-
extracted text
-
Obraz przedwojennego kapitalisty
w pamięci społecznej
(Refleksje etnologa)
Andrzej Stawarz
Badania etnograficzne nad zachowaniem w pamięci społecz
nej obrazu dawnego kapitalisty nie należą do b a d a ń szczególnie
rozwijanych czy preferowanych. Praktycznie możemy mówić
o pewnej korelacji tych badań z poznawaniem kultury środo
wisk robotniczych ( X I X - pocz. X X w.) i to tylko niektórych
ośrodków. Głębsze studia, podejmowane są sporadycznie ( D i t trichowie w Żyrardowie, Poznańscy w Łodzi, Jabłkowscy w War
szawie) . Nie przeceniając wartości tych prac trzeba powie
dzieć, że już niebawem mogą one nabrać jeżeli nie pierwszorzęd
nego to istotnego znaczenia, tak poznawczego, jak i praktycz
nego. Oto bowiem zmienia się system polityczny i gospodarczy
Polski, po blisko 50 latach mozolnie tworzone są na nowo zręby
systemu gospodarczego w warunkach wolnego rynku i przy
wracania własności prywatnej. Stworzenie takiego systemu jest
o tyle trudne, iż o tradycjach funkcjonującego poprzednio
systemu opartego na gospodarce rynkowej społeczeństwo dzi
siejsze wie niewiele, w dodatku jest to społeczeństwo z wielkim
trudem przystosowujące się do nowego systemu. Jak wiemy jest
to głównie wynik oddziaływania ideologicznego w ramach
państwa rządzonego przez komunistów. W PRL-u własność
prywatna była czymś nagannym, a pewne pozostałości takiej
własności były traktowane przez władze na ogół instrumental
nie, propagandowo. W praktyce trudno doszukiwać się - przy
tylu deformacjach - wzorów pozytywnych w zakresie funk
cjonowania przedsiębiorstw prywatnych, skoro ogromna więk
szość społeczeństwa przez kilkadziesiąt lat nie funkcjonowała
w systemie gospodarki rynkowej, a wręcz przeciwnie - władza
robiła wszystko by system ten zohydzić. Wobec faktu ogólnego
zdeformowania stosunku społeczeństwa do własności prywat
nej, do własności środków produkcji, a także co również jest
ważne - do samej pracy, aktywności zawodowej i przedsiębior
czości, należy mówić o takich mechanizmach, które spowodują
stopniowe zmiany mentalne w p o ż ą d a n y m kierunku.
1
Nie jest to rzecz jasna zadanie naszej nauki, ale i etnologowie
mogą p r ó b o w a ć odtwarzać dawniej funkcjonujące wzorce za
chowań w układzie - „pracodawca - pracobiorca". Z dotych
czasowych b a d a ń wynika, że w wielu znaczniejszych ośrodkach
miejsko-przemysłowych ziem polskich kapitaliści stawali się dla
społeczności robotniczych autorytetami (w rozumieniu Bystroniowskim) , a należące do nich zakłady poza funkcjami
ekonomicznymi i socjalnymi nabierały po części charakteru
k u l t u r o t w ó r c z e g o . Rzecz jasna, iż na gruncie miejskim auto
rytet kapitalisty w X I X czy pocz. X X w. nie był jedynym
autorytetem. Niewątpliwie w a ż n ą rolę odgrywały takie instytu
cje jak Kościół, szkoła, czy instytucje społeczne zaspokajające
potrzeby socjalne i kulturalne robotników. Wydaje się jednak, że
autorytet kapitalistycznego pracodawcy, także w większym czy
mniejszym stopniu realizujący się instytucjonalnie poprzez kon
kretny zakład produkcyjny (bądź też handlowy) w istotny
sposób oddziaływał na tworzenie i funkcjonowanie wzorców
zachowań w obrębie środowiska społecznego pracowników
(robotników). W szczególności autorytet kapitalisty mógł wpły
wać na kształtowanie się stosunku robotników do pracy oraz do
zakładu (fabryki), w którym byli zatrudnieni. Pewna część
kapitalistów już w X I X wieku miała w tym zakresie swoje własne
koncepcje społeczne i socjotechniczne, niejednokrotnie oparte
na wzorcach zachodnioeuropejskich. Były one realizowane
konkretnie tylko w niektórych o ś r o d k a c h , wyprzedzając niekie2
3
4
138
dy prawodawstwo fabryczne, a także stopniowo oddziaływując
wzorotwórczo na inne ośrodki. Wydaje się, że przykładem
najbardziej zaawansowanej realizacji nowoczesnych ХГХ-wiecznych koncepcji rozwoju infrastruktury społecznej wokół za
kładu przemysłowego jest Żyrardów.
„Zakłady dominowały nad całym życiem miasta, gminy,
a fabryka była jedynym możliwym miejscem pracy dla włók
niarzy. Alternatywą pozostawała tylko zmiana fachu i niełatwe
przejście do niżej płatnej pracy w bez p o r ó w n a n i a mniejszych
i nielicznych przedsiębiorstwach, głównie przemysłu spożyw
czego, lub jakże trudna i ryzykowna emigracja do innych
ośrodków przemysłowych czy za granicę. Musiało to silnie
wpływać na powiązanie załogi z zakładami, a jednocześnie na
szczególnie duże jej uzależnienie od właściciela fabryki.
Temu uzależnieniu sprzyjały patriarchalne stosunki, nie spo
tykane już w innych ośrodkach przemysłowych (...). D u ż a część
załogi traktowała domy fabryczne dla robotników, stołówki,
szpital i ambulatorium (...), kąpielisko, pralnie, szkoły, ochro
nki, świadczenia na przytułek dla robotników, zapomogi dla
położnic i niezdolnych do pracy robotników (...), emerytury
pracownicze, a nawet trzy kościoły, jako przejaw
filantropii
i łaski właścicieli."
5
1. Burżuazja w Polsce
W świetle nowych b a d a ń historycznych burżuazja jest warst
wą - klasą społeczną, której czas narodzin na ziemiach polskich
zasadniczno przypadł na lata 30. i 40. X I X stulecia. For
mowanie się nowej grupy społecznej miało istotny związek
z tworzeniem się podstaw nowoczesnego przemysłu wydobyw
czego, hutnictwa, włókiennictwa, przetwórstwa spożywczego
(cukrownictwo) oraz budowy pierwszych linii kolejowych.
Ograniczona objętość artykułu nie pozwala tutaj na szersze
omówienie dziejów społecznych tej grupy, niemniej warto
podkreślić chociaż to, że burżuazja - p o c z ą t k o w o bardzo jeszcze
nieliczna - stosunkowo szybko zajęła wysokie miejsce w hierar
chii społecznej przyczyniając się do transformacji gospodarczej
kraju, zresztą w trzech odmiennych systemach państw zabor
czych. W ciągu kilkudziesięciu lat, praktycznie j u ż w I I połowie
X I X stulecia, utrwalił się następujący podział burżuazji:
6
1) wielka finansjera oraz właściciele zakładów przemysłowych
(w szczególności dużych i średnich);
2) środowisko średniozamożne (właściciele kamienic, wyższy
personel kierowniczy i techniczny w przemyśle i na kolei,
właściciele większych firm handlowych);
3) drobnomieszczaństwo.
