09ae7f77ada95a98ff1eae0e2c03f7c4.pdf

Media

Part of Transport i komunikacja w Siołkowicach Starych / ETNOGRAFIA POLSKA 1958 t.1

extracted text
BARBARA

BAZIELICHÓWNA

TRANSPORT I K O M U N I K A C J A W SIOŁKOWICACH

STARYCH

Badania nad transportem i komunikacją jako jednym z zagadnień
wchodzących w skład zespołowo opracowywanej monografii północnowschodniej Opolszczyzny przeprowadzałam na podstawie kwestionariu­
sza, który uwzględniał osiem zasadniczych punktów: 1) typy dróg,
2) kładki i mostki, 3) transport pieszy, 4) komunikację w zimie, 5) trans­
portowanie w pole narzędzi do orania i bronowania, 6) wóz, 7) zaprzęg,
8) wspinaczkę.
Zbierane dotychczas materiały z tego zakresu na omawianym tere­
nie miały raczej charakter orientacyjny, i to głównie z transportu
wodnego, t j . flisactwa.
Przystępując do omówienia wyniku poszukiwań na wstępie pragnę
zaznaczyć, że otrzymane wiadomości pochodzą od kilkunastu informa­
torów będących nie tylko w różnym wieku, ale także reprezentujących
miejscowe warstwy społeczne. Uzyskałam w ten sposób materiały wza­
jemnie się uzupełniające względnie korygujące. Tą drogą łatwiej było
uchwycić dane uzależnione od stopnia zamożności i środowiska oraz
okresu czasu, z którym byli związani moi informatorzy. Oprócz rolni­
ków badałam w tej sprawie również kołodziejów i rymarzy.
Według najstarszych informatorów pierwotnie przez wieś prowadziła
tylko jedna droga, tzw. droga wiejska, której nawierzchnię utrwalono
dopiero w 1926 r. W okresie rozbudowywania się wsi powstały liczne drogi
boczne, które dziś nazywa się ulicami. Poza t y m Siołkowice Stare prze­
cinał główny trakt wiodący z Opola do Brzegu, o twardej nawierzchni,
wybrukowany w latach 1891—1892, zwany szosyją. Rozróżniają tu nadto
jeszcze drogi polne, dostępne dla wszystkich, tzw. miedze, czyli, jak
wyjaśniał jeden z informatorów, „malowane w kartach" (oznaczone
w katastrze), oraz drogi graniczne, będące tylko do użytku właścicieli
pól graniczących ze sobą. Drogi leśne mają także swoje specjalne nazwy;
te, które wiodą pod kątem prostym nazywają alejami, natomiast kręte
ścieżki zwą drożyskami.
Na określenie leśnych, trudno dostępnych

