-
extracted text
-
14
NATALIA BLOCH
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
WYOBRAŻONY STATUS UCHODŹCY
I NIECHCIANE OBYWATELSTWO
Dekonstrukcja naturalizacji jako zwieńczenia integracji
na przykładzie diaspory tybetańskiej w Indiach
Niniejszy tekst jest dekonstrukcją, z jednej strony, kategorii obywatelstwa
jako źródła wzmocnienia (empowerment) i podmiotowości, z drugiej natomiast
uchodźstwa jako kategorii stygmatyzującej. Celem tego zabiegu jest ukontekstowiona próba zrelatywizowania pewnych kategorii często traktowanych
jako uniwersalne i jednoznacznie waloryzowanych – przykładem jest tutaj
naturalizacja ukazywana jako zjawisko pozytywne pozwalające zakończyć
uchodźstwo postrzegane jako stan anormalny – oraz ukazanie możliwości,
jakie z takiej dekonstrukcji wynikają dla projektowania polityki integracyjnej
wobec uchodźców i imigrantów. Artykuł został oparty na wielostanowiskowych, częściowo wahadłowych badaniach terenowych, które prowadziłam
w diasporze tybetańskiej w Indiach na przestrzeni lat 2002–20081.
Diaspora tybetańska w Indiach
Tybetańczycy zaczęli uciekać na subkontynent indyjski po fiasku powstania
przeciwko władzy Chińskiej Republiki Ludowej, które wybuchło w Tybecie
w roku 1959. W efekcie tej pierwszej fali uchodźstwa schronienie w Indiach,
Nepalu i Bhutanie znalazło około 80 tys. osób. Kolejna fala napłynęła wskutek
represji, do których doszło po demonstracjach niepodległościowych w latach
1
Zasadnicza część badań została zrealizowana przy wsparciu finansowym Ministerstwa
Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach grantu promotorskiego nr N N109 3683 33 zatytułowanego „Kultura a polityka. Na przykładzie młodego pokolenia uchodźców tybetańskich w Indiach”
(2007–2009). Pełne efekty tych badań zostały zaprezentowane w książce: N. B l o c h, Urodzeni
uchodźcy. Tożsamość pokolenia młodych Tybetańczyków w Indiach, Wrocław 2011.
198
Natalia Bloch
1987 i 1989, zakończonych wprowadzeniem stanu wojennego2. W rezultacie
w Indiach mieszka obecnie ponad 95 tys. Tybetańczyków3, a ośrodek recepcyjny
w Dharamsali – nieformalnej stolicy diaspory – rejestruje rocznie napływ 3–4
tysięcy nowych uchodźców. Na terytorium Indii utworzono około 35 obozów
tybetańskich, rozrzuconych po całym subkontynencie: od południowego stanu
Karnataka po himalajski Ladakh. W położonej na północy Dharamsali mieści
się siedziba rządu uchodźczego oraz tybetańskich organizacji pozarządowych.
Obywatelstwo w studiach uchodźczych
Uzyskanie obywatelstwa kraju przyjmującego jest ukazywane w klasycznej literaturze przedmiotu oraz w politykach państw jako przypieczętowanie
pomyślnej integracji uchodźców i imigrantów z ich „nową ojczyzną”4. W kategoriach dyskursu narodowego oznacza deklarację lojalności i ponowne
wpisanie ludzi określanych jako wymiejscowieni (displaced) w ramy, które
Liisa Malkki nazywa „narodowym porządkiem rzeczy”5. Porządek ów, ukształtowany na fali rodzących się nacjonalizmów w XIX-wiecznej Europie, każe
nam postrzegać świat jako wielkie puzzle złożone z państw narodowych. Sam
związek państwa o określonych granicach i zamieszkującego w ich obrębie
narodu jawi się jako naturalny, a przez to oczywisty. To właśnie implikuje
termin „naturalizacja”: przywrócenie do naturalnego stanu bycia obywatelem
państwa narodowego6. W zamian zyskuje się prawa przysługujące obywatelom i ochronę państwa.
