c6651ed86c7576f098ca9332ab5f4d32.pdf

Media

Part of Polemika cz. 1/ Lud, 1925, t. 24

extracted text
POLEMIKA.
W sprawie metod Prof. Jana Czekanowskiego oraz recenzji jego
z odczytu Stanisława Poniatowskiego p. t. „Podłoże rasowe kultur
. zasadniczych".
Z wielkiem zdziwieniem przeczytałem w tomie XXIII Ludu recenzję
odczytu St. Poniatowskiego napisaną przez kolegę Czekanowskiego.
Odczyt ten pod tytułem „Podłoże rasowe kultur zasadniczych“,
dotychczas nie został ogłoszony drukiem, a był jedynie wygłoszony na
posiedzeniu Instytutu Nauk Antropologicznych Tow. Naukowego War­
szawskiego w Tow. Geograficznem w Warszawie i na Zjeździe Między­
narodowego Instytutu w Pradze.
Podziwiałem więc nadzwyczajną pamięć Kolegi Czekanowskiego,
ctóry dosłownie potrafił zacytować ustępy referatu Ponia­
towskiego, , niestety jednak na jedn. m z posiedzeń Sekcji Nauk Antro­
pologicznych XII Zjazdu Przyrodników i Lekarzy rozwiały się moje złu­
dzenia — na skutek oświadczenia Kolegi Poniatowskiego, zgłoszonego
i przyjętego do protokołu posiedzeń Zjazdu. Okazało się niestety, że
Kolega Czekanowski miał zadanie ogromnie ułatwione na skutek tego,
że otrzymał poufnie od Komitetu Kasy im. Mianowskiego
rękopis Kolegi Poniatowskiego, który złożył go w Kasie w celu
uzyskania subwencji.
Coprawda Kolega Poniatowski zaprotestował przeciw tego rodzaju
spożytkowaniu rękopisu bez porozumienia z autorem, nie trafiło to jednak
do przekonania Koledze Czekanowskiemu, gdyż w dyskusji nad tym pro­
testem przyznał się, że nawet przetrzymał u siebie rękopis
Poniatowskiego, pomimo dopominania się ze strony Komitetu Kasy
im. Mianowskiego, zanim nie zostały wykończone obliczenia
jego uczniów dotyczące tego samego tematu.
Rozumiem teraz intencje Kolegi Czekanowskiego i gorączkowy
pośpiech w ogłoszeniu zjadliwej recenzji odczytu Poniatowskiego w tomie
XXIII Ludu.
Kolega Czekanowski w recenzji tej zajmuje również stanowisko
krytyczne w stosunku do mego Homo phanobrachycephalus — twierdząc
najzupełniej bezpodstawnie, że ten nowy termin systematyczny nie został
przezemnie nawiązany do żadnego ze składników ludności europejskiej,

ustalonych zgodnemi wynikami badań ostatniego trzydziestolecia. Wi­
docznie Kolega Czekanowski w gorączkowym pośpiechu nie
przeczytał uważnie moich prac odnośnych, w których prze­
prowadzam powiązania pomiędzy Homo phanobrachycephalus a jasnym
krótkogłowcem Czepurkowskiego, oraz typami Denikera, Barge’go, Bolka
i t.- d. Otrzymałem następnie zarzut stosowania wadliwej metody: Zarzut
to zupełnie gołosłowny1).
Otrzymałem wreszcie zarzut, że opieram się na niewystarczającym
pod względem ilościowym materjale. W rzeczywistości sprawa przed­
stawia się w sposób następujący: pierwszą definicję mego typu Homo
phanobrachycephalus oparłem na grupie składającej się z 74 osób, co
jest ilością bardzo często spotykaną w opracowaniach antropologicznych,
następnie zaś przeprowadzone zostały badania : nad wszystkiemi powiatami
Pomorza i kilku powiatami z różnych terenów Rzeczypospolitej Polskiej,
t. j.r nie jad setkami a nad szeregiem tysięcy osobników i wyniki tych
hadań potwierdziły słuszność pierwotnej mojej definicji.
Widzimy więc, że zarzut Kolegi Czekanowskiego nie odpowiada
rzeczywistości.
- ■
Pozwolę tu sobie zapytać Kolegę Czekanowskiego : na jak licznym
materjale oparł, on swoją definicję typu sarmackiego i na jakiej pod­
stawie tak kategorycznie twierdzi, że typ ten jest „bez wątpienia iden­
tyczny“ zarówno z Homo phanobrachycephalus jak z rasą subnordyczm
Denikera, jak też i z rasą grenelską literatury paleoantropologicznej ?
Byłoby też bardzo wskazanem, by Kolega Czekanowski zechciał
nas pouczyć, na ilu to osobnikach opartą jest definicja rasy grenelskiej ?
Kolega Czekanowski zarzuca Poniatowskiemu lekkomyślność, fantastyczność i ogólnikowość najzupełniej niesłusznie, natomiast, jak widzimy
chociażby na podstawie faktów przytoczonych przezemnie powyżej, ter­
miny te mogą być z powodzeniem zastosowane do oceny jego prac
własnych.
Można tu jeszcze przytoczyć np. fakt, że o swoim typie sarmackim
t. j. y Czekanowski w jednym przypadku mówi, że jest to typ wąskolicy,
w innym zaś — że jest on szerokolicy. Przypuszczam, że przez prze­
zorność w pracy następnej Kolega Czekanowski określi typ san_acki
trel y jako średniolicy i podniesie go do potęgi typu uniwersalnego, do
którego wszystkie typy antropologiczne będą pasować. Nic dziwnego
zresztą, albowiem przy zastosowaniu metody różnic, tak ulubionej
przez Czekanowskiego, a która ma tę właściwość, że wszelkie cech.y
antropologiczne traktuje jako jednowartościowe, może
łatwo nastąpić pomięszanie pojęć kunsztowności i sztuczności otrzyma­
nych rezultatów.
KAZIMIERZ STOŁYHWO.

’) Ponieważ Kolega Czekanowski nie podał w swej krytyce żadnych argu­
mentów, któreby wykazały błę iność mojej metody, przeto nad tęgo rodzaju
zarzutem przechodzę do porzą ku dziennego.

46
W sprawie artykułu p. Kazimierza Stołyhwy: W sprawie metod
Prof. Jana Czekanowskiego oraz recenzji jego z odczytu Stanisława
! Poniatowskiego p. t. „Podłoże rasowe kultur zasadniczych".
Dnia 9/IX 1925 otrzymałem w kopercie z nadrukiem „Instytut
Nauk Antropologicznych Towarzystwa Naukowego Warszawskiego“ jako
druk niezapieczętowany artykuł p. K. Stołyhwy, przesłany do redakcji
9 'gonu Polskiego Towarzystwa Etnologicznego, kwartalnika „Lud“, i roze­
słany przed jego wydrukowaniem
bardzo wielkiej ilości egzemplarzy.
W liczbie obesłanych znajdował się zarówno Rektorat Uniwersytetu Jana
Kazimierza we Lwowie, jak i niektórzy z mych uczniów. Artykuł dotyczy
ogłoszonej , rzezemnie w tym organie oceny odczytu Dr. S. Poniatowskiego
p. t. „Podłoże rasowe kultur. zasadniczych". Artykuł ten jest napisany
w tonie bardzo podrażnionym i stanowi wynik reakcji uczuciowej na
passus tej recenzji, w którym zaznaczam, że termin systematyczny Homo
phanobrachycephalus, wprowadzony przez p. K. Stołyhwę stanowi „wynik
stosowania wadliwej metody do zupełnie niewystarczającego mateijału“.
_
Wobec tego, że. w artykule tym autor podnosi :
>
1) że było rzeczą niewłaściwą ogłaszanie recenzji odczytu nieogłoszonego drukiem,
2) że dyskwalifikacja jego metody i.jej zastosowania jest niesłuszna, i
3) że moje wyniki nie uprawniają mnie do wygłaszania sądów tego
rodzaju,
uważam za wskazane wypowiedzenie mego poglądu w tej sprawie.

Uważałem i uważam, że odczyty naukowe wygłasza się bądź dla
Zakomunikowania wyników 'badań własnych lub cudzych, bądź też dla
wysunięcia pewnych ogólnych punktów widzenia, zapładniających prace
innych. Dlatego też nie mogłem sobie wyobrazić, by naukowiec recenzję
odczytu wygłoszonego trzykrotnie, na którym byłem, robiłem notatki
i przyjmowałem udział w dyskusji, mógł uważać za wdzieranie się do
taj.ników myśli cudzej. Pisząc opinję dla Kasy Mianowskiego o rzeczy
oodanej już do wiadomości kół naukowych, coprawda tylko w postaci
odczytu i jeszcze niewydrukowanego streszczenia, do którego zobowią­
zywał regulamin zjazdu praskiego, uważałem sobie za obowiązek jej
ujawnienie. Przecież to daje. możność zwrócenia uwagi na niesłuszność
oceny, która w przeciwnym razie pozostać musi tajemnicą dla. zaintereso­
wanego.- Wówczas opinjujący może się spotkać z zarzutem, że korzysta
Z zaufania Kasy Mianowskiego, by jej podawać opinje, którychby nie
ogłosił. A jest to przecież najcięższy z wszystkich możliwych zarzutów.
Jak bardzo wskazana była w danym wypadku jak najdalej idąca
ostrożność, stwierdza następujący mnie dotyczący passus artykułu p. K. Sto*
łyhwy: „przyznał się, że nawet przetrzymał u siebie rękopis
Poniatowskiego, pomimo clopOminania się ze strony Komitetu Kasy
,im. Mianowskiego, za*j*m nie zostały wykończone obliczenia
jego uczniów dotyczące tego samego tematu“. Ten bardzo

47
nieprzyjemnie wyglądający zwrot jest przytoczony jako argument potwier­
dzający spożytkowanie rękopisu trzykrotnie wygłoszonego odczytu. Dla
krytycznego jednak czytelnika, który wie, że wyzyskanie kilkostrohnicowego odczytu nie wymaga bynajmniej jego przetrzymywania, wystar­
czyłoby bowiem kilka godzin na jego przepisanie, musi tu nasunąć się
pytanie, co ja tam mogłem lub chciałem powiedzieć ? Czy- może moim
uczniom kończącym swe obliczenia na te same tematy mogło dać. coś­
kolwiek' przetrzymanie rękopisu, którego widocznie nie kazałem prze­
pisać ? Otóż sprawa przedstawiała się tak : Otrzymawszy ku końcowi
lutego bezpośrednio przed wyjazdem do Finlandji wezwanie do wydania
opinji nie mogłem tego uczynić szybko, gdyż po powrocie byłem tylko
12 dni we Lwowie i po tym krótkim' pobycie wyjechałem- do Kairu.
Pobyt we Lwowie musiałem przytem poświęcić przygotowaniu odczytów
kongresowych, z których jeden Stanowiły wyniki dwa lata trwających
obliczeń mego afrykańskiego materjału kranjologicznego, zakończone wów­
czas przez p. G. Lempertównę. Pisząc recenzję odczytu Dr. S. Ponia­
towskiego uważałem za wskazane przytoczenie árgumentów nowych, ' prze­
mawiających na korzyść dwu przez niego wysuniętych nawiązań, kryty­
kowałem bowiem inne, zarówno jak i zasadnicze założenie odczytu. Rył
to z mej strony akt lojalności naukowej. Mówiąc o mej recenzji na
Zjeździe Lekarzy i Przyrodników wspomniałem o tern i zaznaczyłem, że
przytoczenie jednego argumentu na korzyść poglądu Dr. S. Poniatow­
skiego było umożliwione zwłoką zaszłą w załatwieniu sprawy opinji,
gdyż tymczasem p. G. Lempertówna zakończyła swe obliczenia. W piśmie
p. K. Stołyhwy moja wzmianka Otrzymała powyżej przytoczoną postać.
Fakt powyższy rzuca dużo światła na panujące u nas stosunki
Baczne obserwowanie naszego życia doprowadziło mnie do przeświad­
czenia, że zasadniczy warunek rozwoju nauki w Polsce stanowi jawność
krytyki naukowej. Ten konflikt jest najlępszem uzasadnieniem słuszności
tego ~ poglądu. Krytyki nieogłaszane, niedostępne lub wskutek niedys­
krecji mało dostępne dla zainteresowanych muszą stanowić źródło nie­
ścisłości i mogą powodować niekiedy powstawanie nawet i plotek.
Wreszcie chcę poświęcić kilka słów sprawie „wyzyskania“ rękopisu
odczytu, na którym byłem. Musimy tu postawić pytanie, co mi to dać
mogło ? Otóż mogło mi to dać jedynie przeświadczenie, że nie podnoszę
zarzutów nieuzasadnionych. Czy mogłem przytem przypuszczać, by komu­
kolwiek poważnie zajmującemu się nauką mogło zależeć na tern, byir
podnosił zarzuty nie posiadające wartości dla Jerytyki naukowej ? Prze­
cież to nie leży w interesie nauki polskiej, zniżając poziom toczących
•się w niej dyskusyj.
, •
Na zarzut, że uczyniłem to bez porozumienia z autorem, muszę
odpowiedzieć pytaniem: Czy jest dopuszczalne, by opinja w sprawie
subwencyjnej była pisana w porozumieniu z autorem ? Ja uważam, że nie.
A przecież ująwnienie mej opinji uważałem za wskazane. Zresztą zawia­
domiłem o tern odnośnego referenta Kasy im. Mianowskiego listem
prywatnym.

48
t Przechodząc do punktu drugiego, dotyczącego metody analitycznej
P- K. Stołyhwy, to muszę zaznaczyć, że nie poddałem jej krytyce dla­
tego, że zdaniem mojem metoda ogłoszona w roku 1924, a dyskwalifi­
kowana przez pracę ogłoszoną w roku 1888 do oceny się nie nadaje.
Temlwdziej, że chodzi tu o pracę, która zrobiła wielkie wrażenie na
współczesnych i została wydana po polsku w roku 1897 w Warszawie.
_ąm tu na myśli: On a -Method of Investigating the Development of
Institutions, ogłoszoną przez E. B. Tylora. w Journal of the Anthropolo­
gie?! Institute. W pracy tej znakomity przedstawiciel Nauk Antropolo­
gicznych podnosi, że, opierając się na liczebnościach kombinacyj różno­
rodnych kategoryj, podstawę sądu stanowi porównanie liczebności po­
strzeganej z liczebnością teoretyczną, obliczoną przy założeniu braku
związku. Innemi słowy zwraca on uwagę na konieczność stosowania kryterjum niezależności. Metoda p. K. Stołyhwy nie uwzględniła tego
zasadniczego wymagania metodologicznego i to ją dyskwalifikuje.
>koro jednak tą sprawa została podniesiona przez p. K. Stołyhwę,
uŁaęaaniam szczegółowiej me negatywne stanowisko, zarówno względem
metody, jak też i. osiągniętych za jej pomocą wyników. Uzasadnienie to
podaję w załączniku.