TRANSPORT

I KOMUNIKACJA

SIOŁKOWIC

STARYCH

189

miejsc mają słowo poramba, zaś bagnista, torfowiska i w ogóle moczary
określają jako mory.
Drogę wiejską i ulice oczyszcza każdy przed swym domem raz w t y ­
godniu, w sobotę, a gdy ktoś nie zdąży, to w niedzielę rano. Co do tego
nie ma jednak specjalnych przepisów, a każdy pilnuje tego zwyczajo­
wego porządku.
Mniej więcej do 1905/1906 roku ważną drogą komunikacyjną była
Odra, którą spławiano drzewo zbijane w trafty (tratwy), wożąc na nich
cement, kamienie, piasek, węgiel oraz pokłady kolejowe do Frankfurtu
i dalej. W związku z tym pozostawało dość duże nasilenie flisactwa, które
jednakże zostało opracowane jako odrębne zagadnienie. Flisactwo
zaczęło upadać z chwilą wybudowania w latach 1906—1909 linii kole­
jowej na trasie Opole—Wrocław. Od tego czasu drzewa wodą niewiele
kludzili (spławiali), albowiem pobudowano rychło tartaki, skąd wy­
wożono koleją gotowe tarcice. W ogóle Odra była ważną drogą, która
wyprowadzała ludzi poza obręb wsi. Przeprawiano się przez nią w miej­
scach przewozu, które w najbliższej okolicy znajdowały się w Dobrzeniu
Wielkim, Wróblinie, Popielowie, Nikolinie i Stobrawie, a jeszcze dawniej
brodem, z których jeden do czasu uregulowania Odry był w Dobrzeniu
Wielkim. Drugim ważnym traktem komunikacyjnym była droga lądowa,
po której (przed wybudowaniem kolei) kursowała poczta dwa razy dzien­
nie, tzn. tam i z powrotem z Opola do Popielowa. Po większej części
jednak drogę przebywano wozem, a furmanieniem zajmowali się gburzy oraz ci zagrodnicy, którzy mieli konie. Oczywiście z tych środków
komunikacji korzystali w pierwszym rzędzie poszukujący pracy poza
obrębem wsi; wyjeżdżający na roboty do Niemiec kierowali się w stronę
Opola, a udający się „do gór", czyli do śląskiego okręgu przemysłowego,
przybywali do Brzegu. Wielu oczywiście było takich, którzy nie mogąc
„opłacić się furmanowi" do Opola i Brzegu wędrowali pieszo; dopiero
później rozpowszechniła się jazda rowerem. Komunikacja autobusem po
szosie Opole—Popielów została wprowadzona dopiero po ostatniej woj­
nie.
Mniej więcej do początku X X wieku w najbliższej okolicy Siołkowic
były tylko dwa mosty na Odrze: jeden w Opolu, drugi w Brzegu. Beto­
nowy most na szosie Popielów—Lewin wybudowano w latach 1922—
1923. Do I wojny światowej mosty na Odrze były drewniane; dopiero
później zostały przebudowane na betonowe.
Niemal każde domostwo we wsi połączone jest z drogą małym most­
kiem. Mniej więcej do 1890 roku budowano je z pni spróchniałych so­
sen, wydrążonych środkiem na kształt rynny, które układano w rowie
ściekowym, przysypując je kamieniami i ziemią. Potem zaczęto budo­
wać sklepione mostki z cegły, ale i te nie były trwałe, bo cegła łatwo

B A R B A R A BAZ1EL1CHOWNA

190

Rye. 9.

Transport świeżej konifczyny. Siołkowice Stare, pow.

Opole
Fot. R. Zając

pękała na skutek działań atmosferycznych i dużych ciężarów. Znacznie
wytrzymalsze okazały się mostki z cementowych rur, spotykane dziś najpowszechniej, zaprowadzone przed pierwszą wojną światową. Rury ce­
mentowe kupują albo sami wyrabiają.
Transport pieszy zanikł właściwie już po pierwszej wojnie światowej.
Zresztą był on praktykowany głównie przez warstwę najbiedniejszych
chłopów, i to przeważnie przez starsze kobiety: chałupnice i komornice.
Do dawnych sposobów należało: przenoszenie drzewa z lasu bezpośrednio
na plecach bez żadnych przyrządów pomocniczych, albo też posługiwanie
się miechówką,
t j . kwadratową płachtą z taśmami bądź powrozami na
rogach, które następnie po zarzuceniu miechówki
na plecy związywano
na piersiach. Miechówka służyła do noszenia trawy, chrustu czy gałęzi
na miotły. Mężczyźni natomiast, jednak nie gburzy, do noszenia jedzenia
w pole lub zakupów ze sklepu używali drewnianych toreb w kształcie
sześciobocznych płaskich skrzyneczek, zwanych kobiylami. Używali rów­
nież prostokątnych płóciennych toreb, jak gdyby kopert, tzw. tasz, za­
wieszanych na ramieniu za pomocą paska lub powrózka. Do przenosze­
nia ziemniaków, drzewa lub plew służyły, jak pamięć ludzka sięga, w i -

