-
extracted text
-
A
R
T
Y
K
U
Ł
Y
„Etnografia Polska", t. X X X V I I : 1993, z. 1
P L ISSN 0071-1861
CZĘŚĆ
MARIAN GRZEGORZ
I
GERLICH
(Katowice)
G Ó R N O Ś L Ą Z A C Y . O D Ś W I A D O M O Ś C I ETNICZNEJ
K U POLSKIEJ Ś W I A D O M O Ś C I NARODOWEJ
( S C H Y Ł E K X V I I I W. - D O K U L T U R K A M P F U )
U W A G I WSTĘPNE
Przedmiotem artykułu jest próba etnologieznego spojrzenia na wczesny
etap formowania się świadomości narodowej polskojęzycznej ludności G ó r
nego Śląska, od schyłku X V I I I w. do Kulturkampfu.
Przyjęte datowanie wymaga pewnych wyjaśnień. I tak, jeśli chodzi
o okres wyjściowy, to jego wybór uzasadniają argumenty merytoryczne.
Otóż w dotychczasowych badaniach procesu narodotwórczego w Europie
dość jednoznacznie wskazuje się, iż właśnie u schyłku X V I I I w. rozpo
czyna się krystalizacja podstaw nowego typu świadomości. W polskich
realiach przyjęcie tej daty uzasadniają dodatkowo uwarunkowania zwią
zane z upadkiem naszej państwowości. Swoistym paradoksem jest bowiem
to, że wraz z postępującym rozpadem struktur państwowych wśród polskich
elit narastało zainteresowanie ziemią śląska. To przecież już w 1790 r.
Stanisław Staszic wskazywał na Śląsk i Prusy jako „dawniejsze oderwy od
naszego kraju, o których pamięć nigdy nie powinna być zaprzepaszczona"
(Staszic 1954, s. 269). Wprawdzie historycy uważają ów głos za
podówczas odosobniony (Wanatowicz 1992, s. 15), był on jednak wypowie
dziany w momencie niezwykle ważnym, kiedy to na polsko-niemieckim
pograniczu kulturowym pojawiły się nieznane dotąd tendencje. Znawca
przedmiotu Wojciech Wrzesiński stwierdza, że od X I X w. obszar ten stał
„się terenem nie tylko konfliktów naturalnych towarzyszących zderzeniu
konkurencyjnych wartości kulturowych, ale równocześnie konfliktów wywo
ływanych w konsekwencji d2:iałań podejmowanych dla przyśpieszenia pro
cesów ujednolicenia narodowego, dla bardziej wyrazistszej dominacji
jednej nacji, a przede wszystkim dla uzyskania tożsamości między granicami
8
MARIAN GRZEGORZ
GERLICH
państwowymi a granicami etnicznymi, przy przesuwaniu niemieckiej granicy
etnicznej nawschód" (Wrzesiński 1988, s. 122). Ta więc Śląsk (a w tym
i oczywiście zwłaszcza Górny Śląsk) stał się podówczas terenem spornym.
Antagonizował dwa narody, co znalazło odbicie w całej XIX-wiecznej myśli
politycznej, zarówno polskiej jak i niemieckiej.
Okres zamykający nasze rozważania, to lata Kulturkampfu, kiedy to po
okresie tzw. rozbudzenia narodowego na Śląsku, był to drugi, ale już znacz
nie wyraźniejszy i pełniejszy, w sensie zakresu społecznego, etap krystalizacji
polskiej świadomości narodowej wśród Górnoślązaków.
Tak więc przedmiotem naszej analizy jest okres około 80 lat. W tym
czasie ludność interesującego nas obszaru przeszła znamienną ewolucję, od
bezrefleksyjnej świadomości lokalnej, od „małej tradycji", od - użyjmy
określenia Konstantego Prusa - „Polaków etnograficznych" do etapu reflek
syjnej, choć jeszcze nie zdeterminowanej świadomością historyczną, obrony
języka i „swojskiej" kultury. To przechodzenie od świadomości typowej dla
izolatów kulturowych, a więc od „Ojczyzny prywatnej" do początków budo
wy „Ojczyzny ideologicznej" jest szczególnie ważne dla etnologii.
W tym miejscu odwołamy się do przyjętego w tych rozważaniach sposobu
rozumienia „świadomości narodowej". Z całą pewnością interesująca jest tu
zwłaszcza definicja wyliczająca. Jej charakter umożliwia pełniejsze zrozumie
nie prezentowanych zdarzeń i procesów. Pomijając prezentację wszelkich
sporów wokół interesującego nas pojęcia przyjmujemy, iż świadomość bycia
narodem cechuje „wspólny stosunek do terytorium (posiadanego aktualnie
lub w przeszłości) odczuwanego jako ojczyste, przekonanie o podobnej
etnogenezie zbiorów społecznych tworzących ludzki substrat narodu, pozy
tywna ocena przynależności do wspólnoty narodowej, świadomość wspól
nego dziedzictwa kulturowego (w tym języka i często określonej religii)
wyrażającego się między innymi w systemach wartości, zwyczajach i obycza
jach oraz szacunku do zbiorowych symboli, świadomość cech różniących
dany naród od innych narodów, oparta głównie na stereotypowych opiniach,
a wreszcie świadomość wspólnego interesu narodowego, manifestująca się
przede wszystkim w dążeniu do posiadania własnego suwerennego państwa"
(Kubiak 1975, s. 7). Odwołując się zatem do interesujących nas realiów
czasowych, a ponadto uwzględniając plebejski charakter struktury społecznej
Górnego Śląska, z całą wyrazistością dostrzegamy rozbieżność między panu
jącą podówczas świadomością, a charakteremi zakresem świadomości objętej
przytoczoną definicją. Ale nie możemy tu jednak popadać w przesadę, iż
niski typ świadomości, lub jej brak cechował tylko warstwy plebejskie. Już
kiedyś Konstanty Grzybowski pisał, że „Mówiąc o formowaniu się świado
mości narodowej ma się najczęściej na myśli tylko tak zwane «niższe»
warstwy społeczne, tak jakby tylko one tej świadomości u początku procesu
jej formowania się - gdzieś w końcu X V I I I w. w Polsce - nie miały i dopiero
powoli ją zdobywały. Nie tak, a raczej nie tylko tak było, problem jest
o wiele bardziej skomplikowany" (Grzybowski 1970, s. 115). Ta myśl jest
GÓRNOŚLĄZACY
9
niezwykle ważna, bo nadal istnieje pewna tendencja - zwłaszcza przy nad
używaniu modelu tzw. tradycyjnej kultury chłopskiej - do redukowania
świadomości ahistorycznej do względnie izolowanych społeczności wiosko
wych. Problem jest jednak bardziej skomplikowany. Można go sobie uzmys
łowić zwłaszcza w przypadku uprawomocnionego metodologicznie podejścia
etnologicznego. Zwraca na to uwagę - odwołując się do poleskich do
świadczeń Józefa Obrębskiego - Zofia Staszczak. Komentując w kontekście
polsko-niemieckiego pogranicza myśl tego nieco zapomnianego badacza
pisze, że „o tym, jakim narodem są mieszkańcy określonego terytorium
decydują nie te czy inne cechy językowe lub etnograficzne, lecz te przejawy
życia narodowego, które wśród nich istnieją i ich świadomość narodowa.
W ten sposób [...] problem etniczny określonej grupy obejmuje dwa zagad
nienia, t j . kwestię odrębności czy też zróżnicowania etnicznego w płaszczyź
nie ludu i kwestię świadomości narodowej członków tych grup czy ugrupo
wań etnicznych" (Staszczak 1978, s. 44). Jest to zagadnienie o fundamental
nym znaczeniu. Jego pominięcie prowadzi bowiem do falsyfikacji i m i
styfikacji. Nie uchroniła się od nich również śląska etnografia. Przesadne zaś
eksponowanie polskości, zwłaszcza zaś zasięgu i dynamiki procesu uświado
mienia narodowego można jedynie usprawiedliwić „narodową" służbą etno
grafii. Faktem jest jednak, że obiektywizm i nowoczesne podejście do analizy
procesu narodotwórczego ujawniały się na gruncie polskiego piśmiennictwa
już w końcu ubiegłego stulecia. Zwłaszcza w przypadku Kresów Zachodnich
wymagało to szczególnej dojrzałości. Jeśli chodzi o interesujący nas obszar
Górnego Śląska to jednym z nielicznych reprezentantów tej linii był Teodor
Jeske-Choiński. Wręcz pisał on, „że nie tradycje i obyczaje, a nawet język
naród stanowią, lecz jeszcze samowiedza odrębnego bytu, własnych celów,
własnej polityki, a tego właśnie na Śląsku nie ma (Jeske-Choiński 1880,
s. 211-212). Tak więc nie obiektywne „podobieństwo" kulturowe - tak
często podkreślane w XIX-wiecznej publicystyce i ludoznawstwie - między
G ó r n y m Śląskiem a resztą ziem polskich świadczyło o polskości G ó r n o
ślązaków, lecz dopiero ich świadomość. Ta dokumentowana i eksponowana
identyczność nie uprawniała jeszcze do obiegowych stwierdzeń o rzekomym
narodowym uświadomieniu Górnoślązaków. Wszelkie więc tak chętnie uży
wane sformułowania, i to nawet dotyczące okresu przednarodowego, w ro
dzaju: „ Z bracią naszą Ślązakami łączy nas [...] miłość ojczyzny wspólnej
i zamiłowanie wolności [...]" (Ujazdowski 1830, nr 334) były nieuprawomocnione. Z całą natomiast pewnością owo podobieństwo językowo-etniczne
z wszystkimi jej znaczącymi elementami tworzyć mogło na pewnym etapie
krystalizacji świadomości element dynamizujący i organizujący świadomość
historyczną. Idąc zaś tropem myśli Józefa Chlebowczyka można ową górno
śląską specyfikę językowo-etniczną pojmować w kategoriach „niezbędnego
mnimum", które zapewniało jego trwane w obcym etnicznie morzu i rozwój
w kierunku nowoczesnej świadomości narodowej. Zwrócić tu należy uwagę
na „momenty natury ilościowej", a więc; ,,a) sprawę liczebności, to znaczy
10
MARIAN GRZEGORZ
GERLICH
dolnej granicy ilościowej oraz b) stopień zwartości bądź rozproszenia danej
zbiorowości językowo-etnicznej, jak i aspekt jakościowy - stan jej zaawan
sowania rozwojowego. Wykładnikiem tego stanu rzeczy w oczach współczes
nych był często sam poziom i charakter narzecza, którym się dana grupa [...]
posługiwała [...]" (Chlebowczyk 1983, s. 188). D o tego dochodzą jeszcze
czynniki zewnętrzne, a więc te, które determinowały rozwój świadomości
narodowej i szerzej procesów narodotwórczych.
W realiach Górnego Śląska proces krystalizacji świadomości narodo
wej przebiegał w szczególnych warunkach wynikających zwłaszcza z tego,
że Śląsk praktycznie od czasów Kazimierza Wielkiego znajdował się poza
orbitą państwa polskiego. Od wojen śląskich i włączenia do Prus, ziemia
ta podlegała ustawicznemu procesowi germanizacji. N i m to jednak na
stąpiło trwał przecież ustawiczny proces cofania się polskiego żywiołu,
a więc „granica językowa na Śląsku ~ jak pisze Stanisław Bąk - nie
wytworzyła się w jednej chwili. Na to składały się procesy całych stuleci. Nie
można i nie wolno mówić o granicy polsko-niemieckiej na tym obszarze
w X I I I , X I V wieku, bo nie było jej jeszcze w X V , ani nawet w X V I stuleciu.
Niemczyzna nie tworzyła tu bowiem zwartego obszaru. W X I I I i X I V wieku
istniały przecież tylko punkty, w których źródła historyczne notują
pewne ślady niemczyzny [...]. Granica wytworzyła się później, dopiero
w X V I I wieku" (Bąk 1963, s. 255). Cofanie się polskiego żywiołu od tego
okresu następowało jednak ustawicznie, a procesy wynaradawiania prak
tycznie rozpoczęły się wraz z ambicjami Prus do ujednolicenia granicy
państwowej i etnicznej. Odwołując się do kryterium językowego i korzystając
z propozycji wspomnianego już Chlebowczyka należy stwierdzić, iż polsko¬
-niemieckie pogranicze było pograniczem stykowym, dwujęzycznym. Z całą
jednak pewnością trzeba się zgodzić z Zofia Staszczak, która w tej niezwykle
cennej analizie dostrzega potrzebę pewnego uzupełnienia. Stwierdza, że
„sprowadzenie danej społeczności do statusu społeczności plebejskiej, a na
wet niehistorycznej [w typowym tego rozumieniu - przyp. M G G ] , mimo, że
jest wynikiem obcej przemocy, może doprowadzić do tego, że zamiast reflek
syjnego poczucia wspólnoty pojawia się, po długim okresie nacisku, tylko
spontaniczne poczucie odrębności i swojskości, właściwe dla społeczności
plebejskich i niehistorycznych. Zaś właśnie takie poczucie odwołuje się często
już nawet nie do odrębności języka, lecz innych elementów kultury, bada
nych przez etnografię" (Staszczak 1978, s. 31). I właśnie na obszarze Gór
nego Śląska spotykamy się i to wyraźnie - z tego rodzaju tendencją przez
cały wiek X I X , a także w latach poprzedzających I wojnę światową oraz
w latach międzywojnia (np. Kopeć 1981). Można mówić o swoistym nominaliźmie w sprawach narodowych, o świadomym zamykaniu się w ramach
„śląskości", ale także istnieniu tzw. warstwy pośredniej.
