62dc647a31aa99a3d2de0131fd964902.pdf

Media

Part of Internetowe (re)konstrukcje rzeczywistości społeczno-kulturowej / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci

extracted text
98
Anna Deredas — Internetowe (re)konstrukcje

rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład czaterii

Anna Deredas
UNIWERSYTET ŁÓDZKI

Internetowe (re)konstrukcje rzeczywistości
społeczno-kulturowej.
Przykład czaterii

I

nternet jest przestrzenią informacyjną. Jest to fakt powszechnie znany i akcepto­
wany. Szeroki i szybki dostęp do informacji zapewniają wyszukiwarki interne­
towe, w tym najbardziej znana i najczęściej używana wyszukiwarka Google.
„Zgooglowanie" dowolnego hasła trwa dosłownie kilka sekund i daje tysiące wyni­
ków, w postaci adresów stron WWW, na których szukane wyrażenie się znajduje.
Rzetelność tych informacji stoi jednak pod znakiem zapytania. Każdy z użytkowni­
ków Internetu podobnie jak może korzystać z zawartych w nim informacji, tak samo
może je tam umieszczać. Często pojawiają się więc informacje uprzednio nie zwe¬
ryfikowane czy po prostu nieprawdziwe. Nie zmienia to jednak faktu, że dostęp do
wiedzy o życiu innych ludzi jest łatwiejszy niż kiedykolwiek. Autorskie strony, blogi,
portale społecznościowe takie jak Nasza-klasa.pl czy Facebook.com pozwalają po­
stronnym obserwatorom na poznanie życia innych ludzi, bez wchodzenia z nimi w inter¬
akcję. Może pojawić się zatem przekonanie, że zjawiska internetowe są nam dane
bezpośrednio i do ich poznania wystarczy bierna obserwacja.
Internet jest również przestrzenią komunikacji międzyludzkiej. Komunikatory
takie jak gadu-gadu czy skype, fora internetowe, czaty pozwalają ludziom oddalo¬
nym od siebie o tysiące kilometrów na rozmowę w czasie rzeczywistym. Gadu-gadu,
skype i inne tego typu oprogramowanie wykorzystywane są do rozmów najczęściej
przez ludzi już znających się. Fora internetowe czy czaty natomiast pozwalają na za¬
warcie nowych znajomości. Często tworzą się grupy tak zwanych stałych bywalców,
którzy stają się społecznością takiego forum lub czata. Zdarza się nawet, że znajo¬
mości zawarte w Internecie wychodzą poza jego kontekst i ludzie ci spotykają się
w tak zwanym realu. Nasuwa się tu pytanie, czy możemy poznać i zrozumieć me¬
chanizmy funkcjonowania społeczności czatów i forów tylko za pomocą biernej ob¬
serwacji wypowiedzi ich uczestników. Spróbuję odpowiedzieć na tak postawiony
problem przedstawiając sposób funkcjonowania grupy ludzi spotykających się na
czacie, której byłam członkiem.

Anna Deredas - Internetowe (re)konstrukcje

rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład

czaterii

98

Czym zatem jest czat?
CHAT - (czat) (ang.pogawędka) infor. Rozmowa między dwoma użytkownikami
komputera (za pomocą modemu i klawiatury) polegająca na naprzemiennym wpisywaniu
tekstu przesyłanego do komputera rozmówcy i wyświetlanego na ekranie jego monitora.
(Słownik Wyrazów Obcych 2002)