THANSPORT I K O M U N I K A C J A

SIOŁKOWIC

STARYCH

191

klinowe kosze różnej wielkości. Obecnie użyteczność wszelkiego rodzaju
koszy jest bardzo wielka, a to z powodu istniejącego tutaj i w naj­
bliższej okolicy silnie rozwiniętego ośrodka koszykarskiego. Po pierw­
szej wojnie światowej zanikły dawne nieckowa te nosidła zwane tragami,
służące do przenoszenia wiader z wodą z odległych studni.
Zmechanizowanym częściowo sposobem transportu pieszego jest uży­
wanie do obecnych czasów tzw. kar i toucek. Kary są to po prostu drew­
niane lub żelazne taczki w postaci prostokątnej skrzyni, o dwóch pozio­
mych uchwytach, wsparte na osi o jednym kole pośrodku. Służą głów­
nie, i to od dawna, do przewożenia gnoju z chlewa do odległych gnojo­
wisk. Podobną konstrukcję posiada toucka, ale zamiast skrzyni ma dra­
binkową platformę. Używają jej w każdym gospodarstwie do wszel­
kiego transportu (ryc. 9). Wozi się na niej nawet chleb od piekarza i za­
kupy ze sklepu. Obecnie takim uniwersalnym środkiem jest również
rower. Służy nie tylko do szybszego pokonywania przestrzeni, ale jeździ
się na nim do sklepu po zakupy, do pracy w mieście czy w polu, prze­
wozi się ziemniaki, trawę, zboże, mąkę w workach, drzewo, słomę,
a nawet w specjalnych koszykowych siedzeniach przymocowanych do
kierownicy przewozi się małe dzieci. Zarówno w Siołkowicach Starych,
jak też okolicznych wsiach nie ma prawie domu, w którym nie byłoby
co najmniej jednego roweru, a w zagrodach gburskich czy zagrodniczych
jest ich nawet po kilka (ryc. 10). Jeżdżą na nich tak dzieci, jak też osiem­
dziesięcioletni starcy. Pierwsze rowery sprowadzili robotnicy sezonowi
około 1900 r. Wówczas we wsi było ich zaledwie parę. Dopiero po wy­
budowaniu kolei, kiedy ruchliwość ludności znacznie się wzmogła, ro­
wery stały się powszechnym środkiem dojazdowym.
Do chodzenia w zimie po lodzie używane były do niedawna tak przez
mężczyzn, jak i kobiety raki szponowate, czterokolczaste, wyrabiane
przez miejscowych kowali, przypinane rzemykami lub przywiązywane
sznurami do butów.
Mniej więcej do 1945 roku używano tutaj trzech typów sań, a miano­
wicie: 1) dwuczęściowe sanie służące do przewożenia ściętego drzewa,
tzw. byki; 2) sanie długości około 3 metrów do ogólnego transportu;
3) sanie ozdobne do przejażdżki. Te ostatnie mieli tylko nieliczni zamożni
gburzy oraz ci zagrodnicy, którzy zajmowali się furmanieniem. Biedniejsi
gospodarze mieli tylko sanie do ogólnego transportu.
Nazwy niektórych części sań powtarzają się i na innych terenach
Polski, a także w Czechach i płd. Słowacji. Chodzi tu mianowicie o nazwę
saniczki na oznaczenie płóz i nousod, t j . poprzeczek łączących płozy.
Nazwy pozostałe, jak kijonki, na oznaczenie podpórek pod nasady, oraz
przycka, poprzeczka łącząca płozy przedniego byka, występują jedynie
na północno-wschodniej Opolszczyźnie.

192

BARBARA

Ryc.

10.

BAZIELICHOWNA

Transport owsa. Siołkowice Stare, pow.

