4105c692a84f328d0fd4142d8175de14.pdf

Media

Part of Polemika : Niektóre zagadnienia polskiego neolitu / Lud, 1926, t. 25

extracted text
/

NIEKTÓRE

ZAGADNIENIA

POLSKIEGO

NEOLITU.

(Z powodu recenzji prof. J. Kostrzewskiego o mojej książce p. t. Młodsza
epoka kamienna w Polsce w „ Wiadomościach archeologicznych“ IX z. 3—4).
Pierwsze syntetyczne ujęcie polskiego neolitu dał -Gustaw Kossinha
w pracy „Der Ursprung der Urfinnen und Urindogermanen und ihre Aus­
breitung nach dem Osten“. Mannus, 1909—10. W tej nieukończonej pracy
rozpatruje on polski neolit, jako rezultat oddziaływania wpływów północ­
nych (północnych indoeuropejczyków) oraz wpływów południowych (połu­
dniowych indoeuropejczyków). Bardziej szczegółowo Kossinna rczważa
w tej pracy wpływy północne, które dzieli na trzy fale migracyjne
północnych indoeuropejczyków. Pierwszą falę charakteryzują czasze o koł­
nierzu lejowatym i flasze z kryzą. Drugą amfory kuliste. Trzecią cera­
mika sznurowa. System Kossinny nie wyczerpuje, ani wówczas już znane­
go materjału, ani zagadnień polskiego neolitu. Mimo to wycisnął decydu­
jące piętno na polskiej prehistorji, a zwłaszcza na poglądach prof. Kostrzewskś.go, czego dowodem I wydanie „Wielkopolski“ 1914, w którem
p. Kostrzewski na całej linji przejął poglądy Kossinny, powtarzając jego
wywody. Bliższe zapoznanie się z materjałem i własne studja nad neoli­
tem Polski pozwoliły mi w r. 1919 wysunąć odmienne w stosunku do
Wielkopolski od Kossinny i Kostrzewskiego pogiądy na epokę kamienną
te] dzielnicy. Dalsze badania doprowadziły mnie do przekonania, że po­
glądy Kossinny również w odniesieniu do innych dzielnic Polski utrzymać
się nie dadzą. Rozpocząłem budowę własnego systemu, który publikowa­
łem częściowo w pracach: „Grcby megalityczne na wschód od Odry“,
1921 i „Epoka kamienia na wydmach wschodniej części Wyżyny Małopol­
skiej“, 1923 Wreszcie całokształt polskiego neolitu przedstawiłem w książ­
ce „Młodsza epoka kamienna w Polsce“ 1924
Między poglądami Kossinny na polski neolit, a moim systemem, za­
znacza się głęboka różnica przedewszystkiem w tem, że Kossińna wyróżnił
tylko wpływy północne i południowe, ja zaś cztery różne prowincje w Pol­
sce. Podział mój opiera się na wyróżnieniu sześciu grup zasadniczych

II
i wyodrębnieniu szeregu ubocznych wpływów. Przedstawiłem również
odmiennie od Kossinny wpływy północno-zachodnie i rolę północnych
indoeuropejczyków Kossinny.
Prot. Kostrzewski w drugiem wydaniu „Wielkopolski“ '923, zmody­
fikował swe pierwotne poglądy, powtórzone za Kossinną. Poglądów Kos­
sinny nie odrzucił, moich nie przyjął. Zawarł jedynie między temi dwoma
ujęciami kompromis, który polega na szeregu koncesyj z poglądów Kossin­
ny na rzecz mojego przedstawienia rzeczy. Nowe jednak wydanie wnosi
obok tego pewne oryginalne pomysły prof. Kostrzewskiego. Pierwsze wy­
danie jest nietylko w rozdziale o epoce kamiennej, ale i w innych częściach
niewolniczem trzymaniem się syntezy wypracowanej w głównych linjach
przez Kossinnę, a później opracowanej w szczegółach przez B'umego, wier­
nego ucznia Kossinny. Pierwsze też wyaanie ma charakter: „Einer Nach­
erzählung von Blume“. Drugie jest o tyle oryginalne, że autor staje na sta­
nowisku powolnego rozwoju i ciągłości nieprzerwanej czasów przedhisto­
rycznych Wielkopolski, wywodząc obecnych Wielkopolan w prostej linji od
pierwszych epipaleolitycznych mieszkańców Wielkopolski. Myśl ta przewija
się przez całą książkę i wyciska również swe piętno na ujęciu epoki ka­
miennej. W ten sposób prof. Kostrzewski zdeklarował się jako przedsta­
wiciel szkoły ewolucjonistycznej w prehistorji, której rolę historyczną oma­
wiam w artykule „Metoda kartograficzna w prehistorji“.1) Podkreślić na­
leży, że przed Kostrzewskim czasy przedhistoryczne Wielkopolski nie były
jeszcze przez nikogo ujęte z tego punktu widzenia i tu leży niezaprzeczona
wartość tej książki, mimo, że kierunek przez nią reprezentowany ma dziś
znaczenie jedynie historyczne. Zgodnie ze swą naczelną ideą prof. Kostrzew­
ski widzi w wielkopolskim neolicie przejaw powolnego ewolucyjnego rozwoju
od epipaleolitu, aż. po epokę wczesnego bronzu, nadto traktuje Wielkopolskę jako jednolitą kulturalnie całość zarówno w mezolicie jak i w poszcze­
gólnych okresach neolitu. Równocześnie jednak został zachowany podział
Kossinny na trzy fale oddziaływania północnej kultury neolitycznej: I. cza­
sze o kołnierzu lejowatym i flasze z kryzą, II. groby megalityczne, III. ce­
ramika sznurowa. Kostrzewski robi przytem uwagę, że wpływów tych
„niepodobna tłumaczyć jedynie oddziaływaniem kulturalnem, lecz należy
przyjąć obok tego częściową imigrację szczepów północnych“. Widzimy
więc, że prócz dążenia do ewolucyjnego wywodu mamy przed sobą także
zniekształcone poglądy Kossinny. Koncesja na rzecz moich poglądów wy­
raża się przcdewszystkiem w uwzględnieniu wyrobów krzemiennych i osad
wydmowych Prof. Kostrzewski nie uwzględnia jednak wcale, jasno wy­
odrębnionych przezemnie, okręgów „kulturowych i przemilcza istnienie
w Wielkopolsce w neolicie dwu różnych kultur, mikrolitycznej i megali­
tycznej. Ten sam błąd znajdujemy w rozdziale poświęconym mezolitowi,
w którym autor traktuje kulturę maglemose i tardenuaską, jako jeden ze­
spół kulturowy.
i)

Praca ta drukowaną będzie w następnym zeszycie „Ludu“.

(Przyp. red.)

