7df68ba1a4458ddea6d530ddf791dbf7.pdf
Media
Part of Rozbiory i sprawozdania / Lud, 1897, t. 3
- extracted text
-
—
8 1
-
Су m os w edle f o r ś r y f t u 15) ćw ieki w siuśp icach 1e) i fusżolach 1T), a gw oździe w a b z a c a c h 18) ?
A n i d e k i e l 19), ani s z o l k a 20) nie śmi b y ć w bu rc o k u 21).
Dziś n a ciućpajs 22J b y ł t r a n s p o r t 23), a jutro b ę d o m u c h a 24).
T o s i u f e c e 2b) m ają b y ć w ciaku 26) scho w an e, a nie w tanistrze 27).
Juz je s t po s t r a j c h u 28).
Ej, poleje ci sie w a zy lin a :29) z n o sa!
Zatkoj sobie g ę b ę m in d u n g s d e k le m 30, i b y ć cicho, bo co się
k om u patrzy, to m u się i g ieb iru je 31).
Zam knij no se ś p e r k la p e 3'2).
W eź ś p a t e 33) i chodź!
W y p i e r cw ilhozny 34).
P u c e r , puclik, p r y w a t y n e r 35), obsługujący.
S. Gonet.
ROZBIORY I SPRAWOZDANIA.
„Nasz Lud".
Pod takim tytułem wygłosiła p o e tk a M. K on op nick a odczyt
skiej sali ratu szo w ej d nia 27 listo p a d a 18 96 r.
w lwow
J a k k o lw ie k treść tego przem ów ienia z n an ą j e s t ogólnie z spraw o zdań
d z ie n n ik ars k ic h , to j e d n a k r e d a k c y a „ L u d u “ uw aża za stosow ne odświeżyć
j ą ra z jesz cze w pam ięci czytelników, bo jużcić nie może być chyba o bo ję tn em dla lud ozn aw stw a polskiego, co o „n aszy m lu d z ie “ wypowiedziała
pan i K o n o p n ic k a — niepo spo lita p o e tk a w arstw biednych.
O dczyt swój rozp o częła pan i K o n o p n ic k a od s k o n s ta to w a n ia faktu, że
lud po lsk i b adan o um iejętnie, i że po dziś dzień b a d a się go — mniej co
p r a w d a pod w zględem fizycznym, d o s tatecz n ie je d n a k pod względem p sych o
logicznym. T reść ty c h b a d a ń je s t b a rd z o ważną, ale więcej może jeszcze
c h a r a k te ry s ty c z n e m zjaw iskiem je s t ten f a k t b a d a n ia lud u sam przez się.
K o n sta tu je się w te n sposób dobitnie, że pomiędzy tym „ b a d a n y m “ ludem
a „ n ie lu d e m “ is tn ie je t a k głęboka przepaść, że w p ro st obie te części s k ł a
1S)
V o rs c h rift, 16) S zuhspitze, n ) F ussoh le, 18) A bsatz, 19) D eck el,
p rz y k r y w k a , 20) E sschalle, 21) B ro ts ack , 22) Z uspeise, 23) N azw a m ieszaniny
g roch u ok rąg łe g o z ryżem , 24) N azwa pierogów z powidłami, 25) Szuhfetzen,
26) Czako, 2’) T o r n is te r , 2S) c apstrzy k, 2'J) Tłuszcz do sm aro w ania k a r a
binu, 30) M ün du ng sdec kel, p rz y k r y w k a do lufy k a ra b in a , ja k o o c h ro n a p rz e d
deszczem, 31) G ebü hren , 32) S p errk lapp e, zatyczk a w k arab in ie, z pom ocą
k tó rej k a r a b i n nabity nie d a ognia, 33) Spaten, ło p ata, 3:|) białe spodnie,
35) P r iv a td ie n e r.
6
dowe n aro d u zupełnie lub przyn ajm niej w wielkiej części są, dla siebie obce —
nieznane.
