fbef26a2b0967f9f9d57241d92117251.pdf

Media

Part of Drzewa w wierzeniach i obrzędach ludu polskiego / Lud, 1937, t. 35

extracted text
60
ADAM FISCHER

DRZEWA W WIERZENIACH I ORRZĘDACH LUDU
POLSKIEGO
1. Brzoza.
1. Brzoza brodawkowata (Betula verrucosa Ehrh.) zwana także
ze względu nu białą korę, brzozą białą (Betula alba L.) rośnie w Polsce
na całym niżu i niższych położeniach karpackich.
2. W polskich rękopisach średniowiecznych wspomina się o niej
bardzo często, a także o jej różnych wytworach, jak oskoła i dziegieć.
3. Brzoza posiada wielkie znaczenie w kulturze material­
nej ludu polskiego. Najpierw w pożywieniu ludowym. Na
wiosnę spuszcza lud z brzozy słodki sok zwany „oskołą“, który służy
jako napój. Słowianie od tego nacinania brzóz nazwali też pierwszy
wiosenny miesiąc (trzeci lub czwarty w roku) bsr bńb. Jak to zajęcie
było ważne dla ludu, świadczy o tym fakt, że Mazurzy augustowscy
wczesną wiosnę tj. czas kiedy oskoła z drzew wychodzi, nazywali
wprost oskołami. Dawne polskie rękopisy wspominają o oskole już
w roku 1472, tak też rozumie ją Knapski w XVII wieku, gdy mówi
0 niej, że jest to betulae incisae succus. Taki sposób wydobywania
soku z brzozy można zauważyć na różnych obszarach Polski północnowschodniej (Pomorze, Warszawskie, Tykocińskie, Chełmskie), ale
także na Śląsku, gdzie sok ten wydobywano w większych ilościach
1 spuszczano nawet do naczyń, w których przemieniał się w napój
słabo alkoholowy. Poza tym pije się ten sok w Małopolsce w celach
leczniczych. W latach głodowych jadano w Polsce mieloną korę brzóz.
Kory brzozowej używa się w Bocheńskiem do oświetlania izby,
a także w Lidzkiem prócz sosny używa się na łuczywa i drzewa brzozowego. Spróchniałe drzewo brzozowe zwane „czyr“ lub „czer“ służy
do chwytania iskier przy krzesaniu ognia. Na Mazowszu kilkuletnia
brzózka ścięta wraz z gałęziami i liśćmi, nazywana „chlust“, służy do
wycierania sadzy w kominach, a z prętów brzozowych robi się miotły.
Z brzozy wyrabia się także różne narzędzia gospodarcze, plecie płoty
oraz wyplata niektóre narzędzia rybackie. W Tykocińskiem kobiety
farbują w korze brzozowej przędzę na kolor zielony do wyrobu kolo­
rowych płócien, zowiąc to farbowaniem w „brzezinie“. W Borszczowskiem służą bazie brzozowe do barwienia pisanek. Z kory brzozowej
wypalano też w Polsce dziegieć, o którym mamy już wzmianki w pol­
skich rękopisach średniowiecznych. Kaszubi wyrabiają z kory brzozo­
wej rozmaite przedmioty, zwłaszcza tabakierki.
4. Brzoza odgrywa znaczną rolę przy świętach dorocz­
nych. Na niedzielę palmową wije się niekiedy palmę z gałązek brzo­
zowych, którym przypisuje się moc leczniczą i czarodziejską. W No­
wej Wsi pod Czarnkowem zrywają gałązki brzozowe w niedzielę pal­
mową i kładą do naczynia z wodą. Jeśli gałązki rozwiną się do Wielkie j
Nocy, oznacza to szczęście w domu. W Międzyrzeckiem (Lubelskie),
jak wogóle w Polsce północno-wschodniej brzoza jest uważana za

61
drzewo dobre sprowadzające szczęście. Takie gałązki brzozowe zwią­
zane w pęki służą młodzieży do wypędzania śpiochów z łóżek w nie­
dzielę wielkanocną. Na Kaszubach odbywa się to uderzanie gałązkami
brzozowymi w poniedziałek wielkanocny i nazywa się „dingusem“.
Chłopcy dostają za to różne podarki, jaja, a nawet trochę drobnych
pieniędzy. Na polskim Pomorzu chłopcy dyngują t. zn. smagają wtedy
dziewczęta rózgami brzozowymi. Na Zielone Święta lud zdobi po­
wszechnie chaty gałązkami brzozowymi. W Rybarku w pow. staro­
gardzkim przed dom, gdzie mieszka ich „wybrana“, zanoszą mło­
dzieńcy brzózkę i okopują ją jako symbol swych uczuć. W Międzyrzeckiem (Lubelskie) w wilię Zielonych Świąt pastuszki wiją wieńce
z brzeziny i mają nimi łby i rogi swego bydła. W Pińczowskiem pasterz
wypędzając bydło pierwszy raz na paszę uderza rózgą z brzeziny trzy­
krotnie każdą krowę, a gdy wróci do domu, zatyka rózgę za stragarz
w stajni, aby uchronić się przed czarownicami. W Tarnowskiem
pasterz idący pierwszy raz z bydłem na paszę otrzymuje do poganiania
bydła rózgę brzozową, do której przywiązane są dzwonki (Hypericum
perforatum) święcone na Matkę Boską Zielną. W Polsce powszechnie
przystraja się domy i kościoły na Boże Ciało gałązkami brzozowymi,
które mają potem znaczenie profilaktyczne. W Brodnickiem gałązki te
wkłada się do ogrodu w ziemię, aby ustrzec zagony przed kretem.
Przechowywane zaś w oborze i stajni chronią zwierzęta przed zarazą.
W Kieleckiem wtyka się te gałązki szczególnie w zagony lnu i konopi
w celach ochrony przed kretami. W Jasielskiem w podobny sposób
także ochrania się kapustę. W wilię św. Jana ozdabia się w Żywieckiem
domy, drzwi i okna brzozą, która w całej Polsce należy do roślin za­
tykanych na św. Jana w strzechy, ściany itd. W Małopolsce Zachod­
niej (Bochnia, Brzozów, Chrzanów, Nowy Targ, Wadowice) w noc
sobótkową chłopcy biegają między łanami zboża z zapalonymi mio­
tłami brzozowymi. W Lubawskiem z dniem tym wiąże się tego rodzaju
wierzenie, iż kto wówczas dojdzie do brzozy i z odwróconą od niej
twarzą utnie gałąź, uzyska w ten sposób laskę czarodziejską. W Krakowskiem święci się gałązki brzozowe na Matkę Boską Zielną wraz
z innym zielem.
5. Brzoza występuje także w obrzędach rodzinnych
i domowych. W Lubelskiem po postawieniu krokwi na zrębie
domu, przytwierdzają wiechę zrobioną z gałązek brzozy. W Jeżycach
w pow. lubelskim, gdy dziecko przyniosą od chrztu, kładą pod progiem
chaty i biją rózgą brzozową trzykrotnie, aby nie trzeba było go później
bić. Przy tym mówią: „Bedzies dobry“? — „Bede“ i biją rózgą.
6. O ile w w i er z e n i a c h wschodniosłowiańskich brzoza od­
grywa znaczną rolę, w Polsce niewiele tych wierzeń, tylko w Poznańskiem zapisano niegdyś wierzenia, że w brzozy przechodzą dusze zmar­
łych dziewcząt i że w lutym i marcu tańczą one przy księżycu, zatańcowując na śmierć ludzi, którzy się między nie dostaną. Odpowiada to
ruskim opowieściom o rusałkach, które kołyszą się na brzózkach z roz­
puszczonymi włosami i śpiewają czarowne pieśni. Również w Poznańskiem brzoza samotnie rosnąca na polu oznacza, że pod nią leży i po­

