b162bb6acd1bd816339126c761a8f243.pdf

Media

Part of Między oralnością a cyrograficznością/ Barbarzyńca 2012 nr 1(18)

extracted text
Adam

Głowacki

Ur. w 1985 roku.Absolwent kulturoznawstwa (specjalność teoria i historia kultury)
oraz pedagogiki resocjalizacyjnej z profilaktyką społeczną na Uniwersytecie Śląskim
w Katowicach. Ukończył również studia na Międzyuczelnianych Indywidualnych
Studiach Humanistycznych w Akademii „Artes Liberales". Aktualnie pracuje jako
pedagog szkolny. Związany jest z Zakładem Teorii i Historii Kultury na Wydziale
Filologicznym UŚ, gdzie pod opieką prof.zw.dr hab. Ewy Kosowskiej przygotowuje
rozprawę doktorską. Interesuje się psychologią, historią, filozofią i antropologią
medycyny, a także kulturowymi implikacjami przymusowych zsyłek ludności polskiej
na Syberię.

Analiza antropologiczna baśni 0 krasnoludkach i o sierotce Marysi

Antropologia literaturymetoda badawcza
Szeroko rozumiany paradygmat interdyscypli­
narności, jaki stał się udziałem współcześnie rozu­
mianej myśli humanistycznej, zakłada, najogól­
niej rzecz u j m u j ą c , p e w n ą k o r e s p o n d e n c y j n o ś ć
p o m i ę d z y o k r e ś l o n y m i dziedzinami naukowego
poznania, często takimi, które wcześniej m i a ł y
niewiele w s p ó l n y c h płaszczyzn porozumienia.
Wieloaspektowe interpretacje zjawisk kulturo­
wych przeprowadzane w perspektywie interdy­
scyplinarnej otwierają zupełnie nowe możliwości
podejmowania określonych problemów, wy ma.-*
gają jednak od badacza również podwójnej kom­
petencji. Przekroczenie ra.m metod ^yyp ra-cowanych w macierzystej dziedzinie, otwarcie sic na.
zupełnie nowe doświadczenia poznawcze, w y m a g a j ą
przyjęcia w wielu spornych miejscach komoro
misu predefiniowania sprawdzonych i dotychczas
funkcjonalnych terminów i poieć Bvć może wiele
z nowych metod ooartych na interdyscyolinarności
nie przetrwa próby czasu, ale na razie poszukują
-

własnej tożsamości albo doskonalą się w konkret­
nych zastosowaniach.
Jedną z nich jest antropologia literatury, oparta
na dorobku klasycznie rozumianego literaturoznaw­
stwa i antropologii kultury. Jak każda nowa metoda,
korzystająca z dorobku tradycyjnych metodologii,
musi szukać swojej własnej tożsamości, wypracować
własne terminy i pojęcia. Nie sposób nie zgodzić się
z konstatacją Anny Gomóły: „antropologia jest jedną
z nauk. Jednakże j u ż sama nazwa może sprawiać
kłopot" . Mamy do czynienia ze swoistego rodzaju
dysonansem poznawczym w y n i k a j ą c y m z wielo­
znaczności terminologicznej nazw poszczególnych
dyscyplin Pojawia się bowiem problem z precy­
zyjnym określeniem przedmiotu badań poszcze­
g ó l n y c h dyscyplin. Przy czym warto d o d a ć , że
antropologia nie jest w tym osamotniona. Podobne
problemy z ustaleniem własnej tożsamości może
mieć również socjologia czy psychologia (psyche —
dusza) które oodmiotem iPrzedmiotem swoiego
zainteresowania uczyniły Człowieka, rozumianego
indywidualistycznie lub zbiorowo Wszędzie tam
gdzie człowiek zaczyna formułować prawdy o sobie'
1

L a r i a sraie sie z noznawrze.o nnnkm widzenia ro
n ,mn i d , „ J
i L
.
' i P
najmniej dwuznaczna,
zauważyła t w a
Kosowska:
W pojęciu antropologii upatrywać można swoiste­
go błędu logicznego. Oto człowiek - jakkolwiek
rozumiany - podejmuje trud wyjścia poza samego
siebie i formułowania prawd o sobie. Stąd badania
antropologiczne - jeżeli mają mieć charakter obiektywistyczny - przypominają w pewnym stopniu wolaA . Gomóła, Od antropologii do antropologii literatury, [w:]
E . Kosowska, A. Gomóła, E . Jaworski (red.), Antropologia
kultury - antropologia literatury. Na tropach koligacji, Wyd.
U Ś , Katowice 2007, s. 142.
1

Pomijam w tym momencie kwestię dotyczącą zasadności
stwierdzenia, że antropologię można uznać za samodzielną
dyscyplinę naukową. Dyskusja, jaka wokół tego tematu toczy
się od kilku lat w naukach humanistycznych, jest niezwykle
ciekawa, nie stanowi jednak zasadniczego przedmiotu moich
rozważań. Zob. K. Brozi, Antropologia wartości.
Ujęcie
metodologiczne, Wyd. U M C S , Lublin 1989.

