkiewicz
sekretarz.
III. Spis nowych członków.
Wyciąg ze statutu.
§ 12. Członkowie czynni uiszczają wpisowego najmniej 2 korony
tudzież roczną wkładkę w ilości 8 koron, płatnych kwartalnie.
Słuchacze uniwersytetu oraz nauczyciele szkół ludowych wiejskich,
płacą wpisowego 1 kor. a wkładki rocznej 2. kor.; nauczyciele miejscy na
prowincyi oraz nauczycielki i nauczyciele młodsi we Lwowie i Krakowie
płacą wpisowego 1 kor. a wkładki rocznej 4 kor.; nauczyciele starsi we
Lwowie i Krakowie płacą wpisowego 1 kor. a 6 kor. wkładki. (Uchwała
Zarządu Tow. z d. 30. października 1895).
774. Baranowska Celina, naucz., Płaszów-Podgórze.
775. Chlebowski Karol, kier., naucz., Świątniki Gór.
7 76. Flasza Henryk, naucz. Podgórze.
77 7. Mondalski Wiktor, naucz., Dębniki.
7 78. Musiałówna Jadwiga, naucz. Podgórze.
779. Stępień Józef, em. naucz., Podgórze.
780. Stępień Marya, naucz., Podgórze.
781. Witanowski Rawicz Michał, Kłodawa gub. Kaliska.
IV. Dary do biblioteki.
43. Redakcya Hlidky: V. Kosmäka Sebrane Spisy, dii VI. zesz. 44. i 45.,
Dil VII. zesz. 46. i 47.
44. Aleksander Saloni: Lud łańcucki. Kraków 1902.
45. Towarzystwo „Polska sztuka stosowana“: Sprawozdanie za rok
1901—2.
46. Dr. M. Żmigrodzki swoje dzieła: Przegląd archeologii do history! pier
wotnej religii. Kraków 1902.
47. Tenże: Die Mutter bei den Völkern des arischen Stammes. Mün
chen 1886.
48. Tenże: Kongres katolicki i kongres wszechreligij w Chicago 1893 r.
Kraków 1894.
49. Tenże: Auxiliary czyli stokilkadziesiąt kongresów odbytych w czasie
Kolumbijskiej wystawy w Chicago 1893 r. Kraków 1895.
50. Witold Klinger dzieło swoje: CKa30HHŁie motbibłi bu> HCTopin TepoßOTa. Kijów 1903.
311 —
51 Akademia um. w Krakowie: M. Fedorowski: Lud białoruski na Rusi
52 HÄ 'spolecnost2n“7pX: Vdstuik z. r. „02.
S: “:Ch&ki:rX“ik\Zraficzuy Królestwa Polskiego. T. XV.
55. Towarzyshv’o tat Szewczenki: H. Vovk.: MaraaneuecKe Maitoep5«. D°T St. ZdzTarski°Dn M. Michał: Ndkres slovauskeho bijeslovl. Praha
57. Smithsonian Institution: Report oł tire U. S. National Museum za
58. Prof. L. Gumplowiez: Dr. M. Gumplowicz: Początki religii żydowskiej
w Polsce. Warszawa 1903.
.
so G Polivka swe prace: Slavische Sagen vom Wechselbalg 1. Sud
slavisch, Russisch (sprawozdania z dzieł ludoznawczyc po u mo
60. ReŁyaTiidky^Frantiśek Susil, od Dr. J Vychodila, zesz. 5.
Matica slovenska w Lublame swe wydawnictwa.
61. Zabavna Knjiznica, zesz. 14., 15. Ljubljana 1902.
62. Taż: Letopis za r. 1902.
63 Taż: Knezova Knjiznica, zesz. IX. Ljubljana 1903.
64'. Taż: Vojvodina Kranjska, spisał Fr. Orozen. ^ubljana^l902.
(i5 Tiż‘ Zbornik znanstvenih in poucnih spisov. IV.
"ei S BaruTdzieło swoje: Pabianice, Rzgów i wsie okoliczne. War67 DrZKiaBakowski dzieło swoje: Dawne cechy krakowskie Kraków 1903.
