bb9a3f3c4f0fcf0bb0da695d2686d8ca.pdf
Media
Part of Z kraju Hucułów/ Lud, 1900, t. 6
- extracted text
-
Dywit sia hospodar ta' szczyłynoju,
Szczo robyt żotnirok z hospddynoju.
Dywit sia, dywit sia, a w że 'k a rb u je ,.
Na swoju żeneńku driozek hotuje.
Mużu mij, mużu, newerniczojku,
Czom-że tyj ne wierysz memu serdojku?
Czyże to ne można pożartowaty,
Cudzoho łycieńka pocałow ały ?
Kupysz, mij mużu, kłodku, kłodeczku,
Ta zamknesz mene i w komoreczku.
A jak ja choczu chłopci lubyty,
Budut sia twoji zamki łomyty.
Ach jak ja choczu, wiknem wyskoczu,
Ta jak ja zaważu, dwery wyważu,
Namaszczu ja sia sołonynoju,
Taj w ytysnu sia ja szczyłynoju.
К u pysz, mij mużu, sry’o rny dzwinoczek,
Powesyj mene za pojasoczek;
Ta hde sia ruszu, dzwonyty muszu,
Bom, bom, bom, dyn, dyn, dyn, za twoju duszu.
Bronisław Gustawicz.
(Ciąg dalszy.)
У.
M edycyna ludowa.
M edycyna ludow a —■ podobnie ja k gusła, wróżby, zażegnyw aш а i zam aw iania — stanow i jedną z najw iększych tajem nic ludu
huculskiego, przeto na niem ałe w badaniu natrafia trudności. Środka
leczniczego nie da, nie w yjaw i naw et H ucuł nikomu ; mówi on bo
wiem, że żądasz „na wowedenie“, tzn. że g dyby go dał, pokazał, lub
ty lk o w y jaw ił sposób jego użycia, nazwę itp., jużby to ziele w jego
ręk u straciło sw ą moc, swoją skuteczność, — ja k powiada — „ne
foło sy ło b y “, a natom iast proszącemu odtąd z niem by się wiodło.
Leczeniem zajm ują się nietylko wróżki i wróżbici, ale je s t też
wielu ludzi zw ykłych, k tó rzy znają zioła rozm aite i inne środki le
cznicze, lecz wiedzą tą ta k jedni, ja k i drudzy dzielą się chyba
z jednym ze swych potomków i to z tym , k tó ry po śm ierci tak ieg o
—
158
—
znachora jego miejsce m a zająć. B ezdzietni biorą ową wiedzę tajem ną
ze sobą do grobu.
T rudno mi przeto podać nazw y botaniczne w szystkich ziół,
m ających zastosow anie w lecznictw ie wśród lu d u huculskiego, ja k
kolw iek nie m ałą ich ilość, li ty lk o z nazw ludow ych, sposobu i celu
użycia poznałem, gdyż n iek tó ry m n aw et p rz y p atrze ć się nie miałem
sposobności. O graniczając się ted y n a wiadom ościach zebranych,
podam n azw y botaniczne ty lk o ty c h roślin, k tóre w idziałem lub
zebrałem , inne zaś mogę oznaczyć jedynie ich ludowem i nazw am i.
Oprócz ziół m ają też H uculi środki lecznicze ze św iata zwierzęcego,
a bardzo często też za m a w iają choroby. Lecz w szystkie te leki
są po najw iększej części ty lk o oparte bądź n a em piryi, bądź też
d ziała ją na im aginacyę chorego.
Ze św iata roślinnego u ży w ają środków następujących:
N a ból głow y m y ją głow ę w odw arze z korzonków roślin
zw anych „odylon z ile “ (V aleriana officinalis) i „samiw ie“ (Sisym
brium strictissim um ).
N a kaszel piją odw ar z liści i korzeni ziół: „m uraszcziew nyk“ (A chillea m illefolium ), „czybryk polow yj“ (T hym us montan u s) i „su n iecznyk“ (F ra g a ria yesca) tudzież „ sły z iw n y k “ (M alva
rotu n d ifo lia) ; „m uraszcziew nyk“ piją też n a choroby nerkow e
i pęchyrzow e.
N a czerwonkę gotują „czerwoni h ry b y “ (A garicus), lub moczą
w wódce i p iją „iw anow i a fy n y “ (Vaccinium M y rtiilu s) t j . borów ki
zbierane n a św. Iw ana.