III
Prof. Kostrzewski zajął więc stanowisko negatywne wobec mego
systemu, a wreszcie w ostatniej swej krytyce postawd sobie zadanie osta­
tecznego rozprawienia się z mojemi naukowemi poglądami.
Wiadomości archeologiczne IX zesz. 3—4 przyniosły obszerną 35 stron
małego 4-to liczącą krytykę mojej książki „Młodsza epoka kamiennä
w Polsce“ 1924. Należy podkreślić, że w recenzji tej tkwi ogromny na­
kład pracy. Prof. Kostrzewski przenicował mcją książkę bardzo starannie.
Wyłowił swoim zwyczajem wszystkie błędy literowe, później wszystkie
pomyłki, niejasności, ' wreszcie sprzeczności formalne. Przestudjował bar­
dzo dokładnie moje tabele i zestawienia wykopalisk, obejmujące około
1000 miejscowości, uzupełnił je nawet w miarę swej możności, skontrolo­
wał wreszcie moje rysunki z dostępnemi sobie oryginałami. W każdym
wypadku wytyka mi najdrobniejsze usterki, nawet te, które sam poprawi­
łem w „erratach“. Stara się przytem zawsze każdemu błędowi literowemu
lub formalnemu nadać charakter błędu rzeczowego i celowo popełnionego.
Cała ta armja zarzutów i związanych z niemi złośliwości ma na celu pod­
kopać zaufanie do mojej pracy i mojej osoby. Mimo to olbrzymi materjał
objęty moją pracą, mnóstwo poruszonych zagadnień, wielki materjał ilu­
stracyjny, obejmujący 565 rysunków, a przedewszystkiem wyraźnie zaryso­
wany systen. oparty na nowym podziale materjału na grupy kulturowe,
ustalona chronolog,a tych grup i ich stosunków wzajemnych, wreszcie wy­
kazane rozmieszczenie geograficzne poszczególnych grup etc., wszystko to
nie ulega zmianie pod naciskiem zarzutów formalnych, opartych na dodat­
kowej korekcie, choćby wykorzystanych z większą jeszcze złośliwością.
To też p Kostrzewski wysunął również cały szereg zarzutów o charakte­
rze ściśle rzeczowym i najzupełniej poważnym. Należy zaznaczyć, że
w stawianiu tych zarzutów p. Kostrzewski jest nawet chwilami zupełnie
niezłośliwy, nadto sam wyodrębnił te zarzuty od pozostałych, ujmując je
w tabelę. Zarzuty te dotyczą chronologji kultur, ich stosunku wzajemnego,
a w dwu wypadkach zasiągu geograticznego kultur wyodrębnionych
przezemnie. Zarzuty p. Kostrzewskiego nie obalają mego systemu i nie
uderzają w jego podstawy, niemniej czynią w nim ważne wyłomy, o ile
okazałyby się' słusznemi.
Wobec tego, że p. Kostrzewski sam zarzuty naukowe oddzielił od
formalnych, sądzę, że odpowiadając na pierwszą grupę, przez samego
p. Kostrzewskiego wydzieloną, odpowiadam na istotną treść krytyki.
Rozpocznę od kultury megalitycznej, jako pierwszej w tabeli p. Ko­
strzewskiego. Prof Kostrzewski wysuwa tu nową koncepcję, nieznaną
mi zresztą z literatury, odnosząc groby skrzynkowe megalityczne północnej
Polski częściowo do III b. okresu neolitu. Groby te uważa za częściowo
współczesne z grobami trapezowatemi i kujawskiemi, które zgodnie ze mną
odnosi do HI b. okresu neolitu. Ten pogląd jest o tyle nowy, że dotych­
czas groby skrzynkowe megalityczne są uważane za wybitną cechę IV
okresu neolitu, a dziś coraz bardziej prawdopodobnem wydaje się przypu­
szczenie, że reprezentują one w północnej Europie nową imigrację z za­

IV
chodu. Nasze groby skrzynkowe są pochodne północnych, co uznaje rów­
nież p. Kostrzewski. Pogląd więc o pojawieniu się u nas grobów skrzyn­
kowych już w III b. okresie neolitu jest sprzeczny z tem, co wiemy o tym
typie grobów poza Polską z północnych Niemiec i krajów skandynaw­
skich. Argumentem p. Kostrzewskiego jest rzekomy takt występowania cera­
miki sznurowej w grobach trapezowatych i kujawskich. Ceramika sznuro­
wa nadodrzańska, a o wpływy tej grupy tu chodzi, powszechnie jest odno­
szona do IV okresu neolitu. Nasze więc znaleziska, pochodne grupy nadodrzańskiej, nie podobna datować wcześniej, niż również na IV okres
neolitu. Jeżeli więc słusznym byłby fakt istnienia w grobach trapezowatych i kujawskich ceramiki sznurowej, to wówczas możnaby było z tego
wysnuć jedynie wniosek, że groby te przetrwały na Kujawach częściowo
do czwartego okresu neolitu. Wniosek taki byłby metodycznie uzasadnio­
ny, w żadnym zaś razie przypuszczenie prof. Kostrzewskiego. Rozważmy
jednak, czy fakta podane przez p. Kostrzewskiego wytrzymują krytykę.
P. Kostrzewski powołuje się na grób w Potyrach pow. płoński,
w którym znaleziono liczne naczynia z ornamentem sznurowym, a w tej
liczbie jeden puhar o czterech uszkach typu nadodrzańskiej ceramiki sznu­
rowej. Grób ten należy oczywiście do IV okresu neolitu i nic nie uprawnia
do zaliczania go do 111 b. okresu. P. Kostrzewski mylnie uważa ten grób
za trapezowaty. Posiadamy dokładny p!an tego grobu. Jego budowa
w riczem nie przypomina grobów trapezowatych, których typ po raz pierw­
szy wyróżniłem i opisałem. Jest to grób skrzynkowy, wstawiony w kopiec.
Grób w Potyrach różni się tylko tem od zwykłych grobów skrzynkowych
megalitycznych, wstawionych w kopiec, że zamiast jednej skrzyni, pod tym
samym nasypem mogilnym, ustawiono trzy skrzynie grobowe obok siebie.
Różnica ta w niczem nie zbliża omawianego grobu do grobów trapezowa­
tych, a grób ten nie tworzy nawet odrębnego typu wśród grobów skrzyn­
kowych. Każda skrzynia grobowa jest tu odrębną całością, a każda repre­
zentuje typowy grób skrzynkowy. Kamienie, leżące u podstawy nasypu
mogiły poza skrzyniami, nie tworzą żadnej obstawy w formie trapezu, nie
tworzą również alei środkowej, wydłużającej skrzynię grobową. Grób
w Potyrach nie ma więc nic wspólnego z grobami tranezowatemi. Geogra­
ficznie grób ten leży poza obszarem panowania grobów trapezowatych.
Kultura materjalna typowa dla grobów skrzynkowych datuje ten grób na
IV okres neolitu. Budowa grobu jest typową dla grobów skrzynkowych,
wstawianych w kopiec. Grób. ten został słusznie przezemnie zaliczony do
grobow skrzynkowych. Określenie prcf. Kostrzewskiego jest błędne, a wnio­
ski wysnute na tej podstavné muszą tem samem odpaść.
Drugi grób, na który się p. Kostrzewski powołuje, to grób kujawski
z Tymina, pow. kolski. W grcbie I znaleziono jeden fragment naczynia
zdobnego ornamentem sznurowym. Grób ten został rozkopany przez ge­
nerała Erckerta wr. 1879i został opisany w „Ztschr. f. Ethnologie“ 1880
str. 326. Generał Erckert pisze dosłownie o formie grobu: „Alle Fundstücke sind aus „cujavischen“ recht ansehnlichen Gräbern (1—5) entnom­
men“. Więcej c budowie grobu ani słowa. O wspomnianym fragmencie

v
pisze Erckert „An einer der Scherben ein wirkliches Schnurornament dicht
unter dem Rande". Grcby z Tymina były mi znane, jak również wspo­
mniany fragment. (Porównaj „Groby megalityczne na wschód od Odry“
str. 52). Jedyny ten fragment nie mógł oczywiście wpłynąć na datowanie
całej grupy grobów kujawskich i trapezowatych, k*órą znamy z 26 miej­
scowości, tylko na obszarze Polski. Pamiętać należy, że fragment ten był
publikowany przez generała Erckerta w r. 1880. Później nikt tego frag­
mentu nie publikował. Sądzę, że pomyłka nie jest tu wykluczona zarówno
w określeniu typu grobu jak i samego ornamentu na wspomnianym frag­
mencie. Przemawia za taką możliwością fakt, że analogiczną pomyłkę
w 45 lat później zrobił nie dorywczo zajmujący się prehistorją generał,
lecz profesor prehistorji Józef Kostrzewski. Najpierw wziął grób skrzyn­
kowy z Potyr za trapezowaty, a potem wziął ornament ściegowy bruzdowy
za sznurowy na fragmencie naczynia przez siebie wykopanego w grobie
szkieletowym w Białym Potoku, na który powołuje się w recenzji. Dokąd
fragment Erckerta nie zostanie potwierdzony pewniejszemi daněmi, nie go­
dzi się krytycznemu uczonemu opierać na nim tak daleko idących wnios­
ków, jak te, które wysuwa p. Kostrzewski.
Ubocznie zaznaczam, że ani na str. 41 ani w żadnem innem miejscu
mojej książki amfory z Rzęczkowa nie zaliczyłem do ceramiki kultury gro­
bów trapezowatych i kujawskich, co zarzuca mi p Kostrzewski. Dowód
współistnienia grobów skrzynkowych z kulturą wielkopolską znajduje p.
Kostrzewski w grobie z Piątnicy pow. łomżyński, który wraz z inwenta­
rzem podałem w „Grobach megalitycznych“ str. 59 Inwentarz tego grobu
jest przechowywany w muzeum w Rapperswylu, a pochodzi z wykopaliska
dokonanego w r. 1862. Grób opisany został przez Alfonsa Budzyńskiego
w „Bibljotece Warszawskiej“ 1871, bez dokładnego podania inwentarza.
Brak ten uzupełnił prof. Demetrykiewicz (Spraw. Akad. Umiej. 1916 r.)Inwentarz tego grobu nie budzi wątpliwości, prócz fragmentu flaszy z kry­
zą, który rzekomo miał być razem znaleziony i jest podstawą twierdzeń
prof. Kostrzewskiego. Sprawa muzeum rąpperswylskiego i bezceremonjalność jednego z kustoszów tego muzeum w obchodzeniu się ze zbiorami,
a zwłaszcza prowenjencją okazów, są zbyt dobrze znane, by wymagały
przypomnienia. Chodzi o wykopalisko z r. 1862, a więc jedno ze starszych
znalezisk polskich wogóle. Zbiór powędrował do Rapperswylu, a wspo­
mniany fragment flaszy z kryzą publikowany został po raz pierwszy do­
piero w r. 1916. Nadto po powrocie swoim ze Szwajcarji prof. Antonie­
wicz zapytany przezemnie, co sądzi o tym fragmencie, ośw:adczył, że na
podstawie zainwentaryzowania tegc zabytku nie podobna uważać fragmen­
tu flaszy z kryzą za część składową inwentarza grobu skrzynkowego
z Piątnicy. Fakt więc powyższy mamy pełne prawo uważać za wątpliwy
i jest bn więcej niż słabym argumentem zwłaszcza, gdy jest jedynym, aby
wbrew temu wszystkiemu, cc wiemy o wieku grobów skrzynkowych me­
galitycznych północnej Polski, uważać częściowo zabytki te za współczesne
z kulturą wielkopolską. Tak więc i ten argument, ostatni zkolei musimy
odrzucić.