Stanie się obywatelem ma zakończyć liminalność stanu uchodźstwa, interpretowanego przez antropologów jako obrzęd przejścia pomiędzy dawnym
życiem w kraju pochodzenia a „zakorzenieniem” w kraju przyjmującym7. Ten
2
T. P h u n t s o, Government in Exile, w: Exile as Challenge. The Tibetan Diaspora, eds.
D. Bernstorff, H. von Welck, New Delhi 2004, s. 142.
3
P. T h i n l e y, Planning Commission Releases Report on Tibetan Demographic Survey, 2010,
http://www.phayul.com/news/article.aspx?id=28666&t=1 [26.10.2012].
4
K. Tr z c i ń s k i, Obywatelstwo w Europie. Z dziejów idei i instytucji, Warszawa 2006.
5
L.H. M a l k k i, Refugees and Exile: From ‘Refugee Studies’ to the National Order of Things,
„Annual Review of Anthropology”, 24(1995), s. 495–523.
6
Zob. P.Q. Ya n g, Explaining Immigrant Naturalization, „International Migration Review”,
28(1994), nr 3(107), s. 449–477.
7
B.E. H a r r e l l - B o n d, E. Vo u t i r a, Anthropology and the Study of Refugees, „Anthropology
Today”, 8(1992), nr 4, s. 6–11. Jako narzędzia analitycznego używa się tu klasycznej kategorii
rite de passage Arnolda van Gennepa: obrzęd taki jest bolesny, ale ma zapewniać temu, który
przez niego przechodzi, społeczny awans (A. van G e n n e p, Obrzędy przejścia. Systematyczne
studium ceremonii, przeł. B. Biały, Warszawa 2006).
Wyobrażony status uchodźcy i niechciane obywatelstwo
199
rodzaj konceptualizacji jest konsekwencją krytykowanej przez coraz większą
liczbę badaczy tendencji do terytorializowania ludzi i ich tożsamości, czyli
„ukrytego odwzorowywania kultur na miejsca”8, a co za tym idzie – postrzegania
„wymiejscowienia” jako stanu anormalnego9. Stąd zakładanie, że dążeniem
każdego uchodźcy – czy szerzej każdej osoby „wymiejscowionej” – jest uzyskanie obywatelstwa kraju przyjmującego. Mamy tu więc do czynienia z tym,
co Akhil Gupta i James Ferguson nazywają „naturalizmem narodowym”, czyli
postrzeganiem związków obywateli państw z ich terytoriami jako naturalne,
„podczas gdy w rzeczywistości są one sporne, niepewne i płynne”10.
Odmowa naturalizacji jako strategia adaptacyjna
Tymczasem Tybetańczycy żyjący w Indiach – nawet ci należący do
drugiego i trzeciego pokolenia11 – w większości nie poddają się procesowi
naturalizacji, mimo iż zgodnie z indyjskim prawem12 obywatelstwo Republiki
Indii nabywa się, poza tzw. prawem krwi (ius sanguinis), również na mocy
prawa ziemi (ius soli), czyli bycia urodzonym na terytorium Indii, niezależnie
od narodowości rodziców. Ten drugi przypadek dotyczy osób, które przyszły
na świat pomiędzy rokiem 1950 a 1987, czyli całego drugiego pokolenia
uchodźców tybetańskich. Aby uzyskać potrzebne dokumenty, teoretycznie
wystarczy złożyć odpowiedni wniosek i załączyć akt urodzenia. Ponadto,
w odniesieniu do osób, które przyszły na świat po roku 1987 – czyli trzeciego pokolenia „indyjskich” Tybetańczyków – obywatelstwo można uzyskać
w drodze naturalizacji, jeżeli cudzoziemiec zamieszkuje terytorium Indii
przez okres minimum dwunastu lat (co w przypadku osób urodzonych w tym
kraju nie jest długim okresem)13.
The South Asia Human Rights Documentation Centre przytacza dane, według których zaledwie 1–3% wszystkich uprawnionych Tybetańczyków ubiega
8
A. G u p t a, J. Fe r g u s o n, Poza „kulturę”: przestrzeń, tożsamość i polityka różnicy, przeł.
J. Giebułtowski, w: Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje, red. M. Kempny,
E. Nowicka, Warszawa 2006, s. 267–283.
9
L.H. M a l k k i, National Geographic: The Rooting of Peoples and the Territorialization of
National Identity among Scholars and Refugees, w: Culture, Power, Place: Explorations in Critical
Anthropology, eds. A. Gupta, J. Ferguson, Durham 1997, s. 52–74.
