cf7727e25f61ad87845eed003c5af746.pdf

Media

Part of O poczuciu przynależności narodowej i stosunku do "obcych"/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.1-2

extracted text
O poczuciu przynależności narodowej
i stosunku do „obcych"
Uwagi na marginesie badań nad świadomością narodową
współczesnych Górnoślązaków
Marian Grzegorz Gerlich
N a G ó r n y m Śląsku, w t y m również na interesującym nas
obszarze województwa katowickiego, od schyłku lat 80. coraz
wyraźniej postępuje proces p o d z i a ł u rodzimej zbiorowości
regionalnej. T o w a r z y s z ą temu różne formy działań, od spon­
tanicznych i żywiołowych, po zorganizowane. Narasta nie­
znane d o t ą d zjawisko artykulacji ambicji grupowych, także
artykulacja tożsamości. Wywołuje to emocje społeczne. T y m
samym pobudza wyobraźnię lokalnych u g r u p o w a ń politycz­
nych. W efekcie zrozumiałe jest, że te j a k o ś c i o w o nowe procesy
stają się obiektem szczególnego zainteresowania mass-me­
diów. Stopniowo rozpoznania podejmuje nauka. Ale są to
p r ó b y nieśmiałe. N a razie zdają się być d o m e n ą socjologii ,
przy stosunkowo m a ł y m udziale e t n o l o g i i .
Niezaprzeczalnym faktem społecznym jest swoista rewitali­
zacja śląskiej tożsamości. Opinie zaś na ten temat są bardzo
zróżnicowane. Jedni bowiem uważają, że na G ó r n y m Śląsku
postępuje proces erozji polskich postaw narodowych, inni - że
G ó r n o ś l ą z a c y wreszcie mają szansę nieskrępowanej ochrony
i artykulacji swej tożsamości. Wywołuje to więc w efekcie
skomplikowane reakcje społeczne. Zwłaszcza zaś hałaśliwy
i agresywny etnoregionalizm zaczyna zaciemniać obraz całego
śląskiego regionalizmu, wywołując po stronie „ p r z y b y s z y "
zagrożonych, jak twierdzi lokalny śląski socjolog, „w swoich
prawach obywatelskich kontrreakcje w postaci wystąpień
u g r u p o w a ń populistyczno-nacjonalistycznych skierowanych
przeciwko projektom regionalizacji, traktowanym j a k o wstęp
do oderwania G ó r n e g o Śląska od P o l s k i " . Uczucie niepew­
ności wzmagają też głosy o ponownym plebiscycie. Tak się
stało między innymi wówczas, gdy propozycję t a k ą zgłosił
Otto von Habsburg, deputowany do Parlamentu Europej­
skiego, członek niemieckiej C S U . A dodajmy, że również
polscy naukowcy nie wykluczają takiej możliwości. Przewidu­
je go, a może wieści niczym Kasandra, politolog Jadwiga
Staniszkis.
Coraz częściej słychać też o podziałach narodowych, jakie
następują w ś r ó d górnośląskiej zbiorowości regionalnej. Nie
chodzi tu tylko o to, że pojawiła się mniejszość niemiecka,
k t ó r a tu zawsze żyła, lecz także o to, że odżyła orientacja
separatystyczna. T y l k o że o tych sprawach nie chce tu nikt
spokojnie r o z m a w i a ć . T y m samym stają się raczej elementem
politycznych p r z e t a r g ó w . Natomiast j u ż przed k i l k u laty
Stanisław Bieniasz, śląski pisarz mieszkający w Niemczech,
autor niezapomnianego Starego portfelu (wystawionego w te­
lewizji dopiero w 1989 roku, a więc w 8 lat po nagraniu), na
ł a m a c h paryskiej „ K u l t u r y " p r o w o k u j ą c o zachęcał do dys­
puty, pisząc: „ G ó r n y Śląsk wrze, staje się to widoczne nawet
dla tych, k t ó r z y zamykają oczy na rzeczywistość (...), skom­
plikowane podziały etniczne, dotychczas skrzętnie przemil­
czane, wybuchły z siłą, której nikt się nie spodziewał.
Nagle o k a z a ł o się, że istnieją r ó ż n o r o d n e grupy ludności, k t ó r e
mają r ó ż n e interesy . . . " 1 co? A n o nic. Dyskusja toczyła się,
a jakże, lecz w z a m k n i ę t y c h towarzyskich gettach. A faktem
jest, że G ó r n y Śląsk jest realnie obszarem postępującego
zróżnicowania narodowego, k t ó r e artykułuje interesująca nas
1

2

3

4

5

6

7

8

130

i

ludność rodzima. I w y d a w a ć by się m o g ł o , że etnologia
podejmie to wyzwanie. Niestety, nadal nurza się w badaniu
„śląskich tradycji" czy „śląskich w a r t o ś c i " . Współczesność zaś
jest lekceważąco lub strachliwie pomijana. Co zatem wynika
z tak zaprezentowanego spojrzenia na tę p r o b l e m a t y k ę ?
Zwłaszcza to, że jest ono niezwykle interesujące. Stanowi też
specyficzny fragment nowych procesów etnicznych i narodo­
wościowych, k t ó r e z a c h o d z ą w Europie ś r o d k o w o - w s c h o d niej. A ponieważ w realiach górnośląskich jest tak jak jest,
odwołuję się do własnych b a d a ń prowadzonych w miastach
tego obszaru w drugiej połowie lat 80. Część d o t y c z ą c a
świadomości narodowej była realizowana w 1991 i 1992 roku
i objęła cztery, pod wieloma względami nadal homogeniczne
osady i osiedla p r z y z a k ł a d o w e ( N = 100).
Niezbędne są tu pewne wyjaśnienia. O t ó ż , prezentuję jedy­
nie dwa aspekty zagadnienia związane z odpowiedzią na
pytania dotyczące poczucia przynależności narodowej i stosu­
nku do „ o b c y c h " . Całościowa analiza jest w przygotowaniu.
Tak więc przedstawione będą jedynie pewne uwagi, uwagi na
marginesie b a d a ń , k t ó r e ujawniają olbrzymią złożoność prob­
lemu. Oto bowiem na naszych oczach d o k o n u j ą się konkretne
przemiany etniczne. Dlatego też z całą pewnością trzeba
w konkretnych realiach górnośląskich uwzględniać j e d n ą
zasadniczą kwestię, że u p o d ł o ż a deklarowanych postaw m o ż e
leżeć nie tyle realne odczuwanie własnej o d r ę b n o ś c i , k t ó r a
przecież nie jest definiowana, podobnie jak i tożsamość, ale
przede wszystkim przekonanie o swoim upośledzeniu. M o ż n a
tu przecież m ó w i ć o zbiorowym, historycznie u k s z t a ł t o w a n y m
kompleksie krzywdy, o tzw. śląskiej k r z y w d z i e , k t ó r a zdaje
się być jednym z istotnych elementów specyficznej kategorii
pojęciowej, to jest „ ś l ą s k o ś c i " .
D l a p o r ó w n a n i a odwołuję się w tej prezentacji także do
sposobu publicznego definiowania analizowanych zagadnień
przez przedstawicieli lokalnych środowisk twórczych o rodo­
wodzie g ó r n o ś l ą s k i m (np. Tadeusz Kijonka, Kazimierz Kutz,
A l b i n Siekierski, Wilhelm Szewczyk) oraz główne organizacje
regionalne (tj. Związek G ó r n o ś l ą s k i , Ruch A u t o n o m i i Śląska,
mniejszość niemiecką - konkretnie Niemiecką W s p ó l n o t ę
Roboczą „Pojednanie i Przyszłość").
9

10

11

12

13

Kim my som?
Poczucie przynależności narodowej G ó r n o ś l ą z a k ó w w sfe­
rze deklaracji werbalnych jest wyraźnie z r ó ż n i c o w a n e . Dzieje
się tak pomimo silnego poczucia własnej odrębności, k t ó r a
jednak nie jest wyraźnie definiowana. Tak więc na pytanie
dotyczące przynależności narodowej 9% badanych zupełnie
nie potrafiło odpowiedzieć, 28% stwierdziło, iż czują się
Ślązakami, dalszych 14% także e k s p o n o w a ł o śląskość, lecz
zarazem wskazywało na związki z polskością, 11 % deklarując
i eksponując śląskość jedocześnie o d w o ł y w a ł o się do związków
z niemieckością, 31 % stwierdziło, iż są Polakami (w większości
jednak odwołując się również do „śląskiego rodowodu"),
a 7% stwierdziło, że są Niemcami.

