-
extracted text
-
Aleksandra Melbcclmwska-Luty
» C Y W I L I Z A C J A , T R A N S - A T L A N T Y K O C E A N , OKRĘTY, P R Z Y S T A N I E N O R W I D A I G O M B R O W I C Z A
O d rezultatów mylnego zamętu
Z kagańcem w ręku do przyczyn zstępuję,
ALEKSANDRA
MELBECHOWSKA-LUTY
Jak smutny żeglarz po schodach okrętu,
Kiedy kotwicy szuka... burzę czuje...
Cyprian N o r w i d
W
Cywilizacja
Transatlantyk
iosną 1958 r o k u M a r i a Dąbrowska pisała do
Jerzego Giedroycia: „Gombrowicz, podobnie
jak N o r w i d i Wyspiański, jest świetnym do
Ocean, Okręty,
Przystanie Norwida
i Gombrowicza
starczycielem cytat wchodzących o d razu w potoczną
mowę, czym nieczęsto bywają nawet najwięksi pisarze
[ . . . ] . Gombrowicz swoje myśli roztęczył i rozjarzył n a d
wyraz sugestywnie. Odcięty o d źródeł, z których wypły
wa, sam sobie jakby w sobie wydrążył praźródło i aż
dziw, jak obficie z niego czerpie. W jego postawie jak
w losie widzę - m i m o oceany różnic — pewne podo
bieństwo z N o r w i d e m " . Jest rzeczą oczywistą, że upływ
1
Dedykuję
czasu oddzielający Gombrowicza o d N o r w i d a określił
Lubię i Edwardowi
Wassermannom
- moim i Zbyszka wiernym
i c h różnice duchowe, ontologiczne i odmienność języ
przyjaciołom
ka. Warsztat literacki i poglądy o b u pisarzy zostały
ukształtowane przez zupełnie inne okoliczności i ducha
dziejów X I X i X X w i e k u . Dlatego t r u d n o porównywać
i c h dokonania literackie. Estetyka tragifarsy, parodia,
wa, a także cechy charakteru, pasje, imperatywy, myśli,
antynomia, groteska, żart, ironia Gombrowicza zasad
wybitna umysłowość, wysoki poziom intelektualny, ory
niczo różnią się o d filozoficznych i profetycznych „prze
ginalność, samoistność, nowatorstwo, niepokorna i nie
kładni", paraboli, metafor i i r o n i i N o r w i d a , który po
pospolita osobowość oraz szczególne
chylał się n a d Historią, Sztuką, Religią, M i t e m , Ideą,
N a r o d e m i Cywilizacją ludów. Gombrowicz na przekór
snego życia i krytycznym stosunku do otoczenia. I to, że
kpił z t y c h uniwersalnych pojęć, a na pewno odnosił się
każdy z n i c h wniósł do życia umysłowego swej epoki coś
do n i c h sceptycznie. Wszystko widział i opisywał „na
niepowtarzalnego - własną wizję świata. N o r w i d był
opak", wbrew obiegowym o p i n i o m , życie i twórczość
prekursorem niezwykłych naówczas idei, myśli, pojęć
podporządkował własnemu „ja", mawiał, że „jeżeli klę
i trudnej do przecenienia teorii sztuki-pracy, podjętych
kać, to tylko przed sobą". Jednak t e n egocentryk, N a r
później przez modernistów,
cyz, ironista, mistrz absurdu i paradoksu, a zarazem ra
a Gombrowicz stał się
współtwórcą stylu powieści „świadomej siebie", wyprze
cjonalista, który całe życie kreował swój wizerunek
dzającym sztukę „doświadczenia ujemnego".
i udawał przed ludźmi (a może i przed sobą?) kogoś i n
2
Gombrowicz znał dzieła N o r w i d a i wysoko oceniał
nego, był twórcą podszytym smutkiem, zwątpieniem,
niepewnością, walczącym o swoje
powinowactwo
ujawniające się w bezkompromisowej ocenie współcze
jego ingenium, może nawet po części identyfikował się
człowieczeństwo.
z n i m w swoich zmaganiach z otoczeniem; w tekście
N o r w i d był poważny i zasadniczy; nieustępliwie poszu
Ferdydurke
kiwał swojej Veritas, propagował idee proroctwa i odno
przywołał jego imię, które prowokuje „no
woczesnych" mieszczuchów, a w Dzienniku
wy moralnej człowieka, a pojęcia o ideale (przejawiają
wymienił go
jako jednego z najbardziej szlachetnych i wzniosłych
c y m się w życiu i sztuce) lokował zawsze w najwyższych
pisarzy. W i n n y m miejscu zastanawiał się, jak t r u d n o
rejestrach. W jego świadomości przełamywało się d o
jest geniuszom unieść swą niezwykłość, jak i c h przytła
świadczenie mistyczne i racjonalne; na równi czerpał
cza stygmat własnej wielkości: „Piłsudski był przygnie
z zasobu i n t e l e k t u i uczuć, darów rozumu i wiary. U l e
ciony a nawet przerażony Piłsudskim, Wyspiański nie
gał silnym emocjom, ale starał się działać zgodnie z kar-
mógł się ruszyć p o d ciężarem Wyspiańskiego, [a] N o r
tezjańską zasadą porządkowania myśli, tego naturalne
w i d jęczał, dźwigając na barkach N o r w i d a " .
go światła umysłu. Wszelako emocje często brały górę,
3
N i e można uciec o d biografii artysty. Przyjmując za
b o w i e m - jak mówił Blaise Pascal - serce ma swoje ra
temat t y c h rozważań głównie osobowość twórcy, jego
cje, o których rozum nic nie wie.
wewnętrzne przeżycie i motywacje, możemy się wes
Jakiego więc pokrewieństwa można doszukać się
przeć słowami samego Gombrowicza: „Jakże katastro
między N o r w i d e m a Gombrowiczem? Czy istnieją jakieś
falna okazała się metoda polegająca na zajmowaniu się
p u n k t y styczne i czy coś łączy autora Vade-mecum z au
samym tylko dziełem, w o d e r w a n i u o d osoby autora -
torem Kosmosu!
Jak pisała M a r i a Dąbrowska, zbliżają
za tą abstrakcją poszły i n n e , odrywając jeszcze bardziej
i c h do siebie powikłane losy i podobna postawa życio-
dzieło o d osoby [ . . . ] , przenosząc wszystko na teren fał-
17
Aleksandra Melbechowska-Luty
* CYWILIZACJA,
T R A N S - A T L A N T Y K O C E A N , OKRĘTY, P R Z Y S T A N I E N O R W I D A I G O M B R O W I C Z A
szywej, kulawej p s e u d o - m a t e m a t y k i estetycznej [ . . . ] .
To wszystko budziło opór środowiska, ale podsycało
N i e w i e l e obchodzą m n i e romanse Szopena z George
jeszcze skłonność poety do profetycznych i dydaktycz
Sand - ale poza muzyką Szopena szukam samego Szo
n y c h wystąpień. Klęski życiowe sprawiły, że rychło stał
pena, c h c ę z dzielą zrozumieć twórcę, poza bajką, któ
się nieszczęśliwym, podejrzliwym n e u r o t y k i e m , nie
rą m i opowiada Рое, muszę odnaleźć tego, który opo
znośnie uciążliwym dla otoczenia. Postrzegano go jako
wiada, jako - zrozumcie to - jedyną rzeczywistość, je
pyszałka, dziwaka i szaleńca piszącego trudne, niezro
dyny k o n k r e t . Tak tedy z dzieła muszę wnioskować
zumiałe teksty. Został zaszczuty przez prasę i koterie,
0 twórcy".
odrzucony i zapomniany na długie lata.
4
Warszawie
Gombrowicz przez całe życie grał z ludźmi i z sobą.
dwudziestoletni C y p r i a n objawił się jako obiecujący
O b a j pisarze d e b i u t o w a l i w k r a j u . W
To, co myślał o własnym talencie, twórczości i miejscu
poeta, który „do wszystkiego miał niepomierną zdol
w literaturze, najlepiej wyrażają fragmenty listów pisa
n o ś ć " , cieszył się uznaniem elit i n t e l e k t u a l n y c h , uzy
n y c h - z przymrużeniem oka - do Jerzego Giedroycia.
skał wstęp do salonów literacko-artystycznych i n a j
Ferdydurke
lepszych domów. Sporo publikował, chociaż nie u n i k
runującym" (10 I I 1954), „jestem nieco zaniepokojony
nął zatargów z cenzurą. W i t o l d miał start dużo t r u d
własną wielkością [ . . . ] , Argentyńczycy leżą przede m n ą
niejszy; jego wczesne u t w o r y bywały akceptowane, na
p l a c k i e m " (6 V I I 1954), „już nie ma wątpliwości, że
w e t podziwiane, ale budziły też zdumienie, k o n t r o w e r
wyskoczyłem na wieszcza,
sje i złośliwą krytykę. Po wyjeździe z Polski resztę życia
(25
spędzili na emigracji, po części z w y b o r u , po części
N A J W I Ę K S Z E G O P I S A R Z A P O L S K I E G O " (18 V I
„to bomba atomowa, utwór o działaniu pio
I I I 1958),
„jestem
geniusza
za
granicą
i objawiciela"
uważany
za
z konieczności. W 1939 r o k u Gombrowicza odcięła o d
1961), Dziennik „to książka mająca rzeczywiście wpływ
k r a j u w o j n a ; p o t e m już nie chciał wracać a n i przeno
na umysły [ . . . ] , na k i e r u n e k rozwojowy polskiej i n t e l i
sić się do „polskiego L o n d y n u " . N o r w i d wyjechał za
gencji" (26 X 1962), „już wyskoczyłem na Mickiewicza
granicę w 1842 r o k u , aby „doskonalić się w sztuce
N . 2" (23 V 1962). Tak budował sobie p o m n i k , praco
rzeźbiarskiej". Parokrotnie zamierzał powrócić do Kró
wał usilnie n a d autokreacją, ale też kpił z siebie, bo
lestwa; w 1855
r o k u ukazem władz carskich został
w i e m sądził, że wszelkie poczynania ludzkie, także pisar
uznany za wygnańca. I c h codziennością było ubóstwo,
stwo, powinny wnosić w życie luksus śmiechu, bezinte
zabieganie o pożyczki, poniżenie, walka o przetrwanie.
resownej zabawy i „szał rozkoszowania się absurdem".