62
kutuje duch jakiegoś człowieka zabitego, a w drzewie takim zamiast
soków krąży krew nieboszczyka.
7. Brzozie przypisuje lud polski rozmaite właściwości
lecznicze. Przede wszystkim stosuje się ją na różne choroby dróg
oddechowych. Lud w Małopolsce zachodniej (Tarnobrzeg, Nisko, Wie­
liczka) pije sok brzozowy przeciw suchotom, kaszlowi silnemu i dy­
chawicy. W Bocheńskiem brzozowe listki wiosenne gotuje się i używa
do kąpieli dla chorych na gruźlicę. W Kieleckiem na ból gardła piją
odwar z brzeziny, która zdobiła ołtarze w oktawę Bożego Ciała. W Ropczyckiem służy brzoza do leczenia chorób ocznych. Gdy się komu na
oku robi łuszczka (katarakta), winien nad ogniem z brzozowych prętów
potrzymać zimny obuch siekiery, a skoro na nim osiądzie rosa, posma­
rować nią oko, a łuszczka ginie. W Kieleckiem wspomina się nawet
w formułce zażegnującej łuszczkę, że „szedł Pan Jezus z Najświętszą
Panną dróżką, spotkał się z rysim pazurem i łuscką. Wezmę sobie
różdżkę brzozową na tego rysiego pazura i łuscki siekanie, rzezanie
itd.“. W Międzyrzeckiem (Lubelskie) patyki z miotły brzozowej spa­
lone na stali, dają olejek, który z białkiem jajka usuwa bielmo i po­
maga na ból zębów. W Poznańskiem (Czarnków) soku z brzozy używa
się ponoć także na porost włosów. W pow. konińskim nalewki ze spi­
rytusu na brzozowych listkach używa się przeciw febrze, a w pow.
lipnowskim (woj. warszawskie) leczą febrę brzozową korą ususzoną
i utartą na proszek w wódce. W Olsztynku na Mazowszu idzie się do
brzozowego ląsku i trzęsie drzewami brzozowymi, mówiąc „trząś mnie,
jak ja ciebie, a potem przestań“. W Lubelskiem leczy się reumatyzm
w ten sposób, że zbiera się w marcu, maju lub listopadzie pączki brzo­
zowe, moczy w spirytusie i smaruje bolące członki, a zarazem daje na­
pój wewnątrz. Pączki przyrządzane w smalcu służą także przeciw reu­
matyzmowi. Także w Przemyskiem gotuje się pączki wiosenne brzozy
przeciw cierpieniom reumatycznym. W Radzyńskiem przykłada się
świeże liście brzozowe na reumatyczne członki i nosi tak dobrze owi­
nięte tydzień lub nawet dłużej. W Lubelskiem napar z majowych
listków pomaga na niestrawność. W zaściankach szlacheckich, w Oszmiańskiem węgiel brzozowy rozciera się i pije z mlekiem od kataru
kiszek.
Również brzoza jest pomocna na rany. Koło Wieliczki młode
pączki liści brzozowych należy moczyć w spirytusie, a gdy nastąpi
krwotok z jakiejś rany, przykładają na tę ranę szmatki moczone
w owym spirytusie, na to kładą szmatki suche i obwiązują, a krwotok
ustanie. W Krakowskiem jeśli mucha usiądzie na ranie i może ją zajątrzyć, wtedy narośl na drzewie brzozowym krają w cienkie płatki, za
lewają wodą i gotują w garnuszku nakrytym i szczelnie zasklepionym.
Płatki te po mocnym wygotowaniu przykłada się trzy razy dziennie,
przemywając ranę jednocześnie tym wywarem, a zarazem pijąc po
dwie łyżeczki na raz od czasu do czasu. W Chełmskiem na zaognione
rany lud przykłada kawałek białej kory brzozowej, cienko odartej.
W Oszmiańskiem korę parzy się w mleku i przykłada „jak narywa“.
W Pińczowskiem szuka się mrowiska pod brzozą, po czym mrówki te
moczy w spirytusie i przykłada na zastrzał w nogach. W Międzyrzec-

63
kiem (Lubelskie) kąpiel z mrowiska z pod brzozy używana bywa po
połogu, przeciw paraliżowi i suchotom. W Kieleckiem panuje przeko­
nanie, że można komuś złośliwie mocz zatrzymać przy pomocy gałązki
brzozowej, na której robi się karby i wbija się ją na dnie źródła,
a wtenczas osoba znienawidzona będzie miała zatrzymany mocz na
tyle dni, ile jest karbów na gałązce. O takich czarach wspomina już
Haur (1693), przy czym zaleca, by zaczarowany puszczał mocz na
miotłę zrobioną z brzozowego chrustu, genisty i hebdu wetkniętą
w ziemię.
Wreszcie znajduje brzoza zastosowanie także w chorobach dziecin­
nych. W Dukielskiem wodę po kąpieli noworodka wylewa babka pod
brzozę, jeśli dziecko jest chore, w przeciwnym razie pod słodką gruszkę.
Polacy nadniemeńscy robią z brzozowych liści zmieszanych z mchem
śląskim i wrzosem kąpiel dla chorych dzieci. W Krakowskiem, gdy
dziecko dostanie wielkiej choroby, uderza się je gałązką święconej
brzeziny, a choroba je opuści.
Brzozę stosuje się także przy leczeniu zwierząt. Już Haur (1693)
wspomina o tym, że na urok zadany koniowi należy okurzyć go korą
brzozową, mirą, kadzidłem i białym krowieńcem. W Chehnskiem młode
odrośle tego drzewa lub święcone wianeczki zeń wite gotują na odwar
dla bydła w czasie panującej zarazy. W Tarnowskiem nie biją zwie­
rzęcia brzeziną, boby uschło. W Bocheńskiem chropowata kora z czar­
nej brzozy (Betula obscura Kot.) spalona na popiół i zmieszana z wodą
służy do mycia zwierząt celem wygubienia wszy. W Radzyńskiem
chore wymiona krowy nacierają gałązkami brzeziny i wrzosu. Nato­
miast na Pomorzu sporządzano z brzozy ter, który służy jako lekarstwo
dla bydła na rany, albo na zapobieżenie zrzucania płodu.
8. Nie brak też różnych opowieści ludowych o brzozie.
W Chrzanowskiem w opowieściach o boginkach mamy następujące
zalecenie: gdy matka spostrzeże odmianę swego dziecka przez boginkę,
powinna wybić to dziecko rózgą z brzozy cmentarnej na progu izby,
a wtedy boginka słysząc płacz swego dziecka przybiega i oddaje skra­
dzione dziecko. Inna opowieść w Wielkopolsce mówi o tzw. brzozie
gryżyńskiej. Lud opowiada o krnąbrnym dziecku, które uderzyło matkę
i za to po śmierci poty wystawiało rączkę z mogiły, póki matka rózgą
jej nie obiła, a z tej rózgi zasadzonej na grobie wyróść miała brzoza,
która ocieniała kościółek pod Gryżyną, niedaleko Kościana. Motyw
ten powtarza się w rozmaitych podaniach i pieśniach polskich. Ňie
brak także podań na tle Nowego Testamentu. W Kieleckiem opowia­
dają, że Pan Jezus spotkał w drodze brzozę i topolę. Brzoza kłaniała
się i dlatego odtąd ma ciągle rozpuszczone w powietrzu gałęzie i wiatr
nimi szeleszczę, a topola stoi wyprostowana i wznosi ku obłokom swój
wierzchołek. Wedle podania łańcuckiego wdzięczną postać brzozie na­
dał Chrystus za to, że ochroniła i otuliła gałęziami przed deszczem
Matkę Bożą i Jezusa w czasie ucieczki do Egiptu.
O brzozie i gałązkach brzozowych wspominają też często ludowe
pieśni polskie na Mazowszu, w Lubelskiem i w Krakowskiem.
Literatura: Szafer 167; Rostafiński, Symb. I 141; Laguna; Sarna 40, 99;
Linde, I 184—5. Zbiór VI 233, VII 117, X 95, XIV 198, XVIII 10; Karłowicz I 123.

64
184, 295, III 81; Orli Lot X 43, 47, XI 106; Maurizio 37, 134; Moszyński,
Kultura ludowa Słowian I 13, II 1, 148—9. AEL pod brzoza; PF IV 802, 852; Lud
IV 215, 317,
VI 127, VIII 253, IX 361, XII 266—7, XV 233, słl 365,
XVII 22, XXX44; Wisła II 432, III 759, 764—5, V 240, 419. 508. 585, VI 412, IX 502,
XIII 436, XV 357; Gulgowski, Von einem Volke 141, 178, 211; Pleszcz. 60, 90, 100,
111, 163, 200; Biegeleisen, U kolebki 493; Stelmachowska, Rok obrzędowy 124,160,
164, 174; Fed. ŻSP 265, 279; Udz. Med. 120, 122, 174, 234, 240; Zbliska i zdaleka
III 86; Kosmos II 231; Klb. Przem. 235; Klb. Ch. II 185; Klb. XIII 12, XV 62, 64;
MAAE XI 286; Treichel, Westpreussen 4: PF II 567: Tyg. illustr. 1864, IX 47—8;
Polaczek, Pow. chrzan. 69; Kopernicki 8; Wiedza o Polsce III 292; Moszyński, Atlas
II, tabl. 2.

