2571760b3d60d8a537e98ea785b6164b.pdf

Media

Part of Rozbiory i sprawozdania, cz.3 / Lud, 1896, t. 2

extracted text
— 280 —
m o g ący c h tro c h ę pośw ięcić, ja k o te ż i p ien ięd z y , a ja k b y to m iło
b y ło człow iekow i m yślącem u m ieć p rz e d so b ą obraz życia, pojęć
i m yśli k rajo w ej lu d n o ści.

CEL:
P o z n a ć lu d k rajo w y .
W ię с :
1) P o d z ie lić k raj n a części — ile m ożna zgodne
a) p o d w zględem w a ru n k ó w p rz y ro d y i
b) „

u sp o so b ień i sk ło n n o śc i ludu.
2) W k a ż d y m o k rę g u w y szu k a ć śre d n ie ty p o w e m iejscow ości
(jed n ą lu b więcej) do ro b ie n ia spostrzeżeń.
3) Z estaw ić sz e re g p y ta ń i o k reślić sposób, w ja k i się m a
o d p o w iad ać.
P y ta n ia w in n e zaw ierać :
a) w o g ó l e np. indyw iduów , a to :
1) c h ło p a starszeg o
2) b a b y starszej
ze w n ętrz n y ich w y g lą d
3) p a ro b k a
i z te g o odniesione
4) d ziew ki
w rażen ia.
5) p a stu c h a
6) m łodzieży z u k o ń cz o n ą szko łą, t. j. u m iejący ch
c z y ta ć i pisać,
b) G łó w n y cel i sposób p ra c y ; — p o ży w ie n ie — (m ia ­
n o w icie: co m usi ro b ić, a co liczy do przyjem ności).
c) W y n ik łe z teg o m yśli i dążności
d) T y p ro d zin n y , a to sposób ży cia w pow szedni dzień
i n ied zielę.
Bron. Świdnicki:

R O Z B IO R Y I SPR A W O Z D A N IA .
S a t k e W łady sław . Powiat tarnopolski pod względem geograficznostatystycznym na podstawie materyatów, dostarczonych przez nauczycieli lu­
dowych. Z mapą, rysowaną przez prof. M. Wagilewicza. Osobne odbicie
z III. Rocznika Kółka naukowego tarnopolskiego. W Tarnopolu, nakładem
K ó łk a naukowego. Z D rukarni Sf. Kossowskiego 1895, 8-ce, str. 163.
Zdanie mędrca greckiego: „poznaj samego siebie“ wywarło wielki wpływ
nietylko na filozofię grecką, ale ono stało się, lub stać powinno fundamen­
tem, na którym opierać się musi życie każdego człowieka, każdego społe­
czeństwa i każdego narodu. Zrozumiały tę.zasadę inne narody i jęły się badać
siebie gruntownie, tak ze względu na swoją stronę duchową, jak też i fizy­
czną. Do tego celu prowadzą nietylko studya literatury i historyi każdego

