31610c9cf237e10a1157f67fe0d67b56.pdf
Media
Part of Przyczynek do wielkopostnego pieczywa obrzędowego / Lud, 1934-1935, t. 33
- extracted text
-
27
Gospodarz Jędrzej Rusnak, lat około 55, powiedział: Pies może wi
dzieć ducha, ale taki, co sie nie włócy dużo po polu.
8. Pizestęp.
W Podobinie znane jest opowiadanie o djabelskiem zielu przestęp.
(Brypnia alba L.)
Jak chłop siece konicyną abo siano i natrafi na przestęp, to mu sie
kosa na kawołki ozleci. Trza tą trową wrzucić do rzyki, to zwycajno
trowa popłynie z wodą, a przestęp abo bedzie stół na miejscu, abo po
płynie w górę wody.
Kto mo przestęp, to mu siě sytkie zomki otwierają. Przestęp można
lyz tym sposobem nabyć: Trza wypatrzyć, kany sie gniyzdzą sojki. Trzeba
im zatkać dziórą (dziupło) patykami, zakratować, ale mocno, zęby nie
powyruwały. Wtedy stare pudą sukać przestępu i jak jeno przyłożą do
te krotki, to zaroz patyki odlecą. Ale one upuscą tyn przestęp i wtedy
możno go znaleźć.
Jak u kogo rośnie w ogródku, to trzeba go cęsto ucinać, zęby nie
wyrós tak wysoko jak drzewo.
W Podobinie rós przestęp na Papierni (nazwa jednego osiedla). To
jak go wykopowali i wyruwali z korzeniami, to on krzycoł (płakał).
A oni biyli go kijami i potem wrzuciyli do wody.
Opowiadał Teofil Myszą, lat 30.
JÓZEF SZEMŁEJ
PRZYCZYNEK DO WIELKOPOSTNEGO PIECZYWA
LUDOWEGO
(CONTRIBUTION AUX NOTICES SUR LES PATISSERIES CONFECTIONNÉES
PAR LE PEUPLE PENDANT LE CARÊME.)
Wśród moich materjałów dialektologicznych, zapisywanych przez
czas dłuższy w południoWej części Podola, szczególnie we wsi Kolędzianach i okolicy znajduje się parę ciekawych szczegółów ebiografie/
nych. Jeden taki szczegół dotyczy obrzędowego pieczywa ludowego.
W pierwszy poniedziałek wielkiego postu pieką we wsi Kolędzianach i w innych okolicznych wsiach rodzaj placka, czy korża, zwanego
kostrubienyk. Słowa tego nie podają znane słowniki1), ani też rozprawy
i prace, omawiające różne Todzaje pieczywa obrzędowego ludu pol
skiego i ludów wschodnio słowiańskich12), chociaż podobne placki, ale
o innej nazwie, pieką w pierwszy wielkopostny poniedziałek i w innych
okolicach.
1 ) Np. znane słowniki polskie Lindego i Karłowicza, ruskie Żelechowskiego
i Hrinczenki, słownik rosyjski gwarowy Dala.
2) A. Fischer, Etnograłja słowiańska III. Polacy. Lwów-Warszawa, 1934; N.
Sumcow, Chlieb w obrjadach i pieśniach, Charków. 1885; tenże, Starodawne sposoby
28
W przeddzień wieczorem, lub w poniedziałek rano bierze gospodyni
do przeznaczonego na to naczynia najładniejszej mąki, zwykle pszennej, ^
a dawniej żytniej lub kukurydzianej tyle, ile potrzeba do wypieczenia
zwykłych palanyć, czy placków. Mąkę rozpuszcza wodą, „misyt“ i robi
z tego ciasto. Następnie kraje to ciasto na odpowiednie nie zawielkie ka
wałki, rozwałkowuje je na grubość około 1 cm, nakłada cienką warstwę
kiszonej, surowej kapusty, obwija to w ten sposób, że końce ciasta, pra
wie nie dotykają się wzajemnie. Tak przygotowane ciasto wsadza się do
pieca. Placek jest nie gruby, płaski, może być różnej formy, okrągłej,
podłużnej, lub trójkątnej, zwykle o średnicy mniej więcej 15 do 20 cm,
aby łatwo mogła gospodyni włożyć, jak dawniej, kostruhienyka „za pa
zuchę“ (do zanadrza) i pójść do karczmy „połoskaty zuby“.
Niektóre gospodynie dają odrazu do mąki odpowiednią ilość ka
pusty, nie więcej jednak jak trzecią część na ogólną ilość mąki, mie
szają to razem i z takiego zmieszanego ciasta robią opisane już placki.