Tylko pozornym odejściem od głównego toku tych wstępnych rozważań
jest koncentracja na użytym wyżej terminie „śląskość" lub częściej „górnośląskość". Pojawia się on w różnych sytuacjach społecznych i różnych
GÓRNOŚLĄZACY
11
konfiguracjach. Przykładowo znakomity historyk Stefan Kieniewicz pisał
swego czasu, że lud górnośląski germanizacyjnej polityce pruskiej nauczył się
przeciwstawiać „naprzód swą własną mową za czasów Lompy i Szafranka,
później swym katolicyzmem pod wodzą Miarki, swoją śląskością za
Napieralskiego i Korfantego i wreszcie swoją polskością w dobie powstań
i plebiscytu" (Kieniewicz 1982, s. 69). W tym kontekście termin „śląskość"
jest czytelny i oczywisty, sprowadzony do bliżej nieokreślonych cech regio
nalnej tożsamości. Od mniej więcej połowy ubiegłego stulecia bywa on
formułowany w trzech głównych sytuacjach społecznych, mając wówczas
swoje konkretne konotacje:
1) w życiu codziennym i. odświętnym śląskiej ludności rodzimej. Zakres
merytoryczny pojęcia obejmuje w tych przypadkach konkretnie identyfi
kowane treści, a zwłaszcza wartości kultury lokalnej; po prostu to wszystko,
co na danym etapie historycznego rozwoju jest ważne dla nosicieli lokalnej
kultury;
2) na arenie życia politycznego. Stosowane bywa przez działaczy narodo
wych, trybunów ludowych i - świadomych swych celów - polityków. W ta
kich przypadkach zawartość treściowa jest wzbogacana o konkretne treści
społeczne, ekonomiczne, kulturowe i polityczne. Służy określonym celom
grup o różnych interesach i pojawia się:
a) w agitacji polskiej,
b) w narodowej agitacji niemieckiej,
c) w agitacji ruchów separatystycznych,
d) w agitacji ludności indyferentnej narodowo.
W tym kontekście nie można jednak pominąć tego że terminy „śląskość",
„górnośląskość" pojawiają się również jako szczególny wyraz poczucia
wspólnoty regionalnej odczuwanej przez górnośląską ludność polskojęzyczną
oraz śląskich Niemców;
3) na gruncie nauki. W takich przypadkach termin „śląskość" bywa
poddawany pozornie scjentycznej analizie. Zazwyczaj jednak dominuje
w takich przypadkach plątanie zawartości treściowej, błędna interpretacja
funkcji.
Po tych uwagach wprowadzających w zakres analizowanego procesu
należy zaznaczyć, iż w omawianym okresie kształtowania się polskiej świa
domości narodowej wśród Górnoślązaków wyróżniamy następujące etapy:
etap
I - od schyłku X V I I I w. do Wiosny Ludów;
etap I I - to okres tzw. rozbudzenia narodowego, przypadający na
lata 1848-1849;
etap I I I - od upadku Wiosny Ludów do czasu bismarkowskiego K u l turkampfu;
etap I V - lata Kulturkampfu.
N i m przystąpimy do właściwej prezentacji interesującego nas problemu
niezbędne jest jego przedstawienie danych statystycznych ilustrujących
stosunki etniczne na historycznym obszarze Górnego Śląska. Pozostawiamy
12
MARIAN GRZEGORZ
GERLICH
je bez komentarza biorąc przede wszystkim pod uwagę to, że czymś innym
jest „polskość" analizowana poprzez konkretne cechy obiektywne (np. nawet
język), a czymś innym „świadomość bycia narodem" mimo, że razem przy
należą do jednej kategorii kulturowo-etnicznej, która jednak ulega okreś
lonym przemianom w czasie.
Tabela
P o l s k o ś ć historyczna G ó r n e g o Śląska w granicach Prus w spisach ludności 1828-1890
1828
Wyszcze
gólnienie
Olesno
Opole m.
Opole w.
Strzelce O p .
Lubiniec
Gliwice m.
Toszek-Gliwice
Tarnowskie G ó r y
Bytom m.
C h o r z ó w m.
Bytom w.
1849
1867
1890
Niemcy
Polacy
Niemcy
Polacy
Niemcy
Polacy
2765
28 814
4836
37 750
5602
40990
13 702
45427
18 806
62393
15103
72742
1781
29948
4 228
43 969
3162
24953
3405
37 505
8 903
5414
50 573
39 650
5 308
40511
10 736
52057
21459
60 388
3415
38 352
11780
73 001
44496
147 894
Zabrze
Katowice m.
Niemcy
Polcy
6090
40779
14851
18464
10 374
3479
81057
6402
16424
14 650
11357
18969
36321
13 343
14 235
16983
11230
22407
Katowice w.
3 603
77326
10088
75148
10193
83954
34972
49 700
8 576
62569
12146
6971
50921
16264
39042
20492
61 363
67908
10014
Koźle
9921
25 825
10497
41719
11309
52289
11586
Prudnik
Niemodlin
28161
24 503
27 766
2 733
37 945
33438
35 199
3 579
42 559
36244
42100
49977
3 691
35 531
45 741
3 777
Razem
105 945
394209
166495
528 976
240 245
709404
341 297
881 846
R a c i b ó r z w.
43987
3 005
64144
39 637
17411
20 527
68 020
53 614
4 267
53 057
R a c i b ó r z m.
2653
54 934
9020
5 540
Pszczyna
Rybnik
I
17147
8938
50208
55 723
Źródło: J. Kokot, Problemy narodowościowe na Śląsku od X do XX wieku, Opole 1973
OD SCHYŁKU XVIII W I E K U D O WIOSNY LUDÓW
Już wcześniej zasygnalizowaliśmy, że postępującemu procesowi rozpadu
państwa polskiego towarzyszył wzrost zainteresowania oderwanymi wcześ
niej od Korony ziemiami piastowskimi. O ile jednak glos Staszica z 1790 r.
można jeszcze uznać za odosobniony, to już w kilkanaście lat później zalążki
polskiej myśli zachodniej są coraz wyraźniejsze. Wiązało się to zwłaszcza
z marzeniami z czasów napoleońskich o nowych granicach Odrodzonej.
W 1807 r. Staszic ponownie wspomina o Śląsku. W dziele O statystyce Polski
pisze: „Granice kraj ten ma naturalne: od zachodu pasmo gór, wychodzące
GÓRNOŚLĄZACY
13
z Karpatów, a ciągnące się przez Śląsk; od południa wielki grzbiet Karpatów, przypierający aż do Morza Czarnego [...]" (Staszic 1807, s. 18).
A zatem znów wyraźnie przedstawiciel polskiej elity umysłowej mówi o Ślą
sku, o którym ówczesnej opinii publicznej nic nie było wiadomo. Nieco
więcej można się dowiedzieć z późniejszego o rok dzieła Hugo Kołłątaja
Uwagi nad teraźniejszym położeniem tej części ziemi polskiej, którą od pokoju
tylżyckiego zaczęto zwać Księstwem Warszawskim, w którym stwierdza on,
iż Odra przedziela ludy niemieckie od słowiańskich. Kołłątaj podnosi tu
zwłaszcza niezwykle ważny problem zakresu występowania mowy polskiej,
która już niedługo była przez stronę niemiecką określana pogardliwie jako
„Wasserpolnisch". „ N a szczęście - czytamy w tym dziele - wszystkie kraje
po prawym brzegu Odry leżące są słowiańskie: Ślązacy począwszy od źródła
Odry aż po granice Brandenburgii, mówią po polsku" (Kołłątaj 1808,
s. 145). Kołłątaj wyraźnie też podkreśla, iż język używany w tej części Prus
jest identyczny z językiem używanym w Polsce. Jest to nader ważne stwier
dzenie. Podówczas przecież właśnie język był już traktowany jako pod
stawowy wyznacznik narodowej odrębności. Zrozumiałe jest zatem, że
w kręgu publicystyki i nauki niemieckiej musiały się pojawić teksty depre
cjonujące charakter „polskiej mowy" Ślązaków. I tak np. znanym memoriale
radcy szkolnego rejencji opolskiej Bendy dość jednoznacznie pojawia się
przekonanie, iż triumf mowy niemieckiej jest bliski i w ciągu kilkudziesięciu
lat mowa polska zaginie. Memoriał datowany 10 kwietnia 1819 r. wyraźnie
też określa peryferyjne położenie ludu górnośląskiego. Benda pisze: „Lud,
o którym tu mówię, należy do niemieckiego monarchy, podlega niemieckim
prawom i wszakże nie zna on ani swych panujących, ani języka, ani swych
praw [...]. Lud ten nie ma nic wspólnego, oprócz nazwiska, z właściwymi
Polakami, gdyż nawet nie mówi językiem polskim, lecz jakąś mieszaniną
czesko-morawsko-polsko-niemiecką, której trudno by szukać w jakimkol
wiek języku piśmiennym. To prawdziwe nieszczęście da się, według mego
zdanie, jedynie przez to tylko usunąć, jeżeli język ten zostanie, jak można
najrychlej, wytępiony przez nauczenia młodzieży w języku niemieckim"
(Tobiasz 1945, s. 14). Ten znamienny sposób definiowania polsko-języcznej,
rodzimej ludności śląskiej był na gruncie publicystyki i nauki niemieckiej
dominujący. Charakterystyczne było zwłaszcza określanie używanego tu
języka w kategoriach synkretycznego, „śmiesznego" dziwoląga. I tak, przy
kładowo, na łamach czerwcowego numeru „Schlesische Provinzial-Bllätter"
z 1827 r. wręcz stwierdzono: „Jakąż bowiem śmieszną zbieraniną (Kauder
welsch) jest mowa prostego człowieka! W Krakowie nikt nie zrozumiałby
z tegg^ani słowa; mowę tę uznano by za język Hotentotów [...]. Język jest
odbiciem ducha i obyczajów narodu. Jakżeż lud ów [górnośląski - przyp.
M G G ] może dotrzymać kroku w rozwoju kultury duchowo-obyczajowej
tym, wśród których żyje i z którymi utrzymuje bliskie kontakty" (Długoborski, Popiołek 1957, s. 253). Te wynikające z pobudek ideologicznych i poli
tycznych oceny mowy polskiej na Śląsku zostały jednak już podówczas
14
MARIAN GRZEGORZ
GERLICH
podważone w obiektywnej pracy Jana Samuela Bandtkiego, który w Wia
domościach o języku polskim w Szląsku i o polskich Szlązakach ogłoszonych
w 1821 r. na lamach poznańskiej „Pszczółki" dokonał pierwszej pol
skiej, scjentycznej analizy sytuacji etnicznej, a głównie językowej na Śląsku.
Wprawdzie stanowiła ona kontynuację jego wcześniejszych rozważań na
ten temat, jednak dopiero to studium w sposób pełny wykazywało przy
należność gwary śląskiej do języka polskiego. Istotne jest również to,
że Bandtkie wskazał na słowiański i polski charakter autochtonicznej
ludności śląskiej. Jeśli chodzi o język stwierdzał: „Niemieccy pisarze
nazywają język polski na Śląsku das Wasserpolnisch, niby to wodny
język polski, i tak pospólstwo nawet różni prowincjonalną mowę polską
na Śląsku od czystej polszczyzny. A t o l i nigdzie Polscy Ślązacy nie używają
tego wyrazu i nie różnią swej mowy od innej polskiej" (Bandtkie 1821).
Same zaś granice występowania języka polskiego na Śląsku wytycza
Bandtkie pomiędzy rzeką „Ostrawicą płynącą między Księstwem Cie
szyńskim i Morawami, to jest z tej strony Ostrawicy mówi lud po wsiach
wszędzie po polsku, a z tamtej po morawsku. Po miastach zaś bywają
ludzie i tacy, którzy po polsku nie rozumieją, lecz tylko po niemiecku.
Dalej odłącza język polski i niemiecki rzeka Opawa, granica pruskiego
i austriackiego Śląska. Potem granica Księstwa Nysy [...]; to jest w Księstwie
Opolskim mówi lud po polsku, a w Nisseńskim [Nyskim - przyp. M G G ]
po niemiecku, a tak i w całym Górnym Śląsku, zacząwszy od granic
Księstwa Opolskiego bardziej polski niż niemiecki języku panuje, wyjąwszy
miasta niektóre, gdzie więcej Niemców i osady nowe, czyli kolonie; ale
za to częstokroć całe wsie nie umieją po niemiecku. Za Opawą mówi
lud albo po niemiecku, albo w mniejszej liczbie po czesku, i toż samo
można usłyszeć w hrabstwie glackim (tj. Kłodzkim), gdzie Glatz niegdyś
nazywał się Kłodzko. W Księstwie Brz;eskim w Dolnym Śląsku granicą
jest rzeka Odra, to jest z tej strony Odra polska, a z tamtej jest niemiecka
strona [...]. Powszechną zaś mową język polski jest jeszcze w powiatach
[Bernstedt] do księstwa oleśnickiego należącym, w namysłowskim do
Wrocławia należącym i w baronacie sycowskim (Wartenberg), tudzież
w częściach baronatów innych, jak około Milicza, Międzyborza itd. wciąż
aż do samej Polski ku granicom teraźniejszego województwa kaliskiego.
A ku Małej Polsce rzeka Przemsza oddziela dialekt śląski od czystej
polszczyzny, a to tak, iż za Przemszą ku Krakowu już śląskiej nie słychać
mowy, lubo czasem wysłowienie około Czeladzi i Siewierza dosyć zbliża
się ku wymowie Ślązaków. Na północ zaś gdzieniegdzie Widawa rzeka
(die Weyde) w Księstwie Wrocławskim i Oleśnickim czyni granicę między
niemieckim i polskim językiem śląskim" (Bandtkie 1821). W tym obszernym,
a i tak jeszcze okrojonym cytacie szczegółowo zostały określone granice
występowania mowy polskiej na Śląsku, w tym również Górnym Śląsku.
