a2106a88e1987e40b97c836473665600.pdf
Media
Part of Choroby i medycy na Szląsku/ Lud, 1896, t. 2
- extracted text
-
Choroby i medycy na Szlosku w XVII, wieku.
Ż y jący w d ru giej połow ie X V II. w ieku pisarz szląski F r y
d e ry k L ic h ts te rn p o d aje w swojej „S chlesische F ü rs te n k ro n e “ n ie
k tó re szczeg ó ły o ch o ro b ach i m ed y k ac h n a S zląsku, k tó re rz u
cają św ia tło n a sto su n k i i w y o b ra żen ia ludu w ow ym czasie.
O tóż najczęstszem i chorobam i, ja k ie n aw ie d zały S zlążaków , b y ły
k am ień , p o d a g ra , su c h o ty i w odna p uchlina, co pochodziło stąd,
że m ajętn iejsi p ili za dużo o g n isteg o w ęg rzy n a i w ap n isteg o w ina
a u s try a c k ie g o i m o raw sk ieg o , śre d n ia zaś w arstw a za dużo zi
m n eg o piw a, a p ro śc i ludzie za w iele w ody. T ak ż e g o rączka, b o
leści żo łąd k a i k rw a w a b ie g u n k a g ra so w a ły latem z pow odu n a d
m iern e g o sp o ży w an ia n ied o jrzały ch ow oców . Z astan aw iającą b y ło
rzeczą, że k sią ż ę ta i znakom ici ludzie pow szechnie zap ad ali n a
żółtaczk ę, k tó ra w ielu p o zb a w iała życia. P om iędzy p ro sty m lu
dem b y ło m nogo tręd o w aty ch , k alek , g a rb a ty c h i ku law y ch .
R z a d k o p rz e c ią g a ła się ch o ro b a ; zw y k le g d y k to po długiem
zdrow iu w reszcie zan iem ó g ł, u m iera ł niebaw em .
J a k nie zb y w ało S zląskow i w ow ym czasie n a uczonych lu
dziach, ta k też n ie zb y w ało i n a d o b ry c h m edykach. K sią ż ę ta
trz y m a li na d w o rach sw oich p rz y b o czn y ch m edyków , k tó ry c h
d ro g o o p łacali. O dznaczający się w iadom ościam i i zręcznością
o trzy m y w a li ty tu ł radców . M ieli też k siążęta w łasn y c h a p te k a rz y
i w łasn e a p te k i. W ie lk ie m iasta, chociaż p ra k ty k o w a ł w nich
niejed en m ed y k n a sw oją rę k ę, u trz y m y w a ły w łasnym kosztem
d o św iad czo n eg o le k a rz a m iejskiego i p ew n ą ilość „fizyków “ ja k o
jeg o po m ocników . M ałe i u b o g ie m ia sta za d aw a la ły się do
b ry m i felczeram i.
W ro c ła w m iał cz te ry ap te k i, in n e m iasta m iały trzy, inne
dwie, in n e je d n ą ty lk o , ale po m n iejszych m ia sta c h a p te k i nie
b y ły ta k dobrze zaopatrzone, ja k w ro cław sk ie. N ig d zie zaś nie
m o żn a b yło do stać ta k d o sk o n ały ch le k a rstw ja k n a S zląsku, bo
ziem ia i' g ó ry szląsk ie obfitow ały w rz ad k ie i w y b o rn e zioła.
-
290 —
2 znajom ości ziół s ły n ę ła m iędzy in n em i D ó to ta _ S y b ila , m a rg ra b ia n k a b ra n d e n b u rs k a z ro d u H o h en zo llern ó w , k siężn a n a B rz e g u
i L ig n ic y ( f 1625), w ie lk a p rz y ja c ió łk a P o la k ó w 1), k tó ra sam a
p rz y p ra w ia ła le k i i ro zn o siła je chorym , a co w ieczó r ch o d z iła
z dziećm i i p a n n a m i d w o rsk ie m i w pole, ucząc ich w łaściw o ści
ziół ro z m a ity c h .
