a9c484f7163cc5acae32b543816c058c.pdf
Media
Part of O antropologii etnicznej ( na podstawie "Ludów" Krzywickiego)/ Lud, 1895, t.1
- extracted text
-
-
225 -
O antropologii etnicznej
(na podstawie ,, I >(¡<¡ow‘- Krzywiclłiego*).
P o d a n ia dziejowe o starożytności rod u ludzkiego nie sięgają
po za liczbę 200— 350 p okoleń, licząc 4 —5 p oko leń na stulecie. D o
piero rozwój b a d a ń antro po lo g icz n y ch i g-eologicznych p rzek onał
św iat n a u k o w y o znacznie odleglejszej starożytności człow ieka n a
ziemi; znajdujem y bow iem naszych p o to p la s tó w stanowczo już w c z w a r
torzędow ej epoce, przypuszczalnie zaś w trzeciorzędowej. D a rw i
niści idą dalej, bo przypuszczają znacznie jeszcze odleglejsze
istnienie t. zw. »anthropopitescusa«. Ä j przejście przyrodnicze od
zw ierząt niższorzędnych do człowieka. W szeregu n a u k i u m iejętn o
ści - - an tro p o lo g ia , j a k sam o jej nazwisko wskazuje, m a na oku
je d y n ie istotę lu d zk ą w tem znaczeniu, że przez o dpow iednie p o m iary
czaszek, b a d a n ie k ształtów ciała i t. p . —d ąż y do poznania, czy, ile
i jakie g a tu n k i — w z ględn ie rasy, istnieją w całej ludzkości;
zdążając zaś do te g o celu, zaczyna swe s tu d y a od najodleglejszych
. pro top lastow r ro d u ludzkiego, a k o ń c z y — chociażby na nas w szyst
kich, k tó rz y obecnie żyjem y i działamy, W i e k X V I I I . zaczął się zaj
m o w ać an tro p o lo g ią, w iek nasz wliczył ją do rzędu p o w a ż n y c h g a
łęzi umiejętności, osobliwie od chwili, k ie d y wojna d o m o w a w S t a
nach Z jednoczonych A m e ry k i północnej zw róciła się z pra k ty c zn em i
zag ad n ien iam i do teo ry i a n tro p o lo g icz n y ch , mianowicie, czy i o ile
m urzyn, doty chczas niew olnik, może b y ć n a ró w n i z b ia ły m
p la n ta to re m postaw iony . Od teg o czasu — w stępuje an tro p o lo g ia
do rzędu tych umiejętności, k tó re m ają dla ludzi w arto ść nie ty lk o te o re
tyczną lecz także p r a k ty c z n ą ! chociaż zarazem b y w a na rozm aite stron y
— iż się ta k w y ra zim y -■n a c i ą g a n ą przez liczne p a r ty e społeczno-po
lityczne, przecież w yw á lcza sobie pow oli p e w n ą p o d s ta w ę objektywną, m ianow icie od czasu, k ie d y B roc w y k ry ł, po długiem i m ozol
ném błądzeniu, po m anow cach, —- s p o s o b y u m iejętn ych p o m iaró w
czaszkowych- S p o so b ó w ty ch m a m y dzisiaj 5 i p o zw alają one a n tr o
po lo g o m b a d a ć nie ty lk o t. z w. ra s y p ierw otn e, ale n aw et b a d a ć
n a w a rstw o w a n ia raso w e wśród społeczeństw mniej lub więcej mie
szanych. O b o k czaszek — nie małą, chociaż n aw et m etodologicznie
nieustalon ą jeszcze - norm ę b a d a ń antro p o lo g icz n y ch stan o w ią teg o
rodzaju o b jaw y jak.: k o lo r oczu, w ło s ó w , p ew n e znaki n a
sicòrne i t. p. C ały ten m a te ry a ł faktyczny, stan o w iąc y p o d s ta w ę
*) „ L i i d y “ - Z a ry s a n tro p o lo g ii eth iczn ej p rz e z L. K rzy w ick ieg o . W a rs z a w a 1893.
15
— 226 —
sťudyów antro p o lo g icz n y ch , jest mimo m eto d y B ro c a — jeszcze ta k
dalece p o w ik ła n y i szczupły, iż zupełną m usim y p rzyznać słuszność
słowom p. K rz y w ic k ie g o , że an tro p o lo g ia dzisiejsza znajduje się d o
piero w sta d y u m w y k o ń c z a n ia sw y ch p o stu lató w m etodologicznych.
Nie m ałą pOmocą dla an tro p o lo g ó w jest lin g w is ty k a porów n aw cza,
k tó ra do dziś dnia zastępuje częstokroć b ra k d o k ład n y ch p om iaró w cza
szkow ych i innjmh fa k ty c zn y ch d an ych an tro po log iczny ch, z k tó r y c h b y
nauka m og ła jakieś hy p o tézy , przynajm niej o istocie i składzie w ielu b a r
b arzyń skich i dzikich lu d ó w — w yprow adzić. W ie m y np., że społeczeń
stw a na pew n y m s p e c y a ln y m stopn iu rozwoju pozostające, uży w ają języ
k ów mało ro zw iniętych tj. jedn o sy llab o w y c h ; ilekrotnie więę m am y
wiadomość, że w śród cyw ilizo w a n eg o już ludu n. p. Indusów , znaj
dują się ludzie, m ów iący za p o m ocą p o jed y ń cz y ch zgłosek, to m ożem y
w nioskować, że ludność In dyj az y a ty c k ic h będzie należeć do a n t r o
pologicznie niejednolitych, ja k k o lw ie k b y ś m y n a w e t p o z y ty w n y c h
d a n y c h o ty m fakcie z dziedziny p om iaru czaszek i t. p. nie
posiadali. N a tu raln ie lin g w is ty k a p o ró w n a w c z a nie może n ig d y z up e ł n i é zastąpić b a d a ń antro p o lo g icz n y ch , może im ty lk o , t a k ja k
obecnie — iść w pomoc. Jeżeli n. p. dzisiaj m ożem y stanow czo
twierdzić, że Żydzi, mimo d łu g ie g o fa n a ty c z n e g o odosobnienia, m ają
w sobie wiele bardzo krw i niesemickiej, to n a to p o ró w n a w c z a lin
g w is ty k a nie daje n am p o trz e b n y c h d a n y c h — ty lk o a n tro p o lo g ia.
N p. w In d y a c h p rz e d g a n g e s o w y c h m am y Ż yd ów c e ry czarnej,w A n g lii
po siad ają przew ażnie czysto jasne w łosy i niebieskie oczy, w zacho
dnich g u b ern ia ch R o ś y i szeroką tw arz — słowiańską. W e d ł u g a n
k ie ty szkolnej niemieckiej, t y p y czysto b lo n d y n o w e (tj. jasne włosy,
niebieskie oczy) stan o w ią iO'32-o/0 u Ż ydó w badeńskich, іо'з8°/0 u b a w a r
skich, 11'2 3 1’/0 u pruskich, i r y y '^ u h e s s e i i s k i c h a і з'5з 0/0u brunśw ickich;
w szystko to jak w idzim y n a d e r ciek aw e i ważne fa k ty , stw ierdzone przez
sam ą ty lk o an tro p o lo g ię, bez p o m o c y p orów naw czej lingw istyki.
P. K rz y w ick i w y znacza w p ra c y swej w y ra źn ą linię g raniczn ą m ię
dzy tem i dw iem a gałęziam i wiedzy, przez co staw ia czytelnikow i
jasno przed oczy usługi, jakie a n tro p o lo g ia Sama przeż się oddaje
og óln em u rozwojowi umiejętności o człowieku. Zakreśla także a u to r
gran ic e um iejętne m iędzy a n tro p o lo g ią a socyologią, co należy u w a
żać za o ry g in a ln ą cząstkę całej ro z p ra w y o » l u d a c h « , d lateg o w y
p a d a nam sp ra w ę tę szerzej omówić.
II.
S ocyo lo g ią , zajm ująca się
b ad a n ie m — czy i jakie
istnieją stałe p r a w a rozwojowe społeczeństw lu d z k ic h ,1 należy
po dobnie ja k a n tro p o lo g ia — do umiejętności n o w y c h i jak k o lw ie k
posiada wielu — w p ro st g en ialn y c h pracow n ikó w , przecież nie do
szła jeszcze do tego, ażeb y ustalić ściśle zakres sw y ch b a d a ń i określić
o b jek ty w n ie m etodę. Zaznaczam y to tutaj mimochodem, bo zresztą
- nie m am y n a ceiu w y p ro w a d z a ć na razie w łasny ch wniosków w ty m
'k i e r u n k u , ty le na podstaw ie, tego, cośm y p o w ie d z ie li— jest widocznem, że oznaczenie sto su n k u m iędzy n a u k ą antrop olo gii, w yk ończającą
dopiero swe m etodologiczne p o s tę p o w a n ia i — socyologią, um ieję
tnością nie mniej nową, jest rzeczą t a k trudn ą, że sam a p ró b a tego
rodzaju w dziele p. K rz y w ic k ie g o , już na uznanie zasługuje. Od p ie rw
szych p rz eb ły sk ó w p o d o b n y c h do dzisiejszej socyologii, ow itych
długi czas n a d e r s tara n n ie w sukienkę teozoficzną, j a k n. p. w zna
ném dziele Św. A u g u s t y n a »de civitate Dei«, staw iano z różnych
stro n liczne szeregi h y p o té z o p ra w a c h rozwoju społeczeństw ludz
kich, a k ie d y o g ó ln y wzrost n a u k i umiejętności umożliwił wreszcie
h y p o té z y te oprzeć na więcej o b je k ty w n y c h podstaw ach, okazało
się, że najznakom itsi n aw et socyo log ow ie dalecy są jeszcze od
zrzucenia z siebie więzów w p ro st k lasow ych, społecznych. A u g u s t
Comte zidentyfikow ał socyo log ię z history ą, S p e n c e r trak tu je ją
odrębnie, zupełnie, posługmjąc się ty lk o faktam i dziejowymi, Gumplowicz w y cho dzi z z n a n e j , teo ry i najazdów, wreszcie ca ły szereg t.
