-
extracted text
-
Jerzy S. Wasilewski * E T N O L O G W PODRÓŻY. KONFUCJUSZ PRZED K A M E R A M I , S Z A M A N K I PRZY M I K R O F O N I E
J E R Z Y S.
D
WASILEWSKI
o K o r e i chciałem p o j e c h a ć o d zawsze. Jeszcze
w czasach ekspedycji mongolskiej próbowałem
namówić prowadzącego ją profesora W i t o l d a
Etnolog w podróży
Dynowskiego, żeby postarał się w P A N - i e o zgodę na
t a k i wypad. N i e myślałem oczywiście o badaniu sza
m a n i z m u w K o r e i Południowej - trwał t a m długoletni
Konfucjusz przed kamerami,
szamanki przy mikrofonie
stan wyjątkowy, kraj był zamknięty dla przybyszów
z Europy W s c h o d n i e j , a i stąd n i k o g o t a m nie puszcza
n o . W o w y m czasie szamanizm był zresztą praktycznie
zdelegalizowany także i w tej niekomunistycznej części
półwyspu - ale o t y m dowiedziałem się dopiero póź
niej. Marzyć można było co najwyżej o badaniach
w K o r e i Północnej - i t y l k o marzyć.
Fascynowało m n i e wizualna mitologia systemu, sa
kralny język k o m u n i z m u , dopracowany jeszcze lepiej
glądowa ilustracja tez Michaiła H e l l e r a czy V i c t o r a
od radzieckiego. Z telewizji znałem kimirsenowską pro
Klemperera na t e m a t języka t o t a l i t a r n e j propagandy -
pagandę, p o d względem f o r m a l n y m najbogatszą w ca
upodobanie do kliszowych epitetów, wiecznych i nie
łym obozie. Te zbiorowe pierwszomajowe żywe obrazy
zmiennych.
Z rzadka trafiał się h u m o r bezproblemowy a nieza
na stadionach, gdzie setki ludzi na m u r a w i e z elektro
niczną precyzją układało się w hasła i przedstawiało
mierzony - efekt uboczny pracy niewprawnego amba-
sceny powszechnego szczęścia. A tysiące t y c h na ław
sadzkiego
kach stadionu, wytresowanych na automaty, w ciągu
z podpisem „Wszyscy lubią kąpać sobie l a t e m w m o r z u "
tłumacza, n p . zdjęcie
tłumów na
plaży
ułamka sekundy zmieniały kolorowe paletki, tak by po
(którą to formę gramatyczną wprowadziliśmy z przyja
scenach kwitnącej i n d u s t r i i pokazać dzieci grające
ciółmi do codziennego użytku). Zmagałem się z niepo-
w piłkę, przy czym obraz tej piłki, stworzony na mgnie
jętością, a jednocześnie pękałem ze śmiechu.
nie oka z paletek, przelatywał z jednego końca trybuny
na drugi. Trernendum et fascinans,
Wszystko t o czyniło z K o r e i kraj niezwykle pociąga
przerażające i i m p o
jący-
nujące, bardzo straszne, a zarazem trochę śmieszne.
2.
Oglądając propagandowe zdjęcia w gablocie przed
ambasadą K R L D (wtedy jeszcze w A l e j a c h Ujazdow
skich, w pałacyku O s t r o w s k i c h ) , przeżywałem euforię
Liczyłem na związek emocjonalny profesora z Dale
poznawczą, bo pasowało to jak ulał do religioznaw
k i m Wschodem, datujący się o d czasów młodości w ro
czych k o n c e p c j i Eliadego. O t o obrazki z M a n g y e o n g -
syjskim jeszcze wtedy H a r b i n i e (uczucie to wykorzystał
dae - przemienionej w niemożliwie wyidealizowany
wcześniej Jacek Olędzki, namawiając go na zorganizo
skansen, rodzinnej wsi W i e l k i e g o Wodza (dziś dzielni
wanie wyjazdów do M o n g o l i i ) . Spotkał m n i e gorzki za
cy Pyeongyangu, czyli stołecznego P h e n i a n u ) , gdzie
wód - profesor zareagował krótkim, zniecierpliwionym
spędził dzieciństwo. Razem ze zwożonymi t u masowo
argumentem: „synu, ja nie lubię Korejców".
grupami, oprowadzanymi d u m n i e przez pionierów,
N i e było dyskusji. N i e pamiętam nawet, czy spyta
oglądamy mityczną, świętą przestrzeń, w której in illo
łem go o p o w o d y tego osądu - pewnie sam sobie o d
tempore dokonały się raz na zawsze, z m o c ą paradyg
powiedziałem, że harbińscy Koreańczycy początków
m a t u , wszystkie wydarzenia ważne dla przyszłości. M a
X X w i e k u , b i e d n i sprzedawcy czosnku i kapusty, nie
ły pionier z impertynencką dumą wskazuje grupie po
kojarzyli się dobrze profesorowi, który nie był w o l n y
kornie go słuchających i wzorowo notujących doro
od etnicznych idiosynkrazji. Tak jak nie lubił Korej
słych ludzi d w u m e t r o w y kamień i recytuje: „Oto skała
ców, tak lekceważył Kitajców, ceniąc jedynie Japoń
zwana «Sanie» na którą W i e l k i Wódz wspinał się, ćwi
czyków (w młodości dostał w Japonii jakiś medal za ra
cząc ciało i ducha do w a l k i z japońskim najeźdźcą"
towanie t o n ą c y c h ) . Wszelkie bardzo w t e d y aktualne
[w w i e k u lat dziewięciu]; „oto jezioro, w którym W i e l
rozważania o zagrożeniu chińskim dla M o n g o l i i , Rosji,
k i Wódz [w t y m samym w i e k u ] pływał, ćwicząc ciało
a i Z a c h o d u - stale przecież słyszeliśmy obawy M o n g o
i ducha do w a l k i z japońskim najeźdźcą" i t d .
