R_7_sprawy tow3_sprawozdania oddziałów.pdf
Media
Part of Sprawozdania oddziałów, cz. 1-3 / Lud 1901, t. 7
- extracted text
-
—
338
SPRAWY TOWARZYSTWA.
I. Posiedzenia Zarządu centralnego.
T r z e c i e p o s i e d z e n i e odbyło się 8. czerw ca. Obecni pp. Bal, Bayger,
Dr. B ruchnalsld, Dr. Kalina, Dr. Krček, Dr. Eljasz-R adzikow ski i Z dziarski. Przewodu
niczył P rezes T o w.
1. Przyjęto 7 now ych członków .
2. Z pow odu w y jazd u P rezesa T ow . n a czas dłuższy pow ierzono pro w ad ze
nie sp raw Tow . i redakcyę »Ludu« sekretarzow i p. Z dziarskiem u.
3. Prezes zakom unikow ał, że T ow . . otrzym ało 500 kor. subw encyi od Ministerstw a ośw iaty.
4. U chw alono w nieść podanie o subw encyę do Sejmu kraj.
5. Cenę »Podręcznika ludoznaw stw a« n aznaczono n a 2 korony.
6. Uchw alono w ydrukow ać przyobiecany kw estyonaryusz Dra E streichera
w »Ludzie«.
7. M ajątek odd ziału tarnow skiego postanow iono sprow adzić do L w ow a
8. Polecono sekretarzow i zakupno szafy dla biblioteki.
S ta n isła w Z d z ia r s k i
D r. A . K a lin a
sekretarz.
prezes.
II. Sprawozdanie Oddziałów.
Oddział w Chrzanowie.
C z w a r t e p o s i e d z e n i e odbyło się 12. czerw ca w K rzeszow icach. Obecni
pp. Gustaw icz, Borowiecka, M akuch, Polaczek, Rzeszódko.
1. P. A ntoni H errglotz, nauczyciel w Filipow ie p rz y słał odpow iedź n a kw estyo
n ary u sz pisankow y i topograficzny, za co zarząd w y raża mu podziękow anie.
2. Z ałatw iono sp raw y adm inistracyjne.
3. Postanow iono razem z oddziałam i krakow skim i wielickim urządzić w y
cieczkę etnograficzną do Dubia.
4. Biblioteka oddziału p ow iększyła się z daru p. G ustaw icza o 3 dzieła i 23
k art ¡Ilustrow anych z typam i chłopskim i.
S p r a w o z d a n i e z w y c i e c z k i t o w a r z y s k i e j członków chrzanow skiego,
krakow skiego i podgórsko-w ielickiego O ddziału T o w arzy stw a ludoznaw czego, odbytej
dnia 7. lipca 1901 do Dubia, w pow iecie chrzanow skim , pod przew odnictw em Br.
G ustaw icza. W w ycieczce uczestniczyli członkow ie pp. G ustaw icz, Swiętek, Udziela,
St. Polaczek, K. Jodłow ski, J. K rzystek, J. P ietrzykow ski, St. Stączek, H. U łaszyn,
W ł. W olny, tudzież pp. J. Brom owicz i T. Polaczek jako goście.
P rzybyw szy koleją do w si Rudawy, zw iedzono w ieś i stary kościół parafialny
p. w. W szystkich św iętych, poczem ścieżkam i w śród łąk i nad potokiem Rudawką,
p opod w ieś Radw anow ice, udano się do w si D ubia, gdzie przeszed łszy potok górski
R acław kę, zw rócono się do uroczej, górskiej dolinki potoku Szklarki, gdzie m ieści się
pstrągarnia » R ó z i n « ze sw em i czterem a staw kam i. T am to p. Br. Gustaw icz od
czy tał sw ą rzecz » 0 zabobonach m yśliw skich«, a po zw iedzeniu zimnej groty ż a rs
kiej w L ubartow skiej górze, p. S. Udziela rzecz p. t. »Cepy«. Nad obom a przedm iotam i
ludoznaw czym i w yw iązała się żarliw a dyskusya. co spow odow ało obszerniejszą p o
gadankę o w ielu innych tem atach ludoznaw czych.
W końcu uchw alono odbyć w w rześniu b. r. w ycieczkę do M ogiły w po
w iecie krakow skim w czasie odpustu.
339
—
Oddział w Krakowie.