zw. »m ateryalistów w h i s t o r y i “ idzie ślad em F . E ngelsa, k tó ry , o p ie
rając się n a bard zo zresztą o b je k ty w n y c h b a d a n ia c h M o rg a n a
0 »społeczeństwach p ierw o tny ch« , w y ra ził zasadę rozw ojow ą, że sp o
łeczeństw a ludzkie rozwijają się w m iarę w zrostu ilości i jakości
śro d k ó w pożyw ienia, - - i w m iarę w zrostu g ra n ic ludzkiej p r o d u k
cyjności. P. K rz y w ic k i nie od dziś jest zn any jak o » n auk ow y socyalista«, tj. zw o lenn ik nie ty lk o ekonom icznych p o g lą d ó w M arksa
1 M arksistów , ale tak że — zw olennik »m atery alistyczneg o p ojm ow ania
dziejów« —śladem E ngelsa, K a u c k ie g o , L a f a rg u e ’a i innych. P rzyjm ując
w myśl sw y ch zapatrywani w om ów ionem przez nas dziele, że rozwój sp o
łeczeństw jest p o d s ta w o w e zależny od rozw oju p ro d u k c y i ekonomicznospołecznej, zadaje sobie a u to r p y ta n ie , jak im sposobem te jedn olite
n orm y rozw ojow e m o g ły prędzej i lepiej wzróść w śród społeczeństw
cy w ilizo w an ych i dlaczego z drugiej s tro n y ta jedn olita w o g ó ln y c h
zarysach b u d o w a rozwojowa, p ozo staw iała i do dziś dnia pozostaw ia
za sobą szeregi barb arz y ń sk ic h , dzikich n a w e t —społeczeństw, dlaczego
w o g ó le różniczkuje się. P y ta n i e to, j a k widzimy, pierwszorzędnej w arto
ści dla so cy o lo g ó w rozstrzyg-a p. K . temi słowy, że rozwój społeczeństw
rzeczywiście zależy p o d staw o w o od rozw oju produkcyi, że p ra w a teroz-
— â28 —
w ojow e p o w ta rz a ją się zawsze i wszędzie z względną jednolitością, że je
d n a k s z y b k o ś ć i s p o s ó b i c h d z i a ł a n i a zawisłe są od ty c h czyn ni
kó w p rz y rod niczy ch, k tó re p o d p a d a ją obecnie p o d s k alp el a n t r o p o l o
gów . ».Kunszt u. p. garn carsk i, pisze autor, lubo p o w s ta ł s a m o
d z i e l n i e u licznych g ro m a d ludzkich, u k az ał się w s z ę d z i e
z o blepiania g lin ą w y ro b ó w koszy k a rsk ich i t y k w n a tu ra ln y ch .
Słow em , mimo tej w ielorakości k o r y t rozwoju, e w o lu c y a techniczno-kulturna p o s tę p o w a ła w e d łu g teg o sam ego wzoru. Czy za trzy
m am y się n ad źródłam i p o w s ta n ia w ierzeń religijnych, lub dziejami
rodziny, własności, rządu, wszędzie u ró żny ch i niezależnie ro zw ija
jący ch się g r u p ro du ludzkiego, sp o strz e g a m y tę sam ą kolejność
w rozwoju... Z tego to p o w o d u wielu a n tr o p o lo g ó w w y p o w ia d a
zdanie, że chociaż ludzkość rozw ijała się w niezależnych g ru p a ch
i p rz ed staw ia obecnie rozm aite s ta n y kulturno-społeczne, nie są to
je d n a k owoce różnych, p o d w zg lę d em przebiegu, ew olucyi kulturnospołecznych, lecz raczej p rzed staw iają ja k b y zakrzepnięcie teg o s a
m ego p ro c esu w ró żn y ch fazach. N ie k tó rz y w yra żają ten p o g lą d
innemi słow y, mianowicie, że społeczeństw a lu dów p ie rw o tn y c h
przed staw iają w teraźniejszości przeszłość n a ro d ó w cyw ilizow anych.
Całe szeregi zm arłych pokoleń, m ów i L e to u rn e a u , w y ch o d zą p o n ie
k ą d z g robu . U nas — d o dajem y — u żył prof. W o jcie chow ski
w znanej swej »Chrobacyi« t. zw. m eto d y wstecznej, za po m ocą k t ó
rej z późniejszych o bjaw ów ro zw ojo w y ch u ludu, w y p ro w a d z a n ader
ciek aw e wnioski o społecznym ustroju S ło w ia n p ierw otn yc h.
K r ó t k o p ow iedziaw szy — słow am i p. K rz. — te c h n ik a ew o
lucyi społecznej zostaje zawsze ta k ą sam ą u w szystkich społeczeństw,
bez w z g lę d u na ich własności antropo log iczne, n a ich t. zw. »duszę
rasową«. »Dusza rasowa« — w y p ły w własności an tropo lo gicz n ych ,
już to p o w s ta ły c h bezpośrednio p o d w p ły w e m k lim atu , te re n u itd.
— w o g ó le p r z y r o d y , już to pod w p ły w e m p łciow ych krzyżowali,
nie w y w ie ra —: zdaniem autora, na tech nikę społecznej ew olucyi
żadn ego w p ły w u , n ato m iast od »duszy« tej zależy szybkość w zm ian
kow anej ew olucyi. S połeczeństw o jakiekolw iek , krocząc n. p. po
drodze, po jakiej z a p o zn aw ał się człow iek z w łasnościam i o g nia
i otrzym an iem go, jest niezależne od w szelkiego rodzaju czy n n ik ó w
an tro p o lo g icz n y ch . Czy istota lu dzk a b y ł a n am iętną lub p ow oln ą,
ru chliw ą lub bierną, jasnoiicą lub ciemną, k ró tk o g ło w ą lub długogło w ą, zawsze sposób zapoznania się z ogniem i p o rz ąd ek u le p s z a
nia techniki tego w y n a la z k u m usiały b yć jednakie, d z i ę k i j e d n a
kowemu oddziaływ aniu warunków zewnętrznych.
— 229 -
Człowiek o d g ry w a ł w całej tej sp raw ie rolę w rażliw ego odbiorcy
w sk az ó w ek zew nętrznych, p o d k tó ry c h w p ły w e m za po znaw ał się
z ro z p a try w a n y m przez nas objaw em przy rod y. W ty m w y p a d k u
w z g lę d y antrop olo giczne, a zatem rasowość, uw idoczniały się j e d y
nie w m n i e j s z e m l u b w i ę k s z e m u z d o l n i e n i u p e w n e j
g r u p y do z r o z u m i e n i a l u b u c h w y c e n i a o w y c h p r z e d
m i o t o w y c h p r z e b i e g ó w i w s k a z ó w e k i p o w o d o w a ły p r ę d
sze lub powolniejsze wcielenie ich w życie, a więc o ddziaływ ały
ty lk o na chyżość o d p ow ied niego postępu.
Może istniały g ro m a d y ludzkie, k tó re nie doszły do u m iejętn o
ści zu ż y tk o w an ia o g n ia i dzięki małej swej wrażliwości um ysłowej
i umiejętności k o rz y sta n ia Ze w skazów ek, znikły zw olna z pow ierzchni
ziemi ; inne znowu, posiadając p otrze b n e zdolności um ysłow e, b y ły
zam ało przedsiębiorcze i z a n ad to bojaźliwe, a b y zapuścić się w d ro g ę
u trw a le n ia sztucznego — p ożaró w n a tu ra ln y c h i t. p... N a tu r a n. p.
n e g r y tó w lub b u szm enó w wykazuje, jak p e w n e właściwości a n t r o
p ologiczne du cho w e stoją na zawadzie u k az an iu się w yższych form
techniki i, co za tem idzie, bardziej złożonych stosunk ów społecznych.