Adam Głowacki

80

nie Archimedesa o punkt podparcia, pozwalający na
podniesienie ziemi. (...) Każda interpretacja wymaga
niemożliwego: dystansu wobec siebie, wobec własnych
możliwości poznawczych, wobec nieuchronnych uwi­
kłań aksjologicznych .
2

„Wydaje się, że w Polsce pod pojęciem »antropologia literatury« można wyróżnić trzy podstawowe
obszary badań" . Na potrzeby moich rozważań naj­
bliższa jest mi opcja skądinąd o najdłuższej tradycji
- zaproponowana i sukcesywnie rozwijana przez
Ewę Kosowską koncepcja kulturowej antropologii
literatury, która zakłada, że „tekst literacki zawsze
celowo lub przypadkowo [podkreślenie - A G ]
ilustruje jakieś ważne kulturowo zjawisko, a przede
wszystkim rekonstruuje kontekst, w jakim to zja­
wisko funkcjonuje. Stąd każdy wybór materiału
może być w pewnym sensie usprawiedliwiony ale
nie każdy będzie w równym stopniu reprezenta­
tywny" . Tak rozumiana antropologia literatury
traktuje dzieło literackie jako materiał do badań
o charakterze antroDoloeicznym Przy jednoczesnym
założeniu że sama lokuie sie na styku dwu z Dozoru
odmiennych narracji- autor! którvk o n s't r u n i e
świar nrzedsrawionv dzieła'literackie™ z dosrennych sobie elementów i badacza - zorientowanecro metodologicznie re k o n s t r n n i a c e c r o
model kultury w oparciu o pewną powtarzalność
6

7

Wobec tak zarysowanych wątpliwości, antropo­
logia literatury jako metoda badawcza staje wobec
problemu nie tylko zdefiniowania, czym jest sama
antropologia jako dziedzina naukowego poznania, ale
też innej kwestii, a mianowicie - czym jest literatura?
Czym wreszcie jest owo zestawienie - „antropologia
literatury" ? Są to pytania skądinąd niezwykle ważkie
i inspirujące, podobnie jak spór wokół semantycz­
nego, a momentami wokół ontologicznego wymiaru
antropologii literatury , które jednak na potrzeby
tego tekstu, a także samej procedury badawczej
przezeń proponowanej, należy zawiesić. Niemniej jej
praktyczne zastosowanie wydaje się mieć niezwykle
istotny walor poznawczy w szeroko rozumianym dys­
kursie antropologicznym, ponieważ pozwala „czło­
wiekowi - w procesie odpowiednio zorientowanej
analizy tekstów kultury, w tym przede wszystkim
analizy warstwy referencjalnej dzieł literackich zrozumieć kontekst własnego dziedzictwa i dzia­
łanie mechanizmu jego przekształceń; zrozumieć
referencie dzieła poprzez konfrontacje z innymi źró¬
dłami a w rezultacie zbliżyć sie do ideału »poznania
siebie!"'.
3

4

2

E . Kosowska, Antropologia literatury. Teksty konteksty

interpretacje, Wyd. U Ś , Katowice 2003, s. 9.
„Samazbitka słowna a n t r o p o l o g i a
literatury
jest dzisiaj pojęciem, któremu należy nadać sens kontekstualny.
Nie powstało ono bowiem na oznaczenie realności, którą
3

w określonym momencie nazwano antropologią literatury, ale
raczej jako efekt pewnej luki, którą wypełnia pojęcie sugerujące
potrzebę badań interdyscyplinarnych; badań, które miałyby
być prowadzone na styku antropologii i literaturoznawstwa".
E . Kosowska, O niektórych przesłankach uprawiania antropologii
literatury, [w:] W. Bolecki, R. Nycz (red.), Narracja i tożsamość,
t. 1, Wyd. I B L PAN, Warszawa 2004, s. 104.
4

N a ten temat zob. A. Gomóła, Od antropologii. ..,op. cit.,

s. 142-157.
5

E . Kosowska, Kulturowa antropologia literatury.

8

Wprowadzenie, [w:] E . Kosowska, A . Gomóła, E . Jaworski
(red.), Antropologia kultury - antropologia literatury. Na
tropach koligacji, Wyd. U Ś , Katowice 2007, s. 21.
6

A. Gomóła, Od antropologii..., op. cit., s. 154.

Efektem prowadzonych przez Ewę Kosowską od lat
osiemdziesiątych badań są liczne publikacje, dotyczące
zarówno teoretycznych aspektów funkcjonowania
antropologii literatury, jako metody badawczej, jak i jej
praktycznego zastosowania. Zob. E . Kosowska, „Literatura
popularna"- igraszki semiologiczne, [w:] E . Czaplajewicz, E .
Kasperski (red.), Poszukiwania teoretycznoliterackie, P W N ,
Wrocław 1989; E . Kosowska, Postać literacka jako tekst
kultury. Rekonstrukcja antropologicznego modelu szlachcianki
na podstawie Potopu Henryka Sienkiewicza, Śląsk, Katowice
1985; E . Kosowska, Negocjacje i kompromisy. Antropologia
polskości Henryka Sienkiewicza, Wyd. Śląsk, Katowice
2002; E . Kosowska, Antropologia literatury. Teksty, konteksty,
interpretacje, Wyd. U Ś , Katowice 2003; E . Kosowska, E .
Jaworski (red), Antropologia kultury - antropologia literatury,
Wyd U Ś Katowice 2005- E Kosowska A Gomóła E
Jaworski (red) Antropologia kultury — antropologia literatury
Na tropach koligacji, Wyd U Ś , Katowice 2007.
7

8

E . Kosowska, Antropologia literatury. Teksty..., op. cit, s. 39.

B A RB A R ZV H C A

1(18)

PD1P

Między oralnością a cyrograficznością

wypowiedzi informatorów, składających się na
pewien fakt kulturowy - Jak pisze Kosowska:
9

Gdzieś tutaj, między tymi dwiema konwencjami,
etapami myślenia rwórczego, otwiera się przejście,
perspektywa swego rodzaju transgresji semantycznej,
która z jednej strony może być podstawą antropologizacji dzieła literackiego, a z drugiej fundamentem
interpretacji antropologiczno-kulturowej. Jeśli więc
te dwa sposoby uprawiania narracji w jakichś miej­
scach się spotykają, przecinają, nakładają, to mamy
do czynienia z antropologią literatury — w pewnym
jej rozumieniu .
10

81

tak zarysowanej problematyki - której nie sposób
w pełni rozwinąć w ramach tego tekstu - warto
przejść do praktycznego wykorzystania założeń
proponowanych przez a n t r o p o l o g i ę literatury,
ponieważ tylko wówczas można odkryć jej pełen
walor poznawczy.