Soli zwykle do mąki nie dają, zapewne z tej przyczyny, że kiszona ka
pusta jest już i lak dość solona.
Przy zwyczaju tym trwają do dzisiaj tylko starsze, bogatsze gospo
dynie; uważa'ją one za swój obowiązek upiec na ten dzień kostruhienyka,
jak na Wielkanoc paskę. Młodsze gospodynie zaniedbują ten zwyczaj,
jak wiele innych.
Z przygotowaniem i pieczeniem kostruhienyka wiążą się pewne
zwyczaje. Mąki dobiera się jak najładniejszej, gospodyni zakazuje dzie
ciom jeść chleba, lecz każe czekać na kostrubienyk, przez cały dzień
nie godzi się spożywać innego chleba, prócz kostruhienyka, sąsiadki od
wiedzają się wtedy wzajemnie, pytają się, czy smaczny wypadł kostru
bienyk, przy tem gawędzą i wspominają dawne zwyczaje, związane
z kostrubienykiem.
Dawniej brały gospodynie, jak już wspominałem, kostruhienyka do
karczmy, gdzie schodziła się cała wieś w tym dniu i gdzie odbywał się
zwyczaj pcioskozubu, t. zn. płókali wódką zęby od „skoromnoho“, to
jest od możliwego zatrzymania się cząstek tłustych straW w ustach z dnia
poprzedniego. Popijano wódkę i przegryzano kostrubienykiem. Od tego
poszła i nazwa poloskozubnyj ponediłok.
Zwyczaj pieczenia osobnego pieczywa na pierwszy wielkopostny po
niedziałek znany jest też z innych obszarów wschodnio słowiańskich 3).
Na Pokuciu, w powiecie kosowskim znane jest to pieczywo pod nazwą
zylawnyk 4),* na Huculszczyźnie żylawet“), na Wołyniu, w b. gub. ki
sporządzania chleba, Warszawa 1880; na stronie 16—19 podano 40 nazw obrzędo
wego pieczywa u Słowian, (por. też odbitka z IV. tomu „Wisły“); Zofja Rokossow
ska, Chleb. Jego znaczenie w przesądach, lecznictwie i codziennem życiń, zebrane
na Wołyniu we wsi Jurkowszczyźnie w pow. zwiahelskim, „Wisła“ t. XIII, 1899,
str.^53—158. Niema też żadnych wiadomości o koslrubienyku w najnowszej pracy
O. Andrijewskiego: Bibljografja literatury z ukrainśkoho folkloru, f l, Kijów, 1930literatura o Chlebie obrzędowym na str. 733.
3) D. Zelenin, Russische (Ostslavische) Volkskunde, Berlin und Lejpzig, 1927;
•o obrzędowym chlebie mowa na stronie 111, § 47.
4) Materijały do ukraińsko-ruśkoji etnologiji, t. XVI11, str. 45
rj ibidem, t. VIII, str. 211.
29
jowskiej, charkowskiej i jekaterynosławskiej żylanyk, żalcwanykb). Te
wszystkie nazwy pochodzą od pierwotniejszego wyrazu, którego rdze
niem jest żył. Przy pomocy różnych sufiksów tworzono słowa, któremi
nazywano pierwszy poniedziałek wielkiego postu, lub cały pierwszy ty
dzień, albo też środek, a najczęściej czwartek przed Wielkanocą, a nawet
cały ostatni tydzień wielkiego postu. Zależnie od okolicy różnie lud te
dnie nazywa; w polskich województwach południowo-wschodnich zylnyj lub żyunyj tylko wielki czwartek*
7); na Huculszczyźnie musiano
również niegdyś nazywać poniedziałek żyMwym, skoro zachowała, się
nazwa pieczywa żyławeć, żyławnyk, wyprowadzająca się niewątpliwie
od nazwy poniedziałku; na Wołyniu żyłnyk — poniedziałek (jak pryjde
żyłnyk, to ne myne j wyrinyk) ; na Ukrainie zyłnyj, żyunyj, zylanyj, żyływyj pierwszy poniedziałek, albo' też wielki czwartek, a więc zależnie
od tego, kiedy w jakiej okolicy odprawiano parastasy za umarłych. A za
tem te wszystkie nazwy pieczywa obrzędowego na pierwszy poniedzia
łek wielkiego postu znaczeniowo jednakowe, choć słowotwórczo różne,
co do swego pochodzenia są jasne.