P o w sz e c h n ie p o za g ra n ic a m i S z lą s k a w ielk i p o p y t m iała
jak o le k a rs tw o ta k zw an a terra sigillata, cz erw o n a w a ziem ia,
k tó rą o d k ry ł p ierw szy dr. J a n M o n tan u s n a Jerzow ej g ó rze (Georg e n b e rg ) p o d S trz y g ło w e m ; dano zaś jej ta k ą nazw ę, p o n iew a ż
sp rz ed aw a n o ją w form ie o k rą g łe g o p la c k a , n a k tó ry m w y c isk a n o
p ieczęć. A to li w sam ym S zląsk u n iew iele ją so b ie ceniono, co
p rz y p o m in a ło , ja k m ów i L ic h tste rn , p rzy sło w ie o p ro ro k u w w ła
sn y m k raju .
N a jp rzed n iejsi m ed y cy szląscy o trzy m y w a li sto p n ie a k a d e
m ickie w P a d w ie . W chem ii szląscy m ed y cy starej d a ty n iew iele
um ieli, m ło d szy ch n a to m ia s t za ch ęc ił do zajm ow ania się chem ią
sła w n y w ro c ław sk i m e d y k dr. F ilip S a c h s i sam im d o b ry m p rz y
k ła d e m p rzy św iecał.
W w ięk sz y ch m iastach m ed y cy b ard zo zw ażali n a sw ą g o
d ność, do ch o ry c h jeździli w e w ła sn y c h pow ozach, w m n iejszych
zaś m iastach nie sro m ali się m e d y c y u trz y m y w a ć g o sp o d , szynko w ać, jeśli nie piw o, to w ino i c h w y ta ć się in n y ch zajęć d la p o
m nożenia dochodów .
J e śli chorem u n a kam ień , p o d a g rę lub sp araliż o w an ie zap i
sa n e p rzez m e d y k a le k a rstw o nie sk u tk o w ało , w ted y u d a w a ł się
do cie p ły c h k ą p ie li p o d J e le n io g ó rą . O m ilę od teg o m ia sta
w zn o sił się p o n a d ciepłem źró d łe m gm ach, w k s z ta łc ie g ru b e j,
o k rą g łe j w ieży ; w e w n ą trz b y ły w około k o m ó rk i do ro z b ie ra n ia
się. W o d ę ź ró d la n ą w puszczano c z te ry ra z y n a dzień do b a se n u
i ty le k ro ć ją w ypuszczano. R a n o n a o d g ło s dzw onu szli m ężczy
źni do k ąp ieli, po n ich k o b ie ty . W tym że p o rz ą d k u k ą p a n o się
w p o łu d n ie. Za k ą p ie l b ra n o od k aż d eg o g o ścia za p ierw szy raz
d u k a ta , p o tem ty g o d n io w o d u k ata, c a łą je d n a k ro d zin ę u w ażan o
ja k o je d n ą osobę. P ie n ią d z e b ra ł h r. SchafFgotsch, w łaśc ic iel ź ró
dła. Ź ródło b y ło 5 ło k c i g łę b o k ie , a do n a p e łn ie n ia b a se n u w o d ą
p o trze b o w an o trze ch godzin. N ieo p o d a l b y ło d ru g ie źródło, zw ane
p ro b o szczo w sk iem , ta k ż e p o k ry te ła d n y m b u d y n k iem , ale nie
’) Denkwürdigkeiten aus dera Leben der Herzogin Dorothea Sibylla
топ Liegnitz und Brieg wörtlich aus des E othgerbers Valentin Gierths H ansund Tagebuche mitgetheilt von Syndicus Koch. Brieg, 1830.
— 291 ta k silne, ja k tam to, zaczem też g oście mniej p ła c ili za kąp iel.