Czaty, czyli takie miejsca rozmów, znajdują się na różnych portalach na przykład:
Wp.pl, Onet.pl czy Interia.pl. Są też całe portale, które są czatami na przykład: Czat.pl,
Twojczat.pl. Grupa, o której będę mówiła, spotykała się na czacie na portalu Interia.pl. Czat ten wyróżnia się spośród innych tym, że posiada własną nazwę CZATeria
(jak można się domyślić jest to połączenie słów „czat" i „interia").
Na strukturę CZATerii składają się pokoje tematyczne, zebrane w poszczególne ka­
tegorie. Dzięki dużej liczbie pokoi tematycznych, użytkownicy CZATeri mogą wybrać
pokój zgodny z ich zainteresowaniami, w którym mają możliwość spotkać ludzi o po¬
dobnych poglądach. Pokój Fantastyka, w którym spotykała się interesująca mnie grupa,
był zatem przez twórców CZATerii przeznaczony dla osób interesujących się szeroko
rozumianymi fantastyką i fantasy. Grupa która spotykała się na Fantastyce składała się
z około dwudziestu stałych bywalców. Dla większości z nich powodem odwiedzenia
tego pokoju była tematyka związana z jego nazwą. Każda z tych osób czytała literaturę
fantasy lub grała w Role Play Games. Czat był dla nich jednym ze sposobów na po¬
szerzenie kręgu znajomych, z którymi łączyły wspólne zainteresowania.
Aby zalogować się na jakiegokolwiek czata, trzeba sobie wybrać nick (imię pod
którym się funkcjonuje na czacie). Może to być prawdziwe imię czy nazwisko, jed­
nak takie przypadki są niezwykle rzadkie. Może to być zbiór przypadkowych liter,
lub dowolnie wymyślona czy zapożyczona z książki, filmu i tym podobna nazwa włas¬
na. Po wybraniu nicka można się zalogować do wybranego pokoju. Po kilkurazowych odwiedzinach w pokoju osoba przestawała być anonimowa i nieznana. Była
rozpoznawana przez innych bywalców danego pokoju, a z czasem sama stawała się
jego stałym bywalcem. W tym miejscu mogłabym podać nicki osób wchodzących w
skład grupy stałych bywalców Fantastyki. Zdecydowałam się jednak tego nie robić.
Przede wszystkim trzeba pamiętać, że nick jest czymś w rodzaju imienia i nazwiska.
Pod nim kryje się prawdziwa osoba. Konkretny nick jest przypisany do konkretnej
osoby i dzięki niemu jest ona rozpoznawalna. Podanie zatem nicków bez zgody osób
je noszących jest tak samo nieetyczne, jak podanie bez zgody badanych ich danych
osobowych. Zapytałam zatem CZATerian odwiedzających Fantastykę o to, czy wy¬
rażają zgodę na umieszczenie ich nicków w niniejszym tekście. Większość zgodziła
się bez oporów, tylko dwie osoby były temu przeciwne. W pierwszym odruchu po¬
myślałam, że przy wymienianiu nicków te dwa zwyczajnie pominę. Doszłam jednak
do wniosku, że jak wypiszę pozostałe nicki, identyfikacja tych dwóch osób, zważyw¬
szy na ogromne zasoby Internetu, będzie dość prosta. Dlatego nie zdecydowałam się
na umieszczanie tych informacji. Z tych samych powodów nie podaję cezury czaso¬
wej, w jakiej funkcjonowała interesująca mnie tutaj grupa.
Osoby stanowiące w danym okresie grupę stałych bywalców któregoś z pokoi CZATerii tworzyły niepisany zbiór reguł, do którego, oprócz CZATykiety (reguł obo¬
wiązujących wszystkich CZATerian), każdy nowy bywalec pokoju musiał się dosto¬
sować, aby zostać zaakceptowanym. Na Fantastyce jedną z nich był zakaz kopio¬
wania cudzych ustawień, czyli kolorów nicka i czcionki oraz stylu czcionki. W standar­
dzie był czarny nick, czarna czcionka, bez pogrubień, podkreśleń czy kursywy. Zmie¬
niając te ustawienia, wybierając kolor i styl, wybierało się wygląd, po którym dana

Anna Deredas — Internetowe (re)konstrukcje rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład czaterii