Burżuazja na ziemiach polskich w X I X w. szybko różnicowała
się zawodowo i majątkowo, a wybitniejsi jej przedstawiciele
odgrywali coraz bardziej znaczące role w życiu publicznym,
podejmując ważne zadania niegdyś przydawane tylko arysto
kracji bądź też znamienitszym przedstawicielom stanu szlachec
kiego, a w X I X w. formującemu się ziemiaństwu. Z grona
bogatych i światłych polskich burżua rekrutowali się także
rzecznicy sprawy narodowej, mecenasi nauki i kultury. Trzeba
przy tym zaznaczyć, że ówcześni kapitaliści na ogół nie byli
z pochodzenia Polakami. Wykazują to niektóre studia, dla
przykładu tylko zacytuję tu wyniki badań nad składem burżuazji
łódzkiej. Według danych z 1866 r. burżuazję przemysłową Łodzi
I
sformowali głównie Niemcy (48% ogółu właścicieli zakładów),
Żydzi (20%), Czesi (15%), a w małym stosunkowo stopniu
Polacy (13%). D o końca stulecia proporcje te wyraźnie zmieniły
się - w latach 1890-1900 przewagę osiągnęli Żydzi (44% ogółu
właścicieli) tuż przed Niemcami (37%). Natomiast zmniejszył się
udział burżuazji polskiej (tylko 10%), a głównie czeskiego
pochodzenia (poniżej 4 % ) .
W czasy I I Rzeczypospolitej burżuazja weszła jako grupa
społeczna o znacznym stopniu zróżnicowania majątkowego,
zawodowego, wyznaniowego a także narodowego. W pełni
potwierdzały to spisy ludności z 1921 i 1931 r. Nadal burżuazja
w skali makrospołecznej była grupą stosunkowo mało liczną
(ok. 1,4% ogółu ludności kraju) i bardzo nierównomiernie
rozmieszczoną terytorialnie. W największym stopniu koncent
rowała się w dużych i średnich ośrodkach o poważniejszym
znaczeniu gospodarczym. Największe polskie skupiska bur
żuazji przed wojną, to (według spisu z 1931 г.): Warszawa
- 46794 osoby (4% ludności miasta), Łódź - 26425 osób
(3,45%), Lwów - 14266 osób (3,14%), K r a k ó w - 13600 osób
(3,36%), Poznań - 11487 osób (3,4%) i Wilno - 10926 osób
(2,6%), a także pogranicze G ó r n e g o Śląska i Zagłębia D ą b r o w s
kiego (Będzin, Sosnowiec, Zawiercie, Katowice) - łącznie 17146
osób ( 2 , 1 % ludności miast i powiatów tego obszaru). Warto
przy okazji zaznaczyć, że jedynym ośrodkiem mającym zbliżony
do Warszawy odsetek burżuazji była Bydgoszcz (prawie 3,9%
ludności miasta).
7
8
9
Nie może zatem dziwić fakt zdecydowanego w okresie PRL-u
prymatu b a d a ń klasy robotniczej nad badaniami poświęconymi
dziejom burżuazji. Trud prowadzenia studiów historycznych
odnoszących się do burżuazji, dociekających procesów tworze
nia się wzrostu i upadku fortun, mechanizmów rozkwitu
rodzimej (a także bardzo często importowanej) przedsiębiorczo
ści kapitalistycznej, podjęło stosunkowo niewielu badaczy.
I tylko prace kilku z nich możemy uznać dziś za w pełni lub
w dużej części wartościowe, przydatne dla odtwarzania portretu
zbiorowego kapitalisty polskiego X I X i I poł. X X w. Z jednej
strony dysponujemy bowiem monografiami opartymi przede
wszystkim na dość wszechstronnie analizowanych danych staty
stycznych, z drugiej zaś kilkoma tylko, ale za to pogłębionymi
źródłowo biografiami znamienitszych przedstawicieli burżua
z j i . Większa część tych o p r a c o w a ń znana jest wprawdzie na
ogół tylko specjalistom, historykom dziejów społecznych i gos
podarczych, natomiast problematyka tych prac chyba nigdy nie
była zbytnio popularyzowana. Ich rola w przezwyciężaniu
stereotypu kapitalisty wyzyskiwacza jest zatem trudna do
przecenienia, dopiero dalszy rozwój b a d a ń i odpowiednie upo
wszechnienie ich wyników może przynieść istotniejsze zmiany
w tym zakresie. Wielką rolę w kształtowaniu nowego wizerunku
dawnego kapitalisty i demistyfikowaniu stereotypu kapitalisty
wroga klasowego mogą odegrać przede wszystkim mass media
(prasa, radio, tv), które jak do tej pory raczej zbyt mało uwagi
poświęcają problematyce tradycji polskiego biznesu, rodzimej
przedsiębiorczości ,a zarazem przez preferowanie w publicys
tyce wszelkich wynaturzeń tworzącego się nowego systemu
gospodarczego mają wydatny wpływ na kształtowanie się
nowego stereotypu kapitalisty - aferzysty i hochsztaplera.
1 2
13
W latach okupacji hitlerowskiej pozycja społeczna i ekonomi
czna burżuazji została wydatnie osłabiona. Natomiast po 1945 r.
nacjonalizacja przemysłu oraz upaństwowienie instytucji finan
sowych, handlu oraz usług praktycznie wyeliminowały tę grupę
z pejzażu społecznego na kilkadziesiąt lat. Od lat 80. jesteśmy
świadkami powolnego odradzania się burżuazji w Polsce w wa
runkach kryzysu społeczno-gospodarczego, ale też i bardzo
istotnych transformacji systemu w ramach coraz bardziej za
awansowanej współpracy międzynarodowej.
2. Stereotyp kapitalisty w świadomości społecznej
W okresie po 1945 r. ze względów ideologicznych władza
propagowała stereotyp kapitalisty „wroga klasowego", które
mu przypisywano wyłącznie cechy negatywne z przysłowiowym
już wyzyskiwaniem robotników. Ten rodzaj podejścia można
łatwo zilustrować wieloma przykładami pochodzącymi nie tylko
z instrukcji, broszur propagandowych czy partyjnych przemó
wień, ale także z literatury naukowej czy popularnonaukowej.
Poprzestaliśmy w tym miejscu na jednym tylko dość charak
terystycznym przykładzie.
,,(...) Kruschowie i Enderowie zapłonęliby na pewno świętym
oburzeniem, gdyby jakikolwiek świadek nazwał ich wyzys
kiwaczami. Oni wyzyskiwaczami?! Jak to? Przecież dbają o ro
botników i pracowników fabryki! Przecież budują i m domy,
z litości przyjmują do pracy ich dzieci! A więc troszczą się
o podwładnych prawdziwie po ojcowsku... Wspomagają hoj
nymi darami miejscowy kościół ewangelicki. Erwin Kiss i Ed
ward Kunitzer, autorzy wydanych po latach książek o Pabiani
cach, z apologetyczną emfazą nazwą ich 'ojcami miasta' i 'dob
rodziejami parafii' ( , . . ) . "
Wystawianie tego rodzaju ocen dawnym kapitalistom - na
użytek ideologii lub „ t w o r z e n i a " dla potrzeb tej ideologii
historiografii - miało rzecz jasna pełną p o d b u d o w ę w fakcie
istnienia sprzeczności interesów między burżuazja a robot
nikami. Sprzeczności te - o ile nie były w swych skutkach
poważnie przez kapitalistów łagodzone bądź neutralizowane
prowadziły niejednokrotnie do konfliktów społecznych, bun
tów, strajków, narastania nastrojów rewolucyjnych. Co bardziej
radykalne partie polityczne wykorzystywały tę sytuację zdoby
wając wśród robotników posłuch i poparcie dla haseł walki
z burżuazja. Oprócz haseł standardowych pojawiały się niekie
dy i hasła dosyć niekonwencjonalne, personalnie dotykające
określonych kapitalistów (chociaż też jednoznaczne w swej
wymowie) np.