S p r ó b u j m y opatrzyć te deklaracje komentarzem. Przede
wszystkim więc należy podkreślić d o m i n u j ą c ą t r u d n o ś ć prawie
3/4 badanych do jednoznacznego określenia swej p r z y n a l e ż n o ­
ści, co zdaje się wynikać zwłaszcza z nieumiejętności prze­
zwyciężenia odrębności między poczuciem silnego, lecz niedefiniowanego związku z własną ziemią i własną „ ś l ą s k ą "
kulturą, a szerszym zewnętrznym u k ł a d e m społecznym, kul­
turowym i politycznym. W efekcie tożsamość zdaje się być
bardziej d o m e n ą emocji, niż refleksji. Istotne znaczenie zdaje
się mieć nadal silne poczucie więzi grupowej G ó r n o ś l ą z a k ó w .
Badacze też nadal wskazują na „wysoki stopień integracji
etnicznej, k t ó r y polega na t y m , że p r z e t r w a ł o tu silne poczucie
tożsamości ze swoją g r u p ą " . Dominuje swoisty śląskocentryzm. O n jest m i a r ą wszystkiego, i to z a r ó w n o definiowania
własnego świata, j a k i świata zewnętrznego. Istotna jest też
dychotomia „ m y " - „ o n i " . Podział jest nader prosty i oczywi­
sty - „ m y " , czyli „ Ś l ą z o k i " , i „ o n i " , czyli „ G o r o l e " , a więc
przybysze. Ale istnieje też wyraźniejszy i dosadniejszy podział.
W y r ó ż n i a on trzy kategorie. Pierwsza to „ p n i o k i " , czyli
rodowici Ślązacy, druga to „ k r z o k i " , czyli ci, którzy na Śląsku
mieszkają przypadkowo, i trzecia, czyli „ p t o k i " , to znaczy ci,
którzy przebywają na Śląsku chwilowo, „zakładają t u gniaz­
da, łodlatują, j a k sie ino d o r o b i ą . I j u ż ich nie ma".
Zwracamy u w a g ę na te czynniki, gdyż na nich skoncent­
rujemy nasze zainteresowania. Ale poczucie przynależności
jest uwarunkowane szerszymi złożonym, w znacznym zakresie
nierozpoznanym, zespołem czynników wykazujących „długie
trwanie". T o między innymi wczesne oderwanie tej ziemi i jej
mieszkańców „ o d Macierzy", wielowiekowe funkcjonowanie
w obrębie różnych, obcych etnicznie o r g a n i z m ó w p a ń s t w o ­
wych, pograniczny charakter Śląska, niepełna struktura spo­
łeczna, specyficzne w a r u n k i w jakich kształtowała się tu
ś w i a d o m o ś ć n a r o d o w a , dzieje górnośląskiej zbiorowości
regionalnej w latach międzywojnia rozdartej między dwa
organizmy p a ń s t w o w e , tragiczne błędy p o l i t y k i gospodar­
czej okresu realnego socjalizmu, także błędy w polityce
społecznej oraz współczesna zapaść przemysłowa tego obszaru
wywołująca wieloaspektowe skutki ekologiczne, społeczne,
kulturowe i polityczne. Z całą więc pewnością bez rozpoznania
tych i innych czynników analiza specyfiki postaw narodowych
G ó r n o ś l ą z a k ó w jest u ł o m n a . Prowadzi do falsyfikacji znanych
też na gruncie prac etnologicznych, w których zdaje się nadal
istnieć tendencja do mitologizowania górnośląskiej rzeczywis­
tości. W okresie X I X wieku, a nawet w latach międzywojnia
była uzasadniona względami patriotycznymi. A dziś? Nadal
też j a k b y nie dostrzega się, iż na podstawie obiektywnych
p o d o b i e ń s t w kulturowych między G ó r n y m Śląskiem a innymi
regionami, nie m o ż n a w n i o s k o w a ć o polskim poczuciu naro­
dowym G ó r n o ś l ą z a k ó w . Zwłaszcza w odniesieniu do polsko-niemieckiego pogranicza trzeba uwzględniać to, że „ o
tym, j a k i m narodem są mieszkańcy określonego terytorium
decydują nie te czy inne cechy językowe lub etnograficzne, lecz
te przejawy życia narodowego, k t ó r e w ś r ó d nich istnieją i ich
ś w i a d o m o ś ć n a r o d o w a " . A j u ż w 1880 r o k u Teodor Jeske-Choiński pisał, „że nie tradycje i obyczaje, a nawet język
n a r ó d stanowią, lecz jeszcze samowiedza o d r ę b n e g o bytu
własnych celów, własnej polityki, a tego właśnie na Śląsku nie
m a " . Zresztą przyznajmy, ten pogląd jeszcze dziś niektórzy
lekceważą lub zupełnie nie zdają sobie sprawy z jego znaczenia.
Wydaje się, że do współczesności nad deklaracjami narodo­
wymi G ó r n o ś l ą z a k ó w ciąży swoisty nominalizm w tych kwes­
tiach. Nadal też swoje uzasadnienie zdaje się mieć pogląd
w y r a ż o n y jeszcze w latach międzywojnia, iż „ n a r o d o w o ś ć
m o ż e się zmieniać, śląskość pozostaje". Ona bowiem jest
gwarantem stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa, zwłaszcza
wskutek zmieniających się u k ł a d ó w politycznych i przep­
rowadzanych weryfikacji n a r o d o w o ś c i o w y c h . W y r a ź n y m
przejawem tej tendencji jest ucieczka w sferę śląskości. Stąd też
werbalne deklaracje dotyczące przynależności narodowej G ó ­
r n o ś l ą z a k ó w m o ż n a w konsekwencji r o z p a t r y w a ć w odniesie­
niu do skali, której jeden biegun określa ś w i a d o m o ś ć i n 1 4

