56e43ac42d96c4132a7b0a27617641bc.pdf

Media

Part of Z rozważań nad kontaktem Słowian z ludami ałtajskimi / Lud, 1936, t. 34

extracted text
171
MARJAN LEWICKI

Z ROZWAŻAŃ NAD KONTAKTEM SŁOWIAN
Z LUDAMI AŁTAJSKIEMI
(SUR LES RAPPORTS ENTRE LES PEUPLES SLAVES
ET LES PEUPLES ALTAÏ QUE S)
Artykuł niniejszy nie rości sobie pretensyj do nowego
przedstawienia kwestji kontaktów Słowian z ludami ałtajskienu:
Turkami i Mongołami. Pomyślany został jako pendant o cha­
rakterze iniormacyjno-sprawozdawczym do publikowanej w tym­
że tomie Ludu pracy Dra Zygmunta Rysiewicza.

Teorje o azjatyckiem pochodzeniu Słowian i ich pokrewieństwie z lu­
dami ałtajskiemi wypowiadane były niejednokrotnie w ciągu ubiegłego
wieku. Opierały się one na wynikach badań ówczesnej antropologji i prehistorji, posiłkując się niekiedy daněmi lingwistycznemu Ustalenie przy­
należności języków słowiańskich do indoeurcpejskiej rodziny językowej
kładzie kres hipotezom o pokrewieństwie językowem słowiańsko-ałtajskiem, ale nie daje odpowiedzi na pytanie, gdzie należy szukać kolebki
Słowian.
Ogół slawistów przychyla się do opinji, że pierwotne siedziby sło­
wiańskie znajdowały się w Europie (na obszarze między Odrą a Dnie­
prem) ; »istnieje tylko rozbieżność w dokładnej ich lokalizacji. Jednak ta
teorja, zwana teorją autochtonizmu Słowian, nie może być, zdaniem Niederlego, pojmowana w sensie absolutnym; należy ją rozumieć raczej
w ten sposób, że wymienione obszary europejskie zajmowali Słowianie
przed utratą wspólnoty językowej i przed migracją do siedzib, gdzie ich
zastaje historja.
Nie da się zaprzeczyć, ze Słowianie zetknęli się z ludami ałtajskiemi;
źródła historyczne pozwalają nam mówić z całą pewnością tylko o kon­
takcie Słowian z Turkami lub Mongołami w Europie i to w czasie, kiedy
wspólnota językowa słowiańska prawdopodobnie już nie istniała. Nato­
miast brak danych historycznych dla okresu przed przybycièm i osiedle­
niem się Słowian w Europió zaleca ostrożność w rozpatrywaniu tej
kwestji.
Pierwszym historycznie ludem ałtajskim, z którym musieli zetknąć
się Słowianie, byli Hunnowie. O ich przynależności językowej uczeni wy­
powiadali się kilkakrotnie, zaliczając ich już to do Turków, już to do
Mongołów; dzisiaj przeważa raczej przypuszczenie, że Hunnowie mówili
językiem tureckim. Najeźdźcy ci przewalili się przez teryiorjum słowiań­
skie, zatrzymując się dłużej na niewielkim jego skrawku, nad Dunajem,
i władza ich nie przetrwała nawet wieku (37G—<453).
Następnym ludem ałtajskim, który wtargnął na obszar zajęty przez
Słowian, byli Awarowie. Na pytanie, jakim mówili językiem, nie można
dać ostatecznej odpowiedzi; niektórzy (np. Pelliot) przypuszczają, że był
to język mongolski. Pisarze bizantyńscy rozróżniają między prawdziwymi
Awarami (identycznymi z ludem Żuan-źuan kronik chińskich), których
potęgę złamali w 552 Turcy środkowo-azjatyccy, a t. zw. Pseudo-Awa-

172
rami; ci ostatni są identyczni z Awarami naszych źródeł historycznych.
Awarowie pojawiają się w Europie w drugiej połowie VI w. i w krótkim
czasie zagarniają pod swą władzę przestrzeń od M. Czarnego do M. Adrja'. tyckiego, obierając, podobnie jak i Hunnowie, stepową nizinę Panonji
na ośrodek państwa. Wśród ludów podbitych znalazły się także szczepy
słowiańskie, ale nie wszystkie, bo tylko część Słowian wschodnich (po
Wołyń), Słowianie południowi, osiedli nad Dunajem, i Słowianie za­
chodni w Czechach po Morawy.
Po Awarach wspomnieć wypada o ludach tureckich lub sturczonych,
z któremi zetknęli się Słowianie. Ekspansja tych ludów nie była tak ży­
wiołową, jak Hunnów lub Awarów. Słowianie południowi wchodzili przez
krótki czas w skład państwa Bułgarów naddunajskich (od 679), którzy
przypuszczalnie byli ludem sturczonym. Prawdopodobnie wzajemne sto­
sunki w tern państwie nie były oparte na władzy zwierzclmiczej Bułga
rów i niewoli Słowian, ale może były uregulowane umową o solidárném
działaniu przeciw wspólnym wrogom.
*
lima część Bułgarów, mająca swe siedziby nad Kamą, a których
rozkwitLprzypada na IX w. i Chazarzy (lud turecki), którzy władali od
VII—IX w. obszarem na Południu ze stolicą u ujścia Wołgi do M. Kaspij­
skiego, uzależnili od siebie część Słowian wschodnich. Zależność ta wy­
rażała się w składaniu określone j daniny.
Południowe stepy nad M. Czarnem zajmują niebawem tureccy Pieczyngowie (upadają w połowie XI w) i zmieniający ich Połowcy (Ku­
manie). O stosunkach łych ludów ze Słowianami wspominają łatopisy
ruskie i źródła bizantyńskie.
Połowców zmiata z widowni dziejowej fala mongolska (w. XIII),
która rusza na Zachód, wzburzona wystąpieniem Czyngis-chana; dociera
do granic cesarstwa niemieckiego i brzegów M. Adrjatyckiego. Niebawem
cofa się jednak ze środkowej Europy, ustalając się wszelako na terytorjum Słowian wschodnich na dłuższy czas. W XV w. upada Złota
Horda, ale na jej gruzach powstaje kilka mniej lub więcej samodziel­
nych organizmów państwowych, które wchłonęły w dużym stopniu
element turecki.
Słowianie południowi wchodzą od XIV w. w sferę oddziaływania
Turków osmańskich, którzy ugruntowali władzę swą na tych terenach
na kilka wieków.
I Polacy nie pozostali odosobnieni. Inwazja mongolska objęła, cöprawda na krótko, swym zasięgiem i ten obszar; potem napady Tatarów
i ciągłe wojny z Turkami trwają prawie do upadku Rzeczypospolitej.
Jest rzfejczą zrozumiałą, żę zetknięcie się Słowian z temi ludami nie
mogło pozostać bez echa. Przejawić się mogło we wpływach, jakie ludy
ałtajskie wywarły na różnej dziedziny życia słowiańskiego.
Kontaktom Słowian z ludami ałtajskiemi poświęcone' są prace J.
Peiskera i prof. K. Moszyńskiego. Rozprawy obu autorów różnią się
znacznie między sobą. Peisker omawia wpływy ludów ałtajskich na
ustrój społeczno-polityczny Słowian, opierając się na danych historji,
socjoetnologji a także i lingwistyki. Bez odpowiedzi pozostawia pytanie,
czy Słowianie siedzieli w Europie zdawiendawna; można przypuszczać,
że autor mówi o zetknięciu się Słowian z Turkami (i Mongołami) już na