68.’ Smithsonian Institution, Washington: Nineteenth
°
°
Bureau of American ethnology za r. 1897-98. Washington
«9 Tai:°Buńettin 27: Tsimshiau Texts by Pr Boss
70. Redakeya Hlldky: Viel. Kosmito. Sebrane Spisy, dll VII., ses. 48. ..
71. Taż: Knihovna nase mladeże, ses. 1. c. 4.
Dr. Lubor Niederle swoje prace:
72. Makedonskä otäzka. Praha 1903.
7 3 K snoru o ruskoslovenske rozhrani v Uhracli.
74 Fin Beitrag zur Geschichte der siidslavischen Wanderungen.
£ Polivkaswą rozprawę: Neues von der iSechisch-polnischen Spraeh7« Dr'sTzdzi’araki1: Alfons J. Parczewski: Początki chrystjanizmu w PolTowarzystwie 3S-Ä Sw.cz: O człowieku pierwotnym.
Lwów 1903.
Dr. Karol Mätyäs swoje prace:
78. Podania z Szczepanowa. Krakow 1895.
Zapust - Popielec - Wielkanoc. Lwów 189o.
79.
Wesele
stalowskie. Warszawa 1895.
80.
Wilija.
Kraków
1895.
81,
82 Z pod Sandomierza. Kraków 1895.
83 Motas, chłop poeta. Kraków 1894.
— 312 —
84. Z krynicy mądrości ludu. Kraków 1896.
85. Nowy rok u ludu. Kraków 1902.
86. Boże narodzenie. Kraków 1902.
87. Appalachian mountain club: Appalachia. Vol. X. Nro 2. Rostov 1903.
i Registr. za 1903.
Dziękując Szan. ofiarodawcom za te dary, prosimy wszystkich,
którym dobro Towarzystwa jest drogie, o zasilanie naszej biblioteki
książkami. Pp. autorów i nakładców dzieł etnograficznych, lub będą
cych w związku z ludoznawstwem, upraszamy o nadsyłanie egzempla
rzy recenzyjnych, które omówione będą w „Ludzie“ obszerniej lub krócej.
Jan Karłowicz.
Pomiędzy dzisiejszymi uczonymi polskimi mało znajdzie się
takich, którzyby w równy, jak ś. p. Karłowicz, sposób w różnych
gałęziach umiejętności byli czynni, których praca na tych różno
rodnych polach trwałym uwieńczoną byłaby skutkiem. Niezawodnie
wśród dzisiejszego świata naukowego polskiego znajdziemy takich,
którzy uczonością przewyższają Karłowicza w tej dziedzinie nauki’
którą on uprawiał, nie mało z nich wzbogaciło naszą naukę wię
kszą ilością prac naukowych, ale mało dorównuje mu wszechstron
nością. Jeżeli gdzie, to w nauce zasługa nie ocenia się ani według
uczoności, ani według ilości wydanych dzieł i prac naukowych,
ale według tego, jaką wartość i znaczenie mają prace te dla na
rodu w czasie, kiedy zostały wydane. Indywidualność Karłowicza
była tego rodzaju, że nie ograniczała się do jednego przedmiotu,
któryby na wzór uczonych niemieckich z wszelką drobiazgowością
badała;Jego umysł obejmował szersze horyzonty, ogarniał całość
przedmiotu a przynajmniej nigdy nie tracił jej z oczu. Stąd też
prace jego, choć na pozór drobne, mają na celu ogólne zagadnie
nia w danej gałęzi wiedzy, poruszają takie kwestye, które łączą
się ściśle z całym szeregiem innych lub mają za zadanie wywołać
inne. Tern tłómaczy się ta jego ruchliwość wśród sfer różnych
naukowych, w których osobistość jego wybitną odgrywała rolę,
w tern leży jego zainteresowanie się wszystkiem, co wogóle miało
związek z wiedzą, nauką, a przejęty duchem obywatelskim, starał
się pracom nie tylko swoim nadać kierunek pożyteczności narodo
wej, ale wpływał na drugich, ażeby im nadać cel podobny.
— 313 —
Ś. p. Jan Karłowicz, ur. dnia 28. maja r. 1836 we wsi feubortowicach pod Mereczem, w powiecie trockim, wstąpił r. 1847 do
gimnazyum w Wiłnie, które ukończywszy r. 1852 zapisał się roku
następnego do uniwersytetu w Moskwie i ten ukończył r. 1857 ze
stopniem kandydata wydziału historyczno-filologicznego. Celem dal
szego kształcenia się udał się na studya do Paryża, Heidelbergu
i Brukseli, które trwały trzy lata, poczem pod koniec r. 1862 udał
się do Berlina, gdzie bawił rok cały. W roku 1865 powrócił znowu
do uniwersytetu w Berlinie, na którym r. L866 na podstawie roz
prawy inauguracyjnej: „Quaestiones ex historia polonica I. Ile Boleslai I. bello kioviensi“. Berlin, otrzymał stopień doktora filozofii.