Opole
Fot. R. Zając

Obecnie w zimie używa się przeważnie wozów o ogumionych kołach,
które łatwo poruszają się i nie zapadają w śniegu. Po I wojnie światowej
wśród młodzieży zaczęły się rozpowszechniać narty,. ale jedynie o za­
stosowaniu sportowym.
Do najstarszego, a zarazem szeroko rozpowszechnionego sposobu prze­
wożenia narzędzi rolniczych, zanikłego w Siołkowicach już około 1900 r.,
należało posługiwanie się krokwiowatym włókiem. Poza t y m jeśli pole
znajduje się w pobliżu gospodarstwa, przenosi się narzędzia w rękach

TRANSPORT

I KOMUNIKACJA

SIOŁKOWIC

STARYCH

j (j;^

lub zaprzęga się zwierzęta do potrzebnych narzędzi i transportuje się
je w pozycji odwróconej. Dla ułatwienia transportu pod pług podkłada
się jeden, bądź dwa drążki związane łańcuchem i przymocowane do
barków. Obecnie wszystkie narzędzia rolnicze przewozi się zazwyczaj na
wozie.
. W zależności od stanu majątkowego i wielkości gospodarstw pozo­
staje wielkość i dogodność sprzętu transportowego, do którego zalicza
się przede wszystkim wozy i uprząż. W gospodarstwach chałupniczych,
gdzie nie ma koni, pracę w polu wykonuje się za pomocą Krów, które
także zaprzęga się do lekkich wozów. W przeciwieństwie do gospodarstw
chałupniczych, posiadających po jednym wozie, gospodarstwa gburskie.
a nawet zagrodnicze, w których utrzymywane są konie, mają od trzech
do pięciu wozów oprócz nierzadko używanej bryczki. Zaznaczyć przy
tym należy, że chałupnicy dysponują tylko zwykłym wozem, drewnia­
nym, podczas gdy w pozostałych wspomnianych gospodarstwach pierw­
sze miejsce zajmują obecnie wozy na ogumionych kołach, tzw. guminiouki, rozpowszechnione na tym terenie już w okresie międzywojennym.
Do dziś przechowała się jeszcze w pamięci starszej generacji wiadomość
0 wozach na drewnianych osiach i kołach. Obwód kół składał się według
informacji osiemdziesięcioletniego kołodzieja tylko z dwóch części drew­
nianych. Informacja ta nie zoistała potwierdzona. Wozy o takich kołach
1 osiach drewnianych wyszły z użycia z końcem ubiegłego wieku. Na
Opolszczyźnie, podobnie jak i na całym Śląsku, powszechny jest wóz
dwułącznikowy z ruchomą rozworą, składający się z przodka i zadka.
Pozostałe jego części zwą się: śnice, podyma, uoje, futer, w którym tkwi
oś, nousod, uobarlyl, kłonica i sworzyń. Na koło składają się: zwona,
śpice (szprychy), ryja (obręcz żelazna), głowa, w której t k w i oś, kapsla
nakrywająca wystającą poza koło część osi i loni/c, t j . gwóźdź przytrzy­
mujący kapslą. Z wymienionych nazw tylko: futer, lonik, ryfa,
luśnia,
kapsla są pochodzenia obcego (zapożyczone z języka niemieckiego) .
Natomiast uoje, głowa, śpice, sworzyń to prastare nazwy występujące
u Słowian zachodnich i południowych . Mogą zatem i one posłużyć jako
jeden z dowodów świadczących o polskości Opolszczyzny.
1

2

Na górną część wozu, czyli tzw. wiyrzch, nakładają trzy rodzaje obu­
dowania, a mianowicie: 1) karę, t j . jak gdyby prostokątną drewnianą
skrzynię z ruchomymi, składanymi bokami; 2) droubce, czyli dwie dra­
biny, wraz ze spódnicą, czyli deską spodnią, służącą do przewożenia
zboża i siana oraz 3) cnojnice, luźne deski zakładane na wóz przy prze­
wożeniu nawozu.

'A. Bruckner,
Słownik
K . M o s z y ń s k i , Kultura
2

Etnografia Polska I

etymologiczny języka polskiego, Kraków 1927.
ludowa Słowian, t. 1, Kraków 1329, s. 646.
13

B A R B A R A BAZ1ELJCHOWNA

194

Ryc. 11.

Zaprzęg krów w jarzmice. Siołkowice Stare, pow.

Opole
Fot.

R.