C z w a r t e p o s i e d z e n i e Z arządu odbyło się 2. lipca. Obecni pp. Świętek,
G ustaw icz, Stąozek, W olny i reprezentant »Kółka slaw istów «, P. G ustaw icz referow ał
spraw ę wycieczki do Dubia, którą uchw alono odbyć. K ooptow ano do Z arządu
p. K aczm arczyka i obrano go sekretarzem w miejsce p. W olnego, który zrezygnow ał.
T r z e c i e p o s i e d z e n i e naukow e odbyło się 2, lipca na którem p. H enryk
U ł a s z y n odczytał sw ój »Przegląd teoryj m itologicznych^.
Po scharakteryzow aniu ogólnem m itów i m isteryi i zastanow ieniu się nad
elementem »bezm yślnym i dzikim« w mitologii, tym szkopułem , o który rozbijały się
kolejno teorye m itologiczne — przeszedł prelegent do om ów ienia pierw szych usi
ło w a ń w ytłóm aczenia m itów przez kapłanów i poetów a następnie filozofów grecckich: K s e n o f a n e s a z Kolofonu (VI w. przed Chr.), T e a g e n e s a , S o k r a t e s a ,
M e t r o d o r a , A r y s t o t e l e s a i E u h e m e r a (IV w. przed Chr.), który tw ierdził, że
cała m itologia je st niczem in n em ,ja k historyą ludzi, których czyny rzeczyw iste p rzy
ozdobiła fantazya późniejsza. Kierunek ten, zw any euhem eryzm em , w raz z innym ,
starającym się w yjaśnić opowieści m itologiczne za pom ocą alegoryj przechodzą przez
całą starożytność i szczególniej jask raw o w ystępują ku końcow i upadającego pogánizm u. Pisarze chrześcijańscy (L a к t a n с у u s z , ś w. A u g u s t y n i in.) przyjęli w za
sadzie poglądy Euhem era, zm ieniw szy je jednak odpow iednio do swej nauki biblijnej
K ierunek ten w szechw ładnie pan o w ał w w iekach średnich. W now szych czasach,
w w iekach XVII і XVIII obchodzono się z mitami z jednej strony pragm atycznie, jak
z historyą, z drugiej zaś osądzano je z punktu w idzenia jednostronnych poglądów
i upatryw ano w m itologii to preludyum , to znów rozkład nauki chrześcijańskiej
(k s. B a n i e r , B r y a n t i in.). Mitologom z początku XIX wieku, którzy w tłum acze
niach m itów w ychodzili jeszcze z zasady degeneracyi pierw otnego praw dziw ego
objaw ienia ( S c h l e g e l , H e r r e s , S c h e l l i n g i in.) przeciw staw ić m ożna drugi rząd
praw ie w spółczesnych im m itologów ( F o s s , L o b e c k , H e r m a n n , B u t t m a n n ,
K. O. M ü l l e r i in.), którzy godząc się na wiele punktów w ym ienionego kierunku,
twierdzili, że na istotę m itu w inno się zapatryw ać jako na m ateryalny sposób w yra
żania pew nego w ieku. Jednocześnie kazali oni uznać pierw iastek narodow y w po
chodzeniu i rozw inięciu się mitologii różnych ludów. O wiele szerszym poglądem
odzn aczał F r. K r e u t z e r . W nim kiełkow ało ziarno rzucone jeszcze w r. 1760
przez d e B r o s s e s’a, który kult zw ierząt w Egipcie w yjaśniał jak o przeżytek u ludu
cyw ilizow anego pojęć, pochodzących z okresu dzikości a trw ających do dziś u m u
rzynów . Na te »paralele« jednak d e B r o s s e s ’a nie zw rócono w ów czas należytej
uw agi. W połow ie XIX wieku w badaniach m itologicznych następuje now y okres.
Studya nad historyą n aturalną człow ieka, antropologią i nad językam i, dostarczyły
m itologicznym badaniom trwalszej podstaw y i szerszych poglądów . Najpierw rozw i
nęła się szk o ła filologiczna ( K u h n , M a x M ü l l e r , S p e n c e r ) , polegająca n a a n a
lizie etym ologicznej im ion bogów i bohaterów , ja k i przedm iotów z nimi połączonych.