VI
W związku z kulturą megalityczną pozostaje jeszcze sprawa dato­
wania przez p. Kostrzewskiego grobów skrzynkowych 1 okresu bronzu,
których początek p Kostrzewski w swej recenzji odniósł do okresu A epok'
bronzu według chronologji Reineckego i pomieścił tern samem w drugiej
połowie IV okresu neolitu według chronologji Monteliusa. Grupa ta wy­
odrębnioną została przez p. Kostrzewskiego w r. 1916 i została słusznie
odniesioną do I okresu epoki bronzu Monteliusa, a więc okresu B. epoki
bronzu według Reineckego lub jeszcze inaczej do okresu łbie. Kossinny,
a w każdym -azie po 2000 przed nar. Chr. Tę chronologię potwierdził
p. Kostrzewski ponownie (Przegląd archeologiczny 1924, t. II). Publiko­
wane typy wyrobów wszystkie dobrze zgadzają się z tem właśnie dawniejszem datowaniem prof. Kostrzewskiego. Obecnej korektury swego poglądu
P Kostrzewski niczem nie uzasadnił. Dokąd więc p. Kostrzewski nie poda
swych argumentów, które zmusiły go do zmiany swego poprzedniego stano­
wiska, uważam obecnie podaną chronologię tych grobów za nieuzasadnioną.
Przejdźmy z koiei do następnej grupy zarzutów związanych z kulturą
neolitu mikro'itycznego. Należy tu przedewszystkiem sprostować zaliczenie
ceramiki sznurowej nadodrzańskiej częściowo do III b. okresu neolitu, co
jest konsekwencją błędów popełnionych przez prof. Kostrzewskiego w związ­
ku z rozważaniami o kulturze megalitycznej. W krytyce moich poglądów
na kulturę mikrolitu neolitycznego zarzuty p. Kostrzewskiego i jego inowacje rozpatrzone krytycznie wszystkie bez wyjątku okazują się równie
błędnemi, jak te, które miałem możność rozpatrzeć powyżej w związku
z kultu>ą megalityczną.
Prof. Kostrzewski uważa ceramikę wstęgową kłutą za częściowo
współczesną z kulturą wielkopolską. Jako dowód podaje znalezisko rzeko­
mo zamknięte z Chełmży na Pomorzu. Pogląd ten opiera się na dość ele­
mentarnym błędzie metodycznym. Znaleziska tego bowiem niepodobna
uważać za zamknięte (p. Kostrzewski mówi zwarte). Naczynie ceramiki
wstęgowej kłutej, znalezione w Chełmży, jak to zaznacza sam p. Kostrzew­
ski w „Przeglądzie“, pochodzi z osady. Osada ta była badaną dorywczo,
a prócz omawianego naczynia dostarczyła jeszcze fragmentów czasz o koł­
nierzu lejowatym. Wiemy dobrze, że osady nie posiadają charakteru zna­
lezisk zamkniętych i najczęściej znajdujemy w nich ślady kilku różnych
okresów osadnictwa. Osady systematycznie badane dostarczają wprawdzie
często, bardzo ważnych podstaw dla chronologji zabytków, dzięki usta'eniu
stratygrafu osady,'względnie dowodów na współwystępowanie różnych ty­
pów zabytków. Wnioski takie mogą być jednak wysnute dopiero po za­
stosowaniu nowoczesnych metod badawczych i nie wolno ich wysnuwać
na podstawie dorywczo przeprowadzonych doszukiwań. P. Kostrzewski
wiedzieć powinien jak różne rzeczy na tej samej osadzie znaleźć można
i chyba wie, że ustalenie wzajemnego stosunku znalezisk osadowych jest
zagadnieniem bardzo trudném i mozolném. Dla ustalenia więc chronologji
ceramiki kłutej w stosunku do kul tiry wielkopolskiej znaleziska z Chełmży
zupełnie się nie nadają. Chronologja relatywna ceramik; kłutej została
ustalona w Czechach, na Morawach i na Śląsku. Wiemy, że późne formy

VII
tej ceramiki przechodzą do III okresy neolitu, lecz właśnie te późniejsze
formy w południowej Polsce stwierdzone nie zostały. Wszystkie znaleziska
ceramiki wstęgowej kłutej południowej Po'ski należą do form starszych,
które odnieść tern samem musimy do II okresu neolitu Moja chronologja
jest więc słuszną. Niemniej sam zaznaczyłem, że oderwana od swego cen­
trum ceramika wstęgowa długo bardzo na Kujawach przetrwała (porównaj
str. 56), a na dowód tego twierdzenia posiadamy lepsze argumenty, jak
odwoływanie się do rzekomo zamkniętego znaleziska, które tego charakte­
ru nie posiada. Dowodem jest fakt, że ceramika wstęgowa kłuta w pół­
nocnej Polsce reprezentuje formy późne, które jedynie do III okresu neolitu
lub może jeszcze później odnieść należy. Takim przykładem jest amforka
z Iwna, reprezeriująca typ mieszany, naczynia ceramiki wstęgowej kłutej
z amforą kulistą, co jest dowodem, że naczynia tego nie możemy wcze­
śniej datować, jak na III b. okres neolitu. Omawiane naczynie z Chełmży
reprezentuje również typ późniejszy od naczyń ceramiki wstęgowej kłutej
z południowej Polski. Prócz- tych dowodów podałem wreszcie jeszcze je­
den fakt, a mianowicie odkrycie w obrębie nasypu grobu megalitycznego
w Borucinie naczynia ceramiki wstęgowej. P. Kostrzewski już dawniej ten
fakt kwestjonował. Obecnie ponownie twierdzi, że należy ono do starszej
osady, której istnienia na miejscu grobu nie dostrzegłem. Rozstrzygnąć tę
wątpliwość p. Kestrzewski może tylko na. tej drodze, że rozkopie tę osadę
rzekomo istniejącą w Borucinie, której nie zauważyłem. Aż do tego mo­
mentu twierdzenie jego odnośnie do sianu rzenzy stwierdzonego przezemnie
jest hipotezą narazie nieuzasadnioną. Z powyższego vyniká jasno, że
znaleziska ceramiki wstęgowej z północnej Polski sam datuję i datowałem
na czasy późniejsze od II okresu neolitu. Pamiętać jednak należy, że cho­
dzi tu przecież o odosobnione znaleziska, a nie o zwarty zespól tej kultury,
która na loessach miechowskich i sandomierskich jest starszą i tu nie ma­
my dotychczas żadnej podstawy do datowania choćby jednego znaleziska
na III okres neolitu.
Co się tyczy zastrzeżeń p. Kostrzewskiego w związku z mym poglą­
dem o ciągłości osadnictwa w obrębie kultury neolitu mikrolitycznego od
mezolitu aż do końca epoki neolitu, to mogę zaznaczyć, że prof. Kostrzew­
ski potraktował moje wywody zbyt schematycznie. Zaznaczyłem przecież
wyraźnie, że kultura wielkopolska lest mieszańcem dawnej ludności i no­
wych przybyszów, oraz że kulturę ceramiki sznurowej nadodrzańskiej przy­
nosi nowa fala etniczna. Stoję tylko na stanowisku, że dawna ludność
nie została przez te nowe imigracje wypartą, czego dowodzą jasno wyro­
by krzemienne, towarzyszące osadom kultury wielkopolskiej i osadom z ce­
ramiką sznurową nadodrzańską. Stanowisko moje przyjął p. Kostrzewski
w II wydaniu swej Wielkopolski, obecne jego wątpliwości płyną raczej ze
schematycznego sposobu ujmowania zagadnień prehistorycznych i jeżeli
o Wędzie wolno tu mówić i to błędzie metodycznym, jak to zaznacza p. Ko­
strzewski w swej krytyce, to w każdym razie tego błędu w mojej pracy niema.
W związku z zagadnieniami szczegółowemi, natury rzeczowej, podniesionemi przez p. Kostrzewskiego, mogę zaznaczyć, że amforkę z Dura-

