9817bb710ca54c60c4f6a820637af739.pdf
Media
Part of Rybołówstwo na górnym Sanie / Lud, 1932, t. 31
- extracted text
-
35
ferment quand la plaque remuée par l’animal délivrera l’énergie concentrée
■dans le ressort. Les animaux qui logent dans les terriers sont déterrés ou
enfumés. On empoisonne les renards et les loups au moyen de la striclinine,
de l’arsenic ou d’un extrait de fausses oronges. Pour attirer les animaux
.à ces filets, lignes, cages aux portes qui se ferment automatiquement,1 à ces
branches enduites de glu, ou bien pour les faire approcher à la portée du
fusil, les chasseurs populaires de Wołyń se servent des appeaux spéciaux,
c. a. d. des fifres qui imitent les voix animales. L’appeau pour les chevreuils
se compose de deux bûchettes (fig. 10) entre lesquelles se trouve une
pellicule de bouleau ou une herbe, l’appeau pour les tétras se fait de roseau
de marécage, pour les renards des os de poule etc.
Les matériaux cités prouvent qu’à Wołyń se sont conservés plusieurs
formes anciennes de la chasse populaire primitive.
TADEUSZ SULIMIRSK1
RYBOŁÓWSTWO NA GÓRNYM SANIE
(LA PÊCHE SUR LE HAUT SAN)
Ziemia Sanocka, nie posiadając żadnych jezior, ani też większych
rzek, prócz na ogół dość płytkiego Sanu, nie wytworzyła specjalnych
typów rybaków, znanych
—
z innych, bogatych w wody
połaci kraju. Niemniej jed
nak w kilku miejscowo
ściach położonych nad sa
mym Sanem, jak Mrzygłód,
Trepcza, Zasław, Postołów
i t. p. jest zawsze kilku
mieszkańców, zajmujących
się rybołówstwem, z któ
rego się wprawdzie wy
łącznie nie utrzymują, ale
jest ono ich ważnem źród
łem zarobkowem. Spędza
jąc od kilkunastu lat wszyst
kie wolne chwile w jednej
z tych miejscowości, w Za- Ryc. 1. Połów na „bródkę“ podczas powrotu
łodziami.
sławiu, miałem możność
niejednokrotnie
obserwo
wać tutejszych rybaków i poznać ich sposoby połowu ryb oraz ich
sprzęt rybacki.
Wieś ZasłaW jest niewielką gminą powiatu sanockiego, położoną
na lewym brzegu Sanu, w wielkiej i szerokiej kotlinie, wysokości około
310 m ponad poziom morza, ciągnącej się w górę rzeki od Sanoka.
Pola zasławskie obejmują klin utworzony przez San i przez wpadającą
3*
36
tu rzekę Osławę, największy lewobrzeżny dopływ górnego Sanu. Wieś.
sama leży wzdłuż samego Sanu, przy torze kolejowym linji ChyrówNowy Zagórz, która przechodzi tu przez dwa mosty, t. j. na Sanie
i Osławię.
Rybołówstwem zajmują się głównie czterej mieszkańcy Zasławia,
a to bracia Andrzej i Piotr Bodnar, zwani Bednarze, Michał Nowak
i Michał Prystarz, wszyscy w wieku około 30—40 lat. Narodowościowo,
podobnie jak cała wieś, są to częściowo Polacy, częściowo Rusini.
Rybołówstwem trudnią się oni prawie od dziecka, gdyż już w wieku
14—16 lat zaczęto ich brać na wyprawy; należą oni wszyscy do rodzin,
w których zawód rybacki przechodzi z ojca na syna od kilku pokoleń,
jednak rybołówstwa nie uważają za swój zawód. Każdy z nich ma swój
dom, gospodarstwo i około s/4 morga pola.