Party żądzą wiedzy, szczególnie mając zamiłowanie do studyow
gramatyki porównawczej, spędził lata 1882—85 w Heidelbergu, gdzie
uczęszczał na wykłady K. Fischera i H. Osthoffa. Rok następny
przebył w Pradze czeskiej a 1886-87 w Dreźnie, następnie od lipca
1887 zamieszkał stale w Warszawie, gdzie umarł dnia 14. czerwca
b. r. w zakładzie chirurgicznym Dra Solmana.
Wszechstronnie przygotowany do. samodzielnej pracy nauko
wej, początkowo okazywał Karłowicz większą skłonność do studyow
historycznych, co widocznie leży już w charakterze polskim. Kie
runek ten naukowy nie odpowiadał jednak jego duchowi, który
krystalizował się i skupiał w miarę, jak postępował dalej na polu
naukowem. Siły, które rozpraszał czyto w dziedzinie muzyki, którą
uprawiał z zamiłowaniem i pewną biegłością, nie tylko praktycznie
ale także teoretycznie, czy filozofii, tłómacząc dzieło J. W. Drapera: Dzieje stosunku wiary do rozumu, Warszawa 1882, 3-cie
wyd. 1903, Spencera: Zasady etyki, Warszawa 1884, czy wycho
wania publicznego, pisząc: Poradnik dla osób, wybierających książki
dla dzieci i młodzieży, Wilno 1881, o nawet wkraczając w sferę
życia ekonomicznego, do której należy rozprawka jego o Spółkach
zaliczkowych w „Upominku wileńskim dla Kraszewskiego w Wilnie
1879 r. — począł powoli zbierać i wykreślać im wdęcej jednolity
kierunek
Jakby przejściem od tych zamiłowań w dziedzinie zajęć na
ukowych są jego prace z zakresu mitologii, w której okazał samo
dzielność, krytycyzm i znajomość środków, jakimi nauka posłu
giwać się winna, żeby wyzwolić mitologią polską i wogole słowiań
ską z powijaków, przez kronikarzy i wpływ świata klasycznego
owitą. Zaraz pierwsza praca: Żyd wieczny tułacz, Biblioteka war
szawska 1873, pokazuje jasno drogę, którą K. dla swych wywodów
obrał a tą było ludoznawstwo, z którego umiał czerpać materyał
naukowy dla tej dyscypliny. Na podobnej podstawie oparte są z tego
samego zakresu rozprawy: Walgierz Wdały, Ateneum 1881, Piękna
Meluzyna i Królewna Wanda, Ateneum 1876, także w języku fran
cuskim: La belle Melusine et la reine Vanda, Archiv f. slav. Philolog. II., 594.
, . , i - - tz ł
Jednakże właściwem polem, na którem działalność Karłowicza
ujawniła się w całej pełni, było ludoznawstwo (etnografia), która
chociaż wśród umiejętności zajmuje, mimo młodego, swego wieku,
poczsene już stanowisko, u nas w Polsce nie może dziś jeszcze
— 314 —
wybić się ponad sferę luźnych wysiłków jednostek a cóż dopiero
mówić o latach nie tak dawnych, gdyż nie więcej jak 15, t. j.
irzed założeniem czasopisma „Wisła“. Niezmordowana praca na
,em polu Kolberga, ogrom nagromadzonych przez niego materya•ów ludoznawczych z wszystkich niemal dzielnic dawnej Polski,
stawiają niepowszedniego tego pracownika w rzędzie dobrze zasłu
żonych około ludoznawstwa polskiego, ale mimo to są one materyałem tylko — bogatym, cennym, często jednak nie krytycznym,
ale nic więcej, jak materyałem. W pracę tę na polu ludoznawstwa
trzeba było wnieść pewien system tak co się tyczy samego spo
sobu zbierania materyałów, jak nie mniej i ich treści. Dawniej
szy sposób gromadzenia jednego przeważnie okazu twórczości ludo
wej t. j. jego pieśni z pobudek i w celach literackich, dla nauki
ludoznawstwa nie miał żadnego znaczenia. Trzeba było granice tej
niwy rozszerzyć, które obejmowałyby wszystko wogóle, co jest
utworem ducha ludu i to w tej formie, jaką on mu nadał, nic nie
zmieniając ani dodając. Ale poza tern przygotowaniem pola pod
zasiew nowy czystego i niefałszowanego ziarna, które wydał lud,
czekał pracownika polskiego cały ogrom pracy, która miałaby za
zadanie nie tylko dobierać należycie ziarna, segregować je według
jakości i gatunków, ale poddać analizie ścisłej te ziarna jak nie
mniej ich wzrost w bujną roślinę, poznać prawa jej życia i prze
mian — trzeba było nauki.