7
N o r w i d nigdy nie zaistniał na emigracji tak, jak n p .
M n i e j zabawne były te głosy k r y t y k i , które boleśnie
C h o p i n czy M i c k i e w i c z ; przez czterdzieści lat wegeto
go dotykały i poniżały. Miał apologetów, ale i zajadłych
wał na granicy nędzy i umarł w przytułku. G o m b r o
przeciwników. Po w y d a n i u Ferdydurke
wicz żył w A r g e n t y n i e z urzędniczej pensji w Banco
Polaco, ze s k r o m n y c h honorariów i stypendiów uzyski
utwór cząstkowo, zawsze p o d kątem bieżącej potrzeby
niejszych latach doczekał się sukcesów, sławy, nagród.
i pozostają tylko „w luźnym, raczej towarzyskim, sto
O b a j uważali, że twórcy należy się pomoc o d społe
sunku ze światem ducha", nie dorastają do poziomu
czeństwa, które w i n n o m u zapewnić choćby elemen
sprawy, którą mają o c e n i ć . Z tego „rodzi się cały skan
tarną egzystencję, jeżeli to „społeczeństwo polskie jest
dal k r y t y k i i jej niemoralność". W j a k i sposób człowiek
M a t k ą , Siostrą, a nie jędzą piekielną, płaczącą n a d
[...]
odmawiającą
„jest
zofią"), zarzucał i m , że nic nie rozumieją, odczytują t e n
w a n y c h dzięki staraniom Jerzego Giedroycia. W póź
umierającymi
(która
książką o degradacji i niedojrzałości, c y r k i e m a nie filo
niższy może krytykować wyższego? „Iksiński, osądzają
i m kruszyny życia
cy człowieka tej klasy, na przykład, co N o r w i d , umiesz
cza siebie w sytuacji karkołomnej, niemożliwej. Gdyż,
1 chleba, i uznania, n i m u m a r l i " . „Niech Pani powie
5
każdy artysta, co bezinteresownie dla prawdy coś pra
aby sądzić N o r w i d a , musi być powyżej N o r w i d a - a jed
cował, przez co przeszedł [ . . . ] , jeżeli wpierw z nędzy nie
nocześnie jest poniżej N o r w i d a . Ten zasadniczy fałsz
umarł albo w szpitalu wariatów nie zamknięty". G o m
wywołuje nie kończący się łańcuch dalszych fałszów".
6
8
browicz, który w okresie trudności finansowych bia
G o m b r o w i c z został za życia uznany za w i e l k i e g o
dał, że czeka go „bryndza, klęska, katastrofa", z naci
pisarza i myśliciela, a N o r w i d nie doczekał się tej sa
skiem podkreślał, że społeczność polska zobowiązana
tysfakcji. W 1850 r o k u , odpowiadając na zarzuty d o
jest do stworzenia artyście na emigracji o d p o w i e d n i c h
tyczące Promethidiona
warunków twórczej pracy.
stwo", „ciemność i zawiłość", „gmatwanina wyrazów
(ocenianego j a k o „szał i głup
I N o r w i d , i Gombrowicz czuli się niedocenieni, nie-
i myśli" biednego szaleńca), pisał z rozpaczą d o Jana
rozumiani, odrzuceni, t y m bardziej że żywili niewzru
Koźmiana: „miejcie t r o c h ę p o k o r y i wyznajcie żem
szone przekonanie o własnej wartości, a nawet wielko
nie w a r i a t - że nie c i e m n o piszę, ale w y c i e m n o czy
ści. A u t o r Promethidiona
chciał się stać nauczycielem
t a c i e " . W y p o m i n a ł k r y t y k o m , że nie wiedzą, j a k m ó
n a r o d u , p r o r o k i e m , a u t o r y t e t e m m o r a l n y m . Pragnął
wić o rzeczach sztuki, bo nie znają warunków tworze
9
o d n o w y społeczeństwa, próbował wpływać na świado
nia, umieją t y l k o „beczeć i szkodzić". Tymczasem za
mość i światopogląd otaczających go ludzi. W i e l e wy
d a n i e m k r y t y k i jest „wszystko postawić na właściwym
magał o d siebie i i n n y c h , a gdy doznawał zawodu, upo
miejscu i otworzyć o k n o - pozostawiając resztę świa
minał się o zasady choćby elementarnej przyzwoitości.
tłu i czasowi - n i c w i ę c e j ! " . Jeżeli artysta nie widzi
18
Aleksandra MeUxchowska-Luty
* C Y W I L I Z A C J A , T R A N S - A T L A N T Y K O C E A N , OKRĘTY, P R Z Y S T A N I E N O R W I D A I G O M B R O W I C Z A
„zbiorowego obrazu swej rzeczy względem p u b l i c z n o
nie odsłaniają się „Prawdy, Hasła, Filozofie, M o r a l n o
ści, nie jest w stanie dalej trwać, i t y m sposobem za
ści, Religie, Kodeksy - wszystko to już było"
biera się człowiekowi więcej niż utwory, bo twór-
1955).
czosc .
wał z tej k l a t k i " . M i c k i e w i c z „wykuł kształt polskiego
u
(Dziennik
Uciekał o d p o l s k i c h królów duchów, „wylaty
ducha, dziś ja, jak Mojżesz, wyprowadzam Polaków
N o r w i d a i Gombrowicza łączy w i e l o l e t n i a w a l k a
z krytyką, ale najbardziej wyraziste analogie rysują się
z n i e w o l i tego k s z t a ł t u " .
w i c h „naprawczym" stosunku do społeczności p o l
do niego Giedroyć - ma Pan t a l e n t wzbudzania na
skiej, krajowej i emigracyjnej, w skłonności d o perswa
miętności.
zji i sprawowania „rządu dusz" n a d r o d a k a m i . A u t o r
14
D r o g i Wieszczu - pisywał
I r o n i a N o r w i d a przesycona była cierpieniem, a po
Zwolona kategorycznie rozprawiał się z przywarami Po
rażająca
laków i wypowiedział wiele ostrych słów o narodzie
śmiech, o k r u t n y żart, groteskę i absurd. Wszelako, nie
i społeczeństwie (które to pojęcia rozdzielał). Pisał, że
w i a d o m o do końca, j a k i G o m b r o w i c z był naprawdę,
arystokracja nasza to salon francuski, demokracja to
jak myślał i czuł, kiedy zdejmował maskę. W 1961 ro
karczma flamandzka, a szlachta -
k u pisał w Dzienniku,
parafiańszczyzna.
Polska to tylko w i e l k i sztandar narodowy, „ostatnie na
ironia
G o m b r o w i c z a wyrażała
się
przez
że był kimś „z nieprawdziwego
zdarzenia", człowiekiem, który siebie szukał, m i m o że
globie społeczeństwo, a pierwszy na planecie naród [ i ]
zawsze wynosił się p o n a d i n n y c h . Niezależnie
tak, jak dziś jest, to Polak jest olbrzym, a człowiek
wszystkich negacji i bluźnierstw przeciwko obiegowym
w Polaku jest karzeł - i jesteśmy k a r y k a t u r y " .
od
Mówił
a nadużywanym k r y t e r i o m wartości wcale nie uciekał
więc N o r w i d o „człowieku zbiorowym" swojej epoki,
o d Niepojętego i Niewyrażalnego, o d spraw D u c h a
o ludziach lękliwych sumień, nikczemnych, i o środo
i A b s o l u t u . Wyznawał, że przeżywa niepokoje metafizycz
wisku, w którym „każda książka wychodzi za późno,
ne. Fascynowały go „otchłanne" doznania Nietzschego
a każdy czyn za wcześnie". G ł ę b o k o go poruszała spra
i myśl Heideggera, „przepaść istnienia", tajemnica by
11
wa powstań polskich; popierał zrywy niepodległościo
t u i ingerencja Złego w świecie. Uważał, że ma prawo
we, ale sprzeciwiał się bezsensownej ofierze k r w i : „do
do „metafizycznej
powstania mieczem trzeba powstania siłą myśli [ . . . ] . Ja
i transcendentalnego deszczu", po w a r u n k i e m że nie
nie wierzę, ażeby krew zdobywała przyszłość. Ja wierzę,
sprzeniewierzy się codzienności.
że pot czoła, ale nie k r e w " .
