a9da1bec7a542bf625e09175393416c8.pdf

Media

Part of Małżeństwo chłopskie w XVIII-wiecznej wsi pańszczyźnianej / ETNOGRAFIA POLSKA 1979 t.23 z.1

extracted text
S

T

U

D

I

A

I

M

A

T

E

R

I

A

Ł

Y

„Etnografia P o l s k a " , t. X X I I I z. 1
I S S N 0071-1861

ANDRZEJ

WOŻNIAK

M A Ł Ż E Ń S T W A CHŁOPSKIE W X V I I I - W I E C Z N E J
WSI PAŃSZCZYŹNIANEJ
1

S Y T U A C J A NOWO ZAŁOŻONEJ

RODZINY

W e w s i pouwłaszczeniowej m o m e n t zawarcia małżeństwa otwierał
w p r a w d z i e n o w y etap w życiu młodych l u d z i , n i e oznaczał j e d n a k b y n a j ­
m n i e j samodzielności gospodarczej i społecznej. Z a n i m małżeństwo objęło
gospodarstwo, pozostawało często przez w i e l e l a t w r a m a c h s t r u k t u ­
r a l n y c h r o d z i n y w i e l o p o k o l e n i o w e j . Rodzina t a k a składała się z zamiesz­
kujących wspólnie 3 l u b więcej generacji, t j . s t a r y c h rodziców, i c h p o ­
żenionych dzieci, wnuków i e w e n t u a l n i e prawnuków. Prowadziła ona
niepodzielone gospodarstwo r o l n e i domowe, którego głową i p r a w n y m
właścicielem był ojciec — przedstawiciel najstarszej generacji. Jeszcze
w początkach bieżącego stulecia n a K u r p i a c h nowo założona rodzina czę­
sto pozostawała w e wspólnocie gospodarczej z r o d z i c a m i przez 10-15 l a t .
N o w a rodzina miała w p r a w d z i e — pisze D . M a r k o w s k a — „Swoje własne
z i n d y w i d u a l i z o w a n e m i e n i e w postaci posagu żony oraz zapowiedź o k r e ­
ślonych rozmiarów ziemi, jaką będzie dziedziczył mąż, lecz wszystkie
dobra pozostawały częścią składową funkcjonującą w organizmie w i e l o ­
pokoleniowego g o s p o d a r s t w a "
Podobnie przedstawiała się sytuacja
w w y p a d k u wspólnego gospodarowania ojca z d w o m a żonatymi s y n a m i .
W czasie t r w a n i a t a k i e j wspólnoty gospodarczej wszystko, co zostało n a ­
b y t e wysiłkiem całej rodziny, stanowiło własność wspólną. Własnością
indywidualną p a r y małżeńskiej było t y l k o to, co zostało zakupione
z e w e n t u a l n y c h zarobków poza gospodarstwem rodziców. Konieczność
spłat r o d z i n n y c h (np. d l a p o w y d a w a n y c h za mąż sióstr) wymagała n i e ­
k i e d y znacznych, j a k n a ówczesne możliwości gospodarstwa chłopskiego,
ilości gotówki. Pozostawanie w rodzinie w i e l o p o k o l e n i o w e j oszczędzało
w i e l u wydatków n a i n w e s t y c j e związane z założeniem nowego gospo2

1

Artykuł poniższy s t a n o w i drugą część o p r a c o w a n i a ; część p i e r w s z a d r u k o w a n a

była w „Etnografii P o l s k i e j " , t. X X I I , z. 1: 1978.
2

Kurpie.

D. M a r k o w s k a ,
Puszcza

Zielona,

Rodzina

wiejska

na terenie

dawnej

t. I I I , W r o c ł a w 1965, s. 116-117.

Puszczy

Zielonej,

[w:]

154

ANDRZEJ

WOZNIAK

darstwa, co p r z y n i s k i m poziomie codziennej k o n s u m p c j i i zasadzie samożywienia w e własnym gospodarstwie, pozwalało n a szybsze zgroma­
dzenie koniecznych n a spłaty pieniędzy. Właśnie o w a taniość takiego
sposobu b y t o w a n i a powodowała, że w i e l o l e t n i e gospodarowanie z r o d z i ­
cami, „wysługiwanie gospodarki u ojców", było w znacznej mierze a k ­
ceptowane przez młodszą generację i należało do zjawisk powszechnych.
Z przytaczanych przez D . Markowską materiałów a n k i e t o w y c h w y n i k a ,
że/w niektórych wsiach k u r p i o w s k i c h jeszcze w r o k u 1962 ponad 5 5 %
małżeństw w 6-10 l a t po ślubie pozostawało w e wspólnym z j e d n y m l u b
d w o j g i e m rodziców g o s p o d a r s t w i e .
3

W X V I I I - w i e c z n e j w s i mazowieckiej zasadniczą formą r o d z i n y chłop­
skiej była rodzina d w u p o k o l e n i o w a . Rodzina w i e l o p o k o l e n i o w a występo­
wała t a m , szczególnie w porównaniu z czasami pouwłaszczeniowymi,
stosunkowo rzadko. Z przeszło 700 r o d z i n chłopskich w 47 wsiach z róż­
n y c h terenów Mazowsza, w s t o s u n k u do których źródła zawierały względ­
nie dokładne dane dotyczące r o d z i n y , j e d y n i e 8 , 7 % stanowiły r o d z i n y
w i e l o p o k o l e n i o w e . Te 47 w s i można ze względu n a i c h przynależność
podzielić n a t r z y g r u p y . Wielką własność ziemską (oczywiście biorąc
pod uwagę stosunki mazowieckie) reprezentują należące do Radziwiłłów
dobra nieborowskie, składające się z 8 w s i oraz graniczące z n i m i i bę­
dące w dzierżawie emfiteutycznej u t e j samej r o d z i n y starostwo b o l i m o w ­
skie (miasteczko Bolimów i cztery wsie). D o średniej i mniejszej wła­
sności ziemskiej zaliczyć można grupę 20 w s i rozsianych na obszarze
n i e m a l całego M a z o w s z a . Leżące w p a r a f i i Winnickiej (okolice Płocka)
15 n i e w i e l k i c h w s i to przeważnie charakterystyczna d l a Mazowsza wła­
sność cząstkowa. Między t y m i trzema g r u p a m i w s i występują znaczne
różnice co do ilośoi zamieszkujących w n i c h r o d z i n w i e l o p o k o l e n i o w y c h .
W dobrach n i e b o r o w s k i c h łącznie ze starostwem b o l i m o w s k i m , z których
dane źródłowe są najdokładniejsze, r o d z i n y wielopokoleniowe stanowiły
9 , 8 % ogółu (357 rodzin). W g r u p i e d r u g i e j , reprezentującej głównie śred­
nią własność ziemską, j e d y n i e 3 , 6 % (ogółem 253 rodziny), co j e d n a k
traktować należy z p e w n y m i zastrzeżeniami. W trzeciej wreszcie g r u ­
pie — własności cząstkowej — 1 7 , 3 % (ogółem 98 rodzin).
4

3

8

z

M a r k o w s k a ,

obojgiem

rodziców

op. cit,

s. 117-119. W

( 2 5 % małżeństw)

w y p a d k u wspólnego

kierownictwo

gospodarowania

gospodarstwem

i prawo

dejmowania

d e c y z j i e k o n o m i c z n y c h było już j e d n a k podzielone między obie

racje, a w

przypadku gospodarowania

po­

gene­

z j e d n y m z rodziców f a k t y c z n y m k i e r o w n i ­

k i e m g o s p o d a r k i był p r z e d s t a w i c i e l g e n e r a c j i młodszej.
4

D l a uproszczenia nie wprowadzam

t u podziału n a małżeństwa

gospodarujące

z dwojgiem

i z j e d n y m z rodziców. Z a rodzinę wielopokoleniową

będziemy

żali

której

z

taką, w

chociaż j e d n o

z rodziców

mieszkało

wspólnie

uwa­

pożenionymi

dziećmi.
5

Z

pewnymi

zastrzeżeniami

Bazylego Walickiego,
zowieckiej.

z a l i c z o n y został

należącego w

owym

do

tej g r u p y

klucz

czasie do najzamożniejszej

łęczeszycki

szlachty m a ­

MAŁŻEŃSTWA

CHŁOPSKIE

W XVIII

165

W.

Nasuwa się pytanie, co jest p o w o d e m t y c h różnic? W p r z y p a d k u w s i
d r u g i e j g r u p y , j a k już wsponiniano, z p e w n y m i zastrzeżeniami należy
traktować same materiały źródłowe . Stanowią j e inwentarze dóbr z l a t
1718-1785, w większości j e d n a k z I połowy X V I I I w . I n w e n t a r z e w s i
z I I połowy X V I I I w . ujęte są n a ogół w formę tabelaryczną, sporządzone
starannie, a wiadomości o rodzinach chłopskich są w n i c h dość dokładne
(tak n p . w i n w e n t a r z u z dóbr łęczeszyckich istnieje specjalna r u b r y k a
n a u w a g i , gdzie podawane są m . i n . informacje dotyczące losu l u d z i
starych, n i e mieszkających z r o d z i n a m i ) . Znacznie m n i e j starannie spo­
rządzane były i n w e n t a r z e z I połowy X V I I I w . Jest zresztą p r a w d o p o ­
dobne, że p r z y opisie r o d z i n chłopskich pomijano n i e k i e d y s t a r y c h r o ­
dziców, szczególnie jeśli n i e b y l i już z d o l n i do pracy, stąd też być może
i odsetek r o d z i n w i e l o p o k o l e n i o w y c h w t y c h i n w e n t a r z a c h jest n i s k i .
M n i e j natomiast prawdopodobne w y d a j e się przypuszczenie, że m a m y
t u do czynienia ze z m i a n a m i w s t r u k t u r z e r o d z i n y chłopskiej zacho­
dzącymi w ciągu X V I I I w., t j . w t y m w y p a d k u ze zwiększaniem się w I I
połowie stulecia ilości r o d z i n w i e l o p o k o l e n i o w y c h .
6

Interesujące dane n a t e m a t częstotliwości występowania r o d z i n w i e ­
l o p o k o l e n i o w y c h zawierają wyjątkowo dokładne i n w e n t a r z e dóbr niebor o w s k i c h i starostwa bolimowskiego z I I połowy X V I I I w . Posiadają one
m . i n . osobne r u b r y k i , w które w p i s y w a n o mieszkających z gospodarzami
i c h ojców i m a t k i . W o b u t y c h dobrach łącznie r o d z i n y w i e l o p o k o l e n i o ­
w e stanowiły 9 , 8 % ogółu. Jeśli j e d n a k będziemy rozpatrywać j e o d ­
dzielnie, to okaże się, że w samych dobrach n i e b o r o w s k i c h n a ogólną
liczbę 244 r o d z i n w i e l o p o k o l e n i o w y c h było 6,6%, zaś w liczących 113 r o ­
d z i n czterech wsiach starostwa bolimowskiego (w t y m j e d n a wieś w o l ­
n y c h budników) — 15,5%. W dobrach n i e b o r o w s k i c h r o d z i n y w i e l o ­
pokoleniowe występowały przede w s z y s t k i m w g r u p i e 104 gospodarstw
k m i e c y c h , gdzie stanowiły 14,4%. W 41 rodzinach zagrodniczych było i c h
2,4%, a wśród 84 r o d z i n rzemieślników i komorników t y l k o 1,2%. Po­
dobnie przedstawiała się sytuacja w starostwie b o l i m o w s k i m oraz w oma­
w i a n y c h wcześniej wsiach reprezentujących średnią własność ziemską.
Obliczenia

6

Podstawę

częstotliwości

źródłową

do

występowania

obliczeń

wielkości

rodzin

rodzin

stępujące materiały źródłowe: 1. A G A D

(Archiwum

wum

Gosp.