Głównym terenem, na którym powyżsi rybacy pracują, jest rzeka
San na odcinku od Sanoka w górę, po most kolejowy w Zasławiu, t. j.
około 7 km długości. Podjeżdżają oni jednak i wyżej, po granicę po
wiatu sanockiego, pod ruiny zameczku Sobień koło wsi Monasterzec;,
dalej w górę pracują już rybacy z Postołowa w powiecie leskim. W dół
rzeki zjeżdżają czasem po wieś Trepczę, ta część jednak eksploatowana
jest głównie przez rybaków z Trepczy. Rzeka San na tym odcinku
jest na ogół dość płytka, woda sięga przeciętnie po kolana, a na brodach
jest jeszcze płytsza. Jednak w szeregu miejsc, zwłaszcza między roz
padlinami skainemi, tworzy ona doły do 3 m głębokości. Grunt rzeki
tworzy przeważnie szuter, leżący niezbyt grubą warstwą na skałach.
W wielu miejscach brak szutru zupełnie i na wierzch występują gołe
skały, ciągnące się równoległemi pasami, biegnącemi pod różnym ką
tem do strugi wodnej, zależnie od jej biegu; rzeka bowiem na tej prze
strzeni tworzy szereg dość ostrych zakrętów. W kilku miejscach skały
tworzą poprzeczne lub ukośne, wały, przez które, jakby przez małe
wodospady, przelewa się spieniona woda. W miejscach, gdzie pasma
skał biegną wzdłuż strugi wodnej, wyżłobione są dość szerokie i głę
bokie rynny, sięgające, jak wspomniałem, do 3 m głębokości.
Oprócz samego Sanu, również i rzeka Osława na odcinku od ujścia
w górę po wieś Szczawne bywa czasem przez tych rybaków odwie
dzaną. Ze względu jednak na zwykle niski stan wody i słaby rybostan,
połowy na Osławię odbywają się rzadko i to głównie z wiosną.
Główną rybą, jaką łowią tutejsi rybacy, jest „świnka“ t. j. mała,,
biała ryba, około 25 cm długości, wagi 30—50 dkg, poza tem brzany
długości od 25 cm, wagi od około 25 dkg, sięgają one jednak wyjątkowo
nawet do 3 kg, dalej jelce i małe brzanki od 16 cm długości. Do rzadziej
łowionych należą okonie, miętusy, a do wyjątków dziś należą szczupaki
i węgorze. Rybostan tak Sanu, jak i Osławy w ostatnich latach ogrom
nie się zmiejszył, przed laty połowy bywały znacznie większe i gatunki
ryb lepsze.
Prawo połowu ryb na Sanie należy do Państwa i jest zawsze wy
dzierżawiane przez Starostwa na kilka lat. W powiecie sanockim na
leży to prawo obecnie do Towarzystwa Rybackiego w Sanoku, które
rybaków w poszczególnych miejscowościach wynajmuje do połowu.
Rybacy zasławscy, podobnie jak i inni, wyjeżdżają na połowy jedynie
37
z polecenia i dla tego Towarzystwa. W razie zapotrzebowania ryb, wy
syła Towarzystwo swego przedstawiciela (strażnika), który cały czas,
idąc brzegiem rzeki, towarzyszy rybakom. Na punkcie końcowym od
biera on od rybaków cały połów, płacąc wedle umowy od kilograma
ryb. Obecna cena (sierpień 1932) płacona przez Towarzystwo rybakom
zasławskim wynosi 40 groszy od kilograma bez względu na gatunki
ryb. Czasem, gdy złowione ryby są większe i należą do lepszych ga
tunków, cena jest nieco lepsza. Również w zimie cena jest zawsze
wyższa. Na własną rękę i bez kontroli wyjeżdżają tutejsi rybacy tylko
wyjątkowo, gdy są specjalnie dobre warunki połowu. Złowioną rybę
przechowują oni wówczas „na zapas“ w specjalnej skrzyni, zbitej
z desek, o wymiarach około 120X120 cm, wysokości 1 m, zaopatrzonej
w szereg małych otworów, którą zatapiają w Sanie przy brzegu.
Ryc. 2.
Połów „siecią pojazdową“ na łódkach.