— 281 —
narodu, ale w wyższym daleko stopniu b a d a n i a l u d o z n a w c z e . U nas,
niestety, nie przyszła jeszcze chwila na ludoznawstw >, my nie moglibyśmy
nawet marzyć o tem, ażeby urządzić wystawę etnograficzną taką, jaką np.
„naród czeski sobie“ urządził, gdyż brakuje nam najważniejszego warunku
do tego, t. j. znajomości siebie. Dlatego też każdy przyczynek, dorzucony
do zbogacenia naszej wiedzy w tym kierunku, witać powinniśmy z wdzię­
cznością i uznaniem
tem więcej, jeżeli przyczynek taki pochodzi od tych,
którzy przy skromném wynagrodzeniu ciężkie spełniają obowiązki swego
zawodu.
Taki przyczynek, w całem tego słowa znaczeniu wyczerpujący dla c a ­
łego powiatu, podaje nam autor w dziele, którego tylni wyżej podaliśmy,
a na które złożyły się siły zbiorowe nauczycielstwa powiatu tarnopolskiego.
Autor, względnie autorowie opis swój ograniczyli do geograficznej i staty­
stycznej strony powiatu i w tym względzie opis ich, oparty częścią na au­
topsji, częścią na datach statystycznych, nazwać trzeba ze wszech miar wy­
czerpującym.
Całe dzieło , rozpada się na dwie części : w części pierwszej podany jest
pogląd ogólny na powiat tarnopolski pod względem geograficznym, klima­
tycznym, ekonomicznym i cywilizacyjnym, w drugiej natomiast mamy opis
szczegółowy 82 miejscowości, podany według zgóry ułożonego planu. Go
się tyczy pierwszej części, to w trzech rozdziałach mówi się o geograficznem
położeniu powiatu, o „ogólnym“ kształcie ziemi i nawodnieniu, potem о кеоgraficznom rozmieszczeniu osad, i stosunkach klimatycznych, nasętpne roz­
działy traktują o ludności powiatu i jej „podziale“, o środkach komunika­
cyjnych, stosunkach rolniczych i gospodarczych, o płodach natury, prze­
myśle i handlu, o stanie oświaty i wreszcie w 12-tym rozdziale porównany
je st powiat tarnopolski z innymi.
Strona geograficzna jest powierzchowna, brak w niej gnmtowniejszaj
znajomości tak samego przedmiotu, mianowicie pod względem geologicznego
ukształtowania ziemi, jakoteż naukowych prac, oduoszjcych się do tego
działu wiedzy. Dla nas najważniejszym byłby rozdział szósty, w którym jest
mowa o ..ludności powiatu“, gdyby obok ogólnikowej liczby, przypadającej
na poszczególne wyznania i osoby, używające jednego z języków krajo­
wych (polskiego i ruskiego) jako „towarzyskiego“, podane były rozmieszczenie
i granice obydwóch narodowości. Z gołego przytoczenia cyfry 55.191 mie­
szkańców, ^używających języka polskiego jako rodzinnego, a 61. 985 języka
ruskiego, 2.407 języka niemieckiego itd , nie wiele wiemy o etnograficznych
stosunkach ludności tego powiatu. Ten obraz musi sobie czytelnik sam n a ­
kreślić na podstawie opisu poszczególnych miejscowości w drugiej części,
i z zestawienia stosunku ludności w poszczególnych miejscowościach nabrać
wyobrażenia o istotnym stanie p o d . względem etnograficznym, panującym
w tym powiecie. T a okoliczność niech posłuży za wskazówkę przy podobnych
pracach, jakie niezawodnie z innych stron wykonane będą, ażeby należytą
zwrócić uwagę na ten punkt, który szczególnie w wschodniej Galicyi ma do­
niosłe znaczenie.
Z porównania powiatu tarnopolskiego z innymi w rozdziale 1 2 -tym,
można dowiedzieć się niejednych ciekawych rzeczy naturalnie o tyle, o ile
opierają się one na pewnych danych statystycznych innych powiatów. Cie­
kawym je st fakt, dotyczący stosunku obydwóch narodowości i przyrostu ich
od r. 1880. Pokazuje się bowiem, że. polskiej narodowości bylo 46.150/,,,

