a74a81c2697ab13bcbcffdf80f159df4.pdf

Media

Part of Kultura i wieś w perspektywie integracji europejskiej / LUD 1998 t.82

extracted text
Lud, t. 82, 1998
MARIA WIERUSZEWSKA
Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa
Warszawa

PAN

KULTURA I WIEŚ W PERSPEKTYWIE

INTEGRACJI EUROPEJSKIEJ

Rozważania o wsi w kontekście integracji europejskiej skłaniają do wstępnego zdania sobie sprawy z zakresu najważniejszych problemów. Główne ramy
zagadnienia objętego sformułowaniem tytułowym obejmują następujące węzłowe kwestie:
- integracja europejska jako wyzwanie dla wszystkich państw zarówno
członkowskich jak i kandydujących,
- miejsce i rola wsi i rolnictwa we współczesnej Europie,
- reforma Wspólnej Polityki Rolnej Unii Europejskiej a perspektywy integracJI,
- integracja europejska w opiniach elity społecznej - szanse i zagrożenia,
- globalizacja i regionalizacja.
Realia związane z poszerzeniem UE w obecnej sytuacji zmieniają perspektywę patrzenia na proces integracji. Politycy i urzędnicy instytucji unijnych
wypowiadali się w ciągu ostatnich pięciu lat o poszerzeniu jako ambitnym wyzwaniu, któremu trzeba będzie stawić czoła w przyszłości. Wyzwanie oznaczało, z jednej strony, potencjalną mobilizację tych, którzy wyzwanie rzucali,
a z drugiej strony tych, którzy je mieli przyjąć i zadaniu sprostać. Role nie były
zresztą wyraźnie określone. Członkowie Unii, jak i pallstwa kandydujące, miały
wspólnie realizować wyzwania integracyjne, odpowiednio do potrzeb i możliwości. Twarda rzeczywistość, przed którą staje aktualnie UE, uświadamia, że to
"nadchodzące poszerzenie daleko odbiega swoim charakterem i konsekwencjami od poprzednich" (Wallace, 1998), kiedy to okres przygotowawczy przed
wstąpieniem do UE dla Hiszpanii i Portugalii trwał około ośmiu lat, zaś Austrii,
Finlandii i Szwecji - po czterech latach trudnych negocjacji w sprawie ustanowienia Europejskiego Obszaru Gospodarczego - wydłużył się o dodatkowe dwa
lata. Obecny proces ma objąć cały kontynent i zrozumiałe, że wiążą się z tym
pytania o to, co taka integracja paneuropejska mogłaby oznaczać i jak zapewnić
jej stabilność.
Należy zgodzić się z poglądem, że nowy kontekst przestrzenny i czasowy
obecnego procesu integracj i wymaga rzetelnej diagnozy, która by odpowiadała
na pytanie: z czym ma się do czynienia, a nie jedynie powielenie już istniejącego i sprawdzonego modelu integracji zachodnioeuropejskiej.
Obecny proces
istotnie różni się charakterem i konsekwencjami od poprzednich. Potrzebne jest
zatem nowe określenie obecnej strategii integracji, co wynika z następujących
przesłanek:

14
- braku klarowności co do tego, co integracja obejmuje i jakie sąjej wymagama,
- fazy "przejściowej", która obejmuje zarówno Europę Zachodnią, jak nowo
kandydujące państwa członkowskie oraz
- koniecznego usunięcia znaku zapytania w kwestii tego, co może scalić
kontynent europejski, czyli jaki rodzaj solidarności byłby najbardziej skuteczny
w utrzymaniu jedności paneuropejskiej.
Potrzebny jest zatem powrót do pytania podstawowego, takiego oto: Co rozumie się pod pojęciem integracji? Znaczy ono coś więcej niż poszerzenie
transakcji gospodarczych i tworzenie wspólnego obszaru gospodarczego z odpowiednimi regulacjami gospodarczymi (Wallace, 1998).
Charles de Gaulle, jeden z ojców idei europejskiej, miał się wyrazić, iż sen
o zjednoczonej Europie nie ma żadnych widoków na realizację, tak jak nie jest
możliwe zrobienie omletu z twardych jajek. Czym zatem ma być Europa
w projektach integracji? Z dotychczasowych dyskusji nie wyłania się pogląd
jednolity. Przeważają tendencje rozważania tego problemu głównie przez wymiar polityczny, gospodarczy oraz instytucje publiczne. Słabszy akcent kładzie
się na kontekst społeczny i kulturowy. Tymczasem to, co szczególnie istotne
dla przyszłości tego kontynentu, rozgrywa się w wymiarze kulturowym. Kultura nie ma "naskórka" - mówią antropologowie. Chcą przez to powiedzieć, iż to
w kulturze - rozumianej jako struktura wartości i reguły więzi społecznej,
w ramach których ludzie się komunikują, rozwijają wiedzę o życiu i postawy
wobec życia - da się odnaleźć zasoby nie ograniczone przestrzenią i czasem.
W Europie język wymiany był i jest oparty o wspólne wartości, czasem
oczywiste, niekiedy ukryte i zapomniane. Jest swoistym paradoksem, że współczesne rozwinięte techniki wymiany informacji nie sprzyjają porozumieniu
i komunikacji w takim stopniu, jak to miało miejsce na przykład w Europie
średniowiecza. Ówczesne uniwersytety skupiały elitę intelektualną świata
i ułatwiały znajdowanie wspólnych spraw w głębszym sensie, niż to ma miejsce
obecnie. Współcześnie mamy wprawdzie do czynienia z łatwym i coraz powszechniejszym dostępem do informacji, lecz równocześnie z coraz trudniejszą
jej interpretacją, porządkowaniem, rozumieniem wobec swoistego zalewu danych i "sporu języków". Istotnie, "kultura o wiele silniej wiązała ze sobą społeczellstwa naszego kontynentu w średniowieczu, czy jeszcze w XVIII wieku,
niż dziś. Kiedy 200 lat temu Diderot rozmawiał z carycą Katarzyną, mieli więcej w s pół n y c h spraw (podkr. M. W.), niż znaleźliby ich dzisiaj" (z wywiadu przeprowadzonego przez "Wprost" z Przewodniczącą Komitetu Integracji
Europejskiej,4.05.1997).
Jeśli chce się poważnie traktować wolę znajdowania płaszczyzn stycznych
dla integracji, a wolę tę deklarują obie strony - kraje Zachodu i nowo aspirujące państwa Europy Środkowowschodniej, to poza przesłankami politycznymi,
ekonomicznymi, geostrategicznymi, społecznymi należałoby też brać pod uwa-