N a odpędzenie nim fy od siebie — tw ierdzą bowiem, że nim fa
(„ lis n a “) uchw ycić się może każdego, k tó ry zatęskni za sw ą n arze
czoną — p iją h erbatę z „biżderew a“ (A rtem isia A brotonum ), tudzież
tłu k ą święcony „łuk czesnyk“ i ty m się nacierają. N a św. J u r a
ucinają żm iji głowę, w k ład a ją w nią ząbek czosnku i zasadzają
następnie na grządce. G łów ka, ło d y g a i k w ia t po zejściu tegoż
czosnka m ają być czerwone — a ząbki z głów ki rozsadzają rok
rocznie, zowiąc ta k i czosnek „łuk czesnyk“.
N a choroby piersiowe („zaducha“) piją odw ar z „omeły h ru szew ej“ (Yiscum album ) tj. jem ioły rosnącej na g ru szy , lub z „hran y c i“ (C etraria islándica).
N a gorączkę („ sk u sa“) moczą w wódce korzonki „ g in d zu ry “ (?),
„sk u siw n y k a“ (A stra n tia vulgaris) i „strachopudiw “ (Cirsium p a lu
stre) i dają ją pić choremu, odwarem zaś z korzonków w spom nia
nych ziół m y ją go, a następnie odw ar ten w ylew ają w „ su ty cz“ (tj.
miejsce, gdzie p ło ty się schodzą).
Przeciw niemocy p iją odw ar z roślin „pidojna“ (Geum montanum ) i „polowyj d erew y j“ (Betonica officinalis).
N a „sonci serdeczni“ (sła b isf serdeczna, k o tra jis ty ne daje)
g o tu ją w m leku korzonki „ z g a jb y “ (T orm entilla erecta).
N a „sonci poczerew ni“ (ď ista ju t z jid y abo n a p y tk u ; hołow a
b ołyt, w orkotyt, maje rozwolninie) tłu k ą barw inek (V inca minor), „py-
—
159
—
sfeawec“ (Succisa pratensis) i czosnek, p alą sól i surow e (niebiełone)
p łó tn o , następnie g otują łu g z „bukowoi sp u zy “ (popiołu bukowego)
i zm ieszaw szy w szystko razem , w yw racają konewkę do g ó ry dnem,
w lew ają na dno lek arstw o i piją, siedząc na progu.
N a „bil sercie“ piją rosół z grzybów zw anych „hupka d y
m na" (?) i „zemlene serce“ (Tuber cibarium ).
N a „k o lk i“ p rz y k ła d a ją namaszczone święconym miodem liście
tytoniow e (bakun abo skrutli).
N a puchliznę podkurzają próchnem wierzbowem.
N a „słab ist’ ru k i n ih “ m yją odwarem z liści lub k o ry brzozowej a liście i korę p rz y k ła d a ją do rą k i nóg, lub też k ąp ią cho
rego w odw arze z „haw iezu“ (S yphytum officinale), którego liście
rów nież p rz y k ła d ają. K ąpieli z „haw iezu“ u ży w ają wreszcie n a
w yw ichnięcie nogi lub ręki.
N a białe opław y piją kobiety herbatę z liści poziom kowych
„ siłn y k a “ (Ju n cu s effusus) i kredy, tudzież odw ar z „m uraszciew nyka“
(A chillea millefolium ) — zaś n a opław y czerwone odw ar z łod y g i
liści i korzonków rośliny, zwanej „sp ław n y k “ (F u m aria ro stellata).
N a skaleczenia p rz y k ła d a ją liście „podorożnyka“ (P lan tag o
maior), „zw oriw nyka“ (P renanthes purpurea) i „busiekora“ (Senecio
Fuchsii), i „masne zile" (Sedum Telephium ), tedzież „ a rn ik “ (A rnica
montana?) moczony w wódce.
Przeciw poceniu się nóg, k ąp ią takow e w odwarze „biżderew a“
(A rtem isia A b ro to n um ).
N a „beszegę® (wrzód n a dziąsłach, lub n a ręce) p rz y k ła d a ją
liście „beszieżnyka“ (P aris quadrifolia).
Przeciw żółtaczce służy odw ar z ziół zbieranych w dniu św.
Iw a n a (bulbuk, krokis, morchow), do tego naskrobują ślubny pierś
cień, m iotłę, korale i dodają 9 w szy — o k tó ry ch jed n ak nie śmie
chory wiedzieć. Zm ieszawszy to razem , dają pić choremu.
W d’iw eni (Yerbascum nigrum ) k ąp ią chorych, tw ierdzą bo
wiem. że chory po kąpieli —■ jeżeli m a umrzeć — um iera zaraz,
g d y zaś m a wyzdrowieć, to też zaraz czuje sie zdrow szym . D ziew an
n a je s t d w ojaka: „D ’iw ena czołowicza i żinocza“, w pierw szej k ą
p ią mężczyzn, w drugiej kobiety, a różnica pomiędzy jedną i d ru g ą
je s t ta , źe pierw sza m a ciemniejszą łodygę i k w ia t bardziej czerwo
ny, d ru g a zaś łodygę jasn ą i k w ia t żółty.