W ten sposób można sobie uświadomić realny zasięg występowania pol
szczyzny na interesującym nas obszarze.
GÓRNOŚLĄZACY
15
Natomiast w omawianym okresie w piśmiennictwie polskim dość często
pojawiały się twierdzenia dotyczące polskości Kresów Zachodnich (w tym
także Śląska). Uwzględniając kryterium odrębności językowo-etnicznej były
one uprawomocnione, bo odwoływały się do pewnego zespołu elementów,
które uznawano za konstytuujące zarazem charakteryzujące i wyodrębniają
ce kulturę żywiołu polskiego od obcej etnicznie grupy niemieckiej. Wpraw
dzie operacjonalizacja używanego podówczas terminu „polskość" jest trudna
do przeprowadzenia, ale jednak można choćby przytoczyć listę owych wyżej
zasygnalizowanych elementów. Jeśli więc w 1834 r. Joachim Lelewel mówił,
że „[...] Prusy [konkretnie zaś Pomorze - przyp. M G G ] są w połowie polskie
[...]" (Bukowski 1958, s. 259) to z całą pewnością można powiedzieć, iż
odwoływał się właśnie do identycznych, jak na innych ziemiach etnicznie
polskich zwyczajów, obyczajów, obrzędów, ubioru „ludowych śpiewak",
religii czy wreszcie mowy. Źródła takiego stanowiska wyrastały z idei Oświe
ceniowych, kiedy to naród określano po prostu jako „zgromadzenie ludzi
mających jeden język, zwyczaje i obyczaje". D o tego z czasem doszły idee
Romantyzmu wynoszące na piedestał właśnie lud. W konsekwencji więc
realnie występujące podobieństwo kulturowe polskojęzycznych Ślązaków
fascynowało reprezentantów polskich elit peregrynujących w I połowie
X I X w. przez ten teren. Wyjaśnić tu jednak należy, iż obiektem ówczesnych
zainteresowań był głównie tzw. Dolny Śląsk, bo przecież on leżał na głównej
trasie turystycznych wędrówek. Tu znajdowały się znane letniska i ośrodki
lecznicze. Górny Śląsk był więc raczej obszarem tranzytowym. Faktem jest
jednak, że w tym pierwszym okresie poznawania Śląska, przypadającym na
tzw. etap prenarodowy, przejechały przez ten obszar i zarejestrowały swoje
doświadczenia i wrażenia takie osobistości ówczesnego polskiego życia, jak
Franciszek Ksawery Bohusz, Izabela Czartoryska, Franciszek Karpiński,
Józef Morawski, Julian Ursyn Niemcewicz, Tomasz Ujazdowski, Tadeusz
Wasilewski czy Władysław Wężyk (patrz np. Zieliński 1974). M a rację
historyk Wanda Wanatowicz gdy stwierdza, że w czasie tych peregrynacji
dostrzegali oni „bliskość etniczną Ślązaków, którą odbierali jako niezatarte
ślady piastowskiej przeszłości. Widzieli je w pomnikach kultury materialnej,
podobieństwie strojów, obyczajów, a przede wszystkim mowy" (Wanatowicz
1992, s. 16). Ale z całą pewnością był to dopiero etap wstępny „odkrywa
nia" Śląska. Zasadniczy rozkwit zainteresowań, odzwierciedlony nadto
w piśmiennictwie nastąpił wówczas, gdy obszar ten omawiać zaczęły na
swych łamach pisma wielkopolskie i krakowskie. Trzeba też w tym miejscu
odwołać się do idei słowiańskich, które zaowocowały szczególnym typem
intelektualnego ożywienia polskich elit. W efekcie też obok wizji „Polski
historycznej" pojawiła się idea „Polski etnicznej", piastowskiej, zwróconej
ku Odrze i Bałtykowi (Wrzesiński 1988).
Po tych uwagach warto więc zastanowić się już nad samym problemem
świadomości narodowej Górnoślązaków. Otóż z całą pewnością, co już
wcześniej stwierdziliśmy, omawiany okres to typowy etap prenarodowy.
16
MARIAN GRZEGORZ
GERLICH
Oczywiście inny był charakter świadomości u schyłku X V I I I w., czy nawet
na początku X I X w., a już inny bezpośrednio przed nastaniem Wiosny
Ludów. Niezależnie od dominującej wówczas, we względnie samowystarczal
nych, względnie izolowanych społecznościach wioskowych, świadomości,
należy jednak zauważyć pewne różnice wynikające z położenia danej wsi,
oddalenia od miasta i stopnia powiązań ekonomicznych. W tych realiach
chodzi po prostu o to, czy trwały determinanty decydujące o zachowaniu
eąuilibrum, czy też pojawiły się zupełnie nowe prowadzące do rozchwiania
owego ładu. W interesującym nas zakresie podstawowe znaczenie ma więc
kwestia stabilności i zakresu dominującego podówczas „izolacjonizmu świa
domościowego".
W tym tradycyjnym oglądzie świata, swoistej ludowej wizji świata i czło
wieka zawarta też była wizja swojskości i obcości. Tak więc „orbis interior
jest sferą poznaną, rejonem topografii oswojonej" (Stomma 1986, s. 133)
i , dodajmy, w miarę precyzyjnie zdefiniowanej, choć tylko na poziomie
oralnym. Swojskość jest pewna, bezpieczna, zrozumiała, po prostu oczywista
i naturalna. Groźne jest więc to, co jest nie-swojskie. W tych realiach
istnieją więc określone reguły myślenia (np. Pawluczuk 1972), które w sensie
współczesnych interpretacji etnologicznych charakteryzują się znamienną
specyfiką, jakże ważną również dla procesu krystalizacji świadomości na
rodowej. Mówiąc więc o tym, że I połowa X I X w., głównie do Wiosny
Ludów, to dla Górnoślązaków etap świadomości etnicznej nie można
pomijać w zasadzie fundamentalnego problemu, jakim jest kwestia m i tologizacji. Trudno o zwięzłą interpretację zagadnienia a zatem najlepiej
przywołać precyzyjną wypowiedź Czesława Robotyckiego, który pisze,
iż natura mitologizacji „polega na zastępowaniu niepełnej wiedzy o świecie
mitem, który próbuje wyjaśnić zjawiska natury oraz przeznaczenie świata
i człowieka jako całości ciągłej i celowej, umożliwiając wiarę w sens ludzkiej
działalności i trwałości wartości. Nadto procesom mitologizacji sprzyja
fakt, że postawę konstytuują emocje i wartościowanie. Emocje wywołują
potrzebę takiego widzenia świata, w którym nie dokonuje się przemiana
[...]" (Robotycki 1980, s. 77). Zresztą, każde naruszenie istniejącego po
rządku jest groźne, bo może wywołać nieobliczalne skutki. Ten sposób
myślenia dostrzec można także w przypadku tradycyjnych, górnośląskich
środowisk plebejsko-miejskich (Gerlich 1992).
Jeśli więc mówimy o etapie tzw. świadomości etnicznej Górnoślązaków
musimy mieć na uwadze nie tylko jej specyfikę, lecz także jej konkretne
uwarunkowania czaso-przestrzenne. Świadomość narodowa jest przecież
kategorią zdeterminowaną zespołem czynników ekonomicznych, spo
łecznych, kulturowych, osobowościowych, historycznych i politycznych.
Mogą one mieć charakter petryfikujący, jak i destrukcyjny, choć w efekcie
- dynamizujący nowy typ świadomości. Jeśli chodzi o interesujący nas
okres to historycy stwierdzają, że „ D o najważniejszych czynników sprzy
jających tworzeniu się wspólnoty narodowej [...] zalicza się: ruchliwość
GÓRNOŚLĄZACY
17
społeczną, oddziaływanie państwa, nawet tak kadłubowego, jakim były
Księstwo Warszawskie i Królestwo Polskie, oraz ruch insurekcyjny"
(Kieniewicz 1982, s. 38). Górnośląską, polskojęzyczną ludność rodzimą
cechował wówczas izolacjonizm „horyzontalny", „wertykalny" i „świado
mościowy" (Gerlich 1981, s. 363-364). Te czynniki, a także wczesne ode
rwanie od Polski i brak łączności z polskimi walkami wyzwoleńczymi spo
wodowały, że Górnoślązacy znajdowali się poza głównym tokiem spraw
narodowych. Nie mieszczą się też w hipotetycznej periodyzacji rozwoju
świadomości narodowej polskiego chłopstwa. Wspomniany już Kieniewicz
wyróżnia w związku z tym „Etap pierwszy - względnej stabilizacji systemu
feudalnego [...], a więc i słabego stopnia uświadomienia klasowego wsi.
W tym etapie dwór, wsparty przez plebanię [w tym zakresie struktura
nieobecna na G. Śląsku - przyp. M G G ] narzuca jeszcze chłopom własną
ideologię. Wówczas patriotyczny nastrój ogarniający warstwy oświecone
„udziela się, jeśli nie ogółowi gospodarzy, to przynajmniej dworskiej czela
dzi. Panicz ze dworu siada na koń, a razem z nim ochotnie ruszają parobczaki - zjawisko poświadczone źródłowo w 1806, 1809, i nawet 1830 r.
(Kieniewicz 1982, s. 63-64). Górnoślązacy byli oe erwani od tych wydarzeń,
choć ich echa tu dochodziły. Byli natomiast coiaz bardziej narażeni - mi
mo uzyskania wolności osobistej chłopów i konkretnych reform - na coraz
gwałtowniejszą ekspansję języka niemieckiego. Mimo pewnych różnic w ło
nie niemieckiej administracji, co do sposobów germanizowania Górnoślą
zaków właśnie, język był głównym obiektem prawnej dyskryminacji. Warto
w związku z tym odwołać się do notacji Izmaiła Iwanowicza Srezniewskiego, rosyjskiego slawisty, który latem 1840 r. przez kilka tygodni przebywał
na Śląsku. W sierpniu zaś przez 4 dni przebywał w okolicach Strzelec
Opolskich i Opola. Przybył tu, aby szukać „tego, co słowiańskie". Przywo
łujemy tego badacza, bo z jego notacji wylania się m.in. pewien typ reakcji
i postaw określających spontaniczną obronę atakowanych i zagrożonych
z zewnątrz wartości własnych. W jednym z listów do matki, Srezniewski
tak opisuje swoją przygodę z 10 sierpnia 1840 r., kiedy to szukał przewod
nika. Wreszcie go znalazł. „I poszliśmy. Po drodze dopóki było widno, co
chwila siadałem i zapisywałem to, co mi Ślązak mówił. O dziewiątej
byliśmy u zięcia [...], bardzo bał rad, że przyjmuje gościa „Czecha" (odgry
wałem rolę Czecha) i chyba uczonego. „Piszcie ponie, piszcie, lecz nie
zapomnijcie napisać, że modlić się każą, a czytać nie uczą. Dali nam jakie
go «zatraconego Niemca» nauczyciela: ani my go nie rozumiemy, ani on
nas. Oto mój synek bębni «Fater unser» zamiast «Ojcze nasz». Lecz cóż
to za modlitwa? W ten sposób można więcej zgrzeszyć [...]" (Kucharska,
Nasz, Rospond 1973). Jest to niezwykle cenna informacja dokumentująca
społeczną reakcję Górnoślązaka wobec odgórnie wprowadzanego, ob
cego języka, jak i w pewnym sensie realizatora tej polityki. Uwzględniając
realia ówczesnych zbiorowości można tę jednostkową reakcję pojmować
jednak w szerszych kategoriach. Każda jednostka była bowiem - pomijając
18
MARIAN GRZEGORZ
GERUCH
postawy dewiacyjne, i to nawet definiowane w kategoriach świadomościo
wych - niczym nie wyróżniającą się cząstką określonej społeczności wiosko
wej, homogenicznej pod względem kulturowym i językowym, w której domi
nowała identyczność perspektywy życiowej. Nauczyciel Niemiec był kimś
obcym, jako taki naruszał panujący schemat życia już z racji swej odmien
ności, a tym bardziej realizowanej funkcji. W rezultacie w opisanym przez
Srezniewskiego przypadku spotykamy się ze spontaniczną obroną jednej
z najważniejszych wartości. Można też za Janem Stanisławem Bystroniem
powiedzieć, że „Obcy niezrozumiały język jest zawsze jednym z najważniej
szych czynników niechęci czy nienawiści plemiennej [...]" (Bystroń 1935,
s. 249). Wprawdzie na Górnym Śląsku owe relacje nie zawsze były tak
dramatyczne, to jednak obrona własnego języka była podstawową formą
obrony swojackiej tożsamości. Podówczas miała wyłącznie charakter żywio
łowy, lecz z czasem, mimo obiektywnego procesu współżycia z obcą etnicznie
grupą niemiecką, co prowadziło w pewnych regionach do braku plemiennej
nienawiści między Polakami i Niemcami, owa obrona przyjmować zaczęła
charakter świadomy. Wynikała ona zarówno z uwarunkowań wewnętrznych,
jak i inspiracji zewnętrznych.