1 2
Odrodzenie n a r o d u m o
burzy, do kosmicznej
katastrofy
D u c h o w a wspólnota naszych rozdzielonych stule
że dokonać się t y l k o przez pracę, a elity umysłowe m u
c i e m pisarzy u j a w n i a się też w i n n y c h kwestiach. O b a j
szą przekształcić się w inteligencję zawodową zdolną
opatrywali k o m e n t a r z a m i swoje u t w o r y bądź występo
do przebudowania polskiej świadomości.
w a l i w r o l i narratorów, wykazywali również upodoba
Gorzka i r o n i a N o r w i d a przejawiała się w wyrazi
nie do słowotwórstwa. N o r w i d dociekał „pierwszego
stym zarysie charakterów i postaw l u d z k i c h zarówno
wygłosu" wyrazów, obnażającego i c h późniejszy, se
w słowie pisanym, j a k i satyrycznych szkicach. G o m
mantyczny pozór, a Gombrowicz bawił się n i m i , żon
browicz równie silnie j a k N o r w i d był uwikłany w spór
glował, używając fraz paradoksalnych,
z polskością, ale wyrażał swoje protesty inaczej. Prze
i słów-dziwolągów, czasem sprowadzanych tylko do
nikliwie
gardził
dźwięku. Podobnie d o t y k a l i spraw zasadniczych o d n o
miernotą i p a r t a c t w e m , gromił, szydził, prowokował,
szących się do historii, współczesności i k o n d y c j i ludz
z lubością szargał fałszywe świętości i autorytety, sto
kiej, zastanawiali się n a d upływem i przezwyciężaniem
sował „odświeżającą chłostę i uzdrawiający śmiech",
czasu. C y p r i a n intensywnie przeżywał etos historii,
bo mniemał, że „wszystko co dotyczy Polaków jest
mówił o wiecznym powrocie do źródeł, a W i t o l d pisał
rozpoznawał
zjawiska społeczne,
archaizmów
kretyńsko głupie i p o n u r o śmieszne" (list do J. Gie
o dwoistości życia i myślenia, o hołdowaniu dwóm o d
droycia z 18 V I I 1954). Uderzał w zasadę n a r o d o w e
m i e n n y m systemom - światu magicznemu i racjonal
go s a m o u w i e l b i e n i a , w „niewiarygodne
spłycenie
n e m u . Przecięcie przyszłości i przeszłości „w samym
głów p o l s k i c h " . C h c i a ł wyzwolić Polaków z polskości,
punkcie przemijania pozwala odczuć, że t o , co było,
z i c h chorej przeszłości dziedzicznie obciążonej „nie
ciągle
u s t a n n y m u m i e r a n i e m " i presji życia zbiorowego na
z przeszłością jest więc ciągłym d o p r a c o w y w a n i e m się
jednostkę, wypracować dystans d o „stylu polskiego",
jej, powoływaniem do b y t u . Przeszłość t o p a n o p t i k u m
«jest», jest j a k o coś
«byłego».
Obcowanie
wynieść o s o b ę p o n a d masę. O b a l a ł stereotypy i zdzie
zrobione z okruchów,
rał maski przez „parodię f o r m y i parodię d u c h a " . Prze
wszystko, mieć pełną, żywą, wypełnioną osobami, k o n
w r o t n i e rozprawiał się z zastaną i dawną kulturą (cho
kretną".
ciaż w gruncie rzeczy był wierny starej t r a d y c j i ) , de
twórców:
maskował naiwną grę polskiej i n t e l i g e n c j i i doraźne
C h o p i n a . Stworzyli też równoległe pojęcia ezoterycz
cele pisarzy. Wiedział, że po w o j n i e polscy twórcy
nego pierwiastka, zwanego przez N o r w i d a „Kształtem"
15
[ale] m y ją chcemy,
mimo
O b a j pisarze m i e l i t y c h samych u l u b i o n y c h
Dantego,
Szekspira,
Goethego,
„znaleźli się w k l a t c e " , ale nie mógł znieść, że niektó
(wizyjna postać ducha h i s t o r i i w n o w e l i
rzy zmieniali osobowość j a k m a r y n a r k i .
Byrona,
Stygmat),
Przyznawał
a przez Gombrowicza „Formą" l u b „Kształtem", który
się do sceptycyzmu wobec t a k i c h wartości j a k p a t r i o
jest c z y n n i k i e m burzącym bądź porządkującym wszel
tyzm, wiara, zacność, honor, wykazywał, j a k ironicz
kie przejawy życia i działalności człowieka.
13
19
16
Aleksandra Melbechowska-Luty
* C Y W I L I Z A C J A , T R A N S - A T L A N T Y K O C E A N , OKRĘTY, P R Z Y S T A N I E N O R W I D A I G O M B R O W I C Z A
Jeszcze inną analogią i c h myśli było postrzeganie
kokieterii i pilnie strzeżonych pozorów tego świata p u
n a r o d u Izraela i jego znaczenia dla ludzkości. N o r w i d
stoty, masek, „woskowych łez" i ślicznie wiązanych kra
przypisywał Żydom starszeństwo w historii, czerpał i n
watów. Gombrowicz bez pardonu atakował salony; t a m
spiracje z B i b l i i , która była dlań świętą księgą mistycz
spotyka się t e n styl szarmancki, podrygiwanie fraków,
nego poznania i źródłem O b j a w i e n i a ; wierzył, że Judea
taniec peruk, perfumy, konfekcję
Złotousta wniosła niezniszczalne wartości do życia d u
„w miarę opieprzoną". Należy zniszczyć, rozbić salony.
chowego człowieka. G o m b r o w i c z uważał, że Żydzi za
W 1953 r o k u pisarz obserwował na koncercie w C o l o
w a r l i w sobie najważniejsze inspiracje świata i odcisnę
nie: hrabiostwo, znakomity tłum, paradę nazwisk, god
l i pieczęć swoją na dziejach. Ten naród stał się tak
ności, tytułów, pieniędzy i władzy, ale gdy zbliżył się do
męską i damską
w i e l k i przez poniżenia, które przetwarzają się w twór
n i c h „nastąpił zmierzch bogów, zniknęła wielkość i po
czość i postęp, w ciągłe odradzanie się.
waga". D a m y wpinały sobie Wagnera we włosy jak bry
W istocie ludzkiej Gombrowicza ekscytowała przede
lantową agrafę; niemiecki pianista galopował jak koń,
wszystkim triumfująca „młodość wiecznie naga", po
grał jak bokser, który dosiadł Mozarta. A p o t e m rozle
czątek życia, rozkwitająca cielesność, piękno dziewcząt
gły się oklaski znawców, amatorów, ignorantów i „sta
i „giętkie h a r m o n i e " chłopców, a także dziecięcość
dowe". Każdy klaszcze, bo wszyscy klaszczą.
20
tkwiąca w człowieku. N o r w i d kochał młodość i urodę
Polskie środowiska emigracyjne często bywały nie
ciała, ale ponad wszystko podziwiał i czcił starość, jej
spójne, skłócone, rozpolitykowane, niszczące talenty.
mądrość, doświadczenie i smutek, dlatego w całej swej
N o r w i d i G o m b r o w i c z , dramatycznie zmagając się
twórczości - literackiej i plastycznej - stale powracał
z emigracją, starali się ulokować na t y m pograniczu,
do archetypicznych figur starców, mędrców, proroków,
gdzie sztuka styka się z życiem, a nawet je przewyższa.
kapłanów, pielgrzymów, z którymi się identyfikował.
A u t o r Trans-Atlantyku był przekonany, że siła twórcza
W jeszcze i n n y m obrazie rzeczywistości obaj z wielką
przezwycięża wszelkie okoliczności i oderwanie o d
wrażliwością odczuwali wspaniałość i piękno miast, ale
swego naturalnego miejsca nie może zaszkodzić praw
również dostrzegali i c h antynaturę, drugie, „podziem
dziwie w i e l k i e m u artyście. „Rimbaud? N o r w i d ? Kafka?
n e " życie - Gombrowicz slumsy i śmietniki Buenos
Słowacki?... (rozmaite bywają wygnania). Sądzę, że ża
Aires, N o r w i d labirynty i lochy Wenecji, r u i n y jej b u
d e n z n i c h nie przeraziłby się zbytnio t y m właśnie ga
d o w l i . Miasta „sklepią się, budują i rozwijają na k l o
t u n k i e m piekła. Przykrą jest rzeczą nie mieć czytelni
akach [ . . . ] . Leniwe ramię rozkładającego się olbrzyma
ków - bardzo nieprzyjemnie nie m ó c wydawać swoich
przeciąga się, ale nieustającą walkę co dnia i co chwila
utworów - wcale nie jest słodkie być nieznanym, [...]
toczy - coś jakby wciąż gnijący L a o k o o n , przewraca się
ale sztuka naładowana jest pierwiastkami samotności
w pieczarach stolic p o d u m i e c i o n y m i gładko ulica
i samowystarczalności, znajduje ona swoje zadowole
mi".
nie i swoją rację b y t u w sobie s a m e j " .
1 7
Urzekała i c h „zielona natura świata". M i e l i też
21
podobny stosunek do zwierząt. Gombrowicza raniła
„otchłań i c h bólu", ów bezsens i bezkres cierpienia,
• ••
które jest „nagim f a k t e m ziejącym absolutem rozpaczy"
i ta łatwość w odbieraniu i m życia dla własnych za
chcianek lub p o t r z e b .
18
Bezpowrotne odejścia, wychodźstwo, podróże spi
N o r w i d , który rozmawiał ze
nają biografie N o r w i d a i Gombrowicza, m i m o że roz
zwierzętami, bo nawet „psalmy mówił z koralem,
mijały się w czasie, miały o d m i e n n e motywacje i p u n k
a z delfinem pacierz", traktował je z sympatią i zrozu
ty docelowe. Peregrynacje morskie o b u pisarzy można
m i e n i e m . Widział w n i c h „parabolicznych braci na
uznać za zbieżność czysto przypadkową, l u b - jeśli k t o
szych", należących do wspólnej familii żyjących i czują
w o l i - postrzegać je jako zjawisko metafizyczne, tajem
cych istot, studiował i c h mowę i zachowania, i napisał
0 n i c h piękne opowiadanie Ostatnia
niczą okoliczność, impuls, który uruchomił w i c h
z bajek. Wyłożył
twórczości oceaniczne wątki ogarniające obszary u n i -
w n i m tezę, że „wszelki żyjątek" posiada uczucia praw
versum.
dy, a jego pierwotne „spół-położenie" z człowiekiem
o d samego siebie, o d miejsca stałej egzystencji, pracy,
przestało istnieć, gdy t e n zaczął wszystko podstępem
otoczenia,
chwytać, zabijać i „dla samego siebie z-użytecznić".