173

gruncie- europejskim. Natomiast prof. Moszyński, prawie wyłącznie na
podstawie materjaîu językowego, wypowiada przypuszczenie, że kontakt
Słowian z ludami ałtajskiemi mógł dokonać się jeszcze w Azji.
Peisker przedstawił swój punkt widzenia na stosunki słowiańskoałtajskie w rozprawie, wydanej w 1905 r.1). Główne myśli tam wypo­
wiedziane powtarzają się także w następnych jego pracach 2). Wywody
autora wzbudziły duże zainteresowanie, wywołały ożywioną dyskusję
i dały bodźca do zajęcia się specjalnie tą lub inną kwestją.
Badania Moszyńskiego 3), stanowiące wstęp do większego studjum,
nie pozostały również bez echa. W przeciwieństwie jednak do dyskusji
nad teorją Peiskera, w której wzięli udział prawie wyłącznie slawiści,
a w każdym razie indoeuropeiści, rezultaty prof. Moszyńskiego zaintere­
sowały także i orjentalistów. Wymownym dowodem zainteresowania
z tej strony jest recenzja prof. Kotwiczą, która urosła do rozmiarów spo­
rej rozprawki. Dzięki temu, w odniesienia do teorji tego badacza, jesteśmy
w lepszem położeniu, bo opinje sławistów (Niederlego, Briicknera) mo­
żemy konfrontować ze stanowiskiem orjentalisty 4), badającego specjalnie
ludy koczownicze Azji Środkowej.
Rozpatrzymy pokolei teorję Peiskera, ograniczając srg naturalnie
do tej części, która dotyczy stosunków Słowian z ludami ałtajskiemi,
omówimy ściśle z nią związane prace Kcrsza i Mladenova i przedsta­
wimy zarzuty, postawione Peiskerowi przez recenzentów.
W ten sam sposób omówimy wyniki badań prof. Moszyńskiego i za­
strzeżenia wysunięte przeciwko nim.
Wpierw należy powiedzieć kilka słów o używanej przez obu autorów
terminologji, bowiem ustalenie jej dla dalszych badań może mieć duże
znaczenie. Z powyższego krótkiego przeglądu historycznego widać, że na­
jazdy koczowników na Europę składały się uietylko z Turków ale i Mon­
gołów.
Obaj autorzy posługują się terminem „Turkotatarzy“ „turkotatarski‘í, a nie są odosobnieni, bo nazw tych używają także inni uczeni za­
bierający ' głos w tych kwestjach. Peisker nie precyzuje terminu „Turko­
tatarzy“ i odnosi się wrażenie, że określa nim wszystkie ludy, koczujące
na stepach Azji, ze względu na ich tryb życia, zostawiając na uboczu
sprawę ich przynależności językowej'. Np. mówi o Scytach, że język ich
był irański, „aber ihre Lebensweise zeigt derart turkotatarische For­
men, daß sie bereits von B. G. Niebuhr als „sibirisch-mongolische“ er­
laub wurden“.
Objaśnienie, jakie daje dla tego terminu prof. Moszyński nie jest
także zadowalające.^KPżywa on go w sensie ogólnikowym na oznaczenie
1) Die älteren Beziehungen der Slawen zu Turko-tataren und Germanen und
ihre sozialgeschichtliche Bedeutung, Vierteljahrschrift für Sozial- und Wissenschafts­
geschichte, III, Stuttgart 1905' (ukazała się jako osobna odbitka).
2) The Expansion of the Slaws w II t. The Cambridge Mediaeval History (1913),
Neue Grundlagen der Slawischen Altertumskunde, Stuttgart-Berlin 1910, -Kdo byli
naši předkově a co jsme po nich v sobě zdědili, Praha 1921.
s) Badania nad pochodzeniem i pierwotną kulturą Słowian I. Polska Akademja Umiejętności, Wydział Filologiczny. Rozprawy t. LXII, Nr. 2, Kraków 1926
4) Także turkolog krakowski, prof. • T.,' Kowalski poświęcił w czasie swych
wykładów wiele uwagi analizie wysuniętych przez Moszyńskiego równań leksy­
kalnych. Wiadomość tę zawdzięczam Dr. Tadeuszowi Lewickiemu.

174
Turków i Mongołów, ludów mówiących językiem pośrednim między tu­
reckim a mongolskim i tych ugrupowań etnicznych, „c których me
wiemy czy należały do Turków, czy do Mongołów, czy też były mie­
szane“.