15
gę realia kulturowe. Z opinii wypowiadanych na temat integracji europejskiej
nie wyłania się wprawdzie obraz klarowny, ale tym mocniej zaznacza się potrzeba dopełnienia dyskusji refleksją nieco innego wymiaru.
Można usłyszeć pogląd, że "Europa w swych szczytowych momentach była
czymś więcej niż dobrze funkcjonującym mechanizmem (...). Europa zawsze
oznaczała pewną postawę duchową, styl intelektualny, mentalność, kanon kultury" (Plesul, 1998, s. 77). Wspólnota kulturowo-obyczajowa Europy dotyczyła
także krajów środkowej części kontynentu, przynajmniej od XVI wieku.
"Nasza elita intelektualna uczęszczała na te same uniwersytety i czytała te same
książki, co francuska, włoska czy angielska" (Tazbir, 1998). Siłą Europy było
bogactwo różnorodności obecne na małej przestrzeni. "Dlatego by pozostać ( ...)
Europa musiałaby być gotowa do z i n t e g r o wan i a wszystkiego, co przez swą
o dr ęb n ość mogłoby ją w z b o g a c i ć" (Plesul, 1998). Ta ostatnia konstatacja
odsyła nas w stronę rozumienia sensu dwóch pojęć: kultury oraz integracji. To
ostatnie należałoby opatrzyć komentarzem, iż integracja zawsze dotyczy różnych, a nie jednakowych elementów; tym samym nie może być mylona z homogenizacją. Co do pierwszego pojęcia warto przypomnieć w tym miejscu,
że zróżnicowanie jest warunkiem żywotności kultury i jej bogactwa. Wartości
kultury "muszą być stale kwestionowane, jeśli nie mają zwiędnąć, skostnieć,
umrzeć" (Kula, 1983, s. 320). "Tylko integracja różnorodności może stworzyć
nową ciekawa jakość" (Smułkowa, ]998, s. 76).
Przyjęcie powyższych założeń sugeruje określoną wizję europejskiego zjednoczenia. Dotychczas nie ma wprawdzie jasności, czy będzie to "Europa ojczyzn", czy wspólny "dom europejski", zatem czy zróżnicowanie sięgnie regionu, czy też utrzyma się na poziomie sfederowanych patlstw. Inny problem do którego nawiążę dalej - dotyczy regionalizacji i globalizacji w ich wzajemnych relacjach. W dyskusji na temat zjednoczenia Europy na razie przemawiają
względy pragmatyczne. Na pytanie, kto i po co chce Europę zjednoczyć, pada
odpowiedź, aby wspólnie stawić czoła ekspansji gospodarczej Dalekiego
Wschodu i Stanów Zjednoczonych, a po drugie, aby uniknąć w przyszłości
konfliktów zbrojnych na kontynencie. Z tego punktu widzenia ocenia się zjednoczenie Europy jako proces motywowany konkretnymi formalnymi oraz instrumentalnymi przesłankami. Jak pisze Antonina Kłoskowska, czymś innym
jest Europa aksjologiczna, która zawsze obejmowała polską kulturę. Powstaje
pytanie, czy autorzy procesu zjednoczeniowego, którzy kierują się przede
wszystkim względami praktycznymi, pragmatycznymi nie będą "odsuwać na
dalszy plan sfery aksjologicznej?" (Kłoskowska, 1998, s. 78). Jak dotąd dyskusje polemiczne są okazją takich oto opinii: ,,«Europa ojczyzn» to swoisty kompromis między myśleniem w kategoriach narodowych a myśleniem w kategoriach europejskich" (Sadowski, 1998) lub "Uciekając w koncepcje bardziej
narodowe np. koncepcję «Europy ojczyzn» nie prowadzi się debaty o realiach".
Przyjęło się uważać, że postawy względem integracji europejskiej różnicują się