Zagadkową wśród nich pozostaje nazwa podolskiego pieczywa kosfrubienyk, choć samo pieczywo i zewnętrznie jest podobne do wymie
nionych (zwykły placek, korż) i nie różni się od nich co do swych skład
ników. Mogła ona powstać całkiem przypadkowo. Grube końce kapusty,
wystające poza ciasto nadają plackowi wygląd jakby rozczochrany, nie
rozczesany, z najeżonemi włosami; stąd możliwe: kostrubienyk. Lecz na
określenie takiej właściwości ma słownictwo ruskie słowo: kostrubatyj,
rzeczownik kostrubacz (por. słownik Hrinczenki). A budoiwa wyrazu ko
strubienyk mówi co innego. Kostrubienyk potas tał od przymiotnika kostlrubiany, utworzonego z kostrub- i przyrostka -inny, który oznacza ro
dzaj, gatunek, przynależność. Słowo kostrub nie jest także pierwotne;
podstawową częścią składową jest dla niego pierwotniejsze kostr-, co
znowu wyprowadza się od prasłowiańskiego kostj, t. zn. kość.8) * Więc
w wyrazie kostrub tkwi już podstawowe znaczenie, mające coś wspól
nego z kością, co zachowało się szczątkowo w ruszczyźnie i polszczyźnie. Wedle słownika Hrinczenki kostrub może znaczyć: 1) jastrząb,
zapis z Jekaterynosławszczyzny i Charkowszczyzny, 2) wiosenna gra,
hajiwką, 3) kosmaty, włochaty; Żelechowski zamiast jastrzębia jako
trzecie znaczenie podaje szkielet. W polskim języku ludowym kostruba
znaczy również między innemi kostka u nogi, chrząstka, guz lub sęk.0)
W innych językach słowiańskich to słowo znane w różnych formach
z wtórnem już znaczeniem, np. czeskie kostrba znaczy o rozczochranych
włosach; słoweńskie kostreba szczeciniaste proso; serbochorwackie
kostrba rodzaj trawy.10)
(1) Hrinczenko, Słowar ukrainskaho jazyka, Kijów, 1927, pod żylanyk; oraz
Sumcow, Cblieb... str. 77—78.
7) Żełcchiwskyj Małorusko-nimeckyj słowar, Lwów, 1886, pod *żylnyj.
R) E. Bfirneker, Slav Ëtymol. Wörterbuch, Heidelberg, 1913.
.1. Karłowicz, Słownik języka polskiego; też Berneker pod kostr-, jak rów
nież: Dokładny słownik języków polskiego i niemieckiego, Wiedeń, bez roku, pod
Knorren.
J,j) Berneker, ibidem.
30
Te wywody językowe pozwalają przyjąć, że Kostrub to jakaś mi
tologiczna postać, personifikująca zimę, której w tym czasie dawni Sło
wianie sprawiali pogrzeb. A że pogrzeb sprawia się umarłemu, który
wygląda zwykle, jak szkielet, kościotrup, więc i nazwa kostrub dla tej
postaci byłaby całkiem odpowiednią. Szczątki tego pogrzebu i opłakiwań Kostruba mamy we wiosennym cyklu obrzędowych zabaw ludo
wych. Np. w hajiwkach parę razy wspomina się Kostrub W pieśniach
dziewcząt w różnych warjantach ”), przyczëm wyraża się radość z po
wodu śmierci i pogrzebania Kostruba. W niektórych pieśniach wystę
puje wprawdzie też motyw radosny, ale zapewne treść to już późniejsza
Lecz grę kostruba, Kostrubońka wiążą 12) zwykle z podobnym zwycza
jem wielkoruskim grzebania, lub puszczania na wodę kukły, zwanej Kostroma. Kostruba i Kostroma różnią się tylko przyrostkami; tematy są
te same.
Afanasjew13) dopatruje się w grze Kostruba podobieństwa do
starogreckiego święta wiosennego Adonisa, podczas którego wożono
obraz martwego Adonisa, śpiewano smutne pieśni, składano pogrzebową
ofiarę i topiono Adonisa w wodzie. Wskazuje też na starożytny praznik
Jaryły na Ukrainie, kiedy baby opłakiwały słonfianą kukłę Jaryły, zro
bioną ze wszystkiemi przynależnościami płci męskiej. Wszystko tol
wedle Afanasjewa są różne formy przedstawienia albo słońca letniego,
albo — jak w innych warjantach 14) — pogrzebu znienawidzonej zimy
Jeżeli się za Hruszewskim 15) uwzględni fakt, że dużo wiosennych
zwyczajów, bogatych treściowo wytępiło duchowieństwo, a dalej, że ra
dość wiosenna była przeciwieństwem do smutnego nastroju wielkopost
nego, to łatwo zrozumiemy, dlaczego to nadzwyczaj ciekawe misterjurni
pogrzebu Kostruba, jako personifikacji zimy, zachowało się tylko
w strzępach i to rozrzucone czasowo. Najwięcej jeszcze zachowało sięj
szczątków tego zwyczaju 'w zabawach Wielkiej Nocy, część wplotła się
w zwyczaje Kupały.