Do tego dzieła przyłożył rękę Karłowicz w znacznej, rzec
można, w przeważnej mierze. Jeżeli dziś ludoznawstwo zajmuje
w nauce polskiej poważne stanowisko, jeżeli niwa ta liczy wpraw
dzie nie liczne grono pracowników, ale w każdym razie poważnych,
rozumiejących znaczenie ludoznawstwa, zasługą to jest K-a w pierw
szym rzędzie. Już roku 1871 napisał Poradnik dla zbierających
rzeczy ludowe, Warszawa, powtórzony w kalendarzu wileńskim
B. Orzeszkowej 1881, który stał się może więcej dla K-a drogo
wskazem dla przyszłej jego pracy naukowej, gdyż inni nie wiele
z niego korzystali. Odtąd wszedłszy raz na to pole, już z niego
nie schodził, ale pracowitą ręką orał je, uprawiał, rzucał w nie
nasienie dobre, pożyteczne. A nasienia tego było wiele, bardzo
wiele, którego niepodobna wyliczać szczegółowo w tern wspomnieniu
pośmiertnem; więc poprzestać muszę na najważniejszych. W roku
1879 napisał w Dwutygodniku naukowym, Kraków: Przyczynek
do zbioru przysłów, piosenek, żarcików i przypowieści od nazw
rodowych i miejscowych, uzupełniony w dodatku zbiorkiem od St.
Ł. (aguny), w którym za przykładem Weryhy Darowskiego i A.
Walickiego, ciekawy ten produkt literatury ludowej i jego pocho
dzenia do odpowiedniego stara się sprowadzić źródła. Dobrym in
formacyjnym artykułem jest praca: Najnowsze badania podań
i ich zbiory, Ateneum 1883, t. II., str. 78 u. 349 n., w której podaje panujące w folklorze teorye i zapatrywania co do pochodzenia
podań ludowych. Ważną, rzec można, wzorową co do metody
i gruntowności jest praca: Chata polska. Studyum lingwistycznoarcheologiczne, Pamiętnik fizyogr. Warszawa 1884, T. IV., str. 383
nast., w której podaje historyę budowy chaty polskiej. Na pod-
— 315
stawie wywodów lingwistycznych, wykopalisk i świadectw autorów
starożytnych i średniowiecznych, opiera autor wywody i wnioski
swoje o pierwotnym stanie mieszkań naszych praojców, zanim
otrzymały formę obecną. Praca dowodzi obszernych wiadomości autora
na tern polu, gruntownej znajomości prac innych, z których
umiejętnie i samodzielnie umie korzystać, opanowania materyału
różnorodnego, z którego wysnuwa trafne wnioski, mające na celu
przedstawić genezę budowy chaty polskiej.
_
Występ swój pierwszy w nowo założonem czasopiśmie „ Wi
śle“, zainaugurował K. praca o Czarach i czarownicach w Pol
sce, Wisła T. I., Warszawa 1887, w której opisuje najpierw czary
za „czasów nowych“ a następnie za „dawnych czasów“, różniące się
tylko co do czasu, ale nie co do treści. Jest to tylko jedna karta
z tej ciekawej choć krwawej kroniki, w której spisane są wierzenia
ludowe w siły nadprzyrodzone, jakie w czarach znalazły swój
wyraz, z równą siłą i grozą ujawniające się w historyi metylko
naszej, lecz także reszty cywilizowanej Europy. Po objęciu redakcyi
Wisły od t. II. przez Karłowicza, spotykamy się z artykułami lego
w każdym tomie, niemal w każdym zeszycie tego czasopisma, z któ
rych Podanie o Madeju T. II., III., V., Brzoza gryzynska 11.,
IV., V., Systematyka pieśni ludu polskiego 111., IV. pomi
nąwszy cały szereg innych drobniejszych, ale nie mniej ważnych,
wystarczyłyby, by imię K-a zapisało się niezatartemi głoskami
w" naszej literaturze ludoznawczej.