;i
Zgodnie ze zdaniem prof. Kotwiczą, należy termin „Turkotatarzy
zastąpić nazwą „ludy ałtajskie“, przyjętą w dziś. nauce na oznaczenie
Turków, Mongołów i Tungusów.
Przymiotnik Fjturski“, który poza pracą Moszyńskiego można tu
i ówdzie spotkać, jest dziedzictwem starszego poglądu orjentalistyki ro­
syjskiej, która określała nim ludy tureckie wogóle, rezerwując nazwę
„turecki“ dla Turków (osmańskich. Z kół młodszych przedstawicieli turkologji rosyjskiej wyszła tendencja do wyeliminowania terminu ,,tjurkskij“ i zastąpienia go przez wyraz ^turecki“ dla ogółu Turków i „turecko-osmański'' dla Turków-Osmanów.
Przejdźmy teraz do przedstawienia teorji Peiskera. Autor, uderzony
zjawiskiem, że prawie przez całe średniowiecze element słowiański toczy
wojny z żywiołem germańskim, kończące się pomyślnie dla tego ostat­
niego, zastanawia się, jaka mogła być przyczyna słabości Słowian.
Według niego, brak odporności na ataki germańskie był wynikiem
warunków politycznych, w jakich żyli Słowianie. Na poparcie swego
poglądu wysuwa przypuszczenie, że Słowianie na długo przed pierwszem
natarciem Germanów znaleźli się w takich warunkach politycznych, które
wyczerpały ich zasób energji i umożliwiły innym ludom podbój.
Zakłada przeto Peisker, że Słowianie pędzili tryb życia niewolników,
dający się po/ównać z losem parjasów. Wprawdzie ówczesne siedziby Sło­
wian po obu brzegach Dniepru mogły wyżywić nawet liczną ludność, zaj­
mującą się rybołóstwem, hodowlą bydła lub uprawą roli, jednakże po­
łożenie ekonomiczne dawnych Słowian niezawsze odpowiadało w zupeł­
ności owym sprzyjającym warunkom ich siedzib.
Autor zwraca uwagę na brak w językach słowiańskich wyrazów na
■oznaczenie zasadniczych pojęć z zakresu chowu bydła i gospodarki rolnej
(bydło, mleko, ser, pług i i.), mimo istnienie bogatej swojskiej nomenkla­
tury dla bydła domowego. Wysnuwa przeto, wniosek, że pierwotni Sło­
wianie znali chów bydla i uprawiali go na wielką skalę, lecz sczasem zo­
stali zmuszeni, z jakichś ważnych przyczyn, poniechać go. Te ważne
przyczyny upatruje autor w panowaniu koczowniczych ludów tureckich
nad Słowianami. “Koczownicy nie mogli ścierpieć pod bokiem „konku­
rencyjnej“ hodowli bydła słowiańskiej, zmusili Słowian do jej poniecha­
nia, zajęli ich tereny ood własną gospodarkę, przeznaczywszy Słowianom
rolę stróż y trzód.
,
Potwierdzenie swej hipotezy widzi Peisker w danych źródeł
historycznych m. i. dzieła Konstantyna Porfirogenety, który powiada, że
Rusowie nabywają bydło u swych sąsiadów.
Z okresu samodzielnej hodowli bydła zachowały się, według Peiskera,
wyrazy župa i župan
poi., czesk. pan), które pochodzą.od
pierwiastka indoeuropejskiego (stind. gopá ,strażnik“, g o pa y á t i
,strzeże, przechowuje“)5). Župan oznacza dostojnika, głowę jakiegoś
B) Innego zdania jest Prof. Briickner (Początki kulturv słowiańskiej, 234, Słow­
nik etymologiczny s. v.), który uważa župan za pozostałość „awarsko-bułgarską“

175

obszaru, ale znaczenie to nie jest pierwotne i ustaliło się dopiero dzięki
temu, że żupanami byli koczowniczy pasterze, którzy sprawowali wła­
dzę nad Słowianami i którzy zagarnęli całą hodowlę bydła dla siebie.
Źródła historyczne wyróżniają wśród Słowian jeszcze warstwę spo­
łeczną, zwaną smerdami Peisker wiąże ten wyraz ze smerd.
(staroceik.-słOw. smriideti) ‘wydawać złą woń‘ i powiada, że pow­
stanie lub przynajmniej zastosowanie go jest wynikiem panowania tu­
reckiego; dla azjatyckiego najeźdźcy podbity Słowianin uchodził za wy­
dającego przykry zapach.
Tak więc ustrój społeczny przedstawia się Peiskerowi jako dwu­
warstwowy: z jednej strony element panujący, obcy, który przyjął sło
wiańską nazwę, (župana), z drugiej ludność podbita, smerdowie. Zda­
niem autora dwuwarstwowość ta istniała i pod panowaniem germańskiem, a przetrwała i dłużej w organizmach państwowych, stworzonych
przez samych Słowian.
Wywody swoje ilustruje autor daněmi źródeł historycznych, opisem
bytowania ludów tureckich6) i dosyć obfitym materjąłem leksykalnym.
Ten ostatni obejmuje szereg wyrazów słowiańskich zapożyczonych
w większości z języków germańskich i tylko jeden, uchodzący za po­
życzkę turecką.
Tym wyrazem tureckim ma być słów. wyraz twarogu ,ser‘.
Zdaniem Peiskera, ma on stanowić dowód, że Słowianie podbici przez
ludy tureckie nie mogli zajmować się chowem bydła, a tern samem byli
pozbawieni mleka w stanie świeżym. Idąc w ślady swych władców uży­
wali mleka w stanie przetworzonym i dla tego produktu zapożyczyli od
Turków nazwę: toraq-turaq.
W następnych pracach Peisker powiększa liczbę rzekomych poży­
czek tureckich o równania leksykalne słowiańsko-tureckie, zapropono­
wane przez językoznawcę rosyjskiego Th. Korsza. Należy więc zapoznać
się ze zdaniem tego uczonego.
Pracę Korsza ') można podzielić na 3 części. W pierwszej autor
streszcza poglądy Peiskera i wypowiada się w sprawie słów. twarogu;
w językach słowiańskich. Żup an pozostaje w związku z terminem: tsopon
Konstantego Porf uogenety, dzoapan napisów staro-bułg. i skarbu z Nagy SzentMiklós, który p. Nćmeth w ostatniej swej pracy (Die Inschriften des Schatzes von
Nagy Szent-Miklós, Budapest N'9.33) przypisuje Pieczyngom. Językom tureckim wy­
raz ten jest nieznany Jedynie filolog arabski XI w. Mahmąd al-Käsghan, autor cen­
nego dzieła o języku tureckim, zanotował zbliżony fonetycznie i znaczeniowo do
župana wyraz čupan ,pomocnik naczelnika wioskowego*1. *Możliwe
* * * * 7 że čupan
wiąże się z čoban, znaném osmańskiemu i krymskiemu w znaczeniu ,pasterz1,
i że w obu wypadkach mamy do czynienia z pożyczką irańską.
e) Peisker powołuje się na opisy podróży Vambéry’ego, Middendorffa, a nie
wspomina o pracach turkologa Radłowa (W. Radloff), K’i, Bonpocy oót. yfirypaxB
C~'pn.no5Ket,ie Kt.LXXII t. 3anncoia> Mwn. AKajteiwiH Hayrb, Nr. 2, CT16. 1893', Aus
Sibirien (2 t. Leipzig 1893). Radłów długie lata swego życia spędził śród różnych
szczepów tureckich i poznał gruntownie ich język i zwyczaje. Ustrój społeczny
•ioczowników mongolskich przedstawił rosyjski mongolista Vladimircov, w niedo­
kończonej niestety pracy OómeCTBeHHblfi CTpofi MOHroJlOB (Leningrad 1934).
7) O HŤ.KOTOpbIXTj ßblTOBbIXb CJlOBaX-b 33.1MCTBOBaHHbIX'b flpeBHHMH CjTaBfl-

HaMt* M3'b Tato. nasbiBaeMbix-b ypajro-aJTTařícKHx-b fl3biKOBi. 3anncKH M. PyccKaro
TeorpatJwtecKaro OSmccTBa no On;. SmorparfiiM, XXXIV (Cßopmucb bl. qecvt.
ceMnji,ec5iTMj[Ť.TÍ5i T. H. rioTaHMHa\ cns. 1909, 537—546.