15

1 6

17

18

19

dyferentna, a drugi - jednoznaczna ś w i a d o m o ś ć poczucia
własnej o d r ę b n o ś c i . Tak więc wszystkie inne postawy zawiera­
łyby się między nimi. Teza ta wydaje się być p ł o d n a , uwzględ­
niając realia górnośląskie. T r u d n o bowiem zgodzić się, przy­
k ł a d o w o , z twierdzeniem historyka Franciszka A . M a r k a ,
który w y r ó ż n i a na G ó r n y m Śląsku postawy: „ p r o p o l s k ą " ,
„ p r o n i e m i e c k ą " i „ s e p a r a t y s t y c z n ą " . M a natomiast rację
Stanisław Bieniasz, gdy obnażając n a u k ę stwierdza, iż to, co
się dzieje na Śląsku nie zostało zdefiniowane, a ograniczanie
p o d z i a ł ó w do dychotomii polsko-niemieckiej jest uproszcze­
niem i falsyfikacją. Być m o ż e zresztą ma też swój sens teza, iż
proces krystalizacji świadomości narodowej G ó r n o ś l ą z a k ó w ,
tak zróżnicowany, nie został jeszcze z a k o ń c z o n y , i w okreś­
lonym zakresie trwa.
P o w t ó r z m y w związku z tym, że 9% badanych artykułuje
zdecydowany indyferentyzm. Jest to zresztą kategoria, k t ó r a
na G ó r n y m Śląsku funkcjonuje od X I X wieku i była też
wyraźnie rejestrowana przez polskich badaczy doby między­
wojnia. Ks. E m i l Szramek pisał o nich następująco: „Zjawis­
kiem typowo granicznym są ludzie o chwiejnej r ó w n o w a d z e
narodowej, wiecznie niezdecydowani, istne trzciny, k t ó r e pod
powiewem lada wietrzyka przychylają się to w tę, to w o w ą
s t r o n ę . " T o grupa, k t ó r a z bliżej nierozpoznanych p o w o d ó w
nie wykrystalizowała świadomości narodowej. Być m o ż e
w j a k i m ś zakresie w y n i k a ł o to z pobudek refleksyjnych,
z pragmatycznej chęci unikania deklaracji narodowej. W o b r ę ­
bie tej kategorii stykamy się z a r ó w n o z jednoznacznymi
przejawami indyferentyzmu, co powoduje, iż jej reprezentaci
określają się po prostu j a k o „tutejsi", „ s t ą d " , „ludzie ze
Śląska", j a k i deklaracjami odwołującymi się do „śląskości",
jako pewnej kategorii neutralnej politycznie i narodowo.
Efektem tego są s f o r m u ł o w a n i a w rodzaju: „ M y som takie ni
to, ani to, takie Ślązoki. T o nie wiedzieć, co to jest, bo my sie do
polityki nie bierymy." Nic d o d a ć nic ująć. Zwłaszcza wówczas,
jeśli p r z y w o ł a m y pewne obiegowe na t y m terenie teksty: „ T u
na Śląsku zawsze tak było, że trzeba było g o d a ć k i m sie jest.
Dziadek poszoł do wojska w 1912, to go pytajom k i m jest. T o
łon pedzioł, że Niemiec. T o mu pedzieli, że gupi Ślązok, co nie
umie dobrze po niemiecku. Przyszoł Polok po I wojnie, to na
nos patrzyli j a k na p ó ł - P o l o k ó w abo nawet N i e m c ó w (...).
A j u z a ś za Hitlera to nos wzięli pod lupa i podzielili na grupy
j a k świnie do rzeźni. Potym j u z a ś przyszli Poloki to sie zaczło.
'Szwaby', ' K r o j c o k i ' , 'Hitlerowskie syny', 'Niemcy'. Tak nos
nazywali. A za Gierka to nos w ramach łączynio rodzin zaczli
wysyłać do Niemiec (...). Przyszła ' S o l i d a r n o ś ć ' to jeszcze z nos
Niemcy sie zrobili. Bo tyż momy przeca mniejszość niemiecko
na Śląsku (...). K t o j o jest? Jo jest Polok, bo łojciec był
w powstaniach. Brata m o m w Niemcach łod łostatni wojny.
Siostra wyjechała w 1976. D w ó c h w n u k ó w tyż j u ż tam siedzi.
A jedyn syn m ó j był partyjny i wielki Polok. T o co j o jest, j a k o
jest moja rodzina? Polsko-niemiecko, niemiecko-polsko, ślą­
sko? Lepi nie g o d a ć . " To k r ó t k i rys lokalnej historii, k r ó t k i
rys determinant procesu kształtowania się świadomości naro­
dowej, jej p r z e o b r a ż e ń .
D r u g i kraniec owych postaw to deklaracje 28% badanych,
którzy jednoznacznie określają się j a k o G ó r n o ś l ą z a c y . Ta
postawa ma również swoje wyraźne osadzenie w przeszłości.
Warstwa p o ś r e d n i a {Zwischenschicht)
funkcjonowała w okre­
sie krystalizacji się świadomości narodowej w ś r ó d G ó r n o ­
ślązaków, j a k i także w latach międzywojnia. W ó w c z a s
wiązało się to z lokalnymi tendencjami separatystycznymi,
zwłaszcza z takimi organizacjami j a k „Związek Obrony
G ó r n o ś l ą z a k ó w " kierowany przez Jana Kustosa, „ Z w i ą z e k
Rodowitych Ś l ą z a k ó w " czy „Blok Socjalny G ó r n o ś l ą z a k ó w " .
Ale kategoria ta w swej masie nie wiązała się jednak politycz­
nie, zachowując z n a c z n ą n e u t r a l n o ś ć . Józef Chałasiński pisał
w latach 30., iż „ G ó r n o ś l ą z a k ma poczucie o d r ę b n o ś c i ,
k t ó r e g o cechą jest w d u ż y m stopniu, to że nie czuje się on
całkowicie ani Polakiem, ani N i e m c e m . " Problem jest jednak
bardzo skomplikowany. D o tej pory funkcjonuje bowiem na
G ó r n y m Śląsku obiegowe powiedzenie: „ M y nie som ani
20

21

2 2

2 3

24

131

Poloki, ani też Niemcy, my som Ś l ą z o k i . " D l a części rodowi­
tych G ó r n o ś l ą z a k ó w oznacza to kategoryczne określenie swej
przynależności narodowej, czego efektem jest przekonanie, iż
istnieje „ n a r ó d g ó r n o ś l ą s k i " , a dla zdecydowanej większości,
niejasne i nie w pełni definiowane określenie przynależności do
konkretnej grupy etnograficznej, k t ó r a chce z a c h o w a ć swą
neutralność i względną samodzielność wobec d w ó c h n a r o d ó w ,
to jest polskiego i niemieckiego. Działa t u socjologiczne prawo
tła. Tak więc G ó r n o ś l ą z a c y postrzegają i odczuwają swoją
o d m i e n n o ś ć z a r ó w n o na tle P o l a k ó w , jak i na tle N i e m c ó w .
Zakres owych odrębności, ale także p o d o b i e ń s t w jest jednak
różnie pojmowany, podobnie jak i charakter wzajemnych
relacji.
Z kolei 14% badanych określa się j a k o „polskie Ślązoki".
W t y m przypadku dominuje argumentacja w rodzaju: „ M y
som gorsze Poloki, bo wiadomo, ze Śląska", „ M y są takie
Wasserpoloki, ale jednak Poloki, ino g ó r n o ś l ą s k i e " , czy „ M y
som Ślązoki, co momy polsko godka i polsko, ale trocha
inkszo k u l t u r a " . W sensie o g ó l n y m wskazuje ona na od­
woływanie się do kontekstu historyczno-kulturowego, k t ó r y
ma d o k u m e n t o w a ć swoistą specyfikę G ó r n o ś l ą z a k ó w na tle
całego narodu polskiego. Ta grupa wyraźnie odwołuje się przy
określaniu własnej przynależności narodowej do niemieckich
i polskich stereotypów.
Natomiast 3 1 % badanych G ó r n o ś l ą z a k ó w w s p o s ó b kon­
sekwentny określa się j a k o Polacy. Ta j e d n o z n a c z n o ś ć nie
wywołuje jednak jakichkolwiek wyraźnych i utrwalonych
w międzygeneracyjnym przekazie s p o s o b ó w definiowania swej
postawy. Artykulacja: „ J o jest Polok ..."jest ostateczna i nie
wywołuje potrzeby jakichkolwiek uzasadnień, k t ó r y c h zresztą
badani nie p o t r a f i ą sformułować. Podobnie, jak w poprzed­
nich przypadkach ta grupa wyraźnie eksponuje swoją śląskość. Jednak jest ona j u ż sytuowana w drugim planie, choć
w j a k i m ś sensie zaznacza się t u przekonanie o kulturowej
i językowej specyfice własnej grupy na tle ogółu P o l a k ó w .
O s t a t n i ą grupę stanowią Niemcy. T ę przynależność de­
klaruje 7% badanych. Wskazują oni na swój niemiecki
r o d o w ó d , choć dość wyraźnie wszyscy e k s p o n u j ą proces
polonizacji własnej grupy. Jako szczególny wyraz swej po­
stawy traktują głosowanie na listę miejszości niemieckiej.
A jak te kwestie, i szerzej etniczne i narodowe zróżnicowanie
G ó r n e g o Śląska jest a r t y k u ł o w a n e w grupie „ t w ó r c ó w " i w ob­
rębie lokalnych r u c h ó w regionalnych?
I tak, jeśli chodzi o ś r o d o w i s k a twórcze to wyraźnie należy
stwierdzić, iż zalega na te tematy milczenie. Nieśmiałe, lapi­
darne i incydentalne wypowiedzi nie mają w zasadzie p o w a ż ­
niejszego znaczenia. Istniała raczej tendencja do dystansowa­
nia się wobec tych złożonych p r o b l e m ó w . Tak więc tylko
w zasadzie p r o w o k u j ą c e wypowiedzi reżysera Kazimierza
Kutza zasługują na uwagę. W wywiadzie udzielonym „Gazecie
Wyborczej" z a t y t u ł o w a n y m Odrażający, piękny Śląsk stwier­
dza między innymi: „Ziemia została zdewastowana, a kultura
pracy G ó r n o ś l ą z a k ó w całkowicie zmarnowana, nikt nie pojął
śląskiej mentalności. Polska była biednym, głupim krajem,
zidiociałym na skutek swoich nieszczęść." A na pytanie „ C z y
to znaczy, że Śląsk wolałby znów być niemiecki? odpowiedział:
„ T o znaczy, że kto się czuje Polakiem, to się czuje, i został.
Reszta wyjechała. Ale n i k t t u j u ż nikogo nie nabierze na hasło
Polska. I to jest w s p a n i a ł e . " Z a s t a n a w i a j ą c y m faktem jest, iż
ta w y p o w i e d ź Kutza nie wywołała dyskusji. A przyznać
muszę, że wielu moich znajomych i przyjaciół w pełni akcep­
t o w a ł o poglądy Kutza. Pozostali jednak milczący, bo ich
zdaniem w o k ó ł Śląska trwa wrzawa, a więc trudno pode­
j m o w a ć m e r y t o r y c z n ą dyskusję. Szkoda.
A jak owe problemy odzwierciedlają się w lokalnych
ruchach regionalnych? O t ó ż z całą pewnością trzeba stwier­
dzić, iż sam fakt powstania nowych organizacji tego rodzaju
na G ó r n y m Śląsku jest skutkiem zachodzących t u procesów,
p o d z i a ł ó w górnośląskiej zbiorowości regionalnej. Są wyra2 5

