cbc2a0c8193deece388ca82a2f91475d.pdf

Media

Part of Exemplum o czarcie wiodącym do zbrodni przez opilstwo / Lud, 1932, t. 31

extracted text
JAN JANÓW

EXEMPLUM O CZARCIE WIODĄCYM DO ZBRODNI
PRZEZ OPILSTWO
(„L’EXEMPLE“ DU DIABLE QUI MÈNE AU CRIME PAR L’IVRESSE)
(Przyczynek do legendy Kraszewskiego oraz do „przykładów“ Powodowskiego
i Grzegorza Kwitki-OsnowianenkiJ.

Język i styl M. Reja, pociągający prostotą i swadą, próbowano
naśladować parokrotnie. Już w roku 1838 — a więc na lat kilkadziesiąt
przed Nowaczyńskim (Żywot i wizerunek Reja... 1905 r.) — napisał
Kraszewski powiastkę, zatytułowaną: „Yako sathan kusił pustelnika na
puszcze (!). Legenda, kthórą opowiedał Pan Mikołay Rey z Nagłowice (!)
u Pana Pszonki na Babinie“ 1). Ze stanowiska historyka literatury rzecz
tę bardzo pochlebnie ocenił Chmielowski12), ze względu zaś na genezę
motywu i stosunek do folkloru zwrócił na nią uwagę Łopaciński,
w artyk. p. t. Legenda o pustelniku skuszonym przez djabła do po­
pełnienia trzech grzechów 3). Potrącił on o traktacik L. Tołstoja: „Bogu
czy mamonie“ 4), (zalecając wydanie tegoż po polsku), streścił zapis
Kolberga z Bronowie: „O kuszącym do pijaństwa“5), a wreszcie pmtoczył legendę Kraszewskiego. Autor podkreślił, wbrew Chmielow­
skiemu, że inwencja powiastki nie pochodzi od poety, wątek ten sięga
bowiem do średniowiecznych zbiorów „umoralniających“, w rodzaju
„Historyj Rzymskich“ lub „Zwierciadła przykładów“. Starszego źródła
polskiego nie odkrył jednak, a na podstawie niby Rejowego zagajenia,
które brzmi: „Zabyłem, gdziech to czedł, bo rzecz nie mojey głowy,
alboć to w żywociech Świętych, który zową legendy, albo mi to zasię
ongi jaki klecha abo mnich z ambony w usze (!) włożył. A ta mi się
bajka czy prawda spodobała, ażem ją w pamiętaniu zachował, chocia
bez ymion a miesc własnych, kthóre sobie każdy niechay dołoży, jako
chce“ — przypuścił Łopaciński, że zapewne także sam Kraszewski
źródła wskazać nie umiał6). Obecnie pokusimy się oznaczyć dzieło,
1) „Bojan“, almanach A. Pienkiewicza, s. 93 n. Wilno, 1838; wykrzyknikiem
zaznaczyliśmy formy błędne.
2) Książka Jubileuszowa dla uczczenia 50-letniej działalności literackiej J. 1.
Kraszewskiego, s. 19. Warszawa, 1880.
s) Wisła XI. 448—51, W. 1897.
4) Por. Wisła X. 900. W. 1896.
°) Lud. serja VIII, Krakowskie, cz. IV 146—8, Kraków, 1875.
6j Wisła XI. 450.

13
z którego poeta mógł tę opowieść zaczerpnąć, a pod koniec nadmienimy
też o kilku źródłach innych, zawierających motyw pokrewny.
Legendę spotykamy już w XVI wieku u Hier. Powodowskiego,
w dziele p. t. „Korab zewnętrznego potopu czyli sposób zbawienny
przeciw zbytkom w jedzeniu i piciu“7),8 przy końcu rozdziału IX-go:
„Iż szatan przez obżarstwo albo opilstwo cnoty á pobożności w ludziach
gubi á wszelakie grzechy y sprosności pobudza“. Podobna opowieść
znajduje się w książce p. t. „Wady staropolskie. Przedruk dzieła Robak
sumnienia złego, człowieka niebogobojnego i o zbawienie swoje niedba­
łego, wydanego w pierwszej połowie XVII wieku“s). Ponieważ po­
wiastka Kraszewskiego wyszła w r. 1838, przeto nie mógł on korzystać
z druku ostatniego (z roku 1853), prawdopodobnie więc wyczytał
legendę u Powodowskiego lub w owem dziele z XVII wieku. Którą
z tych książek miał Kraszewski pod ręką, możemy określić ze znacznem
prawdopodobieństwem na podstawie opisu jego bibljoteki, wydanego
przez M. Pawlika, p. t. „Katalog księgozbioru, rękopisów, dyplomów,
rycin... pozostałych po J. I. Kraszewskim“ 9) ; z dzieł, które nas intere­
sują, znajdujemy tam (na str. 58, nr. 958; 401 b) tylko drugie: „Robak
sumnienia złego, człowieka niebogobojnego...“; 4°, 1637 r.10)11W niem
zapewne wyczytał też nasz powieściopisarz legendę, włożoną w usta
Reja, której źródło odniósł drogą domysłu do Żywotów świętych lub
jakiegoś kazania, kierując się później chyba tylko samą treścią legendy.
Opracowanie Kraszewskiego i „Robaka sumnienia“ zostało uwzględ­
nione w „Wiśle“ “), obecnie więc powtórzymy tekst Powodowskiego,
może najstarszy w języku polskim. Po licznych atakach na obżarstwo
i pijaństwo (w rozdz. IX), popartych cytacjami z autorów klasycznych
(Seneka, Valerius Maximus, Kato, Sokrates) i starochrześcijańskich
(Bazyli, Origines, Augustyn i t. d.), umieścił autor na marginesie ty­
tulik: „Przykład osobliwy, iż opilstwo więtszych grzechów bywa przy­
czyną“, podając dalej następujące exemplum: „Czego mamy osobliwy
á uważania godny przykład in vitis Patrům, który ia tu nieco dokładniey przypomionę“.
Był ieden marnotrawca, który gdy iuż wszystko utracił y prawie mu
do desperáciey przychodziło, w onym frasunku iego przyszedł do niego
dyabeł, obiecuiąc go z tych frasunków y niedostatków wybawić, y wielce
znowu ubogacić, gdyby tylko iednę rzecz dla niego uczynił. Ná co gdy on
pozwolił, á pytał, ktoraby to rzecz była, począł go dyabeł do tego przywo­
dzić, aby własnego oycá zabił. Ale gdy on rzeczy ták okrutney obiecać nie
chciał, odmienił dyabeł onę prośbę w rzecz łacnieyszą y roskosznieyszą, to
') Kraków, 1578 (Egz. Ossolineum nr. 13121).
8) W Krakowie, wydanie i druk J. Czecha, 1853; s. 124.
e) Lwów, 1888.
lü) Brückner i Kolbuszewski przypisują autorstwo „Bobaka sumnienia“.
Starówolskiemu; por. Korbut, Liter, polska, wyd. 2, s. 277, 582. Warszawa, 1929.
11) Treść legendy Kraszewskiego umieścił Łopaciński w cytowanym artykule
(Wisła, XI, 450; por. niżej), tekst odpowiedni z „Robaka...“ podał B. Grabowski
(w artyk.: Podania i legendy zapisane u aulorów staropolskich), nadmieniając
o poetyckiej przeróbce M. p iron a w wierszu Le laconisme, gdzie mowa iesf o mnichu
(Wisla, IV 768).