„Bierz Endera na kowadło i młotami dobrze wal!
Bo on ufa w swe miliony, lud roboczy za nic m a . . . "
10
11
3. Wizerunek dawnego kapitalisty w pamięci społecznej
Po wstępnej analizie wybranych wspomnień czy też opowieści
wspomnieniowych dotyczących dawnych (sprzed 1939 r.) przed
siębiorstw, właścicieli fabryk lub różnego rodzaju firm hand
lowych i usługowych, można stwierdzić, iż w pamięci pracow
ników (głównie robotników, ale także np. sprzedawców, urzęd
ników czy też przedstawicieli średniego personelu kierownicze
go) utrwaliły się co najmniej trzy rodzaje wizerunków (wzorców
osobowych) kapitalisty. Pierwszy z nich, to wizerunek kapitalis
ty bezwzględnie postępującego wobec robotników, skupionego
wyłącznie na p o m n a ż a n i u kapitału, zupełnie obojętnego na los
zatrudnionych robotników: ich warunki bytowe czy socjalne.
Personalizacja tego rodzaju wzorca, jeżeli pod uwagę bierzemy
nie tylko właścicieli fabryk, ale także osoby bezpośrednio
reprezentujące ich interesy, funkcjonują w literaturze pięknej
(Ziemia obiecana Władysława Reymonta, Czarne skrzydła
Juliu
sza Kadena-Bandrowskiego, i in.) oraz pamiętnikarskiej. W od
niesieniu do okresu międzywojennego patologię tego rodzaju
wizerunku znakomicie uchwycił Paweł Hulka-Laskowski. Od
wołajmy się tutaj tylko do jednego z fragmentów jego zaan
gażowanej publicystyki demaskującej „ p a n ó w " przedwojen
nego Ż y r a r d o w a .
„(...) Od roku 1927 coraz częściej powtarzano imiona dwóch
nowych władców Żyrardowa: Koehlera i Waśkiewicza. Dwa te
imiona zrosły się z sobą tak ściśle, że gdy się powiedziało
Koehler, to echo niby myśl natrętna odpowiadało: Waśkiewicz.
To kazał zrobić Koehler, tamto zarządził Waśkiewicz (...).
0 Koehlerze krążyły po Żyrardowie niewiarygodne wprost
wieści. Wszyscy jednozgodnie twierdzili o nim, że nie mówi, ale
krzyczy, a nawet wrzeszczy. Gdy wpadał do Ż y r a r d o w a , to
pojawieniem się swoim przerażał nie tylko robotników, ale
1 kierowników oddziałów, a nawet dyrektorów. W napadzie
złego humoru kazał dyrektorom odbierać aparaty telefoniczne,
albo nawet sam przecinał kable, za byle co przyskakiwał z pięścią
do nosa nawet wobec starszych od siebie dyrektorów, domagał
się od wszystkich coraz większych oszczędności i zadziwiał
kierowników tkalni i magazynów swoim postępowaniem: niech
tylko powstawało większe zapotrzebowanie na j a k ą tkaninę,
natychmiast kazał przerywać jej fabrykację. Opowiadano sobie
o nim, że zaglądał nawet do toalet damskich, czy pracownice
biurowe nie przesiadują tam dla przyjemności i czy nie palą
139
papierosów, a gdy jedną z nich przyłapał z papierosem, kazał ją
natychmiast zwolnić. (...) Koehler miał siłę po swojej stronie
i z całym cynizmem wyzyskiwał to prawo silniejszego. Zaś pan
Waśkiewicz odsłania! mu właściwie wszystkie braki naszego
ustawodawstwa robotniczego i społecznego i doradzał w jaki
sposób można wyzyskać każdy z tych braków. Ogarniała nas
rozpacz, ale cóż było robić? (...)" W tym konkretnym przypad
ku chodziło o wyłączenie Z a k ł a d ó w Żyrardowskich, jako kon
kurenta na międzynarodowym rynku produkcji tkanin natural
nych. Szczególnie zależało na tym francuskiemu „królowi
bawełny" Boussacowi, który wykupiwszy większość akcji Za
kładów Żyrardowskich przejął nad tą fabryką całkowitą kont
rolę, a specjalnie dobrani dyrektorzy już na miejscu stosując
odpowiednie formy „ z a r z ą d z a n i a " utrzymywali produkcję na
niskim poziomie i sukcesywnie zwalniali robotników. W latach
1926-1932 zakłady zostały doprowadzone do ruiny ekonomicz
nej, a miasto do u p a d k u . Dla społeczeństwa robotniczego
Ż y r a r d o w a był to ogromny szok, zważywszy, iż bardzo wiele
osób znakomicie pamiętało zupełnie inne czasy sprzed I wojny
światowej. Wówczas (w latach 20. i 30.) żywa była jeszcze
i powszechna pamięć o poprzednich właścicielach, Dittrichach.
Utrwalony był społecznie wizerunek innego kapitalisty, jako
właściciela firmy traktującego zatrudnionych pracowników pa
ternalistycznie, z pozoru nawet dobrodusznie i opiekuńczo.
Istotą motywacji takiej właśnie postawy właściciela firmy była
jak się wydaje - chęć naprawienia niesprawiedliwości systemu
kapitalistycznego metodą „leczenia objawów", a nie przyczyn
„ c h o r o b y " . Akurat w przypadku Ż y r a r d o w a „leczenie" prowa
dzono w bardzo szerokim zakresie, w innych ośrodkach przemy
słowych wyglądało to niekiedy podobnie jak w Żyrardowie, na
ogół jednak robotnicy z „ojcowską o p i e k ą " pracodawcy czy
dobroczynnymi skutkami fabrycznych instytucji socjalnych
stykali się rzadko, albo wcale. Przywołajmy raz jeszcze tak
charakterystyczne wspomnienia Hulki-Laskowskiego odnoszą
ce się do okresu sprzed 1914 r. „ D a w n y zarząd dbał o wszech
stronne zaspokajanie potrzeb swoich robotników i w ogóle
ustosunkowywał się do nich jak najżyczliwiej. Kosztem fabryki
prowadzone były liczne szkoły i wielka wzorowa ochrona.
Tysiące dzieci robotniczych i urzędniczych otrzymywało w tych
instytucjach podstawy wychowania i wykształcenia. Właściciel
Z a k ł a d ó w Żyrardowskich, Karol Dittrich, miał na widoku
stworzenie w Żyrardowie nawet szkolnictwa zawodowego, które
dostarczałoby fabryce wykwalifikowanych fachowców. Szpital
wzorowy, przytułek dla starych robotników, czytelnie i biblio
teka, w której nie brakło nawet wielkich encyklopedyj, D o m
ludowy dla stowarzyszeń robotniczych - wszystko to były
instytucje utrzymywane kosztem fabryki na wysokim poziomie,
ale robotnicy widzieli w nich swoją własność, której i m nikt nie
kwestionował".
1 4
15
16
W ostatecznych rachunkach kapitaliście chodziło o możliwie
silne związanie i uzależnienie robotnika od zakładu pracy.