łów, że jak wejdą oddziały M a o , to wszystkich i c h w y
kastrują - zbywał machnięciem ręki, mówiąc, że o n
W t e n sposób poznawałem powtarzające się chwy
widział kiedyś chińskich żołnierzy z k a r a b i n a m i na
ty stylistyczne sakralnego języka k o m u n i z m u : „Lotnicy
sznurkach, jak jechali k o n n o podrygując w siodle - t u
bronią nieba Ojczyzny jak stalowa twierdza", a obok
sam kucał i naśladował o w o podrygiwanie -
„Marynarka w o j e n n a jak stalowa twierdza b r o n i wy
uwierzy w i c h potęgę.
brzeża Ojczyzny" i jeszcze trzeci, podobny w a r i a n t . Po-
87
i nie
I
Jerzy S, Wasilewski • ETNOLOG W PODRÓŻY. KONFUCJUSZ PRZED K A M E R A M I , S Z A M A N K I PRZY MIKROFONIE
B a ł e m się, że Korea, jaką zobaczę, przegra w k o n
f r o n t a c j i ze swoimi w y b i t n y m i siostrami, że okaże się,
tak jak koreańska porcelana, uboższa o d chińskiej,
a m n i e j w y r a f i n o w a n a niż japońska. Bo wstyd przy
znać, ale nie lubię tego, co stanowi o koreańskiej sub
telności estetycznej - nie podzielam ani upodobania
do porcelany wyłącznie białej, białawej i biało-szarawej, z tysiącznymi niuansami i o d c i e n i a m i , a n i miłości
do bladej zieleni tutejszej specjalności - c e r a m i k i seladonowej, która jest dla m n i e n u d n a i mdła.
N a w e t - jeśli to ma coś do rzeczy - Symfonia
ańska
Kore
Pendereckiego wydaje m i się dziełem bez cha
r a k t e r u , brak w n i m wyraźnej inspiracji.
Z Japonii leciałem do Seulu pełen obaw.
3.
Jakby na i c h potwierdzenie, koreańskie metalowe
pałeczki wyraźnie m i nie leżą. S ą płaskie, gorzej trzyma
się je w palcach. Kiedyś r o b i o n o je ze srebra l u b m o
siądzu, obecnie są stalowe, nieprzyjemne. Japończycy
m i e l i rację, także ryż jest t u gorszy - suchy, nieporów
nanie m n i e j soczysty.
Nicolas Bouvier (Dziennik z wysp Aran
miejsc. Kartki
z podróży,
i z
innych
Warszawa 2000, s. 89) używa
dla scharakteryzowania K o r e i Południowej lat siedem
dziesiątych czyjegoś określenia „ulepszona prowizor
ka". Przy wcześniejszym czytaniu niewiele m i to mówi
ło. Teraz jestem gotów je zaakceptować, widząc to po
łączenie nowoczesności i byłej akości, wysokiego po
Początek szamańskiej c e r e m o n i i ,
tencjału eksportowego i zaniedbanej
Korea, Seul, f o t . Jerzy S. W a s i l e w s k i
infrastruktury,
charakterystyczne zresztą dla niejednego k r a j u , prze
chodzącego szybki rozwój. Patrzę na nijakie b u d y n k i
Pokłony przed ołtarzem o f i a r n y m ,
i przestaje m n i e dziwić to, czemu nie mogłem dać wia
Korea, Seul, f o t . Jerzy S. W a s i l e w s k i
ry w M o n g o l i i : że tysiące Mongołów wyjeżdżają do K o
rei Południowej i znajdują zatrudnienie na b u d o w a c h ,
m i m o iż synowie stepu nie słynęli dotąd jako b u d o w
N i e były to czasy poprawności politycznej, a profe
niczowie, nawet według standardów własnego, niewy-
sor nigdy by się jej nie nauczył. Z pańskim okrucień
magającego p o d t y m względem k r a j u .
stwem charakteryzował ludzi dokoła, stosując trójpo
N i e znajduję w sobie entuzjazmu dla k i l k u spośród
dział, w którym rzadko tylko trafiał się „ktoś", więk
wynalazków, z j a k i c h d u m n i są Koreańczycy. Słynny
szość stanowią „pętaki", a pośrodku są c i , którzy tylko
ondol, tradycyjny system ogrzewania podłogowego, nie
aspirują do bycia kimś - czyli „podśmietanie".
r o b i dobrze d r o g o m o d d e c h o w y m , bo jak się śpi przy
O p i n i a profesora o K o r e i jakoś zaciążyła na m o i c h
ziemi, t o oznacza to noc z nosem w kaloryferze. Lepsze
wyobrażeniach o ludziach i k r a j u . Spodziewałem się
to może niż japońskie spanie przy piecyku na naftę, ale
pewnej chamowatości w obejściu, na którą na p e w n o
dawniej, gdy gorące powietrze szło z węglowego pieca
uczulony był profesor. Ostrzegają przed nią przewodni
k a n a l i k a m i w spękanej, glinianej polepie, zaczadzenia
k i , ale o d razu tłumaczą konfucjańską mentalnością.
nie były rzadkością. Masowe spożywanie ostrej kiszon
Otóż każdy Koreańczyk zachowuje się stosownie do
k i warzywnej (głównie z kapusty) gimchi, w polskiej
pozycji, jaką zajmuje względem partnera, wobec c u
wymowie kimczi - narodowego dania Koreańczyków,
dzoziemca, którego pozycja jest dlań nieczytelna, nie
które ma w Seulu nawet swoje m u z e u m - nie popra
wie jakoby, ile respektu ma okazać - więc go ignoruje,
wia statystyki zachorowań na raka żołądka. Kolejny
przepycha się przodem, pokrzykuje.
i c h w i e l k i wynalazek, alfabet hangeul, nie jest ani t a k i
Takie t a m austriackie gadanie, którego tyle jest
łatwy, ani t a k i uniwersalny, j a k zapewniają. A jeszcze
w a n t r o p o l o g i i - bo k t o mądry, n i e c h m i powie, dla
zamieszanie
z nową, obmyśloną przez ministerstwo
czego w t a k i m razie południowokoreańscy d e p u t o w a
k u l t u r y transkrypcją, którą i w t y m tekście muszę przy
n i tak chętnie okładają się w parlamencie pięściami?
j ą ć zamiast starego McCune-Reischauera.