14
iest żeby cudzołóstwo popełnił. Ale kiedy y ná ten sprosny grzech on mło­
dzieniec przyzwolić nie chciał, powiedział dyabeł: Chocia sobie tákiey uczyn­
ności mey nie poważasz, á zá ieden uczynek nie chcesz sie mieć do śmierci
dobrze, tedy ia przedsię słowo trzymani, iż tego, com ci namienił, nie odr
mienię, tylko wżdy co dla mnie uczyń; a nie chcę inszego, iedno co ludzie
ustawicznie y pospolicie bez naimu y bez naruszenia sławy swey czjnić
zwykli. A ták upijże sie iuż chocia ras prze moie zdrowie, á názaiutrz
będziesz miał wszytkiego dosyć, iákom ci obiecał. Uradował sie on nieborak,
mnimaiąc, iż dyabła oszukał; y rozumieiąc, iż názaiutrz miał mieć dobrze
czym zapłacić, szedł do nakosztownieyszey piwnice, y częścią mocą niezwyczáynego picia, częścią też podobno, iż dyabeł iáko prze swe zdrowie ko­
rzenia przysypował, ták sie srodze upił, iż, będąc iáko wściekłym, cudzo­
łóstwo w oneyże gospodzie gwałtownie popełnił. O czym dowiedziawszy sie
ociec iego, bieżał nieborak, chcąc syna od karania uchronić y do domu
przyprowadzić, on oycá, skoro go hamować począł, zabił, y sam potym
poimány ná gardle iest karan. Z ktorego przykładu każdy obaczyć może,
iako sobie pijaństwo nielekce ważyć ma, będąc tego pewien, iż djabeł czło­
wieka pijanego bez iákiego cła y zyska swego nie opuści, chocia tego ták
znacznie nie okaże. Gdyż krześcianin Boga srodze obrazić może nie tylko
uczynkiem, ále słowem y pomyśleniem złym, iáko sam Pan Krystus
naucza“ 12).

Od wersji powyższej, prawic bez zmian powtórzonej w „Robaku
sumnienia złego...“, różni się dosyć znacznie tekst Kolberga (z Kra­
kowskiego), a także warjant wspomniany u Tołstoja oraz legenda
Kraszewskiego. Według ostatniej pustelnik dumny był ze swej stałości
w asceziey a za tę pychę sam Bóg zesłał nań kusiciela (Mefistofelesa).
Czart czyhał na swą ofiarę cały rok bez skutku; dopiero wtedy, gdy
pustelnik wspomniał raz w czasie modlitwy lata młodzieńcze i powie­
dział, że pragnąłby zobaczyć swego konika, na jakim jeździł, djabeł
przybrał postać tegoż i dopiął celu. Eremita sądził, że konik, którego
zobaczył nieoczekiwanie, jest darem bożym za doskonałe życie, przeto
dosiadł go i zaczął głaskać; gdy czart uniósł się zaraz z pustelnikiem
w przestworza, ten myślał, że „yest yako drugi Elyasz żywcem do
nyeba porwań“, lecz kusiciel odkrył swą osobę, a następnie zagroził
jeźdźcowi strąceniem w przepaść, jeżeli nie obieca wykonać jednego
z trzech grzechów (wino kobieta, mord, por. wyżej). Pustelnik długo
się opierał, ale przerażony wizją strasznej śmierci wybrał pijaństwo;
djabeł dał mu wtedy trzos złota, bogate szaty i osadził na ziemi wprost
koło gospody.
Eremita wstąpił do wnętrza, uraczył się winem, a wtedy „świat
jakoby inszy stanął przed oczyma — ze wszystką Mamony pięknością —
i zagasłe w sercu pustelniczym żądania a myśli jakoby cudowną wolą
szatańską odrosły“. Po dłuższem popijaniu pustelnik począł się zalecać
do hożej szynkarki, a wreszcie, sypiąc pieniądzmi, skusił ją do wielkiego
grzechu. W nocy wrócił mąż, zobaczył dorywczych kochanków w łóżku
i porwrał się do miecza; przerażony eremita chwycił zaraz topór, a wy12) Powodowski, Korab zewu. potopu..., ,v 98- -10C, Kraków, 1578.