10
A. G u p t a, J. Fe r g u s o n, Poza „kulturę”..., art. cyt., s. 273.
11
Według perspektywy etapu życia – zob. A Life-Course Perspective on Migration and Integration, eds. M. Wingens, M. Windzio, H. de Valk, C. Aybek, Dordrecht 2011.
12
Citizenship Act 1955, http://mha.nic.in/pdfs/ic_act55.pdf [26.10.2012].
13
http://indiancitizenshiponline.nic.in/citizenshipact1.htm [31.10.2012].
200
Natalia Bloch
się o indyjskie obywatelstwo14. Tybetańczycy nie zabiegają o nie, mimo iż jako
„cudzoziemcy” są pozbawieni praw wyborczych, nie mogą nabywać ziemi
ani nieruchomości, korzystać z umów konsularnych czy pracować w sektorze
publicznym, który w Indiach jest postrzegany za socjalnie najbezpieczniejszy.
Stosunek Tybetańczyków mieszkających w Indiach do obywatelstwa
kraju przyjmującego jest – moim zdaniem – rezultatem polityki tożsamości prowadzonej przez rząd uchodźczy15. W jej ramach to status uchodźcy
stanowi jeden z najważniejszych czynników konstruowania tybetańskiej
tożsamości w warunkach diaspory: być Tybetańczykiem to być uchodźcą.
Dickey, Tybetanka wychowana w duchu chrześcijańskim w misyjnej szkole
w Indiach, słabo mówiąca po tybetańsku, za to świetnie w hindi, odrzuca
możliwość ubiegania się o indyjskie obywatelstwo: „RC16 jest tym, co mnie
łączy z innymi Tybetańczykami, jest moim jedynym dowodem na to, że ja
też jestem Tybetanką”17.
Status ten jest jednak kategorią wyobrażoną – nie tylko w odniesieniu do
kolejnych pokoleń Tybetańczyków urodzonych już poza Tybetem, którzy nigdy
znikąd uchodzić nie musieli, ale również ich rodziców, którym oficjalnie status
ten nie został nadany. Republika Indii należy bowiem do grupy krajów, które
nie ratyfikowały Konwencji Organizacji Narodów Zjednoczonych z roku 1951
dotyczącej statusu uchodźców (tzw. Konwencji Genewskiej), na mocy której
osobom spełniającym określone kryteria zapewniana jest międzynarodowa
ochrona18. Co więcej, Indie nie wypracowały żadnej własnej polityki uchodźczej na poziomie rządu centralnego. W efekcie osoby, które mogłyby ubiegać
się o nadanie statusu uchodźcy, są traktowane jak wszyscy inni cudzoziemcy.
Władzom indyjskim daje to możliwość stosowania różnych polityk wobec
poszczególnych grup uciekinierów i elastycznego reagowania na zmieniającą
14
Tibetan Refugees in India. Declining Sympathies, Diminishing Rights, „Human Rights
Features” (Voice of the Asia Pacific Human Rights Network), 183(8), 2008, http://www.hrdc.
net/sahrdc/hrfeatures/HRF183.htm [07.06.2009].
15
Tibetan Government in Exile, oficjalnie nieuznawany przez rząd Indii, choć tolerowany
jako Central Tibetan Administration.
16
Registration Certificate – dokument wystawiany uchodźcom tybetańskim przez władze
indyjskie, będący odpowiednikiem polskiego zezwolenia na zamieszkanie na czas oznaczony
(wymaga corocznego odnawiania); w przypadku Tybetańczyków urodzonych już w Indiach
będący często ich jedynym dowodem tożsamości.
17
N. B l o c h, Urodzeni uchodźcy..., dz. cyt., s. 328.
18
Konwencję przyjęły 144 kraje, czyli ¾ państw będących członkami ONZ (State Parties
to the 1951 Convention relating to the Status of Refugees and the 1967 Protocol, 2011, United
Nations High Commissioner for Refugees, s. 1, http://www.unhcr.org/protect/PROTECTION/3b73b0d63.pdf [26.10.2012]).
