3dc9febe461bed4b6b54d3c8a85971ae.pdf

Media

Part of Przyczynek do dziejów rodziny ( Lewirat) / Lud, 1896, t.2

extracted text


292



W r. 1628 ży ł p e w ie n ch iru rg - n a dw orze J a n a C h ry sty a n a ,
k się c ia b rz e sk ie g o , o k tó ry m g ło szo n o cuda, m iędzy in n em i p o ­
sia d a ł sztu k ę z a sp a k a ja n ia w szelkich za ch ceń k o b ie t w o d m ien ­
n y m sta n ie , a zim ą d o s ta rc z a ł im zu p e łn ie św ieżych w isien i in ­
n y c h ow oców . P e w n e g o ra zu zastan o g o bez ży cia z sk rę co n y m
k a rk ie m p o d ła w ą w w łasn y m pokoju.
W r. 1657 w y b u c h ło m orow e p o w ie trz e n a D o ln y m S zląsk u ,
a w ład ze, p o stęp u jąc so b ie sp rę ży ście, nie dozw oliły m u się ro z ­
szerzać. W B rz e g u za m y k a n o n a ty c h m ia s t dom y, w k tó ry c h u k a ­
za ła się zaraza, ch o ry ch zaś w ynoszono za m iasto do n am io tó w ,
za o p a trz o n y c h w żyw ność i leki, u b o g ich um ieszczano w w ielkim
dom u n ad O drą.
W r. 1681 znow u pojaw iło się m orow e p o w ietrz e. P rz y w le k li
za raz ę żydzi z A u stry i n a G ó rn y S zląsk, sk ą d ro z p o sta rła się aż
do k się stw a g ło g o w sk ieg o . A to li w szystkie m iejsca za p o w ietrzo n e
o d o so b n ian o n a ty c h m ia st, a n a w szy stk ich g o ściń cach u staw iono
straż e, k tó re n ik o g o do m ia st nie w p u szczały . G d y w ty m czasie
b a ro n K a ro l "W iktoryn B ees z L o eb en w k sięstw ie b rzesk iem
po p o w ro c ie z za p o w ietrzo n e g o W ie d n ia u le g ł w raz z żoną i d zie­
ćm i zarazie, sp alo n o n a ty c h m ia s t d w ó r je g o w raz ze w szy stk iem , co
się w nim zn ajd o w ało, n ie w yjm ując zw ło k b a ro n a i je g o rodziny.
C elem z a p o b ie żen ia g ra so w a n iu m o ro w eg o po w ietrza, w y d a ł
g e n e ra ln y n a m ie stn ik c e sa rsk i n a S zląsk u , k a rd y n a ł-b is k u p w ro ­
cław sk i F ry d e ry k , la n d g ra b ia h esk i, b a rd z o d o k ła d n e p rz ep isy ,
św iad czące o je g o m ąd ro ści i tro sk liw o ści o d o b ro k raju .
N a S z lą sk u dużo czy n io n o dla u b o g ich , k tó ry m c h o ro b a o d ­
b ie ra ła m ożność za ro b k u . Z najdow ali oni sc h ro n ie n ie i o p iek ę
w szp italach , k tó re bud o w an o n a p rzed m ieściach . D o b ro c z y n n e
te z a k ła d y p o zn a w an o p o k rz y żu , z a tk n ię ty m n a w ieżycy.
Dr. Stanisław Karwowski.

Przyczynek do dziejów rodziny.,
(Ł B W

S E Ä T b

U tw o ry staro ż y tn e j lite ra tu ry h eb rajsk ie j są w o g ó le sz e ro k o
ro zp o w szech n io n e i znane, zw łaszcza w k ra ja c h p ro te s ta n c k ic h ;
p rzypuszczam , że nie są one obce i n aszem u cz y ta jące m u o g ó ­
ło w i; sądzę, że zna on ch o ciażb y z n az w y „k sięg ę R u ty " , z a w ie ra ­
ją c ą p rz eślic zn ą sielan k ę, ta k c h a ra k te ry s ty c z n ą d la n ie k tó ry c h
stro n ży cia sta ro ż y tn y c h H e b rajcz y k ó w . O to jej tre ść : E lim elech

— 293 —
w raz z żo n ą N oem i oraz dw om a sy n am i z pow odu g ło d u op u ścił
B etleh em i p rzen ió sł się do k ra in y M oabskiej ; po je g o śm ierci
sy n o w ie p o jęli za żo n y 2 M oabki, O rfę i R u tę . P o ich śm ierci
N oem i p o sta n o w iła w rócić do Ju d ei, b y tam znaleść śro d k i do
ż y c ia ; p rz e k o n y w a ła o n a sw e synow e, b y w ró ciły do ludu sw ego,
m ó w iąc: „w róćcież się có rk i m oje; przecz, żebyście ze m ną iść
m iały ? A zaż ja jeszcze m ogę m ieć syny, k tó rzy b y b y li m ężam i
w a sz y m i? W ró ć c ie ż się m oje córki, a idźcie, b o m się już zstar /a ła , a n ie m o g ę iść za m ąż. C hoćbym też rz ek ła, jeszcze m am
nadzieję, alb o choćbym też dobrze tej nocy b y ła za m ężem , choć­
b y m też n a w e t i p o ro d z iła s y n y : azali w y ich czekać b ęd ziecie
ażb y d o ro śli? Zaż się d lateg o zatrzym acie, ab y ście nie szły za
m ąż? N ie ta k có rk i m o je 1)“'.
T e te k s ty są d la nas niezm iernie w ażne : niew ątp liw ie s tw ie r­
dzają one, iż O rfa i R u ta obow iązane b y ły poślubić sw oich dziew ierzów , ch o ciażb y uro d zo n y ch po śm ierci ich m ężów . T en o b o ­
w iązek p o ślu b ien ia w dow y b ra ta zm arłego zwie się z h eb rajsk a,
lew ira tem . W sw ym rozw oju dziejow ym uleg‘a ł on różnym p rz e ­
obrażeniom , d o p ó k i nie za n ik ł zupełnie ; ale o nich m ow a będzie
w przy szło ści. T e ra z zaś w racam do sielan k i h eb rajsk iej, b y rz u ­
cić w ięcej św ia tła n a tę k w esty ę. N oem i mówi, b y synow a p o ­
sta ra ła się zn aleść so b ie p rz y tu łe k , co n iezn an y a u to r ta k w y ­
ra ż a : „a N oem i m iała p o w in o w a te g o po m ężu sw ym , człow ieka
m ożnego z dom u E lim elechow ego, k tó re g o zw ano Booz. I rz ek ła
R u t a , M oabitica do N o e m i: pójdę n a p o le , a n iech zb ie­
ra m k ło sy za tym , p rz ed k tó re g o oczym a ła sk ę zn ajd ę; a ona
rz e k ła : idź córko m oja 2). I rzeczyw iście R u ta u d a ła się n a pole
B oozow e i tam zb ie ra ła k ło sy porzucone. B ooz sp y ta ł słu g i sw ego,
k tó ry b y ł p rz y sta w em n ad ż e ń c a m i: „czyjaż to dziew eczka ?“ O d­
po w ied zian o mu, a R u ta p ro siła g o osobiście o pozw olenie, k tó re
zo stało ła sk a w ie ud zielonem w raz z p raw em k o rz y sta n ia z p o siłk u
i napoju. R u ta , u p a d łsz y n a tw arz, podziękow ała m u ; B ooz w ytłó m a c z y ł jej po w ó d ła sk i, k tó ry zn a la zła ona w jego oczach,
i n a k a z a ł służbie, b y nie p rzeszk ad zała jej zbierać kłosów p o m ięd zy
sn opam i. Z te g o p ozw olenia k o rz y sta ła R u ta aż do k o ń ca żniw .
P o te m rz e k ła do niej N oem i, św ie k ra jej : córko moja, azażem ci
nie p o w in n a szukać odpocznienia, żebyś, się dobrze m iała ? A te ­
raz azaż B ooz nie je st p o w in o w aty m naszym , z k tó re g o ś ty słuJ) Księgi Buty, I., 11, 12 i 13. Cytuję podług nowszego przedruku
t. z. Biblii Radziwiłłowskiej czyli Nieswieskiej, unowocześniając pisownię.
J) Księgi Ruty, I I . , 1 i 2.