— 2 82 ruskiej 5 1 .7 7 % , a przyrost pierwszej wynosił 7 4 . 9 8 % , a ubytek drugiej
2 .7 1 % . Rozumieć to należy w ten sposób, że język polski zdobył sobie
kosztem ruskiego szersze zastosowanie w codziennem użyciu, co zresztą mogło
stać się także ze szkodą innych języków mianowicie niemieckiego (żydów).
Główny punkt ciężkości całej pracy przypada na drugą część, w której
szczegółowy mamy opis wszystkich wsi i przysiółków, leżących w tym p o ­
wiecie. J a k powiedziano wyżej, opis jest podług z góry naszkicowanego
planu dokonany, stąd pochodzi też pewna monotonność jego, ale zarazem
mamy temu do zawdzięczenia, że najważniejsze właściwoś i tych miejsco­
wości zostały szczegółowo podane. Z takich to materyałów można dopiero
zestawić całokształt pewnego terytoryum i nabrać dokładnego wyobrażenia
o stosunkach cywilizacyjnych i materyalnyck mieszkańców !
Czytając te szczegółowe opisy, dowiadujemy się o położeniu wsi, o jej
oddaleniu od Tarnopola, o graniczących z nią wsiach sąsiednich, o tem,
jakie rzeki, potoki i inne wody przepływają przez nią, ile je st mieszkań­
ców i jakiego obrządku i języka, ile roli ornej, łąk, wreszcie jakim prze- mysłem trudnią się mieszkańcy, jeżeli wogóle o przemyśle tu może być
mowa po wsiach, ile umie czytać i pisać, ile chodzi dzieci do szkoły a ile
nie, wreszcie ile gmina posiada sztuk bydła itp. -— ale mimo tych wszyst­
kich szczegółów, zresztą bardzo ważnych, po przeczytaniu i nawet spamię­
taniu przynajmniej najważniejszych, czytelnik nie może sobie wyrobić nale­
żytego sądu o całości powiatu, jego stosunkach ekonomicznych, urządzeniach
społecznych i politycznych, a cóż dopiero
powiedzieć o jego
mie­
szkańcach. Jeżeli chodzi o poznanie ludności jakiejś miejscowości, to nie
wystarcza przytoczyć, ile jej tam mieszka, w ilu domach, ile roli posiada,
koni, krów itp., gdyż mimo dokładnej znajomości tego wszystkiego, nie bę­
dziemy znali tej ludności, jej życia, czy to w domu, czy poza domem, — wogóle
będziemy wiedzieli masę cyfr, ale miinoto ludność miejscowa będzie nam nie­
znaną. Statystyka ma wielkie znaczenie, ale jeżeli w cyfry jej tchnie się życie,
jeżeli cyfry służą za środek, prowadzący do pewnego celu, którym być po­
winno poznanie człowieka, jego ducha i charakteru, jego pracy umysłowej
i fizycznej, jego życia, czy to w rodzinie, czy poza rodziną, jego udziału
w życiu społecznem lub politycznem. Dlatego raz jeszcze kładziemy nacisk
główny na tę stronę w takich opisach, które jeżeli z ta k ą dokładnością
i szczegółowością, jak niniejsza praca w pewnych tylko w zględach, doko­
nane będą pod każdym względem, jeżeli większą wagę będą przykładać do
człowieka i całego jego życia jako mieszkańca i obywatela, wówczas mo­
żemy mieć pewność, że poznamy kraj nasz, poznamy siebie.
D r. A n to n i K a lin a .
X



*

Łopaciński Hieronim. D y a l e k t o 1 o g i а с z e s k a n a W y s t a w i e
l u d o z n a w c z e j w Pradze 1895 roku Str. 299 —302. (Nadbitka z war­
szawskich „Prac filologicznych, tomu V-go, 1896).
W zakresie gwaroznawstwa zrobili Czesi bardzo wiele i nic dziwnego,
jeśli się zważy, jak wcześnie zabrali się do pracy na tem polu. Już bowiem
Ja n Hus zwrócił uwagę na różnice gwarowe, a bieżące stulecie wydało cały
szereg znakomitych dyalektologów i wogóle językoznawców czeskich.
To też, ja k cała wystawa ludoznawcza w Pradze, tak i dział, p o ­
święcony dyalektologii, prezentował się prawdziwie imponująco. Na jakie bo

-

283 —

tam drobiazgi i odcienia gwarowe nie zwrócono uwagi ! W dziale tym przed­
stawiony został nietylko cały dotychczasowy dorobek dyalektologów czeskich,
a l e t a k ż e s p o s o b y z b i e r a n i a m a t e r y a ł ó w j ę z y k o w y c h , w czem
Czesi są mistrzami.
P. Łopaciński przyjrzał się temu z bliska i to, co widział, opowie­
dział umiejętnie, ale zanadto treściwie, bo na czterech zaledwie stronicach,
w warszawskich „Pracach filologicznych11. Żałować też wypada, że pismo,
poświęcone specyalnie badaniom językowym, tak skąpo odmierzyło miejsca
wchodzącemu w jego zakres, a tak wyjątkowo interesującemu przedmiotowi.