W okresie kształtowania się narodu dominujące znaczenie miały więc
w obrębie polskiego etnicznie żywiołu masy charakteryzujące się świadomo
ścią etniczną. Pojawiały się już jednak pewne symptomy zmian, wynikające
m i n . z wewnętrznych napięć społecznych, ekonomicznych czy kulturowych
zachodzących na śląskiej wsi, które później znalazły artykulację w czasie
Wiosny Ludów oraz działaniach inigujących aktywizację narodową. Poza na
ogół znanymi i udokumentowanymi aktami trzeba tu z całą pewnością
wyeksponować działania ks. Jana Alojzego Nepomucena Ficka związane
z próbami „odrodzenia moralnego" Górnoślązaków. Związany z Piekarami
Śląskimi, ośrodkiem kultu Matki Boskiej Piekarskiej zdołał z tego miejsca
uczynić centrum nie tylko religijne, ale kulturowe i narodowe. Jest to szcze
gólnie ważne jeśli uwzględnimy geograficzne położenie tej miejscowości po
środku przemysłowej części górnośląskiej niecki, ale jednocześnie w pobliżu
granicy z zaborem rosyjskim. Jeszcze przed Wiosną Ludów Ficek doprowa
dził do pierwszej poważnej społecznej aktywizacji ludu śląskiego, który
stopniowo był już poddany procesowi industrializacji. Zaowocowała ona
w formie masowej akcji antyalkoholowej., swoistej odnowy religijno-moral
nej. 9 stycznia 1844 r. ks. Ficek założył Towarzystwo Wstrzemięźliwości od
Wódki i Wszelkich Trunków Palonych. Jak można wnosić z danych histo
rycznych alkoholizm szerzył się podówczas w zastraszających rozmiarach.
Ks. Janusz Wycisło, autor znakomitej biografii Ficka, w nieco poetycki
sposób pisze, iż alkoholizm prowadził wręcz do „ogólnego zdziczenia społe
czeństwa polskiego na górnym Śląsku" (Wycisło 1992, s. 35). Faktem jest
jednak, że antyalkoholowa działalność piekarskiego księdza przyniosła nie
zwykłe efekty. W krótkim czasie był to już ruch masowy, który nadto
odbierano jako „ruch polski". Jak podaje wspomniany autor, Niemcy sto-
GÓRNOŚLĄZACY
19
sunkowo szybko dopatrywać się zaczęli w akcji Ficka „cech polskiego ruchu
narodowego i politycznego". W swych sprawozdaniach do nadrzędnej wła
dzy podkreślali dążenia Polaków-abstynentów do samodzielności i wolności.
Rzeczywiście, takie hasła były głoszone przez misjonarzy, lecz w zupełnie
innym kontekście, nie politycznym, a religijnym" (Wycisło 1992, s. 43). Ta
ostatnia uwaga jest niezwykle istotna, aby nie popadać w falsyfikacje tego
ruchu. Niemniej jednak był on niezależnie od celu i specyfiki organizowa
nych struktur, ruchem etnicznie polskim. Był pierwszą w tym zakresie formą
organizacji polskojęzycznej ludności rodzimej. Specyficzna liturgia nabo
żeństw związanych z ruchem trzeźwości, w tym zwłaszcza kazania i nauki
stanowe, tworzyły zalążek organizacji nowego typu świadomości. To właśnie
tu można odnaleźć górnośląskie źródła organizowania więzi wyznaniowej
mieszkańców tej ziemi z ziomkami z innych regionów Polski. Ponadto, co
tak wyraźnie ujawni się już w okresie tzw. rozbudzenia narodowego na
Śląsku, lokalny, katolicki ruch społeczny, byt oraz siłę narodu upatrywał
w wierze. Stąd też, brak wiary miał (zgodnie z głoszoną koncepcją) prowa
dzić do „rozbicia narodowych więzi". To wskazanie zdaje się przyświecać
całej publicystyce „Tygodnika Katolickiego" (Kwiatek 1991, s. 23). I właśnie
to pismo, wychodzące z „polsko-katolickich" wartości, będzie budować
„zręby narodowości" na Górnym Śląsku. Istotne znaczenie miało również
to, że śląskiej akcji trzeźwości towarzyszyć zaczęło drukowanie tekstów
w języku polskim. Tym samym mowa używana na co dzień, dyskryminowa
na i pogardzana podlegała w ten sposób swoistemu procesowi społecznego
awansu. Wydawano więc nie tylko różnego rodzaju ulotki, pieśni religijne,
ale także teksty wygłaszanych kazań. Szeroko kolportowano, a nawet roz
dawano bezpłatnie teksty w rodzaju „Kłótnia pijaka z trzeźwym", „Blau¬
montag" czy choćby „Lament wódki". Miały one charakter opowieści mo
ralizatorskich. Publikowano wreszcie zbiory pieśni, jak np. Gwiazdkę dla
towarzyszów
wstrzemięźliwości.
Ta szczególnego rodzaju akcja określana z niepokojem przez niemieckie
środowiska jako przejaw „odrębnego Kościoła polskiego" zaczęła jednak po
okresie intensywnego rozwoju stopniowo zanikać. Niewątpliwie wiązać to
należy z postępującymi zagrożeniami egzystencji, z falą epidemii tyfusu
głodowego, a także czerwonki. Bieda i choroby spowodowały powrót do
alkoholizmu. Jednocześnie nastąpił też wzrost aktywizacji społecznej.
Lata czterdzieste ubiegłego stulecia, poprzedzające Wiosnę Ludów były
trudnym okresem dla Śląska. Obniżała się stopa życiowa. W różnych częś
ciach wybuchało wrzenie mas przeciwko drożyźnie. W 1847 r. bunty ogar
nęły Wrocław, Nysę, Nową Rudę, ale także miejscowości Górnego Śląska.
Doszło do fali wystąpień chłopskich. Były to pierwsze sygnały nadchodzą
cych przemian.
Złożony zespół czynników wewnętrznych i zewnętrznych rozpoczynał proces
zmian, które na jakiś czas miały wstrząsnąć istniejącym w Europie porządkiem.
W określonym zakresie jego uczestnikami stały się też polskojęzyczne masy
20
MARIAN GRZEGORZ
GERLICH
ludności wiejskiej oraz miejskiej Górnego Śląska. Kończył się pewien etap
społecznej stabilizaqi i społecznej organizacji zamkniętych dotąd społeczności
lokalnych. Zagrożone w swoim bycia, a nadto aktywizowane z zewnątrz
masy podjęły walkę o poprawę swojego położenia.
Ogólnie więc pogarszająca się sytuacja społeczno-ekonomiczna, a później
przemiany polityczne stanowiły bezpośrednią przyczynę rozchwiania - przynaj
mniej u części ludności rodzimej - ich tradycyjnej świadomości prenarodowej.
WIOSNA LUDÓW
Właściwy ruch rewolucyjny w Niemczech poprzedziły w zasadzie wy
stąpienia wrocławskie z 6 marca 1848 r. Potem już wrzenie ogarnęło prak
tycznie cały Śląsk. Ruch chłopski objął zaś nie tylko Dolny Śląsk, ale
również rejencję opolską. Domagano się reform, lud wierzył, jak to zwykle
w takich przypadkach bywa „w króla", ale żywiołowość i rozproszenie tych
wystąpień skazało je w krótkim czasie na upadek. W maju natomiast na
stąpiły na Śląsku wybory do obu Zgromadzeń Narodowych, tzn. berliń
skiego (pruskiego) oraz frankfurtskiego (ogólnoniemieckiego). Ze Śląska
zostali wybrani polscy posłowie. Uwierzono w etniczną jedność, choć z całą
pewnością podstawowe zainteresowania mas ludowych koncentrowały się na
kwestiach ekonomicznych, a nie narodowych. Faktem jest, że ówczesna
sytuacja poczęła jednak sprzyjać właśnie aktywizacji w zakresie pobudzania
świadomości narodowej. Podstawowe znaczenie dla tego procesu miała ko
nieczność obrony mowy Górnoślązaków. Początkiem tych działań była ak
tywizacja społeczna, wynikająca z chęci zmiany niekorzystnego położenia
ekonomicznego. Wacław Długoborski stwierdza, że właśnie tego rodzaju
walka „prowadzona przez polskich chłopów i robotników na Śląsku uświa
domiły im także własną odrębność n a r o d o w ą " (Długoborski 1959, s. 268).
Ta uwaga ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia istoty toczących się
wówczas procesów. Należy powiedzieć, że chęć poprawy położenia ekono
micznego, potrzeba ochrony atakowanej „swojskości" (czy raczej pewnych
jej elementów, np. mowy lub obrzędów) dla części Górnoślązaków była
impulsem do kształtowania się świadomości ponadregionalnej.
Znamienne, że już w połowie 1848 r. doszło do swoistego umiędzynaro
dowienia sprawy śląskiej. Stało się to 8 czerwca, kiedy to „rodak cieszyński"
Paweł Stalmach złożył Prezydium Kongresu Słowiańskiego obradującego
w Pradze (niestety rozpędzonego) memoriał dotyczący Śląska. Apelował
w nim między innymi:
„I. Aby Słowianie wespół [...] przed publicznością europejską zajęli się
rzeczą Ślązaków[...];
I I . Aby Ślązak austriacki do Galicji przyłączonym został [...] Śląsk pruski
podobnie żeby z poznańskim działem Polski do równych stosunków przy
wiedzionym był [...];
GÓRNOŚLĄZACY
21
I I I . Zabezpieczenie narodowości słowiańsko-połskiej na Śląsku, więc
używanie języka polskiego w urzędach i szkołach;
IV. Przez to spojenie losów Śląska z losami Polski spodziewają się
Ślązacy wszystkich konstytucyjnych swobód, jak to: wolności i równości
wiary, swobodnej prasy, równości w obliczu prawa użytego, jak przyrodzo
nego [...]. Z takowymi żądaniami przytulając się Ślązacy do grona Słowiaństwa, wzywają Słowian jako braci do podpierania żądania ich" (Kieniewicz
1948, s. 179-181). Oczywiście ów memoriał nie odzwierciedla poglądów mas
lecz poglądy elity. Wyrósł na ziemi cieszyńskiej, a nie na plebejskim G ó r n y m
Śląsku. Niemniej jednak tego rodzaju manifesty i odezwy poczęły w owym
czasie trafiać do warstw nieelitarnych. To właśnie na ziemi górnośląskiej
latem 1848 r. reprezentanci 200 gmin dożyli swoje podpisy pod petycją
w sprawie obrony języka polskiego na Śląsku. Tym samym petycja była
formą zbiorowej manifestacji około, jak podają historycy, pół miliona lud
ności. W formie wniosku została ona z czasem złożona na forum sejmu
pruskiego. Choć nie została przyjęta, to jednak warto tu przedstawić jej
podstawowe elementy, gdyż określają one zakres potrzeb jego wnioskodaw
ców i zachodzące podówczas przemiany. Wniosel stwierdzał między innymi:
a) Tak, jak użycie i nauka szkolna niemieckiego, tak samo odtąd, w myśl
potrzeb mówiących po polsku mieszkańców Górnego Śląska, ma być gwa
rantowanym również użycie oraz nauka ustna i piśmienna języka polskiego;
b) Polacy Śląscy, nie władający językiem niemieckim nie mogą być
wykluczeni ze Zgromadzenia Narodowego [...];
c) Ustawy, rozkazy, dekrety, zarządzenia, rozporządzenia i deklaracje
wychodzące od władz winny być redagowane całkowicie również w języku
polskim [...]" (Wrzesiński, Kulak 1990, s. 65).
Ponadto wnioskodawcy domagali się między innymi, aby urzędnicy
pracujący na terenach z dominującym językiem polskim władali „wymie
nioną m o w ą " .
Te dwa dokumenty świadczą o sposobie artykulacji potrzeb narodowych;
pośrednio wskazują również na zachodzące przeobrażenia ś wi ad omości o we.
W mniejszym zakresie zmiany te dotknęły wsi. Jej mieszkańców nadal
cechował tradycjonalizm, swoisty „świadomościowy izolacjonizm", zanurze
nie w swojskości, prymat lokalności nad zewnętrznością. Intensywniejsze
zmiany objęły miast i miejscowości znajdujące się w ich orbicie. Na Górnym
Śląsku takim szczególnym miastem, a nawet swoistym centrum ówczesnego
życia narodowego był Bytom. Uwzględniając jego położenie w górnośląskiej
niecce przemysłowej, a także bliskość Piekar Śląskich, tradycyjnego ośrodka
życia kultowego Górnoślązaków, trzeba powiedzieć, iż w efekcie to miasto
oddziaływało dość szeroko na tę część Śląska. To właśnie w Bytomiu roz
począł się w zasadzie proces instytucjonalizacji polskiego życia narodowego.
I tak np. 22 października 1848 r. zawiązano tu Klub Narodowy i ogłoszo
no jego statut. Jego paragraf trzeci wręcz mówił, iż klub będzie działał na
rzecz „Zą^ą^ia pr£$[ €llą narodowości polskiej, takich, jakie dziś służą
c
2AKIAD
£"T*~ . '
"
AŁSolfcterndci 105, C C t : - ' . r
Hl 10-28-81 cJ& 64
. '
• -
22
MARIAN GRZEGORZ
GERLICH
narodowości niemieckiej". Tak więc Górnoślązacy po raz pierwszy spotykali
się z określaniem ich jako członków „narodowości polskiej". Szczególną
agitację w tym zakresie prowadziła ówczesna prasa. W ten sposób ludność
lokalna była wyrywana z dotychczasowych form autostereotypów, spon
tanicznej identyfikacji na poziomie treści i wartości uznawanych bezreflek
syjnie jako swojskie, własne, które nie muszą być weryfikowane; zresztą tego
rodzaju myślenie w ogóle się nie pojawiało, bo nie istniała świadomość
układów alternatywnych. Byli swojakami, byli poddanymi króla pruskiego,
byli tutejsi. Poczucie obcości dopiero zwolna narastało. Można więc - za
Obrębskim - powiedzieć, że tak rozumiana „grupa etniczna to ta ekstensja
jednorodności własnego otoczenia, z którą jednostka może się nigdy nie
zetknąć, lecz w której pewna jest, że zastanie takie same warunki, do której
dostosowane są jej wszystkie, lub przynajmniej wszystkie, społecznie ważne
wzory osobiste. Jest to najszersza sfera adekwatności kulturalnej, w której
czynności społeczne jednostki natrafiają na ten sam oddźwięk, w której nie
doznaje ona inhibicji kulturalnych; grupa etniczna dla jej członka to ten krąg
potencjalny czy rzeczywisty, w którym jego sposób mówienia, bycia i dzia
łania nie razi, gdzie oceniany jest pozytywnie, i gdzie [...] wszystko co się
dzieje w otoczeniu jest pozbawione cech obcości i dziwaczności" (Obrębski
1936, s. 3). Lecz zespół czynników ekonomicznych, społecznych i politycz
nych powodował w latach Wiosny Ludów, iż istniejący układ uległ ze
wnętrznemu naciskowi. Z czasem doszła do tego coraz wyraźniejsza próba
ochrony tej swojskości. Zagrożony był byt materialny, atakowany język
i niektóre elementy własnej kultury. W tym wypadku chodzi zwłaszcza
o narastające już od początku X I X wieku pruskie zakazy dotyczące orga
nizowania niektórych zwyczajów. Dorota Simonides, która jako pierwsza
wyraźniej podniosła ten problem na gruncie folklorystyki wskazuje między
innymi na rugowanie zwyczaju „chodzenia trzech króli" (i to już w 1819 r.)
dalej - zwyczajów chodzenia z Dzieciątkiem, „pławienie ludzi i zwie
rząt w Wielki Piątek", czy „chodzenia z goikiem" (Simonides 1989, s. 57).