26

132

i

zem potrzeby artykulacji własnej tożsamości, także jej ochrony
i rozwoju.
I tak, Związek G ó r n o ś l ą s k i odwołując się do zróżnicowania
etnicznego, n a r o d o w o ś c i o w e g o i kulturowego G ó r n e g o Ślą­
ska pragnie programowo c h r o n i ć z a r ó w n o lokalne, „ ś l ą s k i e "
tradycje, ale także pomniki „ k u l t u r y polskiej", „niemieckiej",
„ c z e s k o - m o r a w s k i e j " , „słowackiej" i „ ż y d o w s k i e j " . Jedno­
cześnie jednak Związek głosi hasło prymatu wartości g ó r n o ­
śląskich stwierdzając w Deklaracji ideowo-programowej, że
„jest dobrowolnym stowarzyszeniem, w s p ó l n o t ą o s ó b iden­
tyfikujących się z w a r t o ś c i a m i , k t ó r e symbolizują G ó r n y
Ś l ą s k " . Z d a j e się mieć rację Tomasz Nawrocki gdy p o d k r e ś ­
la, iż w konsewencji takiego p o g l ą d u „ m a m y do czynienia
z dążeniem nie do integrowania w o k ó ł , a do asymilowania
ludności nie-śląskiej. W y m o w y tych faktów nie zmienia twier­
dzenie, iż wartości regionalne powstały na styku oddziaływa­
nia kultury polskiej, czeskiej i niemieckiej..." A d o d a ć t u
jeszcze trzeba, że na ogół owe „wartości g ó r n o ś l ą s k i e " nie są
określane, a jeśli j u ż to następuje to przywoływane są takie
wartości, j a k np. w a r t o ś ć pracy, religii, uczciwości, sprawied­
liwości etc. M a zatem rację etnolog Czesław Robotycki, kiedy
k o m e n t u j ą c taki pogląd stwierdza: „ W a r t o ś c i takie, j a k wier­
ność, praca, rodzina, religia są uniwersalne (co najmniej
w skali tradycji łacińskiej Europy), tym samym nie wyróżniają
Śląska. Takie p r z y p o r z ą d k o w a n i e to znany mechanizm funk­
cjonowania mitu. Polega na redukcji zjawiska do skali własnej
i nadania m u nowego znaczenia." Inny skutek ma jednak ów
mechanizm w realiach „ k u l t u r y typu ludowego", a inny gdy
pojawia się w przypadku elit intelektualnych.
27

28

29

30

31

3 2

Z kolei działacze związani z „ R u c h e m A u t o n o m i i Ś l ą s k a "
wyraźnie reprezentują interesy jednej konkretnej kategorii, to
znaczy G ó r n o ś l ą z a k ó w , k t ó r y c h w programowych wypowie­
dziach nazywają „Schlesierami". Są pojmowani wręcz w kate­
goriach o d r ę b n e g o narodu, który zdaniem działaczy „ R u c h u "
był obiektem szcególnych manipulacji ze strony Niemiec, ale
także - a m o ż e przede wszystkim - Polski. T o stanowisko
zostało wyraźnie zawarte w programowej wypowiedzi A n t o ­
niego Kositzy, który stwierdza, „że od zarania w ś r ó d Śląza­
k ó w silna była d ą ż n o ś ć do tworzenia separatystycznych
p l a n ó w utworzenia p a ń s t w a g ó r n o ś l ą s k i e g o " , lecz główną
przeszkodą były knowania r z ą d u polskiego, k t ó r y s o w o d o w a ł
wybuch p o w s t a ń śląskich. Ruch głosi hasło autonomii dla
G ó r n e g o Śląska, ale pojawiają się również takie hasła jak
„ W o l n y Śląsk" czy „Niepodległy Śląsk." Symptomatyczne, że
jeszcze gdzieś do 1992 r o k u pojawiały się one również na
ścianach śląskich d o m ó w , p ł o t a c h , murach. Lecz dziś owe
„ m u r a r i a " powoli znikają.
Z kolei organizacje mniejszości niemieckiej w s p o s ó b jedno­
znaczny reprezentują interesy tej grupy. N a u w a g ę zasługuje
działalność w Katowicach Niemieckiej W s p ó l n o t y Roboczej
„Pojednanie i Przyszłość" kierowanej przez Dietmara Brehmera. Stowarzyszenie to eksponuje konieczność pojednania
polsko-niemieckiego. Zarazem chce pełnić w konkretnych
realiach śląskich rolę pomostu między obu n a r o d a m i . Pro­
wadzi też akcję zmierzającą do uzyskania od r z ą d u niemie­
ckiego rekompensat dla G ó r n o ś l ą z a k ó w , byłych żołnierzy
Wehrmachtu.
N a zakończenie tej partii naszych r o z w a ż a ń zasygnalizuj­
my, że zróżnicowanie postaw narodowych znajduje częściowe
odzwierciedlenie w ruchu regionalnym, ruchu, który dość
wyraźnie unika merytorycznego publicznego określenia swej
tożsamości.
33