S ą to dzicy m yśliw cy, em ocyonalnie nieudolni do osiadłego, a raczej
sy stem aty cz n eg o tr y b u życia. R aczej w ym rą, niżeli p rz y s w o ją sobie
osiadłą k ulturę, do której nie czują pociągu. T e i wiele in ny ch teg o
rodzaju p rz y k ła d ó w , n a g ro m a d z o n y c h w » L u d a c h « p. K rz., d o p ro
w adzają a u to ra do o g ó ln e g o wniosku, że »czynniki antropologiczne«
nie zdolne do w y jaśn ien ia t r e ś c i ew o lucyi społecznej, tłóm aczą je d n a k
doskonale, dlaczego rozwój szedł prędzej u je d n y c h g ru p , wolniej
u innych, lub n iekiedy zupełnie ustawał«. W łaśc iw o ści a n tro p o lo g i
czne d ucho w e w y w ie rają jeszcze in n ego rodzaju w p ły w . W rażliw o ść
estety czn a polinezejczyka jest t a k wielką, że o k ry w a on łodzie
i d o m y rzeźbą, w p rz eg ród ce nosowej umieszcza p a c h n ące k w iaty ,
ciało nam aszcza wonnościami. N apróżno szuk a lib y śm y czegoś p o d o
b n e g o u małajÓW lub kałm uków . C hińczycy odznaczają się niezmiernem u bó stw em w y obraźn i, w ąskim u ty litary zm em i b ra k ie m p ie r
w ia s tk ó w filozoficznych... Ź ródła ty c h różnic należy przedew szystkiem
poszukać w naturze antropologiczno-rasowej.. O n a to nadaje w zna
cznym stopn iu p i ę t n o d u c h o w e e w o l u c y i s p o ł e c z n e j , czyni
jed ne k u l t u r y w zg lę d n ie wojowniczemi, przedsiębiorczem i lub artystycznem i, inne pokojowem i, wązko utylitarnem i, tchórzliwemi. W s z y
stkie te wszakże g ru p y , ta k różne p o d w zględem psychicznym , zna
lazłszy się w w a ru n k a c h czerw onoskórców am ery kań sk ich, zmuszo
n ych do porzucenia łu k u a użycia broni palnej, o d b y ły b y tę sam ą
— 230 -
ew olucyę, w podziale łu p ó w z łowów. Słow em właściwości a n t r o p o
logiczne, w p ły w a ją c n a p rę dk ość ew olu cy i społecznej, jej większe
b o g a c tw o arty sty cz n o -d u ch o w e i dziejow o-aw anturnicze, tłómacząc,
czemu p e w n e g r u p y o d e g ra ły tę lub inn ą rolę dziejową, lub d ’aczego
przedstaw iciele pew nej ra sy spełniają te lub inne fu n k c y e w danem
społeczeństwie, bynajm niej jeszcze nie w yznaczają treści sam ych ins ty tu c y i społecznych, ani też stan o w ią o ich następczości. Czynniki
a n tro p o lo g icz n e dostarczają ty lk o w yjaśnienia, czemu n. p. k u ltu ra
m u rz y ń s k a jest t a k u b o g ą w o b ja w y a rty s ty c z n e i aw anturnicze,
p olinezyjska zaś t a k uposażona, lecz ustrój obu ty c h g r u p pozostał
i rozw inął się p o d w p ły w e m in n y ch bodźców. B odźce te w skazują
nam so cy olo gow ie ; dla p. K rz. są o n e , — ja k już w spom nieliśm y p ie r
wej, zależne od rozwoju sposobów i obszarów p ro d u k c y i ekonomicznej.
B a d a n ie rozw oju techniczno-społecznego wchodzi ściśle w zakres
socyologii, zaś chyżość i c h a ra k te r ta k o w e g o rozwoju zależy od czynni
k ó w an tro p o lo g ic z n y c h ; oto ja s n a i w y ra ź n a linia d em ark acy jn a,
j a k ą p. K rz y w ic k i s taw ia m iędzy temi obiem a gałęziam i um ieję
tności. P rzy z n ając czynn iko m an tro p o lo g ic z n y m , w zględnie ra so w y m
lub n aro d o w y m , dec y d u ją cy w p ły w na p s ych icz n y c h a r a k te r i szyb
k ość rozwoju sp o łeczn o-k ulturneg o, o k re ś la p. K rz. tem samem
znaczenie
um iejętne w z g lę d n eg o k o sm opo lity zm u
»n aukow ych
socyalistów« ; z drugiej je d n a k s tro n y b ro n iąc zasady, że czynniki
an tro p o lo g icz n e nie m ają w p ły w u na techn ik ę i następczość sp o łe:
cznego rozwoju, nie może nasz a u to r bro nić a n tag o n iz m ó w rasow ych,
w zg lęd nie n a ro d o w y ch , d la te g o też d ed y k u je dzieło swe — w dość
o r y g in a ln y spo sób , ludom mało rozw iniętym w przeko naniu, że i one
z b ieg iem czasu dojdą do cy w ilizo w a n y ch form rozw ojow ych, lub
też dojść b y m o gły , gxlyby n a tu ra ln e g o ich p o s tę p u społecznego nie
p rz e ry w a ł w b r u ta ln y często sposób najazd im m ig ra c y jn y w yso k o
rozw in ięty ch ludów białych. W y s z lib y ś m y daleko po za ra m y n a
szego spraw ozdania, g'd ybyám y chcieli uzasadniać ostatni p o g lą d
au tora, sądzim y jed n ak , że tutuj właśnie nastręcza się szerokie pole
dla n aukow ej dyskusyi.
III
W ła ś c iw e »szkice an tropologiczne«, zajmują d ru g ą część » L u
d ó w « p. K rz y w ic k ie g o , w której to części przechodzi a u to r
kolejno lu d y osiadłe n a całej powierzchni ziemi, rozumie się tylko
najważniejsze i najbardziej ty p o w e, bad a ją c ję pod względem tak
an tro p o lo g ic z n y m j a k i etnologicznym . O ry g in a ln o śc i w t a k w ielkim
-
231 —
zakresie s tu d y ów nie m ożna od au to ra w y m ag a ć, nie dziw też, że
ta część »szkiców^« jest przew ażnie k o m p ila cy jn ą i spraw ozdaw czą.
P ie rw o tn y c h , czystych ras an tro p o lo g icz n y ch dzisiaj nie znajdujemy,
z po w o d u coraz częstszych i liczniejszych k rz y żo w ań płciowych,
k tó re to k rz y ż o w a n ia stanow ią pierwszorzędny, a n tro p o lo g icz n y
c zy nnik w uk ształto w a n iu się i dalszym rozw oju ras obecnie istnie
jących, zacząwszy od ludów dzikich a skończyw szy na najbardziej
cyw ilizow anych. .Spory, czy w szystkie ra sy an tropo lo gicz n e w yszły
od razu z k ilk u ty p ó w , czy też z jed neg o, mało dzisiaj zajmują a n
tro p o lo g ó w od czasu ukazania się teo ry i prz eró d z tw a ; n ato m iast
już wojna dom ow a a m e r y k a ń s k a w yłoniła w ażn ą kw estye. czy i o ile
krzyżow ania rasow e są korzystne, lub niekorzystne. N a u k a — k w esty i tej
nie ro z strzy g n ęła jeszcze w zadowml-niający sposób, tyle ty lk o nie u le g a
w ątpliw ości, że k rz y ż o w a n ia istnieją i istnieć z konieczności muszą, że
więc, zdaje się, nie m ożna ich już a priori pod k a t e g o r y ę k lęsk rodu
ludzkiego p o d p orządk ow ać. Dzisiaj już, tw ierdzi T o p in ard , »rasa czy
sta jest ty lk o pojęciem a b stra k cy jn em i w śród ludzkości nie istnieje«.
P rz e g lą d ras a n tro p o lo g icz n y ch ro zpoczyna au to r od ludów
dzikich i b arb a rz y ń sk ic h A ustralii i P olynezyi. Z ludów t y c h —
t y p y au strá lsk i i n e g r y c k i są dzisiaj niem al w y tępion e, pozostali
je d y n ie przedstaw iciele papuańskieg'0, najbardziej posunięci w k u l
turze i najzdolniejsi um ysłowo. Dzięki tem u, oraz n iegościn
nem u dla biały ch klim atow i, o parli się oni najbardziej najazdowi
europejskiem u. S w oją drog ą, n a zasadzie pozostałych prz y życiu
szczątków ludów, m ożem y z całą pew nością wyrzec, że pow yższe
t y p y n ig d zie nie stan o w iły społeczeństw, złożonych z przedstaw icieli
ty lk o jed n e g o typu. P om ieszały się one (tj. typy), bąd ź z sobą, bądź
z innemi, nie czarnemi rasami, w stop niu najrozm aitszym , p o n iek ąd
zaś, ja k austrálski, są może w p ro s t w y n ik ie m skrzyżow ania. P a p u a ń s k i
t y p p rz ew aż a w Meláne.z-yi, austrálski pra w ie nie przekracza lądu
. N. I.I.olandyi, natom iast n e g r y c k i w y k a zu je ciążenie w k ieru n k u
południowo-wschodniej Azyi. L u d y , w k tó ry c h przew aża n eg ry ck i
typ , istnieją w postaci oaz etnicznych na p ó łw y sp ie .Mal а се i na
w yspac h sundajskich. W w ielu razach, n. p. w Chinach, M ikronezyi
i J a p o n ii zostali oni wchłonięci przez europejskich przybyszów ,
gdzieniegdzie przyjęli język obcych kolonistów , tu i ówdzie doszli
do u p ra w y roli, przew ażnie je d n a k należą N e g ry c i do ludów znaj
du jących się w stanie d z i k i m — jak o m yśliwcy, lub jak o b a r b a r z y ń
scy nomadzi. Najczystszy ty p ń e g ry c k j są IMi ukopie z w y sp andamańskich. C zarna ludność te g o a rc h ip elag u ' w ynosi blisko 15.000
— 232 —
g łó w i ro z p a d a się n a g plem ion, pom ięd zy którem i różnice są tak
znaczne, źe »mieszkaniec p o łu d n io w e g o A n d a m a n u ty le rozumie
sw eg o w sp ó łra so w ca z północnej w y s p y , co chłop ang ielsk i — r o
syjskiego«.. U strój i c h ’ społeczny jest bardzo mało z n a n y ; wiem y, że
naczelnicy nie m ają żadnej w ładzy, oprócz urządzania uroczystości
i zebrań. K a ż d a płeć m a w łasnego w odza ze sw ego ło n a — m ał
żeństw o p arzy ste łatw o ro zerw alne i, rozumie się, archaiczny
kom unizm .