2. Buk.
1. Buk zwyczajny (Fagus silvatica L.) rośnie po lasach na dobrej
glebie szczególnie w Polsce południowej i zachodniej. Buk jest drze­
wem, które wzbudziło wielkie zainteresowanie ze względu na swój
zasiąg. Zwłaszcza w dyskusji nad określeniem praojczyzny Słowian za­
siąg ten odgrywa dużą rolę. Z faktu, że nazwa buka jest zapożyczeniem
germańskim, wysnuto wniosek, że go w praojczyźnie Słowian nie było.
A zarazem powstała mapka, na której zasiągi buka (Szafer), cisu (So­
kołowski) , bluszczu (Koczwara) i grabu (Szafer) wyznaczają zamkniętą
wśród tych linij domniemaną praojczyznę Słowian (Czekanowski,
Wstęp do historii Słowian 86). Rozmieszczenie nazw miejscowości uro­
bionych od nazwy wskazuje, że linia ta musiała być niegdyś posunięta
dalej na wschód, a przesunęła się w związku ze zmianami klimatycz­
nym-' w Europie i w Polsce, gdzie również swego czasu buk tworzył
piękne wielkie lasy, których szczątki ledwie utrzymały się do dni dzi­
siejszych. Określanie tego zasięgu na podstawie samych nazw napotyka
na pewne trudności, gdyż wedle A. Briicknera Słowianie buk nazywali
grabem, a w związku z tym zasiąg trzebaby określać nie tylko na pod­
stawie miejscowości od słowa buk, ale i grab. (Kosmos 1928, LIII
44—59).
2. W polskich glossach średniowiecznych wspomniany jest nieraz
buk jak i jego owoc bukiew. Naogół wzmianki nie są zbyt częste, po­
nieważ nie miał on znaczenia w medycynie średniowiecznej, a tylko
w gospodarstwie ówczesnym odgrywał wielką rolę, jako pokarm dla
nierogacizny (RS I 138). Ale w Małopolsce lud spożywa także bukiew,
która w kulturze zbierackiej odgrywała dużą rolę, gdyż wyciskano
z niej olej, a po wysuszeniu i wyługowaniu mielono na mąkę. Ługowa­
nie to jest konieczne ze względu na szkodliwe składniki, jakie zawiera.
(Maurizio 45). Zjedzenie większej ilości bukwi działa odurzająco,
z czego lud sobie zdaje sprawę. W latach głodowych jada lud liście
buku jako kapustę lub szpinak. (Maurizio 81).
W Małopolsce z buku wyrabia się bardzo chętnie sprzęty domowe
(Żywiec), oraz narzędzia gospodarcze, jak. grabie, cierlice, sieczkarnie,
koła itd. (Łańcut). W Żywieckiem (Sól, pow. Żywiec) szczapy do
oświetlania izby, tzw. „ślajsy“ darto dawniej z drzewa bukowego (Orli
Lot X 51). Spróchniałego drzewa bukowego zwanego „czyrem“ uży­
wano do krzesania ognia.
3. Z kwitnięcia buków wróżą o zimie. Gdy buki słabo kwitną,
mrozy będą słabe, (Pow. Tarnobrzeg, Nisko), a jeśli gęsto, to zima bę­

651
dzie ciężka (Pow. Ropczyce). Jeżeli na św. Filipa i Jakóba (1 maja)
rozwijają się buki, to na Jakóba (25 lipca) będzie żniwo i przeciwnie.
(Pow. Wieliczka).
4. Niekiedy stosuje się także w celach leczniczych. Syreński (1613)
zaleca słać liście bukowe z wieprzyńcem (Peucedanum officinale)
w posłanie dziecinne, aby dzieci były krzepkie. (Zbiór XVIII 74). „Wia­
domość ciekawa“ (1769) zaleca popiół z bukwy ze smalcem przykładać
na biodra w celu leczenia puchliny. (Zbiór XVIII 10). Także w Bocheńskiem popiół z bukowego drzewa rozpuszcza się w wodzie i moczy
w niej bolące nogi. Bukwy łuszczy się i je na apetyt. Na Śląsku Cie­
szyńskim używają buku także do czarów miłosnych. W tym celu szuka
się w lesie buku, który rośnie blisko jodły tak, że przy powiewie wiatru
0 nią się ociera. Trzeba z tego miejsca, gdzie się te drzewa ocierają,
uskrobać trochę, spalić i dać wypić ulubionej osobie, która wkrótce
zapłonie wielką miłością. (Zaranie śląskie V 154).
5. -Buk należy do drzew szczególnie wspominanych w pieśni gó­
ralskiej, ale także i w innych obszarach Polski (np. w Krakowskiem
1 na Śląsku).
Literatura: Szafer 170; Laguna; AEL; Tyg. ilustr. 1864, IX 120; Liid III
66—67, 272, VI 152, IX 361, 365—67; Karłowicz I 295; Zbiór VI 252, X 105, XIV 212;
Zaranie śląskie V 45, 223; MAAE III 82, 97—102, 111, 114, 117, 144; Brückner, SE 48.

3. Cis.
1. Cis (Taxus baccata) bywa wspominany czasem już w dawnych
glossach polskich (Rostafiński, Symb. I 103), a w Polsce istnieje bardzo
wiele nazw miejscowości pochodzących od cisa, świadczących że nie­
gdyś był on powszechny w całej Polsce zachodniej i środkowej (Kos­
mos LIII 60—61).
2. Cis już w czasach piastowskich ma wielką wartość, ponieważ
z powodu twardości drzewa służy do wyrabiania łuku, strzał i dzid.
Niegdyś w średniowieczu budowano z cisa domy w Nowosądeckiem.
W ludowych pieśniach weselnych do dziś wspomina się o cisowych
domach, wrotach, skrzyniach, a szczególnie o cisowym stole, około
którego panna młoda chodzi, bije czołem przed nim, a rozsypuje na
nim w dziewiczy wieczór rutę, z której potem wyplata się wianki.
(Gloger, O W 17, 22, 33, 47, 63—68). Dawniej w braku łuczywa sosno­
wego oświetlano izby także łuczywem cisowym. (Moszyński, KLS I 589).
3. Dawne źródła polskie z XVI i XVII wieku podają, że cień cisa
jest szkodliwy, może nabawić choroby a nawet zabić. Powiadają tak
zgodnie Crescentyn, Marcin z Urzędowa, Syreński i Haur. (Zbiór XVIII
14). Również wedle wierzeń ludowych liście cisa mają własność odu­
rzającą i przy użyciu odwaru z nich można dostać „omany“ szału, nie­
przytomności. Gałązki cisa używała młodzież do zdobienia kapeluszy, >
która to ozdoba odznaczała odważnych. (Podhale). W dzień Trzech.
Króli święcą kawałki cisa i okadzają nimi bydło (Pow. Myślenice
\ Nowy Targ). CAsina wchodzi w skład palmy na Niedzielę palmową
(Pow. Sanok, Dukla, Żywiec). W pow. Sanok lud okadza gałązkami
cisiny chore bydle i odpędza nimi czarownice. (Lud XII 310) koło
Lud T. XXXV.
5

