906fdc8ac01f16018241a7a5472e05ba.pdf
Media
Part of „Sabałowa bajka“ H. Sienkiewicza i legendy o „dziwnych sądach bożych / Lud, 1931, t. 30
- extracted text
-
JAN JANÓW.
„SABAŁOWA BAJKA“ H. SIENKIEWICZA
I LEGENDY O „DZIWNYCH SĄDACH BOŻYCH“.
<„LE CONTE DE SABAŁA“ DE H. SIENKIEWICZ ET LES LÉGENDES
SUR „LES ÉTRANGES JUGEMENTS DE DIEU“.)
Treść: Wstęp i tekst bajki; I. Przedmiot bajld: a) motyw „uwięzionego
licha (śmierci)“, b) motyw „anioła ukaranego“; przegląd przyczynków;
II. Motyw „dziwnych sądów bożych“ (Wielkie Zwierciadło, Gesta, M Rej,
Witwicki; Prolog) i przodkowie jego w Koranie, u rab. Nissima, Kazwiniego i t. d. Skrzyżowanie wyrsji wschodniej z zachodnią w „przylczy“
huculskiej Feďkowicza i w legendzie Chitarskiej; III. Drugi motyw „Saba
łowej bajki“, jego krewniacy w folklorze i literaturze (Talmud; Dragoslav,
Tołstoj, Hołowiński, Witkiewicz).
Wstęp i tekst bajki.
Piękno Zakopanego i okolicy odkryto szerszym warstwom
niedawno; bliższe wiadomości o przyrodzie, ludziach i losach
Podhala napływają obficiej dopiero od drugiej połowy XIX-go
wieku. Jako zakątek kulturalnie archaiczny zwróciło Zakopane
uwagę kilku wybitnych osób, które potrafiły pociągnąć za sobą
wykształcony ogół i zdobyć dla tych obszarów wyjątkową u nas
popularność; prąd ów znalazł już bogaty wyraz w literaturze
pięknej, częściowo też naukowej1). Bardzo ponętnem zadaniem
1) Por. F. Hoesick: Legendowe postacie zakop., 1. Chałubiński
jako „król tatrzański“ 1873 — 89, 2. ksiądz Stolarczyk 1847 — 93, 3. Sabała
1809-—94 ^Przewodu, nauk. i liter., t. 45 i 46; Lwów, 1919 i 1920); w wyd.
książkowym Warszawa, 1921 (22).
Tenże: Tatry i Zakopane, przeszłość i teraźniejszość; zesz. I.: Do
Goszczyńskiego i Pola; zesz. II: Od Zejsznera do Nowackiego (Księg. św.
Wojciecha, 1923 (?).
Por. nadto prof. A. Fischer: Prace ludozn. dotyczące Podhala,
„Wierchy“, III, V i VIII i prof. J. St. B y s t r o ń : Bibljogr. elnografji polskiej,
Kraków, 1929.
Dokładny obraz gwary podhalańskiej a także ciekawy wzmianki o Sa
bale dają teksty J. Zborowskiego, umieszczone W' dziele prof. K.
77
byłoby też zbadanie folkloru Podhala, ten jednak nie doczekał
się jeszcze odpowiedniego zebrania materjału i, jak dotąd, można
analizować go tylko dorywczo. Drobny przyczynek w tym kie
runku dajemy niżej, rzucając garść uwag o t. zw. bajce Sabały,
znanej u nas powszechnie dzięki temu, że zapisał ją Sienkie
wicz. Umieszczona najpierw w krakowskim „Czasie“ (1889,
nr. 170), dostała się potem do pism innych, m. in. do „Tygodnika
ilustr.“ (1891, nr. 101), który ozdobił ją ilustracjami Stachiewicza (podpis artysty z datą 1889) 1). Współcześnie wygłaszał
tę bajkę art. G. Fiszer *2), zbierając liczne oklaski od słuchaczy,
a jak wielką radość powodzenie jej obudziło wśród ludoznawców,
może świadczyć głos najwybitniejszego wśród nich, t. j. Kar
łowicza. W artykule p. I. „Ze świata baśni“3), wyka
zującym liczną „parentelę ślicznej legendy“, podkreślił on na
strój ten następująco: „Wrażenie było wielkie, przypominające
epokę, kiedy pierwsi romantycy nasi rzucili ogółowi pierwszą
garść balad, osnutych na pieśniach ludowych...“. Nadzieje były
przesadne, wielką zaś popularność tej bajeczki trzeba odnieść na
karb Sienkiewicza; jemu tylko zawdzięcza ona swój przekład
francuski, a wreszcie przedruk w czytance szkolnej (M. Reiter,
3 ki. gimn.; Galie, 4 ki i t. d.) 4).5 Wynika to choćby stąd, że wy
dany przez Stopkę osobny zbiorek pieśni i gadek Sabały nie
doczekał się nawet drugiego wydania s).
Podobnie zbyt wiele obiecywał nam zresztą także S. Wit
kiewicz, pisząc (kilkanaście lat później, we wstępie do le
gendy p. t. „Ociec Nędza“), że ruch umysłowy rozwinięty na
Podtatrzu ...„musi doprowadzić do wytworzenia się samodzielnej
gałęzi polskiej literatury, która będzie dla nas tem, czem poezja
prowansalska dla Francji“6).
Nitscha: „Wybór polskich tekstów gwarowych“, s. 34 n. Lwów, 1929.
Por. też literaturę w dziele „Dialekty języka polskiego“, a nadto artykuł jego:
„Gwara podhalańska“ (Ziemia, III. 397, Warszawa 1912).
x) Inne przedruki wymienia Gawełek: Bibljogr. Iudozn. poi. nr. 3771.
Kraków, 1914.
2) Por. Tygodnik ilustr. 1891. IV, s. 364 (Kronika).
3) Tygodnik ilustr. 1892, V,. nr. 116 i 117.
4) Por. Przegl. zakop , 1901, 189; M. A.: Sabała w Paryżu.
5) A. Stopka: Sabała; portret, życiorys, bajki, powiastki... Kraków,
1897. Trzeba jednak zauważyć, że większa część dziełka dostała się polem
do książki Hoesicka, Legend, postacie zakopiańskie.
6) St. Witkiewicz :
„Z Tatr“, s. 74, Lwów, 1907.
78
Mistrz powieści polskiej skrócił tę bajkę nieznacznie i zbliżył
ją trochę do języka literackiego, dlatego dla dalszych porównań
powtórzymy tu tekst gwarowy według zapisu Stopki ( z zacho
waniem długiego i (ý), ścieśnionych á, é) :
(I) „Sét ráz. prosem piéknie ik miłości, budárz ]j na za
robek do miasta. Zra cno juz było, ale ze miał zaruconom cie
ślice i świder bez ramie, toz to co krocÿ, to mu świder o cieślice 12)
zwoni, haj.
Usłysała zwouienie śmierzć, co na Bańkówkach hłopa brała,
i wyskocýla na dróge jako stará baba ku niemu, stowarzýsowala
sie ś nim i idzie dołu drogami, haj. Hłop, ze był mądry gazda,
poznał zaráz śmierzć i myśli, jako sie jej pozbyć má. Nie wielo
myślący — kie przyśli tymcase do Białego Donajca — sjon hłop
świder z ramienia i wzion wiertać dziurę do wićrby, pokiela nie
wywiertał; a pote zaziéra do niéj.
„Cego tam patrzýs“, pytá sie go śmierzć. — „Kees sie prze
konać, to sama zaźrćj; tam na dół widno het prec do światu,
a ta mnohenko luda, a staryk najwięcej, haj“. Wyskrobała sie
śmierzć na wićrbe, zaźrała do dziury, ale nie widzi nic. Wlazła
cała, coby jej lepiej było uźrćć. Hłop za tela okrzesał cieślicom
kołecek kwardy ze sęcke, przybić! ś nim śmierzć we wićrbie
i poseł, haj. I dobrze nie barza3), co sie nie robi, roki wielgie
lecom, a hłop żyje i żyje. Ludziska przestali tez umierać* i zajazićło sie 4) od nik w Zakopaném, w Kościeliskak i na Bańkówkak
i sędyj, ze cłek koło cłeka stał jako smreki w huściawie, haj.
Naprzykrzyło sie, prosem piéknie ik miłości, i hłopu juz zyć
tele casý, bo go biéda pocena bić; zarobić juz nijakim świate
nika nic ni móg. Jaze se zbacył5)6 o śmierzci we wiérbie, poláz
do Donajca i odetkał biéde z wiérby. Jak śmierzć. moi piękni
nie skocý, jak nie łapi kosy, kie nie zacnie kosić! W Zakopaném,
w Kościelisku, w Porominie, w Hohołowie i na Donajcu, to telo
sie naráz ludzi wykopyrtło, co ik ani wto e), ani kany 7) ni miał
pohować.
1) Cieśla.
2) O topór.
3) Wyrażenie wtrącane przez Sabałę i innych Gąsieniców do rozmowy.
4) Zaroiło się, natłoczyło się.
5) Przypomniał sobie.
6) Kto.
7) Kędy.
79
(II) A śmierć se ino dalej kosi i kosi, jaze zawadzićła kosom
o jednom gaździnom; wdowa była, a siedmiorgo sierot u niej
w hałupie. Biere jom, a dziecyska w krzyk, co jaze giełcało ') po
halák, tak lamentujom i labidzom: „Nie bier nám matki, nie
bier matki“! Zlutowała sie śmierzć nad dziećmi, posła do Pana
Boga i tak Mu padá: „Panie Boże mój, ja tej wdowy brać ni
mogę, bo jej dzieci tak płacom i lamentujom; já sama baba i jaze
mi sie ik luto stało“.
A Pan Bóg jej tak padá: „Já ludzi stwarzam, ale ik nie za
bieram zé* świata. W tyk rzecak to Pániezus gazda. Idźze do
Niego i spytaj sie, jako ma być, haj“. Przyhodzi śmierzć do
Pániezusa i tak Mu padá: „Panie Jezusicku, jakoż já mám tom
gaździnom brać, kie je wdowa, siedmiorgo ma dziatek w hałupie;
a tak pytajom i lamentujom, co jaze mi sie ik luto zrobićło, haj.
Pániezus prask śmierztecke w pysk, prask w pysk! „Hybáj“,
padá jéj, „i wocýmieniu przynieś małom sKałke z morza“. Sko
cyła śmierzć wartko i przyniesła okrągłom skałkę2),3 kolwicek
jako hléb. A Pániezus jej ozkazał tak: „Gryź skałkę“ ! Gryzie
śmierzć, gryzie, zębiska jom bolom; jáze przecie zgryzła jom
i patrzy — jaze co sie nie robi, wnuku mały hrobácek siedzi
i rusá sie, haj.
A Pániezus prziyskocył do śmierzci i prask jom znowa
w pysk. „Patrzájze, kanalija jedna, já wiém, ka tak małe hrobácki siádujom i zýjom, i nie dám im z głodu skapaó, a o dzieciak
byk zabacył !s). Hybáj wartko, bier wdowę“ !
Zabrała śmierć matkę, ale sie dzieci wyhowały. Setne hłopáki były, toz to ik sędej radzi widzieli i dobrze im sie powo
dziło, bo rozum mieli, haj“ 4).
Tę samą bajkę zapisał od Sabały nieco inaczej B. Dem
bowski, p. t. „O śmierzci“ 5)6; wszystkie trzy teksty (Sienkie
wicza, Dembowskiego i Stopki) zestawił razem Hoesick,
aby wykazać, że Sabała odmieniał swoje tematy i opowiadał je
„z warjacjami bez końcas), ale w twórczości ludowej fakt ten
2) Por. (z)giełk.
-) Kamień, ułomek skały.
3) Zapomniał.
*) Stopka, op. cit. s 92 — 5, nr. 20.
5) Wisła VI, 140, Warszawa 1892.
6) Hoesick, Legend, postacie zakopiańskie s. 250 — 54; Warszawa,
1921 (22).
80
jest rzeczą zupełnie naturalną. Choć zapis Stopki jest najpeł
niejszy, jednak w tekście Sienkiewicza podkreślono ponadto, że
śmierć skoczyła po kamień „do morza, na samiusieńko dno“,
u Dembowskiego zaś (który nie wspomina, że Bóg odesłał śmierć
ze skargą do Jezusa — szczegół to młodszy, cf. niżej paralelą
z gwary łemkowskiej) zachowały się nadto takie wzmianki:
wierzba była „dudława“; uwolniona z dziupła śmierć nie wzięła
cieśli, który do niej już zatęsknił, ale uciekła od niego; przynie
siony kamień z morza rozłupała śmierć na poły, a Pan Bóg nietyłko okazał jej, że wie o robaczku w skale podmorskiej, ale też
0 przyszłym losie ludzi: „Te dzieci by sie przy matce zwilcyły ,
1 dlategom śmierzć na niom posłał...“. Szczegóły te występują
w innych bajkach pokrewnych obszerniej.
I. Przedmiot bajki: a) motyw „uwięzionego ticha (śmierci)“,
b) motyw „anioła ukaranego“; przegląd przyczynków.
„Przedmiot“ bajki powyższej, zdaniem Stopki, znanej na
całem Podhalu, składa się z dwu odrębnych motywów, zacho
wanych jedynie szczątkowo. Już na pierwszy rzut oka widać, że
mamy w niej: a) motyw o śmierci uwięzionej podstępnie, b) mo
tyw o śmierci ukaranej. Pierwszy występuje w folklorze dosyć
często, zwykle pod tytułem : „Krawiec i śmierć“, „Kowal
i śmierć“ i t. p.; zamiast śmierci podobną rolę odgrywa czasem
czart, który przybywa po „zapisaną“ sobie duszę. Niepożądany
gość (śmierć, czart, „bieda“, licho) dostaje się przypadkiem do
mieszka (dziupła, tabakierki, rożka, torby) lub na drzewo (krze
sło), które mają cudowną siłę i trzymają każdego tak długo, aż
póki ich nie uwolni sam właściciel cudownego sprzętu x). Czarta
wypuszcza się zwykle po dotkliwych plagach, czasem za zwrotem
„cyrografu“, poczem bohater bajki, uwolniony z rąk piekielnych,
choć nagrzeszył się dosyta, osiąga zbawienie przez szczerą skru
chę. Uwięzienie śmierci trwa dłużej, nieraz aż do utraty powłoki
cielesnej (niektóre bajki tłumaczą tern kościsty jej wygląd, n. p.1
1) Por. paralele do bajki Grimmów nr. 82: De Spielhansel; BoltePolívka: Anmerkungen zu den Kinder - und Hausmärchen der Brüder
Grimm, II, 163 — 89, szczeg. 176 n. Nadto Polívka, Rozpr. česke Akad.
tř. III, č. 57, s. 689. Praga, 1923 (w koment. do Kubina: Lidové po
vídky, č. 3).
81
w opow. z nad Dniestru ’), odzyskuje wolność dopiero wówczas,
kiedy więziciel do niej zatęskni 2).
O podstępnem uwięzieniu śmierci bajali już Grecy staro
żytni “) ; wiara w magiczną siłę słowa lub sprzętu cudownego
pozwalała snuć baśni, w których największa siła mogła tracić
swą moc, pozwalała się „zapędzić w kozi róg“ 34).* 6Podobnie jeden
z późniejszych apokryfów o Salomonie mówi n. p. o tem, jak
on uwięził i zaklął w beczce tysiące czartów, zamienionych
w mak i umieszczonych tam przez chełpliwego ich szefa:j,
a echem podobnych pism w folklorze jest bajka o uwięzieniu
biedy (ukr. „złydni“), którą uwalnia dopiero — jak tam czar
tów — ludzka chciwość lub zawiść e).
3) Por. autora: Gwara małor. Moszkowiec i Siwki... s. 122, nr. 23:
„Czomu smerf maje łyszeń kosty“.
2) Bajkę o uwięzieniu śmierci na jabłoni (p. t. „Ociec Nędza) napisał
też Witkiewicz, oparł się jednak na opowiadaniu bretońskiem (od
Godebskiego).
s) Karłowicz: Ze świata baśni (Tyg. iłustr. 1892, nr. 116); ob
szerniej: Bolte - Polívka, op. cit. II 188.
4) Liczne przykłady uwięzienia śmierci (lub biedy) w dziuple, torbie,
iabakierce, w kości, w łodydze rośliny i t. p. przytacza z folkloru Karłowicz,
op. cit. 198.
®) Franko: Apokrify i legendy I 291, Lwów, 1896. Tekst z folkloru,
por. Etnogr. Zbirn. III, 47.
6) Sabała mawiał: „Mądry i głupi to sie nigda nie nadadzom, bo głupi
będzie mądremu zawse ciućkał, ze je głupi, a mądry sie głupiego nie hyci,
coby go naucył, bo se ś nim babrać nie bedzie kciál“ (Stopka, 54). Mimo to
bajkę o uwięzionej biedzie, którą w folklorze uwalnia zwykle bogaty z za
wiści wobec ubogiego, przedstawił tak: Głupi brat uwięził swą biedę w strzel
bie, gdy wlazła tam rachować lotki. Uwolnił ją przez głupotę brat mądry (!),
gdyż strzelił na wiwat i rozerwał biedę na kawałeczki; stąd to teraz tyle biedv
na świecie (Stopka, 98, u Hoesicka 264).
W bajce ruskiej z pow. stryjskiego (Etnogr. Zbirnyk, XIII, 22, nr. 232:
„Szczastie i neszczastie“) zamiast „biedy“ uwięzionej wydobywa się z beczułki
czart. — W zapisie z Borszczowskiego (ib. 23 — 31, nr. 233:: „Bida w kistci“),
skreślonej z epickim rozmachem, jednak dlatego co do „ludowości“ podej
rzanej, biedak nietylko zatkał biedę w kości, ale kość wsadził do beczułki,
zaczopował i przywiązawszy do niej kamień, wrzucił w głębinę rzeki. Do
tekstów tych dodano wykaz paralel, który najobficiej zebrał potem J a worskij : Pamiatn. gal. russk. słów., nr. 8. Kijów, 1915. Por. też dwa opo
wiadania Dymińskiego (z Podola), wyd. przez Ł e w c z e n k ę : Kazky
ta opow. z Podilla, s. 207 n. Kijów, 1928.
W baśniach tych cecha moralizatorska czasem przeważa, por. zapis ze
Śląska Opolskiego (Malinowski, II, 217; Mater, antrop. - archeol i et
nogr. V, 217), przedrukowany ostatnio u K. Nitscha, op. cit. 24, nr. 21.
Lud T. XXX.
6
82
W bajce Sabały śmierć utkwiła w dziurze wierzby (a raczej
w dziuple) tylko z powodu zagwożdżenia kołkiem, pierwotnie
jednak „mądry gazda“ musiał ją zamykać jeszcze czemś silniejszem, choćby słowami „w imię ojca i syna...“, podobnie jak Sa
lomon czartów. Szczegółu tego brakuje już, śmierć zapomniała
tu o swej sile bez zaklęcia i siedziała w wierzbie aż do chwili,
gdy chłopu sprzykrzyło się życie, zapragnął ratunku, więc „połaź
do Donajca i odetkał biéde z wićrby“.
Pomijając zestawienia innych warjantów ludowych motywu
powyższego ’), które sprawę uwięzienia śmierci ujmują naogół
podobnie, zauważymy tylko, że w bajce Sabały dołączono do
niego rys, przypominający średniowieczne dialogi człowieka ze
śmiercią, wedle których groźna śmierć bierze bez litości wszyst
kich ludzi, jacy nawiną się jej pod kosę, nie dba na wiek, godność
lub majętność12). Obraz nieubłaganej śmierci, wyraziście i re
alistycznie malowany w średniowieczu i znany nam z kilku wier
szowanych utworów staropolskich (Rozmowa mistrza Po
likarpa, Skarga umierającego3), a także z twórczości ludowej,
szczególnie ruskiej 4), zostawił tu ślad jedynie w postaci wzmianki
1) Uczynił to w znacznej mierze w cytowanym artykule Karłowicz.
Bajkę o śmierci, którą uwięził na jabłoni poczciwy chłop („Ociec Nędza“),
napisał też Witkiewicz, opierając się na podaniu bretońskiem (I), słyszanem od Godebskiego; por. „Z Tatr“ s. 77 n. — Podobny warjant z Sieradz
kiego streścił Nałęcz -Dobrowolski, w artykule p. t. Uosobienie
śmierci w wierze ludu polskiego (Ziemia, VIII, nr. 4. s. 67, Warszawa, 1923).
„Troska“ stała się więc nieśmiertelną, podobnie jak „Nędza“ (breton.). Por.
nadto: Ciszewski, Krakowiacy, s. 159 n. (nr. 119 — 21), Lud, XX, 257
(nr. 11: O biedzie), Nitsch, Wybór... s 250 (nr. 306: O Nędzy) i t. d.
2) Por. dosyć wielką rycinę, przedstawiającą chudą śmierć (nie szkielet)
z wężami, która znajduje się na okładce wewn. druku z XV wieku (inku
nabuł Bibl. Uniw. J. K. nr. 10); śmierć trzyma na ostrzu szerokiej kosy
głowy najwyższych dostojników świata, papieża, cesarza i t. d., które, jak
kłosy ścięte, legły u jej stóp pokotem.
s) Przedruk i literaturę obu zabytków podał ostatnio Vrtel-Wierczyński w znakomitym „Wyborze tekstów' staropolskich do r 1543“, s. 194
n. Lw'ów, 1930. Por. też obraz srogiej śmierci u Re j a, Wizerunk, VII, w. 310n.
4) Por. Hnatiuk: Wirszowana legenda pro rycaria i smerf
(Zapysky Nauk. Tow. im. Szewcz. t. 85, s. 140 — 58, Lwów, 1908). W pracy
omówiono 6 warjantów, pominięto tekst najciekawszy, który był przekładem
Rozmowy Polikarpa, a znajdował się w' zaginionym dziś rękopisie
bibljoteki P e t r u s z e w i c z a , nr. 217 (k. 182 — 87) z XVII w ieku. Oto po
czątek wedle opisu Świencickiego (II, 266) : Xciy Bam o CMepTM rioiťii-
flaTit, ecJiH xo'ieTe npaBąuBe o tiei) 3ttaTn, hä hLkotopuh myąpeu. łłojiMKapnyc
Bbi3BaHHbttł, BejiHKH MHCTp BbiópaitbiH, KOTopiu npocHJi 6ora, aóu cmepTb Bną-feji...
Por. też zapisy z folkloru: Einogr. Zbim. III 120 i XIII 32,
83
© strasznem żniwie śmierci, która po uwolnieniu przez cieślę
kosiła wszystkich (p. tekst).
W dalszej części bajki obraz śmierci pogodniejszy, jest ona
jakby koicielką cierpień ludzkich, nie pozbawioną litości; takie
ujęcie widzimy też w ilustracjach Stachiewicza, który swą in
terpretację bajki uwydatnił w kilku obrazkach. Część owa
jest resztką legendy o litościwym aniele, ukaranym za to, że
wbrew rozkazom bożym zostawił życie matce drobnych dzieci.
Motyw ów omówimy niżej nieco obszerniej, tu zaś można jeszcze
wspomnieć krótko o motywie „śmierć kumą“, który przedstawia
bardziej dowcipny sposób odwłoki chwili zgonu, a odbił się u Sa
bały częściowo w opowiadaniu, jak to chłop „poseł do głowy po
rozum, a nie ka inyndyj“ i przy pomocy pościeli z kołowrotem
uratował duszę kuma z rąk djabła 1). Liczne paralele tego mo
tywu, który występuje już u Hansa Sachsa (Der Bauer mit
dem Tode), a nawet znacznie wcześniej, zebrali Bolte i Polívka
w uwagach do 44-ej bajki Grimmów, p. t. Der Gevatter Tod12).
Nieco odmienny warjant z 14 wieku przedrukował Wesselski
(wedle Islendzk Aeventyri), p. t. Der Königssohn und der Tods).
W uwagach wspomniał on m. in. o indyjskiem pochodzeniu
ptaka Chara dr los (w Atharwawedzie: haridrawa), znanego
z „Fizjologów“ greckich (2. w. po Chr.) pomocnika przeciw
ciężkim schorzeniom, a nadto o żydowskiem pochodzeniu opo
wiadań, wedle których u człowieka chorego, mającego umrzeć,
anioł śmierci staje u głowy.
Motyw o litościwym aniele, którego w bajce Sabały zastępuje
śmierć litosna, zachował się tu również tylko ułamkowo, brak
nawet uzasadnienia, dlaczego śmierć zostaje ukaraną. Szczegół
ostatni, a także inne rysy motywu o aniele ukaranym występują
pełniej w warjantach z dalszych okolic Polski, na które zwrócił
już uwagę Sz. Jastrzębowski w artykule p. t. Przyczynek
do wierzeń iudu o życiu pozagrobowem i legenda o „matusinej
duszy“. Zmierzając do wyświetlenia pojęć ludu naszego o śmierci,
dał on przegląd kilku legend, które się zaczynają wzmianką
1) Por Stopka 106, nr. 25 (u Hoesicka s. 266) ; por. też zapis
Brzegi, Lud, XVI, 205, nr. 8.
2) Anmerkungen... I, 377 n. Warjant zbliżony do bajki Grimmów, p. t.:
Die Boten des Todes (nr. 177, il III, 293), przytoczył Gdacjusz (Leszno,
1650); por. Kolbuszewski: Postyllografja polska XVI — XVII w., s. 252.
s) Wesselski: Märchen des Mittelalters, nr. 17. Berlin, 1925.
6*
84
o karze śmierci lub anioła za nieposłuszeństwo, nie dostrzegł
więc, że w opowieściach tych mamy pewną wersję motywu
„dziwne sądy boże“, dlatego też przypisał ludowi pogląd nastę
pujący: „śmierć (kostka, kost - usia, - ucha) zabiera człowieka
na rozkaz boży, za nieposłuszeństwo lub wahanie bywa karaną“ 1).
Pogląd ów, oparty na przesłankach teorji mitologicznej, jest zu
pełnie mylny, godne jest uwagi tylko samo zestawienie bajki
Sienkiewicza z trzema legendami ludowemi: a) z pow. Opatow
skiego, b) z Suwalszczyzny i c) z Chełmszczyzny. Na bliższą
wzmiankę zasługują szczególnie opowieści b) i c), w których
posłaniec za karę musi kilka lat służyć wśród ludzi, tu bowiem
zachował się dosyć pełny warjant motywu, uproszczonego w bajce
Sabały.