34

M y i „Gorole"
Z r ó ż n i c o w a n i e postaw narodowych na G ó r n y m Śląsku
widzieć należy, poza innymi czynnikami, także w kontekście
stosunku do „ o b c y c h " . W przyszłości miał on, co wyraźnie
d o k u m e n t u j ą h i s t o r y c y , charakter negatywny. A jaka jest
35

współczesna g o t o w o ś ć i otwarcie na kontaktowanie się z l u ­
dźmi obcego pochodzenia? O d p o w i e d ź na to pytanie jest
wielce utrudniona ze względu na brak odpowiednich rozpo­
znań. Nieliczne, które temat ten jedynie p o ś r e d n i o podejmują,
wskazują na trwającą niechęć do ,,obcych".
A jak ten problem m o ż n a odzwierciedlić w przypadku
naszych b a d a ń ? Problem jest złożony. Ogólnie m o ż n a stwier­
dzić, iż „ o t w a r t o ś ć " do kontaktowania się z „ o b c y m i " jest
stosunkowo niewielka i zdaje się wynikać z psychologicznego
odczucia peryferyjności własnego położenia, trudno definio­
walnego kompleksu grupowego. W y r a ź n a zdaje się być nie­
chęć do „ o b c y c h " , k t ó r a jednak bardziej odnosi się do
przeszłości, niż teraźniejszości. Historycznie jest kojarzona
z konkretnymi kategoriami społecznymi, współcześnie zaś
przyjmuje charakter raczej ogólny lub nieokreślony.
K t o jest „ o b c y " ? Obcymi są nie-ŚIązacy, są nimi wszyscy
„ G o r o l e " , a więc po prostu przybysze. T o jest pogląd 83%
badanych. T a k ż e 3/4 badanych jednoznacznie obarcza „ G o r o l i " odpowiedzialnością za wszelkie krzywdy, które zostały
w y r z ą d z o n e ziemi śląskiej i jej m i e s z k a ń c o m . Typowym zdaje
się być następujący pogląd: „ C o tu godać. Jest tak. M y byli
tukej sami między sobom i było dobrze. Bo my mieli p o r z ą d e k ,
umieli my robić, nikt na nikogo t u nic nie mioł. Przyszli ci
s t a m t ą d , z Polski, m o ż e nawet dobrzy, ale jednak tu przyjecha­
l i . To sie zaczli rządzić. M ą d r y i wykształcony szedł do władzy,
inżynier na dyrektora czy kierownika, a robotnik na swoje
miejsce. A łoni nic nie umieli. Chcieli się ino utrządzić i to
wszystko rozwalili, a nos za nic mieli. M y byli gupsi. Ż e b y nos
wykończyć, to nos nazywali Niemcami, żeby nos nikaj nie
dopuścić. Ł o n i , te Gorole, to zepsuli."
Najwyraźniej początek „śląskiej krzywdy" wiązany jest
z okresem po zakończeniu 1 wojny światowej, konkretnie zaś
z n a p ł y w e m kadry urzędniczej, administracyjnej, także nau­
czycieli i inżynierów. „ T o łoni obsadzili wszystko i zaczli tu
rządzić". Tak więc w pamięci zbiorowej z a c h o w a ł o się do dziś
poczucie krzywdy k t ó r ą wówczas doznali G ó r n o ś l ą z a c y ocze­
kując, iż zmiana przynależności p a ń s t w o w e j ziemi śląskiej
spowoduje ich awans społeczny. Zupełnie zaś nie jest uwzględ­
niany obiektywny czynnik niemożliwości takiego awansu
wskutek braku wykształcenia ludności rodzimej, braku lokal­
nych elit. Dodajmy, że przedstawiony p o g l ą d artykułuje co
trzeci badany.
Niezwykle silna jest również niechęć (48% badanych) wobec
pewnej kategorii przybyszy, której zarzuca się swoistą „misję
k u l t u r o w ą " z j a k ą przybywali na Śląsk po 1920 roku. Stosunek
do nich wyrażają obiegowe opinie w rodzaju: „ T o byli
kulturtregrzy (od niem. Kulturtrager). Sami nie mieli kultury.
Pochodzili z K r a k o w a czy ze Lwowa, słoma i m wyłaziła, a nos
chcieli uczyć kultury. Gupieloki gupie."
W bliższej perspektywie czasowej negatywny wizerunek
„ o b c y c h " wzmocniły procesy, k t ó r e pojawiły się po 1945 roku,
a związane były z przemianami politycznymi i nowymi zasa­
dami, z n o w ą koncepcją socjalistycznej industrializacji. W efe­
kcie na G ó r n y m Śląsku pojawiła się nowa elita polityczna,
także administracyjna i urzędnicza oraz masy p r a c o w n i k ó w
zatrudniających się w lokalnym przemyśle, głównie górnic­
twie. Pierwszą kategorię stanowili zwłaszcza, według lokal­
nych p r z e k o n a ń , reprezentanci sąsiedniego Zagłębia D ą b r o w ­
skiego, tzw. Czerwonego Zagłębia. Przez 49% badanych
oceniani są oni negatywnie. Zresztą, również współcześnie
mieszkańcy tej dzielnicy, choć jest ona częścią s k ł a d o w ą
województwa katowickiego, są przez ponad p o ł o w ę badanych
oceniani jednoznacznie negatywnie, gdyż to „są chachary",
„złodzieje", „karierowicze", „ k o m u n i s t y " , „ b e z b o ż n i k i " ,
„karierowicze", „nieuczciwi ludzie", „ h o c h s z t a p l e r y " .
D o dziś z a c h o w a ł się też negatywny wizerunek „ w e r b u s ó w " ,
to jest przybyszy zatrudniających się w lokalnym przemyśle
w latach 50. i 60. Ich masowy napływ i realne wkraczanie do
homogenicznych d o t ą d (pod wieloma względami) osad i osie­
36