176
druga obejmuje kilka nowych równań leksykalnych dla słowiańskich
wyrazów Dykü, wołu, koza, przyczem można dodać, że Korsz
czerpie materjał porównawczy nietylko z języków tureckich, ale również
z dialektów fińskich. W części trzeciej omawia slow. porsu, zapoży­
czone przez języki fińsko-ugryjskie, które w swej wędrówce dotarło da­
leko na północny Wschód.
Co się tyczy slow. twarogu, autor uważa za prawdopodobne, że
mamy tu do czynienia z pożyczką (ufalsko-) ałtajską wogóle; przeciw tu­
reckiemu pochodzeniu tego wyrazu przemawiać może istnienie w języku
greckim na długo przed pojawieniem się Turków wyrazu tvoůq pokrew­
nego słów, t w a r o g ü.
W wyrazie b y k ü, który Peisker uznał za rodzimy, widzi Korsz,
jakkolwiek nie bez trudności, pożyczkę z tureckiego b u q a, b u g a i za­
uważa, że turecki wyraz dostał się powtórnie do jęz. słowiańskich w okre­
sie późniejszym jako buhaj.
Słów. w o ł u zestawia z tur. ułaq ,zwierzę juczne1, które w róż­
nych formach występuje także w dialektach fińskich8|.
Nie znajdując zadawalającej etymologji dla słów. koza, traktuje
również i ten wyraz za zapożyczenie z tureckiego, gdzie odpowiadają mu:
kači, kadža, käzä.
Ze stanowiska historyka rozpatrzył teorję Peiskera przedewszystkiem zasłużony badacz L. Niederle9), a nieco uwag dorzucił i K. Kadlec10).
Opinje ich można ująć w ten sposób.
Dane historyczne, jakkolwiek skąpe, nie pozwalają jednak na wysnu­
cie wniosku, że Słowianie nie zajmowali się hodowlą bydła, lub, że mu­
sieli ją porzucić jeszcze w okresie wspólnoty. Nie pozwala na taki wnio­
sek i istnienie bogatej terminologji rodzimej słowiańskiej. Cytowany
przez Peiskera ustęp z dzieła Konstantego Porfirogenety dotyczy, zda­
niem Niederlego, nie Słowian ale germańskich Rusów, którzy siedzieli
w północnej części dziś. Rosji europ, (w okolicach jez. Ładoga) nieod­
powiedniej dla hodowli bydła i dlatego zmuszeni byli nabywać je u Pieczyngów.
Niederle nie przeczy tezie, że Słowianie mogli podlegać najazdom
ludów ałtajskich, jak: Hunnowie, Awarowie, Pieczyngowie, Połowcy,
lecz zaznacza, że niewola ta nie trwała zbyt długo, nie obejniowa.a ca­
łego terytorjum, zajętego przez Słowian i nie była tak okrutną, jak ją
przedstawia Peisker. Najdłużej ulegali Słowianie przemocy Awarów, ald
ogół Słowian nie odczuwał ich jarzma i nie było ono wszędzie jedna­
kowo ciężkie, bo przecież gdzieniegdzie mogła się wytworzyć samo­
dzielna władza słowiańska.
Źródła historyczne, ma które powołuje się Peisker, kreśląc przygnę­
biający obraz panowania koczowników nad Słowianami, w interpretacji
8) Do tych ostatnich dostały się niewątpliwie z języka tureckiego.
9) Najdawniejsze siedziby Słowian (Początki kultury słowiańskiej, Encyklopedya Polska IV2 - dział V, Kraków 1912) 1«, 2.8; Des théo ies nouvelles de Jan
Peisker sur tes anciens Slaves, Revue des Etudes Slaves II (1922), 19 37; Manuel
de Tantiquité slave I (Paris 1923), 28--30; v. te. 175 i nn.
10) O politycznym ustroju Słowian (Początki kultury słowiańskiej), 40 i nn.
V. też w temże dziele zbiorowem zamieszczoną rozprawkę prof. Briicknera, Wpływ
kultur obcych (str. 188—207).

177
Kadleca dają nam bardziej prawdopodobny pogląd na wzajemny stosu­
nek Słowian i najeźdźców.
Krócej lub dłużej trwające okresy zależności od ludów ałtajskich
i germańskich, przypadające na epokę historyczną, nie mogą, według
Niederlego, świadczyć o odwiecznej niewoli Słowian. Istniejące w języ­
kach słowiańskich liczne pożyczki językowe (germańskie przedewszystkiem) Niederle skłonny jest uważać za wynik kontaktów Słowian z temi
ludami, kontaktów, które mogły zachodzić na drodze pokojowej lub
w czasie wojny. W tym ostatnim wypadku stroną zaczepną mogli być
i byli także Słowianie.
Stroną lingwistyczną wywodów Peiskera zajął się J. Janko1Ł). Wska­
zuje on, że podstawa lingwistyczna jest krucha i niepewna, i nie może
być przekonywująca dla językoznawcy, i że zatem jest niewystarczająca
dla całej teorji. Wyraz twarogu pochodzi według niego od t w a r i,
tworiti ,tworzyć, formować1 jest więc wyraz-em rodzimym.
Ten sam uczony czeski rozpatrzył zestawienia Korsza *12). Opinja
jego wypadła negatywnie; przyjęli ją, wypowiadając się za indoeuropejskiem (słowiańskiem) pochodzeniem wyrazów b y k ü, wołu,
koza, Berneker, Vas mor, Szacbmatov.
W ścisłym związku z teorją Peiskera i wywodami jego recenzen­
tów pozostaje opinja bułgarskiego uczonego prof. S. Mladenova13).
Przychyla się on do stanowiska zajętego przez Niederlego. Zgadza się
także z etymologją dla wyrazu twarogü, znajdując analogje seman­
tyczne we fr. fromage <C formage <łać. *(lac) formaticum. Niemniej
jednak zwraca uwagę na zgodność fonetyczną i znaczeniową słów. twa­
rogü i greek, rvoóg z jednej strony, a tur. toraq z drugiej. Na pod­
stawie tego faktu wyraża możliwość istnienia pożyczek tureckich („touraniens“) w praindoeuropejskiem i wysuwa postulat jaknajrychlejszego
zbadania stosunków leksykalnych ndoeuropejsko-ałtajskich („turcotatars“). O ile mi wiadomo, prof. Mladenov podjął się tego zadania i na
ostatnim (IV) Kongresie Lingwistycznym w Kopenhadze (1936) przed­
stawił tego rodzaju listę. Sprawa ta wymaga jednak dokładnego zbadania,
gdyż wiele zestawień może być opartych na przypadkowem podobień­
stwie.
Skolei omówimy pracę prof. Moszyńskiego.
Autor zabrał się do zbadania pochodzenia Słowian z dużą sumien­
nością i wykorzystał całą dostępną mu literaturę. Rezultaty do jakich do­
szedł, były dla niego samego nieoczekiwane. Bowiem w początkach badań
myśl jego była skierowana „raczej w kierunku tak zwanego autochtonizmu tych ludów“. Tymczasem pewne wskazówki skłoniły go znacznie
rozszerzyć swe poszukiwania, a uzyskane wyniki doprowadziły go do
wniosków o azjatyckiem pochodzeniu Słowian, a więc różnych zupełnie
od zamierzonych.
1:l) O stycích starých Slovanů s Túrkotatary a Germany s hlediska jazykozpytného, Věstník české Akademie XVII (1905), 1'09—1'92 (specj. 113—ISO.
12) Hlídka kritik o Peiskerově theorii, hlásajici dvoji (turkotatarskou i ger­
mánskou) praporobu slovanskou, Národopisný Věstník Českoslovansky, IV (1909),
174—177.
ls) Les prétendus emprunts iraniens et turcs en slave commun, Revue des
Études Slaves IV (1924), l'90—198.
Lud T. XXXIV.