16

według orientacji politycznych: narodowo-katolickich - bardziej powściągliwych i sceptycznych oraz liberalnych - mocno entuzjastycznych. Tymczasem
sedno sprawy leży w samej wizji ~ednoczonej Europy. Co do tego, jak widać,
nie ma zgodności. Do niedawna nad naszym myśleniem o integracji ciążył gorset takich określell, jak: "wyrównywanie poziomów", "dorównanie", "dostosowanie", "zmniejszenie dystansu". W tej optyce mieścił się pogląd, iż "my
nie kształtujemy Europy, my do niej dołączamy"
lub wniosek, że "musimy
śmiało i radośnie p u k a ć (podkr. M. W.) do bram zjednoczonej Europy"
(Plesul, 1998). W takiej optyce gubiło się to, co można określić jako twórcze
podejście do integracji. W owej naśladowczej manierze Unia jawiła się jako
"nieżycz1iwy, bardzo wymagający i nieprzyjemny kontroler" (Olechowski,
1998). Przypominało to sytuację kogoś, kto zakupuje «licencję rozwojową»
lub cierpi na syndrom «spóźnionego przybysza». Tymczasem uzyskanie mocnej
pozycji w UE to nie tylko spełnienie formalnych standardów i unijnych norm
jako warunków szybkiej akcesji, lecz zdolność do twórczego i aktywnego
uczestnictwa. Nie trzeba wyobraźni socjologicznej, aby przewidzieć, że powodzenie włączenia się do struktur instytucjonalnych i prawnych, określonych
przez acquis communaulaire, może być spełnione przy wysokim obustronnym
zaufaniu. Stąd rodzą się oczekiwania, aby "wspólna Europa obchodziła się
z nami ostrożnie, nie odbierała nam odwagi i radości, nie przerażała gotowymi
receptami" (Plesul, 1998) lub aby "Unia się nam pokazywała lepiej, cieplej"
(Olechowski, 1998) oraz aby Europa nie tylko mówiła, co może dać, lecz i pytała, co może przejąć od nowych partnerów.
Antycypując problemy i ewentualne zagrożenia inicjuje się dyskusje o sprawach dotąd marginalizowanych na tle debat "nazbyt pragmatycznych i nazbyt
politycznych". Dotyczy ona otwartej kwestii zachowania narodowych tradycji
przy równoczesnych procesach unifikacyjnych, czego efektem ma być "tożsamość obywatela Unii Europejskiej" (Skórzyński, 1998, s. 53). Autorytet z zakresu socjologii kultury formułuje dla potrzeb wspomnianej dyskusji sądy,
które zasługują na szersze omówienie. Antonina Kłoskowska, powołując się
na różne badania, wskazuje, iż "samopoczucie przynależności narodowej jest
obecnie (...) w stanie pewnego kryzysu" (Kłoskowska, 1998, s. 60). Ta myśl
wprawdzie ostrożnie, lecz jednak widocznie koresponduje z przekonaniem,
że współcześni Polacy stracili więź z miejscem zamieszkania, własną historią,
własną tradycją i programowo odrzucili kanon kultury narodowej. Osłabienie
przywiązania do kultury narodowej, której kanonu się nie zna i nie ceni, wiąże
A. Kłoskowska z czynnikami wewnętrznymi: "nie przynosi go Europa (... )
przynosi go całość współczesnego życia (...), kultury zdominowanej przez standaryzację"·
Frontalnemu atakowi na wszelkie kanony (także narodowe) sprzyja, zdaniem autorki, moda na postmodernizm wśród polskich intelektualistów. Przewidywania co do dalszego biegu tego procesu mogą napawać obawą, iż "przy

17
jednoczeniu się z szerszymi organizmami, przy jednoczesnej - idącej od środka
- utracie motywacji
aksjologicznej
w kierunku własnej
tradycji
kulturalnej
(podkr. M. W.) ta kultura zacznie schodzić do rzędu folkloru"
(Kłoskowska, 1998, s. 79). To ostrzeżenie wspiera twierdzeniem o konieczności reformy edukacji i mediów w służbie kultury narodowej, "bowiem Polska
nie powinna (...) tracić z oczu wartości swojej własnej kultury" (tamże).
Katalog wstępnych wyjaśnień co do natury integracji musi brać pod uwagę
parametry czasowe. Faza "przejściowa", w której znajdują się państwa kandydujące objęte procesem transformacji i zmianami strukturalnymi, jest równocześnie czasem zapowiadanej reformy samej Unii. Zatrzymajmy się przy kwestiach rolnictwa i wsi. Aktualnie uwaga jest skupiona na trzech kwestiach: Unii
Gospodarczej i Walutowej (UGW), wypracowaniu wspólnej polityki zatrudnienia oraz utrwaleniu respektowania takich wartości, jak wolność, sprawiedliwość, bezpieczeństwo. Nie wolno jednak zapominać, że właśnie sprawy rolnictwa traktowane sąjako jeden z najtrudniejszych tematów negocjacji.
W połowie 1997 roku przewodniczący Komisj i Europejskiej Jacques Santer
przedstawił ważny dokument, ogólnie znany jako "Agenda 2000", który zawiera analizę niezbędnych reform dla "umocnienia wzrostu, konkurencyjności
i zatrudnienia, unowocześnienia głównych kierunków politycznych i poszerzenia Unii" (Davidson, 1998). Udana aplikacja planów Komisji miałaby co sugeruje dokument - nie zwiększać budżetu Unii znacznie i poza konieczne
granice. Pomyślność owych zamierzell ma się jednak wiązać ze zmianą Wspólnej Polityki Rolnej (CAP), dotychczas obciążającej cały budżet Unii w 50 procentacll. Doświadczenia, które płyną z lektury "Agendy 2000" i z wywołanej
nią dyskusji, mogą zapowiadać w przyszłości nowy kierunek polityki wobec
wsi i rolnictwa. Zniesienie subsydiów i osłon otaczających Wspólną Politykę
Rolną zmienia radykalnie wektor dotychczasowej polityki rolnej, bardziej
w stronę wsi i jej walorów środowiskowych, przyrodniczych, kulturowych
niż produkcyjnych.
Przykładem zmiany podejścia do wsi i rolnictwa jest inny dokument opracowany z kolei przez Radę Europy (Council of Europe)'. W preambule odnotowano, iż obszary wiejskie w Europie, które obejmują około 85% całej
jej powierzchni, były przez długie lata traktowane przede wszystkim ,jako
miejsce wytwarzania surowców rolniczych". Konieczność zapewnienia bezpieczei1stwa żywnościowego, pilna zwłaszcza po zniszczeniach II wojny światowej, wpłynęła na kierunek i instrumenty polityki rolnej zmierzające do szybkiego wzrostu produkcji. Uprzemysłowienie i urbanizacja doprowadziły jednak
I Rada Europy nie jest instytucją Wspólnot Europejskich.
dlatego nie należy jej mylić z Radą
Unii Europejskiej. Jest to organizacja działąjąca od 1949 r.o założona w Strasburgu w celu wspierania współpracy w Europie. Członkiem Rady Europy jest również Polska (za .,Wieś i Państwo"
1996, nr 2-3).