szczęść. Trzeba uciekać, bo „tu" jest źle, a „tam" będzie
19
Z y g m u n t Freud sądził, że podróż jest ucieczką
monotonii,
rutyny, niepowodzeń
i nie
Wśród różnych przejawów życia, N o r w i d a i G o m b r o
lepiej l u b choćby inaczej i my staniemy się i n n i . Złud
wicza szczególnie zajmowała kwestia obyczajowości elit
ne wrażenie. Ludzie wędrowali, pielgrzymowali, po
snobizmów
dróżowali o d najdawniejszych czasów szukając o d
1 konwenansów. Obracając się w tych środowiskach nie
mienności (a więc różnicy), ale przede wszystkim wła
towarzyskich,
„stylu" salonowego, jego
byli w stanie i c h zaakceptować, chociaż sami ulegali
snej tożsamości. M a r z y l i o d o t a r c i u na wyspy szczęśli
n i e w i n n y m snobizmom — Cyprian wywodził swój ród o d
we, odbywali podróże p o d y k t o w a n e rozpaczą bądź na
n o r m a n d z k i c h przodków i szczycił się parantelą z rodzi
dzieją, podejmowali eskapady awanturnicze, senty
ną Sobieskich, a W i t o l d przechwalał się drzewem gene
mentalne i „malownicze". W epoce N o r w i d a , do ka
alogicznym i uważał za „Plantageneta". N o r w i d odcinał
n o n u literatury weszły rzeczywiste bądź imaginacyjne
się o d powierzchownego b l i c h t r u , wyszukanych manier,
opisy w y p r a w J o h a n n a W o l f g a n g a G o e t h e g o
20
do
Aleksandra Melbechowska-Lury • C Y W I L I Z A C J A , T R A N S - A T L A N T Y K O C E A N , OKRĘTY, P R Z Y S T A N I E N O R W I D A I G O M B R O W I C Z A
Pocztówka w y d a n a w 6 0 rocznicę
wypłynięcia m/s „Chrobry" d o
A r g e n t y n y , 1999, N a d b a ł t y c k i e
C e n t r u m Kultury w Gdańsku
W i t o l d G o m b r o w i c z przy p a r t i i
szachów, Vence, 1967, fotografia
W 60. rocxnkq w b i c i a x Gdyni m / » Chrobrz Marjanam Witoldem Gombrowiczem na pokłodch
w M u z e u m Literatury
w Warszawie
W i t o l d G o m b r o w i c z z żoną R i t ą ,
Vence, maj 1969, fotografia
w M u z e u m Literatury
w Warszawie
Cyprian N o r w i d , fotografia
z k w i e t n i a 1856 r o k u
21
Aleksandra Mdbechowska-luly
• C Y W I L I Z A C J A , TRANS-ATLANTYK
O C E A N , OKRĘTY, P R Z Y S T A N I E N O R W I D A I G O M B R O W I C Z A
22
Aleksandra Melbechowska-Luty
• C Y W I L I Z A C J A , T R A N S - A T L A N T Y K O C E A N , OKRĘTY, P R Z Y S T A N I E N O R W I D A I G O M B R O W I C Z A
W ł o c h , Juliusza Słowackiego do Z i e m i Świętej, C h a r -
od „bezhonoru
les'a Baudelaire'a na Cyterę, Etienne'a Cabeta do I k a -
i „hańby domowej", o d tych ludzi, którzy później wszczy
rii
nali bójki na pogrzebie Mickiewicza i tańczyli na balu
( u t o p i j n e j k r a i n y sprawiedliwości
i przede wszystkim Wędrówki
i równości)
Chude Harolda
Byrona.
polskiego", „trywialnego p o l a c t w a "
w Hotel Lambert po zgoriie Krasińskiego. Wiązał duże
necesse est. D o przemierzania o g r o m n y c h
nadzieje z pobytem w Stanach Zjednoczonych, bo pocią
przestrzeni wód służył okręt, który utrwalił się w świa
gał go demokratyczny ustrój tego kraju, wizja wolnego
domości
państwa, które było niejako „przedłużeniem" Europy, ale
Navigare
zbiorowej jako archetyp, figura mityczna
dawało każdemu równe możliwości pracy i awansu.
i magiczna, przypisana pojęciu drogi i żeglugi życia. Był
łodzią płynącą przez morze namiętności do Góry O c a
... p r z e r y w a m C i , Panie,
lenia, a jego maszt kojarzono z osią świata i drzewem
B o w żagle dmiesz, a n i e chcesz dobywać k o t w i c y :
kosmicznym. W świecie symboli oznaczał m . i n . żywot
A m e r y k a n i e któż są?...
i los człowieka, przemijanie, śmierć, trumnę, zmar
twychwstanie, nieśmiertelność, nieskończoność, d u
Europejczycy!
G d y już poczułem, że spod mojej stopy
szę, naczynie, świat snu, wielkie myśli, stateczność,
Usuwała się ziemia E u r o p y -
n a t c h n i e n i e poetyckie, potęgę, ojczyznę, państwo, na
I albo morza zostawały głębie,
dzieję, szczęście, wszechświat „zamknięty" oraz S ł o ń c e
A l b o azjackiej łaska ambasady,
i Księżyc jako dwie łodzie pływające po niebiańskim
Ja -
oceanie. O k r ę t y zawijały do portów H i s t o r i i , M i t o l o g i i
i L i t e r a t u r y począwszy o d A r k i Noego, „wiosłoskrzydłych" okrętów Odysa i Argonautów, aż do czasów,
odleciałem, jak czynią
gołębie,
Wężom i płazom zostawując
zdrady.
Wcześniej
gdy pojawił się Statek pijany R i m b a u d a „Prądem Rzek
poeta
odbył dwie podróże
morskie;
w 1845 r o k u płynął z Senigalii do Triestu, w
obojętnych niesion w ujścia s t r o n ę " i wyszły w morze
1848
ogromne m a c h i n y naszej cywilizacji -
z N e a p o l u do Palermo, a następnie przez Morze Sród-
oraz jej prawdziwa historia - niezliczone wyprawy w o
kierkę, L o n d y n i P o r t s m o u t h . N a d Tamizę przybył
lotniskowce
i łodzie p o d w o d n e o napędzie a t o m o w y m . W t y c h gra I ziemne i Egejskie aż do K r e t y i w pobliże południo
w y c h wybrzeży G r e c j i . Za ocean wyruszył przez D u n
n i c a c h mieści się wielowiekowa legenda i m i t żeglugi
3 g r u d n i a 1852 r o k u , a trzynastego wszedł na pokład
jenne, h a n d l o w e , rozbójnicze, odkrywcze i badawcze.
okrętu towarowego -
Trwa pamięć o statkach K o l u m b a , Vasco da Gamy,
Magellana, Francisa Drake'a i Jamesa Cooka. Po oce
d a w n y służący jego ojca. N o r w i d miał przy sobie t y l k o
i skazanego na wieczną wędrówkę Latającego H o l e n
dwie gwinee i m o d l i t e w n i k ofiarowany m u w 1845 r o
dra, a k a p i t a n N e m o wciąż penetruje głębiny na swym
k u przez Marię Kalergis. Statek zawinął do p o r t u
N a u t i l u s i e . Pływają do dziś, bo żyją w tradycji.
w N o w y m J o r k u 11 lutego 1853, po, bez mała, dwóch
Morze i okręty fascynowały naszych romantyków,
miesiącach męczącej i obfitującej w dramatyczne m o
m . i n . M i c k i e w i c z a i Słowackiego, który chciał być
mój).
m e n t y żeglugi. W czasie rejsu umarła nagle „piękna
(Testament
I r l a n d k a " i dwoje niemowląt; początkowo nie sprzyjał
W polskiej poezji tego czasu, bodaj najpiękniej
wiatr, później, koło I r l a n d i i , zaskoczyły i c h burze, roz
szym u t w o r e m , poświęconym walce z żywiołem morza,
trzaskał się maszt i c z t e r o k r o t n i e zerwały żagle. Rozbi
jest wizyjny sonet M i c k i e w i c z a Burza.
ły się płynące w pobliżu okręty. N o r w i d opisywał te
dramatyczne m o m e n t y w listach d o M a r i i Trębickiej
Z d a r t o żagle, ster prysnął, r y k wód, szum zawiei,
i powracał do n i c h w s p o m n i e n i e m , m . i n . w
Głosy trwożnej gromady, p o m p złowieszcze jęki,
i Białych
O s t a t n i e l i n y m a j t k o m wyrwały się z ręki,
kwiatach oraz l i c z n y c h wierszach.
S ł o ń c e k r w a w o zachodzi, z n i m reszta nadziei,
W i c h e r z t r y u m f e m zawył, a na m o k r e góry,
M u s i a ł e m rzucić się za t e n O c e a n ,
W z n o s z ą c e się piętrami z m o r s k i e g o o d m ę t u ,
N i e a b y m szukał A m e r y k i - ale
Wstąpił genijusz śmierci i szedł do okrętu,
Ażebym nie był t a m . . . O ! wierz m i , Pani,
Jak żołnierz szturmujący w p o ł a m a n e mury.
Ze dla zabawki nie szuka się g r o b u
[...]
N a pólokręgu przeciwległym g l o b u .
[...]
Horacy pisał w Listach, że ci „którzy pływają po m o
rzach, odmieniają klimaty, ale nie myśli". W 1852 roku
D n i e były głodu, p r a g n i e n i a i i n n e ,
N o r w i d postanowił wyjechać do A m e r y k i , która stała
D n i e m o r u , dzieci konały n i e w i n n e
się jego Ikarią - ziemią wyobrażoną.