Ale zasługa jego leżała jeszcze w czem innern, co wywarło
wpływ przeważny, decydujący na losy i rozwój ludoznawstwa
w Polsce, zapewniło mu znaczenie na całą przyszłość, lem jest
redakcya Wisły, którą kierował jak żeglarz nawą wśród burzy
skał i raf niebezpiecznych przez łat 12, t. j. do końca tomu XII.
a kierował ręką wprawną, umiejętną, prowadzącą do pewnego celu.
Komu są znane trudności, z jakiemi ma do walczenia redagowanie
każdego pisma a zwłaszcza naukowego i to jeszcze w dziedzinie
tak mało znanej, lub całkiem nieznanej, jak ludoznawstwo, ten
może wyrobić sobie wyobrażenie o ogromie pracy, jaką K. włożył
w to czasopismo, o trudnościach, jakie musiał zwalczać, zanim
zgromadził około redakcyi grono współpracowników, zanim zje
dnał dla pisma grono czytelników. Dobór artykułów, umiejętne
ich rozmieszczenie, zwracanie uwagi na tereny ludoznawstwa pol
skiego, dotychczas jeszcze nietknięte stopą naukowego badacza,
objęcie okiem znawcy surowego materyału i zużytkowanie go umie
jętne, zachęta do badań krytycznych na tern polu i zapoznawanie
świata polskiego z ich rezultatami w „Wiśle“— oto drogi, po któ
rych kroczył K. przez lat z górą 12, jako redaktor „Wisły . Wiele
było tu cierni i głogów, wiele nieprzyjemności, me bez domieszki
prywaty, ale niezrażony, ciągle zapatrzony w przewodnią gwiazdę
kroczył naprzód K. i położył niewzruszony fundament pod wspa
niałą budowę — ludoznawstwa polskiego , które ukochał całą duszą,
dla którego pracował wszystkiemi siłami swego ducha. A ze duch
ten miał na celu przedmiot sam bez względu na to, gdzie i wsrod
jakich stron i ludzi się znajduje, dowodem tego jego współudział
— 316 —
w pracy na tem polu nas bliżej obchodzącem, — Towarzystwa
ludoznawczego. Wszak to on uczynił wniosek r. 1894 na zjeździe
podczas wystawy krajowej, założenia Tow-a ludoznawczego, dla
którego po uchwaleniu wniosku, tego samego dnia wspólnie z niżej
podpisanym, dr. Baudouinem de Courtenay i Federowskim, ułożył
statut i losami jego żywo zajmował się aż do końca życia swego.
On jedyny z pozakrajowych uczonych zasilał czasopismo „Lud“
swoimi artykułami w zaraniu jego bytu (Deska grobowa, Lud L,
str. 16; Gregorjanki, Lud II., 198) i krótko przed śmiercią
podczas pobytu swego we Lwowie d. 4. kwietnia b. r. wygłosił
odczyt: Próba tłómaczenia zabobonów ludowych (Lud
IX , str. 206).
Ostatniem dziełem na polu ludoznawstwa, które opuściło prasę
właśnie w dzień śmierci K-a i zarazem jakby syntezą jego badań
i dociekań na tem polu jest siedm odczytów o człowieku
pierwotnym, Lwów 1903, które wygłosił w Towarzystwie po
wszechnych wykładów uniwersyteckich we Lwowie, pierwszy dnia
5. listopada 1902 r. a 6 ostatnich począwszy od 26. marca do 6.
kwietnia 1903 r. W wykładach tych rozbiera autor ostateczne za
gadnienia nauki naszej, mające na celu historyę człowieka pierwot
nego i jego światopogląd. W słowach prostych, jasnych i dobitnych
podaje kilka „rysów“ z tego obrazu, rozbiera i wyjaśnia znaczenie
pre his toryi („przeddziejowości“), mówi o animiźmie t. j.
wierze w świat duchowy doczesny i pozagrobowy nietylko czło
wieka, ale i całej przyrody, roztacza i rozwija przed nami tę wiarę
w życie duszy człowieka żyjącego i po jego śmierci,
ożywia mowę ludzką i jej duchowe znaczenie, w wierzeniu w moc
słowa i czarodziejską jego siłę, jak się ona ujawnia w owych
błogosławieństwach, żażegnywaniach, zamawianiach, przekleń
stwach itp. innych objawach tego stanu psychicznego człowieka,
wreszcie skreśliwszy obraz „doli“ czyli przeznaczenia człowieka,
naszkicował początki prawa pierwotnego ustroju społecznego,
przez co człowiek przedhistoryczny wstępuje w sferę historyczną.