St. lianmlt.
*

*

S o ń s k i Wiktor. Z przeszłości Szląska. Część I. Bytom. Nakładem
Wydawnictwa „K a to lik a ' i górnoszląsk. Towarzystwa literackieg). Czcion­
kami drukarni „ K a to lik a“ 1895 w 8-ee muł, str. 462.
Autor powyżej przytoczonej pracy zaradził żywo odczuwanej potrzebie
czasu zwłaszcza teraz, kiedy zajęcie się dawniejszą dzielnicą Polski coraz
bardziej ogarnia szerokie warstwy inteligentne, które chciałyby się czegoś
dowiedzieć o Szląsku, jego przeszłości i teraźniejszości, a nie mogą dla
braku odpowiedniego źródła, któreby zwięźle i bez aparatu naukowego .skre­
śliło dzieje i obecne stosunki tej prowiucyi. W dziele niniejszem nnmy na­
szkicowane w głównych rysach dzieje Szląska od najdawniejszych czasów,
kiedy to Szląsk był czysto polską dzielnicą i za taką uważali go nietylko
jego książęta, ale cała ludność Szląska ; przechodzi pojedyncze ważniejsze
momenty historyczne na tle monograficznych obrazów, w których plastycznie
przedstawieni są tak główni działacze jakoteż ich czyny w j e ł a ę ujęte
całość.
Obok tej czysto historycznej strony znajdujemy w tej pracy także
zajmujące obrazki z życia i stosunków wewnętrznych Szląska, które obej­
mują tak pojedyncze warstwy społeczne jak szlachtę, mieszczaństwo i chłop­
stwo, jakoteż stosunek ich wzajemny pod względem prawno-politycznym.
Na podstawie notatek rozrzuconych w dokumentach dawnych, zestawia w je ­
dną całość wiadomości o przemyśle polskim do 14-go wieku i o stosun­
kach prawnych rzemieślników polskich; w krótkich rysach przedstawia nie­
które strony życia domowego, do których należą rozdziały takie, w których
traktuje o przestępstwach i karach, str. 220, o zabawach str. 241, o mi
strzach czyli katach, o czarownicach str. 297 itd. Przytacza ciekawy list
rady miejskiej w Płocku, datowany w Wtorek po św. Kucyi (13-go. g ru ­
dnia) Koku Pańskiego 1501, wystawiony Janowi Rindfłeischowi mieszczani­
nowi wrocławskiemu, z którego dowiadujemy się o panującym „od dawna
w tem mieście zwyczaju, iż jeżeli ktoś kogo innego oskarżył o kradzież
lub inną zbrodnię i sprawę tak pokierował, że sąd o kradzieży lub innej
zbrodni się przekonał, a oskarżony na śmierć skazany został, tedy. ponie­
waż nie było kata, sam powód wyrok czy to przez powieszenie, czy w inny
sposób, jako prawo przepisywało, wykonać musiał, jeżeli nie chciał sam się
podać w niebezpieczeństwo życia i odwetu, która to rzecz nie uwłaczała
w niczem czci ani jego samego, ani jego potomków.11 Dalej dodaje się:
„Ten zwyczaj w naszem mieście już nie istnieje, bo skutkiem wzrostu n a ­