Zapis z Suwalskiego (b) podał H. Giegużyński w ar
tykule „Wieczornice“ 12) ; Jastrzębowski uwzględnił stamtąd tylko
początek bajki „O aniele zesłanym po duszę wdowy“, obecnie
damy jednak treść całości: Posłany po duszę wdowy anioł zlito
wał się nad sześciorgiem dziatek i zostawił jej życie. Bóg kazał
mu rozbić rózeczką kawałek skały, sterczącej nad morzem,
w której znalazły się błyszczące robaczki; w ten sposób przy
pomniał mu swą wszechwiedzę i rzekł: „teraz matka rozpieści
dzieci, przeto zgubiłeś je po śmierci“. Za karę posłał anioła na
6 lat na ziemię. Tutaj wstąpił anioł wieczorem do chaty bo
gacza, ale ów potraktował go wyniośle i na nocleg nie przyjął.
Potem zaszedł on do chatki biedaka, którego żona była chora,
dzieci opuchłe od głodu; ten przyjął podróżnego serdecznie, za
prosił na nocleg, a żałował tylko, że muszą spać o głodzie, gdyż
w domu nic niema. Anioł wyjął kawałek chleba, udzielił każdemu
po kąsku i wszyscy się nasycili, a wtedy też umówił się, że zostanie
tam na służbie bez żadnej płacy. Zarobkiem podtrzymywał całą
rodzinę. Wiosną gospodarze orali grunta najlepsze, anioł zaorał
jedynie ziemię wyżej położoną; wszyscy śmiali się z niego, ale
lato było mokre, dlatego tylko ubogi miał dobry urodzaj. Na
drugi rok zasiał samè niziny, ponieważ zaś lato było suche, znów
więc ubogi miał się najlepiej. Zboże w stodole ktoś niszczył.
1) Wisła V 865, Warszawa 1891.
2) Kłosy 1868, VII 172 i 187. Giegużyński podał tam treść kilku innych
motywów legendarnych, sądząc — również w duchu szkoły mitologicznej —
„że dokładne zbadanie tych „istoryj“ doprowadziłoby do wykrycia zasad
etycznych starej Litwy“.
85
sługa czatował i złapał o północy kozła, wysysającego kłosy.
Kozłem był czart, który obiecał już szkody nie czynić, a w na
grodę za uwolnienie odkrył beczułkę z pieniądzmi pod spichrzem.
Pieniądze wydobyło, żona biedaka później wróciła do zdrowia,
on zaś stał się zamożnym gospodarzem. Po trzech latach sługa
odszedł, żadnej płacy nie chciał jednak przyjąć.
Udał się w daleką okolicę, tam został furmanem u pro
boszcza. Służbę pełnił wzorowo, czasem się zachował jednak
dziwnie; po śmierci wdowy pewnej wszyscy płakali, on się
uśmiechał, po śmierci oficjalisty dworskiego, który ludzi dręczył,
wszyscy się cieszyli, on zaś rzewnie płakał. Gdy wracali z po
grzebu, ksiądz dał dziesiątaka żebrakowi
sługa znów się
uśmiechnął. Ksiądz zapytał o przyczynę dziwnego zachowania,
a sługa objaśnił, że w czasie pogrzebu wdowy widział aniołów,
którzy brali jej duszę, duszę zaś oficjalisty porwali szatani;
pierwszym razem się cieszył, potem się smucił, bo szkoda duszy
straconej. Obdarzony jałmużną żebrak był czartem; w ciągu
70 lat zebrał wielki skarb w kotle i ukrył go pod kamieniem, na
którym siadywał. Znaczonym dziesiątakiem księdza zamknął on
kocioł i przeniósł się w inne strony. Ksiądz poznał w słudze
anioła, prosił więc o pomoc w zbawieniu duszy. Anioł kazał mu
oddalić gospodynię, a z majętności wybudować kościół; gdyby
brakło środków-, obiecał się wrócić i dołożyć z tego kotła. Ksiądz
wszystko wypełnił, dokończył budowy, z pomocą anioła, skarbem
czartowskim, a kiedy potem umarł, dostał się do chwaty nie
bieskiej J). — Powyższy warjant legendy „o aniele ukaranym“
zawiera kilka epizodów nowszych, niepierwotnych; można je
wydzielić drogą porównania n. p. z warjantem rumuńskim i ro
syjskim, które przytoczymy później.
Legenda z Chełmskiego (c), p. t. O św. Jędrzeju i biednej
wdowie, jest prostsza*2) : Bóg posłał po duszę wdowy, matki
dwojga dzieci, śmierć — anioła św. Jędrzeja (!); za niespełnienie
rozkazu bożego został potem anioł posłany na 3 - letnią służbę
na ziemi. Służy u najbiedniejszych, a) rok u wdowy owej,
b) u żyda, c) u księdza; wszystkim przynosi bogactwo. Dziwnie
się zachował u księdza, kiedy bowiem jechali raz do miasta, bił
pokłony przed karczmą, a zadkiem odwrócił się do kościoła.
’) Kłosy VII 188 — 90.
2) Kolberg: Chełmskie II 85; Kraków, 1891; Wisła V, 865.
86
Zgorszonemu tem księdzu wyjaśnił, że w karczmie widział P.
Boga, zabierającego dusze, na kościele zaś siedziało :,złe“. Speł
niwszy pokutę, wrócił do nieba, a wtedy Bóg kazał mu wydostać
kamień z morza. Anioł rozbił go i zobaczył wewnątrz dwa ro
baczki; poznał stąd, że Bóg wie wszystko, nie trzeba więc nikogo
żałować, choćby dziesięcioro dzieci zostawało. „Zawsze dobre to,
co Pan Bóg robi“.
W drugim artykuliku, p. t. Przyczynek do „Sabałowej bajki“
i „Matusinej dusy“, podał Jastrzębowski jako paralelę tekst z nad
Dniestru, zamieszczony w Wędrowcu (1882, I, 200: Zabobony,
pieśni i obrzędy ludu u źródeł Sanu i Dniestru) ; warjant ten zbyt
odbiega od naszego motywu, jak świadczy ogólny tok opowieści:
Bóg posłał trzech aniołów po duszę matki, kiedy zaś ci wrócili
bez niczego, wysłał powtórnie trzech aniołów ślepych i głuchych,
którzy duszę przynieśli ’). Podobnie odbiega od bajki Sabały le
genda z Opatowskiego (a), w której karę ponosi dusza matki,
choć tu wzmiankę o opatrzności boskiej jeszcze zachowano:
Śmierć dwukrotnie uległa prośbom matki pięciorga dzieci, zabrała
ją dopiero na trzeci rok. Dusza matki żałowała za potomstwem,
anioł zaniósł ją z powrotem na ziemię i pokazał dzieci, a nadto
wiele żyjątek pod kamieniem, który odwalił. Za karę zostawił
duszę matki na listku drzewa, choć ta rwała się do nieba; będzie
lam przebywać tak długo, aż Bóg przebaczy jej brak zaufania
do opatrzności12).
Opuszczając niejasną, a zabarwioną teorjami mitologicznemi
konkluzję Jastrzębowskiego o źródle tych legend, niema w nich
bowiem nic pierwotnie słowiańskiego 3), warto wspomnieć tu
jeszcze zdanie Łopacińskiego, który w rozbiorze legendy
o pustelniku, skuszonym przez czarta do trzech grzechów, zazna
1) Wisła IX, 118, Warszawa, 1895. Autor powołał się tu jedynie na swój
artykuł poprzedni, pominął zaś cenny przyczynek Karłowicza, redaktora
„Wisły“, który również o tem nic nie wspomniał.
2) Wisła V 867 — 8.
3) Rejestrując opowiadania, w których jest wzmianka o śmierci, wartoprzytoczyć warjant z Chełmskiego (Kolberg, Chełmskie II 89): Przy śmierci
czarownicy są tylko szatani i biorą duszę... „wże tam ś w i a t a j a smerf ne
maje czoho u nij robyty“... Ciekawe zwyczaje różnych ludów, związane ze
śmiercią matki lub noworodka, zebrał S. C i s z e w s k i , w artykule „Dusza
matki i dusza niemowlęcia“; przyczynek do dziejów animizmu (Odb. z „Stałej
po słowianowied. I; Petersburg, 1904).
87
czył w końcu, „że wrelcy pisarze korzystają nieraz z twórczości
ludowej, i że zdarza się niejednokrotnie niezależne 1) od siebie wy
zyskanie tego samego tematu: Tołstoj w opowiadaniu p. t. „Co
łudzi ożywia“ korzysta z wątków tej samej baśni, którą Sienkie
wicz usłyszał z ust Sabały i ogłosił jako „Sabałową bajkę“ 12).*
Pogląd w zasadzie niewątpliwie słuszny, w szczegółach wy
maga jednak uzupełnienia. Znana nowela L. T o ł s t o j a , p. t.
„Czerni ludi żiwy“, pojawiła się na początku lat osiemdziesią
tych8), bajka zaś Sienkiewicza pod koniec tego dziesiątka (1889).
Obaj zaczerpnęli temat z folkloru ojczystego, pierwszy miał pod
ręką warjant pełny, drugi miał warjant uproszczony i tak zmo
dyfikowany, że z pierwotnego motywu został tylko jeden epizod.
Warjant rosyjski uległ pod piórem pierwszego pisarza zupełnemu
przetopieniu w duchu jego ideologji artystycznej, warjant polski,
zaprawiony humorem Sabały, u naszego pisarza prawie zupełnie
się nie zmienił. Nowelka Tołstoja, przepyszna apoteoza miłości
bliźniego, znakomita budową i naturalnością, u jednych krytyków
spotkała się z gorącą pochwałą, u innych z zarzutem, że jest to
jedynie traktat moralistyczny, w którym myśl pierwotną motywu
ludowego (poprzednio też książkowego) skoszlawiono, dając jej
naświetlenie w duchu poglądów autora, często wprost sprzecznych
z nauką cerkwi prawosławnej (Î). Spór zapewne znany był Sien
kiewiczowi, jako znamienny okaz krępowania swobody twórczej
jednego z najwybitniejszych pisarzy; czy w tych warunkach po
wiastka Tołstoja istotnie nie była bodźcem do zapisania „Sa
bałowej bajki“, można wątpić, wbrew twierdzeniu Łopacińskiego
(p. wyżej), choćby dlatego, że repertuar baśniowy Sabały, jak
widać ze zbiorku Stopki4),* był dosyć obfity, Sienkiewicz zaś
uwiecznił tylko bajkę o śmierci. Jednak poza tą ogólną pobudką
o żadnej zależności nie może być mowy, gdyż bajka powyższa,
rzucona na papier jakby mimowolnie, w bogatej twórczości Sien
kiewicza nie gra żadnej roli, u Tołstoja zaś wyraża ta nowelka
ideologję autora; por. niżej.
1) W oryginale: niezależnie, zapewne błąd druku.
2) Wisła, XI, 451. W. 1897.
s) W zbiorku p. t. Narodnyje razskazy Lwa Tołstogo.
4) Por. też zapisy Dembowskiego, Wisła, VI, 140 n. i X, 315 (u Hoesicka 258).
88
II. Motyw „dziwnych sądów bożych“ (Wielkie Zwierciadło,
Cesta, M. Rej, Witwicki ; Prolog) i przodkowie jego w Koranie,
u Nissima, Kazwiniego i t. d. Skrzyżowanie wersji wschodniej
z zachodnią w „przytczy“ huculskiej Fed’uowicza i w legendzie
Chitarsldej.
Powyższy przegląd krytyczny polskich wzmianek o „bajce
Sabały“, szczególnie o drugim motywie tejże, pozwolił związać
ją z utworem Tołstoja, obecnie możemy wymienić cały szereg
dalszych opowiadań, które pozostają z nią w pokrewieństwie co
do myśli zasadniczej, że opatrzność boska i jej zrządzenia są
niepojęte dla aniołów, tembardziej zaś dla ludzi. W Europui
bardzo popularną była wersja, występująca p. t. „Anioł i pustel
nik“ lub „Sądy boże“, której przebieg zwykle jest taki: Pustelnik,
rozczytując się w piśmie św., trafia na jakieś miejsce o sądach
bożych (n. p. „Sprawiedliwość twoja, jako góry najwyższe; sądy
twoje, jako przepaść wielka...“ (psalm 35,7) ; albo: „O głębokości
bogactw, mądrości i wiadomości bożej, jako są nieogarnione sądy
jego i niedościgłe drogi jego“ (Paweł, do Rzym. XI 33) i t. p.),
postanawia udać się w świat i szukać wyjaśnienia sądów bożych
W innych warjantach długoletni pustelnik spostrzega rażący cios,
który spada na człowieka niewinnego, oburzony tem do głębi
wątpi w sprawiedliwość bożą i chce porzucić życie pustelnicze.
W jednym i drugim wypadku eremitę spotyka anioł, zwykle prze
brany, i udaje się z nim w świat; w czasie wspólnej wędrówki
dokonywa jednak czynów, od których pustelnikowi włosy się
jeżą. Wreszcie anioł odkrywa swą osobę, w jednych warjantach
wcześniej, w drugich później, i tłumaczy konieczność każdego
czynu, które wykonał z polecenia bożego. Tą drogą poucza anioł
pustelnika poglądowo, że „sądy boże“ istotnie są dla człowieka
niepojęte; wobec nich trzeba się korzyć, nie szukać zaś wyjaśnie
nia, gdyż zawsze są sprawiedliwe.
Motyw ten znany był na Zachodzie w kilku warjantach pro
zaicznych, w przeróbkach wierszowanych, występuje też w folk
lorze. Poświęcono mu tam również sporo uwag historyczno - kry
tycznych, które zajęły się stosunkiem ważniejszych odmianek
i wskazaniem ich źródła. Jednym z najstarszych badaczy, który
podniósł popularność tego motywu, był John Dunlop;
streścił on opowieść p. t. De l’Hermit qu’un Ange conduisit dans le
89
siècle (włączoną przez Le Granda do „Contes Dévots“ (5 211)
ze zbioru Vies des Pères), wymienił podobne opowiadanie w Gę
sta Romąnoram (cap. 80), u Parnella i Vo 11 a i r e’a ,
a wreszcie wskazał — jako najstarsze opracowanie tego mo
tywu — odpowiednie' miejsce w Koranie (rozdz. XVIII,
04 n.) *). Różne przeróbki motywu powyższego zanalizował po
mistrzowsku Gaston Paris w rozpr. p. t. L’ange et l’Ermite 12).
Wyszedł od opowieści V o 11 a i r e’a („Zadig“ r. XX), wspomniał
starsze odmianki europejskie (od Jacque’a de Vitry, 13 w.), przy
toczył wersje arabskie (z Koranu i komentatorów tegoż, z Kazwiniego) i żydowskie (z Talmudu, Jozuego bin Levi), uwydatnił
potem zgrabnie wzrost elementu chrześcijańskiego w wersjach
europejskich, a w końcu podkreślił zmiany, występujące w ujęciu
wolterowskiem (Zadig, Candide). U Voltaire’a (cynicznego, jak
wiadomo, wielbiciela Katarzyny II) rozwiązanie zagadki różni
się od pojęć chrześcijańskich; anioł Jesrad nie wspomina o za
dośćuczynieniu przyszłein, żąda od Zadiga wprost uległości :
„Faible mortel, cesse de disputer contre ce qu’il faut adorer“
W bardzo zajmującej pracy W. A. C1 o u s t o n a : „Popular
taies and fictions, their migrations and transformations“ 3) omó
wiono kwestję w związku z poematem Parnella : The hiermit
(wydruk, w 1720 r.), w którym błędnie upatrywano dawniej źró
dło powyższej opowieści Voltaire’a. O historję tej paraboli potrąca
jeszcze sporo prac, które zajmowały się przeróbkami jej u innych
autorów, osobną zaś monografję, p. t. „Die Erzählung vom Ein
siedler und dem Engel in ihrer geschichtlichen Entwicklung“
poświęcił jej O. R o h d e4) ; dysertacja ta nie jest jednak wyczer
pująca. Okolicznościowo, ale o wiele wytrawniej naszkicował hi
storję motywu A. Schon bach przy wydaniu górno-niemiec-
1) J. Dunlop: History of Prose Fiction, Edynburg. 1814; por. prze
kład Liebrechta: Geschichte der Prosadichtungen, 1851, str. 309 i 503;
w przeróbce 'H. Wilsona, 1888, 2, 263 — 70.
2) Comptes rendus des séances de l’Académie des Inscriptions et Belles Lettres, VIII, 427, Paryż 1880. Przedruk lego artykułu w: La Poésie du moyen fige I. 151 — 87 (dotąd 8 wydań).
3) Londyn, 1887; por. częściowy przekład ruski A. Krymskiego:
Klouston, narodni kazky ta wyhadky, str. 31 — 40, 158 — 90; Lwów, 1896.
4) Dysertacja uniw w Rostok; Lipsk, 1894.
90
kiej przeróbki wierszowanej z XIV wieku, p. t. Rythmi dc Ere
mita (wedle rękop. z XV wieku) 1).
Wschodnie i zachodnie wersje legendy „o pustelniku i aniele“,
opowiadania o aniele ukaranym i różne odmianki motywu „dziw
nych sądów hożych“ zebrał też M. Drahomanow, który na
wiązał je do dwu opowieści bułgarskich: 1. „Kaługerinbotb
i angel'bot'b“ (Mnich i anioł), 2. „Sweti Ilija koga giedahb golemi
neprawinie na ze mi a ta“, nazwanej krótko: „Prorok nad źródłem“.
Autor przytoczył obszerny materjał, zwykle in extenso, przedru
kował znane w literaturze teksty wschodnie i zachodnie, zapisy
z folkloru, szczególnie słowiańskiego, obficie zaopatrzył je uwa
gami krytycznemi, naogół nie dał jednak obrazu jasnego; zazna
czył to zresztą sam we wstępie. Praca stanowi 1-szą część „Uwag
o słowiańskich legendach religijnych“ (Zabeleżki na sławianski-tć
idigiozni legendi), była wydrukowana w piśmie bułgarskiem
(Sborník za nar. umotworenija, VII, 1892) 12), później zaś w prze
kładzie ruskim, w zbiorowem wydaniu prac Drahomanowa3).
W związku ze wspomnianą już nowelą Tołstoja można wkońcu
nazwać przyczynki Ponomarewa i Sumcowa. Pierw
szy znajduje się w czasopiśmie dla nas niedostępnem4), uwzględ
niono jedynie uwagi dodane do cerk. - ruskiego opowiadania
z „Prologu“: „O sudách Bożiich neispylaemych “ (na dzień
21 listopada) 5),* drugi, p. Ł Literaturnaja rodnia razskaza gr.
L. N. Tolstogo „Czćm ludi żiwg“, zawiera szkic kilku paralel
z folkloru szczególnie małoruskiego :). Na gruncie hebrajskim
bliżej (?) się zajął naszą legendą Ga ster, jednak w bibljotekach lwowskich pracy jego również nie odszukałem 7).
1) Sitzungsberichte der phil.-hist. Gl. der Wiener - Akad. Bd. 140, Abh.
Xlt: Die Legende vom Engel und Waldbruder. Wiedeń, 1901.
2) Streszczenie obu części „Uwag“ (obszerniej zaś obydwu opowiadań
bułgarskich) podał B. Grabowski; „Wisła“ X, 410—15—17, War
szawa, 1896.
3) Rozwidky M. Drahomanowa pro ukr. nar. słowesnisl’ i pyśmenstwo,.
t. IV, 197 — 266: „Boża sprawedływist’“. Lwów, 1907.
4) Sfrarinik, I. 36 — 49, 1894.
5) Ponomarew,
Pamiatniki dr. - russkoj cerk. - uczit. liter., wyp. lir
Stawiano - russkij prolog, s. 148 i 210. Petersburg, 1896.
e) Odb. z Charkowsk. Sbornika istor. - filolog. Obszczestwa, Char
ków, 1896.
7) M. Gaster: The Exempla of the Rabbis, Londyn, 1924. O ikwzmianka Hellera (Das hehr. und arab. Märchen, s. 326, Lipsk, 1930 —
91
Z prac dotychczasowych wyj) ika że na Zachodzie motyw
„dziwnych sądów bożych“ występuje już w najstarszych zbiorach
t. z w. exemplów lub w utworach pokrewnych; znają go: 1. Vitae
Patrům (ok. VIEgo wieku; choć przekład łaciński przypisano
św. Hieronimowi, f 420 r.), 2. Jakób de Vitry (f 1240;
nr. 109), 3. Odo de Ceriton (f 1247), 4. Stefan de
Bourbon (f 1261 ; nr. 396), 5. Gesta Romanorum (ok.
XIII w. ; u Oesterleya nr. 80 i nr. 127), 6. J a n J u n i o r, Scala
celi (z poł. XIV w. ; fol. 15), 7. Spéculum Exe m pióru m
(1 wyd. 1481), 8. Jan Herolt (Discipulus), Sermones de tem
pore (ok. 1470 r.; nr. 109), 9. Pelbart, Sermones Pomerii
(1502 r.; šerm. aestival. 32), a wreszcie 10. Pauli, Schimpf"
und Ernst (nr. 682) ,11.Hans Sachs: Ein gesprech zwischen
einem waltbruder und eim engel, von dem heimlichen Gericht
Gottes, 12. M. L u t e r i i.
U nas, w Polsce, motyw ten znany jest z literatury, a także
z folkloru. W literaturze naszej mamy kilka odmian, a miano
wicie (licząc wedle powyższego wykazu) : pierwszą (= A), piątą
(= B, C) i nieoznaczoną dotąd bliżej odmiankę Reja (= D),
por. Wizerunek własny r. IX w. 379 — 460, Zwierciadło albo
kstałt, księga 3 (wyd. 1914 r. t. II, s. 134 — 8); część ostatniej
przerobił później W i t w i c k i (Wiersze różne: „Sądy Boże“).
Pierwsza zdradza ślady pierwotnej ojczyzny, gdyż wspomina pu
stelnie egipskie, które kwitły bujnie przed Mahometem, zanim
wyznawcy jego zalali Afrykę, pogrążoną w ascetyzmie chrześci
jańskim. Olbrzymi zbiór „Vitae Patrům“ przełożono z greki na
łacinę bardzo wcześnie (przed VII w.), później zaś drukowano
go nawet pod imieniem św. Hieronima, ale legenda „O pustelniku
i aniele“ znajdywała się tylko w niektórych wydaniach, często bo
wiem ją tu pomijano. W pierwszem wydaniu krytycznem „Vitae
Patrům“, które sporządził Jezuita H. Rosweyd (1615) także
ją pominięto *), a wskutek tego brak jej również w polskich „Ży
wotach oyców św.“, S. Piskorskiego, który przekład swój* 1
Bolte- Polívka, Anmerkungen, TV) jest dokładną, mielibyśmy tu najobszer
niejszy rozbiór legendy „O aniele i pustelniku“ (94 stron).
1) Nic więc dziwnego, że nie znalazł jej tam także W. Morfill, pro I.
uniw. w Oksfordzie, który robił poszukiwania dla Drahomanowa; p. RozwidlijIV, 208. Wydanie Rosweida przedrukował Mignę, Patrol, lat. 73 i 74.
Paryż, 1861.
92
oparł na tejże edycji1). Tekst ów doszedł do nas znacznie wcze
śniej inną drogą. Już w XV w. włączono go do „Spéculum exemplorum“ (por. pod 7) jako nr. 210, działu II (Distinctio secunda:
Ex primo libro vitas patrům, quem beatus Hieronimus (!) presbiter dicitur conscripsisse) ; w egzemplarzu moim (wyd. strassburskie, 1487 r.) początek legendy brzmi: „Erat quidam monachus
solitarius in egipto, qui rogabat deum dicens: Dne, ostende mih?
iudicia tua et... una die astitit ei angélus Dni in similitudine cuiusdam senis...“. Około roku 1600 ks. J. Maior przerobił zbiór
powyższy na „Magnum Spéculum exemplorum“, które S z. Wy
socki przełożył wkrótce na język polski p. t. „Wielkie Zwier
ciadło przykładów“ (1612 r.; dalsze wyd.: 1621, 1633 i 1690/1),
tam zaś umieszczono tę legendę (zupełnie zgodnie z tekstem „Spé
culum“), dodając tytuł: „Dobrzy bywają kuszeni rzeczami prze
ciwnymi, a źli częstokroć scześliwych zażywają“; por. WZ1 1043,
nr. 1072, WZ12 1082, nr. 1561; WZ3 973, nr. 1659; WZ4 5II 398 nr. —.
Nasi historycy literatury nie zwracali dotychczas na „Wielkie
Zwierciadło“ uwagi, znają je chyba bibljografowie2) ; ponieważ
zaś tłumaczenie tej legendy zgadza się z najstarszą wersją zach. europejską, przeto powtórzymy je według WZ1, zaznaczając
drobne odstępstwa od tekstu „Spéculum exemplorum“ (z r. 1487)
u dołu:
,Był niektóry mnich pustelnik ") w Egiptcie, który prosił Pana
Boga, mówiąc: Panie, pokaż mi sądy twoje. A gdy usilnie o to
Pana prosił, czasu jednego4) anioł Pański w osoDie jakiegoś starca
przyszedł do niego i rzekł: Podźmy w tę pusczą szukać świętych
ojcow, żebyśmy od nich usłyszeli słowo i błogosławieństwo ich
otrzymali. Wszedszy w pusczą, po wielkiej pracy naleźli jaskinią,
a kołacącB), wyszedł do nich jeden starzec, człowiek święty,
a ujrzawszy, z weselem je przyjął, spracowanym nogi umył,
1) „Żywoty oyców abo dzieie y duchowne powieści starców, zakonni
ków, pustelników wschodnich“; por. przedmowę Piskorskiego, Kraków, 1688.
2) Por. autora: Z literatury polskiej i ruskiej XVI — XVIII wieku
(Wielkie Zwierciadło przykładów, Lucydarz oraz urywki z dzieł św. Augu
styna, Dazzy, Flawjusza, Skargi i innych autorów w rękop. Sokalskim) s. 2 i 8,
Praga, 1931. (Odb. z prac I. Zjazdu filol. słów.).
3) Spéculum exemplorum, 1487 r.: monachus solitarius.
4) Tamże: una die.
5) Tamże: et puisantes egressus est...
93
jeśdź 1) im nagotował, częstował2), dla spania, co miał. to im
posłał. Rano wyprowadził ich z weselem. Wychodząc3), anioł
kryjomo wziął missę4),5 z której jedli; i odeszli. Widząc, on co
uczynił, mówił sam w sobie: Co sie sstało temu staremu, iż czło
wiekowi świętemu, ktory nas z taką miłością przyjął, missę wziął?