Normalnie połowy ryb odbywają się 2—3 razy tygodniowo, głównie
w czwartki i piątki. O ile jest „dobry czas“, t. j. woda dość czysta,
niezbyt duża i niema wiatru, lub też większe zapotrzebowanie na ryby,
wyjeżdżają i częściej. Wyjazd następuje zwykle między 5—7 godziną
rano. Czasem, gdy niespodziewanie otrzymają zamówienie, wyjeżdżają
i później, jednak popołudniu tylko wyjątkowo. W nocy nie wyjeżdżają
obecnie nigdy, gdyż nocne połowy zostały przez władze zakazane.
Dawniej czyniono to bardzo chętnie, gdyż zwłaszcza w ładne noce księ
życowe połowy bywały bardzo obfite.
Zależnie od stanu wody, długości odcinka, na którym połów ma
się odbyć, warunków atmosferycznych i t. p., istnieją różne sposoby
połowu ryb. Zwykły połów odbywa się na łódkach od Zasławia w dół
rzeki po Sanok. Wyjeżdżają oni wówczas na dwu łódkach zwanych
„krępa-krupa“, po dwu rybaków na każdej. Obaj przedni, stojąc na sa
mym prawie przedzie łodzi, kierują niemi, odpychając się od dna ostro
okutemi drążkami. Dwaj tylni, trzymając sieć za drążki i sznury, roz-
38
ciągają ją między obu łódkami i zależnie od głębokości rzeki zanurzają
(ryc. 2 i 3). Co pewien czas podciągają sieć do góry, poczem jeden
z nich wybiera rękami złowione ryby, wsadzając je do przewieszonego
przez plecy, specjalnego kosza. Gdy kosz się zapełni, wyrzucają z niego
ryby na dno łódki, które wówczas zalewają wodą, odświeżaną drewnianą
szufelką, zwaną „siedlaczka“. Na głębinach przejeżdżają sieciami kilka
krotnie w dół i w górę rzeki. Czasem na takiej głębi zatapiają sieć w ten
sposób, że jeden z rybaków, wysiadłszy z łodzi, staje na krawędzi ja
kiejś wystającej koło głębi skały i trzyma jeden koniec sieci, zwróconej
wówczas otworem w górę rzeki, zaś drugi koniec trzyma drugi rybak
stojący na łodzi. Tymczasem kierowca pierwszej łodzi, jeżdżąc po głębi
powyżej sieci, uderza drągiem po dnie i straszy ryby, napędzając je na
rozciągniętą sieć.
Z chwilą dojechania do mostu drogowego na Sanie między Sano
kiem a Olchowcami, kończą połów. Tu oczekuje ich strażnik Towa
rzystwa Rybackiego i odbiera ryby. Połów taki daje zwykle 30—40 kg
ryb. Dawniej sięgały takie połowy często 120—150 kg. Po skończonym
połowie wyciągają rybacy swe łodzie na brzeg, najmują furę i załado
wawszy na nią obie łodzie, wracają do domu drogą kołową. Jedynie
w razie większego zapotrzebowania, a przytem niezbyt późnej pory,
zjeżdżają jeszcze w dół Sanu po Trepczę, łowiąc ryby w rejonie, na
którym pracują zwykle rybacy z Trepczy. Tam również wyciągają
łódki i ładują na furę. Wogóle łódek z pod Sanoka, a tem bardziej z pod
Trepczy, nigdy nie ciągną wodą w górę rzeki. Czynią to tylko wówczas,
gdy zjeżdżają jedynie na głębię, leżącą nieco poniżej ujścia Osławy,
a zatem niezbyt daleko od domu, gdzie przytem dojazd furą od strony
Zasławia jest utrudniony. Wracając łodziami do domu w górę rzeki
łowią również ryby, stosując t. zw. „bródkę“, poniżej opisaną.