VIII
czowa odniosłem do kultury wielkopolskiej z tej przyczyny, że znalezioną
została w osadzie, która dostarczyła wyłącznie narządzi krzemiennych mikrolitycznych oraz jest wykonaną techniką ceramiczną, właściwą ceramice
kultury wielkopolskiej. Analogiczną amforkę znam nadto z kultury wiel­
kopolskiej, z Osnowa na Pomorzu. Błędnie natomiast do kultury wielko­
polskiej odnosi p. Kostrzewski znaleziska z Malic pow. sandomierski
i Książnic pow. pińczowski, które należą do kultury małopolskiej. Przy­
czyny tego błędu wyjaśnia inny ustęp krytyki p. Kostrzewskiego, z którego
wynika, że przyjął on wprawdzie moje pojęcie kultury małopolskiej, lecz
zrozumiał go fałszywie. Widzimy to w zaliczeniu kultury małopolskiej do
mikrolitu małopolskiego w jego tabeli, co jest oczywistym błędem. Po
pierwsze kultura mikrolitu małopolskiego, jako jakaś odrębna całość nie
istnieje i nigdy przezemnie wyróżnianą nie była, powtóre narzędzia krze­
mienne towarzyszące kulturze małopolskiej nic wspólnego z mikrolitem
nie posiadają.
Blędnem jest również przypuszczenie p.- Kostrzewskiego. że kultura
mikrolityczna zawdzięcza kulturze ceramiki wstęgowej znajomość rolnictwa
i hodowlę zwierząt domowych. Ceramika wstęgowa występuje na Kuja­
wach bardzo nielicznie, kultura zaś mikrolityczna obejmuje bardzo wielkie
terytorjum. Wpływy północne na tę kulturę są niewątpliwe, a przecież
wiemy, że kultura północno-europejskiego neolitu w III okresie jest obez­
naną z rolnictwem i hodowlą zwierząt domowych. Gdyby rzeczywiście
kultura ceramiki wstęgowej miała tak ważny wpływ na kulturę mikrolftyczną, musiałoby się to było objawić także w kulturze materjamej, a więc
w ceramice i narzędziach krzemiennych; wpływów zaś takich w kulturze
mikrolitycznej nie znamy. Tern samem łączenie znajomości rolnictwa i ho­
dowli zwierząt domowych z wpływami kultury ceramiki wstęgowej jest
zupełnie nieuzasadnione.
W związku z zagadnieniem pochodzenia kultury ceramiki sznurowej
p. Kostrzewski stoi na stanowisku Kossinny, że kultura ta pochodzi z pół­
nocy. Z poglądem tym się nie godzę i podzielam w tym wypadku poglą­
dy S. Mullera, który wyprowadza ceramikę sznurową z kontynentu euro­
pejskiego Cytując S. Mullera, p. Kostrzewski powinien był znać ten po­
gląd, cieszący się zresztą wielkiem uznaniem u badaczy skandynawskich
i nietylko skandynawskich. Jeżeli więc za nim się opowiedziałem, sądzę,
że nie zasłużyłem na 'zarzut niedouczenia. Zarzut ten w krytyce p.
Kostrzewskiego ma niestety charakter demagogji naukowej. Z tych też
przyczyn przechodzę do porządku dziennego r.ad innym ustępem krytyk1',
omawiającym króciutki ustęp mej książki, dotyczący przejścia od neolitu
do epoki bronzu w kulturze mikrolitycznej, artystycznie wyKoślawiony przez
komentarz p. Kostrzewskiego.
Ale wróćmy do rozważań rzeczowych. P. Kostrzewski odnosi kultu­
rę unietycką południowej Wielkopolski do okresu A. epoki bronzu według
Reineckego, zaliczając ją tern samem do IV okresu neolitu według chronologji północnej. Znaleziska kultury unietyckiej z Wielkopolsk. są dotych­
czas nieliczne. Muszą być w każdym razie odniesione do okresu późno-

IX
tmietyckiego (Hoch aunietitz), a więc na czasy pc 2000 przed nar. Chr.
Starszych znalezisk kultury unietyckiej nie znamy.
W tabeli p Kostrzewskiego znajdujemy z niemałem zdziwieniem ru­
brykę „mikrolit“ małopolski, a do niej zaliczoną kulturę małopolską, kultu­
rę ceramiki sznurowej miechowskiej i złockiej. Zaznaczyłem już powyżej,
że kultury „mikrolitu“ małopolskiego nie wyodrębniłem w żadnej ze swych
prac. P. Kostrzewski nie objaśnia ani jednem słowem, co pod tą kulturą
rozumie. Uczynił mi tylko zarzut, że pod rubryką ceramiki wstęgowej
umieściłem trzy powyżej wymienione kultury. Zaznaczyłem jasno w mej
pracy, że kultura małopolska jest nowem nawarstwieniem etnicznem na
oessy miechowskie i sandomierskie, a drugiem późniejszem nawarstwie­
niem jest ceramika sznurowa. Zarówno jednak kultura małopolska jak
i późniejsza kultura złocka posiadają wyraźne przeżytki po dawnej ludności
kultury ceramiki promienistej, które przechodzą do kultury małopolskiej,
a przeżywają się jeszcze w ceramice złockiej. Obie te kultury występują
nadto na tym samym obszarze, co ceramika wstęgowa. Te przyczyny były
dowodem pom-escczenia ich w tej samej rubryce. W ten sam sposób po­
stąpiłem i w innych analogicznych wypadkach, układając mą tabelę. Przyznaję, że zgodnie z moją metodą, powinienem był podać jeszcze jedną ta­
belę, na której przedstawiłbym rozwój cyklów kultur neolitycznych, wystę­
pujących w Polsce, jak to uczyniłem dla paleolitu (wydanie niemieckie)
i mezolitu (1’Antfiropologie) mimo jednak czynionych prób w tym kierunku
z dotychczasowych wyników pracy nie jestem jeszcze zadowolony.- Z do­
łączenia też takiej tabeli zrezygnowałem. Gdy nastręczające s>ę trudności
rozwiążę, postaram się mój rezultat opublikować.
P. Kostrzewski w swojej tabeli podaje kulturę ceramiki promienistej
jako częściowo współczesną z kulturą małopolską. Ten pogląd opiera się
na wskazanym przezemnie fakcie, że w kulturze małopolskiej odnajdujemy
przeżytki kultury promienistej. Z tego faktu wysnuwa jednak p. Kcstrzewski fałszywy wniosek. Ceramika promienista występuje wyłącznie na ob­
szarze loessów miechowskich i sandomierskich. Na tym terenie występuje
również kultura małopolska. Wynika to z pooanych przezemnie map i ta­
bel. Kilka stanowisk, któremi p. Kostrzewski moją listę uzupełnia, potwier­
dzają tylko słuszność mojej mapy. Kultura małopolska jest nowem nawar­
stwieniem etnicznem na ten obszar. Obecność więc niektórych form cera­
micznych i ornamentów promienistych w kulturze małopolskiej świadczy
0 przejęciu tych motywów od ludności dawnej przez nowych przybyszów,
a nie o istnieniu obok siebie tych dwu ludów i ich wpływach wzajem­
nych. Błąd p. Kostrzewskiego płynie w danym wypadku tak zresztą, jak
1 w wielu innych z nieumiejętnego posługiwania się mapą, nawet w tych
wypadkach, gdy mapa ta została przez kogo innego wykreśloną i objaśnioną.
W poglądach na ceramikę miechowską i złocką nie ma istotnej róż­
nicy między moim poglądem, a p. Kostrzewskiego. Obie te grupy zostały
przezemnie rozdzielore na mapie Iii. Geograficznie rozdzielone rozwijały
się też obok siebie. Ceramika złocka rozpoczyna się jedynie nieco później
od miechowskiej. Na tabeli pomieściłem obie w IV okresie neolitu, nie

