f9b9ac445f6d25aa34fedd3e025362cc.pdf
Media
Part of Spostrzeżenia na temat kultury ludowej Danii / ETNOGRAFIA POLSKA 1973 t.17 z.1
- extracted text
-
„Etnografia P o l s k a " , t . X V I I z. 1
MAREK ARPAD
KOWALSKI
SPOSTRZEŻENIA N A T E M A T K U L T U R Y L U D O W E J D A N I I
Niniejszy artykuł nie m a na celu przekazania pełnego obrazu k u l t u r y
l u d o w e j D a n i i . Należałoby w t y m celu przeprowadzić pogłębione badania t e
renowe, potrzebna jest też dokładna znajomość l i t e r a t u r y . Natomiast p o
niższe spostrzeżenia opierają się na obserwacjach poczynionych w terenie
i p o d s t a w o w y c h pozycjach z l i t e r a t u r y . Ponadto pewnej ilości materiałów
dostarczyły duńskie muzealne kolekcje etnograficzne.
Oczywiście, t a k i e ujęcie nie wyczerpuje całości zagadnienia. Zasygna
lizowane są j e d y n i e te elementy duńskiej k u l t u r y l u d o w e j , które są b a r
dziej t y p o w e , charakterystyczne, czy wreszcie takie, które uderzają swo
ją specyfiką. Zwrócenie szczególnej u w a g i na niektóre zagadnienia w y n i
k a stąd, iż w a r t o m o i m zdaniem, spojrzeć na kulturę ludową D a n i i po
równawczo, zestawiając ją z elementami polskiej k u l t u r y l u d o w e j , w a r t o
zwrócić uwagę t a k na podobieństwa, j a k i na różnice.
Należy p r z y t y m pamiętać, że mówiąc o duńskiej k u l t u r z e l u d o w e j
można mieć na myśli j e d y n i e to, co spotyka się w muzeach i skansenach
(przynajmniej jeśli chodzi o j e j aspekt m a t e r i a l n y ) . Szybkie b o w i e m
uprzemysłowienie k r a j u , r e f o r m y agrarne i oświatowe doprowadziły do
u n i f i k a c j i k u l t u r o w e j k r a j u , a t r a d y c y j n a k u l t u r a w s i jest już pojęciem
h i s t o r y c z n y m . Drobne wyjątki, ograniczone do n i e w i e l k i c h , i z o l o w a n y c h
obszarów i p e w n y c h elementów k u l t u r y społecznej, n i e zmieniają tego
obrazu. Z drugiej strony społeczeństwo duńskie określa się często m i a n e m
społeczeństwa chłopskiego, co oznacza, że p r z y nielicznej w a r s t w i e szla
checkiej k u l t u r a l u d o w a n i e t y l k o brała, lecz i dawała, a j e j ślady można
odnaleźć w k u l t u r z e całego k r a j u i wszystkich w a r s t w społecznych.
OGÓLNA CHARAKTERYSTYKA KULTURY LUDOWEJ
DANII
K u l t u r a l u d o w a D a n i i jest r e z u l t a t e m położenia geograficznego tego
k r a j u — pomostu między k o n t y n e n t e m europejskim a Półwyspem S k a n
d y n a w s k i m . W a r u n k i topograficzne D a n i i nie stwarzają przeszkód d l a
k o m u n i k a c j i wewnętrznej. K r a j jest płaski, pozbawiony w y s o k i c h w z n i e -
172
MAREK
ARPAD
KOWALSKI
sień i dużych rzek. Natomiast wszędzie n i e m a l obecne jest morze, które
czyni dogodną łączność między p r o w i n c j a m i i w y s p a m i duńskimi. D a n i a
jest też k r a j e m j e d n o l i t y m narodowościowo. W p r a w d z i e do 1660 r.
w skład królestwa wchodziły Skania, H a l l a n d i Blekinge, obecne p r o w i n
cje południowoszwedzkie, a do 1814 r. N o r w e g i a była połączona unią per
sonalną z Danią, t o j e d n a k podobieństwa w k u l t u r z e ludowej państw
s k a n d y n a w s k i c h są w y n i k i e m raczej dawniejszych i c h dziejów, sięgają
cych okresu Wikingów. Należy wspomnieć jeszcze o Niemcach zamiesz
kujących południowe pogranicze k r a j u , u nasady Półwyspu J u t l a n d z k i e
go, oraz o potomkach osadników holenderskich sprowadzonych w 1520 r.
na wyspę Amager, leżącą pod b o k i e m Kopenhagi. W obu t y c h przypadkach
m a m y j e d n a k do czynienia z g r u p a m i n i e w i e l k i m i , nie e k s p a n s y w n y m i
k u l t u r o w o , które t y l k o lokalnie mogły wywierać swój wpływ na duńskie
sąsiedztwo.
Różnice w k u l t u r z e regionów D a n i i zależne są przeto w głównej m i e
rze od warunków geograficznych. T a k na przykład mieszkańcy małych
w y s p i wybrzeży, obyci z żeglugą, b y l i zarówno r o l n i k a m i , j a k i r y b a k a
m i czy m a r y n a r z a m i . Młodzi chłopcy często zaciągali się n a s t a t k i . Po
porzuceniu zawodu m a r y n a r z a w r a c a l i do r o d z i n n y c h gospodarstw, ale
i w t e d y n i e z r y w a l i k o n t a k t u z morzem. T r u d n i l i się rybołówstwem, zaś
kolejność zajęć wyznaczały p o r y r o k u : po sezonie pracy n a r o l i , następo
wał sezon połowów. Niezależnie od tego kwitł chłopski h a n d e l przybrzeż
n y (peasant t r a d i n g ) . W y r o b y rzemieślnicze i płody rolne, przewożone
łodziami i k u t r a m i , kursowały między sąsiednimi wybrzeżami i w y s p a m i .
Ten charakter nosił też handel z Norwegią, Szwecją i W y s p a m i F r y z y j
s k i m i . Przedsiębrano i dalsze w y p r a w y — do H o l a n d i i , A n g l i i i na pół
nocny A t l a n t y k , w pogoni za w i e l o r y b a m i . Powszechność żeglugi p r z y
brzeżnej tłumaczy się t y m , że morze było bardziej dogodnym t r a k t e m
niż d r o g i u t r z y m a n e w złym stanie; tłumaczy się też b r a k i e m dużych,
spławnych rzek, j a k wreszcie koniecznością u t r z y m y w a n i a łączności mię
dzy dziesiątkami duńskich wysp.
1
R o l n i c t w o było dominującym zajęciem n a półwyspie J u t l a n d z k i m
i n a dużych w y s p a c h (jak n p . Zelandia, Fionia, L o l l a n d , Falster, Langel a n d i inne). T a m jednak, gdzie gleby były jałowe, ustępowało ważniej
szemu wówczas gospodarczo i wyspecjalizowanemu rzemiosłu.
Ogólnie rzecz biorąc t r a d y c y j n a k u l t u r a l u d o w a D a n i i była zasadni
czo j e d n o l i t a , z n i e w i e l k i m i t y l k o odmiennościami r e g i o n a l n y m i . Pod t y m
względem, w porównaniu z Danią, Polska p r z y p o m i n a istną mozaikę. Za
zróżnicowaniem r e g i o n a l n y m mogłoby przemawiać w p r a w d z i e rozbicie
1
W g określenia duńskich autorów. P. M i c h e l s e n ,
peaseant
culture,
C o p e n h a g e n 1955.
H. R a s m u s s e n ,
Danish
KULTURA
LUDOWA
DANII
17.3
t e r y t o r i u m D a n i i n a w i e l e wysp, ale też istniała między n i m i doskonale
rozwinięta łączność. Uderzającą cechą duńskiej k u l t u r y l u d o w e j jest j e j
związek z morzem, w stopniu porównywalnym ze znanych n a m przykła
dów j e d y n i e z Kaszubami. Dzięki t e m u k u l t u r a l u d o w a D a n i i miała cha
r a k t e r o t w a r t y . W p ł y w y zewnętrzne i n o w i n k i k u l t u r o w e docierały n i e
t y l k o za pośrednictwem w a r s t w wyższych i od g r u p sąsiednich, ale były
adaptowane bezpośrednio przez poszczególne regiony w obręb t r a d y c y j
n y c h wartości k u l t u r o w y c h .
T r a d y c y j n a k u l t u r a l u d o w a przez długi czas miała oparcie w systemie
k o m u n w i e j s k i c h , które zanikły dopiero po przejściu n a gospodarkę f a r
merską, a więc w X I X w . A ż do tego stulecia osadnictwo miało charakter
z w a r t y , wieś była s k u p i s k i e m zagród, mieszkańcy żyli w b l i s k i m sąsiedzt
w i e . Był to więc t y p osadnictwa ciągle jeszcze dominujący w Polsce. Je
d y n i e na B o r n h o l m i e i w części J u t l a n d i i istniało osadnictwo rozproszone,
gdzie każda f a r m a stała osobno, z dala od i n n y c h , n a należącym do niej
gruncie.
