7c1d161db9ef32fa2d661c2737d2f10e.pdf

Media

Part of Matczyny ból nie ma granic / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.2

extracted text
Matczyny ból nie ma granic
Opis śmierci w czasopismach kobiecych
Z u z a n n a Grębecka-Ćwiek

Chcę tu zanalizować kilka opisów nagiej, tragicznej s'mierci
zamieszczonych w pismach kobiecych. Abstrahuję od problemu,
czy przytoczone wypadki rzeczywiście miały miejsce. Wystar­
czy mi, że są przedstawiane - i prawdopodobnie odbierane przez
częs'ć audytorium - tak, jakby były prawdziwe. Podkreśleniu
prawdziwości służy podawanie danych bohaterów - imion, ini­
cjałów nazwiska, wieku, miejsca zamieszkania - oraz zamie­
szczanie zdjęć.
Pisma, z których pochodzą omawiane teksty, można podzie­
lić na dwa rodzaje. Do pierwszego należą Cienie i Blaski, Z ży­
cia wzięte i Sukcesy i Porażki. Zawierają one prawie wyłącznie
opowiadania, przedstawiane jako prawdziwe historie opisywane
przez czytelników. Historie dotyczące s'mierci pojawiają się
głównie w rubryce Ludzkie dramaty lub podobnych - Rozstania
i powroty, Na przekór przeciwnościom itp. Wyłom stanowi tutaj
opowiadanie Straciłam przyjaciela - jest ono pracą na konkurs
Największe osiągnięcie mojego życia. Opowiadania nie mają
charakteru reportażowego. Jeśli nawet pojawiają się jakieś zdję­
cia, są one tylko umowną ilustracją. Zupełnie inaczej jest w przy­
padku artykułów z pism takich, jak „Życie na gorąco", „Naj",
„Na żywo" i „Pani domu". Widać to już po nazwach rubryk,
w których zamieszczane są tego typu teksty - „Reporterzy przed­
stawiają", „W tajemnicy", „Temat tygodnia". Pojawiają się licz­
ne zdjęcia i szczegóły, dzięki którym możemy umiejscowić opi­
sywane wydarzenia.
Jak już zostało powiedziane, przedmiotem opisu jest śmierć
nagła, najczęściej w wyniku wypadku samochodowego lub z po­
wodu nagłej i niespodziewanej choroby, zwłaszcza spotykająca
osoby bardzo młode. Jeżeli mamy do czynienia z chorobą, to
uważa się że ona sama zwykle nie jest śmiertelna, zgon następuje
w wyniku błędu lekarskiego lub zaniedbania. Tylko trzy spośród
przytaczanych historii dotyczą zabójstwa, jedna samobójstwa.

Philippe Aries pisząc o stosunku do nagłej śmierci w średnio­
wieczu, przeciwstawiają śmierci zapowiedzianej, poprzedzonej
znakami. „Skoro śmierć miała być w ten sposób zapowiedziana,
nie mogła być nagła, repentina. Kiedy nie uprzedzała o sobie,
przestawała być koniecznością groźną, ale oczekiwaną i chcąc
nie chcąc akceptowaną. Burzyła wtedy porządek świata, w który
wszyscy wierzyli, stawała się bezsensownym narzędziem przy­
padku, a czasem przejawem gniewu Bożego." W analizowanych
artykułach przeciwstawia się nagłą śmierć raczej chyba śmierci
ze starości, a przynajmniej w późnym wieku, ale również, jak
u Ariesa, jest ona czymś, co burzy porządek świata. Dlatego naj­
pierw pokazuje się bohatera tuż przed nieszczęściem, jeszcze
wpisanego w ten porządek.. „ [Dzieci] beztrosko wracały do do­
mu. Szły poboczem drogi, trzymając się za ręce..." [15] , „Przez
kuchenne okno obserwowałam, jak mój synek wskakuje na rower
i pędzi po naszej ulicy." [6] Nic nie wskazuje na zbliżające się
nieszczęście, życie toczy się w pełni normalnie. Nie ma żadnych
znaków zapowiadających tragedię. Podkreślony jest spokój pa­
nujący w naturze. „Wtedy przed rokiem też był piękny, wiosenny
dzień." [6]. Znaki pojawiają się dopiero po fakcie, wskazują na
to, że porządek już został naruszony. „Po półgodzinie
usłyszałam
syrenę karetki pogotowia." [6], ,J*rzed blokiem stał wóz policyj­
ny, klatka pełna była gapiów." [2]
Śmierć w pewnym sensie zaburza następstwo czasów,
w którym przyszłość jako oczywista konsekwencja teraźniejszo­
ści jest możliwa do przewidzenia, zaplanowania. Pokazuje dy­
stans, który w rzeczywistości je dzieli. Podważa wiarę w sens
myślenia o dniu jutrzejszym. „Wszystkie nasze plany okazały się
niewiele warte. Tamtego dnia mieliśmy pojechać do rodziców
mojego ukochanego, by powiedzieć im, że będą mieli wnuka."
[12] Zmarły powinien żyć, jest silnie związany ze światem. Te
związki pokazuje się przez umieszczenie go w porządku spo[