Do normalnego ekwipunku przy zwykłym połowie należą łodzie,
dalej sieć i kosze na ryby. Łódka używana do połowu zwana „krępakrupa“, ma długości około 51/2 m, szerokość dna około 80 cm, szerokość
górą około 1 m, a głębokość około 40 cm (ryc. 3). Wykonana jest ona
z czterech desek; dwie na boki, dwie na dno. Deski spojone są odpo
wiednio zaciosanemi krzywakami „klukami“, okute blachą i zalane
terem. Tył łodzi „zad“ jest równo ucięty, przód- „pered“ jest nieco
zwężony i nieco podgięty ku górze. Czasem koniec ten jest bardziej
zwężony i przykryty deską na zawiasach, tworząc niewielką skrzynkę
na podręczne narzędzia, przybory i t. p. Łódki te robią na miejscu
sami rybacy, jedynie do pomocy biorą oni miejscowego cieślę. Łódki
tego typu są stosunkowo nie tak dawno używane. Przed kilkudziesięciu
laty używano jedynie łodzi żłobionych z jednego wielkiego pnia jod
łowego.
Sieć do normalnego połowu na łódkach nazywa się siecią „po
jazdową“ (siť pojizdowa). Ma ona kształt jakb\ wielkiego wora z owal
nym otworem, szerokości około 31 /2 m, obwiedzionym bardzo mocnym
sznurem. Do przeciwległych końców przytwierdzone są przy otworzedwa drążki, około 3 m długości, które służą do trzymania i zatapiania
sieci. W odległości około 30 cm powyżej każdego drążka przytwier
dzone są przy krawędzi otworu długie, mocne sznury, trzymane również
w rękach, służące do regulowania szerokości otworu zatopionej sieci..
39
Dolna część otworu sieci obciążona jest szeregiem symetrycznie rozło
żonych, ołowianych ciężarków w kształcie grubośclennych, krótkich
rurek, aby zawsze opadała w dół (ryc. 4). Tak tę sieć, jak też
i inne, poniżej opisane, wykonują w całości na miejscu rybacy z moc
nego sznura konopnego własnego wyrobu. Przędza konopna jest jednak
przeważnie kupna, gdyż tutejsi rybacy, posiadając za mało pola, nie
mogą siać tyle konopi, aby na ich potrzeby wystarczało. Do wyrobu,
jak też naprawy sieci, służy „wałek-walok“ i „iglica-ihlycia“. (Ryc. 6).
Tak iglica, jak i wałek są różnej wielkości i grubości, zależnie od tego*
do której sieci mają służyć. Widziałem tu 3 takie komplety. Największy
był dla sieci pojazdowej: iglica około 30 cm długości, wałek około 1 cm
grubości. Do wyrobu innych sieci iglica i wałek są odpowiednio mniej-
Ryc. 3.
Łodzie rybackie.
sze i cieńsze. Umiejętności wyrobu i naprawy sieci nauczyli się w domu
od rodziców. Narzędzia te, o ile nie są potrzebne do wyrobu lub na
prawy sieci, używają często żony rybaków do wyrobu czapeczek i t. p.
z włóczki lub lasetu.
Do dalszego wyposażenia należą kosze na ryby. Kosz, który jeden
z rybaków nosi przewieszony na plecach i do niego wsadza wybierane
z sieci ryby, wykonany jest również na miejscu z wikliny. Ma on
przekrój półkolisty, t. j. jedną stronę, przylegającą do pleców, zupełnie
płaską, drugą zaokrągloną (ryc. 5), dno również nieco zaokrąglone.
Ku górze, t. j. ku otworowi kosz zwężony. Do płaskiej strony przy
twierdzony jest gruby sznur, służący do przewieszania kosza przez ra
mię. Kosz ten niema specjalnej nazwy. Drugim koszem, który zawsze
biorą ze sobą do łódki, jest t. zw. „sadzka“. Jest to, również wiklinowy,
kosz w kształcie cylindra, długości około 1,80 m, z końcami zwężonemi,
ostro zakończonemi, zaopatrzony w środku w niewielki, kwadratowy
40
otwór, zamykany blachą, osadzaną na koszu na drutach (ryc. 5).
Kosz ten służy do „sadzania“ w nim żywych ryb celem przetrzymania
ich przez jakiś czas. Kosz taki napełniony rybami zanurza się w całości
w wodzie, przytwierdzając go drutem do większych kamieni, aby nie
spłynął. Służy on zatem do tego samego celu, co wielka drewniana
skrzynia z otworami, o której poprzednio wspominałem.