A u s tra lc z y k t. j. m ieszkaniec N. H o la n d y i pochodzi w edług
T o p in a r d a ze sk rz y żo w an ia k ilk u o d m ien n y ch ty p ó w , z k tó ry c h
ważniejszymi są: jed en niskorosły, czarny', w ełnisto-w łosy, d łu g o g ło w y ,
d ru g i wysoki, cery brunatno-m iedzianej, d łu g o g ło w y , k tó ry , już to
zlał się z pierw szy m ty p e m , już to w y ru g o w a i g o z zajm ow anych
te ry to ry ó w . Czyste t y p y — przew ażają w śró d kobiet. Silnie s k r z y
żo w ane te ludy, dzielą się n a liczne — zupełnie o drę b n e plem iona,
a sam ych ję z y k ó w austrą lsk ic h naliczono około 500. S ta n społecznok u l t u r n y niższy u nich, niż u N e g ry tó w , do czego bez к w osty i
g łó w n ie prz y czy n iła się jało w o ść g l e b y i b r a k zw ierząt dom ow ych.
S ą to m yśliw cy, w alczący ciąg le z p rz y ro d ą i sami z sobą o najnie
zbędniejsze środki n ędzneg o b y tu , d lateg o w y ro b iła się u nich z je
dnej stro n y n a d e r ścisła k o m u n is ty c z n ą o rg a n iz a c y a społeczna,
z drugiej s tro n y tak ie objaw y, j a k dzieciobójstwo, ludożerstw o, u p o
śledzenie starców niedołężnych ; u plem ienia K u rn a jó w w y k lęto
p ra w ie n a w e t m ałżeństw o, a b y nie po m nażać ludzi tak, że form ą
m a łż e ń s k ą jest tam u le g a liz o w a n y zwryczajow o gw ałt.
L u d y t y p u p a p u a ń s k ie g o w N. Gwnnei i M ikronezyi d och o w ały
się g dzieniegd zie w czystej postaci rasowej, przew ażnie je d n a k w i
dzimy i u P a p u a ń c z y k ó w t y p y skrzyżow ane, p rz y czem k ró tk o g io wiec p rz e w a ż a w k ie ru n k u k u N. Zelandyi, zaś d łu g o g ło w iec w k i e
ru n k u k u Azyi. W szeregu n a w a rs tw o w a ń an tro p o lo g ic z n y c h widać
u nich w ielk ą m ieszaninę ty p ó w , nie rzad k ie są ś la d y skrzyżow ań
m urzy ń sk ich i aryjskich, b a n a w e t semickich. Mimo, że stoją oni
najw yżej wśród ludów au stra lsko -p olyn ezy jsk ich , przecież przew ażnie
nie wyszli ze stanu dzikości i b arb arz ý ň stw a . N ajw yższego u społe
cznienia dosięgli F id ż y jczy c y - - w tern znaczeniu, że po n ad p l e
m ionam i w chwili najazdu europejsk iego poczęło p o w staw a ć nasze
ogn iw o społeczne : narodo w ość wraz z władzą, stojącą po nad ludem.
T w o rzy ło się ono pod w p ły w e m podziału p ra c y i w y m ia n y międzyplem iennej.
— 233 —
C iekaw ym k rajem dla a n tr o p o lo g a i so cy o lo g a są Tndye przedg a n g e s o w e , zamieszkane przez 250,000.000 ludzi (tj. około ’/ 6 całego
glo b u ziemskiego) ; lecz ludność ta rozmieściła się bard zo niejedno
licie. W y ją tk o w e j gęstości dochodzi w dolinie G a ng esu , natom iast
gdzieindziej zaludnienie sp a d a do 10 głó w n a klm. Q . W a h a n i a te
idą w parze z k u ltu rą u m y sło w ą i techn ik ą — od dzikości Dżuangów , nieznających g a r n c a r stw a i tk actw a , do osiadłych rolników ,
m ający ch olbrzym ie sy stem y iry g a c y jn e i m iasta w spaniałe. Mimo
b o g a c tw p rz y ro d y , dostarczającej za darm o po żyw ienia z jarzy n
i owoców, żyw ią się In d o w ie w zględnie nędznie, bo są przew ażnie
w e g e ta ry a n a m i. Z tern niedostatecznem odżyw ianiem jest może
w zw iązku b r a k energii i in ic y a ty w y u ludności, k tó rą o p a n o w a ła
bard zo m ała sto sun ko w o liczba E uropejczyków , ledwie w ynosząca
o ’o6°/0 ludności indyjskiej. Z n aną bardzo dobrze jest in d y js k a kastowość —i dzisiaj b a d a n ia an trop olo gicz ne w ykazują, że k a s ty te są to
społeczne formy, w jak ie w tło czyły się naw zajem się podbijające
ludy. B ra m in jest ary jskim zdobyw cą, rycerz (neir) zaborcą drawidyjskim itd. — wreszcie p a r y a s y — to resztki ras antrop olo gicznie
upośledzonych. N ajno w si zaborcy, t. j. A n g licy , tw o rz ą dzisiaj także
o d rę b n ą kastę, s trze g ącą się k rzyżo w ań p łciow ych i różnych zajęć
»nieczystych«. Czem wyższa k a s ta , tem więcej przew ażają w niej
znam iona a n tro p o lo g icz n e biały ch, czem niższa, tem więcej znamiona
czarnych. K a s t y niższe są upośledzone społecznie, wyższe sięgają
czasami po b erło wysokiej k u ltu r y i cyw ilizacyi
wreszcie tu i ó w
dzie m am y resztki d a w n y c h ludów — niezależnych jeszcze od p o
działu k a sto w e g o .
M u rz y n ó w a f ry k a ń s k ic h uw ażano n ieg d y ś za jednolitą rasę
czarną, dzisiaj w y ró ż n ia już n a u k a u nich trzy w y ra źn e ty p y , t. j.
m urzyński, n e g ry c k i i buszm eński, k tó re p o n ad to nie są same w so
bie jednolite, lecz przed staw iają o g ro m n ą m ozaikę różnic a n tro p o lo
gicznych, spo łeczny ch i językow ych, p o w stały ch przew ażnie pod
w p ły w e m t a k ro z gałęziony ch k rzy żow ań, że w »czarnej« w rzekom o
A fry c e nie rzadkie są dzisiaj cechy semickie, aryjskie i inne. L u d y
te mało w ogóle są znane, mimo licznych i s ły n n y ch w y p ra w a f r y
kańsk ich . Z nam y je mało p o d w zg lęd em składu an trop olo gicz neg o,
mało tak że po d w zg lędem rozw oju sp ołeczno-kulturnego. Ostatni
nie jest, rozumie się, jednolity ; m am y w A fryce lu d y dzikie — m y
śliwskie, lu d y b a r b a rz y ń sk ie — nom adów , tu i ówdzie widzim y już
k u ltu rę osiadłą — rolniczą, zbliżoną już to do daw nej k u ltu ry e u ro
pejsk iego średniowiecza, ja k n. p. w D ahom eju, już to p rz y p o m in a
— 234 —
jącą dzieje daw ftych M o n g o łó w pod D ż eng iskhanam i. S ły n n y nomadazaborca Czaki — w śród ludów południow ej A fry ki, jest ja k b y k o p ią
spóźnioną A tty li lub T em udżina.
N a obszatze A fry k i m ieszka 10— i2°/0 ro d u ludzkieg o; — »jaka
przyszłość oczekuje tę g-rupę?« — p y t a autor. W y r o k i o inteligencyi m urzyńskiej brzm ią różnorodnie. W czasie w ojny domowej am e
rykańskiej i obecnie — w s k u te k a g ita c y i za zniesieniem n iew o ln i
ctwa, p ow stało wielu murzynofilów, k tó rz y w y sok o po dno szą spry t,
zręczność i en erg ię mieszkańców A fryk i. J e d n a k ż e uw ażni i b ez
stronni sp ostrzeg acze k w e sty o n u ją tę m u rz y ń s k ą inteligencyę, nato
m iast widzą, u m u rzy n ó w ospałość, połączoną z lenistw em i g a d u l
stwem. O statn ia opinia okazuje się bliższą p ra w d y , to też murzyni,
zdaniem p. K rz y w ic k ie g o , nie m ają wielkiej przyszłości, przeciwnie
ulegają stopn io w em u »najazdowi białych« i to podw ójnem u: sem ickiem u
z Azyi, p o p rz ed za n em u m issyam i islamickiemi i aryjsk iem u z E u ro p y ,
po p rz ed za n em u m issyam i chrześcijańskiemi t a k k atolickięm i j a k i protestanckiem i. P r a k t y c z n ą działalność missyi ty c h ocenia a u to r może
aż n az b y t surow o, podno sząc p rzytem tak ie fakta, że m u rzyn i p rz y j
mują islam, nie rozumiejąc g o wcale, zaś m issyonarze chrześcijańscy
słuchają spow iedzi przez p o śre d n ic tw o białych, lub piszą n a k o ścio
łach holenderskich słow a »psom i m u rzyno m -wstęp w zbroniony«.
M urzyn ze swej s tro n y p rzyzw yczaił się uw ażać m issyo narza za
zw iastuna i p o p rz e d n ik a zaborów, tudzież nievyoli.
Nie da się zaprzeczyć, że A ra b o w ie i E u ro pejczy cy o p a n o w u ją
i n aw racają A f r y k ę w b r u ta ln y często, a zawsze n a g ł y s p o
sób. Jeżeli a u to r za g łó w n ą prz y czy n ę te g o fa k tu uw aża w zrost
no w oczesnego k ap italizm u i jeżeli sądzi p rzytem , że do »czarnego
lądu« ud ają się częstokroć aw an tu rn icze w y rz u tk i społeczeństw cy w i
lizo w any ch — to c h y b a nic now ego, ani zresztą nic niesłusznego
nie twierdzi ; faktem jest niemniej, że m issye w wielu razach mijają
się z o w y m religijnym , w zględnie z ety cz n y m celem i służą
za narzędzia przedsiębiorstw finansowych. M a je d n ak ż e — zdaniem
naszem — ten p r z y k r y obraz cyw ilizow ania, w zględnie e x p lo ato w a nia A fr y k i przez biały ch — także swoją in ną — jaśniejszą stronę.