— 284 szych dochodów, trzymamy sobie k ata dla wychowywania prawa, ale zacho
wal się on jeszcze w wielu okolicznych miastach, miasteczkach i wsiach“.
W rozdziale 36-tym podany jest przegląd geograficzny, w którym ze­
stawione są najważniejsze miejscowości, obok nazw niemieckich przytoczono
ich nazwy polskie, niemniej najgłówniejsze wypadki historyczne, jakie zaszły
w tych miejscowościach. Na zakończenie dodał autor ustęp o języku pol­
skim, s t r . -445, w którym zestawia nietylko rozprawy tych zacnych niemców,
którzy począwszy od r. 1714 (prof. K oehler: Schlesische K ernchronik) s t a ­
wali w obronie języka polskiego na Szląsku, odpierając zarzuty nieuzasa­
dnione, podnoszone przeciwko jego czystości i poprawności i praw przynale­
żnych narodowi polskiemu i jego językowi w szkołach i urzędach, ale
także prace polskich uczonych, którzy zajmowali się badaniem tego n a ­
rzecza
Do tych uwag dodać należy niektóre sprostowania, ja k up. na str, 12,
gdzie autor pisze: „wyższy sąd dla szlachty, a zapewne i wolnych ludzi
na całym Szląsku zwał się c z o w d ą , (zoida, zuda, zaude) czyli polskim
sądem (judicium Polonicale per totam terrain). Nazwa „czowda“ jest nie­
możliwą w języku polskim i polega na błędnera czytania wyrazów: z o i d a ,
z u d a , z a u d e , które widocznie zachodzą w dokumentach pisanych przez
pisarzy pochodzenia czeskiego. W języku czesk. wyraz polski „ s ą d “ brzmi
s ú d , które pisało się s o u d , s a u d itp., z czego powstały błędne formy
ja k z o i d a , z a u d e itp., na których oparł autor nazwę „ c z o w d a “.
Również w przytoczeniu niektórych imion własnych z dawnych doku­
mentów zaszły pewne niedokładności, pochodzące z mylnego czytania oryginału,
np zamiast P a s k o , J e s k o, D i r s e k o str. 16, trzeba czytać : P a s z k o albo
P a ś k o , J a ś k o , D z i e r ż ko D . z i e r ż e k zamiast J a r a c h a trzeba czy­
tać J a r o c h a ( J a r o c h , J a r o s z itd.), str. 22, a nazwa miejscowa G r o ­
c h o w i s z ą str. 22 brzmiała niezawodnie G r o c h o w i s k a lub G r o c h o wi ca.
Z językowych usterek zauważyć trzeba w yrażenie. „żonate kobiety“
str. 223, a w zdaniu: „zdobycz zaś częścią sprzedawał, częścią jednak nią
sobie szlachtę lub kobiety, do których wielką miał słabość“, str. 252, b ra ­
kuje widocznie orzeczenia.
Lecz są to drobne usterki, na k tó r e czytelnicy mogą być pobłażliwi,
otrzymawszy pracę rzetelną, z której zwłaszcza Szlązacy poznają swoją p r z e ­
szłość, swoją dolę i niedolę. Miło nam będzie donieść jak najprędzej o dru­
giej części dzieła, o co autora prosimy.
D r. A. K a lin a .

*

*
*

Zawiliński Román. Przyczynek do etnografii Górali polskich na
Węgrzech. Z trzema rycinami w tekście. Kraków. Nakładem Akademii
Umiejętności 1896, w 8-ce, str. 46. Osobne odbicie z T. I, Dz. Ił: Materyałów antropolog.-archeolog. i etnograf. Akademii Umiejętności w Krakowie
Z polecenia i z pomocą Komisyi antropologicznej odbył w r. 1893.
І 8 9 4 . І 1895 sekretarz jej, Roman Zawiliński, znany badacz na polu ludoznawstwa polskiego, wycieczkę na kresy polskie, znajdujące się na W ęg rzech