88
Jerzy S. Wasilewski * E T N O L O G W PODRÓŻY. KONFUCJUSZ PRZED K A M E R A M I , S Z A M A N K I PRZY M I K R O F O N I E
pienia zarówno dla konfucjańskiego, jak i szamani-
4.
stycznego świata wartości i wyobrażeń. Lojalny urzęd
n i k , wierny władcy m i m o oskarżeń, p o t e m zrehabilito
I o t o widzę t y c h zapalczywych d e p u t o w a n y c h , nie
wany - cóż za okazja do apoteozy konfucjańskich war
w parlamencie jednak, lecz w świątyni, jak w skarpet
tości. Jego k r w a w a , niesprawiedliwa śmierć, podobnie
k a c h podchodzą do ołtarza i składają ofiary. A l e po
jak n i e n a t u r a l n a śmierć dziewczyny, osoby o niedopeł
kolei.
n i o n y m losie, której groźny d u c h będzie się błąkał po
Szamańskie seanse gut (pol. kut), jakie widziałem
okolicy - idealny powód dla odbywania obrzędów sza
w Seulu, mają charakter publiczny. Współorganizowane
mańskich.
przez władze lokalne (na poziomie dużej dzielnicy), o d
5.
bywają się raz do r o k u w połączeniu z oficjalną k o n f u cjańską ceremonią ofiarną jesa (pol. dzesa), tworząc z nią
całość, w której na początku trudno się zorientować.
Pierwsza część c e r e m o n i i , konfucjańska
„wielka
Pierwsze d n i listopada, Yongsan - jedna z dzielnic
ofiara-libacja" daeje, p o l . taedze (może zresztą w odnie
Seulu. A r c h i t e k t u r a taka sama, jak w całym 1 5 - m i l i o -
sieniu do koreańskiej współczesności p o w i n n o się mó
n o w y m mieście. Ciągnące się jeden przy d r u g i m , d w u
wić „neokonfucjańska") rozpoczyna się rano. N a dzie
piętrowe, byle jakie domy, przeważnie z lat 60. N a nie
dzińcu przed świątynią gromadzi się około setki gości -
j e d n y m z n i c h nasadzona czarna, spiczasta, wysoka
prawie sami mężczyźni. Siedzą w rzędach, z przodu pa
wieżyca - znak, że na piętrze p o n a d sklepem, warszta
r u d e p u t o w a n y c h z tego okręgu, oficjele z władz m i a
t e m czy l o k a l e m mieści się kościół k a t o l i c k i l u b prote
sta, l o k a l n i przedsiębiorcy. Najważniejsi mają na sobie
stancki. A gdzieś n a d t y m i wieżami, na d r u g i m planie,
czarny ceremonialny strój d a w n y c h d w o r s k i c h urzęd
widać nowocześniejsze, potężne mieszkalne wysoko
ników. U b r a n i e to czy tylko przebranie? C o t u jest
ściowce. O d stacji m e t r a jadę jeszcze taksówką, i n a
„prawdziwe" a co „sztuczne", co naturalne, a co na po
czej niełatwo byłoby m i trafić na miejsce plątaniną
kaz? Pytanie o autentyczność i jej kryteria będę sobie
wąskich ulic bez nazw (w t y m mieście nazwy noszą
często stawiał, obserwując różne epizody i zachowania.
kwartały, a nie u l i c e ) . Gdzieś wśród n i c h jest wzgórze,
Po kolei, rozpoczynając o d najważniejszych gości,
a na n i m Nam-i Janggun seodang, lokalna świątynia,
przebiega ta sama ceremonia. Dygnitarz wstaje z m i e j
poświęcona generałowi N a m - i (inna, mała świątynka,
w której też będę oglądał taką ceremonię, to
sca, podchodzi do wejścia, obmywa dłonie, w c h o d z i
Aegissi-
na schody - p o w o l i , po jeden k r o k na stopień, z dosta
dang, „Świątynia Dziecka" w osiedlu Haedang, poświę
w i e n i e m drugiej nogi. We wnętrzu klęka i składa serię
cona jakiejś n i e w y m i e n i o n e j z i m i e n i a małej dziew
głębokich pokłonów przed ołtarzem, gdzie o b o k K o n
czynce).
fucjusza i p a t r o n a świątyni widnieją też w i z e r u n k i po
Jaka to właściwie świątynia? Szamańska - nie, sza
staci r o d e m z buddyzmu i kultów l o k a l n y c h . S t o j ą t u
m a n i z m jest praktyką interwencyjną, która nie potrze
już piramidy o f i a r o w a n y c h ciastek ryżowych, piętrzą
buje stałych świątyń. Konfucjańska - tak też nie moż
się owoce późnej jesieni - persymony, pomarańcze,
na powiedzieć, bo k o n f u c j a n i z m to nie religia, ale sys
jabłka, suszona żożoba. N a tacach rozłożone są solone
t e m świeckich n o r m , reguł postępowania, raczej re
ryby i duże porcje mięsa.
ceptur niż treści. A przecież właśnie t u będą się odby
Ofiara z w i n a (słabej wódki, bo soju to oczyszczony,
wać obie ceremonie.