37

38

dli przyzakładowych naruszył w sensie subiektywnym (od­
czuwanym przez G ó r n o ś l ą z a k ó w ) i obiektywnym (np. zmiany
w składzie społecznym mieszkańców) tradycyjny styl życia,
istniejący ład s p o ł e c z n y .
Z czasem jednak, mniej więcej od p o ł o w y lat 60., antagoniz­
my między obu grupami zaczęły - jak podają b a d a n i - z a n i k a ć .
W rezultacie w ciągu ostatnich kilkunastu lat wzajemne
stosunki ułożyły się poprawnie (63%), a nawet harmonijnie
(21%). Niemniej jednak temu przekonaniu o zaniku konflik­
tów, wzmacnianemu jeszcze opiniami o konieczności prze­
strzegania chrześcijańskich norm współżycia („ludzie m u s z ą
żyć ze sobą w zgodzie, bo tak chce i nakazuje Pon Bocek")
towarzyszy bezustannie wyidealizowany wizerunek własny
i zdecydowanie negatywny wizerunek „ o b c y c h " czyli „ G o r o l i " . M o ż n a więc powiedzieć, że tendencja ta jest d ł u g o t r w a ł a ,
„wykazuje o d p o r n o ś ć na zmiany", „jest nasycona silnym
ł a d u n k i e m emocjonalnym". Stereotyp jest też związany ze
„słowem n a z w ą i służy obronie akceptowanych wartości
i ocen".
Jaki zatem jest G ó r n o ś l ą z a k ? Cechy najczęściej wymieniane
to: „ p o b o ż n o ś ć " , „ p r a c o w i t o ś ć " , „uczciwość", „ p r a w d o m ó w ­
n o ś ć " , „ g o s p o d a r n o ś ć " , „ w y t r w a ł o ś ć " , „ o d p o r n o ś ć " , „wier­
n o ś ć " , „ n a i w n o ś ć " , „prostolinijność", „ p r a w o ś ć " , „ g o d ­
n o ś ć " . T o autoportret bez skazy. Z o s t a ł u k s z t a ł t o w a n y w prze­
szłości, kiedy to wykszałciły się owe cechy G ó r n o ś l ą z a k ó w .
D y s p o n u j ą c zatem takimi wręcz idealnymi zaletami, jednostka
i z b i o r o w o ś ć winny osągać wyłącznie sukcesy. 1 tak było, lecz
tylko w realiach „ p r a w d z i w e g o Ś l ą s k a " , owego „ u t r a c o n e g o
raju", sielskiej krainy szczęśliwości. T r w a ł a ona do końca 11
Rzeczpospolitej, c h o ć przecież równocześnie wyraźnie wska­
zuje się, iż po I wojnie światowej, po włączeniu części G ó r n e g o
Śląska do Polski, nastąpiła destabilizacja. Dramatyczny jed­
nak kres „śląskiego raju" p o s t ę p o w a ć zaczął, i to dynamicznie,
po 1945 roku. Wtedy to G ó r n o ś l ą z a c y zostali zdecydowanie
zepchnięci na pozycje peryferyjne. N a s t ą p i ł a w rozumieniu
rodowitych m i e s z k a ń c ó w tej ziemi, swoista degradacja spo­
łeczna ich kultury. Z całą natomiast wyrazistością procesowi
deprecjonowania lokalnych tradycji towarzyszyły zabiegi
zmierzające do folkloryzacji śląskiej kultury regionalnej. W o j ­
ciech Błasiak pisze, iż z p u n k t u widzenia kultury „ o g ó l n o p o l s ­
kiej" w przypadku kultury śląskiej „mieliśmy do czynienia ze
szczególnie dużym dystansem, dzięki specyficznemu splotowi
podrzędności społeczno-kulturowej, i etnicznej i klasowej,
wzajemnie na siebie zachodzących. Była to bowiem kultura na
wskroś robotniczo-plebejska, przy braku wyższych warstw
struktury społecznej w samej zbiorowości śląskiej z wszystkimi
tego kulturowo-obyczajowymi konsekwencjami, a z drugiej
strony na wskroś różna (...) wobec głównych systemów
aksjonormatywnych z a r ó w n o w kulturze ogólnopolskiej, jak
i totalitarnej biurokracji, a obiektywnie obu im o b c a . " Nie
m o ż n a też negacji powojennej - po 1945 roku - rzeczywistości
p o j m o w a ć j a k o negacji przez Ślązaków polskości, ale systemu,
który jawił się jako obcy. On to rówież prowadził do delegali­
zacji rodzimej kultury, także lokalnej gwary tożsamej z języ­
kiem polskim. Nowa rzeczywstość uderzając w lokalne trady­
cje, w religię i język uderzała w trzon śląskiej kultury, rozbijała
tożsamość śląska, a t y m samym osłabiała tożsamość narodo­
wą, poczucie więzi o g ó l n o n a r o d o w e j . Przybysze, choć Polacy,
jawili się j a k o „ o b c y " . Ich wizerunek jest jednoznaczny. To
„lenie", „ k a r i e r o w i c z e " , „ c h a c h a r y " , „ c w a n i a k i " , „fałszywe
stworzynia", „ c h u l i g a n i " , „ m i g l a n c e " , „ b e z b o ż n i k i " , „wsiok i " , „ b r u d a s y " . Zarazem jednak podkreśla się również i to, że
są „wykształceni", „ k u l t u r a l n i " . Jako zaś szczególną cechę
n e g a t y w n ą u w a ż a się jednoznacznie lekceważący stosunek
„ G o r o l i " do ludności rodzimej. M a też rację współczesny
badacz tych p r o b l e m ó w Eugeniusz Kłosek, gdy stwierdza, „że
siatki cech autostereotypu Ślązaków i stereotypu przybyszów
są w wielu przypadkach siatkami o p o z y c j i " .
39

40

41

42

K o n k l u d u j ą c : badani nie dostrzegają współcześnie antago-

133

nizmu między własną g r u p ą , a przybyszami. Niemnęj jednak
ponad 3/4 spośród nich rysuje negatywny obraz nie-Ślązaków.
Badani nie o d n o s z ą go do swych sąsiadów, znajomych czy
współtowarzyszy pracy, ale ogólnie do tych, którzy przybyli na
G ó r n y Śląsk. W sytuacjach jednak konfliktowych zachodzą­
cych w realiach życia codziennego ewentualny zatarg między
przedstawicielami obu grup uruchamia u G ó r n o ś l ą z a k ó w
społeczną reakcję niechęci wobec „ o b c y c h " . Wydaje się rów­
nież, że postępująca zapaść gospodarcza tego regionu potęgu­
jąca procesy bezrobocia powoduje, iż winą za to obarczani są
przybysze. Oto bowiem 46% badanych wręcz stwierdza, iż
obecne kłopoty, w tym zamykanie k o p a l ń , jest przede wszyst­
k i m efektem nieumiejętnego zarządzania przez elity spoza
Śląska.
Negatywny obraz przybyszów znajduje też swoje wyraźne
odzwierciedlenie w wypowiedziach r e p r e z e n t a n t ó w grupy
„ t w ó r c ó w " oraz częściowo w lokalnym ruchu regionalnym.
S p r ó b u j m y więc przytoczyć konkretne przykłdy zaznaczając
raz jeszcze, że jest to egzemplifikacja cząstkowa.
1 tak, p r z y k ł a d o w o , Wilhelm Szewczyk przedwojennemu
wojewodzie śląskiemu Michałowi G r a ż y ń s k i e m u i jego kadrze
„z z e w n ą t r z " , głównie z M a ł o p o l s k i zarzuca „odśląszczenie"
Ś l ą s k a . Z kolei lokalny publicysta M i c h a ł Smolarz rozciąga
swoje zarzuty i obejmuje nimi także Kościół. „Przyznajmy
otwarcie: polska hierarchia kościelna przez długie lata niechęt­
nym okiem patrzyła na pielęgnowane atrybuty regionalne
w liturgii i obrzędowości Kościoła na G ó r n y m Ś l ą s k u . "
Natomiast na ł a m a c h „ G a z e t y Wyborczej" w 1991 r o k u znani
lokalni twórcy pisali: „Pseudointelektualiści zza miedzy j u ż co
najmniej dwukrotnie (po 1922 roku po 1945 roku) przybywali
do nas z misją nauczania, co dla nas dobre, a co złe, i co jest
a u e n t y c z n ą wartością G ó r n e g o Śląska. M a r z y ł o się nam,
byśmy mogli na własnej ziemi choć w t y m pokoleniu powie­
dzieć coś własnym głosem. Prowadzona od dziesięcioleci
kolonizacja G ó r n e g o Śląska różni się dość istotnie od tej
dokonanej na ludach A m e r y k i , Australii czy A f r y k i . T a m
kolonizatorzy na ogół przywozili ze sobą cywlizację wy­
przedzającą znacznie a u t o c h t o n ó w . N a Śląsku niestety było na
o p a k . " Tego rodzaju wypowiedzi p a d ł o wiele.
Jako szczególnie interesujące uznać zaś należy to, że w po­
dobnym tonie utrzymane są w ostatnich latach także wypowie­
dzi G ó r n o ś l ą z a k ó w , którzy wyraźnie byli zwązani z poprze­
dnim systemem. Niektórzy zaś socjologowie zaliczają ich do
lokalnych grup kompradorskich. Szczególnym zaś przejawem
omawianego myślenia i stosunku do przybyszy, k t ó r y m zarzu­
ca się lekceważenie ludności rodzimej, jest p r z y k ł a d o w o list 17
G ó r n o ś l ą z a k ó w z marca 1985 roku skierowany do generała
Wojciecha Jaruzelskiego, p o d ó w c z a s szefa r z ą d u i „ r z ą d z ą c e j "
partii. Poza Kazimierzem Kutzem oraz Edmundem O s m a ń czykiem jego sygnatariusze reprezentowali „stary p o r z ą d e k " .
Ale i oni postrzegali przybyszy w specyficzny s p o s ó b . Za­
stanawiają się czy awansowanym na G ó r n y m Śląsku ludziom
z zewnątrz „ p o b u d k i ideowe nakazują (...) o k a z y w a ć j a k ą ś
wyższość wobec 'ciemnej' masy śląskiej, w dodatku mającej
coś tam wspólnego z ' n i e m c z y z n ą ' . " W tym, jak i innych
przypadkach w stosunku do obcych wyraża się zarazem silne
poczucie krzywdy, także kompleks i refleksja nad własną
g r u p ą i jej obrazem u innych. W t y m samym liście bowiem
zawarte jest też następujące pytanie: „Czyżby z tego wszyst­
kiego dla p o l i t y k i kadrowej w y n i k a ł o , że rodzima inteligencja
śląska zasługuje na mniejsze zaufanie?"
A jak przybysze są postrzegani przez lokalne ruchy regional­
ne? O t ó ż w samych deklaracjach programowych problem ten
jest różnie pojmowany. Spotykamy się bowiem z a r ó w n o
z pełną akceptacji chęcią współdziałania, jak p r z y k ł a d o w o
czyni to Związek G ó r n o ś l ą s k i , czy niemieckie Stowarzyszenie
„Pojednanie i Przyszłość", ale także z w y r a ź n ą niechęcią, jak
w przypadku śląskich a u t o n o m i s t ó w . Okazuje się jednak, że
również w przypadku Z w i ą z k u G ó r n o ś l ą s k i e g o istnieje pewna
43