Drugim sposobem połowu ryb, stosowanym przy małej wodzie
jest t. zw. bródka, t. j. połów w górę rzeki pod prąd, bez łodzi. Rybacy
udają się wówczas piechotą w dół rzeki pod Sanok i dopiero stamtąd,
brodząc w wodzie boso lub w jakiem starem obuwiu, wyjątkowo w kup
nych chodakach góralskich, wracając do domu, łowią ryby. Do bródki
używają sieci zwanej „bieguniec-bihunec“ (ryc. 4). Jest ona kształtem
zupełnie taka sama, jak sieć pojazdowa, różni się od tamtej mniejszemi
wymiarami i mniejszemi oczkami, przytem drążki do trzymania i za
tapiania sieci są odpowiednio mniejsze. Sieć taką trzyma, podobnie jak
pojazdową,
dwu
rybaków
za
drążki, rozciągając ją między sobą
sznurkami regulując szerokość jej
otworu. Bieguńca nie ciągnie się
jednak w górę, tylko zarzuca, t. j.
uszedłszy kilka kroków, wyciąga
sieć i nad wodą przerzuca przed
siebie, przyczem jest ona zawsze
zwrócona otworem pod prąd, prze
ciwnie, niż sieć pojazdowa. Zło
wione ryby wybiera jeden z ryba
ków i wsadza do kosza niesionego
na plecach. Ponieważ połowy na
bródkę są zawsze znacznie mniejsze, sięgają około 20—25 kg, na prze
chowanie złowionych ryb wystarczają zupełnie kosze niesione przez
obu rybaków. Połów taki odbywa się zwykle' na dwie sieci, t. j. obie
pary rybaków idą koło siebie. Najmują oni jeszcze piątego, który idąc
kilkadziesiąt kroków przed sieciami, uderza drągiem po dnie pomiędzy
kamienie i w ten sposób strasząc ryby, nagania je na sieci.
Połowy na rzece Osławię odbywają się również prawie wyłącznie
bródką, gdyż stan wody nie pozwala na wyjazd łodziami. Tylko wy
jątkowo, głównie na wiosnę, gdy po roztopach stan wody znacznie się
wznosi ponad poziom normalny, można tu łowić z łódek. Wogóle po
łowy na tej rzece odbywają się przeważnie z wiosną w czasie bez
pośrednio przed tarłem i zaraz po tarle, t. j. z końcem marca i koń
cem maja.
Połów bródką stosują rybacy zasławscy także w tych wypadkach,
gdy na zwykły połów na łodziach zjeżdżają tylko po głębię na Sanie
poniżej ujścia Osławy, gdy nie opłaca się najmować furmanki na prze
wóz łodzi do domu. Dwu rybaków brodząc zarzuca wówczas bieguńca,
dwaj pozostali, stojąc na łodziach, odpychają się drągami i posuwają
powoli w górę rzeki, co na miejscach, gdzie prąd jest silny, połączone
jest z dość dużym wysiłkiem (ryc. 1). Obie łodzie manewrują w ten
sposób, że jadą przed rybakami zarzucającymi bieguńca, a przez od-
41
pychanie się drągami uderzają po dnie i straszą równocześnie ryby,
naganiając je na sieć.
Trzecim, jednak mało używanym sposobem, jest połów na podrywkę, stosowany jedynie przy wezbranej, mętnej wodzie. Dwu
zwykle rybaków idzie wzdłuż brzegu rzeki i w miejscach, gdzie spo
dziewane są ryby, zanurza rozpiętą na dwu skrzyżowanych prętach
przytwierdzonych do długiego drążka, sieć o małych oczkach, zwaną
„przygartaczka-pryhartaczka“ (ryc. 5) i przygarniając ją do samego
brzegu, wyciąga na wierzch. Złowione ryby wsadzają do trzymanego
na plecach kosza. Połowy takie są jednak bardzo małe, sięgają zwykle
zaledwie kilku kilogramów, a przytem i ryby należą wyłącznie do naj
gorszych i najmniej
szych gatunków.