18

do znacznego zmniejszenia roli rolnictwa w gospodarce oraz kryzysu obszarów
wiejskich. Rozmaite inicjatywy podejmowane przez organizacje międzynarodowe, jak np. OECD czy Unia Europejska, zmierzają do naprawy sytuacji
i do "różnorodnych działa"l na rzecz społeczności wiejskich, trwałej gospodarki
zasobami naturalnymi, ochrony krajobrazów i wiejskiego dziedzictwa kulturowego". W klimacie zapowiadanych reform i poszerzenia Unii prowadzi się
dyskusje na temat zredukowania funduszy strukturalnych i Funduszu Spójności
oraz sygnalizowanych przez "Agendę 2000" reform Wspólnej Polityki Rolnej.
Debata wokół tych spraw dotyczy czegoś więcej niż tylko transferów finansowych i wzajemnych bezpośrednich zobowiązałl pomiędzy różnymi segmentami
struktury społecznej Unii oraz pomiędzy różnymi jej członkami. Wiąże się to
bowiem z głębszą zmianą dotychczasowych wzorów partnerstwa i stałej współpracy. Można przewidzieć, że znacznie więcej uwagi będzie się przypisywało
potrzebie kreowania nowych, głębszych form solidarności oraz budowania zaufania pomiędzy wszystkimi członkami Unii. Wspomnieliśmy już, że wypracowanie płaszczyzn stycznych dla instytucjonalnych i prawnych struktur może
się odbyć tylko przy wzajemnym zaufaniu. Tymczasem oznaki braku zaufania,
widoczne w życiu publicznym, wiąże się z głębszym kryzysem współczesnych
społeczeństw, co odnotowują nie tylko badania socjologiczne. Sukcesy integracji, w zgodzie z przyjętą formułą pragmatyczną, widzi się raczej w rozszerzeniu
rynku i transformacji gospodarek do reguł wolnego handlu w wymiarze globalnym niż w sferze moralnej odpowiedzialności za wspólne dobro. Dlatego też
zdolności konkurencyjne gospodarek nowo kandydujących pałlslw skupiają
główną uwagę autorów strategi i integracyjnej.
Powróćmy jednak do kwestii zaufania, szczególnie istotnej dla wypracowania nowych form paltnerstwa i współpracy między stronami o niesymetrycznych strukturach. Asymetrię tę zdaje się potwierdzać nowy tennin "giętkość",
który pojawia się w języku "euromowy" jako odpowiedź na przewidywane
trudności procedury negocjacyjnej. Wiąże się je z wydłużającą się fazą przejściową przewidzianą dla tych paóstw kandydujących do Unii, które nie sąjeszcze gotowe do wypełnienia wymaganych unijnych standardów. Przy okazji
wskazuje się, że sugestie co do tego, jakoby istniał jeden tylko zachodnioewopejski model zjednoczenia, pozbawia przyszły kształt Unii pożądanych trwałych zróżnicowań, które nowe państwa mogłyby wnieść do wspólnego "europejskiego domu". Powróćmy jednak do wymiaru zaufania, słabiej dostrzeganego w tle dominujących rynkowych reguł, lecz nieodzownego jako skuteczny
katalizator urzeczywistnienia idei "europejskiego domu". Andreas Bodenstedt,
przewodniczący Towarzystw Socjologii Wsi, Europejskiego i Światowego,
przedstawia następującą argumentację: "Zjednoczenie Europy w aspekcie czysto rynkowym przyniosłoby bez wątpienia dwa zdecydowanie niepożądane
skutki. Po pierwsze zaostrzenie konkurencj i, niosące rujnujące następstwa
dla wielu ludzi ze względu na wielką różnorodność podstawowych, niezmien-