Przejdę wreszcie do trzeciego punktu, kwestjonującego me upraw­
nienie do dyskwalifikowania prac p. K. Stołyhwy. Pomijając postawione
przezeń pytania, na które odpowiadam w załączniku poświęconym kry­
tyce jego metody, uderza tu następujący passus:
ń Można tu jeszcze przytoczyć np. fakt, że o swoim typie sar­
mackim t. j. y1) Czekanowski w jednym przypadku mówi, że jest to
typ wąskolicy, w innym zaś — że jest on szerokolicy. Przypuszczam,
że przez przezorność w pracy następnej Kolega Czekanowski określi typ
Sarmacki vel y*) jako średniolicy i podniesie go do potęgi typu uniwer­
salnego, do którego wszystkie typy antropologiczne będą pasować“.
Ten zagadkowy ustęp wymaga Oczywiście wyjaśnienia. Dla nieuprzedzonego krytycznego czytelnika nasuwają się tu bowiem dwie
zupełnie różne możliwości :
1) że ja doszedłem w różnych czasach do wyników rozbieżnych,
-Inb też
2) że to się tylko tak p. K. Stołyhwie zdawało.
W razie drugiej możliwości należy oczywiście wyjaśnić dlaczego.
Wobec tego, że ja dotąd oznaczałem typ sarma dci jako szeroko­
licy a nie oznaczałem go jako wąskolicy, lecz tylko podałem średnie
wskaźnika licowego, mierzonego według metody francuskiej, od ophryonu,
stosowanej powszechnie przez dawnych polskich antropologów, wyjaśnienie
powyższej zagadki nie. nastręcza trudności. Po prostu p. K. Stołyhwo
mówiąc 0 „wąskolicości“ typu sarmackiego :

') Litera f opuszczona przy powielaniu w piśmie p. K. Stołyhwy.

49
1) nie wiedział, ery też zapomniał zupełnie, że aníropologowie
polscy, przed uzgodnieniem techniki pomiarowej w Monaco w 1906 roku,
reprezentowali' kierunek francuski i mierzyli wysokość twarzy od pphryonu ;
2) nie zdawał sobie sprawy, że wskaźnik licowy powyżej, 90, jako
średnia charakteryzująca grupą, przy pomiarach od nasionu stanowi
liczbę n zmiernie wysoką, tylko w kilku nielicznych wypadkach stwier­
dzoną i wskutek tego, przy zaznaczeniu szerokolicości, wskazuje bez­
względnie nà metodę francuską;
3) nie zauważył, że.na różnice pomiędzy temi metodami zwracałem
uwagę w mej pracy z roku 1921, wymienionej przez niego w spis.e
literatury, w jego prący z roku 1924, o analizie typów antropologicznych.
Przypuszczam, że już powyższe wystarcza najzupełniej dla wyjaś­
nienia charakteru naukowej strony pisma p. K. Stołyhwy. Przecież wchodzą
tu w grę rzeczy zupełnie elementarne.
Możność wykazania tak zasadniczych braków w znajomości przed­
miotu u p. K. Stołyhwy *) daje zupełne uprawnienie dla nawet i bardzo '
'strego krytykowania jego działalności naukowej. Nie. potrzebuję tego
uzasadniać, ani wielkością mego dorobku naukowego, którego rozmiary
przewyższają bodaj przeszło dziesięciokrotnie rozmiary dorobku nauko­
wego p. K. Stołyhwy, ani też tem, że dorobek naukowy mych uczniów
przewyższa poważnie jego dorobek naukowy. Zresztą moje stanowisko
naukowe nakłada na mnie przykry niekiedy obowiązek czuwania nad
poziomem prac ukazujących się u nas w dziedzinie objętej mą katedrą.
We Lwowie, dnia 7/X 1925.

JAN < ZEKANOWSKI.

'K
./
(
.• i
Metoda analizy typów ant opologicznyd- p. Kazimierza Stołyhwy
w świetle kryterjum niezależności.
TREŚĆ: Grupy pigmentacyjne. — Asocjacje grup pigmentacyjnych i kształtu
głowy. — Parodoks statystyczny. — Ciemnienie oczu i włosów. —
. Krótkogłowie : jasnowłosy. —Rasa grenelska. — Liczebność materjału. —
Asocjacje grup pigmentacyjnych ze wskaźnikami nosa i twarzy. —
Moje wyniki. — Wyniki p. K. Stołyhwy.

W roku zeszłym, w tomie XII organu Muzeum Prehistorycznego
im. Erazma Majewskiego „Swiatowit“, ogłosi* p. K. Stołyhwo pracę
pod tytułem : „Analiza typów antropologicznych“. Metoda ta nie czyni
zadość wymaganiom nauki współczesnej. Nie uwzględnia ona bowiem
konieczności stosowania kryterjum niezależności, na co zwrócił uwagę
znakomity E. B, Tylor 8) już-w roku 1888. Metodę p. K. Stołyhwy, oraz jej
zastosowanie przez .autora, poddaję tu krytycznemu rozpatrzeniu, ograni­
*) Załącznik do tego pisma stanowi po'; ane. poniżej szczegółowe rozpa­
trzenie metody p. K. Stołyhwy pod tytułem: „Metoda analizy typów antropolo­
gicznych p. Kazimierza Stołyhwy w świetle kryterjum niezależności“.
2) Tylor E. B. On a Method of Investigating the Development ot Insti­
tutions. The Journal of the Anthrópological Institute of Great Britain and Ireland
1889, Tom XVIIL s. 245-272.
Lud. T. XXIV.

4

czając się jedynie do rzeczy najważniejszych. W krytyce tej kładę główny
nacisk na stronę pozytywną,., to jest na uzasadnienie tych wyników, do
których dojść można przy zastosowaniu współczesnych metod statystycz­
nych,. rewidując materjał opracowany już przez autora pozostającego
na poziomie wymagań dawnych. Te dawne wymagania, jak wiadomo, po
śmierci znakomitego twórcy szkoły francuskiej P. Broca w roku 1880,
gdy brakło wielkiego intuicjonisty, doprowadziły do tak zwanego kry­
zysu w antrrpölogji, oficjalnie stwierdzonego przez niemniej znakomitego
przedstawiciela szkoły. niemieckiej Rudolfa Virchowa na' Kongresie Antro­
pologów Niemieckich w Lindau, w roku 1899. Z kryzysu tego, jak wia­
domo, przy pomocy metod dawnych antropologja wybrnąć nié zdołałcZagrożony zdawałoby się byt antropologji został uratowany dopiero
dzięki zdobyczom osiągniętym w Anglji w dziedzinie metod statystyki mate­
matycznej, obecnie tak intensywnie wyzyskiwanvm i uzupełnianym w Polsce.
'' Grupy pigmentacyjńe.
Nawiązując swą pracę pod względem metodologicznym do monografji antropologicznej Polski Prof. Dr. Ludwika Krzywickiego, ogłoszonej
w pierwszym tomie Encyklopedji Akademji Umiejętności, p. K. Stołyhwo
wysuwa na miejsce naczelne kombinacje kategoryj barwy oczu i włosów,
które oznaęza mianem „grup pigmentacyjnych". Na podstawie liczebności
kombinacyj • tych grup z kategorjami innych cech, przy zastosowaniu spe­
cjalnych symboli, p. K. Stołyhwo stara się określić skład badanej populacji.
Jak się można przekonać z przeliczenia odsetek na liczby bez­
względne, materjał złożony z 74 żołnierzy z powiatu ostrowskiego,' zba­
danych przez kolumny antropologiczne Ministerstwa Spraw Wojskowych,
rozpada się na następujące kategorie :
TABELA I.
Żołnierze z powiatu ostrowskiego województwa białostockiego.
Włosy (skala E. Fischera):
Ja^ne rudawe (Nr. 8—19) ... 22
Ciemne rudawe (Nr. 6, 7 i 30) . 23
. Jasne, popielata ve (Nr. 21—26) . 5
Ciemn« popielał. (Nr. 4, 5, 28 i 29) 24

Oczy (skala R. Martina):
Niebieskie (Nr. 12—16) . . . . 34
Zielonawe (Nr. 7—11) ..... 35
Jasne piwne (Nr. -5 i 6).................1
Piwne (Nr. 3 i 4)...................... . . 4

Wskaźnik główny :
Śże dmogłowi (76 0—81.0). . . . 25
Krótkogłowi (81.0—85.5) . .... 39
Naukrotkoglowi (85.5—x) . . . . 10

Wskaźnik nosa:
Średnionosi (70.0—85.0) .... 20
Wąskonosi (55.0—70.Ö) ..... 52
Nadwąskonosi (x — 55.0) .... 2

Wskaźnik twarzy:
Nadszerokolicy (x — 79.0) ........... 8
Szerokolicy (79.0—84.0) . "............................
21
Średniolicy (84.0—88.0)......................................... 23
Wąskólicy (88.0—93.0)......................................... 19,
Nadwąskolicy ((93.0—x) ........... 3

51
Obliczywszy na tej podstawie, dla poszczególnych kombinacyj kategoryj pierwszych dwu cech, liczebności teoretycznie oczekiwane, przy
założeniu braku związku między piemi, zestawimy je w poniższej tabeli
z liczebnościami faktycznie stwierdzonemi, oraz obliczymy ich błędy
prawdopodobne. : Ponadto, dla ułatwienia orjentacji, podaję liczby,' któremi p. K. Stołyhwo oznaczył swe grupy pigmentacyjne, oraz oznaczam
znakiem 4- kombinacje wykazujące nadwyżki liczebne ści postrzeganych
nad t eor 'tycznie oczekiwanemi, a znakier" — kombinacje wykazujące
niedobory.
ŤABELA II.
Liczebności grup pigmentacyjnych..
+
+
VI.
ffl.
Jasne rudawe wł. ■ Ciemne rudawe wł.
Niebieskie oczy
Niebieskie oczy
10.57
10.10
13 1 2.21
1412.27


V.
Jasne rudawe wł.
Zielonawe oczy
10.41
711.70


IL
Ciemne rudawe wł.
Zielonawe oczy
10.88
811.80

VII.
J. popielatawe wł.
Niebiéslde oczy
2.30
2 10.94

IX.
C. popielatawe wł.
Niebieskie oczy
11.03
5 ± l;4t>
+

+
VIII.
J. popielatawe wł.
Zielonawe uczy
2.36
3 11.14

C. popielatawe wł.
Zielonawe oczy
ii:-35
17 12.44

Ć-jmne rudawe wł. J. popielatawe wł.
Jasne piwne oczy .Jasne piwne oczy
0.07
0.31
0
0

C. popielatawe wł.
Jasne piwne oczy
J.32
. f

+
I.
Ciemne rudawe wł. 'j. popielatawe wł.
Piwne oczy
Piwne oczy
0.27
1.24
0
2:!: 0.94

+
XL
C. popielatawe wł.
Piwne oczy
1.30
2 : 0.94

,x:

4

IV.
Jasne rudawe wł.
Jasne piwne oczy
0.30
110.67

Jasne rudawe wł.
Piwne oczy
1.19

0

Jak widzimy, mianem grup pigmentacyjm ch p. K. Stołyhwo ozna­
czył wszystkie obserwowane kombinacje odróżnianych kategoryj oczu
i włosów. Jedynie z, powodu malej liczebności materjału badanego jest
ich 11, zamiast 16. Jeszcze przy materjale siedem razy liczniejszym
-oczekiwanie obserwowania kombinacji jasnych piwnych oczu i jasnych
popielatawych włosów nie wyno: iłoby 0.5.
4*

52
Nie można oczywiście przesądzać zgóry odpowiedzi na pytanie,
czy do sWadnÍKÓv. antropologicznych populacji mogą być nawią­
zywane jedynie te kombinacje kateguryj dwu cech, t. j. w danym wy­
padku te grupy pigmentâcyjne, które wykazują poważniejsze nadwyżki
liczebności postrzeganych nad teoretycznie oczekiwanemi przy założeniu
braku związku między daněmi cechami,
czy też może do tych kombinacyj nawiązują się: przedewszystkiem
składnik najliczniejszy w danej popiilacji, oraz té z mniej licznie repre­
zentowanych, które przeciwstawiają się najliczniejszemu w sposób naj­
bardziej jaskrawy?
Zagadnienie to nie zostało jeszcze wyjaśnione, nie było ono bowiem
dotąd krytycznie rozważane. W każdym jednak razie, chociażby tylko
W celu wyjaśnię, ia powyższego tak ważnego zagadnienia, należy zwrócić
uwagę przedewszystkiem na te kombinacje, które wykazują nadwyżki liczeb­
ności postrzeganych, większe od ich błędów prawdopodobnych. Przy za­
stosowaniu tego kryterjum wchodzą tu w rachubę jedynie grupy pigmentaćyjne III, VI i X.
Do podobnego wniosku, co prawda nie. zupełnie z tego samego
powodu, dochodzi również i p. K. §tołyhwo na stronicy 39. Wyodrębnia
on bowiem też same grupy, oznaczając je mianem „zasadniczych grup
pigmentacyjuyćh“. Gdy mme jednak do wniosku doprowadziła jedna
tabel» i kilku wierszowe uzasadnienie, jégo metoda wymaga 28-stronni^owej dyskusji, zawierającej aż 15 tabel, wyposażonych w dodatku
w specjalne znaki typograficzne. Ponadto trudno zdać sobie .sprawę,
czy wynik ten stanowi istotnie rezultat przeprowadzonej dyskusji za­
gadnienia, czy też może jest on raczej konsekwencją szczęśliwego zbiegu
okoliczności. Powyższe,grupy wskazują bowiem też i najwyższe liczeb­
ności, ponad 10 osobników, a przecież wielką liczebność może wyka­
zywać również i grup; z liczebnością niższą od teoretycznie oczekiwanej.
Konieczność przeprowadzania tak obszernej, mozolnej i nieprzej­
rzystej dyskusji, pozostawiającej w dodatku wątpliwości co do • osiągnię­
tych wyników, ilustruje zupełnie dostatecznie zacofanie metodologiczne
postępowania p. K. Stęłybwy. Przecież przy zastosowaniu kryteijum
niezależności i uwzględnieniu błędu prawdopodobnego to samo otrzy­
muje s:e nietylko bez trudu, ale w dodatku z gwarancją, że zwrócenie
uwagi przedewszystkiem na te grupy jest uzasadnione.
Asocjacje grup pigmentacyjnych i kształtu głowy.
Następny etap, badania stanowić musi oczywiście odpowiedź na
pytanie : czy wyróżnione grupy pigmentâcyjne do różnych, czy też może
do jednego składnika ludności. nawiązywać należy?
Tutaj wyróżniane grupy edynie wtedy moglibyśmy nawiązywać do
różnych -składników ludności gdyby co do innych cech, naprzykład wskaź­
nika głównego, wykazywały one wyraźnie różne odchylenia od ustosun­
kowali' i charakterystycznego dla danej populacji. Aby to- Stwierdzić,
zestawimy dla ^powyższych grup Í5Ígmentacyjnych postrzegane liczebności

53
średnio-, krótko- i nadkrótkogłowych, i porównamy je z liczebnościami
określonemi teoretycznie, przy założeniu ustosunkowania charakterystycz­
nego dla badanej populacji, innemi słowy — obUczonemi przy założe­
niu braku związku pomiędzy grupami pigmentacyjnemi i kształtem gło vy,
oraz uzupełnimy to zestawienie obliczeniem odpowiednich błędów praw­
dopodobnych. Zestawienie ,to podaje tabela III :

H -H

I VO ©

ö +1

O O

8 ©


+1

;

vp'

~H"