X
rozdzielając ich jedynie kreską pionową. Między moją więc tabelą, a ta­
belą p. Kostrzewskiego w tym punkcie istnieje tylko różnica graficznego
przedstawienia, niema zaś różnicy istotnej. Tabelarycznie uważam sposób
przedstawienia p. Kostrzewskiego za lepszy i dosadniej wyrażający moje
poglądy.
Najobszerniej potraktował pan Kostrzewski rozdział poświęcony
przezemnie kulturze nadbużańskiej, którą po raz pierwszy w Polsce wy­
odrębniłem. Znajdujemy tu zarzut, że zasiąg tei kultury podany przeze­
mnie jest błędnie wykreślony. Przypomnieć muszę, że sam parokrotnie
w pracy zaznaczyłem, że zasiąg wskazany na mapach uważam za zbyt
wąsko zakreślony i że zapewne zostanie on przez późniejsze badania roz­
szerzony na loessy Lubelszczyzny. (Porównaj str. 86, 92, 157). Myśl więc
p. Kostrzewskiego nie jest oryginalną, chodzi o fakta, któreby to przypu­
szczenie poparły. P. Kostrzewski o tern wie dobrze i z tej przyczyny przy­
toczył szereg znalezisk kultury nadbużańskiej, nie uwzględnionych w moich
tabelach: sierpów, grotów do dzid i siekier o przekroju soczewkowatym.
Ogromna większość odnosi się do obszaru objętego wykreślonym przeze­
mnie zasiągiem kultury nadbużańskiej i odnosi się głównie do Wołynia,
który w tabelach uwzględniłem niedostatecznie. Inne wiadomości pocho­
dzą ze zbiorów Akademji Umiejętności w Krakowie, które wskutek prac
muzealnych stały się obecnie bardziej dostępne. Poza granice kultury nad­
bużańskiej wykreślone przezemnie przypada z podanych przez p. Kostrzew­
skiego: jeden sierp z Wielogóry pow. sandomierski, wymieniony prze­
zemnie na str. 177, a pominięty w tabeli, i) Nadto groty do dzid z sześciu miej­
scowości: Wojciechowice pow. opatowski, Plebański Kamień
pow. sandomierski, Bębnów pow. sieradzki, Brudnia-Białydwór
pow. mławski, Sośnia pow. szczuczyński. Grot z O s s ó w k i jest nie­
typowy. Grot z Jerzmanowic należy z listy p. Kostrzewskiego skreśbć.
Wyroby te reprezentują importy nadDużańskie, których sam cały szereg
przytoczyłem. Liczebnie największe zestawienie prof. Kostrzewskiego sie­
kier nadbuźańskich o przekroju soczewkowatym jest fałszywe. P. Kostrzew­
ski zalicza tu, obok siekier należących do kultury nadbużańskiej, cały sze­
reg siekier, które należą do przemysłu iwanowickiego i neolitu bałtyckiego.
Z tej przyczyny lista ta wymaga bardzo starannej kontroli, co uniemożliwia
brak podania źródeł, z których dla swego zestawienia korzystał mój krytyk.
Z listy p. Kostrzewskiego być może dziewięć- siekierek można będzie
zaliczyć istotnie do kultury nadbużańskiej z obszaru 'eżącego poza zasią­
giem wskazanym przezemnie dla kultury nadbużańskiej. Z tego na Lubel­
szczyznę przypadają dwie siekierki. Te dwie (!!) siekiery nie uprawniają
nas do zmiany zasiągu kultury nadbużańskiej, podanego w mojej pracy,
mimo, że wedle moich własnych przypuszczeń, przyszłe badania ten zasiąg
istotnie znacznie rozszerzą.

i) Borzymów pow- stopnicki podałem pod Nr. 53. Tabela VIII; jest to więc znowu
jeden z licznych przykładów superkorekty p. Kostrzewskiego.

XI
Ustalając chronologię sierpów i grotów do dzid w kulturze nadbużańskiej wyraźnie zaznaczyłem, że poza starszym neolitem występują one
zarówno w III jak i IV okresie neolitu. Argumenty' p. Kostrzewskiego
stwierdzające używanie tych wyrobów w III i IV okresie neolitu są zaczer­
pnięte z mojej pracy Wskazałem jednak na fakt, że oba te typy występują
również wcześniej w starszych osadach w towarzystwie siekier o przekroju
soczewkowatym. Ostatnio zaś przeprowadzone badania p. J. Bryka stwier­
dziły, że występują one nietylko w towarzystwie ułamków naczyń z nalepianemi listwami i przekłutemi otworami pod krawędzią, ale również w to­
warzystwie ceramiki dołkowej. Mamy tern samem pełne prawo odnieść te
typy do II okresu neolitu, z tern oczywiście zastrzeżeniem, iż trwają one do
końca epoki kamiennej. P. Kosti zewski patrząc ua problemy polskiego
neolitu oczyma Kossinny, uważa nasze sierpy i groty do dzid za formy po­
chodne zbliżonych wyrobów skandynawskich, a tern samem wbrew faktom
odnosi je do IV okresu neolitu. Jest niewątpliwą zasługą Kossinny, że
wskazał i udowodnił cały szereg wpływów północnych na Europę. Nie­
wątpliwie poszedł on w niektórych przypuszczeniach za daleko, ale naj­
większą szkodę przynoszą wywodom tego znakomitego uczonego ci prehistorycy, którzy nie umieją patrzeć na zjawiska czasów przedhistorycznych
Europy inaczej jak tylko przez pryzmat skandynawski. Przecież sami ba­
dacze skandynawscy coraz silniej zaczynają wysuwać w neolicie inne
jeszcze kierunki wpływów na Europę i zwracają coraz baczniejszą uwagę
na kraje południowe. Czyni to z takiem powodzeniem zwłaszcza S. Müller.
Sprawę pochodzenia kultury nadbużańskiej dotknąłem w mej książce
tylko pobieżnie. Odbyte już po napisaniu tej książki podróże pozwoliły mi
bbżej wyjaśnić to zagadnienie. Odkładam omówienie tego problemu do
niemieckiego wydania mego neolitu.
Przechodząc do zagadnienia podolskich grobów skrzynkowych muszę
na wstępie sprostować nieporozumienie wprowadzone przez p. Kostrzew­
skiego, który traktuje kulturę grobów skrzynkowych jako jeden z okresów
rozwojowych kultury nadbużańskiej. Ja zaś zaznaczam wyraźnie, że kultura
ta reprezentuje „imigracje nowego ludu“. Pan Kostrzewski sądzi, że osady
z ceramiką zdobioną dzmrkami i listwami z ornamentem palcowym oraz
wyrobami krzemiennemi typu nadbuźańskiego są osadami ludności grobów
skrzynkowych podolskich. Jest to oczywiście błędnym poglądem. Błąd
ten jest analogiczny do błędu Wł. Antoniewicza, który uważa kulturę mało­
polską jako osady dla grobów z ceramiką złocką i płynie z nieumiejętności
posługiwania się metodą kartograficzną. Moja mapa II podaje zasiąg
kultury nadbużańskiej, jak głosi podpis, a nie grobów skrzynkowych po­
dolskich. Rozmieszczenia grobów skrzynkowych podolskich na mapie nie
podałem. Załączyłem jednak tabelę zestawiającą ten typ zabytków. Jest
oczywistem, że zasiąg grobow skrzynkowych z zasiągiem kultury nadbu­
żańskiej III okresu neolitu się nie pokrywa i te dwie kultury nie mogą być
żadną miarą identyfikowane.
Po sprostowaniu tych nieporozumień zasadniczych wypada omówić
sprawę pochodzenia grobów skrzynkowych podolskich. Sprawę tę wysunął