12

178
Rozprawa prof. Moszyńskiego składa się z 5 rozdziałów; w pierw­
szych czterech omawia pokolei ekspansję ludów stepowych, ślady ras
jasnych w Azji środkowej. Te 4 rozdziały stanowią wprowadzenie i uła­
twiają w pewnym stopniu zrozumienie ostatniego rozdziału, poświęco­
nego pierwotnym siedzibom Słowian. Rozdział piąty jest dla nas na jważ­
niejszy i dlatego zajmiemy się nim bardziej szczegółowo.
Rozpatrując kwcstję pochodzenia Słowian, nie można, zdaniem
autora, ograniczać się do danych z zakresu antropologji i kultury ma­
terjalnej.
U Słowian wczesnohistorycznych przeważał element jasny. Ten
fakt może być pewną wskazówką dla kwestji pochodzenia ich podłoża
rasowego, jednakże niedość ważną, aby można się było oprzeć na niej
w sposób zdecydowany. Już poprzednio (w III rozdziale) prof. Moszyń­
ski wykazał, że element jasny występuje daleko w głębi Azji i że on także
uczestniczył w ekspansji języków indoeuropejskich. Jednak ubóstwo ma­
terjałćw wykopaliskowych z Azji i wschodniej Europy nie pozwala na
przeprowadzenie ścisłych poszukiwań kolebki elementu jasnego.
Na danych kultury materjalnej też wiele budować nie można. Przedewszystkiem ta nie mogła być jednolita na całem terytorjum, zajętem
przez ludy słowiańskie jeszcze w okresie wspólnoty językowej; powtóre
uchodzi za prawdopodobne, że główny trzon kultury materjalnej powstał
i rozwinął się na gruncie europejskim. Takie przypuszczenie nie wyklu­
cza, że kultura materjalna mogła wchłonąć nawet wschodnio-azjatyckie
elementy. O pewnych związkach z kulturą stepową mogłyby świadczyć
niektóre rysy kultury prasłowiańskiej, które zachowały się w języku. Tak
np. słów. p a 1 ï c ü ,ten, który naciąga i spuszcza cięciwę, który strzela
(z łuku)‘ mógłby dowodzić, że Słowianie używali łuku i strzelali zeń
w sposób szeroko rozpowszechniony w Azji, zwany przez Moszyńskiego
mongolskim. Również słów. węża, która wiąże się etymologicznie
z wozu, węzą i oznacza przeto ,wćz mieszkalny, mieszkanie prze­
woźne1 mogłoby być reminiscencją owych związków.
Natomiast najmocniejsze podstawy dać może materjał językowy.
Język tworzy bowiem zwarty i zamknięty w sobie system, a jego trwa­
łość nie da się porównać z trwałością kultury lub rasy.
Zgodnie z tem stanowiskiem, prof. Moszyński stara się spomooą
materjału leksykalnego dochodzić do wniosku,, że Słowianie pochodzą
z Azji. Daje mianowicie szereg równań leksykalnych słowiańsko-tureckich i słowiańsko-fińsko-ugryjskich (a niekiedy i słowiańsko irańskich).
Wjśród nich znajdujemy zestawienia, znane nam z prac Peiskera i Korsza.
Dokładnie lista zgodności leksykalnych prof. Moszyńskiego obejmuje
39 pozycyj; z tej liczby tylko w dwóch równaniach (Nry 38 i 39) widzi
K. Moszyński przypadkowość, zaś w dwóch wypadkach (36 i 37) przyj­
muje możliwość zapożyczenia z jęz. słowiańskich. Znakomitą większość
równań uważa za absolutnie pewną, co więcej, dodaje, że „już dziś
możnaby łatwo podwoić liczbę zgodności, o ileby się zechciało uwzględ­
nić wyrazy o znaczeniu cokolwiek szerszem“.
Ten materjał leksykalny (35 pozycyj) pozwala mu wyrazić pogląd,
że dotychczasowy kierunek zapożyczeń od ludów tureckich do Słowian
nie da się wszędzie utrzymać. Większość równań wskazuje raczej, że Turcy