22
Evans"
porności). Odprowadził go w tę podróż ubogi szewc,
anach błąkają się jeszcze cienie Sindbada Żeglarza
„sternikiem d u c h a m i napełnionej łodzi"
żaglowca „Margaret
( k a p i t a n Isaiah Pratt, 168 pasażerów, 1000 t o n w y
Decyzja opuszcze
D l a m l e k a m a t e k , które niewczas psowa.
nia Francji została podyktowana rozczarowaniem i roz
Widziałem także o k r ę t a rozbite
paczą, a złożyło się na nią wiele powodów: fatalna sytu
I twarze m a j t k ó w wątpiących o naszym;
acja materialna, brak stałego zajęcia, depresja i uczucie
W i d z i a ł e m m a r n o ś ć ludzką tak, j a k n i g d y !
obrzydzenia do społeczności emigracyjnej. Poeta uciekał
A l e - bez kłamstwa - ale w prawdzie nagiej;
23
Czarnych
Aleksandra Melbechowska-Luty
• C Y W I L I Z A C J A , T R A N S - A T L A N T Y K O C E A N , OKRĘTY, P R Z Y S T A N I E N O R W I D A I G O M B R O W I C Z A
Wrażenia z oceanicznego szlaku utrwalił N o r w i d
w dzienniku
podróżnym
ilustrowanym
rysunkami,
które zachwyciły J. I . Kraszewskiego wrażliwością i au
tentycznością przeżycia. Dziś znamy tylko k i l k a t a k i c h
szkiców: dwa z „Margaret Evans" i jedną akwarelę m a
lowaną na parowcu „Pacific". N a żaglowcu poeta o d
tworzył w i d o k pokładu z pracującymi marynarzami
i s a m o t n y m człowiekiem wspartym o burtę oraz wnę
trze p o d pokładem, z kobietą karmiącą niemowlę przy
rozwieszonych pieluszkach, postaciami i n n y c h podróż
n y c h , drabiną i l i n a m i . K i l k a lat później narysował już
„z n a t u r y wspomnień" większą kompozycję, przedsta
wiającą
u b o g i c h emigrantów,
gromadę
znękanych
mężczyzn, kobiet i dzieci drzemiących lub czuwających
w ciasnym pomieszczeniu p o d pokładem kruchego ża
glowca. Z p o w r o t n e j podróży parostatkiem pochodzi
barwny szkic, podpisany „na Oceanie małym", z w i d o
k i e m wysokiego o l i n o w a n i a , zarysem błękitnych fal,
postacią marynarza i sylwetkami szybujących mew.
Wspomnienie atlantyckiej podróży, jej przyczyn i k o n
tekstów, powróciło jeszcze po l a t a c h w dwóch symbo
licznych rysunkach N o r w i d a . Alegorią jego „odejścia"
o d paryskiej egzystencji jest późna kompozycja „z k l u
czem", wyobrażająca energicznie naszkicowany pejzaż
m o r s k i z kołyszącą się na falach łodzią żaglową, i - co
znaczące - porzuconą na brzegu lirą. Poeta podpisał tę
pracę g r e c k i m alfabetem:
„Kipar «i» ssos N o r w i d
1876", przyrównując swe imię do greckiej nazwy ża
łobnego drzewa - cyprysa. Dużo wcześniej, bo w 1858
r o k u , „rzucił na papier" dynamiczny, ekspresyjny szkic
biegnącego mężczyzny. Z e n o n Przesmycki nazwał t e n
rysunek Rozpoczną
ucieczką
pędzącego na oślep czło
wieka „z kurczowo zaciśniętymi n a d głową rękoma w wichurze wzbijającego się p y ł u " . '
2
N o r w i d miał jeszcze jeden prywatny powód, by
wyjechać do dalekiego kraju - chciał stracić z oczu
Marię Kalergis, zapomnieć o swojej zawiedzionej miło
ści, „pochować łzy w O c e a n i e " . D w a d n i przed w y j
ściem w morze wysłał do Jana Koźmiana konfesyjny
wiersz, z wyraźnymi aluzjami i n u t ą żalu do „białej cza
rodziejki", towarzyszki jego włoskich „dni l a u r o w y c h " .
C o k o l w i e k s ł o ń c a w żaglach się prześwieca,
O m u s k a maszty lub na fale s-pryska:
Mgły n i k n ą n i b y z a s ł o n a
kobieca,
O b ł o k i widać za nią j a k z w a l i s k a ! . . .
„Czemu zwaliska? i czemu zasłona?
C z e m u niewieścia?..." - k r y t y k n i e c h już pyta,
I n i e c h oskarża Muzę, że zmącona
W h a r m o n i i - p o j ę ć - s w o i c h ta k o b i e t a Ja — nie w i e m . . . widzę i rzecz kreślę s m u t n o ,
J a k b y m był j e d n y m z c i ą g n ą c y c h żurawi,
C o cień swój wiodą przez masztowe p ł ó t n o ,
N i e m y ś l ą c , czy s t ą d o b r a z się
zostawi!...
W N o w y m Jorku N o r w i d zatrzymał się zrazu w ja
kimś zajeździe, razem z grupą ubogich emigrantów,
C y p r i a n N o r w i d , żeglarz. Z inicjału „D" ( D e t e r m i n a t i o n ) d o
a l m a n a c h u W y s t a w y Światowej w N o w y m J o r k u , 1853
a później w wynajętym mieszkaniu, gdzie miał pracow-
24
Aleksandra Melbechowska-Luty
• C Y W I L I Z A C J A , T R A N S - A T L A N T Y K O C E A N , OKRĘTY, P R Z Y S T A N I E N O R W I D A I G O M B R O W I C Z A
nię z w i d o k i e m na cmentarz oraz mały ogródek. M o
nego najstaranniej gwoździa okrętowego aż do gwiaz
delował płaskorzeźby, rzeźbił krucyfiks z bukszpanu
dy w niebiosach jak gwóźdź błyszczącej". „Oto i widzisz
i malował kajutę kapitana na okręcie „Black W a r r i o r " .
[wiele rzeczy]
Ozdobił ściany swojej izdebki fryzem en grisaille,
a które spoczywają na samym dnie łodzi okrętowej;
ze
budowanie arki
przypominających,
scenami historycznymi, p o r t r e t a m i „mężów w i e l k i c h "
przeszedłszy następnie miejsca ciemne, gdzie ordza-
i w i z e r u n k i e m Safony. Jego najkorzystniejszym zatrud
w i o n e wodą słoną łańcuchy k o t w i c się pierścienia l u b
n i e n i e m zarobkowym była wówczas praca przy alma
wyciągnięte są podłużnie w niedbałym na posadzce
n a c h u W y s t a w y Światowej w N o w y m Jorku 1853/54-
odpocznieniu; przeszedłszy jeszcze wyżej, do korytarzy
Wykonywał r y s u n k i do drzeworytów według fotografii
k a b i n , i wyżej, na pokład okrętowy, którego każda de
eksponatów; był bardzo zadowolony z tego zajęcia,
ska biała jest i miękka o d umywań, a wszystkie są ja
które przynosiło m u 5 do 6 dolarów dziennie. Pomyśl
koby w i e k o skrzypiec pięknie wygięte; i podniósłszy
ny okres trwał k i l k a miesięcy, ale almanach zosta!
oczy t a m , gdzie l i n w i e l u okrętowych niewzdrygliwe
ukończony i N o r w i d znów pozostał bez środków do ży
siatki się przekreślają na niebiosach, albo i gdzie po
cia, zdecydował się więc na powrót do Francji. Dzięki
wietrze rozbija n a m i o t y swoje szerokimi żaglami, albo
wsparciu Marcelego Lubomirskiego 24 czerwca
1854
i gdzie trzy masztów krzyże kończynami s w o i m i podob
r o k u odpłynął do Europy na p a r o w c u „Pacific". O w a
ne są jakiejś mistycznej troistości, kiedy umierają we
podróż „najpogodniejszym morzem" trwała niespełna
mgłach r a n n y c h , w m ę t a c h opalowego światłocienia
dwa tygodnie; 5 lipca „Pacific" zawinął do p o r t u w L i -
a wilgoci ciepłej i słonawej, m ę t a c h niekiedy przedar
v e r p o o l u . N a statku napisał poemat Szczęsna
t y c h zgubionymi przez odeszłe słońce p r o m i e n i a m i " .
i czytał
poezje Byrona.
25
W pojęciu N o r w i d a , okręt żaglowy jest bezcen
n y m dziedzictwem kultury, symbolicznym znakiem,
Takie są głębie t a m , na O c e a n i e
a zarazem rzeczywistym p r z e d m i o t e m użytkowym, w y
Ze f a l i o g r o m , gdy p o r n i e się z dołów,
znacznikiem najgłębszych l u d z k i c h potrzeb, dążeń,
O d r z u c a - ć z szumem wypuszczony ołów -
idei i wartości, łączącym historyczny obszar człowie
B o - p i o n u już się kończy p a n o w a n i e . . .
czego b y t u , pracy, powinności i nieodzownego impera
I g w i a z d o m odtąd zwierzony a słońcu
t y w u podróży ze sferą duchowości, metafizyki i m i
N i e z ziemią radzisz o wędrówki k o ń c u . . .
stycznego
doznania tajemnic
Kosmosu. Bo
„prze
strzeń, w której płynie żaglowiec, odznacza się stereo-
N o r w i d często przywoływał w różnych u t w o r a c h
i listach bosko-kosmiczny obraz morza, jego przestrzeń
metryczną pełnią, ujęta jest w transcendentne ramy,
i czas, oraz magię okrętu i figurę żeglarza. W
jej oś w e r t y k a l n a sięga n i e b a " .