W konsekwencji tych czynników przywódcy narodowi na Górnym Śląsku
coraz wyraźniej zaczęli się odwoływać do terminu „narodowość". To m.in.
Józef Łepkowski apelował, aby do ludu śląskiego przemawiać w jego ojczy
stym języku, zwracał się do kapłanów by dążyli do zachowania i propago
wania „narodowości" poprzez krzewienie „religijności, oświaty i kultury".
Na łamach „Dziennika Górnośląskiego", wydawanego w Bytomiu i „Tygod
nika Katolickiego", wydawanego w Piekarach Śląskich, rozpoczęła się praw
dziwa agitacja narodowa. Tematykę narodowości podejmowały nie tylko
pisma górnośląskie, lecz także poznańskie i krakowskie, zwłaszcza „Czas".
Wraz z rozwojem ówczesnej sytuacji politycznej następowała też radykalizacja sposobu pojmowania terminu „narodowość". Na początku domagano
się głównie polskich szkół, ale już 25 października 1848 r. na łamach „Dzien
nika Górnośląskiego" ukazał się znamienny artykuł, który jednoznacznie
ujmował kwestię przynależności narodowej Górnoślązaków. Stwierdzono:
GÓRNOŚLĄZACY
23
„długie wieki ojcowie nasi żyli szczęśliwie, mianując się Polakami [...]. Dziś
więc, choć jesteśmy pod rządami pruskimi, nie przestaliśmy szanować wiary
przodków, mówić po polsku, ubierać się obyczajem przodków [...]. Cóż więc
mamy od Niemców-Prusaków? Nic, ani ich wiary, ani ich strojów, ani ich
pieśni, ani ich języka. Czymże więc jesteśmy? Zaiste! nie Prusakami, ale
Polakami, po polsku Boga chwalimy. Szanujemy więc mowę, wiarę i obyczaj
nasz i święte miano Polaka" („Dziennik Górnośląski" 1848, nr 41). Oczywi
ście jest to tekst polityczny, który nie odzwierciedla stanu ówczesnej świado
mości. M a charakter agitacyjny, w którym dostrzec można wyraźną radykalizację narodowych przywódców. W sposób zdecydowany próbują aktywizo
wać polskojęzyczną ludność Górnego Śląska w kierunku postaw narodo
wych. Zarówno rodak Józef Lompa, jak i działacze, którzy przyjechali tu
wówczas z zewnątrz dostrzegali wagę swojego posłannictwa. Obiektywnie
oceniali, iż w sprawach narodowych górnośląski lud jest „giętki jak wosk".
Dostrzegali to ponad 40 lat później także inni obserwatorzy śląskiej sceny.
Szczególną, a jednak mimo wszystko pomijaną rolę odegrał w czasie
Wiosny Ludów także Kościół. Przywołany wcześniej „Tygodnik Katolicki"
ujmował kwestię narodową w kontekście religii i \ iary. Pisał, iż „Bóg narody
stworzył i utrzymuje". Konsekwencjątakiego poglądu, głoszonego przecież
do ludzi bezgranicznie wierzących, było wskazywanie na wiarę jako za
sadnicze spoiwo „narodowych więzi". Aleksander Kwiatek pisze wręcz, iż
„Tygodnik Katolicki" dochowując wierności „polsko-katolickim na Śląsku
usiłowaniom" budował zręby narodowości na przykładach „cnoty i poboż
ności". Demokraci z „Dziennika Górnośląskiego" zarzucali mu polityczną
zachowawczość [...]. Po latach Łepkowski napisze, że krytyka ta była nieu
zasadniona [•••]" (Kwiatek 1991, s. 24). D o d a ć też należy, że to właśnie z tych
kręgów wyszedł nąjdojrzalszy manifest narodowy, czyli ulotka ks. A . Ficka,
jako dodatek do „Matek ŚŚ Polski". Tu już wyraźnie nastąpiło odwołanie
się do wspólnej przeszłości Śląska i reszty ziem polskich. Istotą zresztą
pierwszego roku Wiosny Ludów było stopniowe budowanie zrębów świado
mości historycznej. Był to proces powolny, ale jego pierwsze sygnały były
bardzo wyraziste.
Szczególną formą aktywizacji ówczesnych polskojęzycznych Górnośląza
ków był udział w rozmaitych wiecach ludowych. Dla procesu uświadomienia
narodowego owe „chłopskie sejmiki" miały większe znaczenie niż tak często
przywoływane w opracowaniach instytucje kulturalne i polityczne. Wiece
ludowe były pierwszą masową formą zbiorowych dyskusji na tematy doty
czące zarówno „swojskiej ekumeny", jak i spraw poza nią wykraczających.
W czasach Wiosny Ludów była to swoista instytucja naruszająca dotych
czasowy ład społeczny i zapowiadająca zmiany w organizacji życia i w sferze
świadomości. Wiece te skupiały nie tylko tradycyjne - ustalone obyczajem
- grono uczestników i dyskutantów, lecz wszystkich, którzy chcieli w nich
uczestniczyć. Ta nowa forma zgromadzeń ludowych pojawiła się w wyniku
ogłoszenia wyborów do Zgromadzenia Narodowego. Po upadku Wiosny
24
MARIAN GRZEGORZ
GERUCH
Ludów instytucja ta zamarła, aby odrodzić się w latach Kulturkampfu i stać
się odtąd specyficzną instytucją życia społecznego Górnoślązaków, bezpo
średnio kształtującą oblicze życia kulturalnego, a zwłaszcza - społecznego
i politycznego.
Kilkunastomiesięczny okres Wiosny Ludów, choć niezwykle burzliwy
i inicjujący m.in. zmiany w świadomości Górnoślązaków (co skłoniło hi
storyków do określania go mianem „odrodzenia narodowego") zakończył
się jednak upadkiem. Rozbiciu uległy instytucje życia narodowego i politycz
nego, co gorsza - upadło także czasopiśmiennictwo. Zamilkli działacze
sprawy narodowej; niektóry z nich musieli opuścić Górny Śląsk. Posłowie
górnośląscy, choć byli członkami Koła Polskiego, nie zdołali jednak zwrócić
uwagi na kwestię polskości w berlińskim parlamencie, ani w swoich okręgach
wyborczych.
Czym więc zakończyła się Wiosna Ludów na Górnym Śląsku? Odpo
wiedź na to pytanie można rozpatrywać w dwóch płaszczyznach: zewnętrznej
i wewnętrznej. Jeśli chodzi o zewnętrzną, to z całą pewnością trzeba zwrócić
uwagę na upowszechnienie kwestii śląskiej i wzrost zainteresowań tym regio
nem. Nastąpiło to w trzech wymiarach:
1) międzynarodowym, bo „sprawa Śląska" została podjęta na forum
Kongresu Słowiańskiego;
2) niemieckim. W tym wypadku trzeba zwrócić uwagę na: a) podniesie
nie kwestii śląskiej, w tym konkretnie polskojęzycznych Górnoślązaków,
przez liberalne kręgi niemieckiego społeczeństwa; b) wzrost zainteresowania
Górnym Śląskiem przez lokalną i centralną administrację pruską; c) wniesie
nie kwestii śląskiej na forum niemieckiego parlamentu;
3) polskim. Przejawiało się to zwłaszcza poprzez zainteresowanie sprawą
polskich Ślązaków w kręgu polskich elit intelektualnych i politycznych.
W konsekwencji region ten i jego mieszkańcy stali się przedmiotem zaintere
sowań ówczesnej publicystyki oraz działaczy sprawy narodowej.
Jeśli zaś chodzi o płaszczyznę wewnętrzną to skutki Wiosny Ludów
dostrzec można w trzech aspektach:
1 - pojawiły się czynniki doprowadzające do inauguracji procesu roz
chwiania - ale jednak tylko na niektórych obszarach - tradycyjnych kulturo
wych izolatów,
2 - nastąpiły przekształcenia w zakresie postaw i dotychczasowej świa
domości prenarodowej;
3 - stworzone zostały instytucjonalne, wprawdzie później zniszczone,
podwaliny pod instytugonalizację polskiego życia narodowego.
Ujawnione w czasach Wiosny Ludów postawy można przedstawić jako
swoiste continuum, gdzie jeden kraniec stanowi postawa (i świadomość)
typowa dla orbis interior, a drugi - postawa częściowo otwarta ku świado
mości „bycia narodem"; między nim istniała jeszcze postawa spontanicznej
obrony swojskości. Można to również przedstawić w formie zapisu graficz
nego, odwołując się do trójkąta zapisanego następująco:
GÓRNOŚLĄZACY
25
Tak więc dolną, największą warstwę zajmują reprezentanci postawy tra
dycyjnej, prenarodowej i ahistorycznej, wyższą - reprezentanci postawy
cechującej się świadomością etniczną, którzy w sytuacji zagrożenia w sposób
spontaniczny pragną bronić swej kultury i najwyższą ci, których znamionuje
wprawdzie nadal świadomość etniczna - ale dostrzec w niej można próby
otwarcia się na zewnątrz, w kierunku „bycia narodem".
Nadal jednak w całym analizowanym ok esie dominował wyraźny
prymat śląskości - z zewnątrz definiowanej w kategoriach polskości - nad
jakimkolwiek szerszym układem odniesienia. Więzi z kulturą polską nadal
były w stadium organizacji, świadomość historyczna zaledwie w formie
rudymentarnej, a zewnętrzne zainteresowanie sprawą śląska także jeszcze
stosunkowo nikłe. Wprawdzie aktywizacja nastąpiła, szlachetni działacze
narodowi nie zdołali jednak w ciągu kilkunastu miesięcy odwilży dokonać
przełomu w dotychczasowych postawach, w dotychczasowej świadomości
Górnoślązaków. Nadal lokalny żywioł polski pozostawał - podobnie
jak i inne warstwy tej części Europy - na poziomie społeczeństw „bez
historii".
MIĘDZY WIOSNĄ LUDÓW A
KULTURKAMPFEM
Okres ten obejmuje od około 22 do 24 lat, jakie dzielą upadek Wiosny
Ludów od walki, j a k ą podjął rząd Otto von Bismarcka z Kościołem i papies
twem w obronie „czystości" niemieckiej kultury. Jej pierwszym sygnałem
było wypędzenie w 1871 r. jezuitów, ale właściwy proces prawnych aktów
represyjnych wiąże się z tzw. ustawami majowymi, z których pierwsza była
ogłoszona w 1873 r.
Zakończenie Wiosny Ludów, i w efekcie zwycięstwo w Europie i w Pru
sach tendencji reakcyjnych spowodowały głęboki kryzys życia narodowego
na G ó r n y m Śląsku. Polskie elity uświadamiają sobie konieczność udzielenie
pomocy śląskiej ludności rodzimej, a Józef Łepkowski na łamach kra
kowskiego „Czasu" w lipcu 1855 r. wręcz apeluje o „niezawisłe od wszelkich
spraw politycznych" działanie na rzecz podniesienia oświaty. Wyraźnie
26
MARIAN GRZEGORZ
GERLICH
dostrzegał on zapóźnienie kulturowe Górnoślązaków. Jak wielu, silę i egzy
stencję narodową upatrywał w oświacie. Na Górnym Śląsku jej rzecznikem
był Lompa twierdzący, iż oświata jest dźwignią zarówno cywilizacji, jak
właśnie także narodowego postępu. Z dużym niepokojem analizowano
wówczas jej stan, ale jakby nie dostrzegano, iż w innych regionach kraju
sytuacja była znacznie gorsza. Faktem jest jednak, że w odniesieniu do
Górnego Śląska kwestię kultury pojmowano w płaszczyźnie bezpośrednich
związków z polskimi elitami, a te były bardzo słabe. Paweł Stalmach pisał
w związku z tym, że „Ludność polska na Śląsku, językiem na zachód
a politycznie na wschód odgraniczona od innych narodów, nie mogła
zarówno postępować z nimi, i nie dziw, że od wieków umysłowo za nimi
postępowała" (Stalmach 1855, nr 10). Nie dostrzegano, iż oświata zawitała
na tę ziemię stosunkowo wcześnie, a w latach pięćdziesiątych ubiegłego
stulecia doszło do swoistego paradoksu. Polegał on na tym, iż radca szkolny
Bernhard Bogedain, późniejszy biskup, upatrywał skuteczność procesu
germanizacji również w podniesieniu oświaty polskojęzycznych Górnośląza
ków, których jego zdaniem należało uczyć w szkołach powszechnych w języ
ku polskim. Zresztą koncepcje polskiej szkoły na Śląsku zrodziły się u części
niemieckich elit już w okresie Wiosny Ludów (np. Gospodarek 1968, s. 108).