J e s te ś m y te g o zdania, że założenie rzeczypospolitej chrześcijańskiej
m urzyńskiej
»Liberii«, w z g lę d n a cyw ilizaęy a A bisy nii i rząd y
boerów holenderskich, to są właśnie te jaśniejsze społeczne i w y
znaniow e s tro n y »najazdu białych«
na A fry kę.
N orm o w anie
kolonizacyi afry k ań sk iej jest dzisiaj wog-óle dopiero w to k u i to
przew ażnie z uw zg lęd nieniem tylko interesów im m ig ra n tó w c y w ili
-
235
—
zow anych, podczas g d y o losie ludów ujarzm ionych i e.xploatowanych mało się m ówi i pisze a jeszcze mniej się dla nich coś p o ż y
teczniejszego robi.
A g i t a c y a rozpoczęta za definitywnem zniesieniem n ie w o ln i
ctw a i h a n d lu ludźmi, jest oznaką, że jedno stro nne tra k to w a n ie spraw
m u rzyńskich zwróci się może w części k u korzyści tak że autochtonów
A fryki, przy czem missye ta k islamickie, j a k i chrześcijańskie m o g ą
odegraó w części rolę cyw ilizacyjną o ty le naturalnie, ó ile potrafią
uw olnić się od szeregu nadużyć. Je s t to w o góle k w e sty a , o której nie da
się wiele nap rzó d powiedzieć i zarazem k w e s ty a szerszej dyskusyi. A u to r
» L u d ó w « mało widocznie zajm ował się k w e s ty ą rozwoju, w zględ nierozszerzania się w y z n ań m onoteisty cznych i d lateg o s p ra w ę t ę -- z d a n ie m
naszem — ro z s trz y g a za pospiesznie. Nie d a się n. p. rozwój i sze
rzenie się p oszczególnych w y z n a ń w y p ro w a d z ić jedy nie z rozwoju
ekonom icznego ludów, przeciw nie dzisiaj nie m a p ra w ie kw estyi,
że g ra ją tu w ielką rolę także czynniki antropologiczno-psychiczne.
E rn e st R e n a n n. p. n az y w a monoteizm »geniuszem ra s y semickiej«,
co się w części da przyjąć, a Dr. S tade, prof. uniw. w Giessen, w zn a
kom itej swej »Historyi Izraelitów«« (w zbiorze Onkena), o piera rozwój
religii żydow skiej także na rozwoju stosunków« społecznych, ale nie w y ł ą
cznie. Sądzim y, że rozwój ten d a łb y się postaw ić na linii dem arkac-yjnej, k tó r ą p. K rz y w ick i zakreślił m iędzy a n tro p o lo g ią i socyologią i, że wówczas k w e sty e missyi, n a w'raca ń ludów dzikich i t. p . —
tra k to w a n e ..mogłyby b y ć więcej objek tyw nie, więcej jasno, niż się
to obecnie dzieje ta k ze s tro n y k ry ty k ó w , jak o toż apologetów . Nie
może u le g a ć kw estyi, że ani antropo- ani socy o lo g ia nie w y rz ek ły
jeszcze w tej mierze sw eg o defin ity w nego zdania.
IV,
\ »Już w porzeczu E lb y i W is ły m ożna doryw czo sp o tk a ć osoby
ze szczególnym i ry sa m k k tó re w y s tę p u ją tern jaskraw iej i spoiściej,
im bardziej p o s u w a m y się k u wschodowi. W okolicach U ra lu zaczy
nają te t y p y przew ażać, w środkow ej zaś i wschodniej Azyi p anują
niem al wyłącznie. W w y k oń czo nem sprzężeniu m ają one n a s tę p u
ją c y w y g lą d : wzrost średni, w zg lędn ie duża i dosko nale o k rą g ła głow a,
osadzona na k rótkiej szyi ; silny rozwój szczęki w k ie ru n k u p o p rz e
cznym, jak o też kości policzkowych, silnie odrzuconych do g ó r y i na
zewnątrz. T w a rz z nosem, ja k b y spłaszczona od p rz o d u ; oczy małe,
czarne... sk ó rą g ła d k a , b a r w y żółtęj rozm aitych odcieni, od b iałeg o
aż do oliw kow ego, lub czerw onego, w łosy proste, czarne, w o g ó le
- 236 —
uwłosienie ubogie. T y p ten z płask o w y ż u w sch o d n io -azy a ty c ld e g o
spuszcza się wzdiuż rzek do w y b rz eży wschodnich i do Indochin,
a ztąd do wysp, otaczających A zyę od p o łu d n io w e g o wschodu, d o
cierając, w dalszym ciągu w najdalsze zakątki Polinezyi«, O g ó ł ty c h
ty p ó w , zn any jest pod nazw ą m o n g o ł o k s z t a ł t n y c h i stanow i
blisko 4 4 % całej ludzkości. R o z u m ie się, że czystych ty p ó w i tutaj
pra w ie nie sp o ty k a m y , lecz k rz y żo w an e z resztk am i lu d ó w ciem nych,
lub z im m ig ran tam i ludów białych. N a w e t k s z ta łty czaszkowe mongo łok ształtn e nie przed staw iają szablonow ej jednolitości i w y k a z u ją
znaczne różnice, p o w stałe z krzy żow ań. L in g w is ty k a p o ró w n a w cz a
w ykazu je w śród ludów ty c h wiele różnic ję z y k o w y c h i idąc w p o
moc antro p o lo g ii, dzieli je n a k ilk a odcieni. Mamy więc lu d y turecko tatarskie, fińskie, kałm uckie, m urzyńskie, chińskie i inne pom niej
sze. Część ty c h lu dów przyjęła cyw ilizacyę białych, k t ó r a doszła aż
do Japo nii, inna część uleg ła tak że białej kulturze, islamickiej; wreszcie
Chiny, T y b e t i In d o c h in y w y tw o rz y ły k u ltu rę rodzimą. Nie w szystkie
je d n a k lu d y m o n g o ło k ształtn e do sięg n ęły sto p n ia cywilizacyi, przeci
w nie w ielka ich ilość n a nizinie syberyjskiej żyje ciągle jeszcze
w stanie koczow niczego b a rb a rz y ń stw a , mimo, że chrześcijaństwo
i islam w ta r g n ę ły i tam także. K irg iz osobliwie ze sw ym i szczą
tk am i p ie rw o tn e g o kom unizm u i ubóstw ianiem konia, jak o zwierzę
cia, k tó re najwięcej p o m a g a m u w życiu koczowniczern, p rz y p o m in a
bardzo h o rd y m ong olskich D ż e n g isk h an ó w , ty le n ie g d y ś straszne,
lecz z p o w o d u niskiego stan u spo łeczno-kulturn ego nie zdolne do
zo rg an izo w a n ia stałej potęgi. R o d z im y rozwój społeczno-p olityczny
i k u łtu rn y ludów m o n g o ło k ształtn y ch zd o był się n a d w a archaiczne,
ale k o n s e k w e n tn e system y. W C hinách i In d o c h in a c h znajdujem y
rodzaj archaicznego socyalizm u p a ń s tw o w e g o , o p a rte g o na po dzia
łach ziemi i n a r z ą d a c h b iu ro k ra ty c z n y c h , w y ko ń c zo n y ch w n a jd ro b
niejszych n a w e t szczegółach; w T y b e c ie i W yższej T a t a r y i p anu je
system rządu p ań stw o w e g o , k t ó r y m o żnab y nazw ać arch aicz n y m socyalizmem religijnym , p o d o b n y m wiele do o rgan izacyi kościoła k a
tolickiego. K a p ła n i, zajm ujący się także lichw ą i handlem , m ają
swoje za k o n y z przeoram i, sw e bra ctw a, o d p u s t y —-ba n aw et sw eg o
papieża — D alaj Lam ę, rezy dującego w T ybecie. J e s t to ż y w y fetysz
-- jako ucieleśnieni^ d u cha B u dhy .
T y p y m o n g o ło k ształtn e przesu n ęły się — j a k to najnowsze
b ad a n ia an tropo log iczne w ykazują, — w 4-to rzędowej epoce g e o lo
gicznej do A m eryki, a już w czasach h istory czn ych z n a m y emig ra c y ę A leuto w, m ieszkańców w y sp tejże nazw y, przez cieśninę
— 237 -
B e r y n g a do K a n a d y . K r ó t k o g ł o w i e c . m o n g o ło k s z ta łtn y p rz e w a ż a do
dziśdnia w śród au toch to n ó w a m e ry k ań sk ich w k ie ru n k u do Azyi,
przeciw nie w k ie ru n k u ku południow i przew ażają tub ylcze t y p y
a m e ry k ań sk ie — d łu go gło w e, zaś w K o rd y lie r a c h jest wiele śladów
przym ieszki ludów białych, nie aryjskich, ale indonezyjskich z w y sp
wschodniej Azyi. Dzisiaj - rozumie się — m ożna w śród In d y a n ,
zw anych »czenvonoskórym i« — o d k ry ć wiele p rzym ieszek także
aryjskich i semickich. N azw a »czerwonoskórców« da się, po dob nie
j a k nazw a »czarnoskórców« w A fryce, zastosow ać do małej stosunkow o liczby au to ch to n ó w am ery kań skich, przeważnie są lu d y a m e
ry k a ń s k ie odm ianam i ty p ó w m o n g oło kształtnych, p o d w zg lęd em
b a r w y skóry. Obfitość język ów a m e ry k ań sk ich dowodzi w zględnie
nisk ieg o sto p n ia uspołecznienia, p o do bnie jak to widzieliśm y w śród
ludów Oceanii, mniej jednakże znam y języ k ó w am eryk ańskich , niż
p o lyn ezyjskich i australskich, bo też i uspołecznienie, »czerwonoskór
ców« b y ło i jest d otychczas — wyższe. A u to ch to n i a m e ry k a ń s c y
należą dzisiaj przew ażnie do ludów szczątkow ych, bo w A m e ry c e
rzeczywiście w y d a ł dla In d y a n z gub ne skutki »najazd białych«,
k t ó r y obecnie grozi także Afryce. L u d y te stoją przew ażnie w sto
pniu rozw ojow ym dzikości i b arb arz y ń stw a , tylko tu i ówdzie w i
dzim y nieliczne plem iona osiadłe z archaicznym kom unizm em rolnym .