15
wijając nim w powietrzu, trafił małżonka i położył trupem. Krzyk szynkarza zwabił dużo ludzi, którzy mordercę związali i prowadzili ną
śmierć. Pustelnik otrzeźwiał od przerażenia i opowiedział im swe przy­
gody, które strąciły go na dno upadku; rzewnym płaczem i łkaniem
obudził tak wielką litość wśród otoczenia, że występek mu darowano,,
choć sam żądał kary śmierci. Wróciwszy na puszczę, pokutą i pokorą
przebłagał potem także Pana Boga.
, ....
W zapisie Kolberga legendę tę poprzedza epizod o czarcie.,, który
przybrał postać grzyba, rosnącego w olszynie (!) koło bagna, a potem
wrzuconego przez gosposię do koszyka. Kiedy na trzykrotne wołanie
z lasku: „Iwon!“ grzyb zawołał: „Ja u baby w koszyku ogonem kiwom“.,
gosposia rznęła ze strachu koszem i uciekła do domu Po koszyk
wysłała parobka, ale ten niczego nie znalazł, zobaczył tylko kusego djabełka, k tóry pobrzękiwał pieniądzmi i obiecał je dać parobkowi, jeśli
się zgodzi na cudzołóstwo lub zabójstwo, a co najmniej na opilstwo.
Parobek odrzucił oba pierwsze żądania, z radością natomiast przyjął
punkt trzeci. Otrzymał worek pieniędzy i pił do późnej nocy u żyda,
który w końcu zatrzymał worek z monetą, dając w zamian cały
„gąsior“ wódki do domu. Gosposia początkowo łajała parobka za późny
powrót, ale potem zaczęła wspólnie z nim popijać, a wreszcie przyszło
do „brzyćkiej okazji“. Nieoczekiwanie wrócił do domu gazda i zaczął
oboje okładać kijem; parobczak porwał siekierę i jednym ciosem gazdę
uśmiercił. Uciekł natychmiast do lasu i s-zukał czarta, aby otrzymać
nagrodę, ale nie znalazł nikogo, więc powiesił się ną sośnie. Chciwość
grosza stała się początkiem zguby, gdyż pozwoliła czartu wejść
w układ z parobkiem i popchnąć go przez pijaństwo do dalszych
zbrodni.
Trzeci warjant legendy o zgubnych następstwach pijaństwa wy­
stępuje (urywkowo) u L. Tołstoja, w propagandowym traktaciku, p. t.
Bogu iii mamonie ld). Rzecz ta, mówiąc nawiasem, co do ujęcia zupełnie
się różni od ludowych powiastek jego w rodzaju „Czem ludzie żyją“,
nie ma bowiem walorów artystycznych, a zawiera zbiór filipik antyalkohołicznych (z literatury agitacyjnej), które Tołstoj zakończył
wersetem z ewangelji św. Mateusza (XII. 30). Tenże werset oraz cytat
z ew. św. Łukasza (XVI. 13 „...nie możecie Bogu służyć * mammonie“)
wypisał autor na czele powiastki jako motto. W części wstępnej
traktatu podano treść legendy o mnichu (inok), którą powtórzymy
w transliteracji:
„Kakija że poslèdstwija ot prigotowlenija i upotreblenija tabaka,
wina, wódki, piwa?“ „Jest’ starinnyj razskaz pro inoka, kolory j budto
by posporił s djawołom, czto on ne wpustit jego w swoju kelju; jeśli
że wpustit, to ispołnit to dęło, kotoroje predpiszet jemu djawoł. Razskazywajetsia, czto budto by djawoł priniał wid (postać) ranenago worona
s powisszim krowawym krylom i żałobno prygał (skakał) u dweri
kelji inoka. Inok pożaleł worona i wziął jego w swoju kelju. I togda
djawoł. wojdia w kelju, predłożił inoku na wybór tri prestuplenija:13
13) Por. Soczinenija gr. L. N. Tołstogo, wyd. 11-e, czasť XI, s. 618—26. Moskwa,
1903. Pierwszy raz wydano tę rzecz 1896 r.

16
ubijstwo, prelubodejanije (cudzołóstwo) iii opjanenije. Monach wybrał
opjanenije, dumaja (myśląc), czto, napiwsziś, on sdełajet wred tolko
samomu sebe. No kogda on wypił, to, poterjaw razum (straciwszy r.),
poszeł w seło i tam, poddawsziś sobłaznu żeny, sowersził prelubode­
janije, a potom i ubijstwo, zaszcziszczajaś ot wernuwszagosia i nabrosiwszagosia na nego muza...“.
Czart dostał się więc do celi mnicha przez chytrość, przybrawszy
postać zranionego ptaka; mnich zlitował się nad gawronem i zaniósł
go do celi, a wtedy czart zażądał spełnienia jednego z trzech występków
i t. d. Z jakiem źródłem łączy się warjant powyższy, trudno oznaczyć
dokładniej, może był zbliżony do legendy Kraszewskiego (p. wyżej),
a raczej do wersji małoruskiej (p. niżej), ale zapewne różnił się od
wersji rosyjskiej Afanasjewa, którą tenże przyLoczył w uwagach do
legendy nr. 20, p. t. PusLynnik i djawoł14). Ta ostatnia wersja (4-ta;
wzięta ze zbioru W. Dala) zawiera kilka epizodów nowych, z nich zaś
znamienny jest szczególnie dodatek końcowy, w którym podkreślono
wielkie wysiłki czartów, dybiących na dusze mnichów.
Tok jej tak się przedstawia: Pustelnik przebywał 30 lat w lasach,
czarci zaś, nie mogąc go skusić, uciekli się do chyLrości. Jeden przybrał
postać pątnika, drugi zaś napadł go niby rozbójnik w pobliżu celi.
Zwabiony hałasem asceta chwycił topór i rzucił się na pomoc, a urato­
wawszy, jak sądził, pątnika, zabrał go do celi. Po paru dniach pątnik
oświadczył, że również chce zostać eremitą; dnie i noce spędzał odtąd
na czuwaniu i pokłonach, a wytrwałością przewyższał właściwego
pustelnika. Aby uniknąć styczności i wszelkich rozmów z towarzyszem,
zaproponował podzielić celę przegródką na dwie połowy. Gdy tak
zrobiono, po pewnym czasie starego pustelnika zdjęła chętka, aby
zobaczyć, co porabia sąsiad. Bronił się długo od tej pokusy, aż raz
wspiął się na przegródkę, zajrzał do sąsiada i zobaczył, że na jego stole
stoi wino i mięsiwa, a obok siedzi kobieta przecudnej urody. Nim
ochłonął ze zdziwienia, czart krzyknął: „Ach, to ty mnie podglądasz!“
Potem cupnął sąsiada za brodę, przerżucił do swej połowy i rzekł:
„Wyhiraj tepèr luboje za swojù prowinnost; choczesz, wina wypej iii
miasa sjesz; choczesz, błud sotwori. A ne, to, brat, proszczajsia s bełym
swetom; u menià korotka rasprawa!“ Starzec rozważał w sercu, co
będzie najmniejszym grzechem, i wybrał wino. Po kilku puharach
zabrał się jednak do mięsiwa, a potem popełnił też grzech z niewiastą.
„Chodźmy teraz kraść“, rzekł bies do starca, „jak już grzeszyć, to
grzeszyć!“ Poszli do wsi, wleźli do komory i zabierają, co tylko
wpadnie w ręce. Djabeł narobił jednak takiego łoskotu, że domownicy
się zerwali i schwytali starca, czart zaś natychmiast gdzieś zczeznął.
Rankieni złożono sąd, który pojmanego skazał na powieszenie. Kiedy
nieszczęsnemu winowajcy zarzucono już stryczek na szyję, wyrwał się
skądś djabeł, podsunął swe ramiona pod nogi skazańca, pod Lizy mai
go przy życiu i rzekł: „Cóż, czy może się przestraszyłeś?“ „Jakże tu
się nie pr ze.s Lr a.szyć“, odrzekł drugi, „śmierć w oczy zagląda!“ „A spojrzyjno, czy nie widać jeszcze czego?“ — „Widać, karawana ciągnie“.
14) Afanasjew, Narodnyja russkija legendy, s. 169. Londyn, 1859.