24
Autobio
26
grafii z dumą podkreślił, że oprócz wielu krajów również
Ludzi X I X w i e k u fascynował rozwój nowoczesnej
„zwiedził Ocean". Wszelako poetycka wyobraźnia pod
t e c h n i k i , ogrom, siła i pęd potężnych m a c h i n , dlatego
powiadała m u , że „Ocean by przepadł, gdzie łza drobna
inne jeszcze odczucia budziły n p . koleje żelazne i paro
płynie". W Białych kwiatach wspomniał m o m e n t , kiedy
statki. W
to na „Margaret Evans" doświadczył dojmującego o d
w swojej Legendzie w i d m o takiego olbrzyma. W wigilię
czucia k o n t e m p l a c j i , przeżycia niezwykłej „wielkiej c i
Bożego Narodzenia bohater tej opowieści zobaczył, jak
1840
r o k u Z y g m u n t Krasiński przywołał
chości" ogarniającej i stapiającej w jedność „otchłanie
„daleko na w o d a c h stała plama czarna, jakby żywa, co
niebios i morza otchłanie". W liście do M a r i i Trębickiej
raz większa i lecąca k u m n i e - wreszcie ogromna [ . . . ] .
z k w i e t n i a 1853 r o k u opisywał rekiny ogromne, mewy,
W i e l k i to i posępny okręt bez płócien i masztów
którym
drogi",
a wszystkie fale kołami rozbija na pianę - a z pośrodku
i „słońce czerwone, za płaszczyzną ruchomą zachodzą
jego bucha słup d y m u , który leci nazad w nieskończo
słabną
skrzydła
„od przestworów
ce tyle a tyle razy".
-
ność. Coraz to ciemniej — o n jak w i d m o czarne, toczy
1861 r o k u N o r w i d napisał paraboliczną przy
się, grzmiąc - dwa o g n i k i nocne spadły przed n i m
powieść Cywilizacja. Legenda, w której stworzył wizyj
w morze". N o r w i d a najwidoczniej urzekła ta wizja, bo
ny obraz okrętu żaglowego i nowoczesnego parowca,
w i e m zacytował fragment owego tekstu w I V Lekcji -
jako dwóch wytworów dawnej i nowej cywilizacji; po
0 Juliuszu Słowackim,
równał obydwa statki, aby uchwycić i pokazać i c h
ten jest to arkan cywilizacji całej, w której żyjemy: w o
wzajemne relacje i różnice. Równocześnie wprowadził
zy i okręty parowe, mechanicznie wiążące i popędzają
do fabuły wątki autobiograficzne, zapis własnego d o
ce l u d y " .
świadczenia, „dotknięcia ręką" tego wszystkiego, co
śladem poety na parostatku zwanym
się wiąże z podróżą oceaniczną. N a początku u t w o r u
który jest p r o d u k t e m dziewiętnastowiecznego racjona
zamieścił niezrównany, romantyczno-symboliczny opis
lizmu, r o z k w i t u myśli technicznej i przemysłu, ale też
„podwalin żaglowego okrętu", zadziwiający precyzją
niebezpiecznego,
szczegółów i d u c h o w y m stygmatem. N o r w i d - n a r r a t o r ,
nawet zaanektował ówczesną sztukę). N a nowocze
który miał kiedyś „klucze piękności o n y c h " , opowiada
snym, wygodnym, szybkim okręcie, tak sprawnie „łą
o żaglowcu młodemu przyjacielowi, bo „poezja t y c h
czącym świata części", wszystko jest „równo, pięknie
rzeczy bezpośrednio była m u znana [...] o d oczyszczo
1 gładko", ale nie ma w n i m tego ducha tradycji, który
W
25
2 7
dodając swój komentarz: „Okręt
W Legendzie N o r w i d a , narrator podróżuje,
bezdusznego
„Cywilizacją"
„mechanizmu"
(który
Aleksandra Melbechowska-Luty
* CYWILIZACJA,
T R A N S - A T L A N T Y K O C E A N , OKRĘTY, P R Z Y S T A N I E N O R W I D A I G O M B R O W I C Z A
Gombrowicz
opromienia okręt żaglowy. Jego pasażerowie zatracają
szukał
d l a siebie
wewnętrznego
więzi międzyludzkie, są zróżnicowani klasowo, obcy so
usprawiedliwienia: „Ja b y m do Polski popłynął, ale po
bie, samotni. A l e czują się bezpiecznie, przekonani, że
co m n i e do Anglii? lub do Szkocji?". Później zarzuco
nic i m nie zagraża. Podziwiają przestrzeń oceanu, białe
n o m u niewłaściwą postawę, tchórzostwo, uchylanie
grzbiety fal i ogromną tęczę „podobną do ukośnie
się o d patriotycznego obowiązku: „Idź p a n do wojska!
wspartego gotyckiego o k n a " ; nawet burze wydają i m
Bij się p a n za Ojczyznę!". A l e „ja nie jestem d o tego
się „do widzenia możebne jak opera". Jednak t e n wspa
stworzony [ . . . ] , jako żołnierz byłbym katastrofą [ . . . ] .
niały olbrzym ulega nagle katastrofie - idzie na d n o po
Może wystarczyłoby powiedzieć, że w c h w i l i w y b u c h u
zderzeniu z górą lodową, „krągłą bryłą jakoby kryształ
w o j n y miałem kategorię wojskową «С», a p o t e m , gdy
jaśniejącą". Opis d r a m a t u , j a k i rozegrał się na „Cywili
stawiłem się w Poselstwie w Buenos A i r e s przed k o m i
zacji", chwile dezorientacji, p a n i k i , rozpaczy i stanu
sją lekarską, zaliczono m n i e do kategorii «D»
Kapitana, który, być może, „pomylił się w r a c h u n k a c h
nik 1954). Przyznawał, że bał się okropności wojny,
(Dzien
swoich", jawią się jak „wspomnienie z przyszłości", bo
lecz osąd emigracyjnych publicystów głęboko go zranił
przywodzą na myśl relacje z katastrofy „Titanica", jaka
i tkwił w n i m jak cierń przez całe życie. Deklarował, że
wydarzyła się pół w i e k u później. Metaforyczne porów
na emigracji usiłuje „wywiązać się ze swoich zadań d u
nanie odwiecznej stateczności żaglowca i zagłady n o
c h o w y c h i artystycznych możliwie najrzetelniej, a tak
woczesnego parostatku, brzmi jak prorocze ostrzeżenie.
że z największą szczerością", tymczasem postrzegany
N o r w i d o w a pochwała konstruktywnej myśli i pracy zo
jest jako „dekadent, destruktor i dezerter, gorszyciel
stała t u zmącona lękiem przed bezmyślną pogonią za si
i
łą materii, empirii, m e c h a n i k i . „Utwór N o r w i d a gorzko
w s w o i m zgniłym « j a » " .
ironiczny i tragicznie dwuznaczny w ocenie cywilizacji
i Narcyz
zakochany
31
W lecie 1939 r o k u atmosfera w kraju była już napię
jako możliwości postępu i katastrofy jednocześnie, o d
ta i Gombrowicz musiał sobie zdawać sprawę z zagroże
krywa przed n a m i oblicze «smutnego żeglarza», który
nia wojną. Wspominając sierpniowy rejs „Chrobrym",
pojął wszystkie ironie: rzeczy, h i s t o r i i i losu, a z i r o n i i
«zdarzeń i czasów» wysnuł ironię tragiczną".
zdrajca, i n f a n t y l n y egotysta
opowiadał w Dzienniku
28
1954,
jak statek mijał „brzegi
niemieckie, francuskie, angielskie, wszystkie te ziemie
Europy zastygłe w lęku nie narodzonej jeszcze zbrodni,
Pożegnałem, co k o c h a ł e m -
w klimacie duszącym oczekiwania, zdawały się krzyczeć:
U p o m i n e k złączy nas:
bądź lekkomyślny, nic nie znaczysz, nic nie zdziałasz".
J e d n ą ręką p r z e s t r z e ń dałem,
To, że Gombrowicz bez oporów wyjechał z kraju, było za
R ę k ą drugą dałem c z a s .
pewne spowodowane jeszcze inną okolicznością; chciał
1939 r o k u W i t o l d G o m b r o w i c z został zapro
- podobnie jak N o r w i d - odciąć się i odetchnąć o d pol
szony przez polską linię żeglugową na ekskluzywną
skiego środowiska, o d obciążenia Polską, aby wypraco
W
do
wać w sobie dystans do rodzimego zaścianka, wyrazić
A m e r y k i Południowej. Wypłynął z G d y n i 1 sierpnia,
człowieka, nie naród, wyprzedzić swój czas. Z małymi
a 21 przybił do Buenos A i r e s . Miał zabawić t a m k i l
wyjątkami nie akceptował literatury
ka t y g o d n i , a pozostał 24 lata. Później w k i l k u sło
i jej twórców. Był przekonany, że są to ludzie, którzy swe
wycieczkę
dziewiczym
rejsem
m/s „ C h r o b r y "
międzywojennej
w a c h opisał tę „lekkomyślną" i „przypadkową" po
go życia nie przeżyli, byli niedouczeni, niewyraźni, nie
dróż: „Żegluga była nadzwyczaj rozkoszna... i n a w e t
pełni, e m b r i o n a l n i , b o t r w a l i w
n i e c h ę t n i e m i się na ląd wysiadało, bo przez d n i d w a
w znieruchomieniu świadomości, czym przyczynili się do
dzieścia, człowiek między n i e b e m a wodą, niczego nie
późniejszej Wielkiej Maskarady. Irytowały go środowiska
pamiętny, w p o w i e t r z u , w f a l i r o z t o p i o n y i w i a t r e m
Skamandra i awangardy, i c h - jak sądził - niski poziom
przewiany".
intelektualny, „minimum sprawności umysłowej".