4 4

45

46

47

134

różnica między deklaracjami oficjalnymi a wypowiedziami
jego członków, i to w różnych sytuacjach. Zresztą j u ż w pierw­
szej, programowej, zdecydowanie inicjującej nowy śląski re­
gionalizm, wypowiedzi Andrzeja Klasika (późniejszego szefa
Z w i ą z k u G ó r n o ś l ą s k i e g o ) zawarta jest następująca myśl:
„zbyt często mieliśmy do czynienia (i chyba w dalszym ciągu
mamy) z n i e p o k o r ą wobec bogactwa tradycji śląskiej, a także
t r u d n ą do przyjęcia w życiu codziennym, ostentacyjną po­
stawą 'posłannictwa i misji" przybyszów, usiłujących zawsze
i wszędzie o d g r y w a ć rolę oświeconych, przynoszących przy­
słowiowy kaganek pod s t r z e c h ę . "
Jeśli chodzi o mniejszość niemiecką, konkretnie „Pojed­
nanie i Przyszłość" to wprawdzie oficjalnie zgłasza g o t o w o ś ć
do współdziałania, ale jednocześnie ł a m y swojego organu
udostępnia także G ó r n o ś l ą z a k o m , którzy głoszą prymat ślą­
skości nad t y m co polskie, czy nawet niemieckie.
Najbardziej konsekwentni są działacze „ R u c h u A u t o n o m i i
Ś l ą s k a " . Z a r ó w n o w swych dokumentach oficjalnych, jak
i wypowiedziach działaczy zawarty jest wyraźnie niechętny
stosunek do „ o b c y c h " . Generalnie zarzucają Polakom nisz­
czycielską wobec Śląska politykę. Odcinają się konsekwentnie
nawet od całego narodowego ruchu „ S o l i d a r n o ś c i o w e g o " .
Dla a u t o n o m i s t ó w „ o b c y m i " są wszyscy nie-Ślązacy. „Swoja­
k a m i " zaś rodowici Ślązacy, rodowici mieszkańcy tej ziemi,
niezależnie czy uważają się za N i e m c ó w , za P o l a k ó w czy za
Ślązaków. Polacy z innych regionów wydają się być dla nich
bardziej „ o b c y " niż Niemcy z Niemiec. W y n i k a to być może
z pewnych sympatii proniemieckich a także tezy, iż szansą dla
autonomicznego regionu górnośląskiego jest droga do Europy
wiodąca właśnie przez Niemcy.
48

49

50

M y som tukejsi
Trudno ze względu na s p o s ó b ujęcia problemu o sfor­
m u ł o w a n i e w n i o s k ó w k o ń c o w y c h . A zatem o d w o ł a m się do
pewnej relacji z 1982 roku. Siedząc z ż o n ą na ławeczce przy
śląskim familoku kończyliśmy naszą r o z m o w ę ze starym
- j a k ż e by inaczej w takim krajobrazie - górnikiem. Wtedy to
powiedział: „Wiecie, co j o tukej zawsze mieszkom. Jo sie tu
niedaleko urodził. Był to rok 1897. Tak łod tego czasu tukej
żyja. M o j a (żona - przyp. M G G ) tyż jest niedaleko stąd
rodzono. T u my chodzili do szkoły i j a k o ś my sie tego
niemieckigo nauczyli. N a wojna stąd mnie wzięli. Z tego
kaiserowskiego wojska do żech przyszoł w 1919 roku. I tu j u ż
trwało. Tyż żech p o m o g o ł przy powstaniu. Inksi to roztomajcie. Jedni byli za Polskom, inksi za Niemcami. Najwięcyj, coby
był spokój i robota. Przyszła jednak ta Polska (...). Synek, co
nom się urodził, to chodził do Polski szkoły. Drugi tak samo.
Jo tyż j u ż nie chodził do niemiecki kopalni ino polskij. Ale j u ż
trzeci synek i nasza jedna dziołcha to chodzili j u ż do niemieckij
szkoły. Bo przeca przyszoł Hitler i nos wzioł pod te swoje
pierońskie skrzydła. Volkslista żech podpisoł. Przez to tyż
synek najstarszy poszoł do niemieckiego wojska (...). Potem
Niemcy zaczli uciekać i przyszoł tyn stalinowski wybawca. M y
siedzieli w doma, a tyn świat głupio}. T o Polok, to Niemiec, to
juzaś Rus przychodził. Przyszła tyż na koniec Polska (...).
Kopalnia juzaś była polsko. Dziecki j u z a ś zaczli chodzić do
polski szkoły, ale w niemieckiej tyż przeca były. Przez to te
dzieci łod ' G o r o l i ' nazywali moje dzieci 'Niemcami'. N o bo to
jest tak jak godom. M y t u siedzymy u siebie nikaj nie jadymy.
A durch nos ktoś chce czegoś uczyć. Ciągle nos zmuszajom do
tego, coby pedzieć k i m my som. A przeca my som tukejsi. Jak
mnie ktoś pyto: K i m ty żeś jest? To wiem, że chce coby mu
pedzieć j a k i n a r o d o w o ś c i , czy Polok czy Niemiec. A j o wtedy
godom tak: Jo jest Edwin z ulicy Rębaczy. To przeca musi
wystarczyć, bo mnie wystarczy." 'Tyle, i aż tyle. I nieodparcie
nasuwają się skojarzenia z poleskimi doświadczeniami Józefa
O b r ę b s k i e g o , a l e to przecież zupełnie inny czas, inne realia.
Ale jednak p o d o b i e ń s t w a są wyraźne.
5