2

I Mimo złego stanu zdrowia po porodzie lekarze wypisali panią Barbarę do domu n 2 Rodzice 3-letniej Mitenki nie mogą pogodzić się ze śmiercią swego dziecka

62

łecznym - zwykle jest osobą posiadającą liczną rodzinę, która go
potrzebuje. „Bogdan osierocił dwoje dzieci: 10-letnią Zuzie,
i 9-letniego Bartka. Na pogrzebie strasznie płakały." [10] Pod­
kreślają to zdjęcia rodziny zmarłego (il. 1.) To zachwianie po­
rządku szczególnie wyraźne jest w przypadku s'mierci dzieci.
Daje się tu do zrozumienia, że zmarły one zbyt wczes'nie, nie
przeżywszy w pełni swego życia. „Syneńku, w bólach cię urodzi­
łam, tyle cię pielęgnowałam, a teraz ja, matka, muszę przycho­
dzić na twój grób. Zamiast doprowadzić do pierwszej komunii,
opłakuję ciebie..." [5] W tej wypowiedzi wyraźnie widać prze­
konanie, że sytuacja, w której dziecko umiera przed rodzicami,
jest nienormalna, nienaturalna.
Początkowo, aby ratować zagrożony porządek s'wiata, bliscy
zmarłego odrzucają złą nowinę, nie przyjmują jej do wiadomo­
ści. „Ofiary? Jakiej ofiary?! - nic do mnie jeszcze nie docierało."
[2] ,Moie to nie o ich dziecko chodzi? Milenka jeszcze wczoraj
była przytomna (il. 2). Płukanie żołądka nie jest przecież aż tak
skomplikowane?!" [9] Bliscy nie mogą uwierzyć, że ktos', kto je­
szcze do niedawna należał do s'wiata żywych, ich s'wiata, może
umrzeć lub być zagrożony s'miercia. W opisie podkreśla się jego
dobrą kondycję fizyczną. „To musi być pomyłka! Jesteś naj­
zdrowszym i najbardziej wysportowanym człowiekiem, jakiego
znam!" [3] Również dołączone zdjęcia przedstawiają przyszłego
zmarłego, gdy jeszcze jest żywy i zadowolony z życia.
Sam opis s'mierci jest zazwyczaj bardzo oszczędny. Oczywi­
ście zdarzają się drastyczne szczegóły. „Widziałam, jak porusza­
ły się jego oczy, a potem Michał zaczął sinieć." [5] Ale to należy
do rzadkos'ci. Moment s'mierci bywa czasem wręcz pomijany.
„Po roku Jacek zachorował na AIDS. Minęło dziewięć miesięcy,
zostałam sama." [4] Być może dzieje się tak dlatego, że nagła
s'mierc stanowi wyrwę w normalnym funkcjonowaniu s'wiata,
otwiera wrota chaosowi. Czytelnik chce zachować do tego dy­
stans, obserwować chaos tylko z daleka. Poza tym, tak jak opis
cudzego cierpienia kieruje nasze myśli ku własnemu cierpieniu,
opis cudzej s'mierci przypomina nam o własnej s'miertelnos'ci.
Prawdopodobnie zresztą dokładny, kliniczny opis agonii byłby
zbyt drastyczny dla odbiorców. Masowy odbiorca wcale nie pra­
gnie, by opis był bardzo realistyczny. Jak twierdzi Dwight Macdonald, kultura masowa „odbiera treść zarówno głębszej rzeczy­
wistości (seks, śmierć, porażka, tragedia) jak prostym, sponta­
nicznym uciechom, ponieważ rzeczywistość byłaby zbyt realna,
a uciechy zbyt żywe ".
3