szlachetniejszy destylat popularnego wina ryżowego),
I c h fuzji, trwającej o d X I X w i e k u , patronuje osoba
którą po trzykroć składa każdy z urzędników, ma swoje
opiekuńczego bóstwa świątyni, n p . historycznej posta
niuanse. Kolejność nalewania, z której strony, w j a k i m
c i średniowiecznego generała N a m - i , który był wier
kierunku -
n y m sługą swego władcy, ale niesprawiedliwie oskarżo
dwóch śmiertelnie uroczystych oficjantów, którzy mają
ny, poniósł śmierć z ręki kata. W d r u g i m przypadku,
opanowane przepisy kultowe i podpowiadają, wręcz
„Świątyni Dziecka", patronką jest n i e u c h w y t n a histo
prowadzą ruchy d y g n i t a n y . Trzeci, stojący przed m i
nic dziwnego, że ceremonię
prowadzi
rycznie postać jednej z trzech młodziutkich sióstr,
k r o f o n e m u wejścia, k o m e n t u j e dla zgromadzonych na
mieszkających w którymś z pałaców (między t y m i pa
zewnątrz wszystko, co odbywa się w świątyni. M n i e
łacami rozrzucone były wsie, które później zespoliły
w o l n o być w środku - jestem t u j e d y n y m cudzoziem
się, tworząc miasto Seul). W r o g o w i e napadli na pałac,
cem, gościem niezaproszonym, ale trochę h o n o r o w y m .
dziewczęta uciekły na pustkowie, gdzie do jedzenia
I chociaż m a m obok i naprzeciw siebie stadko f o t o
miały tylko trujące k w i a t y forsycji. Po śmierci zbudo
grafów i filmowców, i c h kamery i błysk fleszy, to pa
w a n o i m trzy świątynie - jedna nie dotrwała d o na
trząc na gesty nalewania a l k o h o l u do naczyń, które
szych czasów, druga istnieje, ale nie zachował się
kształtem powtarzają chińskie brązy gu sprzed k i l k u ty
w niej k u l t , t y l k o w tej trzeciej odbywają się raz w r o
sięcy lat, nie mogę oprzeć się uczuciu, że uczestniczę
k u ceremonie.
w akcie naprawdę archaicznym.
W przypadku obu świątyń podobna jest logika w y
Po k o s t i u m o w o ubranych dygnitarzach podchodzą
b o r u postaci. O b i e one stanowią dobry p u n k t zacze
mężczyźni w g a r n i t u r a c h - przeważnie liderzy miejsco-
89
I
Jerzy S. Wasilewski * E T N O L O G W PODRÓŻY. KONFUCJUSZ PRZED K A M E R A M I , S Z A M A N K I PRZY M I K R O F O N I E
wego biznesu. Składając pokłony świecą skarpetkami,
przed n i m z arkuszy d y k t y sceną - t o one są najkosz
b o w i e m w odróżnieniu o d urzędników, noszących do
towniejszym i najpoważniejszym
k o s t i u m u starodawne wysokie buty, wchodząc
ofiary.
do
Przedtem
miała
składnikiem
miejsce
ich
całej
prezentacja
w dzielnicy - obniesiono je po uliczkach wokół m u
świątyni muszą zdjąć o b u w i e .
rów świątyni.
N a końcu składa ofiary grupka kobiet - dwie wystę
pujące dziś szamanki i k i l k a i c h asystentek. To już ma
Już wcześniej szamanka mudang
i jej
asystentki
ło ważna ceremonia - o f i c j a n c i kierują r u c h e m rozluź
oczyściły miejsce akcji: oblały dziedziniec t a n i m , męt
n i e n i , bez żadnej solenności, po d o m o w e m u - zdjęli
n y m w i n e m ryżowym makgeolli, rozrzuciły na zewnątrz
nawet stroje i teraz trochę rażą i c h kraciaste koszule.
trochę ciastek, by na granicy zatrzymać d u c h y niepo
Wszyscy opuszczają dziedziniec, by przemaszerować
żądane i złe. O b o k sceny zasiada na ziemi orkiestra:
przez dzielnicę wraz z paradą historycznych postaci.
duży klepsydrowy bęben, mniejszy bębenek, smyczek,
R u c h samochodowy wstrzymany, generał jedzie na k o
dwa flety. Szamanka z pomocą asystentek kończy
n i u , a jego u f o r m o w a n i w oddziały żołnierze (licealiści
wreszcie
miejscowych szkół, zwiezieni autokarami) z poświęce
z k o m p l e t e m jej k i l k u n a s t u kostiumów, które będą
n i e m dźwigają halabardy, dmą w trąby i walą w bębny.
używane w t y m występie) i w c h o d z i na p o d i u m . Lee
przygotowania (z tyłu stoi długi wieszak
Wokół całego, długiego na k i l o m e t r k o r o w o d u bie
M y o n g ok to sześćdziesięcioletnia, zażywna kobieta,
ga ubrany na biało kat, mangnani - ten, który uśmier
o m o c n o umalowanej twarzy. Ustawicznie chodzi po
cił generała. Twarz ma poczernioną,
włosy
scenie, o d asystentek domaga się poprawek w stroju,
w strąkach, w ręku krótki miecz, którym wymachuje
rozmawia z publicznością, podśpiewuje, sprawdza m i
przed nosem przechodniom. Jak każdy t a k i dżoker
niaturowe m i k r o f o n i k i , umocowane - nie w i e m jesz
spoza t a l i i , mangnani musi też ganiać na posyłki. Dzia
cze po co - przed ustami.
dziką,
łając na obrzeżu, przydaje się do przekazywania pole
W którymś momencie to chodzenie zmienia się
c e ń i wiadomości między czołem a ogonem p o c h o d u .