Między oralnością
a cyrograficznością
„Dziewiętnastowieczni chłopi należeli do kręgu
typowych kultur »oralnych«, formowanych przez
słowo mówione, bez udziału pisma" , stwierdza
Nikodem Bończa-Tomaszewski, opierając się na
badaniach Konrada Prószyńskiego, który wyliczył,
że „około 1870 roku analfabetyzm obejmował 90%
społeczeństwa polskiego, a do 1907 roku zmalał do
70%" . W ł a d y s ł a w Grabski optymistycznie sza­
cował, że w 1897 roku 59% ludności w Królestwie
Polskim nie umiała czytać, a w 1913 roku minimum
5 0 % . Jakkolwiek przychylnym okiem patrzy­
l i b y ś m y na dane zebrane przez W ł a d y s ł a w a
Grabskiego, nie zmienia to faktu, że w X I X w. na
wsiach analfabetyzm był zjawiskiem powszechnym
O wiele bardziej krytyczny w tej kwestii jest Ludwik
Stomma który pisze że jeszcze około 1880
analfabeci stanowią około 94% ludności wie. kie
Królestwa Polskiego i oonad 95% w Galicii"
Rozliczne inicjatyw^ podejmowane naprzest żeni
14

Przy czym warto zaznaczyć, że tak rozumiana
antropologia literatury traktuje tekst literacki,
jako materiał do „rekonstrukcji kulturowego kon­
tekstu", ale także „winna wykorzystywać, potwier­
dzane w innego typu źródłach, dane kontekstualne
pozwalające na odsłanianie nie tylko podobieństw,
ale i różnic kulturowych" . G ł ó w n y m zarzutem
wobec antropologii literatury jest fikcyjność mate­
riału badawczego, który wykorzystuje w roli źródła
zastanego, czyli literatury. Argument, „że ta i m i ­
tacja świata [rzeczywistego - A G I posklejana jest
z prawdziwych detali niekiedy tak drobnych że
umykających opisom'profesjonalnych antropolo­
gów"
zdaje sie w oczach krytyki nie mieć zna­
czenia.'A trzeba wiedzieć że właśnie owe niuanse
wsoółtworza nieoowtarzainy c"zesto kontekst kultu
rowv w ktorvm fikcvine działania fikcvinvch boha
rerów zvskuia sens i w i a r w o d n o ś ć " " T a k k o l w i e k
niektóre z założeń antropologii literatury m o g ą
budzić onór czv snrzeciw zvsknie sobie ona coraz
wiecei z w o l e n n L w sran'owLc niezwvkle ciekawa
11

12

i płodną poznawczo m e t o d ę badawczą. Wobec
9

10

E . Kosowska, O niektórych...,

op. cit., s. 109.

Ibid., s. 109.

15

16

17

18

1 4

t. 89, 2005, s. 75.
1 5

1 6

E . Kosowska, Negocjacje..., op. cit., s. 19.

13

Ibid.,s.

19.

1 (18) PD1P

W. Grabski, O nauczaniu powszechnem i zakładaniu

L . Stomma, Antropologia kultury wsi polskiej XIX w., Tower

Press, Gdańsk 2000, s. 53.
Jak wspomina Ludwik Stomma, jedną z takich inicjatyw

podjęto w Galicji, gdzie już w 1872 r. wniesiono pod
obrady Sejmu Krajowego projekt ustawy O zakładaniu

BARBARZYŃCA

szkól

ludowych, Gebethner i Wolff, Warszawa 1913, s. 6.

1 8
1 2

K. Prószyński, Czytelność a nieczytelność narodu.

O nauczaniu kilkorakiemi sposobami Promyka, Wydawnictwo
Księgarni Krajowej i Gazety Świątecznej, Warszawa 1907, s. 6.

1 7

E . Kosowska, Antropologia literatury. Teksty..., op. cit,
s. 38.
1 1

N . Bończa-Tomaszewski, Kultura niepiśmienna i jej

wrogowie. Problem oralności wsipolskiej w XIX w., „Lud",

Adam Głowacki

82

X I X w., mające na celu szerzenie edukacji wśród
chłopów, potwierdzają, że analfabetyzm polskiej wsi
był podówczas jedną z „palących" kwestii.
Znamienny jest fakt, że „lud wiejski niechętny
jest dla oświaty" i „nieprzychylnie usposobiony do
szkoły" . Bończa-Tomaszewski, odwołując się do
ludowej aksjologii, konstatuje, że „nikłe postępy
alfabetyzacji wsi nie wynikały ani z opresji zaborców,
ani z opieszałości inteligencji, ani z ubóstwa, tylko
z faktu, że chłopi nie chcieli się uczyć pisać i nie
cenili pisma" . Przy czym w y m ó w k i w postaci:
„Ja nie mam tyle sposobu, abym mógł posyłać
swe dzieci do szkoły"; „Posyłałbym swe dzieci do
szkoły, ale cóż, kiedy one są m i potrzebne do
pomocy w gospodarstwie"; „Po co ma.m swe dzieci
posyłać do szkoły kiedy niejeden kilka zim się uczy
a jednak nic nie umie więc szkoda czasu i atłasu"'
Jeśli ws zvs cv będą uczeni któż będzie trzodę pasł
i na chleb pracował" - pozornie tylko uzasadniają
niechęć ludności wiejskiej wobec nauki.

na znaczenie procesu zetknięcia się „pierwotnej kul­
tury oralnej" , w rozumieniu, jakim nadał jej Walter
Ong, z pismem i wynikające z tego konsekwencje
dla ludowej oralności, jest cenną wskazówką inter­
pretacyjną, której u k o n t e k s t u a l n i e n i e
23