Wyobrażony status uchodźcy i niechciane obywatelstwo
201
się sytuację polityczną. Samych uchodźców z kolei stawia przed takimi samymi wyzwaniami adaptacyjnymi, przed jakimi stoją społeczności imigranckie.
Pielęgnowana liminalność
Podtrzymywana przez diasporę tybetańską od ponad półwiecza liminalność
nie prowadzi jednak – wbrew klasycznym koncepcjom – do marginalizacji tej
społeczności ani do nasilania się w niej zjawisk uważanych za społecznie niepożądane (takich jak apatia, wyuczona bezradność czy przestępczość). Wręcz
przeciwnie – jest źródłem afirmacji tej grupy, która na wyobrażonej kategorii
uchodźstwa buduje swoje klarowne, pozytywne autoidentyfikacje. Tybetańczycy
zdołali stworzyć reprezentację uchodźcy, która zyskała powszechne uznanie
jako szlachetna ofiara reżimu komunistycznego, motywowana bodźcami
politycznymi, a nie chęcią zysku, niewchodząca w konflikt z prawem, niestanowiąca zagrożenia ekstremizmem religijnym i otwarta na tzw. zachodnie
wartości – demokracji, praw człowieka, równouprawnienia kobiet czy troski
o środowisko naturalne19. Taki uchodźca cieszy się moralnym i materialnym
poparciem Zachodu, które sprawczo wykorzystuje.
O pozytywnej reinterpretacji statusu uchodźcy tybetańskiego i wynikających
z tego korzyściach świadczą znane mi z badań terenowych przypadki podszywania się mnichów ladakhijskich kształconych w klasztorach tybetańskich
w Indiach pod uchodźców czy pozostawanie Tybetańczyków, którzy zawarli
związki małżeńskie z Ladakhami (obywatelami indyjskimi), przy statusie
uchodźcy zamiast bardzo łatwego w tym przypadku poddania się naturalizacji.
Oznaczałoby ono bowiem odcięcie dostępu do zagranicznego sponsoringu,
możliwości stypendialnych i wsparcia instytucjonalnego, jakie daje diaspora20.
Jednocześnie ważną rolę odgrywa tutaj kategoria rasy. Wielu Tybetańczyków
obawia się bowiem, że przyjęcie indyjskiego obywatelstwa mogłoby, paradoksalnie, pociągnąć za sobą ich wizerunkową degradację w społecznej hierarchii
19
Według Emily T. Yeh i Kungi T. Lamy Tybetańczycy zinternalizowali stereotyp „modelowej
mniejszości”. E.T. Ye h, K.T. L a m a, Hip-hop Gangsta or Most Deserving of Victims? Transnational Migrant Identities and the Paradox of Tibetan Racialization in the USA, „Environmental and
Planning A”, 38(2006), s. 809–829. Więcej na ten temat zob. N. B l o c h, Urodzeni uchodźcy...,
s. 403–482.
20
Przykładowo – do szkół. Tybetańczycy – przy wsparciu zarówno indyjskim, jak i międzynarodowym – stworzyli rozbudowany system edukacji na uchodźstwie, obejmujący ponad
80 szkół w Indiach, Nepalu i Bhutanie. Dzieci rodziców będących posiadaczami RC są w nich
kształcone nieodpłatnie, istnieje też możliwość uzyskania licznych stypendiów. Więcej na ten
temat zob. N. B l o c h, System świeckiej edukacji uchodźców tybetańskich w Indiach (na poziomie
podstawowym i średnim), „Problemy Humanistyki”, 12(2006), s. 59–71.
Natalia Bloch
202
Indii. Miałoby się to stać poprzez przypisanie do kategorii „ludności plemiennej”
o mongoloidalnych cechach, zamieszkującej stany na północnym wschodzie
kraju i postrzeganej – w wyobrażeniach Tybetańczyków – przez wielu Indusów
jako zacofani, dzicy „Inni”21.
