R_4_zdziarski_pierwiastek_2.pdf
Media
Part of Pierwiastek ludowy w poezyi A. Mickiewicza (cz. 1-4) / Lud t. 4, 1898
- extracted text
-
-
160 -
poszczególnych. Tak w pow. Poniewieskim był folwark, do którego należało utrzymanie w dobrym stanie grobli, prowadqcej
przez błoto, co pociągało koszta znaczne; korzystali z niej wło
ścianie 3 wsi pobliskich .... Otóż kilka razy do roku wraz z dworem poprawiali tę groblę; dwór nigdy nie płacił, ale zawsze
suto raczył robotników. Gdy roboty większe, wówczas dla pracowników warzą piwo.
Oczywi~cie - jestto już przeżytek dawno minionej epoki,
nowych form zrzeszenia pracy lud nie zna.
Jan Witort.
PierwiasM ludow~ w poez1i A. Mic~iewicza.
(Ciąg
dalszy"').
3.
Mickiewicz przekonawszy się na Liliach, jak takie motywy dadoskonale do artystycznej zastosować poezyi, kształcił nieu-
dzą się
stannie swoj~
wyobraźnię
i udoskonalał pióro.
O tem możemy się
przekonać choćby z samej tylko Świtezi, w której postęp poety jest
odrazu widoczny, postęp mianowicie w tym kierunku, że poeta umie
już zgromadzić większą liczb~ luźnych elementów nawet bardzo od
siebie dalekich i tak je z sob~ połączyć, jak gdyby były z jednego
wykute kamienia. tastanówmy się więc chwilę nad genezą samego
pomysłu ballady.
Sam pomysł utworu wziął, podobnie jak większa część ballad,
swój początek z gminnych podań i pieśni. A że takie podan:a o jeziorze
~witezi krązyły w ustach okolicznego ludu, na to wskazują wymownie
własne słowa Mickiewicza, wypowiedziane w późniejszych latach do
Aleksandra Chodźki, e chwilach najszczęśliwszych w zyciu poety podczas pobytu w 'ruhanowiczach: ,, Wystucltawszy raz bardzo zajmu,jgccj bajki, opowiadanej przez rybaka, Marya (Wereszczakówna) obmcajfJC s1·ę do mnie, zawołała: ,, Oto poezya, napisz coś takiego. 'Pe wyrazy
głęboko wpoiły się w duszę mojq i'. odt(Jd wzi<Jlem mój kiet·imek poety-
*J Zob. Lud IV. st.r. 31.
-
151 -
czny" 1). Mając tedy poddostatkiem materyałów surowy{!h, wziętych
z ust ludu, a ze wszech miar przydatnych do artystycznego obrobienia, jak: rusałki, podania o zapadnięciu się miast, charakterystyczne
z~ola - ,1cary", za których zerwaniem każdy trupem paść musi, mając zatem gotowy epicki wątek, który mu był niezbędnie potrzebnym
do utworzenia ballady, łatwo je wszystkie razem połączył w swoim
twórczym umyśle, połączył przyczynę, dla której się miasto w ziemię
zapadło zo skutkiem: niewiasty chcąc ujść sromoty i hańby, zo
stały w świtezianki zamienione. Pomysłu zaś do niej dostarczyła mu
nazwa ziół rosnących bujnie nad brzegiem jeziora, jak nie mniej
gminne podanie i ludowe wierzenia o przemianie ludzi w drzewa
lub kwiaty. Treść więc już miał gotową, złożoną z rodzimych pierwiastków, które jego fantazya zręcznie połączyć umiała.
Poznawszy w ogólnych zarysach czynniki, które skłoniły poetę
do napisania Switezi, rozpatrzmy je bliżej, abyśmy mogli dokładnie
je zbadać, miarę ich wpływu należycie oznaczyć, a nadto też poznać,
jak one się kolejno w wyobraźni poety przeksitalcać musiały, ażeby
mu mogły posłużyć jako obrobiony materyał do sformowania togo
utworu.
Cala ballada da się podzielić na dwie zupełnie odrębne części,
z których jednę stanowi opis jeziora i opowiadanie o przygotowaniach do wykrycia tajemnic Switezi; należy tu również akcya sama
aż do połowu prześlicznej mieszkanki spokojnych wód litewskich
W ogóle można powiedzieć, iż prawie cała połowa ballady, mianowicie - od początku aż do tego ustępu, gdzie rusałka zaczyna opowiadać o dziejach miasta, które stało na miejscu jeziora, jest tylko
ramą otaczającą wątek balladowy, jest niejako introdukcyą, wstępem
do właściwej ballady. Opowieść zaś świtezianki stanowi część drugą,
a raczej samą, że tak powiem, balladę.
Co się zaś tyczy motywów, których Mickiewicz użył do napisania obu części Świtezi, możemy śmiało powiedzieć, iż brał je
w pierwszej części ballady z nielicznymi tylko wyjątkami z wł~snych
wrażeń i własnej wyobraźni, w drugiej dopiero części czerpał obficie
z nieprzebranego skarbu legend, pieśni i wierze11 ludowych, które
były dlań niejako pochodnią rozświecającą dalsz4 drogę w pierwszej
dobie jego poetyckiej twórczości.
Opis jeziora zgadza się jak najzupełniej z opisem tegoż, skreślo
nym przez Domejkę, który powiada, że jest ona, "opmwuc odwie,·zu('1) Wł. Mirki ew i cz. Żyw ot.. I. str. 9-10.
11
-
152 -
mi sosnami i Jodłami, porosłe na brzegach ajerem i trzciną, a czyste
ja/.~ zwierciadło w przestrzeni." 1). Według Mickiewicza jest Hwitei
tak samo:
„gę st ą,
p o b o k ac h p us z c z ą, o c z e r n i o n a
A gładka jak szyba lodu''.
Również i dalszy ciąg opisu tego prześlicznego krajobrazu podczas nocy księżycowej, kiedy to człowiek stanąwszy nad brzegiem,
przeciwległego końca jeziora wśród nocnej mgławicy dojrzeć nie może,
a z pod stóp jego praw ie aż ku n ie b u szklana się ro z pościer a równina, jest jak najwierniejszem odbiciem wrażm1
poety, który jak wiemy z jego własnego opowiadania "całe noce
w lasach nad jeziorami" nieraz przepędzał, i zapewne rozmarzony
tym przepięknym widokiem Świtezi, swój zachwyt w formie poetyckiej wyraził.
rreraz więc właśnie przypomina sobie Mickiewicz opowieści starca
o widmach i upiorach, które tam nad jeziorem w nocy między sobą
bój toczą zażarty, - a każdego na ich wspomnienie dziwny jakiś niepokój ogarnia. Te słowa wypowiedziane przez poetę w balladzie, dają
nam znowu najlepsze świadectwo o tern, iż Mickiewicz musiał znać
podania o tern jeziorze krążące wśród okolicznego ludu, one wskazują nam nadto, jak silnie musiały działać na wyobraznię młodego
romantyka te rodzime, w kraśną, fantastyczną szatę przybrane legendy, - i tu już wkracza w twórczość poety gminna poezya:
,,Nieraz śród wody gwar jakoby w mieście,
Ogień i dym bncha g~sty,
I zgiełk walczlłcych i w r z a s k i n i e w i eś c i e
I dz w o n ów g w a ł t i zbrój chrz~sty.
Nagle dym spada, hałas si~ uśmierza,
N a brzegach tylko szum jodły,
W wodach gadanie cichego pacierza,
I dziewic i a ł os n e modły".
W całej Polsce istnieje niezliczone mnóstwo podań i baśni o zamiastach, zamkach, kościołach i domach, na których miejscu
wystąpiły jeziora. Winę przypisuje zazwyczaj ludowa legenda bezbozności mieszkańców, których Bóg za ich grzechy, podobnie jak biblijnych mieszkańców Sodomy i Gomory, w ten straszny sposób ukapadłych
1
) O młodości Mickiewicza, str. 38--39.
-
153 -
rał.
Lecz nie dość na tem, - i teraz jeszcze daje się słyszeć nieraz
daleko z pod wody dobywający chrzęst mieczów lub odgłos dzwonów
ponury, który ludziom nieustannie przypomina winę i karę bozą. Podania takie traktujące bądź o zapadłych miastach lub dzwonach itp.
przytaczam ponizej, 1) tu tylko jedno powtórzę w całości, ono bowiem
jest zupełnie analogiczne z powyzej przytoczonym ustępem ballady
Mickiewicza: ,,Na wzgórzach Luba~za miał stać niegdyś zamek, za
karę jednak zapadł się on w ziemię, tegoz samego losu doznał i kościół w poblizu stojący. Teraz tez częstokroć dqbywają się ze środka
ziemi ponure dźwięki dzwonów, często tez widzą okoliczni mieszkańcy
1
) Nie tylko u nas,
lecz pośród wszystkich narodów słowiauskich
ogromna ilość podań i legend, uależą,cych do tego cyklu baśni, które
od wielu wieków utkwiły eHnie w pami~ci ludu. Niektóre z nich dopiero historycy wieków średnich z zapomnienia do życia na nowo wskrze sili, jak n. p. czeskie podanie o mieście Winecie, którem si~ obszernie zajmował Szafarzyk: O jmenu a polozeni mesta Vinety, jinak Jumina 1
Julina, Jomsburku. Sebrane spisy. Praha, 1865. III. str. 45-71.