19
nych czynników naturalnych i kulturowych. Po drugie spowodowaną tym jeszcze intensywniejszą industrializacją, mającą na celu wyrównanie zróżnicowanych regionalnie wielkości podaży i popytu (...). Sprzeczność «ekologia przeciw ekonomii» przynosi kryzys agrarny i zagrożenie dla środowiska"
(Bodenstedt, ł 993, s. 142). Proponuje się zatem "wspieranie takich modeli
produkcji i konsumpcji, które łączą ochronę środowiska i konkurencyjność"
(Ochrona .I,rodowisku..., 1997).
Warto w tym miejscu przybliżyć dwa wymiary konkurencyjności - krótkoi długookresowy. Mieczysław Kabaj wyróżnia dziewięć czynników determinujących konkurencyjność w krótkim okresie oraz cztery czynniki determinujące
ją w okresie długim (Kabaj, 1997). Pomillmy te pierwsze i dla potrzeb naszego
wywodu skoncentrujmy się na dłuższej perspektywie. W długim horyzoncie
czasu, jak przyjmuje się w ekonomii, konkurencyjność jest związana z takimi
czynnikami decydującymi o rozwoju, jak: 1) inwestycje i postęp techniczny,
2) jakość zasobów pracy, 3) wzrost udziału wysokich technologii w gospodarce, 4) struktura populacji z coraz większym udziałem grup ludności tworzących
dochód narodowy i coraz mniejszym udziałem grup nie uczestniczących w powiększaniu Produktu Krajowego Brutto (PKB), a korzystających ze świadczeń
socjalnych (Kabaj, 1997). Zdolności konkurencyjne polskiej gospodarki istotnie utrudnia fakt, że na 100 aktywnych zawodowo, jak podaje Mieczysław Kabaj, mamy 77 osób korzystających z rent, emerytur, różnych świadczeJl socjalnych oraz bezrobotnych. Znaczny udział korzystających ze świadczeJl socjalnych przypada na wieś. W latach 80. świadczenia społeczne stanowiły około
8% łącznych dochodów rodzin chłopskich, od ł 990 roku udział ten systematycznie rósl, do 21,7% w 1994. Można stwierdzić, że "w okresie transformacji
wystąpiła tendencja do «socjalizacji» struktury dochodów w gospodarstwach
rolników" (CUP, s. 39). W Polsce dochody realne w roku 1995 w gospodarstwach chłopskich na jedną osobę były o około 40% niższe w stosunku
do 1989 roku. W krajach UE natomiast subsydiowanie produkcji rolnej pozwalało na utrzymywanie wysokiego poziomu dochodów rolniczych. Na wsi
polskiej w ostatnich latach, jak to ujmuje Jerzy Wilkin, zarysowało się kilka
niepokojących tendencji; jako naj istotniejsze wymienia stały wzrost bezrobocia, w tym długookresowego, depopulację obszarów wiejskich (rozpatrywanych
łącznie), szybszy niż średnio w kraju proces starzenia się ludności wsi, jej słabsze wykształcenie. Dawne zaniedbania infrastruktury technicznej i ekonomicznej pogłębiają "zapóźnienia cywilizacyjne" wsi. Zwiększenie konkurencyjności
polskiego rolnictwa, jak to wynika z logiki ekonomicznej, może nastąpić tylko
w warunkach obniżenia kosztów wytwarzania. Te zaś, zgodnie z opiniami
kompetentnych autorów, mogą być realizowane tylko w części efektywnych
gospodarstw, które szacuje się w przyszłości na 30-50% "zdolnych do rozwoju,
zarządzanych przez rolników, sprawnie dostosowujących się do wymogów
związanych z procesem integracji z Unią Europejską" (CUP, s. 48). Pytanie,

20
co z resztą gospodarstw, nie jest bezpodstawne. Pytanie, co z polską wsią,
w tym kontekście nie jest tylko pytaniem retorycznym. Powstanie większych
gospodarstw w ograniczonej rolniczej przestrzeni może się dokonać tylko
kosztem zniknięcia mniejszych gospodarstw. Taką tendencję potwierdza zmodernizowane rolnictwo uprzemysłowionych krajów świata. Rolnictwo, które
pada ofiarą swego własnego sukcesu - a rolnicy wpadają w pułapkę bez wyjścia, bowiem produktywistyczny model rozwoju rolnictwa wsparty jest logiką
funkcjonowania systemu kapitalistycznego - ma tendencję do eliminowania
gospodarstw rodzinnych. Przyjmując perspektywę członków Unii, trzeba przyjąć, że w wyniku przyłączenia nowych krajów nastąpi wzrost o połowę powierzchni użytków rolnych całej Unii i równocześnie podwojenie siły roboczej
w rolnictwie. Aktualnie w Unii uprawia się J 30 mln ha, na których gospodaruje
8 mln rolniczych jednostek produkcyjnych o zróżnicowanej strukturze. Rolnictwo Unii, które w latach 1945-1975 ciągle się modernizowało w zgodzie
z ogólnym wzrostem gospodarczym, doprowadziło w trakcie owych lat prosperity do podwojenia produkcji, przy równoczesnym zmniejszeniu zatrudnienia
o połowę (Halamska, 1998). Ów dynamiczny produktywistyczny model ukazał
swoją negatywną stronę z całą mocą zjawisk kryzysowych w latach 80. Można
powiedzieć, że wspólna polityka rolna lat osiemdziesiątych stała się ofiarą własnych dokonań. Rosnące koszty, przede wszystkim wysokie dotacje, niewłaściwe użytkowanie ziemi, zakłócenia w handlu światowym, zniszczenie środowiska naturalnego, nierównowaga między popytem a podażą, co wywołuje
kłopotliwe skutki nadprodukcji w rolnictwie, to tylko część negatywnych zjawisk. Symptomy kryzysu pojawiają się jako zagrożenie szersze i dotyczą całości obszarów wiejskich. Wyludnienie wsi, zachwianie struktur demograficznych, które objawia się w starzeniu się populacji oraz niedostateczna liczba
kobiet lub mężczyzn dla harmonizowania struktur demograficznych, ponadto
bezrobocie - wszystkie te zjawiska wywołują kumulację czynników "niedorozwoju" w przestrzeni rolniczo-wiejskiej. Objawy te są sygnałem koniecznych
zmian, o których powiemy dalej, i które są podejmowane coraz intensywniej
w krajach Unii. Trzeba zdawać sobie sprawę, że w takiej "przejściowej" sytuacji wobec zapowiedzi zmian we Wspólnej Polityce Rolnej, kryteria poszerzenia Unii o nowych członków, a szczególnie o Polskę, która jest największym
państwem w regionie, tworzy pole napięć, i to z kilku powodów. Polska w tym
właśnie kontekście jest ważnym ogniwem procesu poszerzenia Unii. Postrzegana jest w tym układzie jako adwokat pallstw sąsiadujących, przede wszystkim
Litwy, Ukrainy i innych sąsiadów, którzy - jak się wyraził przy okazji omawianej dyskusji jeden z jej uczestników - "będą stali w kolejce do Europy"
(Osadczuk, 1998, s. 64).
Mówiliśmy, że efektem poszerzenia będzie wzrost powierzchni upraw
i zwiększenie zatrudnienia w rolnictwie. To stanie się w istotnej mierze właśnie
za przyczyną Polski. Warto w tym miejscu wskazać, że obszary wiejskie sta-