Z g u b n y ten ro złam w ystępuje wszędzie. W życiu e konom icznem walka
sprzecznych interesó w , w życiu in tellek tu a ln em b r a k możności p o roz um ien ia
się. Je ś li „nie l u d “ coś czyni — r e z u lta ty są, m ałe z powodu bierności
lud u i o d w rotn ie ; je s tt o więc n iejako stan „w zajem n ego p rz e s z k a d z a n ia
so b ie “, niek o rzy stn y d la obu stro n , t. j. dla całe go n a ro d u . W K ró les tw ie
rozlan i między „nie lu d e m “ i ludem nie objaw ia się n a zew nątrz jas k raw o ,
bo objawiać się nie może, n a to m ia s t w Galicyi walka polity czn a n ietylko
stw ierd z a dobitnie, że ro z łam ten istnieje, lecz n aw et w części objaw ia się
dążność do u tr z y m a n ia tego ro zdziału . P rzy cz y n ta k ie g o stan u rzec zy n a
leży szu kać w historyi.
„ S t a n y “ (tj. k la s y społeczne) mamy obecnie — m am y je także w w ie
k ac h średnich, ale czem dalej wstecz, tem mniej j a s k r a w e są linie, dzielące
lud od „nie l u d u “, aż w reszcie w p ro gu dziejów polskich występuje w ybi
tnie „ je d n o lito ś ć “ społeczna, ogólna cecha p lem iennych ustrojów . N aw et
niewolnictwo, p ow sta jące z jeńców w zajem nych, do staje się u plem ion sło
w iańskich do tej ogólnej . j e d n o l i t o ś c i “ . Z a pierw szych P ia s tó w zmienia
się znacznie sta n społeczny. Ju ż nie „ rad y s t a r c ó w “ i w iara d ecy du ją o losie
ludu, lecz sam ow ładn a wola m onarchy. K rzyw ousty był sam ow ładcą in optima
forma. Ale... zróżniczkow anie dawnej plem iennej „je d n o lito śc i“' jeszc ze s t o
sunkowo m ałe. W ła d z a m o narchy j e s t silną, ale rz ą d z i społeczeństwem ,
k tó r e dopiero różniczkow ać się społecznie poczyna. R y cerstw o żyje ze stołu
k sięcia, k le r m a czynsze od p arafian — zm ienia się je d n a k wszystko, kiedy
ta k ry c e rz e j a k i duchowni d o s ta ją w p o sia d a n ie w ielkie obszary książęcej
niegdyś ziemi. W te n sposób pow staje główny motyw nierówności społecznej
stanow ej, tj. przywilej ekonomiczny. Początko w o przywilej ten je s t konieczny
i pożyteczny, później je d n a k w y ra s ta ją na te m tle n adu ży cia ; h is to ry a p o l
ska s taje się osta teczn ie teren em w alki o u trz y m a n ie wybujałego e k o n o m i
cznego przywileju i innych, k tó r e zeń w ynikają. W tej walce — lud został
p ok on any , a sk u tk ie m tego złam any ekonomicznie i politycznie ubezw ładniony
odepchnięty. P rzyw ilej ekonomiczny wbił klin m iędzy lud a s z l a
chtę, to też i dzisiaj mimo usiłowań, ażeby rozłam ten w ypełnić — istnieje
on n ad al ja k o k o niec z n a sp uścizn a p rze szło śc i. L u d pod wpływem nędzy
ekonomicznej zatr z y m a ł wiele cech niecywilizowanych, szlachta, wogóle „nie
l u d “ p o s tą p ił w konforcie życiowym, ale w m o ralności p o stę p u tego niema,
co więcej — m o żna powiedzieć, że m o raln ość lu du j e s t wzgiędnie wyższą
od m o ra ln o ści „nie lu d u “ . Jak ie ż są je d n a k główne z n a m io n a o d ró ż n ia ją c e
lud od „nie l u d u ? “
M ając n a d sobą prawo niesłu szne — depcące go, ch łop m usiał n a
uczyć się praw o to łam ać i po dziś dzień nie wiele wagi do ustaw p rz y więzuje. P r a c u j ą c z musu dla p a n a - - stał się chłop leniwym i opieszałym.