Radziwiłłów

z Nieborowa

(Akta

wielopokoleniowych

chłopskich

stanowiły

na­

Główne A k t D a w n y c h ) :

Archi­

S t a r s z e ) , p. 30 I I n w e n t a r z e

p. 4-5,

A r c h i w u m z Małej W s i I A/115; C a s t r . C i e c h a n . r e i . I I 17, k. 230-234v, r. 1718; C a s t r .
C i e c h a n . r e i . I I 34, k. 805-806, r. 1741; C a s t r . C i e c h a n . r e i . I I 53, k. 35-38v, r. 1732,
k.

195-196, X V I I I

w . ; C a s t r . Z a c r o c z . , r e i . 16, k. 627-629v, r. 1729; C a s t r . ' Z a c r o c z .

r e i . 33, k. 637-638, r. 1739; C a s t r . Z a c r o c z . r e i . 61, k. 676-694, r. 1759 ( D o b r a n i e borowskie

i 20 w s i w

powiatach:

borskim,

przasnyskim,

wyszogrodzkim,

w

Płocku: L i b e r

baptisatorum

c i e c h a n o w s k i m , grójeckim, n o w o m i e j s k i m ,
zakroczymskim).

et mortuorum

ab a n n o

2. A r c h i w u m

1768-1831 p a r o c h i a e

censis, s y g n . 1297, k. 72 i nast. (15 w s i w o k o l i c a c h Płocka).

niedz-

Diecezjalne
Winni -

156

ANDRZEJ

WOZNIAK

w 15 wsiach p a r a f i i Winnickiej dokonano n a podstawie Regestru
parafianów Winnickich...
z 1.783 r. Regestr... zawiera w p r a w d z i e i n f o r m a c j e
dokładne, ale jednocześnie jednostronne, bo dotyczące wyłącznie s t r u k ­
t u r y i liczebności r o d z i n chłopskich bez określenia wielkości czy cho­
ciażby k a t e g o r i i i c h gospodarstw.
W s p o m n i a n o już, że dążąc do zwiększenia ilości pańszczyzny dwór
starał się osadzać młode małżeństwa chłopskie n a gospodarstwach wkrót­
ce po ślubie, n i e k i e d y n a w e t w b r e w i c h w o l i . Możliwość osadzenia n a
gospodarstwie zależała o d tego, czy dwór posiadał rezerwę w o l n e j z i e m i
i wystarczającą ilość środków m a t e r i a l n y c h n a zagospodarowanie mło­
dego małżeństwa, t j . danie m u załogi, zasiewku, w y r e m o n t o w a n i e l u b
n a w e t w y b u d o w a n i e b u d y n k u mieszkalnego i gospodarczych. Największe
możliwości w t y m względzie miały oczywiście dobra należące do m a g n a t e r i i i bogatej szlachty — najmniejsze — szlachty cząstkowej, co mogłoby
tłumaczyć n i e w i e l k i odsetek r o d z i n w i e l o p o k o l e n i o w y c h w dobrach n i e b o r o w s k i c h i stosunkowo w y s o k i w e wsiach z okolic Płocka. Z k o l e i f a k t ,
że w starostwie b o l i m o w s k i m r o d z i n y wielopokoleniowe występowały
częściej niż w dobrach n i e b o r o w s k i c h , można p r z y n a j m n i e j częściowo
tłumaczyć niechęcią właścicieli ziemskich do większych i n w e s t y c j i w d o ­
b r a c h dzierżawionych.
Zastanawiając się n a d zagadnieniem częstotliwości występowania r o ­
d z i n w i e l o p o k o l e n i o w y c h , d l a uproszczenia n i e wydzieliłem dotychczas
r o d z i n gospodarujących z j e d n y m l u b d w o j g i e m s t a r y c h rodziców. D l a
uzupełnienia dodać j e d n a k należy, ¿e w większości przypadków najstar­
szą generację reprezentowało t y l k o jedno z rodziców — najczęściej m a t ­
k a l u b teściowa.
W y d a j e się jednak, że sam f a k t nieporównanie rzadszego niż w cza­
sach pouwłaszczeniowych występowania r o d z i n y w i e l o p o k o l e n i o w e j ńie
jest najważniejszy. W i e l e p r z e m a w i a za t y m , że sam m o d e l t a k i e j r o ­
d z i n y znacznie różnił się o d tego, j a k i znamy z końca X I X w . i początków
X X . Inaczej układały się w niej s p r a w y związane z k i e r o w a n i e m gospo­
d a r s t w e m , i n n a była pozycja poszczególnych j e j członków. Wśród odno­
t o w a n y c h w źródłach r o d z i n w i e l o p o k o l e n i o w y c h j e d y n i e w n i e l i c z n y c h
p r z y p a d k a c h gospodarzami b y l i przedstawiciele najstarszej generacji.
N a t e m a t s y t u a c j i młodego małżeństwa mieszkającego wspólnie z r o ­
d z i c a m i kierującymi gospodarstwem m a m y j e d y n i e k i l k a skąpych p r z e ­
kazów źródłowych, przeważnie ze wschodniej części ówczesnego w o j .
mazowieckiego, zawierających w z m i a n k i dotyczące i n d y w i d u a l n e g o m i e ­
n i a młodej p a r y (przede w s z y s t k i m b y d ł a ) i o d r a b i a n i a przez nią za
7

8

7

Liber

8

W i e ś K o s t k i w z i e m i n u r s k i e j , r. 1788, Z rontem

szawę
s.

baptisatorum

(zeznania

216; w .

oskarżonych

Czerzniewo

s y g n . 86, k. 58.

et mortuorum...

(wł.

z

k. 21 i n a s t .
marszałkowskim

przez

War­

Turska, Warszawa

1961,

lat

1787-1794),

opr. Z .

kapituły

płockiej),

r. 1780, Liber

revisionum...,

ADP,

MAŁŻEŃSTWA

CHŁOPSKIE W X V I I I

157

W.

rodziców pańszczyzny , a więc w y k o n y w a n i a prac najcięższych. N i e
miało t o j e d n a k c h a r a k t e r u „wysługiwania" gospodarstwa — n i e będą­
cego przecież własnością rodziców — było t o raczej w y c z e k i w a n i e n a
moment, k i e d y rodzice n i e będą już z d o l n i do jego prowadzenia. Ponie­
waż jednak, j a k w y n i k a z o m a w i a n y c h wcześniej materiałów źródłowych,
w większości r o d z i n w i e l o p o k o l e n i o w y c h gospodarzami b y l i młodzi mał­
żonkowie, przekazywanie i m gospodarstwa musiało następować przeważ­
nie wkrótce po ślubie. Ciekawą wzmiankę o p r z e k a z y w a n i u gospodar­
stwa zięciowi zawiera księga r e w i z j i dóbr kapituły pułtuskiej: „Stanisław
K a n i a osiadł chałupę po W a l e n t y m Kobusie, którego m a córkę za sobą
i r o l i d l a niego ustąpił... t y l k o z pszczół ż y j e " .
9

l 0

W w a r u n k a c h w s i pańszczyźnianej, k i e d y gospodarstwo w r a z z więk­
szością i n w e n t a r z a żywego i m a r t w e g o stanowiło własność d w o r u , jego
p r z e k a z y w a n i e było przede w s z y s t k i m przenoszeniem n a dzieci p r a w a
do zarządzania n i m . Były gospodarz, o i l e mieszkał nadal w r a z z dziećmi,
pozostawał n a i c h łaskawym chlebie l u b , jeżeli siły m u jeszcze n a t o
pozwalały, starał się znaleźć, j a k ów W a l e n t y Kobus, i n n e źródło u t r z y ­
mania. W sprawach gospodarstwa mógł s y n o w i czy zięciowi najwyżej
coś doradzić, lecz n i e rządzić — okres jego aktywności gospodarczej
kończył się w r a z z utratą pełni sił fizycznych, a więc znacznie wcześniej
niż w e w s i pouwłaszczeniowej, k i e d y trwał o n jeszcze wówczas, g d y o j ­
ciec — właściciel gospodarstwa, w y k o n y w a n i e większości robót p r z e k a ­
zywał dzieciom, sobie pozostawiając przede w s z y s t k i m zarządzanie n i m .
J . R u t k o w s k i w s w o i c h Studiach
nad położeniem włościan w Polsce
w XVIII
w. wyróżnia d w a sposoby wchodzenia w posiadanie gospodar­
s t w a : „przez swojego r o d z a j u odziedziczenie, na co musiał w p r o s t l u b
milcząca zgodzić się dwór, albo przez nadanie ze d w o r u " . Podkreślić
należy, że nadane m u gospodarstwo chłop musiał przyjąć w r a z ze wszyst­
k i m i związanymi z n i m powinnościami, choć n i e j e d n o k r o t n i e n i e był
w stanie i m podołać. Szczególnie t r u d n a była n p . sytuacja gospodarstwa
objętego przez n i e d a w n o ożenionego parobka, posiadającego n i e w i e l e wła­
snego d o b y t k u i środków m a t e r i a l n y c h , koniecznych do zagospodarowa­
n i a się. Trudności, które napotkało n o w o założone gospodarstwo, wiązały
się n i e t y l k o z niedostatkiem narzędzi, i n w e n t a r z a i pieniędzy, lecz
również — a może n a w e t przede w s z y s t k i m z b r a k i e m t a k i e j ilości rąk
do pracy, która wystarczałaby do odrobienia pańszczyzny i p r a c y w e
własnym gospodarstwie.
u

• W.
oskarżają.

K r z e c z k o w o -W y b r a n o w o ,

z.

nurska,

r.

Wieś

w

mrokach

kronik

osiemnastowieczna

1758, Z .

Turska,

sądowych,

Oskarżeni

Warszawa

I960,

s. 79.
1 0

W . Górki, r. 1779, Liber

1 1

J. Rutkowski,

1956, s. 171.

revisionum...,

Studia

z dziejów

A D P , s y g n . 86, k. 22. .
wsi polskiej

XVI-XVHI

w.,

Warszawa

158

ANDRZEJ

WOZNIAK

Trudności związane z zagospodarowaniem rozwiązywało w pewnej
mierze, choć n i e całkowicie, t z w . zapomaganie przez dwór. Rodzinie
przydzielano przeważnie chałupę i b u d y n k i gospodarcze, n i e zawsze
zresztą n o w e czy chociażby w y r e m o n t o w a n e . Dawano ziarno n a zasiewek
i t z w . załogę zróżnicowaną p o d względem wielkości w różnych dobrach.
W j e d n y c h ograniczała się ona do siły pociągowej (para wołów), w i n ­
n y c h dawano również konie, bydło, świnie, podstawowe narzędzia r o l ­
nicze. N i e zawsze jednak^ dwór przydzielał załogę jednocześnie z gospo­
d a r s t w e m , n i e k i e d y zaś dawał ją n a początek niepełną. N a w e t w w y p a d k u
o t r z y m a n i a całej załogi w j e j najbardziej rozbudowanej f o r m i e , n o w e
gospodarstwo mogło jeszcze przez p e w i e n czas odczuwać niedostatek
niektórych narzędzi, sprzętów czy i n w e n t a r z a . W p r z y p a d k u młodej
r o d z i n y złożonej z dwóch osób najbardziej wszakże i s t o t n y m pozostawał
p r o b l e m siły roboczej. W początkowym okresie własne gospodarstwo
wymagało szczególnie dużych nakładów pracy. Pola długo n i e u p r a w i a n e ,
często zarośnięte były k r z e w a m i czy n a w e t lasem, a t y l k o w niektórych
dobrach trzebiono j e n a koszt d w o r u . Jeżeli n a w e t były u p r a w i a n e za
opłatą t z w . czynszu zagonowego przez i n n y c h użytkowników, t o n i e d b a ­
ła u p r a w a doprowadzała j e do takiego wyjałowienia, że przez dłuższy
czas jeszcze n i e dawały plonów choćby zbliżonych do przeciętnych .
W niektórych dobrach chłop musiał sam l u b n a własny koszt dokonać
r e m o n t u b u d y n k u mieszkalnego i gospodarczych, jeżeli były one w złym
stanie. Oczywiście oprócz tego gospodarstwo musiało jeszcze odrabiać
pańszczyznę i świadczyć szereg i n n y c h powinności na rzecz d w o r u .
N i e k i e d y (ale wiadomości na t e n t e m a t są rzadkością) z w a l n i a n o mło­
d y c h gospodarzy n a krótki okres z połowy pańszczyzny, a w wyjątko­
w y c h w y p a d k a c h , w p i e r w s z y m r o k u n a w e t z całej . W niektórych
dobrach młodych gospodarzy zaliczano początkowo do niższej k a t e g o r i i ,
z c z y m wiązał się m n i e j s z y w y m i a r pańszczyzny. W dobrach łęczeszyck i c h Bazylego Walickiego młodzi (bezdzietni l u b mający małe dzieci)
gospodarze zaliczani b y l i przeważnie do k a t e g o r i i zagrodników, co ozna­
czało j e d y n i e mniejszą, w porównaniu z k m i e c i a m i i wyłącznie pieszą
pańszczyznę oraz b r a k załogi, gdyż wielkość gospodarstwa była t a k a sama
i wynosiła 1 w ł ó k ę . B r a k niestety danych, n a podstawie których można
byłoby stwierdzić, j a k i okres dawano t a m chłopom n a zagospodarowanie
się p r z y zmniejszonej pańszczyźnie. W l a t a c h 5 0 - t y c h X V I I I w . w e w s i
12

13

u

15

1 2

N p , w d o b r a c h W a l i c k i c h c z y Radziwiłłów.