W tym celu nie tylko stopniowo starano się udostępniać
robotnikom - budowane przecież z faktycznie przez nich
wypracowanych kapitałów - mieszkania, kościoły, przedszkola,
szkoły, biblioteki, domy kultury, szpitale, przytułki itp., ale
także tworzono specjalne fundacje emerytalne i socjalne, wresz
cie też posuwano się do tworzenia „legendy" ukazującej właś
ciciela jako wyjątkowej dobroci opiekuna, niemal po ojcowsku
dbającego o robotników i ich rodziny. Taki właśnie wizerunek
- bywało i tak - wpajano j u ż bardzo wcześnie dzieciom
robotników w trakcie wychowania przedszkolnego. Znakomi
tym przykładem może być ceremonialna uroczystość „gwiaz
d k i " organizowanej przez Zakłady Żyrardowskie w czasach
poprzedzających I wojnę światową.
„ W dużej sali ochrony odsłaniano popiersie K . Dittricha.
Śpiewano kolędy, a także piosenki o Dittrichu. Wśród prezen
tów były: towar na sukienkę, pończochy, podwiązki, koszulki,
cukier kostkowy, kawa prawdziwa, landryny w pudełku, poma
rańcze, duża strucla. Biedne dzieci, sieroty otrzymywały dodat
kowo paletka, buciki, ubranka. Na wszystkie te prezenty trzeba
było wcześniej zanieść dużą chustę z przyszytym nazwiskiem."
Następnie dzieci wyrażały wdzięczność za otrzymane podarunki
śpiewając pod popiersiem Dittricha:
17
140
1. „Szczęśliwy dzień dzisiaj mamy
Piękny pana Dittricha dar
Oto zawsze na nas czeka
Jego ojcowska opieka
Więc Ciebie o Boże
Prosimy w pokorze
Dnia każdego
0 zdrowie Jego"
2. „Zeszła z nieba gwiazdka złota
Z tęczowymi barwy
1 po całym bożym świecie
Rozsypała skarby
Dziś i nam się gwiazdka śniła
Uśmiechnięta jaśniej
Co choinkę oświeciła
Jak w czarownej baśni
Toteż wdzięczni
Za ojcowskie dary hojnej ręki
Spieszmy panu Dittrichowi
Złożyć serdeczne dzięki."
18
M o t y w roztaczania „ojcowskiej opieki" i obdarzania robot
ników (począwszy od dzieciństwa) „hojnymi darami" stał
niejako u podstaw ogólnie życzliwego stosunku pracodawcy do
pracowników. Robotnicy mieli się czuć jak jedna wielka rodzina
silnie związana z własną fabryką i miała być przepełniona
szacunkiem i wdzięcznością do właściciela - pryncypała. Tym
czasem życie nie układało się - mimo ogromnych niekiedy
wysiłków właścicieli w działalności na rzecz robotników - jak
sielanka. Niemniej w pamięci społecznej - przynajmniej jeżeli
chodzi o większe ośrodki miejsko-przemysłowe - utrwalił się
wizerunek dawnego kapitalisty po ojcowsku traktującego robot
ników.
Trzeci wzorzec czy typ wizerunku, o k t ó r y m tu jeszcze warto
powiedzieć, oparty był na połączeniu ducha stosunków familiar
nych z budowaniem swoistego poczucia wspólnoty interesów
między właścicielem (także reprezentującą go k a d r ą kierow
niczą) a całym personelem firmy.
Wzorzec ten z całą pewnością był niezwykle trudny do
zrealizowania w warunkach dużego zakładu przemysłowego, ale
w praktyce mógł mieć istotne znaczenie dla kształtowania
rozwoju np. firm handlowych czy usługowych. Dobrym przy
kładem takiej firmy może być D o m Braci Jabłkowskich funk
cjonujący z wielkim powodzeniem w Warszawie w latach
1912-1950 .
Właściciele firmy od początku jej istnienia dbali o bardzo
dobry poziom działalności handlowej, zarazem kształtując
zespół pracowniczy wzorowo i odpowiedzialnie funkcjonujący,
kompetentny w obsłudze klienta, odpowiednio gratyfikowany
i korzystający w szerokim zakresie z różnych form udogodnień
socjalnych, wspólnego wypoczynku i rekreacji.
„Jeśli mówię o właściwej atmosferze, to muszę zastrzec, że nie
było to tolerowanie nieprawidłowości postępowania i zachowa
nia poszczególnych osób czy złego wypełniania codziennych
obowiązków. Łączyło się to z p o d p o r z ą d k o w a n i e m rygorom
stanowiącym dewizę dyrekcji 'magazynu zadowolonych klien
tów', a szczególnie z poszanowaniem klienta i jego życzeń (żądań
za jego pieniądze), jednających firmie zaufanie i życzliwość. Pod
tym względem szkoła była twarda - ż ą d a n o jednoznacznie
rzetelności, fachowości, zainteresowania osobą klienta i jego
życzeniami, a przy tym uprzejmości i cierpliwości. (...)
Niezależnie od tych wymagań czcigodny senior-dyrektor,
Józef Jabłkowski, odnosił się z pełnym zrozumieniem dla
ciężkiej, męczącej pracy sprzedawców. Zwracał uwagę na konie
czność wykorzystania spokojniejszych m o m e n t ó w , by odpocząć
za kontuarem w pozycji siedzącej. C h o ć niekiedy groźny, miał
wiele wyrozumiałości dla ludzi, udzielał często swych życzliwych
rad ( . . . ) . "
Z biegiem lat pracownicy D o m u Towarowego Braci Jabłkow
skich tworzyli rodzaj wspólnoty ludzi zżytych z sobą w atmo
sferze kształtowanej w ogromnej mierze przez życzliwie ludzkie,
zarazem wymagające fachowości podejście właścicieli i dyrekcji.
Zdobycie pracy w tej firmie było marzeniem wielu osób. Ci
którzy w niej pracowali przez dłuższy czas, później po latach
z wielkim sentymentem wspominali te lata, oto jeden z bardziej
wymownych fragmentów takiej relacji:
„Bardzo lubiliśmy wszyscy, 'biały tydzień', kiedy w lutym
19
20
I
sprzedawano wszystko wyłącznie w bieli (...). Całe pierwsze
piętro zamieniało się wówczas w sad kwitnących jabłoni.
Autentyczne drzewa zdobiły kwiaty sztuczne, a robione przez
cały personel z takim zamiłowaniem, że łudząco przypominały
prawdziwe. D o dziś je widzę w pamięci, tak jak wszystkie dobre
lata przepracowane u Jabłkowskich. Jak bardzo byliśmy ze sobą
zżyci, od dyrektora do sprzątaczki, niech świadczy fakt, że co
roku w drugą niedzielę po Wielkanocy spotykamy się, by
pogadać, powspominać, dowiedzieć się, czy ktoś nie potrzebuje
pomocy, pochwalić się w n u k a m i " .
Ale nie tylko pracownicy byli przywiązani do swojej firmy.
D o m Towarowy Braci Jabłkowskich funkcjonował jeszcze do
1950 r. Sporo osób pamiętało firmę sprzed wojny i po 1945 r.
wolało robić zakupy właśnie w tym domu handlowym, a nie
w państwowych domach towarowych. „Pamiętam, gdy zabrak
ło nam zwykłych szklanek, sprzedawczyni powiedziała klientce,
że są w PDT, a ona odrzekła: 'To wstyd, że pani mnie tam
odsyła: ja chcę kupić u Jabłkowskich' ( . . . ) . " .