29
N a cztery d n i przed w y b u c h e m wojny,
nierzeczywistości,
32
Ka
k a p i t a n o w i „Chrobrego" p o l e c o n o , by odpłynął do
wiarnia Ziemiańska przed wojną była kuźnią haseł:
A n g l i i . Według relacji Jeremiego Stempowskiego, dla
Awangarda, Proletariat, Surrealizm, Socrealizm, Poezja,
G o m b r o w i c z a było to traumatyczne przeżycie. N i e
Sztuka, ośrodkiem zapotrzebowania na „ideę i wiarę",
wiedział, jaką podjąć decyzję. „Witold był bardzo zde
„ckliwą ludzkość kobiet" i szały estetyczno-filozoficzne.
n e r w o w a n y - wahał się, czy wracać d o Polski, czy też
Spotykając w A r g e n t y n i e przyjezdnych Polaków,
przeczekać działania w o j e n n e w A r g e n t y n i e [ . . . ] .
pisarz słuchał i c h głosu, który brzmiał „obco i dziko
Odprowadziłem go do p o r t u . O d d a ł rzeczy tragarzo
na brzegu milczącej A m e r y k i , był j a k ryba wyrzucona
w i , pożegnał m n i e i wszedł na statek. S t a ł e m na m o
na t e n brzeg, o, był j a k ryba wyjęta z P o l s k i " .
l o . W 10 m i n u t później rozległ się dźwięk pożegnal
I wreszcie, z bolesną przekorą odnotował w
nej syreny, a ja zobaczyłem W i t o l d a : z d w i e m a waliz
ku 1960:
k a m i w ręku zbiegał po trapie na m o l o . Była t o ostat
Dzienni
„Składam d a n k Najwyższemu, że wydobył
m n i e z Polski, gdy m o j a sytuacja l i t e r a c k a zaczęła się
nia c h w i l a do podjęcia decyzji i skorzystał z n i e j .
polepszać i przerzucił na ląd amerykański, w obcy j ę
Drżał i powtarzał: «Nie mogę» [ . . . ] . A l e m o r a l n i e
zyk, w samotność, [...] w k r a j bardziej zasobny w k r o
cierpiał n a d s w o i m położeniem; [...] był w rozpaczy,
ale nie okazywał t e g o " .
33
wy niż w sztukę [ . . . ] . Dzięki C i też, Najwyższy, za
Dziennik".
30
26
Aleksandra Melbechowska-Luty
• C Y W I L I Z A C J A , T R A N S - A T L A N T Y K O C E A N , OKRĘTY, P R Z Y S T A N I E N O R W I D A I G O M B R O W I C Z A
„Chrobry" przeniósł Gombrowicza na brzeg amery
kański, gdzie narodził się jego literacki
będący następnym po Ferdydurke
rze; jego Trans-Atlantyk
„płynął po zmurszałych w o
Trans-Atlantyk,
dach", ale w rzeczywistości ocean dostarczał m u eks
bojem pisarza z Pol
cytujących wrażeń, darzył „błogosławieństwem wód
ską, przesłaniem skierowanym do rodaków „poprzez
olbrzymich, rozbełtanych w wieczności, które m n i e
A t l a n t y k " . Tytuł tego u t w o r u nawiązuje do oceaniczne
oddzielały o d europejskiej h i s t o r i i ! " . Stygmat wód pły
go statku widzianego jako terytorium i p u n k t spinający
nących, materię i siłę mórz odnosił do własnych losów,
życie polskie w kraju i Argentynie, a zarazem jako stre
do żeglugi życia. Polska i A r g e n t y n a były jak „dwie fa
fa przepływu zdarzeń i przejścia do innej rzeczywistości.
le przewalające się po m n i e i pustoszące przeraźliwym
W t a k i m metaforycznym miejscu dokonuje się zderze
n i e b y t e m [ . . . ] . Pochyl się n a d rzeką czasu przepływają
nie dawnej polskiej mentalności, „naiwnej, ciasnej i po
cego, Narcyzie, i próbuj złowić migocącą w wodzie
czciwej" z prawdziwym n a r o d o w y m kataklizmem i pro
uchodzącej, nieubłaganie czarującą twarz..." i swoją
blemami współczesności. Gombrowicz rozpoczął pracę
nagość transoceaniczną (Dziennik
nad t y m dziełem w 1948 r o k u , łącząc m o t y w autobio
8 k w i e t n i a 1963 r o k u Gombrowicz opuścił Buenos
graficzny (pamiętnik) z powieścią utrzymaną w stylu
Aires i powrócił do Europy na statku „Federico". Po
tragifarsy rodzinno-obyczajowej i kryminalnej, z prowo
czątkowo mieszkał w Berlinie, p o t e m osiadł we Fran
kacyjnym wątkiem homoseksualnym. „Trans-Atianty/c
c j i . Przybył na Stary K o n t y n e n t „przeżarty czasem
jest fantazją. Wszystko - wymyślone w bardzo luźnym
i przestrzenią [ . . . ] . Czułem się zgubiony, g d y m wypły
związku z prawdziwą kolonią polską w Buenos A i r e s " .
wał z Buenos A i r e s , [boj zanadto tkwiłem jednak
Jest o n „po trosze wszystkim, co chcecie: satyrą, kryty
w A r g e n t y n i e . W i ę c gdy A r g e n t y n a za m n ą cofa się,
ką, traktatem, zabawą, absurdem, dramatem - ale n i
odpływa, wyrastająca przede m n ą Europa jest jak pira
czym nie jest wyłącznie, ponieważ jest tylko mną, moją
«wibracją», m o i m wyładowaniem, moją
mida, jak Sfinks i obca planeta, jak fatamorgana"
egzystencją
(Dziennik
[ . . . ] ; zgadzam się, że to statek korsarski, który przemyca
34
wówczas The
Trans-Atlan
tyku obejmuje okres sierpnia i początku września 1939
wydarzeń, które radykalnie odmieniły bieg jego życia.
„«Spotkanie» nastąpiło dziś o wczesnym świcie, na
morystycznej instrumentacji", wydała się G o m b r o w i
północny wschód o d Wysp Kanaryjskich [ . . . ] . W nocy
czowi najbardziej oczywistą i stosowną formułą, gdyż
nie spałem, wyszedłem na pokład zanim jeszcze dzień
w utworach artystycznych szczególnie m u odpowiadało
się zapowiadał, [...] ujrzałem światła k i l k u statków,
„to tajemnicze odchylenie, które sprawia, że utwór
prujących ocean k u A f r y c e [ . . . ] ; t u i ówdzie pojawiłby
przylegając do swojej epoki, jest jednak dziełem wyod
się białe zagęszczenia, które w surowości coraz obojęt-
rębnionej jednostki, żyjącej własnym życiem".
niejszej przedświtu wypełzły niczym wata i morze zaro
iło się o d t y c h białych icebergów z mgły, pośród któ
„Figury" powieści są wielce znaczące: w relacjach
rych ujrzałem to, w co zawsze można się wpatrywać,
f a m i l i j n y c h ojciec uosabia Starca, Kościół, Ojczyznę,
wodę, fale rozkogucone
Boga i Tyrana, jest reprezentantem H o n o r u , Czysto
bielą. Wtenczas
wypłynął
z białych opatuleń, też biały, z dużym k o m i n e m , który
ści, Męstwa i Wierności, „prawości wszystkich spraw",
zaraz rozpoznałem, w odległości jakichś 3-4 k i l o m e
a zatem nienaturalności i celebracji. Syn-Młodzieniec,
trów. Zaraz zapadł w kłąb mgły, znowu się wychylił, ja
to b u n t o w n i k , skłonny do najdzikszych wybryków (na
co prawda nie patrzyłem, w wodę raczej byłem zapa
wet ojcobójstwa), a zarazem przedstawiciel f e r m e n t u
trzony... wiedząc dobrze, że to się nie dzieje, tego nie
i deformacji, Sromoty, Hańby, B r u d u , Zdrady, T c h ó
ma, wolałem nie patrzeć, ale niepatrzenie moje jak
rzostwa, zaś uwodzący go Gonzalo jest psychopatą, złym
gdyby potwierdzało jego o b e c n o ś ć [ . . . ] . Tymczasem
35
zjawisko przepływało - nie przepływało w fantasmago
Groteskowe „dramaty" bohaterów kończą się pojed
r i i rozwichrzonych kłębów z o p e r o w y m prawie pato
n a n i e m i w y b u c h e m oczyszczającego śmiechu. Tak
sem i coś, jak zatracone braterstwo, jak brat zabity,
właśnie pod „gęsie, zwariowane pióro" Gombrowicza
brat umarły, brat niemy, brat zagubiony na zawsze i zo
wjechała zwiewna, urojona polskość transatlantycka.
bojętniały - coś takiego ujawniło się i zapanowało
N a pokładzie statku znalazła się też „ta trzpiotka Fer
dydurke i t e n niepokojący Mariage.
Ship, swojego Holendra-Tuła-
A m e r y k i . Było to dojmujące przeżycie, wizja odległych
zująca i nie stroniąca o d kiczu fabuła, rozegrana w „hu
i zbrodni.
Phantom
cza, w i d m o „Chrobrego", którym przed laty płynął do
r o k u w stolicy Argentyny. Jego dwuznaczna, skandali-
duchem, nosicielem m o t y w u zboczenia
1965). W k r ó t c e na oceanie nastąpiło m i
styczne „Spotkanie" pisarza z przeszłością. Dostrzegł
sporo d y n a m i t u , aby rozsadzić nasze dotychczasowe
uczucia n a r o d o w e " . Czas i miejsce akcji
1965).
w rozpaczy, głuchej i doszczętnie oniemiałej, wśród
A dla n i c h nie ma
kłębów białych. Pomyślałem w końcu o sobie na t a m
innej Ojczyzny, jak t y l k o Zachód E u r o p y " (List do Je
t y m pokładzie - i że dla tamtego ja jestem tutaj praw
rzego Giedroycia z 9 V I I I 1951).
dopodobnie taką samą zjawą, jak o n dla m n i e . Potem
G o m b r o w i c z przez całe życie uciekał o d ludzi,
j a k b y m sobie przypomniał, że przed laty, płynąc na
szkoły, ojczyzny, wojny, a także o d czasu i przestrzeni,
C h r o b r y m do A r g e n t y n y , jednej nocy w pobliżu Wysp
natomiast intensywnie przeżywał urodę świata; „z na
Kanaryjskich nie mogłem spać i o świcie wyszedłem na
pięciem o k r o p n y m przyjmował w siebie krajobrazy",
pokład, aby wpatrywać się w morze... i czegoś szuka-
oddychał pejzażem. Szczególnie fascynowało go m o
27
I
Aleksandra Melbechowska-Luly
• C Y W I L I Z A C J A , T R A N S - A T L A N T Y K O C E A N , OKRĘTY, P R Z Y S T A N I E N O R W I D A I G O M B R O W I C Z A
łem [ . . . ] . C o za m a n i a : wpatrujesz się w kulę szklaną,
1 0
w szklankę wody, i n a w e t t a m coś c i się z niczego w y
snuje, k s z t a ł t . . . " .