1 3

P o r . n p . artykuł z „Monitora" pt. Uciążliwe,

danych...,

[...]

Próby

reform

włościańskich

w

niesprawiedliwe

Polsce

XVIII

wieku.

powinności
Wybór

pod­
źródeł,

w y d . S . Inglot, W r o c ł a w 1952.
1 4

O t a k i e j p r a k t y c e w s p o m i n a i n w e n t a r z s t a r o s t w a piaseczyńskiego z r o k u 1722,

A G A D , A r c h . G o s p . W i l a n o w s k i e — A n t e r i o r a 165.
15

Inwentarz

dóbr

Lęczeszyc,

Woli

i Wólki,

osiadłości

ich załóg i majątków..., z r. 1785, A G A D , A r c h . M.W.I A/115.

poddaństwa,

powinności,

MAŁŻEŃSTWA

CHŁOPSKIE

W XVIII

W.

159

Jeziora (w końcu stulecia stanowiącej własność B . Walickiego), okres
t e n n i e przekraczał prawdopodobnie 3 l a t .
Rozwiązywanie p r o b l e m u n i e d o s t a t k u siły roboczej przez n a j e m cze­
l a d z i n i e j e d n o k r o t n i e przekraczało możliwości młodych gospodarzy. Cze­
l a d z i trzeba było n i e t y l k o płacić, sprawiać przyodziewek, ale i dbać
° 3 J wyżywienie bardziej niż w w y p a d k u członków własnej r o d z i n y .
Ponieważ do o d r a b i a n i a pańszczyzny wysyłano przeważnie czeladź, zda­
rzało się, że p o b i c i przez ekonoma parobcy opuszczali służbę. O trudnoś­
ciach z u t r z y m a n i e m czeladzi w gospodarstwie chłopskim pisał w b r o ­
szurze O poddanych
polskich
J . P a w l i k o w s k i : „ G d y kmieć m a czworo
l u b pięcioro dzieci, czeladź wysławszy n a pańszczyznę, z swoją familią
może w czasie zaorać, w czasie zasiać, w czasie sprzątnąć. N i e c h n i e m a
dzieci, n a i c h miejsce czeladź trzymać m u s i , a co kosztuje czeladź i prze­
t o ubożeje... Dzieci wybaczą w niedostatku, czeladź się dopomina w s w y m
czasie" .
1 6

e

11

T a k więc dopiero odpowiednio „ludna" r o d z i n a chłopska mogła p o ­
dołać w s z y s t k i m obowiązkom pańszczyźnianym i utrzymać własne go­
spodarstwo. Posiadanie dzieci było wśród ludności w i e j s k i e j n i e t y l k o
obowiązkiem wynikającym z u t r w a l o n y c h przez tradycję, a jednocześnie
głoszonych przez Kościół poglądów n a Istotę małżeństwa, ale także k o ­
niecznością gospodarczą. Chociaż w i n w e n t a r z a c h dóbr n a ogół bardzo
s k r u p u l a t n i e o d n o t o w y w a n o ilość dzieci w poszczególnych rodzinach
chłopskich, t o j e d n a k przydatność t y c h d a n y c h do naszych celów jest
dosyć ograniczona. Są to b o w i e m dane mówiące j e d y n i e o liczbie dzieci
w rodzinie w momencie sporządzania inwentarza, a więc j e d y n i e w p e w ­
nej fazie j e j r o z w o j u , n i e zaś n a przestrzeni całego czasu t r w a n i a mał­
żeństwa. Zresztą n a w e t i one n i e są pełne, gdyż większość i n w e n t a r z y
w y k a z u j e j e d y n i e potomstwo mieszkające a k t u a l n i e z rodzicami. P o m i ­
jane są n a ogół dzieci oddane n a służbę, pożenieni synowie, p o w y d a w a n e
za mąż c ó r k i .
N a podstawie t y c h niepełnych danych możemy wyciągnąć pewne
w n i o s k i dotyczące wielkości r o d z i n chłopskich i l i c z b y dzieci mieszka­
jących z rodzicami. Materiały źródłowe z I I połowy X V I I I w . pozwalają
wnioskować, że przeciętna liczba członków r o d z i n y zamieszkujących
1S

1 6

w

W

r o k u 1759 p o p r z e d n i

właściciel J e z i o r y , M . Wyszyński t a k pisał do b r a t a

liście dotyczącym n o w o osadzonego

chłopa: „przychodzi do m n i e żaląc się żem

go podał n a t r z y d n i [odrobku — A . W.], co być n i e mogło, ponieważ n i e z a s i a n o m u
tylko n a d w a dni... J e s z c z e tedy t e n K a l i x t n i e może być do t r z y d n i o w e j pociągniony
roboty póki r o k t r z e c i n i e w y n i j d z i e i z a s i e w k u należytego n i e odbierze i załogi...",
A G A D , A r c h . M . W. I A/57, r. 1759.
"

Próby

1 8

Dokładniejsze d a n e n a t e m a t dzietności kobiet, śmiertelności niemowląt i d z i e ­

reform...,

s. 123.

c i , można byłoby p r a w d o p o d o b n i e uzyskać p r z e z szczegółową analizę z a c h o w a n y c h
ksiąg p a r a f i a l n y c h , a l e w y m a g a ł o b y to o s o b n y c h studiów.

160

ANDRZEJ

WOZNIAK

w j e d n y m gospodarstwie wynosiła wówczas około 4 osób. Różnice między
d o b r a m i należącymi do różnych k a t e g o r i i własności -ziemskiej z trzech
województw m a z o w i e c k i c h są stosunkowo n i e w i e l k i e . W należących do
Radziwiłłów dobrach n i e b o r o w s k i c h (ziemia sochaczewska) przeciętna
ilość osób w rodzinie chłopskiej wynosiła 3 , 7 1 - W k l u c z u łyszkowickim
Księstwa Łowickiego (dobra a r c y b i s k u p s t w a gnieźnieńskiego) — 3,86,
w s k i e r n i e w i c k i m — 3,64, a w zduńskim — 3,98 . Nieco wyższa była
przeciętna w k l u c z u łęczeszyckim należącym do B . Walickiego (ziemia
czerska) — 4,31 , czy w składających się z p a r u w s i i położonych w zie­
m i zakroczymskiej dobrach strzembowskich — 4 , 3 4 . Stosunkowo n a j ­
liczniejsze były r o d z i n y chłopskie w 15 wsiach szlachty cząstkowej z oko­
l i c Płocka, gdzie przeciętna ilość osób w rodzinie wynosiła około 4,63 .
Przeciętna d l a w s z y s t k i c h -dóbr ilość dzieci w rodzinie wynosiła około 2.
19

го

21

22

2S

i Najniższa była w dobrach n i e b o r o w s k i c h — 1,72, nieco wyższa
w t r z e c h kluczach Księstwa Łowickiego: w łyszkowickim — 2,0, w s k i e r ­
n i e w i c k i m — 1,96, zduńskim — 2,0, wsiach z okolic Płocka — 2,35,
w dobrach strzembowskich 2,40 i w dobrach łęczeszyckich — 2,60 ?*.
Znacznie większe różnice i t o w obrębie j e d n y c h dóbr w y s t ę p o w a ł y
między r o d z i n a m i chłopskimi poszczególnych k a t e g o r i i . T a k n p . w dob­
r a c h n i e b o r o w s k i c h przeciętnie w rodzinie kmiecej osadzonej t a m n a
1 włóce było 4,91 osób, dzieci zaś 2,74, w rodzinie zagrodniczej (1/2 w ł ó ­
k i ) odpowiednio 4,29 i 2,26, w komorniczej (łącznie z rzemieślnikami)
3,08 i 1,35. Podobne różnice między poszczególnymi k a t e g o r i a m i wystę­
powały również w dobrach łęczeszyckich i strzembowskich. W dobrach
n i e b o r o w s k i c h najczęściej występowała rodzina k m i e c a z 2 dzieci, a zagrodnicza i k o m o r n i c z a z 1 d z i e c k i e m . Wśród k m i e c y c h , częściej niż
w p r z y p a d k u pozostałych k a t e g o r i i , występowały r o d z i n y wielodzietne.
N p . r o d z i n y posiadające 3-5 dzieci stanowiły w t e j g r u p i e około 4 5 % ,
w k a t e g o r i i zagrodników 3 9 % , a wśród komorników j e d y n i e około 1 5 % .
25

19

Inwentarz

dóbr

nieborowskich

w roku

1788 sporządzony, A G A D

Arch. R a ­

dziwiłłów z N i e b o r o w a ( A k t a G o s p . S t a r s z e ) p. 30 I I n w e n t a r z e . •
3 0

J. Topolski,

arcybiskupstwa

Położenie

gnieźnieńskiego,

i walka

Inwentarz

dóbr

Łęczeszyc,

22

Inwentarz

dóbr

Strzembowa

23

Liber

21

klasowa

cfitopóio го

XVIII

w. w

dobrach

W a r s z a w a 1956.
Woli

i Wólki...

z r. 1785, A G A D ,

A r c h . M . W.

I

A/115.
baptisatorum

z r. 1759, C a s t r . Z a c r o c z . r e i . 61, k. 676-694.

et mortuorum...

ABP,

s y g n . 1297, k . 72 i n a s t . P o d o b n a

była s y t u a c j a , choć ze względu n a fragmentaryczność

danych trudno

t u operować

dokładnymi l i c z b a m i , w e w s i a c h d r o b n e j i cząstkowej s z l a c h t y n a w s c h o d n i m

Ma­

zowszu.
2 4

P o r . p r z y p i s 20-22.

2 6

W

wypadku

r o d z i n z a g r o d n i c z y c h występuje z j a w i s k o

t z w . bimodalności, t j .

j e d n a k o w o często występują w tej g r u p i e r o d z i n y z j e d n y m i z t r o j g i e m
wskazywałoby, że zbiorowość j e s t n i e j e d n o r o d n a .

dzieci, co

R o d z i n y z 1 d z i e c k i e m to p r a w ­

dopodobnie chłopi n i e d a w n o o s a d z e n i n a g o s p o d a r s t w a c h .

MAŁŻEŃSTWA

CHŁOPSKIE W X V I I I

161

W.