+1

ł-H

-H

54
Tabela powyższa stwierdza w sposób nie pozostawiający wątpli­
wości, że w wyginiętych na miejsce naczelne grupach VI, III i X mamy
istotnie do czynienia z wyraźnemi odchyleniami od ustosunkowania cha*
xterystycznego dlà badanej populacji, jako całości. By jednak zdać
sobie sprawę ze znaczenia tych odchyleń, musimy się rozpatrzeć równieżi w ustosunkowaniu odchyleń występujących w pozostałych grupach
pigmentacyjnych.
W kategorji nadkrótkogłowych np. zaznaczają się nadwyżki liczeb­
ność postrzeganych nad teoretycznie oczelr wanemi, przy założeniu braku
związku między grupami pigmentacyjnemi a it skażnikiem głównym, w gru­
pach VIII, III, VI i V. Nadwyżki te są coprawda nikłe, wynoszą bo­
wiem we wszystkich wypadkach zaledwie ułamek jednego osobnika. Jest
to oczywiście bąrdzo jaskrawą ilustracją faktu, że materjał opracowany
przez p. K. Stołyhwę jest zupełnie niewystarczający. Musimy na nie
jednak zwrócić uwagę przez wzgląd na to, * że zaznaczają się w nich,
wprost zadziwiające prawidłowości, harmbnizująęe najzupełniej z cało­
kształtem wyników dotychczasowych badań nad antropologią Europy
wogóle, a antropologią Polski w Szczególności. Oczywiście wnioski
oparte na tak słabej podstawie, z powodu niedostatecznej liczebności
i .jaterjału, mogą .być uważane jedynie za sformułowanie oczekiwań, wjrmagających późniejszego uzasadni_.ua na mateijale dostatecznie licznym.
Jeśli zwrócimy iwagę na te grupy jedynie, które wykazują nad­
wyżki większe od jednego osobnika, a mianowicie VII, IX, II i X, to
otrzymamy pdrazu możność zorjentowania się w mateijale. Ujmując wy­
niki badań Dr. W. Olechnowicza i Próf. Dr. j. Talki - Hryncewicza
zaznaczyłem, jako główne składniki ludności Łomżyńskiego, typ północnoeurope;ski
typ ^resłowiański ß i typ sarmacki y. Z ujęciem tem po­
zostają w zgodności tu ■ stwierdzone znaczniejsze nadwyżki. W grupach
VII i IX za; acza się zespolenie pośredniogłowości i oczu niebieskich
z odcieniami popielatawemi. Wskazuje to na typ północno-europejski.
Na .w dla niego tak charakterystyczne zespolenie zwracał już uwagę
Paiidlęr2). Grupa II wykazuje zespolenie krótkogłowości z odcieniem
ciemnym rudawym włosów i oczami zielonawemi. Wskazuje to na typ
presłowiański. Wreszcie grupa X wykazuje zespolenie krótkogłowości
Z włosami ciemnemi pop ejatawemi i oczami zielonawemi. Wskazuje to
na typ sarmacki. Przeciwko nawiązywaniu grupy X do typu alpejskiego
to przemawia:
.1) brak charakterystycznego dla typu alpejskiego zespolenia'nadkrótkogłowości i oczu siwych z ciemnemi odcieniami włosów;
2) stosunkowo bardzo niska średnia wskaźnika głównego całej
populacji, podana przez p. K. Stołyhwę na 82.44 s>, nie odpowiada­
jąca znacznej odsetie ciemnowłosych;* V
*) Czekanowski J. Beiträge zur Anthropologie von Polen, Archiv für
Anthrop' _gie 1911, Tom X, N.' F., z. 190.
V Paudler F. Die hellfarbigen Rassen etc. Heidelberg 1924.
XU s 64°łyl‘WO K" Ana,!za *ypów antropologicznych. Światowit 1924, Tom

*

55
3) rozbieżności tej nie może tłumaczyć zjawisko Jominäcj' w zna­
czeniu terminologji mendelistycznej, gdyż w świetle badar. najnowszych
typ alpejski w wykazuje tendencję do dominowania-, nietylkc co do cech
pigmentacyjnych, ale też i co do wskaźnika głównego.
Poza nawiasem naszych dotychczasowych rozważań pozostały d.vie
znaczniejsze nadwyżki tej samej miary. W grupie XI, złożonej z dwu
zaledwie osobników, mamy zespolenie ciemnych popielatawych włosów,
„jmnych piwnych oczu i nadkrótkogłowości. Przez wzgląd na to, że
się tu równocześnie zaznacza tendencja do wąskoriosości i wzrostu
wysokiego, przypuszczać należy, że mamy tti do czynienia ż typem
dynarskim d. To bowiem, że nie zaznaczyła się tu tendencja do wąskdlicości, której oczekiwać należało, stanowi jedyną podstawę do zakwedtjonowania tego zresztą na znikomej ilości spostrzeżeń opartego przy­
puszczenia. W grupie IV mamy wreszcie tylko jednego osobnika.
Stwierdza on zespolenie się jasnych audawych włosów, jasnych piwnych
oczu i średniogłowości, z któremi łączy się średi iolicość, wąskonosość,
wypukły profil nosa i wzrost wysoki. • Być może będzie to przedstawi?
ciel tego. elementu śródziemnomorskiego, który, zdołałem stwierdzić
w Badenie1). Oczywiście więcej nie sposób tu powiedzieć.
Dla zorjentowania się, do jakich typów nawiązać należy pozostałe
grupy pigmentacyjne, musimy zwrócić, uwagę na drobniejsze nadwyżki.
Pomijając ostatnio wymienić uą grupę XI, nadwyżki nadkrótkogłowych,'
jak to już zaznaczyliśmy, wykazały "grupy VIII, HI, Ví i V. Tę
ostatnią przez wzgląd na minimalne rozmiary nadwyżki, wynoszącej
zaledwie 0.05, należałoby właściwie pominąć. W pozostałych tendencja
do nawiązywania się do typu y zaznacza się wyraźnie, jakkolwiek ocena
znaczenia powyższych nadwyżek nie jest możliwa przed rozpatrzeniem
asocjacyj grup pigmentacyjnych z innemi wskaźnikami. W każdym razie
musi nas tu uderzać fakt, że grupy powyższe obejmują włosy .rudawe,
w Dołączeniu z oczami niebieskiemi i popielatawe. w połączeniu z oczerni
zielonawemi, oddzielając od siebie z jednej strony grupy, w których
zespalają się oczy niebieskie z odcieniami popielatawemi włosów, z dru­
giej zaś — włosy rudawe z odcieniami zielonawemi oczu. Wobec tego, że
w grupach popielatawych niebieskookich zaznacza się tendencja do pośredniogłowości, a w grupach rudawych zielonawóokich * tendencja do
krótkogłowości, możemy ten wynik uważać zà sb íerdzenie, że typ y,
zajmujący co do. pigmentacji miejsce poślednie pomiędzy typami a i ß,
zajął toż samo miejsce przy rozpatrzeniu grup pigmentacyjnych. Przywszczaffi przytem, że do typu ß Dależy nawiązać nietylko grupę *11,
lecz też V, a nawet i I, bp jakkolwiek ta ostatnia wykazuje nadwyżkę,
nie krótkogłowych, lecz pośredniogłowych, to przecież pamiętać należy,
że granica konwencjonalna oddzielająca te dwie kategpije jest bardzo
bliska średniej typu ß, stojącego na granicy pośredniogłowości.i)

i) Czekanowski J. Le problème de la synthèse des cartogrammes et les
types anthropologiques. Anthropologie. Praga'1924, T. II, s. 155.

56
Wyniki, powyższego rozpatrzenia asoc,acyj grup pigmentacyjnych
z kategorjami kształtu głowy stwierdzają, że składniki antropologiczne
populac i nie mogą być nawiązywane jedynie do tych kombinaqyj kategoryj dwu cech, w danym .wypadku barwy oczu i włosów, które wy­
kazały nadwyżki liczebności postrzeganych nad teoretycznie oczekiwanemi. Przez wzgląd na to można przypuszczać, że w nadwyżkach wy­
kazanych w tabeli IÏ zaznaczył się przedewszystkiem składnik dla danej
populacji pod względem- ilościowym najważniejszy, najbardziej liczny,
a pozatem składniki odeń najbardziej różne, nawet i bardzo słabo pod
względem ilościowym reprezentowane.
Dopiero przy zestawieniu liczebności postrzeganych z teoretycznie
oczękiwanemi, dla kombinacyj grup pigmentacyjnych ze wskaźnikiem
głt mym, ujawniły się składniki antropologiczne populacji, znane nam już
z poprzednich badań nad antropologją Polski. Zaznaczyły się one w po­
staci joważniejszych nadwyżek. Zasługuje przytem na zaznaczenie, że
poniżej dokładnie omówione wyniki rozpatrzenia kombinacyj grüp pig­
mentacyjnych z wskaźnikami nosa i twarzy są coprawda zupełnie zgodne
z powyżej ot-zymanemi dla wskaźnika głównego» jednakowoż nie wy­
stępują tam 'już tak znaczne nadwyżki jak tutaj, co nam'tak bardzo
ułatwiło możność zęrjentowania się w materjale. Mamy tu zatem argu­
ment poważnie uzasadniający słuszność oddawna już ustalonego postę­
powania w badaniu antropologiczńem, które na miejsce naczelne wysuwa'
wskaźnik główny î cechy ' pigmeritacyjne.
Jak widzimy rozpatrzenie kombinacyj grup pigmentacyjnych i wskaź­
nika głównego doprowadziło nas do bardzo ważnych, a częściowo nawet
i bardzo ogólnych wyników.,
Postarajmy się teraz zdać sobie sprawę z tego, do jakich wyni­
ków doszedł p. K. Stołyhwo przy pomocy -swej metody. Jest to zada­
nie niezmiernie mozolne przez wzgląd na braki metodyczne tekstu
tej pracy. .
Tworząc pojęcie „grup zbieżnych“, zaliczając „do istotnego jądra
kategoiji grup zbieżnych, t. j. do grup zasadniczych na tym terenie
i nr i bardziej zarazem dominujących liczebnie“ grupy pigmentacyjne III,
VI'i X1), i «reszcie ^odnosząc, że „główną osnową wszystkich miej­
scowych grup jest grupa VI“ *2), kai : on nam wnioskować, że wynik
jego nie różni się od naszego. Mamy tu bowiem do czynienia z efek­
tami przemożnego oddziaływania jednego składnika ludności. Elementem
tym jest oczywiście kró^kogłowięc jasnowłosy, »,do którego zbliża się
wyraźcie moja grupa VI pigmemacyjna“ 3).
W zupełnej sprzeczności z powyższym wynikiem pozostaje tabela
na str. 80, sl mówiąca podstawę najogólniejszej syntezy, podanej w ta­
beli na stronicy następnej. W tabeli tej podaje p. K. Stołyhwo nastę­
*) Stołyhwo, K. Analiza typów antropologicznych. Šwiatowit 1924, Tom
XII, s. 46.
..
1
2) Tamże, s. 59. •
3) Tamże, s.. 85.

1

pujące dane co do składu badanej przezeń populacji, t. j. żołnierzy po­
wiatu ostrowskiego :
Typ «............................. '....................






41.89°/o

ß....................... '.........................
33.78°,'n
7...................................................
13.51°/o
*■............................. .... ... .
5.4 °/o
w......................................................■■51.35f/0
Ogółem . .

145.93°/o

. '

Pomijając przejaw skrajnej nieudolności statystycznej, polegający
■ na doliczeniu się, że całość stanowi przeszło 145 setnych, widzimy, że
metoda p. K. Stołyhwy doprowadziła go do stwierdzenia, że najliczniej­
szym składnikiem badanej populacji jest element nawiązujący się do
typu co, a więc do ciemnowłosego nadkrótkogłowca. Raz zostają w zespole
grup zbieżnych około grupy VI zszeregowane wszystkie grupy z wy­
kluczeniem jedynie VII, IiXIt), w innem miejscu wysuwa się na miejsce
naczelne ciemnowłosego nadkrótkogłowca. Tego rodzaju sprzeczności nie
są dopuszczalne. Nie ządowolnimy się jednak stwierdzeniem, że możli­
wość doprowadzania do tego rodzaju sprzeczności dyskwalifikuje me­
todę, trudno bowiem przypuszczać, by przez swego autora została ona
nieumiejętnie użyta, lecz postaramy się wyjaśnić ich przyczynę.

i

v.

Paradoks statystyczny.
Dziwnem i niekonsekwentnem może się wydać, że nawiązawszy
typ y do grupy wyróżniającej się swą krótkogłowością, a nie nadkrótkogłowością, dla wyjaśnienia, które z grup o słabszych nadwyżkach
liczebności po, irzeganyeh nad - teoretycznie oczekiwanemi do tego typu
nawiązywać można, zwróć’ iśmy uwagę na nadwyżki nadkrótkogłowych.
Postępowanie to zostało podyktowane przez fakt, że typ y, jakkolwiek
krótkogłowy, a nie nadkrótkogłowy, posiada jednak średnią leżącą nie­
omal na samej granicy, oddzielającej konwencj nalnie kategoiję krótkogłowych od nadkrótkogłowych- Wskutek tego. w grupach pigmentacyjaych posiadających przymieszki składnika najbardziej różnego od typu y,
odchylającego się odeń w kierunku długogłowości, a Więc typu «, (cc
powodować musi przesunięcie średniej wskaźnika głównego danej grupy
pigmentacy .jej również w kierunku większej długogłowości), zaznaczyć
się musi nadwyżka ilości nadkrótkogłowych, o ile w badanej populacji
typ y jest istotnie 'najbardziej krótkogłowym typem pomiędzy temi,
które dzięki swej znaczniejszej liczebności zasługują na uwzględnienie.
Jeśli to rozumowanie jest słuszne, to, przy bardzo’ drobnej przy­
mieszce, należy oczekiwać, że wielkość nadwyżki nadkrótitogłowych bę­
dzie tern większa, im znaczniejszą przymieszkę w danej gi upie stanowią
*) Stołyhwo K. Analiza typów antropologicznych, owiatowit, 1924. Tom
XII, s. 44.
'

osobniki stanowiące skrajne warjanty typu a. Aby to sprawdzić, zesta­
limy poniżej nadwyż „i nadkrótkogłowych w grupach VIII, III, VI i V.
Wyrazimy je przytem nietylko w rozmiarach absolutnie stwierdzonych,
lecz też i w postaci odsetek, obliczonych w stosunku do liczebności
teoretycznie oczekiwanych.
~
■ *
TABEL A

IV.

Nadwyżki liczebności postrzeganych nad teoretycznie oczekiwanemi, co
do kategorii nadkrótkogłowych, w grupach pigmeňtacyjnych VIII, III,
VI i V.
Grupy pigmentacyjne

VIII.

III.

VI.

V.