XII
IV r. 1910 Kossinna, który uznał te groby za pochodne północr.o-poiskich
megalitycznych grobów skrzynkowych, podając szereg argumentów uza­
sadniających to stanowisko. Z mej strony wystąpiłem z szeregiem
zastrzeżeń i wskazałem na możliwość wschodniego pochodzenia grobów
skrzynkowych podolskich. Kostrzewski stoi na stanowisku Kossinny, a prócz
znanych już argumentów, dodaje dwa nowe. Jeden to fakt znalezienia
ceramiki sznurowej w grobie skrzynkowym w Koszyłowcach, a drugi to
odnalezienie przez siebie grobu skrzynkowego wkopanego w warstwę osady
z ceramiką malowaną w Białym Potoku.
Grób w Koszyłowcach odkryty został w r. 1878. K i r k o r nie po­
daje, na której niwie został znaleziony 1 opisu jednak, znając Koszyłowce,
przypuszczam, że miejsce znalezienia grobu może leżeć jedynie na t. z.
Obozie, a więc na tern samem miejscu, gdzie Hadaczek odkrył osadę
z ceramiką malowaną. Kirkor zastał grób zupełnie opróżniony, a jego
wnętrze dokładnie wymiecione. Wymiary grobu i jego budowa odpowia­
dają całkowicie analogicznym grobom skrzynkowym podolskim. O zebra­
nych na miejscu skorupach Kirkor powiada, że ich ornamentyka odpowiada
całkowicie ornamentyce naczyn z Kociubiniec. W czasie ostatniej bytności
w Krakowie dzięki uprzejmości prof. Demetrykiewicza mogłem
widzieć ułamki, pochodzące z tego grobu. Są one umocowane na tabliczce
jeszcze przez samego Kirkora i podpisane „z grobu płytowego w Koszy­
łowcach“. Ze zdziwieniem nie znajdujemy tu skorup opisanych przez
Kirkora lecz fragmenty zdobne ornamentem sznurowym. Jeden f-agment
niskiego kołnierza, zapewne amfory, zdobny podwóinemi poziomemi od­
ciskami sznura. Drugi zdaje się od podstawy kołnierza tejże amfory
również z podwójnym poziomym odciskiem sznurka. Fragment brzuśca,
innego zapewne naczynia, z ornamentem sznurowym promienistym, wyciśnię­
tym podwójnym sznurkiem; wreszc e fragment prostego kołnierza z trzema
poziomemi odciskami sznurka pod krawędzią, oraz wiszącemi trójkątami
ukośnie zakreskowanemi odciskami sznurka. Poniżej dwa szeregi zaokrą­
glonych kątów wyciskanych stempelkiem. Jest to ceramika, która wykazuje
ścisły związek z miechowską i złocką ceramiką sznurową. Analogji w gro­
bach' skrzynkowych podolskich dla niej nie znajdujemy Zachodzi pytanie,
czy nie zaszło tu jakieś nieporozumienie zwłaszcza, że zabytki r.ie zgadzają
się z opisem Kirkora. Jeżeli moje przypuszczenie co do miejsca znalezienia
jest słuszne, to przypomnieć należy, że Hadaczek odkrył na t. z. Obozie
rozległą osadę ceramiKi malowanej, poza tern: jeden fragment naczynia
zdobnego rybią łuską, wreszcie niepublikowany garnuszek z pionowem
uchem zdobny poziomym ornamentem sznurowym. Istniała tu nadto wczesnohistoryczna osaoa t. z. słowiańska. Pozostaje podkreślić, że Kirkor nie
znalazł zabytku in situ. Mamy tu więc rozliczne możliwości pomyłki
i należy zaczekać z dalszemi wnioskami aż do chwil-, gdy znajdziemy
dla rzekomego inwentarza grobu koszyłowieckiego pewną analogję. Grób
z Międzyrzecza nie jest analogją dla tego grobu.
Drugi argument dostarczony przez p. Kostrzewskiego jest jeszcze
bardziej wątpliwy. Rozkopując osadę ceramiki malowanej w Białym Potoku

XIII
znalazł p. Kostrzewski wkopane w warstwę tej osady, a więc późniejsze
od osady, trzy groby szkieletowe bez obstawy kamiennej, które zalicza do
eneolitu.1) Nadto znalazł jeden grób skrzynkowy ze szkieletem skurczonym
lecz bez żaanych zabytków towarzyszących. Grobu tego nie mamy prawa
zaliczyć do gdpbów skrzynkowych podolskich, jak to czyni prof. Kostrzewski.
Jest on zbudowany z cienkich płyt piaskowca trembowelskiego. Szerokość
skrzyni 97 względnie 99 cm., długość nie mogła być ustaloną, jednak
nieznacznie tylko mogła przewyższać 130 cm. Chodzi tu więc o mały grób
skrzynkowy, zbudowany z płyt piaskowca trembowelskiego. Grób ten nie
może być oczywiście identyfikowany z grobami skrzynkowemi podolskiemi,
które są wielkiemi budowlami z reguły 2 m. długiemi, zbudowanemi
z potężnych płyt. Sam fakt skrzyni nic tu nie znaczy. Cienkie bowiem
płyty piaskowca trembowelskiego były bardzo często używane jako obstawa
grocu w różnych okresach i kulturach przedhistorycznych i tworzą z natury
rzeczy skrzynki grobowe, których jednak nie mamy prawa identyfikować
z megalitycznego charakteru grobami skrzynkowemi podolskiemi. Prowadząc
badania na Szubienicy pod Buczaczem, sam odnalazłem trzy groby skrzyn­
kowe ze szkieletami skurczonemi, zbudowane z płyt piaskowcowych, małych
rozmiarówr Groby te są pełną analogją dla grobu skrzynkowego z Białego
Potoka. Podarków grobowych brak, w jednym tydko znalazłem naczynie,
dwuuche typu białopotockiego. P. Kostrzewski nic nie znalazł w grobie,
nie mamy więc podstaw, aby gc datować. Z jego położenia wynika tylko,
że jest późniejszy, jak osada ceramiki malowanej, można go więc uważać
co najwyżej za współczesny z obok odnalezionemi grobami bez obstawy
kamiennej, w żadnym jednak razie nie jest on grobem skrzynkowym po­
dolskim. P. Kostrzewski padł tu ofiarą pomyłki; znalazł skrzynię zbu­
dowaną z płyt i nie uświadomił sobie, że w kraju, gdzie płyty te są nie­
zmiernie rozpowszechnione, zwyczaj budowania skrzyń grobowych występuje
w 'óżnych okresach i sam przez się niczego jeszcze nie udowadnia.
W czasach ostatnich wyszły na światło dzienne fakty, które zmieniły
moje zapatrywania na genezę i chronologię grobów skrzynkowych podol­
skich. Jest to grób z Zastawia pow. tarnopolski i grób z Horodnicy nad
Zbruczem. Inwentarz grobu z Zastawia odkrytego w 1912 r. był mi nie­
znany i zdaje się zabytki te zniszczyła wojna. Dzięki jednak uprzejmości
p. Janusza zapoznałem się z jego inwentarzem na podstawie fotografji.
Inwentarz tego grobu stanowią dwie siekiery krzemienne, jedna płaska,
druga o grubym obuchu, oraz dwa naczynia. Jedno naczynie jest amforą
o czterech uszkach osadzonych u podstawy kołnierza, zdobną motywem
wilczych zębów wypełnionych łuską rybią. Amfora ta jest typową dla
grobów skrzynkowych podolskich. Druga amfora również o czterech
uszkach osadzonych u podstawy kołnierza reprezentuje pełną analogję do
amfor grobów skrzynkowych megalitycznych północnej Polski. Kołnierz
i) W pracy „Groby eneolityczne z skurczonemi szkieletami w Białym Potoku,,
Przegi. Arch. t. III p. Kostrzewski zalicza te groby do kultury lokalnej będącej rezultatem
oddziaływań neolitycznych kultur północnych.