We wsiach istniały f o r m y samorządu wewnętrznego, decydującego
o t a k i c h sprawach, j a k prowadzenie wspólnych prac r o l n y c h , wypasanie
zwierząt w e wspólnym stadzie, wzajemna pomoc sąsiedzka, organizowa
nie uroczystości w i o s k o w y c h . Samorząd dyktował też w z o r y postępowa
nia i obyczajowości w obrębie w s i . Uwagę zwraca istnienie specyficznie
duńskich organizacji — w i e j s k i c h b r a c t w — w k o m p o n o w a n y c h w system
samorządowy. Były to m i a n o w i c i e b r a c t w a gospodarzy, które zajmowały
się s p r a w a m i ekonomicznymi. Skupiając starszych i zamożnych gospoda
r z y one t o właśnie stanowiły organizację samorządową. Niezależnie od
n i c h istniały b r a c t w a młodzieżowe: męskie i dziewczęce. Aranżowały one
wspólne dla całej społeczności uroczystości, obrzędy i ceremonie. O d g r y
wały istotną rolę p r z y organizacji dożynek, zapustów, tłustego c z w a r t k u ,
nocy świętojańskiej, wreszcie p r z y t a k i c h wydarzeniach, j a k małżeństwo.
Natomiast po z a w a r c i u małżeństwa i objęciu własnego gospodarstwa, chło
piec stawał się członkiem b r a c t w a gospodarzy, dziewczyna również z r y
wała z młodzieżowym b r a c t w e m żeńskim i zajmowała się domem oraz
gospodarstwem. D a w n i e j w każdej w s i znajdował się g r o m a d z k i d o m n a
leżący do bractwa, w którym g r o m a d z i l i się członkowie. Odbywały się t a m
wieczornice, uroczystości, zabawy. Później, w r a z z maleniem znaczenia
b r a c t w , p o d o b n y m celom służył w y n a j m o w a n y od właściciela największy
zazwyczaj w e w s i dom, w którym jeden pokój przeznaczano na tańce.
W lecie gromadzono się też w stodole albo po p r o s t u na podwórzu, pod
gołym niebem. Pieniądze i żywność na poczęstunek zbierano urządzając
korowód od zagrody do zagrody.
Samorząd w i e j s k i stał się n i e e f e k t y w n y , g d y większość chłopów z w o l
n y c h gospodarzy stała się dzierżawcami i p o d d a n y m i K o r o n y , Kościoła
174
MAREK
ARPAD
KOWALSKI
i p r y w a t n y c h posiadaczy ziemskich. Widać t u pewne różnice między r e
gionami. Bardziej uciążliwe f o r m y poddaństwa istniały na Z e l a n d i i , F a l ster i L o l l a n d , natomiast n a B o r n h o l m i e p r a w i e n i e było w i e l k i c h posia
dłości szlacheckich. Wyspa była królewszczyzną, dominowały na niej d u
że gospodarstwa chłopskie t y p u farmerskiego.
System dzierżawy feudalnej przywiązywał chłopów do ziemi, a po
w i e l k i m kryzysie r o l n y m w 1730 r. został rozciągnięty na cały k r a j . Ża
den chłop w w i e k u od 4 do 40 l a t nie mógł opuścić swojego miejsca u r o
dzenia. Zmniejszało t o chłonność k u l t u r y l u d o w e j , zawężało k o n t a k t y ze
światem zewnętrznym. W miejsce dawniej rozwiniętego h a n d l u chłopskie
go oraz specjalizacji w p r o d u k c j i r o l n e j i rzemieślniczej pojawiła się sa
mowystarczalność gospodarcza, uzależniająca w rezultacie wieś od miast
i szlachty. Jednakże feudalizm duński n i e był t a k uciążliwy, j a k w Polsce
i i n n y c h k r a j a c h Europy, gdzie szlachta „posiadała" s w o i c h chłopów, spra
wując n a d n i m i pełnię władzy. Co więcej, poddaństwo feudalne trwało
w D a n i i krótko. Już w końcu X V I I I w . podjęto pierwsze r e f o r m y z m i e
rzające do uwłaszczenia chłopów. W 1787 г., chłopi o t r z y m a l i wszystkie
p r a w a obywatelskie, a w r o k później zniesiono system feudalnej dzierża
w y . W i e k X I X przyniósł dalsze r e f o r m y .
2
BUDOWNICTWO
W t r a d y c y j n y m b u d o w n i c t w i e duńskim d o m i n u j e t z w . p r u s k i m u r ,
czy też według innego, a też niezbyt precyzyjnego określenia duńskie
go — k o n s t r u k c j a półdrewniana. Szkielet stanowiła istotnie k o n s t r u k c j a
drewniana, wolną przestrzeń natomiast w y l e p i a n o słomą zmieszaną z g l i
ną. Później j a k o materiału budowlanego zaczęto używać cegły (pocz.
X I X w.), a jednocześnie pojawiła się k o n s t r u k c j a sumikowo-łątkowa. O i l e
ta ostatnia występowała sporadycznie na bardziej zalesionych wyspach,
to pierwsza, gdzie słoma i g l i n a zostały zastąpione cegłą, pojawiła się
w południowo-zachodniej D a n i i i rozprzestrzeniła się n a cały k r a j . Widać
w t y m wyraźnie wpływy niemieckie, podobnie zresztą j a k i w Polsce.
Szybkie przyjęcie się w całej D a n i i pruskiego m u r u , który wyparł t z w .
konstrukcję półdrewniana, było spowodowane w dużej mierze ubóstwem
lasów, co zmuszało do sięgnięcia po inne materiały budowlane niż d r e w n o .
D a c h y zasadniczo były dwuspadowe, j e d y n i e l o k a l n i e w północnej J u t l a n d i i naczółkowe, k r y t e słomą, trzciną i wrzosem, a n a wybrzeżu także
trawą morską.
Z a b u d o w a n i a tworzyły zamknięty czworokąt. Składały się z d w u l u b
2
op.
Ogólny zarys
cit.
duńskiej k u l t u r y
ludowej
dają M i c h e l s e n i
Rasmussen,
KULTURA
LUDOWA
175
DANII
większej ilości budynków — uzależnione to było od ilości zwierząt w go
spodarstwie i , oczywiście, zamożności właścicieli. D o m mieszkalny, na
ogół j e d n o t r a k t o w y , a od końca X V I I I w . — powszechniejszy, d w u t r a k t o w y , stał b o k i e m do u l i c y . Naprzeciw niego — w d r u g i m końcu podwó
rza — u s y t u o w a n a była stajnia. W południowej J u t l a n d i i bardzo często
stajnia znajdowała się p o d j e d n y m dachem z domem mieszkalnym, a czwo
r o b o k zagrody tworzyły pozostałe b u d y n k i . Często powiększano chałupy
przez d o b u d o w y w a n i e z o b u stron przybudówek o różnym przeznacze
n i u — m i e s z k a l n y m i gospodarczym. D a w n i e j razem ze stajnią b u d o w a n o
oborę, oba pomieszczenia znajdowały się pod j e d n y m dachem. Gospodar
stwo od strony d r o g i zamknięte było stodołą. Później, g d y w południowo-zachodniej J u t l a n d i i hodowla bydła stała się i s t o t n y m zajęciem, obory
poczęto sytuować naprzeciw d o m u mieszkalnego, na miejscu stajni, te zaś
przesunęły się na miejsce obór. W t e d y również karmę dla bydła poczęto
umieszczać w oborze, poprzednio b o w i e m przepędzano zwierzęta do sto
doły l u b stajni d l a dania i m paszy. Podłoga w oborach w y b r u k o w a n a b y
ła p o l n y m i k a m i e n i a m i , w południowo-zachodniej J u t l a n d i i zaś wyłożona
cegłami. Nawóz ze stajni i obory gromadzono w dole k o m p o s t o w y m u m i e
szczonym w pobliżu stajni l u b stodoły. P r z y stajni umieszczano spichrz
na paszę — czasem było i c h k i l k a , w zależności od rodzaju paszy. J e d y
nie owce nie miały swojego stałego pomieszczenia — t r z y m a n o j e w staj
n i l u b w oborze, m i m o że h o d o w l a t y c h zwierząt była bardzo rozwinięta.
Stodoła dzieliła się na d w i e części — w jednej z n i c h umieszczano
przewiane już ziarno, w drugiej słomę i siano. Podłoga była g l i n i a n a albo
stanowiło ją po prostu klepisko. Z i a r n o z reguły umieszczano w części,
która miała podłogę glinianą. W t y c h regionach k r a j u , w których dawał
się odczuć b r a k g l i n y , budowano podłogę drewnianą.
Chałupa mieszkalna składała się zasadniczo z trzech pomieszczeń: r e
prezentacyjnej i nie używanej na codzień białej izby (overstue),
z izby
czarnej, ośrodka życia, która była zarazem kuchnią {stue) i z k o m o r y ,
której przeznaczenie zmieniało się zależnie o d a k t u a l n y c h potrzeb. D o
piero z upowszechnieniem się k o m i n a w X V I I I w., życie w chałupie r o z
przestrzeniło się na wszystkie pomieszczenia .
3
Pod oknem, w czarnej izbie znajdował się długi stół. N a j e d n y m jego
końcu, pod ścianą, siadał gospodarz, służba i dzieci naprzeciwko okna, n a
d r u g i m końcu stołu — żona gospodarza, w pobliżu k u c h n i . W tej izbie
też stało duże łoże z zasłonami, d l a gospodarzy. Dziewczęta ze służby spa
ły w komorze, chłopcy w stajni. Reprezentacyjna izba, overstue, używana
była t y l k o odświętnie. Wzdłuż ścian stały s k r z y n i e i szafy wypełnione n i e
3
O b u d o w n i c t w i e i a r c h i t e k t u r z e w k u l t u r z e l u d o w e j D a n i i pisze M . N .
z o w a, Kriestjanskoje
narodów
zarubieżnoj
żiliszcze
Ewropy,
zapadnoj
i jużnoj
M o s k w a 1967.
