ee4d10cd5c7760b971f9c3e1af6a7c34.pdf

Media

Part of Pojęcie sztuki ludowej/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1967 t.21 z.4

extracted text
KSAWERY PIWOCKI
G d y b y ś m y p o t r a f i l i o d p o w i e d z i e ć na wszystkie d w a ­
n a ś c i e p y t a ń , jakie o t r z y m a l i ś m y , to b y ł a b y to zapewne
rzecz w a g i ś w i a t o w e j dla n a u k i . Nie czuję się na siłach
s p r o s t a ć tak w i e l k i m zadaniom. Dlatego b ę d ę mógł od­
p o w i e d z i e ć t y l k o na n i e k t ó r e , i to m o ż e nie n a j w a ż n i e j ­
sze. Podejrzewam, że do z w o ł a n i a dzisiejszej narady
p r z y c z y n i ł się m ó j a r t y k u ł : Niektóre
zagadnienia teorii
sztuki ludowej opublikowany w „ S t u d i a c h Estetycznych .
Poruszam tam rzeczywiście sprawy, k t ó r e m o g ł y b y stać
się p o d s t a w ą dyskusji nad n i e k t ó r y m i w s p o m n i a n y m i
p y t a n i a m i . K ł o p o t y z ustaleniem zakresu pojęcia k u l t u r y
ludowej, a t y m samym oczywiście i sztuki ludowej oraz
jej genezy, ma przecież cała dzisiejsza etnografia euro­
pejska. Dowodem m o ż e b y ć problematyka pierwszego
n u m e r u nowego pisma „ E t h n o l o g i a Europaea", j a k i nie­
dawno się u k a z a ł , a gdzie w sposób bardzo i n t e r e s u j ą c y
m ó w i się o s f o r m u ł o w a n i u teoretycznych podstaw w s p ó ł ­
czesnej etnografii, etnografii naszego kontynentu. W s p ó ł ­
czesna anglosaska antropologia społeczna w A n g l i i i k u l ­
turalna w Ameryce w y w r ó c i ł y dokumentnie wszelkie
dotychczasowe podziały, n a w y k i i metody b a d a ń etno­
graficznych. J e ś l i dodamy do tego francuski s t r u k turalizm Levy-Straussa z jego próbą
przedstawiania
w symbolach matematycznych r o d z a j ó w i ilości stosun­
k ó w s p o ł e c z n y c h w i ą ż ą c y c h c z ł o n k ó w danej grupy ba­
danej, dla uzyskania zgeneralizowanych i zmatematyzo­
w a n y c h f o r m u ł t y c h ż e r e l a c j i — to musi to r z u t o ­
w a ć t a k ż e na badania e t n o g r a f ó w Europy, choć tamte
n a u k i i metody w y r o s ł y na tle p r o b l e m a t y k i tzw. etno­
logii czy też etnografii pozaeuropejskiej, etnografii l u ­
d ó w ż y j ą c y c h w w a r u n k a c h k u l t u r plemiennych. Wszyst­
kie te nowe p r ą d y w naukach o k u l t u r z e w mniejszym
lub w i ę k s z y m stopniu dążą do zintegrowania w o b r ę b i e
swych z a i n t e r e s o w a ń wszystkich a s p e k t ó w bytowania
c z ł o w i e k a na Z i e m i , od biologii aż po instytucje spo­
łeczne i s z t u k ę , przy czym akcent przesuwa się coraz
w y r a ź n i e j z ulubionych w dawnej etnografii europej­
skiej b a d a ń k u l t u r y t z w . materialnej na zagadnienia
k u l t u r y najszerzej p o j ę t e j . Musi to i n t e r e s o w a ć w i ę c
szczególnie ludzi i n t e r e s u j ą c y c h się n a s z ą s k r o m n ą sztu­
ką ludową.
!