A gdy byli w drodze, posłał za nimi on starzec “) syna swego,
mówiąc: Wróćcie missę, ktorąście wzięli. Odpowiedział mu anioł:
Przed nami jest brat, ktoreinuśmy ją dali, podź, a weźmi ją
A gdy szedł z nimi, zepchnął go anioł z góry; złamał szyję
i umarł6). Widząc to pustelnik on co uczynił, zląkł sie, mówiąc:
Biada mnie, co sic sstało tak dobremu człowiekowi !? Nie dosyć
było, żeśmy mu missę ukradli, jescze i synaśmy mu zabili. A gdv
przez trzy dni szli pusczą, naleźli cellę, gdzie był jeden starzec 7)8
ze dwiema uczniami. I rzekł im: Kłoście wy, czego szukacie? Od
powiedzieli, mówiąc: Z dalekaśmy przyszli, chcąc od ciebie otrzy
mać błogosławieństwo i usłyszeć słowo. Wskazał do nich: Idźcie
precz, trudno mi teraz s). Rzekli mu: Przyj mi nas do celle swojej,
abyśmy trochę odpoczynęli, bośmy barzo z drogi strudzeni. Powtore wskazał do nich: Idźcie precz, czemu sie po pusczy włó
cz3'cie9), a w cellach waszych nie siedzicie? A oni znowu prosili,
mówiąc: Już wieczór, żeby nas źwierz nie zabił; przyjmi nas przez
tę noc tylko. Z wielką trudnością i nierychło roskazał uczniowi:
Prowadź je do stajnie. Gdy przyszła noc, prosili o trochę światła,
abyśmy, prawi10), widzieli, gdzie sie pokłaśdź mamy; i nie dał
im. Potym prosili dla Boga o trochę wody. Tedy jeden z uczniów
jego wzruszony miłosierdziem, rzekł im: Proszę was, żeby nie
wiedział opat moj, z obroku mego daję wam trochę chleba i wody.
I tak przez noc leżeli na gołej ziemi. Rano rzekł anioł do jednego
z uczniów jego: Proś ojca opata, aby sie za nas modlił, a mamy
mu coś ofiarować. Usłyszawszy on, że coś miał wziąć od nich.
zaraz wyszedł. I ofiarował mu anioł onę missę, którą był wziął
u onego świętego męża. Wziąwszy ją, zamknął sie i kazał im iśdź
1 — 2) et posita mensa refecit eos.
3 —4) et exeuntes tulit ille angellus absconse catinum....
5) abbas ille; p. niżej w tekście polskim: opat.
®) et confractus totus, mortuus est.
7) abbas quidam senex.
8) non mihi vacat.
9) quid ambulatis sicut vagi per heremum.
10) Brak.
94
precz. Widząc to on pustelnik, który z nim chodził, a nie wiedząc,
żeby był anioł, rozgniewał sie i rzekł do niego: Idź precz ode mnie,
już więcej z tobą nigdziesz nie pójdę. Oto coś uczynił temu czło
wiekowi świętemu, który nas z taką miłością i łaską przyjął,
missęś mu wziął1) i synaś jego zabił, a temu człowiekowi złośli
wemu, który sie Boga nie boi, ani go kładzie przed oczy swoje,
ani ma miłosierdzia nad bliźnim, dałeś mu missę. Odpowiedział
anioł: Zażeś nie prosił Pana Boga, abyć pokazał sądy swoje? Otoiem jest od niego posłany, abymci pokazał. Missa ona, ktorąm
wziął od świętego człowieka, nie była dobrze nabyta, a nie przy
stało, żeby tak święty człowiek miał co takowego 12) w celli swojej,
ale co było ze złego, przyszło do złego, aby mu to ku upadkowi
jego przydano. Syna zaś jego dlategom zabił, bo bym go nie
zabił, on tej nocy ojca swego zabić miał. Usłyszawszy to on pu
stelnik, padł na twarz swoję przed nogami jego, bacząc, źe anioł
boży był. A on też zaraz zniknął. I poznał, że te są sądy boże3).
Żaden tedy, widząc, że dobrzy cierpią przeciwieństwa, a złym
■dobrze się powodzi, niech nie rozumie, żeby sie to trefunkiem4) 5
abo niesprawiedliwie dziać miało, abowiem sądy Pańskie zawsze 3)
są sprawiedliwe, chociajże są skryte“.
W końcu podano źródło „przykładu“: „Albertus Patavinus
(Homilia in euangelium dominicae de Passione) habet hanc narrationem ex Vitin Patrům, lib. 5 SS. PP. num. 93, secundum editionem Coloniensem“. W „Spéculum exemplorum“ niema szczegó
łowego wykazu źródeł przy końcu „przykładów“, ale we wspom
nianym już egzemplarzu z r. 1487 podopisywała je „maczkiem“
lęka 17-go wieku, dodając do uwagi powyższej, jako datę edycji
kolońskiej, rok 1548 6) ; wedle wykazu Rosweida jest to 19-te wy
danie „Vitae Patrům“. Bibljoteka Uniwersytetu lwowskiego po
siada sporo wydań „Vitae Patrům“, a powyższa opowieść znajduje
się istotnie w edycji kolońskiej (egz. nr. 116, ks. V, nr. 93, k.
150 v), jednak układacz „Spéculum exemplorum“ zaczerpnął ją
1) catinum rapuisti.
2) aliquid de mało.
3) quod iusta sunt iudicia Dei.
4) nemo ergo... credat id temeritate aut iniuste fieri, quia...
5) Brak.
c) Zapewne wedle edycji łacińskiej z r. 1603: Magnum Spec. exempl.
95
niewątpliwie z wydania innego, zapewne z jakiegoś rękopisu. Przy
toczony wyżej tekst legendy „O pustelniku i aniele“, reprezentu
jący najstarszą wersję, która doszła do Europy zachodniej, zawiera
epizody: 1. zabranie misy (półmiska) od człowieka świątobliwego,
2. strącenie syna jego (w przepaść), 3. darowanie półmiska grze
sznikowi. Wyjaśnienie tych czynów i odkrycie się anioła odłożono
na koniec.
Tłumaczenia polskiego wersji drugiej (por. str. 91) nie
znamy, ale zapewne jakiś tekst zbliżony do niej służył Rejowi za
źródło do „przypowieści o dwu ślachcicach“ (por. niżej). Auto
rem tej wersji był kard. Jacques de Vitry, który jako
biskup Akki (1214 r.) zetknął się bezpośrednio ze wschodem, za
czerpnął stąd masę opowieści najczęściej drogą ustną, i wniósł je
później do swych kazań dla ludu 1). Jego wersję legendy o pu
stelniku i aniele przełożył na język niemiecki Wesselski,
w „Mönchslatein“ (nr. 79), według wydania Cran e’a 12) i w uwa
gach wymienił liczne paralele, m. in. z Spéculum morale (druków,
od r. 1473) i Mik. Bozon (nr. 31; z 14 w.) W celu zarysowania
stosunku obu wersyj, podamy krótki schemat odmianki Jakóba
de Vitry: Pustelnik wątpi w sprawiedliwość bożą, gdyż dobrym
źle, złym dobrze się powodzi. Zjawia się anioł i prowadzi go
w świat, aby okazać sądy boże. Pierwszą noc przebyli w domu
człowieka bardzo pobożnego, anioł ukradł mu kubek (a), który
po drugim noclegu darował człowiekowi niegościnnemu (b). Na
trzecią noc znów trafili na dom gościnny, ale wysłanego stąd
sługę anioł strącił z mostu i utopił (c), podobnie czwartej nocy
udusił dziecko innego poczciwca, płaczące w kolebce (d). Pu
stelnik, sądząc, że ma do czynienia z szatanem, chce uciec, jednak
teraz anioł mu wszystko tłumaczy: kubek i dziecko były dla obu
cnotliwych przeszkodą w zachowaniu pobożności, sługa byłby
nocą zabił swego pana, grzesznikowi darował kubek dlatego, aby
mu już na tym świecie odpłacić i odebrać możność nagrody przy
1) „Sermones vulgares“. Por. A. Wesselski: Mönchslatein, sir. XV,
uwaga 3 i str. XXVII. Lipsk, 1909.
2) Th. F. C r a n e : The Exempta or illustrative stories from the ser
mones vulgares (nr. 56). Londyn, 1890. (= 26-y tom Folk - Lore SocietyJ.
Wydanie było mi niedostępne, podobnie też: Frenken: Die Exempla des
Jacob von Vitry, 1914 i J. Greven: Die Exempla des J. von Vitry, 1914.
Por. Bolte-Polivka: Anmerkungen... IV, 131, Lipsk, 1930.
96
szłej. Ten sam tekst przytoczył Rohde (op. cit. 34— 5, por. też 32j
za Wrightem *), nie wiedząc o zgodności jego z wersją Jakóba,
którego nie znał (ib. 41). Autorzy zbiorów nr. 6, 9 i 10 (p. wyżej
str. 91) powołują się na Jakóba, ale legenda ta zawiera u nich już
epizody dodatkowe, prawdopodobnie wzięte z innych pokrewnych
opowieści w „Vitae Patrům“ lub „Gesta Romanorum“. Ograni
czymy się do schematycznego przeglądu ich treści, który podał
Rohde (I = 6, II = 9 i III = 10) :
I. Scala celi: a) kupiec gubi skarb, b) utopienie syna c) kra
dzież kubka, cl) darowanie kubka, e) spalenie mienia klasztornego,
II. Pelbart: a) kupiec gubi skarb (zaraz wyjaśnienie), b) lew
pożera pustelnika, c) strącenie pustelnika ze skały, (wyjaśnienie
obu przygód), cl) kradzież kubka, e) darowanie tegoż, f) strącenie
syna do rzeki.
III. Pauli: a) Jeździec gubi sakiewkę (zaraz wyjaśnienie),
b) lew pożera pustelnika, c) strącenie pustelnika z drzewa, (wy
kład obu przygód), cl) kradzież kubka, e) darowanie tegoż, f) strą
cenie syna do rzeki. Źródło epizodów dodanych częściowo okaże
Się później, n. p. co do I a, II a, i III a por. niżej Gesta „przykład“'
nr. 127 (Oesterley).
Tłumaczenie polskie tej legendy wedle Gesta Romanorum
(p. pod 5) należy do najwcześniejszych; wybór 39 (40)-u „przykła
dów“ ukazał się zapewne już w początkach XVI wieku, p. t. Historye (poprzednio może: Dzieje) rzymskie*2).3 W przedrukach
późniejszych występuje (jako nr. 4) : „Przykład o chytrości clyabelskiey, a jako sądy boskie są skryte“ °).
Oto krótki schemat tego „exemplum“: Złodziej pokradł
owce, właściciel zabił za to niewinnego pasterza. Pustelnik widzi
wszystko z ukrycia, szemrze na sądy boskie i porzuca pustelnię.
W drodze przyłącza się doń anioł, wędrują więc razem. W czasie
noclegu u pobożnego rycerza anioł zabija temuż jedyne dziecię (a),
drugiej nocy kradnie u mieszczanina kubek złoty (b), na moście
prosił ubogiego o wskazanie drogi, a kiedy ten się odwrócił, strącił
*) Th. Wright: A Sélection of Latin stories from manuscripts of
the thirteenth and fourteenth centuries (nr. 7), Londyn, 1842.
2) Por. Lud XXVII, s. 7 i 39; Lwów, 1928.
3) Bibl. Pis. poi. Ak. Umiej., 1. 29: Historye rzymskie, s. 45, wyd. Bystroń. Kraków, 1894; wyd. Oesterleya „przykład ‘, nr. 80.
97
go do rzeki i utopił (c). Trzeciego dnia proszą o nocleg bogacza,,
ten ich wypędza, ostatecznie posyła do chlewu; rankiem anioł
daruje mu ów kubek (d). Oburzony pustelnik sądzi, że ma do czy
nienia z czartem, chce anioła porzucić; ów wyjaśnia swoje uczynki,
a także śmierć pasterza (por. początek).
Inna wersja tego motywu (C), p. t. „Przykład o wielkiej spra
wiedliwości bożej, a iż. sądy jego są skryte“ (Bystroń, s. 135, nr. 18.
Oesterley, nr. 127), zawiera tylko jeden epizod i wyjaśnienie: Ry
cerz, jadąc na jarmark, zgubił 30 grzywien; podejrzewał sługę
o ich ukrycie, w gniewie uciął mu potem nogę i porzucił w lesie.
Pustelnik wyspowiadał sługę i później zaczął Bogu „przyganiać,
żeby nie był sprawiedliwy sędzia“ i t. d. Zjawił się anioł i wyjaśnił,
że sługa tą nogą zepchnął człowieka z wozu 1), teraz odpokutował;
rycerz za pieniądze kupiłby wielki majątek i byłby wpadł w potę
pienie, obecnie się poprawi; pieniądze znalazł biedak, wręczył
spowiednikowi, który część mu oddał, resztę zaś rozdał „przebóg“
ubogim 12).
Motyw „dziwnych sądów bożych“ dwukrotnie występuje
u Reja: a) w wierszowanym „Wizerunku własnym żywota
człowieka poczciwego“ (r. IX 379—460, 1. wyd. 1558), b)
w „Zwierciadle“. W obu opracowaniach główne epizody są te
same, ale redakcja prozaiczna jest przejrzystsza, choć wstęp do
„przypowieści o dwu ślachcicach“ i dwu pustelnikach zapewne
będzie dodatkiem własnym Reja. Ogólny schemat tej wersji (D)
jest następujący:
Początkujący pustelnik trafia na zagadkowe miejsce w piśmie
św. o „sądach bożych“ (Dawid, ps. 35, 7 lub 138, 14; w Zwier
ciadle, 10 lat później: Paweł, Do Rzym. XI, 33), wtedy przychodzi
doń anioł w postaci starszego pustelnika i obiecuje ukazać „dziwne
sądy Pańskie“. Wędrują razem, anioł strąca z wysokiej skały
zgrzybiałego pustelnika (a) ; młody chce uciec. Wstępują potem
do dwu sąsiadów; anioł kradnie dobremu srebrny kubek (koflik)
(b), a syna jego strąca z kładki i topi (c) ; zły sąsiad wyszczuł
obu psami, ale anioł posłał mu ów kubek (d) ; w końcu anioł się
odkrywa i wyjaśnia cel swych czynów dziwnych. W pracach nad
twórczością Reja zwracano już uwagę na źródła tej „przypowieści“,
1) W tekście łacińskim: sługa matkę strącił.
2) W tekście łacińskim dodano moralizację dłuższą, której brak w pol
skim przekładzie.
L«d T. XXX.
7
98
lecz definitywnej odpowiedzi brak. Prof. S i n k o wymienił jako
jej źródło „przykład“ 80-ty Gesta Romanorum, dodając, że poeta
napisał tę legendę ze wspomnień, dlatego dobrze zacytował od
powiednie miejsce z pisma św. w Wizerunku (Dawid), gorzej zaś
w Zwierciadle (św. Paweł) 1). Faktycznie jednak Rej korzystał
chyba z wersji innej (nawet nie pierwszej, choć ujęciem niektórych
epizodów zbliża się do niej bardziej, niż do Gestów), a ponadto
cytat z św. Pawła (Do Rzym. XI 33) jest lepszy, dowodzi, że
poeta odniósł się z uwagą do owej przypowieści i przy pisaniu
Zwierciadła miał odpowiednie miejsce pisma św. przed oczyma.
Świadczy o tem bliższe zestawienie tekstów (Reja i pisma św.), co
tutaj pomijam, gdyż rzecz do wykrycia źródła nie prowadzi;
zresztą nie jest wykluczonem, że cytat drogi jest śladem jakiejś
wersji nowszej, którą poeta poznał później. Nieco bliżej prawdy
stanął prof. Bruchnalski, który zaznaczył, że „przypowieść“
owa „mogła mieć za źródło tak dobrze G. Rom., jak jakiś zbiór
kazań lub „Żywotów świętych“, specjalnie „Eremitów“*2), a więc
wspomnianą wyżej wersję pierwszą. W pożytecznem zestawieniu
„źródeł Rejowych“ Czubka, dodaném do wyd. Zwierciadła
z 1914 r. (s. 436), wyniki powyższe ujęto krótko, lecz zupełnie
mylnie: „Gesta Rom. (nieco odmienna wersja w „Historjach rzvmskich“, wyd. Bystroń...)uwaga dziwna, gdyż tekst polski „Historyj“ (nr. 4) jest dość wiernem tłumaczeniem Gestów (Oesterley,
nr. 80) i przedstawia wersję identyczną. Rej zapewne ko
rzystał z późniejszego zbioru kazań (p. Bruchnalski), n. p. Pelbarta (może z innego podobnego), w którym był epizod o strąceniu
pustelnika ze skały; zbiory te pozostają zwykle w związku z wersją
drugą (p. wyżej), choć zawierają już epizody dodatkowe.
Wiersz S. W i t w i c k i e g o , p. t. „Sądy boże“, opiera się
na wersji Reja, ale rozwija tylko epizod o strąceniu ze skały pu
stelnika starego, inne szczegóły pomija; autor powołał się wprost
na „Żywot człowieka poczciwego“3). O legendzie Hołowińs k i e g o (p. t. Krówka Jaremy) i opowieści St. Witkiewicza
(p. t. Jędrzej Cajka) wspomnimy przy końcu artykułu, kiedy
x) T. Sinko : Źródła przykładów Reja w „Żywocie człowieka pocz
ciwego‘. Rozpr. Ak. Umiej., t. 43 (28) s. 64 — 6. Kraków, 1906.
2) W. Bruchnalski, Rozwój twórczości pisarskiej M. Reja, s. 172.
Rozpr. Ak. Umiej., t. 44 (29). Kraków, 1908.
s) Stef. Witwicki:
Poezje biblijne, piosnki sielskie i wiersze
różne, s. 314. Paryż, 1836.
99
punkty styczne fabuïy ich z interesującym nas motywem wy
raźniej się zarysują.
W folklorze słowiańskim często są odmianki bliższe wschod
nich źródeł literackich, niż zachodnich, dlatego należy uwzględnić
jeszcze zabytki cerk. - ruskie i orjentalne. Na Rusi podobna le
genda występuje w „Prologu“ (na dzień 21 listopada; także w „Pateryku“) i była tu znaną już przed XIII w. Tekst jej opiera się na
:starej wersji greckiej, nieco odmiennej od źródła, które przełożono
w „Vitae Patrům“ (p. wyżej). Ponieważ tekst „Prologu“ podaje
niektóre epizody w ujęciu zbliżonem do wersji Koranu, przeto
przedstawia coś pośredniego między wersją muzułmańską
a zach. - europejską; zawiera on nadto wzmiankę o wielkiej sile
ascezy, co może być szczegółem najciekawszym, gdyż sięgającym
do przedsemickich źródeł aryjskich (p. niżej s. 115). Wersję „Pateryka“ przedrukował Drahomanow 1), nie bardzo różni się od niej
tekst „Prologu“ staroruskiego, który powtórzymy tu za Ponomarewem; legenda występuje w późniejszych odpisach, n. p. w Pro
logu Tereblańskim *2), włączano ją także do zbiorów innych, n. p.
•do „Izmaragdu“ (Szmaragd) ; por. rękopis bibl. Petruszewicza
z XVI wieku, nr. 69, k. 100 — 101, z którego dodajemy tu kilka
warjantów s).
O cy/taxT> Bo>KÍHXT> HencnblTaeMbiXT> (niezgłębionych).
Butne H’feKÎK oTxoflHHiCb Heptieifb, HcnojiHetrb bchkís n,o6poiffeTejiH, h MOJiiUue en TocnojteBH, rnarojia cmte: „Pocno^H,
jta>Kjtb mm, Ra yBtmn, mto cyrb cynoBe tboh pa3JiM9Hin?“ M coTBopn nocTb BejiHKb TOH pajtH BHHbi : u He npoHBH en/ty Borb,
noHe>Ke HemoutHO ecTb MejiOBf>Ky Bf>.naTH Toro. Oht> >ke nai<n
TOMA me ca (dręczył się postem), mojia Bora o TOMb. Xotíih >Ke
«sbIícthth eiviy Bon>, jta ca He TOMHTb 6e.Tb yMa, bjiożkh eiwy
TaKOBy Mbicjib: hth nocfeTHTH (pójść odv.iedzié) BeTxaro jteHMH
CTapua, jtajieae cyma orb Hero, Jta Bonpocwrb ero. ycrpoHBb
JKe nmuK), u noHjte kt> cTapuy. M nocna eMy Bon> aHreaa, bo
b Rozwidky, IV, 209.
2) Por. Jaworski j : Nowyja rukopisnýja nachodki w oblasti starinnoj karpatoruskoj piśmennosti XVI — XVIII wieków, s. 24. Praga, 1931.
Tamże (s. 93) wspomniano o tekście z „Otecznika-1 według rękopisu p. t.
Klucz (17)18 w.; k. 103).
s) Por. Świencickyj . Opys rukopysiw Nar. Domu z kolekcii A.
Petruszewycza, II, 14. Lwów, 1911.
7*
100
cßpast MepHopn3ua, h cp’feTt crapua pewe eMy: „rnl3 uneiiJH,
paße XpncTOBT>?“ Oht> íke oTBtmaBT,: „ko oht> cemy OTxonHMKy“. H Ton pene: „h a3T> yßo ct> Toßoio xomy mth ki neMy“.
M pajn> 6bicn> crapeivb (no)npyry, h nonnocra oßa BKyn'fe.
M nepBbiH jiehb uienma, oßmacra y ßorojnoßHBa Hf>i<oero
Mywa, h Taii npinMT> a, noHTH a bcjimh : anocra >Ke Ha cpeßpeH-fe.
ßjHonli (półmisku). M no (orb)aneHin >Ke, B3emT> anrejrb ßniono,
3aBep>Ke e bt> Mope : h neMajiem> ßbicrb cTapem> o tomt> BejiMH»
H oTTOjiii menma bo BTopbiii neHb, h oßHTacra y crpaHHOnpiHMpa MyłKa, HłKe h H03I3 HMa yMbiBT> h noßpli a nomu.,
kl yTpo xoTflmeMa u Ma otłhth, h tom Mywb npHBene kt> hhmb
enHHoaanaro cbiHa cBoero, na ßnarocnoBHTb h. AHrer.^ we
eMij OTpoMa 3a ropTaHb, h ynaBH e. Crapeub ke ott. yłKacTMx)
HHMTOłKe peae eMy. M omycTH a CTpaHHonpiHMeiyb, hhhto we
3Jia coTBopH HMa, noHełKe ßoarne ca Bora, na nepHiiy He 03Jio6htt>. M bt> TpeTiü neHb urenma, m He oßpliToara nwe ßu a
npiajrb: ejiHHO we oßp’feTOcTa nycrc nBopnme BeTxo. M cfenma
nont cfeHiio (w cieniu) najiaTbi, acTH naaauia, ewe HOiuame
öocMaHbi (yxpyrb xji’feßa, skiba chleba) cTapeiXb. Tane cfenameMa
i.Ma, bOCTaBT> aHrejn>, npenoaca ca, h Hana pa3pytuarH najiaTy
h naKH 3jiaTM K). Torna cTapeirb Haaa noHomaTH eMy (łajać go)
co thŤjBOMTj, h 3ai<JiHHaa, raaroname cnue: „aHrejn> jih ecn,
HJ1H ß^Cb, nOB'fejK.H b MH, a KO He BoWÎa n"fejia TBOpHUJH?“
H peae aHrem>; „na sito cotbophxt>?“ M pe'ie cTapeuT> : „BHepa
h OHoro nHe, awe noauia hu (którzy przyjęli nas) ßoronroßiibi
CHH, p,a OBaro ßniono yTonnjiT) ecn, a oboto cbrna ynaBHm>
ecn; a 3jffe HHMTOwe oßpf>TOxoMa2), hh ecTb monenl na KOMy
CTpoHuiH naJiaTy cito?“ Torna peae eMy aHrejrb: „He ähbh ca,
crapae, ceMy, hh ßjia3HH ca (nie gorsz się) o MH'fe ; ho nocnyuiaH,
fla TH nOBliMT.3). riepBblH, HłKe HaiO npÍaTT> MyłKT>, bo bccmt»
ßoroyronHO whbctt. ; ho ßniono, ewe 3aBeproxi>, ott. nenpaBjibi
noiiuio ßt> eMy, na He Toro pann ßniona M3ny cbok) noryßHTT>,
h 3aBeproxT> e bt> Mope, na th He nHBH ca o tomt>. A BTopbiři
MyłKT> Taxo łKe yronem> Bory: h auj,e 6bi khbt. ßbuiT, Manun
cbiHT> ero, to BenieMy 6bi 3Jiy xoTatue bhhobchtj 6i>ith, h cocynT> Henpia3HeHT>, toto panH 3anaBHXT> h, h B3axi> nyimo ero
'3a önarHHio1) orua ero, na toh cnaceT ca: na hh o ceMT. 6na3*) w rkp. Petruszewicza nr. 69 (k. 101) : OTb CTpaxa.
3) :b. o6p't>ToxoB't>, 3) aa Th noBeat.
101
ca, OTHe“. Peqe >Ke CTapeipb : „a 3&Ť,, bt> nycTOM'b M'fecTt,
HTO TBopHUiH, pa3pyiuaif najiaTy ciio h naKH co3r.aa$i io?“
M peqe aHrejn> : „UBOpa cero Myxcb (właściciel) ry6HTejfb (tyran)
ecTb 6bijn>, u oßHHutaB ovbujie. Atut >Ke ero 3H>Kna2) najiaTy
■cifO, bt> CT'feH'fe 3Jiaro 3a3.ua (zamurował), fla Toro pa.n,H pa30Phxt> io, na HHKTO >Ke 3jffe, Hiua 3JiaTa roro, norHÖnerb He
Bora pajtH, h jtyiua Ta ocyjtviT ca“. VI da H3rjiarojiaBT> aHrejii
kt> crapuy, u peqe emy : „mäh h Tbi, CTapqe, bt> KejiJiiio cbok)
«■bcnsro, a He TpywjtaH ch 6'e3T> yivia. rjiarojierb 60 flyxi>
CßflTbiH : cyno Be TocnonHn rjiyÖHHa MHora HeHcnbiTaeMa, h HenoBtnoMa qejiOBkKOAVb: na Tbi hxt> He nbiTaft (nie badaj),
řitcTb 6o TH Ha noj]3y“. M eia peicb aHrejfb CTapuy, bt. tomt>
qaet) HeBHnHMT. ßbicTb. Torna crapeipb yćca ca bcjimm, h noma ca ex<e ne ubiTara kt> TOMy o cynt>\i> Botkíhxt. HencnuTaeivibiXT.3), h o CMXT) noB'fenaa BctmT. M Tano cnace nymto cboio,
o TocnonH Bo3"fe Cnacfe Hauieivrb iHcycfe XpHcrfc4).
hm
Bardzo podobną legendę przytoczył Drahomanow z Dre
wniano Paterika (cap. XX5), który przełożono z rękopisu grec
kiego bibl. Synodalnej nr. 452, pisanego na pergaminie w XI—XII
wieku ®) : tekst znany był już Focjuszowi, sięga chyba do czasów
dawniejszych. Przekład Drahomanowa różni się od umieszczo
nego tuta j tylko w kilku szczegółach, np. a) brak wzmianki o wiel
kim poście pustelnika, b) anioł rzuca półmisek srebrny w po
wietrze (!), tu: do morza, c) anioł poprawia ścianę, aby właściciel,
człowiek zły, nie odkrył skarbu przodków, gdyż wzbogaciwszy się,
nękałby ludzi, jako ubogi zaś jest nieszkodliwy — tu zaś powie
dziano krótko, że dom poprawiono po to, aby szukający w ścianie
złota, nie znalazł potępienia. Niektóre odstępstwa mogą pochodzić
od tłumaczy pracy Drahomanowa na język ruski.