Skandinawij,
[ w : ] Kultura
Moroi
byt
176
MAREK
ARPAD
KOWALSKI
używaną na codzień zastawą i u b r a n i a m i . W overstue znajdowało się też
łóżko d l a osoby ewentualnie chorej.
Łóżka były spotykane n a w e t w najuboższych domach. Miały one róż
ne f o r m y . N a J u t l a n d i i tworzyły właściwie zamykaną n a d r z w i alkowę,
czasem nawet podwójną, przedzieloną szafą •—• j e d n a strona przeznaczona
była d l a gospodarzy, d r u g a d l a dzieci l u b służby. Mniejsze dzieci spały
w s k r z y n i zawieszanej n a d łożem rodziców. N a wyspach natomiast czę
stsze były łóżka w b u d o w a n e w ścianę, l u b w o l n o stojące, czterokolumnowe, z zasłoną . Wolno stojące pojedyncze łóżka pojawiły się na w s i do
piero w X I X w .
4
W k u c h n i pod o k n e m stała ława, pod którą umieszczano najpotrzeb
niejsze, podręczne narzędzia; t a m też umieszczano kurę l u b gęś w y s i a d u
jącą j a j k a . Zajęcie miejsca na ławie było d y k t o w a n e obyczajem — n a j
bliżej gospodarza siadał człowiek najstarszy, dalej młodsi, wreszcie k o
b i e t y i dzieci.
ROLNICTWO
Z a b u d o w a n i a mieszkalne i gospodarcze zgrupowane w e w s i stały na
z i e m i należącej do i n d y w i d u a l n y c h właścicieli. Natomiast obszary u p r a w
ne stanowiły wspólną własność całej społeczności w i e j s k i e j , wspólnie też
były u p r a w i a n e . Z i e m i a t a okalała wieś szerokim pasem i dzieliła się n a
t r z y pola, odpowiednio do u p r a w i a n y c h na n i c h rodzajów zbóż. Jedną
część przeznaczano pod jęczmień, drugą pod żyto, trzecia ugorowała d a
nego r o k u . Była t o więc trójpolówka. Każde z pól dzieliło się z k o l e i na
znaczną ilość zagonów, w y d z i e l o n y c h pomiędzy poszczególnych chłopów
według zasady, że każdy r o l n i k miał do u p r a w y tę samą ilość z i e m i t e j
samej klasy. Zagony miały więc różne r o z m i a r y i tworzyły istną szachow
nicę. Każdy miał nieco dobrej i złej ziemi, a pola do niego należące roz
proszone były nawet i w s t u kawałkach. T e n system zmuszał wieś do
wspólnej pracy. Z e b r a n i gospodarze z całej w s i p o d e j m o w a l i decyzję,
k i e d y należy rozpocząć żniwa, a k i e d y orkę, od czyjego zagonu rozpocząć
pracę.
P r z y orce posługiwano się początkowo radłem. Narzędzie to na Ze
l a n d i i było w użyciu jeszcze w X I X w . Później pojawiła się odkładnica,
wreszcie pług koleśny, ciężki, do którego zaprzęgano d w a do sześciu k o n i .
Brona, podobnie j a k i pług, była d r e w n i a n a . A l e gdy odkładnicę w y k o
nywał z żelaza w i o s k o w y k o w a l , to kolce b r o n y były również drewniane.
O d czasu do czasu odnawiano je, a tę prostą pracę mógł wykonać każdy
gospodarz. Z i a r n o siano ręką, za zasobnik służył słomiany kosz z d r e w W g k l a s y f i k a c j i podanej
s z a w a 1969.
4
p r z e z Słownik
terminologiczny
sztuk
pięknych,
War
KULTURA
LUDOWA
177
DANII
n i a n y m dnem. Przy żniwach posługiwano się kosą, dawniej natomiast —
sierpem. N a n i e w i e l k i c h pólkach, na w y s p i e Fano jeszcze do X X w . uży
w a n o t y l k o sierpa. Po zżęciu zboża p r a c o w a l i wszyscy, wiążąc j e w snopy
i układając w stogi.
Młocka odbywała się zimą. N a g l i n i a n y m k l e p i s k u stodoły układano
snopy w d w u rzędach, kłosami do siebie i młócono cepami, w których b i j a k był p r z y t w i e r d z o n y do rękojeści wiązadłem ze skóry świni l u b w ę
gorza, zależnie od części k r a j u . (Jeszcze jeden zatem dowód na wszech
stronne w y k o r z y s t y w a n i e darów morza w k u l t u r z e t r a d y c y j n e j . ) Po w i a
n i u , które odbywało się metodą rzucania ziarna pod w i a t r , część ziarna
przeznaczano n a przyszłoroczne zasiewy, część sprzedawano, część zatrzy
m y w a n o na własny użytek.
Młyny, zwłaszcza wodne, nie były w gospodarstwach rzadkością, ale
zazwyczaj jeden większy młyn obsługiwał całą okolicę, t y m bardziej że
chłopi m u s i e l i odstawiać ziarno do wskazanego i m przez pana młyna,
szczególnie w t e d y , g d y pojawiły się w i a t r a k i . Wyparły one młyny wodne
o d o m o w y m charakterze i zmonopolizowały przemiał ziarna.
W i e k X I X przyniósł zasadnicze r e f o r m y agrarne. Z l i k w i d o w a n a zo
stała k o m u n a l n a własność ziemska. Wspólne pola rozparcelowano pomię
dzy i n d y w i d u a l n y c h gospodarzy, scalając zarazem należące do n i c h g r u n
t y . Zniknęło pojęcie t r a d y c y j n e j w s i , każde gospodarstwo zlokalizowane
zostało na należących do niego polach, przekształcając się w farmę. N a
miejsce trójpolówki w p r o w a d z o n o płodozmian, pojawiły się udoskonalone
narzędzia. Dało t o podstawę do powstania gospodarki f a r m e r s k i e j , w któ
rej d o m i n u j e specjalizacja rolna, zależnie o d warunków glebowych i k l i
m a t y c z n y c h regionów, nastawiona zresztą w w i e l k i e j mierze na eksport.
Zmieniło się położenie chłopów. Dzierżawcy stali się właścicielami ziemi,
którą u p r a w i a l i . Powstała też n o w a w a r s t w a społeczna — l u d z i n i e po
siadających z i e m i i wynajmujących do pracy własną siłę roboczą. W y
w o d z i l i się o n i z d a w n y c h małorolnych gospodarzy i chałupników. Poło
żenie i c h , przypominające w a r u n k i b y t u polskich chałupników, szybko
zmieniło się. W a r s t w a t a stała się wkrótce r o b o t n i k a m i r o l n y m i .
s
HODOWLA
Zwierzęciem używanym do pracy był koń. Jedynie w p r z y p a d k u cięż
szych prac używano wołów, które obecnie jako zwierzęta pociągowe już
zaniknęły, podobnie zresztą j a k k o n i e — w ostatnich t r z y d z i e s t u latach.
Rzadko natomiast używano k o n i p o d w i e r z c h . Wyjątek s t a n o w i B o r n h o l m . N a dziedzińcach tamtejszych kościołów zachowały się zaczepy, słu5
syning
Michelsen,
Rasmussen,
med Arbejdskraft,
op.
cit.
K o b e n h a v n 1915.
12 — E t n o g r a f í a P o l s k a , X V I I / 1
P o r . też C. S o n n e ,
Landbrugets
For-
178
MAREK
ARPAD
KOWALSKI
żące do uwiązywania k o n i na czas mszy. J a k już b o w i e m powiedziano,
B o r n h o l m był królewszczyzną, gdzie szlachta nie miała swoich włości.
N a t o m i a s t m i e j s c o w i chłopi p r o w a d z i l i intensywną gospodarkę f a r m e r
ską, która w y d a t n i e przyczyniała się do i c h wzbogacenia. Dzięki t e m u
i c h t r y b życia był naśladownictwem po części obyczajów w a r s t w w y ż
szych — stąd często w tekście podkreślane odrębności k u l t u r y regio
nalnej tej w y s p y .
Największe znaczenie gospodarcze w h o d o w l i miało bydło. E k s t e n s y w
ną hodowlę bydła, z przeznaczeniem n a eksport, prowadzono o d d a w n a ,
zwłaszcza w specjalizującej się w t y m południowej D a n i i . Istniały szlaki,
którymi z J u t l a n d i i przepędzano całe stada. Była to h o d o w l a z przezna
czeniem t a k n a mięso, j a k i na mleko.
Niemałe znaczenie miała hodowla t r z o d y c h l e w n e j ; powszechna była
w D a n i i h o d o w l a owiec, której główny p r o d u k t stanowiła wełna. W każ
d y m gospodarstwie znajdowały się w a r s z t a t y t k a c k i e . H o d o w l a owiec
kwitła w okręgu Tonder na J u t l a n d i i , a nadwyżki wełny sprzedawano
w pozostałych regionach k r a j u , a nawet za granicą.
K o z y były zwierzęciem rzadko s p o t y k a n y m , natomiast rozwinięta na
bardzo szeroką skalę była hodowla d r o b i u : k u r , kaczek, gęsi, uważana za
zajęcie w y b i t n i e kobiece. Sprzedawano drób do H o l a n d i i i N a d r e n i i , a ce
lował w jego h o d o w l i okręg Ribe w południowo-zachodniej J u t l a n d i i .