Nadwyżki absolutne
Nadwyżki względne

0.59
1,44%

0.24
13%

0.11
6°/o

0.05
5%

<

Jak widzimy wynik powyższego obliczenia odpowiada najzupełniej
naszemu oczekiwaniu. W grupach o rudawych odcieniach włosów nadwyżk' są inhumaine, co. pozostaje w zgodności z faktem, że typ a wy­
kazuje wyraźną tendencję do odcieni popielatawych. W grupie VIII
natomiast nadwyżka jest bardzo poważna. Dlatego też nasze przypu­
szczenie, że mamy tu do czynienia z konsekwencją statystyczną od­
działywania typu «, jest zupełnie uzasadnione, a zaznacza się ono nadwyi ami nadkrótkogłowych, co na pierwszy rzut oka może się wydawać
paradoksalnem.
Aby dokładniej wyjaśnić pówyższy paradoks statystyczny, tak nie
oczekiwanie i złośliwie komplü ujący obraz dawany przez nadwyżki
liczebności postrzeganych ponad teoretyczne oczekiwanie, rozpatrzymy
jeszcze jeden przykład fikcyjny.
Przypuśćmy, że mamy grupę typu y złożoną z 48 osobników
i grupa ta posiada następujący rozsiew (dyspersję):
Klasa wskaźnika :

Liczba osobników!

80.0 — 81.0
81.0 — 82.0
82.0 — 83.0
'83.0 — 84.0
84.0 -- 85.0
85.0 — 86.0
86.0 — 87.0
87.0- 88.0 "
88.0--89.0 i „

1
3
6
9"
10
9
6
3
1

4
i

.

-i

.

.

48

_ __________________

Ogółem

1

A-

59
Jeśli teraz do tej grupy o średniej wskaźnika 84.5 i odchyleniu
średniem 1.92 dodamy jednego osobnika typu « o wskaźnik” 78.5, to
'otrzymamy populację o średniej 84.3367 i odchyleniu średniem 2.0804.
Jeśli na podstawie powyższych danych dla naszej mieszaniny obli-,
czymy liczebności teoretycznie oczekiwane przy założeniu dyspersji nor­
malnej, to stwierdzimy w kategorji nadkrótkogłowych, powyżej wskaź­
nika 85.0, nadwyżkę w wysokości 0.69 czyli prawie 4°/0, wobec stwier­
dzenia 19 osobników przy oczekiwaniu 18.31. Analogicznie-w kategorji
krótkogłowych o granicach 81.0 — 85.0 Stwierdzimy niedobór -0.01
-czyli 0.04%, wobec stwierdzenia 28 osobników przy oczekiwaniu 28.01.
Wreszcie w kategorji, średniogłowych stv'erdzimy niedobór 0.68 czyli
25%, wobec stwierdzenia tylko 2 osobników przy oczekiwaniu 2.68,
Jak widzimy, mamy tu wypadek jeśzcze- jaskrawszy od tych, które
obserwowaliśmy w tabeli III, w grupach pigmentacyjnych V, VI i, VIII,
Drobna przymieszka średniogłowych powoduje tu jedynie zaznaczenie
się nadwyżki nadkrótkogłowych. Nadwyżki nietylko w kategorji nad­
krótkogłowych, ale też i w kategorji krótkogłowych, tak jak to ma
miejsce, w wyżej wspomnianych ..grupach pigmentacyjnych, otrzymamy
dopiero wtenczas, gdy przymieszka średniogłowych powodować będzie
znaczniejsze podniesienie się .odchylenia średniego .populacji. Oczekiwać
tego należy dla wypadku, gdy grupa krótkogłowa f, przy tej samej
średniej, posiada mniejsze odchylenie średnie, t. j. wykazuje mniejszą
zmienność. Wobec, tego, że w rozpatrzonym przez nas przykładzie
fikcyjnym odchylenie średnie grupy krótkogłowej o średniej 84.5 wyw
nosi 1.95, wynik otrzymany wskazuje na konieczność liczenia się z mo­
żliwością, że odchylenie średnie wskaźnika głównego w składnikach antro­
pologicznych jest niższe od 2.0, jakkolwiek analogiczne odchylenia średnie
populacyj przekraczają, niekiedy nawet i bardzo, znacznie, wielkość 3.0,
Wreszcie musimy jeszcze zaznaczyć, że ustosunkowania nadwyżek, wy­
kazanego przez grupę III; gdzie mamy równocześnie nadwyżki średniogłowych i nadkrótkogłowych, przy niedoborze krótkogłowych, oczekiwać
należy w tym wypadku, gdy przymieszka średniogłowych i est już
stosunkowo dość duża.
Rozważania powyższe stwierdzają, że wnioskowanie na podstawie
liczebności jest połączone ze znacznemi trudnościami -i jedynie przy za­
stosowaniu współczesnych metod statystyki matematycznej daje widoki
uporania , się z nastręczającemi się trudnościami. Przy staroświęckiem
postępowaniu, nie porównywującem stanu stwierdzonego drogą bezpo­
średniego spostrzeżenia z teoretycznem oczekiwaniem, niema się zupełniewidoków zorjentowania się w materjale.
Ciemnienie oczu i włosów.
Pozostawmy tymczasem na boku sprzeczność w ocenie składu
antropologicznego badanej populacji, reprezentowanej przez żołnierzy
z powiatu ostrowskiego, zaznaczającą się tak jaskrawo przy. porównaniu
wyników p. K. Stołyhwy z mojemi, a przejdźmy teraz do rozpatrzenia

tej „zęści wyników, w' której zaznaczają się zgodności. Obadwaj uwa­
żamy przecież, że w grupach pigmentacyjnych VI, III î X zaznapza się
jeden, w dodatku .dla danej populacji bodaj najważniejszy składnik ludności,'
obadwaj liczymy się też z możliwością przymieszek innych elementów.
Przechodząc - do szczegółowszego rozpatrzenia powyższych grup
pigmentacyjnych muszę tu zaznaczyć, że w grupach III i VI występuje
zupełnie wyraźnie zespolenie odcieni rudawych z oczami niebieskiemi,
a w grupie X — zespolenie odcienia ciemnego popielatawego z oczami
zielonawemi. Przez wzgląd zaś ná tabelę podaną przez p. K. Stołyhwę
na stronicy 80 można wnioskować, że tłumaczy on fakt istnienia tych
asocjacyj oddziaływaniem typu tu na grupy III i X, oraz typu « na
grupę VI. Tłumaczenie to, mojem zdaniem, da się tylko dość słabo
uzasadnić jedynie co do grup "III i VI. Co do grupy X natomiast >est
ono bezwarunkowo r i isłuszne.
Przeciwko możności oddziaływania na grupę X typu tu przemawia
fakt, że w grupie tej nie stwierdzamy nadwyżki nadkrótkogłowych.
Musiałaby się ona zaznaczyć bardzo wyraźnie, jeśli się uwzględni, że
sam typ y, który, jak to stwierdziliśmy powyżej, nawiązuje się do niej
w sposób nie pozostawiający żadnych wątpliwości, posiada średnią bliską
konwencjonalnej grmicy oddzielającej kategorje krótko- i nadkrótko­
głowych. Ponadto, jak to zobaczymy poniżej, w grupie tej nie zaznacza
się również i tendencja do wąskolicości tak charakterystycznej dla typu fu.
Inaczej przedstawia się sprawa przymieszki typu tu w grupie III.
Już samo zespolenie oczu niebieskich z ciemnym rudawym odcieniem
włosów każe się liczyć z możliwością, że oddziaływa tu element, któ­
rego charakterystyczną cechę stanowi zespolenie włosów ciemnych z ocza^
mi siwemi. Ponadto za przymieszką typu tu może przemawiać również
i wyraźne zaznaczenie się nadwyżki - wąskolicych, a więc tendencja dla
tego typu bardzo charakterystyczna. Pamiętać jednak należy, że też
same konsekwencje statystyczne powodować może i przymieszka typu
zupełnie odmiennego, a mianowicie typu «, nie ulegająca tutaj zresztą
wątpliwości. W każdym razie, przez wzgląd na to., że nie mamy tutaj
nadwyżki wąskonosych, przymieszka ta może być jedynie bardzo słaba.
Oczywiście przypuszczenie co do możliwości oddziaływania przymieszki
typu tu stawia na porządku dziennym pytanie, czy typ tu wykazuje ten­
dencję do odcieni rudawych? Gdyby tego nie było, to przez wzgląd
ná to, że analogiczne tendeneje nie zaznaczyły się, w grupie X, należa­
łoby wnioskować, że przyr tieszka tego typu nie wchodzi tu w rachubę,
a wszystkie powyżej wspomniane nadwyżki íaležy przypisać wyłącznie
oddziaływaniu typu «, aż do nadwyżki nadkrótkogłowych włącznie.
W przeciwnym rrzie stanęłoby pod znakiem zapytania, czy typ «
w przebiegu procesu swego ciemnienia wogóle wykazuje- tendencję, czy
też możność, osiągania włosów ciemnych—rudawych? Przez wzgląd na
wyniki przeliczenia ‘ spostrzeżeń Ammona metodą ánalizy asocjacyjnej1)
i*)

*) Czekanowski J. Le problème de la synthèse des cartogrammes et les
types anthropologiques. Anthrôpolog'“ Praga 1924, Tom II, s, 155.

tendencja do odcieni rudawych \i typu w wydaje mi się nieprawdopo­
dobną. W materjąle tym zaznaczyła się bowiem wyraźnie tendencja do
odcienia rudawego u typu «, w przeciwieństwie do typu co. Przez wzgląd
na to muszę uważać za nieprawdopodobną, możliwość zaznaczania si<j '
nawet i drobnej przymieszki elementów typu w w grupie III.
Zupełnie inaczej wreszcie przedstawia się sprawa możliwości od­
działy «ania typu « na grupę VI. Przez wzgląd jediiak na to, że pod­
stawę przypuszczenia istnienia tego rodzaju przymieszki stanowi fakt
naznaczenia się w grupie tej nadwyżki nie ś. jdniogłowycłi, tej bowiem
niema, lecz nadwyżki nadkrótkogłowych, CDŚmy ujęli mianem paradoksu
statystycznego, rozmiary tej przymieszki muszą być minimalne.
W świetle powyższych naogół negatywnych wyników pozytywną
korelację między barwą oczu i włosów, zaznaczającą się w naszym materjale bardzo wyraźnie, należy uważać przedewszystkiem za konse­
kwencję tego, że badani żołnierze w wieku lat 22—23 ciemnieją jeszcze,
zarówno co do pigmentacji włosów, jak nawet i oczu. Fakt ten Stwier­
dziła w sposób bardzo ładny dysertacja p. K. Sobolskiego, co do żoł­
nierzy z powiatu wilejskiego na mater;ale 980 osobników. Można zatem
przypuszczać, że i w materjale z powiatu ostrowskiego osobniki bardziej •
posunięte w swoim rozwoju, wykazują tendencję do ciemniejszych wło- '
sów i zielónawych oczu, zupełnie bez przymieszki typu co (o tendencji
do oczu siwych), gdy osobniki bardziej zapóźnione w rozwoju wykazują
tendencję do 'włosów jaśniejszych i oczu niebieskich. Na zjawisko to
zwróciłem uwagę' przed dwudziestu1 przeszło lary, przy przeliczaniu spo­
strzeżeń L. Rutkowskiego. Dlatego też oznaczyłem oczy typu y, jako
niebiesko-zielonawe 1).
Mogłoby się zdawać, że rozwój ten zosta**)zauważony ‘przez p. K.
Stołyhwę2), który tylko nie zdał sobie soravyv ze znaczenia zrobionej
przez siebie obserwacji, i nie wyciągnął z niej żadnego wniosku. Tak
jednak nie jest. Na str. 61 znajdujemy co prawda passus: „grupa X
jest w chwili obecnej przedstawicielem najbardziej charakterystycznym
tego kierunku rozwojowego, do którego należy cała, silnie zwarta w so­
bie, kategorja grup zbieżnych, a w szczególność grupy X, VI, V i III;
grupa X pozyskała już nawet w danyn i terenie przewagę nad macie­
rzystą grupą VI na tle której powstała“. Ni. jest tu jednak mowa
o-zjawisku ciemnienia z wiekiem. Autor mą tu na myśli „wyraźny pro­
ces stabilizacyjny“, stanowiący „produkt infiltracji typów ciemnych
w podłoże typów jasnych“ 3).
W każdym razie p. K. Stołyhwo był już bardzo bliski stwierdze­
nia faktu niezakończonego jeszcze ciemnienia. Przecież, zorjentowawszy
się, że wchodzi tu w rachubę l.iezako.iczony jeszcze proces ciemnienia,
p. K. Stołyhwo nie musiałby nawet zmieniać wyżej cytowanego ustępu
*) Czekanowslti J Beiträge z i Anthropologie von Polen. Archiv für An­
thropologie 1911, Tom X,
F., =. Í89.
_
*) Stołyhwo K. Analiza typów antropologicznych. Swiatowit 1924, Tom XII.
8) Tamże, S 60

62
zě strony 61. Zastosowawszy kryterjuín niezależności wyrzuciłby tylko
ęo najwyżej z tego zespołu grupę V, gdyż otrzymałby ostrzeżenie, żt
w danym wypadku niema bodaj dostatecznego uzasadnienia do mówienia o asocjacji rudawego odcienia 'włosów ź zielonawemi oczami.
To, że p. K. Stołyhwo będąc tak bliski ujęcia nie wikłającego
go w sprzeczności mógł się zgubić, należy oczywiście przypisać meto­
dzie, nie wymagającej karności myśli, a. przeciążającej pamięć nadmiarem
nieprzejrzystych zestawień graficznych. Jakżeż można inaczej tłumaczy '
fakt, że w sześcioarkuszowej pracy koniec piątego arkusza wysuwa na
miejsce naczelne ciemnowłosego nadkrótkogłowca, co pozostaje, w sprze­
czności do środkowef części pracy, do której ‘ znów nawiązują się wnioski
w szóstym arkuszu mówiące jedynie o jasnowłosym krótkogłowcu ?
Przecież w podobnym wypadku metody można bronić co najwyżej kosztem
stosującego ją autora..
Krót k ógło wie c jasnowłosy.
Zwrócenie uwagi na fakt ciemnienia żołnierzy z wiekiem uwalnia
nas od wyżej podniesionych sprzeczności. Nie musimy bowiem wówczas
przypuszczać, że ciemnowłosi naćjkrótkogłowcy typu w stanowią liczebnie
bardzo silny składnik ludność .
Nie stajemy wówczas przedewszystkiem przed zagądką: jakżeż
jest to możliwe, że populacja złożona w znacznym stopniu z tego bar­
dzo krótkogłowego elementu posiada średnią tak bardzo niską, jak
82.44 1). Zagadka ta byłaby tem większa, jeśliby się uwzględniło,
że przy krzyżowaniu ten właśnie składnik wykazuje tendencję do domi­
nowania, w znaczeniu terminologji mendelistycznej, nietylko co. do pigmentacji, ale też i co do kształtu głowy.
Nie mamy wówczas również i sprzeczności, spowodowanej wysu­
nięciem przez p. K. Stołyhwę na miejsce naczelne jasnowłosego krótkogłowca, a podaniem przezeń w tabeli. na stronicy 80, że jedynym licznie
reprezentowanym krótkogłowcem jest nadkrótkogłowiec ciemnowłosy.
Nie stoi bowjem. nic na przeszkodzie utożsamieniu jasnowłosego krótkogłowca z moim typem sarmackim, -czyli y, a uwalnia to przecież
p. K. Stołyhwę od potrzeby wysuwania typu co na miejsce naczelne.
Utożsamianie jasnowłosego krótkogłowća, stwierdzonego w powie­
cie ostrowskim, z moim typem y uzasadnia:
X co do pigmentacji — tendencja do niebiesko-zielonawych oczu
i do ciemniejszych odcieni włosów blondynowych ;
2. co do kształtu głowy — tendencja do krótkogłowości, a nie
ladkrótkogłowości ;
3. tendencja do wysokiego wzrostu;
4. tendencja^ do twarzy szerokiej ;
5. tende.icja do nosa dość wąskiego.
') Stołyhwo K. Analiza typów antropologicznych. Światowit 1924, Tom
XII. s. 64.