Wersja powyższa różni się od „Vitae Patrům“ w części po
czątkowej i co do epizodu ostatniego. Na początku zachowała się
ciekawa wzmianka, że Bóg odkrył pustelnikowi głębię swych
.„sądów“ dlatego, aby uwolnić go od nader ciężkich postów
*) 3a ąoópOTy
2) co3Hftan.
3) HeMCIIfalTaHblXI».
4) Ponomarew, Sławiano - russldj Prolog, s. 148.
5) Przekład rosyjski wydano w Moskwie, 1874.
®) Por. Rozwidky, IV, 209.
102
(ascezy), któremi popierał swą prośbę; (szczegół zrozumiały na
dawnym gruncie aryjskim, podobnie jak zachowanie ojca, który
widział, że mnich udusił mu syna, milczał jednak z szacunku dla
pustelników !). Epizod ostatni — przebudowa domu zagrożonegoupadkiem — nieznany jest wersjom zach. - europejskim i zbliża
nas do wersyj orjentalnych, n. p. Koranu, na które zwrócił już
uwagę Dunlop, Paris i Drahomanow.
Mahomet opowiada legendę dotyczną urywkowo i ta
jemniczo, wkłada ją też w usta samego Allaha. Wersja jego, znaj
dująca się w Koranie (sura XVIII „Jaskinia“ w. 64—81),.
brzmi następująco: (Mojżesz ze sługą szukali tajemniczego męża)
(64) „I spotkali jednego z naszych sług, którego obdarzyliśmy swą
łaską i nauczyli swojej mądrości. (65) „Czy pozwolisz mi“, rzekł
mu Mojżesz, s,iść z sobą, abyś mię pouczył w tem, czego ciebie sa
mego nauczono na drodze prawdy?“ (66) Ów odpowiedział:.
„Zaiste braknie ci cierpliwości, aby wytrwać przy mnie“. (67)
„Czyż bowiem zdołasz wytrzymać bez zapytania o to, czego niepojmiesz“? (68) „Jeśli Bóg pozwoli“, rzekł Mojżesz, „wytrwam
i nie przestąpię twego rozkazu“. (69) „Otóż gdy chcesz iść ze mną,
nie pytaj się o nic, dopóki sam ci tego nie powiem“. (70) Poszli
dalej we dwójkę, gdy zaś wsiedli na statek, ów (człowiek) zrobił
w nim szczelinę. „Uszkodziłeś statek“, rzekł Mojżesz, „czyż chcesz
zatopić załogę jego? Dokonałeś rzeczy przedziwnej“! (71) Ów
odrzekł: „A czy nie powiedziałem, że braknie ci cierpliwości, aby
wytrwać ze mną“? (72) „Nie karć mię, że zapomniałem o tem‘ ,.
rzecze Mojżesz, „i nie obarczaj obowiązkiem ponad siły“. (73).
I szli znowu, aż napotkali pewnego młodzieńca; ów (sługa boży)
go zabił. „Zabiłeś człowieka bez winy, na którym nie ciąży zbrod
nia, zaprawdę dokonałeś czynu ohydnego“ ! (74) „A czyż nie
mówiłem, że braknie ci cierpliwości, aby iść ze mną“? (75) Moj
żesz rzekł: „Jeśli cię tylko raz jeszcze o cokolwiek zapytam, już
nie pozwolisz mi być z sobą; oto moje usprawiedliwienie“. (76)
I poszli dalej, aż przybyli do ludu pewnego miasteczka; poprosili
mieszkańców o posiłek, ci jednak odmówili im gościny. Spotkali
tam mur, który groził upadkiem, ów zaś człowiek umocnił go.
„Gdybyś zechciał“, rzekł Mojżesz, „wziąłbyś nagrodę za to“. (77)
Ów (sługa nie wytrzymał i) rzekł: „Tu już rozstanie między mną
a tobą ! Wpierw jednak wyjaśnię ci to, co przeszło miarę twej cier
pliwości. (78) Co do statku, to był własnością biednych pracowni
103
ków na morzu; zepsułem go, gdyż blizko był król, który zabierał
każdy statek (dobry) przemocą. (79) Co do młodzieńca, to ro
dzice jego byli prawowierni; chcieliśmy, by ich nie pogrążył
w bezbożność i niesprawiedliwość. (80) Zapragnęliśmy, aby Pan
dał im syna lepszego i bardziej godnego miłości. (81) Nakoniec
co do muni, to jest on dziedzictwem dwóch sierót w miasteczku.
Pod nim spoczywa ich skarb, a ponieważ ojciec był sprawiedliwy,
przeto Pan zechciał, aby sieroty dorosły i odkryły swój skarb za
łaską Pańską. Nie uczyniłem niczego według swoich upodobań.
Oto wyjaśnienie spraw, których nie mogłeś scierpieć“.*).
Z trzech epizodów wersji powyższej (u) zepsucie łodzi, b) za
bójstwo młodzieńca, c) cudowna restauracja muru) pierwszy od
biega od opowieści „Prologu“ zupełnie, trzeci tylko częściowo.
Tutaj poprawiono mur poto, aby schowany w nim skarb pozostał
w ukryciu aż do czasu, kiedy wyrosną sieroty, które są prawnymi
dziedzicami jego; nie wspomniano też, jakoby samo odkrycie
złota zagrażało potępieniem. Epizod drugi jest w obydwu utwo
rach naogół dosyć podobny.
Już na podstawie porównania wersji „Vitae Patrům“ z Ko
ranem przyjmowano, że legenda ta wyszła z jakiegoś starszego
źródła wspólnego, w obu wersjach bowiem występują dwaj
wędrowcy, z których jeden dokonywa trzech czynów, dla drugiego
niezrozumiałych lub nawet oburzających, aż do wyjaśnienia po
budek, jakie znane są tylko istocie nadziemskiej. Tekst Prologu
(i Pateryka), zajmujący miejsce pośrednie między wersją Vitae
Patrům i Koranem, hipotezę powyższą znacznie popiera, rzuca on
tylko odmienne światło na kwestję pierwotnego źródła (por. niżej).
W Koranie zamiast pustelnika, któremu anioł odkrywa „sądy
boże“, występuje Mojżesz, a ponieważ wszystkie szczegóły, doty
czące osób znanych ze Starego Testamentu, Mahomet zapożyczył
z tradycji Żydów arabskich, przeto Gaston Paris odnosi do niej
także źródło legendy powyższej*2). Autor podkreślił dobitnie, że
Żydów niepokoiła ustawicznie sprzeczność, która zachodzi między
b Przekładu dokonał Dr. Fr. Machulski, współpracownik Uniw.
J. K., z oryginału arabskiego; uwzględniono też przekład Kazimirskiego
(2 wyd. franc, z r. 1844) i Henn in g a (u Réclama, nr. 4206 n, 1901), a czę
ściowo także tłumaczenie polskie J. Murzy Buczackiego; Koran II,
244 n., Warszawa, 1858.
2) Cf. op. cit. 172.
104
sprawiedliwością bożą, a biegiem spraw tego świata, w nim bowiem: „bywa sprawiedliwy, który ginie ze sprawiedliwością swoją,
także bywa niezbożnik, który długo żyje we złości swojej“ (Eccl.
VII, 15; p. też VIII 14 i i.). Odpowiedzi dawano różne; jedni kazali
schylić kornie czoła wobec faktów, inni tłumaczyli, że cierpienia
cnotliwych są rekompensatą za dawne grzechy, inni wreszcie uwa
żali je za próby przejściowe, które Bóg później w dwójnasób na
grodzi (Job, Tobiasz) i t. d. Na dowód, że przypowieść chrześci
jańska i muzułmańska wyszła z kół powyższych, dołączył G. Paris
pokrewną legendę z pism rabinistycznych, p. t. O Jozuem biu
Levi i proroku Eljaszu“ (bez podania źródła) *), którą powtórzył
też Drahomanow (za przekładem Levy’ego *2) ; opowiadanie znaj
duje się w zbiorze rabina N i s s i m a bin Jakob (z XI w.), który
prawdopodobnie pisał po arabsku3). Treść jego jest następująca Jozue długo błagał Boga, aby mógł ujrzeć Eljasza; kiedy ów się
zjawił, pragnął jeszcze widzieć jego czyny. Ponieważ Eljasz prze
czuwał, że zadziwi niemi Jozuego, przeto się zastrzegł, aby pod
karą porzucenia o nic się nie pytał. Wędrując wspólnie, wstąpili
wieczorem w dom biedaków; ci przyjęli ich z szacunkiem, jak
mogli najgościnniej, ale rano Eljasz się pomodlił i biedakom [jadła
krowa, jedyny ich majątek. Jozue się oburzył i zaczął pytać pro
roka o powód nieszczęścia, lecz zaraz zamilknął, gdyż przypomniał
sobie umowę. Na drugi dzień obaj wstąpili wieczorem w dom bo
gacza; choć ten zostawił ich bez wody i posiłku, rano Eljasz się
pomodlił i poprawił mu ścianę domu, której groziło rozsypanie.
Zdziwiony tem Jozue milczał, choć z trudem tłumił żal w sercu.
Wieczora następnego przybyli do synagogi, błyszczącej od złota
i ozdób; żaden z bogatych wielmożów nie zaprosił ich jednak
do siebie, obaj zostali więc na miejscu o chlebie i wodzie. Kiedy
stąd odchodzili, Eljasz rzekł: „Niechaj Bóg uczyni synów waszych
wodzami“. Jozuemu było obecnie jeszcze trudniej powstrzymać się
od zapytania. Idąc dalej, przybyli do miasta, w którem przyjęto
ich wspaniale-* dano obfite jedzenie i napoje, dla spoczynku wy
brano najlepsze komnaty, wogóle okazywano im cześć najwyższą.
Rano Eljasz się pomodlił i rzekł: -„Niechaj Bóg jednego z waszych
*) Ibid. 174.
2) Revue des Études juives 8, (1884) 64; Rozwidky, IV, 212 n.
s) Bolte-Polívka; Anmerkungen... IV, 325: B. Heller zalicza
ów zbiór do literatury arabskiej, a raczej żydowsko-arabskiej (Lipsk, 1930).
105
synów uczyni wodzem“. Nie wytrzymał dłużej Jozue i zawołał:
„Czyż to jest istotnie Eljasz, posłaniec boży, któremu towarzy
szę“!? On zabił krowę biedaków bogobojnych, umocnił zaś dom
bogacza niegościnnego, nieużytym mieszkańcom miasta obiecał
najwyższe godności, gościnnym zaś klęskę“. „Wszak ci mówiłem“,
odrzekł prorok, „że nie będziesz mógł długo ze mną przebywać“!
„Opuszczam cię, ale naprzód wyjaśnię swe czyny, na które się
oburzasz, a których dokonałem z polecenia bożego. Biedak miał
stracić żonę, którą kochał nad wszystko; krowa posłużyła jako
■okup za jej życie. Bogacz znalazłby był w czasie naprawiania
muru skarb wielki, który obecnie długo pozostanie w ukryciu.
Mieszkańcom pierwszego miasta obiecałem dużo wodzów, będzie
to dla nich nieszczęściem, gdyż tam, gdzie jest wiele wodzów,
wszystko upada; drugim obiecałem tylko jednego wodza dla ich
dobra własnego, bo gdzie jest jeden naczelnik, tam panuje ład
i dóbr}- rząd“. Eljasz zniknął, Jozue zrozumiał teraz jego postępki
i dziwne sądy boskie.
Zamiast Mojżesza występuje tu Jozue (żył w 3 w. po Chr.);
czy możnaby stąd wnosić, że tajemniczy towarzysz w wersji Ko
ranu zastąpił Eljasza? Gaston Paris odpowiada w tej kwestji
twierdząco, dodając, że właśnie Mojżesz (w Koranie) i Jozue
(u Nissima) są czemś wtórnem; imiona ich wstawiono do powyż
szych legend później zamiast osoby nam nieznanej, która towa
rzyszyła Eljaszowi. W legendach muzułmańskich późniejszych
występuje C h i d (z) r jako tajemniczy towarzysz Mojżesza, przy
pisano mu więc rolę podobną do Eljasza w wersji Nissima. Ko
mentatorzy Koranu podają do tej legendy znaczne uzupełnienia,
n. p. T a b a r i (f 923) 1). Z jego opowieści wspomnimy tylko
jeden szczegół dodatkowy, wtrącony po epizodzie o uszkodzeniu
statku. Mojżesz przeprosił Chidzra za pytanie, wtem nadleciał
ptak i usiadł na krawędzi statku; nabrał potem wody do dzióbka,
znów ją wylał do morza, siadł wreszcie na maszcie i śpiewał.
Chidzr zapytał Mojżesza, czy rozumie mowę ptaka? Po odpowiedzi
negatywnej rzekł: Ptak śpiewa, że na statku są dwaj słudzy Boga,
-1) Odpowiedni wyjątek z T a h a r i’e g o przytoczył G Rosen w do
statkach do przekładu Mesnewj poety Runii’ego; p. Meisterw. orient.
Literaturen I 218. München, 1913. Drahoraanow przedrukował wstęp do tejże
legendy według W eila, Bibi. Legenden der Musalmänner (Frankfurt n. M.,
1845J; por. Rozwidky IV, 206 — 7.
106
którym tenże udzielił swej mądrości, ale wiedza ich pozostaje w ta
kim stosunku do wiedzy bożej, jak kropelka, którą miałem w dzió
bie, do wód morskich ’). Porównanie spotyka się też z pewną
zmianą u ojców kościoła, ubocznie zaś można dodać, że tę samą
myśl wyraził pięknie Mickiewicz w 10-tej strofce wiersza
„Rozum i wiara“:
„Rozumie ludzki ! tyś mały przed Panem,
Tyś kroplą w Jego wszechmogącej dłoni;
Świat cię niezmiernym zowie oceanem
I chce ku niebu na twej wzlecieć toni“.
W innej legendzie Mojżesz jest widzem czynów, dokonanych
nie przez anioła, ale przez ludzi, którzy, ulegając swym ślepym na
miętnościom, mimowoli wypełniają sądy boże. Taką jest opowieśćZacharjasza el-Kazwini (f 1283) w dziele „Adżaib elmachlukat“ (Dziwy natury), którą przytoczył G. Paris, nadmienia
jąc o podobnej wersji Talmudu. Treść legendy Kazwiniego nastę
pująca: Mojżesz chciał oglądać sądy boże, ukrył się więc na górze,
pod którą płynął potok. Spostrzegł tam jeźdźca, który pił wodę
u źródła i zgubił woreczek ze złotem. Gdy ten odjechał już, szedł
tamtędy pewien owczarz i złoto zabrał. Później zbliżył się doźródła jakiś starzec, usiadł, wyjął chleb suchy i zwilżając go,,
z trudem przegryzał. Jeździec po pewnym czasie zauważył zgubę
i wrócił do źródła; gdy złota nie znalazł, podejrzewał starca
o ukrycie i domagał się od niego zwrotu. Ów się daremnie za
klinał, że niczego nie znalazł, o niczem nie wie, gdyż jeździec na
legał nań dalej, a wreszcie dobył szabli i w gniewie go zamordo
wał. Przerażony krzywdą tą Mojżesz dopiero z ust Boga usłyszał
prawdziwy stan rzeczy i spostrzegł, że wszystkim stało się według
słuszności*2). Powyższa legenda dostała się później na Zachód,
por. streszczony wyżej (s. 97) „przykład“ 127-y z Gestów (Bystroń,.
nr. 18), a także opowiadanie bułgarskie: „Prorok nad źródłem“.
*) G. Rosen, op. cit. 223. Na tle porównawczem postać Chidzra scha
rakteryzował K. Völlers, który jako zdobycz nauki nowszej podkreślił za
leżność Chidzra od Gilgamesza z epiki starobabilońskiej (Archiv für Religionswiss. XII, 273, Lipsk 1909). Por. nadto uwagę o leg. muzułm., że 4 proroków
żyje do dziś: Eljasz i Chidzr, Jezus i Enoch (ib. 260 n.); o Eljaszu i Enochu
wiemy to też z apokryfów chrześcijańskich, a także z folkloru słowiańskiego.
2) G. Paris, op. cit. 177. Przekład całej legendy por. Rozwidky IV,.
232 — 3.
:o7
Ostatnie przytoczył Drahomanow, a streścił dokładnie Grabow
ski 1), zaznaczymy stąd tylko niektóre szczegóły.
E 1 j a s z (nie Mojżesz) udał się do Boga ze skargą na nie
sprawiedliwość wśród ludzi. Z polecenia bożego ukrył się potem
w dziuple koło studni i widział historję podobną do powyższej.
Na drugi dzień otrzymał od Boga wyjaśnienie, nieco odmienne
jednak niż Mojżesz: jeźdźiec zdobył pieniądze w rozbojach, przed
paru laty właśnie od ojca pasterza zagarnął 300 owiec; nędzarz
zawsze był zły i niepoprawny, obecnie wysłany był przez zbójców
na przeszpiegi do pobożnego gospodarza, którego chciano obrabo
wać, jeździec myślał już o poprawie, teraz zaś zabierze się do po
kuty. Eljasz zrozumiał wszystko i nigdy więcej nie narzekał; jak
kolwiek się działo, mówił: taka jest wola boża 12).3
Echem podobnej wersji jest legenda ruska z pow. kosow
skiego p. t. Muka czerez hroszi, którą Hnatiuk odniósł ogólnikowo
do „Gestów“ (w paralelach;. Treść tej krótkiej opowieści nastę
pująca :
Św. Piotr widział, że jakiś pan spoczywał koło studni i za
pomniał tam worek z pieniądzmi. Znalazł go żebrak („kalika“)
i poszedł, a na to miejsce siadł potem inny starzec. Pan przy
pomniał sobie o pieniądzach, wrócił konno i domagał się od dru
giego żebraka zwrotu. Choć biedak się zapierał, pan go męczył
i przypalał żelazem, aż na śmierć go zadręczył. Św. Piotr opo
wiedział wszystko Bogu (Jezusowi), który mu rzekł: „Ten, co
wziął pieniądze, chorował 40 lat, nie mógł nic zarobić, dałem mu
„szczystie“; drugi kaleka był dawniej zbójem, nie jednego on tak
zadręczył, teraz spotkała go kara s).
Opowieść uległa znacznemu uproszczeniu, jednak wyraźny
jest jeszcze związek z wersjami wschodniemi, przytoczony przez
Hnatiuka „przykład“ z Gestów (nr. 127) zostaje z nią tylko w dalszem pokrewieństwie.
Znacznym modyfikacjom uległ ten motyw w opowieści z Su
walskiego, p. t. O dziwnych sądach boskich, zapisanej przez Giegużyńskiego. Treść: Podróżującego wielmożę zastała noc w pusz
czy, rozkazał więc służbie rozłożyć ognisko i nocować w lesie.
Przed świtem wyruszył dalej, a w pośpiechu zapomniał szkatułkę
1) Por. wyżej s. 90, uw. 2).
2) Por Rozwidky IV 202 — 205, 232.
3) Etnogr. Zbirn. XII 98, nr. 118 (Lwów, 1902).
108
z pieniądzmi. Tą samą drogą przechodził wkrótce bartnik, zoba
czył ślady ogniska, przysiadł tam, aby się ogrzać, a trafiwszy na
szkatułkę, zabrał ją i odszedł. Nieco później zbliżył się do miejsca
słynny zbójca, a widząc resztki dobrej kolacji, klął siarczyście, że
się spóźnił i puścił z rąk łup znamienity. Wielmoża zauważył po
drodze brak pieniędzy, wysłał po nie sługi na koniach. Ci przy
byli galopem, a zastawszy rozbójnika, obezwładnili go znienacka
i zażądali zwrotu pieniędzy. Daremnie się wymawiał i przeczył,
męczono go okropnie, a wreszcie powieszono na suchem drzewie.
Bóg ukarał w ten sposób zbójcę i pana - zdziercę, nagrodził zaś
bartnika poczciwego, który „nietylko swoich barci doglądał, ale
też cudze chronił od szkody i zimą przykrywał“ 1). Opowieść, za
stosowana do przyrody słowiańsko - litewskiej, łączy się z wersją
wschodnią, która oczywiście została już nieco przerobioną; zna
mienny jest szczegół o bartniku .
Wpływy wschodnie, u Słowian dosyć częste, są faktem zro
zumiałym ze względów historyczno - geograficznych. Występują
one szczególnie w folklorze ruskim, w którym są nadto ślady
głębszych wpływów orjentalnych. W nauce rosyjskiej oddawna,
uznano ich znaczenie, nieraz podkreślano nawet nadmiernie (Stasow). Polska, pozostająca w łączności z kulturą zachodnią od cza
sów bardzo odległych, pierwotnie była również w orbicie wpływów
orjentalnych. Okaże się to szczególnie z analizy folkloru n. p. pod
halańskiego, a echo tych wpływów widać też w „Sabałowej bajce“.
W baśniach i legendach dwustronny wpływ kulturalny wyraził się
czasem w połączeniu szczegółów starszych z nowszemi t. j.
w skrzyżowaniu wersyj wschodnich i zachodnich. Bardzo ciekawy
przykład takiego skrzyżowania widzimy w ruskiej przeróbce mo
tywu „dziwnych sądów bożych“ J. F e d’k o w y c z a , na którą
dotychczas nie zwrócono bliższej uwagi. W świetle przytoczonych
poprzednio tekstów wschodnich i zachodnich można wydzielić
składniki jej dosyć przejrzyście; obok epizodów głównych, które
są typowo zach. - europejskie (podobnie jak w „Vitae Patrům“,
u Jacque’a de Vitry, a szczególnie w przeróbce Juniora: Scala coelij ;i
zachowały się w niej ponadto szczegóły, które przypominają wersję
Koranu lub rabina Nissima. Twierdzenie uzasadnimy najkrócej
1 ) Kłosy, VII, 174, nr. 170. Warszawa, 1868. (Na str. 169 dodano od
powiedni rysunek A. Zaleskiego).
109
przez podanie tekstu przypowieści, która zresztą niebardzo jest
dostępna czytelnikom *) ; dla ułatwienia składu używamy alfabetu
łacińskiego, co zresztą czynił chętnie także sam poeta.
Prowid Bożyj (pryczta).
,,Buw toto sobi odèn czołowik, i to dobryj, pràwednyj, myłoserdnyj czołowik, ałe maw totù odnù zmazu na sobi, szczo
w odnô a w odnö (zawsze) Bohu dorikàw, szczo Boh i se i te ne
tak robyt, jak by sia hodyło. — A Boh myłoserdnyj postanowvw
sobi jehô popràwyty, bo to buw, jak ja wże kazàw, czołowik do
bryj, a za dóbroho czołowika Boh nikoły ne zabuwaje.
I tak stało sia, szczo toho czołowika zakortiło w świt, aby
wýdity, szczo u switi robyt sia, ta czy i tam Boh tak ne robyt,
jak by sia hodyło. Ot win i piszów; ałe szcze win dałeko ne zajszów, aż tut zdohaniaje jehô odèn mołodyj, choroszyj, wesełyj
pàrubok, taj każe do neho: „Sława Isusu Chrystù“! — ,.Wo wiky
sława! A kudà Boh prowadyt łeginiu“? — „Ot idù u świt, abv
świta wydity“. — „I ja toho samoho piszów u świt, to może by
my stowaryszuwałyś“? — „Z ochotow; ałe ja znaju, szczo ty zo
mnow ne schoczesz towaryszuwaty, czołowicze, bo ja u dorozi duże
dywàk wełykyj“. — „Ta jakyj to z tebe dywàk“? — „Takyj, szczo
ja u dorozi lublu usilaki figli wystrôjuwaty, a mij towarysz ne
smije mené nawiť zapytały, czomù ja se tak abo siak wystroiw,
bo ja zaraz berù i jemů hołow (głowę) utynaju! A ynàk to ja takyj
wirnyj ta szczyryj towarysz, jakoho w switi poszukały; ne łyszu
tebè ni w pryhodi ni w slàbosty, ni u nijakim trafunku“! — „To
my sobi towàryszi ‘ ! każe czołowik podajuczÿ pàrubkowy ruku,
„bo szczo mené maje to obchodyty, szczo ty budesz u dorozi robyty ? Ahý ty meni łysz ynàk dobryj towarysz buw“. Ot uziały
sia, taj piszły.
Idùt ony szczo idùt, idùt szczo idùt, aż tut stało wże i weczerity; a czołowik każe do pàrubka: „Dęby my perenoczuwały, towàryszku“? — „U korczmi nie“, każe pàrubok, „bo ja w korczmi
szcze z rodu ne noczuwàw; ałe prosim sia u jakoho bohàtoho
Drukowana w „Biblioteci dla mołodiży“ 1888, stąd zaś w drugim tomie
zbiorowego wydania dzieł Fed’kowicza (s. 450 — 5, wyd. Al. Kołessa, Lwów,
1902); w wyd. Romańczuka (Ruska pyśmennist’ XI 1 i XI 2, Lwów, 1914,
1928) brak lej przypowieści. Akcent zaznaczyliśmy tylko wtedy, gdy różni się
od polskiego.
110
gospód aria na niez, ot choťby i w ottij tam krajnij chati. Tam,
zdajeś, ne aby jakýj gospodar’ prożywaje“. Ot i powernuły ony
do toho gospodaria.