Samorządność w obozach
W rezultacie istniejących uwarunkowań i ich wykorzystania przez uchodźców, po ponad pięćdziesięciu latach od powstania diaspory Tybetańczycy wciąż
w zdecydowanej większości mieszkają w obozach. Idea obozów na gruncie
studiów uchodźczych – zwłaszcza antropologii – została poddana miażdżącej
krytyce. Przy użyciu koncepcji Ervinga Goffmana opisywano je jako instytucje
totalne22, w których uchodźcy są koncentrowani, a następnie izolowani, kontrolowani i dyscyplinowani23. W rezultacie osoby umieszczane w ośrodkach recepcyjnych traktuje się jako niezdolne do decydowania o sobie samych, jako kogoś
pomiędzy dzieckiem a przestępcą, co prowadzi do pozbawienia ich sprawczości
i podmiotowości24, czyli do sprawowania nad nimi władzy w rozumieniu Michela
Foucaulta. Tak jak system sądownictwa „tworzy” więźnia25, tak reżim uchodźczy
„tworzy” uchodźcę już poprzez samo jego zdefiniowanie26. Jak zatem Tybetańczykom żyjącym w Indiach udało się uniknąć tej formy podporządkowania?
Wydaje się, że – paradoksalnie – właśnie dzięki nieratyfikowaniu przez
władze indyjskie Konwencji ONZ dotyczącej statusu uchodźców. Niezwiązany
regulacjami ONZ Jawaharlal Nehru – premier Indii w czasie, gdy Tybetańczycy
przybyli na uchodźstwo – umożliwił diasporze tybetańskiej samorządność
na terenie obozów powstałych na obszarach wydzierżawionych od rządów
stanowych, oczywiście w granicach obowiązującego w Indiach prawa. W oboTa ż, Urodzeni uchodźcy..., s. 280–281.
E. G o f f m a n, Instytucje totalne. O pacjentach szpitali psychiatrycznych i mieszkańcach
innych instytucji totalnych, przeł. O. Waśkiewicz, J. Łaszcz, Gdańsk 2011.
23
Zob. np. L.H. M a l k k i, Refugees and Exile..., art. cyt.
24
A.-B. S t e e n, Varieties of the Tamil Refugee Experience in Denmark and England, Copenhagen 1993.
25
M. Fo u c a u l t, Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, przeł. T. Komendant, Warszawa 1993.
26
Edwin Ardener pisał, że już sam „związek pomiędzy klasyfikującym i klasyfikowanym
należy do sfery relacji władzy”. E.W. A r d e n e r, Tożsamość i utożsamianie, przeł. Z. Mach, w: Sytuacja mniejszościowa i tożsamość, red. Z. Mach, A. Paluch, Kraków 1992, s. 29–30 („Zeszyty
Naukowe UJ, Prace Socjologiczne”, t. 29, z. 15). Nazywanie danej grupy ludzi „uchodźcami”
niesie za sobą ich etykietowanie, tj. odgórne przypisanie im szeregu zobiektywizowanych cech.
Zob. R. Z e t t e r, Labelling Refugees: Forming and Transforming a Bureaucratic Identity, „Journal
of Refugee Studies”, 4(1991), nr 1, s. 39–62; t e n ż e, More Labels, Fewer Refugees: Remaking the
Refugee Label in an Era of Globalization, „Journal of Refugee Studies”, 20(2007), nr 2, s. 172–192.
21
22
Wyobrażony status uchodźcy i niechciane obywatelstwo
203
zach tych Tybetańczycy, przy materialnym wsparciu federalnych i stanowych
władz indyjskich, ponadnarodowych i zagranicznych organizacji pomocowych
i różnorakich grup wsparcia oraz indywidualnych sponsorów, utworzyli własne
instytucje – przedszkola, szkoły, domy spokojnej starości, ośrodki opieki zdrowotnej, stowarzyszenia itd. – w większości działające pod auspicjami rządu
uchodźczego. Obozy przekształciły się w sprawnie zorganizowane i z czasem
względnie samowystarczalne osady, których obraz znacznie odbiega od tego
znanego nam z obozów działających pod zewnętrznym nadzorem.