21
22
4. Autorytet kapitalisty a kultura robotnicza
W wielu znaczniejszych ośrodkach miejsko-przemysłowych
ziem polskich I I połowy X I X i początkach X X w. zakłady
produkcyjne nie tylko zapewniały pracę robotnikom, także
odgrywały - mniejszą lub większą rolę (w zależności od wielu
czynników) - w kształtowaniu kultury określonych środowisk
robotniczych. Tam gdzie pracodawcy i administracja fabryczna
instytucjonalnie kierowali organizacją życia robotników m o ż n a
chyby mówić o „kulturze sterowanej" do pewnego stopnia
autorytetem właściciela zakładu. Klasycznym przykładem ta
kich p r ó b jest Żyrardów w czasach Hiellego i Dittricha, ale
w literaturze etnograficznej czy etnograficzno-historycznej znaj
dziemy jeszcze kilka innych dość podobnych пр.: osadę „Księży
M ł y n " w Łodzi, osadę przy Hucie „ Z g o d a " i i n . W tego
rodzaju ośrodkach aktywność administracji fabrycznej, pobu
dzana inicjatywą właściciela (współwłaścicieli) skupiona była na
kwestiach:
a) budowy i właściwego utrzymania osiedli robotniczych;
b) zapewnienia opieki i podstaw oświaty dzieciom robotników;
c) organizacji czasu wolnego (głównie rozrywki).
W żadnym z o ś r o d k ó w miejsko-przemysłowych fabryka
poprzez specjalnie powołane instytucje oraz przedsięwzięcia nie
objęła całokształtu lokalnej kultury, nie przeniknęła do głębi
wszystkich sfer życia robotników. Niemniej w wielu przypad
kach autorytet pracodawcy i siła administracji fabrycznej miały
wielkie znaczenie, chociaż na ogół - mimo wyznaczonych ram
funkcjonowania społeczności robotniczej - pozostawało wiele
miejsca z a r ó w n o na kontynuowanie form tradycyjnych, a z cza
sem rozbudowywanie - w miarę emancypacji warstwy robot
niczej - swoistych form aktywności społecznej i kulturalnej.
Ogólnie trzeba stwierdzić, że zakład produkcyjny oddziaływał
na środowisko robotników przez rodzaj produkcji, organizację
i rytm pracy oraz czasu wolnego od pracy. W zależności od
godzin pracy, system organizacji produkcji (system nakładczy,
praca na zmiany itd.), ilości tzw. czasu wolnego oraz składu
społecznego załogi (proporcje w zatrudnieniu kobiet i mężczyzn,
ale także osób różnych wyznań: chrześcijan i żydów) kształtował
się lokalnie specyficzny rytm codzienności, to z kolei wyznaczało
określony sposób życia danej społeczności robotniczej. W na
wiązaniu do dotychczas przeprowadzonych b a d a ń z pewnością
możemy mówić o dość jaskrawych różnicach między ośrodkami
przemysłu włókienniczego oraz wydobywczego (kopalnie węgla
kamiennego). Nadal jednak nie są prowadzone na szeroką
skalę badania porównawcze, które umożliwiłyby kulturową
interpretację wszystkich podstawowych u w a r u n k o w a ń robot
niczego sposobu życia w X I X i początkach X X w. (do 1939 г.).
Z konieczności zatem, dokonując przeglądu dziedzin życia
robotniczego podlegających wpływom autorytetu pracodawcy,
odwołam się tu tylko do przykładu ośrodka żyrardowskiego.
Zdaniem A . Woźniaka i J. Kazimierskiego powiązania społecz
ności robotniczej Ż y r a r d o w a z miejscową fabryką w czasach
przed I wojną światową były niezwykle rozgałęzione, obej
2 3
24
mowały niemal całą sferę robotniczego życia „ o d kolebki aż po
g r ó b " . Pierwszą instytucją fabryczną z j a k ą stykała się więk
szość dzieci robotniczych (od 3 roku życia) była tzw. ochronka.
Powstała ona z woli właścicieli fabryki w 1875 r „ i już wkrótce
- po wybudowaniu nowego obiektu w latach 80. X I X w. - stała
się najnowocześniejszą i największą w Królestwie Polskim
instytucją tego rodzaju, przyjmującą dziennie 1100-1200 dzieci.
W ochronce dziećmi (zwykle po jednym z każdej robotniczej
rodziny) opiekowały się wychowawczynie („freblanki") przez
niemal cały czas pobytu rodziców w pracy. Zwykle po śniadaniu
w domu ktoś ze starszego rodzeństwa zaprowadzał dziecko do
ochronki. Odpłatność za posiłki (głównie jednodaniowy obiad)
była niewielka, sieroty i półsieroty żywiono nieodpłatnie. W tra
kcie zajęć dzieci uczono podstaw czytania i pisania, gier, zabaw,
śpiewu, deklamacji. Wydarzeniami, które zapadły w pamięć
dzieci były coroczne „gwiazdki" oraz pożegnalne uroczystości
na zakończenie każdego roku przed wakacjami organizowane
dla grup dzieci opuszczających ochronkę. „Wszystkie dzieci
ubrane były w niedzielne ubrania i stały w dużej sali ochronkowej, a pani Hornig coś mówiła i potrącała aksamitną k o k a r d ą
czarnego czepka. (...), za białymi filarami sali, pod oknem
górnym, niby w jakim kościele stał biały marmurowy człowiek:
(...) Pomnik starego pana Dittricha. Pani Hornig przestała
prawić, zeszła z krzesełka i wszyscy mówili, że bardzo długo
będziemy siedzieli w domu: dwa miesiące czy coś takiego (...).
A potem ojciec zapytał: 'Karteczkę j u ż masz?'. Już ją miałem.
Była to karteczka do szkoły ( . . . ) . "
2 5
26
Ż y r a r d ó w miał pod koniec X I X w. stosunkowo dobrze
funkcjonujący system szkół elementarnych (zwykle 3 - od
działowych z n a u k ą trwającą 4-6 lat), głównie - chociaż nie
tylko - dzięki inicjatywie fabryki, w tym także stopnia gimnaz
j a l n e g o . Stworzone też zostały podstawy szkolnictwa zawodo
wego, u schyłku stulecia dyrekcja zakładów zorganizowała
szkołę tkacką.
„Przyjmowano do niej młodzież po ukończeniu szkoły elemen
tarnej, ale jak się wydaje, pełne 3 oddziały nie zawsze były
wymagane. Szkoła była koedukacyjna. Nauka trwała 1 rok, ale
w zależności od potrzeb mogła być skrócona lub przedłużona.
Grupa uczniów liczyła 12-30 osób. Nauczycielami byli wysoko
kwalifikowani, wybrani przez dyrekcję robotnicy (...). Nauka
była bezpłatna, ale i uczniom za w y k o n a n ą pracę nie płacono
(...). Po ukończeniu kursu wzywano wszystkich absolwentów do
kantoru, gdzie dostawali skierowanie do pracy, zwykle na
wydziały, na których pracowali już ich rodzice."
W okresie wcześniejszym nierzadkie były przypadki zatrud
niania młodocianych, a nawet małych dzieci. Z czasem ustawo
dawstwo fabryczne uregulowało te sprawy, niemniej materialne
potrzeby robotniczych rodzin zmuszały młodzież (15—17-letnią)
do możliwie szybkiego podejmowania pracy w fabryce. Prefero
wane były młode osoby, których rodzice już od pewnego czasu
pracowali w fabryce. Trudniej było się zatrudnić osobom spoza
Ż y r a r d o w a , które mogły ewentualnie liczyć na pomoc (wsta
wiennictwo) krewnych w tym o ś r o d k u zasiedziałych albo na
małżeństwo z osobą już w fabryce pracującą.