Zasługą tych odczytów jest, że autor chciał zwrócić uwagę szer
szych warstw naszego społeczeństwa na „nasze rzeczy ludo
we, w który ch kryj ą się ślady i odgłosy powszech
nego światopoglądu p r z edd zie j o we go“ i to co E. B.
Ty 1 o r „Cywilizacya pierwotna“ przekł. Z. A. Kowerskiej, dwa tomy,
Warszawa 1896—98, na podstawie badań ogólnych przeżytków
i wspólnych wszystkim ludom cywilizowanym i niecywilizowanym
osiągnął dla nakreślenia obrazu cywilizacyi pierwotnej, K. wprawną
ręką znawcy naszkicował kilka udatnych rysów tego obrazu na
tle naszego ludoznawstwa.
To jest jedna strona obrazu działalności K-a na polu ludozna
wstwa i położonych około niego zasług, które przybierać będą na
wybitności i pełności tem więcej, im bardziej pole to będzie znane
przez szerszy ogół, im większy współudział w tej pracy brać będzie
wśród naszego narodu liczniejszy zastęp uczonych. Drugiempolem,
na którem K. pracował z pożytkiem, jest język polski. Zaraz
w pierwszej pracy: Przyczynki do projektu wielkiego sło-
— 317 -
wnika (Rozprawy i sprawozd. Wydz. filol. Akad. um. Kraków 1876,
t. IV., str. XIV.-XCIV. (dodatek I.) występuje K. z gotowym pla
nem ujęcia języka polsk. w jedną całość, w której nietylko byłoby
zawarte jego bogactwo o ile dotyczy to pojedynczych wyrazów i ich
znaczenia, ale także podane ich pochodzenie i wytłomaczenie tak
pod względem formy jako też znaczenia, co autor wyjaśnia prak
tycznie na kilku przykładach, zarazem podaje sposoby i drogi do
jego ułożenia. Myśl ta w tak konkretny sposób rzucona przez K.
znalazła swoje zrealizowanie po 22 latach w „Słowniku języka
polskiego“, do którego powstania i wydania K. przyłożył tak sku
tecznie rękę i którego układ przeprowadzony został w ogólnych
zasadach według planu, jaki K. naszkicował w owym „projekcie .
Zajęcie się K-a ludoznawstwem wyciskało piętno na jego pracach językowych i nadawało im odpowiedni kierunek. Widzimy
w nich ścisły związek i wzajemne uzupełnienie: na ludzie, na
mowie żywej opiera K. swe prace nad językiem, którego zjawiska
i prawa stara się objaśnić na przykładach branych żywcem z mowy
ludu. Taką podstawę ma praca: Słoworód ludowy w Dwuty
godniku naukowym, Kraków 1878, do którego to przedmiotu tak
ciekawego wraca często w drobnych uwagach, i dodatkach, po
mieszczonych w Pracach Filolog, i indziej. Szczególnie z za
miłowaniem śledził urabianie się imion własnych w języku polskim
tak osób jakoteż i miejsc, które jak z jednej strony są ciekawym
okazem formacyi językowej, tak z drugiej strony mogą posłużyć za
komentarz pouczający, służący do wyjaśnienia i zrozumienia pro
cesów językowych w ogóle — według tej . zasady , ze to, co się
dzieje dzisiaj w języku, działo się od wieków w nim w podobny
sposób. A więc tłómaczy urabianie się nazwisk rodowych od imion
żeńskich np. Hankiewicz od Hanka, Magdzinski od Ma
gda w rozprawie: Matronymica als polnische Eigen
namen w Archiv f. slav. Philol. V., str. 112 n., wywodzi pocho
dzenie imienia Polaków i Polski od „pola“ w cennej rozprawie.
O imieniu Polaków i Polski (Pamiętnik fizyograi. L, str. 410.