179
i ludy fińsko-ugryjskie zapożyczali odpowiednie wyrazy od Słowian
może w ciągu pierwszego tysiąclecia przed Chr. Prof. Moszyński bowiem
uważa, że Słowianie (w sensie językowym) jeszcze około VII—VI w.
przed Chr. żyli w Azji, mając za północnych sąsiadów południową gałąź
ludów fińsko-ugryjskich, za wschód rich — ludy „turko-tatarskie“, zaś
za południowych — ludy scytyjskie.
Równania słowiańskie-irańskie p. Moszyński, w zgodzie ze swymi
poprzednikami, uważa za pożyczki z języków irańskich, które jednakże
mogły się dokonać i w Europie; np. dzięki temu, że jakiś lud, będący
wpierw pod wpływami irańskiemi (Scytowie), osiadł następnie wśród
rzeszy słowiańskiej1.
Jeżeli hipoteza o wschoćtniem pochodzeniu języka słowiańskiego ma
realne podstawy, należy, zdaniem prof. Moszyńskiego, przyjąć, że język
ten, po przybyciu do Europy, zasymilował w bardzo dużym stopniu
języki miejscowe. Słowianie z pierwszego tysiąclecia po Chr. nie byliby
tymi samymi Słowianami z pierwszego tysiąclecia przed Chr. Różniliby
się bowiem pod względem rasowym, gdyż, przybywszy ze Wschodu,
wchłonąć musieli obce elementy, i kulturalnym, gdyż najprawdopodobniej
kultura ich powstała już w Europie.
Tak się przedstawia, w dużym oczywiście skrócie, teorja prof. Mo­
szyńskiego.
Spotkała się ona z żywem zainteresowaniem ze strony uczonych.
Prof. Brückner14), ograniczając swą recenzję również do piątego roz­
działu, zajął stanowisko negatywne. Jak można się było spodziewać,
najwięcej uwagi poświęcił recenzent zestawieniom leksykalnym, owemu
punctum saltens pracy p. Moszyńskiego. Zgodności te uważa Brückner
za wymysł fantazji autorskiej i rozróżnia wśród nich: Pozycje o przypadkowem podobieństwie brzmienia i znaczenia, najliczniej reprezento­
wane. Drugą grupę stanowią równania, nie mające ze sobą nic wspól­
nego ani pod względem fonetycznym ani znaczeniowym. Właściwe zaś
równania słowiańsko-tureckie, wyeliminowane spośród 39, zalicza Brück­
ner do grupy trzeciej i uważa je za zapożyczenia (być może późne) tu­
reckie w językach słowiańskich. Brückner przytacza kilka przykładów,
które mają dowodzić, żę. Moszyński błądzi przy operowaniu materjąłem
filologicznym, zaczerpniętym z drugiej i trzeciej ręki. Recenzję kończy
Brückner stwierdzeniem, że wywody Moszyńskiego są całkowicie chy­
bione i że on nie wykazał;, by Słowianie stykali się kiedykolwiek z ludami
ałtajskiemi, lub by mieszkali w Azji.
Prof. Kotwicz rozpatrzył pracę prof. Moszyńskiego ze stanowiska
orjentalisty15). Jego ogólna opinja o niej jest taka, że w wielu wypadkach
można pogodzić się z autorem. Zasługą Moszyńskiego jest skierowanie
swych poszukiwań ku Azji i tern samem utorowanie drogi przyszłym ba­
daczom. Jednakże zaznacza też swój odmienny pogląd na tę lub ową
kwestję, a uwagi jego mają ogromną wagę i muszą być uwzględnione
przez każdego, kto pójdzie w ślady pipf. Moszyńskiego, tembardziej że
wypowiedział je jeden z nielicznych głębokich znawców koczowników
14) Kwartalnik Historyczny, XL (1926), 43—48. Por. też jego uwagi w Ludzie,
ser. II t. IV (19215), 83—84.
15) Rocznik Orjentalistyczny III (1925), 290—306.

12

180

środkowo-azjatyckich. Co się tyczy hipotez o pierwotnych siedzibach Sło­
wian, prof. Kotwicz jest zdania, że Moszyński nie przeprowadził prawdzi­
wego dowodu na ich wschodnie pochodzenie. Recenzent poddaje analizie
wiadomości historyczne, na których opiera się przypuszczenie, że Słowia
nie sąsiadowali z Turkami w w. VII—VI. Jeżeli można mówić o zetknię­
ciu się Słowian z Turkami, to najwcześniej około 200 r. przed Chr.;
zetknięcie to nie mogło być długotrwałe. Nie da się zaprzeczyć, że Turcj
oddawna i przez dłuższy czas sąsiadowali z innemi ludami indoeuropejskiemi, głównie Irańczykami. Wynikiem .tego jest duża ilość wyrazów
irańskich, zapożyczonych do języków tureckich. Gdyby nawet Turcy sty­
kali się przez krótki czas ze Słowianami, mogliby zapożyczyć niewielką
tylko ilość wyrazów, a i te napewno znikłyby wśród pożyczek irańskich.
Wśród równań leksykalnych, zebranych przez Moszyńskiego znajdują
się i takie, które nie dotyczą życia koczowniczego; mogły się one dostać
do języków tureckich i słowiańskich z języków ludów osiadłych, np.
także Irańczyków. Mając na uwadze powyższe z jednej strony, a duże
jeszcze braki turkologji z drugiej, prof. Kotwicz uważą, że zestawienia te
świadczą conajwyżej o istnieniu w językach tureckich elementów sło­
wiańskich; chronologja ich czeka jeszcze na przyszłe badania.
Jak widać z powyższego przeglądu tezy wypowiedziane przez obu
autorów i ich prozelitów nie spotkały się z dodatnią oceną badaczy.
Zwłaszcza do równań leksykalnych słowiańsko-ałtajskich należy się od­
nieść z dużą rezerwą, bo dzisiejszy stan studjów ałtaistycznych a zapewne
i slawistycznych nie pozwala na formułowanie daleko idących wniosków.
Jeśli nawet się przyjmie istnienie pewnych wyrazów wspólnych językom
słowiańskim i ałtajskim, to nie można jednak niczego pewnego powie­
dzieć o kierunku zapożyczenia. Wspomnę o dwóch przykładach. Prof.
Moszyński notuje mongolski i turecki wyraz č a n a (z obocznemi for­
mami s a n g a, sanaq) i uważa go za pożyczkę indoeuropejską (por.
polskie sanie), natomiast ałtaista łotewski prof. P. Schmidt traktuje
wyraz słowiański za zapożyczenie z tureckiego16). W takim razie zapoży­
czenie, ze względu na nagłosowe s- byłoby dosyć późne. Również o po­
chodzeniu słowa chümelï .chmiel1 zdania są podzielone; według
Moszyńskiego jest to wyraz indoeuropejski, który dostał się do języków
tureckich i fińsko-ugryjskich. Inne stanowisko zdaje się zajmować ba­
dacz tej miary co Z. Gombocz 17), przypuszcza bowiem, że pochodzenia
tego wyrazu można szukać w językach tureckich, ale wyklucza, by
chümelï było bezpośrednią pożyczką w jęz. słowiańskich.
Jakkolwiek ma się ta sprawa, nie ulega wątpliwości, że do języków
słowiańskich dostało się sporo elementów ałtajskich. Dla czasów wczesnohistorycznych możemy mówić o kilku wyrazach, zebranych przez Rriicknera, które ten uczony uznaje za pozostałość panowania awarskiego18).
Również zetknięcie się Słowian z Bułgarami pozostawiło ślady w postaci
pożyczek leksykalnych19).
le). Etymologische Beiträge, Journal de la Société Finno-Ougrienne XLII3, 5.
Slavo-turcica, Symbolae grammaticae in honorem Ioannis Rozwadowski
(Kraków 1928) II, 73—75.
18) Wpływ kultur obcych, 204.
18) Wymienia je Gombocz w cytowanej już pracy. Por. także J. Mikkola, Die