Bydło, owce i świnie wypasano n a wspólnych, w i o s k o w y c h p a s t w i
skach położonych n a zewnątrz pól u p r a w n y c h i odgrodzonych od n i c h pło
t a m i . I n w e n t a r z z całej w i o s k i tworzył stado powierzane w i o s k o w e m u
pastuchowi, któremu dodawano do pomocy dwóch l u b t r z e c h chłopców.
Pastuch zaopatrzony był w k i j z nałożonymi nań żelaznymi pierścienia
m i , którym, grzechocząc, zwoływał zwierzęta, i w bat do k i e r o w a n i a sta
d e m ; towarzyszył m u pies. Rano sygnałem r o g u dawał znać mieszkańcom
w i o s k i , iż poczyna gromadzić stado. Z p a s t w i s k powracał wieczorem, s y
gnalizując r o g i e m swój powrót. Zwierzęta miały n a szyjach zawiązane
d r e w n i a n e kołatki l u b metalowe dzwoneczki, dające znać, g d y któreś o d
dalało się od stada. W t e n sposób pastuch mógł łatwo kontrolować oddane
m u pod opiekę zwierzęta.
Wszystkie sztuki znaczono c h a r a k t e r y s t y c z n y m i nacięciami na uszach
l u b w y p a l a n y m i z n a k a m i — s y m b o l a m i przynależności do określonego
właściciela, dzięki czemu każdy mógł łatwo odnaleźć w stadzie należące
do niego zwierzęta. Były też — oprócz i n d y w i d u a l n y c h — z n a k i określa
jące przynależność do w s i .
W zimie i n w e n t a r z t r z y m a n o cały dzień wewnątrz przeznaczonych do
tego budynków, l a t e m zwierzęta znajdowały się p o d dachem t y l k o n a noc.
W zimie p r o b l e m e m była pasza, m i m o iż w s k u t e k sprzedaży części b y
dła i świń oraz przeznaczenia niektórych sztuk na mięso ilość zwierząt
KULTURA
LUDOWA
DANII
179
w gospodarstwie zimą zmniejszała się. K a r m i o n o zwierzęta z b i e r a n y m i
wcześniej liśćmi jesionu (pasza powszechna n a B o r n h o l m i e ) , wrzosem, sia
n e m i słomą pozostałą z młócki, żołędźmi. Pojono je, zależnie od p o r y
r o k u , w p o l u l u b p r z y s t u d n i n a podwórzu. M i m o wcześniejszych starań
o zabezpieczenie p o k a r m u , często brakowało nawet t r a w y . Większość b o
w i e m obecnych łąk stanowiły bagna. Zmniejszała się przeto w zimie m l e
czność krów, a często zdarzało się, że niejedna sztuka padała z głodu.
R e f o r m y rolne objęły i hodowlę. I t u z l i k w i d o w a n o wspólne p a s t w i
ska, rozpoczęto zakrojoną n a szeroką skalę meliorację gruntów. P o p r a
wiło t o znacznie w a r u n k i paszowe, a h o d o w l a stała się jedną z eksporto
w y c h specjalizacji D a n i i .
RYBOŁÓWSTWO
Chłopi duńscy, zwłaszcza mieszkańcy wybrzeży, łączyli często zajęcia
rolnicze z rybołówstwem. Rodzaj pracy wyznaczały p o r y r o k u . Małorolni
gospodarze i chałupnicy l a t e m uzupełniali swoje dochody połowami w ę
gorzy i i n n y c h r y b . Było to rybołówstwo na małą skalę, rzeczne albo
przybrzeżne — używano ościeni i n i e w i e l k i c h , p r o s t y c h sieci.
Często rybołówstwo stawało się zasadniczym zajęciem. Wówczas d o
glądanie gospodarstwa było obowiązkiem żony i dzieci. Pomagały też one
p r z y połowach, wyciągając sieci n a brzeg. Tego rodzaju gospodarka r y b n a
rozwinęła się w zachodniej J u t l a n d i i , gdzie piaszczyste gleby i karłowate
gospodarstwa nie mogły w pełni zaspokoić potrzeb tamtejszych mieszkań
ców.
Tam, gdzie rybołówstwo stanowiło zajęcie równorzędne z r o l n i c t w e m ,
w okresie połowów r y b a c y w r a z z p o m o c n i k a m i opuszczali wieś i w z n o s i l i
p r y m i t y w n e , sezonowe chaty w pobliżu łowisk. Szczególnie powszechne
były jesienne połowy na śledzie i węgorze, gdy te ostatnie spływały z wód
wewnętrznych do morza.
Potencjalne k o n f l i k t y regulowane były p r a w e m do brzegu, którego
określone o d c i n k i należały do położonych n a d morzem l u b r z e k a m i w s i .
Rybacy z jednej w s i t w o r z y l i spółki połowowe, oparte n a zasadach spół
dzielczych, w pełni porównywalne z kaszubskimi maszoperiami. N i e w y
klucza się zresztą, że organizacja maszoperii przywędrowała n a Pomorze
właśnie z D a n i i .
6
N a t e m a t m a s z o p e r i i piszą m . i n . Z . В a t o r o w i с z, Zespołowe
rybolówistwc
n a polskim
wybrzeżu, P r a c e i M a t e r i a ł y E t n o g r a f i c z n e , t . V I I I - I X , Ł ó d ź - L u b l i n 1951:
J . K u c h a r s k a , Gospodarcze
i społeczne podstawy
maszoperii
kaszubskich,
tamże'
F. L o r e n t z , A . F i s c h e r , T . L e h r - S p ł a w i ń s k i , Kaszubi
— kultura
ludowe
i iązyk, T o r u ń 1934. P o r . też W . B l a n k ę , Die Seefischerei
Nordwest-Europas,
Ham
b u r g 1956.
0
180
MAREK
ARPAD
KOWALSKI
Węgorze łowiono w jazach, plecionych z prętów i drewna, zastawia
n y c h n a rzekach. Do połowu śledzi używano sieci s t a w i a n y c h — stosowa
no je szczególnie w fiordach, a zwłaszcza w bardzo r y b n y m L i m f j o r d
w północnej J u t l a n d i i . W w o d a c h wewnętrznych i fiordach łowiono j e
sienią śledzie sieciami ciągnionymi. N a wybrzeżu natomiast r y b a c y nocą
wypływali w morze, zagarniając ławice w e włókę l u b sieć t z w . k u r t y
nową . N a płyciznach południowo-zachodniej D a n i i używano nadal zresz
tą stosowanej metody pod nazwą vadehavet, wykorzystując odpływy m o
rza. N a brzegu w y k o p y w a n o głęboki dół, odgrodzony od s t r o n y morza
plecionką z gałęzi. W czasie odpływu morza r y b y pozostawały w dole
i należało j e t y l k o wyjąć.
7
Industrializacja k r a j u i specjalizacja zajęć sprawiły, iż zniknęła w a r
s t w a rolników-rybaków. Rybołówstwo mogło przejść z fazy połowów
przybrzeżnych na szersze wody, uniezależniając się od k r u c h y c h łódek
w y s t a w i o n y c h na fale i p o d m u c h y w i a t r u . Umożliwiło to duńskim r y b a
k o m ekspansje nie t y l k o n a łowiska bałtyckie, ale również na Morze Pół
nocne i A t l a n t y k . Jednocześnie w i e l u chałupników żyjących t y l k o z poło
w ó w n a małą skalę stało się pełnomorskimi r y b a k a m i .
Swoistą formę połowów stanowiły polowania n a f o k i i w i e l o r y b y . Te
pierwsze dosyć często pojawiały się d a w n i e j n a Bałtyku. Do połowu f o k
używano właściwie p r y m i t y w n y c h metod, t a k i c h j a k pułapki w f o r m i e
s t a w i a n y c h sieci, w które wplątywały się f o k i , l u b żelazne h a k i w b i j a n e
w piasek w miejscach, gdzie gromadziły się zwierzęta. Wędrując do w o
dy, nadziewały się one na h a k i . Tłuczono też po p r o s t u f o k i pałkami. Tę
metodę pamiętają jeszcze starsi r y b a c y z wysepek położonych w cieśninie
Kattegat. F o k i dostarczały w i e l u produktów potrzebnych w gospodar
stwie. Z tłuszczu w y t a p i a n o oliwę do lamp, do konserwowania płaszczy
i długich, sięgających za k o l a n a r y b a c k i c h butów, ze skóry szyto zimowe
płaszcze, w y k o n y w a n o wreszcie najróżniejsze drobiazgi, j a k n p . taba
kierki.
Zdarzały się przybrzeżne polowania na w i e l o r y b y , z rzadka i na d e l
f i n y . I c h tłuszcz w y t a p i a n o na olej, mięso jedzono.
Połów dzielony był zgodnie z t r a d y c y j n y m i zasadami, które każdemu
r y b a k o w i określały jego część, nadto pewną część oddawano miejscowe
m u posesjonatowi oraz duszpasterzowi.
RZEMIOSŁO
Dzisiejsza specjalizacja zajęć, g d y każda f a r m a zaopatruje się w p o
trzebne j e j p r z e d m i o t y w mieście, t y p o w a jest d l a epoki przemysłowej.
N i m j e d n a k do tego doszło, gospodarstwa miały charakter samowystar' Michelsen,
Rasmussen,
o p . cit.