17
„Czy wielka?“ — „Och tak, tak wielka, że jeden koniec dawno prze­
jechał, drugiego zaś nawet nie można jeszcze dojrzeć!“ „Cóż wiezie
karawana?“ — „Stare, dziurawe chodaki“. „To są, bracie, te same
chodaki“ — rzecze bies — „któreśmy zdarli w czasie trudów i za­
biegów, aby cię wreszcie zdobyć“. W końcu pokazał czart starcowi
wizję piekła, w którem będzie przebywać, a wreszcie strącił go z swych
ramion. „Tak zginął asceta na szubienicy śmiercią grzesznika!“
Bliższe pochodzenie wersji powyższej jest nieznane, gdyż Dal
miejsca zapisu nie zaznaczył. Przy końcu widzimy tu pewne szczegóły
dodatkowe, które w pełniejszej postaci występują w osobnych legen­
dach. Epizod o upartych atakach djabelskich na mnichów spotyka
się w „Vitae patrům“, skąd wniesiono go np. do „Wielkiego Zwier­
ciadła przykładów“ (WZ), do grupy: „dyabeł“; por. exemplum p. t.
„Wiele szatanów iednego eremity cellę naieżdżaią, a całym miastem
ieden djabeł rządzi“ (WZ1 s. 227, nr. 214, WZ3 173, nr. 314).
Szczegół o trzewikach, które djabli poniszczyli w czasie zabiegów i ocze­
kiwania momentu, kiedy grzesznik (złodziej) znajdzie się w sytuacji
bez wyjścia, dostał się tu również z powiastki osobnej. Występuje on
np. w anegdotycznem kazaniu Jakóba z Vitry, przytoczonem w prze­
kładzie u Wesselskiego, p. t. Die Schuhe des Teufels 15). Z wymienio­
nych przez tegoż badacza paralel (z Spéculum laicorum i t. d.) do
wersji rosyjskiej najbardziej zbliża się hiszpańska, w której czart po­
czątkowo podtrzymuje skazańca (zuchwałego złodzieja) na swych ra­
mionach, a potem go zostawia.
Ubocznie można wspomnieć o kilku innych legendach, które opi­
sują zgubne skutki opilstwa lub kosterstwa. Do nich należy n. p.
exemplum p. t. „Duszę swą niektóry pijanica dyabłu przedał, a on
i z ciałem do piekła go porwał“ (WZ1 263, nr. 243, w grupie: dusza),
które zapożyczono z Tomasza Caniipratana (De proprierat. Apum,
L. 2, c. 56, par. 1). Do „przykładu“ tego zbliża się legenda rosyjska
z rycin ludowych (łubócznyja kartiny), którą przytoczył Afanasjew
w uwagach do powiastki, p. t. „Gorkoj pjanica“16). Drzeworyty na temat
„O pjanice, propiwszemsia na krużale“ szerzyły się w Rosji — jak
wynika z olbrzymiego zbioru D. Rowińskiego — do XIX-go wieku 17).
Źródłem tej wersji była odpowiednia legenda „Wielkiego Zwierciadła
przykładów“, które w XVII wieku przełożono z polskiego na język
rosyjski (cerk.-ruski) ; w zbiorach powyższych o związku tym nie
wspomniano jednak. Według WZ pewien pijak żartem sprzedał swą
duszę jakiemuś wędrowcy, który w czasie libacji wstąpił do karczmy.
Wesoła kompanja popijała za owe pieniądze cały dzień, a kiedy pod
wieczór goście zaczęli się zabierać do domu, wtedy kupiec duszy —
a był to czart — zwrócił się do nich z pytaniem: „Kiedy kto konia kupi,
a on będzie na uździe, zaż uzda nie iest tego, który konia kupił? 18)
15) Wesselski: Märchen des Mittelalters, nr. 54, s. 151 i 245, Berlin, 1925;
por. też Bolte-Polivka II 178.
16) Afanasjew, op. cit. 180.
17) D. Rowiński, RusśRija narodnyja kartinki, Petersburg 1881, Sbornik
ORJAS, tom 23, 338, nr. 115—116; uzupełnienia tamże t. 26, s. 232.
") Ciekawą tę aluzję do dawnych stosunków prawno-obyczajowych („prawo
uździenicy“, „Zaumrecht“) wyjaśnia rzeczowo Wesselski w komentarzu do legendy;
Lud T. XXXI.

I

2

18
Wszyscy potwierdzili ze śmiechem, czart więc porwał natychmiast —
ku osłupieniu otaczających — duszę pijaka z ciałem do piekła!... Iden­
tycznie kończy się wspomniana legenda Afanasjewa, a także tekst staroruski wydany w „Pamiatnikach siarinnoi russk. literatury“ KuszelewaBezborodki19).
W łacińskiej literaturze średniowiecznej legenda ta występuje
w kilku odmiankach, por. np. rękopis bibljoteki British Museum nr.
add. 18346 z 14 w. („Dialogus Miraculorum“ Caesarjusza z Heisterbachu; pocz. 13 w.) opow. nr. 79 20) ; tejże bibljoteki rękop. nr. 27336
(z 15 w.) opow. nr. 321), wreszcie nr. addit. 11284 (z 14 w.; Spéculum
laicorum) opow. nr. 203 (=Wrightnr. 87)22). W opracowaniu rękopisów
liryL. Muzeum przez Herberta podano do tej legendy literaturę na­
ukową, którą powtórzył później J. Th. Weiter przy opowiadaniu 72-iem
w francuskiej kompilacji „przykładów“ z 13-go wieku, zwanej „Ta­
bula exemlorum“ 23).
Wracając do legendy o pustelniku,. skuszonym przez czarta do
trzech przestępstw, wspomnimy jeszcze dwa warjanty ruskie (ii—6)
oraz jeden słowacki (7 -y).
Najstarszy z nich, umieszczony w „Listach do kochanych ziom­
ków“ G. Kwitki-Osnowianenki (1839 r,), opiera się na jakimś
dawnym zbiorze moralisLycznym i został wpleciony do traktatu anLyalkoholicznego 24). Autor opowiada go niby „szczerą prawdę“ o pew­
nym ascecie, którego czart nieustannie kusił do grzechu. „Nie dam ci
spokoju“ — mówił djabeł — „póki nie pocieszysz mię choćby jednym
z trzech grzechów“: „Abo czołowika wbyj, abo hrich z żeńśkym połom
zrobysz, aho napyj sia horiłky“. Ponieważ za spełnienie jednego z tych
grzechów czart obiecał spokój aż do śmierci, przeto asceta, chcąc być
wolnym od pokus ciężkich, wybrał grzech ostatni; poszedł „kradkoma“
do szynku i za kilka groszy, otrzymanych jako jałmużnę, wypił parę
kieliszków. Niezwłocznie skierował się na pustynię, w celu pokuty za
grzech, ale ponieważ miał słabą głowę do picia, wódka go rozebrała,
„zaszumiło u hołowi, zhadały sia mołodyi lita, i seje i teje, i piąte
i desiate...“ Na drodze spotkał kobietę i zniewolił ją do grzechu; kiedy
groziła mu skargą, jednym ciosem pozbawił ją życia. Przyzwolił na
grzech niewielki tylko, a dopuścił się najgorszego. W carofilskich