P rz y k u ty do gleby nabył cechy — biern ości społecznej.
Szlachcic ro zkazyw ał, stąd' wyrobił w sobie en erg ię ale i b r a k wy
trwałości. Cóż wynikło z takiego rdzen neg o ro złam u c h a ra k te ró w chłopa
i szla chc ica? P a n uchw alał p r a w a — chłop lekcew ażył j e sobie, p a n z całą
e n e rg ią chciał podnieść swój d ob ro b y t — chłop p ra c o w a ł leniwie z n iechę cią,
pan nie był zdolnym do w y trw an ia w ra z powziętych p o sta n o w ie n ia c h —
chłop b iernie zachowywał się wobec nich. K r ó t k o pow iedziaw szy — p r z e
sz k a d z a n o sobie wzajem nie i nie ro z ró ż n ia n o się ju ż, bo t a k ż e p o d wzglę
dem inte llek tualny m rozłam się pogłębił. Chłop ma mało zdolności do abstrakcy i, pojęcie przyczynowości u niego słabe i s tą d m ałe przyw idyw anie
przyszłości, niechęć do p racy, k t ó r a później dopiero ro k u je plon obfity,
szlachcic zniechęcony do chłopa, s ta n ą ł był ju ż u progów kosm opolityzm u.
A o św iata ludowa, czyż nie dąży do w y pełnienia tego rozłam u między
ludem i „nie lu d e m “ ? D ą ż y ! ale r e z u lta ty d otychczas małe, bo nie r o z u
m ie jąc ju ż lu du i nie znając go,' nie możemy przystosow ać do ń takiej oświaty,
do k tó r e j onby się garn ął.
Cóż zate m czynić należy ? P o z n a ć lud coraz bardziej i zbliżać się do
n ie g o ! Czy w te n sposób p rze p a ś ć dzielona „nie l u d “ od lu du może kiedyś
zo stać w yp ełn io n ą?
Nie raz zdaje się, że to utopia, ale — ta k źle nie
j e s t ; ideały społeczne u nas żyją i k rzew ią się coraz bardziej nieświadomie
lub świadomie. N ależy dążyć do ro zbu dz enia coraz szerszej św iadomości
społecznej. P o d tym wpływem — do bro b y t musi się z czasem op rzeć na
s t a ły c h p o d s t a w a c h ; w Galicyi widzimy naw et znaczny postęp w tym k ie
ru n k u . S zukajm y wielkości duszy w m asach społecznych, to pro g ram godny
n a ro d u polskiego! Gdyby kied yk olw iek zbudowano P a n te o n dla p oszczeg ól
nych n arodów , to wówczas, gdyby p ro g r a m powyższy zo stał w Polsce z r e
alizowany, moglibyśmy z d u m ą zaznaczyć w ty m P a n te o n ie , że p rzew ażn a
część naszych obyw ateli zasłużyła na miano — człow ieka!
Poznaw ać lud i zbliżyć się w ten sposób do niego, to cel naszego T ow a
rzystw a i pod tym w zględem przyjm ujem y słow a pani Konopnickiej za nasz
program i to od chwili, kiedyśm y się w Tow arzystw o ludoznaw cze zaw iązali. D ą
żenie do rozbudzenia św iadom ości społecznej — to rzecz całego ogółu, przy czem
i my sw ą pracę dokładać usiłujem y. Chcemy mieć otuchę, iż pod tym w zględem
dążym y do tego postępu, który ju ż zdaniem pni K. objaw ił się w Galicyi w istocie
rzeczy — odczuw ać się daje.
Czy ch arakterystyka m as ludow ych została w iernie przez panią К oddaną?