19

20

21

Istotnym tropem interpretacyjnym, zainicjo­
wanym, ale nie rozwiniętym w pełni przez BończęTomaszewskiego, jest myśl, że „przejście z fazy spo­
łeczeństwa oralnego do cyrograficznego jest jednym
z najdonioślejszych zjawisk społecznej historii Polski
między 1850 a 1950 rokiem" . Ryzykowne może
się w y d a w a ć umieszczanie zjawisk o charakterze kul­
turowym - z natury swej mających charakter długo­
trwały, fragmentaryczny, nigdy c a ł o ś c i o w y - w ścisłe
chronologiczne, i nadawanie i m wymiaru
totalnego, przełomowego. Jednak zwrócenie uwagi
22

i utrzymywaniu publicznych

szkól ludowych, która

- w spaczonym zresztą kształcie - uchwalona została w 1884
r.
Z . Strzetelska-Grynbergowa, Staromiejskie. Ziemia
i ludność, Muzeum im. Dzieduszyckich, Lwów 1899, s. 568;
cyt. za L . Stomma, op. cit, s. 53.
1 9

2 0

N . Bończa-Tomaszewski, op. cit, s. 77-78.

Wymówki
od posyłania
dzieci na naukę, [w:] S.
Mazurek, Komu nauka potrzebna (opisał dli ludu), druk.
Fr. Czerwińskiego, Warszawa 1884, s. 27-46; cyt. za:
N . Bończa-Tomaszewski, op. cit., s. 76.
2 1

2 2

N . Bończa-Tomaszewski, op. cit, s. 77.

„Jak wspomniano, oralność kultury nie zmienionej
znajomością pisma lub druku nazywam »oralnością
pierwotną«. Jest ona »pierwotna« (primary) w stosunku do
»oralności wtórnej« dzisiejszej kultury wysokiej technologii,
w której nową oralność podtrzymują telefon, radio,
telewizja oraz inne środki elektroniczne, których istnienie
i funkcjonowanie wsparte jest pismem i drukiem. Dzisiaj
właściwie nie istnieją pierwotne kultury oralne, ponieważ
każda kultura wie o piśmie i jakoś jego skutków doświadcza.
A jednak liczne kultury i podkultury, nawet związane
z wysoką technologią, zachowują niemało zróżnicowanych
nastawień właściwych oralności pierwotnej". W J . Ong,
Oralność
i piśmienność.
Słowo poddane technologii, tłum.
J Japola, Wyd K U L , Lublin 1992, s 32
2 3

Między oralnością a cyrograficznością

odnajdujemy w dziele Marii Konopnickiej. O tym
jednak później. X I X wiek jest okresem, w k t ó r y m
rozpoczyna się proces przeobrażania polskiej wsi,
bardzo mocno wspartej na filarze oralnego paradyg­
matu myślenia, który zdaniem Onga „przekształca
świadomość". Jest to moment, kiedy „pierwotna
myśl oralna" styka się nie tylko z pismem, ale także
z odmiennym paradygmatem myślenia - paradyg­
matem cyrograficznym. Pismo dla dziewiętnasto­
wiecznego chłopa jawi się jako coś obcego, nieznanarusza dotychczasowe struktury myślenia
i przełamuje powszechnie utrwalone w ś w i a d o ­
mości schematy. W opowiastce dla dzieci O krasno­
ludkach i o sierotce Marysi zilustrowany został p roces
zetknięcia się dwóch odmiennych p a r a d y g m a t ó w
myślenia - oralnego i cyrograficznego.' O t w a r t ą
kwestiąpozostajeto,czy opisanie przez Konopnicką

83

niezwykle istotnego faktu kulturowego miało cha­
rakter intencjonalny, czy nie. Warto jednakże pod­
kreślić, że umieściła wspomniany powyżej proces
w perspektywie XIX-wiecznej ludowej aksjologii,
korzystając przy t y m z przekazów folklorystycz­
nych , które w kulturze ludowej k u m u l u j ą i transponują społecznie akceptowane wartości .
24

25

2 4

A . Łobos, Słowo

i muzyka w Śpiewniku dla dzieci -

wpajanie postaw i przekazywanie
najmłodszym

u schyłku

dziedzictwa

narodowego

XIX stulecia, „Chowanna" tom

jubileuszowy 2009, s. 25.
2 5

Por. „(...) prawo w kulturach oralnych jest również

przechowywane w formułowych powiedzeniach
i przysłowiach, które nie są jedynie prawniczymi ozdobami,
lecz same prawo stanowią. W kulturze oralnej często wymaga
się od sędziego wyartykułowania szeregu stosownych
przysłów, które pozwolą mu podjąć decyzję równoważną do
konkretnego przypadku, jaki formalnie właśnie rozpatruje".
FOT. P. S Z U B A

Adam Głowacki

84

Skoro w kulturze ludowej niezwykle ważną rolę
odgrywało słowo mówione, to argument o ograni­
czeniach antropologii literatury ze względu na fikcyjność materiału badawczego wybrzmiewa szcze­
gólnie mocno. M i m o to należy pamiętać, że

przyjęta przez niego wersja historii od samego
początku nie budzi zaufania czytelnika.
Ten, jak zwykle, siedział nad ogromną księgą, w której
opisywał wszystko, co się od najdawniejszych czasów
zdarzyło w państwie Krasnoludków, skąd się wzięli
i jakich mieli królów, jakie prowadzili wojny i jak się
im w nich wiodło. Co widział, co słyszał, to spi­
sywał wiernie, a czego nie widział i nie słyszał, to
zmyślił tak pięknie, iż przy czytaniu tej księgi serca
wszystkim rosły [podkreślenie - A.G.]. On to pierw­
szy dowiódł, iż Krasnoludki, ledwie na piędź duże, są
właściwie olbrzymami, które się tylko tak kurczą, żeby
im mniej sukna wychodziło rici spencery i płaszcze, bo
teraz wszystko drogie .