2

3

4

A l b e r t o C i r e s e słusznie, j a k m i się wydaje, zwraca
u w a g ę , że wzorce metodyczne czerpane z antropologii
k u l t u r a l n e j , o p e r u j ą c e j przede w s z y s t k i m m a t e r i a ł e m
„ e g z o t y c z n y m " , nie o d p o w i a d a j ą w p e ł n i potrzebom na­
szej wiedzy o tzw. europejskiej k u l t u r z e ludowej. R ó ż ­
nica g ł ó w n a leży w niezaprzeczalnym fakcie, iż wszel­
k i e u s i ł o w a n i a „ u h i s t o r y c z n i e n i a " antropologii k u l t u ­
ralnej, podejmowane np. przez szkołę Boasa, napoty­
k a j ą w w a r u n k a c h w i ę k s z o ś c i k u l t u r pozaeuropejskich
niepokonalne niemal t r u d n o ś c i w y n i k a j ą c e z b r a k u ź r ó ­
deł historycznych. Tymczasem nasza wiedza o ludach
europejskich jest przede w s z y s t k i m w i e d z ą h i s t o r y c z n ą
i to musi r z u t o w a ć na nasze p o d e j ś c i e do f a k t ó w etno­
graficznych, a t y m bardziej na s a m ą definicję t y c h ż e
f a k t ó w . Z w r a c a ł j u ż na to u w a g ę Antonio ' Gramsci
w Osservazioni sul folklore. C z y t a j ą c Gramsciego, m y ś l a ­
ł e m o k i l k u swoich a r t y k u ł a c h teoretycznych i o Histo­
rycznej genezie polskiej
sztuki ludowej, k t ó r a swego
PRZYPISY

1 K s a w e r y Piwocki, Niektóre zagadnienia teorii sztu­
ki ludowej. „ S t u d i a Estetyczne" T. 3: 1966.
2 A l b e r t o Cirese, Alterite et denivellement
culturels
dans societes dites superieures.
„ E t h n o l o g i a Europaea",
I , 1, 1967 s. 12.
3 E.R. Leach, Rethinking Anthropology, London 1961,
4 A . Cirese, op. cit.