Zając

Wielkość wozu i jego ciężar uzależniony jest od siły pociągowej. Jeśli
gospodarstwo pracuje krowami, wówczas zaprzęga się je do wozu za
pomocą jarzmicy (ryc. 11) bądź też za pomocą chomąta. Mniej więcej
do 1890 r. używano na tych terenach do zaprzęgania pary krów jarzem
ramowatych, podobnie jak dla wołów. Ponieważ jednak ten prosty spo­
sób zaprzęgu nie był wygodny, jak tłumaczą informatorzy, źle się w n i m

TRANSPORT I KOMUNIKACJA

SIOŁKOWIC

STARYCH

195

krowy obracały i nie mogły się swobodnie oganiać od much, zaczęto
posługiwać się jarzmami na pojedyncze zwierzęta. Około 1910 r. zaczęto
do zaprzęgu używać chomąt; ze względu na ich budowę rozróżnia się
tutaj trzy ich rodzaje. Każde z nich składa się z drewnianych klescyn
i poduszki, czyli zougłówka. Używanie jarzmicy bądź jednego z trzech
typów chomąt uzależnione jest od budowy i siły pracującego zwierzęcia.
Np. krowy, które mają mięsisty kark, najlepiej chodzą w jarzmicach.
Zasięg tego typu jarzem, jak wiadomo, jest bardzo rozległy; występuje
daleko poza granicami Polski . Przez jarzmicę, tak jak przez chomąto,
przewleczone są postronki biegnące wzdłuż boków krowy i przymoco­
wane do barków, czyli wagi łączącej zwierzę z wozem. Przez grzbiet
zarzuca się noubiedrznik podtrzymujący postronki, a brzuch opasowuje
się podpinką. Chałupnicy prowadzą krowę na powódku z powrozu, któ­
rym przywiązane są kilkakrotnie rogi krowy, a który przytrzymuje się
zawsze z lewej strony krowy. Powódek jest zawsze jeden, nawet wtedy
gdy prowadzi się parę krów. Niektórzy natomiast zamiast powrozu uży­
wają łańcucha, nie przewiązują go jednak przez rogi, lecz opasowują
nim pysk i przewlekają przez specjalną obrączkę z lewej strony chomąta.
3

Chomąta dla koni są nieco inne. Dalsze części uprzęży niewiele róż­
nią się od poprzedniej. Składają się również z naubiedr znika, podpinki
opasującej brzuch, postronków z powrozu bądź też poboczników
z rze­
miennych pasów czy leńcusków, t j . łańcuszków biegnących wzdłuż konia,
a przechodzących mniej więcej w połowie jego boków przez drewniane
uoblodry lub skórzane taszki, i wreszcie z lejc. Natomiast część uprzęży
nakładana na głowę konia wraz z wędzidłem zwie się huździenicą.
Za­
przęg w szle na tych terenach, jak również na całym Śląsku, nie jest
znany. Wierzchem na koniach na ogół nie jeżdżono, toteż siodła nie
miały i nie mają zbyt wielkiego zastosowania. Jeżeli zaś chodzi o pod­
kuwanie koni, używa się różnych rozmiarów podków, zależnie od wiel­
kości kopyta konia. Zawołania na konie i krowy są mniej więcej jedna­
kowe.
Do omówienia pozostaje jeszcze krótki rozdział ujęty w kwestiona­
riuszu tytułem w s p i n a c z k a . Otóż w t y m zakresie można powiedzieć
bardzo niewiele. Mniej więcej do 1900 r. mężczyźni trudniący się w la­
sach zrywaniem nasiennych szyszek przy wchodzeniu na wysokie drzewa
używali tzw. pazurów. Była to para dwóch szponowatych kolców w y ­
kutych z metalowego pręta, które przywiązywano paskiem lub sznur­
kiem do butów od strony wewnętrznej, ułatwiając sobie w ten sposób
zaczepianie się o korę drzewa. Obecnie do wspinania się używana jest
droubska, t j . drabina większa lub mniejsza, sporządzona najczęściej przez
samych gospodarzy.
' K.

Moszyński,

op.

cit.,

s.

654.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.