KULTURA
LUDOWA
181
DANII
czalny, a chłop i jego rodzina b y l i nie t y l k o r o l n i k a m i i r y b a k a m i , lecz
także rzemieślnikami. Dotyczy to zwłaszcza p r o s t y c h narzędzi i sprzętów,
które każdy potrafił wykonać na własny użytek. Proste sprzęty d r e w n i a
ne w y k o n y w a n o zwykłym nożem, ze słomy pleciono zasobniki na ziarno
i mąkę, k o b i e t y tkały wełnę. Istniała wszakże pewna specjalizacja, p r z y
t r u d n i e j s z y c h bądź m n i e j p o p u l a r n y c h w y r o b a c h , j e d n a k i ona zamykała
się zasadniczo w obrębie wąskiej stosunkowo społeczności l o k a l n e j .
Stopnie specjalizacji były różne. W regionach, gdzie ziemia była jało
w a — rozwijało się rzemiosło. Podobne zjawisko występowało w latach
głodu, k r y z y s u . Rzemiosło stanowiło wówczas dodatkowe, a nierzadko
Rye. 1. M o d e l o w a n i e
kolanach.
n a c z y n i a n a desce t r z y m a n e j n a
Przedstawiona
t u czarna
ceramika
chodniej Jutlandii byla w y t w o r e m
z
kobiecym
za
182
MAREK ARPAD
KOWALSKI
wręcz niebagatelne źródło dochodu. D l a w i e l u uboższych chłopów, nie
mogących wyżyć z ziemi, rzemiosło stawało się p o d s t a w o w y m źródłem
u t r z y m a n i a . Człowiek t a k i stawał się często specjalistą c e n i o n y m w e w s i ,
a n a w e t w szerszej okolicy. Często rzemieślnik ów zupełnie tracił k o n t a k t
z ziemią i całkowicie poświęcał się swojej profesji. Z j a w i s k o to nieobce
było i w Polsce; podobnie j a k w D a n i i , rodzaj zajęć wyznaczony był przez
bogactwo i n d y w i d u a l n e g o człowieka i w a r u n k i przyrodnicze regionu.
Z d r u g i e j s t r o n y n i e zawsze można przeprowadzić wyraźny podział
między wyspecjalizowaną produkcją rzemieślniczą, a tą przeznaczoną na
użytek domowy. T a k n a przykład k o w a l był n i e m a l w i o s k o w y m urzędni
k i e m , pracującym za regularną opłatą — nie od sztuki, lecz, b y t a k rzec,
pozostawał p r a c o w n i k i e m e t a t o w y m . Niezależnie od tego pełnił funkcje,
lekarza i weterynarza. Chociaż każdy chłop z pomocą r o d z i n y i sąsiadów
potrafił wznieść chałupę, t o j e d n a k cieśle i stolarze b y l i zatrudniani, j a k o
eksperci do w y k o n y w a n i a bardziej specjalistycznych prac, j a k n p . łącze
nie belek, oraz spełniali funkcję technicznych doradców całości b u d o w y .
G a r n c a r s t w o było zajęciem bardzo rozwiniętym. Słynęła czarna ce
r a m i k a z J u t l a n d i i , p r z y czym w a r t o zwrócić uwagę, że zajęcie t o należa
ło do kobiet, tajemnice p r o d u k c j i przechodziły z m a t k i na córkę. Czarna
ceramika — o d p o w i e d n i k naszych siwaków — rozwinęła się początkowo
w zachodniej J u t l a n d i i , później rozpowszechniła się na całym Półwyspie.
Mężczyzna pomagał t y l k o w w y p a l a n i u naczyń, natomiast całość p r o
d u k c j i pozostawała w rękach kobiecych. Koło garncarskie, m i m o iż znane
w D a n i i od X I I w., nie było używane przez w i e j s k i c h rzemieślników. Uży
w a l i go j e d y n i e zawodowi, cechowi garncarze miejscy. C i sporadycznie
t y l k o t r u d n i l i się czarną ceramiką, przeważnie b o w i e m w y p a l a l i naczynia
na czerwono i p o k r y w a l i glazurą.
T a k więc wiejscy garncarze m o d e l o w a l i glinę na desce t r z y m a n e j n a
kolanach. Czarny k o l o r naczyń o t r z y m y w a n o dzięki w y p a l a n i u i c h
w szczelnie zamkniętym piecu, do którego nie dochodził tlen, a dzięki
t e m u n i e następowało u t l e n i a n i e zawierających żelazo składników g l i n y .
Dopiero od początku X I X w . w y r o b y fabryczne, k r a j o w e i zagraniczne
(angielskie k a m i o n k i , a później naczynia metalowe) zaczęły wypierać w y
r o b y wiejskiego, tradycyjnego garncarstwa.
D r e w n o było surowcem rzemieślniczym stosowanym w każdym gospo
darstwie. W y k o n y w a n o z niego narzędzia drobne i części większych. A l e
i t u , j a k w p r z y p a d k u garncarstwa, istniały lokalne ośrodki rzemieślni
cze. T a k więc d r e w n i a n e chodaki, łyżki, naczynia i koła do wozów p r o
d u k o w a n o w e wschodniej J u t l a n d i i , n a g r a n i c y z j e j środkową, bezleśną
częścią. W o z y natomiast w lesistych rejonach okręgu Silkeborg w zachod
niej J u t l a n d i i . P r o d u k t y te rozprowadzano z k o l e i po całym k r a j u .
N i e zawsze jeden rodzaj rzemiosła mógł zapewnić u t r z y m a n i e , łączono
KULTURA
LUDOWA
DANII
183
więc w j e d n y m ręku rozmaite specjalizacje, pozostając zasadniczo p r z y
t y m s a m y m surowcu. T a k więc kołodziej mógł być zarazem cieślą, cieśla
zajmował się też w y p a l a n i e m cegieł czy m a l a r s t w e m . Interesujące n a t o
miast, że specjalistą od k r y c i a dachu słomą nie mógł być n i k t i n n y , t y l k o
fachowiec zajmujący się tą właśnie dziedziną. O ile b o w i e m każdy chłop
sam potrafił naprawić dach w razie potrzeby, to do w y k o n a n i a nowego
dachu sprowadzano już dekarza.
Rzemiosło łączyło się w D a n i i ze sztuką, która wyrażała się w ozdob
n y m meblarstwie, w zdobieniu ornamentem r y t y m przedmiotów użytku
R y c . 2. B o g a t o o r n a m e n t o w a n e krzesło z 1795 r. p o
chodzące z północnej Z e l a n d i i — w y r ó b w i e j s k i c h
r z e m i e ś l n i k ó w z tego r e g i o n u D a n i i
184
MAREK
ARPAD
KOWALSKI
codziennego, t a k i c h j a k łyżki, maglownice i t d . M e b l a r s t w o zasadniczo b y
ło do siebie zbliżone stylowo w całej D a n i i , różniło się n i e w i e l k i m i t y l k o
o d m i a n a m i l o k a l n y m i . Prawdopodobnie dlatego, iż za wzór służyły t u
meble mieszczańskie i dworskie, które bardziej albo m n i e j zręcznie k o
piowano. S t y l m e b l i l u d o w y c h był przeto uzależniony do zręczności sto
larza i od upodobań estetycznych miejscowego szlachcica. Bogatą o r n a
mentykę i rzeźbienie m e b l i przyniósł zasadniczo renesans. T a k więc płytę
stołu często p o k r y w a n o płasko rzeźbionym ornamentem, starannie mode
l o w a n o nogi, t a k stołu, j a k i i n n y c h sprzętów — krzeseł, łóżek, szaf. M a
lowanie m e b l i przyszło późno, w r a z z przyjęciem się k o m i n a na w s i , g d y
d y m snujący się po izbie nie zasłaniał w i d o k u a n i nie niszczył p o w i e r z c h
n i d r e w n i a n y c h sprzętów. I znów, t a k j a k w w i e l u i n n y c h dziedzinach k u l
t u r y l u d o w e j , t a k i w meblarstwie, nowoczesne sprzęty pojawiły się p o
czątkowo w południowej części k r a j u , skąd dopiero rozprzestrzeniły się
na resztę D a n i i .
P l e c i o n k a r s t w e m z a j m o w a l i się ludzie starsi, niezdolni już do efek
t y w n e j pracy w r o l n i c t w i e czy w y s p e c j a l i z o w a n y m rzemiośle. W y r a b i a n o
kosze z łoziny, kosze n a ziarno i mąkę pleciono ze słomy. Splatano z niej
długi warkocz i przeciągano przez specjalne pierścienie, d l a lepszego skrę
cenia. Następnie spiralnie, poczynając o d dna, pleciono kosz. Konstrukcję,
dla wzmocnienia przeplatano łoziną. Z rozszczepionych gałęzi krzewów
owocowych w y k o n y w a n o l i n y i sznury.
T k a c t w o należało do ważniejszych zajęć. Wełnę i l e n t k a n o p r a k t y c z
nie w każdym domu. Służba, nie posiadająca własnych owiec, często o t r z y
mywała część zapłaty w f o r m i e surowej wełny czy już utkanego płótna.