66
Dukli palmy z cisa stosuje się tylko do okadzania koni, a naogół służą
do odpędzania wszystkich nieszczęść. Cis czasem jak np. w pow, Ży­
wiec święci się także na Matkę Boską Zielną. W Zakopanem (Pow.
Nowy Targ) w wilię św. Jana Chrzciciela nakruszy się ziół z wianków
święconych w Boże Ciało i daje z kawałkiem cisa wraz z solą i mąką
bydłu w celu uchronienia go przed czarownicami, wścieklizną i wszyst­
kim złem. (Zbiór VI 298). W Borach Tucholskich wtykają kobiety ga­
łązki cisowe do placków świątecznych. (Ziemia X 91).
4. Cis a zwłaszcza kora cisowa bywa używana jako środek przeciw
wściekliźnie. W Zakopanem w razie ukąszenia przez wściekłego psa
zalecają szybkie wypłukanie rany zimną wodą, aby się jad nie rozszedł, po czym skrobie się cis i przykłada na to miejsce, napluwszy
albo dawszy trochę wody. Odmienia się do 9 razu, trzy razy na dzień.
Z Polski mamy nadto wiele innych przykładów, że stosuje się cis
przeciw wściekliźnie. (Pow. Częstochowa, Kielce, Wieluń, Łowicz,
Warszawa, Międzyrzec, Polacy nad Niemnem, Wołyń). Szczególnie
bywa cenione to drzewo, które zostało przywiezione z Częstochowy,
gdzie na Jasnej Górze sprzedają je baby zielarki. Drzewem tym radzą
kadzić albo naskrobać i z chlebem dać pić. Czasem trociny cisowe
daje się z mlekiem jako lek przeciw wściekliźnie. (Pow. Rawa).
W Kieleckiem mówi się o ułamaniu gałązki cisowej nawet przy zażegnywaniach wścieklizny. Lud czasem uważa cis za uniwersalne lekarstwo,
a odwarem leczy kołtun, zapuszczony w celu wyleczenia gośćca. (Biecz).
Nadto cis służy często do okadzania krów po ocieleniu, oraz po
wypędzeniu na pierwszą wiosenną paszę, w celu ochronienia bydła
przed chorobami. Cis wchodzący do palmy służy później do okadzania
chorych koni i krów, oraz do odpędzania czarownic. (Pow. Sanok).
W Małopolsce Zach. wprawia się kawałki cisa do stępli od maślniczek.
W pow. Nowy Targ określa lud okadzania jako stosowane w tym celu,
by ochronić się od zejścia z psem wściekłym. W pow. Żywiec uważano,
że pyłek kwiatowy cisa jest szkodliwy dla owiec, gdyby go razem
z powietrzem wdychały i rzekomo dlatego też niszczono to drzewo.
Literatura: Szafer 18; Zbiór VI 288, XVIII 14; Linde I 313; Hrynie­
wiecki, Zarys historii botaniki w Polsce 3; Wł. Spausta, Cis. Lwów 1893; Tyg. III.
1864, IX, 48—49; Pleszczyński 59; Laguna; MAAE III 115; Kosmos XXV 519; AEL
s. v. cis; Lud III 239, 267, VI 58, 76—77, 304, XII 310; Sylwan 1830, VII, 259- Sylwan 1912, 289; Zdrowie 1898, 221; Wisła II 275, 606, XII 296; Biegelcisen, Lecz. 30,
116-, Ziemia I 165, IV 266; Udziela 224—225; Orli Lot VI 126; Spr. Kom. Fizj. I
272—273; Sokołowski, Cis na ziemiach polskich, Ochrona przyrody 1922; P. Koniny,
Aus der Vergangenheit der Eibe in Polen, Warszawa 1937.



*
4. Dąb.

1. Dąb szypułkowy (Quercus robur L ) nie bywa przez lud wy­
różniany od dębu bezszypułkowego (Quercus sessilis Ehrh.). W daw­
nych źródłach staropolskich drzewo to bywa często wymieniane po­
dobnie jak jego owoce i narośle, zwane galasówkami. (Rostafiński,
Symb. I 139).
2. Żołędzie służą do karmienia nierogacizny, ale w latach głodu
służą także jako pożywienie dla ludzi. (Maurizio 42). Na dębowych

67
dużych liściach piecze lud chleb i wierzy, że kto je taki chleb, dostaje
siłę dębu. (Maurizio 319). Oddawna jest materiałem budowlanym,
a także służy do wyrobu sprzętów domowych i gospodarczych. W Małopolsce zachodniej szczególnie podwaliny są zawsze dębowe. W Górach
Świętokrzyskich sporządzano z młodego dąbka nawet drewniane sworz­
nie u wozów. (Moszyński KLS I 279). Na Pomorzu (Pow. Kartuzy)
z młodych dębczaków rozszczepionych na dziewięć części, a potem
splecionych i związanych u cienkiego końca woskowanym szpagatem,
sporządza się biczyska. (Ziemia IV 377). Kora dębowa była używana
dawniej w Polsce (około 1830) do wyrabiania koloru czarnego. Sto­
larze żywieccy używają jako farby odwaru z galasówek na liściach
dębowych. Lud w Polsce połudn. wschodniej używa kory dębowej do
barwienia na kolor brunatny pisanek, albo też używa się jej także jako
składnika wraz z innymi środkami barwierskimi do uzyskiwania czar­
nego barwika na pisanki (Ziemia IV 186; Lud IV 215, XVII 33).
3. Dąb uchodzi podobnie jak u innych Słowian za drzewo budzące
cześć. Dotyczy to szczególnie drzew starych bardzo rozrośniętych, jak
np. w Kazimierzu nad Wisłą, gdzie wielkiemu dębowi podanie przypi­
suje tysiąc lat. Badania nad kopcem Krakusa dowiodły, że także na
kopcu Krakusa w Krakowie rósł niegdyś kilkusetletni dąb olbrzym,
który był zapewne drzewem świętym, ale już w roku 1603 znajduje się
Boża Męka może w celu zatarcia odprawianego tutaj dawniej kultu
pogańskiego. Podobnie do dzisiaj w całej Małopolsce zachodniej za­
wiesza się na dębach kapliczki, krzyżyki, obrazki święte. Takich sta­
rych dębów nie ścinano, czasem jak np. w Kaliskiem (Pow. Kalisz)
powstałe zarazy przypisywane ścięciu takiego jakby świętego drzewa
(Biegeleisen, KOM 454). Podobnie do starego dębu na zamku w fyit'dzicy pow. Nowy Targ jest przywiązana legenda, że obłamanie się jego
konarów wróży śmierć (Orli Lot II 9).
Wogóle już w dawnych źródłach jak u Crescentyna, dym z liści
dębowych bywa uważany „za skuteczny przeciw mocy diabelskiej, oraz
czyści zarażone powietrze“. A także wedle Haura liście i drewno dębowe
stosowano jako środek przeciw czarom (Zbiór XVIII 16—17). Dlatego
także groby wisielców i topielców przebijają kołem dębowym aż do
trumny a to w tym celu, aby nie wstawali w nocy i nie szkodzili lu­
dziom (Pow. Hrubieszów). Rózgę weselną wije się nieraz z witek dębo­
wych, a również w pieśniach weselnych nieraz o dębie wspomina. Dąb
należy do roślin zatykanych na św. Jana w strzechy, ściany zwłaszcza
w Krakowskiem, rzadziej w Łódzkiem, Wileńskiem i Stanisławowskiem. Koło Żywca przystraja się kapliczki i obrazy święte w maju
w gałązki dębowe, podobnie w oktawę Bożego Ciała, a w wilię św. Jana
rano o świcie wieśniaczki wtykają w pola gałązki dębu.
W Międzyrzeckiem lękają się tego drzewa i mówią, że dąb jest
„niełapsy“ tzn. nieszczęśliwy, dlatego też nie sadzą go obok domów
(Pleszczyński 100). Jeśli dąb samotnie rośnie na polu lub przy drodze,
oznacza to, że pod nim leży i pokutuje duch jakiegoś zabitego czło­
wieka, a w drzewie takim zamiast soków krąży krew nieboszczyka.
(Kolberg XV 62). Czarownice w Kaliskiem szkodziły niegdyś na zdro­
wiu w ten sposób, że suszone liście dębowe wtykały w ściany domu,
5*

mówiąc zaklęcie: „Jako te liście uschły, tak z całym domem niech
schnie gospodarz i dzieci“. Czarownice jeździły też nie tylko na łyse
góry, ale także na dębiny. (Lud XXVII 60). Natomiast w ludowych
opowieściach kieleckich liście dębowe przykładane na czoło i na pier­
siach mają moc wskrzeszania człowieka. (Kolberg XIX 229—231). Nie
brak wreszcie opowieści o sierotkach-kopciuszkach, które znajdują
końską czaszkę, a w niej żołądź, z której wyrasta potem dąb ze złotymi
liśćmi i żołędziami. Szczególnie liczne są opowieści o charakterze półhistorycznym, jakie nawiązują się do starych dębów. Około dębu we
wsi Bartków pow. kieleckiego krążą opowieści, że pod tym dębem
spoczywał Jagiełło i Sobieski, przy czym Sobieski wracając z wyprawy
wiedeńskiej rozkazał włożyć do wnętrza rusznicę, szablę turecką, tu­
dzież butelkę wina, co pono z czasem zarosło korą i po dziś dzień tam
się znajduje. (Ziemia III 30).
Żołędzie służą do rozmaitych wróżb o przyszłym urodzaju. W Poznańskiem, jeśli we wrześniu jest pajęczyna na żołędzi, będzie zły rok.
Jeśli koło niej wiele much, będzie urodzaj średni. Jeśli robaki ją po­
czynają toczyć, będzie rok obfity i do ożenku dobry. Pusta żołądź ozna­
cza śmiertelność i pożary. Zbyteczny żołędzi zbiór czy też ilość oznacza
mroźną zimę z mnóstwem śniegu i obfitym rybołówstwem. Jeśli jądro
żołędzi twarde, będzie dużo zboża, ale zarazem morderstw i wilkoła­
ków. Jeśli chuda żołądź, trzeba się przygotować na wielkie upały i brak
wody. Wilgotne jądro zapowiada mokry rok i powodzie. Zupełnie po­
dobne są przekonania w Glińsku (wojew. Lwów), które mówią, że jeśli
na św. Michał rozkroi się żołądź, a znajdzie ją wewnątrz piękną i białą,
będzie lato piękne i urodzaje obfite. Jeżeli zaś dębianka jest wewnątrz
mokra, lato będzie mokre, a wreszcie jeśli jest sucha, takież będzie lato.
Robak znachodzący się wewnątrz zwiastuje rok dobry. Próżna żołądź
oznacza pomór. Jeśli wczas i obficie pojawia się żołądź, będzie zima
wczesna i ostra. W innych okolicach (Tarnów, Rzeszów) obfita żołądź
zapowiada urodzaj na bób, albo (Wieliczka) zapowiada to urodzaj na
żyto, a jeśli zaś na dębach jest mało żołędzi, dziki będą ryły ziemniaki.
(Tarnobrzeg, Nisko). W Sandomierskiem (Sandomierz) wczesne opa­
danie liści wróży wczesną zimę i ostrą, późne lekką.
4. Już u Crescentyna wymieniona jest żołądź jako antitoxicum.
Poza tym stosuje lud w różnych chorobach. Więc gdy dziecko jest
„klinowate“ czyli niewydarzone, trzeba je przez dąbek trzy razy prze­
sadzić, mówiąc Anioł Pański, a potem należy wbić klin w środek dąbka,
a jeśli dziecko uśnie, będzie żyło, jeśli nie — umrze. (Pow. Bochnia).
(Zbiór XVI 259). Następnie powszechnie leczy się liszaje albo sokiem
z galasówki, albo sokiem z młodej gałązki dębowej, warzonej na ogniu,
albo wywarem z kory dębowej. (Pow. Płock). W razie krosty pod języ­
kiem przenosi się tę chorobę pod dąb przez zrobienie dołka pod dębem,
naplucie doń trzy razy, tyleż razy obejście go dokoła, a wreszcie odej­
ście w inną stronę. (Krościenko). Również stosuje się przeciw bólowi
zębów, przy czym wywarem z kory dębowej płucze się jamę ustną.
Także przy zamawianiu bolu zębów wspomina się o dębie, obok ka­
mienia i zająca. Na Podolu stosuje się szczególnie trzaski dębowe od­
łupane przez piorun. W Międzyrzecu używa lud także odwaru z kory