— 294 —
źeb n icam i b y ła ? O to on b ędzie w ia ł jęcz m ie ń n a b o jo w isk u tej
nocy. P rz e to ż u m y w szy się, n am aż się olejkam i, weźm ij też sza ty
tw o je n a się, a idź n a bojow isko, a nie daj się w idzieć m ężow i
onem u, ażb y się n a ja d ł i n a p ił. A g d y on sp ać pójdzie, u p a trz ż e
m iejsce, n a k tó re m się u k ład zie, a p rzy szed łszy , od k ry jesz p ła sz c z
z n ó g jeg o , a tam się u kładziesz, a on to b ie oznajm i, co będ ziesz
m iała czynić 3).
R u ta ściśle zasto so w ała się do p o le c e n ia św iek ry . „A g d y
b y ło o p ó łn o cy , u lą k ł się on mąż, a o b ró ciw szy się, ujrzał, a oto
n ie w ia sta leży u n ó g jego. I rz e k ł: któżeś ty ? I o d p o w ie d z ia ła :
jam je s t R u t, słu żeb n ica tw o ja ; ro zciąg n ijże płaszcz tw ój n a s łu ­
żeb n icę tw oją, boś m i p o k re w n y . A on rz e k ł: b ło g o sła w io n a ś ty
od p a n a có rk o m o ja; w iększąś pobożność po so b ie p o k a z a ła te ra z
niż p ierw iej, żeś nie p o sz ła za m łodzieńcam i ta k u b o g im i ja k o
i b o g a ty m i ; p rzetóż teraz, córko m oja, nie bój się ; bo w szystko,
co k o lw iek rzeczesz, uczynię, g d y ż w ie c a łe m iasto ludu m ego,
żeś ty n ie w ia sta cnotliw a. A te ra z p ra w d a ć to, żem ja je s t p o ­
k re w n y tw ój, a w szakże jeszcze je s t p o k re w n y b liższy n a d mię.
Z o stań że tu tej nocy. A g d y b ędzie rano, je śli cię będzie c h c ia ł
p o jąć p raw em bliskości, dobrze, n iech pojm ie ; a jeśli cię nie będzie
c h c ia ł pojąć, ja cię pojm ę p raw em blisk o ści, żyw ię p a n ! S pijże tu
aż do p o r a n k u 4) “.
N a zaju trz B ooz sp e łn ił sw oją o b ie tn ic ę : zaw ezw ał on sw ego
k re w n ia k a , o k tó ry m m ów ił R u c ie i w o b ecn o ści św iadków , s ta r ­
szych m iasta, rz e k ł m u : „dział roli, k tó ry b y ł b ra ta n asz eg o E lim elech a, p rz e d a ła N oem i, k tó ra się w ró c iła z ziem i M oabskiej.
I zd ało m i się to odnieść do uszu tw oich, m ó w iąc: otrzym aj tę
ro lę p rz ed ty m i, k tó rz y tu siedzą, i p rz e d starsz y m i ludu m e g o ,
a chceszli ją od k u pić, o d k u p ; a jeśliź nie odkupisz, pow iedz m i ;
b o w iem , że n ad cię nie m asz bliższego do w y k u p ie n ia , a jam
po to b ie. T e d y on rz e k ł: ja od k u p ię. N ad to rz e k ł B ooz: dnia,
k tó re g o o trzy m a sz ro lę z rą k N oem i, te d y też i R u tę , M oabitkę,
żonę zm arłeg o , pojm iesz, a b y ś w zbudził im ię zm arłeg o w d zie­
dzictw ie jeg o . O d p o w ied ział p o w in o w a ty : nie m o g ę odkupić, b y m
s n a ć nie s tra c ił d zied z ictw a m ego. O d k u p że ty sobie bliższość
m oją, g d y ż ja n ie m o g ę o d k u p ić jej 5). T e d y B ooz o d k u p ił ro lę
i n a św iad e ctw o k u p n a — w e d le s ta re g o ob y czaju —• zzuł trz e ­
w ik swój i o d d ał sprzedającem u, o trzy m a w szy zań trz e w ik s p rz e ­
3) Księgi Ruty, III,, 1 i 4.
*) Księgi Ruty, III., 8 — 13.
s) Księgi Ruty, IV., 3 — 6, 13.