XIV
ozdobiony wyciskanemu kątami tworzącemi dwa pasy kwadracików na wzór
amfor podolskich. Poniżej biegnie pas poziomy zębów utworzonych z linij
rytych potrójnych, identycznych do motywu podanego przezemnie na tab. VIII
rys. 9 i tab. IX rys. 14 i 15, a niżej znowu pas małych kwadracików. Na
górnej części brzuśca mamy podwójne kolumny kątów analogicznych do
amforki tab. IX rys. 5, lub rys 3 i 4, jedynie odwróconych. Poniżej szereg
wpuszczanych kątów złożonych z linij rytych analogicznych do motywu
amfory tab. VIII rys. 1 2, 10 i czarki rys. 7. Pomiędzy trójkątami opusz­
czają się w dół ponownie podwójne kolumny kątów wyciskanych stempel­
kiem. W grobie z Zastawia mamy więc fakt występowania razem amfory
typu podoiskiego i amfory megalitycznej północne - polskiej. Drugi grób
skrzynkowy megalityczny z Horodnicy dostarczył amfory identycznej do
amfory z Ulwówka. Oba te groby mus'my uznać za groby megalityczne,
a fakt ten zmusza nas do uznania zgodnie z Kossinną podolskich grobów
skrzynkowych za grupę pochodną grobów skrzynkowych megalitycznych
północnej Polski, a tern samem odnieść je do IV okresu neolitu.
Najobszerniej potraktowany przezemnie rozdział o ceramice malowa­
nej został omówiony przez p. Kostrzewskiego bardzo pobieżnie. P. Kostrzewski zgodnie z zasadą konsekwentnie przeprowadzoną w całej krytyce,
nie zwraca uwagi na rzeczy pozytywne i nowe, z któremi się godzi, ogra­
nicza się jedynie do krytyki negatywnej. W związku z tym rozdziałem
atakuje też jedynie kilka szczegółów, a jego krytyka tego rozdziału jest
może najsłabszą częścią całości i rywalizować może chyba tylko z krytyką
pierwszego rozdziału mojej Książki poświęconego mezolitowi, których to
zarzutów nie wziąłem wogóle pod uwagę w mojej obecnej odpowiedzi. Takież
stanowisko zajmuję wobec krytyki moich poglądów na kulturę ceramiki malo­
wanej. Zatrzymam się tylko nad paru poważniejszemu zarzutami. P. Kostrzewski uważa zgodnie z Schuchhardtem ślady chaty w Lissdorfie za
ziemiankę. Jestem odmiennego zdania. Zagłębienia tworzące tę rzekomą
ziemiankę są rozłożone bezplanowo i zupełnie nieregularnie, nie mają nic
wspólnego z ziemiankami zamieszkanemi przez człowieka. Ich genezę tłu­
maczę jako rezultat bobrowania ziemi przez zwierzęta domowe przedewszysrkiem przez świnie. A teraz drugi zarzut. P. Kostrzewski odsyła
mnie do architekta w związku z konstrukcją słupową zagrody odtworzo­
nej przezemnie na podstawie modelu z Fopudni. Wyraziłem mianowicie
ni zypuszczenie, że słupy, na których opierała się ta zagroda, nie musiały
Dyć wkopane w ziemię. Sądzę, że opinja architekta jest w tym wypadku
zbędną, wystarczy zupełnie analfabeta cieśla z Polesia, który bez użycia
jednego kawałka żelaza, nie wkopując słupów, a zastosowawszy zasadę
stołu tego rodzaju zagrodę zbuduje. (Porównaj Spichlerze wołyńskie i po­
leskie). Zarzuty rzeczowe p. Kostrzewskiego postawione mojej pracy zostały
w ten sposób wyczerpane. Pozostaje rozważyć jeszcze niektóre uwagi
ogólne mego krytyka oraz jego metody polemiczne.
P. Kostrzewski kończy swą ocenę krytyczną mojej pracy następującem
wskazaniem metodycznem: „Na obraz pradziejów poszczególnego kraju czy
okresu składają się — jak na mozajkę artystyczną — tysiące drobnych ka­

XV
myczków, z których powoli powstaje całość. Żadna „twórcza fantazja,“
nie zastąpi tu sumiennej analizy faktów i umiejętności wysnuwania z nich
odpowiednich wniosków“. Zasadzie tej można przyklasnąć. Istotnie prehistorja opiera się na mnóstwie szczegółów i dopiero analiza tych dro­
biazgów może doprowadzić do należytych wniosków. Rozpatrzyłem wszyst­
kie te szczegóły, które zostały mi wytknięte przez prof. Kostrzewskiego,
jako rzekomo błędnie przezemnie zanalizowane i okazało się, że analiza
moja we wszystkich wypadkach była słuszną, krytyczną i ostrożną, analiza
zaś p. Kostrzewskiego błędną lub niemetodyczną, a chodzi’ tu przecież
o wybór faktów dokonany przez p. Kostrzewskiego z całego mnóstwa
innych. Wyznam też zupełnie szczerze, że oczekiwałem po krytyce wj tknięcia
mi szeregu istotnie błędnie zanalizowanych szczegółów, co jest łatwo
możliwe w pracy obejmującej tak wielki materjał, jak moja, mestetj dozna­
łem zawodu. P. Kostrzewski okazał bardzo wiele krytycyzmu, gdy chodzi
o moje obserwacje terenowe, nie okazał jednak tegoż krytycyzmu dla
obserwacyj dawniejszych, często robionych przez zupełnie niefachowych
zbieraczy lub znalazców. Ta nierówność miary wydała i wydać musiała
fatalne owoce. P. Kostrzewski do swojej „mozajki“ wprowadził wiele
fałszywych kamyczków i to odb:ć się musiało na jego wnioskach. Jest to
jednak raczej skutek niż przyczyna. Błędem zasadniczym jest to, że p.
Kostrzewski wnioski naukowe traktuje jako rezultat mechanicznego opero­
wania materjałem; więc zbiera bardzo starannie fakty, a jego ideałem jest
nie uronić niczegc Później jednak mż bezkrytycznie segreguje zebrane
fakty, stosując raz przez siebie obrany schemat. Schematem tym w dawniej­
szych pracach p. Kostrzewskiego był schemat Kossinny, w późniejszych, już
po zerwaniu z Kossinną i jego szkołą, dziś już przestarzały schemat ewolucjonistycznej monografji. Klasycznym przykładem takiej pracy jest drugie wy­
danie „Wielkopolski“, a przykładem, do jak mizernych wniosków dojść można
po wyczerpaniu prawie całego materjału faktycznego, jest praca „Z badań
nad osadnictwem wczesnej i środkowej epoki bronzu na ziemiach polskich“
Przegl. arch. t. II 1923 — 1924. W swych pracach p. Kostrzewski wykazuje
brak umiejętnego wnioskowania. Umiejętność ta bowiem nie polega jedy­
nie na zebraniu materjału, tu potrzeba jeszcze materjał krvtycznie ocenić,
a później trzeba mieć trochę „twórczej fantazji“, z której się p. Kostrzewski
tak lubi naigrawać, a która stanowi istotę pracy naukowej
W nauce człowiek sumienny bez „twórczej fantazji“ może być bardzo
użytecznym. Pięknym tego przykładem jest właśnie p. Kostrzewski w pre­
historii, który jako zbieracz faktów, jako ten, który zestawia i porządkuje
od ważnych do najdrobniejszych wszystkie „drobiazgi“, a ma nadto szla­
chetną ambicję nie pominięcia niczego, zdobył sobie w polskiej prehistorji
piękną kartę, którą szanuje i nigdy w n ezeni nie chcę umniejszyć. Nigdy
też nie występowałem z krytyką jego prac, ich wartość leży nie w wysu­
wanych przez autora wnioskach, lecz w zestawieniu materjału. Jeśli się
więc nawet z wnioskami p. Kostrzewskiego nie godzę, nie widzę potrzeby
wszczynać dyskusji. Uczyniłem to dopiero obecnie, gdy prowadzony na
mnie atak przerodził się w rodzaj nagonki. Sam pracuję innemi od