Rodziny z 6 i więcej dziećmi występowały n i e m a l wyłącznie w k a t e g o r i i
k m i e c i , zaś bezdzietne najczęściej wśród komorników.
Zastanówmy się, j a k i e były p r z y c z y n y t y c h różnic. W rodzinach
k m i e c y c h zapotrzebowanie n a siłę roboczą było większe niż w i n n y c h ,
zarówno ze względu na większe gospodarstwo własne, j a k i wyższy w y ­
m i a r pańszczyzny. Córki i synowie k m i e c i przeważnie pozostawali
w związku z t y m w r o d z i c i e l s k i m gospodarstwie i rzadziej szukali służby
u i n n y c h gospodarzy czy w e dworze. Wśród zagrodników zapotrzebo­
w a n i e na siłę roboczą było nieco mniejsze, a ponadto więcej było r o d z i n
prawdopodobnie n i e d a w n o osadzonych, t j . młodych małżeństw, bezdziet­
n y c h l u b z niewielką ilością małych dzieci. Prawidłowość t a k a występuje
znacznie wyraźniej niż w dobrach nieborowskich, w starostwie b o l i m o w ­
s k i m i k l u c z u łęczeszyckim.
4

Stosunkowo najłatwiej, j a k się wydaje, wyjaśnić można mniejszą
przeciętnie ilość dzieci w k a t e g o r i i komorników. Były t o z jednej s t r o n y
r o d z i n y przeważnie niepełne — głównie w d o w y z dziećmi l u b samotne,
z d r u g i e j zaś n i e t y l k o n i e istniała t a m gospodarcza konieczność z a t r z y ­
m y w a n i a dzieci w domu, lecz na odwrót, koniecznością było oddawanie
ich, nieraz bardzo wcześnie, n a służbę.
Wspomniano już, że obliczona n a podstawie d a n y c h źródłowych prze­
ciętna ilość dzieci w rodzinach chłopskich n i e odzwierciedla w pełni s t a n u
faktycznego. Wziąwszy p o d uwagę, że źródła n i e wykazują na ogół dzieci
przebywających poza gospodarstwem rodziców przyjąć należy, że p r z e ­
ciętna t a była nieco wyższa.
Na t e m a t l i c z b y urodzeń n i e d y s p o n u j e m y żadnymi d a n y m i , ale p r a w ­
dopodobnie była ona n i e mniejsza niż w I I połowie X I X w . Znacznie
natomiast wyższa, ze względu n a fatalne w a r u n k i higieniczne, niedoży­
w i e n i e i częste występowanie chorób epidemicznych, była śmiertelność
niemowląt i d z i e c i . Sprawa t a wiąże się z zagadnieniem o p i e k i n a d
niemowlętami, i c h żywienia, zabiegów h i g i e n i c z n y c h i p r o f i l a k t y c z n y c h
mających n a celu uniknięcie schorzeń, t j . całym szeregiem czynności n a ­
leżących do f u n k c j i p r o k r e a t y w n y c h r o d z i n y . W X V I I I - w i e c z n y c h źród­
łach z t e r e n u Mazowsza wiadomości tego r o d z a j u b r a k n i e m a l zupełnie.
W l i t e r a t u r z e publicystycznej tego okresu możemy znaleźć j e d y n i e parę
fragmentów mówiących w sposób ogólnikowy o w a r u n k a c h higienicz­
n y c h , w j a k i c h przychodziły n a świat i wychowywały się dzieci chłop26

2 8

E k s p a n s j a demograficzna,

w s z y s t k i m z e zmniejszającą
konsekwencją

j a k a nastąpiła po uwłaszczeniu,

się śmiertelnością

pewnego polepszenia

wiąże się

się w a r u n k ó w

bytowych

w s i polskiej,

s z y m n a s i l e n i e m e p i d e m i i itp. Np. w l a t a c h 1768-1908 ludność M a z o w s z a
się p o n a d d w u k r o t n i e , t j . z 1,8 do 3,7 m i n mieszkańców (por. I.
A.

Zahorski,

J. Łukasiewicz,

1526-1914, W a r s z a w a 1968, s. 277).
11 — E t n o g r a f i a P o l s k a X X I I I

Cztery

przede

niemowląt i d z i e c i , co z k o l e i j e s t

wieki

Mazowsza.

mniej­

zwiększyła

G i e j s z t o r o w a ,
Szkice

z

dziejów

162

ANDRZEJ

WOZNIAK

skie, o b r a k u o p i e k i n a d n i m i ze s t r o n y przeciążonych pracą r o d z i c ó w .
Sporo i n f o r m a c j i o w y c h o w a n i u dzieci w p i e r w s z y m okresie i c h życia
podaje K i t o w i c z , ale j e d y n i e n i e w i e l k a i c h część odnosi się do dzieci
chłopskich. Podobnie j a k współcześni m u publicyści, w s p o m i n a m . i n .
K i t o w i c z o b r a k u o p i e k i n a d dziećmi w rodzinach chłopskich* o i c h
n i e z d r o w y m i n i e h i g i e n i c z n y m , nawet według ówczesnych pojęć, ż y w i e ­
n i u . Stosunkowo bogate materiały do interesującego nas zagadnienia
zawierają p u b l i k o w a n e dotychczas j e d y n i e w n i e w i e l k i c h f r a g m e n t a c h
prace A d a m a Bućkiewicza. Wiadomości w n i c h zawarte, oparte n a o b ­
serwacjach autora z początku l a t 3 0 - t y c h X I X w., a uzupełnione m a t e ­
riałami z e b r a n y m i w l a t a c h 1856-1863 pochodzą głównie z mieszanych
pod względem e t n i c z n y m , polsko-białoruskich terenów w okolicach So­
k ó ł k i . N a prace Bućkiewicza, choć n i e dotyczą one bezpośrednio M a ­
zowsza, powołamy się t u przede w s z y s t k i m dlatego, że materiały tego
r o d z a j u z okresu przeduwłaszczeniowego są rzadkością, niezależnie o d
t e r e n u z jakiego pochodzą. Zresztą, j a k można stwierdzić n a podstawie
współczesnych badań etnograficznych, pod względem k u l t u r o w y m t e r e n
t e n n i e w y k a z u j e z b y t w i e l k i c h różnic w stosunku do obszarów w s c h o d ­
niego Mazowsza.
27

2 8

29

W e w s i t r a d y c y j n e j kobieta w i e j s k a w okresie ciąży przestrzegać m u ­
siała w i e l u nakazów i zakazów mających zabezpieczyć z d r o w i e i pomyśl-

2 7

D o c i e k a w s z y c h należy f r a g m e n t

dzeń nowe
„Chłopek

roztrząsanie

do reformy

zaś od m o m e n t u

z anonimowej

rządu krajowego

urodzin

w

jednej

b r o s z u r y pt. Starych

służące, w y d a n e j

z bydlętami

uprze­

w r o k u 1790:

smrodliwej

chowa

się

c h a c i e , czołgając się po z i e m i w i d z i t y l k o króliki l u b d o m o w e p t a c t w o ,

rzadko

po

skończonym r o k u matkę, a d a l e k o m n i e j ojca, bo tego n o c s z a r a z d o m u n a p a ń ­
szczyznę wypędza, a n o c z n o w u c i e m n a upadłego z p r a c y n a siłach n a m o m e n t a l n y
s p o c z y n e k p r o w a d z i . I t a k o w o najprzód d z i e c k o poddańca przepędziwszy w e łzach
i

samotnej

nędzy p i e r w s z e

szczerze w

domu

w i e k u s w o j e g o c h w i l e , p r z y c h o d z i aż do l a t 7 ; t u już

r o d z i c o m albo k r e w n y m posługiwać z a c z y n a , a l e najwięcej

w i s k i e m t r z o d y zajęty zostaje", Próby
2 8

J. K i t o w i c z ,

Opis

reform...,

obyczajów

past­

s. 158.

za panowania

Augusta

III,

opr. R . P o l l a k ,

W r o c ł a w , 1951, s. 67-68.
Fragmenty

z niedrukowanych

ników

(rękopis

Bibliotece

skich

do

ich usamowolnienia

wała

L.

Oknińska,

prac

Adama

2 9

w

Bućkiewicza,

prac

A.

w

Paryżu)

Polskiej

(rękopis w

Wychowanie
„Przegląd

s. 599-605 (określenie „litewski" w

i Obrazki

Bibliotece P A N

dzieci

Książka

Bućkiewicza

chłopów

stanu
w

Krakowie)

pańszczyźnianych

Historyczno-Oświatowy",

dla

włościan

rol­
litew­

opubliko­
w

świetle

R . 1 3 : 1970, n r 4,

t y t u l e o z n a c z a t u białoruski —

fragmentów p r a c Bućkiewicza, L . Oknińska podaje nieco wiadomości

A . W.).

Oprócz

biograficznych

o s a m y m a u t o r z e : A . Bućkiewicz

(1810-1895) pochodził z d r o b n e j s z l a c h t y z o k o l i c

Krynek

na Uniwersytecie

koło

Sokółki. Studiował

chcąc ( j a k p r z y p u s z c z a Oknińska)
udziału ' w p o w s t a n i u l i s t o p a d o w y m ,
r o b e k u chłopów

Wileńskim.

W

roku

1831 n i e

prawdopodobnie z p r z y c z y n ideologicznych

pańszczyźnianych w

mości wykorzystał w s w o i c h p r a c a c h .

brać

przerwał s t u d i a i p r z e z r o k pracował j a k o p a ­
s w o i c h o k o l i c a c h . Z e b r a n e wówczas

wiado­

MAŁŻEŃSTWA

CHŁOPSKIE W

XVIII

163

W.

ność j e j samej i dziecka. Liczne opisy ćwiczeń i czynności magicznych
związanych z t y m okresem zawiera X I X - w i e c z n a i późniejsza l i t e r a t u r a
etnograficzna. Niektóre z n i c h zachowały się zresztą do czasów obecnych.
Wierzenia i p r a k t y k i tego rodzaju były niewątpliwie bardzo rozpowszech­
nione również w czasach pańszczyźnianych, z t e r e n u Mazowsza n i e p o ­
siadamy j e d n a k żadnych przekazów źródłowych n a t e n t e m a t .
P r z y porodzie f u n k c j e położnej, t a k w X I X w . j a k i w okresie wcześ­
niejszym, spełniały powszechnie — j a k pisze K i t o w i c z — starsze, d o ­
świadczone k o b i e t y , t z w . „baby". Po przecięciu pępowiny kąpano n i e ­
mowlę w ciepłej wodzie z d o d a t k i e m w y w a r u z ziół i o w i j a n o w p i e l u c h y .
Przez pierwsze parę d n i kąpiel powtarzano codziennie, później coraz
rzadziej. Kąpanie dziecka było początkowo obowiązkiem babki-położnej,
po p a r u d n i a c h robiła t o sama m a t k a l u b piastunka.
3 0

„Zaraz

od u r o d z e n i a



p i s z e dalej

Kitowicz —

dziecię kładziono do k o l e b k i ,

w i e l e r a z y c h c i a n o , a b y spało, kołysano go, a w dzień to m u i kołysząc śpiewano,
a b y prędzej usnęło. T a k n a u c z o n e dziecię i n a c z e j n i e usnęło, c h y b a długim płaczem
zmordowane,
kondycji

g d y go

l u b ubogich

n i e miał

k t o kołysać,

j a k się

to trafiało

rodziców, g d y m a t k a p o d k a r m i w s z y

dzieciom

go piersią, s a m a

prostej
pracą

z a t r u d n i o n a , l a d a gdzie d z i e c k o porzuciła, c z a s e m n a p o l u w bruździe p r z y żniwie,
zasłoniwszy go s n o p k i e m od słońca" .
s t

Według Bućkiewicza z c h r z c i n a m i nowo narodzonego dziecka n i e wią­
zały się w czasach pańszczyźnianych żadne szczególne uroczystości. N a
rodziców chrzestnych w y b i e r a n o gospodarzy z t e j samej w s i mających
„pewne znaczenie p o d względem zamożności i k o n d u i t y " . Mężczyźni n i e
przywiązywali większej w a g i do obowiązków k u m a .
„...

kobiety

powinowactwa.
z

kumą

nadawały

kumie

pewny

przywilej

w

rodzaju

pokrewieństwa



Duchowieństwo k a t o l i c k i e wyrobiło d l a k u m ó w t e n p r z y w i l e j . K u m

nie mogli

wchodzić w

związki

małżeńskie. Jeśli r o d z i c e

dziecka

pomrą,

n a d sierotą przejmują opiekę r o d z i c e c h r z e s t n i . Jeśli dziecię z a m r z e , m a t k a c h r z e s t ­
n a j e s t w obowiązku towarzyszyć p o g r z e b o w i . K i e d y zaś m a t k a c h r z e s t n a u m r z e , z a
j e j trumną obowiązana jest iść j e j córka c h r z e s t n a . M a t k a

r o d z o n a kobietę i męż­

czyznę trzymających

kumą albo k u m e m . T o

jej dzieci do chrztu zowie

i c h swoją

k u m o s t w o zbliża te kobiety i r o b i j e zawisłymi od s i e b i e " .