Czasem bliski dowiaduje się o nieszczęściu w ogóle dopiero
po fakcie, od osób trzecich. „W słuchawce usłyszałem zapłakany
glos szwagierki: „Bogdan... nie żyje. Rozbił się pod niemiecką
granicą". [10], „Nazajutrz dowiedziałam się, że miał wypadek,
prowadząc samochód po pijanemu. Uderzył czołowo w zaparko-

waną ciężarówkę. Zginął na miejscu." [1] To dodatkowo oddala
s'mierc. Zamiast szczegółowego opisu umierania pojawia się
szczegółowy opis miejsca i okolicznos'ci s'mierci, często wzboga­
cony zdjęciami, ( i l . 3.) Zaspokaja to potrzebę uczestnictwa
u czytelników. Zwłaszcza zdjęcia dają im możliwos'ć przeniesie­
nia się na miejsce tragedii. Przeniesienia intelektualnego, bo nie
cielesnego, a też nie do końca emocjonalnego. Czytelnik może
poznać i zrozumieć tragedię bez konieczności osobistego jej
przeżywania. Staje się kimś' w rodzaju widza w stanie czystym,
opisanego przez Edgara Morina. „Widz się przygląda. Widzem
jest w równym stopniu czytelnik dziennika czy czasopisma. Nowe
techniki wytwarzają typ widza w stanie czystym, to znaczy ode­
rwanego fizycznie od widowiska, ograniczającego się do bierne­
go patrzenia. Wszystko się rozgrywa przed jego oczami, ale on
nie może niczego dotknąć, nie może włączyć się cieleśnie w to, co
obserwuje. W zamian za to wzrok widza dociera wszędzie, zarów­
no do buduaru Brigitte Bardot, jak i do międzyplanetarnej
rakie­
ty Titowa." A także na miejsce tragicznej s'mierci.
To, co powiedziałam do tej pory, skłania do stwierdzenia, że
w gruncie rzeczy to życie, a nie s'mierc, jest tematem tych histo­
rii. Wszystkie one koncentrują się wokół osób bliskich zmarłe­
mu, ich przeżyć. Wyrażają to choćby niektóre tytuły opowiadań
- „Matczyny ból nie zna granic" czy „Nie chciałam ślubu, teraz
bardzo żałuję". Podkreślają one więzi łączące bliskich ze zmar­
łym. Również na zdjęciach przyszły zmarły jest pokazany w oto­
czeniu rodziny. Przywoływane są przedmioty, które należały do
niego. ,Mariola z kąta wyciąga rowerek. (...) Teraz dzieci jeżdżą
po podwórku na rowerkach, a ja mojego synka jut nie zoba­
czę..." [5] Kontrast między trwałością rzeczy materialnych
a nietrwalos'cia, ulotnos'cia życia ludzkiego podkreśla grozę
s'mierci. W dodatku pamiątki pozostałe po zmarłym przypomi­
nają o nim, powiększając żal i ból bliskich. Duże wrażenie robi
zdjęcie matki z rowerkiem należącym do jej zmarłego dziecka
(il. 4.) czy rodziców w pokoiku, który od s'mierci dzieci nie zo­
stał przemeblowany. Takie przywoływanie pamiątek po zmar­
łych jest zgodne z tradycją. Odnajdujemy to choćby u Kocha­
nowskiego, który rozpoczyna tren V I I słowami:
nieszczęsne
ochędóstwo, żałosne ubiory/ mojej najmilszej cory!/ Po co me
smutne oczy za sobą ciągniecie,/ żalu mi przydajecie?"
Warto
odwołać się wlas'nie do Trenów, gdyż ich temat - nagła s'mierc
dziecka - jest analogiczny do tematu rozważanych tu opisów ga­
zetowych. I podobnie jak w tych ostatnich chodzi o przeżycia
osób bliskich zmarłemu, w Trenach s'mierc Urszulki jest w grun­
cie rzeczy tylko pretekstem do pokazania przeżyć Kochanow­
skiego.
Ą