Rozpraw~ t~ przei:ożono też i na j~zyk niemieaki w Jordan a : Ja hr buch
f ii r s 1 a v i s c h e L i t t e r a t u r , K u n s t u u d W i s s e n s c h a f t. I V.
'.22-29, 189-193 i 216 -221.
Z miejsc, gdzie dziś jeziora istniej1, a gdzie dawniej miasta według
wierzeń
ludu znajdować si~ miały, wymieni~ niektóre, przyczem podajQ
odnośną, bibliografi~. Cz~ść miasta Żnina w Poznańskiem miała si~ zapaść
pod wod~. Kolberg O. Lud. V. 15, 361 48. IX. str. 37. X. str. 17,
128, 139- -140. XI. str. 10-11, 15, 109. XXI. str. 142. W powiecie
Rówieńskim gubernii Woły11skiej zapadła si~ w jezioro wieś Poczajów. E.
Hulikowski. Zapiski etnograficzne z Ukrainy, Zbiór wiad. III. str.
73. nr. 11. Por. VII. str. 69. nr. 129. S. Ciszewski. Lud rolniczog ó r n i c z y VIII. str. 58. nr. 3. M. R a w i cz - W i t a n o w ski. L u d w s i
Stradomia str. 118-119, nr. 1-2., tudzież w osobnej odbitce str.
l O:i-1 OG. ill'. 1-2. S. Ul a il o wska. Ł ot y s ze 1 n f la il t po l ski c 1t,
Zbiór wiad. XVIII. str. 234. O. Kolberg Lud. XXIlI. str. 222.
w przypisku i 223. Pod Odrzywołem zapadło si~ miasto w ziemi~, granic~
zaś jego oznaczaj11i góry okalają,ce kotlin~. K. Ko zł o w ski. Wy c ie cz k a
w Opończyńskie. Kronika rodzinna. Warszawa, 1876. II. str.
300. nr. 19., przedrukował. O. Ko 1ber g. Lud, XX. str. 252. nr. 17.
Pod Straupitz w .Łużycach miało jakieś miasto zatoną,ć we wodzie, w jeziorze zaś białogórskiem pod Pieni11i zatoną,ł jakiś bliżej nieokreślony starożytny zamek, według innej zaś wersyi tegoż podania miasto Stary Chociebuż. E. Ku h n. lJ er Spr ee w ald n ud se i n e Ile w o h ner. Kottbus,
1889. We wsi Łysinach, w Poznańskiem jest staw zwany Stilzsee, na którego miejscu stać niegdyś miało miasto pogańskie. O. K n o op. P od a n i n
i op o w i ad a n i a, VIII. str. 730. nr. 3. Opodal wsi Zielonej Góry zapadło
si~ miasto w ziemi(J tamże: str. 734. nr. 5. w Miłosławiu zamek, tamże :
str. n3. nr. 1O., a koło wsi Wińca karczma, ti.omże nr. 13. Podobny fakt
zaszedł pod Kaszczorem o. m. IX. str. 307-309. nr. 7-8. Pod wsią
kr11iży
.,,
-
154 -
okropne u-idma i slyszq niezro:mmicde glosy; luz .fJd/1 pó1uoc w/1 i'~!J
nilcnq, wszystkie zjrrwi."1a,, widać tylko migające się światełka, pod ziemią tylko pł'zyttumione glosy jutrznię cltomlnn spiewr(jlf H 1).
Niemożliwą
dziś
jest rzeczą wskazać na pewno, jakiej p()eta
użył legendy, czy tej, czy moze innej; takich bowiem poua11, jak to
juz widzieliśmy, istnieje niesłychana ilość. Doiść, że zapadnięcie się
miasta było jednym z głównych motywów, na których :Mickiewicz
snuł nić swego utworu, około niego dopiero grupowały się inne pierwiastki ludowej wiary, których tez wpływ pozostał mniej lub więcej
widoczny. Ta okoliczność naprowadza nas nadto na przypuszcze ie,
iż Mickiewicz przyjął tt:n element z baśni ludowej bez żadnej zmiany,
zwroty nawet poszczególne są u niego takie same, jak w gminnem
podaniu, a że w przytoczonej legendzie zapadł się zamek w ziemię,
nie zaś w jezioro, to, sądzę, nie potrzebuje osobnego wytłu
maczenia.
Dalszy ciąg utworu wydaje się być płodem fantazyi, którego,
jak to dotychczas mniemano, zmuszała konieczność, ażeby połączyć
w jakiś sposób początek z balladą, jak też nie mniej i ta okoliczność,
aby sam fakt prawdopodobniejszym się dla czytelnika wydał i tern
silniej przemawiał do jego przekonania i uczucia. r_rak jednak nie jest,
treści bowiem, surowego materyału, dostarczyła Mickiewiczowi znowu
ludowa legenda, zapisana jeszcze przez Stryjkowskiego 2), a że nasz
poeta znał w tym samym czasie, kiedy pisał Świtei, jego Kronil.·ę,
o tern, sądzę, nie potrzebujemy chyba nic więcej powiedzieć. Z lej
Hutkami w krakowski em zapadła si~ karczma, a na jej miejscu powstał staw.
S. Ciszewski. Krakowiacy. Kraków, 1895. I. str. 20. nr. 33.
Zresztą, por: O. Knoo p. Podani a VIII. str. 740-745. nr. 2- 20. IX.
str. 341-344. nr. 3-10. str. 470-472. nr. 1, 4, 5, 11. str. 475. nr.
4-6. z. Gloger. Podróż Niemnem. Wisła, 1888, II. str.
63-64. M. Toppen. Wierzenia mazurskie. Wisła, 1893. VlI.str.
10 i 18. Dr. K. Maty as. Nasze sioło, tamże, str. 99---100. Dr. A.
Mierzyński.
Przyczynki do mitologii porównawczej.
Warszawa, ld67. str. 11. Ks. Sadok Ilarą,cz. llajki, po dania ....
n a Rus i. Tarnopol, 1866. str. 76 - 80. B. Gos ta w i cz. Wyciec z ka
w Czorsztyńskie. War:tzawa, 1881. str. 156-157. Hr. 10. M. Dowojna Sylwestrowicz. Podania tmujdzkie. I. s,r. 176. IL str.
52, 402, 418. Najobszerniej o tym przedmiocie traktuje prof. M. S u me o w. Podania o zapadłych miast1P,ch. Charków, 1896.
1) L. Siemie11ski. Podania i legendy. str. 58. nr. 51., jest
to przedruk, jak inne legendy jego, z jakiegoś staropolskiego historyka, którego atoli nie cytuje.
'J) Wiadomość t~ zawdzi~czam uprzejmości prof. Dra R. Piłata
-
155 -
to legendy zaczerpnął Mickiewicz szczegó.ły o przygotowaniach do
zbadania tajemnic jeziora. Celem zaś lepszego uwydatnienia tej zawisłości poety od Kronild Stryjkowskiego przytaczam ponizej cały
ów ustęp:
,.Ukazała się i wz,iawiła pokusa jakaś w tejze Krakowskiej ziemi: albowiem jezioro niektóre bardzo szerokie przenagabianiem djabelskim od używania i łowienia ryb ludziom było odjęte; a gdy w zimie lodem umarzło, zebrali się do niego sąc,ierlzi, z processią kap.ła
nów, chorągwie z krzyżami i reliquiami świętymi, ch~ąc tym gwałt
djabelski odpędzić, niosąc i letanje spiewając; przywieźli też z sobą
niewody i sieci i wody święconej na opętaną. A gdy niewód zapuścili
w przerębli: za pierwszym razem, gd_v ciągnęli rybitwowie, trzy małe
rybki wywlekli, drugim ciągnieniem nic, tylko niewód zwiniony i powikłany, za trzecim zaś razem pokussę, albo cudo jakieś okrutnie
straszliwe z kozią głową, a na kształt ognia pałającymi oczyma wyciągnęli'' 1).
Na pierwszy rzut ,,ka każdy łatwo pozna, iż Mickiewicz z tego
właśnie źródła utworzył odpowiedni ustęp swojPj balladv. Nie mówił
nam wprawdzie o tern. tak jak Stryjkowski, że rusałki obrawszy sobie
w tem jeziorze mieszkanie, nie dozwalały połowu ryb, lecz że tak
być musiało, tego dowodzi ta pewność poety, który wie dobrze, iż
rybacy ,,pewnie nie złowią ni oka". Tak samo też w Switezi, jak
i u Stryjkowskiego"
„Tak wi~c na msz~ w niejednym ko,ciele
I ksilldz przyjechał z Cyryna.
na brzegu, ubrał si~ w ornaty,
Przeżegnał, prac~ pokropił" ...