„Seelenverkauft“ (op. cit. 246). — Por. też w pracy E. Frankowsldego: „Zabiegi
magiczne przy pożyczaniu, kupnie i sprzedaży u ludu polskiego“, ustęp: Postronek
od zwierzęcia i bat. Lud. XXIII. 92 n. Lwów, 1924.
1B) Wyp. I, s. 141. Í8C0 Por. streszczenie w popularnej broszurze D. Bułgakowskiego: „Wino na Rusi po pamiatnikam narodnago tworczestwa literaturnym
i chudożestwennym“, s. 43. Petersburg, 1902. Naukowo zebrał odpowiedni materjał
Rowiński, op. cit.
20) J. A. Herbert, Catalogue of Romances in the Departement of Manuscripts
in the British Museum, III 357; Londyn 1910.
21) Ibid. III. 648.
22j Ibid. III. 385.
2S) J. Th. Weiter: La Tabula exemplorum secundum ordinem alphabeti...
nr. 72: ebrietas, s. 23 i 104. Paryż 1926.
24) Łysty do lubeznych zemlakiw, por. Twory Hryh. Kwitky-Osnowianenka2,
II 542. Wyd. „Proświty“ Ruska pyśmennist II, 2. Lwów, 1913.

19
î serwilistycznych listach Osnowianenki powiastka ta należy do naj­
ciekawszych.
Drugi warjant ruski, p. t. „Jak czort skusyw asketa“ (z Budzanowa, pow. trembowelski), pod względem epizodów dodatkowych
różni się od wersji rosyjskiej jeszcze bardziej; zaczyna się on anegdotą
o djable, który wdał się w konszachty z babami, został uwięziony przez
czarownicę i musiał służyć jej dwa lata. Gdy czart wrócił do piekła,
otrzymał za karę potężne lanie i został stamtąd wyrzucony. Chociaż
w krótkim czasie zdobył i przyniósł do piekła duszę pijaka, przeba­
czenia jednak nie uzyskał, gdyż taką duszę „potrafyt lada duryń prynesty“; „prynesy“ — powiada doń książę czartów — „duszu śwytoho!“
Czart wrócił na ziemię, zmienił się w ptaka i usiadł koło studni, do
której przychodził po wodę pustelnik. Kiedy asceta zobaczył ptaszka,
zaczął go głaskać, a potem wziął na ręce. Czart uniósł się zaraz z pustel­
nikiem w powietrze i groził mu śmiercią, jeśli nie wypełni trzech rzeczy.
Przerażony asceta zgodził się na wszystko odrazu (!), czart więc
umieścił go znów na ziemi koło karczmy. W wersji tej uległ już zatarciu
rys najbardziej znamienny, że pijaństwo pociąga za sobą największe
zbrodnie (eremita zgodził się bowiem tutaj na wszysLko odrazu), ale
dalszy rozwój wypadków zbliża nas znów do legendy pierwotnej, gdyż
czart kazał pustelnikowi naprzód wypić kwartę gorzałki, potem złamać
szóste przykazanie, a na koniec zabić męża szynkarki, który nadszedł
niespodziewanie. Pustelnik rozpaczał z powodu popełnionych grze­
chów, a w końcu za sprawą djabła nawet się powiesił. Czart zaniósł
duszę swej ofiary do piekła, a wtedy nietylko uzyskał przebaczenie od
przełożonego, ale został też przyjęły uroczyście, gdyż „wsi ditky ponastawlyły jimń fosty do parady“ 25). Wzmianka o zaszczytnem wy­
różnieniu czarta, zwycięzcy ascety, nosi tutaj odcień komiczny, ale
może być echem opowieści osobnej, w której motyw ów rozwinięto
zupełnie poważnie; por. exemplum z Wielkiego Zwierciadła przykła­
dów, p. t. „Pokusami mnicha do upadku przywodzący szatan od
książęcia swego nád ine był pochwalony, uczczony y známienicie uko­
ronowany“ (WZ1 211, nr. 203, WZ2 292, nr. 299 i WZS 163 nr. 303).
Warjant słowacki, p. t. „O člověku, čo nikda nehřešil“ (z Malohontu) dodatków nie zawiera 2<s). Pewien ubogi staruszek doprowadził
swą stałą pobożnością czarta do pasji, tenże stanął przed nim we
własnej postaci i dał do wyboru: „alebo zabiješ člověka, alebo sa
budeš rúhať Bohu, alebo sa opiješ. Z tých troch hriechov, chceš —
nechceš, jeden urobit’ musiš!“... Biedaczyna bronił się przez kilka dni,
a gdy czart wciąż nań nastawał i groził mu, wybrał wkońcu pijaństwo,
sądząc, żęto grzech najmniejszy: „Cože? Opijemsa — pridem domov —
vyspim sa — bude koniec věci a mám před certom pokoj!“
Stało się inaczej. Podpiwszy sobie, staruszek wrócił do domu
i, wbrew swym zwyczajom, wszczął hałas. Na nieszczęście zaraz się
rozpłakał mały wnuczek, dziadek zaś, chcąc uderzyć dziecko w tylną
ezęść ciała, przez omyłkę trafił w głowę, „že hned’ na věčnost’ one-* 26
26) Etnograf. Zbirnyk XIII. 94, nr. 282; Lwów, 1902, wspomniano tu paralele
x Hrinczenki, Sadawnikowa i Afanasjewa.
26) P. Dobšinsky, Prostonár. slovenské pověsti, V. 18; 1880.