Warszawa 1881; Imiona niektórych plemion i ziem da
wnej Polski (Pamiętnik fizyogr. II., str. 497, Warszawa 1882),
gdzie podaje słoworód w porządku alfabetycznym stu kilkudzie
sięciu nazw miejscowych i plemiennych polskich; Czterysta
kilkadziesiąt nazwisk miejscowości litewskich
(Pam. fizvogr. III., str. 500, Warsz. 1883), wywód etymologiczny
i wyjaśnienia nazw miejscowych litewskich, co zastosowuje znów
do języka polsk. w rozprawie: O imionach własnych pol
skich miejsc i ludzi (Pamiętn. fizyogr. V., str. 15, Warsz.
18851 dowodząc na przykładach „kilkudziesięciu imion tak zwanych
chrzestnych, jak się one rozgałęziły, przekształcając się i różnicz
kując rozmaicie i jak z nich powstały (często z jednego baidzo
liczne) dzisiejsze nazwiska rodowe i miejscowe“. To samo powtarza
się tylko w sposób ściśle określony w rozprawie: Imiona wła
sne polskich miejsc i ludzi od zatrudnień (Pam.
fizyogr VI., Warsz. 1887). Obok tych prac, ma)ących na celu obja
śnienie całej gromady formacyi językowych, zajmował się K. poje-
— 318 —
dynczymi wyrazami (np. Ży c z e n i e do s i eg o r o ku, K u cj a,
Kołdun, Zaduszniki, Me.ndok, Imiona zbiorowe
polskie typu „bracia“,
wykrzykniki z końców
kami czasowymi, itd.), które tłómaczy w sposób naukowy,
przekonywująco i gruntownie na podstawie pewnej, jaką jest sam
język żywy i jego historya.
Wszystkie powyższe prace są jakby analiza, objaśnieniem
języka polsk., którego całości nie spuszczał z oka, mianowicie
pod względem leksykalnym. W swych badaniach musiał K. przyjść
do przekonania, że ów cały zasób wyrazów, mieszczący się w na
szych słownikach Lindego i Wileńskim, mimo wielkich ich
zalet tak co do bogactwa, jakoteż tłómaczenia znaczenia wyrazo
wego, nie wystarczają i dalekie są od tego, by mogły być uwa
żane za zupełny zbiór całego bogactwa języka polsk. pod wzglę
dem leksykalnym. Dlatego też już wcześnie zwrócił uwagę na po
trzebę uzupełnienia tego zbioru, co uczynił był w owym p r o j e kcie przedłożonym Akademii urn. w Krakowie r. 1876, i myśli tej
nie porzucił przez całe życie swoje. Badając język w wszystkich
jego postaciach, natykał się na różne wpływy obce, które są wymownemi świadectwami stosunków międzynarodowych, jakie łą
czyły naród polski z innymi narodami. Na ten fakt znamienny
języka poi. zwrócił naprzód uwagę w referacie na kongresie mię
dzynarodowym oryentalistów w Leodium r. 188.4 p. t. Mémoire sur
Tinfluence des, langues orientales, .sur la. languepolonaisefW. vol. des
T-ravaux de la 1-e session, du Congrés International des Orientalistes á Leide), w którym tłómaczy początek kilkudziesięciu wyra
zów przyjętych z języków: hebrajskiego, arabskiego, perskiego,
tatarskiego, tureckiego i węgierskiego Zawiązek ten rozszerzył do
skończonego dzieła, które r. 1879 przedłożył Akademii um. na. kon
kurs im. Lindego i otrzymał odnośną nagrodę p. t.: Słownik
wyrazów cu d zoz ie m s kie h, w j ę zy k u polsk i m uży
wanych, zé szczególnym względem na ich słoworód.
W kilka lat później dzieło , to przerobił, uzupełnił i wydał p. t.