Nadwyżki p r o d u k c y j n e sukna sprzedawano w miastach, na targach. Sta
nowiło ono wreszcie część w i a n a wychodzącej za mąż dziewczyny. T k a
c t w e m zajmowały się kobiety. N i e j e d n o k r o t n i e gromadziły się one w j e d
nej izbie razem przędąc — była to jednocześnie okazja do zabawy i do
spotkania towarzyskiego. Chociaż t k a c t w o było zasadniczo d o m o w y m za
jęciem, to z biegiem czasu przekształciło się w wyspecjalizowane rzemio
sło t y p u zawodowego. W miarę r o z w o j u p r o d u k c j i t k a c k i e j p o j a w i l i się
wiejscy k r a w c y . Od początku X I X w . k r a w i e c t w o , zaraz po t k a c t w i e , sta
ło się najpowszechniejszym zawodem w w i e j s k i m rzemiośle profesjonal
n y m . Można w tej dziedzinie wyodrębnić pewne lokalne ośrodki. K o r o n
k a r s t w o rozwinęło się w południowo-zachodniej D a n i i , wokół miasta Т 0 П der; mieszkańcy okręgu H a m m e r u m w środkowej J u t l a n d i i specjalizowali
się w pończosznictwie. Pozostałe gałęzie t k a c t w a i k r a w i e c t w a były p o
pularne w całym k r a j u .
Zawodowe rzemiosło nie było j e d n a k n a w s i duńskiej zbyt liczne. Wła
dze b o w i e m długi czas utrzymywały m o n o p o l miast n a w y r o b y rzemie
ślnicze. Poza m i a s t a m i m o g l i pracować kowale, cieśle, stolarze, bednarze,
KULTURA
LUDOWA
DANII
185
ceglarze, garncarze, kołodzieje, murarze, kuśnierze, tkacze, k r a w c y i szew
cy. Pozostałe zawody były zarezerwowane d l a członków cechów m i e j s k i c h .
P r a w a te upadły w X I X w., g d y z l i k w i d o w a n o w miastach system cecho
w y . Przyczyniło się t o n a krótko do znacznego ożywienia rzemiosła na
w s i , ale dalsze z m i a n y zachodzące w D a n i i przekształciły wkrótce r z e m i o
sło w przemysł.
STRÓJ
Stroje ludowe w D a n i i , to stroje z X I X w . One to odróżniały spekta
k u l a r n i e wieś od miasta i różnicowały w sposób widoczny, acz właściwie
powierzchowny, poszczególne regiony k r a j u . Niewiele zachowało się prze
kazów z czasów dawniejszych, nic n i e w i a d o m o w l i t e r a t u r z e duńskiej
0 początkach s t r o j u l u d o w e g o . Wiadomo t y l k o , że rozwinął się
w X V I I I w . Farbować zaś poczęto stroje w X I X w., j e d y n i e r y b a c z k i
z północno-wschodniej Z e l a n d i i i z Fane pozostały p r z y czarnych.
Przypuszcza się, że zasadniczo duńskie stroje ludowe pochodzą od.
ubiorów mieszczańskich i szlacheckich okresu renesansu i b a r o k u . Istotnie,
charakter całości i wygląd szczegółów zdaje się potwierdzać to p r z y p u
szczenie.
Strój kobiecy składał się z czepka (kornetu), chusty na szyję, serdaka
bez rękawów, ze s t a n i k i e m ściśle dopasowanym do ciała. Pod serdakiem
noszono bluzkę robioną na drutach, z rękawami. N a długą spódnicę zakła
dano na co dzień f a r t u c h w y k o n a n y z pospolitego, lichego raczej m a t e
riału.
Strój męski składał się z robionego na d r u t a c h czepka, długiego do
k o l a n k a f t a n a z szerokimi rękawami. Często noszono zamiast k a f t a n a
krótką kurtkę, a pod nią kamizelkę bez rękawów, wreszcie koszulę. Spo
dnie noszono krótkie, do k o l a n , na nogach długie skarpety. O b u w i e co
dzienne jednakowe było dla mężczyzn i kobiet — drewniane chodaki, ale
p r z y dobrej pogodzie i od święta zakładano skórzane b u t y ze s r e b r n y m i
sprzączkami.
8
Pochodzenie s t r o j u ludowego od u b i o r u w a r s t w wyższych jest, według
duńskich autorów, p o t w i e r d z e n i e m t e o r i i , że k u l t u r a l u d o w a powoduje
„pogarszanie się dóbr k u l t u r o w y c h , jest naśladownictwem k u l t u r y klas
w y ż s z y c h " . Stroje przechodziły do k u l t u r y ludowej drogą obserwacji
1 naśladownictwa. Różnice regionalne wyrażające się w n i c h polegają m . i n .
na t y m , że na niektórych obszarach p r z y j m o w a n o pewne wzory, n a i n
n y c h — nie. Decydowały t u całkowicie s u b i e k t y w n e względy. Najbliższe
9
8
Tamże.
9
Tamże.
186
MAREK
ARPAD
męski
wieśniaka
Rye.
3. Strój
XIX
w . Dostrzec
KOWALSKI
z
Zelandii,
można r ó w n i e ż f r a g m e n t
powego d l a czarnej izby, tzw.
z
połowy
wnętrza t y
stue
miasto z t a r g i e m stawało się dla chłopów atrakcją kulturalną i w z o r
cem — tworzyły się przeto lokalne t y p y strojów.
Większe przy t y m zróżnicowanie można dostrzec w u b i o r a c h kobie
cych, k o b i e t y b o w i e m były bardziej odizolowane od świata zewnętrznego
niż mężczyźni. O ile w u b i o r a c h męskich można dostrzec tendencję do
pewnej u n i f i k a c j i pod wpływem w z a j e m n y c h kontaktów i szybszego
p r z y j m o w a n i a n o w i n e k , o t y l e k o b i e t y stanowiły element bardziej trądy-
KULTURA
LUDOWA
DANII
187
c y j n y , k o n s e r w a t y w n y . W y r o b y m a n u f a k t u r o w e długo nie mogły trafić
na wieś, a to dzięki rozwiniętemu t k a c t w u d o m o w e m u i n a t u r a l n e m u k o n
s e r w a t y z m o w i chłopskiej k u l t u r y . Ów k o n s e r w a t y z m rządził l u d z k i m za
chowaniem się i postępowaniem w określonych sytuacjach. Dotyczyło to
także strojów noszonych zgodnie z tradycją i przeznaczonych na k o n k r e t
ne okazje, a przechodzących z m a t k i na córkę.
W w i e l u momentach przytoczony t u wywód może być zakwestionowa
ny, n i e podejmuję j e d n a k z n i m p o l e m i k i , staram się b o w i e m przekazać
w t y m względzie j e d y n i e poglądy duńskich badaczy.
Godzi się jeszcze zauważyć, że istniały stroje codzienne i stroje świą
teczne, przeznaczone n a specjalne okazje, T a k n p . uzupełnieniem s t r o j u
niedzielnego była b a r w n a chusta zakładana przez k o b i e t y n a szyję, w rę
k u zaś trzymały niewielką chusteczkę, w którą owijały śpiewnik udając
się do kościoła. Dopełnieniem były małe srebrne kadzielniczki, z którymi
udawano się do świątyni.
Dziewczęta niezamężne nie przybierały n i c z y m głowy, dopiero ślub,
który zmieniał i c h status społeczny, powodował pewne z m ia ny w ubiorze.
Zakładano m i a n o w i c i e pannie młodej czepek, z którym j a k o kobieta za
mężna nie rozstawała się już do śmierci. Obyczaj oczepin, podobnie j a k
w Polsce, był j e d n y m z k u l m i n a c y j n y c h punktów wesela i odgrywał i s t o t
ną rolę w obrzędowości w s i duńskiej.
Wyróżniał się strój rybaków i m a r y n a r z y . Rybacy t w o r z y l i pod pew
n y m i względami odrębną społeczność, łatwo rozpoznawalną po o d m i e n
n y m s t r o j u . Żeglarze nosili więc długie spodnie, podczas g d y zasadniczym
elementem męskiego s t r o j u ludowego były spodnie sięgające do k o l a n .
N a k r y c i e m głowy były k a p t u r y podobne do m a r y n a r s k i c h . Jednocześnie
w regionach położonych na wybrzeżach te elementy s t r o j u zawodowego
łączyły się ze s t r o j e m l u d o w y m , który w ogólnych zarysach był znany
w całej D a n i i . Strój t e n zaniknął w X I X w., początkowo wśród mężczyzn,
później wśród kobiet. T y l k o na bardziej izolowanych, małych wyspach
n i e k i e d y starsze k o b i e t y używają jeszcze fragmentów d a w n y c h strojów
ludowych.
OBYCZAJE
I OBRZĘDY
Obrzędy w obrębie k u l t u r y t r a d y c y j n e j pełniły doniosłą integracyjną
funkcję — łączyły społeczność, przypominały o wspólnych interesach. W y
różnić można d w a rodzaje obrzędów: doroczne, uzależnione od kalenda
rza, a duński r o k obrzędowy był n i e m n i e j bogaty niż polski oraz obrzędy
związane ze szczególnymi w y d a r z e n i a m i ludzkiego życia. Pierwsze były
wspólne dla całej w s i ; obchodzone przez całą społeczność łączyły wszyst-
188
MAREK
ARPAD
KOWALSKI
k i c h mieszkańców. D r u g i e miały charakter r o d z i n n y , czasem z uczestni
c t w e m najbliższej g r u p y sąsiadów.
Obrzędy doroczne w znacznej mierze wiązały się z kalendarzem k o
ścielnym. Były t o święta o rodowodzie czysto chrześcijańskim, j a k i takie,
które wywodziły się z okresu przedchrześcijańskiego, a zostały adaptowa
ne przez Kościół, który w t e n sposób utrwalał swoje wpływy.