Sądzim y, że wogóle tak! a szczegóły daw ać, to część naszych badań. Z resztą —
krytycznej m iary do przem ów ienia poetki w rzeczach mniej znam iennych p rzy
k ładać nie zam ierzam y. Jedno tylko uzupełniam y. Chłop — m ów iła pani K. je s t
biernym społecz ie — bo długi czas b y ł do gleby przyw iązany. T rudno tem u
przeczyć, widzimy' to zresztą i w sąsiednich krajach... ale chłop ten dzisiaj traci
często ziem ię Ї w ów czas bierność jego w zględna się kończy, a przem iana ta
w pływ a zw olna także n a m asy jeszcze bierne.
D r. K . I. Gorzychi.
*
Antoni Małecki. L e c h i c i
W e Lwowie 1 8 9 7 8", str. 26 7.
*
*
w świetle
historycznej
krytyki
U pań stw o w ienie wszelkie, a więc i plemion, z k tó ry c h wyszło p aństw o
polskie, mogło się odbyć ju ż to n a podstaw ie zaboru, ju ż też na zasadzie
ciągłej wojny odp ornej. W pierwszym w y padku zaborcy, w drugim ry c erze
rod zin ni byli tą w arstwą, k t ó r a r z ą d „ p a ń stw o w y “ w swem r ę k u s c e n t r a l i
zowała i po na d ludem postawiła. P o d n aciskiem takiego rząd u musiały r o
zumie się zakończyć swój byt społeczny arc h a ic z n e k om uny ; „ p a ń s tw o “ było
w zasadzie gotowe. J a k j e d n a k było w P o ls c e ? Ozy upaństw ow ienie plemion
n adw iślańsk ich odbyło się pod naciskiem n a jaz d u W ikingów, tj. podobnie,
j a k na sąsiedniej R usi ? T a k tw ierdzi Dr. P ie ko siński, n a o d w ró t prof. M a
łe c k i j e s t stanowczym zw olennikiem te o r y i przeciwnej, tj. że p aństw o poi-
— Sa
skie wytworzyło się bez n ajaz d u żywiołów obcych. I ta k s iążk a, k t ó r ą o m a
wiamy, tj. „ L e c h ic i“ zaznacza przeciw ne D row i P iek o s jń sk iem u stanow isko
a u to ra , ale nie w tej polemice jej c e l; prof. M ałeck i chce ty lk o i-az n a z a
wsze położyć ko niec t. zw. „m rzon ko m le c h i c k im “, k tó re wielu h isto ry kó w
d op row adziły do tw ierdzenia, że państwo polskie j e s t wynikiem zassymilowania się dwóch obcych sobie pierw iastk ów e tnicznych tj. Lechitów i P o
lan. Gzy. szan. a u to r dowiódł, co z a m i e rz a ł ? Sądzę, że tak , bo rzeczywiście
nie p osiad am y żadn ych pozytywnych danych źródłowych, k tó re b y w yraźnie
L ech itów od P o la n wyróżniały, nie czyni tego naw et N e sto r, n ajk o m p e te n tniejszy w tej m ierze św iadek. W samej P o lsce do p iero K a d ł u b e k nazwę
„ L e c h ic i“ do swej k ro n ik i w prowadził — j a k s ą d z ę za p rz y k ła d e m K u si.