2

20
melo“. Od chwili tej przeklinał czarta, bluźnił świętym i Bogu i t. d.,
a potem „nebo!o vačšieho zlolajca, zlodeja a zbójnika od neho. Bo*
vraj, najtiaž len raz opit’ sa, potom to ide ako po řemesle. — A ten
cierny v pekle radował sa mu a raduje sa podnes, že nie nadarmo vy­
myslel pálenku“ ~T). W wykazie bibljograficznym (prof. Polivki) 2S)
do tej legendy zaznaczono jedynie tekst z Bromyarda, podany przez
Wesselskiego (nr. 81; por. niżej), o warjantach słowiańskich brak
jakiejkolwiek wzmianki.
Jak widać, legenda znaną jest w folklorze polskim, rosyjskim,
ruskim i in., Kraszewski zaś miał na myśli jakieś źródło literackie;
por. pseudorejowskie zagajenie legendy. Wyżej wspomniano już (s. 18),
że źródłem tern mógł być „Robak sumnienia...“, obecnie trzeba jeszcze
dodać, iż niektóre epizody pochodzą zapewne z folkloru, por. np.
szczegół o koniku, któremu w innych wersjach odpowiada wzmianka
o ptaku.
Źródłem pierwotnem motywu był wschód, choć do naszej litera­
tury przybył on zapewne już z zachodu; stąd niewątpliwie znał go też
Powodowski. Powołał się on na Vitae patrům, a chociaż w wydaniu
Migne‘a (Patrol, lat. t. 73 i 74) legendy tej nie znajdujemy27
29),30
28wska­
zówka jego może być wiarygodną, gdyż na tenże zbiór podołał się
poprzednio również Bromyard w „Summa praedicantium“ (E. 1, 3;
około 1480 r.), a opracowanie wierszowe tego motywu wysLępuje często
w dziele: Vie des anciens Pèresi!0). Opowieść znajduje się zapewne
tylko w niektórych wydaniach „Vitae patrům“ (podobnie jak np.
legenda o „dziwnych sądach bożych“), pozatem jednak w zabytkach
zachodnio-europejskich należy ona do bardzo pospolitych. W staro­
francuskich „Vie des anciens Pères“, opracowanych przez A. Toblera
(według rękopisu Steiger-Maia, z XV w.) już w latach sześćdziesiątyćh,
legenda „D‘ung hermite qui fit trois pechies mortel par yvresse“ za­
cz jma się tak:

Koniec:

„Viez pechie(z) fait novelle honte
Si com le proverbe raconte.
Pour cą nous devons dechargier
De pechiez que tropt avons chier.
Pour s'ame de dampnement traire
Que le corps y voloit atraire31).

Tenże tekst znajduje się w starszym, pochodzącym już z 13 wieku,
rękopisie hi.il. Muz. Brytyjskiego nr. add. 32678, opisanjm przez Her­
berta sz), który uwzględnił też opracowanie poprzedników, np. G.
27) (Polívka) Výbor 1’udovych rozprávolc; s. 135, nr. 19. V. Turč. Sv.
Martine 1927,
28) Tamże 303.
2S) Podobnie brak jej w „Żywotach oycow św....“ Piskorskiego, Kraków, 1688.
30) Méon: Nouveau Recueil de Fabliaux et Contes, II 173, 1823.
31) A. Tobler: Eine handschriftliche Sammlung altfranzösischer Legenden
(Jahrbuch für rom. und engl. Literatur, VII, 406 nr 9; Lipsk 1866).
S2) J. A. Herbert: Catalogue of Romances... in the British Museum, vol. III
339, op. 2.

21
Paris’a 33) i wymienił szereg innych odmianek owej legendy; por. jego
Catalogue... t. III: 1) s. 131 opow. 103, 2) s. 385 op. 206, 3) s. 465 op.
23 (wersja z miniaturami), 4) s. 500 op. 279, 5) s. 563 op. 54, 6) s. 571
op. 175, 7) 577 op. 37, 8) s. 648 op. 4 i i. Schemat ostatniej opowieści
(za złożenie hołdu czart wzbogacił pewnego człowieka, który nie chciał
popełnić cudzołóstwa ani ojcobójstwa, ale przystał tylko na opilstwo —
reszta sama się dołączyła) pozwala uważać ją za wersję najwięcej
jeszcze zbliżoną do tekstu Powodowskiego. Wersja poprzednia (pod
7), przedrukowana przez Wrighta34), potem przez Wesselskiego
w „Mönchslatein“ (jako nr. LXXXI, Bromyard, E, 1, 3), brzmi jak
następuje: „Był sobie raz pustelnik, który długo żył w świątobliwości
i przez szereg lat do żadnego grzechu nie dał się skusić. Do niego rzekł
czart. „Wykonaj jeden z trzech grzechów (opilstwo, cudzołóstwo lub
mord) według swego wyboru, a za to nie będę cię więcej trapić“.
Pustelnik przyzwolił na pijatykę, a potem wpadł też w oba grzechy
pozostałe, popełnił bowiem cudzołóstwo, a wreszcie zamordował także
człowieka, który nadszedł w chwili, kiedy on z powodu opilstwa grze­
szył z jego żoną. Pustelnik powiedział teraz, przeklinając siebie samego:
„Sobrius quando fui, nullus mihi timor inhaesit,
Ebrius commisi duo scelera pessima mundi“S5).

W zbiorze Jana Paulego, p. t. Schimpf und Ernst, od r. 1522
przedrukowywanym w Niemczech wielokrotnie, legenda uległa zmia­
nie: „Pewien braciszek (duchowny) przebywał w domu jednego oby­
watela i służył Bogu gorliwie, znosił jednak ciężkie nagabania od
pokus szatana. Raz zapytał czarta: „Zły duchu, powiedz, co chcesz
ode mnie, abym wkońcu miał spokój!?“ Odrzucił potem dwa żądania
djabelskie (cudzołóstwo z panią domu, zabójstwo jej męża), zgodził
się na trzecie, t. j. na upicie się winem do utraty przytomności. Będąc
pijanym, popełnił cudzołóstwo, a kiedy nadszedł mąż kobiety i chciał
go ukarać, „da schlug der bruder den man zu dot, und thet die alle
drü; hüt dich“ 36).
Wesselski podał jeszcze inną wersję opowieści o groźnych skut­
kach pijaństwa, również związaną z życiem mnichów (Mönchslatein,
nr. 17; wedle Et. de Bourbon nr. 481 = Spéculum morale: 3, 8, 2, 1358
B)37) ; akcja rozgrywa się na wschodzie, a główny tok legendy wska­
zuje, że treść jej może być do pewnego stopnia odbiciem jakiegoś faktu
rzeczywistego: Kilku mnichów udało się do sułtana Saladyna, aby go
skłonić do chrześcijaństwa. Władca przyjął ich gościnnie i urządził
sutą kolację, umyślnie jednak, według przepisów Mahometa, bez wina.
W nocy nasłano kobiety, aby mnichów uwiodły do grzechu, ci jednak
oparli się pokusom zwycięsko. Po pewnym czasie sułtan sprawił nową
3S) Romania, XIII, 241.
34) Thom. Wright: A Sélection of Latin stories... 83, nr. 97.
35) A. Wesselsld: Mönchslatein. Erzählungen aus geistlichen Schriften des XIII.
.Jahrhunderts, nr. 81, s. 99 i 228. Lipsk, 1909.
36) Schimpf und Ernst von Joh. Pauli, hrsg. von H. Oesterley, nr. 243, s. 161
i 501 (Biblioth. des litterar. Vereins in Stuttgart, t. 85.) Stuttg. 1866.
37) Wesselski, op. cit. s. 22 i 204.