P r z y s p o t k a n i u w karczmie k u m o w i e częstowali się nawzajem, n a co
dzień k u m a n i e mogła odmówić k u m i e pożyczenia sprzętów, narzędzi i t p .
P r z y o d r a b i a n i u n o r m o w a n e j pańszczyzny, kobieta, która wcześniej skoń­
czyła robotę, starała się pomóc k u m i e . Również córka chrzestna pracując
n p . w żniwa n a d w o r s k i m p o l u obok m a t k i chrzestnej po zżęciu swojego
zagonu czuła się w obowiązku j e j dopomóc. Wracającej z j a r m a r k u matce
chrzestnej wypadało przynieść małemu chrześniakowi czy chrześniaczce

3 0

ski,
8 1

O niektórych w i e r z e n i a c h związanych z o k r e s e m ciąży p i s z e
Kultura

ludowa

XVII

i XVIII

К i t o w i с z, op. cit, s. 66.

w. na ziemiach

Polski

B.

środkowej,

B a r a n o w ­
Łódź 1971.

164

ANDRZEJ

WOŻNIAK

gościniec w postaci n p . obwarzanka. K i e d y chrześniacy żenili sią, w i n n i
b y l i zaprosić n a wesele rodziców c h r z e s t n y c h .
D l a młodej r o d z i n y chłopskiej n i e mieszkającej z rodzicami, czy ro^
dzeństwem — a t a k i e sytuacje były n a w s i mazowieckiej najczęstsze —
opieka n a d małymi dziećmi stanowiła dosyć poważny p r o b l e m . Wynajęcie
dziewczyny, którą można b y wysłać zamiast gospodyni n a własne czy
pańskie pole, przekraczało często możliwości młodych gospodarzy. O w i e ­
l e łatwiejsze było wynajęcie p i a s t u n k i do dzieci, które t o funkcje, speł­
niały k i l k u n a s t o l e t n i e , n i e k i e d y i młodsze d z i e w c z y n k i . Obowiązki t a k i e j
p i a s t u n k i były zresztą n i e s k o m p l i k o w a n e i polegały głównie n a huśtaniu
dziecka w kolebce czy n a rękach i śpiewaniu kołysanek. K a r m i e n i e dziec­
ka, a najczęściej także i p r z e w i j a n i e należało do m a t k i , która musiała
znaleźć wolną chwilę, a b y o d czasu do czasu zajrzeć do niego. A b y
uchronić niemowlę o d t z w . „przełamania" przez nieletnie p i a s t u n k i czy
wywoływanej długotrwałym płaczem p r z e p u k l i n y pępkowej, o w i j a n o j e
ściśle o d stóp do r a m i o n długim płóciennym pasem . O d m o m e n t u , k i e d y
dziecka n i e k a r m i o n o już wyłącznie piersią, jadło ono t o samo co rodzice:
32

33

„ubogie m a t k i i proste

chłopianki

dzieciom s w o i m

co s a m e jadły: groch, kapustę, k l u s k i , przeżuwając
dząc d m u c h a n i e m . Niektóre m a t k i , j a k i

pchały toż s a m o

wprzód w s w o j e j

trunek same

w

gębę,

gębie i s t u ­

piły, n a przykład

gorzałkę,

takiego i dziecięciu kosztować podawały mając to u p r z e d z e n i e , że gdy tego t r u n k u
kosztować będzie z dzieciństwa, p o t e m
to w i e l k a n i e p r a w d a :

g d y dorośnie brzydzić się n i m będzie. A l e

w y r a s t a l i z t a k i c h d z i e c i główni [tj. w i e l c y — A . W.]

pijacy

i pijaczki" .
3 4

Odzież k i l k u l e t n i c h dzieci w i e j s k i c h składała się zazwyczaj wyłącznie
z k o s z u l i i resztek znoszonej odzieży dorosłych, „a p o w i e l u miejscach —
w s p o m i n a dalej K i t o w i c z — napatrzeć się można było dzieci l a t dziesiątka
dorastających, chłopców i dziewczyn, nagich j a k p a s t e r n a k i wedle pieca
stojących, albo w zimie po lodzie.ślizgających się" .
3S

F u n k c j e wychowawcze r o d z i n y chłopskiej wiążą się ściśle z obsługą
gospodarstwa stanowiącego podstawę j e j egzystencji. W y c h o w a n i e dziec­
k a w sensie najbardziej ogólnym, t j . w p a j a n i a m u e l e m e n t a r n y c h n a w y ­
ków i uczenia m o w y , zaczyna się już w p r a w d z i e w okresie niemowlęcym,
jednakże niezbędną do życia w w a r u n k a c h gospodarki chłopskiej wiedzę
i n a w y k i p r o d u k c y j n e łącznie z n o r m a m i m o r a l n y m i i zasadami postę­
powania, p r z y s w a j a sobie dziecko chłopskie w procesie pracy. Odnosi
się t o w równej mierze do w s i pouwłaszczeniowych j a k i do pańszczy­
źnianych. W e w s i pańszczyźnianej jednakże proces w y c h o w a n i a dziecka

Książka dla

8 3

Obrazki

z życia

dzieci

s. 602 (fragment

z pracy

dzieci...,

s. 603 (fragment

pracy

Wychowanie

włościan...).

Tamże, s. 69.

B u ć k i e w i ­

rolników).

Oknińska,

" K i t o w i c z ,
35

Wychowanie

Oknińska,

3 !

cza,

op. cit., s. 67-68.

Bućkiewicza,

MAŁŻEŃSTWA

CHŁOPSKIE W X V I I I

165

W.

ściślej jeszcze ograniczał się do r a m r o d z i n y i społeczności l o k a l n e j . Rza­
dziej uczestniczyli w n i m obok rodziców dziadkowie, ale niewątpliwie,
w p r z y p a d k u r o d z i n w i e l o p o k o l e n i o w y c h , o d g r y w a l i znaczną rolę. Koś­
ciół, j a k wspomniano wcześniej, odgrywał wówczas w t e j dziedzinie rolę
stosunkowo niewielką . Szkolnictwo parafialne n a naszym terenie i s t n i a ­
ło raczej w t e o r i i niż w p r a k t y c e i j a k o c z y n n i k w y c h o w a w c z y n i e miało
żadnego znaczenia. W żadnej z przeszło 200 w s i mazowieckich, w sto­
s u n k u do których d y s p o n u j e m y materiałami źródłowymi, n i e udało się
stwierdzić istnienia czynnej szkółki p a r a f i a l n e j .
'
Wśród tego, co p i s a l i n a t e m a t w y c h o w a n i a dzieci chłopskich w cza­
sach pańszczyźnianych ksiądz P i o t r Šwitkowski, a u t o r podręczników r o l ­
n i c z y c h i p u b l i c y s t a z I I połowy X V I I I w., czy c y t o w a n y już wcześniej
A d a m Buckiewicz, w y b i j a się na p l a n p i e r w s z y zagadnienie p r z y g o t o w a ­
n i a do zawodu r o l n i k a . Obaj też podkreślają wyłącznie p r a k t y c z n y cha­
r a k t e r tej n a u k i . P. S w i t k o w s k i stwierdza пр., że chociaż chłop uczy się
r o l n i c t w a od wczesnej młodości:
36

„ale pospolicie n i e u c z y się o n więcej, j a k t y l k o roboty

ręcznej i m a n i p u l a c j i :

powiedzą m u , a b y pole różnych czasów orał, a b y różne g a t u n k i zboża j e d n o t a k ,
drugie

inaczej

zasiewał

i

żeby

bydłu

pewnych

czasów

koniecznie

jeść

dawał;

n a u c z y się p o t e m rozeznawać rośliny, które służą bydłu, a które m u szkodzą i w i e
które m u dawać, a

które

odrzucać. A l e n i e w i e p r z y c z y n , c z e m u się to i

owo

d z i e j e t y m , a n i e i n n y m sposobem. I n i e m a , to c z a s u , to ochoty, a j e s z c z e częściej
sposobności, żeby mógł i c h dociec. N i e postępuje o n t e d y d a l e j
a

odbywa

swoje

gospodarskie

roboty,

t a k j a k się

nauczył,

w tej wiadomości

n i e myśląc,

ani nie

próbując n i g d y c z y b y n i e mógł robić lepiej i z większym d l a siebie z y s k i e m " .
3 7

Znacznie bardziej szczegółowo pisze o sposobach wdrażania chłopaka
wiejskiego do różnych czynności gospodarskich A . Bućkiewicz. S t w i e r d z a
o n n a wstępie, że w y c h o w a n i e chłopców było „praktyczne i zastosowane
do przyszłości i warunków życia, pośrodku których będzie zostawać", n a ­
stępnie zaś o m a w i a różnego rodzaju prace i umiejętności gospodarskie,
których chłopiec w k o l e j n y c h okresach swego życia musiał się nauczyć.
T a k więc n p . już p a r o l e t n i chłopcy pasali owce i trzodę chlewną. W czasie
„pasionki" u c z y l i się o d nieco starszych od siebie pastuchów skręcać
bicze, robić f u j a r k i , koszyki, p l e c i o n k i ze świeżej słomy, z których szyto
następnie kapelusze n a lato d l a całej r o d z i n y . Nieco starsi chłopcy rąbali
d r e w n o n a opał, r o b i l i miotły, jeździli z ojcem pilnować nocą pasących
się n a wspólnym p a s t w i s k u k o n i . W p r a w i a l i się t a m do nocnego c z u w a ­
nia, obehodzenia się z końmi, i c h pętania i t p . W t y m okresie chłopcy u c z y l i
się także o d ojców bronowania, grabienia siana i u s t a w i a n i a go w k o p k i ,
posługiwania się sierpem i kosą. Następną, dużo trudniejszą umiejętnością,
M

O

niedostatkach w y c h o w a n i a

J. P a w l i k o w s k i ,
87

Wybór

religijnego

w b r o s z u r z e : O poddanych

wiadomości

gospodarskich,

skiego w W a r s z a w i e 1786, s. 2-3.

dzieci
polskich,

t. I , d o k o n a n y

chłopskich

pisze

również

1788, b.m., s. 48-49.
przez X . Piotra

Switkow-

166

ANDRZEJ

WOŻNIAK

'której ojciec uczył syna, była orka. P r z y nauce w s z y s t k i c h t y c h c z y n ­
ności ojciec n i e dawał s y n o w i żadnych wskazówek teoretycznych, gdyż
sam tego rodzaju w i e d z y n i e posiadał:
„każe t y l k o patrzyć, j a k o n t r z y m a kosę, j a k u j m u j e rękojeść sochy, j a k k i e r u j e
koniem

l u b wołami

zaprzężonymi

do s o c h y . Chłopak

wpatruje

się w e

wzór,

jest w robotę o j c a i próbuje t y c h s a m y c h robót, i t a k długo p o w t a r z a s w o j e

to

próby,

aż ją j a k o t a k o dokona. W s z e l a k o ojciec m i m o niezdolności wyłożenia teorii, jednakże
wskazuje synowi, n a c z y m dobra
się potrzeba,

a b y z roboty

rolnej

o r k a , dobre cięcie t r a w y kosą zależy, o co starać
można

spodziewać

się należytego

pożytku.