-

295 -

d a ją c e g o ; n ad to zo bow iązał się p o jąć R u tę za żonę. O p o w iad an ie
k o ń cz y się ta k : „a ta k p o ją ł sobie Booz R u tę i b y ła mu za żonę;
a g d y w szed ł do niej, te d y jej d a ł p an , że poczęła i p o ro d z iła
s y n a 6).
T o o p o w iad an ie je st dla nas b ard zo w a ż n e m , albow iem
stw ierd z a istn ie n ie u sta ro ż y tn y c h H e b rajcz y k ó w zw yczaju, n a
m ocy k tó re g o w dow a bezp o to m n ie zm arłego m usi b y ć zaślubioną
n ie ty lk o p rzez dziew ierza, ale n a w e t — w razie je g o b ra k u -—
przez n ajbliższego je g o k re w n ia k a po ojcu, a g n a ta ; je s t to p ew n a
fo rm a lew ira tu , n ależąca już do w yższego szczeblu rozw oju sp o ­
łeczn eg o . P o m n ik i lite ra tu ry hebrajskiej dają też m ożność s k re ­
ślen ia n ie ty lk o przyczyn, ale n a w e t sto p n io w eg o zaniku tej in sty tu cy i. T rz e b a zanotow ać, iż le w ira t należy do rzędu n ajstaro ż y tn iejszych u rząd zeń sp o łeczn y ch H e b ra jc z y k ó w ; dow odem może
słu ży ć w zm ian k a o nim w jednym z pom ników teg o p iśm ie n n ic­
tw a, bodaj n ajstaro ż y tn ie jsz y m ; je s t to opow iadanie, zaw arte
w pierw szej k sięd ze M ojżeszowej w rozdziale X X X V III , 6 —-26 ;
istn ieje on n aw et w II. w iek u p rz ed naszą erą, co dow odzi ustęp
poniżej p rz y to c z o n y z V k się g i M ojżeszow ej, w tym czasie z red a­
g o w an ej o stateczn ie : „ g d y b y m ieszkali b ra c ia pospołu, a zszed łb y
jed en z nich, nie m ając syna, nie pójdzie żona onego zm arłeg o
za m ęża o b ce g o ; b r a t jego w nijdzie do niej, a pojm ie ją sobie za
żonę, a p ra w e m po w inow actw a p rzy łączy ją sobie. A p ierw o ro d n y
syn, k tó re g o b y p o ro d ziła, n az w an y będzie im ieniem b ra ta jego
zm arłeg o , a b y nie b y ło w y g ład z o n e im ię jeg o z I z r a e la 7).
W id zim y z ty c h p rz y k ła d ó w stopniow e o g ra n ic zen ia le w i­
ra tu . R u tę m u siał p o ślu b ić k re w n ia k m ężow ski, chociaż bardzo
d alek i, T a m a r zaś m iała b y ć po ślu b io n ą b ra tu m ężow skiem u, k tó ry
się u ro d ził po śm ierci jej m ęża; w dru g im je d n a k w ieku te n cię­
ża r sp ad a w y łąc zn ie n a n a jsta rsz e g o dziew ierza. M oże on b y ć
zm uszony do te g o k ro k u n aw et d ro g ą p ra w n ą : „a je ślib y nie
ch c ia ł on m ąż p o jąć bratow ej sw ojej, te d y pójdzie b ra to w a
jeg o do b ra m y p rz ed starsze i rzecze: nie chce b r a t m ęża m eg o
w zbudzić b ra tu sw em u im ie n ia w Iz rae lu i nie chce m ię p raw em
p o w in o w a ctw a sobie p rz y łą czy ć . T e d y go przyzow ią sta rsi m iasta
o n eg o i b ęd ą m ów ić z n im ; a stanąw szy, jeśli rz e c z e : nie chce
jej p o jąć — p rz y s tą p i b ra to w a jeg o do n iego p rz ed oczym a s ta r ­
szych, a zzuje trze w ik je g o z nogi jeg o i p lu nie n a tw arz jeg o
a odp o w iad ając, rzecze: ta k się stan ie m ężowi, k tó ry b y nie b u ­
6) Księgi Ruty, IV., 3 — 6, 13.
7) 5 Mojżeszowa, XXV., 5 — 6.

— 296 —
d o w ał dom u b ra ta sw eg o . I n az y w ać b ę d ą im ię je g o w Iz ra e lu :
dom w y z u te g o 8). Zw yczaj ten zw ie się c h a lic a ; je g o tłó m aczen ie
je s t jasn em , zrozum iałem ; zzucie trz e w ik a — to sy m b o l g o to w o ści
w d o w y uledz sw em u d ziew ierzow i, ja k o m ałżo n k o w i p ra w n e m u ;
p lu n ięcie w tw arz — to o zn a k a p o g a rd y i o b u rzen ia, k tó re w y ­
w o łu je w niej ten p o stęp ek . T e n o b rzęd u trz y m a ł się aż do dni
n aszy ch , lubo p raw o talm u d y czn e b a rd z o n ie p rz y c h y ln ie z a p a ­
tru je się n a le w ira t: ta k w z b ran ia g o ono w ty m w y p a d k u , g d y
d ziew ierz u ro d z ił się po śm ierci m ęża w dow y, oraz jeżeli w chw ili
zg o n u sw eg o b ra ta , je s t on już żonaty. W e d le znakom iteg-o M oj­
żesza M ajm onidesa, sław n e g o p ra w n ik a i uczonego, p ra w o o d ­
m o w y p rz y s łu g u je n ie ty lk o dziew ierzow i, ale n a w e t w dow ie 9).
N iew ątp liw ie — sto p n io w e za n ik a n ie w ielo żeń stw a w śró d H e ­
b ra jc zy k ó w zn ak o m icie sp rz y ja ło zan ik o w i le w ira tu : p ew ie n k o ­
m e n ta to r — A lm o n a — ch a ld e jsk ie g o p rz e k ła d u k się g i R u ty
w u s ta B o o za w k ła d a w yrazy n a s tę p n e : „nie m ogę ożenić się
z nią, R u tą , alb o w iem m am już je d n ą ż o n ę “. J e s t to b ard zo w ażn a
w sk azó w k a, alb o w iem dow odzi, że n a w e t przed p o w stan iem p ra w a
ta lm u d y cznego w śró d sta ro ż y tn y c h H e b rajcz y k ó w rozp o czął się
sta n o w c z y zw ro t ku m o n o g am ii ; o k oliczności ze w n ętrzn e ta k się
zło żyły, że E zd reasz i N ehem iasz z a b ro n ili m ałżeństw a z k o b ie ­
tam i obcem i, a ta k o n iecz n o ść sp rz y ja ła jed n o żeń stw u ; w ep o ce
p a n o w a n ia rz y m sk ieg o w śró d H e b ra jc z y k ó w , o sia d ły c h w E u ro p ie,
z n ik ają o s ta tn ie śla d y p o lig a m ii1").
T e n u stęp — m niem am — dość d o k ład n ie o k re śla le w irą t
oraz daje n iejak ie pojęcie o je g o p rz eo b ra żen iu i za n ik u ; je st to
je d n a z form te g o zw yczaju, sp o ty k a n e g o też u ludów ras ró żn y ch .
S p o ty k a m y g o w śró d H in d u só w -A ry ó w , ale w form ie n ieco o d ­
m iennej, n ie w ą tp liw ie starożytniejszej. R o zu m iem przez to o b o ­
w iązk o w e po ży cie m iłośne n ie ty lk o w d o w y z p o zo stały m n ajb liż­
szym k re w n y m m ężow skim , a le n a w e t k o b ie ty zam ężnej, w razie
jej b ezp ło d n o ści lu b c h o ro b y m ęża. W iad o m o dobrze, że p ra w o
d zied ziczen ia zw y k le za w ie ra najw ięcej p rz e ż y tk ó w ep o k i m in io ­
nej ; otóż w p ra w ie dziedzicznem h in d u sta ń sk ie m znajdujem y n i e ­
w ątp liw ie ś la d y n ajstaro ży tn iejszej fo rm y lew ira tu , form y, n a k a z u ­
jącej p o ży cie m iłośne żonie, n a w e t za ży c ia m ęża, z dziew ierzem ,
lu b — w b ra k u je g o — z n ajb liższy m k re w n ia k ie m m ężow skim ,
8) 5 Mojżeszowa, XXV., 7 — 10.
9) Hurwicz. Przyczynek do historyi hebrajskiego prawa rozwodowego.
1882 r. str. 3 3 —45.
10) Hurwicz, Ibidem, str. 13 i 14.