100

osoba była rozpoznawalna. Wtedy nawet jak któryś z użytkowników wszedł na Fan¬
tastykę pod innym nickiem, a zachował swoje ustawienia, był rozpoznawany przez
członków grupy jako osoba znana im pod jego pierwszym nickiem. Przez postron¬
nego obserwatora mogła taka osoba zostać odebrana jako ktoś zupełnie nowy. CZATykieta wymuszała zatem od nowego bywalca pokoju wybór takich ustawień, z jakich
nikt jeszcze nie korzystał, albo pozostanie przy ustawieniach standardowych.
Cechą wyróżniającą pokój Fantastyka od innych był specyficzny styl prowadze¬
nia rozmów przez jego bywalców. Dość często w trakcie spotkań w pokoju docho¬
dziło do odgrywania różnych sytuacji mających miejsce w świecie realnym. Pokój
wtedy stawał się pubem, dyskoteką, parkiem, mieszkaniem, a użytkownicy rozma¬
wiali ze sobą tak, jakby rzeczywiście znajdowali się w takim miejscu. Taki rodzaj roz¬
mów charakteryzuje użytkowników Internetu grających za jego pomocą w RPG.
Prawdopodobnie stąd schemat takiej gry został przeniesiony przez bywalców Fan¬
tastyki na ich rozmowy. Ten styl konwersacji cechuje używanie nawiasów „< >" dla
wyrażenia mowy niewerbalnej, gestów, czyli tego wszystkiego, czego w czasie na¬
szych spotkań internetowych nie widać, a co jest niezwykle istotne w trakcie komu¬
nikacji (na przykład: <szepcze do ucha>, <krztusi się>, <zachodzi od tyłu i zakrywa
oczy rekami>). Krótko mówiąc, jest to dodatkowy opis swoich zachowań, wzboga¬
cający przekaz zawarty w lakonicznie często zapisanej wypowiedzi. Większość użyt¬
kowników czatów używa specyficznego dla tego rodzaju komunikacji języka i zwią¬
zanych z nim symboli lub znaków. Przede wszytkim posługuje się emotami (skrót od
emotikon). Emotikony najczęściej stosuje się po to, aby w obrazowy sposób okazać
emocje. Są to różnego rodzaju buźki wskazujące na stan emocjonalny danej osoby.
Mogą one wyrażać radość, smutek, złość, zawstydzenie, szczęście i inne. Dzięki temu
można odnieść wrażenie, że widzi się twarz danej osoby. Emotybędąc symbolami
o charakterze piktogramów często są dla użytkownika czata bardziej czytelne niż
tekst, rozmowy bez nich są dla niego wręcz nie do wyobrażenia. Bywalcy Fantastyki
mieli również swoje inne „wyróżniki językowe" zmieniające przyjęte w języku lite¬
rackim zasady pisowni i ortografii. Przede wszystkim używali wielu zdrobnień za po­
mocą litery „q": neteq, czateq. Zdrabniane były również nicki przez dodanie na końcu
litery „ś". Często stosowano zamiast „w", „f" na przykład „cmok f polika". Natomiast
na potwierdzenie czegoś nie mówiono, „tak" czy „no" tylko „niop". Jednak najbar¬
dziej charakterystyczne dla tej grupy było słowko „re". Używała go osoba, która na
pewien czas opuściła pokój i po powrocie, zastawszy te same osoby, w ten sposób się
z nimi witała, nawiązując do wcześniejszych wypowiedzi. Drugim przypadkiem
użycia tego słowa był moment, kiedy nie wylogowując się z czata, ktoś odchodził od
komputera na jakiś czas, a potem wracając tym słowem zaznaczał swoją obecność.
Zawsze wtedy ktoś dopowiadał takiej osobie również „re". Bardzo szybko zostało to
skojarzone z pewną piosenką, której fragment brzmi: „Była sobie żabka mała, re re
,kum kum". Stąd na powitanie „re" padała odpowiedź „qm" i odwrotnie, bo oba te
słówka były używane zamiennie w tym samym kontekście. Tworzenie swoistych
charakterystycznych tylko dla danej grupy zwrotów językowych jest dość po¬
wszechne, ponieważ język:
[...] przede wszystkim dotyczy [...] rzeczywistości doświadczanej całkowicie świa­
domie, rzeczywistości zdominowanej przez motyw pragmatyczny (to znaczy przez ze­
spół znaczeń odnoszących się bezpośrednio do aktualnych albo przyszłych działań),
dzielonej z innymi i przyjmowanej bez zastrzeżeń. Jakkolwiek językiem można się
posługiwać w odniesieniu do różnych rzeczywistości [...] Jako system znaków język ma

Anna Deredas - Internetowe (re)konstrukcje rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład

czaterii

101

cechę obiektywności. Natykam się na język jako na zewnętrzną wobec mnie sferę fak¬
tów i w rezultacie stawia mnie to w sytuacji przymusowej. Język zmusza mnie do pod­
porządkowania się jego wzorcom. Mówiąc po angielsku nie mogę stosować niemieckiej
składni; jeśli chcę się porozumieć poza obrębem mojej rodziny, nie mogę używać słów
wynalezionych przez mojego trzyletniego syna; muszę brać pod uwagę panujące stan­
dardy mowy stosowanej w różnych okolicznościach, nawet jeżeli wolałbym moją pry­
watną „niestosowną".
(Berger, Luckmann 1983: 74)