Dopiero jednak czasy bogedainowskie przyniosły ich rzeczywisty rozwój.
Redagując jeszcze w okresie Wiosny Ludów powołany przez siebie - i za
chowawczy w kwestiach narodowych - tygodnik „Gazetę polską dla ludu
wiejskiego" Bogedain orientuje się w zakresie umiejętności czytania G ó r n o
ślązaków w językach polskim i niemieckim. W jednym z listów wręcz
stwierdza: „Chęć odebrania ludowi mowy ojczystej jest rzeczą niemądrą,
niepolityczną i to z następujących powodów:
1. Mowa ojczysta jest prawowitą własnością ludu, a ściśle związane z nią
są religia, zwyczaje i obyczaje. Wydzierając ludowi mowę ojczystą przecina
się wszystkie węzły, przytrzymujące w sercu zasady moralności. Narzuczona
obca mowa zatraca ścisłość i serdeczność pojęć religijnych, zatraca zwyczaje
i dobre obyczaje ludu;
2. Szkoła jest zakładem do kształcenia ludzi [...] a nie zakładem do
tresowania" (Tobiasz 1945, s. 44).
W polityce bogedainowskiej nie chodziło jednak o zachowanie lokalnych
tradycji kulturalnych i mowy, lecz o zupełnie inny cel. Było nim podniesienie
ogólnego stanu oświaty opartej na języku polskim, a przez to włączenie
polskojęzycznych Górnoślązaków w obręb ogólnonarodowej kultury niemie
ckiej. Skutki okazały się zupełnie inne. Ujawniły się one jednak znacznie
później. Powoływane bezpośrednio po upadku Wiosny Ludów pisma adreso
wane do Górnoślązaków nie wzbudziły natomiast ich większego zaintereso
wania. Ludność rodzima bowiem nadal żyła w kręgu swoich problemów.
Podstawowym, a właściwie jedynym układem odniesienia była dla niej lokalność. Dlatego też zakończyły żywot - i to nie tylko ze względu na sytuację
polityczną - wszystkie śląskie pisma. Upadek w 1853 r. ostatniego z nich,
GÓRNOŚLĄZACY
27
tj. „Poradnika dla ludu Górnośląskiego", jest tego najlepszym dowodem.
W efekcie na kilkanaście lat czasopiśmiennictwo polskie na Górnym Śląsku
zamarło. Niewątpliwie rację mieli ci, którzy przyczyny takiego stanu upa
trywali także w tym, że proponowana zawartość merytoryczny pism nie od
powiadała realnemu zapotrzebowaniu czytelniczemu. Józef Lepkowski wy
raźnie stwierdzał, iż „Niełatwą to wszakże rzeczą jest zastosowanie się do
potrzeb i wymagań ludu i zaufanie jego i pewną między nimi pozyskać prze
wagę. Potrzeba na to doskonale znać jego charakter, obyczaje, zwyczaje,
przymioty, wady nawet, jego moralne i materialne potrzeby, wytknąć sobie
stale oznaczony zakres i poza takowy nie wychodzić [...]" (Łepkowski 1855,
nr 162). Ponadto sytuacja na Górnym Śląsku ulegała wówczas wyraźnym
przeobrażeniom. Zmieniał się dotychczasowy zbiorowy odbiorca polskiego
czasopiśmiennictwa. Wskutek rozwoju procesów industrializacyjnych na are
nę dziejów wkroczyła nowa warstwa społeczna, tzn. robotniczy. Wywodzili
się oni wprawdzie z lokalnych społeczności wioskowych, ale stanowili, wsku
tek oddziaływania wielu czynników społeczno-ekonomicznych oraz kultu
rowych, nową jakościowo kategorię. W rzeczywistość miejską wnosili jednak
tradycyjna inwentarz kulturowy, ludową ontologię, a także swoiste uniwersum symboliczne. Wyposażeni w te „środki" nowe realia poddawali proce
sowi wieloaspektowego „oswojenia". W niedługim też czasie stali się obiek
tem zróżnicowanych zainteresowań i oddziaływań. W przypadku Górnego
Śląska na uwagę zasługuje zwłaszcza działalność Kościoła, którą analizować
należy również w płaszczyźnie rozbudzania postaw narodowych. Z całą
bowiem pewnością lokalni księża stanowili znaczną część działaczy „sprawy
polskiej". Nie chodzi tu tylko o ich funkcje publiczne, ale również co
dzienną pracę duszpasterską, która miała charakter narodowy. Była ona
także, a może przede wszystkim realizowana w realiach miejskich. Trudno
jednak określić, jaki był podówczas stan świadomości narodowej górnoślą
skich środowisk robotniczych. Ich rodowód, a także rozpoznany przez naukę
sposób funkcjonowania przyzakładowych osiedli wskazuje, iż powielały one
tradycyjny chłopski model życia. Tym samym również ta warstwa, choć już
wyraźniej mobilna, nadal kultywowała tradycje; była też bardziej „zamknię
ta" niż skierowana na zewnątrz i „otwarta".
Analiza ówczesnej publicystyki dowodzi, że była ona bezradna, jeśli
chodzi o adekwatne rozpoznanie stanu świadomości narodowej Górnośląza
ków. Wynikało to z poziomu rozwoju myśli społecznej i narodowej. W la
tach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia nadal więc koncentrowano się głównie
na poszukiwaniu i dokumentowaniu związków Górnego Śląska z Polską. To
był podstawowy czynnik analizy. Charakterystycznym tego przykładem mo
że być choćby wypowiedź zamieszczona na łamach poznańskiego „Wiaru
sa", gdzie stwierdzano: „ T a k o się historia Śląska łączy niby z Polską, jako
chałupa z chałupą, co do jednego gospodarza należą. I tam mówią po polsku
i tu mówimy po polsku, ale my długo to o sobie nic nie wiedzieli [...] dopiero
teraz jakoś ostatnimi laty odbywają się zmówiny na dobre" (Wrzesiński,
28
MARIAN GRZEGORZ
GERLICH
Kulak 1990, s. 72). Jednak do owych zmówin były przygotowane tylko
polskie elity, nie byli natomiast przygotowani polskojęzyczni Górnoślązacy.
Nie funkcjonowała wśród nich świadomość związków z Polską. Identyfikaqa zachodziła na płaszczyźnie „swojskości" a nie narodowości.
Zwolna jednak wykształcał się wśród polskich elit obserwujących rze
czywistość górnośląską sposób postrzegania jej przez pryzmat narodowo
ściowy. Najpełniej ujmować to począł Józef Chociszewski. W serii artykułów
„O narodowości", publikowanych na łamach „Gwiazdki Cieszyńkiej"
w 1862 r. podjął próbę ujęcia tego problemu. Narodowość pojmował jako
„dar Boży", «wartość nieśmiertelną)), wartość, która powoduje, iż ludzkość
gotowa dla niej chodzić w «krwawe [...] zapasy)). Definiował ją w trzech
warstwach. Pierwszą, „kulturową", tworzyły zdaniem Chociszewskiego
m.in. zwyczaje, ubiór, pieśni. Drugą, „polityczną", wiązał już z działania
mi zmierzającymi do narodowego równouprawnienia. I wreszcie trzecią,
„ideologiczną", tworzyły działania świadome, narodowe (Chociszewski
1862, nr 2, nr 3, nr 4). Wyraźnie też stwierdzał, że narodowość spaja „ziemię,
lud, prawo, język, piśmiennictwo, wolność, wiarę i posłannictwo narodu"
(Chociszewski 1862, nr 13). Artykuły te otwierały nową kartę w sposobie
patrzenia na problem narodowości i narodu. Zapowiadały one też fun
damentalną dla Górnego Śląska wypowiedź Karola Miarki „Głos wo
łającego na puszczy górnośląskiej". Drukowana była w odcinkach również
na łamach wspomnianej „Gwiazdki Cieszyńskiej". W okresie od 24 paź
dziernika do 12 grudnia 1863 r. (w numerach 43-45) Miarka przedstawił
w sposób niezwykle precyzyjny studium o stosunkach ludu polskiego na
pruskim Śląsku. Miarka wyraźnie mówi, iż „Polak górnośląski" jest „człon
kiem narodu" polskiego. Uświadamia Górnoślązakom, że są Polakami,
i tym samym „nie mogą się stać Niemcami" (Miarka 1984, s. 12). W tym
swoistego rodzaju narodowym manifeście polskości Miarka odwoływał
się do trzech czynników serca, tzn.: matki, szkoły i Kościoła, które określały
i organizowały realną rzeczywistość i budowany program. Apelował do
księży i nauczycieli aby „pilnie czytali polskich autorów", by „dziatki"
starannie uczyli mowy polskiej, by pielęgnowano pieśni ludowe, by starano
się o biblioteki ludowe, a więc po prostu o polskość Górnego Śląska.
M a rację Franciszek Antoni Marek gdy stwierdza, iż „Głos wołającego
[...]" to rozprawa, mająca dwa cele, tzn.: „wytknięcie Niemcom przyczyn,
które spowodowały kulturalne i gospodarcze zacofanie Śląska oraz wska
zanie Ślązakom drogi do wyrwania się z ciężkiego położenia" (Marek
1987, s. 30). Lektura tego i innych tekstów Miarki musi jednak uświadamiać,
iż ten wytrawny znawca „śląskiej duszy" - sam przeszedł przecież swoistą
ewolucję narodową - zdawał sobie sprawę z postępującego procesu ger
manizacji. Dostrzegał bezbronność Górnoślązaków. Stąd tak szczególną
rolę przypisywał rozwojowi oświaty. Zadawał więc pytanie: czy „ m a lud
teraźniejszy jak Izraelici na pustyni w ślepocie wymierać, nim pokolenia
późniejsze kraj obiecany cywilizacji niemieckiej zobaczą? (Miarka 1984,
GÓRNOŚLĄZACY
29
s. 14). Germanizacja stanowiła dla Miarki realne zagrożenie. Był to wpraw
dzie proces obiektywnie zachodzący, lecz jego postęp hamowany był
nieświadomie poprzez funkcjonowanie Górnoślązaków w realiach swojskiej,
tradycyjnej kultury. Można postawić hipotezę, iż właśnie owa „swojskość"
w efekcie utrudniała germanizację, i to głównie z powodu słabej znajomości
języka niemieckiego oraz zbyt dużego dystansu kulturowego (Gerlich
1981, s. 367).
Nadal podstawowe znaczenie miała tradycja. W tych realiach „Dziedzi
ctwo grupy etnicznej jest dziedzictwem grupy przedpiśmiennej, wzory i war
tości grupowe przekazywane są drogą ustnej tradycji, świadomość wspólnoty
ma stosunkowo wąski, lokalny charakter, dotyczy najbliższego regionu zna
nego z bezpośredniej obserwacji; świadomość ta pozbawiona jest zupełnie
głębi historycznej (Pawluczuk 1971, s. 31). Na tym etapie głównymi elemen
tami więzi społecznej są mowa, o czym już wspominaliśmy, oraz wyznanie.
One określały sposób pojmowania rzeczywistości i determinowały charakter
działań społecznych. W realiach górnośląskich były to główne czynniki
rozbudzające, zwłaszcza wskutek zewnętrznego zagrożenia, poczucie wspól
noty. O ile język i inne elementy własnej kultur} były poddawane pruskim
represjom przez cały prawie analizowany okres, .o religia stała się obiektem
ataku dopiero w latach Kulturkampfu. Tak więc z całą pewnością inauguraq ę procesu narodotwórczego, jak i samego uświadomienia narodowego
wiązań należy zwłaszcza z różnymi formami obrony języka. Od Wiosny
Ludów trwał proces polegający na poszerzaniu prawa górnośląskiej zbioro
wości do „samookreślenia językowego" (Chlebowczyk 1983, s. 41). Tę fazę
ilustruje następujący schemat:
Przedindustrialne społeczności
plebejskie na obszarach
jednorodnych
Grupy językowo-etniczne
społeczności niehistorycznych
na pograniczu
Narodowość
Spontaniczne (żywiołowe)
poczucie odrębności i swojskości
Refleksyjne poczucie wspólnoty
językowo-etnicznej w ramach
określonych, zastanych, histo
rycznie ukształtowanych wspól
not terytorialnych oraz struktur
-> pr awn oustr oj owych
Schemat ten (Chlebowczyk 1983, s. 42) ujmuje, w sensie ogólnych pra
widłowości, zakres i rozwój tzw. fazy językowo-kulturalnej procesu naro
dotwórczego. Nie miał on sztywnych ram czasowych. Zachodził w X I X w.
z różnym natężeniem i w różnym zakresie na obszarze nie tylko Górnego
30
MARIAN GRZEGORZ
GERLICH
Śląska, ale również i innych obszarach wschodniej części Europy Środkowej.
Na interesującym nas terenie owa prawidłowość wynikała z różnych
czynników społecznych, ekonomicznych i kulturowych. Dostrzegał j ą
również Lucjan Malinowski, który peregrynował po Śląsku w lecie 1869 r
Ponadto w sensie ogólnym stwierdzał, że proces germanizacji nie zachodził
zbyt gwałtownie - tak jak przypuszczał - ale zarazem wnikliwie podkreślał
swoisty kompleks językowy Górnoślązaków. Pisał: ,,Od chwili, kiedy
Szlązak zamieni ojcowską kamizelkę na cywilizacyjny surdut, przestaje
mówić po polsku [...]. A czyni to nie dlatego, żeby miał wyrzekać się swej
mowy rodzinnej [...]" (Pośpiech, Sochacka, 1976, s. 123). Podkreśla Malino
wski znaczenie swoistej tendencji dyskryminowania przez Górnoślązaków
używanego języka. Stwierdza, iż według powszechnego zwyczaju i mody
„mowa polska uważana była za oznakę stanu rolniczego siodłackiego"
(Pośpiech, Sochacka 1976, s. 124). W odniesieniu do interesującego nas
problemu świadomości narodowej Malinowski zauważa natomiast, iż „Lud
nie czuje nawet swej odrębności plemiennej od Niemców. Nazwiska «Niemiec» i «Polak» mają tu swoje specyfic23ie znaczenie. K t o umie tylko po
polsku, ten jest Polak, kto tylko po niemiecku - ten uważa się za Niemca.