R o d z im a a m e r y k a ń s k a cy wilizacya w M eksy ku, P e r u i w śró d ludów
»Maya«, znikła doszczętnie p o d w p ły w e m najazdu i k u l t u r y E u r o
pejczyków , a w skazów ki dziejowe o cy w ilizow any ch w zględn ie
A m e r y k a n a c h są n a d e r niedokładne, ażeby z nich m ożna dzisiaj
w ysn uć jakieś ważniejsze socy o lo g icz n e wnioski. W ie m y , źe c y w i
lizacya ludów »Maya« p o d o b n ą b y ła do feudalizm u europejskiego,
w M e k s y k u w idzim y silnie zo rg anizow aną fe d era cy ę plem ienną,
m iasta, p ie rw o tn y polyteizm , pismo obrazow e itp. N ajw yżej w z g lę
dnie stało pod w zględem uspołecznienia p a ń stw o p eru ań sk ie J u k ó w ,
k tó re w g łó w n y c h zarysach bard zo p rz y p o m in a tyle dzisiaj sław io ny
— faraonizrn egipski.
P o d a n ia a m e ry k a ń sk ie o ludziach białych, niemniej ś la d y tychże
w śró d »czerwonoskórców«, są to bez k w e sty i ślad y n a p ły w u ludów
indonezyjskich z w ysp M elanezyi i M ikronezyi. In d on e zyjczyc y ci, odd a w n a zna.ni an tro p o lo g o m , zostali dopiero zbadani bliżej przez i n
ży niera Gausina. M ało ich już jest nieskrzyżow anych z M alajczykam i,
ci zaś o statai przed staw iają już samic, t a k w ielką ilość różnic a n t r o
po log iczn y c h i języ k o w y ch , że M elanezyę można uw ażać za istn y
ś m ietn ik ras i m ów rozm aitych. W mieszaninie tej w y różniają się
— 238 —
t y p y przeważnie białe, t. j. z silną p rzym ieszk ą in don ezy jsk ą i p rz e
w ażnie b ru n a tn e , lub czarne z silną przym ieszką m alajską. Ind onezyjczyk od d a w n a społecznie i k u ltu rn ie rozw inięty, s ięg ał pow oli
po berło heg em o nii n ad M alajami, ale »najazd in n y ch białych« t. j.
A ry jc z y k ó w i S em itów , p rz erw a ł erę гаЬого%т indonezyjskich. Mimo
to jest In d o nezyjczy k do dziśdnia w yższym p o d w zg lęd em inteligen cy i od Malaja, m a swoje pismo, ep opeje b o hatersk ie , a k ie d y
zapoznał się z chrześcijaństwem , to s tara ł się zawsze zgłębić etyczną
i d o g m a ty c z n ą p o d s ta w ę narzuconej m u w iary, w p ro w a d z a ją c przez
to' w k ło p o t n a w e t m issyonarzy. Mai aj czy к tam, gdzie u trz y m a ł się
w większości i prz y wolności, b y ł długi czas o d p o rn y m w obec p r ą
dów cyw ilizacy jny ch i zajm ow ał się już to rozbojem m orskim , już
to żył w b a rb a rz y ń sk ic h gm inach k o m u n istycznych. N ied a w n e to
czasy dopiero, k ie d y n a p ó r b ia ły c h - w y ru s z y ł M alaja z błogiej o s p a
łości, k az ał m u zo rg anizow ać p a ń s tw a zcentralizo w an e, lub j a k na
w y s p a c h S an d w ich p rzy jąć w całości religię i społecz-ną tudzież
duch o w ą k u ltu rę białych. Dzisiaj ty lk o na niew ielu stosu nko w o a r
c h ip ela g ach O ceanu W ie lk ie g o m ożna widzieć lu d y m alajskie — mniej
lub więcej zmieszane z Indonezyjczykam i, a żyjące w stanie d zik o
ści lub b arb arz y ń stw a .
V.
»Miękkie a długie włosy, mniej lub więcej bu jn y zarost, w y
d a tn y i w zględnie wazki n o s , w zględnie nieznaczna wszczękokostność, wreszcie cera dochodząca aż do śniadej, ale zawsze z ru m ie ń
cem n a twarzy« — oto są g łó w n e cechy a n tro p o lo g icz n e w ielkiego
odłam u ludzkości — ludzi białych, w y no szą cy ch razem 40—45%
o g ó ln e g o zaludnienia ziemi. W Ind on e zy jczy k a ch i ich a m e r y k a ń
skich p o b ra ty m c a c h widzieliśm y pierw sze ś la d y białej ludności o 'ty le
ważne, że w y k a zu ją inne n ie g d y ś rozmieszczenie ras a n tro p o lo g i
cznych na ziemi, dzisiaj są te resztki bez znaczenia. N a to m ia s t g ł ó
w n a m asa b iały ch w A zyi, E u ro p ie i A fry c e dzieli się n a 3 odm ienne
t y p y , t. j. semicki, ham icki i aryjski. T y p y te, są to dzisiaj p rz e w a
żnie g r u p y lingw istyczne, bo ze stan o w isk a an tro p o lo g ii p rz e d s ta
wiają one. w ielk ą i dość n a w e t zb a d a n ą liczbę domieszek.
Semici czyści o śniadej cerze, ciem nych w łosach i oczach, p o
siadający w y b itn ą długogłow ość, m ałe u sta i w ązką w a rg ę, cienki
nos, zb u d o w a n y p o n ie k ą d ja k u p ta k ó w drapieżnych, tudzież inne
pom niejsze cechy — nie istnieją praw ie. A ra b o w ie wykazują, n. p.
w ielk ą .ilość dom ieszek drawddyjskich i m urzyńskich. Żydzi, ja k
—
239
—
daw niej m ów iliśm y — są skrzyżow ani silnie z ludam i, w śró d k t ó
ry c h m ieszk a ją ; jedni m ają praw ie czarną cerę — inni, w E u ro p ie
— w y k a zu ją w wielkiej ilości cechy an tropo lo gicz n e aryjskie. P u
szcza a r a b s k a b y ła i jest dotychczas g łó w n y m rozsadnikiem S em itów
i z teg o to o g n isk a wynieśli oni wiele skłonności koczow niczych,
a mało uzdolnienia do rolnictwa. Do dziśdnia ustrój społeczny
A ra b ó w jest g łów n ie pi zy sto sow an y do życia pasterskie g o, w z g lę
dnie h a n d lo w e g o lub rozbójniczego, gdzieniegdzie ty lk o w s k u te k
p ołączenia się kilku plem ion koczowniczych pow staje miasto, u trz y
m ujące się częścią z rolnictw a, częścią z danin, s k ła d a n y c h przez
p o d b ity c h koczow niczych sąsiadów . Słusznie podnosi autor, co także
stw ierdzają najnow sze b a d a n ia historyczne, że taki sam b y ł p ierw o
t n y ustrój plem ion izraelskich, ty lk o że one, zająwszy dolinę J o r
d anu więcej niż inne lu d y s e m i c k i e — w ykształciły się na osiadłych
rolników, w n a s tęp stw ie zaś zbud ow ały p a ń stw o i s ły n n y system
relig ijn y ; swoją d r o g ą nie bez licznych i silnych w p ły w ó w ludów
okolicznych ta k ham ickich ja k i aryjskich. J a k o p ra w d z iw y sy n
pustyn i jest S e m ita w y trw a ły na n iedo statek jadła i napoju, znosi
bez w ielk iego tru d u g o rą co i zimno; jest n e rw o w y tudzież g w a łto
w n y p o d w zględem uczucia i ruchów . Z b y w a m u na poczuciu plastyczno -artystyczn em ; lite ra tu ra jest głó w n ie liryczną ; n a u k a zacieka
się w la b iry n ty socyalno-fiilozoficzne, bez em pirycznego dośw iadcze
nia ; rzeźba i m alarstw o —- ta k ja k b y całkiem nieznane. W p rz ek o
naniach jest to t y p m ało to le ra n c y jn e g o fa n a ty k a , co p rz y w rodzo
n ej-e n erg ii b y ło je d n y m z g łó w n y c h pow o dó w , że religié semickie
czyste i zm odyfikow ane o p a n o w a ły 33 “/o dzisiejszej ludzkości.
L u d y ham ickie istnieją dzisiaj jak o m ozaika różn ych ty p ó w
a n tro p o lo g icz n y ch w E g ip cie i północnej A fry c e ; z d a w n y c h cech
o d rę b n y c h zach o w a ły w sp óln otę lingw istyczną i u p o d ob anie w ro l
nictwie. S p o łe czn o -k u ltu rn y ich ustrój jest do dziśdnia n a roli
o p a r ty i d lateg o g łó w n ie różni się od sem ickiego, zaś dzieje w y k a
zują o g ro m n e w alki między Sem itam i k oczcw niczym i i rolniczym i
H a m itam i w E gipcie, gdzie najazd p asterskich szeików »Hyksos«
uw ażano za najw iększą k lęsk ę k ra ju i ludności, ja k k o lw ie k H y k so s i
dążyli do zlania się z E g ip cy a n am i. W g ó ra c h b erb ery jsk ich m am y
dzisiaj jeszcze resztki cz y sty ch w zględnie H am itów , zasklepione
w sobie z ustrojem kom unistyczno-rolnym .