181
O zapożyczeniach elementów pieczyńskich i połowieckich nie da się
wiele powiedzieć. Za pozostałości po Piecżyngach można uważać nazwy
miejscowości, występujące i na terenie Małopolski Wsch., jak: Pieczeniagi, Pieczenia góra, Pieczychwosty (starsza forma
Pieczihosti)20).
Dokładniejsze zaznajomienie się z grupą kipczacką języków turec­
kich może przyczynić się także do wyjaśnienia etymologji pewnych wy­
razów słowiańskich. To zdanie wypowiada prof. Kowalski, wybitny
znawca języka karaimskiego, i na poparcie tego cytuje slow. wyrazy
ciura i suhak (antylopa), które prawdopodobnie dostały się na
terytorjum słowiańskie z języków kipczackich, lub też za ich pośred­
nictwem 21). Jak wiadomo, język połowiecki a zapewne i pieczyński na­
leżą do grupy kipczackiej.
Z większą pewnością możemy mówić o elementach tureckich i mon­
golskich w czasach późniejszych, dla których rozporządzamy i obfit­
szym materjałem historycznym i językowym.
Inwazja mongolska nie pozostała bez wpływów. Mongołowie przy­
nieśli ze sobą na tereny okupowane organizację państwową i wojskową,
wraz z terminami, które przyjęli od nich Słowianie. Terminy te są bądź
tureckie bądź mongolskie, co łatwo zrozumieć] jeśli się zważy, że w skład
państwa mongolskiego wchodzili także Turcy i że oni byli nauczycielami
Mongołów.
O ile wiem, niema dotąd pracy poświęconej specjalnie zbadaniu ele­
mentów mongolskich w językach słowiańskich i jedynie tu i ówdzie
można znaleźć pewne wskazówki22).
Najwięcej jednak prac większych i przyczynków dotyczy zapoży­
czeń leksykalnych w okresie styczności z Turkami osmańskimi 23).* 2W tym
okresie dostają się do języków słowiańskich elementy rdzennie tureckie,
a także arabskie i perskie, wchłonięte stosunkowo dość wcześnie przez
język turecko-osmański.
Jak z tego szkicu wynika, wiele już zrobiono dla zbadania wpływów
koczowników ałtajskich na języki słowiańskie, jednakże dalecy jesteśmy
Chronologie der türkischen Donaubulgaren, Journal de la Société Finno-Ougrienne
XXX33.
2C) Księga referatów II Międzynarodowego Zjazdu Slawistów (Filologów Sło­
wiańskich), Warszawa I
46.
21) W sprawie zapożyczeń tureckich w języku polskim, Symbolae grammaticae in honorem loannis Rozwadowski ÍI, 349—353.
22) V. np. n. i,. MejiiopaHCKiił, Typeukie ajieMembi bt> íi3mkť> „CjiOBa
o rioJiKy MropeB-fe“, UsBtcTw Ora. Pyccitaro 5Í3HKa u Cjiobcchocth Mmii. AkaaemiH Haykb VII2 (1902), 273—302; tegoż autora CnoBa „warbxyjib“ h „CuhTi“
i> „Cka3aHisixT. o 42 amopiiiCKHXb MywemiKaxT,, M3BkcTia Otu. Pycck. U3. h Cjiob.
VII4 ( 1902 j, 430—432. Pierwszy artykuł spotkał się z uwagami wspomnianego już
Korsza w M3b1>CTÍM VIII4, (1903) 1—58, które znów wywołały odpowiedź Mełjorańskiego pt. BTopaa CTarbsi o TypenkHx-b 3JiemeHTaxb m, s.sbikk „CaoBa o Ilojiky.
MropeBk“, M3B"fecTÍa X2 (1905) 66—92. Por. także uwagi prof. Pellioťa o mong.
wyrazie bałamud (bałamad) i solskim, ruskim bałamut w Toung Pao
XXVIII, 157. Por. także MejiiopaHCkiü, 3aHMCTBOBaHHbia BOCTo>iHbia CJiOBa b pvcckoß
nncbMeHHOCTH jtomOHroubCkaro BpeMeHH, M3b1,ctí$i X4 (1905), 125—127.
2S) Dokładną bibljografję podaje p. Kowalski w swoim artykule Türk dilinin
komšu millet dilleri üzerindeki tesiri (Wpływy jęz. tureckiego na języki narodów
sąsiednich), drukowanym w czasopiśmie Ülkü, Nr. 20 z 1934 r.