Stam,lł
Podobnie jak Stryjkowski tak też i Mickiewicz siecie nazywa
,,niewodem", i chociaż nie opisuje wcale owej straszliwej dziewicy,
którą rybacy podług Kroniki mieli wyciągnąć, wpływ jednakże tego
miejsca uwidocznił się także w balladzie, kiedy Mickiewicz się pyta,
czy ma powiedzieć „ jakie złowiono straszydło".
Na tam kończy się też cała analogia, poeta bowiem nie chciał
wprowadzać na scenę jakiejś straszliwej larwy, i tu już wkracza
Mickiewicz w świat wierzeń ludQwych tego cyklu, który jest może
1) Kronika polska, litewska, zmódzka i t. d. Warszawa,
1846. I. str. 313-314. Przedrukowali L. Siemie11ski. Podania, str.
44 i O. I{ o l ber g. Lud. V. str. 23-24. nr. 24.
-
156 -
najbardziej rozpowszechnionym wśród ludów słowiańskich. Pierwotne
bowiem ludy, w zamierzchłych wiekach starożytno<§ci, upostaciowały
wszystkie zjawiska przyrody. U wszystkich ludów można odnaleźć
ślady tych upoetyzowanych wierzeń, jakoby w obłokach mieszkały
dziewice. Z biegiem jednakże stuleci zmieniły się te fantastyczne
wierzenia, a z tą zmianą przeszły i dziewice, zwane odtąd wodnemi
lub morskiemi pannami, na ziemię. W taki też sposób pojawiają się
z kolei Najady, Syreny, Nereidy, u Rzymian nimfy różnego rodzaju,
bądź w lasach, bądź też w głębinach rzek i jezior zamieszkałe,
u Germanów Niksy, u Serbów Wiły, u Rosyan i Rusinów - Rusałki
]ub :Majki, w Czechach wodne panny, na Litwie Świtezianki i t. p.
inne poetyczne postacie. że wiara w te istoty sięga u Słowian hardzo
odległej doby - na to mamy wiarygodne świadectwo kronikarza Prokopiusza, który mówi, że „Słowianie czcili rzeczne nimfy''. Poławianie zaś
siecią tych tajemniczych mieszkanek jeziór jest także dość powszechnym
motywem: i tak np. pani S. Ulanowska zapisała jedno takie podanie
mianowicie, że pewien chłop łapiąc ryby, złowił w stawie topielca 1),
podobną wersyę przytacza i Gliński z tą tylko odmianą, że u niego
miejsce topielca zajmuje urocza rusałka 2).
Legend takich istnieje wiele 3) - prawdopodobnem jest tedy, iż
:Mickiewicz musiał słyszeć podanie takie, w którem występowała rusałka, podobnie jak w powyżej wzmiankowanej baśni, lub też że chcąc
się zastosować do obranego tematu, samowolnie zmienił topielca na
rusałkę. Jakie podanie słyszał Mickiewicz - dowodów wprawdzie na
to nie mamy, ja jednakże sądzę, iż o wiele pewniejszem byłoby przypuszczenie, ze poeta użył tu właśnie legendy o rusałce, gdyż, jak to
później zobaczymy, całą piękność Świtezianek i ich urok, jaki na
ludzi wywierają, odtworzył wiernie podług gminnych wierzen i zabobonów. Uwagę zaś jego na tego rodzaju opowieści zwrócić musiało
Wśród ludu krakowskiego, str. 73.
Bajarz polski. Wilno, 1862. IV. str. 35.
3) Podobn" legendę przytacza K. M. Br z o z owski. Pie ś n i I ud u,
str. 20-21. nr. 9. L. Siemieński. Podania, str. 44-45. m·. :35.
M. Dragomanow. Swod małoruskich priedanij. Kijew, 1876.
str. 48. A. Zwongow. Oczerk wierowanij krestian Jełatom
s ka w o uje zda (Et n ogr.
Ob o z r ie n i je. II. str. 71'>.). W Poznauskiem opowiadają, że pod wsią, Kaszczorem ukazała si~ tajemnicza
dziewica w ziemnej rozpadlinie, K n o op. O. Pod a G i a i op owi a da n i a,
JX. str. 307-308. nr. 7. Taki sam wypadek wydarzył się tcź w Pritdacll, tamże, nr. 8.
1
2
)
)
-
157 --
podanie zapisane przez Str1jkowskiego, a zwłaszcza samo zakoń
czenie.
świtezianka ta była doskonale obmyślanem przez poetę zjawiskiem, ona bowiem dostarczyła mu nietylko materyału poetycznego
z podań i legend ludowych, lecz takze nadarzyła doskonalą sposobność do uświetnienia rodu Wereszczaków, osobliwie zaś jego ukochanej l\Iaryli i tu podkłada poeta tło historyczne, równie jak
wprowadzone postacie bajecznej osnowy. Z jej to ust dowiadujemy
się o dziejach zatopionego miasta, którego ona była heroiną:
,,Lękasz się niewcześnie,
Idź k~d.y sława cię woła,
Bóg nas obroni: dziś nad miastem we śnie
Widziałam jego anioła.
Okr4żył Świteź miecza blyskawiclł
I nakrył złotemi pióry
I rzekł mi: póki męże za g1·anic fł,
Ja bronię żony i córy''
Ten szczegół o sile nadprzyrodzonej, broniącej miasto od przemocy wrogów, wziął Mickiewicz takze z poezyi ludowej. Wszak powszechnie u nas znana legenda o obronie Częstochowy przez ks.
Kordeckiego głosi, iz lud widywał podczas oblęzenia klasztoru przez
Szwedów Przenajświętszą Pannę unoszącą się nad tą malutką twierdzą i odwracającą pociski nieprzyjaciół. 1) Podobna legenda krąży takze
o obronie miasta Lwowa od Kozaków, 2) o obronie twierdzy Salzwedel,
gdzie aniołowie osłaniali szańce i okopy 3), jakotez i o obronie Poczazowa od hordy tatarskiej, gdzie Matka Boska raziła pociskami oblę
gających 4).
Gdy więc car ruski nadciagnął pod miasto, ona jedna nie traci
nadziei w pomoc boską, nie rospacza, a choć lęka się hańby ze strony
wrogów, stara się wszelkim sposobem odwieść towarzyszki od strasznej zbrodni samobójstwa, gdy jednakże tego osiągnąć nie może,
błaga Boga o śmierć z Jego ręki :
1) K. Wł. W oj ci ck i. li isto r y a lit c rat u ry, I. str. 94.
2) Dr. F. Pappće. Historya miasta Lwowa. Lwów, 1894.
str. 115.
3
) Grimm.
Ha u s ma. r c he n. I. str. 224.
6) W. Hnatiuk. Lirnyki. (Etnograficznyj zbirnyk. Lwiw,
1896, Il. str. 31. nr. 7).
-
158 --
,,W tern jakaś białość nagle mię otoczy,
Dzień zda si~ sp~dzać noc ciemnfl,
Spuszczam ku ziemi przerdone oczy,
J oż ziemi nie ma podemną.
Takeśmy uszły zhańbienia i rzezi,
Widzisz to ziele dokoła,
To są małżonki i córki Świtezi,
Które Bóg przemienił w zioła''.
I tu także do skreślenia tego obrazu przemiany niewinnych
dziewic w symbol czystości -- lilie, użył poeta barw prostych lecz
harmonijnych z wieści i gminnej legendy. Sam bowiem nawet o tem
wspomina w objaśnieniach do Gra.Ż!Jny. że ,.słyszał od profesora
Onacewicza, iż w rękopisie kronikarza Wołyńskiego jest wzmianka
o dawnym czynie niewiast jakiegoś miasta litewskiego, które po
wyjściu mężów na wojnę, same murów broniły, a nie mogąc oprzeć
się nieprzyjaciołom, przeniosły dobrowolną śmierć nad niewolę" 1). To
atoli podanie nie wystarczało poecie do określenia takiej sytuacyi,
jaką widzieliśmy w balladzie: tu bowiem Bóg sam wyzwala oblężone
niewiasty z rąk wroga przez zatopienie miasta, podczas gdy tam
widzimy tylko scenę wzajemnego mordu. Mógł wprawdzie Mickiewicz
połączyć te wszystkie motywy: scenę mordu, element obrony miasta
przez nadnaturalną siłę i nakoniec wierzenia o zatopion reb miastach
w jedną całość - i w ten sposób stworzyć sytuacyę kończącą utwór.
Więcej jednak prawdopodobnem wydaje nam się to, iż poeta połą
czyć mógł tylko ową scenę wyżej przytoczonej przez siebie legendy
z jakąś drugą, gdzie już moc Boża chroni w analogiczny, co i u niego
sposób, ludzi podobnym losem zagrożonych. Że zaś to było bardzo
możliwem -- na to dowód w legendzie z pod Krakowa, która opowiada, że kiedy w czasie napadu Tatarów mniszki śćigane przez nich
schroniły się do kapliczki i gdy dzicz pogańska była już blisko, kapliczka zapadła się w ziemię, ,. a dotgd s(IJSZ.'J lud nielciedy z 1wd ziemi
gfos dz1ronka i .~piew zakonnic" 2). Widzimf zate,m, ze obie sytuacye
w s,,•itezi w tej legendzie są tak do siebie zbliżone, że trudno nawet
powątpiewać, by poeta z podobne~o podania przy tworzeniu wspom niliuego ustępu nie mógł korzysta~, polączywszy go zręcznie z poprzednim.