Nie powinno więc dziwić tworzenie nowych wzorów językowych w świetle nowej
jakości, jaką jest czat. Aby móc się porozumieć z jego bywalcami, z uczestnikami te¬
go konkretnego świata, trzeba było dostosować się do wymogów komunikacyjnych
jego „mieszkańców". Dlatego wszyscy CZATerianie używają emotikon, buziek, oraz
różnego rodzaju skrótów, bo opisują one ich świat, ponadto są do niego przypisane - uka¬
zują jego odmienność od innych, podobnych światów. Bywalcy Fantastyki, w trakcie
spotkań w realu, często używali języka CZATerii, przenosząc ów specyficzny dla ko¬
munikacji w świecie Internetu sposób porozumiewania się na opis rzeczywistych doś¬
wiadczeń „rzeczywistego" świata. Rzeczą naturalną było mówienie sobie po nicku,
chociaż wszyscy wiedzieli, jak kto ma na imię. Na czacie najpierw poznaje się nicki,
potem imiona, dlatego są one ważniejsze, to one mówią, z kim mamy do czynienia.
Zwroty „qm" i „re" również były używane na spotkaniach w realu. Prowadziło to do
zabawnych sytuacji, kiedy osoba wracająca z toalety w pizzerii powiedziała „re" a gru¬
pa chórem odpowiedziała jej „qm". Personel i inni klienci zawsze mieli wtedy bardzo
zaskoczone miny. Używanie zwrotów zrozumiałych tylko w obrębie tej grupy spra­
wiło, że wytworzyła się bardzo silna więź między jej członkami, ponieważ:
Występowanie pewnych konstrukcji językowych, których używanie jest często
wręcz zalecane przez netykietę, pozwala wnioskować o wartościach podzielanych
przez badaną zbiorowość. Używanie określonego języka może także mieć na celu za¬
znaczenie grupowej odrębności lub manifestację „stopnia wtajemniczenia".
(Mazurek 2003: 106)

Nawet miejsce spotkań, czyli pokój Fantastyka, okazało się czymś co spaja tę
grupę. Dlatego jej nazwa została pieszczotliwie zdrobniona „fantę". Zastanawiające
może być to, że przestrzeń w której spotykają się użytkownicy nazywa się pokojem.
Dlaczego? Pokój jest pomieszczeniem ograniczonym czterema ścianami, oknami i
drzwiami. Do pokoju nie da się wejść, ani z niego wyjść niezauważonym, jeżeli
ktoś jest w środku. Ludzie znajdujący się w pokoju - czy tego chcą czy nie - prze¬
bywają w swoim towarzystwie, niezależnie od tego, czy ze sobą rozmawiają, czy mil­
czą. Tak samo jest na czacie. Są tu drzwi - rolę ich pełni krzyżyk umożliwiający wy­
jście z pokoju, oknami są ekrany rozmów: ogólny i prywatny, a ścianami ikony i banery, ograniczające widok ekranu rozmowy. Do tego przyjście każdego użytkownika
jest widoczne wszystkim, dzięki pojawiającej się informacji: -przychodzi: (nick),
tak samo wyjście: -odchodzi: (nick). Ludzie znajdujący się w wirtualnym pokoju,
również przebywają w swoim towarzystwie, o czym łatwo się przekonać, patrząc na
listę nicków umieszczonych jeden pod drugim w prawym ekranie, obok ekranu ogól¬
nego. Dochodzi do tego jeszcze fakt, że pokój jako pomieszczenie realnie istniejące
najczęściej kojarzy się z domem. Owszem sąjeszcze na przykład pokoje hotelowe, ale
dla moich rozważań ma to zdecydowanie drugorzędne znaczenie. Twierdząc, że
pokój jest pomieszczeniem umieszczonym w domu, myślę o domu w szerokim znacze¬
niu, czyli takim w którym to oprócz wolnostojącego budynku zamieszkałego przez

Anna Deredas - Internetowe (re)konstrukcje

rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład

czaterii

102

jedną rodzinę, domem można nazwać też mieszkanie w bloku czy kamienicy. A dom:
Dom jest miejscem intymnym. Myślimy o domu jak o swoim miejscu, ale zachwy¬
cające obszary przeszłości przywołuje nie cały dom - budynek, na który można tylko pat¬
rzeć - ale jego części i wyposażenie, to, czego możemy dotknąć, co ma również zapach:
strych i piwnica, kominek i wielkie okno, ukryte zakątki, taboret, złocone lustro, nad¬
łamana muszla.
(Tuan 1987: 183)