21
nowią u nas 93,4% terytorium kraju. Blisko 40% populacji mieszka na obszarach wiejskich. Co szczególnie zasługuje na podkreślenie w debacie o integracji
- "Wieś polska jest w pewnym stopniu unikalna, i to zarówno w porównaniu
z Zachodem, jak i ze Wschodem. W Polsce mamy ostatnich chłopów w Europie" (Wieś polsku ..., s. 38). To właśnie chłopi przeciwstawiając się kolektywizacji zdołali zachować własność ziemi, czego nie udało się w dawnej Czechosłowacji, NRD, na Węgrzech i w byłym Związku Radzieckim. To różni Polskę
od innych krajów Europy Środkowowschodniej, które doświadczyły socjalistycznego eksperymentu. Polska, co nie mniej ważne, jest głównym producentem rolnym tej części Europy i zapewne właśnie ze względu na swój potencjał
oraz wspomnianą "wyjątkowość strukturalną" odegra szczególną rolę w procesie europejskiej integracji.
Wspomnieliśmy, że newralgiczność debaty o rolnictwie w związku z integracją dotyczy obu stron - nowych pallstw kandydujących i dawnych członków
Unii. Wiadomo, że społeczetlstwa i terytoria europejskie są zróżnicowane, mają
inne rolnicze struktury, a ich społeczności wiejskie i kultury chłopskie rozwijały się według "odmiennych trajektorii" (Halamska). Na wsi zachodnioeuropejskiej wcześniej pojawili się niezależni, wolni chłopi - właściciele gospodarstw rolnych. W Polsce i znacznej części Europy Środkowowschodniej kwitły wielkie dobra ziemskie w ramach gospodarki folwarczno-patlszczyźnianej,
które swą produkcję towarową - głównie zboże - wysyłały do metropolii Europy i znacznej części ówczesnego świata. Wówczas Polskę nazywano "spichlerzem Europy". Charakterystyczne, że to samo określenie zaczyna być przywoływane przez partnerów unijnych we współczesnych dyskusjach o integracji,
szczególnie w kontekście konkurencyjności. Kiedy czasy nowożytne w Europie
Zachodniej charakteryzowały się rolnictwem "wolnym od feudalnych zależności" (Noniewicz, 1996), to kraje Europy Środkowej cechowała trwałość gospodarki folwarcznej. W tym właśnie najsilniej zaznaczyła się odmienność owej
"agrarnej trajektorii" obu części kontynentu. Koncentracja znacznej części potencjału gospodarczego w rolnictwie wpłynęła też na inną dynamikę przewrotu
przemysłowego we wschodniej części kontynentu, w porównaniu z zachodnią.
Już w punkcie startu procesu industrializacji przygotowanie Europy Zachodniej
pod względem akumulacji kapitału, kwalifikacji, nowych technologii wyprzedzało rozwój gospodarczy Europy Środkowowschodniej . N iekorzystne położenie względem kształtującego się rynku światowego i ograniczona asortymentowo oferta handlowa (zboże, drewno) wpływały na marginalizację Polski
w wymiarze kontynentalnym i światowym.
Wspomnieliśmy wcześniej o kontekście globalnym jako istotnej przesłance
procesu integracji oraz głównym kierunku współczesnych strategii rozwojowych. Zatrzymajmy się zatem przy pojęciach globalizacji i regionalizacji, tak
jak są one definiowane, aby w konkluzji zbliżyć się do problemu miejsca wsi
i rolnictwa polskiego w tle współczesnych megatrendów. Podkreśla się najczę-

22
ściej jednoczesność dwóch tendencji: scalających - globalnych i odśrodkowych
- różnicujących, nadając im wymiar lokalny, etniczny, narodowy, niekiedy
w zależności od ujęcia, widząc w tym tendencje separatystyczne albo zwykłą
potrzebę regionalnego rozwoju. Dostrzega się owe tendencje zarówno w płaszczyźnie gospodarczej, jak politycznej i społecznej. N iektórzy ekonomiści mają
tendencję do traktowania globalizacji jako przejawu ponadnarodowych powiązań przedsiębiorstw,
które wchodzą w strategiczne gospodarcze sojusze
na skalę międzynarodową. W tym też sensie są skłonni traktować globalizację
jako proces mikroekonomiczny, odniesiony bardziej do produkcji niż handlu.
Regionalizację zaś odpowiednio traktują jako proces makroekonomiczny, ponieważ dotyczy skali krajowej (O'Neill, 1996, s. 33). Antonina Kłoskowska
dostrzega dwa wymiary regionalizacji - ponadpal1stwowy i infrapallstwowy
(Kłoskowska, 1998). W warstwie społeczno-kulturowej zaznaczają się one jako
dwie różne tendencje. Inni autorzy, biorący pod uwagę wymiar gospodarczy,
traktują proces regionalizacji
i globalizacji jako wzajemnie powiązany
(O'Neill, 1996, s. 33). Day i Reibstein definiują globalizację jako siłę napędową nowych form konkurencji. Można spotkać się z definicją łączącą różne wymiary globalizacji traktowanej jako proces, w którym daje się wyróżnić trzy
nurty: global izację rynku, kultury i bezpieczellstwa (Buend ia, 1995). Instytut
Rozwoju Społecznego Narodów Zjednoczonych (UHRISD) wymienia sześć
kluczowych nUł1ów globalizacji, mianowicie: rozszerzenie liberalnej demokracji; dominację sił rynkowych; integrację światowych gospodarek; transformację
systemów produkcyjnych i rynków pracy; szybkie zmiany technologiczne; rewolucję w środkach komunikacji i upowszechnienie konsumpcyjnego stylu
życia. Inni autorzy wiążą globalizację z polityką wobec handlu, prywatyzacją,
wymianą zagraniczną, liberalizacją rynków finansowych, zwiększonym dostępem do międzynarodowych rynków, ograniczeniem roli pal1stwa w gospodarce.
Biorąc pod uwagę dowody historyczne, można przytoczyć opinię sygnalizowaną wcześniej, że nie ma niczego szczególnie nowego w obecnym umiędzynarodowieniu gospodarek. Taki właśnie sposób argumentacj i rozwijają Hirst
i Thompson, którzy wskazują, że proces ten, wspierany przez rozwój nowych
technologii przemysłowych, rozpoczął się już w połowie XIX wieku. Autorzy
wskazują, że światowe gospodarki nie są globalne, a raczej koncentrują się
w triadzie dominujących ogniw, którymi są Europa, Japonia i Północna Ameryka (Hirst, Thompson, 1996).
Pośród analityków współczesnych koncepcji rozwojowych nie ma jednomyślności co do skutków globalizacj i i wzrostu konkurencyjności na społeczny
wymiar rozwoju i bezpieczellstwa. Optymistyczne podejście akcentuje te cechy
globalizacji, które zmierzają do integracji rozwijających się krajów w globalną
gospodarkę, co ma się wiązać z podziałem korzyści i wymiany między uczestników procesu. Bardziej pesymistyczny punkt widzenia akcentuje fakt, że globalizacja nie jest procesem równomiernym, dotyczy głównie Północy świata,