1) Dzieł a A. Mick ie w i cz a wyd. Dr. H. Biegeleiscn. Lwów,
1893. I. str. 266.
2) O. Kolberg. Lud. V. str. 15.
-
159 -
Tak samo i szczegóły o liliach, które jako znamiona niewinności
wyrastają na miejsce dziewic Switezi, zaczerpnął równiez Mickiewicz
z wierzeń ludowych 1). U wszystkich bowiem narodów indo-europejskich
panuje silna wiara w przemianę ludzi w kwiaty, w których dusza zmarłego
nadal po śmierci tyje. Najwięcej ślHdów tych wierzeń za~howało się
w pieśniach ludu ukraińskiego 2). Ponizej podaję bibliograficzne wskazówki lagend tłumaczących nam przemianę ludzi w kwiaty i dalsze
zycie dusz ludzkich, jakotez znaczenie lilij w naszych pieśniach ludowych. 3)
Mickiewicz jednakze przejął z wierzeń ludowych lilie nietylko
jako symhol czystości, on poszedł wraz z wiarą ludu je~zcze dalej,
nadal bowiem, jak widzimy, tym kwiatom moc nadnaturalną, czaro·
1
) Ludwik
z Pok ie w i 11. Lit w a. str. 81. Ness e 1ma n n.
Dainos oder lithauische Volkslieder, Berlie, 1835. str. 185
-186. Przyrodnik. Lwów, 1873. str. 42-43. A. Grusze ck i. Z n ac ze n ie świata roślinnego w podaniu i poezyi. Biblioteka
W ars z a wska. 1877. IV. str. 405. O. Ko 1ber g. Lud. XV. str. G2 -64. S. C h eł c bo w ski: P o wie ś ci i op o w i a d a n i a l u d o w c
z okolic Przasnysza. I. str. 131.
2) A. Afanasiew. Poeticzeskija wozzrieni.ia. II. str.
4 15, 478--480. III. str. 214., tegoż: Rnskija ska ski. I. str. 120.
A. Nowosielski. Lud ukraiński. I. str, 105, 194-. IT. str. 267,
5 00 --508. Para zakochanych umiera z miłości, dziewczyna zamieniła się
w lilię, kozak w rozmaryn. Bes id a. 1872. VI. str. 29. Por: Et n ogr a f.
zamitki N. Sumcowa (Etnogr. Obozrienije.) Moskwa. 1889. III.
str. 120. Gałowackij. Narodnij a piesni III. str. 254. Matka
otruła syna i synowę: na grobie syna wyrasta jawor, nad synową brzoza,
tamte: II. str. 585. O metamorfozie w kwiaty: N. Kos tom ar o w.
Wolińskija narodnija piesni Małorusskij litieraturnyj
Sb O r n i k. Saratow. 1859. str, 234. Et n ogr a f. Ob o z r ie n i je. VI. str.
234., a nadto rozprawa Jaszcz ur z Y ń ski ego: O p r ie w rias z cz ieni j ac h w m a ł o ruski c h s k a s k a c h , K i j e w s ka j a S t a r i n a
1891. I. str, 445-465,
3 ) O znaczeniu lilii w pieśniach
polskich: Go ł ę bi owski. Lu d
polsk·i. Warszawa. 18}l0, str. 72. K. Wł. Wojcicki. Pieśni ludu.
J. str. 4 7. IT. str. 27. Ze go ta Pa u I i. Pieśni 1ud u po Is kic go
w Galicyi. Lwów, 1896. str. 111---112. K. Wł. Woj cieki. Zarysy
domowe. II. str. 324. III. str. 349. O. Kolberg. Pieśni ludu. str.
10 22 168 170. tegoż: Lud. III. str. 236, 261, 278, 295. IV. 24-,
25: 35: VI. ~tr. 123, 152. IX. str. 275. X. str. 217, 301, 309. XI. str.
197. XII. str. 223. XVIII. str. 96, 141. A. Petrow. Lud ziemi Hobrzyńskiej. II. str. 74. Ks. Wł. Siarkowski. Materyały do
e t n O g r a t i i l u d u p o l s k i e g o z o k o 1 i c K i e l c. Z b i ó r w i a d.
IV. str. 120,167, O. Kolberg. Właściwości, pieśni i ta1ice
ludu ziemi dobrzyńskiej, tamże: VI. str. 145. Ks. W. Siar-
-
160 -
dziejską, gdyż
kto tylko poważy s:ę po nie rękę wyciągn,11, mus i do•
ich potęgi i mocy, która nań działa zabójczo. Motyw ten
jest dosć powszechnym elementem tradycyi ludowej, i tak np według tyrolskiego podania, chłopiec, który zerwał lilię, z grobu św.
Andrzeja z Rimi, ściągnął na swoją rodzinę tyle nieszczęść, że mało
z niej kto naturalną zmarł śmiercią , w nadreńskiej znowu balladzie
wójt wziąwszy na siebie koszulę utkaną z roślin rosnących na gro•
back, umarł w dzień swego ślubu. 1) Przykładów takich znalazłoby się
znacznie więcej, niestety u obcych tylko narodów. Ja sam w ciasie
moich poszukiwań etnograficznych słyszałem często przestrogę, aieby
nie zrywać kwiatów rosnących na cmentarzu, prlyczyny jej jednakze
nie udało mi się nigdy wyśledzić. Mimo to jednak chociaz nie spot„
kalem podobnego przykładu w wierzeniach naszego ludu, jestem przekonany o ich istnieniu, chociażby tylko z tego zabobouu, o którym
co tylko mówiłem. Że zaś ich nigdzie dotychczas nie zapisano, tłó
maczę tem, iż u nas dopiero w najnowszych czasach zaczęto kłaść
większy nacisk na tego rodzaju szczegóły, podczas gdy przedtem spi •
sywano tylko pieśni i prozaiczne legendy ludowe. W kaźdym razie
najlepszym na to, że istniały i źe je Mickiewicz znać mu1:,iał, do wo dem, będą słowa naszego poety wypowiedziane pod koniec balladyświadczyć
,, Choć czas te dzieje wymazał z pami~ci,
Pozostał sam odgłos kary,
Dotąd w swych baśniach prostota go święci,
I kwiaty nazywa cary".
Widzimy zatem, że na genezę Switezi złożyło się wiele motywów. Mickiewicz sięgał po maleryały do surowych, jeszcze nie obrobionych wzorów, pomysłu zaś samego dostarczyło mu nieprzebrane
źr6dło legend i wierzeń ludowych, które się następnie w balladzie
około trzech głównych ugrupowały motywów, a niemi byly podanie o przygotowaniach do połowu rusałki, obrona miasta przez niewiasty i na koniec jego zatonięcie w jezioro.· Jednakze ono nie nak o w s k i. M a t e r y a ł y do e t n o gr a fi i 1u du z o k o 1i c P i n c z o w a.
IX. !iltr. 17-19, str. 60. nr. 52. Dr. A. Cinc iała. Pieśni lud n str.
178. nr. 17. str. 190. nr. 55. w pieśniach litewskich: Ness el man.
D a i n o s. str. 2 7, 48, 8 5, 9 2, 11 7, 179 . i w. i n. O. K o I h e r g. P i e ~ n i
ludu I i tewskiego. str. 194, 200, 202, 219. P. Kih ort. Próbki
piosnek litewskich, Wisła, 1887. I. str. 194,271. K. Brzozowa k i. P i e ś n i 1 u d u. str. 44 - 4 5. nr. 2 7.
:i) K. Ge i b. V o 1 ks s a gen des Rhei n land es. Heidelberg.
1828. st1·. 130. cytow~ue u Hi e g el eis en a. o. m.
-· 161 stępuje
tak jak u ludu za karę za grzechy, owszem przeciwnie - jako
pomoc od Boga w cudowny sposób. Nie możemy się zatem nigdy
zgodzić z lakiem przypqszczeniem, jakoby właśnie „pomysł do ballad o świteziankach nasunę,ły poecie epizody włoskiego poematu,
w którym Tasso z wielkim smakiem i artyzmem odtworzył fantastyczne kreacye młodzieńczej wyobraźni ludów południa i zachodu".
Pan Chlebowski, gdyź on to _postawił tę hypotezę, opiera się na niektórych analogicznych punktach, jakie widział w Jerozolimie i Swifezi.
,,Ów bór litewski, wśród którego ,,szatan wyprawia harce"
i „larwy się szamocą", gdzie „śród wody gwar jakoby w mieście,
ogień i dym bucha gęsty", gdzie się rozlega ,,zgiełk walczących
i wrzaski niewieście i dzwonów gwałt i zb1 ój chrzęsty, - mówi
szanowny autor, - jest zmniejszoną i zmodyfikowaną kopią lasu,
w którym rycerze Goffreda tak długo walczą z prr.eEzkodami złych
duchów.