w regularne, na poły taneczne k r o k i wzdłuż i wszerz,
N i b y stara się być śmieszny, a zarazem groźnie de
połączone z melorecytacją. Zaczyna się wzywanie k o
moniczny, ale po prawdzie kunsztu nie ma w t y m wie
lejnych duchów, których w sumie przewinie się przez
le. G d y podbiega d o l u d z i ,
paradę
scenę kilkanaście. Dowiaduję się, że język jej tekstów
z c h o d n i k a , usiłując rozśmieszyć i c h u d a w a n y m zagro
jest tak archaiczny, a śpiew na tyle niewyraźny, że na
żeniem, to zamiast rozbawienia dziewczyn, przed któ
w e t Koreańczykom zrozumienie i c h przychodzi z t r u d
oglądających
r y m i najchętniej błaznuje, udaje m u się osiągnąć co
nością. W i e m t y l k o , że wyśpiewywane przez nią opo
najwyżej śmiech zażenowania albo odprężenia, gdy już
wieści to m i t y (od kosmogonicznych poczynając), le
sobie pójdzie dalej. U l i c a nie podejmuje gry w niepo-
gendy na temat bóstw i duchów, a nawet baśnie. K i e
ważność, czasem ktoś powie, że nie ma na co patrzeć
dy tańczy ze sztandarem, postukując n i m o ziemię,
i wraca do swoich spraw.
zgaduję, iż przywołuje d u c h a generała - patrona świą
Przemarsz t r w a dobrą godzinę; przeszedłszy najważ
t y n i . Zaraz p o t e m przebiera się w zbroję w o j o w n i k a -
niejszymi u l i c a m i wracamy na wzgórze, na uliczkach
znaczy to pewne, że odgrywany jest jakiś epizod z jego
którego już czeka poczęstunek. Setki ludzi rozgrzewa
udziałem.
ją się gorącymi d a n i a m i i słabymi a l k o h o l a m i . Siedzi
A k c j a toczy się niespiesznym r y t m e m . Całość po
my na k a r t o n a c h i m a t a c h rozłożonych na asfalcie. Fe
t r w a z przerwami d o nocy, teoretycznie obejmując 12
styn, wspólnota, przypomnienie wsi, którą ta dzielnica
epizodów, ale to chyba tylko liczba symboliczna, wyra
była jeszcze w czasach młodości w i e l u uczestników.
żająca całość. Szamanka przebierze się k i l k a k r o t n i e , za
każdym tazem nakładając strój innego ducha, by t e n
6.
mógł poznać, że teraz jego kolej na to, by w nią się
wcielić. Czasem w tańcu zmienia ją lub na krótko t o
W r a c a m y do świątyni, gdzie zaraz rozpocznie się
warzyszy druga, wyraźnie starsza szamanka, zwyczajo
hut - obrzęd szamański. Poznikali urzędnicy w histo
w o doproszona - na znak h o n o r u - przez tę, która jest
rycznych k o s t i u m a c h urzędników - teraz jesteśmy we
niekwestionowaną gospodynią obrzędu.
władzy kobiet. Zostało wprawdzie paru przedsiębior
Osoba generała N a m - i pojawia się w seansie jako
ców, którzy współfinansują ceremonię, ale to zwyczaj
jedna z pierwszych. M o g ę się tego domyśleć po wyso
ne, starsze kobiety stanowią widownię. Siedzą na zie
k i m sztandarze, którym postukuje szamanka, a póź
m i , t w a r z a m i d o specjalnego ołtarza - prowizorycznej
niej po n o w y m stroju - zbroi w o j o w n i k a . W między
świątynki, ustawionej z b o k u dziedzińca (ptawdę mó
czasie recytowana jest legenda, prezentująca rys sza
wiąc, jest to t y l k o t e k t u r o w a fasada, zgrabnie t u dziś
mański tej postaci. Otóż okazuje się, że kiedy N a m -
umieszczona), przed którą piętrzą się ofiary. A l e na tle
- i był jeszcze młodzieńcem, dostrzegł pewnego razu
t a k i c h samych j a k w części konfucjańskiej ciast i o w o
niewidzialnego dla i n n y c h d e m o n a ; siedział o n na k o
ców, na froncie zostają złożone trzy w i e l k i e , świeżo
szu z o w o c a m i persymonu, wnoszonym właśnie d o są
wypatroszone wieprze. Imponującej wielkości,
leżą
siedniego d o m o s t w a . Pokonując opór służby, z krzy
z wyciągniętymi n o g a m i między ołtarzem a ułożoną
k i e m wbiegł d o środka i zastał t a m córkę gospodarza,
90
I
Jerzy S. Wasilewski • E T N O L O G W PODRÓŻY. KONFUCJUSZ PRZED K A M E R A M I , S Z A M A N K I PRZY M I K R O F O N I E
już prawie uduszoną. W ostatniej c h w i l i odpędził swą
mitów, legend oraz baśni, dalej sztuka wróżenia, roz
mocą demona.
m o w y i przekomarzania się z publicznością, a wreszcie
k o s t i u m , kosmetyka, a nawet kunszt robienia papiero
Atmosfera na w i d o w n i daleka jest o d jakiegokolwiek
w y c h kwiatów.
religijnego uniesienia, nic nie świadczy o odczuciu
obecności duchów. Kobieca publiczność ogląda spek
Czekam na ekstatyczne zachowanie, które przeko
t a k l z zainteresowaniem, ale bez przejęcia. Z czasem
nałoby m n i e , że m a m do czynienia z „prawdziwym"
przychodzi zapewne znużenie, robione są dłuższe prze
szamanizmem. Logika jest t u taka, że szamanka po
rwy. W t e d y roznoszony jest poczęstunek, mętno-mlecz-
w i n n a w każdym epizodzie tańczyć na początku dość
nej barwy w i n o makgeolli leje się strumieniami z plasti
żywiołowo, by d u c h zobaczył, iż jest gotowa na jego
k o w y c h butelek, towarzystwo bawi się w grupkach.
przyjęcie, a p o t e m , gdy o n przybędzie - przejść do f o r m
A l e przecież d u c h y naprawdę wstępują w szaman-
spokojniejszych, bardziej artystycznych, aby go t a k i m
kę. D r o g i i c h zstępowania są różne. Niektóre przysia
szlachetniejszym tańcem zabawić. Mogłoby się nawet
dają pewnie na belce stropowej - można nawet zoba
zdawać, że element transowy nie jest t u t a k i ważny.