Dom jest przytulnym, przyjaznym miejscem, wywołującym pozytywne skojarze¬
nia. W domu może być wiele pokoi, a w nich drobiazgi, mniejsze lub większe, które
przywołują niesamowite wspomnienia. Myśląc w ten sposób CZATerię można nazwać
domem z wieloma pokojami, w których czatujący ludzie czują się, jak u siebie w domu!
W domu, którym wyposażeniem i częściami, mającymi dla nich ogromne znaczenie
jest: sama nazwa pokoju, ludzie, kolor nicka, używane emotikony, charakterystyczne
zwroty, czyli to wszystko co pozwala stwierdzić, że to jest moje miejsce.
Rozmowy na fancie przebiegały w dwojaki sposób. Po pierwsze rozmawialiśmy na
pokoju ogólnym, gdzie każdy mógł się włączyć do rozmowy i gdzie toczyła się główna
dyskusja. Po drugie rozmawialiśmy naprivie. Tutaj mogły się spotkać dwie osoby i to
tylko za obustronną zgodą, a nikt inny nie miał wglądu w tę rozmowę. To na privie
CZATerianie poznawali się nawzajem. Tam właśnie toczyły się najważniejsze rozmowy.
Odkrywaliśmy wtedy prawdziwych ludzi stojących za nickami, a rozmowa ta przebie¬
gała zazwyczaj znacznie spokojniej niż na ogóle. Można się było wyciszyć i porozma¬
wiać na spokojnie we dwójkę. Zresztą na priv się też nie chodziło z każdym. Osobiście
uważam, że priv stał się takim swoistym miejscem intymnym, gdzie można się było
otworzyć przed i na drugą osobę, po dość krótkiej i pobieżnej znajomości.
Intymność między ludźmi nie wymaga znajomości szczegółów życia drugiej osoby;
powstaje w chwilach prawdziwego wyczulenia i wymiany. Każda taka intymna wy¬
miana następuje w jakimś miejscu, które wpływa na jakość spotkania. Jest tyleż in¬
tymnych miejsc, ile okazji, w których ludzie wchodzą w prawdziwy kontakt.
(Tuan:1987: 179)

My, jako użytkownicy czata twierdziliśmy, że ten nasz kontakt jest jak najpraw¬
dziwszy, a CZATeria jest naszym drugim domem. A po co jest dom? Dom jest do
mieszkania. Więc czemu użytkownicy czata nie mogliby zostać jego mieszkańcami?
Skoro padło stwierdzenie, że Fantastyka jest naszym miasteczkiem, a jej bywalcy
przez spędzanie tam tylu godzin dziennie jego mieszkańcami. Wydaje mi się, że to
jest tak jak z używaniem języka antropomorfizującego w stosunku do zwierząt. Po
prostu używamy pojęć już nam znanych do określenia, nazwania nowo powstałych
zjawisk społecznych czy kulturowych.
Kulturowa rzeczywistość składa się - twierdzą jej badacze - z wielu zjawisk we¬
wnątrz stale zmieniających się i tworzących nowe konfiguracje, które, odrzucając i od­
nawiając znaczenia, dostosowują się do nowych kontekstów. W wyniku tego powstają,
obok zjawisk starych, wypracowanych przez wcześniejsze pokolenia, coraz to inne, a sta¬
łe sensy mieszają się z nowymi...
(Karpińska 2004:141)

Dlatego uważam, że można użytkowników czata nazwać jego mieszkańcami. W celu
wzmocnienia więzi między bywalcami Fantastyki, zostały stworzone więzy wirtualnego

Anna Deredas - Internetowe (re)konstrukcje rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład

czaterii

103

pokrewieństwa. W ten sposób, przez stworzenie fantowej rodziny, nastąpiła hermetyzacja grupy. Zaczęło się, od realnie istniejących związków, to znaczy związków ludzi,
którzy poznali się na czacie i stwierdzili, że będą razem. Często bywało, że sporo czasu
byli wirtualna parą, zanim spotkali się w realu. Jeśli na skutek wzajemnego (w odnie¬
sieniu do całej wspólnoty Fantastyki) porozumienia powstawała jakaś para, to byli
także wirtualni rodzice. Rodzice mieli dzieci i w ten sposób ktoś - znów poprzez wir¬
tualne ustalenia - stawał się synem, córką, siostrą czy szwagrem. Zrobił się w końcu
z tych powiązań całkiem solidny „węzeł gordyjski", niemożliwy do zaistnienia w świe¬
cie realnym. Niektórzy byli zarówno swym ojcem, jak i synem, ale to nikomu nie prze¬
szkadzało. Interesujące jest to, że fantowa rodzina trwała, nawet jak już związki się
rozpadły. Jak nastąpiła zmiana partnerów, co było dość częstą praktyką, to po prostu po¬
jawiała się kolejna żona czy kolejny mąż. Organizowane były nawet śluby na czacie.
Był ksiądz, panna młoda i pan młody, którzy wchodzili pod Nickami, na przykład:
panna_mloda_(nick), pan_mlody_(nick), ksiądz(nick). Odtwarzana była cała cere¬
monia, włącznie z sakramentalnym tak, z błogosławieństwem i oczywiście weselem.
Z czasem niektórzy użytkownicy zwracali się do siebie używając stopni pokrewień¬
stwa. W ten sposób dla jednej osoby ktoś mógł być ojcem, dla innej bratem, a dla kolej¬
nej prawnukiem. Sieć tych powiązań stawała się coraz bardziej złożona i skompliko¬
wana - nie do rozwiązania dla obserwatora z zewnątrz (zdarzało się zresztą, że sami się
w tym gubiliśmy). Organizowaliśmy sobie również urodziny. Jak ktoś dowiedział się,
że inna osoba ma urodziny, to natychmiast w temacie (wiodąca informacja na samej
górze okna rozmowy) pojawiała się informacja, kto i ile kończy lat, dzięki czemu wieść
bardzo szybko się rozchodziła. Jak tylko jubilat zjawiał się w pokoju, była organizowa¬
na dla niego wirtualna impreza urodzinowa. Obowiązkowo był emotikonkowy tort, wi¬
no, piwo, śpiewaliśmy sto lat, były tańce, muzyka i śpiewy. Zachowywaliśmy się tak,
jak na normalnym przyjęciu. Wchodząc do pokoju, trzeba było się od razu przywitać
ze wszystkimi. I jak zjawiła się już większa grupa, pojawiał się <tort>, oczywiście so¬
lenizant musiał zdmuchnąć świeczki, myśląc przy tym życzenie. Dawaliśmy mu chwi¬
lę, on stwierdzał <myślę życzenie, dmucham> i na przykład stwierdzaliśmy, że nie
udało mu się wszystkich świeczek zdmuchnąć i mu pomagaliśmy <dmuch>, po czym
było jedzenie tortu, śmiechy, śpiewy i popijanie. Może się to wydawać dziwne, ale taki
sposób imprezowania, był dla nas jak najbardziej realny mimo, iż tylko o tym pisa¬
liśmy. To się działo naprawdę, czuliśmy swoje towarzystwo, które było jak najbardziej
rzeczywiste, ponieważ zachowania były identyczne jak te w rzeczywistości off-line. Ta¬
kie zachowania wzmacniały nasze poczucie łączącej nas więzi.
Zasadniczą rolę w procesie tworzenia społeczności wirtualnej odgrywa poczucie
przynależności do grupy - w wymiarze fizycznym ludzi tych łączy jedynie dostęp do
serwera, jednak nie można wykluczyć faktu, że sami członkowie tych cyber-wspólnot
odczuwają silną więź grupową.
(Błaszczyk 2001: 77)

W świetle powyższych słów przypuszczam, że stworzenie wirtualnej rodziny, po¬
wołanie do życia miasteczka Fantastyka, nazywanie siebie jego mieszkańcami i wy¬
tworzenie zrozumiałych nam tylko zwrotów stało się dla nas uprawomocnieniem,
potwierdzeniem tego, że łączy nas jakaś więź, że jesteśmy grupą. Każda nowa osoba,
która chciała wejść do grupy przechodziła mały test. Na jej pierwsze pytania w stylu:
„cześć!, skąd jesteś?", lub „jak masz na imię?", „ile masz lat?" padały odpowiedzi:
„zza węgła", „z Merkurego", „z Żółtej podwodnej", „z kątowni" i tym podobne. Jeżeli
osoba się nie obrażała, tylko zaczęła rozmawiać dalej normalnie, lub wybuchała

Anna Deredas - Internetowe (re)konstrukcje rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład

czaterii

104

śmiechem, to było w porządku, znajomość się nawiązywało. W innym wypadku taka
osoba była ignorowana, szczególnie jak ciągle domagała się informacji odnoszących
się do świata spoza CZATerii. Był to swego rodzaju test sprawdzający, czy osoba na­
daje się do grupy - jeśli przeszła go pozytywnie, zostawała dopuszczona do grupy,
wciągnięta w system pokrewieństwa. W przeciwnym razie była odrzucana. Tak jak za­
wsze odrzucaliśmy osoby, które się awanturowały i prowokowały kłótnie. Można to
porównać do spotkań w knajpie ze znajomymi, gdzie ktoś obcy się dosiądzie i zrobi
awanturę. Wtedy na taką osobę, która używała wulgaryzmów, były dwa sposoby: albo
dawaliśmy jej ignora, albo wzywaliśmy admina (osobę administrującą stroną WWW
i czatem), aby dał bana (karne wylogowanie ze strony). Na takie nieprzyjemne jed­
nostki mówiliśmy, że to na pewno „onetowcy", czyli użytkownicy czata na portalu
Onet. Przez niektórych CZATerian czat na Onecie jest uważany na gorszy, nudniejszy,
gdzie ludziom nie zależy na zawieraniu bliższych znajomości. Do tego wygląd ich okien
miał prostą grafikę, gdzie wszystko wydawało się takie jakieś szare, stonowane. Za to
na CZATerii miał czcionki do wyboru i mnóstwo jasnych, żywych, nie tak przyga¬
szonych, jak na innych czatach, kolorów. Do tego można sobie wybrać styl czcionki
i na dokładkę kolor nicka. O ile sam dobór symboli określających własną obecność na
czacie był próbą kreacji indywidualnej osobowości wirtualnej, o tyle podkreślanie
możliwości takiej kreacji w aspekcie dyskredytowania „wrogiego" czata można przy¬
równać do kreacji poczucia odrębności od użytkowników innych czatów, a przez to
do samookreślenia siebie w kontekście bycia uczestnikiem konkretnej rzeczywistości.
Jak zaznaczył Zbigniew Benedyktowicz,
[...] odpowiedź na pytanie, „kim jestem?", zawarta jest w obrazie obcych - jest
możliwa dzięki Innym, jest refleksem obrazu Innych. W tym sensie proces identyfikacji
jest częścią procesu komunikacji. Odpowiedź przychodzi niejako z zewnątrz. Samorozpoznanie, odkrywanie swej identyczności, tożsamości zawdzięczamy innym. Po­
czucie własnej identyczności jest rezultatem konfrontacji, porównania z innymi.
(Benedyktowicz 2000: 37-38)

„Swoimi" są tutaj użytkownicy CZATeri, „obcymi" zaś użytkownicy wszystkich in¬
nych czatów. My CZATerianie - jak sami siebie nazywaliśmy, przeciwstawialiśmy swój
wizerunek, wizerunkowi tych innych. To my mamy lepsza grafikę, ładniejsze okna,
lepszą kolorystykę. Na CZATerii jest różnokolorowo, wesoło, a nie szaro i ciemno. Za¬
chowanie związane z innymi użytkownikami czata, reakcje na osoby zaśmiecające ekran
czyfloodujące okazały się takie same, jak na ludzi obcych, czy działających w opozy¬
cji do przyjętego przez nas systemu wartości w rzeczywistości realnej.
Reasumując CZATeria, a właściwie pokój Fantastyka, to ludzie, którzy choć po¬
czątkowo się nie znali, po pewnym czasie stali się przyjaciółmi lub co najmniej dobrymi
znajomymi. Tym, co nas wyróżniało, była dość specyficzna przestrzeń, w której się
kontaktowaliśmy, czyli Internet. Na początku dla nas, jako nowych użytkowników
czata, była to całkowicie nowa jakość, którą trzeba było poznać, oswoić, do której na¬
leżało się przystosować. Najłatwiej jest to osiągnąć używając znanych określeń na opi¬
sanie nowych zjawisk. I tak się stało w naszym przypadku: miejsce rozmów zostało
nazwane pokojem, cała CZATeria domem, natomiast użytkownicy sąsiadującymi ze
sobą mieszkańcami. W ten sposób przestrzeń ta została oswojona i stała się dla nas miejs¬
cem częstych spotkań. Dzięki intensywności tych kontaktów stworzyliśmy silnie po¬
wiązaną grupę, wręcz fikcyjną rodzinę, która to jeszcze bardziej podkreślała łączące nas
więzi. Jednakże mieliśmy świadomość swojej odrębności, bo doskonale potrafiliśmy się

Anna Deredas — Internetowe (re)konstrukcje rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład

czaterii

105

odróżnić od innych użytkowników czatów. Dzieliliśmy ich na „swoich" i „obcych",
i tak jak w realu zmieniało się to w zależności od sytuacji, od kontekstu. Do tego po¬
sługiwaliśmy się swoistym, własnym językiem, który również odróżniał nas od przy¬
słowiowych „innych". W ten oto sposób stworzyliśmy swój własny świat „fantastyki".
Zachowywaliśmy się w nim i reagowaliśmy na pewne sytuacje, tak jak to robiliśmy
w „normalnym" świecie, czyli w realu. Sądzę, że nazywanie nowych jakości znanymi
już nazwami oraz zachowanie, myślenie i postrzeganie rzeczywistości wirtualnej w spo¬
sób charakterystyczny dla życia codziennego, miało na celu urealnienie tej wirtualnej
rzeczywistości, które uprawomocniało podejmowane w niej działania i dawało możli¬
wość funkcjonowania według znanych już wzorów zachowań, mimo nowego sposo¬
bu komunikacji. Dlaczego tak się dzieje wyjaśnia Sherry Turkle:
Rzeczywistość kontratakuje. Ludzie, którzy wiodą równoległe życie w Internecie,
są tak czy inaczej ograniczeni przez swoje pragnienia, troski i śmiertelność swojego fi­
zycznego ,ja".
(Turkle 1995: 267, za Castells 2003: 137-138)