22
ucztę, znacznie skromniejszą, lecz zakrapianą starem winem. Kiedy
potem posłano owe kobietki do mnichów, nie potrafił' się opanować,
ulegli żądży i zostali przez sułtana zawstydzeni. Podstępu użyto nie­
wątpliwie w tym celu, by dowieść, że wydany przez Mahometa zakaz
używania wina ma uzasadnienie głębsze, tern samem zaś dano mnichom
dowcipnie do poznania, że sułtan wiary swej nie porzuci. W przypisach
do opowieści powyższej przytoczył Wesselski hisLoryjkę pewnego ry­
cerza sabaudzkiego, który do grzechu z kobietami znęcił dwu mnichów,
potem za karę obił ich niemiłosiernie i ograbił z odzieży ss). Przejście
do wersji zachodniej stanowi legenda żydowska, opowiadająca, że
pewien król chrześcijański dał jedenastu mędrcom żydowskim do wy­
boru: pić wino, jeść wieprzowinę lub mieć stosunek z kobietą. Wybrali
grzech pierwszy, ale przez to popełnili też oba pozostałe 38
39).*
Dwie powiastki wschodnie na temat upadku świątobliwego pustel­
nika przytoczył już Dunlop, obie jednak nie wspominają pijaństwa.
Wedle jednej czart poduszczył świątobliwego Santon Barsisę do defloracji królewny, którą oddano mu do leczenia; grzesznik, chcąc ukryć
występek, zamordował ofiarę i zakopał, ale czart odkrył wszystko,
Barsisa poniósł więc straszną karę i0). Opowieść druga, znajdująca się
w „Giulistanie“ Saadiego (znakomity poeta perski z 13 w.), nie dotyka
wcale zbrodni; derwisz, którego król nagrodził za świątobliwość
wielkim przepychem, nie uczynił swej nadobnej pannie krzywdy, ale
tonąc w rozkoszach, zupełnie zapomniał o ascezie; por. polski przekład
„Giulistanu“ przez Otwinowskiego, ks. II. opow. 30.41).
Powiastki te różnią się znacznie od zachodnich wersyj legendy
o pustelniku, księdzu lub utracjuszu, który przez opilstwo wpada
w największe zbrodnie, zrzadka ratuje się pokutą (por. np. Catalogue...
III 465 nr. 23: grzesznik pokutował chodząc na czworakach tak długo,
aż dostał wieść o przebaczeniu)42), najczęściej zaś staje się łupem sza38) Wiedług H. Estienne'a; Apologie pour Hérodote, 18, 6.
S9) Grünbaum: Jüdischdeutsche Chrestomathie, 450. Lipsk, 1882.
40) J. Dunlop, Geschichte der Prosadichtungen..., wyd. Liebrechta, s. 414;
poprawki s. 524. Berlin, 1851. Goldziher und C. v. Landberg: Die Legende vom
Mönch Barsisa, 1896. Podobny tekst z Vie des anciens Pères, por. Tobler, op. cit.
421, nr. 36.
41) Giulistan t. j. Ogród różany przełożono na polskie w początkach XVII
wieku (jest to więc najwcześniejszy przekład Saadiego na język europejski), w druku
jednak ukazał się on dopiero kilka lat po tłumaczeniu Biberstein-Kazimirskiego
(„Bibl. Ord. Krasińskich“, IV 106., Warszawa, 1879).
42) Jednak w tej wersji również niema wzmianki o pijaństwie, eremita po­
pełnił cudzołóstwo i mord jakby dla eksperymentu: „wishing to know what sin is“.
Dodatkowo można wspomnieć także obszerną legendę o ks. Justynie, który za
pobudką czarta zdeflorował i zamordował w swej pustelni zbłąkaną królewnę. Za
pokutę chodził potem na czworakach, porósł włosami i stał się podobny do zwierza.
Król wytropił go przypadkiem w czasie łowów, nie mógł jednak ustrzelić, gdyż
sprytny „zwierz“ chovTał się pod wodę. Dalej opisano rozmowę, spowiedź grzesz­
nika przed królem, a wreszcie wspólne modły u grobu zabitej córki, która cudownie
ożyła... W przedruku tekstu p. t. „La leggenda di Prete Giustino“, R. Köhler wspo­
mina podobną legendę Chryzostoma i Guarinusa (por. II Propugnatore, 3, 392—5;
1870; Kleinere Schriften II 203—6, Berlin, 1900).
Powiastki te rozwijają już motyw nowy, nie objęty zadaniem artykułu, gdyż
nie w pijaństwie, ale bezpośrednio w kobiecie upatrują niebezpieczeństwo dla
człowieka. W tej mierze warto możeSeauważyć, że w jednym z rosyjskich „Dorno1

23;
tana. Że odmianki zachodnie są liczne, świadczy już literatura wspom­
niana wyżej, ale lista utworów, zawierających m. inn. tę legendę, jest
znacznie dłuższa. Idąc za Oesterleyem, Boltem i innymi badaczami,
można jeszcze wskazać ją w zbiorach następujących: 1) Libro de los
Enxemplos 56 (Bibl. de autor. Espanol., t. 51)*, 2) Le Grand d‘Aussy,
Fabliaux, 4.68 (Paryż, 1799—81), 3) Scherz mit der Warheyt, 78 b
(Frankf. 1563), 4) Wickram J., Rollwagenbüchlein (nr. 72: Von einem
einsiedel, der sein eigen Schwester ermort)43), 5) Hans Sachs (Meister­
lied: Der priester mit der peckin)44) ,6) Montanus, Schwankbücher 583,
657 45),46 7) V. Herberger, Epistolische hertz-postilla 1697, 3, 409 b,
8) Tidsfordriviv eller Lystig Selskabsbog, 1722 nr. 19, 9) Nyerup,
Almindelig Morskabslaesning 253, 263 (Kopenhaga, 1816) ; por. też
Weiter, Tabula exemplorum (z XIII w.) nr. 96 s. 31 i 109 4e), Piron,
Le laconisme; Velten, Märchen der Suaheli, s. 47, 1898 i t. d.
Nas szczególnie mogą interesować zbiory z przed XVII. wieku,
w nich bowiem na leży szukać bliższego źródła wersji Powodowskiego.