„Wielu mężczyzn żeni się z tutejszymi dziewczętami właśnie
w nadziei, że zostaną dzięki temu przyjęci do fabryki (...);
kandydaci [do pracy - dopisek A.S.] nierzadko kierują się nawet
mniemaniem, że ożenek z robotnicą fabryki daje pewne prawo
do otrzymania pracy w z a k ł a d a c h . "
Drugim ważnym problemem dla mieszkańców Ż y r a r d o w a
było uzyskanie mieszkania. Zakłady Żyrardowskie w latach
1868-1903 rozwinęły b u d o w ę dużego osiedla d o m ó w fabrycz
n y c h , niemniej nie zaspokoiło to do końca potrzeb bardzo
licznej (8-9 tys. osób na przełomie wieków) załogi. Dla wielu
robotników żyrardowskich mieszkanie fabryczne było wówczas
szczytem marzeń, było znacznie wyżej cenione od mieszkań
w domach czynszowych. Rodziny robotnicze otrzymywały
zwykle mieszkania 1 -izbowe o pow. 20-24 m , rodziny majstrów
2-izbowe (pokój z kuchnią). Przy przydziale mieszkania prefero
wano specjalistów z zagranicy oraz robotników o długoletnim
stażu pracy w zakładach. Mieszkańcy d o m ó w fabrycznych
otrzymywali w użytkowanie miejsce w k o m ó r k a c h gospodar27
28
29
30
31
2
141
czych oraz przydomowy ogródek. N a koszt fabryki co roku
mieszkania malowano, ponadto mieszkańcy mogli kupić opal
w składzie fabrycznym po cenach niższych od rynkowych. Od lat
70-80. X I X w. w domach robotniczych obowiązywał regulamin
określający prawa i obowiązki lokatora (cisza nocna), sprząta
nie, urządzanie zabaw i t d . Opłaty za komorne potrącane były
przy wypłacie. W przypadku utraty pracy w fabryce lokator był
zmuszony zmieszkanie opuścić.
Podstawowe problemy i sprawy socjalne robotników były
stopniowo rozwiązywane przez fabrykę, chociaż w niektórych
przypadkach nie tyle z woli właścicieli i dyrekcji ile pod
naciskiem akcji strajkowych (począwszy od słynnego strajku
w 1883 г.). Od połowy lat 80. robotnicy mogli korzystać
z tańszego zaopatrzenia w ziemniaki, mąkę czy węgiel w skle
pach fabrycznych, ponadto od 1884 r. mieli do dyspozycji
spółdzielnię spożywczą „Oszczędność" p o w o ł a n ą z inicjatywy
administracji fabrycznej.
Bardzo poważnie rozbudowane zostały instytucje opieki
zdrowotnej: ambulatorium przyfabryczne wraz z apteką funkc
j o n o w a ł o już od lat 60., od 1884 r. szpital na 40 łóżek,
przeniesiony następnie do zbudowanego w latach 1894-96
nowego gmachu (80 łóżek, 5 oddziałów). N a przełomie wieków
opieką lekarską (pracowało tu wówczas 5-7 lekarzy i felczerów)
niemal całkowicie od 1885 r. bezpłatną - objęto ponad 20 tys.
osób, tj. robotników z rodzinami. Ponadto służba medyczna
zabiegała stale o poprawę w a r u n k ó w pracy, dzięki czemu tuż
przed I wojną światową zainstalowano w halach fabrycznych
nowoczesne urządzenia wentylacyjne i nawilżające . Znacznie
wcześniej zarząd fabryki zadbał o właściwe oświetlenie hal
fabrycznych oraz zabezpieczenie przeciwpożarowe (zakłady
dysponowały od początku lat 80. dobrze wyposażonym i wy
szkolonym oddziałem straży p o ż a r n e j ) . Ponadto pracownicy
mogli korzystać z łaźni, pralni, stołówki fabrycznej. Zarząd
fabryki od końca X I X w. zapewniał robotnikom o długim stażu
pracy skromne emerytury (w systemie książeczek oszczędnoś
ciowych) oraz różnego rodzaju zasiłki dla pracowników (dla
położnic, dla osób niedołężnych, w związku z pogrzebem itd.),
a także wprowadził ubezpieczenia od nieszczęśliwych wypad
ków.
3 2
33
34
3 5
Właściciele fabryk wraz z zarządem interesowali się też
w znacznej mierze organizacją życia kulturalnego, rozrywek
w środowisku robotniczym. Próby powołania biblioteki i teatru
dla robotników podjęto w końcu lat 80. X I X w., chociaż
w praktyce - z uwagi na przeciwdziałanie ze strony administracji
rosyjskiego zaborcy - szersza działalność tego rodzaju mogła się
rozwijać dopiero po 1905 r. W znacznie lepszej sytuacji byli
cudzoziemscy pracownicy zakładów, którzy wcześnie założyli
i rozwijali swoje organizacje i instytucje kulturalne (np. niemie
cki chór Zyrardover Gesang Verain powstały w 1861 r„
orkiestra kameralna głównie złożona z Czechów, biblioteka
obcojęzyczna działająca od 1876 r„ i wiele i n n y c h ) .
Niemniej zarząd fabryki wspierał wiele inicjatyw kulturalnych
aktywizujących robotników, np. przyjmowano uzdolnionych
robotników do orkiestry fabrycznej (najlepszej w tej kategorii na
początku X X w. w Królestwie Polskim), powołano stałą biblio
tekę z czytelnią (1906), obejmowano patronat nad stowarzysze
niami robotniczymi (głównie artystycznymi i oświatowymi).
Wspierano też rozwój kultury fizycznej oraz rekreacji, a także
organizowano rozrywki w specjalnie urządzonym ogólnodos
tępnym parku. Ukoronowaniem działalności zarządu fabryki na
tym polu było wybudowanie dla robotników w latach
1910-1912 D o m u Ludowego im. K . Dittricha.
Jak zauważył A . Woźniak działalność zakładów ogarnęła też
w pewnej mierze sferę estetyki (пр.: nagrody dla robotników za
najładniejsze przydomowe ogródki) oraz mody (lekcje szycia
i haftu - umiejętność wykonywania serwetek, makatek itp.
dekorujących robotnicze mieszkania). Wydaje się też, że właś
ciciele zakładów zadbali o swoisty nadzór nad „obyczajnością"
robotnic nakazując regulaminowe noszenie czepka przez wszys
tkie kobiety zamężne pracujące w fabryce. Chociaż wymóg ten
prawdopodobnie nie był spełniany już w początkach wieku (wy
starczy porównać zbiorowe fotografie robotnic z końca stulecia
36
142
i z o k o ł o 1908-1909 г.). to - jak świadczą niektóre relacje:
„Kobieta, która wyszła za mąż i w pierwszy dzień po ślubie
przychodziła do pracy bez czepka, to mogła stracić p r a c ę " .
Pośrednio fabryka oddziaływała też na rytm przygotowań
i organizację niektórych ważniejszych świąt dorocznych, np.
w Wigilię Bożego Narodzenia pracę kończono wcześniej niż
zwykle, Wielkanoc z uwagi na ewangelików zaczynano już od
Wielkiego Piątku. Fabryka pomagała też robotnikom w dekoro
waniu kościoła parafialnego i ołtarzy w święto Bożego C i a ł a .