Gospodar’ pryjmyw ich duże fajno, tak szczo kraszcze ne
może buty. Kazàw im dobre wystełyty, pokłasty pered nych sutu
weczeru, sam utoczyw zbanok wynà, nasypaw hostiam po
szklanci, a dla sehe zdojmýw z połyci wełyku zolotù czarku, taj
pjut usi try, a gospodar’, lubùjuczy swojù czarku, każe do hostiw:
„Siu czarku, hosteńky lubi, podaruwàw meni nasz pokojnyj didycz toi dnyny, koly ja sia żenyw. Dobryj to pan buw — daj jemù
Boże carstwo — a ja jeho tak lubyw, szczo sia czarka musyt koło
mene kożdoi noczy na stoli stojatý, bo meni sia wydyt, szczo
ja by bez nei nawit’ oka ne zażmuriyw. — Ale tepèr lahajmo prypoczyty, bo wy matbuty trudni, ta i ja riyni do woli narobýw
sia“ Ot i polahały wsi try. Ale drùhoi dnyny dôswita budyt pàrubok po tychońku swoho towàrysza taj szepcze mu w ucho:
„Utikajmo, czołowicze, ałe utikajmo chutko. doky szcze wsi
spiat’“! — „A to czomů“? pytaje czołowik zadywôwanyj. „Bo ja
ukràw zolotù czarku“ (a).
„A to czomù“, chotiw czołowik pytaty, ałe umöwk, bo nahadáw sobi, jaká meży nymy umowa buła.
Ot i wykrałyś tychońko z chaty taj piszły dali. Ałe drùhoi
dnyny, jak stało weczerity, pytaje znów czołowik pàrubka: ,,A de
my sei noczy zanoczujem, towàryszku“? — „Tamtoi noczy“---każe pàrubok — „my noczuwały u bohaezà, a sei noczy hodyt sią,
abych (!) u bidnoho perenoczuwały“. Ale kwapmo sia, bo zaraz
bude taká zływa, szczo świt topyty me! Ot uże i nakràpuje!...
Powernuły ony do odnoi bidnoi chatky, a gospodar’ pr(,)tyw nych
z kosturom: „A czoho tut, siaki taki wołociuhy? Może na niez?
Ja takým prochodanam, jak wy, zaraz tak wýstelu otsèw buczahow, szczo aż do nowych winykiw tiámyty mete! Ruszte, zaberajteś“! „Zmyłujteś, gospodariu czestnyj“! mołyt pàrubok, „chyba
ne wýdyte, szczo zaraz hikaty me jak z wedrą!? Deż nam tepèr
bidnu swojù hołow prytułyty“?... „To liźte tam do prymchy
u chliwèc, ta diàkujte Bohu, szczo ja nyni döbroi woli, a to by
ja wam zaraz“... Taj zabih u chatu, bo doszcz i sprawdi zaczàw
sýpaty jak z wedrà, a to tak, szczo naszi podorożni z tiażkow
bidow u chliwèc pozapychałyś.
111
Drùhoi dnyny wylizły ony z chliwcià, a gospodar’ wże ich
dożydaje. „Jakże wam spałoś“? huknůw. „Hospodu myłoserdnomu diàkuwaty, a wam bodaprosty (Bóg zapłać), gospodarki
czestnyj, duże dobre! A za wasze czołowictwo pryjmit — łaskawy
buďte — wid nas otsiù zołotti czaszu w dar! Bo to wełykoi reczi
wart, hostia pid swij chałasz pryjmyty, a szcze pry takij łychij
hodyni, jak znoczy (wieczorem) buła“! (b).
Gospodar’ zasoromyw sia taj chotiw szczoś widpowisty, ałe podorożni wkłcnyłyś nyzeńko taj piszły sobi dali. A trètoho wèczera
pytaje znów czołowik pàrubka, de noczuwaty mut, a pàruboK
każeT „Sei noczy, towàryszku, zanoczùjemo u samoho wijta. Tut
nam bude lipsze szcze, jak pered toi noczy, bo wijt — szczo dobryj,
szczo szczyryj, a szczo hoslepryjemnyj, jak ridko“! I jak pàrubok
kazàw, tak sia stało: Wijt pryjmyw hostiw lipsze, jak swojù rodynu, pokazàw im swoi ubrani switłyci, swoi nabyti komory,
zèmnyky, zahveby, stajni, stodoły, a na reszti pokazàw im i swoho
małoho synkà - odynakà, kotroho lipsze lubÿw, jak swoi oczy,
jak swojù duszu, jak swoje zdorowie, i bez kotroho win ni pobbidaw, ni poweczeraw, ba nawiť i spaty ne lah.
Ałe u noczy budyt pàrubok swoho towàrysza, taj każe:
„Utikajmo, czołowicze“! „A to czomù znów“? pytaje czołowik.
„Bo ja zaduszýw wijtowoho synkà. — Chodim“! (c).
Drùhoi dnyny buła nedila. Naszi wandriwnykÿ idùt po pry
odnů stařenku, małeńku, derewianu cerkowciu, a ezołowik każe
do pàrubka: „A szczo, ne powèrnemo trochy do cerkwy? Mené kor
ty' Bohu pomołytyś. A choť cerkow szcze zaperta, to można i u po
roba mołytwy zhoworyty i pokłony wybyty“. „Chodim“! każe
pàrubok. Ałe doky czołowik mołytwy howoryw, a pàrubok distàw — nit wisty widky — kilka wichtiw sołomy, wyjmyw sirnýk
i pidpaływ cerkow z usich bokiw. Wohoń zaczàw bùchaty, a pà
rubok każe do czołowika: „Teper że utikajmo szwydko, doky lude
powslajùl/ahy nas u seli ne wydiły“! (d).
A na weczer zajszły ony, ałe wże ne do seła, a do odnoi pustoi
korczmy, szczo sama u poły stojała. Tut wÿdobuw pàrubok —
nit wisty widky — krest, dwa lichtari, dwi wełyki swiczky, zażoh,
upáw na kolina, ta jak stane Bohu mołytyś ta pokłony byty!..
Tak jeho i ranok zachopyw (e).
A czołowik każe tohdý do pàrubka: „Łeginiu“! — każe —
„towarysz jeś meni za towarysz, ałe ja z tobów dali ne pidu, bo
112
ne możu na twoje také swawilstwo dywytyś. A choť ja tebè ne
smiju pytały, na szczo ty se abo te zrobyw, bo taká buła nasza
zhoda, to zroby ment choť tu odnù łasku ta skazy meni, chto
ty je“?
:«vi'
.Zażmury oczy“! każe pàrubok. Czołowik zażmuryw sia.
„Podywý sia“! Czołowik podywÿw sia, — a pered nym stoit anhił, krasnyj - krasnyj ! sto raz kraszczyj, jak jehô w cerkwàch
malujut, i każe do neho: „Pytaj sia tepèr, szczo sam choczesz“! —
„Ty chto“!? „Słaba Bożyj, Hospodom prysłanyj, aby tebè nawczyty“. „I na szczoż ty u toho dôbroho gospôdaria zołotyj kubok
ukràw“? — „Bo by sia buw nym bawyw, aż doky by buw sia ne
rozpýw, z toho majetok utratyw, a na ostanku żebranym chlibom
piszöw“! (a1). — „A na szczoż ty takyj dorohyj kubok tomu rozbyszaci podaruwaw, szczo nas u kuczu zapchàw“? — „Po persze
na te, aby zasoromywś, bo takyj sorom je persze likarstwo dla
duszi. A po druhe na te, aby usihdy, jak jakyj podorożnyj pryjde,
sobi hadàw, szczo i wid seho darunok distane. Takým sposobom
prywykne win błahotworyty, a chto do toho raz prywykne, chto
nebesnu solodisť, kotrà u tim łeżyt, raz pokosztuje, toj uże ne po
necháje toho nikoły“ (b1).
„A dla czohoż ty tomu preblàhomu wijtowy jeho jedynu
'radist, jeho jedynu dytynu zaduszýw“? „ Bo win by buw toho
chłopcia na ninaszczo rozpestyw, a to tak, szczo z neho by buw
zrobyw sia najbilszyj łedaszczo, kotryj by buw swoho witciá ubýw
i na szýbenycy zawýs“ (c1).
„A dla czohoż ty dim Bożyj, swiatù cerkow zapaływ“? —
„Aby sobi hromada nowù, krásnu i wełyku pokłała. Bo to je
hańba ciłoho świta, aby u seli korczmjý jak pałacy krasuwałyś,
a cerkow aby stojala hirsz toi kuczi, u kotrij my drùhoi noczy noczuwały“ (d1).
„A na szczoż ty u sij ochàblynij korczmi cilù niez tak szczyro
Bohu moływ sia“? — „Czyż ne buło za koho? Bo deż bilsze bezzakonyj, de bilsze hrichiw tworyt sia, jak ne po korczmàcb? Tut
bje„ zbytkuje, krowawyt syn witeià, dońka mamu, czołowik żinku,
brat, brata, towarysz towàrysza. Tut sudyt, obhowóriuje, czornyt
hromada naczalstwo, starszynù, starszynà hromadu. Tut wiażut
sia puty usemu złodijstwu, ubijstwu, rabiwnyctwu, neczystoti
i usemu pluhawstwu. — Za tych ja sia tak szczyre Bobu moływ
i jehô blahàw, aby ludy uże raz spamiatałyś“ (e1).
113
Tak kazàw anheł boży j i znemediw, o czołowik piszow do
domu i wże bilsze na Boha ne narikàw, bo piznàw, szczo „neizslidymi suť puty Hospodni“.
Związek tej „przytczy“ z jakąś wersją zach. - europejską mo
tywu „Anioł i pustelnik“ jest niewątpliwy, trudno jednak oznaczyć
ją ściślej. Sam wstęp paraboli wskazywałby na pokrewieństwo
z wersją drugą; por. początek jej u J a c q u e’a de Vitry:
Cum quidam heremita, spiritu blasphaemiae temptatus, cogitaret
quod non essent justa Dei judicia qui malos prosperari sinit et
bonos affligit, angelus Domini in specie hominis appareils ei, dixit:
„Sequere me...“ (cf. wyżej s. 95; tekst WZ wedle Vitae Patrům,
s. 92 n.fi 'treść z Gestów, s. 96). Z pięciu epizodów Feďkowicza
/a) kradzież czary, b) darowanie tejże, c) zaduszenie dziecka
u wójta, (!) spalenie cerkwi starej, e) modlitwa w karczmie/
czwarty znajduje odpowiednik w przeróbkach wersji dru
giej, n. p. w Scala coeli: e) spalenie mienia klasztornego (p. wyżej
s. 96), choć usprawiedliwienie czynu świętokradzkiego podano tam
inne, anioł chciał pozbawić mnichów bogactwa i przywrócić ich
do dawnego pobożnego życia 3).
Wydawcy dzieł Feďkowicza twierdzili (II 455), jakoby pa
rabola ta była osnuta na opowieści ludowej (o aniele towarzyszu
lub słudze), w dalszej linji na Gestach. Jednak wersję Gestów
przypomina tylko drobny szczegół epizodu b) — że bogacz nie
gościnny (tu biedak (!), chyba przez pomyłkę) umieścił podróż
nych na nocleg do chlewa — zresztą porządek zdarzeń od
mienny; co do legendy o aniele na służbie, z którą możnaby łączyć
epizod e) o modłach w karczmie, por. niżej.
Stosunek wzajemny obu wędrowców jest echem wersji Ko
ranu lub Nissima. Tajemniczy sługa Allaha (Chidzr) lub Eljasz
pozwala iść z sobą tylko tak długo, póki Mojżesz (lub Jozue)
nie zapyta o powód dziwnych czynów (por. wyżej s. 102, 104) ;
w „przyczcie“ Feďkowicza anioł „dziwaczy14 i również zabrania
się pytać, ale pod karą znacznie groźniejszą. Niektóre rysy są
zapewne wytworem samego poety, n. p. huculski koloryt bytowy
i uwagi moralizatorskie.
Okazy skrzyżowania wersyj cerk. - ruskich z zachodniemi
warjantami (n. p. polskiemi) spotykamy już w zabytkach ruskich
z XVIII wieku. Ciekawy typ przedstawiają w tym kierunku opo-1
1) Inne wersje epizodu o podpaleniu mienia, por. Rozwidky, IV, 245.
Lud T. XXX.
8
114
wieści zbiorku Chitarskiego (Stryj), n. p. „Słowo o jed
nom pustelniku, kotorvj chotieł zwiedati sudjew bożich...“ za
wiera tu aż szgść epizodów: a) uduszenie dziecka, b) wy
rzucenie półmiska srebrnego do morza (por. Prolog), c) kra
dzież puharu złotego, d) darowanie tegoż skąpemu, e) strą
cenie mnicha z mostu, i f) przebudowa domu; w końcu
e) strącenie mnicha z mostu, i )') przebudowa domu; w końcu
obszerny wykład tych czynów 1). Na pierwszy rzut oka widać już.
że epizod drugi i szósty zostały wzięte z jakiegoś tekstu cerk. - ru
skiego i włączone do wersji zachodnio - europejskiej, znanej auto
rowi zbiorku zapewne w języku polskim. Legend zbiorku Chitar
skiego dotąd bliżej nie zanalizowano, choć przedstawiają rzadki
okaz przeróbek tekstów zachodnich do potrzeb greko - katolików
czy prawosławnych. Ubocznie wspomnę, że wzięty z Wielkiego
Zwierciadła „przykład“ (rozdz. Pokuta, nr. 9) p. t.: „Kuszony
dziwnie od szatanów pokutujący, za jednę noc cztery korony za
służył" (= WZ1 875, nr. 887, WZ12 909, nr. 1277, WZ3 688, nr.
1334 i t. d.), w zbiorku Chitarskim zaopatrzono napisem: ..Słowo
ot paterika (!) o pokutie“, a tenor opowieści zmieniono, gdyż
rycerzem kuszonym jest już „Lach“, który przy pomocy św. Antonija odbył pokutę, zwyciężył czarta i otrzymał aż siedem koron
w niebie (nie cztery!), a w końcu „stał w ruskuju wieru i totu
cerkow okrasyw rozmaito“. — Współżycie wiekowe zbliżyło więc
oba narody, gdy bowiem w t. zw. Kronice Nestora (pod r.
1074) jeden z mnichów widział tylko „biesa w obrazie Lacha“(!) —
i gorliwie pomagał braciom ratować się od niego — tu Lach przy
brał już postać bohaterskiego zwycięzcy czarta (!) i dobro
czyńcy cerkwi2).
III. Drugi motyw „Sabałowej bajki“ i jego krewniacy w folklorze
i literaturze.
Cerk. - ruska wersja motywu „dziwne sądy boże“, przyto
czona wyżej z Prologu, stanowi ogniwo pośrednie między odmiankami zach. - europejskiemi a orjentalnemi (arabsko - żydowskiemi). Badacze się godzą, że źródłem motywu był wschód, różnią
1) Por. Hnatiuk, Legendy z Chitarśkoho zbirnyka (Zapysky N. Tow.
im. Szewczenka, XVI, 31), Lwów, 1897.
2) Autor WZ wskazał źródło tej legendy w Scala coeli J. Juniora;
warjant odmienny, wzięty z É t. d e Bourbon, nr 37 (— Specul. morale
2, 1, 13, 756 E), podał Wesselski; Mönchslat., nr. 88 Por. też Köhler,
Kl. Schriften II 213 — 20.
115
się tylko co do lokalizacji ściślejszej; jedni bowiem wywodzą go
z literatury żydowskiej (Gaston Paris), drudzy z arabskiej (Lévy),
a niektórzy skłonni są uważać go za wytwór chrześcijański (pu
stelni egipskich; Ponomarew, op. cit. 212). Tekst „Prologu“, bez
wątpienia oparty na starszych źródłach greckich, zachował jednak
ślady wschodu dalszego, aryjskiego. O przedsemickim początku
naszego motywu mogą tu świadczyć: a) wielkie znaczenie postu
(ascezy), b) stosunek ludzi świeckich do mnichów (pustelników);
cl', wyżej s. 102). Wzmianka o poście niezwykłym, który skłonił
Boga do odkrycia pustelnikowi rzeczy śmiertelnikom niedostępnej
(„he moszczno czełowieku wiedati togo!), jest zapewne echem
poglądów bramińskich, wedle których asceza pustelników napawa
niepokojem samych bogów. Również znamiennem jest zachowanie
się ojca, który patrzył na śmierć jedynaka swego z ręki pielgrzyma
(anioła), ale zupełnie jej nie przeciwdziałał (nicztoże zła sotwori
im, poneże bojasze sia Boga, da czerncu ne ozłobit !). W jakiej po
staci wyraził się ten motyw w literaturze indyjskiej, irańskiej albo
w przeróbkach buddyjskich, wskazać, niestety, nie umiemy, zwró
cimy tylko uwagę na częściowe pokrewieństwo między motywem
,,o ukaranym aniele“ (starsza wersja motywu „o dziwnych są
dach bożych“), a przygodami Asmcdeusza ż Salomonem, które
Wesełowski, znakomity uczony rosyjski, wywodził z legend
o królu Wikramaditji (Wikramaczaritam), a właściwie z ich
pierwowzoru 1).
W Talmudzie babilońskim, który opisuje schwytanie
demona Asmodeusza przez Benaję, wojewodę Salomona,
wyliczono m. in. następujące dziwne przygody: Asmodeusz, kiedy
go prowadzono do Salomona, potarł się o palmę i złamał ją, po
dobnie rozwalił dom i t. d. Spotkawszy potem ślepca, który się
zabłąkał w ciernisty zagajnik, Asmodeusz wywiódł go na drogę
bitą, mijając zaś pijaka, który wlókł się tuż obok urwiska, wy
prowadził go na miejsce bezpieczne. Potem szli przez miasto i sły
szeli, że jakiś człowiek zamawiał obuwie na siedem lat, Asmodeusz
się roześmiał, kiedy zaś widzieli orszak weselny z huczną muzyką,
zapłakał, wreszcie znów się zaśmiał, gdy przechodził obok wieszcz
ka, który przepowiadał ludziom przyszłość. Zdziwiony Benaja* i
1i Sobranie soczinenij A. N. Wesełowskago, VIII, 131 n. (Sławianskija skaz. o Solomonê i Kitowrasê i zapadnyja legendy o Morolfê
i Merline, s. 105 n.), Petersburg, 1921.
8*
116
pytał króla biesów o powód niezwykłego zachowania, alpjów od
rzekł, że odpowie tylko królowi. Salomonowi zaś wyjaśnił wszystko
takr Ślepiec był człowiekiem pobożnym, słyszałem w niebie, że
kto okaże mu usługę ,otrzyma nagrodę wielką; pijak był człowie
kiem zupełnie złym, aby po śmierci otrzymał karę pełną, należy
wyrządzać mu na ziemi tylko dobro; człowiek, zamawiający buty
na siedem lat, nie wiedział, że nie przeżyje siedmiu dni; pan
młody miał umrzeć zaraz po weselu, teraz robak toczy już jego
ostatki; wieszczek wróżył ludziom, a sam nie wiedział, że pod ka
mieniem, na którym siedzi, zakopane^są skarby królewskie1). —
Wersja powyższa powstała zapewne już później, drogą zatarcia
lub zmiany epizodów starszych, gdyż brak tu wyjaśnienia przygód
początkowych (z drzewem, z domem), inne zaś nie zawsze są
uzasadnione równorzędnie. Czy Asmodeusz występuje tu wtórnie
zamiast dawniejszego anioła, jak sądzi za Lév-y'm Drahomanow 2) „
nie można obecnie stwierdzić, ale pewne analogje między zacho
waniem demona i postępkami anioła, z którym spotykamy się
w baśniach słowiańskich i rumuńskich o ukaranym aniele, są
oczywiste. Świadczą one o wielkiej archaiczności mol íwu, który
dał podstawę do noweli Tołstoja i Dragoslawa, a szczątkowo za
chował się w „Sabałowej bajce“ Sienkiewicza.
Już z przyczynków Jastrzębowskiego, które wyżej rozwinę
liśmy nieco obszerniej 3), widać, że fragment nich wu, występu
jącego w drugiej części bajki Sabały, jest echem opowieści o aniele
ukaranym za litość; legenda z Chełmskiego wyjaśniła nadto, że
posłaniec śmierci (anioł śmierci) 4) wtórnie zamieniony został
wprost przez uosobienie śmierci. Tę samą zamianę widzimy
w bajce łemkowskiej, p. t. „O chudobní gclowi, szto mała piatero
drobnych cłityj i zachorumała, do kotroj Boh nebesnyj posuław 5)
J) Wesołowski, op. cit, 132 (107); Drahomanow, RozwidKy IV, 216. Osobną wersję o „trzykrotnym śmiechu“ podał Wesselski
(nr. 153) według Mensa philosophica (4. 23; z 13 w.). Por. też D u t o i t, Dżatakam, III, 442, Lipsk, 1911.
2) Rozwidky IV, 218.
3) Por. wyżej s. 83 n.
4) W folklorze najczęściej posłańcem jest archanioł Michał, w opow.
rum. wspomniano Gahrjela, a w zabytkach średniowiecznych czasem obu się
wymienia; por. WZ1 nr. 31: Anieli Michał i Gabryel duszę pielgrzy
ma... do nieba ponieśli, a zmyślonego mnicha do piekła dyabli wtrącili (tytuł
przykładu X).
°) Dla oznaczenia tylnego y (zbliżonego do u) użyto znaku H, niezgłoskotwórcze ü oddano zwykle przez w.
117
-smerf“, która jest zbliżona do bajki Sabały. Tekst zapisał Wer chratskl we wsi Czertiżne (u źródeł rz. Laborca, stoi. Zemplin) 1), należącej do gwar z akcentem stałym (jak w j. poi.).
Śmierć, posłana po duszę chorej „gdowy“, zobaczyła, że drobne
dzieci „po nej łaziat jak murianky“ (mrówki), więc zlitowała się,
wróciła do Boga i rzekła: „Pane, to ne hodno bbity, żebbi ja is toj
żenbi prynesła tobi duszu, bo to strach wełykbij; na każdbij roskaz
tebe posłucham, a na toto harz mi żal“. Potem Bóg rozkazał
-śmierci, aby przyniosła kamień z głębin morza, i polecił go roztłuc; wewnątrz był „małeńkbij chrobacziok, jak mil“. „Wydysz,
odkoły ja świt sotworyw, tot chrobacziok tam bbiw i ja i nim
znaw. Teper’ pridesz i prinesesz mi s toj żenbi duszu, bo ked bbi
tota żena sa ozdrowiła, ai tote ditbi, wbihoduwała — is tblch dityj
nigdabbi ne bbili dobrbi lude, bo dity, ked ne maut witcia, ta pila
(obok, wedle) matery s*a rospustiat — a jak ona pomrę, dity pidut
pcmeży ludv, taj ich nawcziut lude rozuma i poszływosty (poczci
wości) za mału, a na starisť hodnbi hbitbi gazdamy“ 12).3 *
Śmierć nie została ukaraną, jedynie dodano wzmiankę o złym
wpływie wdów na wychowanie dzieci ; por. podobny pogląd w opo
wieści z Suwalskiego (wyżej s. 84). Warjant z Kotania (pow. Jasło),
p. t.mAnheł na stużhi“, jest pełniejszy, choć z przygód ukaranego
anioła zachował tylko jedną, znacznie zmienioną opowieść: Anioł
nie wziął duszy matki, ..bo soj pombisływ, szto totbi dit}7 budul
robyty, że syrotbi wełykbi zostanut brez 8) mateře“. Bóg posłał go
następnie do morza, aby dźwignął „bryłkę“, a „szto tam bude pit
tow brbiwkow, żebbis wziaw y prynius“. Było dwa robaczki, więc
Bóg mu rzekł: „Adżeg wydysz, ja o tych chrobaczkoch znau bila
moria“, tak też wiem o tych „ditoch“; za karę ma służyć kiedm
lat na ziemi. Anioł był sługą pewnego pana, ale nigdy nie chciał
Tsię spowiadać, ani chodzić do kościoła; w siódmym roku służby
poszedł, pod wpływem nalegań pana, do kościoła, stanął jednak
koło dzwonnicy i rzekł: „Th, pane,... pidesz do uawok y siadesz
soj y rozmblślasz sobi“ o robotach i rozkazach na dzień następny,
1 ) Bliższą lokalizację wsi łemkowskich na Zakarpaciu daje Toma
szewski. Etnohraf. karla Uhorśk. Rusy; por. s. 69. (Odb. z Sbornika po
slawianowed. III. Petersburg, 1910).
2) Werchratski: Zna doby dla piznania uhorsko - rusk. howoriw,
II, 161. Lwów, 1901.
3) Por. poi. przez = bez; akcent zawsze na drugiej od końca (jak
w języku polskim).
118
ja do wnętrza nie wejdę, ale chodź ze mną za kościół, zobaczysz,
że moja ofiara będzie przyjęta lepiej, niż twoja. Wyszli tam,
anioł „bere skawkbi1) i mecze do horbi sobi tak za ptachamy“. Za
pierwszym rzutem zabił ptaka, potem „szmaryw druhi raz skawku
y towdbi staw sia z nioho howub, złetiw howubom y piszow już do
neba. Ta już wece ne jy“ 12).
Szczegół o robaczku, ukrytym w kamieniu na dnie morza,
zachował się w znacznej ilości warjantów; por. niżej drugi zapis
z Zakarpacia 3), z pow. drohobyckiego 4) i i. Epizod ten, wskazu
jący poglądowo na wszechwiedzę i opatrzność boską, występuje
w zapisie z Suwalskiego 5), z Chełmskiego (pod koniec bajki) 6),
z Opatowskiego 7) i Wołkowyskiego 8). Jako jedno ze starszych
źródeł literackich tegoż można wspomnieć legendę muzułm a ims k ą , która opowiada o śmierci Mojżesza co następuje:
„Pan obwieścił Mojżeszowi bliską śmierć, kiedy ten zatroskał się
z tego powodu losem swych dziatek, Bóg kazał mu pójść nad
morze i uderzyć laską po wodzie. Woda się rozstąpiła, a na dnie
morza był kamień, który znów miał uderżyć laską. Kiedy skała
się rozpadła, z wnętrza jej wypełznął robak; w pyszczku trzymał
zielony list i zaraz zawołał: „Chwała Panu, który nie zostawia
mię w tej samotności, który mię chowa i karmi“. Robaczek za
milknął, Pan zaś rzekł do Mojżesza: „Widzisz, że nie zapominam
nawet robaczka w ukrytej skale, jakże miałbym zostawić dzieci
twoje, które wiedzą, że Bóg jest jeden, a Mojżesz jest jego pro
rokiem 9).
Epizod o robaczku w skale spotyka się w folklorze wszystKich Słowian; występuje on w bajce chorwackiej (S t r o h a 1 :
Hrvatski narodn. pripovied. I, 226; robak w piasku przyniesio
nym z dna morza), serbskiej (K r a u s s : Sagen und Märchen
1) Por. u Sabały: skałka „kamień“.