— 285 i to w komitacie trenczyńskim, z której przedłożone sprawozdanie tejże
komisyi stanowi niniejszą pracę, której część I. ukazała się w druku w Zbio­
rze wiadomości do antropologii krajowej Tom X V II, 1893, dział I I , str.
3 — 13, a część II. jako osobne odbicie z Tomu I. Materyałów, który do­
tychczas nie opuścił jeszcze prasy. A utor ograniczył swoje wycieczki na
jedną miejscowość, wieś Skalite, położoną w powiecie czodczańskim w kącie,
przytykającym od północy do ślązkiej, a od wschodu do galicyjskiej g r a ­
nicy. W pierwszem sprawozdaniu ograniczył swe badania „na stronę ze­
wnętrzną, t. j. na położenie wsi, mieszkania i ubiory mieszkańców“. Zaczął
więc od opisu domów drewnianych, pokrytych gontami (sędziołek), bez ko­
minów, których budowa w głównych rysach nosi cechy chaty podhalskiej
z tą jednakże wybitną różnicą, że górna część szczytu pionowa jest 4 razy
większa od dolnej, t. j. że część dolna stoi do całości w stosunku 1 : 5” .
Obok tego zachodzą także w ornamentyce pewno różnice charakterystyczne,
które uwidocznił autor na rysunkach z uwzględnieniem tych, jakie wystę­
pują na chatach podhalskich w opisie i rysunku dra Matlakowskiego.
Ubiorem swym różnią się mieszkańcy ci od Słowaków, a natomiast
zbliżają „do ludności polskiej na Szląsku. szczególnie pogranicznej od Jabłon­
kowa ku Kaniakowu“ .
Z językowych właściwości zasługują na uwagę te dźwięki, które język
mieszkańców Skalitego za narzecze polskie uważać nakazują, jak np. użycie
dźwięków nosowych, pochylone á, użycie dźwięków c, cfe', s, ź, a wreszcie
„mazurowanie“ . Wymowa natomiast twardego ł., którą autor za cechę
wspólną z językiem poi. uważa, traci znaczenie dowodowe wobec tego faktu,
że wśród narzeczy ■słowackich, np w okolicach Trenczyna, dźwięk ł. wy­
mawia się również twardo, podobnie jak w języku polskim. Co tu autor
tylko mimochodem, na podstawie powierzchownej obserwacyi mowy Skalician
jako przypuszczenie swe wypowiedział, to okazuje się jako pewnik, nie ulegujący żadnej wątpliwości, na podstawie tego materyału językowego, który
w drugiej części przytoczył. We wstępie do tej rozprawy podaje granicę
etnograficzną pomiędzy ludnością polską i słowacką, posuwając się od Czacy
doliną rzeki Kisucy ku zachodowi i ku południu do Krasna. W s i w tej
dolinie położone mają ludność, mówiącą językiem polskim, chociaż wpływ
języka słowackiego w nim silnie czuć się daje. Ludność polska „mieszka
tylko w wąskim pasku granicznym tam, gdzie ma bliższe i łatwiejsze ze
śląską i galicyjską ludnością sto s u n k i“, podczas gdy w dolinie Bystrzycy
kolo Krasna znajduje się już typ etnograficzny słowacki, ILórego gwara
w niektórych względach charakterystycznych zbliżoną jest do gwar polskich.
Po tych „ogólnych spostrzeżeniach“, które warto było dokładniej
określić, podaje autor „materyały ze S kalitego“, a więc opisuje ich urzą­
dzenie domowe, pożywienie i przemysł domowy, następnie zwyczaje doroczne,
w narzeozu miejscowem daje opis obrzędu weselnego, wreszcie przytacza
kilkanaście pieśni, niektóre słowackie z melodyami, trzy powieści i wreszcie
kilka zagadek i środków z lecznictwa ludowego. Język miejscowy w przyto- ■
czonych materyałach jest, o ile sądzić można ze znanej sumienności i gruutowności autora w tego rodzajach pracach, wiernie oddany z zachowaniem
wszystkich właściwości i cieniowali wymowy, a co się tyczy stosunku jego
do polskiego, mamy w nim narzecze mazurskie, w którem główne cechy
tego narzecza również się powtarzają.
D r. A n to n i K alina.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.