Słownik wyrazów obcego a mniej jasnego pochodze
nia używanych w języku polskim, zeszyt I. od A—E, Kra
ków 1894, zeszyt Ii. od P. K., Kraków 1897. ..Samo się przez się
rozumie, że w pracy tej, dla której mało na niwie polskiej miał
poprzedników a mniej jeszcze gotowego materyału w naukowem
opracowaniu, znajdą się luki lub niedokładności, ale mimo to jest
ona cenną, ważną dla każdego, kto-chce poznać język ojczysty
nietylko co do jego znaczenia i formy obecnej, ale także pod wzglę
dem pochodzenia wyrazów, o ile są one rodzime, lub obce. Dla
badacza zaś strony gramatycznej języka, zbiór ten ma nieocenione
znaczenie, ponieważ ułatwia mu poznanie owych przemian, jakim
uległy wyrazy obce dostawszy się do języka polsk. i przybrawszy
szatę polską.
i Jednak największą wagę i zasługę za niezmordowaną działal
ność na polu leksykalnem trzeba przyznać Karłowiczowi za Słownik
gwar polskich, T. 1. A—E., Kraków 1900, T. II. P-K., Kraków 1901.
Jeżeli kto, to on był powołany, nawet on tylko był w stanie napi-
— 319 —
sać takie dzieło, które jest jakby syntezą, zamknięciem całego jego
naukowego działania i pracy około poznania ludu; w mem złozył
on niejako przędzę całego swego życia. Nic nie uszczknę z zasługi
autora, przeciwnie dorzucę tylko liść piękny do wieńca jego zasługi,
gdy przytoczę własną jego ocenę tego dzieła., którą podpisuję w zu
pełności: „Słownik ten, mówi w przedmowie, jest owocem starań
przeszło trzydziestoletnich; mimo to nie rości.sobie prawa do zupeł
ności: ogrom zasobu nie dał się ogarnąć .wysiłkom jednostki, zwła
szcza wobec innych zajęć; to też wiele źródeł nawet drukowanych,
pozostało nie wyczerpanych... postanowiłem, nie zwlekając, rozpo
cząć druk dzieła, w tej myśli i nadziei, że położę podwalinę pod
wspaniałą budowę kodeksu gwar naszych i tym sposobem dam
zachętę i ułatwię pracę przyszłym pracownikom, którzy ją ulepszą
i wykończą“. Dzieło to doprowadzone do litery K, przerwała snueic
autora, jednak jest nadzieja, nawet pewność, że K. przygotował
rękopis kompletny do druku, tak, że nie zachodzi obawa o jego
dokończenie.
. i
,
....
Podczas gdy w pomienionem dziele zasługa wyłącznie należy
się Karłowiczowi, to w przyprowadzeniu do skutku wydawnictwa
Słownika języka polskiego, którego, zeszyt I. wyszedł w War
szawie 1898 a ostatni XIV., kończący się na wyrazie. „Naszpiko
wać“, w r. 1902, K. dzieli ją z innymi uczonymi, którzy do piacy
tej czynną przyłożyli rękę. Jednak myśl pierwsza wielkiego sło
wnika, obejmującego całe bogactwo języka polskiego za cały czas
jego istnienia w pisanych zabytkach i obecnie, w ustach całego
narodu, czyniącego w zupełności zadość dzisiejszym wymogom
nauki, wyszła od K. i on też główny brał udział w zorganizowaniu
grona pracowników nad językiem polskim celem przyprowadzenia
w czyn tej myśli. Ponieważ piszący te słowa brał czynny udział
w tej pracy, może więc z doświadczenia stwierdzić, jakich zabie
gów i starań potrzeba było, by wyszukać uczonych clla pojedyn
czych działów umiejętności, którzyby opracowali słownictwo tachowe.
Istotnie tylko zapał i miłość dla języka ojczystego nie pozwoliły
rozpoczętemu dziełu upaść, które co krok musiało zwalczać prze
szkody nie tylko naukowej, ale nawet często formalnej natury,
jaką była n. p. ortografia, w której miał być słownik drukowany,
a od której zależały losy jego. Ile trosk i poświęceń trzeba było
łożyć na ołtarzu dobra narodowego, jakiego zaparcia się osobistego,
taktu i skromności potrzeba było ze strony jednych, aby zaspokoić
życzenia, wymagania i pretensye ze strony drugich, ^em moznaby
napisać osobny traktat na temat: habent sua fata libelh. Jeżeli koniec
był pomyślny, jeżeli kwestya ortografii załatwioną, została po
myśli i według wymagań nauki, jeżeli sprawa pieniężna me uni
cestwiła rozpoczętego dzieła, zasługa to w pierwszym rzędzie Kar
łowicza. Dla tego też z wdzięcznością naród wspominać będzie
imię K. jako jednego z tych, którym dzieło to zawdzięcza swój byt
i, da Bóg, wykończenie.
Dr. Antoni Kalina.