W ie lk ie p o w in o w a c tw a antro pologiczn e z Sem itam i w y k a zu ją resztki
z a g inion yc h ludów w G recy i np. A lbańczy cy, lub we W łoszech np. Liguryjczycy; zaś takież po w in o w a ctw o z ludam i ham ickim i w y k a zu ją mie-
— 240 —
szk a ń cy południow ej Hiszpanii, B ask o w ie a we F ra n c y i o d k ry to szczątki
w y g a s łe g o ty p u , zw an ego w naucè r a s ą c r o m a g n o ń s k ą , k tó rą
m ożna wliczyć do szeregu czw artorzędo w y ch p ro to p lastó w wszystkich
ty c h b ia ły c h ty p ó w , o k tó ry c h m ówim y. J e s t to za słu gą fran cuskieg o
a n tro p o lo g a Y e rn eau , że o d k r y ł w y g a słe i do dziśdnia istniejące
resztki ludów białych, k tó re w czasach już h isto ryczny ch u le g ły
A ry jc z y k o m , a k tó ry c h n a u k a n a z y w a rasą, w zględnie ty lk o ty p e m
śródziem nom orskim .
Ś la d y ich k u l t u r y dość w ysokiej o d n a j
duje a n tro p o lo g ia jużto w w y k o p a lisk ac h ero m ag n i o 1ski ch, już
to, jak chcą niektórzy, w semickiej w rzekom o су wilizacyi etru ry j skiej ; zaś resztki lingw isty czn e środzie m n o m o rcó w d o ch o w ały się
je d y n ie w oryg inalnej i bez k w e sty i nie-aryjskiej m owie B ask ów .
T y p śródziem nom orski z południa, sem ick ifw Azyi a mongołok s z ta łtn y od p ó ł n o c y , . to są ważne' części składow e, w antrop olo gicznem teg o słow a znaczeniu, ludów aryjskich. A ry jc z y e y zajmują
obecnie 7 3 zaludnienia g lo b u ziem skiego i coraz więcej o p anow u ją
lą d y b ru n a tn e , żółte i czarne. P r a s t a r a w sp óln ość lin gw istyczna roz
p a d ła się dzisiaj na 9 g r u p ję z y k o w y c h i dalej się różniczkuje. Jest
to za sługą porów naw czej lin g w isty k i, że o d k ry ła m ow ę p ra a ry js k ą ;
w y ra z y zaś znane w tej m ow ie dają n am w zg lędn ie d o k ła d n y obraz
k u l t u r n y i s tan u społecznego P ra a ry jc z y k ó w . W ie m y , że P ra a ry jczy cy b y li ludem koczowniczo,-pasterskim, że oswoili k ro w ę i psa,
znali b a r a n a i kozę, wreszcie u p ra w ia li n a w e t jęczmień. R o d z in a
b y ł a ojcowską, religia o p a r tą na kulcie p rz y rod y. Ś la d y te społecznok u ltu rn e g o b y t u p ie rw o tn e g o A ry jc zy k a, p rz y p o m in a ją stosunki,
dzisiaj sp o strz e g a n e u K a f r ó w lub Som alów . Dzisiejszy A ry jc z y k
odznacza się przedew szy stkiem znacznie rozw iniętą k u l t u r ą te ch n i
czną, k t ó r a uniezależniła człow ieka w pew nej mierze od W arunków
przy ro d n icze g o otoczenia, natom iast p o d b iła go p o d jarzm o te ch n i
czno-ekonomiczne. K o c zo w n icz a ruchliw ość A fg a n a , d e m o k ra ty zm
w io s k o w y g ó rali P a m iru , są je d y n y m i bardziej w y razistym i w zoram i
daw nej zależności A ry jc zy k ó w od p rz y ro d y , w y n ik a ją c y m i z niższego
poziom u tech nik i ekonomicznej u odp ow iednich szczepów. W E u ro p ie
lu d y słow iańskie są stosun ko w o najmniej z b a d an e p o d w zg lęd em
s k ła d u a n tro p o lo g icz n eg o , więcej niem ieckie n a p o d s ta w ie d a n y c h
fa k ty c zn y ch , d o starczon ych przez a n k ie ty szkolne, najwięcej s to su n
ko w o z n a n y jest a n tro p o lo g ic z n y sk ład F ran c u zó w , gdzie b a d a n o
p o d ty m w z g lę d em n ie ty lk o dzieci, lecz także ludzi dorosłych. B a
dania te w yk a zu ją b e z w aru n k o w o , że. lu d y aryjskie, po do b n ie jak
i inne — nie p rzed staw iają w sp ó ln o ty rasowej, przeciw nie są licznie
241 —
s k rz yżo w ane i s tan o w ią raczej t y p . lin g w isty c zn o -k u ltu rn y — niżeli
ściśle rasow y. Osobliwie d w a zasadnicze t y p y zmieszały się z so bą
w śród ludów aryjskich, t j. za cho dnio-az yatyck i czarno w ło sy kró tk o g ło w iec i północno-zachodni eu ro pejczyk — d łu g o g ło w y blondyn.
N iem cy i k ra je s k an d y n a w sk ie, tudzież A n g lia w y k a zu ją n ad w y ż k ę
d łu g o g ło w y c h b lo n d y n ó w , n a d w y ż k a ta znika pow oli k u p o łu d n io
w em u zachodow i i w schodow i E u ro p y , natom iast już w e F ra n c y i
południow ej z jednej, zaś u R u s in ó w z drugiej stro n y zaczynają
przew ażać t y p y czarnow łose k ró tk o g ło w e . S k rzy ż o w an ie się ty ch
zasadniczych t y p ó w w yd ało rozm aite pośrednie odcienie w śró d Aryjczyków , t. j. czarno w ło sych d ług ogłow ców , k ró tk o g ło w y c h b l o n d y
n ó w i s p o ry p ro c e n t szatynó w o ro zm aity ch czaszkach. Nie w iadom o,
czy d łu g o g ło w c y , czy k ró tk o g ło w c y są ty m i p ie rw o tn y m i A ryjczykam i, k tó ry c h m ow ę i k u ltu rę o d k ry to i dopiero, g d y b y ta k w e s ty a
przez an tro p o lo g ię została ro z strzy gniętą, m o ż n a b y z w ielk ą p e w n o
ścią oznaczyć, czy ci P ra a ry jc z y c y mieszkali w zachodniej Azyi,
czy może w północno-zachodniej E uropie. O b o k ty c h g łó w n y c h
i najwięcej ro z pow szechn ion ych różnic a n tro p o lo g icz n y ch w śród
A ry jc zy k ó w , istnieje wiele pom niejszych, p o w s ta ły c h ze sk rz y żo w a
nia ra so w e g o z lu dam i d a w n e g o ty p u śródziem nom orskiego, z Semitami, M ongołam i, po za E u r o p ą zaś n a w e t z ty p a m i ludó w
czarnych.
N a ludach aryjskich — k oń czy p. K rz y w ic k i swój p rz e g lą d
ras an tro p o lo g ic z n y c h i w n a tu ra ln y m p o rz ąd k u staw ia sam sobie
p y ta n ie n a ko ń cu tej części p r a c y : jak i los czeka tę m ozaikę ludów ,
tudzież czy i o ile k rz y ż o w a n ia płciowe są k o rzystn e, w zględnie
niekorzystne. P ie rw sz ą k w e sty ę ro z strzy g a a u to r w ten sposób, że
naz y w a dzisiejszą e p o k ę dziejową ze s tan o w isk a a n tro p o lo g ii »epoką
najazdu białych«, k tó rz y w chwili o d k ry c ia A m ery k i stanow ili 22°/0
ogó łu zaludnienia ziemi, dzisiaj zaś już przeszło połowę. W o b e c t a
kich cy fr sta ty s ty c z n y c h tru d n o nie p rzyznać ra cy i w y w o d o m a u
tora, tru d n o także zaprzeczyć, że te n ajazd y biały ch o d b y w a ją się
nieraz z całą b rutalnością silnych zd o b y w ców w obec b e z b ro n n y ch
p ra w ie dzikich ludów i że religie chrześcijańskie i islam g ra ją n a k resach
rolę zakonu niem ieckiego w obec P o lsk i i L itw y t a k dalece, że t o w a
rzy stw o an tro p o lo g icz n e w L o n d y n ie oświadczyło się w y ra źn ie p rz e:
ci w missyom. Obie te k w e sty e , t. j. raso w eg o i idejowo re ligijneg o
n a p o r u białych n a lu d y dzikie i barb arz y ń sk ie , podnieśliśm y już
16
-
242 —
pierwej, a po przegląd zie szczegółow ym nie cofam y sw eg o zdania,
że n a p ó r ten, mimo sw ych wielkich — p ow ied zm y n a w e t — zbro
dni społecznych, niesie z sobą przecież n asiona w yższych społecznych
ustrojów, wyższej k u ltu r y i cyw ilizacyi do ludów niżej stojących.