C ały szereg „ m rz o n e k le c h ic k ic b “, tj. o p ra c o w a ń w ty m k i e r u n k u , n ie w y
k azu je wcale, ażeby nazwy L ech, L e c h ia i P o lo n ia Poloni były nazw ami
s z c z e p ó w o d r ę b n y c h ., ale nie w ykazał pro f. M ałecki, czy też to nie
były nazwy o drębnych p l e m i o n s ł o w i a ń s k i c h , osiadłych nad W i s ł ą ,
z któ ry c h kolejno n ajpierw Lechici, później zaś P o lanie po siadali hegemonię
w śród plem ion sąsiednich, ja k np. P om orzanie, M azow szanie itd. A właśnie
zdaniem mojem ta k było !, czego wymownem św iadectw em jes t N e sto r, obok
ro zu m ie się licznych w ta k ic h w y p adk ach analo g ii — p o w sta w an ia państw
w śród innych i do dziś istn ie ją c y c h ludów nieucyw ilizow anycb. Gallus
nie używał nazwy L ech ici ze w zględu, że za je g o czasów h egem on ia p l e
m ienn a P o lan b yła fak tem ju ż dokonanym , że więc oficyalnie ty lko nazwy
Polonia, P olo ni były w użyciu. D aw n a nazwa, się g a ją c a w dalszą p rzeszłość
tj. L ę c h ia — L ęchici p rz e s z ła w u sta lu du rusk iego , a stą d do lato pisu
N estora. D o k ła d n ie j objaśniłem ten fa k t u zn an y hegem onii plemiennej w p i e r
wotnej Polsce, gdzie indziej (K w artaln ik h i s t o r y c z n y ) , tu taj poglądy swoje
tam w yrażone streszczan i tylko — co zaś do dzieła prof. M ałeckiego, to
ju ż c ić m ogę tylko tyle zaznaczyć, że j e s t p o n ie k ą d o statn iem słowem w kw estyi lechickiej o tyle ro zum ie się, o ile wykazuje, że L e c h i c i i n n y m
j a k i m ś n i e s ł o w i a ń s k i m s z c z e p e m n i g d y n i e b y l i . A W ik u n gowie D r. P iek o siń sk ieg o ? ! Ci mojem zdaniem i s t n i e l i r z e c z y w i ś c i e
w P o ls c e j a k o d r u ż y n y n a j e m n e k s ią ż ą t P o la ń s k ic h . K s i ą ż ę t a ci mieli
w p ro st społeczno polityczny in te re s w tem, ażeby się z pom ocą n ajem n y ch
r y c e r z y uwolnić od o g ran icze ń w ładzy prz e z swe własne plemię, tj. p rzez
d ro b n ą a liczną szlachtę W ie lk o p o lsk ą. N ajemni W ikingow ie do stali z b ie
giem czasu posiadłości ziem skie w Małopoisce — w ytw orzyli słynnych m a ł o
po lskich wielomożów, w p o śró d k tó ry c h w K ra k o w i e k s i ą ż ę ta założyli swą
rezydcncyę, przeniósłszy j ą z grodu P o la n - Gniezna.
D r. K . I. Gorzycki.
*
„Masovita". S ł o w n i c z e k w y r a z ó w g w a r y m a z o w i e c k i e j .
W y d a ł D r. Bolesław K rzep k i. P o z n a ń , 1 8 9 6 . Czcionkam i d r u k a r n i D ziennika
P o zn ań sk ieg o , w 8 -ce, str. 6. O sobna odb itk a
R o czn ik a T o w arzystw a
P rz y ja c ió ł n a n k P o zn ań sk ie g o . T o m X X I I .
W roczn ik u 1. „ L u d u “, str. 2 6 4 donosiliśmy o p ra c y D r. K rzepk iego
p. t, : P ró b k i gw ary mazowieckiej itd., ja k o ciekawym p rzy czy nk u do history i gw aroznaw stw a polskiego. Obecnie wypada nam znowu zanotow ać p o
d o b n ą p r a c ę te g o samego a u to r a pod powyżej p odanym tytułem , w k tó rej
— 85 —
podaje słowniczek mazowiecki, spisany praw dopodobnie przez M ichała K o z a nec k ie g o w 1 7 0 3 r., a mieszczący się na karcie 2 5 2 r ę k o p i s u znadują cego się
w bibliotece T o w a rzy stw a P rzyj. N au k Pozn., pod nr. 14 7. A u to r słowni
czek ten p rz e d ru k o w a ł wiernie wraz z p ró b k ą k ró c iu tk ą gw ary mazowie ckiej,
będącej w yjątkiem z I I . un iw ersału wydrukowanego w P ró b k a c h gw ary m a
zowieckiej. Do tego dodał w abecadłowym p o rządk u wyrazy gw ary m azo
wieckiej wraz z ich w yjaśnieniem przez K o z an ec k ie g o . P rzy czy ne k ten do
g w aro znastw a polskiego j e s t sta ra n n ie wydanym i ja k o zabytek gw aroznaw czy
zasługuje n a n a s z ą w dzięczną uwagę.