192

czasu b y ł a tak ostro zwalczana przez e t n o g r a f ó w . Dziś
nie t y l k o — po oczywistym oczyszczeniu z p o m y ł e k —
b y ł b y m s k ł o n n y p o d t r z y m a ć swoje s p o s t r z e ż e n i a , ale
uczynić jeszcze k r o k dalszy. Zagadnieniem k l u c z o w y m
jest naturalnie pojęcie „ l u d u " . J e ś l i k t o ś zajmuje się
s z t u k ą l u d o w ą , to ma do czynienia z dwoma s ł o w a m i
o niesprecyzowanej treści semantycznej. Nie bardzo w i e ­
my, co to jest sztuka, i t a k ż e , co to jest l u d . To ostat­
nie słowo zrodziło się w k l i m a c i e idei J.J. Rousseau
jeszcze w X V I I I w., ale jego sens, nadany m u w cza­
sach r o m a n t y z m u i romantycznego nacjonalizmu, t k w i
w nas wszystkich, u wszystkich z a j m u j ą c y c h się k u l ­
t u r ą i s z t u k ą l u d o w ą . L u d był podmiotem w a l k i z feudalizmem i g ł ó w n y m o ś r o d k i e m r o d z ą c e g o się w s p ó ł c z e s ­
nego pojęcia narodu. Miał on być w i e c z n o t r w a ł y m pod­
łożem k a ż d e g o narodu Europy, jego niezniszczalnym
z r ę b e m , wiecznie ż y j ą c y m . P o j ę c i e to jest w i ę c w y r a ź ­
nie p o j ę c i e m metahistorycznym. L u d •— t a k ż e j a k o
t w ó r c a sztuki — to jeszcze dzisiaj w o p i n i i w i e l u ba­
daczy pewna hipostaza obdarzona w i e c z n o t r w a ł y m i w a ­
l o r a m i m o r a l n y m i , szczególnymi z d o l n o ś c i a m i artystycz­
n y m i , u j a w n i a j ą c y m i się spontanicznie, dziedziczonymi
tradycyjnie od „czasów n i e p a m i ę t n y c h " . I s t n i e j ą więc
dzieła ludowe „ s a m e przez s i ę " czy „ s a m e w sobie" —
s t r u k t u r a l n i e niejako r ó ż n e od innych, nieludowych.
Pozytywistyczne poczynania szkoły Tylora, gdy zaczęsto z d a w a ć sobie s p r a w ę z n i e p r a w d z i w o ś c i tezy r o ­
mantycznej, szły w k i e r u n k u szukania ..survivals", prze­
ż y t k ó w , k o n t y n u a c j i w k u l t u r z e i sztuce ludowej t a k ż e
w s p ó ł c z e s n e j . P r ó b o w a n o w ten sposób p r z e k s z t a ł c i ć
niejako e t n o g r a f i ę e u r o p e j s k ą w „ e t n o l o g i ę " o g ó l n o ­
ś w i a t o w ą , w s k a z u j ą c na zbieżności t y c h ż e „ p r z e ż y t k ó w "
z d a n y m i m a t e r i a ł ó w p o r ó w n y w a l n y c h z k r ę g ó w poza­
europejskiej i przedhistorycznej k u l t u r y . Te ciągoty obok
romantycznych są w c i ą ż jeszcze ż y w e i zapewne nauko­
w o niekiedy n a p r a w d ę i n t e r e s u j ą c e czy zgoła r e w e l a c y j ­
ne. Wydaje m i się, że ulega i m nawet np. Levy-Strauss,
k t ó r y swój ahistoryzm p o k r y w a niekiedy marksistow­
skimi p r z e s ł o n a m i słów. Te t y l o r o w s k i e r e l i k t y poczęły
w ę d r o w a ć od z a m i e r z c h ł y c h czasów poprzez kraje, ludy,
l ą d y i morza — t w o r z ą c całe ł a ń c u c h y f o r m k u l t u r y m a ­
terialnej i duchowej, p o w i ą z a n y c h najczęściej ich f u n k ­
cją życiową, g o s p o d a r c z ą czy społeczną. S t a ł y się chyba
g ł ó w n y m przedmiotem b a d a ń t a k ż e k u l t u r y ludowej
europejskiej, gdyż ich „ r e l i k t o w o ś ć " z d a w a ł a się nie­
rozerwalnie z w i ą z a n a z pojęciem ludu jako s p o ł e c z n y m
p o d ł o ż e m możliwości „ z a i s t n i e n i a " tego rodzaju prze­
żytków.
Czterdzieści lat t e m u p i s a ł e m s w ą p r a c ę o drzewo­
rycie l u d o w y m i w ó w c z a s j u ż — choć oczywiście p o s ł u ­
g i w a ł e m się t r a d y c y j n y m pojęciem ludu — z w r a c a ł e m
u w a g ę na to, że wydobycie różnic dzielących s z t u k ę
l u d o w ą danego czasu od sztuki nieludowej jest m o ż l i w e
t y l k o d r o g ą p o r ó w n y w a n i a j e j dzieł ze s z t u k ą i n n ą niż
ludowa. Dziś w i d z ę jeszcze j a ś n i e j , ż e metoda ta odnosi
się chyba do wszystkich f a k t ó w k u l t u r o w y c h . Gramsci
powiada, ż e pojęcie l u d u jest zmienne, r ó ż n e w r ó ż n y c h
systemach s p o ł e c z n y c h . Np. dla uczonych b e n e d y k t y n ó w
w Polsce X I w i e k u „ b a r o n e s " o t a c z a j ą c y księcia byli
zapewne t a k i m i s a m y m i b a r b a r z y ń c a m i j a k kmiecie czy
w ł a d y c y . Wietor czy Baryczka, a nawet t a k i r z e m i e ś l n i k
j a k Santi Gucci mogliby zaliczyć ś m i a ł o do l u d u (gdyby
takie pojęcie w ó w c z a s istniało) s z l a c h e t k ę z Mazowsza,
choć nie m i e l i jego społecznych prerogatyw. Jeśli p o j ę ­
cie l u d u — wedle Gramsciego — jest zmienne, to nie
m o ż e ono d a ć ż a d n e g o solidnego oparcia dla badacza
5