Wyabstrahowanie ze świata przedstawionego danych
do rekonstrukcji kulturowego kontekstu jest, oczy­
wiście, zadaniem trudnym, ale nie niemożliwym.
Wymaga jednoznacznie wykroczenia w tej materii
poza tradycje literaturoznawcze i włączenia w proces
interpretacyjny niektórych przynajmniej elementów
procedury antropologicznej .
26

28

Koszałek-Opałekijego
zmagania z cyrograficznością
Nie budzi ż a d n y c h w ą t p l i w o ś c i , że postać
Koszałka-Opałka, „nadwornego kronikarza króla
Błystka", jest fikcyjna-już choćby z tego powodu, że
mamy do czynienia z krasnoludkiem. Jest to postać
stereotypowa, a momentami wręcz groteskowa.
Cieszy się wśród krasnoludków szacunkiem jako
uczony i to jemu zostaje powierzona misja odna­
lezienia zagubionej Wiosny. Jak pisze Konopnicka:
Krasnoludki tak dumni byli z kronikarza swego, że
gdzie tylko kto jakie zielsko znalazł, zaraz mu wieniec
plótł i na głowę wkładał, tak iż mu te wieńce resztę
rzadkich włosów wytarły i łysy był jakkolano [pod­
kreślenie - A.G.] .
27

Jako uczonemu, kronikarzowi, zostaje m u
powierzone zadanie z a p i s a n i a ! przechowy­
wania dziejów rodu K r a s n o l u d k ó w . Przy czym

Fakt z pozoru oczywisty - swobodne konstru­
owanie historii przez „nadwornego kronikarza",
w szerszej perspektywie analitycznej obrazuje nie­
zwykle istotny proces, o k t ó r y m Kosowska napisała:
Pozostając wierny materiałom źródłowym historyk
nie zawsze może być wierny przeszłości, gdyż obraz
tej ostatniej rekonstruuje opierając się na selektywnie
zachowanych przedmiotach, nierzadko stronniczych
relacjach i współczesnym sobie systemie wartości. Na
tym tle literatura stawiająca na równi postulat prawdy
historycznej i artystycznej znalazła się w sytuacji jakby
czystszej moralnie .
29

Jak wspomina Walter Ong, przejście od oralności do cyrograficzności, a w konsekwencji typograficzności, wiązało się ze zmianą statusu pamięci
i z możliwością przeniesienia odpowiedzialności
za przechowywanie i przekazywanie informacji na
jej ekstensję, czyli pismo. W kulturach oralnych

W J . Ong, op. cit, s. 60.
2 6

E . Kosowska, Antropologia literatury. Teksty..., op. cit,

s. 38.
2 7

M . Konopnicka, O krasnoludkach i o sierotce Marysi, Wyd.

Dolnośląskie, Wrocław 1993, s. 11-12.

28

Ibid., s. 11.

2 9

E . Kosowska, Postać literacka..., op. cit, s. 34.

B A RB A R ZV H C A

1(18)

PD1P

Między oralnością a cyrograficznością

85

„doświadczenie jest intelektualizowane mnemonicznie" , ponieważ

Drugi raz na jarmarku:

30

Ach, bracie! - jęknie Koszalek-Opałek. - W cóż się
obróci cała moja sława, gdy księgi nie mam! - A cóż się
z nią stało? - Zaginęła! - A pióro? - Złamane! - A kała­
marz? - Rozbity! - Hm! - rzecze smutnie Podziomek.
- Prawda jest, iż cała twoja uczoność przepadła,
gdy nie masz ani księgi, ani pióra, ani kałamarza!
[podkreślenie-A.G.]

Myślenie o czymkolwiek bez pomocy formuł, bez
określeń tradycyjnych i mnemonicznych, jeśli nawet
jest możliwe, byłoby (...) stratą czasu, bowiem taka
myśl raz wypracowana, nie mogłaby być efektywnie
odzyskana, tak jak jest to możliwe przy pomocy pisma.
Nie byłaby to wiedza trwała, a tylko przelotna myśl,
chociaż skomplikowana .

34

31

Wobec tego kultura oralna wypracowała szereg
technik mnemonicznych, które pozwalały jej sku­
tecznie nabywać, przechowywać i odtwarzać infor­
macje. Umiejętność względnie wiernego przekazy­
wania faktów była sprawnością wysoko cenioną i
gwarantującą prestiż społeczny w kulturach typu
oralnego, a taką bez wątpienia była XIX-wieczna kul­
tura chłopska sportretowana w omawianej przez nas
lekturze.. Być może dlatego właśnie sierotka Marysia,
choć niezwykle mocno naznaczona statusem sieroty
i wynikającymi z niego konsekwencjami, „(...) pio­
senek umiała tyle, że cały dzień coraz to inszą śpiewała,
a nigdy ich nie brakowało (...) że kto W pobliżu szedł,
to stawał i słuchał, a. często i łzy miał w oczach" . O ile
wiec głęboko zanurzona w oralnym paradygmacie
myślenia bohaterka zyskuie akceotacie i zostai L a
grodzona o tyle nieustannie zmagaiacy sie z cyrogra
ficznościa Koszałek Ooałek co ru z Donosi kieskę
lego n2 magnum aż rrzvkrornie ulega zniszczeniu
Pierwszy raz, gdy kronikarz wylewa na nie atrament:'

Trzeci, kiedy księga zostaje spalona w norze lisa
Sadełko:
Na próżno jednak grzebał patykiem w piasku do po­
łudnia prawie; z piór znalazł tylko czarne niedopałki,
z księgi - poskręcane w rurki i przepalone karty, z któ­
rych nic już odczytać się nie dało, a kałamarz przepadł
bez żadnego śladu .
35

Ponadto przyjęty przez niego system wartości
nie znajduje akceptacji wśród towarzyszących mu
Krasnoludków.
- Iż żadne królestwo bez mądrości byc nie może, a mą­
drości bez spisywania ksiąg nie ma, przeto wnoszę, aby
nas ten dobty kmieć tam powiózł, gdzie najwięcej gęsi,
iżbym sobie nowe pióto mógł wyszukać i nową sławę uzy­
skać. Ale Podziomek, któty się w siano tak był zapadł, że
ledwo mu nos było widać, potwal się na to i tzecze: - Na
nic tobota taka! Co mi po mądrości i po sławie, kiedy
będę głodny? Pełny żołądek to grunt! Reszta - torby
kłaków niewarta! [podkreślenia - A.G.] - Tu zwrócił
się do króla i rzeczei — Jeśli chcesz, miłościwy królu, spo¬
kój w państwie mieć, o to najpierw dbaj, żeby głodnych
w nim nie było! Więc moja rada taka: jak nas ten chłop
ma wieźć, niech nas wiezie tam, gdzie w kominie kasza
wre, a skwatki skwierczą! Inaczej nie ma zgody. - Tak,
tak! - krzyknęli insi - Nie ma zgody nie ma!