Podolski kostrubienyk wskazuje na trzeci taki strzępek z dawniej
szego zwyczaju grzebania Kostruba, a także, że na tę uroczystość przy
gotowywano nawet osobne pieczywo, które mogło też mieć dawniej inny
wygląd.
Zwyczaj zasłużył na omówienie, tern bardziej, że dziś już wymiera,
a niedługo pozostanie chyba tylko nazwa i to u najstarszych osób.
RÉSUMÉ.
En Podolie on a conseÇ* la coutume de confectionner une pâtisserie
spéciale pour la première journée du Carême. Un pain pareil s'appelle ,,kostroubienyk“. Cette espèce de pain est aussi connue dans d'autres régions
-
ii) jy Hruszewski, Istorija ukr literatury, t. I, str. 169—170, uwaga 3.
12) Hruszewski, ibid. str. 170; N. Sumcow, Kulturnyja piereżiwanija, Kijew.skaja Starina, Kijów, 1889, t. XVI, str. 636—37 w rozdziale: Kostrubońko.
13 ) N. Sumcow, ibid.
14) Sumcow, ibid
15) Hruszewski, ibid. str. 165.
31
de la Pologne de l‘Est, mais sous des appellations différentes. L'appellation
„kostroubienyk“, usitée en Podolie, semble être déduite du nom de ,,Kostroub“, personnage imaginaire, mentionné à l'occasion des fêtes et des jeux
de printemps, ce qui indique qu'une pereille pâte existait autrefois et faisait
partie du rituel de ces fêtes.
JULJUSZ ZBOROWSKI
i
NOWE PRZYCZYNKI Z GÓRALSZCZYZNY
(CONTRIBUTIONS NOUVELLES AUX NOTICES SUR LES MONTAGNARDS).
1. Jak Janosik tańczył z hrabiną.
(Quand Yanossic dansait avec la comtésse...)
Jak Janosik, legendarny harnaś zbójnicki, tańczył z, cesarzową
Marją Teresą w orawskiej czy liptowskiej karczmie, wiemy z góralskich
opowiadań.1) Wierszowanych ludowych utworów o tern słynnem „zdaI rżeniu“ nie znamy i niewiadomo, czy wogóle istniały.
Różne okoliczności ze zbójnickich czynów i przeżyć rozprószyły się
w krótkich śpiewkach; wyjątkowo tylko jeden jedyny dłuższy utwór
śpiewany, o zbójniku i jego żonie, zachował dla potomności znaczniej
szy fragment zbójnickiego „żywobycia“.
Że istniały jednak nieśpiewane, lecz recytowane po
etyckie utwory o Janosiku i jego towarzyszach, słyszałem nieraz od
górali. Treść ich jeszcze jako tako rekonstruowali moi informatorowie,
ale żaden z nich zapomnianych poematów powtórzyć nie umiał. Naj
wyżej jeden, dwa wiersze przypominały się z trudem i z niepewnością,
czy tak istotnie niegdyś brzmiały.
Dopiero w tym roku udało się Słyszeć cały, dobrze zapamiętany
poemat, zbliżony treścią do opowiadań prozą o tańcu Janosika z cesa
rzową. W poemacie występuje mniej dostojna tancerka, ale przecież nie
byłe jaka: jakaś „grófka“ t. j. hrabina, zapewne z węgierskiego „kaśtelu“
(zamku).
— Kie Janosik prziseł z dwunostu zbójcami,
Stanyni dokoła, ón se międzi nimi.
— Pote sie ik pyto: jak sie hłopci mode,
Ci sie tyj hałastry*2) floryj nie boicie?
— A ci sie ośmioli sieka jednym głosem,
Jaz im piscolety zabrękły za pasem.
— Cozby my sie boli, kiedy my zbójcami,
Kie se jesce momy ciebie międzi nami.
— I pote im godo: pudziemyf na zomek do pana hrabiego,
) Na ich podstawie powstał piękny wiersz Kaz. Tetmajera o spotkaniu zbój
i tanecznej zabawie.
2) T. zn.: hajduków zamkowych.
Juka z auslrjacką „cisarką