Obecność i działalność Dietrichów (wydaje się, że rodzina
Hielle pozostawała zdecydowanie w ich cieniu) w Żyrardowie
obrosła z czasem legendą. W środowisku robotniczym tworzyły
się i krążyły r ó ż n o r o d n e i częstokroć barwne opowieści o właś
cicielach fabryki, ich cechach charakteru, zachowaniach, sto
sunku do robotników. Opowieści te weszły do tradycji ustnej,
stały się elementem lokalnego folkloru. O Dittrichach opowia
dano sobie dla rozrywki i urozmaicenia spotkań towarzyskich
w karczmie, a także podczas biesiad przed domami po całym
tygodniu p r a c y . Tylko niektóre opowieści z tej ciekawej
tradycji zostały zapisane na stałe w literaturze pięknej oraz
naukowej. Szerzej zagadnienie to omawia A . Woźniak w bardzo
interesującym artykule, tu może na koniec warto przytoczyć
fragment jednej z takich opowieści ilustrujących niegdyś po
wszechne przekonanie o nagminnym zatrudnianiu dzieci przez
fabrykanta. Oto co opowiadał stary tkacz Brysiak:
„Byłem tyli pędrak, kiedy matka przyprowadziła mnie ze sobą
na halę, nie mogłem sięgnąć maszyny. A wtedy przechodził pan
Dittrich, podstawił m i pod nogi klocek i powiedział: „ N o teraz
będzie zupełnie dobrze mój mały. Jazda, panie majster, naucz
chłopca, co trzeba robić". Sam Dittrich... u w a ż a s z ? "
3 7
38
39
40
Uwagi końcowe - propozycje do programu badań
Wydaje się, iż badania nad zachowaniem wizerunku dawnego
kapitalisty (fabrykantów, bankierów, kupców itd) w zbiorowej
pamięci odchodzących już pokoleń, m o g ą wnieść wiele nowego
do wiedzy etnologicznej o roli autorytetu w kształtowaniu się
kultury zatracającej cechy tradycyjne i coraz szybciej pod
legającej procesom modernizacji. Ponadto - co może być nawet
dla wielu etnologów jeszcze ciekawsze - badania te m o ż n a
spożytkować dla poznania społecznego procesu mitologizacji
rzeczywistości. Rozważmy pokrótce te dwa kierunki prac bada
wczych. W pierwszym wypadku etnologa interesuje przede
wszystkim przechowana w pamięci ludzkiej - mniej lub bardziej
pełna faktografia realnie dokonanych przez pracodawcę (kapi
talistę) przedsięwzięć i posunięć mających w praktyce na celu
- rzecz całą ujmijmy ogólnie i dosadnie - związanie pracownika
(robotnika) z zakładem. O g r o m n ą rolę w kształtowaniu układu
powiązań „pracodawca - pracobiorca" odgrywały poglądy
społeczne właścicieli firm, którzy częstokroć coraz lepiej za
czynali rozumieć potrzeby i sytuację robotników. Ideę przewod
nią b a d a ń idących w tym kierunku - najlepiej, jeżeli będą one
realizowane porównawczo w kilku ośrodkach - winno być prze
śledzenie procesu ewolucji zmian układu zależności i powiązań
między pracodawcami i pracownikami, przy czym należałoby
wyniki prac etnologów skonfrontować z wiedzą historyczną
dotyczącą rozwoju branych pod uwagę ośrodków, jak również
wykorzystać wszelkie publikowane oraz archiwizowane relacje,
pamiętniki, wspomnienia, a także korespondencje prasowe.
Szczególnie istotne będzie to w odniesieniu do X X w., gdyż
zebrane przez etnologów relacje m o g ą się obecnie odnosić co
najmniej do lat 20. i 30. naszego stulecia. Idąc za poczynionymi
ustaleniami Andrzeja Woźniaka i Marii Łukowskiej, należałoby
stwierdzić, że badania nad obrazem dawnego kapitalisty winny
się koncentrować na zbieraniu relacji wydobywających przede
wszystkim przechowane w pamięci informatorów dane i opi
nie o:
1. Pochodzeniu rodzin właścicieli firm, kolejach losu członków
tych rodzin z uwzględnieniem cech charakterologicznych,
powiązań krewniaczych itp..;
2. Majątku jakim dysponowali właściciele firm
z uwzględnieniem początków, źródeł fortuny);
(łącznie
3. Działalności społecznej i patronackiej właścicieli firmy;
4. Stosunkach łączących (dzielących) p r a c o d a w c ę i pracownika
(w szczególności warto uwzględnić postawy i zachowania
właścicieli firmy i członków jego rodziny, a także przed
stawicieli wyższej kadry kierowniczej danej firmy wobec
r o b o t n i k ó w , czy w ogóle p r a c o w n i k ó w z a k ł a d u ) ;
5. Szczególnych zdarzeniach w życiu właściciela firmy (lub
któregoś z jego p o t o m k ó w , spadkobierców), k t ó r e zostały
sfabularyzowane i znane są w przekazywanej ustnie formie
folklorystyczno-artystycznej opowieści.
Znaczna część uzyskanych według powyższego schematu
wypowiedzi czy relacji m o ż e być poddana analizie z punktu
widzenia odmiennie zaprojektowanych b a d a ń . Mogłyby to być
studia poświęcone tworzeniu się i przekazywaniu z pokolenia na
pokolenie w formie ustnej „ l e g e n d y " o dawnych kapitalistach.
41
Dogłębniejsza analiza tego rodzaju tekstów mająca na względzie
uchwycenie procesu mitologizacji rzeczywistości w obrębie
społeczeństwa miejskiego, wymaga jednak od badacza z jednej
strony poważnej wiedzy o kapitaliście dawnego czasu i miejsca,
z drugiej zaś - dysponowania w miarę szerokim materiałem
folklorystycznym (teksty opowieści wspomnieniowych). Już
pobieżne zapoznanie się z drukowanymi wspomnieniami np.
r o b o t n i k ó w warszawskich, wskazuje na to, że anegdoty i opo
wieści tego rodzaju znane były w wielu środowiskach proletaria
ckich, niemniej dopiero dotarcie do nowych i n f o r m a t o r ó w
(apele w prasie, konkursy na wspomnienia) może skutecznie
takie poszukiwania rozszerzyć. Przy aktualnym stanie zaawan
sowania tego rodzaju prac pozostaje indywidualnie zaintereso
wanym naukowcom wykorzystanie metod i doświadczeń b a d a ń
łódzkich i żyrardowskich.
P R Z Y P I S Y
I
Por. A . W o ź n i a k , Dittrichowie a kultura robotnicza Żyrar
dowa, Żyrardów 1983 (ss. 1 5 + 1 nib); M . Ł u k o w s k a , Badania nad
opowieścią wspomnieniową, „Łódzkie Studia Etnograficzne", t. 30, 1991,
s. 53-62; a ostatnio także prace grupy laboratoryjnej studentów Katedry
Etnologii i Antropologu Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego,
prowadzone w latach 1991-1992 pod moim kierunkiem (m.in. dotyczące
firm handlowych „Bracia Jablkowscy" oraz „Pluton" w Warszawie).
J . S . B y s t r o ń , Kultura ludowa. Warszawa 1947. Por. A .
K u c z y ń s k a - S k r z y p e k , Badania nad kulturą robotniczą w etno
grafii [w:] Klasa robotnicza i ich robotnicy na zachodnim Mazowszu
1878-1948, pod red. R . K o ł o d z i e j c z y k a , Warszawa 1981, s.
125-127; A . W o ź n i a k , Tradycyjna kultura robotnicza Żyrardowa
XIX-początków
XX w., [w:] Tradycyjna kultura robotnicza Żyrardowa,
Warszawa, 1982, s. 11-12
Por. K u c z y ń s k a - S k r z y p e k , Badania..., s. 132-137; A .