1858 г., Pwsz., t. 8, s. 367
swego
11
List C. Notwida do Michaliny z Dziekońskich Zaleskiej z 14 X I
12
List C. Norwida do Józefa I . Kraszewskiego z 3 I V 1863 г., Pwsz.,
pierwszego statku, gdyż „Chrobry" już nie istniał. T e n
1862 г., Pwsz., t. 9, s. 63
wspaniały m o t o r o w i e c pasażersko-towarowy (154 me
try długości, 1098 miejsc, 260 członków załogi) został
t. 9, s. 91; List C. Norwida do Karola Ruprechta po 5 X I 1863 г.,
Pwsz., t. 9, s. 117
zbudowany w 1939 r o k u w D a n i i dla l i n i i żeglugowej
G d y n i a - A m e r y k a . W przededniu w o j n y odpłynął z A r
gentyny do A n g l i i , gdzie przebudowano go n a transpor
"
W. Gombrowicz, Dzienni/c 1953-1956, op. cit., s. 59
1 4
O stosunku Gombrowicza do polskich elit intelektualnych i pisatzy zob. S. Gębala, Diagnoza stanu świadomości Polaków zawar
towiec dla wojska. Służył w k a m p a n i i norweskiej; zapa
ta w „Dzienniku" Witolda Gombrowicza, [w:] Pisarz na obczyźnie,
lił się o d b o m b n i e m i e c k i c h w rejonie Bodoe, a w nocy
praca zbiorowa pod redakcją T. Bujnickiego i W. Wyskiela,
z 14 na 15 maja 1940 r o k u został omyłkowo zatopiony
Wrocław 1985, s. 139-155
przez brytyjski samolot z lotniskowca „Ark R o y a l " .
„Pacific", który został t a k przejmująco zobrazowa
ny przez N o r w i d a
w Cywilizacji,
15
W. Gombrowicz, Dziennik 1961-1966, op. cit., t. 9, s. 230
16
Temu zagadnieniu poświęcił tozprawę J. Jarzębski, Pojęcie Jormy"
u Gombrowicza, [w:] Gombrowicz i krytycy, op. cit., s. 313-346
również poszedł na
17
d n o . Zaginął w styczniu 1856 r o k u w niewyjaśnionych
okolicznościach (być może zderzył się z górą l o d o w ą ) .
W
Pwsz.,
t. 6, s. 538; List C. Notwida do Antoniego Zaleskiego z gtudnia
36
G o m b r o w i c z nie mógł wówczas zobaczyć
List C. Norwida do Józefa I . Kraszewskiego z października 1868 г.,
Pwsz., t. 9, s. 373; C. Notwid, [Sztuka okolicznościowa],
r o k u 1861 paryski d z i e n n i k „Le M o n i t e u r U n i v e r -
C. Norwid Tajemnica lorda Singelworth, Pwsz., t. 6, s. 158, 159
1 8
W. Gombrowicz, Dziennik 1957-1961, op. cit., s. 37
19
C. Norwid, Ostatnia z bajek, Pwsz., t. 6, s. 90, 94
2 0
sel" zamieścił krótki tekst o katastrofie słynnego pa
W. Gombrowicz, Dziennik 1953-1956, op. cit., s. 53, 54
21
j . w., s. 64-65
r o w c a wraz z odnalezioną w butelce n o t a t k ą . N o r w i d
22
O tekstach Notwida poświęconych mofzu i oktetom zob. M .
bardzo przeżył tę wiadomość, która przypomniała m u
Śliwiński, Peregrynacja morska, [w:] Tenże, Szkice o Norwidzie,
powrotną podróż z A m e r y k i
Warszawa 1998, s. 71-95; A . Melbechowska-Luty, Sztukmistrz.
swojej Książki
pamiątek
d o Europy. W k l e i ł
do
Twórczość artystyczna i myśl o sztuce Cypriana Norwida, Warsza
w y c i n e k prasowy, „list z b u t e l
wa 2001, s. 107-113, 180-182
k i , która dotąd jest jedyną pozostałością tegoż s t a t k u "
i b i l e t pasażerski z „ P a c i f i c u " .
37
2 3
N i e ulega wątpliwości,
że ta tragedia, zaprzeczająca złudnej potędze nowocze
1911, s. 1085-1086
snej t e c h n i k i , stała się dla N o r w i d a i m p u l s e m d o n a
pisania oceanicznej Legendy
o mirażach
2 4
cywilizacji.
C. Norwid, Cywilizacja. Legenda, Pwsz., t. 6, s. 46, t. 7, s. 519-522
2 6
M . Śliwiński, op. cit., s. 86-97
(komentatz J. W. Gomulickiego)
wynurzył się w jego wyobraźni z oceanicznej mgły. C y -
2 7
Słowackim, Lekcja IV, Pwsz., t. 6, s. 440
Przypisy
Cyt. za: jerzy Giedroyć,
Witold Gombrowicz, Listy
2 8
M . Janion, op. cit., s. 15
2 9
W. Gombtowicz, Trans-Atlantyk, Watszawa 1957, s. 11
3 0
Zapis z wywiadu przeprowadzonego z Jeremim Stempowskim,
[w:] Rita Gombrowicz, Gombrowicz w Argentynie.
1950-1969,
1993, s. 244, 245
3
Świadectwa
i dokumenty 1939-1963, Wroclaw 1991, s. 13
wybrał, opracował i wstępem opattzył A . Kowalczyk, Warszawa
2
Z. Ktasiński, Legenda, [w:] Trzy myśli pozostałe po śp. Henryku
Ligenzie, wyd. 3, Paryż 1863, s. 47-48; C. Norwid, O Juliuszu
i Trans-Atlantyk uległy zagładzie. W t a k i o t o
sposób okręty i ludzie doświadczyli d o t k n i ę c i a losu.
1
2 5
zapamiętać,
skoro po 24 l a t a c h zatopiony statek, ów „brat zabity",
wilizacja
Pisała o tym Maria Janion, Jak smutny żeglarz...", [w:] C. Not
wid, Cywilizacja. Legenda, Gdańsk 1978, s. 5-15
Również G o m b r o w i c z musiał wiedzieć o w o j e n n e j ka
tastrofie „Chrobrego" i dobrze t e n f a k t
Z. Przesmycki, Opis dodatków artystycznych, [w:] Cypriana Nor
wida Pisma zebrane, wydał Z. Przesmycki, Warszawa - Kraków
31
W. Gombrowicz, Wspomnienia polskie. Wędrówki po Argentynie,
Warszawa 1990, s. 7
Z. Łapiński, ja Ferdydurke, Lublin 1985, s. 103; Tenże, wstęp do:
Gombrowicz i krytycy, wybór i opracowanie Z. Łapiński, Kraków
3 2
S. Gębala, op. cit., s. 139-155
1984, s. 22
3 3
W. Gombtowicz, Risum teneatis. Od autora, [w:] J. Giedroyć, W.
3 4
W. Gombrowicz, Przedmowa do „Trans-Atlantyku",
W. Gombrowicz, Ferdydurke,
Gombrowicz, Listy..., op. cit., s. 456
[w:] Tenże, Dzieła, t. 2, redakcja
naukowa tekstu J. Błoński, Kraków 1987, s. 152, 153, 171.
[w:] Tenże,
Trans-Atlantylc, op. cit., s. 6-7
W Gombrowicz, Dziennik i953-J956, [w:] Tenże, Dzieła, t. 7,
tedakcja naukowa tekstu J. Błoński, Ktaków 1988, s. 18, 245
35
Z. Malić, „Trans-Atlantylc" Witolda Gombrowicza, [w:] Gombro
wicz i krytycy, op. cit., s. 235-256
4
W. Gombrowicz, Dziennik 1957-1961, op. cit., t . 8, s. 177
s
List C. Notwida do Jana Szwańskiego przed 6 IX 1876 г., [w:]
5 6
W. Gombtowicz, Dziennik 1961-1966, op. cit., t. 9, s. 106-107
Cyprian Norwid, Pisma wszystkie, zebrał, tekst ustalił, wstępem
37
J. W. Gomulicki, Komentarz do Cywilizacji Norwida, Pwsz., t. 7,
s. 519-522
i uwagami krytycznymi opattzył Juliusz W. Gomulicki, t . 10,
Warszawa 1971, s. 78. Dalej cytuję: Pwsz., tom, strona.
6
List C. Norwida do Marii Trębickiej z maja 1854 г., Pwsz., t . 8,
s. 213.
'
Za udostępnienie mi tocznicowej pocztówki, poświęconej wypłynię
Jerzy Giedroyć, Witold Gombrowicz, Listy..., op. cit., s. 100, 112,
ciu m/s „Chrobry" do Ameryki, dziękuję p. prof. Teresie Grzybkow-
241,317,340,352
8
W. Gombtowicz, Dzienni/c 1953-1956, op. cit., s. 122
9
List C. Notwida do Jana Koźmiana z około 7 X I 1850 t., Pwsz.,
skiej i p. prof. Andrzejowi Grzybkowskiemu. Za przekazanie m i
dwóch fotografii Witolda Gombtowicza dziękuję p. dt Annie Lipie.
t. 8, s. 102
28