23
oraz zwiększa nierówności
rozwoju i marginalizuje
coraz większe grupy krajów. Istotnie, globalizacja
coraz częściej jest postrzegana
nie tylko jako gra
o pozytywnych skutkach, a raczej jako broJl sieczna a dwóch ostrzach ("a twa
edged sword ... with winners and losers") (O'Neill,
1996, s. 41). W konkluzji
można by pokusić się a określenie tych, którzy wygrywają i tych, którzy przegrywają w procesie globalizacji.
Nie to jest wprawdzie celem tych rozważaJl,
ale nie można pominąć stwierdzenia,
że w procesie transformacji
wieś poniosła
większe koszty niż inne segmenty struktury społecznej.
Złożoność,
zmienność,
nieprzejrzystość
przejścia
systemowego,
w jakim
uczestniczy spoleczeJlstwo
w latach 90., odciska się na nieokreślonym
miejscu
wsi i rolnictwa. W myśleniu o wsi przeważa ,jakby zewnętrzność,
tymczasowość i zbyteczność
wsi w warunkach
dzisiejszych".
Tego rodzaju podejście
przejawia się w traktowaniu jej jako "balastu, czynnika ważącego niekorzystnie
na szansach unowocześnienia
Polski i opóźniających
jej integracją z Europą
Zachodnią"
(Bukraba-Rylska,
1995). Cechą programów
naznaczonych
koniecznością
sprostania obecnym wyzwaniom jest "przyznawanie
wsi statusu
bytu niepełnowal10ściowego,
rzekomo
zdolnego
jedynie
do reagowania
na zmieniającą się sytuację ( ... ) wręcz odmawia się jej prawa do wywierania
w p ł Yw u (podkr. H. W.) na kształt współczesnego
świata" (Bukraba-Rylska,

1995).
Warto zatem postawić pytanie a możliwość wyał1ykułowania
struktury interesów wspólnej Europy w taki sposób, aby "odrodzony świat rolnictwa nie czuł
się już na marginesie i nie stracił poczucia, iż chyli się ku nieodwracalnemu
upadkowi" (Pisani, 1995). Być może dzisiejsze dramatyczne
pytania: "Co będzie z naszą wsią? Co będzie z naszym rolnictwem'?" znajdą bardziej satysfakcjonujące odpowiedzi, niż taka oto: "Wieś i rolnictwo to nie to samo. Wieś jest
naszą szansą, natomiast rolnictwo mamy niedobre, ponieważ jest zbyt dużo
małych gospodarstw,
dwa miliony, a wyżywić nas może 300-400 tys. gospodarstw". Zapewne pogląd ten koresponduje
z pewną wizją poszerzenia
Unii,
którą autor powyższych słów ujmuje tak oto: "Kanclerz Kohl mawia, że wszyscy chcą. żeby Polacy przystąpili
do Unii, póki nie nadlecą polskie gęsi
na święta. Wtedy miejscowi producenci gęsi krzyczą: «Nie chcemy, żeby nas
zalewał tani towar!»". Zatem, jakie widzi wyjście autor tego komentarza, snując na marginesie taką oto refleksję: "Dlaczego tak duża liczba Polaków ma się
zajmować najmniej wykwalifikowaną,
najmniej rozwijającą
pracą, w której
najwyższą umiejętnością
jest wyklepywanie
kosy
(sic! podkr. M. W.).
W Unii - konkluduje dalej - "istnieją ograniczenia
dostępu do zawodu rolnika
(... ) nie tak jak u nas, gdzie się uważa, że rolnikiem jest się z urodzenia"
(Olechowski,
1998). "Spór języków" istotnie może być niełatwym do pokonania wyzwaniem integracji, i to także po naszej stronie stołu negocjacji. Dlatego
tak ważne jest mówienie i pisanie o wsi w kontekście współczesnych
procesów:
integracj i, globalizacj i, regional izacj i.

24
Miesięcznik "Więź" w czerwcowej edycji zamieścił dyskusję pod znamiennym tytułem: Wieś po/ska: historyczny skansen, ekonomiczny relikl czy 5pichlerz Europy, do której autorka tych słów została zaproszona. Biorący udział
w dyskusji prof. Jerzy Wilkin podzielił się swoim spostrzeżeniem, że w rozmowach o wsi z udziałem jej przedstawicieli dominuje narzekanie, zaś w środowisku miejskim dominuje irytacja.
Wieś drażni, drażnią problemy z nią związane. Z tym zderzeniem narzekai1
i lamentów, zjednej strony, oraz irytacji - z drugiej, naprawdę nie można sobie
poradzić" (Wilkin, 1998, s. 49). To także ważny powód, dla którego znajdowanie płaszczyzn stycznych i budowanie zaufania należałoby rozpocząć na własnym polu. Wspomnianą dyskusję zakoi1czył redakcyjny komentarz, pod którym podpisuje się autorka powyższego. "To dzięki integracji europejskiej mówi
się wreszcie o wsi, która przestała być tematem nie chcianym i nie lubianym.
Rolnictwo okazało się jedną z kluczowych kwestii przy naszym akcesie
do Unii. To w pewnym stopniu może napawać otuchą" (Słodkowska, 1998,
s.SO).