63
Wobec tak uderzających zgodności nasuwać się musi pytanie,
czemu p. K. Stołyhwo nie utożsam” swego jasnowłosego krótkogłowca
z moim typem y ?" Przecież uwikłało go to w rażące sprzeczności po­
między poszczególnemi częściami jego własnej pracy.
Nie można przypuszczać, by to było spowodowane, ewentualnem
stwierdzeniem różnic w rozwoju kończyn. Przecież mamy tu do czynie- ”
nia z materjałem niewyrośniętym jeszcze, co sam zaznacza. Dlatego też
stwierdzenie krótszych kończyn dolnych byłoby bez znaczenia. Również
i stwierdzenie dłuższych kończyn górnych nie pówinnoby tu było zawa­
żyć, gdyż opierając się na- materjale L. Rutkowskiego, chcąc mówić
0 typie '/, musiałem zwrócić główną uwagę na szlachtę, wśród której
element ten jest stosunkowo lir ..niej reprezentowany. Tam zaś krótsze
kończyny górne mogły stanowić konsekwencję mniejszego ich rozwoju,
uwarunkowanego nie tak intensywną pracą fizyczną.
.
Jedynie można przypuszczać, że p. K. Stołyhwo został wprowa­
dzony w błąd przez wskaźnik licowy. Ja zaznaczyłem, coprawda, że
twarz jest szeroka, podałem jednak i liczbowe wielkości wskaźnika. Nie
zdawszy sobie sprawy, że są to pomiary od ophryonu, uznał on, że n
twarz jest bardzo wąska, nie zwracając zupełnie uwagi na podkreślenie
przezemnie jej szerokości. W ten sposób padł on ofiarą własnej nie­
znajomości rzeczy i zadokumentował, że nie wie lub też zupełnie za-'
. >omniał, że niedawno antropologowie polscy reprezentowali kierunek
francuski.
Przez wzgląd na powyższe uważam, że utożsamienie z typem y
jasnowłosego krótkogłowca, stwierdzonego przez p. K. Stołyhwę w po­
wiecie ostrowskim jest zupełnie uzasadnione. Jest ono nawet konieczne
dla wybrnięcia ze sprzeczności, w jakie uwikłał się p. K. Stołyhwo
w_sw^ własnej pracy.
.. ;•

Rasa grenelska.
W recenzji odczytu Dr. S. Poniatowskiego „Podłoże rasowe kul­
tur zasadniczych“ wyraziłem pogląd 1), że typ y jest bezwątpie-.ic. iden­
tyczny z rasą grenelską. Przypuszczałem to na podstawie wyników osią­
gniętych w pracach X, Dr. B. Rosińskiego *2) nad ludnością wyspy Krety, 1 p. M. Gryglaszewskiej nad czaszkami' szwajcarskiemi, którzy stosowali
metodę diagnozy różniczkowej. Jakkolwiek rasa grenelska została okre­
ślona jedynie na podstawie średnich dwu nielicznych seryj czaszek (mę­
skiej z 2. i żeńskiej z 4 osobnikó';), to jednakże przez wzgląd na to, że
w diagramach trzymają się one tych samych zespołów, ćo i czaszki
typu y, sąd ten jest uzasadniony o tyle, o ile wogóle uzasadnione jest
.zaufanie do wniosków opartych na średnich arytmetycznych nielicz­
nych seryj.
v
0 .ud, 1924. Tom XXIII, s. 180.
2) Rosiński B. Wyspa Kreta p edSistoryc:
i współczesna pod wzglę­
dem antropologicznym. Kosmos 1925, Tom L, s. 584—637.

N.

Zaufanie do metody diagnozy różniczkowej zaś uzasadnia fakt, że
przy określeniu 1642 czaszek przy pomocy tej metody moi uczniowie
nie natknęli się na- z tsadnicze sprzeczn ości. Pozwoliło to na stworzenie
harmonijnego poglądu na zagadnienia systematyki mieszkańców Europy,
Afryki oraz Azji, na północ od Himalajów. Ponadto, przy traktowaniu
tych zagadnień osiągnięto tak wielką precyzję, jakiej przedtem jeszcze
nild nie zdołał osiągnąć.
Metoda diagnozy różniczkowej stanowi zastosowanie postępowania
przybił’ żonego, opartego na metodzie Pearsc ta, podanej w paragrafie
76 mego „Zarysu Metod Statystycznych“. .Ścisłość tego postępowania
przybliżonego została przytem spotęgowana dzięki zastosowaniu Specjal­
nego graficznego sposobu przedstawienia wyników.
Oczywiście, jeśli stosowana przezemnie metoda diagnozy różnicz­
kowej nie' czyni zadość wymaganej przez p. K. Stołyhwę ścisłości, to
może on przecież zastosować wyżej wspomnianą metodę Pearsona. Poza
obliczeniem wyznaczników siódmego rzędu, stanowiących dotychczas
niezrealizowany postulat antropologji systematycznej, stosowanie tej .me­
tody wymaga wielokrotnie większego nakładu pracy. Licząc się z za­
sobem posiadanych sił w stosunku do nakreślonego sobie celu, tymcza­
sem ograniczyłem śię do postępowania, przybliżonego, które ma ïam
' dać podstawę dla orjentacji ogólnej. Nie przypuszczam bowiem, bym
przed upływem lat kilkunastu miał możność zajęcia się zagadnieniem
wartościowania cech i oparcia na tej podstawie kontroli obecnie osią' ganych wyników. Zresztą, przez wzgląd na dotychczasowe doświadcze­
nie, nie mam powodu do obaw, by to podniesienie dokładności mogło
spowodować ich poważniejszą modyfikację.

Liczebność materjału.
Uczony winien na tyle panować nad przedmiotem badania, by
dobierać sobie metody dostosowane do właściwości badanego przezeń
materjału. Nie uczynił tego p. K. Stołyhwo. Metoda opierająca się
na liczebnościach kombinacyj różnorodnych kategoryj wymaga dużo licz­
niejszego materjału, niż to miało miejsce w canym wypadku. Stwierdza
to przecież w sposób niedopuszćząjący dyskusji fakt, że w przeważnej
ilości wypadków odchylenie - liczebności teoretycznie oczekiwanej od
liczebności postrzeganej znajduje się w granicach błędu prawdopodob­
nego. Dlatego też zupełnie uzasadniona jest moja ocena mówiąca o wa­
dliwej metodzie opartej na nielicznym materjale.
inne metody nie wymagają tak wielkiego materjału. Dlatego też:
przeliczając materjały L. Rutkowskiego co dó Płońskiego, i W. Olech­
nowicza co do Opatowskiego mogłem otrzymać wyniki tylko nieznacz­
nie zmodyfikowane' przez badania późniejsze. Materjał składał się co
prav.da tylko z 435 osobników rozbitych na trzy serje. Stosowane tam.
jednąk metody, jak metoda maksimów liczebności, skombinowana z me­
todą korelacyj i linij regresji, nie wymagały większego materjału

7

V

65

i

Jak zaś byłem ostrożny w formułowaniu siwych pogląd 5w', to naj­
lepiej ilustruje fakt następujący: Będąc podówczas pod wpływeu teorj:
cel. y-słowiańskiej, byłem skłonny do nawiązania Słowian do typu y,
tak jak to czyni jeszcze w omawianej . tu pracy p. K. Stołyhwo1).
Nie mając jednak zadawalniających. podstaw dla tego poglądu, ograni­
czyłem się do oznaczenia elementu, Iiarakterystycznego dla starsze! od
Słowian warstwy autochtonicznej, mianem typu prasłowiańskiego, z któ­
rego niektórzy błędnie robią typ „prasłowiański*. Ponadto zaznaczyłem
tylko : „Die slawische Kolonisationszone markiert .sich von den Karpaten
bis zur Wolga und Kuban durch dàs stärkere. Heřvórtřeten der břachykephalen Elemente'1. Później, poddawszy to zagadnienie jeszcze raz re­
wizji, osiągnąłem przeświadczenie, że do wczesnohistorvcznej ekspansji
Słowian należy nawiązywać ekspansję typu północno-europejskiego a.
Dzięki tnej ostrożności nie musiałem odwoływać poprzednio wygłoszo­
nych poglądów. Zaznaczę przytem, że pierwszą tu cytowaną pracę na­
pisałem w roku 1905, ogłosiłem w. 1911
. poddałem rewizji w 1912,
a uzasadnienie ogłosiłem dopiero w i*Oku bieżącym*3).2
Przytaczam to jako uzasadnienie, że przypuszczenie moje co do
możności nawiązywania się typu-/y do rasy grenelskiej zasługuje na
uwagę.
Asocjacje

grup

pigmentacyj ny ch
i twarzy.

i

kształtów

rosa

Praca. p. K. Stołyhwy nie pozwala zdać sobie sprawy z tego, czy
wysunięcie na miejsce na« »eine cech pigmenfaćyjnych było pociągnięci« u
„zczęśliwem.
Można przypuszczać, jest to- nawę* prawdopodobne, że poszcze­
gólnym składnik« m antropologů : ,nym odpowiadają pewne Specjalne od­
cienie w pigmentacji. Na fakt ten zwracał uwagę w swej praćy Paudlęr,
jak tó już zaznaczyliśmy wyżej. Gdyby te odcienie dawały się regestrować, to drogą stosunkowo prostego rachunku tąożnaby się zorientować
co do składu ’ rdności. Rachunek ten oczywiście musiałby Ibyć podobny
do tego rachunku, Który zośtał zastopowany przez Dr. J. Mydlarskiego4)
dla obliczenia składników serologicznych, to jest musiałby się on liczyć
z faktem, że wchodzą tu w grę prawa Mendla. Nie mógłby on prze-'
cięż być podobny cło rachunku p. K. Stbłyhwy, który nietylko nie czyni
r ■

1 :

1

!) Stołyhwo K. Analiza typów antropologicznych. Świ itowit 1924, Tom
XII, s. 85.
2) Czek« -owski J. Beiträge zu Anthropologie von Polen.. A-chiv für
Anthropo"' gie 1911, Tont X, N. F. s. 195.
3j Czekanowski J. A”vhr >ologische Beiträge zum Problem der s awisóhfinniscV a Beziehungen. Helsingfors 1925. Finska Fornminnesforeningęs Tidskrift.
SM" Ą. To™ XXXV, zeszyt 4.
’ 4) I.lyolars -i J. Sprawozdanie ze zdjęcia intropólojrř-znego Polski. Kosmos
1925, tom L, s. 572, 573.

Lud. T. XXIV.

Y

5


zadość temu wriunkovta, nie w dodatku dolicza się całości złożonej
z przeszło 145 setnyc!.
<■ - •
„ ,
Musimy jednak liczyć się z faktem, że stosowane metody regeętrowania odcieni pigmentacyjnych i przy stosowaniu tablic są bardzo nie­
dokładne Ponadto cały obraz oigmentacji jest niezmiernie skompliko­
wany przez proces ciemnienia, zaznaczający się jeszcze bardzo wyraźnie
u .'2—;23-letn ch żołnierzy. Wreszcie nie można bagatJizować faktu, że
przy skombir pWaniii grup pigiuentacyjoych ze wskaźnikiem głównym
ótrzymanc przeciwstawienie się jasnowłosego krótkogłowca pozostałym
m,n j krótkogłowym elementom, Które, według obliczenia p. K. Stołyhwy
na stronicy 80, winny stanowić nieco ponad pcloi rę składu populacji.
Przez wzgląd na wyniki przeprowadżonej powyżej dyskusji ocze­
kujemy, że poza typem
głównemi składnikami badanej populacji są
typy c i jí. Jeśli to twierdzenie Jest słuszne, to musi się to oczywiście
zaznaczyć i w obrazie asocjacyj. pozostałych cech z grupami pigmentaeyjnemi. W jakim zaś kie—mku
zaznaczenie iść powinno," nie trudno
orże"ddzieć, pr*ez wzgląd na wk uwości tych typów, stwierdzone 'wy­
niki mi dotychczasowych badań.

Dla z'orjentOwania się co do ewentualnego oddziaływania typu ß
musimy Zwróć ć uwagę na wskaźnik nosa’, gdyż ze wszystkich składników
ludności europejskiej jest on najbardziej szerokonosy. Wobec tego, że
w mateij-ilé p. K. Stołyhwy mamy 10 średnionosych, 52 wąskónosych
-i 2 nadwąskonosych, to na tej podstawie możemy obliczyć ■'dla poszcze­
gólnych grup pigjnènt^cyjnych liczebności teoretycznie oczekiwane p”zy
Założeniu braku związku ' między grupami pigmentacyjnemi a wskaźnikiem
ynosą. W obliczeniu tem połączymy nadwąskonosych z wąskonosymi,
, przez wzgląd na.małą liczebność tej skrajnej kategorji. Ponadto, przy
Zestawieniu wyników tego obli_ze.. ia nie pcJamy błędów prawdopo­
dobnych, ponieważ c ich V. ełkości oijentują nas już dostatecznie obli­
czenia poprzednie,
v :/
TABELA V.
Liczę dl. jści kombinacji grup pigmentacy'nych i .wskaźnika nosa.
Grupy pigmentac.

I,

II

V.

VI.

III.

VII.

ix. |vm.

X.

1'

f

~i*
|.89

+
1.35

2

fg

1.46 3.84
1
. 5

5.11 10.22 9.49
. 10
5
9

1.4b 3.65
1 : 3

o

2

+
+
'+
3.78' 3.51. 0.54
4
4
1

o

2,16
3

00

S
Wąskonósi
. i .ladwąskónosi

“h
0.54
1

1

Srednionosi

'4.594

+
+
2.19 12.41

13

'

Przeliczenie to stwierdza, że tendencją do nosa szerszego kojarzy
się z oożami r:elonąwemi i niebieskieini, Oraz przedewszystkiem z odefe"

<


%

J

.

*

-

riami rudawemi włosów. Dołączenie sie do tego zespołu również i kombinacyj oczu niebieskich i włosów popielątawych wskazuje, .e mamy
tu bezspornie do czynienia z procesem ciemnienia. Przy zasadniczym
rudawym tonie,, charakterystycznym, dla typu fi, jak na tó wskazuje
tendencja do szerokonosośći, pewna ilość. jaśniejszych, zapóżnionych
pod względem"" pigmentacji osobników zostaje zaregestrowana jako popielatawa. Zasługuje przytem na zaznaczenie, że ciemnienie typu fi- może
sie posuwać bardzo daleko, skoro, grupà I, reprezentowana coprawda
tylko przez dwa osobniki, należy również do tego zespołu, a stanowi
ona przecież kombinacje ciemnych rudawych włosów i 'oczu piwnych;
Na zjawisko to zwróciłem uwagę już dawno i zaznaczyłem, w mej pracy
z 1911 roku, oczy typu ß jako .jasne piwne.
W celu stwierdzenia obecności typu północno - europejskiego a
rozpatrzymy kombinacje grup pigmentacyjných i wskaźnika twarzy. Wobec
tego, że typ ten posiada w badanej populacji twarz najwęższą, nietrudno
zdać sobie sprawą z przypuszczalnych wyników. Ponadto, przez wzgląd
na to, że wyniki badań mych uczniów stwierdziły, że typ presłowiański fi
posiada twarz jeszcze szerszą niż typ sarmack y, można przewidywać,
że z twarzami szerszemi zwiążą się odcienie rudawe. Wyniki tych prze
liczeń zestawiam w poniższej tabeli :
TABELA VI.
Liczebności kombinacyj grup pigmentacyjnych i wskaźnika twarzy. ,
Grupy pigtnentac.