5 Ksawery Piwocki,
Warszawa 1934.

Drzeworyt

ludowy

w

Polsce,

k u l t u r y tegoż ludu. Może by s p r ó b o w a ć o d r z u c i ć w ogóle
pojęcie „ l u d u " ? Co by się wtedy stało? S p o ł e c z e ń s t w a
europejskie o tak bogatej, zmiennej i historycznie „ w y ­
m i e r n e j " przeszłości p o s i a d a j ą obecnie i p o s i a d a ł y daw­
niej k u l t u r ę n i e j e d n o l i t ą , r o z w a r s t w i o n ą . Chodzi t u nie
t y l k o o rozwarstwienie klasowe, m a j ą t k o w e i różnice
p o z i o m ó w k u l t u r a l n y c h (choć te o d g r y w a j ą oczywiście
rolę n a j w a ż n i e j s z ą ) . I s t n i a ł y i i s t n i e j ą w tych s p o ł e c z e ń ­
stwach liczne grupy, k t ó r e z najrozmaitszych p o w o d ó w :
geograficznych, gospodarczych, religijnych, zawodowych,
psychicznych itd., żyły i żyją w swoistej izolacji. K a ż d a
z takich grup jest potencjalnym nosicielem specyficz­
nych dla siebie możliwości tworzenia o d r ę b n e j k u l t u r y
czy przynajmneij n i e k t ó r y c h e l e m e n t ó w takiej k u l t u r y .
M a m t u na m y ś l i nie t y l k o takie znane w y o d r ę b n i o n e
grupy j a k getta Ż y d ó w czy s t a r o w i e r ó w , ale r ó w n i e ż
np. sitarzy b i ł g o r a j s k i c h , o c h w e ś n i k ó w skulskich, m a ­
larzy c z ę s t o c h o w s k i c h (że pozostaniemy w zakresie t w ó r ­
ców sztuki i rzemiosła). J a k a ż to jest kultura? Inna,
odmienna od k u l t u r y otoczenia dla grup mniejszych,
a dla grup s p o ł e c z n y c h w i ę k s z y c h inna od standartu,
p r z y j ę t e g o jako reprezentatywny dla elity społecznej
czy r z ą d z ą c e j .
W y n i k a z tego, że etnografia europejska powinna
z a j m o w a ć się wszystkimi i n n y m i g r u p a m i społecznymi
niż nosiciele k u l t u r oficjalnych w danym czasie i miejscu.
Zdarza się wszak często, że modele k u l t u r y p r z e c h o d z ą
od jednej w a r s t w y społecznej do innej i elementy k u l ­
t u r y oficjalnej danego czasu stają się „ l u d o w e " w innej.
A w i ę c nie lud, jako pojęcie metahistoryczne i t y m sa­
m y m abstrakcyjne, ale grupy społeczne r ó ż n e w r ó ż ­
nych okresach dziejowych i miejscach są nosicielami
innych s t r u k t u r k u l t u r o w y c h i one to m o g ą i p o w i n n y
być przedmiotem b a d a ń , k t ó r e m o ż e m y tradycyjnie nazy­
w a ć etnograficznymi. W y c i ą g a m s t ą d wniosek, że w ł a ś ­
ciwą m e t o d ą tych b a d a ń jest ciągłe p o r ó w n y w a n i e w y ­
t w o r ó w tych wszystkich grup ze w s p ó ł c z e s n y m i m standartem k u l t u r o w y m p a n u j ą c y m „oficjalnie" w danej
epoce i danym k r a j u . Nie w i e c z n o t r w a ł e w i ę c cechy
i w a r t o ś c i ani nie odwieczne r e l i k t y dają w ł a ś c i w y ma­
t e r i a ł dla b a d a ń t a k ż e sztuki ludowej, ale ciągła k o n ­
frontacja z faktami k u l t u r o w y m i i artystycznymi innych
„ p r z o d u j ą c y c h " czy „ p o w s z e c h n i e uznanych" grup spo­
łecznych.
To, o czym t u m ó w i ę , nie jest oczywiście do k o ń c a
p r z e m y ś l a n e . A l e już dzisiaj inaczej niż przed d w u ­
dziestu l a t y o d p o w i e d z i a ł b y m na pytanie: co to jest styl
ludowy? Pytanie to bowiem m o ż e b y ć sensowne t y l k o
dla f a k t ó w czy ich zespołu w o k r e ś l o n y m czasie, miejscu
i dla o k r e ś l o n y c h t w o r ó w .
S u m u j ą c , jestem s k ł o n n y t w i e r d z i ć , że różnice m i e ­
dzy e t n o g r a f i ą e u r o p e j s k ą a „ a n t r o p o l o g i ą " czy etnolo­
gią innych k r ę g ó w cywilizacyjnych polegają nie tyle
na r ó ż n i c a c h morfologicznych czy nawet s t r u k t u r a l n y c h
r ó ż n y c h f a k t ó w k u l t u r o w y c h , ale na s k o m p l i k o w a n y m
u nas u k ł a d z i e p o z i o m ó w k u l t u r a l n y c h . Nasza tzw. k u l ­
t u r a ludowa jest i b y ł a już od dawna poddana zjawisku
bikulturalizmu,
a może multokulturalizmu,
że w i ę c
s t r u k t u r y k u l t u r o w e u nas dalekie są i b y ł y od dawna
od tego zintegrowania, p r z y k ł a d ó w d o s t a r c z a j ą nam ba­
dacze k u l t u r plemiennych. Co w i ę c e j , m y ś l ę , że w b r e w
powszechnym p o g l ą d o m r ó ż n i c e j u ż co prawda nie po­
z i o m ó w k u l t u r y , ale ich jakości nie t y l k o nie b ę d ą się
zmniejszać, ale r o s n ą ć . Wszyscy stajemy bezradni wobec
zasobu w i a d o m o ś c i i d o ś w i a d c z e ń z t y m z w i ą z a n y c h j e d ­
nych ludzi, p r a k t y k i życiowej i zawodowej drugich,
p r o b l e m ó w ż y c i o w y c h t r a p i ą c y c h znów innych. M a l u j ą
nas ś r o d k i tzw, k u l t u r y masowej na jeden kolor, coraz