2) Etnograf. Zbirnyk, XIII, 158, nr. 345; zapis Rozdolskiego.
3) Tamże, IX, 42, nr. 22.
4) Jaworski, Pamiatn. galicko - russkoj nar. - słów. I, 9, nr. 6.
5) Por. wyżej s. 84.
6) Ibidem, 85.
7) Ibidem, 86.
8) Karłowicz, Ze świata baśni, 199.
s) Weil, Bibi. Legenden der Musulniänner, 189. Draho mano w
(Rozwidky IV, 229, uw. 1) cytuje podobną legendę sycylijską, która opowiada
wędrówki Chrystusa z apostołami; Piotr św. zatroskał się losem sierót pa
biedakach i otrzymał polecenie takie jak Mojżesz.
119
der Südslaven II, 129) 1), bułgarskiej (Shornik'L za nar. umotwor.
I 109; II 195: Angelot szto izwade kamen ot more; robaczki lub
żaba w kamieniu) 12),3 rosyjskiej (A f a n a s je w : Nar. russk. leg.
nr. 26) s), słowackiej (Němcová: Slovenské pohádky, 1857,
s. 502) i t. d. Widzimy go również w folklorze rumuńskim (Ga
st e r : w niem. dzienn. „Echo“, 1890, nr. 396), jakoteż w no
welce J. Dragoslava: „Ingerul mortii“, osnutej na tle legend
ludowych, (...piatra din fundul marii. Desfa-o... Când colo doi
viermi). Rumuński tekst ludowy brzmi tak: „Pan Bóg posłał ar
chanioła Gabrjela 4) do pewnego miasta, aby wziął duszę biednej
wdowy. Kiedy ten do niej zleciał, zastał ją ledwie żywą; u piersi
leżały bliźnięta, kwilące o pokarm. Anioł się nad niemi zżalił
i wrócił bez duszy matki. Zapytany, czemu jej nie zabrał, od
powiedział: „Zostawiłem ją z powodu litości nad bliźniętami“.
Bóg posłał go na dno morza, aby przyniósł stamtąd kamień;
potem kazał tenże rozłupać. Gdy wewnątrz znalazły się dwa ro
baczki, Bóg zapytał: „Któż je żywi w tym kamieniu, na dnie toni
morskiej?“ „Twoja dobrotliwość, Panie“, odrzekł archanioł. Bóg
wtedy powiedział: „Jeśli ja żywię te robaczki w twardej skale,
to czyż nie wyżywię człowieka, którego zbawiłem krwią swoją?“
Pan Bóg posłał innego anioła po duszę kobiety, Gabrjela zaś
wyprawił do pewnego pustelnika na 30 lat, aby mu służył i chronił
od wszelkich niebezpieczeństw, a po upływie terminu, aby przy
niósł duszę jego przed tron boży. Archanioł został więc braci
szkiem pustelnika, spełniał wszystkie rozkazy jego w pokorze
i tak dokładnie, że pustelnik nie mógł wyjść z podziwu nad jego
usłużnością i posłuszeństwem. Sługa jednak nigdy się nie śmiał,
ale raz, kiedy pustelnik kazał sobie kupić obuwie, któreby mógł
nosić dłużej, niż rok, anioł się uśmiechnął. Pustelnik nie wiedział,
że sługa jest aniołem, zdziwiony zaś z powodu nieoczekiwanego
i nieuzasadnionego śmiechu, wysłał z nim do miasta drugiego,
młodszego służkę, aby ten zwrócił uwagę na jego zachowanie się.
Kiedy tak szli we dwójkę, spotkali przy drodze żebraka proszą
cego o jałmużnę; anioł znów się uśmiechnął. Po drodze minęli
1) Przedruk tekstu u Drahomanowa, Rozwidky [V 218.
2) Tamże, IV, 228.
3) Wyd londyńskie 1859 r., s. 88 (w Rosji byto zakazane przez cenzurę).
Przedruk w tłum. niałoruskiem, tamże, IV, s. 220.
4) U Dragoslava: arch. Michała.
120
biskupa, który jechał we wspaniałej karecie wraz z namiestni
kiem, wśród tłumów towarzyszącego im ludu; anioł odwrócił się
na bok i uśmiechnął się. Na targowicy zobaczyli złodzieja, który
ukradł garnek, anioł tu znów się uśmiechnął. Kiedy poczynili
zakupy i wrócili do pustelnika, służka doniósł mu, że starszy
sługa trzy razy się uśmiechnął. Wtedy pustelnik zapytał anioła:
„Synu, powiedz mi, co to znaczy, że ty przez trzydzieści lat nigdy
się nie śmiałeś, a obecnie uśmiechnąłeś się cztery razy?“ Ten mu
odrzekł: „Jestem archanioł Gabrjel, niegdyś byłem posłany po
duszę wdowy, która miała dwoje niemowląt; zlitowałem się nad
dziećmi i zostawiłem matkę przy życiu. Za nieposłuszeństwo roz
kazał mi Bóg, abym służył u ciebie trzydzieści lat, chronił cię od
wszelkich nieszczęść, a po upływie tych lat abym zabrał twoją
duszę. Trzydzieści lat się skończyło, dowiedz się więc przyczyny
mego śmiechu. Kazałeś kupić sobie obuwie trwalsze niż na rok,
a tobie nie zostawało nawet trzech dni życia; uśmiechnąłem się
znowu, kiedy ubogi żebrał o jałmużnę, gdyż w ziemi leżał pod
nim olbrzymi skarb, a on prosił o grosze; trzeci raz zaśmiałem się
przy spotkaniu z biskupem i namiestnikiem, którzy przejeżdżali
koło nas w powozie, bo rozeznałem w nich owe bliźnięta zmarłej
wdowy, które były powodem mojej kary, a w końcu śmiałem się
ze złodzieja, który skradł garnek, gdyż glina (proch) kradła
glinę. Teraz się przygotuj, wkrótce bowiem ruszymy w drogę“
Po trzech dniach pustelnik zakończył życie, anioł zaś, wziąwszy
jego duszę, wzbił się ku wyżynom i pełen radości wrócił do zespołu
niebian. Amen1). Por. wyżej (s. 116) odpowiedzi Asmodeusza.
Pewne związki Podhala z rumuńszczyzną widoczne są w ję
zyku (w słownictwie) ~), można przypuścić, że istnieją też w folk
lorze, a wskutek tego trzeba sądzić, iż druga część „Sabałowej
bajki“ (także bajka łemkowska, por. wyżej s. 116/7) jest okruchem
legendy, która pierwotnie była zbliżona do powyższej. Pokrewną
do niej jest też część bajek wspomnianych przez Jastrzębowskiego,
które miał na myśli zapewne także Łopaciński, kiedy twierdził,
że Sienkiewicz i Tołstoj wyzyskali ten sam temat (por. str. 87).* 2
*) Por. Pononiarew, op. cit. 213 — 15.
2) Por. Symbolae gramm. J. Rozwadowski,
językoznawcza kwestji); Kraków, 1928.
II 261 n. (literatura
121
Że nowela pisarza rosyjskiego opiera się na warjancie ludo
wym tej legendy, jest faktem dowiedzionym, została ona „prze
tworzona“ z opowieści recytatora („skazatela“) Szczegolenk o w a , sprowadzonego z dalekiej północy (Archangielsk, gub.
Ołoniecka) na jakiś czas do Moskwy. W latach 1883 — 4 był on
również w Jasnej Polanie, gdzie Tołstoj zapisał od niego kilka
•opowiadań. Warjant Szczegolenkowa, podany przez P o n o ma
re w a , różni się nieco od legendy rumuńskiej: Anioł przybywa
•do szewca i prosi o robotę; pracuje bardzo pilnie, w święta chodzi
do cerkwi, nigdy jednak się nie śmieje; za rok uśmiechnął się
tylko raz. Drugiego roku pewien „barin“ zamówił obuwie takie,
aby chodził w niem cały rok, anioł się uśmiechnął i uszył... pan
tofle (na nieboszczyka) ! Kiedy majster czynił mu przykre wy
rzuty z powodu zepsucia materjału, nadjechał sługa od „baryni“
(pani) i prosił, aby zamiast butów szyto pantofle, gdyż pan w dro
dze umarł; były już gotowe. Kiedy czeladnik uśmiechnął się na
trzeci rok trzeci raz, majster zapytał się, kim on jest i czemu się
te trzy razy uśmiechnął? Dowiedziawszy się, że czeladnik jest
aniołem i dlaczego się uśmiechał, zażądał, aby zaśpiewał „pieśń
cherubów“. Anioł zanucił, dom się zatrząsł, majster upadł na
ziemię. W najbliższe święto poprosił on majstra, aby poszedł
z nim do kościoła na mszę; kiedy tam zaczęli śpiewać tę samą
pieśń, szewc zobaczył, że wierzch cerkwi się otworzył, anioł zaś
otrzymał skrzydła i odleciał w niebiosa. „Od tego czasu miasto
to nazywa się Archangielsk, a dawniej zwano je inaczej“, zakoń
czył Szczegolenkow x).
Epizodu o robaczkach w skale tutaj brakuje, niema go też
u Tołstoja, który warjant powyższy zmienił co do myśli głównej
zupełnie, zamiast bowiem idei pokory wobec „dziwnych sądów
bożych“ uwydatnił pięknie ideę miłości bliźniego, jako wieczny
promień ożywczy naszego bytowania. Nową myśl wyraził nietylko
całą kompozycją noweli, ale nadto wzmocnił ją doborem cytatów
z pisma św., które umieścił pod tytułem jako motto. Z ośmiu wy
jątków z pierwszego listu św. Jana (III 14, 17, 18, IV 7, 8, 12,
J) Ponomarew, tamże 215 —16. Podobne nawiązanie motywów
wędrownych do osób lub miejscowości konkretnych spotyka się także w folk
lorze naszym; n. p. w legendzie o Marynusie na Śląsku (por. autora, Z lit. poi.
i rusk. XVI — XVIII w. s. 13), w opow. „O Białej karczmie“ (Lud XXVII
.31) i t. d.
122
16 i 20), czwarty powtórzył też na końcu tekstu jako konkluzję
opowiastŁ Dla niektórych krytyków cytaty te były powodem do
skrajnego niezadowolenia '), gdyż rzekomo nadawały one nowelce
charakter oficjalnej nauki cerkiewnej! Urok noweli Tołstoja silnie
odbił się u nas na Witkiewiczu, który nietylko przełożył ją
udatnie gwarą „góralską“ 12)3 p. t. „Cem ludzie zyjom“, ale też pod
wpływem jej napisał parę nowel oryginalnych; por. niżej.
Parę głosów krytyki przychylnej wymienił S u m c o w .
w artyk. p. t. Literaturnaja rodnia razskaza gr. L. N. Tołstogo
„CzerWb ludi żiwy“, w którym omówiono treść kilku warjantów
pokrewnych z folkloru, szczególnie małoruskiego. Do zarejestro
wanych tam zapisków [a) z Drohobycza, druków, w Sborn, za nar.
umotw. 1892 s), b) z Pokucia, Kolberg, Pokucie IV 200, nr. 41:
Anioł w służbie na ziemi, c) z gub. Charkowskiej, Iwanow,
w Etnograf. Ohozr. 1894, XXI 81 i 87, Hrinczenko, w Et
nograf. mater. I 71, d) rosyjskich wedle Afanasjewa 4)* i SadownikowaD), e) białoruskich według Dobrowolskiego 6) ] dodać można
warjanty polskie, ruskie i rumuńskie, które wyżej już przytoczono,
a nadto kilkanaście zapisów nowszych. Ostatnie omówimy po
kolei, choćby z tego powodu, że w zasadzie łączą się one również
z bajką Sabały.
Trzy warjanty zakarpackie zapisał H n a t i u k. Pierwszy
p. t. Anhel na slużbi u popa (z Strojny, stoi. Bereg), przedstawia
czyny anioła, który nie chciał wziąć duszy pcpadi i za karę musiał
służyć u popa. Sługa przez cały rok nigdy się nie śmiał, aż kiedy
pop kupował nowe obuwie. Zachowanie w drodze do miasta rów
nież było dziwne, gdyż przed karczmą się żegnał, a na cerkiew
rzucał kamieniami, przeto pop zażądał w końcu wyjaśnienia
wszystkiego. Sługa powiedział, że w karczmie ludzie radzili o kup
nie kielicha i ewangelji dla cerkwi, przeżegnał się więc, aby im
Bóg dopomógł wykonać zamiar; na cerkwi siedziała moc czartów,
więc ich rozpędził, a co do butów, to są popu zbyteczne, gdyż nie
donosi nawet tych, które ma na sobie. Potem anioł zabrał duszę
1) M. in. dla Ponomarewa; por. op. cit. 217.
2) Dialektologiem jednak autor nie byl.
3) Przedruk w Rozwidkach IV 226.
4) Przedruk u Drahomanowa, Rozwidky IV, 220; por. wyżej s. 119, uw. 3.
®) Tamże, IV 222.
e) Tamże, IV 223.
123
popa 1)-. Drugi warjant, p. t. Anheł na slużbi w monastyry (z Ulicza, stoi. Zemplin), mówi o aniele zesłanym na ziemię za karę,
gdyż zlitował się nad wdową, matką siedmiorga dzieci. Błądził on
długo o głodzie, aż wreszcie zgłosił się do klasztoru i został fur
manem. Po roku wyjechał z księdzem na kwestę. Kiedy wracali
już, klęknął i modlił się pod karczmą, a potem rzucał kamieniami
w cerkiew, widział bowiem, że pop, mówiąc kazanie, mrugał po
rozumiewawczo do swej kochanki, a czarci wszystko zapisywali.
Po powrocie dowiedział się o wszystkiem „humen“ i zażądał, aby
sługa wytłumaczył swoje dziwne postępowanie. Anioł wszystko
mu opowiedział i odkrył swą osobę, „Kiedyś anioł“, rzekł przeor,
„to zaśpiewaj głosem anielskim“. Gdy ten zaśpiewał, wtedy
wszyscy popi, a było ich siedmiu, padli. Anioł zabrał ich dusze,
zaniósł przed Boga i rzekł: Wygnałeś mię za duszę baby, a teraz
przynoszę ci ,śim jazykyw i śim psuw, szczo łudyj ślipoma prawlať, a samy12)* wydiať (!)“...8). Trzeci warjant, p. t. Anheł na
służbi (z Sulima, stoi. Spiska; gwara cotaków), wspomina, że anioł
zlitował się nad dziećmi, zostawił duszę kobiety, o którą gazda
nie dbał, bo miał „diwku“. Po próbie z robaczkiem w „kameníku“,
wysłał Chrystus anioła za karę na służbę do owego gazdy. Sługa
się nie śmiał, a gdy inni się śmiali, nic nie chciał jeść. Po roku
poszli na targ kupić odzież. Koło cerkwi anioł chwycił kamień
„rutyw do obłaka do cerkwy“ i rozbił je (okno), przed karczmą
zaś zdjął kapelusz i trzykroć się schylił. Kupiono buty dla drugiego
sługi, który wątpił, czy mu wystarczą; słysząc to, anioł roze
śmiał się. W drodze powrotnej gazda pytał o powód śmiechu,
anioł zaś rzekł: „Co hi ja sia ne śmijaw, ked raz na nohy ne obu
jesz skyrni“, bo na trzeci dzień umrzesz. Inne czyny swe tak
wyjaśnił: W karczmie pijacy „zdrawkali do sebe: Boże, daj
zdrawja“, na stole stał tam Chrystus, więc on mu się kłaniał.
W cerkiew rzucił kamieniem, bo tam „lude byli, a ne modlili sia,
a diaboł pisaw ludyw“ — on go zabił. Gazda poznał w słudze
anioła i pytał o swe zbawienie, ten przepowiedział mu (i frajerce)
piekło „po ucha“, słudze zaś obiecał lekką karę, gdyż był pobożny
1) Etnograf. Zbimyk III, 114, nr. 43. Lwów, 1897.
2) Zapewne brak tutaj: ne.
:t) Tamże, s. 115 — 17, nr. 44
124
i „szczęśliwo sia modliw“. W końcu zabrał anioł duszę gazdyni
i poleciał prosto do nieba *).
Podobny tytuł mają: 4) warjant z Kotania (por. wyżej
s. 117), a wreszcie: 5) z pow. zaleszczyckiego. Według
ostatniego anioł zabrał duszę matki dopiero za drugim razem,
potem zaś posłano go na służbę wśród ludzi. Długo poszukiwał
miejsca, w końcu został furmanem u dziedzica, ale zachował się
dziwnie. Mijając karczmę, zdjął czapkę, w cerkiew zaś rzucał ka
mieniem; kiedy spotkali pogrzeb księdza, na którym był biskup
i dwunastu (lub 24) popów, pan wysiadł z powozu, a sługa nawet
czapki nie ruszył, gdy zaś niesiono potem zwłoki biedaka, odpro
wadził go aż do grobu i pomodlił się. Zajechali do miasta przed
sklep majstra szewskiego — był nim właśnie jeden z synów owej
matki, nad którą anioł się zlitował — i pan kupił sobie obuwie
na dwanaście (!) lat; sługa się uśmiechnął. Gdy wrócili do domu,
pan groźnie zażądał wytłumaczenia się z dziwnego zachowania.
Sługa odpowiedział, że pijacy radzili o kupnie dzwonu do cerkwi,
na drugiej cerkwi były czarty, na pogrzebie księdza „źli złego pro
wadzili“, biedak zaś był szczerym chrześcijaninem. Pan kupił
buty na 12 lat, a czyż będzie żyć tyle? W tej chwili skończyła się
służba, anioł zniknął z oczu i odleciał do Boga *2). Wśród licznych
paralel wymienił tu wydawca nowszy zapis białoruski Federowskiego 3).
Odmienny nieco warjant (6), p. t.„Angeł meżdu luď mi“
(z Dobrohostowa, pow. Drohobycz), zapisał Jaworski: Anioł
zostawił duszę biedaczki, gdyż zlitował się nad drobną dziatwą.
Otrzymał wtedy dwa pręciki, jednym uderzył morze i wydobył
kamień z dna morza, drugim rozbił ów kamień i znalazł wewnątrz
robaczka. Bóg okazał mu w ten sposób swoją wszechwiedzę, za
nieposłuszeństwo zaś zesłał go na ziemię do czasu, póki nie
znajdzie drugiej duszy. Anioł służy u księdza i czasem dziwnie się
zachowuje. Kiedy jechali do miasta, rzucał kamieniami w cerkiew
bogatą, na wspaniały orszak weselny i na wystawny pogrzeb,
modlił się zaś pod cerkwią ubogą, błogosławił pogrzeb, a potem
pochód weselny biedaków. Po powrocie do domu, gospodarz py
tał go przez drugiego księdza o powód tych dziwactw, a sam pod
r) Etnogr. Zbirn. IX 42, nr. 22. Lwów, 1900.
2) Etnogr. Zbirn. XIII 159 — 61, nr. 346.
3) Federowski, Lud białoruski, I, 230, nr. 1093.
125
słuchiwał pod drzwiami. Sługa wyjaśnił, że kamieniami rozpędzał
czartów, którzy byli przy cerkwi bogatej oraz na weselu i na po
grzebie bogacza; biedni byli szczęśliwi u Boga, przeto im też
błogosławił. Pytający polecił mu teraz kupić dla księdza - gospo
darza obuwie na rok, ale anioł odpowiedział, że to zbyteczne,
gdyż ten podsłuchiwał ich i w czasie tego już umarł. Anioł zabrał
duszę zmarłego i odleciał ku niebu1).
Wśród tekstów Dymińskiego, wydanych niedawno, lecz zapi
sanych już w połowie XIX wieku (na Podolu;, znajduje się warjant (7) nieco odmieny, p. t. „Jak anheł za pokutu u popa slużym“.
Anioł chciał być starszym od Boga, przeto za karę musi przebywać
na ziemi, póki ktoś nie nazwie go aniołem. Najął się u popa i pra
cował znakomicie. Raz udał się z nim na odpust do pewnej cerkwi,
ale gdy przyjechali tam, zaczął rzucać w nią kamieniami; ksiądz
zawstydził się i odjechał dalej. Po drodze spotkali pogrzeb wiel
moży, pop, pragnąc coś zarobić, chciał wziąć W nim również
udział, ale sługa zaciął konie i nie dał mu wysiąść; zobaczywszy
pogrzeb biedaka, sługa się zatrzymał i odmówił pacierze. Gdy
później mijali karczmę, sługa zdjął czapkę i przeżegnał się. Roz
gniewany i zaciekawiony pop wstąpił do karczmy; znalazł tam
księdza, zbierającego ofiary, któremu opowiedział swoje przygody.
Zawołano sługę i zapytano o powód dziwnego zachowania. Ten
wyjaśnił, że pod cerkwią odpustową było pełno czartów, on ich
rozpędził; przy pogrzebie bogacza czarci spierali się o jego duszę,
szkoda było im asystować, dusza zaś biedaka była szczęśliwą
u Boga. Tu ksiądz zbiera środki na chwałę bożą, nie grzech więc
było się przeżegnać. Pop ów zapytał sługę: „Ktoś ty, anioł?!“
Wtedy sufit zaraz się zerwał, anioł zaś uleciał prosto do nieba *2).
Pełniejsze warjanty motywu „o ukaranym aniele1 nie zapo
minają o losie sierót, które karę spowodowały. Anioł uśmiecha się
nietylko na widok rażących myłek ludzkich (n. p. przy zama
wianiu obuwia, przy wróżeniu), ale też wtedy, gdy spostrzega, że
z sierót tych urosły osoby, mające wielki szacunek lub nielada
powodzenie. Bóg okazał mu swą dziwną opatrzność początkowo
-1) J. Jaworski, Pamiatniki galicko - russkoj narodn. słowesnosti;
wyp. I. 9, nr. 6. Kijów, 1915 (= 37 y tom Zapisok imper, russk geograf.
Obszcz.; Otd. po etnografii); tamże s. 273, streszczenie i paralele.
2) Kazky ta opowidannia z Podilla, uporiadk. M. Ł e w c z e n k o , s. 9U,
nr. 147 (= Zbirnyk ist. - filol. widd. Ukr. Akad. Nauk., t. 68); Kijów, 1928.
126
na robaczku w skale, teraz widzi ją anioł na losach ludzkich
i uśmiecha się — nad własną pomyłką. Ostatni szczegół uległ już
zatarciu w warjantach 1 — 7 (str. 122 n.), w których na pierwsze
miejsce wysunęły się momenty nowe, n. p. cudowność (por. śpiew
anielski), uszanowanie dla biedoty (por. przychylność anioła dla
biednej cerkwi, dla pogrzebu lub wesela biedaka), a nawet dążność
antycerkiewna (por. śmierć siedmiu popów — psów ślepych!).
Ponomarew występował przeciw tendencji, którą wprowadził Toł
stoj do swej noweli, cóż powiedziałby o zmianach powyższych!
Myśl o „dziwnych sądach bożych“ zachowano czasem wy
raźniej w warjantach, które mówią o klęskach, spadających na
biednych poczciwców. Opowieści te łączą się zwykle już z osobą
Chrystusa, który utrapienia zsyła na ludzi biednych, bogaczom
zaś dodaje majątku; biedak jest z reguły pobożnym i uczynnym,
bogacz zaś nielitościwym, ale też potępionym w życiu przyszłem.
Oto przegląd podobnych warjantów, zapisanych przez Werchratskiego, a w części przez Hnatiuka i i.:
1. Warjant p. t. „Chrystos z Petrom pry perewozi“ (z Strojny,
stoi. Bereg) : Bogacz nie chciał przewieść przez wodę Chrystusa
z Piotrem, choć jechał czterema wołami; ubogi miał dwa słabe
wołki, ale zabrał wędrowców na wóz, a gdy ugrzązł wśród rzeki,
zlazł do wody i sam wóz popychał. Św. Piotr pytał się później
Chrystusa, jaką nagrodę dać biednemu? Usłyszał ze zdziwieniem,
że woły biedaka zdechną, a bogacz otrzyma jeszcze» cztery ! Stanie
się tak dlatego, gdyż królestwo bogacza jest tylko doczesne; biedak
zaś, gdyby otrzymał drugą parę, zrobiłby się hardym, a gdy mu te
zdechną; ' nic zapomni o Bogu i otrzyma królestwo na tamtym
świecie *).
Do warjantu tego są dosyć podobne opowieści, które zapisał
Werchratski po obu stronach Karpat; obszerne tytuły ich
zastąpią nam streszczenie. Tekst z K r u ż 1 o w e j (2) : „Iszoł jeden
z wozom na sztbirioch wołoch brez wodu ta ne chotił Chrysta perewesty, a chudobnbij z dwoma bbiczatamy ta perewiz Chrysta.
Jaku zapłatu im oboim udumał Chrystos^ 12). Tekst z Czertiż1) Etnograf. Zbim. III, 62, nr. 25; zapisał Hnatiuk. Por. też Żytie
i Słowo, t. II, 353 p. t. „Koho Boh lubyť, toho nawidżaje.
2) Werchratski; Znadoby dla piznania nhorsko - ruských howoriw;
cz. II: Howory z nahołosom stałym, s. 129 (-= Odb. z Zapysok N. Tow. im.
Szewczenki, t. 40, 44 i 45). Lwów, 1901.
127
n e g o (3) : ,,Jak to Isus Chrystos s siatbim Petrom i Pawłom prosyły sia gazdy, szto jichaw zo sztbirma wołamy i s porożnim wo
zom, żebbl ich perewiz brez wełyku wodu, ta tot gazda ne
chotiw — jak potom bidnbij człowek, szto yszow z małeńkbima
bHczatamy, ich perewiz. Zapłata obom“ 4). Tekst ze wsi Jasełko
(4): „Jak iszow Chrystos zo światbim Petrom po żebraniu (!)
i zaszła wełyka woda, ta ich hohatbij czołowik, szto iszow
sztbirma sejkamy 2), ne chtiw perewezty czerez wodu, łem perewiz
ych chudobnbij, szto iszow z wozom z dwoma bbiczatamy. Na
horoda bohatomu i chudobnomu“. Gdy Piotr św. usłyszał o stracie,
która spotka biedaka, myślał sobie, iż „to uż pidło, że to uż ne
dobri“, ale Bóg mu rzekł: „tot bude nasz, szto mu bblsziata pozdochaut, a od toho (t. j. od bogacza) sia odpekau“8).