czyć, jak schodzą: szamanka p o d c h o d z i t a m wraz z ko
Przedstawienia szamanów na sakralnych m a l u n k a c h
bietą z w i d o w n i (to k l i e n t k a , dla której robiona jest ta
są bardzo spokojne, także standardowa maska postaci
część seansu). Ta sosnową gałązką dotyka b e l k i , aż ga
szamanki w d a w n y c h l u d o w y c h przedstawieniach ma
łązka zaczyna się trząść - w i d o m y znak obecności d u
skowych jest absolutnie spokojna, biała, bez żadnego
cha, po czym obie zasiadają za s t o l i k i e m do uroczyste
grymasu.
go z n i m spotkania. T a k i c h p r y w a t n y c h , zamówionych
N i e znaczy jednak, że w seansie nie ma euforii. By
epizodów będzie zresztą więcej.
wa, że mudang przez dłuższy czas podskakuje obunóż,
z r a m i o n a m i w z n i e s i o n y m i do góry,
7.
wbiega któraś z kobiet z w i d o w n i i z rozanieleniem na
W miarę oglądania seansu narasta we m n i e t u kryć -
wykrzykując
w uniesieniu. Działa to zaraźliwie, b o w i e m na scenę
rozczarowanie. Czy koreański musok
co
twarzy, stając f r o n t e m do szamanki, jednocześnie z nią
to
podskakuje j a k sprężyna.
w ogóle jest szamanizm? Za t y m , że tak, przemawiają
wprawdzie nazwy, w których rozpoznaję
Istnieje p o d o b n o koreańskie powiedzenie: „chciała
ałtajskie,
byś wydać szamański seans, ale przeraża cię wizja t w o
wręcz mongolskie źródłosłowy. N a z w a obrzędu sza
jej synowej w t a ń c u " . Słowa te stosują się do teściowej,
mańskiego gut, w y m a w i a n a kut, b r z m i prawie j a k ku-
tradycyjnie stanowiącej instancję kontrolną dla mło
tu (g) - „szczęście, dobry los" w językach ludów ste
dej synowej, dla której t a k i występ może stać się p o k u
p u . Szaman-mężczyzna, baksu, baksy, to oczywiście to
są rozpasanej ekstatyczności.
samo, co środkowoazjatyckie baksy - „szaman", a też
„bard, w y k o n a w c a e p o s ó w "
(z c h i ń s k i e g o
Szamanizm t o w K o r e i d o m e n a kobiet. To one zde
fa-hsi,
cydowanie przeważają, zarówno wśród wykonawców
„mistrz", przez mandżurskie i mongolskie f o r m y t y p u
bagszi).
Szamanka, mudang
-
też b r z m i
(jest i c h bodaj o k . 8 0 % spośród p o n a d stu tysięcy za
znajomo,
rejestrowanych szamanów), jak i wśród odbiorców
można słyszeć w n i m mongolskie udagan o t y m sa
(na widzianych przeze m n i e seansach t e n p r o c e n t był
m y m znaczeniu.
jeszcze wyższy). Oczywiście, etnologowie nie skąpią
A l e przecież szamanki, jakie dopiero co widziałem
wyjaśnień. Zwraca się n p . uwagę, że w t y m patriar-
w M o n g o l i i , wyglądały zupełnie inaczej. Stara Uldzij
c h a l n y m społeczeństwie (męska d o m i n a c j a to kamień
czy n i e w i d o m a C e n d - t o były intrygujące postacie,
węgielny koreańskiego n e o k o n f u c j a n i z m u ) kobiecie
których sam wygląd - przygięte w i e k i e m sylwetki, i n
nie przysługuje p r a w o d o rozkoszy, także seksualnej,
trygujące fizjonomie - wyrażał osobowości ukształto
więc szamanizm s t a n o w i klapę bezpieczeństwa. Zdają
wane w w i e l o l e t n i m związku z ponadcodzienną rzeczy
się t o potwierdzać przypadki szamanek bezżennych,
wistością. I c h wiekowe, poniszczone stroje, d o których
wśród których jest sporo t a k i c h , które porzuciły mę
odnosiły się z t a k i m nabożeństwem, istne „święte ła
żów. Deklarują one, że żyjąc ze swymi mężami nigdy
chy", miały w sobie coś z prawdziwego sacrum, podczas
nie zaznały takiej rozkoszy j a k teraz, gdy przychodzi
gdy te kostiumy jak spod igły, z lśniących, nowocze
do n i c h d u c h .
snych materiałów, w ogóle nie mają potrzebnego we
wszelkiej duchowości
Obserwuję, z jaką radością starsze panie przyjmują
u p r a w o m o c n i e n i a przez o d -
słowa szamanki, która udziela i m wróżb i przestróg.
wieczność.
W oparciu o kolor chorągiewki, wyciągniętej na ślepo
Powoli dopiero zacznie d o m n i e docierać, że p o w i
z podawanego zestawu, zapowiada radosne wydarzenia,
n i e n e m inaczej odczytywać wartości leżące u podstaw
a w najgorszym razie osttzega przed niebezpieczeń
koreańskiego szamanizmu. Jest to b o w i e m raczej k o m
stwem, co praktycznie sprowadza się do tego, że radzi
pleks p r o d u k c j i artystycznych, rozbudowany w s t o p n i u
uważać n p . na samochody na przejściu. Po przepowied
niespotykanym nigdzie indziej w świecie. Istny wielo
n i kobiety ochoczo wciskają jej do rąk banknoty.
bój sztuk pięknych, gdzie sukces szamanki mierzy się
Bycie mudang daje satysfakcję nie tylko seksualną.
w t a k i c h dyscyplinach, jak taniec, śpiew i recytacja
Poza wszystkim to bardzo popłatna profesja.
91
Jerzy S. Wasilewski * E T N O L O G W PODRÓŻY. KONFUCJUSZ PRZED K A M E R A M I , S Z A M A N K I PRZY M I K R O F O N I E
za d a w n y m i , d o b r y m i czasami prawdziwej, jeszcze w t e
8.
dy wiejskiej (czy lokalnej) wspólnoty.