Jeden z tych odważnych:
. . . . ,.obaczy w lesie
Ogniste miasto . . . .
. . . . nagle ognie znikntłY straszliwe
A na ich miejscu g~ste chmul'y ~stały
Wiatr, pisk, szum morski, ogień nadstawiony
I ryk zwierzęcy .
"
Pod wpływem tych strachów serce mężnego Tankreda :
,,Fałszywym
larwom zwieść się dopuściło".
,, Ów anioł, którego widziała we śnie córka Tuhana z ballady,
jak nokrążył Świteź miecza błyskawicą i nakrył zlolemi pióry", występuje kilkakrotnie w ,,Jerozolimie" jako specyalny stróż Goffreda,
którego osłania skrzydłami przed ciosami nieprzyJaciół". 1 J
Przypuszczenie to możnaby przyjąć, choć sama analogia bardzo
daleka i niepewna, gdybyśmy nie wiedzieli, że Mickiewicz miał pried
sobą gotowe wzory ludowej poezyi. Mickiewicz znał wprawdzie dobrze poemat Tassa, znal jednak też zarazem o wiele wcześniej takież same motywy ludowe, bo już w czasach swego dzieciństwa. Mo1) Grażyna i jej stosunek do „Jerozolimy" Tassa
w przekładzie Kochanowskiego. Ateneum, 1885. Ili. str. 28 -29.
-
162 -
żebnem
jest tylko to, że epizody tego poematu zwróciły uwagę naszego poety na analogiczne legendy ludowe, pomysł sam jednak stworzył Mickiewicz z wierzeń i baśni gminnych".
Zresztą te same analogiczne zwroty są, jak to widzieliśmy, w ludowych podaniach o wiele
więcej zbliżone do Swiłezi, aniżeli ustępy z ~rassa.
4.
Nieraz już, tak w rozbiorze ballad Mickiewicza 1), jak też
i w szkicu, który miał wykazać wpływ naszego poety na Szewczenkę 1).
powtórzył Dr. Tretiak twierdzenie, jakobv Mickiewicz rusałki swoje
"natchnął wyższą myślą" zarówno w S1nite.ziance, o której jeszcze
mówić będziemy, jak też nie mniej i w Rybce.
"Jego Świtezianki, - mówi autor, - nie są syrenami wabią
cemi w zdradzieckie nurty każdego wędrowca jedynie przez wrodzoną
chęć gubienia męskiego rodzaju, ale występują jako mścicielki mę
skiej wi~rolomności wzglęiłem kobiet~ '). Zdanie to utrzymało się czas
dłuższy niepoddawane przez nikogo w wątpliwość, dopóki Dr. A. Kolessa w swojem dziele, w którvm wykazał jak n::1jdokladniej wpływ
oezyi naszego wieszcza na utwory największego z poetów ukraiń
skich Szewczenkę, jakoteż zarazem ogromne braki w roznrawie. Dra Tretiaka tyczącej się tego samego tematu, nie zbił rzeczowymi a poważnymi dowodami tej hipotezy 1). Dr. Tretiak jednakże nie dał za
wygran~, w recenzyi bowiem powyższego dzieła Dra Kolessy 5) widząc, że nawet małej C'zęści uczynionych mu zarzntów odeprzeć nie
zdoła, postanowił przynajmniej rzeczy tyczące się ściśle Mickiewicza
ratować z pod ostrego pióra bardzo naówczas młodego literata.
Jednakże
gdyby był bliżej nad samą zastanowił się
treścią zamiast zapuszczać się w wycieczki przeciwko osobie Dra
Kolessy, byłby poznał. dlaczego ta rusałka w balladzie p. t. S,ritezianka karze tak straszną śmiercią młodego strzelca, czy może za
grzechy ludzkie? Nie. Młodzian kochał ją przedtem gorącą miłością,
kiedy mu się objawiła w postaci zwykłej „dziewczyny z pod lasku",
1) M i c k i e w i cz w W i I n i e
Kownie. Lwów, 1884. JL
str. 45.
2
)
P r o w p ł y w M i c k e w y c z a n a p o e z i j u S z e w c z e n k a,
Krakiw, 1892. str. 8.
3
} Mfokiewicz
w Wilnie. II. str. 36-37.
") M i c k e w y c z a S z e w c z e n k o. Lwi w, 18 9 4-. str. 24.
5) Kwartalnik Historyczny. Lwów, 1895. str. 550-551.
-
163 -
a kochał ją dlatego, że nie ujrzał dotąd jeszcze piękniejszeJ od niej
istoty. Lecz kiedy mu się ukazała w takiej pełni wdzięków i krasy,
o jakiej on nigdy pomyśleć się nawet nie ważył, wtedy też bez namysłu pociągnęła ku sobie tego, któl'y jej dozgonną miłość był zaprzysiągł. A więc za cóż karze go „Swilezianka", - czy może za
,,grzechy ludzkie"? - bynajmniej, tylko za krzywdę jej samej wyrzą
dzoną, za wiarołomstwo względem niej popełnione.
Zupełnie tak samo ma się rzecz i w llybce. Mickiewicz bowiem nic nam nie mówi o grzechach, jakich ów pan mógl się dopuścić przed poznaniem nieszczęśliwej Krysi, ona zatem karze go
znowu tylko za niewierność względem niej, a nie względem jakiejś
innej dziewczyny. A ze to Krysia o śmierć go przyprawić musiała,
nie zaś jej "siostry Świtezianki", jakby tego chciał Dr. Tretiak, na to
dowód jego jest wcale niedostateczny. Szan. autor snać gdyby był sobie
przeczJtał uważniej balladę, byłby sam odpowiedź na swój dowód
znalad, gdyż zaraz w następującej zwrotce, po przytoczonych przez
niego wierszach, tłómaczy sam poeta jak najwyraźniej powód narzekań Krysi, które według zdania Dra Tretiaka „ nie mają sensu"
wobec dowodu Dra Kolessy. Owszem, - mają one sens i to wielki,
Krysia bowiem żali się przed świteziankami na sw(.j los okrutny dlatego jedynie, ażeby usprawiedliwić choć w części swoją winę, jakiej
się dopuszcza przez samobójstwo, groźba zaś jej wskazuje właśnie
na to, że w razie, gdyby pan przyMzedł nad rzekę, to ona sama go
ukarze, wcale zaś nam nic nie mówi o zemście świtezianek. Sądzę,
ze nie było to tak trudnem do zrozumienia, iż zarówno „Świtezianka"
jak i „Uybka" karzą kochanków za krzywdę im tylko wyrządzoną, nie
zaś za ich grzechy, o których zresztą nic a nic nie wiemy.
Widzimy zatem, ze rusałka Mickiewicza wyobrażona w Rybce
nie ma tego charakteru „istot karzących grzechy ludzkie", gdyz poeta odtworzył ją wiernie podłu~ wyobrazeń ludu niciego z nich nie
ujmując. W tej atoli balladzie ukazuje się nadto jeden zupełnie nowy
motyw, jaki powstał w duszy poety pod wpływem ówczesnych prądów
czasu i jego młodocianego wieku. Mickiewicz patrzeic na to życie
ludu, dostrz.3gł w niem jedną wadę fatalną, która przygniatała najświ~tsze jego uczucia, gdyż nieraz przemoc brutalna zdzierała świę
tokradzką ręką wianek ze skroni dziewiczej. On patrzał na bezprawia, jakich się dopuszczali zupełnie bezkarnie panowie na tym
biednym, poniżonym ludzie od radła i brony: ,, Kobietę w czasie głodu
na Białorusi przedawano w Petersburgu za t0O franków. Ze wstydem
wyznać należy, iż panowie niektórzy polscy tego towaru dostarczali",
powiada :Mickiewicz w przypiskach do Dziodó11,.
164 :W obronie tedy owych nieszczęśliwych, znieważonych dziewcząt,
przed areopagiem ludzkości podniósł nasz poeta głos, jeden z pierwszych w naszej literaturze. Owocem zaś tego głębokiego zastanowienia się nad niedolą ludu i zywego z nim wspókzucia, była ballada, druga
z daty napisania w cyklu ballad świteziowych, jakoteż nie mniej odpowiedni ustęp drugiej części Dziadów, kiedy to pod oknem kaplicy pojawia
się widmo nieboszczyka pana wioski, proszącego zebranych na zaduszki o małą miarkę wody, lub o dwa ziarna pszenicy. Ptaki jednakże duchy zmarłych jego poddanych, z których jeden zginął
pod rózgami z rozkazu owego okrutnego dziedzica, i wdowa zamarzła z dziecięciem na drodze nie znalazłszy przytułku we dworze,
zjadają wszystkie pokarmy, jakie guślarz strasznemu widmu podaje:
,,Nie znałeś litości panie!
Hej, sowy, puhacze, kruki,
I my nie znajmy litości:
Szarpajmy jadło na sztuki,
A kiedy jadła nie stanie,
Szarpajmy ciało na sztuki,
Niechaj nagie świec, kości".