BIBLIOGRAFIA

Buendia H. G.
1995
The Limits 0/ the Global Village: Globali::ation. Nations and the State.
UHUIWIDER. World Development Studies 5. Helsinki.
Bukraba-Rylska I.
1995
Glos w dysku~ji panelowej. w: Wieś i jej mies::kańcy. Zró:::nicmvania, postawy
i strategie ::achowań. red. B. Fedyszak-Radtiejowska.
IRWiR PAN. Warszawa.
Bodenstedt A.
1993
Memorandum w sprawie u/wor::enia "Domu dla wiejskiej Europy". ,.Wieś i Rolnictwo". nr 2(79).
CUP
Tendencje i problemy pr::emian na wsi i w rolnictwie w okresie transformacji.
1996
Centralny Urząd Planowania, Biuro ds. Wsi. Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Warszawa. lipiec.
Davidson T.
1998
Przygotowania trwają wewnątr:: Unii, "Dialog Europejski". nr 3.
Day G.. Reibstein D.
1996
Keeping Ahead in the Competith'e Game ... Financial Times". No 18, 1995-1996
Mastering Management.
Halamska M.
1996
Dekolektywi::acja rolnictwa w Europie S'rodkowej - pr::yc::ynek do charakterystyki
problemu, "Wieś i Rolnictwo", nr I.
1998
Rolnictwo Unii Europejskiej. Re/orma Wspólnej Polityki Rolnej, wy::wania GA IT,
"Wieś i Rolnictwo", nr 2(99).
Hirst P., Thompson G.
1996
Globali::ation in Question, Policy Press. Cambridge.

25
Kabaj M.
1997

Kłoskowska
1998

Economic Growlh, Compeliliveness and Employmenl in Ihe Perspeclive o/Inlegralion and Globalizalion, Chances. Threals and ChalIanges o/Ihe Polish Economy in
Transilion. Warsaw. september (maszynopis).
!\.

Głos w dyskusj i nI. To::samo.~ci narodowe i elnic=ne a to::samość inlegrlljqcej się
Fćuropy. w: Polska w Europie. z. 25. Fundacja .,Polska \Ii Europic". Warszawa.

Kula W.
1983
Hisloria. zacujónie. rozwój. Czytelnik. Warszawa.
Noniewiez Cz.
1996
Rozwój gospodarki chłopskiej. Filia UW. Bialystok.
Ochrona ~:rodo\l'islw..
1997
Ochrona środowiska przes=kodq dla gospodarki w okresie przejściowym, "Dialog
Europejski". nr 5. wrzesień-październik.
Olechowski /\.
1998
Glos \Ii dyskusji. "Europa". nr 2.
O'NciIIIL
1996
Globalization. Competitiveness and Humon Security: ChalIanges for Development
I'olic~vand Institutiona/ Change. Textes Reunis par Elaine Petitat-Cote, Vienna.
Osadczuk B.
1998
Głos w dyskusji nI. To::samo.ki narodowe i etnicne .... op. cit.
Pisani E.
1995
Jakiego potrzebujemy rolnictwa, tlumaezenie na język polski artykułu z "Le Monde". 27.05
PIcsui /\.
Głos w dysku"ji. "Europa", nr I.
1998
Sadowski J.
1998
Głos \Ii dyskusji. "Europa". nr I.
SkórzYllski 'I.
1998
Głos w dyskusji nI. To::somo.<-cinarodowe i etnic::ne ... op. cit.
Słodkowska I.
1998
Prowadl.cnic dyskusji pl. Wieś po/ska: histolycny skansen, ekonomiczny relikt czy
spichlC'l'z Lul'Op),. "Więź". nr 6 (976).
Smulkowa I~.
1998
Głos IV dyskusji nI. To::somości narodowe i etniczne. " op cit.
Tazbir .I.
Głos w dyskusji. "Europa". nr I.
1998
Wallacc H.
Unia I1ll1sispojrzec·· prmvdzie II' ocy. "Dialog Europejski", nr 3.
1998
Wid po/ska ..
1998
lI'ie.~{lo/ska.' historl'cny skansen, ekonomiczny relikt czy spichlerz Europy? Dyskusja z ud:ialcm\I
Halomskiej, Al. Wieruszewskiej, J Sobocińskiego. J Wi/kina
11' rci/ah<.ji .. Wip', "Więź".
nr 6 (476).
Wilkin .I.
1998
Glos II' dyskusji pl. lVie.~polska .... op, cit.

26
Maria Wieruszewska
CULTURE AND A VILLAGE

IN THE CONTEXT OF EUROPEAN INTEGRATION

(Summary)
On the grounds of some new documents of the European Union and numerous scientific and
journalistic discussions currently held in Poland. the author tackles the problems of developmental prospects of rural culture. rural communities. and agriculture in the context of European
integration. The author assumes that the new context. hoth spatial and temporal, of the present
integration process should he thoroughly diagnosed so as to answCl' the question: What is one
going to deal with? rather than copy the alrcady cxisting and tested model of west-European
integration. Under the Polish conditions this process is likely to be complex. as already today it
raises many controversies. divergent evaluations and proposals. It is also going to ereatc a new
situation in the Union itself
li-ans/aled by A4. Wi/czyński

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.