W warjancie z O I c h o w c a (5) dołączono na początku opo
wieści humorystyczną przygodę św. Piotra z babą: „O tim jak
Chrystos zo szwatbim Petrom chodyw po żeniły i raz po dorozi
wstupyw do jednoj chbiży i prosyw gazdbini, szto pękła chlib,
żebbi mu chpekła dakbij kołaczyk. Jak potom poswaryw sia
z babow, że aż mu sztuchła pohribaczom do czeła, s czoho Chry
stos śmijaw sia. Jak zas piszły dałe i pryszły gu wełykij wodi,
ta iszow bohatbij zo sztbirma wiwmy, toj ne perewiuz ych; nadbiszow potim chudobniak z dwoma małbima bbiczatamy i toj ych
perewiuz. Jaka nahoroda czekała oboch tbich ludej, bohatoho
i chudobnoho“ 4).
Ciekawe skrzyżowanie kilku motywów widać w zapisie z Za
wad k i Rymanowskiej (6) ; warjant poprzedni uzupeł
niono w nim kilku epizodami nowemi, które również można zali
czyć do grupy „dziwnych wyroków boskich“. Niektóre z tych
epizodów zachowały się tylko szczątkowo. Tytuł: „Jak Isus Chry
stos s światbim Petrom chodyły pomedży ludy i pryszły k we
łykij wodi, a, bohacz szto iszow sztbir’ma wiwmy ne chotiw ich
perewezty czerez wodu ta bidnbij, szto iszow paru bbiczatbi
z wozom ta ich perewiuz. Jaku udumaw Chrystos zapłatu obom.
Szto dałe strityły Chrystos s śwatym Petrom na puty. Jaku dołu1 2 * 4
1) Tamże, s. 160. Por podobny tekst z tejże wsi w E. Zb. IX, 3 nr. X.
2) Por. wyg. szürke „szary“, scil. wół.
s) W er c h r a t s ki : Pro litwor hałyckych Łemkiw, s. 190 (= Zbirnyk filol. sekc. N. Tow. im. Szewcz. t. V), Lwów, 1902.
4) Tamże, s. 210.
128
pryznaczyw Chrystos dla dricznoho (grzecznego) diwczaty, szto
]'m wkazało dorohu do sela“. Los biedaka smuci Piotra św., jak
w tekstach poprzednich; tutaj mówi on z tego powodu do Chry
stusa: „Ne dobři, Pane, bo krywda taka wełyka, win bidnblj, ta
y totbi bbiczata mu pozdbiszut?“ Potím powidat Petro: Pane, zli
(źle), ne dobři, że sia tak stane!“ Chrystus odpowiedział mu, jak
w bajce; poprzedniej. Idąc dalej widzą człowieka, który płot grodzi
cierniem, potem innego, który koły dla plota ociosywa z obu stron;
pierwszy stawiał płot byle jak, aby wystarczył, póki on będzje
żył, drugi zaś myślał, aby płot przydał się także dla dzieci (kiedy
spód zgnije, następcy obrócą i wbiją płot drugą stroną w ziemię).
Epizod ten nie ma jednak końca, gdyż stosunek obu tych gospo
darzy pozostał bez rozwiązania; epizod następny, o leniwcu i pra
cowitej dziewczynie, występuje jaśniej. Leniwiec, któremu
ciężko było wstać i napić się wody („wodbiczko, żebbis tekła
czerez moje garłyczko, tobbim tia sia napyw!“) i który obu wę
drowcom zaledwie ruchem nogi wskazał drogę do wsi — otrzymał
za żonę pracowitą dziewczynę, która ich bardzo dobrze wypro
wadziła do wsi. Na zarzut Piotra: „Ne dobři, Pane, dajesz!“ od
rzekł Jezus: „Tot linywbij bbi wiła (wedle, obok) chliba hotowoho
zhbib z hołodu, bo bbi sy ho ne wziaw, a tota cikawa, ta ho bude
obehodyty“ 3). Epizod powyższy występuje często samoistnie jako
legenda, a raczej baśń krotochwilna (Schwankmärchen) p. t.
„Chrystus swatem“; por. warjant z Stanisławowa: „Linywyj parubok i diwka“2). Bardzo podobny tekst średniowieczny przedru
kował Wesselski, według „Historia Jeschuae Nazareni“, do
łączając w uwagach kilka paralel z literatury zach.-europejskiej s)
Warjant z Mszańca (7) p. t. „Chrystos iz Petrom pry perewozi“, poprzedzono epizodem o pijaku, którego Fiotr chciał pod
nieść, a Chrystus kazał zostawić. Słusznie, gdyż opilec zaczął
groźnie wywijać kijem, kiedy ich tylko zobaczył 4). W jakim sto
sunku pozostaje ta wzmianka do przygody Asmodeusza z pija
kiem (por. s. 115) trudno uchwycić, ale związek jakiś może być,1 2 3 4
1) Tamże, s. 206.
2) Etnogr. Zbir. XII s. 90, nr. 108; tamże paralele słowiańskie. Dokład
niej por. u P o 1 i v k i, w koment. do bajek Kubina, op. cit. 728 — 9.
3) A. Wesselski: Märchen des Mittelalters, nr 15. Jesus ais Ehestifter; s. 63 i 214. Berlin, 1925.
4) Etnogr. Zbim. XII, 90, nr. 108.
129
tem bardziej, że z tegoż Mszańca mamy inny epizod, który nie
wątpliwie przypomina n. p. warjant rumuński (s. 120) ; por.
zapis (8) p. t.: „Jak hłyna krata hhjnu“. Chrystus poucza Piotra,
że kradzież garnka grzech niewielki, gdyż człowiek i garnek są
z gliny1).
Z dwu warjantów łemkowskich (9, 10) p. t.: „Chrystos iz
Petrám pry peremozi“, drugi znamienny jest wprowadzeniem no
wego rozwiązania, gdyż biedny otrzymuje nagrodę już w tem
życiu; wspomniano tu bowiem pod koniec, że bogacz i żona bie
daka poumierają, biedny zaś, który przewiózł Chrystusa z Pio
trem, ożeni się „s toho żenow, szto maw sztbiri woubi..., a tak sia
perèjde na nioho fszytok majytok“ l2).
W odmiance ukraińskiej (z Jekaterynodara) (11), p. t.: „Pro
Isusa Chrysla ta apostoła Petra“, zakończenie jest nieco odmienne.
Chrystus czekał z Piotrem nad rzeką (po której teraz została tylko
„bałka“ — dodaje opowiadacz), aby ich ktoś przewiózł. Bogacz
(którego wóz opisano w rysach epickich), odmówił, usłużył im
czumak. Wzmianki o stracie wołów przez biedaka niema, dodano
zaś epizod o dwu studniach. Piotr chciał napić się wody z pierw
szej studni, ale uciekł stąd przerażony, gdyż pełno było w niej
gadów; ugasił pragnienie przy drugiej studni, usiadł obok niej
też na chwilkę, aby posłuchać cudnego śpiewu ptasząt. Wrócił
stąd, jak się zdawało, za chwilkę, dopiero Chrystus mu oznajmił,
że czekał nań sto łat, a nadto objaśnił, że pierwszy zakątek, to
przyszłe miejsce bogacza, drugi zaś czumaka 3).
W opowieściach tych (nr. 1 — 7, 9 — 10) występuje często
utrata wołów przez biednego; jeśli się zważy, że u wieśniaków
karpackich stanowią one najważniejszą pozycję majątku rucho
mego, łatwo pojąć, dlaczego powyższa wersja jest u nich tak po
pularną. W opowieściach, które mówią o spotkaniu Chrystusa
z wdową, dotkliwym i dziwnym ciosem bywa strata krowy. Na
leży tu zapis (12) z pow. trembowelskiego, p. t.: „Jak Isus Chry
stos noczuwaw u bidnoi wdowy“, wspominający o losach bogatej
gospodyni, która przyjęła Chrystusa. Piotra i Pawła bardzo
ozięble, i o losie biednej wdowy, matki dwojga sierót, mającej
l) Etnogr. Zbirn. XII, 95, nr. 113.
2j Etnogr. Zbirn. XII, 97, nr. 116 (a, b).
3) Etnogr. Zbirn.
Lwów, 1895.
Lud T. XXX.
II:
Dyk a r e w,
Czornomorśki nar. kazky, s. 7,
9
130
tylko jedną krówkę; wdowa przyjęła wędrowców na nocleg i ugo
ściła serdecznie, choć własne dzieci głodowały. Wszyscy się na
sycili, gdyż ilość mąki, ciasta i t. d. cudownie się zwiększyła
i wdowa mogła zgotować bogatą wieczerzę 1). Piotr, pytając Je
zusa, jaką odpłatę da obu kobietom, usłyszał ze zdziwieniem, że
bogata dostanie jeszcze cztery krowy, biedna zaś straci ostatnią.
W drodze spotkał obu głodny wilk i prosił Chrystusa o pożywienie,
ten kazał pożreć czerwono - łysą krowę wdowy. Piotr chciał prze
szkodzić temu, pobiegł naprzód i przemalował barwę krowy, wilk
nie mógł jej więc odszukać, przeto wrócił znowu do Jezusa z tą
samą prośbą. Działo się to kilka razy, aż Chrystus rzekł: „Ty,
Petre, zo mnow ne żatruj, bo ja znaju, szczo komu wdiłyty!“
W końcu zaś dodał, że gdyby chłopcy rośli dalej przy wdowie,
jeden zostałby złodziejem, drugi rozbójnikiem, a po utracie krowy
matka podniesie lament, wtedy jednego chłopca zabierze bogaty
pan, drugiego ksiądz. Oni wychowają obu chłopców, z których
wyjdą kiedyś znakomic:' ludzie, jeden świecki, drugi duchowny.
Ostatni szczegół przypomina wyraźnie los sierót, nad któremi
(n p. w legendzie rumuńskiej) zlitował się archanioł Michał (lub
Gabrjel, p. wyżej s. 119) *2).
Warjant z Mszańca (13), p. t. „Wdowyni dity“ daje zakoń
czenie prostsze: dzieci „pidńt pómedże ludèj i budńt służyły, ludy
nauczał ich“...3).
W tekście ukraińskim (z Wasylkowskiego, gub. Kijów) Drahamonowa, p. t.: „Kaia> Bon> co cBHTbiMH no 3eMJrfe xonn.nb,
ncnbiTbiBab Jitonen n Haynajrb CBtrtbixb“, dodano epizod o toczą
cej się beczce ze złotem: Bóg chodził po ziemi z ap. Piotrem i św.
Mikołajem. Piotr ukradł bieliznę z płotu (epizod bez zakończenia).
a później ci trzej wędrowcy wstąpili do wdowy i prosili o posiłek.
Choć biedna zarobnica w piecu nawet nie paliła, zajrzała tam za
ich radą i znalazła pełno ciepłej strawy, a także zapiekankę („warynuchu“) ; wszyscy najedli się do syta. Drugiego dnia przechodzili
obok domu bogacza, sprawiającego huczne wesele; wstąpili doń
jako „starcy“, ale z trudem doczekali się ledwie skąpej zakąski.
Idąc przez pole, siedli na spoczynek, w tern przybiegł zgłodniały
x) Podstawą tych cudów mogła być biblja; por. III. Reg., XVII 9 n.
o Eljaszu u wdowy z Sarepty; Franko, Apokr. I, 297 — 8.
2) Etnogr. Zbirn. XII, 91, nr. 109.
3) Tamże, s. 94, nr. 111.
131
wilk i prosił Boga o żer; ten polecił mu zjeść krowę zarobnicy
Mikołaj chciał temu przeszkodzić, biegał kryjomo i przemalowywał krowę na innj kolor, jednak bezskutecznie, (p. wyżej tekst
z Trembowelskiego). W dalszej wędrówce zobaczyli beczkę ze
złotem, toczącą się po drodze; Jezus skierował ją do bogacza, nie
udzielił nic wdowie, choć prosili o to towarzysze ]). Ostatnie przy
gody Mikołaja koło dwu studzien podobne są do warjantu Dyka
rewa (s. 129) ; bogata kobieta będzie w piekle, biedna dostanie się
do raju.
Drahomanow umieścił w swym zbiorze trzy inne opowiadania
0 „złych terminach“, t. j. o klęskach, które Chrystus zsyła na
biednych ludzi; dwa z nich (p. t. „Gospoď i sw. Petr ispytywajut
ludej“) 12) pochodzą z Ukrainy i podobne są do warjantu powyż
szego. trzeci zaś, zapisany na Bukowinie, p. t.: „Isus Chrystos
1 sw. Petr“ zbliża się do tekstów z Podkarpacia (por. wyżej s. 122
n.) ; bogacz nięchciał przewieźć wędrowców przez rzekę, uczynił
to biedak; Piotr prosił Chrystusa, aby im zamieniano majątek,
ale ten pozbawił biednego ostatniej pary wołów 3).
Przeniesienie dziwnych czynów anioła na Chrystusa i ana
chronizm bardzo skrajnie wyraził się w warjancie z Kotania p. t.:
„Cerkwa i korszma“. Piotr chodzi po świecie z Chrystusem, który
nie uchylił kapelusza przed cerkwią, ale rzucił w nią kamieniem {!).
Kiedy zaś zdjął kapelusz przed karczmą, zdziwiony Piotr pyta
o powód i dowiaduje się, że w cerkwi spowiadała się baba i za
taiła największy grzech, dlatego zgrzeszyła jeszcze więcej, tymcza
sem w karczmie, pijąc wódkę, mówią; „Boże, daj zdorowla“.
Pierwotna myśl motywu zwietrzała tu zupełnie 4).
W folklorze polskim (i litewskim) mamy sporo
warjantów legendy „O aniele i pustelniku“. W odróżnieniu od
wspomnianych poprzednio polskich tekstów literackich zawierają
one już pewne szczegóły nowsze, które częściowo pochodzą od
ludu, w części od naszych kaznodziejów dawnych i t. p. W nie
których wypadkach dołączono nawet motywy odmienne, spoty1) Drahomanow, Matorussk. narodn. predanija i razśkazy, s. 110 —
14, nr. 18 (tekst ze zbiorów Dala, przemycony z zabronionego w Rosji
dzieła Afanasjewa, s. 9 — 15). Przedruk tekstu w Rozwidkach, IV,
250 — 54; tamże powtórzono pokrewne teksty białoruskie i i.
2) Małor. narodn. pred. 115, nr. 19.
s) Tamże, 119; co do treści por. Rozwidky IV 249)50.
4) Etnogr. Zbirn. XII, 95, nr. 112 (zapis Rozdolskiego).
9*
132
kane również samodzielnie. Nie zamierzając dać pełnego wykazu
warjantów ludowych, omówimy przynajmniej bardziej dostępne,
głównie drogą powtórzenia samego toku poszczególnych opo
wiadań.
Kolberg zapisał w swym „Ludzie“ trzy teksty, a) z Po
znańskiego, b) z Krakowskiego, c) z Kujaw; później przedrukował
je Drahomanow (Rozwidky IV 261 —65, w przekładzie ruskim),
który streścił też warjant morawski (ib. 60) 1). W warjancie
pierwszym, p. t. Pustelnik i anioł, asceta był prawie świętym
i często się stykał z aniołem, a kiedy zapragnął poznać sądy boże,
tenże poprowadził go w świat. W drodze wykradł zupełnie odzież
biedakom, (dał bogaczom) (a), innym zaś biednym, którzy uprosili
u Boga „dwoje bydełka“ dla orki, zabrał dobytek i znów dał bo
gaczowi (b). Później nocowali obaj podróżni u gospodarza, który
miał ulubionego jedynaka; kiedy rankiem wzięli tego syna dla
wskazania drogi, anioł go zabił i ukrył (c). Pustelnik chciał anioła
przekląć, ale ów wstrzymał go i wyłuszczył powody swych czy
nów. Biedacy (a, b) mieli wpaść w pychę (z powodu ubioru, do
bytku) , anioł ustrzegł ich od grzechu. Syna (c) rozpieszczono,
zrobił się rozwięzłym i gdyby dorósł, byłby zabił ojca i matkę,
narażając na potępienie trzy dusze; teraz będą zbawione. Anioł,
odkrywszy „tajemnicę boską“, zniknął, pustelnik wrócił chwalić
Boga 1
2).
Warjant drugi, p. t. O pustelniku i aniele jego towarzyszu,
zawiera epizody dodatkowe. Żołnierz przechodził koło pustelni
i zastrzelił w lesie krówkę. Pustelnik się zatrwożył o życie, uciekł
więc z lasu, nie skończywszy nawet zaczętego pacierza (koronki).
Spotkał go anioł, dalej poszli już razem jako staruszkowie;
koło mostu siedział dziad, anioł strącił go do wody i utopił (a).
Trafiwszy po drodze na dwór królewski, wstąpili tam; choć obu
przyjęto gościnnie, anioł ukradł złoty kielich (b). Później przy
byli do innego króla, u którego była uczta i ciżba gości, gdyż po
wielu córkach narodził mu się wreszcie syn. Anioł w nocy udusił
dziecko (c), pustelnik zaraz umknął, chcąc porzucić towarzysza,
ale ten dognał go w drodze. Szli bardzo długo w milczeniu, aż się
dostali do króla, który w olbrzymich hutach wyrabiał broń i pro
1) Według zapisu: Ku Ida, Moravské národní pohádky..., II, 119—22:
Tajné soudy Boží.
2) Kolberg, Lud, serja XIV, Poznańskie, VI, s. 166 — 7.
133
wadził straszne wojny. Choć dworzanie ostrzegli ich, że król nie
znosi ubogich gości i rzuca tychże wieprzowi na pożarcie, anioł
prosił o nocleg. Obydwu wtrącono do chlewu; pustelnik drżał
przed dzikiem, lecz anioł go uspokoił i wyłożył swe uczynki tak:
„Dziad chciał zabić jednego podróżnika, czyż nie lepiej, żem go
utopił?“ (a). Król byłby wpadł w opilstwo i cierpiałby w życiu
przyszłem; za gościnność zbawiłem go od tego, zabierając kie
lich (b). Syn byłby powodem zdzierstw króla, który już na posag
córek ograbiał ludność (c). Nie zupełnie się zadowolił pustelnik,
szczególnie co do śmierci dziecka, a trwoga jego wzmogła się
jeszcze bardziej, gdy dzik zaczął się ruszać i zbliżać. Anioł radził
udać się do modlitw; wkrótce nadeszli słudzy, ze zdziwieniem zo
baczyli obu przy życiu i wypuścili z chlewa. Podróżni przesłali
królowi kielich (d), sami zaś podeszli do fabryk, aby je obejrzeć.
Tu opis cudownego odmłodzenia dziadka - anioła, który wskoczył
do kotła i został przekuty potem na kow adle. Dowiedział się o tern
król, również zapragnął się odmłodzić, wskoczył do kotła
i... spłonął (e).
Pustelnik prosił o skończenie prób, zobaczył bowiem swoją
nicość wobec anioła, ten jednak poprowadził go dalej. W drodze
spotkali żołnierza, którego uwięziono za podpalenie chaty; gdy
narzekał, że męczą go niewinnie, anioł powiedział: „Cóż tobie
wadziła krówka, pasąca się w lesie; ona także była niewinna,
a tyś ją położył. Teraz odpokutujesz za nią, potem się znajdzie
winny i ciebie wypuszczą“. Żołnierza, który bardzo żałował swego
uczynku, wkrótce istotnie uwolniono; przyszedł on do pustelnika
i obiecał poprawę. W końcu tego warjantu dodano epizod o mor
dercy własnej rodziny, który się zwrócił do pokuty; nazbierał
ciernia i w swej izbie tarzał się nago po kolcach, aż krew się wyle
wała. Podróżni przyglądali się temu z ukrycia, pustelnik się przy
znał, że do takiej pokuty jest niezdolny. Wrócił on znów na pu
stynię, anioł zaś wybrał ciernie z ran grzesznika i pojął go z sobą1).
Tenor legendy zbliżony jest do wersji Gestów, ale zawiera
nadto epizod z odmłodzeniem (motyw nowy) i szczegół o karze
zesłanej na zabójcę krówki. Szczegół podobny rozwinięto samo
istnie w wierszu Hołowińskiego (p. niżej).
W odmiance z Kujaw, p. t. „O pustelniku i czarcie“ (z Brze
ścia), z anioła zrobiono już czarta (który w Gestach był tylko
1) Kolberg: Lud, s. VIII (Krakowskie, cz. IV, s. 94 — 99, nr. 36).
Kraków, 1875.
134
w tytule: „O chytrości djabelskiej...“), ale czyny tegoż mało się
różnią od anielskich. Na początku wspomniano tu o pobożnym
owczarku, lecz bez żadnych przygód; sąsiadujący pustelnik za
zdrościł mu szczęśliwego żywota, chciał sobie także poszukać
losu lepszego, ruszył więc w świat. Przyłączył się doń czart, przèbrany za pustelnika, i dokonał takich czynów: Po drodze strącił
z mostu podróżnego (a), w czasie nocleg a u gościnnego pana za
dusił jedynaka (b), a szkatułkę z jego pieniądzmi wrzucił do
studni (c) Pan, nie zważając na śmierć dziecka, ugościł ich na po
żegnanie. Później zaszli do wdowy, która przyjęła obu jak naj
lepiej; nocą czart zabił ostatnią krowę wdowy, która, nie mając
już mleka, dała im rano choć kartofelek (d). Koło mostu strącił
czart człowieka (e), a w końcu chciał też utopić towarzysza; tenże
wyprosił się tylko przez wezwanie na pomoc Boga. Czart wyjaśnił
wreszcie swe uczynki podobnie jak anioł; zabicie krowy tłumaczył
tem, że wdowa dawniej chodziła pilnie do kościoła, modląc się
choćby o krówkę dla dzieci, kiedy zaś ją otrzymała, zapomniała
0 Bogu, ale teraz znów o nim pomyśli. Czart darował życie pu
stelnikowi, gdyż ten wspomniał imię boże; niech więc wraca znów
do swego kościółka. „Posłano mię od Boga, abym skarcił ciebie
1 tych ,co źle żyją na świecie“ ’). — Warjant zdradza wpływy
wschodnie (por. epizody c, d), a myśl przewodnia „dziwnych są
dów bożych“ znacznite się tutaj zatarła.
Czwartą odmiankę, opartą na Gestach, zapisał L. Mali
nowski na Śląsku Górnym (okr. Kluczborski) : Wilk pożarł
owcę, pan zabił za to owczarza; widząc niezasłużoną śmierć bie
daka, eremita porzucił pustelnię. Po drodze dołączył się doń towa
rzysz, poszli więc obaj i wstąpili potem na nocleg. Choć przyjęto
ich gościnnie, rankiem anioł udusił jedyne dziecko (a). Na
drugą noc wstąpili do rycerza, ten przyjął ich pięknie, ale skra
dziono mu kielich złoty (b). Trzeciej nocy poszli do mieszczanina,
który ich zwymyślał, a w końcu posłał do chlewa; rankiem oddano
mu ów kielich (c). Na mośdii zapytał anioł pewnego człowieka
o drogę, a w czasie pokazywania, chwycił go za kark, strącił pod
most i utopił (d). Pustelnik chciał go już opuścić, ale towarzysz
wyjaśnił teraz, że dziecko udusił, by ojciec nadal został „szcze1
1) Kolberg, Lud, s. III, Kujawy, cz. I., nr. 20, s. 153 — 6. War
szawa, 1867.
135
rym“; kielich zabrał dlatego, by rycerza do trzeźwości nawrócić,
dał zaś złemu, bo „každá rzec jes zapuaconá, jeźli nie tu, to na drugię świecie“; czwartego utopił, bo pół mili dalej byłby on zabił
człowieka w grzechu śmiertelnym... Pustelnik poznał teraz anioła,
który wnet zniknął1). Dwa epizody zgodne są z Gestami nawet
co do następstwa, epizod trzeci i czwarty tutaj przestawiono.
Inny warjant (ze Święciańskiego, ad Komaj) podał Kar
łowicz w pracy: Podania i bajki ludowe, zebrane na Litwie;
opowieść p. t. „O dwóch pustelnikach“ zawiera cztery epizody:
a) zatrucie dziecka owocem, b) kradzież kielicha u tejże rodziny,
c) darowanie kielicha pijakowi, d) strącenie „kalekiego“ żebraka
z mostu, a zostawienie zdrowego „jak lew“ i pijanego żebraka.
Fabuła uległa zatarciu, kończy się — po wyjaśnieniu czynów —
zniknięciem pustelnika „czarodzieja“. Drugi pustelnik pozostał,
nie wiedząc, czy z nim chodził święty, czy czarownik *2).
Pomijając dalsze.paralele z folkloru, zwrócimy jeszcze uwagę
na wiersz Hołowińskiego i nowelę Witkiewicza.
W zbiorku pierwszego, p. n. Legendy, znajduje się ustęp p. t.
Krówka Jaremy, który przedstawia historyjkę zbliżoną do epi
zodu, znanego nam jako dodatek do warjantu Kolberga (por.
o żołnierzu, który zastrzelił krówkę, s. 132 — 133). Hołowiński
oparł się rzekomo na materjale rodzimym, nazwał miejsce i osoby
akcji, w przypisach nie podał jednak żadnych szczegółów; skąd
zaczerpnął przedmiot, nie wiadomo, zapewne z jakiegoś zbiorku
kazań. We wstępie określił autor sądy boskie jako „tajemną
opiekę“, którą zrozumiemy, rozważając przeszłość:
„O wtedy tylko wdzięczne serce może
Czuć' i wysławiać wielkie sądy Boże“.
Fabuła wiersza jest bardzo prosta: Jarema, wracając z targu,
spotkał krówkę i popędził ją żartem aż do lasu. Gdy nazajutrz
szedł do miasta i ujrzał płaczącą kobietę, której zwierz pożarł
krowę, żywicielkę pięciorga jej dziatek, poznał w rozmowie,
że sam był sprawcą nieszczęścia. Do winy się nie przyznał, wkrótce
też zapomniał o wszystkiem. — Raz zbłąkał się on w puszczy
3) Maler, antrop. - archeöl. i etnograf. Ak. Um. V,'2. 224, Kraków, 1901.
(= Malinowski, Powieści ludu poi. na Śląsku, II 224).
2) Zbiór wiadom. do antrop. kraj. Ak. Um. XI 3 s, 280 — 3. Kraków, 1887.
136
Cudnowskiej; kiedy był znękany głodem i drogą, trafił na zbój
ców koło ogniska, których poprosił o nocleg, choć napawali go
trwogą. Była to banda Pawluka, którą tejże nocy wytropili i do
padli potem żołnierze. Zbójcy jednak umknęli, schwytano tylko
Jaremę. Daremnie się tłumaczył, nikt nie słuchał, ale go bito i mę
czono a wreszcie wtrącono do więzienia. Po roku katuszy, kiedy
Jarema wciąż narzekał na Boga, zjawił się we śnie starzec i obie
cując mu uwolnienie, rzekł:
„Za co obwiniasz o niesłuszność nieba,
Czy zapomniałeś krówkę biednej wdowy?