Zawiązek osnowy Rybki,
który zrodził się w umyśle poety, by
panów nad chłupami, rozszerzył l\lickiew icz pod wpływem ludowej opowieści, jakoteż własnej twórczej wyobraźni. Już sam fakt niewierności pana dla biednej wiejskiej dziewczyny,
która go „tak szczerze kochała", że ·nie ważyła się na wet pomyśleć
0 zmienności uczuć kochanka, wydarzał się niestety tak często, iż
żył nie tylko w pamięci współczesnych mu świadków, lecz przeszedł
nawet i do ustnej tradycyi ludowej. Oto n. p. ,,syn bogatego gospodarza Maciej pokochał ubogą dziewczynę i przyrzekł z nią się oże
nić. Nie dotrzymał słowa jednakże, porzucił biedną i postanowił poślubić bogatszą. Porzucone dziewczę umierając wyrzekło zaklęcie, iżby
przeniewierca po smierci swej przemieniony został w kamień" .1)
Przypatrzywszy się tej legendzie, :A) łatwo poznać, iż w niej mieści
się cała prawie osnowa Rybki, że zaś Mickiewicz mesiał znać podobną opowieść, na to mamy wiarygodne jego świadectwo w przypisku
umieszczonym zaraz pod tytułem ballady, sam bowiem poeta mówi,
przeciwdziałać
znęcaniu
się
1) I. Piq,tkowska. Z życia ludu w ziemi Kaliskiej.
Wisła, 1889. III str. 7ol.
2) Stosunki miłosne wieśniaków skreśliła najlepiej i najobszerniej:
E. J c le 11 s k a. W i e ś K o m ar o w i c z c w p o w i c c i c M o z y r s ki m.
Wisła, V. str. 322-331 i 494- 495.
165 jej zaczerpnął „ze sp1ewu gminnego". Tak bowiem
opowiei;ci ludowej, jak i u l\Iickiewicza bogacz pokochał
biedną wiejską dziewczynę, przysięga jlł nawet zaślubić, wnet jednak
opuszcza kochankę, która jego słowu zupełnie zawierzyła i „księżnę
za zonę bierze". Ludowa opowieść milczy wprawdzie zupełnie
o dziecięciu, które przynosiło wstyd matce, i chociaż Mickiewicz mógł
znać te motywy, gdyż i one się często w ustach lucłu powtarzaj4,
chociaż mógł je żywcem wciągnąć do swej ballady, my atoli nie mając pewnych na to dowodów, zgodzić się z tem musimy, że poeta,
któremu ta ludowa opowieść, jaką co tylko przytoczyliśmy, była za
szczupł4, aby mogla wypełnić całą balladę, sięgał po nowe ornamenta
do swojej wyobraźni, która mu też jak najlepsze podała motywy,
zupełnie z życiem ludu zgodne, że poeta chc4c dalej konsekwentnie
przeprowadzić karę, jaka spotkała pana za grzech jego, dał dziewczynie dziecko, a tern samem też powiększył wagę występku bogatego pana i jego wiarolomności. Bez tego bowiem dziecięcia wina
jego byłaby za mała, aby mogła tak straszną wywołać karę.
Krysia widząc swój wianek dziewiczy stargany, wiedząc też
dobrze, iż odtąd stanie się pośmiewiskiem wsi całej, nie zna iunego
środka, jak tylko śmierć, która jedna mogła znmknąć jej uszy na
obelzywe glosy, jakie miały ją już odtąd ciągle prześladować. Motyw
ten śmierci nieszczęśliwej dziewczyny widzioliśmy już w ludowej
opowieści, Mickiewicz przyjął go też bez wahania do swego utworu,
on bowiem niósł zarazem i cudowność wydarzeń, któr4 lud do zmarłych tak chętnie przywiązuje. Krysia topi się w rzece pozostawiając
swoje dziecię na opiece wiernego sługi" i przemienia się w rybkę•
rusałkę. Że element ten fantastyczny zgadza się w zupełności z wiarą
litewskiego ludu, - na to mamy niezbity dow6d w pismach L. A .
.Jucewicza (Ludwik z Pokiewia), który między innemi powiada, iż
uziewczyna, która utopiła się z rospaczy, lub któr4 mściwa utopiła
ręka, zamienia się według wierzenia Litwinów w narzeczonq rzeld.luh
iz
w
treść
„
jez1·(1ra. 1)
1'lotyw ten zgonu Krysi mogł też Mickiewicz widzieć i w innej
która jest szeroko rozpowszechniona na obszarach całej
Polski, Litwy i Ukrainy, a ta mówi, że królewicz ożeniwszy się
z ubogą sierotką, której brat przemienił się w baranka lub wołu,
gdy napił si~ z jego śladu wody, wyjechał raz z domu i wtedy to
zona powiła mu syna. Wiedźma jednakze zazdroszcząc królowej
szczęścia, utopiła ją, swoją zaś córkę w jej szaty ubrała. Po powrobaśni ludowej,
1) L u d w i k z Po k i e w i a. Lit w a. str. 35.
-
166 -
cie król nie domyślił się niczego, nowa królowa atoli znalazła się
w kłopocie. gdyż nie miała mleka, ażeby karmić niemowlę. Wt',ł
tedy, który wiedział o wszystkiem, nosił codziennie dziecię na rogach
nad sadzawkę i śpiewał i
,,Rysiu, Rysiu siostro moja,
Dziecia płacze, cycki chocze,
Dziecia płacze, cycki chocze" 1).
Na ten głos śpiewającego wynurzała się z wody pół-kobieta,
pM-ryba i karmiła dziecię, które następnie wół odnosił napowrót do
domu. Gdy sit; król jednak o lem od słuzby dowiedział poszedł sam
nad wodę, aby wybadać tajemnicę. Rybka opowiedziała mu całą swoją
1) Por.: strofki ludowe w podobnych opowieściach:
a)
"Marysiu ! rysiu !
Śliwon płacze,
Piersi chocze".
L. Siemiei'1ski. Podania. str. 123. nr. 126.
o)
,,Marysiu rybko !
Płyń a płyń szybko,
Twój synek mały,
Płacze zgłodniały
Chce piersi ! "
AJ. Gliński. Bajarz. I. str. 202-218.
c) W innej legendzie matka zamienia się w goł~bicę
przyleciawszy
w n~cy woła:
,,Kucharzu, kucharzu!
mi okieneczko,
Nakarmię se dziecią,teczko,
A czy spilł psy pod kuchnicą,,
Czy spi pan mój z niewolnic1''.
Otwóż że
K. Kozłowski. Lud. str. 300-304.
d)
,,Kucharzu, szafarzu!
ty niewolnik z niewolnicfł,
Podaj że mi dzieciąteczko,
Niech go nakarmi,;, niech go nakarmi~ I"
Czyś
-
1G7 -
niedolę, winę swą wiedi ina życiem przypłaciła,
żył szczęśliwie
a król z dawną żoną
i długo, mówi ludowa legenda ).
la wzięła, jak to niebawem zobaczymy, nie mały udział
w genezie Ryblci. Mickiewiczowi bowiem nie wystarczał sam motyw
sprzeniewierzenia się pana i kary za to poniesionej, przemieniwszy
zaś Krysię w rybkęrusałkę, szukał jakiegoś łącznika pomiędzy nią,
a jej dziecięciem. ł„ącznik zaś ten niezbędnie potrzebny, nasunęła mu
znowu opowieść ludowa. Mickiewicz bowiem widząc, że w niej baranek lub wół przynosi dziecię nad wodę, zamienił go w sługę, który
równi ez musiał dziecię do „rybki" nad wodę przynosić, ażeby jego
g,tód zaspokoić i maleństwo od płaczu utulić.
W słowach starego sługi, który woła Krysię, by dała ssać dzieciątku, słychać wyrainy oddiwięk ludowych strofek:
1
Opowieść
T am ż e: str. 307.
c)
,,Kuku, kucharzu, cy śpis, cy nie cujes?
Cy śpi poganica, mego kochanica?''
J. Chełchowski.
78. nr. 70.
f)
Powieści
opowiadania. II. str.
70-
,,Przypły11, przypłyń gąsieuko,
Przypłyu, priypłyń. siostreńko,
Niech nie płacze dzieciąte11ko''.
O. Kolberg. Lud. XVII. str. 187-188. nr. 4.
g)
,,Wypłyń,
wyply1\ złote kaczę,
r.rwoje dziecifJ bardzo płacze''.
K. Sarnowska. Dwie bajki z Łowicza.
799- 801. nr. 2.
Z)
S. Ciszewski.
Wisła,
VIII. str.
,, Wypuyu, wyptlYń, z110ta piana
Twoje dzieci~ zapi1kane".
Krakowiacy.
W waryancie zapisanym przez
I. str. 75. nr. 64.
D r. K. Maty as a nie ma ani
śladu owych rymowanych strofek. Por: Z z a kr a k o ws k i h ro g at e k.
Wisła, VIII. str. 237. nr. 1.