Lecz jeśli zapytać człowieka, posiadającego dwa języki, jakiej jest narodowo
ści, zawsze on powie, że jest zarazem Polak i Niemiec. W tych okolicach,
gdzie ludność słowiańska graniczy z niemiecką, Słowianie wyróżniają siebie
od Niemców i nawet Morawcy nazywają mowę swoją «polska rzecz», jeżeli
chodzi o wyróżnienie jej od języka niemieckiego. Za to od ludności polskie
ościennych krajów, zwłaszcza na granicach, lud szląski stroni. Kiedy ich
upewniłem, że w naszym kraju taki sam lud, ten sam język i wiara,
odpowiadali mi: «my nie są Polacy, my są Prusacy» (Pszczyna) (Pośpiech,
Sochacka 1976, s. 136). To spostrzeżenie Lucjana Malinowskiego uznać
należy za niezwykle celne. Wskazuje ono w sposób obiektywny na specyfikę
i zakres ówczesnej świadomości Górnoślązaków. Jakiekolwiek bowiem
stwierdzenia o polskiej świadomości narodowej Górnoślązaków w analizo
wanym okresie są nadużyciem. Ich obecność w ówczesnej publicystyce
usprawiedliwiają względy patriotyczne, ale nie znajdowały one potwierdzenia
w rzeczywistości. Warto podnieść ten problem, gdyż nawet we współczes
nych studiach etnologicznych pojawia się tendencja zbyt jednostronnego
ujmowania procesu uświadomienia narodowego rodowitych mieszkańców
Górnego Śląska. W efekcie też autorzy tych prac odwołują się często do
różnych XIX-wiecznych artykułów i przyczynków wyrastających z nurtu
nurtu literatury patriotycznej, której podstawowym celem było dokumen
towanie na Śląsku, „tego co polskie", co „tradycyjnie polskie", co „takie
samo jak w Polsce", co „polskie, słowiańskie" i różne od niemieckiej kultury.
Takie jednostronne ujęcia falsyfikowały obraz Górnego Śląska, a jeśli
dotyczyły kwestii świadomości narodowej - już zupełnie deformowały jej
stan, specyfikę, zakres, kierunki i dynamikę przeobrażeń. Przykładów takich
przytaczać można wiele.
GÓRNOŚLĄZACY
OKRES
31
KULTURKAMPFU
Zasygnalizowana tendencja panowała również w latach siedemdziesią
tych ubiegłego stulecia. Trwała, mimo iż w tym okresie nastąpił znaczny
wzrost zainteresowania Górnym Śląskiem wśród polskich elit. Zadecydowa
ło o tym, co najmniej 5 czynników:
1 - zjednoczenie Niemiec;
2 - tzw. Kulturkampf i wzrost niemieckiego nacjonalizmu;
3 - intensyfikacja akcji germanizacyjnych na etnicznie polskich kresach
zachodnich;
4 - aktywizacja - w różnym zakresie i na różnych polach - etnicznie
polskiego żywiołu na kresach zachodnich, w tym również na Gór
nym Śląsku;
5 - rozwój polskiej myśli zachodniej i zainteresowanie losem ludności
etnicznie polskiej przez ówczesne elity.
Nie bez znaczenia były również ówczesne wyobrażenia Polaków o Niem
cach. Bazowały na starych stereotypach i nowych uprzedzeniach wynikają
cych z obserwacji zmian zachodzących w życiu Prus i innych państw niemie
ckich. Stąd też, gdy na ziemiach polskich coraz wyraźniejsze znaczenie
odgrywać zaczął proces uświadomienia narodowego szerokich rzesz społe
czeństwa, niemiecki rozwój narodowościowy był specyficznie pojmowany.
Nie tylko w latach siedemdziesiątych X I X w., ale także po zaprzestaniu
Kulturkampfu pojawiały się opinie w rodzaju: „Prusy ukształtowały się na
podstawie zmyślonej narodowości, jakiejś narodowości urzędowej, która
istotę swą zapożyczyła, a formę wytworzyła przez politykę przebiegłą a mis
terną. Zapożyczona narodowość stała się służebnicą państwa, służebnicą
zresztą dobrze karmioną [...], (W.S. 1886, t. I V , s. 104).
Co zatem działo się na Śląsku w okresie Kulturkampfu? Otóż z całą
pewnością właśnie ta akcja rządu niemieckiego - odnosząca się do całego
terytorium Rzeszy . spowodowała istotne zmiany w postawie i świadomości
Górnoślązaków. Wynikało to z reakcji wobec ustaw, które niósł Kultur
kampf. Jej apogeum przypada na lata 1873-1875, a rozpoczęła się ona
w 1871 r. Celem ustaw wyrastających z ideologii i programu „walki kultural
nej" było przede wszystkim „zmniejszenie wpływu Kościoła na społeczeń
stwo (zwłaszcza na młodzieży, gdyż ustawa z 1872 r. obierała duchowieństwu
prawo nadzorowania szkół, przenosząc je na świeckich inspektorów szkol
nych), a jednocześnie zapewnienie władzy państwowej wpływu na kształcenie
księży w odpowiednim duchu oraz na obsadzanie stanowisk kościelnych"
(Galos 1967, t. I I I , s. 239).
W realiach górnośląskich oraz na pozostałych ziemiach etnicznie polskich
znajdujących się w obrębie Rzeszy, „walka o kulturę" toczyła się w spe
cyficznych warunkach. Wynikała ona z wielu czynników, a w tym położeniu
ludności polskiej, specyfiki jej kultury, czy choćby stanu świadomości naro
dowej. W konsekwencji więc na ziemiach polskich Kulturkampf wiązał ze
32
MARIAN GRZEGORZ
GERLICH
sobą dwa podstawowe elementy: tj. walkę przeciwko Kościołowi z walką
przeciwko polskości. Tak więc, instynktowny etnocentryzm, charakte
ryzujący polskojęzyczne, w większości jeszcze „zamknięte społeczności"
poddany został presji znaczącego czynnika zewnętrznego naruszającego
panujący ład społeczny we wszystkich jej aspektach. Atakowi poddana
została religia, czyli podstawowy czynnik organizujący system eksplikacyjny, filozoficzny (w rozumieniu ludowej ontologii), aksjologiczny i nor
matywny. Tym samym podważony też został indywidualny i zbiorowy
model kulturowo-osobowościowy. Trzeba się więc zgodzić z Józefem
Chlebowczykiem, iż „Kulturkampf, godząc w więź wyznaniową, uderzył
[w realiach polskich - przyp. M G G ] w główny nerw chłopskiej społeczności
- polskiej pod względem językowo-etnicznym. Identyfikacja subiektywnego
poczucia płynącego z zewnątrz zagrożenia uświęconej przez stulecia wiary
ojców, opartych na niej obyczajów i wzorców życia, z otrzymaną od
tychże ojców w spadku mową rodzinną wytwarza relacje, które cementują
więzy i wprost hermetycznie zaciskają szeregi społeczności chłopskich
grupy mniejszościowej przed jakimkolwiek oddziaływaniem z zewnątrz"
(Chlebowczyk 1983, s. 260). Dalej zaś Chlebowczyk stwierdza: „W ten
sposób zamiast przyśpieszyć procesy rozkładu tradycyjnych społeczności
chłopskich (oczywiście w kierunku pożądanym przez inicjatorów i re
alizatorów walki kulturalnej), Kulturkampf procesy te zahamował [...]"
(Chlebowczyk 1983, s. 26). Wydaje się jednak, że podobne reakcje, które
cytowany historyk pomija, musiały zachodzić także w realiach tradycyjnych
środowisk plebejsko-miejskich, ówczesnych przyzakładowych, robotniczych
osiedli i osad. Były one homogeniczne pod względem etnicznym i kul
turowym, ale także w znacznym zakresie społecznym i nawet zawodowym;
przykładem osiedla górnicze i hutnicze. Także w tych realiach silne przy
wiązanie do tradycji etnicznej miało podstawowe znaczenie dla zachowania
tożsamości kulturowej. Istniejący model kultury, który charakteryzował
się istotną rolą tradycji (np. Stawarz 1985; Zadrożyńska 1984), zwłaszcza
na Górnym Śląsku bazował na w miarę zamkniętych, dalece zintegro
wanych, homogenicznych społecznościach robotniczych. Ich cechą było,
i to nawet jeszcze w okresie międzywojennym, a także w pierwszym
okresie po I I wojnie światowej kultywowanie tradycji regionalnej i za
wodowej (konkretnie górniczej). Można postawić tezę, że Kulturkampf
wywołał reakcje obronne nie tylko w przypadku społeczności wiejskich,
ale także jakościowo odmiennych, środowisk plebejsko-miejskich, zwłaszcza
robotniczych.
W konsekwencji zatem Kulturkampf spowodował skutki odmienne od
założonych. Nie można się jednak w efekcie zgodzić z pewnymi przesadnymi
opiniami dotyczącymi stanu ówczesnej świadomości Górnoślązaków, iż ce
chowali się oni podówczas - choć nie określano w jakiej skali procentowej
- polską świadomością narodową. Tak często jeszcze dzisiaj przywoływany
w studiach etnograficznych. Klasycznym reprezentantem takiego sposobu
GÓRNOŚLĄZACY
33
pojmowania ówczesnej sytuacji był ks. Adolf Hytrek. Jego praca Górny
Śląsk pod względem obyczajów, języka i usposobienia ludności ogłoszona
w 1879 roku na łamach „przeglądu Polskiego" długo zaciążyła na sposobie
widzenia tego problemu przez polską opinię publiczną. Pisał: „ C o się tyczy
narodowego uczucia Górnoślązaków dość powiedzieć, że na pytanie kim
jest, każdy Górnoślązak odpowiada niezwłocznie i niezmiennie: „Pola
kiem". Obok tego poczucia polskiego, drugim charakterystycznym rysem
Górnoślązaka jest niechęć ku Niemcom. Jest ona głęboka i tak dawna, jak
dawne rządy niemieckie [...]. Poczucie narodowe tak silne w ludzie górno
śląskim, a tak nieczęste w ludzie innych ziem polskich, znajduje swe źródło
w serdecznym przechowywaniu tradycji historycznych. Dawniejsze czasy
polskie zna on głównie z «Żywotów świętych» Skargi, z «Matki świętych
polskich», z rozmaitych powieści historycznych z upragnieniem czytanych
[...]. Przede wszystkim zna i kocha czasy Piastów [...]. Kraków znowuż jest
dla Górnoślązaka tym, czym dla muzułmanina Mekka, uważa go za miejsce
święte, za skarbiec najdroższych narodowych pamiątek (Hytrek 1879,
s. 185-186). Opisany przez Hytrka proces zachodził wprawdzie, ale nie miał
on charakteru masowego. Tym samym stwierdzę l i a autora dotyczą jedynie
zdecydowanie minimalnej - trudno jednak określić precyzyjnie jej wielkość
- części polskojęzycznych, rodowitych mieszkańców Górnego Śląska. Byli
oni nadal na poziomie polskości etnicznej, choć od kilkudziesięciu już lat
postępował proces jej zachwiania. Efektem był wielostronny, nie tylko
w kierunku polskości, rozwój świadomości narodowej. Polskojęzyczna
ludność dążyła przecież do polskości, jak i niemieckości, a poza tymi
wyborami, w jakimś sensie krystalizowała się już świadoma postawa
ślązakowska. Podstawowe jednak rzesze rodzimej ludności pozostawały na
wspomnianym poziomie etniczności, która w kategoriach obiektywnych,
miała charakter polski.
I właśnie owe obiektywnie występujące podobieństwa kulturowe między
G ó r n y m Śląskiem a innymi regionami etnicznie polskimi wywoływały wiele
nieporozumień, bo na ich podstawie budowano zupełnie nieuprawomocnione opinie i poglądy o świadomości narodowej Górnoślązaków. Pomijano
natomiast realne znaczenie kryterium subiektywnego, a więc niekwestio
nowanego i głównego czynnika organizującego proces kształtowania się
świadomości narodowej. Jedną z nielicznych postaci, która już podwóczas
podchodziła w sposób nowoczesny do tego problemu, był Teodor Jeske-Choiński. Pisał: „Lud śląski jest dotąd politycznym materiałem [...]. K t o się
będzie umiał do niego umiejętnie wziąć, ten go dla swych celów wyzyska. Ale
myli się daleki widz, który z dala od placu boju stojąc, nazwy lud śląski
polskim. Przecież ten lud nie uważa się za kość z naszej kości, a o kraju mówi
jako o obcym kraju. Jeśli są wyjątki, wyjątki są rzadkie [...]" (Jeske-Choiński
1880). I właśnie ta opinia świadczy o kompetencjach autora; w sposób
bowiem rzeczowy, a nie pobudzony względami patriotycznymi relacjonuje
ówczesną świadomość Górnoślązaków.
34
MARIAN GRZEGORZ
GERLICH
Od czasów Kulturkampfu rozpoczął się z całą pewnością jakościowo
nowy etap kształtowania się wśród polskojęzycznych Górnoślązaków pol
skiej świadomości narodowej. Po etapie spontanicznej obrony języka nastał
czas obrony innych atakowanych wartości własnej kultury, a wreszcie także
religii. W tym procesie obrony własnej tradycji po okresie działań spontani
cznych nastały działania świadome i zorganizowane. One to stanowiły prze
jaw nowej postawy, a z czasem także nowej, ponadregionalnej świadomości.