-

297 —

w sp ó łrodow cem , członkiem w sp ó ln eg o z nim rodu (gens, po sansk ry c k u g o tra). T a k ie pożycie m iłośne m a zaw sze m iejsce w ów ­
czas, jeżeli żona n ie p o w iła dziecka p łci m ęskiej P raw o d a w stw o
M an u o g ra n ic za je aż do chw ili urodzenia syna, ale jednocześnie
zaśw iad cza ta k t istn ie n ia w H in d u sta n ie lew iratu, n ieo g ra n icza ją ceg o się chw ilą p rz y b y c ia n a św ia t p ierw szeg o dzieck a płci m ę­
skiej. Sani p ra w o d aw c a nie p o d ziela ł tej opinii, alb o w iem m nie­
m ał, iż w inien on trw a ć ty lk o do o siąg n ięc ia celu, t. j. urodzenia
sy n a. C hłopiec, u rodzony z teg o zw iązku, dziedziczył n ie ty lk o po
sw oim rodzicu, ale też i po m ężu swojej m atki. Z biory p ra w h in ­
d u sk ich zaliczają do sp ad k o b iercó w sy n a dziew ierza lub n ajb liż­
szego k re w n eg o , u ro dzonego przez żonę je g o bezpotom nego b ra ta ;
ta k i s p a d k o b ie rc a nosi nazw ę k śe tra d ż a . N a jstaro ży tn iejsze zbiory
p ra w a — V a šisth a i V ishnu — dopuszczają go do dziedziczenia
za raz po w łasn y m sy n u osoby, k tó rej śm ierć o d k ry ła p o stę p o ­
w a n ie s p a d k o w e ; późniejsze n ato m iast sta ra ją się usunąć jego
p ra w a n a p lan dalszy. N a w e t do dziś d n ia do liczby s p a d k o b ie r­
ców d alszy c h zalicza się k setra d ża, stw ierd zając tem sam em istn ie ­
nie w H in d u s ta n ie staro ży tn ej form y lew iratu , ta k pokrew nej polia n d ry i b ra te rs k ie j n ).
O prócz tej fo rm y sp o ty k a m y in n ą, k tó ra n iew ą tp liw ie is tn ia ła
w ep o ce W e d . „G dzie w y jesteście w ieczorem , A szw iny, gdzie
w y jesteście rano, g dzie w y m acie nocleg, g dzie p rzeb y w aliście?
K to w as przyjm uje do sw ego m ieszkania, ja k w dow a n a sw e
ło że dziew ierza, ja k k o b ie ta m ę ż a ? “ N a zasadzie te g o u ry w k u
W e d y , p ro feso r M iller p rz e k o n a ł się, że w H in d u sta n ie istn ia ł
le w ira t w form ie opisanej. T en p o g lą d znajduje zupełne p o tw ie r­
dzenie w n a s tę p n y c h sło w ach p ra w a : „jeżeli dziew czyna stra c i
m ęża po ślubie, n iech w eźm ie ją dziew ierz, zachow ując p rz y te m
p rz e p is n a s tę p n y : u stro iw szy ją w odzież białą,, niech obcuje
z nią, n iew in n ą aż do u ro d zen ia p o to m k a p łci m ę s k ie j11).
In n a w ie lk a g a łą ź szczepu a ry jsk ieg o — H e lle n o w ie — znała
też różne fo rm y le w ira tu , ja k starożytniejsze, ta k i późniejsze.
Z Ilia d y w iem y, że H e le n a po zgonie P a ry s a p o ślu b iła je g o b ra ta
ro d z o n eg o D e jfo b o s a l ł ). T a k ie zw iązki m ałżeńskie n iew ątp liw ie
s p o ty k a ły się w S p arcie. „L ik u rg — m ówi K sen o fo n t — p ra g n ą ł,
a ż e b y m ałżeń stw a b y ły zaw ierane, o ile można, pom iędzy o so b n i­
11) Mayer, Das Indische Erbrecht, 97 .
12) Manu, Księga IX. art. 69 і 70 Prz. angielski.
13) Claudio Jannet. Les institutions sociales et les droits à Sparte.
Paris 1 8 8 5 , 101 .

— 298 —
k am i jed n e g o w ieku. W ty m w y p ad k u , jeżeli w zw iązki m ałżeń ­
sk ie w stę p o w a ł sta rz e c z narzeczoną, b a rd z o m ło d ą k o b ie tą , w olno
b y ło m ężow i sp ro w a d zić żonie m ężczyznę m łodego, o b d arzo n eg o ,
o ile m ożna, zaletam i fizycznem i i m oralnem i. O b c o w an ie mło-,
d y ch ludzi w inno b y ło d o p ro w a d zić do u ro d z en ia sy n a , k tó re g o
o g łaszan o sp a d k o b ie rc ą s ta r c a “. W p ra w d z ie K sen o fo n t nie m ówi,
czy ów k o ch an ek , d o sta rc z o n y przez m ęża, b y ł jego k re w n y m
czy nie, ale z P lu ta rc h a zn am y o p o w ia d a n ie o p ra k ty c z n e m za­
sto so w an iu te g o zw y cza ju ; zn ajd u jem y je w b io g rafii P y rru s a .
K ró l s p a rta ń s k i K le o n im w b ard zo p o d eszły m w iek u ożenił się
z p rześliczn ą C hilonis. N ie b ę d ą c zdolnym do p o ży cia m a łż e ń ­
skiego, w y sz u k a ł on sam dla sw ej żony kochanka., sw eg o w n u k a,
w aleczn eg o A k ro ta tu s a , sy n a k ró laj A re u sa . Ic h sto su n e k m iło ­
sn y n ie ty lk o b y ł zn an y o g ó ln ie, ale n a w e t ciesz y ł się uzn an iem
pow szechnem . T łu m y lu d u s p o ty k a ły k o c h a n k a tem i sło w y :
„ A k ro ta tu sie ! obcuj z p rz eślic zn ą C hilonis, a n ie c h rodzi ona
S p a rc ie w aleczn e i siln e d ziec i!“' R o zu m ie się — dzieci zro d zo n e
przez n ią b y ły u w ażane za ro d zo n e dzieci K leo n im a, k tó re po
nim m iały odzied ziczyć c a łe m ienie. T o o p o w iad a n ie P lu ta rc h a
je s t tem jeszcze ciekaw sze, że w sk azu je n a n ieo k re ślo n o ść t e r ­
m inu istn ie n ia lew iratu .
W A te n a c h sp o ty k a m y tylko p rz e ż y tk i tej in sty tu c y i. W ia ­
dom o dobrze, że prawTodaw stw o S o lo n a n ak azu je je d y n a c z c e a s p a d ­
k o b ie rc z y n i w y łączn ej zaw rzeć zw iązk i m ałże ń sk ie ty lk o z k r e ­
w n iak iem ojco w sk im — a g n a te m ; in n e g o zw iązku E p ik le ra nie
m o g ła zaw rzeć. N ie w ą tp liw ie — źródło te g o p o sta n o w ie n ia p r a ­
w n eg o k ry je się w istn ie n iu n ie g d y ś w A te n a c h lew iratu , chociaż
późniejszą p o d s ta w ą je s t chęć p ra w o d a w c y p o d trz y m a n ia n a d a ­
w niejszym poziom ie ek o n o m iczn y m s ta ry c h rodów e u p a try d ó w .
W ie m y też, że S olon pozw olił E p ik lerze, nie m ającej dzieci p łci
m ęskiej, zaw ierać m iło sn y sto su n e k z k re w n y m m ężow skim ... w e ­
dle w y b o ru w łasn e g o “ j. P lu ta rc h po d aje n am b a rd zo o ry g in a ln e
tłó m a cze n ie te g o zw yczaju. W e d le n ieg o p o b u d k ą u stan o w ien ia
b y ła ch ęć sp araliż o w an ia ła k o m stw a p ie n ię ż n e g o ty c h sta rc ó w ,
k tó rz y z te g o p o w o d u p o ślu b ia li b o g a te E p ik le ry ; w iedząc, co
ich oczekuje, b io g ra f g re c k i m niem a, że prędzej zgodzą się oni
zrzec m ałżeń stw a, niźli n a ra z ić się n a śm iech i p o g ard ę. R o zu m ie
się — to tłó m a cze n ie je s t b łęd n em . C aillem er u d o w o d n ił to d o s ta ­
tecz n ie; zestaw iając n o rm y p ra w a h e lle ń sk ie g o z h in d u sk iem ,
p rz y szed ł on do w niosku, że p ra w o d a w stw o u trzy m a ło te s ta ro ­
14) Caillemer, Le droit de succession à Athènes, pag. 47 .