W id z im y w najazdach ty ch żyw e stw ierdzenie te o ry i socyologicznej
G um plow icza, k t ó r y twierdzi, że z bierności, połączonej z archaicznym
ustrojem rod ow ym , w y p ro w a d z a ją ludzkość najazdy silniejszych lu
dów i, że one stan o w ią p rz y całej swej b ru talności zarzewie wyższej
cyw ilizacyi. R ozu m iem y , źe t e o r y a G um plew icza jest ty lk o fr a g m e n
tem socyologicznym i, że te o ry i najazdó w nie m ożna stosow ać
wszędzie i zawsze, d la te g o raz jeszcze pod n o sim y dawniej rzuconą
myśl, że n a p ó r b iały ch w ów czas przestanie wzgdędnie b y ć zw y k ły m
najazdem zdobyw ców , ku p có w , b a n a w e t ja k w A ustralii k r y m i n a
listów, jeżeli em ig ra c y a i im m ig ra c y a b ę d ą m o g ły b y ć k iero w an e
celowo z o b u s tro n n ą k o rzy ścią dla najezdców i dla t u b y l c ó w . . W y
m ag ają c, n. p. missyi ag ro nom iczn ych , w o g ó le k u ltú r n y c h — dla dzikich
i b arb a rz y ń c ó w , p odnosi sam a u to r tę myśl, n ad e r je d n a k niejasno,
przeciwpie chciałb y częstokroć za p rz y k ła d e m E n g e ls a u k u ć b ro ń
ze społecznego stan u ludów k o m u n isty c zn y ch przeciw k a p ita lis ty
cznej cywilizacyi.
W
ty m k ie ru n k u nie jest a u to r ścisłym
z w łasnego społecznego stano w isk a, bo i E n g e ls przecież puścił
sw ą broszurę o »p ierw otn ych с у w iliz a c y a c h « . w św iat nie jak o dzieło
nau k o w e, ale jako m ałą ro z p raw ę ag itac y jn ą . W y m a g a j ą c na koń cu
sw ych »L u d ó w« ustroju społecznego, k t ó r y b y w możliwie wielkim
zakresie sp o ż y tk o w a ł w szystkie owoce cyw ilizacyi kapitalistycznej —
staje a u to r w sprzeczności sam z sobą — przeciw staw iając tejże
cyw ilizacyi — dziecinny w iek ludów, żyjących w ustrojach archaiczno-kom unistycznych.
N a w sk ró ś o b je k ty w n y m jest a u to r w om aw ianiu ważnej kwesty i k rzyżow ań płciow y ch dlateg o, że nie ro z s trz y g a jej szablonow o
ani na stro n ę ras czystych, ani na stronę m ieszańców, lecz sądzi —
na p od staw ie doświadczeń p o z y ty w n y c h , że k rz y żo w an ia m o g ą b y ć
czasami bardzo pożądane, czasami zaś mniej k o rz y s tn e ; że więc
w ty m k ie ru n k u celow y dobór m ó g łb y b y ć je d y n y m w zględnie
m ożliwym i zad ow alniający m probierzem .
VI.
W ostatniej, trzeciej c z ę ś c i — ro z p ra w y o » L u d a c h « zajmuje
się a u to r p y tan iem , czy i 0 ile rozwoj w iadom ości an tro p o lo g icz n y ch
da się zużytko w ać w społeczno-kulturnem życiu ludzi. O becnie p r z y
— 243 -
znano już wielkie znaczenie a n tro p o lo g ii dla ra c y o n aln ej p e d a g o g ii,
m ianow icie od czasu, k ie d y stwierdzono, że cech y an trop ologicz ne
i w parze z niemi idące psychologiczne, nie są ilościami stałemi,
danem i człow iekowi odrazu przez przyrodę, ale że rozwijają się one
w miarę, ja k człow iek z w ieku dziecinnego dochodzi do dojrzałości.
Ju ż A u g u s t Comte w skazał na an tag o n iz m n a tu ra ln y m iędzy ojcami
t. j. starym i, a »dziećmi« t. j. m łodym i i na tej p o d staw ie o pierał
swe p o g lą d y o k on serw aty zm ie sta ry c h
i postępow ości m ło
dych. R o z w ó j antro p o lo g ii stw ierdza w y w o d y C om te’a z tym
dodatkiem,- że ludzie wszechstronnie an tro p o lo g icz n ie rozwinięci za
chow ują n a w e t w starości świeżość i b y stro ść um ysłu ja k n. p.
H u m b o ld t — inni zaś, k tó ry m w a ru n k i społeczne nie dozw oliły w y
kształcić cech antropo log iczno-psy chiczn ych, są już w młodości pod
w ielu w zględam i — starcami.
A n tro p o lo g ia p rz y czy n ia się także wiele do ra c y o n a ln e g o roz
p a try w a n ia ty le głośnej k w estyi • j a k e m a n c y p a c y a kobiet. W ty m
k ie ru n k u — n a u k a nie w y rz ek ła jeszcze o statn iego sło w a ; a u to r
s y m p aty cz n ie w ita dążności e m an c y p acy jn e , twierdząc, że w raz z ich
wcieleniem w życie — ro z w in ęły b y się k o b ie ty ta k p o d w zg lęd em
an tro pologiczn o-p sychiczny m , ja k i społecznym.
A n tro p o lo g ia k ry m in a ln a wiele prz y czy n iła się do złagodzenia
p r a w k a r n y c h , w y k a z a ła razem do spółki z p sy c h o p a to lo g ią , że
istnieją zbrodniarze z n a t u r y , dziedziczni złodzieje, ra bu sie i t. p.,
do k tó ry c h p ra w o inn ą musi m iarę p rzy kład ać, niźli do zbrodniarzy
społecznych.
A n tro p o lo g ii przyp isuje a u to r wielki, b a n a w e t decy dujący
w p ły w na przyszłe n o rm o w a n ie kw esty i, w zg lędn ie a n tag o n iz m ó w
rasowych' i n aro d o w y c h , k tó re obecnie zależą w pierw szym rzędzie
od sto su n k ó w społeczno-politycznych. W w yższym u stroju sp ołe
cznym, jaki a u to r staw ia czytelnikow i przed oczy n a k o ń c u sw ego
dzieła — przypisuje on a n tro p o lo g ii n a d e r w a żn ą rolę — j a k w i
dzimy, bo rolę celow ego i św iad o m eg o n o rtń ow ania sto su n k ó w mię
d zy n a ro d o w y ch . Że a n tro p o lo g ia już obecnie może i w tej mierze
dorzucić niejedn ą o b jekt y w n ą w sk azó w kę, to — zdaniem naszem —
nie może u le g a ć w ątpliw ości, czy i o ile w dalszym sw ym rozwoju
zajmie stahow isko, przeznaczone jej przez au to ra , czy n. p. zdoła
celow o n o rm o w a ć raso w e k rzy żow ania, zależne od tylu rozm aitych
w y n ik ó w , te g o przesądzać t a k łatw o nie można. S am em u auto row i
n a s u w a się re fle k s y a w słow ach »trudno p rz ew id y w ać d alek ą p rz y
szłość, m ożna ty lk o powiedzieć, że jeżeli a n tro p o lo g ia wcieli w życie
— 244 —
p ew n e stosunki pra w n e, będzie to e p o k ą a n tro p o te c h n ik i, w y n i k a
jącej z osobniczej m oralności i o p a rte j na głębokiej w iedzy p ra w
organizm u ludzkiego«. T a refleksya au to ra , w której on sam kwesty onu je d alek o idące swoje, p o p rz ó d skreślone, zad ania a n t r o p o
logii w rozwoju społecznem ludzkości, jest o statn im i wiele m ó w ią
cym dow odem , ob ok w ielu imlych, że » L u d y « p. KLrz. są b a rd z o p o w a ż n ą p ró b ą rozszerzenia w literatu rze i społeczeństw ie
naszem znajomości antropo log iczno-etniczny ch , to też ro z p raw ę tę,
należy uw ażać za n a d e r c e n n y n a b y te k dla ludoznaw czej lite
r a tu r y polskiej.
Dr. Kazimier? J. Gorzycki.
----
LUD HRUBIESZOWSKI.
(D ok ończen ie.)
V.
OBCHODY
W ESELNE.
G d y p a r o b e k dziew czynę sobre u p o d o b a i uzna ją za o d p o w ie
dnią dla siebie na żonę, prosi k tó re g o z dośw iadczony ch g o s p o d a r z y
wioski z »dobrym c h a ra k te re m w gębie«, a b y mu służył za drużbę,
— i w najbliższą so bo tę lub piątek, za b raw szy do kieszeni k w a rto w ą
flaszkę w ódki, udaje się razem do c h a ty rodziców upatrzonej
dziewki. K a n d y d a t do stan u m ałżeńskiego pozostaje przede drzwiam i
na dworze, a d r u ż b a wchodzi, w itając g o s p o d a rz y sło w em : — p o
c h w a lo n y !
— N a w i e k i — brzm i odpowiedź. A ty m czasem dziewczyna,
p o m iark o w a w szy o co idzie albo n a p rz ó d o w szystkiem p o w i a d o
miona, chow a się za piec i zaczyna d łub ać palcem w murze.
— C z y t u n e m á k o ł o w a s d e n a s z y c h h u s i ? — ciągnie
dalej rzecz sw oją drużba;
— A d e ż t a m j è k a ż e j i d n a h u s k a.
— B o w n a s h u s à k j è , a h u s к i ne ma j e .
R o d z ic e milczą, więc d ru ż b a p o d c h w y tu je :
— To może b y ś m y w y p y ł y horiłki na t oj u huś?
— A ne z n a j u , s z c z o t a m o n a s k a ż e ... C z u j e s z , K s e niu, c h o ď no s i u d à , daj no k i e ł y s z k a .
— E e e ! d a j t e m i t a p o k i j , — j a n e c h o c z u , o d p o w ia d a
córka. D ru ż b a przecie na to nie uważa, o tw iera drzwi i w p ro w ad za