Stw ierdzając źródłow e znaczenie imion w idziano w nich zjaw iska elem entarne p rzy
rody. Pochodzenie zaś m itów teorya ta up atry w ała w chorobie języka, będącej w y
nikiem niezrozum ienia w yrazów , które straciły pierw otne znaczenie. Analizę jednak
etym ologiczną przeprow adzić m ożna tylko w zakresie pewnej z góry określonej
grupy językow ej, ja k w danym w ypadku w w yrazach języków należących do grupy
indoeuropejskiej. Posiadam y mity podobne, u E skim osów , u A ustralczykow i u P a p u
asów . Zatem, poniew aż fakty są identyczne, szukać dla nich należy też identycznego
w yjaśnienia, a poniew aż języki tych ludów są bezw zględnie różne, więc i objaśnienia
oparte n a badaniach w yłącznie językow ych, są oczyw iście niedostateczne. W ten
-
340
—
sposób pow stała now a szkoła, kró ra w nioski sw oje o p iera ła głów nie n a m ateryale
antropologicznym i etnologicznym (np. A n d r e w L a n g ) . A czkolwiek zasadą, w sp ó ln ą
obu tych szk ó ł jest tw ierdzenie, że »myśl ludzka i język w sposób przyrodzony
w ytw orzyły konglom erat b aśn i starożytnych«, — to jednak szk o ła antropologiczna
twierdzi, iż niezrozum ienie w yrazów grało m ałą rolę w ew olucyi tej o datniej i że
pierw iastek n ieracyonalny, którego sz k o ła filologiczna nie w yjaśnia, lecz pomija,
jest przeżytkiem myśli, będącej ogólną, którą dziś napotkać m ożna u ludów dzikich.
Oprócz w c;ągnięcia w zakres badań m itologicznych w szystkiego, co się tvlko dotyczy
życia człow ieka od najniższych jego stadyów rozw oju do najw yższych i jego sto
sun k u do św iata, z asłu g ą szkoły antropologicznej je s t uw zględnienie jeszcze pier
w iastku chronologicznego, pojęcia bow iem m itologiczne idą drogą stałej ewolucyi,
najpierw okres fetyszyzm u, potem anim izm u i w reszcie antropom orfizm u.
III. Spis nowych członków:
6. Stoiłow A. P., dyr. gimn,, w Salonioe
1, Barącz Stanisław , literat, Lwów.
2. Biela Jan, prof, gimn., D rohobycz.
(T urcy a).
3. K aczm arczyk Jan, słuch, fil., Kraków.
7. Ks. Jan Ingram , notaryusz k o n sy sto rz a
4. Michalski Stanisław , nauczyciel Kraków .
b i s k , Przem yśl.
5. W indakiew iczow a Helena, Kraków.
Dr. Klemens Koehler.
król. radca sanitarny, historyk, archeolog, etnograf, członek-kores
pondent Towarzystwa ludoznawczego, członek komisy! antropolo
gicznej Akademii Umiejętności krakowskiej urodzony w r. 1840
w Bydgoszczy, zmarł 12. stycznia b. r. w Poznaniu. Z pomiędzy
rozlicznveh prac naukowych, jakie w spuściźnie po sobie zostawił,
wymieniamy najważniejsze: „Żur Beurtheilung der Bilderwerke aus
altslavischer Z eit“. Berlin 1896; „Fundorte von Schläfenringen in
der Provinz Posen“. (Verhandlungen der berlinischen anthropolo
gischen G-esellschaft, 1896); „Osady z opoki kamienia w W. Ks..
Pozuań-kiem.“ Kraków. 1896; „ Przyczynek do historyi trądu w W.
Ks Poznańskiem.“ Poznań. l w97 ; „ Dawne cechy i bractwa strzeleckie.“
Poznań. 1H99; „Dwie daniny żydowskie: kozubał i opłata z cmen
tarz a.“ Poznań. 1900. W naszym „Ludzie“ zamieścił notatkę „O belemnitacli“ w r. 1896 i „Gzy prawda, że srebrniki małe, w ziemi
znajdywane, są główkami św. Jan a Chrzciciela?" w r. 1898.
Cześć Jego pamięci!
St. z.
Sprostowanie: Czytelnicy raczą poprawić błąd zaszły na str.
334. nazwisko mianowicie Dr. Z. G a r g a s a odnosi się do recenzyi
niezaopatrzouej podpisem, a nie do „M ateryałów", przy których je st
umieszczone.
á