32

Polały się czarne strugi wprost na świeżo zapisane
karty; Koszałek-Opalek skamieniał prawie. Na nic
proroctwajego!Nanicobliczenia!...Calaksięgazalana
rzeką atramentu. Tak mądrze, tak pięknie obrachował
wszystko - i wszystko na nic .
33

36

3 0

W J . Ong, Oralność...,

31

Ibid., s. 60.

34

Ibid, s. 67.

3 2

M . Konopnicka, op. cit., s. 106-108.

35

Ibid, s. 259.

33

Ibid., s. 44.

36

Ibid, s. 94.

1 (18) PD1P

op. cit., s. 61.

BARBARZYŃCA

Adam Głowacki

86

Skrajnie egoistyczna propozycja Podziomka zyskuje
większe uznanie. Stąd też szacunek, jakim wśród reszty
krasnoludzkiej społeczności cieszy się Koszałek-Opałek,
wydaje się powierzchowny. WXIX-wiecznym systemie
kultury polskiej wsi pismo, będące czymś obcym, nie­
przewidywalnym, naruszającym ustalony paradygmat
myślenia, nie mogło stanowić istotnego elementu
ludowej aksjologii. Warto jednocześnie zaznaczyć, że
polska kultura ludowa w X I X w. jest kulturą typu
magicznego, o której Piotr Kowalski pisał:

paradygmatowi myślenia i ludowemu normatywizmowi i zostają wynagrodzeni. W utworze poja­
wiają się sygnały świadczące o tym, że polska wieś
była w dalszym ciągu bardzo mocno zakorzeniona
w oralnym sposobie myślenia, pomimo podejmo­
wanych akcji edukacyjnych. „Zasadnicza oralność
języka jest trwała, niezmienna" - pisze Walter Ong.
Nie zaskakuje więc opisana przez Konopnicką reakcja:
38

Słuchał tej pieśni chłop Skrobek i poczuł w sobie nagle
moc taką, jakiej nigdy przedtem nie miał. I taką gorącość duszną, i czucie rzewne do tego kawałka ziemi
poczuł, jakiej nigdy nie miał .

Najważniejszą cechą wyobrażenia świata w kultutze
magicznej jest btak wydzielenia odtębnych sfer dzia­
łalności człowieka (komunikacyjnej, praktycznej, świa­
topoglądowej). Myślenie magiczne w takich kikutach
Słowo w kulturach typu oralnego odgrywa nie­
rozstrzyga o sensie wszelkich działań człowieka, dostar¬ zwykle istotną rolę - język nie jest w nich odpowied­
czając ptzesłanek do wyjaśnienia jednolitego potządku
nikiem myśli, ale swoistym sposobem działania. Jak
Kosmosu, natuty i społeczeństwa. Oznacza to, że we
pisze Walter Ong:
wszystkich działają te same ptawa otaz że sfety te są ze
sobą połączone. Wyjaśnia to powód, dla któtego dzia­
Nie dziwi również przekonanie bliskie na ogół ludom
łania produkcyjne wymagają jednoczesnych ptaktyk
pierwotnym, że słowa mają wielką moc. (...) W tym
magicznych i symbolicznych, bez nich te pietwsze nie
sensie każdy dźwięk, a szczególnie wypowiedź oralna,
być w ogóle zainicjowane. Stąd np. konktetne
pochodząca z wnętrza żywego organizmu, jest „dy­
tolnicze i towatzyszące im gesty magiczne są
namiczna". Fakt, że ludy oralne uważają zazwyczaj,
zintegtowaną całością; opowiadanie mitu wyjaśnia­
a prawdopodobnie powszechnie, że słowo ma moc
jącego mityczny początek pewnych działań nie służy
magiczną, wiąże się wyraźnie, choćby nieświadomie,
pottzebom komunikacyjnym (czy edukacyjnym) lecz
ze skojarzeniem słowa z mówieniem, z brzmieniem,
stanowi fragment działań ptaktycznych"
z używaniem siły .
39

37

40

Z powyższej definicji wyłania się specyficzny
obraz kultury ludowej jako sytemu, w k t ó r y m
d o m i n u j ą c y m porządkiem myślenia jest magia. Jej
wszechobecność powoduje, że każde działanie nace­
chowane jest „magicznością".

Do podobnych konstatacji dochodzi Wojciech
J. Burszta. Opierając się na badaniach Bronisława
Malinowskiego stwierdza, że słowo mówione ma
magiczny wymiar w opisywanej przez nas kulturze.

Konopnicka w postaciach chłopa Skrobka czy
sierotki Marysi wskazuje na te elementy, które w wiej­
skim przekonaniu stanowiły istotną wartość - uczciwą
pracę, wierność dotychczasowym strukturom, sza­
cunek dla społecznie akceptowalnego ładu i porządku.
Wspomniani bohaterowie pozostają wierni oralnemu

Każdy magiczny akt rytualny składa się ze współwystępujących i działających na siebie wzajemnie a k t ó w
m o w y (w fotmie wypowiedzi i zaklęć) otaz d z i a ł a ń (manipulowanie ptzedmiotami). Wszelkie czyny
magiczne polegają na jednego typu zabiegach: „każdy

3 7

P. Kowalski, Kultura magiczna. Omen, przesąd, znaczenia,

P W N , Warszawa 2007, s. 295.