Dawa Norbu, uchodźczy historyk i antropolog tybetański, twierdzi, że to
właśnie „rdzenne przywództwo” i samodzielna społeczna organizacja stały
się podstawą udanej adaptacji Tybetańczyków w Indiach i że idea ta powinna
być wskazówką dla innych społeczności uchodźczych na świecie27. Innymi
słowy, samorządność zagwarantowana Tybetańczykom przez kraj przyjmujący
umożliwiła im stanie się bardziej sprawczymi w ramach międzynarodowego
reżimu uchodźczego (International Refugee Regime), jak nazywają badacze
sieć relacji władzy, w którą uwikłane są osoby objęte silnie upolitycznionym
systemem ochrony uchodźców z jego przepisami prawnymi, porozumieniami,
instytucjami, procedurami i praktykami28.
Niepożądane obywatelstwo
Postrzeganie tybetańskości przez pryzmat bycia uchodźcą prowadzi do
powstawania w diasporze fałszywych wyobrażeń na temat możliwości uzyskania
indyjskiego obywatelstwa29. Większość Tybetańczyków urodzonych w Indiach
wierzy, że nie ma legalnej drogi, aby stać się indyjskim obywatelem i podaje to
jako ewidentny przykład dyskryminacji, co stawia ich w pozycji „ofiar najbardziej zasługujących na wsparcie” (the most deserving victims)30. Jakiekolwiek
podejmowane przeze mnie próby zasugerowania moim rozmówcom, że taki
stan rzeczy jest rezultatem nieoficjalnego porozumienia zawartego pomiędzy
rządem uchodźczym a rządem Indii, na mocy którego zapis o prawie ziemi
z Citizenship Act nie dotyczy Tybetańczyków, spotykały się z oburzeniem
D. N o r b u, The Settlements: Participation and Integration, w: Exile as Challenge. The Tibetan Diaspora, eds. D. Bernstorff, H. von Welck, New Delhi 2004, s. 199; t e n ż e, Refugees from
Tibet. Structural Causes of Successful Settlements, „The Tibet Journal”, 2, Summer 2001, s. 3–25.
28
R.A. Z o l b e r g, A. S u h r k e, S. A g u a y o, Escape from Violence: Conflict and the Refugee
Crisis in the Developing World, Oxford 1989.
29
Zob. J.M. H e s s, Statelessness and the State: Tibetans, Citizenship, and Nationalist Activism
in a Transnational World, „International Migration”, 44(2006), nr 1, s. 84.
30
E.T. Ye h, K.T. L a m a, Hip-hop Gangsta..., art. cyt., s. 818.
27
Natalia Bloch
204
i udowadnianiem mi, że to nieprawda. Tymczasem rząd uchodźczy zastrzega
sobie prawo do wydawania tzw. zaświadczeń o braku zastrzeżeń (non-objection
letters), wymaganych od Tybetańczyków, którzy zdecydowaliby się na taki krok.
Są one jednak wystawiane niechętnie, gdyż, jak mówi jeden z tybetańskich
urzędników: „To byłoby całkowicie sprzeczne z celem, jaki sobie stawiamy –
a jest nim uzyskanie niepodległości dla naszego własnego kraju. Stanie się
obywatelem tutaj oznaczałoby, że się poddaliśmy”31. Gdyby Tybetańczycy
masowo uzyskiwali indyjskie obywatelstwo, nie tylko groziłoby to – według
tybetańskich elit – asymilacją ze społeczeństwem indyjskim, ale i odebrałoby
rządowi uchodźczemu moralną legitymizację do zabiegania o wolny Tybet,
do którego wszyscy uchodźcy pragną przecież powrócić.