bardziej j e d n o l i t y i pospolity, ale pod n i m , pod tą
w a r s t w ą , n a r a s t a j ą różnice coraz w z r a s t a j ą c y c h d o ś w i a d ­
czeń: pilot i buchalter m o g ą s ł u c h a ć jednego p r o g r a m u
telewizyjnego, ale t r e ś ć ich życia w e w n ę t r z n e g o , a w i ę c
i t r e ś ć ich k u l t u r y są z u p e ł n i e czy niemal z u p e ł n i e
r ó ż n e . Pod w a r s t w ą jednolitej farby rodzi się z u p e ł n i e
różny materiał ludzki.
W n o s z ę stąd, że etnografia, jako nauka p o r ó w n u j ą c a
r ó ż n e poziomy i „ s u b s t a n c j e " k u l t u r o w e , b ę d z i e istnieć
nadal. Standart oficjalny ma tendencje u n i f i k u j ą c e , ale
r ó ż n i c e r o s n ą , co na odcinku mnie i n t e r e s u j ą c y m , od­
cinku twórczości plastycznej, uwidacznia się zapewne
m . i n . t a k ż e coraz szerszym rozprzestrzenianiem się sztu­
k i nieoficjalnej, zwanej najczęściej a m a t o r s k ą czy s z t u k ą
w s p ó ł c z e s n y c h p r y m i t y w ó w . Odpowiadam tu g ł ó w n i e
na pytanie d o t y c z ą c e tego, j a k i e są determinanty powsta­
wania zjawiska o k r e ś l a n e g o jako sztuka ludowa.
A . J a c k o w s k i : A j a k Pan Profesor w i d z i problem
sztuki ludowej, ustawia wobec siebie takie zjawiska j a k
malarstwo ludowe i malarstwo cechowe?
Jeśli o d n o ś n i e do X V I w i e k u nie m a m y ż a d n y c h
p r z e k a z ó w , ż a d n y c h z a b y t k ó w „ s z t u k i l u d o w e j " z za­
kresu m a l a r s t w a czy rzeźby, to znaczy prac, k t ó r e t w o ­
rzył „ l u d w i e j s k i " — to wedle mojej o p i n i i nie w y n i k a
z tego wcale, że do zakresu b a d a ń w ł a ś n i e etnograficz­
nych nie p o w i n n y w e j ś ć zainteresowania s z t u k ą i n n ą
niż standartowa owego czasu. M a m na m y ś l i s z t u k ę
c e c h o w ą , a raczej s z t u k ę n i e k t ó r y c h o ś r o d k ó w tej sztuki.
Przy sposobności z w r ó c ę u w a g ę , że nasza sztuka o f i c j a l ­
na np. d w o r u k r ó l e w s k i e g o tego czasu — rozpatrywana
w p o r ó w n a n i u np. ze s z t u k ą d w o r s k ą W ł o c h — robi w r a ­
ż e n i e n i e m a l „ l u d o w e j " . Podobny odskok m o ż n a dostrzec
m i ę d z y p r o d u k c j ą c e c h ó w k r a k o w s k i c h czy l w o w s k i c h
a obrazami z dalekich k o ś c i ó ł k ó w wiejskich. W y d a w a ł o
m i się zawsze i wydaje dotąd, że gdy z a i s t n i a ł y ekono­
miczne i psychiczne w a r u n k i dla odbioru o b r a z ó w w f o r ­
mie masowej przez chłopa w X I X w i e k u — d o ś w i a d ­
czenia tego „ o d s k o k u " p o z i o m ó w — b y ł y g ł ó w n ą k o m ­
p o n e n t ą nie t y l k o p r o c e d e r ó w technicznych, ale i stylu
„ l u d o w y c h o b r a z ó w " . D l a k a ż d e g o w i ę c p r z e k r o j u dzie­
jowego trzeba b u d o w a ć r ó ż n e w a r s t w y p o z i o m ó w sztuki,
co nota bene nie ma nic w s p ó l n e g o z ich w a r t o ś c i ą a r t y ­
s t y c z n ą , j a k to j u ż gdzie indziej wielokrotnie p o d k r e ś l a ­
łem.