I.

Szerokoli™
i nadszerokolic

■r
+
+ •. +
0.78 3.14 2.74 5.49
1
4
6
4

Śrędniolicy

II.

V.

VI.

X.

+
6.66 5.09
4‘
7

. +
+
0.62 2.49 2.18 4.35 ,5.28
4
1
1
5
2

+
Wąskolicy
1 i nadwąskolicy

0.60
0

2.38 2.08 4.16
2 - 2
3

iii.

5.05
6

VIII.

IX

VIL

l.Vu 1.96 0.78
i

1

0

-h

+"
1.55
2

0.62,
1

+
+
k
3.86 0.89 iň9
1
2
5

+
0.60
1

4.04
4

0.93
1

t

Obliczenia powyżs-c stanowią wynik uwzględnienia tego, że liczba
■ adszerokolicych i szerokolicych wynosi — 29, sredmoiicvch — 23,
a wąskolicych i n-.dwąskolicych — 22. Błędy prawdopodobne nie -ostały
tu również podane, bo cóż one nam tu dadzą ? Przecież wszystkie Wnioski
opierać się muszą, wskutek niedostatecznej liczebności materjału, na ułąmkach jednego osobnika, Jeśli o riićl wogóle może być mowa, to przed jż
jedynie dlatego, że prawidłowości śą tak uderzające. Jest to. spowodo­
wane oczywiście przez to, że wysunięcie grup pigmentacyjnych było
posunięciem bardzo udatném.

Grupy I, II i V, nawiązujące się przez swą szerokolicość do typu ßr
nawiązują również i tendencję do rudawego odcienia do tego typu. Gdy
jednak przy rozpatrywaniu wskaźnika nosa zaznaczało się ciemnienie od
odcieni popielàtawych ku ciemnym rudawym, tutaj ciemnienie zaznacza się
od jasnych rudawych ku ciemnym rudawym. Przypuszczalnie przyczyna tej
rozbieżności1 polega na tem, że ciemnieje odcień płowy, który w jednym
wypadku uchwyciliśmy jako popielatawy, a w innym jako jasny rndawy.
Grupy VII i IX, nawiązujące się przez swą wąskołicość do typu «,
nawiązują do tego typu również i tendencję do odcieni popielatawych.
Grupy pigmentacyjne X, VI, VIII,'a też i III, nawiązujące się do
typu y, zajmują stanowisko pośrednie. Jest to zupełnie zrozumiałe, gdyż
pod względem pigmentacji i. kształtu twarzy, typ ten zajmuje stano­
wisko pośrednie pomiędzy typami « ij!, Grupa VIII wykazuje nad­
wyżki zupełnie zgodne, co do kierunku swych odchyleń, z grupami VII
i IX. jest to zupełnie zrozumiałe przez wzgląd na to, że już przy roz­
patrywaniu asocjacyj grup pigmentacyjnych ze wskaźnikiem głównym
twierdz śmy tu prawdopodobieństwo oddziaływań skrajnych warjantów
typu a. Zupełnie toż samo mamy i w grupie III. Tutaj przytem obok
warjantów typu a mamy do czynienia i z oddziaływaniem waijantów
typu ß (wskaźnik nosa), że zachodzi wogóle pytanie, czy nie należa­
łoby raczej tę grupę nawiązywać do tych ostatnich, a nie do typu y.
Mamy tu przypuszczalnie do czynienia z konsekwencją tego, że typ y
w przebiegu procesu swego ciemnienia, postępującem od zespołu wło­
sów jasnych ruoawych i oczu niebieskich ku zespołowi włosów ciem­
nych popielatawych i oczu zielonawych, nie wykazuje wyraźnej ten­
dencji do wytworzenia zespołu oczu niebieskich i włósów cienn.ych
rudawych. Grupa VI wykazuje jedynie bardzo słabe nadwyżki idące
w kierunk odchyleń charakterystycznych dla' giup nawiązujących się
do typu j. Jest to zupełnie zrozumiałe przez Wzgląd na to, że tu
tylko oddziaływanie zapóznionych w swym rozwoju pigmentacyjnym
wa_jantów typu ß jest wysoce prawdopodobne. Jest to oczywiście konkwencją tego, że mamy itu do czynienia z rudawym odcieniem barwy
włósów.' Wreszcie grupą X, dla typu y najbardziej charakterystyczna,
zajmuje stanowisko centralne pomiędzj grupą VI zjednej .strony, a gru­
lami VIII i III z drugiej.
Trudności nastręczające się tu przy dyskutowaniu oddziaływania typu
y są bez wątpienia konsekwencją tego, że staramy sobie zdać sprawę
z oddziaływania typu na podstawie cech, co do których zajmuje on stanowisko
-»średnie pomiędzy dwoma pozostałemi składnikami badanej populacji.
W tych wszystk:ch wypadkach, gdzie punkt wyjścia oceny oddziaływania
r - wnągo składnika populacji stanowiła cecha, co do której dany składnik
zajmowa. stanov^ ko skrajne/ otrzymywaliśmy obraz bardzo prosty, zna­
czący słabemi nadwyżkami sferę oddziaływania warjantów skrajnych.
Moje wyniki,
*
'f- Rozpatrzenie asocjacyj grup pigmentacyjnych z kategorjami wskaź­
ników głowy, nosa i twarzy dało nam szereg wyników bardzo poważ- ,
s

j

69

j

î '
nego znaczenia, jakkolwiek niedostateczna liczebność materjalu wskazuje
na konieczność bardzo wielkiej ostrożności i późniejszego ich skontro­
lowania na liczniejszym materjale.
.
,
Bezwątpienia najważniejszy wynik naszego ponownego
opracowania materjalu, podar ego w pracy p. K. Stołyhwy, stanowi
■ twierdzfci tě, że mamy tu do czynienia ze. ściśle zharmonizowanym sy­
stemem nadwyżek liczebności postrzeganych ponad oczekiwanie teore­
tyczne, ■ sformułowane na podstawie założenia, że. nie zachodzi żaden
związek pomiędzy wyróżni' u<—li grupanr pigmenjtacyjnemi a kształtem
głowy, nosa i twarzy, ujętych odpowiedniej... wskaźnikami. Kierunek ■
tych odchyleń liczebności,, jeśli będziemy odróżniali dodatnie i ujemne, .
można przytem uzasadnić, stosunkowo bardzo, dokładnie, na podstawie .
założenia, że z trzech głównych składników populacji :
1. Co do pigmentacji
typ a jest najjaśniejszy, a żyp ß najciemniejszy;
2. co do kształtu głowy — typ « jest najbardziej dłupogłowy- a typ
y najbardziej krótkogłowy;
,
3. co do kształtu nosa — typ « jest najbardziej wąskonosy, a typ
ß najbardziej szerokonosy; i wreszcie :
4. co do kształtu twarzy -— typ « jest najbardziej wąskolicy, a typ
ß najbardziej szerokolicy.
Dla zorjentowania się co do wyżej omawianych nadwyżek zesta­
wimy-ich wielkości, wyrażone w odsetkach liczebności teoretycznie ^ocze­
kiwanych, tak jakeśmy to już uczynili w tabeli IV.

„ TABELA VII.
\



X

Nadwyżki liczebności postrzeganych nad teoretycznie oczekiwane, wyra­
żone w «/o ł.ych ostatnich, przy założeniu braku związku pomiędzy
grupami pigmentącyjnemi i‘ kształtem głowy, nosa i twarzy, ujętenii
\- •
odpowiedniemi wskaźnikami.
Grupy pigmentac.

I.

Sreuniogłowi

47
42

Krótkogłowi
Nadkrótkogłowi
Średnionosi

II.

85

39

V.

14

_s_

5

13

8
6

6

14

6

28

27

46

9

47
12

7

IV.
182

641
85

48
37 270

87

28

5
Ï9-

S
12

61
67

13

14 • 17

3

2

15

XI.

78

27
144

30

61

2 .! 8

X. VIII. VII. i IX.

5

t

Wąsko- i nadwąskolicy
Liczebności grup

VI.

8 '

Wąsko- i nadwąskonosi
Szeroko- i nadsze■ rokolicy
■*'.
Średhiolicy

III.

29

~r~

61 223

34
2

1

Zestawienie powyższe daje nam jaskrawy obraz oddziaływania
składników' antropologicznych populacji na liczebności poszczególnych
kombinacyj, gr | pigmentacyjuych z kategorjami wskaźników.
Dřugr^yiíik stanowi stwierdzenie, że grapami charakteryStyCznemi dla poszczególnych składaków są:

1. dla typu' a grupa IX;
2. dla typu ß grupa II;

3. dla typu y grupa X;
4. dla typu 4 przypuszczalnie grupa XI;

~

5. do grupy ! V nawiązuje się być może jakiś element śródziem­
nomorski.
Jeśli przy rozpatrywaniu nadwyżek zestawionych w tabeli VII
weźmiemy za. punkt Wyjścia powyższe grupy, to bez trudu zdamy sobie
sprawą z oddziaływań nawiązujących się do nich typów na pozostałe
grupy. Bez wątpienia ż oddziaływaniem typu « łączy się nietylko nad­
wyżka średniogłowych nie jedynie w grupie VII, którą wprost jako
przynależną do tego typu uznać można, ale też i w grupie III. Zupeł­
nie te same wyniki daje rozpatrzenie nadwyżek wąsko- i nadwąskolicych.
Nieco odmienne wyniifi daje rozpatrzenie wskaźnika nosa. Różnica polega
na tern, że występująca w grupach VII i IX nadwyżka średnionosych wska­
zuje na oddziaływanie typu ß. Musi być, ono jedhak stosunkowo bardzo
słabe, skoro zaznaczyło się ono jedynie’ w tej cesze co do której typ ß prze­
ciwstawia się w sposób najbardziej jaskrawy pozostałym. Nadwyżki średniogłoWych w grupie I natomiast nie sposób nawiązywać do typu u. Być może
mámy tu do czynienia z,oddziaływaniem tego zagadkowego, śródziemnomor­
skiego (?) elementu, który zaznaczył się przypuszczalnie w grupie IV.
Przemawia za tem również i znaczna, .adwyżka średniolicych w gru­
pie I. Jedni ki tę ostatnią, jako całość, przez' wzgląd na nadwyżki śre­
dnionosych i szerokolicych, należy raczej nawiązywać • do typu ß. Do
typu .y, pozä grupą X, należy nawiązywać grupę VIII, jakkolwiek wy­
raźna nadwyżka średniolicych i wąskolicych w połączeniu z wąskonosymi wskazuje, na oddziaływanie typu t*. Gdy grupa V nawiązuje się
do typa ß, grupy VI -i III zajmują stanowisko pośrednie, spowodowane
pomieszaniem elementów typu ß i y. Gdy jednak nadwyżki grup V i VI
wykazują wielką zgodność, a jedynie znaczniejsze rozmiary nadwyżki śre­
dniolicych w grupie VI ws‘:azują na silniejsze oddziaływanie ,typu y,
grupa HI wykazuje zupełnie odmienfte ustosunkowanie, nadwyżek w kategorjach wskaźników główntgo i twarzowegc Mamy tu oczywiście do
czynienia z konsekwencją tego, że w grupie III typ a zaznacza się dużo
wyraźni _j niż typ y.
Trzeci wynik stanowi zwrócenie1 uwagi na raradoks staty­
styczny polegający na tem, że przy nielicznym mateijale bardzo drobna '
przymieszka ] ośredniogłowych -może powodować w pewnych warunkach
zaznaczenie się ïdyme nadwyżki nadkrótkogłowych. Przez wzgląd na
ten paradoks nadwyżki nadkrótkogłowych w grupach V, VI i VIII (zda­
wałoby się zupełnie nie oczekiwane, ponieważ nadwyżki tego rodzaju
nie wykazuje grupa X, nawiązująca się najzupełniej do typa y), możemy

71
uważać za zaznaczenie się typu /, spowodowana nieznaczną przymieszką
typu «, jedynie w grupie III zaznaczającej się wyraźnie.
'
Czwarty wynik stanowi stwierdzenie, ze do poszczególnych
typów antropologicznych nawiązują się odmienne odcienie barwy wło­
sów. Wysoce charakterystyczne• jęst nawiązywanie się odcieni ruda-;
wych do typu ß, ï odcieni popielatrwych ■ do typu «. ' Typ y natomiast
najmuje i pod tym względem stanowisko pośrednie, gdyż ù osobników
jaśniej pigmentowanych oznacza s ; tu tenden „ja do odcienia rudawego-,
a u ciemniejszych mamy wyraźnie zaznaczoną tendencję do odcienia
popielatawego.
Piąty wynik stanowi zwpócénie uwagi na odmienny przebieg
procesu ciemnienia u poszczególnych typów, a przez to samo i na odł
mienny zasięg charakteryzujących te typy rozsiewów (dyspersyj) pigmentacyjnych. Ù typu t proces ciemnienia Wykazuje najmniejsze spotęgo­
wanie intensywności pigmentach. Najwyraźniej zaznacza się ono przy
oczach niebieskich. Polega ono przedewszystkiem na przesunięciu od
włosów jasnych popielatąwych kii ciemnym popielatawym, gdy przesu­
nięcie od jasnych popie'atawych włosów ku ęiemnyh mjawym zaznaćzó
się bez porównania słabiej. Ponadto mamy tu, zdaje się również bardzo
słabo zaznaczone, prześni jcie od bczu niebieskich kii zielonawyir,
ograniczone do kategorji włosów jasnych popielatav,ych. Dla typu \>
jest charakterystyczne przesunięcie od-włosów jasnych rudawych, połą­
czonych z oczami niebieskiemi, ku włosom ciemnym popielatawym po­
łączonym z oczami zielonawemi. Typ ß zda się wykazywał największ
przesunięcie pod względem stopnia inten^ywnoś swej pigmentacj-. Mamy
tu przedewszystki :m przesunięcie od włosów jasnych rudawych, połą­
czonych z oczami niebieski emi, ku odcie niowi ciemnemu rudawemu, po­
łączonemu z oczami nietj-lko zielonawemi. ale bodaj nawet i piwnemi.
W dodatku pewna, ilość najjaśniej pigmentowanych osobników wyka­
zuje tendencję do włosów popielatawych. Omówiony tu przebieg pro- cesu ciemnienia p :edstawi graficznie załączony rysunek ?na stronie
następnej.
Szósty wynik stanowi stwierdzenie, że główne składniki lud­
ności stanowią typy «, ß i y, przyczem, co do ich liczebności' w badanej
populacji (żołnierze z powiatu ostrowskiego), nà pierwszem miejscu na­
leży postawić yp y, na arugiem typ ß, a na trzeciem „opiero typ «.
Si.ódiny wynik stancwi stwierdzenie, że przy zastosowaniu
‘sryterum niezaieżności i. >-/różnieniu gruo pigmentacyjnych “dyskusja
osiąga tak wysoki stopień ścisłości, że nawet i przy nielicznym stosunkowo matc rjc
nie byliśmy zmuszeni do tłumaczenia napotykanych ■
trudności jego niedostateczną liczebnością.
, '
#
Ósmy wynik st-nowi. stwierdzenie,,. że w danym mąterjale nad­
wyżki liczebności kombinacyj kategoryj -lwu cech, barwy oczu. i włosów,
zwracają uwagę przedewszystkiem na najliczniejszy składnik badanej
populacji, a pozatem przedewszystkiem ria składniki najjaskrawiej mu
się przeciwstawiające. Dopiero- kombinacje grup , .gmentacyjnych (kom­
binacje dwu cech) z trzecia cechą, poszęzególnemi wkążnikam dąły