Co ciekawe, przyjmowanie obywatelstw państw europejskich czy krajów
Ameryki Północnej u większości uchodźców, z którymi rozmawiałam, budzi
pozytywne odczucia, a władze uchodźcze, choć zaniepokojone „odpływem”
Tybetańczyków na Zachód, dostrzegają ich ważną rolę jako „ambasadorów”
Tybetu32. Judith M. Hess jest zdania, że przyjmowanie obywatelstw państw
zachodnich jest przykładem transnarodowych „wielorakich lojalności” w diasporze tybetańskiej33, ale nie tłumaczy to, dlaczego takich lojalności uchodźcy
nie odczuwają w stosunku do Indii. Moim zdaniem, Tybetańczycy traktują
obywatelstwa państw zachodnich instrumentalnie, podczas gdy obywatelstwo
indyjskie – ideologicznie i to rodzi różnice w ich podejściu do tej kwestii. W emigracji na „bardziej zielone pastwiska” na Zachodzie widzą oni nie tylko szansę
na poprawę swojej sytuacji materialnej, a co za tym idzie możliwość udzielania
wsparcia rodzinie, ale i – dzięki uzyskaniu obywatelstwa zachodniego państwa –
możliwość skutecznego lobbowania na rzecz kwestii tybetańskiej czy otrzymania
wizy do Tybetu i odwiedzenia, często po raz pierwszy w życiu, swojej ojczyzny.
Społeczeństwo mnogie i indyjski multikulturalizm34
Stosowanie przez Tybetańczyków tej swoistej strategii separacji nie
byłoby możliwe, gdyby nie sprzyjał temu model społeczeństwa indyjskiego,
E. R o y, Tibetan Refugees to Cast Votes, „Express India”, 19 March 2002, za: J.M. H e s s,
Statelessness and the State..., art. cyt., s. 85.
32
J.M. H e s s, Statelessness and the State..., art. cyt., s. 91–92.
33
Tamże, s. 96.
34
Zob. N. B l o c h, Poza integracją. Separacja jako uchodźcza strategia adaptacji, postkolonialny model społeczeństwa mnogiego i indyjski multikulturalizm, w: Imigranci: między integracją
a izolacją, red. M. Buchowski, J. Schmidt, Poznań 2012, s. 171–186 („Prace Komitetu Nauk
Etnologicznych PAN”, t. 18).
31
Wyobrażony status uchodźcy i niechciane obywatelstwo
205
w którym różne grupy etniczne konstytuujące indyjską wielokulturowość
funkcjonują w dużej mierze autonomicznie. Nie integrują się w wymiarze
kulturowym i społecznym, dążąc do podtrzymania własnej odrębności. Ich
wzajemne kontakty, odwołując się do zinterpretowanej koncepcji społeczeństwa mnogiego Johna S. Furnivalla, sprowadzają się często wyłącznie do tzw.
spotkań na placu targowym, czyli wymiany towarów i usług35. Tybetańczycy,
wciąż umiejętnie wykorzystujący międzynarodowe wsparcie, wypracowali
szereg form samozatrudnienia. Z jednej strony, stworzyli własne miejsca
pracy w obrębie diaspory (w administracji, edukacji itd.), z drugiej natomiast
zajęli niezagospodarowane nisze w indyjskiej gospodarce, takie jak handel
swetrami. Funkcjonują jednak w obrębie tego samego systemu instytucjonalno-prawnego, co inne grupy, akceptując indyjskie prawodawstwo i z reguły
nie wchodząc z nim w konflikt.
Biorąc pod uwagę kształtowaną historycznie etniczną, językową i religijną złożoność indyjskiego społeczeństwa, która coraz bardziej cechuje też
społeczeństwa europejskie wskutek procesów migracyjnych, trudno byłoby
odpowiedzieć na pytanie, do jakiej „kultury” przybysz miałby się adaptować.
Czy do większościowej „kultury hinduskiej”? Abstrahując od jej wewnętrznej
złożoności, a biorąc jedynie pod uwagę hermetyczność systemu kastowego,
byłoby to niemożliwe. A może do którejś z kultur różnych grup etnicznych,
z którymi sąsiadują obozy? Ale czy one same są zintegrowane z jakąś większą całością? Wydaje się zatem, że separacja – przy poszanowaniu przez
przybyszów prawa kraju przyjmującego oraz zapewnieniu im możliwości
funkcjonowania w wymiarze ekonomicznym – nie jest wcale takim złym
rozwiązaniem.
Jeśli nie obywatelstwo, to co?