O b a d w a źró d ła o trz y m a ł w len n o G otsche S ch af od księcia B o lk a
św id n ick ieg o w r. 1377.
In n i jeździli do L ą d k u (L andeck) w h ra b stw ie k ło d zk iem lub
do S olić (Salzbirunn) w k sięstw ie św idnickiem , zalecan y ch przez
m ed y k ó w w ięcej n a ze w n ętrzn e nied o m ag an ia, niż n a w ew n ętrzn e
ch o roby. N a jb o g a tsi szukali p o ra to w a n ia zdrow ia w k w a śn ic ach
czeskich.
W ie lk i u szczerb ek czynili m edykom i ap tek arzo m szarlatan i,
k tó ry m łatw o w ie rn y i niero zsąd n y lud, uw iedziony ich sam o
ch w alstw em , w ięcej w ierzył, niż lekarzom z pow ołania. N aw et
sz la c h ta u d a w a ła się n ie k ie d y do nich po ra d ę w sw ych d o le g li
w o ściach. A le w m iastach takim ludziom nie w olno było p rz e b y
w a ć z w y ją tk ie m ja rm a rk ó w , podczas k tó ry c h m ieli n ad nim i do
zó r „fizycy“.
W r. 1660 p rz y b y ł do S zląsk a z P o lsk i su k ien n ik nazw i
sk iem W ild e g a n s , udając m ed y k a. S e tk a m i zbiegali się do niego
ludzie pom im o p ro testó w ze s tro n y m edyków . C złow iek ten,
trzy m a ją c się zasad y : Mundus vult decipi, ergo decipiatur, w szy st
kim ch o ry m bez ró żnicy je d n ą je d y n ą d aw ał p ig u łk ę, ja k o n ie
zaw o d n y śro d e k n a w szelakie choroby. A le n iew ielu uzdrow ił,
a u zb ieraw sz y sp o ro pieniędzy, z n ik n ą ł bez śladu.
Często też u ciek an o się do stary c h b ab , w różbitów i k u g la
rzy. T a k ży ł w r. 1673 w B uchw aldzie p o d N ow ym targiem (Neum a rk t) w k sięstw ie w ro cław sk iem człow iek, k tó ry leczył ludzi
sp araliż o w an y c h i to w n a stę p u ją c y sp o só b : W y są c z a ł chorym
trz y k ro p le k rw i z w ielkiego p a lc a u praw ej ręki, o d cin ał trz y
pęczk i w łosów z p ra w e g o w ierzch o łk a p a lc a u praw ej nogi,
p oczem w szy stk o m ieszał ze sobą i u k ry w a ł w pn iu drzew a, cho
re g o zaś sm a ro w a ł ja k ą ś m aścią, zalecając cierpliw ość przez p ó ł
roku. C hociaż najw iększa część ch o ry ch p o zn aw ała się n a szal
b ierstw ie, je d n a k do ow ego oszusta w ięcej przy ch o d ziło ludzi, niż
do „sław n eg o w całym św iecie i n iezró w n an e g o “ dr. Jo n sto n a
z Z ieb en d o rfu w k sięstw ie lignickiem . T e n dr. J a n Jo nston, o k tó
ry m L ic h tste rn w spom ina, n ależ ał rzeczyw iście do eu ro p ejsk ich
zn ak o m ito ści sw o jeg o czasu, a w sław ił się o g ro m n em i p ra cam i
sw ojem i w h isto ry i n atu ra ln ej i m edycynie. U rodził się on 1603 r.
w S zam o tu łach , p rz e b y w a ł dłuższy czas w Lesznie, zażyw ając
przy jaźn i R a fa ła L eszczyńskiego i sy n a je g o B o g u sła w a, p o d sk a r
b ieg o k o ro n n eg o , a po zdobyciu w iaro ło m n eg o L eszna przez
G rz y m u łto w sk ie g o w r. 1656 o siad ł n a S zląsk u i tam do k o n ał
życia, m ając la t 72.