Nowoczesna Korea powraca do swej k u l t u r o w e j
N i e j e d e n raz w trakcie seansu szamanka znajdzie
specyfiki, odszukuje i utrwala to, co się zachowało.
okazję, by zadbać o d a t k i . Czasem obchodzi kobiety ze
Tradycję traktuje się urzędowo. Dofinansowanie d o
słowami: „To dla was muszę być piękna, dajcie m i pie
stają tylko te obrzędy, gdzie zachowana jest wierność
niądze na k o s m e t y k i " . Może zresztą wypowiada je
wobec f o r m tradycyjnych, stwierdzona ciągłość zwy
d u c h dziewczyny i m i e n i e m H o g u , o twarzy zeszpeco
czaju oraz ustny przekaz o r y g i n a l n y c h tekstów, i to za
nej ospą, bo taka postać też f u n k c j o n u j e w szamań
c h o w a n y c h w pamięci, a nie na piśmie! W składzie
skim panteonie i bywa przywoływana w seansie jako
komisji, która o t y m decyduje, jest etnograf, który w y
p a t r o n k a chroniąca o d tej choroby.
szukuje i d o k u m e n t u j e takie zjawiska. Podobnie jak
Pieniądze wręczane przez kobiety to przeważnie
zabytki k u l t u r y materialnej, najlepsze formy zostają
b a n k n o t y pięciomanowe (czyli pięć tysięcy wongów -
sklasyfikowane i p o n u m e r o w a n e . W t y m katalogu ob
równowartości czterech dolarów), a więc połowa tego,
rzędów, obchodów świąt, przedstawień maskowych
co składają mężczyźni. Mężczyźnie nie wypada położyć
i odprawiających je ludzi, wszystkie elementy dostaną
b a n k n o t u innego niż t e n o największym n o m i n a l e -
swoje etykiety: „Żywy N a r o d o w y Skarb K u l t u r y " , „Nie
10 manów. A l e ludzie interesu nie podejdą do szaman
materialne Okręgowe D o b r o K u l t u r o w e " , „Ważny M a
k i po wróżbę za drobne - sami zanoszą pieniądze na oł
teriał Folklorystyczny n r 55". N u m e r o w a n i e tradycji.
tarz, gdzie kładą je na głowach o f i a r n y c h wieprzy, i to
Jej przekaz nie odbywa się przecież samoczynnie
w p l i k u . Skądinąd, szamanka umie i c h do tego spro
to w i e l o l e t n i proces uczenia się, nabywania umiejęt
wokować - żartami, d o c i n k a m i albo wręcz zabawnym
ności, p r a k t y k o w a n i a . O p a n o w a n i e wszystkich sza
przymusem: wlokąc go z asystentkami za obie ręce, ze
mańskich kunsztów t r w a 10-20 lat, w czasie których
-
śmiechem zaciągną opierającego się przed tą płatno
asystentka pracuje, a czasem i mieszka z szamanka,
ścią (nie pierwszą już dziś) do samego ołtarza. Uiściw
przejmując jej wiedzę. Teraz już r o z u m i e m , dlaczego
szy, a p o t e m zdjąwszy buty i poprawiwszy garnitur, de
szamanka ma przymocowany m a l u t k i m i k r o f o n , o d
l i k w e n t klęka i wybija głębokie pokłony.
którego przewód idzie p o d k o s t i u m . Gdy się przebiera,
Ten, k t o podejrzewałby, że jest to tylko forma auto
widać, że nosi przywiązany w pasie kasetowy magneto
reklamy biznesmenów (tak jak o zamiar przypodobania
f o n . Zapewne jej uczennice będą korzystać z kaset
się w y b o r c o m można było posądzać przebranych do ka
z nagranym występem, ucząc się śpiewów i tekstów.
mer oficjeli w części pierwszej), n i e c h łaskawie zauważy,
Przekazywanie
iż podchodzą o n i do ołtarza także wtedy, gdy akcja prze
daru
szamańskiego
następuje
w dwóch k i e r u n k a c h , dwa są b o w i e m typy szamanów:
nosi się gdzie indziej, by niezauważenie dołożyć jeszcze
dziedziczni i z powołania. Urząd po szamance może ob
trochę banknotów. Chyba poprzez pieniądze najlepiej
j ą ć jej córka, przeważają jednak przypadki, gdy adept
widać, jak w szamańskim obrzędzie splata się to co na
podejmuje decyzję w w y n i k u nieodpartego powołania,
turalne i co wymuszone, co autentyczne i co na pokaz.
manifestującego się jako rozstrój albo choroba.
G u t organizowany jest lokalnie, ale finansowany by
W trakcie jednego z seansów poznaję mężczyznę,
wa odgórnie. N i e jest to ceremonia tania. W i e m , że na
który stanowi t a k i właśnie przypadek. Lat trzydzieści,
jeden z oglądanych przeze m n i e seansów władze miasta
stylowy, by nie powiedzieć dandys, przyszedł z przyja
wyasygnowały dla samej tylko szamanki i jej zespołu
cielem i d w i e m a k o b i e t a m i e f e k t o w n y m i i szykownie -
równowartość trzech tysięcy dolarów. Koszt i n d y w i d u
w markowe europejskie stroje - u b r a n y m i . W pewnej
alnie zamawianego seansu jest zbliżony. W
koreań
c h w i l i wstępuje boso na scenę i zaczyna podskakiwać
skich rodzinach gut urządza się przy k i l k u standardo
na palcach, do pary z szamanka. R ę c e w górze, oczy za
w y c h sytuacjach. Po pierwsze - w chorobie, gdy trzeba
mknięte, na twarzy uniesienie. Wykrzykując opowia
odpędzić złe duchy postaciujące jej przyczynę. Po wtó
da, że zostanie szamanem, prosi d u c h y o pomoc.