— 299 —
ży tn e fo rm y m ałże ń stw a p rzew ażnie w in tere sie ro d u i k u ltu
p rzo d k ó w t. j. za p ew n ien ia im o b iat w ieczystych, s k ła d a n y c h
p rzez n aczeln ik a rodow ego.
D o tą d n ie m am y żadnych śladów istn ie n ia lew iratu w śród
ludów celty c k ic h , g e rm a ń sk ic h i słow iańskich. W e d le m nie —
m ałem je s t n a w e t p raw d o p o d o b ień stw o , b y je m ożna b y ło b y odn aleść, albow iem o u stro ju ro d zin y u C eltów b a rd zo m ało co
w iem y... z p o w o d u b ra k u źró d eł; ustroje rodzinne G erm an ó w i S ło ­
w ian są już zb a d an e, chociażby w zarysach ogólnych, zw łaszcza
u o statn ich ... N ie m ożna je d n a k tw ierdzić stanow czo i nieodw o­
łaln ie, b y le w ira t n ig d y nie b y ł zn an y ty m ludom ...
L e w ira t sp o ty k a m y też w śród ludów ra s rozm aitych. S to ­
su n k o w o d o b rze i d o k ład n ie zbadano ten zwyczaj w śród K irg i­
zów, lu d u n ależ ące g o do ra sy żółtej. O m ów ię nieco obszerniej
le w ira t k irg iz k i, albow iem istn ieje on w śród koczow ników , gdym
p o p rz e d n io o p is y w a ł go u ludów osiadłych. M ieszkając la t k ilk a
n ie z w łasn ej w oli w g łę b i A z y i środkow ej, b ad a łe m osobiście
K irg izó w , k o rz y sta ją c z n adarzającej się sposobności. P rzedew szystk iem zw ró ciły m oją u w a g ę m ajątkow e sto su n k i koczow ników ,
p o sia d a ją c e ty le p rz e ż y tk ó w p ierw otnej w spólności rodow ej i ro ­
dzinnej. P o m ijając niezm ierzone step y , stan o w iące w spólną w ła­
sność n a ro d u k irg izk ieg o , n a w e t s ta d a stan o w ią w sp ó ln ą w ła ­
sn ość całej ro d z in y lub sp ó ln o ty rodzinnej, k tó rą rządzi ty lk o jej
naczeln ik , n a k aż d y m k ro k u sp o ty k a m y liczne p rz eży tk i w sp ó l­
ności rodow ej, w yrażającej się w najro zm aitszy sp o só b np. w s p ła ­
can iu wspólnem. grzyw ien, k a ły m u 15) i t. d. D ziś K irg iz i znają
już ty lk o m ałżeń stw o przez kupno, acz o b rz ęd y w eselne i zw y ­
czaje zachow ują d o tąd dużo p rzeży tk ó w m ałżeństw a przez p o r­
w anie. W śró d n ich dozw olona je s t p o lig am ia , ale ty lk o b o g a tsi
k o rz y s ta ją z te g o p o zw o le n ia ; w ogóle w ielożeństw o chyli się do
u p a d k u . M ah o m etań stw o og ran iczy ło liczbę żon do 4, g d y d a ­
w niej m o żn a b y ło ich m ieć ilość nieograniczoną. A le te n zakaz
nie sto su je się do obow iązku dziew ierza p o ślu b ien ia w szy stk ich
żon b ra ta zm arłego. T e n obow iązek św ięty streszczają K irg iz i
w dosad n em a o b razow em p rz y sło w iu : „ a g a ulse — d źenge m u­
rías ; a t ulse — saurij m u ra s “ t. j. g d y b ra t um rze, to b ra to w a —
dziedzictw o ; g d y k o ń zdechnie, to sk ó ra — dziedzictw o. W e d le
p ra w a zw y czajo w ego K irg iz ó w , sam o sw ato w stw o u stan aw ia już
p ra w n e zobow iązanie pom iędzy dw iem a rodzinam i, zatem w razie
1S)
Kałym, to opłata, którą, składa oblubieniec
rodzicom lub krewnym oblubienicy.