Innych
sposo
bów połowu ryb ry
bacy zasławscy na
Sanie nie
stosują;
nie zastawiają oni
np. na głębiach więcierzy. Czynią to jed
nak rybacy z Trepczy, których rejon,
mając znacznie wię
cej głębin, ma znacz
nie większy
rybostan,
należący
do
większych i lepszych
gatunków. Łowienie
ryb odbywa się przez
cały rok, o ile tylko
warunki atmosferycz
ne na to pozwalają.
Jedynie w czasie tar
ła świnki, która sta
Ryc.
Sieć do podrywki „przygartaczka“, kosz na
nowi gros łowionych
ryby zwykły i „sadzka“.
tu ryb, t. j. w czasie
od 1 kwietnia do 15
maja, nie wyjeżdżają zupełnie. Kiedy indziej ryby złowione w ich cza
sie ochronnym wyrzucają z powrotem do rzeki. W zimie, o ile rzeka
nie jest zamarznięta, połowy odbywają się normalnie. Przy częściowo
zamarzniętej wodzie stosują specjalne sposoby. Ryba przed zimnem
chroni się głównie w głębiach, gdzie woda jest spokojna. Woda taka
zawsze z góry zamarza, jednak wzdłuż takiej głębi jest zawsze pas
wartkiej wody, zamarzającej jedynie podczas bardzo silnych mrozów.
Otóż na takie pasy strugi wodnej, wolne od lodu, zajeżdżają oni ło
dziami i rozpinają sieci wzdłuż krawędzi lodu, przy głębi. Następnie
lód pasami odrębują, spuszczając go strugą wartkiej wody, a przez
uwolnione od lodu partje posuwają powoli sieci na poprzek głębi ku
brzegowi. Połowy takie są zwykle bardzo obfite, sięgają bowiem 200—
42
400 kg ryb, jednak wymagają dużej pracy i dużej ilości sieci i dlatego
do przeprowadzenia ich łączą się rybacy zasławscy z rybakami z Trepczy. Odbywają się one głównie na wielkiej i bogatej w ryby głębi pod
samem miastem Sanokiem. Do połowu takiego używa się zwykłych siecpojazdowych, które łączy się w jeden nieprzerwany pas, sięgający nie
raz 100 m długości.
Takie wielkie wyprawy organizowane są jednak najwyżej kilka
razy przez całą zimę. Gdy stan zamarznięcia wody nie pozwala na wy
jazd łodziami i na zwykły połów, łowią wówczas rybacy zasławscy
przygartaczką na podrywkę w miejscach, gdzie struga wody pozostaje
nie zamarznięta. Czasem rozmyślnie wyrębują na głębiach duże prze
ręble i tam zanurzają przygartaczkę. Specjalnie dość dobre wyniki daje
ten sposób podczas słonecznej pogody, gdyż na przeręblach gromadzi
się większa ilość ryb, podpływających pod powierzchnię wody do
słońca.
Nieużywanym już dziś sposobem był połów ryb w „lasce“. Ostatnia
laska założona była około 1912 r. Była ona wypleciona z wikliny, miała
długości około 4 m, szerokości i wysokości około 1 m. Na końcu umiesz
czony był „kosz“ t. j. sieć wykonana z drutu, o wymiarach około 75 cm
w kwadrat. Laska ta założona była około 1 km poniżej wsi, na środku
Sanu, na dość płytkiej wodzie. Od niej ułożone były z kamieni, ukośnie
pod prąd ku brzegom, dwa wały, tworzące ramiona laski. Prąd wody
w lasce był nadzwyczaj silny i nie pozwalał rybie, która się do niej
dostała, uciec w górę rzeki. W lasce tej codziennie łowiono, względnie
wybierano, dość ryb. Jednak przy większej wodzie woda przelewała
się przez wały i przez laskę i ryba uciekała wierzchem. W czasach po
wojennych kosz na końcu laski został zniszczony i nie zastąpiono go
nowym. W celu połowu ryb umieszczano tam, gdy stan wody był od
powiedni, zwykłą, lecz silną sieć. Laska ta została z polecenia władz
rozebraną w 1922 r.