Dziewczęta ab y b y ły czerwone, m yją się w odwarze z „k ro k isu “
(C alendula officinalis), aby m iały długie w łosy, m yją takow e od
w arem z rośliny „kosateń® zwanej (Iris pseudacorus), aby b y ły
czyste (wid m erzy), m yją się odwarem z ziela „pilskij łe n “ (L in aria
vu lg aris), zaś by m iały płeć piękną, m yją się w zielu „czystec“
(S tach y s annua).
Chłopcy dziewczętom, lub odwrotnie, dają, by się kochali
„ lu b y sto k “ (Levisticum officinale) lub „lubyziíe“ (B otrychium L u
n aria), — zaś „m erzyzile“ (?), g d y kość niezgody chcą jedni rzucić
pom iędzy drugich.
—
160
D la dzieci m ają też H uculi swe leki. G dy się dziecię narodzi,
p
je w „Iw anow ym z ilu “ (w zielu zbieranem na św .Iw an a )
t j .: „k ro k isie“ (C alendula officinalis), „a rn ik u “ (A rnica m o n tan a)
i „m aruńce" (C hrysanthem um B alsam ita), —■ na spanie w „drim luch ach “ (L am ium purpureum ), — by było tłu ste , w „ tu c z n y k u “
(Sedum carpathicum B.euss); tucznyk jest dwojaki: „chłopieczyj
i ď iw oczyj“, — by prędko rosło, w „m atery ń ci“, aby było z d ro w e
w „zyw okoście“, — ab y prędko chodziło, w „słabonohach“ (Im p a tie n s
noli tangere), — ab y było białe, sm arują je śm ietanką lub p ia n k ą
z m leka. Dziewczynkę, by była tłu s ta i w ielka, k ąp ią w dzie
w annie,
I dla krów m ają rozm aite zioła, których liście lub korzonki
suszą, t r ą na proch i dają bydłu w raz ze solą. I ta k , g d y k ro w a
daje m ało m leka, dają lis tk i i korzonki ziół ro sto p aśt’“ (Cheiidonium
m aius) i „p e rełeta“ (Chenopodium Bonus H enricus), aby masło byłor
ładne, dają korzonki „ ju ry k iw “ (L ath rea Squam aria) i „m aślenkiett
(M onotropa H ypopitys), aby masło było tw arde, liście leszczyny, —
g d y zaś krow a kaszle, dają „ tu riji ja z y k i11 (Scolopendrium officinarum).
Z m ineralnych leków, oprócz soli kuchennej, u ży w ają czerwo
nej g lin y z k retow in do p rz y k ła d a n ia na puchliznę, sądzą bowiem,
że glin a z kretow in je st najczystszą.
Z ciała zwierzęcego ma zastosow anie mięso niedźwiedzie,,
z którego rosół piją na kaszel, astm ę i wogóle choroby piersiow e.
Sadło niedźwiedze, jelenie i borsucze piją również n a choroby p ie r
siowe, a sad ła jeleniego u ży w ają też jako środka zewnętrznego do
n acierania nóg, gdy bolą, przy k ład an ia do ra n u ludzi i bydła..
Borsuczem i wilczem sadłem nam aszczają pobitych, chorych n a
k rzyże i reum atycznych, a w braku sadła w ygotow ują tłuszcz,
z mięsa. Sm alcu lisiego używ ają do zalew ania ra n u bydła.
N a ru p tu ry jedzą ślim aki leśne i to albo w y p ija chory ze*
sk o ru p y żywego ślim aka, podobnie jak ostrygę, albo posiekaw szy
i usm arzyw szy na maśle i jajach 9 ślimaków, dają jeść rano choremu,,
przyczem m a zachować przez cały dzień najściślejszą dyetę, ani też.
nie śmie wiedzieć, iż ja d ł ślim aki.
H uculi, k tó rzy zajm ują się zawodowo leczeniem, m ają zbierać
swe zioła n a Czarnohorze. W dniu św. Iw a n a wychodzić tam m ają
ko b iety o podbródkach aż do piersi sięgających, które kopią n ajro z
m aitsze zioła i za kw aterk ę wódki, bochenek chleba i dow olną
ilość pieniędzy rozdają p rzy b y ły m w ty m dniu n a C zarnohorę
wróżbitom .
Józef Sclmaider.