182
jeszcze od całkowitego wyczerpania tego zagadnienia. W dalszych ba­
daniach należy uwzględnić postulaty, wysunięte przez prof. Kowalskiego,
jak ustalenie wieku i źródła zapożyczenia24). Dla dokładnego przestudjowania tego problemu nieodzowną jest współpraca slawisty z orjentalistąałtaistą. Wtedy może się okazać, że do języków słów. dostawały się i ele­
menty morfologiczne ałtajskie25).
Ale i naodwrót języki słowiańskie wywierały wpływ na języki tu­
reckie. Dość wspomnieć, że Bułgarzy naddunajscy zatracili swój język
na rzecz dialektu słowiańskiego, że w jedynym zabytku języka poło­
wieckiego t. zw. Codex Cumanicus występują wyrazy słowiańskie i że język
Karaimów polskich nietylko przejął duży zasób słów słowiańskich, ale
zatracił nawet charakterystyczne cechy składni tureckiej.
I ;na innych dziedzinach kultury duchowej koczownicy ałtajscy wyci­
snęli .swe piętno. Uwidacznia się ono najbardziej ma obszarach Rosji), pod­
bitych przez Mongołów. Wpływy ich, które, zdaniem niektórych uczo­
nych, przetrwały do reform Piotra Wielkiego, widoczne są w organizacji
wojska i stosunkach prawno-społecznych. Kwestja ta interesowała starszą
generację uczonych rosyjskich (np. Grigoriev26), N. Vesełowskij) 27) *; 29
w ostatnich czasach badają ją zwolennicy t. zw. eurazjanizmu2S).
Najmniej da się powiedzieć o wpływach koczowników ałtajskich
w dziedzinie kultury materjalnej. Znikome wpływy ich można tłumaczyć
tem, że ludy ałtajskie będąc bez przerwy w ruchu nie miały czasu na
stworzenie własnej kultury materjalnej. Rola ich ogranicza się jedynie
do pośredniczenia, do przenoszenia wartości kulturalnych ze Wschodu
na Zachód. Za takiem przypuszczeniem przemawiać może np. sprawa
pochodzenia posągów t. zw. bab kamiennych. Według prof. Kotwiczą są
one pochodzenia chińskiego, a na Zachód zostały przeniesione przez
Turków 20). Na tem miejscu można też wspomnieć, że składniki sztuki
islamu przedostały się na terytorjum Polski poniekąd także za pośred­
nictwem Turkówso).
24) W sprawie metodologii badań zapożyczeń tureckich w językach słowiań­
skich 1, Sjezd Slovanských Filologů v Praze 1029. Sekce II.
2B) Np. sufiks-či tworzący nomina actoris. V. MeaiopaHCKifi, Typeitlde 3JiemeHTbl (1902), 18 odbitki i Meillet, Le slave commun, 516 (§ 593).
26) V. jego zbiór rozpraw Poccia h A3Ï», CFI6, 1876.
27) Por. np. TaTapcKn bjiííiiiíc Ha pyccidři noconcKifi uepeMOHiajrb Bii Mockobckíh rrepioJCb pycCKOił McTOpÎH, en6. 191'. 1911. Można wspomnieć i o roz­
prawie V. Rjazanowskiego, K Bonpocy o bjihhhhh MOHroJibCKOfl KyjibTypbi h mohroJibCKoro npaBa Ha pyccKyio Kyjibrypy u npaBo, Mbbccthji tOpnuiwecKoro OaKyjibTeTa O. P. B. n. b r. Xap6nne, IX (1931); odbitka ma 31 str.
25) V. np. M. P., Hacjieane WnHrncxaHa. B3r.naa Ha pyccKyio ucTopiio He
c 3ana.ua a c BocTOKa, (Paryż) 1925, U BepHaucKHfi, MoHrojicKoe nro bt, pycCKOM HcropHH, EBpa3HHCKHM BpeMeHHHK V 1927, 153—164, tenże HaiepTaHue pycCKofi HCTopHH I, 1927, ifp. SpeujKen Xapa-XtaBaii, EBpa3HHCTBO c toskh apennsi
MOHroJia. Eßpa3. XpOHHKa.
29) Kilka uwag o t. zw. babach kamiennych, Bulletin Intern, de l’Académie
des Sc. et des Lettres. Cl. de philologie. Cl. d’histoire et de philosophie, avril-juin
1928, 70—81. Por. też Kotwicz Samoïlovitch, Le monument turc d’Ikhe-Khuchotu,
Bocznik Orjentalistyczny IV (1926) 17—33 odbitki.
so) Por. Mańkowski, Sztuka Islamu w Polsce w XVII i XVIII wieku. Polska
Akademja Umiejętności, Rozprawy Wydziału Filologicznego t. LXIX, nr. 3, Kra­
ków 1935.

183
Uwaga. Już po napisaniu tego artykułu miałem możność zapoznać
się z rozprawką uczonego tureckiego, p. Akdes Nimeťa, zatytułowaną
Eski slavcadaki türkçe sözlere dair (O wyrazach tureckich w języku staro­
słowiańskim) , • a zamieszczoną w- organie Instytutu Turkologji Uniwersy­
tetu Stambulskiego (Istanbul Üniversitesi Türkiyat Enstitüsii), Türkiyat
Mecmuasi, t. IV (1934), 89—97. Autor daje także przegląd teorji Peiskera
z zaznaczeniem opinji jego recenzentów.
RÉSUMÉ.
L’auteur paisse en revue les théories Concernant les rapports slavoaltaïques soutenues par le feu J. Peiisiker et C. Moszyński et donne un résumfl
des opinions émises par les savants 'silavistes et altaïstes (les turcologues pour
la plupart) qui ont pris part dams la discussion. Il semble résulter que, dans l’état
présent des études slavistiques et altaiques, on ne peut que parler sur les con­
tacts linguistiques slavo-alitaïques à l'époque historique seulement. Quant aux
temps plus anciens il nous manque des matériaux pour résoudre la question
posée par J Peisker et C. Moszyński et c’est pour cela elle reste encore
ouverte.

JAN FALKOWSKI

PRZYCZYNKI DO MNIEJ ZNANYCH NARZĘDZI ROL­
NICZYCH1)2
(CONTRIBUTIONS AUX INSTRUMENTS DE CULTURE PEU CONNUS)

Zdawałoby się, że Leser w swojej pracy „Entstehung und Verbrei­
tung des Pfluges“ ~) a także w „Westöstliche Landwirtschaft“ 3) wyczer­
pał zasadniczo cały materjał odnoszący się do narzędzi rolniczych, przedewszystkiem pługów4). Jednak przy przeglądaniu czy to literatury, czy
też przy sposobności pracy w zbiorach muzealnych można znaleść często
przedmioty, bądź to rzucające nowe światło na rozwój, bądź też będące
nowym i nieznanym przyczynkiem, albo formą pokrewną, lecz nieznaną
względnie nie publikowaną.
W Azji, a częściowo też i w Europie i północnej Afryce, występują
różnego rodzaju narzędzia rolnicze, przeznaczone do ciągnięcia a nie
będące radiami, pługami lub t. p. — Są to np. łopaty lub też coś w rodzaju
wielkich szufli5). Szufle takie używane najczęściej do gładzenia roli po
b Z materjałów zebranych w czasie studjów za stypendjum Funduszu Kul­
tury Narodowej. Rysunki wykonał autor. Artykulik został napisany w kwietniu 1934
2) Munster i. W. 1'931.
I 3) Festschrift Publication ďHommage offerte au P. W. Schmidt, Wien 1928.
4) Por. Moszyńskiego „Kultura ludowa Słowian“ część I. Kraków 1929, i inne
prace tego autora Nadto ,t. Falkowski, „Narzędzia rolnicze typu rylcowego“, Lwów
1931,. gdzie przedstawiono rozwój najstarszych wogóle, a następnie jednego tylko
typu narzędzi rolniczych.
°) Leser „Westöstliche Landwirtschaft“, str. 451, ryc. 54, 55.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.