Oprócz połowów na rzekach Sanie i Osławię, odbywają się również
połowy na t. zw. Sanisku. Jest to kilkomorgowy moczar, porośnięty
szuwarem, posiadający jednak partje czyslej wody, sięgającej do 2 m
głębokości. Sanisko to leży opodal prawego brzegu Sanu i jest pozosta
łością dawnego koryta rzeki. Prawnie należy ono w części do gminy
Zasław, w części do gminy Bykowce, położonej na prawym brzegu
Sanu, za Saniskiem. Obie te gminy wydzierżawiają prawo połowu ryb
na swych rejonach. Główną rybą tu łowioną jest lin pozatem węgorze,
szczupaki, okonie, płetwy i t. p. Połowy odbywają się bródką na bieguńce, analogicznie jak na Sanie, poza tern zastawia się tu więcierze.
Połowy ryb są tu nieduże, około 15—20 kg., sprzedawanych następnie
z wolnej ręki, przeważnie w piątki, żydowskiej ludności w Zagórzu.
Do większych połowów na Sanisku używano dawniej wielkich sieci
„włoków“, ciągniętych wpoprzek całego Saniska. Obecnie jednak spo
sobu tego nie używają tu, gdyż stare włoki zniszczyły się, a brak fun
duszów na wyrób nowych; sam materjał na taką sieć przy dzisiejszych
cenach sięga około 100 zł.
Na zakończenie należy zająć się jeszcze kłusownictwem rybném,
które obok oficjalnego i regularnego rybołówstwa jest ogromnie roz
powszechnienie. Trudnią się niem głównie podrośli chłopcy i młodzież.
Łowią oni rękami ryby siedzące pod kamieniami, w czem osiągają
ogromną wprawę. Tak łowione ryby należą jednak do małych i gor
szych gatunków. Na większe ryby chodzą po rzece w nocy „ze świa
tłem“, łowiąc je na „ostkę“ t. j. nabijając ryby
na rodzaj dużego, żelaznego widelca o 5—6 zę
bach. Jako „światła“ używają smolaków, t. j.
przegnitych i dobrze wysuszonych, poszczypanych pniaków jodłowych lub sosnowych, które
świetnie się palą. Najwięcej na ostkę łowioną
rybą są węgorze, za któremi chodzą często
i w dzień po rzece. Połowy takie odbywają się
jedynie na płytkiej wodzie. Złowione ryby wsa
dzają do niesionego na plecach kosza. Gdy połów
taki dobrze się uda, złowią czasem i cały kosz,
t. j.około 25 kg ryb. W zimie, w ładne dnie sło
neczne, gdy niema lodu, łowią również na ostkę
ryby podpływające pod wierzch do słońca. Cza
sem na wyprawy takie jadą i na łódkach, z łódek
łowiąc ryby. Gdy rzeka zamarznie, wyrębują
często przeręble na płytszej wodzie, łowiąc w nich
Ryc. 6. Trzy kom
ryby tak ostką, jak też przygartaczką na podplety iglic i wał
rywkę. Połowy w przerębli odbywają się przy
ków do wyrobu
słonecznej pogodzie, lub też w nocy przy świetle,
i naprawy sieci.
gdy ryba zwabiona niem podpływa do góry.
Obok tych mniej lub więcej szlachetnych
sposobów, stosują kłusownicy, zwłaszcza wyrostki, połów „na trutkę“,
rzucaną w miejscach, gdzie zwykle gromadzi się większa ilość ryb.
Zatruta ryba wypływa na wierzch i zostaje wyłowioną przez kłusowni
ków. Kłusownictwo rybne, które przez cały rok ma raczej charakter
jakby sportu, ogromnie się wzmaga w okresie tarła, gdy ryba staje się
bardzo mało ostrożną.
RÉSUMÉ.
Le haut San est une rivière assez basse et pas très riche en poissons.