RÉSUMÉ.
H. Łopaciński a attiré l’attention sur l’origine médiévale de la légende
de Kraszewski, portant le titre „Comment le Satan tentait un ermite au
désert“. Cependant il n’a pas trouvé de sources polonaises antérieures, et
n’a que mentionné le sujet analogue du folklore (selon la publication de
Kolberg) et le conte de Tolstoi „A Dieu ou à Satan“. Cette source, c’était
sans doute une petite oeuvre provenant du XVII, portant le titre „Le ver
de la mauvaise conscience d’un homme impie“ qu’on
attribue
maintenant à Starowolski (à peu près 1637). La légende du prodigue que le
diable a poussé à commettre trois crimes (l’ivrognerie ,l’adultère et le
meurtre) est puisée du livre de Powodowski portant le titre „Le navire du
déluge extérieur ou un moyen excellent contre les abus dans le manger et
le boire“, publié en 1578. „Le ver de la mauvaise conscience“ parut pour la
seconde fois en 1853 (avec le titre changé „Les défauts des anciens Polo­
nais“), mais cette seconde édition ne pouvait servir de source à Kraszewski,
vu que celui-ci avait écrit sa légende une quinzaine d’anneés plus tôt (1838).
On a cité dans l’article l’ancien texte polonais, discuté les versions
mentionnées par Łopaciński, on a tenu compte des légendes russes et ruthènes

strojów“ ' XVII. wieku, wedle Szljapkina tłumaczonym zap.ewne z polskiego (?),
znajduje s*ę pouczenie następujące: „Ne pripuskaj bumagi k vod,;“, perà k ogniù,
czerncà k ženě. Możet czernèc wyprosił u mudroj żeny — czest’, u łaskawoj deneg,
u głupoj — czto choczet“ (Szljapkin, Św. Dimitrij Rostowskij, s. 295).
Od wersji o św. Justynie różni się znacznie opowieść ruska o żywocie św.
Jakóba, który zabił uleczoną pęzez siebie królewnę w celu ukrycia cudzołóstwa;
por. rękopis bibl. T N. im. Szewczenki, zbiór Franki nr. 57, s. 571—4.
4s) G. Wickrams Werke, herg. von J. Bolte, t. III. s. 94 i 383 (Bibl. des lit.
Vereins zu Stuttg., t. 229; Tübingen, 1903).
44) Hans Sachs, herg. von A. Keller u. E. Goetze, XXV. 450 nr. 4378 (Bibl.
des lit. Vereins... t. 225; Tübingen, 1902).
46 ) Wyd. Boltej 1899 (Bibl. des lit. Vereins... I. 217).
4ej Paryż, 1926.

24
analogues (ainsi que du texte littéraire de la légende de Kwitka-Osnowianenko) et du texte slovaque. Certains détails de Kraszewski trouvent leurs
pendants dans le folklore; l’auteur connaissait probablement ce motif aussi
de la bouche du peuple.
Se souvenant de la genèse de ia version de Powodowski, on a ajouté la
mention concernant les nombreuses versions provenant de l’Europe occiden­
tale (p. ex. le vers de la „Vie des anciens Pères), de quelques versions orien­
tales, ainsi que l’énumération des parallèles.

TADEUSZ SEWERYN

ŁOWIECTWO LUDOWE NA WOŁYNIU
(LA CHASSE CHEZ LES PAYSANS DANS WOŁYŃ EN POLOGNE)

Gdy Jan hrabia z Ostroroga1), apoteozując staropolskie swobody,
pisał r. 1618: „Między innemi znaki wolności szlachty polskiej jest ten
jeden niemniejszy, że szlachcicowi polskiemu myśliwstwa zażywać
wszędzie, gdzie chce“, nie wypowiadał tylko własnych poglądów.
Również nie swoje, ale zapatrywania ogółu szlachty, jakże charakte­
rystycznie wyrażał świetny stylista, Anzelm Gostomski, r. 16002) :
„Ptaka powietrznego, zwierza nie ogrodzonego, ryb nie w sadzawce,
jako bedłek na boru ubogim bronić. Bo zwierz w puszczy, ryby w rze­
kach, ptaki na wietrze — swoim nazywać, ludziom ich zabraniać,
jakoby rzeczy nigdy nie wróconej żałować, świat chcieć naprawić, by
umrzeć nie wierzyć — jednakiego domysłu rzeczy“.
Nie inne były zapatrywania ludu ongiś i dziś. Spadkobierca spo­
łecznych praw i psychiki szlachty nie mógł być zresztą inny. W rezul­
tacie zaś wspaniały niegdyś zwierzostan Polski kurczy się w sposób
zastraszający, a z nim i część narodowego bogactwa.3) Ratować chcemy
ostałe skarby naszej przyrody racjonalną hodowlą, ustawami i karną
odpowiedzialnością za przestępstwa. I to jest konieczne. Ale równo­
cześnie z egzekutywą prawa iść winien posiew miłości do przyrody,
poznanie jej piękna, a wreszcie sposobów jej niszczenia.
1) Myśliwstwo z ogary, w Krakowie, druk. Bazyli Skalski r. 1618. (Bibljoteka
Pisarzy Polskich, N. 64, str. 37).
£) Gospodarstwo jezdeckie, strzelcze y myśliwcze, R. 1600, Poznań. (Bibl. Pis.
Pol. N. 6$, str. 295, 196).
s) Artykuł niniejszy miał wejść w skład wołyńskiego zeszytu „Ziemi“, który
z różnych względów nie doszedł do skutku. Stąd jego krajoznawcze tendencje,
zaznaczone w kilku myślach wstępu. Pod względem rzeczowym jest on skrótem
materjałów, w lwiej części nadesłanych mi na opracowany przezemnie kwestjonarjusz, którego rozpowszechnieniem w sferach leśników, ziemian, nauczycieli
i włościan zajął się Zarząd Woł. Okręgu Zw. Pol. Naucz. Szk. Powsz. w Równem
Wołyńskiem, zjednawszy sobie pomoc ze strony Urzędu Wojewódzkiego, dyrekcji
Lasów Państw, w Łucku i t. d. Dzięki usilnym staraniom prezesa Zarządu, p. Jakóba
Hoffmanna oraz dobrej woli i obywatelskiemu stanowisku wszystkich, odpowiada­
jących na powyższy kwestjonarjusz, możliwe było dokonanie ogólnego zarysu
pracy, która w innych województwach jest do odrobienia konieczna.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.