On

n i e wytłumaczy a g r o n o m i c z n i e , dlaczego się o d w r a c a r o l a i każda cząstka m u s i być
odwrócona, ażeby była zdolną do w y d a n i a
odwróceniu s k i b y n i e p o w i n n y

obfitego p l o n u , a l e m u z a l e c i , że p r z y

być c a l i k i , to j e s t r o l a n i e n a r u s z o n a sochą i n i e

odwrócona. Toż s a m o i p r z y n a u c e w s z e l k i c h robót g o s p o d a r s k i c h " .

W t e n sam sposób chłopak uczył się reperować, a 'niekiedy r o b i e
niektóre narzędzia i sprzęty, naprawiać chałupę czy b u n d y n k i gospodar­
skie . Całą konieczną d l a przyszłego samodzielnego prowadzenia go­
spodarstwa wiedzę nabywał zatem przez p r z y p a t r y w a n i e się p r a c y ojca,
krewnego' czy sąsiada i naśladowanie i c h , a to, w j a k i m s t o p n i u wszystkie
te czynności opanował, zależało już o d jego i n d y w i d u a l n y c h zdolności.
Podobnie p r a k t y c z n y charakter miało w y c h o w a n i e dziewcząt. „ R o ­
dzice o d n a j p i e r w s z y c h d n i dziecka sposobią je, jeśli to jest d z i e w c z y n ­
k a — pisał Bućkiewicz — n a przyszłą matkę, żonę i gospodynię w go­
spodarstwie w i e j s k i m " . W y c h o w a n i e m dziewcząt zajmowała się przede
w s z y s t k i m m a t k a . O n a też, l e d w o dziecko zaczynało chodzić i mówić
uczyła j e pacierza. N i e w i e l e później m a t k a zaczynała uczyć córkę n a j ­
prostszych czynności związanych z opieką n a d niemowlętami, o c z y m
szerzej wspomniano już wcześniej. Oprócz o p i e k i n a d młodszym rodzeń­
s t w e m do obowiązków k i l k u l e t n i e j d z i e w c z y n k i , podobnie j a k i chłopca,
należało pasienie wołów i t r z o d y c h l e w n e j . W nieco późniejszym okresie,
czynności gospodarskie, w których dzieci pomagały rodzicom, zróżnico­
wały się coraz wyraźniej n a męskie i kobiece. W lecie n p . m a t k a uczyła
córkę pielenia w ogrodzie, zimą przędzenia l n u i k o n o p i , później zaś żęcia
zboża sierpem i grabienia siana, w i e c z o r a m i zaś — t k a n i a ; początkowo
rzeczy o najprostszych splotach, j a k n p . k r a j k i , następnie zaś bardziej
s k o m p l i k o w a n y c h , j a k płótno czy t k a n i n y wełniane. Później dziewczyna
uczyła się f a r b o w a n i a przędzy, szycia koszul, t r u d n i e j s z y c h prac zwią­
z a n y c h z oporządzaniem i c h o w e m d r o b i u i t r z o d y chlewnej i t p . Poważ­
n y m bodźcem do p r z y s w a j a n i a sobie możliwie szybko różnych umiejęt­
ności gospodarskich były z jednej s t r o n y pochwały starszych, z d r u g i e j
zaś żarty i k p i n y rówieśników, a szczególnie rówieśnic, z t y c h , którzy
n i e p o t r a f i l i t y c h czynności opanować .
38

1

S9

Oknińska,

Wychowanie

dzieci...,

s. 604-605

(Bućkiewicz,

Obrazki...).

Oknińska,

Wychowanie

dzieci...,

s. 603-604

(Bućkiewicz,

Obrazki...).

MAŁŻEŃSTWA

CHŁOPSKIE W X V I I I

167

W.

Dotychczas mówiliśmy głównie o t e j części procesu wychowawczego,
która wiązała się z p r z e k a z y w a n i e m w i e d z y ściśle związanej z gospo­
d a r s t w e m . Zarówno sposoby t r a n s m i s j i — charakterystyczne zresztą d l a
w s z y s t k i c h t z w . k u l t u r t r a d y c y j n y c h , j a k i same treści k u l t u r o w e były
podobne do t y c h , które z n a m y z okresu pouwłaszczeniowego; jednakże
treści te były j e d y n i e częścią bagażu k u l t u r o w e g o , j a k i przekazywano
dzieciom w procesie w y c h o w a n i a . Wspomniano już wcześniej, że wiedzę
i n a w y k i p r o d u k c y j n e przyswajało sobie dziecko chłopskie łącznie z n o r ­
m a m i m o r a l n y m i , zasadami postępowania i sposobem bycia. W e w s i
pańszczyźnianej n a d całą sferą zachowań i n o r m m o r a l n y c h w znaczniej­
szy sposób zaciążyło poddaństwo, a stosunek chłopa do d w o r u znalazł
również odbicie w sposobie w y c h o w a n i a dzieci.
W Obrazkach
stanu włościan... pisze Bućkiewicz, że dziecko chłop­
skie o d najwcześniejszego dzieciństwa straszono w d o m u panem.
G d y płakało „grożono m u , że oto p a n p r z y c h o d z i i ciebie zabierze. K i e d y podrósł,
biegał po u l i c y i b a w i ł się z rówieśnikami, n a to hasło »pan idzie!« i c h o j c o w i e
i m a t k i k r y l i się do c h a t y i w całej w s i powstawała j a k b y t r w o g a . I l e r a z y e k o n o m
stanąwszy p o d o k n e m krzyknął: »masz iść do pana!« widziała d z i a t w a cały kłopot
s w e g o o j c a i całą trwogę s k u t k i e m t a k i e g o w e z w a n i a w y w o ł a n ą . N i c t e d y
że położenie poddanego włościanina zrobiło c h a r a k t e r jego s k r y t y m ,
i' c h y t r y m . Ż e

zaś k a j d a n y

skuwały

którzy n o s i l i siermięgę i o d b y w a l i
solidarność. P o t r z e b a

wszystkich w

jednym

natężeniu, w s z y s t k i c h

pańszczyznę, więc też wyrodziła się między n i m i

i c h nagliła do o b r o n y

wspólnej

można było widzieć, j a k m a t k a i ojciec p r a c o w a l i
zrobić s k r y t y m i p r z e d

dziwnego,

podejrzliwym

każdym, k t o c h o d z i w

od wspólnych w r o g ó w . Stąd
nad swoimi

dziećmi, a b y i c h

s z l a c h e c k i m odzieniu...".

G d y n p . zjawił się w e w s i ksiądz, dzieci chłopskie dotąd odnosiły
się do niego z zaufaniem, dopóki n i e zaczął mówić „ o p a n u , o dworze,
0 i c h ekonomie — w n e t w całej gromadzie można było dostrzec r a p t o w ­
ną zmianę" .
W Książce dla rolników Bućkiewicz zastanawiając się n a d p r z y c z y ­
n a m i , z p o w o d u których chłop poddany n a w e t w e własnym gospodarstwie
p r a c u j e niechętnie i niedbale, dochodzi do w n i o s k u , że w i n i e n jest t e m u
sam system pańszczyźniany:
40

„ w którym włościanie zapominają o t y m , co mają sobie d a n e od d w o r u , a t y l k o
rachują

swoją

pracę. Ż e zaś z a nią n i e biorą zapłaty w

gotowiźnie, więc

łatwo

nabierają tego p r z e k o n a n i a , że każdy z n i c h robotę w e d w o r z e d a r m o robi, a z a t e m
że może ją a b y j a k odrobić. Z w y k l e
powania

młodszych

fałszywym

nawet

p r a c o w i t y c h do niedbałego w y k o n y w a n i a
dości p r z y

robotach

s t a r z y zachęcają

rzeczy wystawieniem

postę­

umieją

nakłonić

pańszczyzny. T a k zaś uwykając

od m ł o ­

pańszczyźnianych, włościanin

1 pracowitszym u siebie w

do t a k o w e g o

z łatwością

nasz nie umie

czynnościach około własnego

być p i l n i e j s z y m

gospodarstwa" .
4o

Zasada, że na pańskim można i należy pracować niedbale, wpajana
przez starszych młodszemu p o k o l e n i u , była j e d n y m ze sposobów o b r o n y
4 0

Oknińska,

41

Tamże, s. 601.

Wychowanie

dzieci..., s. 600-601.

168

ANDRZEJ

WOŹNIAK

chłopa wobec systemu pańszczyźnianego. Pracując b o w i e m „pod w y m i a ­
r e m " n a pańskim od świtu do zmierzchu, poddany musiał w pracę wkła­
dać j a k n a j m n i e j wysiłku, a b y uniknąć całkowitego fizycznego w y c z e r ­
pania. Przekazywanie młodszym przez starców u t r w a l o n y c h w i c h p a ­
mięci wiadomości n a t e m a t wymiarów obowiązków pańszczyźnianych,
granic gruntów chłopskich, d a w n y c h korzystniejszych d l a w s i m i a r , w o ­
bec częstych z m i a n n a niekorzyść w s i , j a k i e w t e j dziedzinie zachodziły,
spełniało podobną r o l ę . I l u s t r a c j e stanowić t u mogą zeznania s t u l e t ­
niego przeszło Matjasza Szczepaniaka ze w s i Ziąbki w Księstwie Łowic­
k i m , występującego j a k o świadek w sporze o łąkę graniczną, j a k i zaist­
niał między administracją k l u c z a kompińskiego Księstwa Łowickiego
a starostą b o l i m o w s k i m . Szczepaniak twierdząc, że łąka należy do Ziąbek,
wspomniał o istniejących t a m niegdyś, a później rozoraných kopcach
granicznych. P y t a n y , skąd o n i c h w i e , opowiedział j a k jego s t r y j , równie
długowieczny j a k o n sam, w i e l o k r o t n i e pokazywał m u miejsce, gdzie były
owe kopce, mówiąc k t o i k i e d y j e zaorał i przykazywał m u , a b y sobie
to wszystko zapamiętał .
Poruszając zagadnienie r o l i l u d z i s t a r y c h w procesie w y c h o w a n i a
dzieci dotknąłem jednocześnie szerszego zagadnienia: i c h a u t o r y t e t u
w k u l t u r z e chłopskiej. A u t o r y t e t t e n o p a r t y był n a i c h stosunkowo d u ­
żym w w a r u n k a c h k u l t u r y chłopskiej zasobie w i e d z y t r a d y c y j n e j , d o ­
świadczeń i obserwacji o charakterze gospodarczym i społecznym, n a ­
g r o m a d z o n y m w ciągu długich l a t życia. Charakterystyczne, że w okresie,
którym się zajmujemy, ze względu n a ograniczoną n i e t y l k o w k u l t u r z e
chłopskiej rolę pisma, oddziaływanie a u t o r y t e t u l u d z i s t a r y c h w y k r a ­
czało często poza r a m y społeczności w i e j s k i e j . P r z y r e w i z j i i n w e n t a r z y
„na g r u n c i e " , t j . w e w s i , w sporach o granicę, t a k i c h j a k wyżej w s p o m ­
n i a n y , n a pamięć w i e j s k i c h starców n i e j e d n o k r o t n i e powoływali się rów­
nież właściciele ziemscy. W X V I I I w . świadectwo l u d z i s t a r y c h , cieszą­
cych się w s w o i m środowisku powszechnym poważaniem, poparte p r z y ­
sięgą, posiadało w w i e l u w y p a d k a c h wagę n i e mniejszą od d o k u m e n t u
pisanego. Właśnie dzięki t e m u m o g l i o n i odgrywać pewną rolę j a k o
obrońcy interesów w s i w j e j sporach z dzierżawcami czy d w o r s k i m i o f i ­
cjalistami.
N i e o m a w i a m t u szerzej zagadnienia autorytetów w k u l t u r z e chłop­
skiej, któremu zresztą w l i t e r a t u r z e etnograficznej
poświęcono w i e l e
m i e j s c a . Chodziło j e d y n i e o zwrócenie u w a g i n a p e w n e c h a r a k t e r y 42

43

44

4 2

Por. W.

K u l a , Miary

4 8

AGAD,

Arch.

i ludzie,

Radziwiłłów

z

W a r s z a w a 1970.
Nieborowa



Akta

Gosp.