3 8

W J . Ong, op. cit, s. 28.

3 9

M . Konopnicka, op. cit, s. 171.

4 0

W J . Ong, op. cit, s. 56-57.

B A RB A R ZV H C A

1(18)

PD1P

Między oralnością a cyrograficznością

rytuał ma bowiem na celu »wyprodukowanie« lub »wytwotzenie« jakiejś siły oraz przeniesienie jej pośrednio
i bezpośrednio na jakiś przedmiot, któty zgodnie z wiatą
tubylców- pozostaje pod wpływem tej siły". (...) Cechą
charaktetystyczną zatówno mówienia, jak i działania
(oddziaływania) magicznego, jest ich zasadniczo niekomunikacyjny chataktet .
41

Burszta podkreśla istotny charakter słowa mówio­
nego, którego zadaniem jest wytworzenie magicznej
siły i przeniesienie jej na przedmiot. Na temat
magicznej roli słowa w polskiej kulturze ludowej
pisał również Jan Stanisław Bystroń. W rozdziale
poświęconym ludowym formom magii stwierdza:
Bardzo ważną rolę odgrywają w magii słowa. Słowo jest
dla nas znów tylko konwencją, służącą porozumiewaniu
się ludzi; dla umysłowości pierwotnej jest ono czymś
batdzo istotnie zespolonym z osobą czy ptzedmiotem,
któte oznacza, tak że słowo użyte w odpowiednich wa­
runkach może oddziałać na osobę czy rzecz, z któtąjest
związane. Stąd też unika się wymawiania pewnych nazw
(np. niebezpieczeństwa, choroby, złych duchów) z oba¬
wy, aby nazwa ta nie sprowadziła oznaczonego przez nie
a niepożądanego następstwa; stąd też na odwtót używa się
takich określeń, uznanychjako istotna nazwa, abymożna
było włączyć je w formuły zaklęć, i näzw 3.WS zy daną rzecz
jej właściwym mianem, mieć ją w magicznym posiadaniu
i móc na nią oddziałać. Tutaj także leży geneza formuł
magicznych zaklęć i zamawiań' wiara w magiczną moc
słowa utrzymuje te fotmuły w stanie niezmiennym cza­
sem nawet mało zrozumiałym gdyż wszelkie świadome
odchylenia od tradycyjnego tekstu może spowodować jej
bezskuteczność
42

Anna Engelking ową magiczność wypowiadanych
słów określa mianem stwarzających rytuałów słownych
lub zaklinam Mamy z nimi do czynienia wtedy, kiedy

4 1

W J . Burszta, Mowa magiczna jako przejaw

synkretyzmu

kultury, „Język a Kultura" 4 1991, s. 103.
4 2

J.S. Bystroń, Etnografia Polski, Czytelnik, Warszawa 1947,

s. 132.

PD1P

BARBARZYŃCA

Adam Głowacki

88

nadawca kreujących słów chce poprzez ich wypowie­
dzenie stworzyć „coś" z niczego. A więc dosłownie:
„mówiąc to, powoduje, że tak się staje". Najbardziej
podstawowym rytuałem stwarzającym jest po prostu
nazywanie - nadawanie rzeczom nazw, istotom imion
(dla świadomości mitycznej to, co nie nazwane, nie
istnieje). Stwarzające słowa w Biblii i w mitach kosmogonicznych innych kultur to właśnie, w moim przeko­
naniu, takie zaklinania. Moc kreacyjna tkwi tutaj bądź
w samych słowach, bądź pochodzi od ich nadawcy
- demiurga; jest to najbardziej archaiczne (czy też
magiczne") rozumienie mówienia - srwarzania"
43

„111.1g11_z.1n_ ) luiuimuii. „niuniuiia

jiwaiiaiiia

Wobec powyższego nie dziwi więc fakt, że to
pieśń motywuje Skrobka do pracy, która w kon­
sekwencji zostaje wynagrodzona. Postać KoszałkaOpałka obrazuje możliwości i ograniczenia zmiany
kulturowego paradygmatu myślenia, będące udziałem
XIX-wiecznej polskiej wsi. Zmiany na tyle istotnej, że
znalazła swój oddźwięk w literaturze, adresowanej do
młodego czytelnika. Zastanawiająca jest tu motywacja
samej autorki, która ukształtowana w cyrograficznym
paradygmacie myślenia, w postaci Koszałka-Opałka
dyskredytuje i ośmiesza znaczenie słowa pisanego,
zdecydowanie opowiadając się za ideą oralnego prze¬
kazywania historii. Tym bardziej zastanawia ów fakt,
edv przyjmiemy założenie że powieść dla dzieci ma
mieć walor edukacyjny. Tym też tłumaczyć można
współczesny brak zrozumienia i niechęć młodych
czytelników do teiże lektury Dzieło n i l d y nie iest
całkowicie oryginalne w zakresie i treści/i formy.
Akcentowane rttrer c 7 v t e l n i k a novum m u s i odwo
ł v w J s i e Ho ™ L ™ i n L n e ™ Jatum-

gdy w żarze z ttzaskiem pękać poczną, co jest c a ł k i e m
niebieskiemu gtzmotowi podobne, wtedy chłopcy, od
pieluch j u ż śmiercią gatdzący, a i m d ł e dziewczątka
nawet, w y g t z e b u j ą one pękające z okrutnym h u k i e m
kartacze i d y m i ą c e jeszcze wptost do g ę b y kładą. C z e ­
go naocznym bywszy ś w i a d k i e m , a w y d z i w o w a ć się
takiemu tycetskiemu animuszowi nie m o g ą c zgoła, k u
wiecznej p a m i ą t c e potomnych tzecz tę zapisuję. D a n
W polu na. ugorze, o ptzedwieczomej p o r z e .
45