52

PRZYPISY
1

Por. M . G . Gerlich, Współczesne podziały górnośląskiej
zbiorowości
regionalnej jako problem etnograficzny, „Etnografia Polska" 1992, t. 36,
z. 2, s. 35-63
Por. np. T. Nawrocki, Spór o regionalizm i regionalizację na Górnym
Śląsku, (w:) Czy Polska będzie państwem regionalnym, pod red. G .
Gorzelaka, B. Jałowieckiego, Warszawa 1993, s. 137-179
Zob. np. M . Btaszczyk-Waclawik, W. Błasiak, T. Nawrocki, Górny
Śląsk jako szczególny^ przypadek kulturowy, Warszawa 1990;
,,Swoi"
i ,,obcv" na Górnym Śląsku. Z problematyki stosunków etnicznych, pod
red. K . Wódz, Katowice 1993
Por. M . G . Gerlich, op.cit.; E . Klosek, ,,Swoi" i „obcy" na Górnym
Śląsku. Środowisko miejskie, Wrocław 1993
Zob. np. M. Szczepański, Regionalizm górnośląski w społecznej
świadomości, (w:) Czy Polska..., s. 205-232
K . Wódz, Rewitalizacja śląskiej tożsamości - szanse i zagrożenia (w:)
„Swoi" i „obcy" .... s. 33
Zob. R. Jakubowski, Król kontra Brehmer. Niewypał z hotelu Streng,
„Wprost" 1991, nr 13
St. Bieniasz, O autonomię dla Górnego Śląska, „Kultura" Paryż
1991, nr I I , s. 9
Najogólniej dotyczyły one systemu wierzeniowego, obyczajowości,
zwyczajowych wzorów zachowań, religijności. Zob. np. M . G . Gerlich,
Strachy. W kręgu dawnych werzeń śląskich, Katowice 1989; tenże, Świat
nadzmyslowy a życie codzienne, praca i obrzęd. Warszawa - Wrocław
1992; tenże, The Mining Culture and its socials functions in Upper Silesia
since the middle of19th Century, (w:) Sozialgeschichte des Bergbaus im 19.
und20 Jahrhundert, ed. K . Tenfelde, Munchen 1992, s. 123-133; M . G .
Gerlich, H. Gerlich, Święto religijne i wzory świętowania w miastach
górnośląskich w okresie międzywojennym,
„Studia i Materiały z Dziejów
Śląska" 1991, t. 20, s. 198-223: M . G . Gerlich, A. Stawarz, Ethnographische Forschungen iiber die Kultur der polnischen Arbeiten im 19. und in der
ersten Halfe des 20 Jahrhunderts,
„Mitteilungsblatt des Instituts zu
Erforschung der europiiischen Arbeiterbewegung" 1993, t. 13, s. 50-57
Główne kryteria doboru respondentów: śląski rodowód, pochodze­
nie społeczne-robotnicze, co najmniej dwupokoleniowe pochodzenie
miejskie, co najwyżej średnie wykształcenie, wiek: urodzenie przed 1950
rokiem, co najmniej 25-letni okres zamieszkania w badanym osiedlu.
Temat ten jest najczęściej eksponowany w procesie artykulacji
historii, specyfiki i położenia społecznego Górnoślązaków. Tkwi w świa­
domości potocznej. Rozważania na jego temat podejmują również śląscy
inelektualiści. Por. np. T. Kijonka, Śląska krzywda?, „Kwartalnik
Spoleczno-Artystyczny. Śląsk. Tak i Nie" 1988, nr. 11, s. 11-16.
Polemika. Por. M . G . Gerlich, Śląska krzywda, „Dziennik Zachodni"
1993, nr 140; T. Szeja, „Śląska krzywda", „Hoffnung. Die Deutsche
Zeitschrift in Oberschlesien", 1993, nr 2
Kategoria ta w lokalnej tradycji określać ma najbardziej istotne
elementy śląskiej tożsamości.
Związek Górnośląski powstał wiosną 1989 roku, Ruch Autonomii
Śląska w styczniu 1990 roku, a „Pojednanie i Przyszłość" w maju 1991
roku.
W. Jacher, Integracja ludności rodzimej na Śląsku, (w:) Polska
ludność rodzima na Śląsku w okresie Polski Ludowej, pod red. M. Lisa,
Opole 1990, cz. 3, z. 2, s. 29
M . G . Gerlich, Górnoślązacy. Od świadomości etnicznej ku polskiej
świadomości narodowej (schyłek XVIII w. do Kulturkampfu),
„Etno­
grafia Polska" 1993, t. 37, z. 1, s. 7-38
E . Kopeć, „My i oni" na polskim Śląsku (/975-1939), Katowice
1986
Z. Staszczak, Pogranicze polsko-niemieckie jako pogranicze etno­
graficzne, Poznań 1978, s. 44
T. Jeske-Choiński, Listy ze Śląska, (w:) Górny Śląsk i Zagłębie
w dawnych opisach wiek XIX, pod red. A. Zielińsiego, Katowice 1986
2

3

4

5

6

7

8

9

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

1 1

1 8

1 9

St. Ossowski, Zagadnienie więzi regionalnej i więzi narodowej na
Śląsku Opolskim, (w:) Dzieła, t. 3, Warszawa 1967, s. 291
F . A . Marek, Glos Śląska zniewolonego, Opole 1991, s. 37
St. Bieniasz, op.cit., s. 9
K s . E . Szramek, Śląsk jako problem socjologiczny. Próba analizy
(reprint), Katowice 1934, s. 20
Inf. Konrad T„ ur. 1917, Ruda Śląska.
J. Chalasiński, Antagonizm polsko-niemiecki w osadzie fabrycznej
„Kopalnia" na Górnym Śląsku, „Przegląd Socjologiczny", t. 3, 1936, s.
223
Odrażający, piękny Śląsk. Z K . Kutzem rozmawia L . Ostałowska,
„Gazeta Wyborcza. Magazin" z 3 IV 1993
T. Nawrocki, op.cit.
Deklaracja Związku Górnośląskiego, „Biuletyn Zwązku Górnośląs­
kiego", Cieszyn - Katowice - Opole 1989, nr 1, s. 2
Tamże.
T. Nawrocki, op.cit., s. 157
Cz. Robotycki, Śląska historia i śląska tradycja, „Śląskie Prace
Etnograficzne" 1990, t. 1, s. 32
Por. np. A. Klasik, Tożsamość Górnego Śląska, „Gość Niedzielny",
7 II 1988
Por. A. Kositza, Autonomia jedynym wyjściem, „Jaskółka Śląska".
Organ Ruchu Autonomii Śląska, 1991, nr i
Tamże.
Statut NWR „Pojednanie i Przyszłość", art. 4, pkt. 1
Zob. np. J. Chalasiński, op.cit.; E . Kopeć, op.cit.; J. Kokot,
Problemy narodowościowe na Śląsku od X do XX wieku, Opole 1973
E . Nowicka, Swojskość
i obcość jako kategorie
socjologicznej
analizy, (w:) Swoi i obcy. Studia nad postawami wobec innych narodów, ras
i grup etnicznych, pod red. E . Nowickiej, Warszawa, 1990, t. 1, s. 5-53
Por. Górny Śląsk w oczach Górnoślązaków. (Na podstawie materia­
łów konkursu ogłoszonego przez Śląski Instytut Naukowy, w Katowi­
cach i redakcję „Dziennika Zachodniego" w Katowicach). Do druku
przygotował i wstępem opatrzył J. Wódz, Katowice 1990; E . Kłosek,
op.cit.
Inf. Jan K . , ur. 1916, Katowice.
Por. np. Ład społeczny starej dzielnicy mieszkaniowej, zagadnienia
organizacji i deorganizacji społecznej, pod. red. Jacka Wodza, Katowice
1986
A. Schaff, Stereotypy a działanie ludzkie, Warszawa 1981, s.
115-116
W. Błasiak, Śląska zbiorowość regionalna i jej kultura w latach
/945-1956, (w:) M . Błaszczyk-Wacławik, W. Błasiak, T. Nawrocki,
op.cit., s. 129.
E . Klosek, op.cit., s. 113.
W. Szewczyk, Być Ślązakiem, „Kwartalnik Spoleczno-Artystyczny.
Śląsk. Tak i Nie", 1988, nr 11, s. 49. Pisze on też o „Tajnej Loży
Gospodarczej Małopolan", która odsuwała Ślązaków i rezerwowała
intratne posady przybyszom.
M. Smolorz, Regionalizm - sposób na życie? „Kwartalnik Spolecz­
no-Artystyczny. Śląsk. Tak i Nie" 1988, nr 10, s. 27.
W. Sarnowicz, M. Smolorz, Kontr-wywiadz Rafałem
Szymońskim,
„Gazeta Wyborcza" (dod. „Gazeta Katowicka") z 5 V I 1991
Aneks I I , (w:) Wilhelm Szewczyk, Wspomnienia, pod red. J.
Melicha, J. Mitręgi, Katowice, b.r.w., s. 60
Tamże, s. 47
A. Klasik, op.cit.
Por. np. T. Szeja, op.cit.
Por. A. Kositza, op.cit.
Inf. Teodor P„ ur. 1897, Katowice.
J. Obrębski, Problem etniczny Polesia, „Sprawy Narodowościowe"
1936, nr 1-2
2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

2 7

2 8

2 9

3 0

3 1

3 2

3 3

3 4

3 5

3 6

3 7

3 8

3 9

4 0

4 1

4 2

4 3

4 4

4 5

4 6

4 1

4 8

4 9

5 0

5 1

5 2

135

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.