(Starsze),

p. 4 - 5 ,

1947; t e n ż e ,

Etno­

r. 1750.
s

4 4

grafia

Por. np. J . S. B y s t r o ń ,
Polski,

d y c y j n a , [w:]

Warszawa
Studia

Kultura

ludowa,

Warszawa

1947, s. 6-8, K . D o b r o w o l s k i ,

nad życiem

społecznym

Chłopska k u l t u r a t r a ­

i kulturą, W r o c ł a w 1966, s. 89-90.

MAŁŻEŃSTWA

CHŁOPSKIE W X V I I I

169

W.

styczne d l a okresu pańszczyźnianego treści, których nosicielami b y l i l u ­
dzie starzy i które p r z e k a z y w a l i w procesie w y c h o w a n i a młodszemu p o ­
koleniu.
RODZINA

A

GOSPODARSTWO

W p r a c y o rodzinie w i e j s k i e j n a terenie K u r p i o w s k i e j Puszczy Z i e ­
lonej D . M a r k o w s k a p r z y j m u j e , że r o d z i n a osiąga fazę pełnego r o z w o j u
na etapie, k i e d y „jej s t r u k t u r a jest już określona, a baza gospodarcza
u s t a b i l i z o w a n a " . W t r a d y c y j n e j rodzinie k u r p i o w s k i e j z przełomu X I X
i X X w . etap t e n przypadał n a okres 15 do 20 l a t p o z a w a r c i u małżeń­
stwa. R o z m i a r y gospodarstwa i jego wyposażenie osiągały wówczas swój
p u n k t szczytowy. Okres rozrodczości był już w zasadzie zakończony, a d o ­
rastające i dorosłe, bezżenne dzieci w większości przypadków pozosta­
wały jeszcze w e wspólnocie gospodarczej i domowej z r o d z i c a m i . W o k r e ­
sie t y m małżonkowie u z y s k i w a l i pełnię samodzielności gospodarczej, t z w .
p r a w o własności w s t o s u n k u do z i e m i i zagrody oraz p r a w o k i e r o w a n i a
gospodarstwem, a rodzina spełniała wobec swoich członków najszerszy
zakres zadań. Poza f u n k c j a m i gospodarczymi szczególnie ważne i w i e l o ­
stronne były j e j f u n k c j e zabezpieczające i wychowawcze; z okresem t y m
wiązała się m i a n o w i c i e konieczność zapewnienia środków u t r z y m a n i a
s t a r y m rodzicom, p r z y g o t o w a n i a wyposażenia materialnego d l a dzieci
mających wstąpić w związki małżeńskie. Posiadając zazwyczaj dużą l i c z ­
bę dzieci o znacznej rozpiętości w i e k u rodzina pełniła w t y m okresie
zarówno elementarne f u n k c j e opiekuńcze, j a k i w y c h o w a w c z e w pełnym
tego słowa znaczeniu oraz f u n k c j e kształcenia z a w o d o w e g o .
Nasuwa się p y t a n i e , czy fazę pełnego r o z w o j u r o d z i n y chłopskiej w e
w s i pańszczyźnianej wyznaczały te same m o m e n t y , co w e w s i pouwłaszczeniowej? Objęcie gospodarstwa przez młodą rodzinę, j a k już w s p o m ­
niano, następowało wówczas przeważnie wkrótce p o z a w a r c i u związku
małżeńskiego. Używam t u t a k nieprecyzyjnego określenia, gdyż p r a w o
decydowania o momencie przekazania czy objęcia gospodarstwa n i e leżało
w k o m p e t e n c j i r o d z i n y chłopskiej, lecz należało do d w o r u i było uzależ­
nione od jego a k t u a l n y c h potrzeb i możliwości gospodarczych.
Przejęcie gospodarstwa przez młode małżeństwo n i e było wówczas,
t a k j a k w e w s i pouwłaszczeniowej, poprzedzone w i e l o l e t n i m „wysługi­
w a n i e m " go u rodziców, n a w e t jeśli o n i b y l i tego gospodarstwa d o t y c h ­
czasowymi posiadaczami. Przeważnie odbywało się ono w t r y b i e j e d n o ­
razowego a k t u ze s t r o n y d w o r u — nadania czy raczej nakazu objęcia
gospodarstwa, w r a z z pełnym p r a w e m do k i e r o w a n i a n i m . W 2-3 l a t a
po jego objęciu rodzina otrzymywała całkowitą, ale dosyć zróżnicowaną
w poszczególnych dobrach co do wielkości załogę, która w myśl i n t e n c j i
45

M a r k o w s k a ,

Rodzina

wiejska...,

s. 138-139.

170

ANDRZEJ

WOŻNIAK

d w o r u w i n n a w r a z z d o b y t k i e m własnym chłopa stanowić wyposażenie
jego gospodarstwa. Jednakże, jeśli n a w e t p r z y j m i e m y , że w r a z z o t r z y ­
m a n i e m załogi następował rzeczywiście etap pewnej stabilizacji bazy
m a t e r i a l n e j r o d z i n y , to ze względu n a zapoczątkowany dopiero okres
rozrodczości, nieustabilizowana pozostawała j e j sytuacja demograficzna,
co w k o n s e k w e n c j i oznaczało niewystarczającą d l a jednoczesnej p r a c y w e
własnym gospodarstwie i o d r a b i a n i a pańszczyzny ilość siły roboczej.
O p r o b l e m i e t y m oraz o s k u t k a c h ekonomicznych, które powodowała
w gospodarstwie chłopskim konieczność wynajęcia czeladzi pisaliśmy już
szerzej w p o p r z e d n i m rozdziale. Ponieważ osiągnięcie stabilizacji demo­
graficznej określone jest c z y n n i k a m i b i o l o g i c z n y m i i m a miejsce n a j ­
wcześniej kilkanaście l a t po z a w a r c i u małżeństwa, faza pełnego r o z w o j u
r o d z i n y chłopskiej w okresie pańszczyźnianym następowała znacznie póź­
n i e j , niż objęcie przez nią gospodarstwa.
Sytuacja, w której rodzina chłopa pańszczyźnianego n i e stanowiła
jeszcze pełnego zespołu roboczego, a b r a k siły roboczej musiała uzupeł­
niać n a j m e m czeladzi, powodowała n i e j e d n o k r o t n i e zachwianie równowagi
gospodarstwa. Z d a w a l i sobie z tego sprawę p r z y n a j m n i e j niektórzy p r z e d ­
stawiciele szlachty folwarcznej i w dobrach, gdzie chłopi d z i e l i l i się n a
k i l k a k a t e g o r i i — n p . k m i e c i , zagrodników, chałupników, komorników —
na gospodarstwach k m i e c y c h , obciążonych wysoką, n i e k i e d y sześciodnio­
wą pańszczyzną s t a r a l i się osadzać chłopów mających dorosłe, zdolne do
pracy dzieci .
Charakterystyczną notatkę n a t e n t e m a t zawierają r a c h u n k i z eko­
n o m e m w s i Belsk, należącej do B . Walickiego. Sprawa dotyczyła n i e j a ­
kiego K a z i m i e r z a Korczaka, którego m i a n o osadzić na gospodarstwie.
M i e j s c o w y wójt zaręczał za n i m „że może być d o b r y m gospodarzem, bo
m a b r a c i do służby z d a t n y c h i dzieci m u nadrastają" . W większości
j e d n a k w s i m a z o w i e c k i c h w X V I I I w . ó w podział n a kategorie n i e był
z b y t mocno r o z b u d o w a n y . Chłopi d z i e l i l i się zazwyczaj n a „gospodarzy"
(osadzonych przeważnie n a 1/2 włóki — „półwłóczników") i komorników,
a osadzania i c h w zależności od wielkości i s t r u k t u r y r o d z i n y , n a różnych
p o d względem obszaru i obciążeń pańszczyźnianych' gospodarstwach, n i e
p r a k t y k o w a n o . W y d a j e się ponadto, że tego r o d z a j u postępowanie c h a 4 6

47

48

4 6

P r z e z stabilizację b a z y m a t e r i a l n e j r o d z i n y chłopskiej r o z u m i e m y t u j e d y n i e

m o m e n t , w którym j e s t już o n a wyposażona w niezbędne środki p r o d u k c j i , co n i e
o z n a c z a j e s z c z e osiągnięcia s t a b i l i z a c j i gospodarczej.
4 7

„... K m i e c i a m i p e w n i e

panowie

zastawiać

się będą,

a l e jakichże

ludzi n a

k m i e c i wybierają — pisał J . P a w l i k o w s k i w b r o s z u r z e „ O p o d d a n y c h p o l s k i c h " —
oto którzy d z i e c i mają dorosłe, bo i n a c z e j odrabiając d w o j g i e m l u d z i i d w o j g i e m p a r
sprzężaju

przez

cały

tydzień

niewystarczyłby

sobie

na

siebie",

Próby

reform...,

s. 123.
N o t a do rachunków z p. C z a r n o c k i m , e k o n o m e m
1800, A G A D , A r c h . M . W . I A/35.
4 8

bełskim a d 24 j u n i i

anno

MAŁŻEŃSTWA

CHŁOPSKIE

W XVIII

171

W.

r a k t e r y s t y c z n e było raczej d l a większych i stosunkowo dobrze zagospo­
d a r o w a n y c h dóbr. Średnia i d r o b n a szlachta mazowiecka, posiadająca
niewielką ilość poddanych, dążyła przede w s z y s t k i m do uzyskania możli­
w i e największej ilości „ d n i " pańszczyźnianych, bez względu n a dalsze
konsekwencje. Konsekwencją zaś osadzania n a obciążonych wysoką pań­
szczyzną gospodarstwach młodych, n i e posiadających wystarczającej, ilości
rąk do p r a c y r o d z i n było, częste w dobrach o bardziej r o z b u d o w a n y m
podziale chłopów n a kategorie, zjawisko t z w . „opadania" — n p . k m i e c i
do k a t e g o r i i zagrodników , a w większości w s i m a z o w i e c k i c h po p r o s t u
podupadania gospodarstw chłopskich, i c h pustoszenia i zbiegostwa chło­
pów.
49

Przejdę teraz do omówienia f u n k c j i r o d z i n y chłopskiej w fazie peł­
nego r o z w o j u . Jej f u n k c j e p r o k r e a t y w n e były już wówczas w zasadzie
zakończone. P o m i n i e m y t u również rozległe w t y m okresie zadania w y ­
chowawcze r o d z i n y , które omówiono w p o p r z e d n i m rozdziale, i o g r a n i ­
c z y m y się do f u n k c j i zabezpieczających i gospodarczych.
Wśród f u n k c j i zabezpieczających do najważniejszych należą te, które
mają n a celu zabezpieczenie członkom r o d z i n y e l e m e n t a r n y c h potrzeb
w zakresie pożywienia, warunków p r a c y i odpoczynku, p r z y g o t o w a n i e
dzieciom zabezpieczenia n a przyszłość oraz zapewnienie u t r z y m a n i a sta­
r y m r o d z i c o m ustępującym z gospodarstwa.
W e w s i pouwłaszczeniowej do najważniejszych zadań r o d z i n y chłop­
skiej należało p r z y g o t o w a n i e dzieciom zabezpieczenia n a przyszłość, przede
w s z y s t k i m zaś wyposażenie dzieci wstępujących w związki małżeńskie.
D o elementów tego wyposażenia poza gotówką należały: ziemia, b u d y n k i
mieszkalne i gospodarcze, i n w e n t a r z żywy i m a r t w y , sprzęty domowe,
odzież i ozdoby, pościel i t p .
W pańszczyźnianej w s i mazowieckiej X V I I I w., j a k wiadomo, ziemia,
a przeważnie również i zabudowania, n i e stanowiły własności chłopa,
nie mogły zatem być przekazywane p o t o m s t w u . Znaczną, a n i e k i e d y
przeważającą część wyposażenia osadzonej n a gospodarstwach r o d z i n y
stanowił ż y w y i m a r t w y i n w e n t a r z d a w a n y i m przez dwór w r a m a c h
załogi. W niektórych p r z y p a d k a c h własnością d w o r u były n a w e t pewne
e l e m e n t y bardzo wówczas skromnego wyposażenia d o m u mieszkalnego
5 0

4 9

„ G d y kmieć n i e m a d z i e c i , n a i c h m i e j s c e czeladź trzymać m u s i , a co k o ­

s z t u j e czeladź, i przeto ubożeje, i n a zagrodników mienią się",
ski,
5 0

O poddanych

polskich,

Prawo

mieli jedynie

takie

z a k u p n y c h . Jednakże i w
administracja

[w:] Próby

reform...,

nieliczni

tym wypadku

klucza skierniewickiego w

J.