1) Dr. J. Karłowicz. Podania i bajki zebrane na Litwie. Zhiór wiad. IX. str. 253--255. nr. 17.
12
c
-
168 -
,,Ach któż da piersi dzieci4tku !
Ach! gdzie ty, Krysiu, ach gdzie ty?''
I w dalszym ciągu ballady widzimy ci11głą zawisłość od tejże
ludowej legendy, gdyż w niej „na ten spiew poruszały się fale i głos
odpowiadał :
,.Mech płacze! cóż mu płacz nada!
M oj e o c z k i rosa wy j a d a ,
Moje r4czki w trawie wi~znfł,
Moje nóżki w piasku grzęzn4 !
Wybija się z sił z ostatka
Biedna matka!" 1)
Niedalekiem niejako echem tych słów cichej skargi nieszczęśli
wej matki są słowa odpowiedzi rusałki Krysi Mickiewicza:
,,Tu jestem w rzece u spodu,
Cichy mu głos odpowiada:
Tutaj drż~ cała od chłodu,
A ż w i r m n i e o c z ki wy J a d a.
Przez :i wir, przez ostre kamuszki
Fale mnie gwałtowne niosą,
Pokarm mój kor alk i, muszki,
A zapijam zimn4 rosą."
Mickiewicz jednakże poszedł nie tylko w tern za ludowemi legendami, wyrazy nawet poswzególne zapamiętał i do swego wprowadził utworu, jak o tern moze poświadczyć słowo "kamuszek",
które się cz~sto powtarza w pieśniach ludu litewskiego 2), a które
dopiero za pośrednictwem Mickiewicza dostało się do Husalki Dniep1·ow,u' Puszkina 3).
1) A. J. Gliński. Bajarz. I. str. 202--218. Motywy Rybki widzimy też w ukraiu.skich pieśniach i podauiach : U ud cz e n k o. Już n or us ski ja skaski. IL str. 51. M. Dragomauow. Swod. mał. pried.
str. 352. P. Czubi11skij. Trudy. IL str. 459-465. nr. 141. Kulisz. Zapiski o jużnoj Rusi. II. str. 24. Etnograficzeskoje
Obozrienije. VIII str. 155. J. Moszyńska. Bajki i zagadki
1udu ukraiuskiego. Zbiór wiad. IX. str. 99--102. nr. 8.
W niemieckiej legendzie: Grimm. Bajki dom o w e i dziec i n n e
I. str 69-71. nr. 11.
:1) Lud w i k z Pok ie w i a. Li twa. str. 82. A. Petr o w. Lud
ziemi dobrzyuskiej, str. 62. nr. 54.
3) Dr. O. Tret i a k. Pr o w p ł y w 1\1 i c k e w y c z a. str. 9-1 O.
169 -
W końcu na usilne prośby sługi wynurza się z kryształowej
wód toni matka dziecięcia w postaci złocistej rybki:
,, Wtem rybią łuskę odwinie,
Spojrzy dziewicy oczyma.
Z głowy jasny włos wypłynie,
Szyjka cieniuchna Rię wzdyma.
ł{a
licach różana krasa.
Piersi jak jabłuszka mleczne,
Rybią, ma pletwę do pasa'' ....
Również
i ten fakt wynurzenia się rusałki wziął l\Iickiewicz
bez żadnej zmiany z ust ludu, w przytoczonej bowiem powyżej legendzie wypływa tak samo świtezianka, aby dać piersi
dzieciątku. Tu atoli, świtezianka występuje w odmiennej anizeli w poprzedniej balladzie postaci, tu b0wiem do połowy tylko ma postać
dziewicy. Kształty jej równie piękne jak w Sw1'.tezt'., urocze, pociąga
jące, a jednak li tylko z legend i wierzeń ludowyeh skreślone, bo
i w gminu opowieściach ukazuje się często „pół-panna, pól-ryba zachwycającego lica, cudownych oczu, uroczego uśmiechu, czarownego
głosu i wdzięcznej po pas kibici" 1).
rrak samo też jak w ludowej legendziP, matka - rusałka nakarmiwszy dziecię, kołysze je do snu, a napieściwszy się z niem do
woli, napowrót postać rybki przybiera. Myśl samą o tej macierzyń„
skiej trosce Krysi o niemowlę mogły l\Iickiewiczowi nasunąć oprócz
ludowej legendy także i wierzenia ludu, z którego pieśni on nową
nić wysnuł do swojej poezyi.
Wszak i lud wierzy, iż matka po
śmierci przychodzi często do swego dziecięcia, ,,karmi je, kółysze do
snu i potem znowu do ciemnPj odchodzi mogiły 2). Wierzenia te są
rozpowszechnione szeroko, o czem można się przekonać z ponizej
przytoczonych bibliograficznych wskazówek.
dosłownie,
1) A. ,J. Gli11ski. Bajarz. IV. str. :35. Por: O. Kolberg. Lnd.
VII. str, 25. nr. 35. VIII. str. 9. nr. 6. XII. str. 277. nr. 536. te n że
Mazowsze, V. str. 367, Z. Wasilewski. Jagodne. str. 96. nr. 24.
l) Grimm. Hausmiirchen str. o0. nr. 9. str. 70. nr. 10. W.
No wicki. S tu dy u m n ad w i er z en i am i i wy o braże n i am i l ud u u as ze go. Bibl. Warsz. 1893. IV str. 97. A. Petrow. Lnd ziemi dobrzyńskiej str. 129. nr. 67. A. Afanasiew. Poeticz. wozzr. nr.
str. 545. O. Kolberg. L n d. VII. str. 58. nr. 117. XIX. str. 114. nr.
446. Gazeta Lubelska. 1871. ur. 40. Dr. T. Kopernicki. Przyczynek do etnogr a fi i I u cl u ruskiego n a W o ł y n i u. Zbiór w i ad. XI.
str. 196, 1\1. Top pen. Wierzenia m:1zurskic. str. 794. Kolh erg
*
-
170 -
Nareszcie przyszla godzina kary za tę ciężką zbrodnię, jakiej
pan względem uwiedzionej dopuścił dziewczyny. Niebaczny wychodzi z żoną na przechadzkę w to właśnie miejsce, gdzie Krysia
niedawno śmierć w falach z jego przyczyny znalaiła. Długo nie było
widać starego sługi z dziecięciem, który nie śmiał wyjść nad rzekę
przed powrotem pana, lecz gdy noc nastała nareszcie, a nikt nie powracał, wyszed,t sługa z gęstwiny, w której się był ukrył z diiecię
ciem, gdy w tem :
się
,, Uderza go widok nowy,
Gdzie pierwiej rzeczułka ciekła,
Tam suchy piasek i rowy.
Na brzegach porozrzucana
Wala się odzież bez ładu,
Ani pani, ani pana
Nie widać nigdzie ni śladu.
Tylko z zatoki połowE&
Sterczał wielki głazu kawał
I dziwną kształtu budową
Dwa ludzkie ciała udawał."
Próżno wolał na Krysię nikt się nie ukazał.
Przypominamy sobie, że dziewczyna umierając zaklęła kochanka,
by po swej śmierci w kamień się obrócił. ,,I tak też się stało niebawem. Maciej umarł, a ziemia go przyjąć nie chciała, lecz w postaci kamienia wyrzuciła na powierzchnię". 1) Że przykładów takich
znalazłoby się znacznie więcej, - o tern ani wątpić nie można. Wiara
bowiem luda w zakl~cie jest nadzwyczaj silna, a początek swój wzięła
w bardzo dawnych czasach, bo i dzisiaj zachowały się jej ślady w naszych przysłowiach n. p. ,,kląć w żywe kamienie" lub „milczy jak
Ohełms kie, wydał
Dr. J. Kopem icki. Kraków. 1891. Il. str. 140. Wi-
sła, VIII. str. 148 i 150. nr. 7. XI str. 586 A. Ile z ze nb erg er. Lit t ha u is che
Forschungen. str. 83-84. Dr. J. Karłowicz. Sierota w pieśniach
ludu. Upominek dla Orzeszkowej. Petersburg, 1893. str. 279. B.
Petranowić. Srpske nar. pjesme. str. 377-386 L. Siemie{1ski.
Pieśni skandynawskie
Poznau., 1843. str. 42. i nast. L. Potocki.
Pieśni ludu na północy. Biblioteka Warszawska. 1844. II. str.
295 i 524-527. l\I. Fed er owski. Lud biało r n ski. 1. str. 53.
nr. 158-159. i str. 58. nr. 172 -173. Noworocznik płci pi~knej
poświęcolly. Warszawa, 1833. str. 135--130.
1) I. Pi ą, t ko wska. Z życia I ud u o. m. Por: l\I. Do w oj n o
Sylwestrowicz. Podania żmojdzkie. II. str. 65.
-
171 -
Inna znowu legenda ludowa mówi, że „w kamień przez zaklęcie. obróconą zo~tała dziewczyna we wsi Młynach pod Strzelnem.