69
dębowej do płukania gardła. Odwar z żywej kory dębowej pomaga
na boleści przy wydzielaniu moczu. (Międzyrzec). W Poznańskiem
chłopca chorego na „kiłę“ przeciągają trzykrotnie przez rozłupany
pień dębu, który napowrót zbijają, a gdy drzewo się zrośnie, znika cho­
roba. Wreszcie bywa stosowany w rozmaitych chorobach żołądkowych.
W pow. Bochnia z żołędzi gotują kawę przeciw czerwonce. W Wileńskiem przeciw cholerze stosuje się następujący środek zapobiegawczy.
Trzy dziewczyny pod przewodnictwem chłopca idą do lasu, tam wy­
rębują dębczak, do którego chłopiec je zaprzęga i popędza napowrót do
wsi, w taki sam sposób obchodzą wioskę do koła i w miejscu, skąd za­
czął się pochód, wyciosują z przyciągniętego dębczaka krzyż i wkopują
go w ziemię. (Wisła XVII 443). W pow. Konin leczy się także odmro­
żenia przez moczenie w odwarze kory dębowej. Również krzywiznę
(rachitis) u dzieci leczy się wygotowaną korą dębową, oraz zapalenie
kiszek, a kąpiele w tym wywarze leczą także świerzb. (Pow. Bochnia).
W wojew. krakowskim zalecają brać kąpiele z odwaru kory dębowej
przeciwko suchotom. Czasem (wojew. Warszawa) stosuje się korę dę­
bową w spirytusie jako środek przeciw wypadaniu włosów. W Polsce
połudn. wsch. używa się przeciw krwotokom proszków z młodych lato­
rośli, które dąb wkoło swego korzenia co wiosnę puszcza, suszonych
i utartych. Także przeciw reumatyzmowi przyrządza się kąpiel, do któ­
rej sypie się korę dębową i sól. (Krakowskie). Również przy zażegnywaniu postrzału (reumatyzmu) mówi się: „Idźże postrzale na lasy, na bory
suchy dąb łupać...“ (Kieleckie). Koło Brzeska robią kąpiele z wywaru
liści dębowych. W pow. Wieliczka zaparza się dębową korę z 7—9
dębów „ale tylko samców“ i robi się z niej kąpiel w celu leczenia su­
chot. Przeciw febrze pije się odwar z dębowych gałek i kory. (Pow.
Stanisławów). Także w chirurgii ludowej dąb odgrywa pewną rolę,
gdyż łubki do składania złamanych kości są przeważnie robione z dę­
bowej kory. (Pow. Żywiec). W pow. Łańcut bydło chore z leśnej paszy
leczy się przy pomocy odwaru z kory dębowej z niesolonym masłem.
Dąb jest także bardzo częstym motywem w pieśniach, przysło­
wiach i zagadkach ludowych. W rozmaitych porównaniach poetyc­
kich pojawia się bardzo często zwłaszcza w pieśniach erotycznych np.
z motywem gołębi gruchających na dębie, albo też w pieśni komicznej
0 „komarze, co z dęba spadł i złamał sobie w boku gnat“. W przy­
słowiach polskich jest zawsze symbolem siły.
Literatura: Szafer 170; Linde I 401; Brückner SE 85; AEL s. v. dąb; Lud
1 19, II 73, 274, III 23, IV 215, 365, V 166, VI 153, VIII 156—7, 368, IX 269, 276, 360,
363, XI 400, XIV 215, 377, XV 234, 240, 244, XVI 38—9, XVII 11, 14, 20, 33,
XVIII 6, 11, XXVII 60, XXX 61; Wisła III 764, V 422—3, VI 423, X 128, 521,
XII 293, XIII 437, XIV 652, XVII 443; Sylwan VII (1830), 258; Talko-Hrync. 131,
160, 267, 351, 354, 368; Ziemia III 30, 552, 571, IV 186, X 74; Treichel 17—18;
Gloger, OW 14, 74 Moszyński, Atlas II tabl. 2—3; Sama 64; Zdrowie 1898, 223;
Pleszczyński 67, 113, 171, 209; Biegeleisen, KOM 454, 464, 469, 478; Biegéleisen,
Lecz. 11, 191; Wójcicki, ZD II 239, 242, 243; Tyg. 111. IX (l864), 12—13; Gulgowski
131; Oświata 1880, 2021; Laguna; Udziela 99, 143, 148, 152, 162, 172, 197, 235, 240,
242; Köpernicki 8; Zbliska i zdaleka III 86; Orli Lot VII 110, IX 188, 197, XVI 155;
Zbiór VI 194, 285, IX 174, X 95, XIV 212, 216, XVI 259, 265; MAAE III 89, IV 132,
XI 287, XIII 72; Kolberg, Lud VII 137, XIII 140, XV 63.