P a w l i k o w ­

s. 123.

na Mazowszu

posiadacze

gospodarstw

b y w a ł o ono p r z e z d w ó r o g r a n i c z a n e . N p .
Księstwie

Łowickim

zabroniła

w

I I po­

łowie X V I I I w . t a m t e j s z y m chłopom z a k u p n y m d a w a n i a w posagu ról i łąk córkom
wychodzącym z a mąż do S k i e r n i e w i c i „wsi p o s t r o n n y c h " , por. c y t o w a n y już I n ­
wentarz generalny miast i wsiów w
G o s p . P r y m . P o n i a t o w s k i e g o 92, r. 1772.

całym k l u c z u s k i e r n i e w i c k i m . . . A G A D ,

Arch.

172

ANDRZEJ

WOŻNIAK

(np. ławy, p r y m i t y w n e stoły „krzyżaki"). W sumie wyposażenie, j a k i e
m a z o w i e c k i chłop pańszczyźniany mógł dać dzieciom wstępującym
w związki małżeńskie, ograniczało się do jednej l u b co najwyżej p a r u
sztuk i n w e n t a r z a żywego, odzieży, n i e k i e d y ozdób (np. k i l k u sznurów
k o r a l i ) , pościeli, p e w n e j , z reguły n i e w i e l k i e j ilości pieniędzy. P r a w d o ­
podobnie dawano również dzieciom narzędzia i sprzęty domowe, lecz
z t e r e n u Mazowsza, poza cytowaną już wcześniej wzmianką u Gołębiow­
skiego, n i e posiadamy n a t e n t e m a t żadnych wiadomości źródłowych.
Podkreślić j e d n a k należy, że w e w s i pańszczyźnianej n a w e t b r a k tego
dawanego przez rodziców wyposażenia, czy też niektórych jego elemen­
tów n i e uniemożliwiał młodemu małżeństwu objęcia nadanego przez dwór
gospodarstwa, chociaż n a pewno pogarszał jego sytuację gospodarczą
w p i e r w s z y m , szczególnie t r u d n y m okresie. W j e d n y m z artykułów za­
mieszczonych w „Monitorze" z 1767 r . z n a j d u j e m y następujące zdanie
n a t e n t e m a t : „Poddany co t y l k o ożeni się, n i e mający więcej majątku
swego, t y l k o n a sobie t o odzienie, które wysłużył p a r o b k i e m będąc, "zaraz
zwykł bywać do osiadania g r u n t u p r z y m u s z a n y " . Chociaż uogólnianie
tego r o d z a j u s y t u a c j i można p o p r o s t u uznać za jeden ze środków sto­
sowanych przez XVIII-wieczną publicystykę w walce o polepszenie s y ­
t u a c j i chłopa, to świadczy ono jednak, że t a k i e w y p a d k i się zdarzały.
51

1

W okresie pouwłaszczeniowym przejście s t a r y c h rodziców n a doży­
wocie i przekazanie przez n i c h dzieciom p r a w a własności do z i e m i i za­
g r o d y łączyło się zazwyczaj z uroczyście d o k o n y w a n y m odpisem n o t a ­
rialnym
Świadczenia dzieci n a rzecz przechodzących n a dożywocie
rodziców były n a ogół ściśle określone i obejmowały zapewnienie i m m i e ­
szkania, wyżywienia i odzieży. N a d wypełnianiem t y c h zobowiązań czu­
wała cała społeczność wioskowa, a w poważniejszych p r z y p a d k a c h i n t e r ­
weniował sołtys, n a j s i l n i e j s z y m jednakże a r g u m e n t e m s t a r y c h rodziców
wobec o p o r n y c h dzieci była groźba cofnięcia z a p i s u . P r a w o własności
do z i e m i i zagrody dawało zatem l u d z i o m s t a r y m w e w s i pouwłaszczen i o w e j gwarancję względnie zabezpieczonego b y t u w okresie, g d y n i e b y l i
już z d o l n i do p r a c y .
Tego r o d z a j u zabezpieczenia b y t u l u d z i s t a r y c h b r a k było w X V I I I -wiecznej w s i mazowieckiej, w której chłopi p r a w a do dysponowania
ziemią z reguły n i e posiadali. Jeśli n a w e t dzieci dawały r o d z i c o m dach
n a d głową i u t r z y m a n i e , co j e d n a k wcale n i e było regułą, to uzależnione
było t o j e d y n i e o d i c h dobrej w o l i i a k t u a l n e j s y t u a c j i m a t e r i a l n e j . N i e
działały t u żadne sankcje w r o d z a j u w y c o f a n i a zapisu gospodarstwa,
a i o p i n i a wioskowa, j a k się w y d a j e , n i e potępiała z b y t surowo t y c h ,
5 2

53

51

Próby

5 £

D.

kowskiej,
5 3

reform...,

s. 46.

M a r k o w s k a ,

Rodzina

W r o c ł a w 1964, s. 77; t e j ż e ,

Markowska,

Rodzina

w. środowisku
Rodzina

wiejska...,

wiejskim.

wiejska...,

s. 156-157.

Studium

s. 156.

wsi

podkra­

MAŁŻEŃSTWA

CHŁOPSKIE

W XVIII

173

W.

którzy n i e b y l i w stanie utrzymać s t a r y c h rodziców. Biorąc p o d uwagę
niską wydajność gospodarstwa pańszczyźnianego, u t r z y m y w a n i e jednej
czy dwojga osób n i e z d o l n y c h do pracy, stanowić mogło d l a r o d z i n y chłop­
skiej poważne obciążenia, a n i e k i e d y wręcz przekraczać j e j możliwości.
Stosunkowo często spotykane jeszcze w X V I I w . po w s i a c h i miastecz­
k a c h t z w . „szpitale", spełniające rolę domów d l a starców, w X V I I I w .
znajdowały się w u p a d k u . Źródła z t e r e n u Mazowsza zawierają n i e k i e d y
w z m i a n k i o „włókach s z p i t a l n y c h " w niektórych wsiach, ale czynne
szpitale istniały wówczas przeważnie w miastach i miasteczkach -— n p .
Rawie, Sochaczewie, B o l i m o w i e . Szpitale te, nieliczne i stale cierpiące
n a b r a k funduszów, mogły zapewnić n a pół głodową egzystencję n i e ­
w i e l k i e j liczbie pensjonariuszy. Większość l u d z i s t a r y c h , o c z y m będzie
jeszcze m o w a , musiała o żebraczym k i j u szukać środków do życia.
1

5 i

F u n k c j e zabezpieczające r o d z i n y chłopskiej stanowiące w okresie p o uwłaszczeniowym jedno z j e j najważniejszych zadań, realizowane były
w znacznej mierze n a bazie p r a w a własności do ziemi. Wyraźne o g r a n i ­
czenie t y c h f u n k c j i w mazowieckiej w s i X V I I I w . wiązało się przede
w s z y s t k i m z f a k t e m , że chłop pańszczyźniany w większości wypadków
p r a w t a k i c h n i e posiadał oraz ze s k u t k a m i gospodarczymi, j a k i e t e n stan
rzeczy za sobą pociągał.
Wszystkie w y m i e n i o n e wcześniej f u n k c j e rodzina chłopska realizuje
w ścisłym związku z działalnością gospodarczą, stanowiącą podstawę
u t r z y m a n i a d l a j e j członków. T z w . t r a d y c y j n a r o d z i n a chłopska jest za­
razem wytwórcą i głównym k o n s u m e n t e m w y t w a r z a n y c h przez siebie
dóbr.
Charakteryzując gospodarkę t r a d y c y j n e j w s i k u r p i o w s k i e j przełomu
X I X i X X w . D . M a r k o w s k a określa ją j a k o „samowyżywieniową", t j .
taką, w której „rodzina chłopska p r o w a d z i w s w o i m gospodarstwie wszyst­
k i e te k i e r u n k i p r o d u k c y j n e , które dostarczają j e j niezbędnych a r t y k u ­
łów żywnościowych" . M i m o że podstawowe cechy t r a d y c y j n e j gospo­
d a r k i chłopskiej — połączenie zakładu p r o d u k c y j n e g o z r o d z i n n y m
gospodarstwem d o m o w y m czy też zasada „gospodarki samowyżywieniow e j " odnoszą się w ogólnej mierze również do w s i pańszczyźnianej, t o
gospodarstwo chłopa pańszczyźnianego w s w o i m sposobie f u n k c j o n o w a n i a
w y k a z u j e w i e l e cech specyficznych.
55

Gospodarstwo chłopskie w u s t r o j u folwarczno-pańszczyźnianym —
j a k pisze W . K u l a — było działką wyżywieniowo-reprodukcyjną. Podział
o w y c h f u n k c j i r e p r o d u k c y j n y c h między gospodarstwa różnych rozmiarów
był n a ogół nierównomierny. Powodowało to niechęć chłopów do o b e j ­
m o w a n i a większych gospodarstw, gdyż świadczenia, j a k i m i były one

54

Ilustracja

województwa

rawskiego

1789, w y d . Z . Kędzierska, W a r s z a w a 1971,

s. 4, 74, 148.
5 5

M a r k o w s k a ,

Rodzina

wiejska...,

s. 140.

174

ANDRZEJ

WOZNIAK

obciążone, oraz ilość i n w e n t a r z a , jaką musiały utrzymywać, były t a k
w i e l k i e , że w rezultacie gospodarstwo t a k i e często n i e zapewniało użyt­
k o w n i k o m a n i wyższej stopy życiowej, a n i możliwości j a k i e g o k o l w i e k
„dorobku". „Nieodłączną cechą takiego gospodarstwa, p r z y uwzględnie­
n i u znacznych z r o k u n a r o k wahań wydajności pracy, musiało 'być
powstawanie nadwyżek w j e d n y m , a niedoborów w d r u g i m r o k u . W w y ­
p a d k u nadwyżek wszystko skłaniało do konsumpcyjnego i c h zużycia.
W w y p a d k u niedoborów — do prób przerzucenia n a dwór i c h cięża­
ru" .
5e

J a k widać już w t y c h k i l k u zdaniach, którymi W. K u l a rozpoczyna
rozważania n a t e m a t gospodarki chłopa pańszczyźnianego, dają się^zauważyć p e w n e j e j specyficzne cechy, a m i a n o w i c i e : poziom życia r o d z i n y
chłopskiej był wówczas uzależniony n i e t y l e od wielkości gospodarstwa,
co o d wysokości świadczeń, którymi było ono obciążone, zaś gospodar­
s t w o chłopskie, m i m o p e r m a n e n t n i e zachwianej równowagi, mogło f u n k ­
cjonować, przerzucając w l a t a c h gorszych część s w o i c h niedoborów n a
dwór. N i e trzeba udowadniać, że sytuacja w e w s i pouwłaszczeniowej
przedstawiała się całkowicie odmiennie. R o z m i a r y posiadanego gospodar­
s t w a stanowiły zasadniczy c z y n n i k określający sytuację materialną i spo­
łeczną r o d z i n y i ona też sama ponosiła konsekwencje w s z e l k i c h okreso­
w y c h wahań wielkości p r o d u k c j i tego gospodarstwa.
W.
Kula,
Teoria
s z a w a 1962, s. 70-71.
5 4

ekonomiczna

ustroju

feudalnego.

Próba

modelu,

War­

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.