Dlatego w Internecie ludzie reagują tak samo, jak w rzeczywistości. Dzięki ta¬
kiemu oswojeniu wytworzyło się poczucie bezpieczeństwa, stabilności, swojskości,
normalności w tym tak specyficznym, obcym, wręcz abstrakcyjnym świecie jakim
jest Internet. Jednakże, wbrew pozorom, było w nim coś rzeczywistego, realnego,
dzięki czemu mogliśmy upodobnić ten cybernetyczny świat do świata poza kom¬
puterowego, tego znanego i najbardziej dla ludzi rzeczywistego. Tym czymś były na¬
sze odczucia, a właściwie rzeczywiste odczuwanie wyobrażonej wspólnoty. Wiedzie¬
liśmy, że tworzymy silnie związaną grupę, mimo dość specyficznej przestrzeni, w któ¬
rej się wytworzyła. Dlatego też chcieliśmy tę przestrzeń przybliżyć, oswoić, upodob¬
nić do przestrzeni znanej za świata realnego.
Przybliżenie specyfiki grupy CZATerian spotykającej się w pokoju Fantastyka przy¬
szło mi z pewną łatwością, ponieważ przez długi okres byłam członkiem tej społecz¬
ności. Uczestnictwo w jej życiu, współtworzenie zasad, wejście w system relacji spra¬
wiło, że znałam to wszystko od środka, od miejsca w którym powstawało. Nie było
miejsca na niedopowiedzenia czy niezrozumienie. Zupełnie inaczej wyglądałaby sy¬
tuacja, gdybym była postronnym obserwatorem z zewnątrz, nie wchodzącym w inte¬
rakcje z badanymi. Owszem, miałabym dostęp do wszystkich wypowiedzi z pokoju
ogólnego. Mogłabym archiwizować wszystkie rozmowy i z czasem na pewno wiele
spraw stałoby się jasnych. Jednak miałabym kontakt tylko z tym, co jest dane wszyst¬
kim. Umknęłoby mi to, co najważniejsze - prawdziwi ludzie. W trakcie rozmów na cza­
cie użytkownicy poznają się głównie na privach i tu są zawierane przyjaźnie. Na privie
nowa osoba poznaje zasady funkcjonowania grupy, tutaj zadaje pytania i otrzymuje od¬
powiedzi. Zatem bierna obserwacja, podglądanie nie daje całkowitego obrazu funk¬
cjonowania takiej grupy. Jedyne pełne współuczestnictwo w jej życiu w internecie jak
i poza nim pozwala na poznanie i zrozumienie. Pocieszające zatem jest to, że nawet
w internecie są miejsca, gdzie nie wszystko jest oczywiste, dane bezpośrednio.

Anna Deredas - Internetowe (re)konstrukcje

rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład

czaterii

106

Literatura:
Benedyktowicz Z., Portrety „obcego": Od stereotypu do symbolu, Wydawnictwo
UJ, Kraków 2000.
Berger P. L., Luckmann T., Społeczne tworzenie rzeczywistości, PIW, Warszawa 1983.
Błaszczyk A., Przestrzeń w wymiarze wirtualnym, [w:] Przestrzenie, miejsca, węd­
rówki. Kategoria przestrzeni w badaniach kulturowych i literackich, red. P. Ko­
walski, Uniwersytet Opolski, Opolskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Opole
2001, s. 69-78.
Castells M . , Galaktyka Internetu. Refleksje nad Internetem, biznesem i społeczeń­
stwem. Dom Wydawniczy Rebus, Poznań 2003.
Karpińska G. E., Sąsiedzi to bliscy inaczej. Rzecz o wspólnotowości w kamienicy czyn­
szowej, [w:] Codzienne i niecodzienne. O wspólnotowości w realiach dzisiejszej
Łodzi, red, Karpińska G. E., „Łódzkie Studia Etnograficzne", t. 43, 2004, s.141-169.
Mazurek P., Internetowa grupa dyskusyjna, Kultura i Społeczeństwo, rok XLVII nr 1, 2003.
Słownik wyrazów obcych, PWN, Warszawa 2002.
Tuan Y-F., Przestrzeń i miejsce, PIW, Warszawa 1987.

Źródła internetowe:
www.interia.pl

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.