UWAGI KOŃCOWE
Na przykładzie Górnego Śląska - jak myślę, szczególnym, dokonana
tu została próba określenia determinantów i ukazania specyfiki świadomości
etnicznej oraz formułowania się zalążków świadomości „bycia narodem".
Nie podejmuję tu jednak trudu podsumowania. Znajdzie się ono w drugiej
części opracowania, gdzie omówiony zostanie okres od końca Kulturkampfu
do 1945 r.
M o i m zdaniem, zanurzenie w przeszłości nie może zwalniać etnologów
od badania współczesności. Przykładem jest m.in. Górny Śląsk, gdzie pewne
aspekty analizowanej tu przeszłości mają swą kontynuację w teraźniejszości
kształtowanej również przez współcześnie istniejący układ kulturowy, spo
łeczny, ekonomiczny i polityczny.
LITERATURA
B a n d t k i e J.S.
1821
Wiadomości
o języku
i Zagłębie
w dawnych
polskim
na Śląsku
i o polskich
opisach wiek XIX.
Ślązakach
[...] Górny
Śląsk
W y b ó r , w s t ę p i o p r a ć . A . Zieliński,
K a t o w i c e 1984.
B ą k S.
1963
Zróżnicowanie
narzecza śląskiego
Prace i M a t e r i a ł y Etnograficzne, t. X X I I I .
B u k o w s k i A.
1959
Pomorze
Gdańskie
1807-1850.
Wybór
źródeł,
Wrocław.
B y s t r o ń J.S.
1935
Megalomania
narodowa,
Warszawa
Chlebowczyk J.
1983
O prawie do bytu małych
twórcze
i młodych
narodów.
we wschodniej Europie środkowej
do początków
Kwestia narodowa i procesy
w dobie kapitalizmu
(od schyłku
narodoXVIII
XX w., W a r s z a w a - K r a k ó w .
C h o c i s z e w s k i J.
1862a
O narodowości,
„ G w i a z d k a C i e s z y ń s k a " , nr 2.
1862b
O narodowości,
„ G w i a z d a C i e s z y ń s k a " nr 3.
1862c
O narodowości,
„ G w i a z d k a C i e s z y ń s k a " , nr 13.
Długoborski
1959
W.
Wiosna Ludów
t. I I I , 1764-1864,
na Śląsku,
[w:] Historia
cz. I V , 1831-1864,
Polski,
Warszawa.
S. Kieniewicz, W . K u l a , (red.),
35
GÓRNOŚLĄZACY
Długoborski
1957
W., P o p i o ł e k K .
Śląsk
w pierwszej polowie XIX wieku. Śląsk
w latach ¡806-1847.
Wybór
źródeł,
statystycznych,
[w:]
Wrocław.
D r a b i n a J.
1991
Życie
codzienne w miastach śląskich
XIV i XV wieku, Opole.
„Dziennik Górnośląski"
1848
nr 41.
G a l o s A.
1956
Polskość
Śląska
w XIX wieku w świetle
Szkice z dziejów
Śląska,
niemieckich materiałów
E . M a l e c z y ń s k i e j (red.), t. 2, s. 1-39.
Gerlich M.G.
1981
Problem tradycji i zmiany kulturowej na Śląsku
a zagadnienie odrębności
regional
nej, „ Z a r a n i e Śląskie", z. 3-4.
1992
Tradycyjne wierzenia śląskie.
Świat
nadzmysłowy
a życie
codzienne, praca i
obrzęd,
Warszawa-Wrocław.
Gospodarek T.
1968
Walka o kulturę
narodową
ludu na Śląsku
(1815-1863), W r o c ł a w .
Grzybowski K.
1970
O jeżyna
— naród - państwo,
Warszawa.
Jeske-Choiński T.
1880
Listy
ze Śląska,
[w:] Górny
Śląsk
i Zagłębie
obyczajów,
języka
w dawnych
opisach
wiek
XIX,
i usposobienia ludności,
[w:]
Górny
A. Zieliński, (red.), Katowice.
H y t r e k A.
1877
Górny
Śląsk
Śląsk
i Zagłębie
pod względem
w dawnych opisach. Wiek XIX, A . Zielińki (red.), Katowice 1984.
K i e n i e w i c z S.
1948
Rok 1848 w Polsce. Wybór
1982
Historyk
a świadomość
źródeł,
Wrocław.
narodowa, Warszawa.
K o k o t J.
1973
Problemy narodowościowe
na Śląsku
od X do XX wieku, Opole.
Kołłątaj H.
1808
Uwagi nad teraźniejszym
tylżyckiego
położeniem
zwą Księstwem
tej części
Warszawskim,
ziemi polskiej,
której
od
pokoju
Lipsk.
Kopeć E.
1981
PołudnioWo-zachodnie
kresy Rzeczpospolitej
1918-1939.
Społeczne
warunki inte
gracji, Katowice.
Kubiak H.
1975
Rodowód
Kucharska
narodu amerykańskiego,
Kraków.
T . , N a s z A . , R o s p o n d S.
1973
Wieś dolnośląska
1840, W r o c ł a w .
K w i a t e k A.
1991
Przywódca
i przywództwo
(1848-1914),
narodowe
na Górnym
Śląsku
w polskiej
tradycji
Opole.
Łepkowski J
1855
Lud polski i jego siedziby na Śląsku
pruskim, „ C z a s " , nr 161.
Marek F.A.
1987
Miejsce
«Głosu
wołającego
społeczno-politycznej,
na puszczy»
[w;:] Karol
Karola Miarki
Miarka
a odrodzenie
w dziejach śląskiej
narodowe
na
myśli
Śląsku,
J . Glensk, S. Sochacka (red.), Opole.
Miarka K.
1984
Głos
wołającego
Śląsku.
Słowo
na puszczy
wstępne.
górnośląskiej,
czyli o stosunkach
A . B r o ż e k , Katowice.
ludu polskiego
na
36
MARIAN GRZEGORZ
GERUCH
Obrębski J.
1936
Problem etniczny Polesia, „ S p r a w y N a r o d o w o ś c i o w e " , nr 1-2, s. 1-21.
P a w l u c z u k W.
1972
Światopogląd
jednostki
w warunkach rozpadu społeczności
tradycyjnej,
Warszawa.
P o ś p i e c h J . , S o c h a c k a S.
1976
Lucjan Malinowski
a Śląsk,
Opole.
R o b o t y c k i Cz.
1980
Tradycja
Spiszu,
i obyczaj
w środowisku
wiejskim - studium etnologiczne
wsi Jurgów
na
Wrocław-Warszawa.
Simonides D.
1989
Rozwój
i znaczenie folkloru
na Górnym
Śląsku,
[w:] Folklor
Górnego
Śląska,
D . Simonides (red.), Opole.
Stalmach J.
1855
Józef
Lompa - pierwszy autor śląski,
„ G w i a z d k a C i e s z y ń s k a " , nr 10.
Staszczak Z.
1978
Pogranicze polsko-niem ieckie jako pogranicze
etnograficzne,
Poznań.
S t a s z i c S.
1807
O Statystyce
Polski. Krótki
rzut wiadomości
oswobodzić,
i tym,
w nim chcą
i
Wybór
Bałtyku.
którzy
źródeł
potrzebnych
rządzić,
(1795-1950),
tym, którzy
Kraków,
ten kraj
[w:] W stronę
W . Wrzesiński,
chcą
Odry
T . Kulak,
(red.)
W r o c ł a w - W a r s z a w a 1990, 1.1.
1954
Przestrogi
dla Polski, [w:] Pisma filozoficzne
i społeczne,
1.1, Warszawa.
S t a w a r z A.
1985
Żyrardów.
Narodziny społeczności
(1830-1870),
Warszawa-Żyrardów.
Stomma L.
1986
Antropologia
kultury wsi polskiej XIX w., Warszawa.
Tobiasz T.
1945
Pionierzy odrodzenia narodowego i politycznego
na Śląsku
(1763-1914),
Katowice.
Ujazd o wski T.
1830
Śląsk,
„ G a z e t a Polska", nr 334.
W.S.
1886
Pruska polityka
wydaleń
i wywłaszczeń,
„ A t e n e u m " , t. I V .
Wanatowicz M.W.
1992
Społeczeństwo
Wrzesiński
1988
Śląska
(1795-1914),
Katowice.
Kresy
czy pogranicze?
Problem
ziem zachodnich
Polską
i północnych
etniczną
w polskiej
a historyczną.
myśli
politycznej
XIX i XX w. [w:] Między
polityczna
XIX i XX wieku, W . Wrzesiński (red.), t. 6, W r o c ł a w - W a r s z a w a .
Wrzesiński
1990
polskie wobec Górnego
W.
Polska
myśl
W., K u l a k T .
W stronę
Odry i Bałtyku.
Wybór
źródeł
(1795-1950).
W . Wrzesiński, T . K u l a k
(red.), W r o c ł a w - W a r s z a w a , t. 1.
W y c i s ł o J.
1992
Ks. Jan Alojzy Ficek. Zarys działalności
Zadrożyńska
1986
religijno-społecznej,
Katowice.
A.
Kultura
tradycyjna
robotniczej
i współczesna
kultura robotnicza,
[w:] Wokół
tradycji
kultury
w Polsce, A . Ż a r n o w s k a (red.), Warszawa.
Z i e l i ń s k i A.
1974
Polskie podróże
nie..., W r o c ł a w .
po Śląsku
w XVIII
i XIX wieku (do 1863),
w y b ó r i opracowa
GÓRNOŚLĄZACY
37
MARIAN GRZEGORZ GERLICH
T H E UPPER SILESIANS. F R O M ETHNIC IDENTITY TOWARDS
POLISH NATIONAL CONSCIOUSNESS
Summary
T h e subject of the study is the transformation of group-identity of the Polish-speaking
Upper Silesians from ethnic identity into national consciousness. T h e process has been studied
as it had developed from the last years of the 18th century up to so-called K u l t u r k a m p f (second
halfth of the 19th cent.) since that was the most important period in the emergence of the U p p e r
Silesians
5
consciousness of nationality. I t began with the slow weakening of the previous
"native", "domestic" self-identification, ahistorical and characteristic for all relatively isolated
local peasant and early industrial communities.
T a k i n g into account the dynamics and mechanisms of the transformations the author has
distinguished their three successive stages:
-
since the last years of the 18th century up to the period of the European revolutionary
movements of 1848,
-
the period of the revolutionary movements around 1848,
- the years of the so-called Kulturkampf, the Cultural Action of the Prussian state.
A p a r t from the historical determinants common for all those three stages, in each of them
there were some characteristic for the particular period of historical developments, determining
stabilization or cultural changes, resulting also in the changes in people's sense of identity.
I n the earliest period under study the Silesians' sense of identity can be defined as the
typical "ethnic" one, dominated by the sense of belonging to "native", "our people". I t is the
effect of the "consciousness isolationism" of small communities knowing only the limited areas
they live on with no broader experience and alternative knowledge. T h a t "domestic" reality
became, however, more and more exposed to administrative actions from acros its boundaries,
namely the activities of the Prussian state aiming at assimilation of the local population. T h e
evidence of those actions can be found in the Polish-language periodicals as well as recorded
by ethnographers of that time. T h e response to Prussian policy were the spontaneous attempts
at defining one's native culture although its another effect became the advancing Germanization of the Polish population.
T h e next stage brought about considerable changes, first of all the political activisation of
the Polish-speaking U p p e r Silesians. Institutionalized forms of defending the group's economic
interests began to emerge along with those enphasizing its cultural separateness. M o s t import
ant was the self-definition in terms of linguistic distinctness. Polish cultural formal institutions
were being established, mainly among urban population. T h e y succeeded in introducing the
Polish-speaking U p p e r Silesians into Polish national culture. T h e cultural activities of the group
obtained their political aspect; an example of such cultural-political function was the National
C l u b in B y t o m .
I n the developments of all-European revolts of 1848 the question of Silesia became that of
international significance, it was raised at the Slavonic Congress in Prague in 1848 as well as
in the Prussian parliament by its Polish deputies.
T h e advancement of the process was set back with the fall of the revolutionary movements,
followed by the Prussian retaliatory actions. O n the other hand Polish language had already
been introduced into the curricula of local schools and had not been banned - a good chance
for preservation and potential development of Polish nationality among the Silesians. I n the
writings of one of the local Polish national activist, K a r o l M i a r k a we can find an important,
although still marginal evidence of the occuring transformations.
T h e last stage was marked by the retaliatory Prussian law connected with K u l t r u r k a m p f
- Cultural A c t i o n . I t aimed to a great extent at Germanization of religious life - a vulnerable
38
MARIAN GRZEGORZ
GERLICH
sphere of peasant culture. Therefore its effects were just opposite to what the authorities
intended, i.e. the U p p e r Silesians' common activities defending their national identity on a large
scale. T h a t brought about the breaking of the people's "consciousness isolationism" and
passing to their sense of belonging to a nation.
I n the course of that over 80 years' period the identity formation led to the first manifes
tations of new attitudes and group self-definition, although the ethnic identity did not disap
pear. T h e U p p e r Silesians defined themselves in t e r n s of their own separateness and lack of
identification with the Prussian state, mainly due to the civilization distance of the region. Being
the natives of "our own land" bur also the subjects of the K i n g of Prussia (since 1971 the K a i s e r
of G e r m a n y ) belonged to their definition of identity as well.
A p a r t from the Silesian regional specificity the process of nationality formation was
convergent with those occuring on other areas of Central E u r o p e in that period of history.
Translated
by Anna
Kuczyńska-Skrzypek