A. Kalina.
B IB L IO G R A F IA .
Ludoznaw stw o, m a t e r y a ł y ludoznaw cze.
A m b r a s s a t A. Die P ro v in z O stpreussen, B ild e r aus d e r Geographie, G e
schichte un d Sage, für H a u s un d -Schule bearbeitet. K ö n ig sb e rg , W
K o c h , 1 8 9 6 , w 8-ce, str. Z U і 3 8 9 z m a p ą P ru s w schodu. 4 mr.
A r c h i v fü r slavische Philologie u n ter M itw irk un g von A. B rü c k n e r, A.
L eskien u nd W . N eh rin g, h erau sg eg eb en von У. Jag ić, Band XVLII
1 і 2, 3 і 4. B erlin, W e id m a n n s c h e B uchh and lu ng , 1 8 9 6 , w 8 -ce
n a str. 1 - 8 5 : Die B altic a des libellas E asick i, U n te rs u c h u n g e n zur
litauischen Mythologie, von D r. T h R. v. G rienberger.
A t e n e u m , pismo naukow e i literack ie, po d r e d a k c y ą P. Chmielowskiego,
zeszyt z w rześnia 1 89 6. W a r s z a w a , wydawcy W. Spasowicz i A. P a winski, druk. J. Cotty, w 8-ce, str. 2 nl. i 3 8 5 —-588. N a str. 3 8 5
do 3 8 9 : O zdrowie lu du przez W . M. K.
B i e l e n s t e i n A. u. E u. H . S tudien aus dem G ebiete d e r lettischen A r
chäologie, E t h n o g r a p h i e u nd M ythologie (O db itk a z Magazin d e r
lettisch , lite rä r. Gesellschaft). Riga, L , H o ersc h e lm a n n , 1 8 9 6 , w 8 -ce,
str. I I I , 61 , 179 і 42.
C ena 3 mrk.
B r z o z o w s k i F r a n c i s z e k K o ra b . P rzy słow ia polskie. K rak ó w ,
Sło m sk iego i Sp., 1 8 9 6 , w 8-ce, str. X V I I I i 191.
d ruk . Al.
P a r t s c h J. dr. prof. L i t e r a t u r d e r L a n d e s - und V o lkskunde der Provinz
Schlesien, H e f t 4, B reslau, G. P . A derholz, 18 9 6 , w 8 -c e, str. 2 6 7
do 3 2 4 . 2 mrk.
P r z e g l ą d p o w s z e c h n y , pod r e d a k c y ą M. M oraw skiego, T. J . , zeszyt
z w rześnia 1 8 9 6 . K raków , d ru k . Anczyca i Sp., w 8-ce, str. 2 0 7 do
4 5 4 , na str. 3 5 8 - 3 7 9 :
L u dy tu r a js k ie i ich pojęcia religijne,
p rzez K s W . Z ab orskiego T. J.
T y ł o r E d w a r d . B. Cywilizacya pierw otna, b a d a n ia rozwoju m ito log ii, filo
zofii, wiary, mowy, sztuk i i zwyczajów, p r z e z ...................pro f, a n t r o p o
logii na U n iw e rsy tec ie oxfordzkim , p rz e k ła d z З -go wyd. a n g ie lsk ie g o
z r. 1 8 9 1 . Z. A. K o w erskiej, ze w stępem i d od atk am i, do tyc zą c ym i