Najważniejsze w r o k u obrzędowym było Boże Narodzenie. P r z y g o t o
w a n i a zaczynały się już jesienią, g d y b i t o zwierzynę i szykowano mięso
na to święto. Warzono też specjalne p i w o dosładzane m i o d e m i c u k r e m
z jęczmienia. Krótko przed Bożym Narodzeniem pieczono jasny chleb żyt
n i oraz ciasta w f o r m i e zwierząt, które przechowywano do wiosny, k i e d y
to przed pierwszą orką r o l n i k i koń zjadali je. Ten zabieg magiczny miał
zapewnić obfite plony. K u l m i n a c y j n y m m o m e n t e m świąt była w i g i l i a ob
chodzona szczególnie uroczyście. Kolacja składała się z kaszy i r y b , n i m
j e d n a k przystąpiono do wieczerzy, gospodarz zjadał j a k o pierwszy t r z y
łyżki kaszy. Pierwszą, b y w nadchodzącym r o k u obrodziło żyto, drugą —
za owies, trzecią — za jęczmień. Świętom towarzyszył szereg obrzędów
i zabiegów magicznych, n p . w y c z y t y w a n o z n a k i wróżące przyszłość. T a k
więc w ogrodzie o k r y w a n o słomą drzewa owocowe i potrząsano n i m i , b y
dźwigały dużo owoców w przyszłym r o k u . N a stole w i g i l i j n y m stały d w i e
świece — przed gospodarzem i jego żoną. Czyja świeca pierwsza się w y
paliła, t e n miał pierwszy umrzeć. W y s y p y w a n o też nieco jedzenia szczu
r o m i myszom, bo gdzie jest i c h dużo, t a m jest obfitość jedzenia. I t e n
zabieg miał przynieść bogactwo. Ponadto w kącie izby odsypywano nieco
kaszy i chleba d l a goblinów — d o m o w y c h duchów r o d z i n n y c h . Obecność
goblinów miała zapewnić szczęście i powodzenie gospodarstwu i d o m o w i .
Wierzono też, że prezenty świąteczne przynoszą trolle, d u c h y opiekuńcze
człowieka. Zarówno gobliny, j a k i iroZZe są elementem f o l k l o r u s k a n d y
nawskiego z czasów przedchrześcijańskich.
Po w i g i l i i , w ciągu d w u d n i Bożego Narodzenia odbywały się zabawy
młodzieżowe ze śpiewami, tańcami i pochodami masek. Uroczystości t r w a
ły do Nowego R o k u , który bywał w i t a n y hałaśliwie, strzelaniną, b i c i e m
o d r z w i g l i n i a n y c h garnków, t a k że często zdarzało się, iż gospodarz z n a j
dował następnego dnia swój wóz na dachu albo konstatował, że k o m i n
jest zatkany gliną l u b smołą.
Istniał też zwyczaj „Dwunastej N o c y " , licząc od w i g i l i i . Dzień t e n
przypadał na 6 stycznia. Cały okres dzielący jedno święto od drugiego był
porą wróżb. T a k więc codziennie, poczynając od w i g i l i i , gospodarz zazna
c z a ! w i z b i e n a sosrębie rodzaj pogody w d a n y m d n i u , co miało wróżyć,
j a k a będzie pogoda w ciągu następnych d w u n a s t u miesięcy. N a Z e l a n d i i
istniał zwyczaj, że g d y wszyscy jeszcze siedzieli p r z y kolacji, gospodarz
wdrapywał się na dach i wykrzykiwał donośnym głosem i m i o n a trzech
KULTURA
LUDOWA
189
DANII
mędrców: Kacper — M e l c h i o r — Baltazar. T a k daleko, j a k słychać było
jego głos, miało być zażegnane niebezpieczeństwo pożaru w ciągu całego
roku.
„Dwunastej N o c y " t z w . ludzie z gwiazd chodzili po w s i . Było to za
zwyczaj trzech młodycE chłopców p r z y b r a n y c h w białe szaty i stożkowate
kapelusze zwieńczone k o r o n a m i — s y m b o l i z o w a l i trzech króli niosąc na
drągu papierową gwiazdę, w e wnętrzu której paliła się świeca. Zaglądali
oni do każdego gospodarstwa śpiewając o trzech królach w Betlejem
i o Herodzie, a występ kończyli życzeniami szczęścia i bogactwa d l a d o m u .
Gospodarze wywdzięczali się i m poczęstunkiem, jadłem i pieniędzmi. Czę
sto ubodzy chłopi p i e l g r z y m o w a l i w t e n sposób po okolicy, zbierając jał
mużnę. Zwyczaj ten, j a k się wydaje, p r z y p o m i n a nieco nasze chodzenie
z szopką.
Następny dzień po „Dwunastej N o c y " był poświęcony duńskiemu świę
t e m u , księciu K n u d o w i . Obrządek t e n t a k silnie przyjął się w D a n i i , że
istnieje nawet powiedzenie mówiące, że „Święty K n u d w y r z u c a Boże
Narodzenie".
Tłusty Czwartek był okazją do zabawy przed długim okresem postu.
Obchodzenie tego d n i a miało w D a n i i bardzo żywe tradycje. Dekorowano
i z b y brzeziną, młodzież sporządzała sobie m a s k i . Korowód t a k i krążył po
całej w s i ze śpiewem i tańcami. Dzień kończył się obrzędem „bicia k o t a
w baryłce". Chodzono m i a n o w i c i e z niewielką beczką, okładając ją k i j a
m i . Zwyczaj ten, którego genezę t r u d n o wytłumaczyć, jest reminiscencją
d a w n y c h rytuałów m a g i i płodności i bogactwa. Ze w s i przeniósł się szyb
ko do miast, gdzie był obchodzony równie żywiołowo i powszechnie, j a k
n a w s i . Obecnie p o d t r z y m y w a n y jest t y l k o wśród młodzieży szkolnej, z i n
n y c h zaś d a w n y c h elementów tłustego c z w a r t k u zachowała się t y l k o t r a
dycja w y p i e k u pączków i faworków.
Wielkanoc jest natomiast pozbawiona otoczki jakiejś bardziej rozbudo
wanej obrzędowości. Ceremonie zanikły o d 1536 г., g d y D a n i a zerwała
z katolicyzmem, przechodząc n a l u t e r a n i z m . Utrzymał się j e d y n i e zwyczaj
święcenia w kościele jadła: ziarna, j a j e k i kiełbasy. W a r t o przy t y m za
uważyć, że podobnie j a k w Polsce, istniał w D a n i i obyczaj m a l o w a n i a j a
jek. Sposobów było wiele — były więc kraszanki, pisanki, i t d .
1 0
Dzień 1 maja był uroczystością p o w i t a n i a nadchodzącego lata. Rozpa
lano na wzgórzach ogniska i tańczono wokół nich. Członkowie młodzie
żowego bractwa, każdy z zieloną gałęzią w ręku, t w o r z y l i korowód o d w i e
dzający gospodarstwo po gospodarstwie. Zatrzymując się przed każdymi
d r z w i a m i , odśpiewywano piosenkę witającą lato i życzącą gospodarzom
szczęścia i d o b r o b y t u , na zakończenie zaś zdobiono d r z w i p r z y n i e s i o n y m i
1 0
K . U l d a 11, Les oeufs
für Volkskunde,
de paques
t . L I V , B a s e l 1958.
au Danemark,
[ w : ] Schweitzerisches
Archiv
190
MAREK ARPAD
KOWALSKI
z i e l o n y m i gałęziami. N a głównym placu w i o s k o w y m sadzono m a j o w e
drzewko zdobione gałęźmi i k w i a t a m i . Mężczyźni zaś d e k o r o w a l i konie
w y k o n a n y m i przez k o b i e t y wieńcami, urządzając galopady od w s i do w s i .
Szczególne znaczenie magiczne miała noc świętojańska. Przed zacho
dem słońca ściągano gałęzie n a polach i t a m układano w stogi. Chodziło
0 to, b y zboże rosło t a k wysokie, j a k w y s o k i był stóg. Wieczorem rozpala
no ogniska, p r z y których gromadziła się cała n i e m a l społeczność w i o s k i .
Ogień odpędzał od w s i złe duchy, a d y m przynosił płodność t y m polom,
nad które dotarł. Przeto ogniska rozpalano w k i l k u p u n k t a c h w s i , b y każ
d y mógł mieć zapewnione bogactwo.
Ogniska zresztą pojawiały się p r z y w i e l u obrzędach i okazjach. T a k
więc w południowo-wschodniej D a n i i i na wyspie R01T10 rozpalano o g n i
ska na świętego P i o t r a (22 I I ) — przed w y r u s z e n i e m rybaków na morze.
Również Zielone Świątki n i e obywały się bez ognisk.
Wracając do nocy świętojańskiej — po zachodzie słońca zbierano zioła,
wierzono, że właściwości lecznicze gromadzą się w n i c h w szczególnie
dużym natężeniu właśnie w tę noc. Z k o l e i wieczorem rosa leczyła oczy,
a noc wzmagała siłę magiczną iwiętych źródeł, czczonych jeszcze w p o
gańskich czasach. Jeszcze w początkach obecnego stulecia ludzie groma
d z i l i się wokół świętych źródeł, p i l i z n i c h wodę, o b m y w a l i się nią.