La pêche entre Sanok et la partie supérieure de ce district constitue l’occu
pation des pêcheurs de Zastaw. La pêche normale a lieu avec le courant de
la rivière, sur deux barcpies de propre construction appelées „krupa“. Dans
chaque barque se trouvent deux pêcheurs, dont ceux qui se tiennent
à l’avant, frappent le fond avec des perches ferrées et dirigent les barques.
Ceux qui sont assis à l’arrière, étendent entre eux un filet appelé „sit pojizdowa“ (fig. 2 et 3). Ce filet est le même, que celui que représente la fig. 4,
il est seulement plus grand. Des deux cotés de l’ouverture du filet sont fixées
deux perches, qui servent à le submerger et au-dessus d’elles il y a des cordes
servant à régler la largeur de l’ouverture. La partie inférieure du filet est
pourvue de poids de plomb. Ces filets sont, comme tous les autres, l’oeuvre
des pêcheurs eux-mêmes, et sont fails au moyen d’une aiguille („ihlycia“)
44
et d’un rouleau („wałek“) (fig. 6). Après la pêche les pêcheurs retournent
chez eux en voiture, en y chargeant les barques.
Un autre genre de pêche, exercé sur l’eau basse, c’est la „bródka“:
quatre pêcheurs marchent deux à deux dans l’eau, qui leur monte au-dessus
des genoux, étendant un filet nommé „bihunec“ (fig. 4). Cette pêche se
pratique seulement contre le courant. Habituellement un cinquième pêcheur
marche au-devant du filet et effraie les poissons en frappant le fond d’une
grande perche et les fait ainsi entrer dąns le filet. Co moyen est employé
quelquefois pendant le retour de la pêche normale, lorsque les pêcheurs ne
sont pas trop éloignés de leur village (fig. 1). On met alors les poissons
pêchés dans un panier porté sur le dos (fig. 5 à gauche). Pour conserver
pendant quelque temps les poissons vivants, on se sert du panier appelé
„sadzka“ (fig. 5 à droite), qu’on submerge en le fixant au fond au moyen
de pierres.
Dans l’eau trouble et enflée, de même que dans les trous faits en hiver
dans la glace, on prend les poissons en traquenard dans des filets appelés
„pryhartaczka“ (fig. 5). En hiver on organise aussi de grandes expéditions
sur les profondeurs avec des barques. On hache alors partiellement la glace
et la laisse flotter avec le courant par la partie non gelée de la rivière. En
suite, on fait passer dans les profondeurs libres de glace les filets, qu’on
boucle dans ce but en une longue raie ininterrompue.
Avant la guerre on prenait aussi les poissons dans la „laska“, c’està-dire dans un barrage de pierres construit en face du village à Zaslaw.
Cette „laska“ fut détruite après la guerre sur l’ordre du gouvernement.
Le braconnage des poissons est aussi développé. Les braconniers at
trapent les poissons dans l’eau basse avec les mains, surtout sous les pierres.
La nuit ils viennent avec de la lumière et abattent les poissons avec un
trident ou quatrident de fer appelé „ostka“. Ils emploient aussi quelquefois
le poison.
KAROL KORANYI
O POCHODZENIU ZWYCZAJU T. ZW. „OŚLEGO
POGRZEBU“
(ÜBER DIE HERKUNFT DES „ESELSBEGRÄBNISSES“)
W źródłach prawniczych spotykamy się często od średniowiecza
do końca niemal XVIII wieku ze specjalnemi karami za samobójstwo.
Obok konfiskaty całego lub części majątku samobójcy wymierzano
karę i na trupie samobójcy 1), jak zresztą wogóle wykonywano karę na
') Paul Geiger, Die Behandlung der Leiche des Selbstmörders im
deutschen Brauch. Archives suisses des traditions populaires. Tome XXVI. Bâle
1925. str. 145 in.; Richard Lasch, Die Behandlung der Leiche des Selbstmör
ders. Globus Bd. 76, Braunschweig 1899, str. 63 in.; Ossip v. Bernstein,
Die Bestrafung des Selbstmords und ihr Ende. (Strafrechtliche Abhandlungen,
H. 78), Breslau 1907, oraz literatura podana w tych pracach.