Wiedz, że łzy cudze krwią odkapać trzeba,
Bóg choć nieskory, lecz w sądzie surowy!“
Wkrótce schwytano zbójców, na podstawie ich zeznań stwier
dzono niewinność Jaremy i uwolniono go z więzienia ’). — Los
Jaremy przypomina karę żołnierza, o którym wspomina dodat
kowo krakowski warjant legendy o pustelniku i aniele; jest to za
pewne nowsza, uproszczona już wersja motywu „dziwnych sądów
bożych“. Ubocznie wtrącimy, że arcybiskup Hołowiński, we wstę
pie do swego zbiorku, podał o legendach kilka trzeźwych uwag,
których nie może pominąć przyszły historyk badań folklorystycz
nych w Polsce. Jak wiadomo, późniejsi badacze (czy zbieracze)
folkloru ulegali silnie poglądom szkoły mitologicznej — epigonów
jej spotykamy do dziś — tymczasem Hołowiński pisał już w pierw
szej połowie XIX wieku (!), że w legendach naszych „rzadko daje
się spotkać prawdziwie własne wynalezienie, są to najczęściej albo
przekształcenia cudów pisma (św.) albo żywotów świętych, albo
podań pierwszego chrześcijaństwa, przechowanych w dziełach
Ojców lub dziejach kościoła, albo wreszcie podań talmudycznych,
które Żydzi u nas więcej2) upowszechnili, jakby się można
było spodziewać...“ s). Badania późniejsze potwierdziły pogląd
Hołowińskiego niejednokrotnie; samo opracowanie legend wyszło
niezbyt udatnio.
Odwieczna zagadka przyczyny nieszczęść ludzkich, problem
„dziwnych sądów bożych“ zajmował u nas jeszcze kilku pisarzy,* 2 3
Hołowiński, Legendy, s. 19 (Bibl. powszechna, Złoczów, 1895).
2) Podkreślenie moje, także wyraz dodany wyżej w nawiasie.
3) Por. wstęp do „Legend“, s. 13.
137
obecnie zwrócimy jednak uwagę tylko na nowelkę Witkiewi
cza, p. t. Jędrek Cajka, aby wskazać jej związek ze wspomnianą
wyżej powiastką Tołstoja, przełożoną przez naszego pisarza na
dialekt podhalański p. t. Cem ludzie zyjom r). Filozofja moralna
Tołstoja, wpleciona bardzo zręcznie w legendę ludową o niezba
danych wyrokach boskich (por. wyżej), odbiła się w duszy Wit
kiewicza dosyć głęboko, później znalazła nadto podporę w lekturze
pism św. Franciszka z Assyżu. Swoje rozważania filozoficzno moralne włożył Witkiewicz w usta górala Czajki, na którego spadł
cios tragiczny i jakby zmusił go do rozwiązania sprzeczności, za
chodzącej między życiem ludzi, a ich losem, do wskazania lekar
stwa na ich bole i cierpienia.
Czajka, góral pełen radości życia, słynny z niezwykłej zręcz
ności i bystrego wzroku, stracił nagle wszystko, gdyż przy rozsa
dzaniu skały uległ okaleczeniu i ociemniał; ubogiej, a licznej rodzi
nie groziła nędza i śmierć głodowa. — Nieszczęście poruszyło jed
nak gości, przyjeżdżających do Zakopanego, którzy rzucili się
Czajce na pomoc; z datków hojnych kupili krowę, wybudowali
chałupę dwuizbową i t. d. Jednem słowem w biedzie dano Czajkom
to, o czem dawniej nie mogli nawet marzyć. Czy Jędrek doznał
uciechy, czy miał narzekać, czy błogosławić?! Z powodu utraty
wzroku „noc przesłaniająca słońce przesłoniła wszystko w du
szy“ 12) ; szczęście i klęska splotły się w jednym uścisku. Wikary
próbował pocieszyć go w smutku, napomknął o miłosierdziu boskiem, chciał obudzić wdzięczność dla Opatrzności, ale wywołał
rozpaczliwe skargi i tylko płacz zdusił wezbrany potok żalu. Księ
dzu brakło już argumentów, ale zważywszy na swą powinność,
zwrócił się do Jędrka z innej strony: „...ośmielacie się sądzić wy
roki Opatrzności i waszym ułomnym rozumem badać tajniki jej
mądrości...“, może Bóg uchronił w ten sposób od ciężkiego grze
chu, chcąc wybawić od piekła. „Zamiary i czyny Boga nie zawsze
są zrozumiałe dla ludzkiego umysłu“ 3).
Wprawdzie Jędrek odpowiedział księdzu na wszystko faktami
z otoczenia, nie uległ argumentom wikarego, ale w duszy jego
1) Witkiewicz, „Z Tatr“, s. 27 — 53. Lwów, 1907 (pod tłumacze
niem data: 1892 — 1907).
2) Witkiewicz, „Z Tatr“, s. 193.
5) Tamże, 196
138
nastąpił przełom, sam bowiem zaczął rozmyślać nad rozwiązaniem
sprzeczności. Po dłuższem „ozmyślaniu“, doszedł do pewnego
uporządkowania nasuwających się zagadnień; z czasem urobił
sobie własny pogląd na bieg spraw świata, zrozumiał, w czem
leży mądrość życia:... „Wszędzie widział — niepotrzebną, zgubną
wrogość, złą pazderność i głupotę, które otwierały na rozscież wierzeje nieszczęściu, klęskom, pomstom i karom... A tyle, tyle
wszyscy w sobie mieli dobrego!“ Przez usta Jędrka wyraża dalej
Witkiewicz własne poglądy, których związek z Tołstojem można
dowieść zestawieniem słów anioła ukaranego (w legendzie Toł
stoja) ze słowami Jędrka. N. p. anioł wyjaśnia u Tołstoja pierwsze
słowo, które mu Bóg odkrył: „I przeznalek, co w ludzicik jest je mi
łość. I ucieszyłek sie, co Bóg zacon przede mnom odkrywać, co
obiecował i uśmiechnonek sie pierwsy raz...“. — Odpowiedź anioła
na trzecie słowo: „Przeznałek, co każdy cłowiek żyje nie tern, co
sie o siebie stara, ino miłościom... Osiołek sie zyw, kiejek był cłowiekiem, nie bez to, ćok o siebie sie starał, ba bez to, co miłość
była w przechodzącym mimo cłowieku i w zonie jego, i oni sie
zlutowali i polubili mnie. Ostały żywe sieroty nie bez to, co o ik
zyciń radzili, ba bez to, co miłość była w sercu niepilej kobiety
i ona zlutowała sie i polubiła je. I syćkct ludzie zyjom nie bez to,
co sie o sobi starajom, ba beż to, co w ludzicik jest miłość...1).
Oto zaś słowa Jędrka, który z zapałem rozwija swe myśli
staremu Hazie: ...„kaby ludzie o sie stali, jeden o drugiego, a mieli
rozum. Mówiem wam! Kaby ino sie miłowali, a mieli rozum.
Zbacciez se na mnie: zwypalowało mnie ocy, potargało ręce,i bez
cóz takie sietniacysko wyżyło, bez co nie skapięli my syćka? Ino
bez ludzkie miłosierdzie.. Ja myślem, cok ocy ja zwypalował sam
bez własnóm głupotę, a miłosierdzie, lutość była w ludziak...“.
Jędrek pomija wykład księdza wikarego, jakoby klęski były
karą bożą, objaśnia je głupotą ludzką, podnosi zaś — jak Tołstoj —
zbawczy wpływ miłosierdzia wobec bliźnich. „Dy wy se po
myślcie“ — mówi w końcu do Hazy — „coby to było ! Ka sie obró
cicie, świat jaze dygoce od miłości, od radości, od scęścia!
Na pierwszy rzut oka Jędrek dał nowe i doskonałe rozwią
zanie odwiecznego problemu, ale — niestety — tylko na pierwszy
1) Tamże, 51 — 53. Idąc za Iłumaczeniem Witkiewicza, cytujemy słowa
Tołsloja w gwarze podhalańskiej.
139
W kilku artykułach omówiono już wpływ św. Franciszka
z Assyżu na Witkiewicza3), (który przełożył kilka rozdziałów
z jego „Kwiatków“) *2), cytując nawet przytoczone wyżej słowa
Jędrka Czajki, o stosunku zaś do Tołstoja, o ile wiem, dotąd nie
wspominano, a przecież kwestja godna jest uwagi, choćby w celu
porównania techniki artystycznej obu autorów. Nam wystarcza za
znaczyć, przynajmniej zgrubsza, związek nowelki Witkiewicza
z legendą o „dziwnych sądach bożych“, podkreślić w niej próbę
nowego rozwiązania prastarego problemu, który zajmował naj
wybitniejsze umysły przeróżnych wyznań i narodowości.
Kończąc uwagi o „Sabałowej bajce“ Sienkiewicza i o prze
różnych warjantach motywu „dziwne sądy boże“, podkreślimy
krótko ważniejsze wyniki rozprawki, którą możnaby zresztą
jeszcze znacznie wzbogacić materjałem z literatury polskiej (por.
n. p. wiersz O d y ń c a p. t. Piorun), jakoteż z folkloru. Dosyć
obszernie rozwinięto tu dotychczasowe przyczynki polskie
0 „bajce“ Sienkiewicza, wspomniano o jej stosunku do jednej
z powiastek Tołstoja, najobficiej zaś opatrzono warjantami drugą
część legendy o śmierci, nadmieniając, że dawna pełniejsza postać
tejże była zbliżona do przytoczonej legendy rumuńskiej.
Osobno rozpatrzono te wersje dziwnych sądów bożych, które
się znajdują w zabytkach staropolskich, przeszły do nas ze zbio
rów średniowiecznych (Spéculum exemplorum, Gesta Romanorum
1 t. d.), tam zaś dostały się poprzednio ze wschodu. Na podstawie
porównania werśyj zachodnich z Koranem, Talmudem, Prologiem
i t. d„ wysunięto hipotezę o przedsemickiem pochodzeniu motywu;
sąd ten stoi w sprzeczności z poglądami badaczy dotychczasowych
i dla ugruntowania wymaga dalszych poszukiwań w prastarych
zabytkach indo - irańskich (aryjskich), gdyż tutaj podkreślono
tylko kilka uderzających szczegółów.
b K. Kosiński, Św. Franciszek z Assyżu w ideologji St. Witkie
wicza. Warszawa, 1925 (odczyt).
2) W gwarze podhalańskiej. Kilka tych samych rozdziałów, n. p. Wilk
z Gubbio, mamy już w tłumaczeniu z początku XVII w.; por. Wielkie Zwierc.
przykł. wyd. 1, s. 400, nr. 392 i i. Tenże ustęp o wilku przełożył ładnym wier
szem A. E. Odyniec. (Poezje I, 28; W. 1874). Pełny przekład w języku
literackim wydał Staff, który w cudownej przygodzie z wilkiem upatruje echo
„opowieści o zbójcach z Monte Casale“ (Kwiatki św. Franciszka, s. 24).
140
Przy analizie folkloru polskiego wyłoniły się czasem
ciekawe ślady bezpośrednich — rozumie się bardzo dawnych —
związków kulturalnych Polski ze wschodem, z drugiej strony
w folklorze, a szczególnie w literaturze ruskiej znamienny Jest
nowszy przypływ cech zachodnich; jako ilustrację skrzyżowania
prądów wschodnich i zachodnich podano legendę Feďkowicza,
a w części też zbiorku Chitarskiego. Do rozmaitych odmianek
z folkloru dołączono w końcu parę słów o legendzie Hołowińskiego, a także o nowelce Witkiewicza, dowodząc związku tejże
z powiastką Tołstoja.
UZUPEŁNIENIA.
Do str. 97. Na marginesie paraboli Reja o pustelniku
i aniele należy zaznaczyć, że poeta poprzedził ją w Wizerunku
szeregiem ciekawych rozważań „o przeźrzeniu Pańskim“, wtrą
cając urywkowo (jak zwykle czynił w Wizerunku) kilka fabuł
popularnych w XVI wieku. Por. np. słowa o dziwnych przygodach
tego świata, przypominające pesymizm księgi Eklesiastes (r. IX) :
,,I wielki to dziw u mnie, co się to wżdy dzieje,
Iż jeden chodzi płacząc, a drugi się śmieje.
Widzę też czasem złego, widzę też dobrego,
A nie wszytko przypada do stanu każdego.
Gdy sie zły rozkwitawa w roskosznej hojności,
Na dobrego przypadną rozliczne trudności;
Niewinny bywa ściśnion, a winniejszy skacze,
Owemu zewsząd płynie, a ów w nędzy płacze“...
(r. IX w. 129 — 36).
Myśli takie nie zaprzątały jednak głowy Reja zbyt głęboko,
brał on bowiem życie prosto i „radośnie“, poszedł tu.więc tylko
w ślady humanisty włoskiego M. Palingeniusza *), a nadrabiając
pozatem biblją — zupełnie w duchu średniowiecza — wspomniał
o losach „Jopa“, Tobiasza, Józefa, Zuzanny i t. d., aby dojść do
konkluzji, że cnota „prześladowaniem“ się poleruje;
„Bo jako jest jaśniejszy zawżdy ogień w cieniu,
Takżeć cnota poczciwa w każdym uciśnieniu,
I złoto, gdy się w ogniu pięknie poleruje,
Tym zawżdy wdzięczniejszy glanc oczom ukazuje £),1 2
1) Por. Kniaziołucki, Do genezy poematu M. Reja „Wizetunk
Żywota Poczciwego człowieka“. (Rozpr. Ak. Um. w filol. t. 44 (29), s. 247 n.
322. Kraków, 1908).
2) Por. Proverb. Salom. XVII 3, a nadto Chrysostomos, ad Slagiriuni.
141
Takżeć też cnotliwemu nigdy nic nie wadzi,
K.edy go niecnotliwi uciskają radzi .
Bowiem to już pewnie wie, iż to czasu swego
Wynidzie mu na wielkie pocieszenie jego“ (ib. w. 1034 — 40).
Palingenjusz, pomijając ostatecznie racjonalistyczne rozwią
zanie odwiecznego problemu (por. wyżej s. 89: Zadig Voltaire’a),
stanął z konieczności na gruncie religji chrześcijańskiej*), tem
łatwiej i szczerzej uczynił to Rej, dla którego wiara stanowiła gra
nitową podstawę życia, przenikając całą jego twórczość pisarską.
Poeta nie wątpi w sprawiedliwość bożą na świecie, a cierpiącemu
klęski i uciski każe znosić los z „uprzejmą nadzieją“:
„Iż mu się to nagrodzi, a iże w radości
Wynidą mu bez chyby ony przypadłości.
A tak, mój miły bracie, już więcej nie szalej,
A o tych Boskich sprawach nie pytaj się dalej“.
(r. IX, w. 1063 — 6.)
Z zakończenia Rejowego przypowieści o pustelniku (IX,
450 — 60) wynika, że zadośćuczynienie za cierpienia doczesne
nastąpi w życiu przyszłem.
„Wizerunk“ zawiera urywki kilku motywów powieściowych,
o jednym wspomnę tu ubocznie, gdyż w dalszej linji łączy się ze
słynnym w średniowieczu romansem „Barlaama i Jozafata“ (t. j.
pierwotnie żywotem samego Buddy, który z biegiem czasu dostał
się w poczet świętych chrześcijańskich) 2). W historji literatury
polskiej parę razy wspomniano ' już o „Podobieństwie żywota
człowieka chrześcijańskiego“ 13),2 t. j. przeróbce przypowieści Bar
laama o jednorożcu, nie zauważono zaś dotąd, zdaje się, paraboli
p. t. „Trąba śmierci“, która w Wizerunku (s. 108, r. VI, 420 — 78)
nosi dopisek „Przygody wielkich stanów“. Tenże motyw jest
w Gestach Rom. (Bystroń, nr. 21, s. 142; Oesterley nr. 143), wy
stępuje też często w kazaniach średniowiecznych, które mogły być
źródłem Reja; por. Wesselski, Mönchslatein, nr. 78 (tamże
paralele).
Do str. 115. Odpowiedź chrześcijańska na problem „niezgłę
bionych sądów bożych“ przypomina częściowo poglądy bud
1) Kniaziołucki, op. cii. 255.
2) Jozafat występuje jako święty także w Menejach staroruskich.
3) Korbut, Liter, polska, wyd. 2-ie, I, s. 208. Cały romans przełożono
w Polsce dwukrotnie w 17 wieku (prozą i wierszem).
142
dyjskie o t. zw. karmie, która jest wiarą w związek wzajemny
różnych inkarnacjj ludzkich; według tej wiary los obecny czło
wieka zależy od postępków we wcieleniach jego poprzednich,
żywot zaś następny będzie wynikiem zasług bytu obecnego. Por.
zajmującą powiastkę buddyjską Tołstoja p. t. Karma, prze
łożoną (?) 1894 r. z tygodnika The Open Court (A weekly maga
zine devoted to the concilation ot Religion with Science; Chicago).
Do str. 118. Jako drobny przyczynek do genezy legendy
o aniele ukaranym dodamy tekst ruski z XVII wieku, znajdujący
się w zbiorku Sokirnickim (żupa Maramorosz), który obec
nie jest własnością prof. Jaworskiego w Pradze1). Tekst ten,
wpleciony do Kazania na pogrzeb, wspomina tylko o zesłaniu
anioła na puszczę dla pokuty, o żadnych przygodach jego, niema,
niestety, wzmianki. Na początku występuje imię Makarego, ale
w dziełach ojców św. tegoż imienia rzeczy podobnej nie
spotkałem 12).
(K. 170 — 71 v.). ...XojtHMH no nyutH, c(Ba)Tbiří MaKapiii
yBtwfeji Hanepejt ce6e rfeti, noKJinne tojiocom mobsihh: „Haurb
jih een min ot conpoTHBHix ?“ VLiyBT> rojiocb c(BSi)TbiH MaKapiii
jto ce6e mobhhh : „51 ecreM, oTne c(Ba)Tbiii, aHrejrb 6o>kíh ; To(y)
MH r(o)c(no)jtb B{o)rT> npicjiaB Ha nOKyTy Ha ce (!) uymy, Ha
TpH JifiTa 3a Toe, nach Ma r(o)c(no)jtb B(o)rb nocHJiaji jto
ejtHOH yßoroH, hk (b^obIs (!) no Ä(y)tuy, Korpan majia jpfeTeH
jtpoÖHbix 6ap30 MHoro, a Mywa He Majia; u BHjffeB y eH Tbix
jffeTeH peBHbiři njiaMTj BejiHKbiří h waji BejiHKyK), h to nowaJioBaJi
THX MaJIHX CHpOTT> OCTaBHTH 6e3 MaTepe H He B3ilJl'b A(y)tUH
b Ten yßoroH >kohh. IIotom npmiiojrb npejt F(o)c(no)jta B(o)ra
noKJiOHHTH ca. SB^jtOBaJi mji T(o)c(no)jtb B(o)rT>: „MeM ecn He
npHHKDc tom jt(y)iHH yßoroii weHH?“ OTnoB^feji aHrejiT.: „IlpeTo,
M(n)Ji(o)cTbiBbin naHe, 6o ecT(!) nowajioBaJi thx mhothx ,n.f>Ten
CHpOTaMH M3JIHMH 30CT3BHTH, H njiaHT> HX BeJIHKifi H KpHK HX
BHjffeji, h jtjia toto Ä(y)tUH He Bb3iiJi en“. M peae eMy T(o)c(no)jtb B(o)rT> ko aHrejiy: „Hun cKopo y bokhjih Mope aw Ha
jtHO Mopa h npHHecH mu 3 Mopa KaMeH“. riomoji bo Mope
h npHHec KaMeH, KOTopbiH po3Ka3aji r(o)c(no)jtb B(o)rb po31 ) Prot. Jaworskiemu składam tą drogą serdeczne podzięko
wanie za łaskawe użyczenie odpisu legendy. Co do charakterystyki zbiorku
Sokirnickiego, por. w cytowanej już pracy tegoż uczonego, s. 64, 70.
2) Mignę, Patrol, graeca, t. 34.
143
jiynHTH Ha Äßoe; po3JiynHBUiH, 3HaHiiioJi oy tom KajweHli ÄBa
MepBaKbi )KHBH-fe. M pene r(o)c(no)ji,b ko aHrejiy: Bhuhih tot bi
MepBaKH )KHBÏH, «KO TOTbl CaM (eCMb) JKHBHJI H HepjKaJI, H 3HaJI
3a Ht, kojimh nane 3a toth chpoth ; hk 6bi (a) hx He Man
3HaTH H HX J.ep>I<aTH H H(x) nHT3TH Ha CBŤjTÍS?“ M TOJ1KO 3a
Toe HenocJiymeHCTBO r(o)c(no)jib B(o)rT> H3omaJi aHreJia Ha
nymy Ha noxyTy Ha Tpn Jif/ra... ^
Do str. 135 (i 114). Obok warjantów polskich legendy o przy
godach pustelnika trzeba wspomnieć z folkloru ruskiego zapis
Hnatiuka, p. t. Pustelnyk i anheł, zawierający trzy epizody główne:
a) kradzież djamentu (!) przez anioła u gościnnego gospodarza,
b) uduszenie dziecka w kolebce u tegoż gazdy, c) utopienie
chłopca, który łowił ryby; z wyjaśnień późniejszych wynika iż
anioł rzucił też ów djament do rzeki. Na początku legendy wspo
mniano, że anioł przy spotkaniu strojnych paniczów zatkał
nozdrza nie mógł bowiem znieść złej woni, którą wydawały grze
chy owych młodzieńców i t. d. 12).
Co do źródła dodatków owych, por. „przykład“: Arialskie
nozdrza smrodem grzechowym nad wszelki ścierw sie brzydzą.
(WZ1 s. 48, nr. 39; w rozdz. Anioł, przykł. XVIII-y, wzięty z A n tónina: Summa theologica, pars 4, tit. 14, cap. 6, § 1; przed
r. 1459).
RÉSUMÉ.
Sabała appartenait aux personnages les plus populaires de 'Zako
pane au XIX siècle; la légende de la mort, notée par Sienkiewicz sous
le titre „Le conte de Sabała“ est la plus connue dè ses récits et de
ses anecdotes. L’auteur répète ici cette légende suivant la version de
Stopka en indiquant les petites différences d’avec le texte de Sien
kiewicz et de Dembowski.
11 parle de ces choses' dans l’introduction de l’article, dans laquelle
il a aussi tenu compte de la bibliographie nouvelle des publications con
sacrées au Podhale. La matière proprement dite est présentée en trois
chapitres auxquels sont ajoutées á la fin quelques remarques supplé
mentaires.
Le premier chapitre intitulé „Le sujet du conte: a) le motif de la
mort emprisonnée, b) le motif de l’ange puni; aperçu des contributions
polonaises“ — traite tout au long les travaux de Karłowicz et de Ja
strzębowski consacrés à cette légende, mentionne les sujets analogues
dans la littérature et le folklore, s'occupe aussi de rapports entre „le
1) Ze względów technicznych w przedruku urywku powyższego skróty
rozwiązano, a litery wyniesione w rękop. nad wiersz wciągnięto na linję.
2) Etnograf. Zbirn. XIII, 95, nr. 283.
144
conte de Sabała“ et le récit de Tolstoi „De quoi vivent les hommes“
(Qu’est-ce qu’anime les hommes?).
Le second chapitre intitulé: „Le motif d’étrange^ jugements de
Dieu (Le grand Miroir des exemples, Gesta Romanorum, Nicolas Rey,
S. Witwicki, Prologue) et ses prédécesseurs dans le „Koran“, chez Nissim, Kazwini etc. Le croisement de la version orientale et occidentale
dans la parabole houtzoule de Fed’kowicz et dans la légende Chitare
(p. 88—114). On y caractérise les études sur ce problème dans
la littérature européenne: chez John Dunlop, Gaston Paris, Clouston,
Rohde etc.; l’auteur analyse aussi brièvement le travail de Dragomanów
et les contributions de Ponomarew et de Sumcow. Après avoir énuméré
les principaux monuments médiévaux de l’Europe occidentale, con
tenant entre autres la légende de l’ange et dé’'l’ermite, l’auteur cite
le texte vieux polonais de „Magnum Spéculum exemplorum“ en ajou
tant quelques remarques sur la traduction polonaise de cette légende
que l’on rencontre dans les „Gesta Romanorum“ et dans les deux
rédactions de ce motif données par Nicolas Rey.
Outre les versions populaires occidentales l’auteur a pris en con
sidération le texte vieux - ruthene du Prologue, qui remplace la version
chrétienne primitive perdue; ce texte révèle certains détails inconnus
aux versions occidentales (il diffère aussi un peu du texte de Paterik)
et jette une nouvelle lumière sur la genèse du motif. Pour des raisons
d’ordre comparatif l’auteur présente encore une version musulmane
du Koran, quelques détails de ses commentateurs, le résume de la
légende suivant le rabbin Nissim etc.
Sur le territoire de l’ancienne Pologne se sont croisés les versions
orientales avec les versions occidentales, ce qui est prouvé par le texte
hoLitzoul de Fed’kowicz mentionné plus haut et aussi par le recueil
Chitare.
Le troisième chapitre intitulé: „Le second motif du conte de Sa
bała“ et les motifs apparentés dans le folklore et dans la littérature“
(p. 114 —139) — mentionne la genèse du motif de l’ange puni, cite
les versions plus complètes de ce motif, p. ex la version roumaine, en
énumère ensuite les différentes variantes dans les folklores polonais
et ruthène. L’auteur y prend en considération entre autres a) les 7 nou
velles variantes du récit de l’ange serviteur de l’homme; b) les 18 va
riantes de l’histoire des voyages de Christ (sur terre avec ses disciples)
qui en général fait augmenter la fortune des riches et diminuer celle
des pauvres (p. ex. un pauvre serviable perd ses derniers boeufs; une
pauvre veuve hospitalière perd sa dernière vache) (p. 126—132), c) les
5 variantes polonaises de la légende de l’ermite et de l’ange (p.
132—145.)
A la fin de l’article l’auteur ajoute quelques mots sur la poésie de
l’archevêque Kolowinski, sous le titre „La vache de t Jarema“ et sur la
nouvelle de S. Witkiewicz „André Czajka“ en prouvant qu’il y a un
rapport entre cette dernière et le récit de Tolstoi mentionné plus haut.
Dans les suppléments se trouve entre autres le texte ruthène, datant
du XVII siècle, de la légende incomplète de l’ange puni.