70
5. Olsza.
1. Olsza czarna (Alnus glutinosa Gaerin.) oraz olsza szara (Alrnis
incana Moench.) nie są przez lud wyróżniane, a także w dawnych
glossach staropolskich pod nazwami: olsza, olszyna zupełnie nie są
wyodrębniane. (Rostafiński, Symb. I 142).
2. Olszyna była używana do wydobywania barwika. Zwłaszcza
kora służyła do wyrabiania koloru brunatnego, fioletowego i czarnego,
którym barwiono tkaniny w Lubelskiem i Wileńskiemu, a pisanki
w Małopolsce, gdzie lud używa także szyszek olchy czarnej do wytwa­
rzania czarnej barwy.
3. Olszynę otaczają liczne wierzenia i opowieści. Wedle ludu rze­
szowskiego miejsca zarosłe olszyną nad rzekami i potokami zamiesz­
kuje diabeł-topielec. Drzewo to odgrywa również rolę w opowieściach
na temat współzawodnictwa diabła z Bogiem przy stwarzaniu świata.
Oto wilk stworzony przez Boga albo Bogu na złość przez diabła nie dał
się ożywić na diabła moc, a dopiero na bożą moc ożył, skoczył na
diabła, który się schronił przed nim na olszę, ale wilk schwycił, diabła za
piętę, a krew z niej rozlała się po drzewie i odtąd olsza ma korę czerwo­
ną, a gdy się ją natnie, jakby krwią ocieka. (Zbiór VI 222). W opowieści
łańcuckiej zamiast wilka występuje lis. W Wielkopolsce lud opowiada,
że drzewo się zaczerwieniło, gdy diabeł obił swą babkę kijem olszo­
wym. Koło Dukli mówią, że diabeł uciekając przed św. Michałem schro­
nił się na olchę i drzewo to odtąd okrwawił. W Kieleckiem opowieść
ma tę formę, że diabeł w konkurencji z Bogiem naśladując stworzenie
owcy stworzył kozę i ciągnął ją za ogon do Boga. W drodze urwała się
mu koza, a jucha z urwanego ogona okrwawiła rosnące olchy i odtąd
kozy nie mają ogonów, a olchy mają czerwoną korę. Zgodnie z tymi
opowieściami posiada olsza pewne specjalne apotropiczne właściwości
i należy do roślin, które zatyka się na św. Jana w strzechy lub ściany
(Wojew. Poznańskie, Łódzkie, Kieleckie, Śląskie i część Krakowskiego).
Zwyczaj znany także na Kujawach. W celach ochronnych zatyka się
olszynę także w zagony jęczmienia (pow. Łańcut, Przemyśl, Wyrzysk),
aby krety nie podgryzały korzeni, albo w pokosy lnu leżące na polu,
aby uzyskać dobre wyschnięcie i wybielenie lnu (pow. Gniew), albo
pod snopki do zapola, aby uchronić zboże od szczurów i myszy (pow.
Pińczów), albo też pod spód sterty czy brogu daje się liście olszyny,
aby myszy nie tknęły zboża (pow. Mościska). Czasem w Zielone Świątki
mają okna i drzwi gałęziami olszy czarnej, która odwraca nawałnice,
grady i pioruny (koło Tarnowa). Olszyna należy czasem do ziół świę­
conych na M. B. Zielną.
4. W pow. Tarnobrzeg i Nisko istnieje przekonanie, że woda prze­
pływająca przez korzenie olszyny jest czarna, a ktoby się w takiej wo­
dzie kąpał, będzie miał czarne ciało, jak cygan i nie będzie chorował.
(Zbiór XIV 214). Dlatego też przestrzegają przed kąpaniem dzieci w od­
warze liści olszowych, gdyż byłyby czarne; wedle przekonania ludo­
wego cyganie w ten sposób nadają sobie ciemną barwę, a cyganki
w tymże celu kąpią porwane dzieci. (Pow. Lublin, Kozienice, Ropczyce,
także Reymont w „Chłopach“ III 216).

71
Gałęzie olszowe zerwane w wilię św. Jana Chrzciciela i ususzone
służą na Kujawach jako lekarstwo na wrzody i rany. Liście olszynowe
przykłada się na rany i skaleczenia (Łowickie, Lubelskie, Krakowskie,
Wileńskie, Rzeszowskie, Lwowskie, Kieleckie, Stanisławowskie, Ka­
szuby) . Czasem także obmywa się rany i wrzody odwarem z liści olszo­
wych. (Kieleckie). Suszone liście olszowe przykłada się także na
puchlinę. W pow. Czarnków stosuje się odwar gałęzi olszowych jako
pewnego rodzaju inhalację przeciw bólowi gardła lub zębów. Odwar
z szyszek olszowych z cukrem pije się jako lek przeciw biegunce. Od­
war z liści olszyny, którą majono ołtarze na Boże Ciało, pije się na
zimnicę (Małopolska). W Wileńskiem doradzają przy ataku febry iść
do lasu i siąść na świeżo zrąbanym pniu olszowym, a febra wstąpi do
pnia. Lokalnie spotyka się przykłady stosowania liści olszowych także
w innych chorobach, jak przy częściowym paraliżu, przy nabrzmieniu
piersi mlekiem, a także bolące oczy zakrapiają nalewką z szyszek
olszowych.
W Chełmskiem odwar z młodych odrośli lub święconych wianusz­
ków uwitych z olszyny stosuje luď jako lekarstwo dla bydła w czasie
panującej zarazy. Parzonymi liśćmi olszyny goi się długo jątrzące się
rany u bydła. W odwarze liści olszowych i słomy jęczmiennej macza
się szmatę i owija nogę bydlęciu choremu na „skułę“ czyli chorobę
racic.
„Wiadomość“ (1769) zalecała liście z rosą zbierać i rzucać na pod­
łogę w celu tępienia pcheł. Podobne przykłady możuaby przytoczyć
także ze współczesnych wierzeń ludowych na Pomorzu.
5. Olszyna bywa wspominana bardzo często w pieśniach tak we­
selnych, jak powszechnych szczególnie w Lubelskiem i na Podhalu.
Wśród tych pieśni dawna jest pieśń zaczynająca się od słów „W olszy­
nie ja wołki pasła, w olszynie mnie nocka zaszła“. (Lud VIII 237).
Literatura : Szafer 169; Brückner SE 379: Linde III 548; Karłowicz-J 126
Lud II 155, III 497, IV 215, VI 59, 65, VII 179, VIII 237, 359,
94, XII 61—2’
XVII 33, XXIX 10, XXXI 98; AEL s. v. olsza; Sylwan VII (1830) 258; Ziemia IV
186, 1933, 100; Laguna 83; Wisła III 763, V 643, 646, VII 167, IX 505 X 124 XVII
439; Pleszczyński 67, 101, 125, 128, 195, 224; Udziela 67, 70, 111, 117, 173, 179, 207
217, 218, 232; Zbiór VI 221—2, VII 109, IX 25, X 85, XI 52, XIII 75, XIV 214; Glo­
ger OW 13, 15; Moszyński, Atlas II tabl. 8, 10; Kolberg, Lud III 95 XIII 51 XVII
164; Kolberg, Maz. IV 137; MAAE III 74, VI 253, XIII 76: Zbliska i zdaleka III 86;
Gulgowslu 204; Federowski ŻSP II 267; Talko-Hrync. 163, 226; Kolberg Chełm
II 192; Stelmachowska 133.

6. Jasion.
1. Jasion wyniosły (Fraxinus excelsior L.) wymieniany bywa już
w dawnych glossach staropolskich tak jako jasień, jesień, jak jasion,
jesion. (Rostafiński, Symb. I 267). W ięc wówczas już wyróżnia się
właściwość dialektyczna Małopolski, która w przeciwieństwie do reszty
Polski mówi jasion, a nie jesion (W. Taszycki, Z dawnvch podziałów
dialekt, jęz. połsk. Lwów 1934 Cz. II 46—51).
2. Drzewo było powszechnie używane do wyrobu sprzętów, oraz
do przyrządów, gdzie była potrzebna sprężystość drzewa; dlatego sprę­
żyna do paści góralskiej robiona była z pręta jasionowego, a wedle

72
Kluka także drągi pod kariolki robiono niegdyś z jasieniny. Z kory
wydobywano barwik żółty, a do barwienia pisanek wytwarzano bar­
wik zielony. Dawni zbójnicy tatrzańscy byli uzbrojeni też w bunkosz
(z węg. bunko — maczuga) czyli maczugę jasionową, którą wedle powie­
dzenia góralskiego tak robiono: „jasień sieka się na wiosnę, to siekane
bule po nim rosną“ (Lud III 271—2).
3. Drzewo otaczano dawniej znacznym kultem, a może śladem
tego jest ludowy zwyczaj umieszczania także na tym drzewie kapliczek
i obrazów świętych, oraz fakt, że najstarsze kościółki wiejskie otaczają
zwykle stare jasiony. Oddawna uchodzi j. za środek odstraszający
węże. Już w dawnych zielnikach (Crescentyn i Marcin z Urzędowa)
zaznaczono, że węże wolą iść w ogień niż między jego liście. (Zbiór
XVIII 28). Dlatego też w Zakopanem okurzają jasionem bydło przy
pierwszym wypędzaniu na paszę, aby wąż go się nie „trzymał“., W pow.
Maków dla oddalenia wężów z domu w wilię św. Jana Chrzciciela za­
tyka się wszystkie szpary liśćmi jasionowymi. W pow. Limanowa robi
się to w tymże celu w wilię Zielonych Świątek, a w Zakopanem zatyka
się gałązki j. pod żłób i pód dyle w stajni. Jasion należy do roślin zaty­
kanych na św. Jana w strzechy i ściany w połudn. zachodniej części
Krakowskiego, czasem w wojew. stanisławowskim, oraz na Mazowszu
pruskim. Może to mieć pewną łączność z połudn. słów. stosowaniem
j. przeciw demonom (Moszyński, Atlas II tabl. 9—10). Liście jasionowe
były używane zapewne także do czarów, jak to wynika z sielanki Szy­
mona Szymonowicza (1614), który Teokrytowe liście wawrzynowe za­
stąpił jasionem (Lud XIX 128).
4. W dawnych zielnikach polskich jasion bywa nieraz wspominany jako środek leczniczy. Owoc i nasienie, zwane w dawnych glossacli
polskich „ptaszy język“ (z łac. lingua avis) uważa się jako afrodisiacum, a liście i sok jako antitoxicum. Wedle Kluka drewno z jasionu
ściętego między 12 sierpnia a 16 września samym dotykaniem leczy
rany. Kora zaś włożona w wypróchnały ząb wywabia z niego robaka,
który powoduje ból zębów. (Zbiór XVIII 28). Wedle popularnej ksią­
żeczki pt. „Wiadomość wielce użyteczna“, w Polsce bardzo swego czasu
rozpowszechnionej, palenie ogni z drzewa jasionowego i jałowcowego
chroniło przed zarazą (Wisła VII 168). Korze jasionowej przypisy­
wano własności lecznicze chininy. Lud dawniej leczył rany liśćmi ja­
sionowymi. W Międzyrzecu odwar kory służy jako środek przeciw
reumatyzmowi w mięśniach. Polacy w pow. Stanisławów przeciw
wściekliźnie radzą zbierać majki (Meloe proscarabeus) z jasionu, go­
tować na gęsto i dać pić.
Literatura: Szafer 567; Linde II 268; Briickner SE 200; SKJ III 365;
Małecki-Nitsch, Atlas językowy polskiego Podkarpacia. Kraków 1934, mapa 301;
kloszyński KLS I 57; Sylwan VII (1830), 258; Pam. Tow. Tatrz. 1 45; Tyg. ikistr.
1863, VIII 501; Kopernicki 8; Zbiór VI 256; AEL s. v. jasion; Udziela 218; Pleszczyński 116; Talko-Hrync. 313; MAAE XIII 77; Lud IV 214; Wisla VI 341.