72
' nam możność dokładnego zoijentoWania się co do składników populacji.
Kombinacja grup pigmentacyjnych ze w,■.Karnikiem głównym1 dała nam
przytem najbardziej przejrzysty obraz.
W świetle wyników powyższych zarysowuje się zupełnie wyraźnie
fakt, że badanej, populacji nie można uważać'za mechaniczną miesza­
ninę różnorodnych składników antropologicznych. Przeciwnie, zda sie
ona stanowić bardzo spoistą całość, mocno już wyrównaną w kon­
sekwencji oddáwna trwającego współżycia. To, że zasadnicze składniki
antropologiczne popula­
cji zaznaczają się zupeł­
>
włosy
nie wyraźnie, coprawda

1
w postaci stosunkowo
Odcienie
"cď
nieznacznych nadwyżi :
%'
CU
liczebności, nie kwestio­
’H.
rf
o 1
A
i
farwy
&~
o
nuje
powyższego poglą­
3
5X
-oj !
c i du. Utrzymywanie się ze­
03
(U
C
oczu ; włosów - ĆM
CUÉ
społów. charakterystycz­
cd
td
u
•*—a
nych dla poszczególnych
typów antropologicznych,
—1
niebieskie
y
mimo ich współżycia, zda
się być uwarunkowane
i
j
pewnem jeszcze nie wyjazielonawe

>>
śnionem powinowactwem
\

wewnętrznem ich cech
g
1 jasne piwne
i "
chärakte ystycz -ych (po­
1
- 1
winowactwem ^enów),
>
decydującemu „stałości“
ciemne piwne
tych jednostek biologicz­
nych. W' tern wćwnętrzRýs.. 1.
'
0 nem powinov actwie do. Tendencja w przebiegu procesu ciemnienia u typów szukiwać się należy moß i ymentu przecwstawiająćego się konsekwencjom
III prawa Mendla Prawo niezależności cech przy krzyżowaniu bowiem
musiałoby doprowadzić do zupełnego rozpadnięcia się składników pooulacji. Tego jednak wogóle nie obserwujmy, gdyż możemy przecież
określać czaszki, stwierdzając jedynie fakt istnienia zabarwień lokalnych,
uwarunkowanych, b:z wątpienia, konsekwencjami krzyżowań, stano win­
nych efekt współż' cia w populacji.

ciemne rudawe

.



Wynik: p. K.‘ Stołyhwy.

Postarajmy teraz zdać Sobie sprav, ę z tego, Cd zdołał osiągnąć
p. K. Stołyhwu, zdobywszy się na tak izczęśhwe posunięcie jak wysu­
nięcie grup pigmentacyjnych?
Pozytywny wynik, p, K. Stołyhwy w dziedzinie pigmentacji redu­
kuje się do następującego spostrzeżenia: „Obydwie grupy powyższe"

S.-'

" f-

í .

7

1 " .^î,



'ÿ ^

'

■ • "'

'I

73
(VI i VII) są jasnowłose i niebieskookie, różnią się jeno tonem' włosów
rudawym i popielatawym, co jednak widocznie jest cechą wielkiej wagi,
skoro i charakter morfologu my tych grup okazał się zasadniczo od­
miennym“ ’)•
'
'
Oczywiście od powyższej luźnej obserwacji prowadzi jeszcze bar­
dzo daleka droga do wysuniętych przezemnie syntetycznych zaml ‘^ć.
Stwierdza to w sposób nie pozostawiający żadnych wątpliwości tabela
na stronie 80. Możemy ' się tam przekonać, że typ ß został nawią­
zany do grup II i X, a więc do włosów ciemnych bez różnicy odcie­
nia (tak rudawych, jak i popielata wych) i jćzu ^ielonäwych. Typ y
natomiast — do grup V i VIII, a więc do włosów jasnych bez różnicy
odcienia i do oczu również zielonawych. Typ « wreszcie — dö grün
V, VI, VII, Vlil i IX, a więc do włosów jasnych, bez różnicy odcienia
w połączeniu z oczami niebieskiemi i zîélonawemi,1 oraz do włosów
ciemnych popielatawych w połączeniu z oczami niebieskiemi. Ujęcie to
możemy interpretować, że p, K. Stołyhwo, wysunąwszy zrazu potrzebę
rozróżniania odcieni rudawych i popielatawych, w ostatecznym wyniku
nie przypisywał do tego już żadnej wagi. Mamy tu więc dowód, że
autor, nie uporawszy się z mateijałem, oczywiście wskutek braków sto­
sownej' metody, zgubił się w' nim póprostu.
Na podstawie osiągniętych tu przezemnie wyników przypmzczam. ie
w. materjale opracowanym przez p. K, Stołyhwę najliczniej reprezento­
wanym elementem jest typ y, na drugiem miejscu co do liczebności stoi
typ ß, a na trzeciem typ «. Wynik ten hie różni się znacznie ód mego
określenia składu ludności szlacheckiej powiatu Szczucińskiego tegoż
samego województwa, którego dokonałem na podstaw “ pracy W. Olech­
nowicza. Wynik ten jest wymieniony przez1 p. K. Stołyhwę w tabeli,
na stronicy 81, i podany bez żadnych zastrzeżeń. Doszedłem wówcza
dc wniosku, ż. wśród tej szlachty najlicznLj jest rèprezentôwany typ ß,
na drugiem miejscu co do, liczebności stoi typ y, a na trzeciem, po­
dobnie jak w powiecie ostrowskim/, -typ w. Cała różnica polega więc,
na tern, że w powiecie ostrowskim najliczniejszy jest ten element,
który wśród szlachty powiatu szczucińskiego stoi na drugiem miejscu,
i na odWrót.
W zasadniczej sprzeczność* z powyższemi wynikami pozostaje pod­
gląd p, K. Stołyhwy, który w' tabeli na stronicy 80 jako najliczniejszy
składnik podaje typ w, na drugiem ' miejscu co do liczebności stawie
typ ft, a na trzeciem dopiero typ ß. Wynik ten tal. nieoczekiwany po­
zostaje jednak w sprzeczności i z dalszemi stroi cami tej samej pracy,
na któryCi autor wysuwa na miejsce naczelne jasnowłosego krótkogłowca.
Przypuszczam, że przy tego i odzaju grzecznościach mówiąc
o Homo fanobrachycejihalus p. K. Stołyhwy, byłem uprawniany do

1) Stołyhwo K. Analiza typów antropologiczny .,h. Światowit 1924, Tom
XII, s. 59.

74
zwrotu:- „ten nowy termin systematyczny, nie nawiązany do żadnego
ze 'kładników ludności europejskiej, usl alońych zgodnemi wynikami
baaań ostatniego trzydziestolecia“# Nie mogą przecież zwykłej wzmianki
na stronicy 84 o tern, że Barge i Bolk stwierdzili u Fryzów północnej
Höfen !.'i przewagą krótkogłowości, przyczem .„barwa Włosów i oczu
u tych typów jest mniej wiącej jasna , wzmianki, że' „Czepurkowski
(.1917) zwraca uwag" na to, że w Europie zach idi , ;j, szczególniej zaś
w północnej jej częśi i, znajd_3emy c. ęstc wyspy jasnych krótkogłow
ców“ i t. p. uważać za nawiązanie Homo fanobrachvcephalus do cze­
gokolwiek, skdto dokładniej p/zezeń był rozpatrywany jedynie stosunek do
mego typu y i wynik i^.go rozpatrywan «, przy zastosowaniu metody
artora, był negatywny.. Autor nie dał dowodu, że w pozostałych wy­
padkach jego metoda daje wynik pozytywny. Nie mam wiąc podstawy
do przyjęcia poglądu, że Homo tańobrachycephalus nawiązuje sią do
krótkogło ^ych blondynów powyższych autorów, a nie nawiązuje sią
jedynie do mego krótkogíov/ego jasnowłosego typu y... Nawiązywać nie
znaczy nawiązywać. W rzeczywistości p. K. Stołyhwo nie zdołał na­
wiązać swego. Homo iańobrachycephalus do typu y. Po przeprowadzo­
nej iii dyskusji jest jednak już zupełnie oczywiste, że winą tego ponosi
stosowana przez niego metoda tolerująca tak zasadnicze sprzeczności
pomiędzy poszczególne^ częściami sześcioarkuszowej pracy.

Przeprowadzoną tu rewizja pracy p. K. Stołyhwy jest właściwie
howem opracowaniem badanego przez niego materjału, które, dopro­
wadziło nas do zupełnie oamiennych wyników :
zarówno co do składu antropologicznego ba lanej grupy,
jak też i co do znaczenia odróżnianych przez niego odcieni pigmentacyjnych,
*
przy .stwierdzeniu szeregu zasadniczych sprzeczności pomiędzy
poszczególnemi częściam, pracy p. K. Stołyhwy.
v '
j.
Przez wzgląd, na wyni i powyższe moja zupełnie negatywna
ocena, polegająca na zaznaczeniu ]) „stosowania wadliwej metody, do
zupełnie niewystarczającego pod względem ilościowym materjału jest.
najzupełniej zasadnióna.
' ,
Ar.tropologja jest już nauką zbyt ścisłą, by twórczość tego ro­
dzaju w dziedzinie metod badania, przynajmniej w Polsce i Anglji,
mogła być jeszcze na czasie. Jest ona przecież już anachronizmem.

*) Recenzja odczytu : S. Poniatowski : Podłoże .rasowe kultur zasadniczych,
bud
.
; 1924,.• Tom XXIII, s. 180.",
I
l
Lwów,

\

5

17. x: 1925,

JAN CZEKANOWSKI.
*

> ?

List otwarty do nr, Zygmunta Zakrzewskiego.
Szanowny Pan:

Kolego!.

W odpowiedzi na Pański list otwarty, zamieszczony w „Przeglą­
dzie archeologicznym“ t. II, wyjaśniam mój punkt widzenia na „nie­
zwykłe w święcie naukowym zjawisko“, jak nazwał qz. Pan Kolega
polemikę toczącą się na łamach ^Przeglądu archeologicznego“ w związku
z memi pracami: „Starsza epoka kapiienna w Pólsce“ 192^*, i „Epoka
kamienia na wydmach -vs.cljodi.iej części wyżyny Małopolskiej1* 1923. Sz. P. Kolega stwierdza, że niema dwóch zdań co. do *«sgo, „że
dłużej mi milczeć nie wolno.“ i żąda, bym dał wyczerpującą odpou-edź
na postawione mi. zarzuty, względnie przyznał słuszność mym krytykom.
Uwaga, że odpowiedzi rzeczowej na postawione mi zarzuty nie dałem,
jest tylko częściowo słuszna. Istotnie w odpowiedzi mojej, danej p. Kru­
kowskiemu oraz p. Sawickiemu, niętylko nie uwzględniłem stawianych
mi zarzutów,, ale w, obu wypadkach zarzuty tę zleKceważyłem, a zwró­
ciłem uwagę' raczej na metodę, niż na treść obu tych recenzyj. Nie­
mniej byłoby, niesłuszńem tyierdzerię, że na postawione mi zarzuty
wogóle nie odpowiadałem. Przeciwnie. Odpowiedzią moją- są prace,
które się ukazały po tych recenzjach. Wprawdzie moi recenzenci
są tam wymienieni tylko o tyle, o ile cytuję ich badania lub ob­
serwacje, a starałem się to czynić możliwie często, brak zaś w tych
pracach wszelkiej , polemiki, niemniej podaję , ta.n argumenty ! nowe
fakty, oświetlające te zagadnienia, które rzeczowo zostały zaczepione
przez polemikę.
'
. >
„Starsza epoka- kamienna w Polsęe“ została przetłumaczona na
język niemiecki i uLazała się w „Eiszeit“ zeszyt II. Przed oddaniem
tłumaczenia do druku poczyniłem pewne uzupełniające badania np.
w Glinianach i Puławach, skontrolowałem cały tekst, przeprowadziłem
liczne uzupełnienia i przeróbki, dałem szereg nowych argumentów dla
moich twierdzeń, dodałem nawet cały jeden rozdział' i w ten sposób
dałem odpowiedź najbardziej rzeczową i najmniej, osobistą, na jaką mo­
głem się zdobyć. Dowodem jest to, żę ją nawet Sz. P. Kolega przeo­
czył. Nadto w „ 1’Anthropologie“ złożyłem obszerne?». streszczenie tejże
pracy, Drzejrzane i skontrolowane przez prof. Breuila, które pozwoli
nauce francuskiej zapoznać się z polskim paleolitem. Sądzę, że inicja­
tywa tłumaczenia mojej pracy pochodząca od Dr. bayera, dość rzadka
-w stosunku do prac polskich oraz aprobata jej przez naiświetniejszego
znawcę paleolitu prof. Breuila jest także odpowiedzią na recenzje i „rze­
czowe“ zarzuty. Odpowiedź moją nie uważam jednak za zupełną. W po­
dobnie rzeczowy sposób będę odpowiadał dalej i na zarzuty posta­
wione mi w zakresie starszego paleolitu dam w niedalekiej przyszłości
odpowiedź, również zupełnie rzeczową tym razem wspólnie z prof.
Breuilem. Z prawdziwą jednak przykrością nadmienić muszę,, że w dość
obszernej książce nie mieliśmy; sposobności wspomnieć o. p. Kru­
kowskim.
'