Przedstawiony przeze mnie przykład pokazuje, że obywatelstwo wcale
nie musi być celem, do którego dążą uchodźcy i imigranci. Co więcej, nie
jest to wcale odosobniony „egzotyczny” przypadek z odległej od europejskiej rzeczywistości Azji. Zrealizowany między innymi przy moim udziale
projekt badawczy pt. „Cudzoziemcy w Polsce. Heterogeniczność kulturowa
ośrodków wielkomiejskich na przykładzie Poznania”36 pokazał, że najbardziej
35
J.S. F u r n i v a l l, Colonial Policy and Practice: A Comparative Study of Burma and Netherlands India, New York 1956, s. 304; zob. t e n ż e, Netherlands India. A Study of Plural Economy,
Cambridge 1944.
36
Projekt nr N N109 224836 sfinansowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa
Wyższego, zrealizowany w latach 2009–2012 pod kierownictwem prof. dr. hab. Michała Bu-
206
Natalia Bloch
pożądanym przez imigrantów, którzy wzięli udział w naszych badaniach,
statusem prawnym było nie obywatelstwo, ale zezwolenie na osiedlenie się.
Bardzo liczne były przypadki cudzoziemców, którzy mieszkali w Polsce po
kilkanaście, a nawet ponad dwadzieścia lat i wciąż nie posiadali polskiego
obywatelstwa ani nawet nie zamierzali się o nie ubiegać. Stosunkowo niskie
zainteresowanie naturalizacją zostało odnotowane przez badaczy migracji
w całym kraju37.
Tendencja ta jest również obserwowana w krajach europejskich, których
rezydenci posiadają takie same prawa ekonomiczne i socjalne, co obywatele,
za wyjątkiem praw politycznych na szczeblu państwowym. Tomas Hammar
proponuje nawet osobne pojęcie do opisu osób, które przebywają w kraju
przyjmującym legalnie, posiadają liczne związki z tym krajem, ale nie jego
obywatelstwo: denizens38. Dzieje się tak przypuszczalnie dlatego, że sami
obywatele państw należących do Unii Europejskiej coraz częściej rezygnują
z udziału w demokracji na szczeblu krajowym, w tym z czynnego prawa wyborczego, a coraz chętniej angażują się w działania oddolne39. Zmiany w podejściu
członków społeczeństw przyjmujących do kategorii obywatelstwa powinny
pociągnąć za sobą zmianę w myśleniu o integracji z takim społeczeństwem.
Warto byłoby zastanowić się, czy alternatywą dla naturalizacji nie mogłoby
być wdrożenie praktyk, które pozwoliłyby na aktywizację przybyszów w sferze
publicznej i współtworzenie przez nich lokalnej społeczności. Takim rozwiązaniem na poziomie Unii Europejskiej jest prawo uczestnictwa w lokalnych
wyborach przysługujące wszystkim obywatelom państw członkowskich UE.
Pomijając czynnik wykluczający, którym – ponownie – jest tu obywatelstwo,
uznanie, że fakt zamieszkiwania przez osobę w danym miejscu stanowi podstawę do dania jej prawa wpływu na rzeczywistość, w której żyje, jest moim
zdaniem właściwym kierunkiem myślenia.
chowskiego w Centrum Badań Migracyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Pełne opracowanie wyników badań można znaleźć w: Migracje a heterogeniczność kulturowa. Na
podstawie badań antropologicznych w Poznaniu, red. M. Buchowski, J. Schmidt, Poznań 2012
(„Poznańskie Studia Etnologiczne”, nr 10).
37
R. S t e f a ń s k a, Prawny wymiar integracji, w: Transformacja nieoczywista. Polska jako
kraj imigracji, red. A. Górny, I. Grabowska-Lusińska, M. Lesińska, M. Okólski, Warszawa 2010,
s. 199–201.
38
T. H a m m a r, Democracy and the Nations State: Aliens, Denizens and Citizens in a World
of International Migration, Avebury 1990. Hammar wyprowadza to pojęcie od starego angielskiego słowa z połowy XIX wieku, które oznaczało „uprzywilejowanych obcych niebędących
w pełni obywatelami”.
39
N. B l o c h, M. B u c h o w s k i, A. C h w i e d u k, J. S c h m i d t, Wnioski końcowe, w: Migracje a heterogeniczność kulturowa..., dz. cyt., s. 272.