W o ź n i a k , Dittrichowie..., s. 2-13; A . S t a w a r z ,
Żyrardów.
Narodziny społeczności
(1830-1870), Warszawa-Żyrardów 1985, s.
157-160
Por. A . W ó у с i с к i , Instytucje fabryczne i społeczne w przemyśle
Królestwa Polskiego, Warszawa (1916), pierwodruk: „Ekonomista",
1914, cz. 2^1
S . K a l a b i ń s k i , Miejsce i rola Zakładów Żyrardowskich w ru
chu masowym klasy robotniczej w Królestwie Polskim wiatach 1870-1914,
[w:] Klasa robotnicza..., s. 63
Por. R . K o ł o d z i e j c z y k , Burżuazja polska w XIX i XX wieku.
Szkice historyczne, Warszawa 1979
A . S ł o n i o w a , Problemy liczebności, narodowości i wewnętrz
nego zróżnicowania burżuazji łódzkiej w drugiej polowie XIX w., [w:] Dzieje
burżuazji w Polsce, t. I I I , Wrocław' 1983, s. 131-133
Znaczna część kapitalistów cudzoziemskiego pochodzenia opuściła
ziemie polskie (w szczególności zabór rosyjski) w czasie I wojny
światowej, by na ogół już tu nie powrócić. Stosunkowo wiele rodzin
uległo jednakże wcześniej polonizacji i pozostało na miejscu rozwijając
działalność gospodarczą i społeczną w Polsce Odrodzonej.
L . H a s s , Burżuazja Drugiej Rzeczypospolitej w świetle dwu spisów
powszechnych (próba analizy iiościowej), [w:] Dzieje burżuazji w Polsce, t.
1, Wrocław 1974, s. 192-195
M . W a r n e ń s k a , Fortuna rodu Krusche, Łódź 1963, s. 53-54
Tamże, s. 87
Por. R . K o ł o d z i e j c z y k , Leon Newachowicz (1778-1831),
„Rocznik Warszawski", t. 8, 1970, s. 143-173; tenże, Piotr Steinkeller,
kupiec i przemysłowiec
(1799-1854). Warszawa 1963; tenże, Portret
warszawskiego milionera, Warszawa 1968 [biografia Leopolda Kronenberga, 1812-1878], tenże; Jan Bloch. Szkice do portretu ..Króla" kolei
(1836-1902), Warszawa 1983
Spośród stosunkowo nielicznych publikacji popularyzatorskich
można wymienić interesujący cykl artykułów o tradycjach polskiego
biznesu zamieszczony w gazecie „ N o w y Świat" w 1992 r.
P . H u l k a - L a s k o w s k i , Mój Żyrardów,
Warszawa 1981
(wyd. I I powojenne), s. 181-182. Por. także: R . K a r a ś , Ostami
odruch, Warszawa 1985
Z . L a n d a u , J . T o m a s z e w s k i , Sprawa żydowska, War
szawa 1983; Żyrardów 1829-1945, pod red. I. Pietrzak-Pawłowskiej,
Warszawa 1981; P . H u l k a - L a s k o w s k i , Mój Żyrardów...,
s.
153-228
2
3
4
5
6
7
8
9
1 0
I I
1 2
1 3
1 4
l
5
1 6
H u l k a - L a s k o w s k i , Mój Żyrardów..., s. 150-151
P o r . W o ź n i a k , Dittrichowie..., s. 9
Tamże.
F . J a b ł k o w s k i , Romans ekonomiczny. Warszawa 1980
Tamże, s. 171-172
Tamże, s. 170
Tamże, s. 164
Por. B . K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a , Kultura środowiska ro
botniczego Łodzi, „Łódzkie Studia Etograficzne", t. 21, 1979 (druk:
1982), s. 15-34; I . H u t к a , Środowisko robotników fabrycznych Huty
,,Zgoda" obecnie ZUT,, Zgoda", [w:] Materiały do historii załóg fabrycz
nych w Polsce Południowej, pod red. K . Dobrowolskiego, Wrocław 1966,
s' 7-70
Por. A . S t a w a r z , Z badań nad życiem codziennym robotników
żyrardowskich XIX i początków XX w., „Kwartalnik Historii Kultury
Materialnej" t. 37, 1989, s. 131-161; G . E . K a r p i ń s k a , B .
Kopczyńska-Jaworska,
A . W o ź n i a k , Pracować
żeby
żyć, żyć żeby pracować („Łódzkie Studia Etnograficzne" t. 31, War
szawa-Łódź 1992. M . G e r l i c h , Życie codzienne, rytm i znormalizowa
ne kulturowo wzory zachowań. Analiza wybranego aspektu codzienności na
przykładzie
Śląskich środowisk robotniczych okresu
międzywojennego
„Zaranie Śląskie", R.52, 1989, nr 2, s. 272-304. W odniesieniu do bardzo
zróżnicowanego środowiska robotniczego Warszawy por. A . Ż a r n o w s к a , Robotnicy Warszawy na przełomie XIX i XX wieku, War
szawa 1985
Por. W o ź n i a k , Dittrichowie..., s. 9-13; J . K a z i m i e r s k i ,
Dzieje Zakładów Żyrardowskich i ich załogi w latach 1829-1885, Ciecha
nów 1984, s. 210-240; S t a w a r z , Żyrardów..., s. 149-175
H u l k a - L a s k o w s k i , Mój Żyrardów..., s. 45
M . S t a n k i e w i c z - R u s i e c k a , Życie społeczne - oświata
- kultura, [w:] Żyrardów 1829/1945...
W o ź n i а к , Dittrichowie..., s. 10
Wspomina o tym m.in. H u l k a - L a s k o w s k i , Mój Żyrardów...
..Notatka... " K a r o l a D i t t r i c h a (syna), [w:] Wypadki majowe
1891 r. w Żyrardowie, oprać. H . Rappaport, Warszawa 1973, s. 130
A . G r y c i u k - S t r i z e n c o v a , Budownictwo domów robot
niczych w Żyrardowie w II polowie XIX i początkach XX wieku, „Łódzkie
Studia Etnograficzne", t. 29, 1989, s. 67-78
S t a w a r z , Żyrardów..., s. 69
W o ź n i а к , Dittrichowie..., s. 11
К . Z w o l i ń s k i , 100-lecie straży pożarnej w Żyrardowie, Żyrar
dów 1984
W o ź n i a k, Dittrichowie..., s. 12
Por. np. _A . G ó r a l s k i , Cudzoziemcy w Żyrardowie na przełomie
XIX i XX w., Żyrardów 1980; tenże, Żyrardowski ruch śpiewaczy w latach
1861-\9\%, [w:] Materiały do etnografii miasta, pod red. A . S t a w a
r z a , Żyrardów 1992, s, 28/36; W o ź n i a k , Dittrichowie..., s. 12
Cyt. za: W o ź n i а к , Dittrichowie..., s, 13
Tamże.
A . W o ź n i a k , Dittrichowska legenda, „Łódzkie Studia Etno
graficzne" t. 29, 1989, s. 101-107
J . M a c i e r z e w s k a , Każdy idzie swoją drogą. Warszawa 1966,
s. 145
Por. W o ź n i a k , Dittrichowska legenda..., s. 103-107; Ł u k o w
s k a , Badania..., s. 57-61
1 1
1 8
1 9
2 0
2 1
2 2
2 3
2 4
2 5
2 6
2 7
2 8
2 9
3 0
3 1
3 2
3 3
3 4
3 5
3 6
3 7
3 8
3 9
4 0
4 1
143