Ewa Kosowska podkreśla: „ Z m i a n y w kul­
turze następują w bardzo zróżnicowanym tempie.
Praktycznie rzadko znikają całe formacje - częściej
wymianie podlega infrastruktura materialna, rzadziej
zachowania czy postawy, najrzadziej - fundamentalne
wartości" . Na trwałość takich elementów zwraca
uwagę również Walter Ong: „Oralne myśli i wyra­
żenia formułowe zapadają głęboko w świadomość
i nieświadomość, dlatego nie znikają w momencie,
gdy ktoś przyzwyczajony do nich chwyta za pióro" .
Z tego też powodu Koszałek-Opałek
46

47

Wielkiej swojej „Historii K r a s n o l u d k ó w " pewno nigdy
j u ż nie napisze. C o m u , co i ś w i a t u po księdze takiej,
k t ó r ą o g i e ń spalić, a wiatr r o z w i a ć m o ż e ? O n sobie
znalazł lepszą, ż y w ą księgę. O n siada przy łóżeczkach
dzieci, gdy u s n ą ć nie m o g ą , i prawi im o królu Błystku, jego złotej koronie, k r ó l e w s k i e j szacie i brylanto­
w y m berle; on im rozpowiada o K r y s z t a ł o w e j Grocie,
o mieczach, o tarczach, o rycerzach; on im mówi
o wielkiej wiosennej wyprawie n a Skrobkowym wozie,
0 skarbach ukrytych, d r u ż y n i e wiernych t o w a r z y s z ó w

^chwianie

1 o M a r y s i sierotce. O n mnie i raz, podczas bezsennej

t T h n r L o r c i i o r L „ i e n o r L m i e n i e m i od™,
L
k HJ U, p
L r zee z, o aduLi or r cóoww" oLpouKresieme
kreślenie 1
c einei emm tI e
CK

nocy zimowej, opowiedział tę całą historię, którą tu

» p 144 P n n i ż s r u rvrar nawer nieierlnerrm d n i r z a ł e r r m

Zr

r ! T T TT
r
czytelnikowi może nastręczyć trudności:

spisałam [podkreślenia - A . G . ] .
4 8

ln-k

L u d w tej krainie tak jest wojenny i mężny, iż drobne
dzieci pieką w g o r ą c y m popiele kartaczowe kule, k t ó t e

A. Engelking, Rytuały słowne w kulturze ludowej. Próba
klasyfikacji, „Język a Kultura" 4 1991, s. 77.

Wprowadzenie do tematu, [w:] E . Kosowska, E . Jaworski
(red.), Antropologia kultury - antropologia literatury, Wyd.
U Ś , Katowice 2005, s. 32.
4 5

M . Konopnicka, op. cit, s. 22.

4 6

E . Kosowska, Negocjacje..., op. cit, s. 42.

4 7

W.J. Ong, op. cit, s. 49.

4 8

M . Konopnicka, op. cit, s. 276.

4 3

4 4

E . Kosowska, Antropologia kultury - antropologia literatury.

BARBARZYŃCA

1(18)

PD1P

Między oralnością a cyrograficznością

Zakończenie
P o w y ż s z a analiza pokazuje, że wypraco­
wane w obrębie antropologii literatury narzędzia
badawcze pozwalają odkryć zależności kulturowe,
które w ramach klasycznie rozumianego literaturo­
znawstwa nie zostałyby dostrzeżone. Interpretacja
opowiastki dla dzieci w myśl założeń antropologii
literatury pozwoliła wskazać w a ż n y fakt kulturowy
implicite zawarty w bajce dla dzieci. Wykorzystanie
teorii antropologicznych do analizy przekazów lite­
rackich, z definicji traktowanych jako fikcjonalne,
w ś w i a d o m i e zorientowanej interpretacji i przy
uwzględnieniu krytyki źródła pozwala traktować
dzieło literackie, jako ważne źródło wiedzy antropo­
logicznej Antropologia literatury dostarcza bowiem
materiału badawczego wcześniej niewykorzystywa
ne^o w rei roli lest n i m intencjonalnie wyselekcio
nowana przez badacza literatura która na równych

89

prawach, jak inne źródła, może egzemplifikować
pewne wzory kulturowe, ich pojemność czy inwariantność. Jak słusznie podnosi Kosowska „świat
przedstawiony zawsze jest efektem wyboru i konfi­
guracji, dlatego też literatura dostarcza niemal nie­
skończonej liczby przykładów na kolejne realizacje
tego samego wzorca, odsłaniając tym samym jego
pojemność w danej czasoprzestrzeni oraz ilustrując
proces zmiany w czasie" . A biorąc pod uwagę
fakt, że spośród około 6000 języków wyodrębnio­
nych w bazie U N E S C O , jakie są dzisiaj w użyciu,
tylko niewielka ich liczba posiada literaturę warto
skorzystać niewątpliwego przywileju jaki stał się
naszym udziałem.
49

50

4 9

5 0

E . Kosowska, Antropologia kultury..., op. cit., s. 37.
http://www.unesco.org/culture/languages-atlas/index.

php?hl=en&page=atlasmap, 02.01.2012.

Between Orality and Literacy. A n Anthropological Analysis of the Fairytale O krasnoludkach
i o sierotce Mary si
The article consists o f two parts. I n the first one, the author attempts to explain the term
"anthropology o f literature" and to show methodological and terminological problems which are
connected with this method o f interpreting cultural reality. The term "anthropology o f literature" has
been used in cultural and philological reflections more often recently. That term becomes gradually
broader and more obscure. I n the second part o f the article, the author interprets the children's
story O krasnoludkach i o sierotce Marysi {Little Orphan Mary and the Gnomes) in accordance with
the principles o f anthropology of literature, thereby demonstrating its capabilities and limitations as
a scientific method.

1 (18) PD1P

BARBARZYIICA

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.