wraz ze swym rodem

— 300 śm ierci o b lu b ien icy m usi ją za stą p ić sio stra lu b n ajbliższa k re w n a .
Ś m erć żony n ie w k ła d a n a m ęża a n i n ajm n iejszy ch obow iązków ,
inaczej n a to m ia st dzieje się, g d y u m rze m ąż; żony w in n e nosić
w c iąg u ro k u żałobę, oraz w z b ra n ia się im w c ią g u stu dn i w yjść
p o w tó rn ie za m ąż. Jeż eli z m a rły p o zo staw ił po so b ie b ra c i, to
n a jsta rsz y w in ien p o ślu b ić je g o w szy stk ie żony. D aw n iej w ola
k o b ie ty nic nie zn aczy ła, dziś n a w e t n a tę okoliczność zw raca się
b ard zo m ało u w a g i. N iedaw no jeszcze — w ra zie odm ow y —
p rz y w iązy w a n o w dow ę do 4 słu p ó w za rę ce i nogi, zakuw ano
w p ę ta żelazne, ćw iczono n a g o i t. d., sta ra ją c się w te n sposób
o siąg n ąć jej zgodę. D ziś już b a rd z o rz a d k o u c ie k a ją się do ś ro d ­
k ó w p o d o b n y c h ; z a stą p iły je inne, ła g o d n ie jsz e nieco n. p. s a ­
d zanie do jam y , w y k o p an ej w ziem i, zw y k le też skuteczniejsze.
Z resztą w dow a, k tó ra nie chce p o ślu b ić n a js ta rs z e g o dziew ierza,
m oże p o ślu b ić in n e g o k re w n ia k a m ężow skiego... w ed le w łasn e g o
w y b o ru , ale m usi w y k u p ić to p ra w o od n ajstarsz eg o dziew ierza.
W ty m celu s k ła d a m u o n a m ały p o d a re k , k tó ry u w ażać raczej
n ależ y za sy m bol, niż za d a r rzeczy w isty . K o b ie ta , k tó ra b y ch c ia ła
p o ślu b ić osobę p o stro n n ą, p o cz y tu je się za ro zp u stn icę, za istotę,
k to re j o b ecn o ść k a la w szy stk ich . W razie jej u cieczk i m ężczyzna,
k tó ry o d w aży ł się ją uw ieść i poślubić, p ła c i t. z. „ b a s -d ż a k sy “
t. j. 5 w ie lb łą d ó w ; g-rzywnę tę p o b ie ra ją k re w n i m ężow scy. W r a ­
zie u d an ia się w d o w y p o d op iek ę w ład z ro sy jsk ich , k tó re w ty ch
ra zac h sto su ją o g ó ln e p ra w o cyw ilne, ro d y m ężo w sk i i ojcow ski
w y rz e k a ją się jej u ro c z y śc ie ; los tak iej k o b ie ty b y w a zaw sze
o p ła k a n y ; k o ń czy o n a zw y k le n ierz ąd em i w ię z ie n ie m 16).
W a ż n ą b ard zo okolicznością w ty c h w y p a d k a c h są dzieci.
Z darza się, że w d o w a b ez d zietn a zw aln ia się od o b o w iązk u p o ­
ślu b ien ia d ziew ierza lu b je g o n ajb liższeg o k re w n ia k a ; w ów czas
m oże o n a w ró cić do sw eg o rodu. D zieje się to, ale b a rd zo rzadko.
R o zu m ie się, dzieje się n ie k ie d y , że w d o w a nie m a k o g o p o ślu ­
bić, alb o w iem n ie ty lk o b ra c ia m ężow scy, ale i b lizcy k re w n i w y­
m arli. P o n ie w aż n a d alszy c h te n o b o w iąz ek nie ro z ciąg a się,
16)
Miejscowa ustawa admiuistracyjna z r. 1869 pozostawia Kirgizom
szeroki samorząd i własne, wedle prawa zwyczajowego, sądownictwo, do k t ó ­
rego nie należą tylko sprawy o zbrodnie stanu, morderstwo i fałszowanie
monety. Sprawy pomiędzy Kirgizami a nie Kirgizami i wykroczenia, popeł­
nione przez Kirgizów w obrębie miast, wsi i stanic kozaczych, podlegają
sądom rosyjskim. Wspomniana ustawa dozwala kobietom kirgizkim w sp ra­
wach familijnych zanosić skargi do władz administracyjnych, które w tych
wypadkach stosują ogólne prawo cywilne ; cel — ochrona kobiety, ale
w praktyce nie osięga się go zupełnie.

— 301 d la te g o w ów czas w ra ca k o b ie ta do sw eg o rodu, otrzym ując '/e
część m ien ia m ężow skiego. W o statn ich czasach w ty c h w y p a d ­
k a c h zaczęto u w a ln iać n a w e t w d o w y dzietne, pozw alając im za­
b ra ć z so b ą n ajm łodsze dziecko oraz '/s część sp ad k u po m ężu ;
d ziecko to zalicza się w ów czas do rodu m atczy n eg o . T e n zw y­
czaj — to ty lk o łask a, k tó rej źródła k ry ją się w ro sy jsk o -k u ltu rn y ch w p ły w ach .
O p ró cz tej fo rm y le w ira tu istn ieje w śród K irg izó w jeszcze
in n a, o w iele staro ży tn iejsza. K irg iz b ez d zietn y n ie k ie d y w y szu ­
k u je d la swej żony k o ch a n k a, zw ykle k re w n ia k a ; dzieci, u ro ­
dzone z te g o sto su n k u m iłośnego, są u zn aw an e za praw ne. P ra w o
zw yczajow e k irg iz k ie surow o k arze cudzołóstw o ‘’J, ale w p o d o ­
b n y c h w y p a d k a c h to leru je je. W og-óle w y p a d k i p o d o b n e zdarzają
się b a rd zo rzad k o , ale istn ie ją n ie w ą tp liw ie ; dow odem m o g ą s łu ­
żyć w y ro k i „b ijó w “ ls). P rz y to c z ę jed en : K irg iz b ezd zietn y zm u­
sił sw ą żonę do zaw iązania sto su n k ó w m iłosnych z pew nym S artem , m ieszk ający m w step ie. K o b ie ta u rodziła c ó rk ę ; jej m ąż nie
c h c ia ł jej uznać za dziecko praw e, ale w yrok „bijów “ n a k a z a ł mu
to zrobić. Z resztą K irg iz m a praw o n iety lk o w ynająć sw ą żonę
k o m u innem u, ale n aw et ją sprzedać za żonę. P o d o b n e p rz y k ła d y
zd arzają się d o tąd 19).
W og'óle w śród K irg iz ó w sp o ty k am y jeszcze n a d e r liczne
p rz e ż y tk i zam ierzchłej e p o k i; do n ich n ależ y le w ira t w obu fo r­
m ach pow yżej o p isa n y c h ; do nich n ależ y p o b ra ty m stw o rodow e,
g o d ła i h a s ła ro d o w e i t. d. S p o ty k a m y też jeszcze z b y t w yraźne
ślad y szam anizm u, pom im o teg o , iż lud oñ cy aln ie w yznaje m ahom etań stw o , ale w śród k oczow ników nie m ożna sp o tk a ć ani k rz ty
fan aty zm u , n a to m ia st pan u je n ajzupełniejsza obojętność re lig ijn a.
T a ta rz y sy b ery jsc y , go rliw i M ahom etanie, tw ierdzą, że w iara w p ro ­
ro k a n ie w y w a rła n a K irg izó w najm niejszego w pływ u, i m ają
słuszność.

17)
Przedtem kobietę wraz z jej kochankiem karano śmiercią, wiesza
jąc na wielbłądzie po obu stronach.

1S)
K ir gizi, leciw i, zam ożni, uczciw i, a znający prawo z w y cz a jo w e
na zyw a ją się „ b ija m i“ ; w yrokują oni we w sze lk ich sp raw ach , ale z prawem
a p e la cyi do p ow ia tow eg o i obw odow eg o zjazdu „ b ijó w “ . W y r o k i ich są
prawom ocne.
19) „M ateryały do zbadania prawnych z w yczajów K ir g iz ó w “ . Om sk,
1 8 8 6 r. J e s t to zbiór prawa, którym m u s zą k ie ro w a ć się władze w s t o s u n ­
k a c h z K irgizam i w T urk e sta n ie , a to na m ocy r o zp o rz ą d z en ia m iejs co w e g o
g e n e ra ł-g u b er n a to r a .