7. Osika.
1. Osika (Populus tremula L.) wymieniana w dawnych glossach
średniowiecznych jako osica lub osika. (Rostafiński, Symb. I 138).
W gwarach znana też jako osina.

2. Drewno było dawniej używane do niecenia ognia i może
w związku z tym łączą się tak liczne wierzenia z tym drzewem. Bazie
osiki służą do wydobywania barwika na pisanki. Odwar tych bazi
i ałunu daje zielony barwik.
3. Drżące liście wywołały ogólne polskie powiedzenie „drżeć jak
osika“, oraz rozmaite opowieści ludowe o przyczynie drżenia tych
liści. Najczęściej objaśnia lud to tym, że na tym drzewie Judasz po­
wiesił się (powszechnie zwłaszcza w Małopolsce), albo też chciał się
powiesić, osika przerażona nie przyjęła go, więc powiesił się na jarzę­
binie, ale osika z tego lęku trzęsie się do dzisiaj (pow. Myślenice). Inne
wyjaśnienie powiada, że osika trzęsie się za karę, gdyż w obawie o sie­
bie nie udzieliła schronienia Matce Boskiej i Jezusowi podczas ucieczki
do Egiptu. W innych opowieściach trzęsienie się osiki powstało na
pamiątkę drżenia Chrystusa ha Górze Oliwnej (pow. Łańcut) albo też
jako ukaranie osiki za to, że gdy w chwili śmierci Chrystusa wszystkie
drzewa ucichły, jedna tylko osika poruszała liśćmi (pow. Tarnobrzeg
i Nisko). Inne opowieści jakby pozostawały w związku z opowieściami
o olszy, gdyż objaśniają, że osika drży od tegę czasu, gdy schronił się
na nią przerażony diabeł lub chłop w ucieczce przed wilkiem.
Osika jest drzewem posiadającym czarodziejskie właściwości, dla­
tego pod tym drzewem nie można stawać, gdy grzmi, bo w nie najprę­
dzej grom uderzy (pow. Kielce). Osika jest drzewem, które się na św.
Jana zatyka w strzechy i ściany, ale tylko w Polsce półn.-wsch. (wojew.
wileńskie, poleskie i wołyńskie). Idzie tu może o ochronę przed czarow­
nicami. W pow. Ropczyce radzą od św. Łucji do Bożego Narodzenia
przynosić z lasu po gałązce osiki, potem te gałązki w dzień B. Naro­
dzenia zapalić, a wtedy przyjdzie czarownica. W dawnych zapiskach
spotyka się też wiadomość, że znachor idący rozplątać szkodliwy zakręt
w życie, wywija nad głową trzema osikowymi drzewkami, następnie
w miejscu, gdzie był zakręt, zatyka je w ziemię ostrymi końcami na
dół, a korzeniami do góry. Wogóle wedle ludu krakowskiego gałęzie,
koły i patyki osikowe miały przeciw duchom, strachom i mocy czartowskiej być skuteczną ochroną. (Kolberg, Lud VII 132). Kołkiem osi­
kowym przybijano diabłu w ludzkiej postaci lub czarodziejowi połę
do ziemi, a czarownicę za warkocz przybijano tym kołkiem, aby się
już ruszać nie mogła. Takiego kołka osikowego używa się także prze­
ciw upiorom (Polska półn.-Wsch.), a podejrzanym o to zmarłym prze­
bija się serce, albo ucina głowę i przybija do tułowia tym kołem.
W formie łagodniejszej widzimy to w pow. kartuskim, gdzie zmar­
łemu kładą na piersiach trzy krzyżyki z osiny, aby zmarły jako
wieszczy nie powstał z mogiły i podczas snu nie ssał krwi swym
krewnym, przyprawiając ich o śmierć. Praktyki takie stosuje się
szczególnie do ludzi zmarłych nienaturalną śmiercią. W Chełmskiem przebija się samobójcy gardło kołkiem osikowym, aby dusza
nie błądziła w ciele jako upiór i nie niepokoiła pozostałych przy ży­
ciu (Kolberg, Chełm. II 141, 250). Środkiem zaradczym przeciw cza­
rowaniu owiec jest kawał zwłok żydowskich gotowanych wśród nocy
na osikowym ogniu, po czym takim wywarem kropi się chore owce.
(Żarki, Siewierz, Pilica). Przy pomocy osiki wykonywa się także pewne

74
czary przeciw złodziejom. Na Mazowszu gdy wyświdruje się osinę
i wetknie do niej coś z rzeczy, z których złodziej ukradł, trzęsie złodzie­
jem, podobnie się dzieje, o ile ktoś zatnie na czczo w święto osikę pod­
czas dzwonienia.
4. Febrę leczy się przez wywiercenie świderkiem dziurki w osice
i zabicie tej dziurki kołeczkiem, febra zostaje wtedy w osice, a człowiek
zdrów wraca do domu (pow. Ropczyce). W Małopolsce Wschodniej
robi się dziurkę w drzewie, wkłada do niej pęk włosów, uciętych przy
uszach, paznogcie ucięte z rąk i nóg, włosy z pod pazuchy i wkońcu
chuchają w ten otwór trzykroć i silnie go kołkiem zabijają, aby „chłod­
na“ nie wyszła i do chorego nie wróciła. W celu zabezpieczenia się od
cholery stawiają w czterech rogach wsi krzyże z drzewa osikowego,
które ucina się w lesie bez mierzenia. Dopóki krzyże stać będą, dopóty
we wsi nie pojawi się cholera. (Pińczów) Popiół z drzewa os. przy­
kłada się do wrzodu, który pod wpływem tego leku pęka. Kijem osinowym wygniata się brzuch przy silnym wzdęciu. (Międzyrzec).
W pow. olkuskim leczą kołtun, wygotowując w wodzie 9 wierzchołków
osiczyny, którą smarują całe ciało. Brodawki leczy się sokiem płyną­
cym z gorejącej osiny, albo też przykładaniem osikowego popiołu.
Także martwa kostka ginie pod popiołem z kory osikowej (pow. Tarno­
brzeg i Nisko). Natomiast małych dzieci nie kąpie się w liściach z drzew
osikowych, boby się im potem głowa trzęsła jak osice.
Rozmaite leki dla chorych owiec przygotowuje guślarz zawsze na
osikowym ogniu. Chorą krowę można odrazu uleczyć przez zatknięcie
nowego kołka osikowego w to miejsce, gdzie krowa krwawo moczyła.
Kora osikowa zmieszana z żytnią mąką służy do dezynfekowania
mieszkania od pasorzytów. (Wileńskie).
5. Nawet w pieśniach ludowych osika bywa zestawiana w rymie
do nieuczciwych dziewcząt. (Krakowskie, Podhale).
Literatura: Szafer 172; Brückner SE 384; Linde III 592; Tyg. illustr.
VIII (1863) 501—2; Lud II 228, IV 215, 365, VI 63, VII 139, VIII 253—4, IX 362,
366, XV 338, XVII 33, XXXI 98; Zbiór VI 281—2, VII 117—8, IX 46, X 87, 96,
XI 52, 57, XIII 75, XIV 200, 214; Wisla VI 418, VII 108; Laguna 83, 85; Kopernicki 7; MAAE III 112, 120, VII 46—7, XIII 58, 69; Kolberg, Chełm. II 260; Mo­
szyński, Atlas II tabl. 8; Fedorowski ZSP 239; Wójcicki ZD II 277; Talko-Hrync.
121, 245, 311, 312; AEL s. v. osika; Gulgowski 177; Polaczek 71; Pleszczyński 100,
126; Udziela 187, 206, 260; Stelmachowska 126.