re - gdy trzeba zapewnić narodziny syna (a trzeba, bo
W rozmowie próbuję dowiedzieć się, dlaczego chce
bezdzietni, pozbawieni szansy synowskiego k u l t u , zo
zostać baksu. Jego ojciec, majętny przemysłowiec, bła
staną po śmierci błędnymi d u c h a m i , a nie przodkami,
ga, by tego nie robił (status szamana-mężczyzny w spo
których się czci). Po trzecie - na pożegnanie zmarłego,
łeczeństwie jest dość niski, nawet m i m o wysokich za
by jego dusza została odprowadzona w zaświaty, oraz
robków). O n jednak wie, że m u s i n i m być - potrafi ob
w żałobie (zwłaszcza jeśli śmierć miała charakter tra
jaśnić to tylko słowami, że ma chwile przerażenia, iż
giczny i trzeba żywym zapewnić spokój d u c h a ) .
stałoby się z n i m i jego rodziną coś straszliwego, gdyby
się tego wyrzekł.
Typowa sytuacja, w której prywatnie zamawia się
seans, to także stan żalu, rozczarowania, zawodu, po
Przyjaciel traktuje go jak swego mistrza, m i m o że -
czucia goryczy lub pretensji, co wyraża się j e d n y m k o
jak sam mówi - w odróżnieniu o d niego w ogóle nie
reańskim
Natomiast organizowany
wierzy w szamańskie duchy. Chce b o w i e m przy n i m
w miejskiej dzielnicy gut ma na celu zapewnienie ogól
słowem
wgłębiać się w różne f o r m y n a u k ezoterycznych, by
nej pomyślności. Ogląda się go chyba także z nostalgii
zrozumieć samego siebie i poznać swoją przyszłość.
han.
92
Jerzy S. Wasilewski • E T N O L O G W PODRÓŻY. KONFUCJUSZ PRZED K A M E R A M I , S Z A M A N K I PRZY M I K R O F O N I E
o d rana po dziedzińcu, uwiązana za nogę. Teraz przy
9.
szedł na nią koniec. Starsza szamanka - gość h o n o r o
wy - m a już w rękach łuk i strzały, którymi ją zabije.
jeden
Po k i l k a razy strzela do niej mało celnie, podbiega, rzu
z wieprzy zostaje z męską p o m o c ą podniesiony i nabi
ca o ziemię dalej w stronę bramy, znów strzela i znów
Następuje k u l m i n a c y j n y m o m e n t ofiary -
ty o d spodu na krótkie trójzębne widły, które teraz
rzuca o ziemię, aż wybiegnie z nią poza bramę, gdzie j ą
trzeba postawić pionowo, tak by całość wyraźnie usta
wreszcie zabije (nie jestem tylko p e w i e n jak, bo działa
ła w równowadze przez dłuższą chwilę. Będzie to znak,
błyskawicznie, ukrywając ruchy, słabo je też widać
że d u c h y przyjęły ofiarę, a t y m samym sprawdzian sku
w ciemności, ale pewnie dorżnie kurę nożem, bo strza
teczności szamanki jako ofiarniczki, toteż krząta się
ły raczej chybiały c e l u ) .
ona przy o f i a r o w a n i u , prowadząc rozmowę z d u c h a m i .
10.
A l e najbardziej pomoże dołożenie pieniędzy wprost
w rozwarty wieprzowy r y j . Znów zostanie do tego
wciągnięty jeden ze sponsorów w g a r n i t u r a c h .
Zapadł już zmrok, opustoszał dziedziniec świątyni,
całodniową uroczystość zamyka krótka, m e l a n c h o l i j n a
D e m o n s t r a c j ą mocy szamanki byłyby też klasyczne
w nastroju ceremonia.
t r i k i . Należą t u : c u d o w n e , samoistne utrzymywanie się
u warg ciężkiego naczynia z wodą, wbijanie noża
D w i e asystentki, w t y m córka szamanki, zbierają
w pierś albo stąpanie po ostrzach służących do sieka
i palą paski papieru z nazwiskami osób finansujących
nia słomy, a wreszcie połykanie niekończącej się dłu
uroczystość. N a t y c h rozwieszonych wszędzie białych
gości wieprzowych jelit. Proszę m n i e nie pytać, jak to
wstęgach wypisane są nie tylko imię i nazwisko, ale też
się naprawdę robi - t y c h sztuczek na seulskich sean
rok, miesiąc, dzień i godzina urodzenia - pełen zestaw
sach nie widziałem.
d a n y c h astrologicznych, służących do i d e n t y f i k a c j i
człowieka i jego losu.
N a zakończenie szamanka pokazuje, że bierze na
siebie problemy i ciężary wszystkich obecnych, tyle że
Dziewczyny siadają przed bramą wyjściową i kolej
zastąpi ją w t y m dużo młodsza i silniejsza asystentka.
n o wyczytując, czy raczej n u c ą c te dane, podpalają pa
Z zarzuconym na plecy wieprzem ofiarnym, ugięta p o d
ski. Podrzucają je w górę, a gdy opadają - l e k k i m i r u
jego ciężarem, obiega uliczki wokół murów świątyni
c h a m i r a m i o n po kilkakroć podbijają, tak by do końca
generała, a p o t zalewa jej wykrzywioną ze zmęczenia
spłonęły w powietrzu, przekazując gdzieś wyżej i n f o r
twarz.
mację o ofiarodawcach.
W
„Świątyni Dziecka" seans kończy się jeszcze
Opadające płomyki, taniec unoszących je rąk i c i
mocniejszym akordem. Zło zostaje wygonione poza
che, ledwie słyszalne śpiewanie. Prosta melodia, w i e l
bramę i t a m uśmiercone. Przeniesione zostanie naj
kiej symfonii zbudować się z niej nie da, ale będzie do
pierw na zupełnie zwykłą kurę, który przechadzała się
mnie wracać czasami, wieczorem.
93