ZOFIA SZYFELBE.IN-SOKOLEWICZ
Zespół p y t a ń przedstawionych przez R e d a k c j ę został
w r ę c z prowokacyjnie w y b r a n y i nie c h c i a ł a m dać się
s p r o w o k o w a ć aż do momentu wypowiedzi prof. Piwockiego. Pan profesor d o t k n ą ł sprawy, k t ó r a w etnografii
jest n i e s ł y c h a n i e w a ż n a , i to z a r ó w n o od strony teore­
tycznej, jak i od strony b a d a ń k o n k r e t n i e historycznych,
b a d a ń empirycznych; chodzi tu o m o ż l i w o ś ć cbjęcia
j e d n ą a p a r a t u r ą p o j ę c i o w ą i w y c i ą g a n i e w n i o s k ó w z ba­
d a ń nad tzw. s p o ł e c z e ń s t w a m i p i e r w o t n y m i i k u l t u r a m i
europejskimi łącznie. To, co nazywamy s p o ł e c z e ń s t w a m i
p i e r w o t n y m i , stanowi całość bardzo r ó ż n o r o d n ą , w ob­
r ę b i e k t ó r e j m o ż e m y o d n a l e ź ć tzw. k u l t u r y c h ł o p s k i e .
Na p r z y k ł a d prace d o t y c z ą c e części A m e r y k i P o ł u d n i o w e j
to w ł a ś n i e prace d o t y c z ą c e s t r u k t u r agrarnych. H i s t o ­
rycy i e k o n o m i ś c i toczą d ł u g i e dyskusje, czy te s p o ł e ­
c z e ń s t w a kopieniacze m o ż n a n a z w a ć c h ł o p s k i m i . W tej
c h w i l i przewaga jest po stronie tych, k t ó r z y sądzą, że
są to k u l t u i y t y p u chłopskiego. W z w i ą z k u z t y m w y ­
daje m i się, że podobnie j a k w badaniach nad podsta-

193

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.