OBJAŚNIENIE SKRÓTÓW.
AEL — Materiały rękopiśmienne Zakładu Etnologicznego UJK we Lwowie.
Biegeleisen KOM — H. Biegeleisen, U kolebki, przed ołtarzem, nad mogiłą.
Lwów 1929.
Biegeleisen Lecz. — H. Biegeleisen, Lecznictwo ludu polskiego. Kraków 1929.
Brückner SE — A. Bruckner, Słownik etymologiczny języka polskiego. Kra­
ków 1927.
Federowski ŻSP — M. Federowski, Lud okolic Żarek, Siewierza i Pilicy.
I—II. Warszawa 1888—1889.
Gloger OW — Z. Gloger, Obrzęd weselny polski. Warszawa 1901.

75
Gulgowski —■ E. Gulgowski, Von einem unbekannten Volke in Deutschland.
Berlin 1911.
Haur — J. K. Haur, Skład abo skarbiec znakomitych sekretów ekonomiey
ziemiańskiey. Kraków 1693.
Karłowicz — J. Karłowicz, Słownik gwar polskich. I—VI. Kraków 1900—1911.
Kluk — K. Kluk, Koślin potrzebnych utrzymanie, rozmnożenie i zażycie.
I—III. Warszawa 1786—1788.
[Kolberg, Lud — O. Kolberg, Lud. Seria I—XXIII. Kraków 1865—1890.
Kolberg, Chełm. — O. Kolberg, Chełmskie. I—II. Kraków 1890—1891
Kolberg, Maz. — O. Kolberg, Mazowsze. I—V. Kraków 1885—1890.
Kopernicki — I. Kopernicki, O wyobrażeniach lekarskich i przyrodniczych,
oraz o wierzeniach naszego ludu o świecie roślinnym i zwierzęcym.
Lwów 1876.
Kosmos — Kosmos. Lwów 1876, t. I i n.
Linde — M. S. B. Linde, Słownik języka polskiego. I—VI. Lwów 1854—1860.
Lud — Lud. Organ Towarzystwa Ludoznawczego. I—XXXIV. Lwów 1895
do 1937.
Laguna — S Laguna, Teki etnograficzne. Rękopis Zakładu Narodowego £m.
Ossolińskich.
MAAE — Materiały antropologiczno-arcbeologiczne i etnograficzne. 1—XIV,
Kraków 1896—1919.
Maurizio — A. Maurizio, Pożywienie roślinne i rolnictwo w rozwoju dziejo­
wym. Warszawa 1926.

Moszyński KLS — K. Moszyński, Kultura ludowa Słowian. 1—II. Kraków
1929—1934.
Moszyński, Atlas — K. Moszyński, Ałlas kultury ludowej w Polsce. I—II.
Kraków 1934—1935.
O] .i Lot — Orli Lot. Miesięcznik krajoznawczy. I i nast. Kraków 1920 i nast.
Pam. Fiz. — Pamiętnik fizjograficzny. I—XIX. Warszawa 1881—1907.
PF — Prace Filologiczne. I—XVI. Warszawa 1885—1934.

Pleszczyński — A. Pleszczyński, Bojarzy międzyrzeccy. Warszawa 1892.
Polaczek — St. Polaczek, Powiat chrzanowski. Kraków 1898.
Rostafiński, Symb. — J. Rostafiński, Symbola ad historiam naturalem medii
aevi. Pars I—II. Cracoviae MCM.
Sama — Wł. Sarna, Opis powiatu jasielskiego. Jasło 1908.
SKJ — Sprawozdania Komisji językowej Akademii Uimejętności. I—V. Kra­
ków 1880—1894.
Spr. Kom. Fizj. — Sprawozdania Komisji fizjograficznej Akad. Urn. w Kra­
kowie. 1867. T. I i n.
Stelmachowska — B. Stelmachowska, Rok obrzędowy na Pomorzu. Toruń 1933.
Szafer RP. — W. Szafer, S. Kulczyński, B. Pawłowski, Rośliny polskie. LwówWarszawa 1924.
Talko Hrync. — J. Talko Hryncewicz, Zarysy lecznictwa ludowego na Rusi
Południowej. Kraków 1893.
Treichel — A. Treichel, Volkstümliches aus der Pflanzenwelt Westpreussens.
Schriften d. Naturforsch. Gesellschaft zu Danzig. NF. V. h. 3.
Tyg. Ul. — Tygodnik ilustrowany. Warszawa 1863—64.
Udziela — M. Udziela, Medycyna i przesądy lecznicze ludu polskiego. War­
szawa 1891

76
Wisła — Wisła. I—XX. Warszawa 1887—1920.
Wójcicki ZD — K. W. Wójcicki, Zarysy domowe. I—IV. Warszawa 1842.
Zar. śląskió — Zaranie śląskie. I i nast. Cieszyn 1908 i n.
Zbiór — Zbiór wiadomości do antropologii krajowej. I—XVIII. Kraków
1877—1895.
Zbliska i zdaleka. T. I. i nast. Lwów 1935 i n.
Zdrowie — Zdrowie. T. lin. Warszawa 1887.
Ziemia — Ziemia. I i nast. Warszawa 1910 i n.

ROMAN WŁODZ. HARASYMCZUK — WILHELM TABOR

ETNOGRAFIA POŁONIN HUCULSKICH
Wstęp
Z polecenia kierownika Instytutu Etnologicznego Uniwersytetu
Jana Kazimierza we Lwowie Prof. Dra Adama Fischera przeprowa­
dziliśmy badania etnograficzne na terenie połonin huculskich *). Za­
daniem naszym było zbadać kulturę pasterską Huculszczyzny. Po­
cząwszy od Jasienowa Górnego droga nasza wiodła brzegiem Białego
Czeremosza przez Uścieryki, Stebne, Dołhopole, Polanki, Fereskulę
do Jabłonicy koło Hrÿniawy. Korzystając z uprzejmej gościny lekarza
okręgowego WP. Dra Makowskiego, odpoczęliśmy w Jabłonicy, skąd
następnego dnia udaliśmy się w dalszą drogę przez Hryniawę i Jałowiczorę ku połoninie Śmik’eny (1). Od połoniny Smik’eny rozpoczę­
liśmy badania, które w dalszym ciągu prowadziliśmy na połoninach
Hostiw (2), Hłystowaty (3), Szkoruchiw (4), Jaworiw (5), Pniwie Wiel­
kie (6), Dukonia Wielka (7), Hoiczyna (8) i Tamica (9), należących
do gminy Hryniawa. Nieustające deszcze sprawiały nam wiele trud­
ności w przejściu na przełaj do połonin położonych w dorzeczu Czar­
nego Czeremosza, wzdłuż granicy czesko-słowackiej. Zmuszeni byli­
śmy przeto przejść drogą przez miejscowości Hryniawę, Jabłonicę,
Fereskulę, Polanki, Dołhopole, Stebne, Uścieryki, Jasienów Górny,
Krzyworównię, Żabie, Dzembronię, Zełene, obok Szybenego na poło­
ninę Kamenec (10) od strony połudn.-wschodniej szczytu Pop Iwan.
Połonina ta jak również i dalsze [Gropa Wielka (11), Gropa Mała (12),
Gropka (13), Wibczynka (14) i Ragieska (15)] odznaczają się grun­
tem bardziej kamienistym, uboższym w trawę, a cała gospodarka
powierzona jest starszym watahom, którzy przestrzegają bardziej
dawnej tradycji (wzniecanie żywego ognia, praktyki magiczne, stary
system gospodarki pastwiskowej oraz różnice w nazwach i nawoły­
waniach zwierząt domowych). Badania zakończyliśmy na połoninie
Ragieska, po czym następnego rana zeszliśmy z połoniny nad jezioro
Szybene, skąd przez Zełene i Dzembronię powróciliśmy do Żabiego
lici, gdzie na plebanii Przewiel. ks. Wasyla Hlibowickiego, goszczącego
1) Połoniny od Smik’enego do Tarnicy oznaczono na mapie przedstawiającej
przebytą trasę w czasie od 1/VII do 31/VII 1934 liczbami od 1—9, a połoniny od
Kamenca do Ragieski liczbami od 10—15. (Ryc. 1).

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.