Poszła ona po wodę i długo nie wracała. Zniecierpliwiona gospodyni
zawołała: ,,A bodaj się w kamień zamieniła I kiedy tak długo z wodą
nie wraca". I zamienioną została owa dziewczyna w kamień, który
po dziś dzień niedaleko tej wsi się znajduje". 1)
Widzimy zatem, że i motyw tej strasznej kary, jaka spotkała
uwodziciela, zaczerpnął znowu Mickiewicz z nieprzebranej skarbnicy
wierzeń i przesądów ludu, który nie znając dokładnie praw przyrody,
a mając nadto nadzwyczaj bujną wyobraźnię, tłumaczy sobie wszystkie zjawiska na swój sposób, one są dla niego czemś niezwykłem,
zaklęty".
niepojętem.
W genezie zatem Rybki należy rozróżnić dwa główne motywy,
na których osnuł Mickiewicz całą baJladę, -- jednym z nich - opowieść o niewiernym kochanku, drugim baśń o rusałce, która dziecię co wieczór karmiła. Około tych dwóch elrnentów ugrupował poeta
cały szereg szczegółów zgodnych zupełnie z wiarą ludu, całą mas~
pomniejszych ornamentów, które nie tylko ze sobą się razem zgadzały,
lecz wogóle mogły dać o poecie bardzo chlubne świadectwo, że się
kształcił w łączeniu poszczególnych motywów, że umiał je zmieniać
i zastosowywać według potrzeby tak, iż nieraz dość od siebie dalekie akcesorya wychodziły z pod jego pióra jako wykończona całość.
Dr. rrretiak :i) atoli sądzi, iż poeta nie umiał połączyć należycie matki
rusałki z dziecięciem. ,,Dwa te motywy, powiada szan. autor, nie dały się sprządz tak, aby je można zakończyć razem: to też
1) O. Kolberg. Lud. XV. str. 51. nr. 3. Por: tamże, nr. 4,
5, 6. III. str. 34. przypisek. V. str. 48. X. str. 139. A. A fa n asie w.
Poeticz. wozzr. II. str.503. i n. str. 674 i n. P.Czubińskij. Trudy
I. str. 89. 1\I. F cd er o w ski. Lud ok o I i c Ż arek. Il. str. 328. O.
Kuo op. Po dau i a. IX. str. 477. nr. I. str. 478. nr. 3. wogóle 477481. M. I. Mały n o w ski j. Pr os to n ar od n i op o wid a n i a. str.
185 i 190. N. 1. Siła roditielskago zaklatija po narodnim
r a ·z ka z am K np i a 1'.t ska go u j ez da C h ark o ws ko j gu b. Et n ogr a fi cz. Ob o z r ie n i je. III str. 41. L. Siemieński. Pod a n i a.
str. 86-87. nr. 83. W. von Schulenburg. Die Steine im Volksg I a u b e n d e s S p r e e w a I d e s. Z e i t s c h r i f t f tł r E t h n o I o g i e.
Berlin, 1880. XII. str. 252-260. K. W. W o J ci ck i. Kl ech dy. str.
9 3 - 9 4. R. Z a w i I i i1 s k i. P o d a o i a g ó r a l i b e s k i d o w y c h. W i s ła ,
II. str. 23-24. Tworzymir. Wyjaśnienie pocz1Jitku niektó•
ryc h przysłów. Bib I i ot eka W ars z a wska. 1864. I. str. 274-.
i nast. M. Fed er owski. Lud białoruski I. str. 165. nr. 512
-514 ..
:i) A. Mick ie w i cz. li, str. 48-49.
-- 172 ·pier·wszy motyw się skończył, kiedy drugi wisiał i poeta nie wiedział,
co z nim zrobić. Odrzucić go całkiem ·1 Szkoda! ten drugi motyw
wprowadził właśnie do ballady najpiękniejsze strofy... Więc cóż
innego? Oto rzucić taJcmnicę na zakończenie i w jej cieniu urwać
nić drugiego motywu".
Ja ato'i sądzę, że i ten pogh1d Dra Trr,tiaka nie jest zupełnie
słuszny. Owszem, oba motywy t. j. matkę ; dziecię połączył poeta
tak razem, ze je równocześnie zakończył nie urwawszy wcale drugiego. ~ądzę nawet, źe nie potrzebuję moich słów bliżej uzasadniać,
gdyż za zniknięciem Krysi-świtezianki musiał się skończyć i drugi
motyw, -- sługa nie miał już po co przychodzić z dziecięciem, które
zresztą nie było działającą osobą, autorowi Rybki nie chodziło o nie
wcale, gdyż ono nie mogło się było przyczynić do rozwoju akcyi
balladowej.
5.
Wszystkie niemal ballady i romance są ściśle związane z wypadkami życia poety, szczt,gólniej zaś te, które powstały w okresie
niepewności, jaka ogarniała Mickiewicza przed ślubem Maryli. Kiedy
Mickiewicz po feryach wakacyjnych 1820 roku wyjechał do Kowna,
unosząc ze sobą gałązkę cyprysu i splotek włosów kochanki - widząc
się zagrożonym w swoich marzeniach przez możniejszego rywala,
jakkolwiek jeszcze nie tracił nadziei w spełnienie swoich zamysłów,
popadał jednak już wtedy czasami w melancholijną zadnmę, do czego
się zapewne musiała przyczynić i ta samotność, w jakiej podczas pobytu w Kownie pozostawał. Owocem takiej chwilowej zadumy była
romanca -- Kurhanek Maryli, w której poeta wieszczem niejako ogarniony przeczuciem przewidział niedaleki koniec swoich miłosnych
zapałów.
Powszechnie dotychczas mniemano, iż ów napis pod nagłówkiem
utworu umieszczony - ,,myśl ze ipfrwn litew~kie!Jo", jest pozbawiony
wszelkiej fakty~znej podstawy, a został chyba dlatego tylko wydrnkowany, ażeby tem lepiej ukryć i zaciemnić stosunek poety z Marylą.
My jednakze ośmielamy się nad tem zdaniem położyć, jeśli dziś nie
stanowcze vetu, to przynajmniPj wielki znak pytania.
Wiadomem jest to, iz lud białoruski i litewski udaje się w dzie11
zaduszuy na groby i tam nuci zalosne śpiewy, których początek sięga
bardzo odległej starożytności: ,,Matka po córce lub synie - córka
po ojcu lub matce - żona po męfo, ko<;hanka po ulubionym i t. d.
de iure głosić czyli płakać muszą .... Naiwność ich wyrzeka1i, używa
nych do tego śpiewu jest do nieopisania l Jest to długa rozmowa
-
173 -
z umarłym w kształcie narzekań, zapytywań 9 przeprosin i t. cl." 1).
Na podstawie więc tego szczegółu sądzę, iz przypisek Mickiewicza,
jakoby myśl do Kurhanka :Maryli została z poezyi ludu zaczerpnięta,
- nie jest dla nas bez znaczenia. Bo czyż inaczej przedstawia się
nam cała akcya zawarta w utworze? Wszak i tam tak samo kochanek, matka i przyjaciółka wychodzą nad mogiłkę .Maryli, aby zapła
kać nad jej przedwczesnym zgonem, wszak i u Mickiewicza eały
sposób nawet ich wysłowienia się i owych skarg nadgrobnych odpowiada zupełnie pojęciom i wyobrażeniom prostego ludu. Weźmy n. p.
taką zwrotkę ze skargi matki :
,,Kto nas na obiad zawoła?
Kto z nami 1,itdzie do stola ?
Niemasz, ach niemasz komu!"
lub ze skargi przyjaciółki:
,, Któż mi zwierzy sit szczerze,
si~ ja powierzt ?"
Komuż
a czyż nie czuć w nich dźwięku żałobnej mudy litewskiej :
,,A! kto mi teraz ręce, kto nogi ogrzeje ?
J{to włos mej głowy zaczesze i splecie ?
Kto mi twan moję obmyje ?
Kto mi słodkie powie słowo?" 2).
Myśl więc
sama mogła być wzięta z jednego z takich spiewów
)udowych, co zaś to była za pieśń. z której Mickiewjcz zaczerpnął
pomysł, a może poniekąd i treść do ·swego utworu, tego mimo
długich 1 mozolnych poszukiwań wykryć nie byliś1riy w stanie. Wszystkie wogóle osoby byłyby zupełnie zgodnie przedstawione z charakterem czysto ludowym, gdyby nie sama forma, w jakiej Mickiewicz
akcyę utworu starał się przepruwa<lzić.
Niezawodnie pod wpływem
Karpińskiego, - uciekł się do wyraźenia skargi ludu w formie konwencyonalnej sielanki, która mogła odpowiadać uczuciom tylko wyzszych warslw społeczeństwa, nigdy zaś ludu.
1
A. Rypi11ski. Białoruś. Paryż, 1840. str. 61-62. Por.
XI. str. 586.
2
) J. I. Kraszewski.
Litwa, Wilno, 184fi. I. str. 314. Por.
tenże, Daiuos. (Athaeneum 1844. II. str. 147-149. nr. 3--5).
)
Wisła,
C, d, n.
Stanisław
Zdziarski.