— 302 IL
R ó ż n e fo rm y le w ira tu sp o ty k a m y w ro z m a ity c h z a k ą tk a c h
k u li ziem skiej ; istn ie je on u O setynów , G órali k a u k a z k ic h , w ielu
p lem io n A fry k i w schodniej, zw łaszcza u K a fró w , w P o lin e z y i
i Nowrej H o lan d y i, tudzież u w ielu plem ion A m e ry k i p ó łnocnej
i środkow ej i t. d. W o g ó le je g o szero k ie ro z p o w szech n ien ie je s t
s tw ierd z o n em d o s ta te c z n ie ; ta okoliczność k aże m n ie m a ć , iż
p rz y c z y n y p o w sta n ia , rozw oju i za n ik u tej in s ty tu c y i b y ły ogólne,
k r y ły się w w a ru n k a c h p o p rz ed za ją ceg o u stro ju sp o łeczn eg o . P o ­
wyżej stw ierd z iłe m istn ie n ie d w ó ch form le w ira tu : p ie rw sz a —
to p o ży c ie m iłosne bezdzietnej k o b ie ty za ży cia jej m ęża bądź
z d ziew ie rze m , b ąd ź z n ajbliśszym k re w n ia k ie m m ężow skim ;
d ru g a —• to o b o w iązek p o ślu b ie n ia w dow y przez b ra ta zm arłeg o
lu b je g o n ajb liższeg o k re w n e g o . N ie k ie d y s p o ty k a m y ty lk o je d n ą
z w sp o m n ian y ch form lub jej p rz eży tk i, n ie k ie d y zaś obie istn ie ją
ró w n o c ześn ie n. p. u K irg izó w . W a rto je d n a k zauw ażyć, że
form a p ierw sza sp o ty k a się w z g lę d n ie b ard zo rzad k o , n a to m ia st
d ru g a — dość często. T a okoliczność oraz p o m n ik i dziejow e i inne
p rz e ż y tk i zam ierzchłej d o b y k a ż ą stanow czo m niem ać, iż p ie rw sz a
w y p rz ed ziła w czasie d ru g ą . W k aż d y m ra zie m ożem y śm iało
tw ierd zić, ze le w ira t w sw ej form ie staro ż y tn ie jsz ej ro z w in ą ł się
d o p iero w ów czas, g d y zaczęła się w y ła n ia ć ro d z in a p a try a rc h a ln a
w raz z k u lte m p rz o d k ó w i p o c z ą tk a m i w łasn o śc i o so b iste j. R o z u ­
m ie się — b a rd z o w a żn y m cz y n n ik ie m w rozw oju tej in sty tu c y i
b y ło m ałżeń stw o p rzez p o rw an ie, a p o tem przez k u p n o , zw łaszcza
to o statn ie. W o g ó le p o w stan ie le w ira tu — m niem am — b y ło nieró w n o czesn em : sto p ień u sp o łeczn ien ia, ta k zależny od ty lu o k o li­
czności, ro z s trz y g a ł tę k w e sty ę ; sto p ie ń u sp o łecz n ien ia też p rz e ­
w ażn ie w p ły w a ł n a je g o p rz eo b ra żan ie się i sto p n io w e o g ran iczan ie.
D zieje p ra w a h e b ra js k ie g o p rz e d sta w ia ją b ard zo d o b ry p rz y ­
k ła d : w iem y, iż B ooz, b ard zo d alek i k re w n y m ęża R u ty , m usiał
p o ślu b ić je g o w d o w ę ; w II-g im w iek u p rz e d N ar. C h ry stu sa te n
o b o w iąz ek już ty lk o cięży n a n a jsta rsz y m dziew ierzu ; p ra w o talm u d y czn e n areszcie zw aln ia w dow ę od obo w iązk u p o ślu b ie n ia
dziew ierza, k tó ry u ro d z ił się po zg o n ie jej m ęża ; w reszcie M ajm o n id es m niem a, iż m a p ra w o ona w yrzec się m ałże ń stw a p rz y ­
m usow ego. P o d o b n e o g ra n ic z e n ia sto p n io w e s p o ty k a m y w śród
K irg izó w . D aw n iej k a ż d y k re w n ia k m ężow ski m usiał p o ślu b ić je g o
w dow ę, g d y n ie b y ło bliższy ch ; dziś te n o b o w iązek cięży ty lk o
n a a g n a ta c h aż do p ią te g o sto p n ia. T ak ie m je s t przynajm niej
zd an ie K irg iz ó w , o b ez n an y ch z ludow em p ra w em zw yczajow em
W id z im y też w H in d u s ta n ie sto p n io w y zan ik p ra w k ś e tra d ż y ;