5

Aby uratować porządek s'wiata, bliscy udają, że zmarły nadal
należy do s'wiata żywych, przynajmniej w takim sensie, że moż­

3 Hżb/eta Шивка г Rom/adom nie może otrząsnąć się po trageśi, jaka ją spotkała
ni

na coś dla niego zrobić, a tym samym włączyć go jako przyczy­
nę w swoje działania. Takim działaniem może być szukanie od­
powiedzialnych za nieszczęście. ,JMatczyny ból nie ma granic,
może czas przyniesie ukojenie. Ale teraz Mariola szuka odpowie­
dzi na pytanie: kto jest winien." [5] Dość często odpowiedzialno­
ścią za nieszczęście obarczają siebie samych, jak w artykule pod
znamiennym tytułem „Czy odpowiadam za śmierć mojego bra­
ta?". Jeśli istnieją jacyś faktyczni sprawcy tragedii, osoba bliska
może czuć się współwinna, jak matka zamordowanej dziewczy­
ny, która wyznaje: „Do dziś nie mogę sobie wybaczyć, że odra­
dziłam Ani wezwanie policji. Może wtedy nic by się nie wydarzy­
ło... " [2] Znalezienie winnego jest ważne również dlatego, że do
pewnego stopnia neguje przypadkowość śmierci. Staje się ona
konsekwencją czyichś działań, a więc znajduje swoje miejsce
w porządku świata.
Inną tego typu działalnością jest dbanie o grób zmarłego.
Grób jest czymś, z czego zmarły będzie niejako korzystał. Cza­
sem bywa to interpretowane bardzo dosłownie. „Grób Michała
jest murowany: Mariola uczepiła się myśli, że trzeba zrobić tak,
aby ziemia swoim ciężarem nie uwierała dziecka." [5] Wszystko
to pozwala wierzyć, że zmarły jeszcze nie całkiem odszedł,
a przynajmniej funkcjonuje w uporządkowanym świecie. Skoro
ciągle można coś dla niego zrobić, jest w jakiś sposób obecny, quasi-żywy. Skrajnym przejawem tej tendencji jest udawanie, że
zmarły żyje. Philippe Aries, opisując śmierć we współczesnym
świecie, pisze o wystawianiu zwłok w sali domu pogrzebowego.
„Czasem pokazują go w specjalnej inscenizacji, jak gdyby jeszcze
żył, przy biurku, w fotelu, a nawet z cygarem w ustach." Ale jed­
nak kiedyś wreszcie życie wraca do normy. Może okazać się wte­
dy, że śmierć ta była dla bliskich w jakiś sposób przydatna. „To
doświadczenie sprawiło, że patrzę na świat trochę inaczej niż moi
6

rówieśnicy. Na pewno rozumiem więcej i częściej zastanawiam
się nad życiem" [3].
Podsumowując, schemat takich opisów wygląda następująco.
Pokazane jest normalne życie zwykłych ludzi, na których nagle
spada nieszczęście w postaci niespodziewanej śmierci kogoś bli­
skiego i kochanego. W pierwszy momencie odrzucają oni tę wia­
domość, potem cierpią, a cierpienie to jest zwiększane przez
przedmioty przypominające o zmarłym. Następnie skupiają się
na realnym działaniu, które ma i m ułatwić zaakceptowanie nie­
szczęścia - szukanie winnego, opieka nad grobem. W końcu ży­
cie wraca do normy. Opisywane zdarzenia nie są w żaden sposób
niezwykłe, w tym sensie, że nie ma nic niezwykłego w sposobie
przeżywania cierpienia przez ich bohaterów. Wiadomo, że prasa
brukowa żywi się sensacją, niezwykłością. A jednak nie publiku­
je się tekstów o zmarłym, który byłby złym człowiekiem, które­
go śmierć stanowiłaby dla rodziny szczęśliwe zrządzenie losu.
Bohaterkami nie bywają matki, które wiadomość o śmierci
dziecka skwitowałyby wzruszeniem ramion.
Dlaczego opis naturalnego sposobu przeżywania tragedii
jest atrakcyjniejszy od opisu przeżycia niecodziennego? Tym,
co najbardziej niepokoi czytelnika, jest moim zdaniem zagro­
żenie porządku świata. Nagła śmierć jest tym silniej przeżywa­
na, tym bardziej wstrząsa czytelnikiem, i m bardziej burzy ład.
Dlatego ważne jest pokazanie harmonii, która panowała, zanim
nastąpiło nieszczęście. Dlatego też podkreśla się, jak bardzo
bliscy kochali zmarłego i jak wielki jest ich ból po jego stracie.
Na myśl o tym, że takie nieszczęście mogłoby stać się kiedyś
jego udziałem, czytelnik odczuwa lęk. Ale odczuwa też zado­
wolenie, widząc, jak wielkie cierpienie go omija. Aby czytelnik
był w pełni zadowolony z artykułu, matczyny ból musi nie mieć
granic.