XVI
p. Kostrzewskiego metodami. Nie lekceważę wcale faktów ani szcze­
gółów, czego dałem dowód choćby w książce o polskim neolicie,
w której operuję bardzo wielkim przeważnie niepublikowanym materjałem Dla mnie jednak materjał jest tylko podstawą dla pracy nauko­
wej, a tę rozumiem, jako pracę twórczą. Z tej przyczyny kładę też
przedewszystkiem nacisk na problemy naukowe, pragnę podawać nie
sam materjał faktyczny, lecz szukam uchwycenia całokształtu zagadnień
Mam bowiem przekonanie, że nauka tam się zaczyna, gdzie zaczyna się
myśl twórczá. Tu rozchodzimy się z p. Kostrzewskim. Rozchodzimy się
,akże co do podstawowych metod pracy. P. Kcstrzewski stoi na stano­
wisku powolnej zmienności form, która go prowadzi do ewolucjonistycznego
ujmowania dziejów, interesują go w prehistorji nawiązania jednej epoki
do drugiej, a w pracy tej przyświeca mu idea autochtonizmu. Mnie
interesują współcześnie istniejące różnice, nawarstwienia etniczne, wpłyvry
wzajemne różnych kultur i pożyczki. Dzieje kultury minuję jako szereg
nawarstwień etnicznych i powstałych tą drogą krzyżówek, używam też
innych metod od p. Kostrzewskiego i do innych dochodzę wniosków.
Dyskusja z profesorem Kostrzewskim mogłaby być ciekawą, ale trzebaby
ją prowadzić na tej płaszczyźnie, na której istnieją między rr.ną, a p. Ko­
strzewskim istotne różnice, a więc przedewszystkiem na płaszczyźnie
metodologicznej.
Oczekiwałem z dużem zaciekawieniem zapowiedzianej już dawno
krytyki. Krytyka ta jest wynikiem wielomiesięcznej, bardzo mozolnej pracy.
Sądziłem, że uczony rozporządzający tak dużą erudycją da coś nowego
po przenicowaniu tak skrupulatnem mojej pracy; doznałem zawodu i mu­
szę stwierdzić, że moja autokrytyka poszła dalej i dała więcej wyników
pozytywnych, jak praca p. Kostrzewskiego w tym samym kierunku
Własne wyniki podam w wydaniu niemieckiem mojego neolitu. Nikłość
swych wyników i słabość zarzutów odczuł także bardzo dobrze sam p.
Kostrzewski. Mozolną pracę włożoną w krytykę wynagrodził scö.e na
innej drodze, wprowadzając całe mnóstwo drobnych złośliwości, któremi
przepełniona jest krytyka.
Gdy mowa o metodach dyskusji mam do napiętnowania jeszcze
jedną grupę zarzutów p Kostrzewskiego.
Metoda formowania takich
zarzutów polega na wychwytywaniu sprzeczności formalnych. Konfrontuje
się ze sobą różne ustępy i różne miejsca książki, gdzie dany zabytek jest
wspomniany, najprościej według skorowidza. Taka bardzo mozolna praca
dać musi zawsze pewne wyniki, zwłaszcza, gdy chce się rzecz doprowa­
dzić do absurdu lub co gorsza, gdy się autora źle lub wcale nie zrozu­
miało. Przy tej metodzie każdą własną nieświadomość i każdą niejasność
stylową można doprowadzić do rzędu ciężkiego rzeczowego zarzutu. Jeżeli
zaś zachodzi gdz*eś istotny błąd formalny lub istotna sprzeczność, stanowi
to już pole do całych wywodów. Oczywiście z zarzutów takich nic nie
wynika, w niczem nie podważają one istotnej treści wywodów krytykowa­
nych, ich rola jest inna, mają one oddziaływać na nieświadomych rzeczy
i ośmieszać krytykowanego. Tę grupę zarzutów pozostawiam nietkniętą

XVII
mą odpowiedzią w myśl zasad, które sformułowałem w liście otwartym
do prof. Zakrzewskiego (Lud. 1925).
Kategorją cennych uzupełnień mojej pracy mogłyby być fakty, któremi
p. Kostrzewski uzupełnił moje tabele. Materjał prehistoryczny jest tak
rozprószony po najróżnorodniejszych publikacjach i zbiorach często nie­
dostępnych, że zestawienia kompletne są prawie niewykonalne i z tej
przyczyny zawsze prawie uzupełnienia są możliwe i bardzo cenne. Pamię­
tać trzeba oczywiście, że tabele zestawiające materjał nie są celem same
w sobie, jak np. kolekcje marek, pudełek od zapałek lub guzików i w nich
nie musi tkwić ambicja uczonego. Ma^ą one charakter aneksów do map
i w tym charakterze są podstawą naszych wniosków. Uzupełnienia więc
tabel mogą albo pomnożyć ilość punktów, albo też istotnie zmienić nasz
pogląd na rozmieszczenie danej kultury. P. Kostrzewski do kilku
moich zestawień dorzuca po kilka nowych miejscowości, czem nie zmienia
jednak w niczem obrazu uzyskanego na podstawie podanego przezemnie
materjału. Liczbowo, uzupełnienia p. Kostrzewskiego wyglądają poważniej
tylko w odniesieniu do sierpów, grotów do dzid i siekier o przekroju
soczewkowatym kultury nadbużańskiej lecz i w tym wypadku nie zmieniają
one zasiągu kultury nadbużańskiej, jaki wykreśliłem na swojej mapie.
Przykro natomiast uderzają w zestawieniach p. Kostrzewskiego błędy, po­
legające na zaliczeniu do danego typu, czy kultury zabytków, które z nią
nic wspólnego nie mają. Błędy te są najliczniejsze w uzupełnieniach
odnoszących się do nadbużańskich siekier o przekroju soczewkowatym,
w którem to zestawieniu znalazły się również siekiery należące do neolitu
bałtyckiego i przemysłu iwanowickiego. Mamy też takie błędy jak nadbużański grot do dzidy z Jerzmanowic, nigdy tam nie znaleziony lub pomie­
szanie zabytków kultury wielkopolskiej i małopolskiej. Korzystanie nadto
z uzupełnień p. Kostrzewskiego jest często uniemożliwione przez
brak podanego źródła, z którego czerpie krytyk swe wiadomości.
Pozostaje mi do omówienia ostatnia kategorja zarzutów. Idą one
po linji umiłowanej i tyle owocnej korekty dodatkowej przeprowadzonej
przez p. Kostrzewskiego. Temi to zarzutami stara się krytyk pod­
kopać zaufanie czytelnika do mojej metody pracy naukowej. Licząc obję­
tościowo zarzuty te i uwagi na ich temat wypełniają trzecią część całej
krytyki. Są one przeplecione przez wszystkie jej ustępy. Jest to korekta
t. z. literowa. Każdy przecinek, kropka, brak lub błąd w literze, wreszcie
błędny numer rysunku są tematem do specjalnych rozważań i dają pole dla
wniosków daleko idących i urozmaiconych soczystemi nieraz wyrażeniami.
Oczywiście korekta nie jest moją specjalnością. P. Kostrzewski
kładzie na nią tak wielki nacisk, że według niej osądza wartość prac czy­
tanych. W tym stanie rzeczy korekty jego własnych prac winny być oczy­
wiście bez zarzutu. Nie robię korekt dodatkowych p. Kostrzewskiemu,
mam dosyć własnych, a pracy tej nie uważam za przyjemną. Zadałem
sobie jednak trud przeprowadzenia raz jeden korekty dodatkowej p. Ko­
strzewskiemu. Wziąłem jego krytykę mego „Neolitu“. Wynik był nieocze­
kiwany. Artykuł ten zawiera 34 tak trzydzieści cztery błędy „karygodnego

XVIII
niedbalstwa“ według definicji samego autora. Tyle ja znalazłem. Jest ich
oczywiście więcej, przecież zostawiając błędy we własnych pracach nie
wyczerpałem ich bogactwa u p. Kostrzewskiego. Daje to bądź co bądź
jeden błąd na stronę. Jest ro procent błędów większy niż w mojej pracy.
Ttl fakt bez komentarzy jest moją odpowiedzią na drwiny p. Kostrzewskiego
pod moim adresem.
Z mojej odpowiedzi wynika, że dołożyłem wszelkich starań, by
wyczerpująco odpowiedzieć na rzeczowe zarzuty p. Kostrzewskiego.
Na kpiny i z.Łoś'iwe obelgi nie odpowiadam i nie będę odpowiadać
w przyszłości.
Lwów.
Leon Kozłowski.

Recenzję prof. L. Kozłowskiego załączamy oddzielnie z osobną pa­
ginacją, ponieważ z powodu braku odpowiednich czcionek musieliśmy
tekst złożyć w innej drukarni.
Redakcja.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.