I W stosunku do recenzji fi. Sawickiego również niewiele jestem
dłużny. Przedewszystkiem wydałem obszerną książkę: „Młodsza epoka
kamienna w Polsce“, gdz:-i miałem możność wiele poruszonych dawniej
tematów rozwinąć. Szereg zagadnień bardziej szczegółowych omówiłem
równjeż w „Przyczynkach do epoki kamiennej w Wielkopolsce“. Nadto
w jednym z najbliższych zeszytów „l’Anthropologie“ ukaże się mój
.artykuł o polskim mezolicie. Na razie zamierzam na- terii poprzestać
i odstępuję omówienie pewnych spraw szczegółowych moim uczniom.
Przyprszczfitn bowiem, że, nowe problematy, wysunięte przezemnie w „Ne­
olicie“ wywJłają na rodzimym gruncie nową pólemikę. Poczyniłem na­
wet do niej już pewne przygotowania, a zarazem zwlekam z niemieckiem
wydaniem tej pracy w' publikacjach instytutu prehistorycznego w Tybin­
dze, by w riowćm wydaniu należycie uwzględnić krytykę i dać na nią
zupełnie rzeczowa odpowiedź. '
Lecz wyznam zupełnie szczerze, że nié chęć dania odprawy mym
recenzentom dyktowała mi owe moje odpowiedzi. Stało s;ę to zupełnie
ubocznie. Zostały one poprostu wywołane zainteresowaniem? jakie wzbu­
dziły moje prace zagranicą oraz wskutek zagadnień,, powstałych przy
pracach własnych. Mimowoli więc calem odpowiedź wystarczającą, a je­
dnocześnie' zupełnie nieosobistą.
.
Sz. Kolega móże mnie zapytać, dlaczego odmówiłem dania 'odpo­
wiedzi bezpośredniej na postawione mi zarzuty. .Odpowiem,’ że dobre
formy i kultura osobista ' są jedyneimi podstawami dobrych stosunków
między ludźmi, a dyskusja rzeczowa jest tylko wtedy możliwa, gdy wa­
runki powyższe są spełnione, gdy utrzymuje się ton wzajemnego sza­
cunku dyskutujących i przestrzega obustronnej kurtuazji. Gdy to nie ma
miejsca, dyskusja staje się kłótnią,# a nawet burdą. Zarówno środki jak
i metody moich partnerów nie godzą się, z mojemi estetycznemi poglą­
dami i z tej przyczyny odmówiłem dyskusji, a ograniczam się dó wska­
zania metod i środków, jakich przeciw mnie użyto.
Na dowód słuszności mego stanowiska pozwolę sobie P. Koledze
przytocz]'': wnioski, do których dochodzi p. Krukowski w swojej recenzji
mego „Paleolitu“. Cytuję owe wnioski w tym porządku,', w jakim do­
chodzi do nich p. Krukowski, przyczèm nie wyczerpuję Całego ich bo» gacti ra Wyrażenia są cytowane dosłownie,‘ a jedynie • podane w pierw­
szym przypadku liczby pojedyńczej, względnie liczby mnogiej. Oto
szczególnie cenne przykłady :
'
Kompilacyjne i jednostronne zestawienie cudzych poglądów... Ga­
binetowo muzealne poszukiwania... Zaczątkowość... Prowizoryczność...
7 Pozbawiony elementarnej zdolności spostrzegania... Uwaga chyba- wys­
sana z palca... Bałamutne mieszanie materjałów... Naiwne pojmowanie...
Nieprzytomne zdania... Zaplątany węzeł nieporozumień, niekonsekwencji
i lekkomyślności... Nieopanowane, bezładhe i bezpodstawne wnioskowa^
nie... Pewne siebie nieuctwo... Normalny dla autora dyletantyzm... Śmia­
łość. literackiego, a"nieodpowiedzialnego fantazjonowania... Zapanbractwo
z Obermaierem,.. Prawdziwie niemiecki konik... Anemiczne usiłowania...
Niewypłacalność naukowa,^. Dowcipne i arcyzabawne wnioskowanie...

77
Naiwne twierdzenie.*. Prostactwo rozumowania swoiste Uikou ... Nie­
świadomość...
'
Następuje chwila spoczynku, poczem uwaga p. Kr. „Idealem moim'
■est nanizanie na nić nie złośliwej, ani żartobliwej loytyki wszystkich
pereł i perełek ze skarbca autorskiej nauki, gdyby takie smutne, żmudne,
jednostajne i \vielce' wyczerpujące zajęcie nie groziło ciężką depresją
władz umysłowych“.
A potem znów dalej w tym tonie: Przywidzenia... Efemeryczność
twierdzeń... Po'cieszna pewność siebie... Stek niedorzeczności... Przera­
żająca zmora senna... Ignoranckie i urojone ekwilibrowanie 'gołosłownemi zapewnieniami... Bezecne1 zwodzenie łatwowierności ludzkiej...
Rozweselające' pojmowanie... Miły szczebiot chłopięcia... Solutréentèndenz... Przywidzenia... Pseudo-prahistorja... Naiwnie dogmatyczny stosu­
nek.., Sparodjowany opis... Tania oryginalność... To wszystko jest godne
świątecznego fejletonu... Powiastka... Bajki z „Tysiąca i, jednej nbćy“...
Czepianie się ułomnego Kląatsch’owego wozu przy fantazjowaniu... Prze­
milczenie... Przekręcenie... Niewinne rojena cichcem "naftowane na "ręgierskiej kanwie- literaturowej do pobożnego spożycia przez konsumen­
tów „Paleolitu“ z krajowego zapiecka». Nieuświadomiony zapewne, za­
miar inkasowania na swój rachunek... Gorączkowe majaczenia... Obłą­
kańczy wir... Pauza... Poczem p. Krukowski czyni uwagę: „Zdrowiu
memu zaczyna grozić niebezpieczeństwo pod wpływem uważnego i, tyle
męczącego studjowania „Paleolitu“.
I dalej znów na.poprzedrią nutę: Pocieszna łatanina... Obja­
wienie.., Niedouczone, jak wszystko powyższe... Zręćzne w intencji,
a nieudolne w wykonaniu pasaże... Spontaniczne syntetyzowanie... Nie­
udolnie wzorowana :praca Danaid... Zboczenie epidemiczne... Syntetyzc
wanie za wszelką cenę... Uczëniec, wyszły z niemieckiej szkoły jedynej
pseudonauki... Ignorant literatury... Synteżomanja... Extra uogólnienia...
Nikczemne przygotowanie... Bezwiedna przewrotność... Dogmatyzm-..
Naiwność... Bałamutność... Powierzchowność... Bezkryyczność... Nie­
uctwo... Natchniona fantastyczność...
Wreszcie na zakończenie tego soczystego portretu psychi :znégo
p. Krukowski wysnuwa konkluzję : „Zdumiewającym i potwornym jest
fakt, że li kkomyślnie powierzono mu wysokie i odpowiedzialne zadanie
kształcenia nowych adeptów archeológji ' polskiej i to we Lwowie,
szefńcu Rzplitej“.
Każdy kto zna pana Krukowskiego oraz jego dotychczasową dzia­
łalność krytyczną nie może być zdziwiony takim właśnie portretem mo­
jej osoby, Dziwne może się tylko wydać, że redaktor „Przeglądu Ar:heolögicznego“ prof. Dr, Józef Kostrzewski tę .-rzecz przyjął i dru­
kował. $ądzę, że redakcja jest odpowiedzialna za treść tego, co drukuje,
podkreślam jednocześnie, że dotychczas nie zostałem przeproszony i nie
otrzymałem żadnego zadośćuczynienia za ten przejaw uezpośredniości.
Drzeciwnie dalsze numery „Przeglądu“ są dowodem, że atak jest dalej
pro vadzony i tc nadal przy zastosowaniu metod niepraktykowanych
nigdzie na świeeie. Ja przynajmniej nie znam przykładu w europejskiej
V

*

v

78
literaturze, gdziehy krytyk posunąi się tak daleko w swej recenzji, jak
p>. Krukowski, a redakcja Była tak złośliwą, jak w rtosunku mojej od­
powiedzi danej p. Sawickiemu.
Z kolei przejdę właśnie dp *•< cenzji pi Sawickiego. Stanowisko
moje i stosunek do tej krytyki podałem już w mojej odpowiedzi. Co
się“ tyczy merita tej krytyki, mogę podać do wiadomości P. Kolegi, że
owa krytyka ma dwie redakcje. Pierwsza' została mi pokazana przer
prof. Kostrzewskiego, ą wtedy poczyniłem na marginesie uwagi, oraz
wykazałem prof. Kostrzewsidemu całą jej bezpodstawność. Redaktor
„Przeglądu“ uznał słuszność argumentów, krytykę oddał autorowi z mojemi uwagapii i zakomunikował mu powody, dla których ją zwraca.
P. Sawicki krytykę prawie wdwójnasób rozszerzył, część zarzmów bardzo
rażących bezpodstawć aścią usunął, dodał zaś wiele nowych nie ustępu
jących pierwszej serji. W nowej redakcji, już bez moich uwag, dzieło
„to posżło do drukarni. Zaznaczyć muszę, że za pierwszym razem nie
poprawiałem wszystkiégo ; z chwilą b trem gdy prof. KostrzewsH uznał,
że krytyka do druku się nie nadaje, zaniechałem dawania dalszych do­
wodów na jej nierzeczowość, co lojalnie zaznaczyłem. Oczywiście wiele
tych nr ^omówionych ustępów dostało się z pierwszej do drugiej re­
dakcji, Krytykę otrzymałem już w podióży, w Po dze, a odpowiadałem
ńa nią w Paryżu, gdzie miałem wiele ciekawszych i milfezych rzeczy dc
robienia, niż polemizowanie z p. Sawickim. Zresztą nawet we Lwowie
nic innego bym nie napisał, a to ze względu na mój zasadniczy pogląd
na charakter -olemiki naukowej, któremu zarówno krytyka p. Krukow­
skiego jak krytyka p.ł Sawickiego nie odpowiada.
*"■ Na nowe obelgi, któremi mnie obrzucili w ostatnim numerze
„Przeglądu“ p. Krukowski i Sawicki, reagować nie będę, a nawet nie
mogę, bo ani repliki p. Krukowskiego ani p. Sawickiego nie' czytałem, a znam je tylko z informacyj, , których udzielili mi o nich moi
przyjaciele.
„Rzeczowe zarzuty“, gak P. Kolega określa krytyki moich prac
są tego rpdzaju, że .odpowiedzi z mej strony nie wymagają. Swoich
kVzalüikacyj naukowych bronić nie potrzebuję, jak również popisywać
się uczonością. Nie mam też zamiaru pisać całych studjów, które nie
będą, służyły do wyjaśnienia problematów naukowych, lecz z konieczności
musiaiyby się sprowadzać do udowadniania niesłus 'ości twierdzeń mych
krytyków. Praca naukowa zła i bezwartościowa, za jąką poczytują moją
pracę pp. KrukoWsk: "i Sawicki, ginie i marnieje sama. Óruzgocące
krytyki spotykają zwykle prace, które budzą żywsze zainteresowanie lub
są poprostu niewygodne osobiście. Krytyki "takie przynoszą też zwykle
Ti liejszą szkodę krytykowanemu niż krytykowi. Ze swej strony mogę
nodkreślić, że mnie szkody ładnej nie przyniosły.
^
Natomiast nie. ulegć wątpliwości, że polemika prowadzona w związku
z moją osobą na łamach „Przeglądu archeologicznego“ nie stwierdza
wysokiego poziomu kultury naukowej w Polsce na polu prehistorji.
Lep :j odemnie poinformować mogą Sz. P. Kolegę w tym względzie
ludzie. mni_, ćdemnie zainteresowani. Jeżeli jednak pozwoliłem sobie na

79
•»wypowiedzenia w tej sprawie także mojej opinji, to tyłku z tego po­
wodu, że cała ta. sprawa tak mało mnie obchodzi,- że man prawo we
własnem sumieniu uważać siebie za niezainteřesowanego.P. Kolega żąda, bym się przyznał do błędów. Jestem gotów
uczynić to w każdej chwili. Stoję na stanowisku, że wszystl :o to, co
czynię, jest próbą takiego ujęcia -, materjału, któraby w zestawieniu
z fakłami nie dawała sprzeczności. Tak skromnie definji iję prawdę i jer
stem daleki od mniemania, aby to, co ogłosiłem drukiem dotychczas,
było prawdą bezwzględną. Historja nauki uczy mnie, że błądzili więksi
odemnie uczeni. Czekam też spokojnie, że prędzej czy później okażą
się luki, braki i błędy w mojej koncepcji. Wystarczy mi wówczas jedno
tylko przekonanie, że przez postawienie problemu przyczyniłem się do
nowego jego rozwiązania. Cieszyć się też będę zawsze, gdy odkryte
nowe fakty pozwolą ha inńe, odmienne oa mojego a prawdziwsze
' ujęcie. Taką krytykę własnych prac prowadzę' ciągle, a współpraca Ko­
legów w tym «kierunku będzie przezemnić z radością powitana. Do­
tychczasowa krytyka ' od takiej rzeczowej i poważnej współpracy jest,
jak to przyzna chyba Sz. P. „Kolega, bardzo daleką.
Nie przypuszczam oczywiście, aby Sz. P. -Kolega sądził, że do
owego mea culpa ma mnie nakłonić, złośliwość redakcji „Przeglądu“,
która starannie wykorygowała „w imię bezstronności“ moje błędy orto­
graficzne i „inne pisarskie omyłki w pisanej Hcrywczo w podróży mojej
odpowiedzi, danej p. Sawickiemu. Przyznaję, że czasem piszę nieprtograficznie, zależy to zupełnie od mego stàhu nerwowego, a przecież
mimo to przez wzgląd na to, co zrobiłem dotychczas i przez wzgląd
na pcenę tych wszystkich, którzy jako powołani i miarodajni oceniali
moje kwalifikacje i nie uznali tych -sterek za najistotniejszą ..esc mi go
dorobku, mogę pominąć ze spokojem zarzut niedouczeriia Przypuszczam
- zaś, że objel-tywnego iňdzá raczej zadziwi sumienność redakcji, która
„w imię bezstronności“ tak starannie pozostawiła owe błędy i nie
czuła się w obowiązku przesłać mi korékty, lecz pokazała mi dopiero
rezultat swej staranności w wydrukowanym egzemplarzu „Przeglądu“,
opatrując mą odpowiedź odpowiednim przypiskiem- Oczywiście rią przy­
szłość przestanę obciążać redakcję '„Przeglądu“ moją pisaniną i z tej
t rzyczyny pomieszczam w „Ludzie“ ten lise ■‘twarty do Sz. Pana Ko­
legi. Nie mogę się przecież narażać na nowe przejawy tak szczególnego
objektywizmu ze strony „Przeglądu“.
Wracając do sprawy dawania lub nie dawania przezemnie odpo­
wiedzi na krytyki, . jakie niewątpliwie będą mnie jeszcze spotykały,
oświadczam: Jestem zawsze gotów prowadzić dyskusję nad problema­
tami nauku iveim, będę bronił mych naukowych opinij, gdy uważam je
za słuszne, będę się cieszył, gdy' Koledzy moi podejmą wsp Słprdcę ze
mną w kierunku podważania tych. opinij, które wygłosiłem lub które
wygłoszę w przyszłości. Na napaści osobiste jednak reagować nie, będę
! i będę stał konsekwentnie na tem sta. owisku tak długo, aż dyskusja
w Polsce na polu prehistorji nie oprze się na zasadzie szanowania
' przeciwnika i nie zacznie mieć za jedyny cel problematy naukowe,

80
a nie osoby 'autorów. Mam dość mocne stanowisko w nauce, aby na
taki luksus sobie pozwolić,
' Przy okazji tego listu proszą przyjąć Panie Kolego wyrazy zawszetrwałego szacunku i poważania oraz wyrazy podzięki za danie mi
możności wyjaśnienia sprawy, którą na równi z Panem Kolegą uważam
za wymag ^ącą jasnego postawienia.
Lwów, 1 listopada.

LEON KOZŁOWSKI.

DruV ukończono' 15 stycznia 1926.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.