SPIS W Y K O R Z Y S T A N Y C H
1. Straciłam przyjaciela, „Cienie i Blaski", nr 6, czerwiec 1997, Praca
konkursowa: Największe osiągnięcie mojego tycia.
2. Tragiczna miłość, „Z życia wzięte", nr 4 (37), 14 02 - 27 02 97, ru­
bryka „Ludzkie dramaty".
3. Zostanę z tobą aż do końca, „Sukcesy i Porażki", nr 10 (23), 02 05
- 15 05 97, rubryka „Na przekór przeciwnościom".
4. Tylko rodzice wiedzą, Że jestem nosicielką wirusa HIV, „Nąj",
nr 28/97 (146), 7 lipca - 13 lipca 1997, rubryka „W tajemnicy".
5. Matczyny ból nie ma granic, „Ш}", nr 20/97 (142), 1 2 m ą j a - 18maja 1997, rubryka „Reporterzy przedstawiają".
6. Przed nami cale życie, „Sukcesy i Porażki", nr 14, 29.06 - 10.07.97,
rubryka „Rozstania i powroty".
7. Czarna seria w tczewskim szpitalu, „Życie na gorąco", nr 43, czwar­
tek, 23 października 1997, rubryka „Temat tygodnia".
8. Zamordowano moją przyjaciółkę, „Z życia wzięte", nr 19, 12.09

ARTYKUŁÓW:

- 25.09.97, rubryka „Ludzkie dramaty".
9. W szpitalu szukali ratunku..., „Życie na gorąco", nr 1, wtorek, 30
grudnia 1997, rubryka „Temat tygodnia".
10. Czy odpowiadam za śmierć mojego brata?, „Naj", nr 51/97 (173),
rubryka „W tajemnicy".
11. Popełniłam wielki błąd, „Z życia wzięte", nr 22, 24.10. - 06.11.97,
rubryka „Ludzkie dramaty".
12. Me chciałam ślubu, teraz bardzo żałuję, „Na żywo", nr 11, wtorek,
27 maja - 9 czerwca 1997, rubryka „To jest miłość!"
13. Nie potrafdam ocalić jej przed śmiercią, „Cienie i Blaski", nr 11, li­
stopad 1997, rubryka „Wieczne wyznania".
14. Rodzice oskarżają - Marcin byl torturowany! Popełnił samobójstwo!,
„Pani domu", nr 15, środa, 9 kwietnia 1997, rubryka „Temat tygodnia".
15. Pobocza śmierci, ,Życie na gorąco", nr 22, środa, 28 maja 1997, ru­
bryka „Temat tygodnia".

PRZYPISY:
1

Philippe Aries, Człowiek i śmierć, tł. Eligia Bąkowska, PIW, Warszawa
1992, p. 24
Liczby w nawiasach kwadratowych odsyłają do numeru artykułu
w spisie zamieszczonym na końcu tekstu.
Dwight Macdonald, Teoria kultury masowej, [w:] Kultura masowa,
red. Cz. Miłosz, Paryż 1958, s. 29
Edgar Morin, Kultura czasu wolnego, [w:] Antropologia kultury,

2

3

4

64

red. Grzegorz Godlewski, Wydawnictwa UW, Warszawa 1995,
s. 494
Warto też zauważyć, że zarówno przedmioty należące do zmarłego, jak
i miejsce śmierci (wypadku) mają charakter mediacyjny, należą zarówno
do świata żywych, jak i do świata zmarłych. Za zwrócenie mi na to uwa­
gi dziękuję Tomkowi Rakowskiemu.
Philippe Aries, op. cit., ss. 588-589
5

6

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.