Wreszcie zwyczaje żniwne. Starano się, b y żniwa n a w s z y s t k i c h polach
ukończyć jednocześnie. C i b o w i e m , którzy opóźniali się, r y z y k o w a l i , że
zostaną okrzyknięci „żniwnymi p a r o b k a m i " — wyśmiewanymi za l e n i
stwo, opieszałość w pracy bądź niezręczność. W t a k i c h przypadkach spo
rządzano sporą kukłę trzymającą w ręku żartobliwe l u b pełne d r w i n p i
smo, w którym wyliczone były p r z y w a r y opóźnionych w żniwach r o l n i
ków. Kukłę tę ustawiano na p o l u niefortunnego gospodarza. Po ukończe
n i u zasadniczych żniw pozostawiano w p o l u k i l k a nieściętych łodyg, m a
jących zapewnić w przyszłym r o k u w i e l k i urodzaj. O s t a t n i snop zebrany
z pola był specjalnie w i e l k i i ciężki. Czasem nawet wkładano w e ń do środ
k a kamień, zapewniając sobie to, iż następne zbiory będą t a k w i e l k i e
1 ciężkie, j a k ów snop. N a t y m j e d n a k nie kończyły się magiczne rytuały
żniwne. Snop ten, specjalnie p r z y b r a n y i dekorowany, ładowano na ostat
n i zjeżdżający z pola wóz, b a r w n i e p r z y b r a n y i u m a j o n y . Snop był zna
k i e m dla całej w s i , iż żniwa są zakończone. Żona gospodarza, po wjeź
dzie ostatniego w o z u z pola ze zbiorami, w sposób uroczysty zamykała
bramę obejścia. N a podwórzu g r o m a d z i l i się wszyscy mieszkańcy — go
spodarze, dzieci, służba, spędzano też cały i n w e n t a r z . Symbolizowało to
nagromadzenie bogactw w domu, które wystarczą dla każdego. Istniało
też wierzenie, że dziewczyna, która wiązała ostatni snopek, w ciągu r o k u
w y j d z i e za mąż. Sezon żniw zamykał się „żniwami d o m o w y m i " — w y s t a
wną ucztą, w której uczestniczyli wszyscy mieszkańcy w s i .
KULTURA
LUDOWA
DANII
191
Obrzędy rodzinne wiązały się z poszczególnymi fazami życia czło
wieka.
Chrzest stawał się jednocześnie włączeniem do społeczności. Nadawano
przeto dzieciom i m i o n a dziadków l u b k r e w n y c h , b y zapewnić nieustanną
więź rodzinną. Wierzono też, że wybór odpowiedniego i m i e n i a zapewnia
określoną przyszłość. Po ceremonii kościelnej, w chałupie ochrzczonego
dziecka odbywał się festyn, n a który spraszano k r e w n y c h i najbliższych
sąsiadów. Zaproszenie odbywało się poprzez przekazywanie wyróżnionym
ozdobnej, ornamentowanej laski. T e n rodzaj „listów" znany był i n a w s i
polskiej.
Następną fazą było przejście od dzieciństwa do młodości. Dziecko s t a
wało się od tej p o r y członkiem młodzieżowego bractwa, otrzymując zbiór
p r a w i obowiązków. W i d o m y m znakiem tego przejścia była k o n f i r m a c j a .
Obyczaj t e n n i e niósł ze sobą większych uroczystości, ale o d tej p o r y
młodzi ludzie zakładali już strój dorosłych.
Największym w y d a r z e n i e m był ślub. Młodzi o t r z y m y w a l i własne g o
spodarstwo, przestając być odtąd k o m p a n a m i w młodzieżowych b r a c t w a c h .
Do czasu zawarcia małżeństwa dziewczyna nosiła długie włosy. W przed
dzień ślubu ścinano j e j warkocz i zakładano czepek mężatki. Szaty w e s e l
ne były nader strojne, a panna młoda zakładała na głowę specjalny k o r
net w kształcie k o r o n y , w y k o n a n y z c y n y l u b nawet posrebrzany. Często
taką koronę wypożyczano z kościoła od żony pastora, do której obowiąz
ków należało też strojenie p a n n y młodej.
Ostatnia wreszcie ceremonia życiowa wiązała się ze śmiercią człowie
ka. Uwagę zwracają t u niektóre specyficzne zwyczaje — t a k więc, gdy
zmarła kobieta brzemienna, wkładano j e j do g r o b u nożyczki, igły, n i c i
i u b r a n k o dziecięce — rzeczy potrzebne dziecku, b y zmarła nie musiała
wracać i prosić o nie.
Trumnę, wyprowadzając ją do kościoła, wynoszono przez okno l u b
specjalne d r z w i , b y śmierć nie wróciła do domu. M i m o b o w i e m f a t a l i s t y cznego oczekiwania na nią, społeczność w i e j s k a jako zbiorowość broniła
się przed śmiercią.
*
Obecnie większość obrzędów, obyczajów i p r a k t y k magicznych już nie
istnieje. Te które zachowały się, przetrwały w zmienionej f o r m i e i pozba
w i o n e zostały swojego pierwotnego znaczenia, sprowadzając się zasadni
czo do f u n k c j i zabawowych. Co więcej, adaptowane przez miasto, nie są
już elementem k u l t u r y l u d o w e j , a stały się składnikiem k u l t u r y narodo
w e j . Najbardziej t r a d y c y j n y charakter m a Boże Narodzenie, które s t w o
rzyło sobie solidną tradycję, koncentrującą się wokół udekorowanej i i l u
m i n o w a n e j jodły, wokół której tańczono i p r z y której wręczano sobie p r e -
192
MAREK ARPAD
KOWALSKI
zenty. Nota bene zwyczaj takiego obchodzenia Bożego Narodzenia p r z y
szedł do D a n i i z Niemiec, początkowo do miast i rozprzestrzenił się na
w s i , a w końcu X I X w . w całym k r a j u .
WIES DUŃSKA
DZISIAJ
Dzisiejsza wieś duńska p r z y p o m i n a raczej krajobraz przemysłowy. D o
minują t u zdecydowanie gospodarstwa farmerskie. Za b u d ow a nia r o z p r o
szone stoją n a skomasowanych g r u n t a c h . Obszar f a r m w a h a się od 20 do
100 hektarów j a k o najbardziej opłacalnych. Specjalizacja r o l n a bądź h o
d o w l a n a wyznaczana jest w a r u n k a m i g l e b o w y m i i k l i m a t y c z n y m i poszcze
gólnych regionów. T a k więc w y s p y południowe Falster, L o l l a n d i m n i e j
sze, specjalizują się w u p r a w i e buraków c u k r o w y c h , F i o n i a i Zelandia —
to obszary u p r a w y pszenicy, J u t l a n d i a i pozostałe w y s p y — to inne ga
t u n k i zbóż i z i e m n i a k i . Podobnie rzecz się m a z gospodarką hodowlaną.
Istnieje rejonizacja w h o d o w l i bydła, t r z o d y chlewnej, owiec. Każda f a r
m a posiada możliwość pełnego korzystania z maszyn r o l n i c z y c h , są k o n
sultanci r o l n i , doradzający f a r m e r o w i odpowiednie działania, zapewniona
jest możliwość dostarczania sztucznych nawozów w potrzebnej ilości i p o
trzebnego rodzaju. Ponadto wieś duńska, p r a k t y c z n i e rzecz biorąc, w ca
łości jest uspółdzielczona. P r z y czym i t u istnieje ścisła specjalizacja. Są
więc spółdzielnie mleczarskie, hodowlane, mięsne, drobiarskie, spółdziel
nie maszynowe, spółdzielnie zajmujące się dostawą pasz i nawozów.
Odpowiednio, w regionach wybrzeża istnieją spółdzielnie rybackie, w y
posażone w nowoczesny sprzęt i k u t r y , działające na t y c h samych zasa
dach, co spółdzielnie rolne i hodowlane.
Industrializacja w s i duńskiej doprowadziła w s z y b k i m czasie do za
n i k u t r a d y c y j n e j k u l t u r y l u d o w e j , której j e d y n i e pewne elementy prze
trwały w pamięci starszego pokolenia, bądź zachowały się p r z y życiu,
w szczątkowej wszakże f o r m i e . Wieś została z u n i f i k o w a n a , co było ułat
w i o n e małymi różnicami w k u l t u r z e poszczególnych regionów. Ważniej
sze j e d n a k to, że obecnie k u l t u r a w s i nie różni się od k u l t u r y miast. W y
tworzyła się w s t o p n i u chyba rzadko gdziekolwiek s p o t y k a n y m k u l t u r a
ogólnonarodowa, obejmująca cały k r a j i identyczna n i e m a l w każdym
regionie.
Siady t r a d y c y j n e j k u l t u r y l u d o w e j odnaleźć można właściwie t y l k o
w muzeach. I t u w a r t o zwrócić uwagę na f a k t , że t a t r a d y c j a jest nader
ż y w o eksponowana i p r z y p o m i n a n a społeczeństwu. Świadczyć o t y m m o
gą chociażby p r o g r a m y szkolne, obejmujące nauczanie o k u l t u r z e l u d o w e j
oraz częste w y c i e c z k i do muzeów i skansenów. K u l t u r a l u d o w a w D a n i i
jest b o w i e m t r a k t o w a n a jako pełnoprawna część k u l t u r y ogólnonarodowej.
P r z y p o m i n a o dziejach k r a j u i o podłożu, z którego wyrosło współczesne
społeczeństwo.