—
292
—
W r. 1628 ży ł p e w ie n ch iru rg - n a dw orze J a n a C h ry sty a n a ,
k się c ia b rz e sk ie g o , o k tó ry m g ło szo n o cuda, m iędzy in n em i p o
sia d a ł sztu k ę z a sp a k a ja n ia w szelkich za ch ceń k o b ie t w o d m ien
n y m sta n ie , a zim ą d o s ta rc z a ł im zu p e łn ie św ieżych w isien i in
n y c h ow oców . P e w n e g o ra zu zastan o g o bez ży cia z sk rę co n y m
k a rk ie m p o d ła w ą w w łasn y m pokoju.
W r. 1657 w y b u c h ło m orow e p o w ie trz e n a D o ln y m S zląsk u ,
a w ład ze, p o stęp u jąc so b ie sp rę ży ście, nie dozw oliły m u się ro z
szerzać. W B rz e g u za m y k a n o n a ty c h m ia s t dom y, w k tó ry c h u k a
za ła się zaraza, ch o ry ch zaś w ynoszono za m iasto do n am io tó w ,
za o p a trz o n y c h w żyw ność i leki, u b o g ich um ieszczano w w ielkim
dom u n ad O drą.
W r. 1681 znow u pojaw iło się m orow e p o w ietrz e. P rz y w le k li
za raz ę żydzi z A u stry i n a G ó rn y S zląsk, sk ą d ro z p o sta rła się aż
do k się stw a g ło g o w sk ieg o . A to li w szystkie m iejsca za p o w ietrzo n e
o d o so b n ian o n a ty c h m ia st, a n a w szy stk ich g o ściń cach u staw iono
straż e, k tó re n ik o g o do m ia st nie w p u szczały . G d y w ty m czasie
b a ro n K a ro l "W iktoryn B ees z L o eb en w k sięstw ie b rzesk iem
po p o w ro c ie z za p o w ietrzo n e g o W ie d n ia u le g ł w raz z żoną i d zie
ćm i zarazie, sp alo n o n a ty c h m ia s t d w ó r je g o w raz ze w szy stk iem , co
się w nim zn ajd o w ało, n ie w yjm ując zw ło k b a ro n a i je g o rodziny.
C elem z a p o b ie żen ia g ra so w a n iu m o ro w eg o po w ietrza, w y d a ł
g e n e ra ln y n a m ie stn ik c e sa rsk i n a S zląsk u , k a rd y n a ł-b is k u p w ro
cław sk i F ry d e ry k , la n d g ra b ia h esk i, b a rd z o d o k ła d n e p rz ep isy ,
św iad czące o je g o m ąd ro ści i tro sk liw o ści o d o b ro k raju .
N a S z lą sk u dużo czy n io n o dla u b o g ich , k tó ry m c h o ro b a o d
b ie ra ła m ożność za ro b k u . Z najdow ali oni sc h ro n ie n ie i o p iek ę
w szp italach , k tó re bud o w an o n a p rzed m ieściach . D o b ro c z y n n e
te z a k ła d y p o zn a w an o p o k rz y żu , z a tk n ię ty m n a w ieżycy.
Dr. Stanisław Karwowski.
Przyczynek do dziejów rodziny.,
(Ł B W
S E Ä T b
U tw o ry staro ż y tn e j lite ra tu ry h eb rajsk ie j są w o g ó le sz e ro k o
ro zp o w szech n io n e i znane, zw łaszcza w k ra ja c h p ro te s ta n c k ic h ;
p rzypuszczam , że nie są one obce i n aszem u cz y ta jące m u o g ó
ło w i; sądzę, że zna on ch o ciażb y z n az w y „k sięg ę R u ty " , z a w ie ra
ją c ą p rz eślic zn ą sielan k ę, ta k c h a ra k te ry s ty c z n ą d la n ie k tó ry c h
stro n ży cia sta ro ż y tn y c h H e b rajcz y k ó w . O to jej tre ść : E lim elech