-

303 -

to sam o działo sie w śró d O sety n ó w . P ro c e s w ięc za n ik a n ia lew ira tu sp ro w a d zał się do sto p n io w eg o o g ra n ic zen ia liczby osób,
z k tó ry c h jed n ą w dow a m usiała poślubić, z d rugiej zaś s tro n y —
zaczęto po w o li a sto p n io w o u zn aw ać ją za człow ieka, p o siad ają­
ceg o w łasn e sy m p a ty e i a n ty p a ty e ; jednocześnie też z zanikiem
te g o zw yczaju, o d b y w a ło się stopniow e w yzw olenie k o b ie ty z p ęt
ro d z in y p a try arch alnej.
PV k w e sty i p o w stan ia le w ira tu istn ie ją dw ie te o ry e : pierw sza
uw aża tę in sty tu c y ę za p rz e ż y te k t. z. p o lia n d ry i b ra te rsk ie j,
d ru g a zaś m niem a, iż m ałżeń stw o przez k u p n o w raz z p o w s ta ­
niem i rozw ojem ro d zin y p a try a rc h a ln e j tudzież w łasności ro d o ­
wej p o ło ży ło jej p o czątek. P ie rw o tn y b e z ła d płcio w y d ro g ą sto ­
p n io w eg o o g ra n ic zen ia pow oli doprow adził do spólności k o b iet
w w ięk szy ch zw iązkach rodow ych. G dy ro d y ro z p a d ły się n a p o ­
szczególne sp ó ln o ty rodzinne, spólność k o b iet zachow ała się w śród
n ich ; z niej po w o li ro zw in ął się lew irat, uw zg lęd n iający k u lt
p rz o d k ó w i in te re sy rozw ijającej się w łasności. T ak ie m ałżeństw a
zb io ro w e d o ty ch czas istn ie ją ; dość tu przy to czy ć sło w a pod ró żn ik a
S h o rte ’a, k tó ry o T o d asa ch ta k m ów i : „jeżeli istnieje 4 lub 5
b ra ci, z k tó ry c h sta rsz y , doszedłszy do w ieku odpow iedniego,
zaw rze zw iązki m ałżeńskie, to je g o żona rości p raw o do w szy st­
k ich je g o p o zo stały c h b raci, ja k do sw ych m ężów , ci zaś, p o d ­
ró słszy i doczekaw szy się dojrzałości płciow ej, stają się stopniow o
jej m ężam i. W sz a k ż e jeżeli żo n a p o siad a sio strę lub sio stry , to
one, o siąg n ąw szy dojrzałość p łciow ą, stają się po kolei żonam i
m ęża swej sio stry lu b m ężów swej siostry. W te n sposób ro ­
d zina, sk ła d a ją c a się z k ilk u b ra c i, m oże stosow nie do okoli­
czności p o siad ać albo je d n ą żonę dla w szy stk ich , albo kilka.
W k ażd y m razie je d n a k , czy żona będzie je d n a , czy też k ilk a,
ro d z in a m ieszk a p o d jed n y m dachem i w szyscy jej członkow ie
po zo stają z so b ą w b ez ła d n y ch sto su n k ach m iło sn y c h “. J e s t to
cz y sta fo rm a p o lia n d ry i b ra te rsk ie j, nie obcej i S łow ianom , gd y ż
u s ta w a k o ścieln a J a ro sła w a z w. X I. zaw iera ta k ie p o stan o w ien ie :
„oże dw a b ra ta b u d u t s jedinoju żenoju, ep isk o p u i o o g ry w ie n ,
a żon k a w dom c e rk o w n y j“. Istn ie n ie tej form y p o lia n d ry i nie
d a się zaprzeczyć w H in d u sta n ie i H e lla d z ie staro ży tn ej. N ie ­
w ątp liw ie z niej p o w sta ł le w ira t, ja k o jej pozostałość, przeżytek.
W e d le tej te o ry i jest w ięc le w ira t przeży tk iem d aw no zam ierz­
chłej p rzeszłości, n a k tó re g o u trzy m a n ie w p ły n ą ł d o d atn io k u lt
p rzo d k ó w i p o w sta ją c a w łasn o ść rodow a. W ie m y dobrze, czem
dla te g o k u ltu je s t sta rsz y sy n zm arłego, k tó ry ty lk o jed y n ie
m oże sk ła d a ć o b iaty duchom p rz o d k ó w ; dzieje i różne pom niki

— 304 przeszło ści b a rd z o d o k ła d n ie a jasn o o k re śla ją to. Jeż eli w ięc
zm arł b r a t starszy , nie p o zo staw ia jąc syna, to d ro g ą n a tu ra ln ą
ro z w in ęła się m yśl, b y m ło d szy p o ją ł w dow ę, a b y „w zbudzić im ię
zm arłeg o w Iz ra e lu “, ja k się w y ra ż a ją p o m n ik i lite ra tu ry h e b r a j­
skiej. K o b ie ta b y ła n ie w o ln ic ą k u p io n ą czy b ra n k ą p o jm an ą, za­
tem rzeczą, sta n o w ią c ą o b jek t w łasności... T a k ą je st w z a ry sa c h
o g ó ln y ch te o ry a p ierw sza.
D ru g a m n iem a, że ź ró d ła le w ira tu k ry ją się w p ra w ie w ła ­
sn o ści ro d u do k o b ie ty n ab y tej, czy zdobytej. M ożna m niem ać, że
B ooz m a p ra w o p o ślu b ić R u tę n a tej sam ej zasadzie, n a jak iej
m a p ra w o p ierw szeń stw a do p o k u p u i w y k u p u k a w a łk a ziem i,
n ależ ące j n ie g d y ś do je g o w sp ó łro d o w có w . P o zo staje w ięc m n ie ­
m ać, iź źró d łem tej in s ty tu c y i je s t p ra w o w łasn o ści n a w dow ę
zm arłeg o . T en p o g lą d podziela S p en ce r. Zdaje m i się je d n a k ,
iż w o b y cz ajach lu dów p ie rw o tn y c h m ożna z ła tw o ś c ią znaleść
in n e, o w iele b ard ziej n a tu ra ln e ob jaśn ien ie tej sp ra w y . P o n ie ­
w aż w e w c zesn y ch u stro jach sp o łe c z n y c h żony uw ażan em i b y ły
jak o w łasn o ść, p rz eto dziedziczono je w ta k i sam sposób, ja k
i in n e ro d zaje w łasności. K ie d y czy tam y , że w śród „B ellab o llah ó w żona zm arłeg o p rz e n ie sio n ą zostaje do h a re m u je g o b r a ta “,
że p o śró d Julów „w dow a p rz e n ie sio n ą z o staje do b r a ta zm arłeg o
jej m ę ż a “ i t. d... w ów czas ro d zi się u n a s p o d ejrzen ie, że w zięcie
n a w łasn o ść żo n y b ra ta , nie m a nic w sp ó ln e g o z p o lia n d ry ą .
P o g lą d te n b y łb y zu p e łn ie słuszny, g d y b y g o m o żn a b y ło p o g o ­
dzić z fa k te m istn ie n ia n ajstaro ży tn iejszej fo rm y le w ira tu , p o ch o ­
dzącej n iew ą tp liw ie od p o lia n d ry i. F a k ty w sp ó łcz esn e p o tw ie r­
d zają to. D zisiejszy le w ira t w śród K irg iz ó w n ie w ą tp liw ie u trz y ­
m uje się ty lk o dzięki m ałże ń stw u p rzez k u p n o ; p ła c ą c k a ły m , n a
k tó ry sk ła d a ją się pró cz o b lu b ie ń c a je g o w sp ó łro d o w c y , ró d n a ­
b y w a n iezap rzeczo n e p ra w o w łasn o śc i do k o b ie ty kupionej. W ten
sp o só b sam i K irg iz i tłó m a c z ą istn ie n ie te g o zw yczaju. W a rto
w szak że zan o to w ać, że w edle pojęć lu d u rzecz k u p io n a m oże b y ć
w y k u p io n ą ; n ig d y je d n a k nie zd a rza ło się, b y zw ro t k ały m u
zw aln iał w d o w ę od jej obo w iązk u . P rz e c z y też te m u tłó m aczen iu
fa k t istn ie n ia staro ży tn iejszej fo rm y lew ira tu . M niem am — źró­
d łe m le w ira tu K irg iz ó w je s t n ie g d y ś is tn ie ją c a w śró d nich polia n d ry a . P o d trz y m u je gO i za p ew n ia m u w z g lę d n ą trw a ło ść m a ł­
żeństw o p rzez k u p n o , o p a rte na p ra w ie w łasności rodu do k o ­
b ie t n a b y ty c h . Z d aniem m ojem , to tłó m a cze n ie d a się zasto so w ać
do w sz y stk ic h lu dów , k tó re z n a ły lu b zn a ją tę in sty tu c y ę, jeśli
u w z g lę d n im y w w y p a d k a c h p o szc zeg ó ln y ch w y m a g a n ia k u ltu
p rz o d k ó w .
.
Jan Witort.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.